Moja najbliższa i jedyna przyjaciółka mnie zostawiła .Nie daje rady... - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Moja najbliższa i jedyna przyjaciółka mnie zostawiła .Nie daje rady...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 36 ]

Temat: Moja najbliższa i jedyna przyjaciółka mnie zostawiła .Nie daje rady...

Najbliższa mi osoba i jedyna którą szczerze kochałem i nadal kocham (jak przyjaciela) z którą spędziłem prawie 7 lat wspólnego życia, dla której w wypadku nagłej potrzeby , bez względu na koszty ,przyjechalbym z drugiego końca świata  z pomocą  , powiedziała do widzenia.
Przez te prawie 7 lat chodziliśmy ,jeździliśmy wszędzie razem , na koncerty , do teatru , w góry ,nad morze , na spacery, na rowery, dosłownie wszędzie  .Nie było nudy , mieliśmy świetny kontakt , bardzo dobrze się rozumieliśmy bez słów , wiele tematów wspólnych , czasami razem gotowaliśmy obiady . Może dlatego,aż tyle czasu wytrwaliśmy razem.Nie łączyło nas "łóżko" w tym sensie choć nie raz spaliśmy razem, ponieważ z jej strony nie było tej chemii (jak to określała) więc nie nalegałem,nie naciskałem na nią . Cieszyłem się ,ze ją mam , byłem szczęsliwy,czekałem .....
W równym czasie (jak i ja ) w jej życiu pojawił się ktoś kim się interesowała i czuła "to coś" do niego ,lecz on nie odwzajemniał jej tego samego bo pewnie już wtedy by mnie olała i skończyłyby się nasze wojaże, straciłaby czas dla mnie .
Tak to trwało te wszystkie lata . Fakt ,że spotykała się z tym człowiekiem strasznie mnie już wtedy dotykał ,bo ona liczyła,ze coś z tego będzie ale on na to nie liczył.I o to się wiele razy kłóciliśmy ,bo byłem o nią okropnie zazdrosny. Ale mimo wszystko nadal spędzaliśmy razem czas bo nie wyobrażałem sobie by zniknęła z mojego życia. Przyłapałem ją kilka razy w sytuacji jak mnie mentalnie zdradza. Czułem jakby nóź ktoś wbijał mi powoli w serce i ciął  go na plasterki. Straszne uczucie ,identyczne jak czuje się każda osoba dowiadującą się o zdradzie partnera . Każdy kto tego doświadczył , zrozumie mnie jak to odebierałem choć faktycznie nie byliśmy parą . Chore trochę ale tak to wyglądało.
Dwa lata temu załatwiłem jej pracę w tej samej firmie gdzie ja pracuję , pojawił się nowy obiekt westchnień i pewnego dnia umówiła się z tym kolegą . Jak się dowiedziałem , zrobiłem jej uwagi na ten temat więc kazała bym skasował jej kontakt i dał jej spokój .
Nie rozmawialiśmy słowem , w pracy jej unikałem i unikam jak tylko mogę, przychodziłem wczesniej byśmy się gdzieś "po drodze" nie spotkali.
Po 3 msc od tego momentu napisała,ze może odnowimy kont.by czasami powiedzieć sobie cześć i zamienić kilka zdań ale nic ponadto.
Napisała mi ,ze zrobiła "dla nas" przestrzeń byśmy mogli sobie poukładać jakoś życie .
Nie pytała mnie czy ja potrzebuję tej przestrzeni ale napisała ,ze "chce abym ja sobie ułożył zycie bo boi się ,ze mi go zmarnuje tkwiąc w tym stanie co aktualnie ,a być może kiedyś będzie chciała się z kimś związać i zostanę sam."
Ja mam 44 lata ,a ona 29 . Ale różnica wieku raczej nie ma znaczenia bo obiekt jej niespełnionych marzeń jest w podobnym wieku do mojego 42.
Ja chciałem jej zabezpieczyć przyszłość bo sama z pensji nie dorobi się zbyt wiele ,wiem ,że umrę wcześniej, mam swoje mieszkanie i chcę przepisać to na nią i coś tam jej jeszcze zostawić by nie musiała się miotać w życiu.
Starałem się zabezpieczyć jej rozrywki by się nie nudziła ale czegoś brakowało. Kiedyś chciałem by mnie przytuliła bo było mi smutno to stała jak drzewo (z rękami opuszczonymi by tylko nie dać mi tej namiastki bliskości ) musiałem jej podnieść rękę i sam na swoim ciele położyć bo sama tego nie chciała zrobić . Czy to tak wiele ? Przecież to zwykły gest ,ze dla Ciebie ktoś jest ważny . Nie ciągnąłem jej przecież do łóżka hmm
Chciałem ją tylko wspierać i być zawsze na dobre i złe .By się nie bała ,ze jest sama. Chciałem by wiedziała ,ze ma oddanego i wiernego przyjaciela.

Przez te 3 msc jestem cieniem siebie , mało jem ,schudłem 5 kg ,przy swojej wadze 71kg to widać jak znikam w oczach, budzę się codziennie po 3 lub 4 rano chodząc spać o 23.Ciągle niewyspany . Dawniej pogodny i wesoły żartowniś teraz smutny i zdołowany . W pracy czasami widuję ją ja chodzi uśmiechnięta , wychodzi na obiady ze swoją nową sympatią ,gdy ja w pracy noszę maskę radośći ,a w domu płacze po cichu .
Wiem ,ze jest to użalanie nad sobą ale mam straszną do niej słabość . Jestem niestety nadwrażliwcem . Jeśli kogoś kocham to całym sobą , bez granicznie i nie wiem jak zejść na ziemię .
Mam swoje pasje jak wcześniej napisałem ale tylko z nią je chciałem realizować .Sam nie potrafię ruszyć z miejsca , wszędzie widzę jak byliśmy razem . To mnie strasznie blokuje ,a niestety poza ciotką nie mam nikogo bliskiego. W pracy to tylko znajomości zawodowe. Nic ponadto . Zresztą Ci ludzie mają już poukładane życie , nawet bym nie próbował w nie wchodzić .
Piszę na tym forum ponieważ potrzebuję pomocy . Boję się ,ze będę potrzebował leków od psychiatry bo już nie daje sobie z tym rady.Nie wiem czy psycholog czy raczej psychiatra jest mi potrzebny  ?
Czas leczy rany ? Nie dostrzegam ,u mnie wzmaga się ten stan załamania.
Przejeżdżam często pod jej domem i patrzę czy jest, czy się świeci czy może gdzieś poszła i się nakręcam jak jest ciemno ,ze zapewne jest z kimś innym i się dobrze bawi . Ona robiła podobnie jak się kłóciliśmy .Ale nie jestem typem stalkera , nie mam zamiaru jej nachodzić.
Ranię się sam , płaczę jak głupi,czytam te fora jak ludzie sobie radzą ale nic one nie wniosły by mi pomóc ,nie mogę się niczym cieszyć .
Nie jestem w stanie np.wyjąć teraz nart i pojechać choć świetna pogoda za oknem .
Nigdy za nikim nie płakałem i nie przeżywałem żadnego rozstania jak za nią . Jedynie jak zmarła mama gdy miałem 19lat. Wtedy było niemal identycznie.
Nie miałem nigdy ojca , moja przyjaciółka z kolei matki . Takie rozbite rodziny. Może tam są korzenie  tego stanu , ona nie umie okazać uczuć z braku matki ( choć swojej sympatii potrafiła je okazać bo ją złapałem na tym) ? ja z kolei wcześnie straciłem mamę ,a ojca nigdy nie było , nikt nie okazywał mi uczuć stąd chyba ta tęsknota do nich .
Przepraszam za rozwleczony tekst , nie potrafię go zawęzić ,a chciałem więcej dodać szczegółów . Może później jeśli ktoś coś od siebie mi doradzi . Dziękuje

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Moja najbliższa i jedyna przyjaciółka mnie zostawiła .Nie daje rady...

Idź do terapeuty. Nie umiesz tworzyć związków.

3 Ostatnio edytowany przez Pioter1 (2019-01-05 11:44:48)

Odp: Moja najbliższa i jedyna przyjaciółka mnie zostawiła .Nie daje rady...

Co masz konkretnie na myśli ? Znam związek w mojej dalszej rodzinie który podobnie do mojego trwa( w maju  minie 40 lat ). I nic się złego nie dzieje . Wiem ,ze tak jest bo mam z tymi ludźmi kontakt. Spotykają się  ,razem wszędzie chodzą  i się wspierają prawie  jak małżeństwo choć nim nie są ,czasami się kłócą  .Tylko tak,  jednej i drugiej stronie to odpowiada . Nie wiem dlaczego ale tak jest.

4

Odp: Moja najbliższa i jedyna przyjaciółka mnie zostawiła .Nie daje rady...

W skrócie - byłeś jej "kołem zapasowym". Poznała innego chłoptasia a Ty poszedłeś w odstawkę. I dobrze - i dla niej i dla Ciebie.

Odetnij się od tego z czasem zapomnisz.

Am I bluffing? try me

5

Odp: Moja najbliższa i jedyna przyjaciółka mnie zostawiła .Nie daje rady...

No ale ona nie chciała być z Tobą "jak małżeństwo". To Ty sobie w tym przypadku coś uroiłeś.
Mentalna zdrada? Nie. Ona Cię nigdy nie zdradziła ani mentalnie ani fizycznie. Bo nie była nigdy Twoja. Traktowała Cię bardziej jak kogoś, z kim mozna spędzać czas wtedy, kiedy nie ma innej alternatywy, a Ty ciągnąłeś do tego jak ćma do światła.

Skoro tak ją kochałeś, to trzeba było zrobić jakieś kroki i poprosić ją o konkretną decyzję względem Was. Prawdopodobnie ona by Ci już wtedy powiedziała, że żadnych uczuć w Twoją stronę w niej nie ma. Ale mielibyście jasną sytuację.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

6

Odp: Moja najbliższa i jedyna przyjaciółka mnie zostawiła .Nie daje rady...

Może chciała ,może nie . Zostawiła mi w tamtym roku na święta taki słoiczek ,a wew. karteczki które miałem sobie zawsze czytać i dobrze zapamiętać  . Na nich napisała odręcznie ,  np: "- co by się nie działo , to nie możemy się poddać ,musimy walczyć o to co mamy - o siebie nawzajem :*","Zawsze będę przy Tobie ", "Bardzo mi na Tobie zależy" ,"pamiętaj ,ze jesteś dla mnie całym światem""Jeszcze tyle pięknych chwil przed nami " i inne pierdoły , teraz w Sylwestra z życzeniami napisała ,ze "jestem dla niej najważniejszą osobą na świecie "
Masz rację ,ze nie była nigdy moja ale nasze wspólne przeżycia , czasami z podtekstem sexualnym dawały taką nadzieję .
Powód dla którego miałem wrażenie ,ze czuje coś podobnego jak ja był właśnie taki ,ze były te podteksty , np. leżeliśmy wtuleni w siebie ale nie jak brat z siostrą tylko jak normalna para, chodziliśmy trzymając za rękę lub pod rękę i inne miłe bardzo wspomnienia . Jej to może i przeszkadzało ale nigdy nie dała mi sygnału,ze idziemy za daleko.
Kiedyś miałem swój czas na początku znajomości to chyba 1 lub 2 rok , i wtedy spaliłem sprawę bo mnie nie zależało tak jak jej. I po tym czasie role się odwróciły i na tym etapie zostały.
Wtedy mogłem "działać " ale jeszcze tego nie czułem dopiero z czasem to przyszło jak jej już przeszło , jednak ciągle te podteksty ustawiły moją psychikę ,ze ona do mnie coś jednak czuje

7

Odp: Moja najbliższa i jedyna przyjaciółka mnie zostawiła .Nie daje rady...
Poker napisał/a:

W skrócie - byłeś jej "kołem zapasowym". Poznała innego chłoptasia a Ty poszedłeś w odstawkę. I dobrze - i dla niej i dla Ciebie.

Odetnij się od tego z czasem zapomnisz.

Fajnie by się odciąć ale razem pracujemy . Codziennie mogę ją zobaczyć , wspomnienia natychmiast wracają jak fala tsunami . Na dodatek ten jej nowy kolega też pracuje z nami .
Dlatego nie mogę znaleźć sposoby by się od tego odseparować  . Mam dobrą pracę, jestem z niej zadowolony , nieźle zarabiam ,a pracuję 3/4 etatu . To daje dużą swobodę . Dlatego nie chcę szukać niczego nowego .

8 Ostatnio edytowany przez 1990rusałka (2019-01-05 13:43:33)

Odp: Moja najbliższa i jedyna przyjaciółka mnie zostawiła .Nie daje rady...

Chciala dac przestrzen 'dla nas', ciebie juz o zdanie nie pytala. To dziwne podejscie. Albo daje przestrzen sobie i ciebie nie pyta, ma prawo do tego. Albo daje 'dla nas' a wtedy wypada zapytac. Nie ma logiki.

To nie przyjaciolka, juz nie. Im szybciej to zrozumiesz tym lepiej dla ciebie. Powiedziala ci wykasuj kontakt i daj jej spokoj. Ty jej cgcesz mieszkanie przepisac.....No blagam

Zawsze bede przy tobie jest bez wartosci. To sie dowodzi czynami i wspolnym zyciem. Nie karteczkami

9

Odp: Moja najbliższa i jedyna przyjaciółka mnie zostawiła .Nie daje rady...

Pewnie lubi Cię jako faceta, ale nie jesteś dla niej atrakcyjny fizycznie (i erotycznie).

10

Odp: Moja najbliższa i jedyna przyjaciółka mnie zostawiła .Nie daje rady...
1990rusałka napisał/a:

Chciala dac przestrzen 'dla nas', ciebie juz o zdanie nie pytala. To dziwne podejscie. Albo daje przestrzen sobie i ciebie nie pyta, ma prawo do tego. Albo daje 'dla nas' a wtedy wypada zapytac. Nie ma logiki.

To nie przyjaciolka, juz nie. Im szybciej to zrozumiesz tym lepiej dla ciebie. Powiedziala ci wykasuj kontakt i daj jej spokoj. Ty jej cgcesz mieszkanie przepisac.....No blagam

Zawsze bede przy tobie jest bez wartosci. To sie dowodzi czynami i wspolnym zyciem. Nie karteczkami

Dokładnie tak samo pomyślałem  jak się do nich odwołałem . Jeśli ktoś dla Ciebie jest ważny to pokazuje to w czynach ,a nie umieszcza piękne słowa na papierze.
Najbardziej boli ,ze zwyczajnie z dnia na dzień mnie olała bo zainteresował się nią ktoś inny. Do klozetu wyrzuciła naszą wieloletnią relację bo przyszło nowe i ciekawe.
Kiedyś na rynku mineliśmy się idąc z przeciwnych kierunków , skinęła głową i przeszła , potraktowała mnie jak powietrze  .Kogoś kto jej był oddany całym sercem sad
W pracy jak już musieliśmy coś służbowo załatwić ,nie miała odwagi spojrzeć mi w oczy. Uciekała wzrokiem wszędzie byle nie spojrzeć .
Strasznie to boli bo naprawdę wiele wspaniałych chwil doświadczyliśmy razem przez te lata , teraz znalazł się inny obiekt więc ja do klozetu sad

11

Odp: Moja najbliższa i jedyna przyjaciółka mnie zostawiła .Nie daje rady...
imieslow napisał/a:

Pewnie lubi Cię jako faceta, ale nie jesteś dla niej atrakcyjny fizycznie (i erotycznie).

No w porządku to co piszesz ale jednak traktujmy się jak ludzie . Szanujmy się i mówmy sobie prawdę i załatwiajmy sprawy po ludzku.Nie w taki sposób ,ze to co juz stare i znane  do śmietnika .

12

Odp: Moja najbliższa i jedyna przyjaciółka mnie zostawiła .Nie daje rady...

Moim zdaniem przyda Ci się psycholog. Wygląda jakbyś miał obsesję na jej punkcie i myślę, że ona tak to czuje i dlatego unika kontaktu. Wie, że nawet minimalne oznaki będziesz odbierał jak szansa na coś więcej,  a ona już Ci mówiła że nic z tego. Czasem tak trzeba. Ostre odcięcie, jeśli druga strona jest za bardzo zaangażowana. Sceny zazdrości, które jej urządzałeś nie są normalne dla przyjaciół. Ty chciałeś więcej, ona tego nie czuła.  Wiedziałeś o tym. Oczekiwałeś że Cie przytuli? Przecież wtedy znów byś myślał, że może jednak. Jeśli Ty nie chcesz znaleźć miłości, to masz do tego prawo. Ona jest młoda i chce normalnego życia. Ja tu nie widzę blędu z jej strony. Osaczałeś ją i jedynym wyjściem z takiej sytuacji dla Was jest izolacja. Chcesz jej dać mieszkanie? Ona Twoją utrzymanką ma byc? Może czuła jakby Cię wykorzystywała przez to Twoje zaangażowanie i nie chciała Cię krzywdzić. Ochłoniesz, znajdziesz sobie partnerkę do normalnej relacji i wtedy zrozumesz jej zachowanie.
Trzymaj sie i idz do psychologa, bo sam pewnie sobie nie poradzisz.

smile

13

Odp: Moja najbliższa i jedyna przyjaciółka mnie zostawiła .Nie daje rady...
Pioter1 napisał/a:

.

Piszę na tym forum ponieważ potrzebuję pomocy . Boję się ,ze będę potrzebował leków od psychiatry bo już nie daje sobie z tym rady.Nie wiem czy psycholog czy raczej psychiatra jest mi potrzebny  ?
Czas leczy rany ? Nie dostrzegam ,u mnie wzmaga się ten stan załamania.
Przejeżdżam często pod jej domem i patrzę czy jest, czy się świeci czy może gdzieś poszła i się nakręcam jak jest ciemno ,ze zapewne jest z kimś innym i się dobrze bawi . Ona robiła podobnie jak się kłóciliśmy .Ale nie jestem typem stalkera , nie mam zamiaru jej nachodzić.
Ranię się sam , płaczę jak głupi,czytam te fora jak ludzie sobie radzą ale nic one nie wniosły by mi pomóc ,nie mogę się niczym cieszyć .
Nie jestem w stanie np.wyjąć teraz nart i pojechać choć świetna pogoda za oknem .
Nigdy za nikim nie płakałem i nie przeżywałem żadnego rozstania jak za nią .

Nie ma powodu, żebyś się bał leków od psychiatry, wręcz przeciwnie  - powinieneś pójść i poprosić o leki na sen, żebyś się w końcu dobrze wyspał. Skoro stan załamania jest tak silny, że nie możesz funkcjonować normalnie, to lekarz zapewne zapisze dodatkowe leki. Powinieneś poszukać też dobrego psychoterapeuty.
Nie ma się co dziwić dziewczynie, że nie chce utrzymywać kontaktu- darzysz ją uczuciem, a ona tego nie odwzajemnia. Byłeś zazdrosny - robiłeś jej awantury z powodu randek.  Jak tu podtrzymywać znajomość przy takim ładunku emocjonalnym z twojej strony. Jesteś zakochany, masz obsesję na jej punkcie i przeżywasz stratę. Najwyższa pora się odkochać - a w to trzeba włożyć wysiłek. Po co tracić jeszcze więcej czasu na kogoś, kto cie nie chce. Idź lepiej do lekarza i  na te narty. I
Powodzenia!

14 Ostatnio edytowany przez Pioter1 (2019-01-05 21:09:28)

Odp: Moja najbliższa i jedyna przyjaciółka mnie zostawiła .Nie daje rady...
koni napisał/a:

Moim zdaniem przyda Ci się psycholog. Wygląda jakbyś miał obsesję na jej punkcie i myślę, że ona tak to czuje i dlatego unika kontaktu. Wie, że nawet minimalne oznaki będziesz odbierał jak szansa na coś więcej,  a ona już Ci mówiła że nic z tego. Czasem tak trzeba. Ostre odcięcie, jeśli druga strona jest za bardzo zaangażowana. Sceny zazdrości, które jej urządzałeś nie są normalne dla przyjaciół. Ty chciałeś więcej, ona tego nie czuła.  Wiedziałeś o tym. Oczekiwałeś że Cie przytuli? Przecież wtedy znów byś myślał, że może jednak. Jeśli Ty nie chcesz znaleźć miłości, to masz do tego prawo. Ona jest młoda i chce normalnego życia. Ja tu nie widzę blędu z jej strony. Osaczałeś ją i jedynym wyjściem z takiej sytuacji dla Was jest izolacja. Chcesz jej dać mieszkanie? Ona Twoją utrzymanką ma byc? Może czuła jakby Cię wykorzystywała przez to Twoje zaangażowanie i nie chciała Cię krzywdzić. Ochłoniesz, znajdziesz sobie partnerkę do normalnej relacji i wtedy zrozumesz jej zachowanie.
Trzymaj sie i idz do psychologa, bo sam pewnie sobie nie poradzisz.

Masz rację , mam tą świadomość ,że to już obsesja . Zdaje sobie sprawę jak jadę zobaczyć czy jest w domu . Ona identycznie postępowała jak się pokłóciliśmy , jechała zobaczyć czy ja jestem . Chora sytuacja .Nie wiem czy robi tak nadal ale to nie jest istotne.

Mówiła mi ,ze nic z tego ale też mówiła kiedyś ,ze się "postara " bo znaczę dla niej bardzo dużo . Wspierałem ją w trudnych momentach , wie ,ze zawsze może na mnie liczyć i w każdej sytuacji więc może dlatego ?
Sceny zazdrości owszem były gdyż idąc np.z kimś na sylwestra raczej chcesz się bawić z tą osobą z którą przyszłaś , nie chcesz aby Twój towarzysz poszedł do kogoś innego i z nim został już cały wieczór ,a Ty się "bujaj "gdzie chcesz . To boli. Tym towarzyszem był owy 42 latek o którym wspomniałem wcześniej.
Nigdy nie zabraniałem jej aby chodziła gdzie chce , nawet o tym ostatnio pisaliśmy. Powiedziałem jej ,ze "nie broniłem Ci nigdy wychodzić z kim  i gdzie chcesz to odpowiedziała ,ze ma wyrzuty sumienia ,ze ja siedzę w domu sam ,a ona się bawi. Tak to skwitowała."
Dlaczego piszesz,że ja nie chcę znaleźć miłości ? Wręcz przeciwnie , uważam ,ze to w życiu tak naprawdę jest ważne i tym się kieruję . My również mieliśmy trochę intymnych momentów tak więc coś jednak czuła do mnie skoro do nich dochodziło.
Nikt poza nami nie wie jaki mieliśmy świetny kontakt , sam fakt ,ze wytrwaliśmy te prawie 7 lat coś znaczy. To nie jest miesiąc czy rok. Dobrze się poznaliśmy i przecież od dawna wiedziała jakie mam do niej uczucia ,a mimo to nie odeszła .Jeśli bym ją osaczył to przecież uciekłaby już wiele lat temu ale jednak tak się nie stało.
Widocznie zmęczyła się tym wszystkim , już nie chciała atrakcji które mieliśmy , może się tym znudziła jednak nie powiedziała mi ,ze coś jest nie tak.
Fakt który sprawił ,ze opisałem na forum  swój problem wynikł z tego ,ze pojawił się ktoś inny . Tak to widzę ale może się oszukuję i Ty masz rację .
A co do mieszkania to nie jest żadne przekupstwo , ona pracuje sama i nie potrzebuje mojego utrzymania. Zwyczajnie chciałem jej to zapisać bo i tak nie mam komu , a raczej sama się nie dorobi swojego M . Z tego co ostatnio mi napisała to nie nadaje się ani na matkę ani na żonę bo "nikt nie da jej tego czego ona by chciała " dodała,ze "nawet nie potrafiła być dobrą przyjaciółką "

Dziękuję ,ze miałaś ochotę opisać to ze swojej strony i w ogóle to wszystko przeczytać co mam do powiedzenia. Dzięki

15

Odp: Moja najbliższa i jedyna przyjaciółka mnie zostawiła .Nie daje rady...
perełka1 napisał/a:
Pioter1 napisał/a:

.

Piszę na tym forum ponieważ potrzebuję pomocy . Boję się ,ze będę potrzebował leków od psychiatry bo już nie daje sobie z tym rady.Nie wiem czy psycholog czy raczej psychiatra jest mi potrzebny  ?
Czas leczy rany ? Nie dostrzegam ,u mnie wzmaga się ten stan załamania.
Przejeżdżam często pod jej domem i patrzę czy jest, czy się świeci czy może gdzieś poszła i się nakręcam jak jest ciemno ,ze zapewne jest z kimś innym i się dobrze bawi . Ona robiła podobnie jak się kłóciliśmy .Ale nie jestem typem stalkera , nie mam zamiaru jej nachodzić.
Ranię się sam , płaczę jak głupi,czytam te fora jak ludzie sobie radzą ale nic one nie wniosły by mi pomóc ,nie mogę się niczym cieszyć .
Nie jestem w stanie np.wyjąć teraz nart i pojechać choć świetna pogoda za oknem .
Nigdy za nikim nie płakałem i nie przeżywałem żadnego rozstania jak za nią .

Nie ma powodu, żebyś się bał leków od psychiatry, wręcz przeciwnie  - powinieneś pójść i poprosić o leki na sen, żebyś się w końcu dobrze wyspał. Skoro stan załamania jest tak silny, że nie możesz funkcjonować normalnie, to lekarz zapewne zapisze dodatkowe leki. Powinieneś poszukać też dobrego psychoterapeuty.
Nie ma się co dziwić dziewczynie, że nie chce utrzymywać kontaktu- darzysz ją uczuciem, a ona tego nie odwzajemnia. Byłeś zazdrosny - robiłeś jej awantury z powodu randek.  Jak tu podtrzymywać znajomość przy takim ładunku emocjonalnym z twojej strony. Jesteś zakochany, masz obsesję na jej punkcie i przeżywasz stratę. Najwyższa pora się odkochać - a w to trzeba włożyć wysiłek. Po co tracić jeszcze więcej czasu na kogoś, kto cie nie chce. Idź lepiej do lekarza i  na te narty. I
Powodzenia!

Perełko  , Tobie również dziękuję za Twój komentarz .
Czytałem ,ze ludzie biorą leki latami , boję się tego ,ze będę musiał się z tym również borykać w ten sam sposób.
Piszę sobie codziennie na kalendarzu o której mam pobudkę . Coraz bardziej mnie to przeraża.
Co do awantur to nie jest to tak do końca prawda , ja jestem osobą która nie awanturuje się nigdy . Po takim zajściu jak opisałem zamykam się w sobie i nie odzywam .
Owszem byłem na nią zły ale nic chamskiego jej nie napisałem .Po prostu przestawałem się odzywać i tak tkwiłem w tym stanie aż żal i cierpienie sprawiało ,ze do niej pisałem i wracałem .Tak to wyglądało.
Co do reszty Twojej wypowiedzi to w pełni się zgadzam . Kocham tą wariatkę i strasznie przeżywam stratę i najgorsze jest to ,ze w pracy spotyka się z nowym adoratorem czego muszę być świadkiem i co boli okrutnie . Zatem nawet leki jeśli będę brać czy pomogą ukoić ten ból.
Tak jak pisałem wcześniej tylko dla niej miałem tyle serca i to tak przeżywam . Wcześniej byłem twardy i nie załamywałem się wcale (poza wspomnianą śmiercią mamy )

16

Odp: Moja najbliższa i jedyna przyjaciółka mnie zostawiła .Nie daje rady...

Auć siedmioletni friendzone hmm To aż boli na samą myśl o czymś takim.
Twój cały świat się kręci wokół niej, musisz to zmienić. Zacznij codziennie powtarzać sobie, że są inne kobiety, wyobrażaj sobie jak wspaniale byłoby Ci z inną. Rozbudź w sobie pozytywne myślenie i skup się na innych możliwościach jakie niesie ten świat. A poza tym proponuje medytacje świadka, zaufaj to Ci naprawdę pomoże.

17

Odp: Moja najbliższa i jedyna przyjaciółka mnie zostawiła .Nie daje rady...

Mnie też boli ta historia. Coś jakbyś miał związek z żoną bez seksu. Z nią coś nie tak jest- terapeuta by się przydał..
żadna to przyjażń była z jej strony.. Z Twojej zresztą też.

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach

18

Odp: Moja najbliższa i jedyna przyjaciółka mnie zostawiła .Nie daje rady...

O rany, ja tu widzę brak trzeźwej oceny i dystansu do samego siebie, Autorze, karmiłeś się mrzonkami, skończ ten układ i zadbaj o SIEBIE, i to szybko.

19

Odp: Moja najbliższa i jedyna przyjaciółka mnie zostawiła .Nie daje rady...

Autorze, masz 44 lata, a piszesz jak egzaltowana pensjonarka. Czytalam to wszystko i jelita mi się w środku przewracały. To naprawdę pisal facet?
Toż uciekałabym bym od ciebie jak najdalej, bo przerażały mnie człowiek nawiedzony na moim punkcie.
Opanuj się może?
Żyjesz w jakiś wymyślonym przez ciebie świecie, za chwilę będziesz niebezpieczny, bo rozpedzadz się niczym lokomotywa.
Idź do psychologa i niech psycholog zadecyduje czy powiniens pójść także do psychiatry.

20 Ostatnio edytowany przez Pioter1 (2019-01-06 12:44:40)

Odp: Moja najbliższa i jedyna przyjaciółka mnie zostawiła .Nie daje rady...
ulle napisał/a:

Autorze, masz 44 lata, a piszesz jak egzaltowana pensjonarka. Czytalam to wszystko i jelita mi się w środku przewracały. To naprawdę pisal facet?
Toż uciekałabym bym od ciebie jak najdalej, bo przerażały mnie człowiek nawiedzony na moim punkcie.
Opanuj się może?
Żyjesz w jakiś wymyślonym przez ciebie świecie, za chwilę będziesz niebezpieczny, bo rozpedzadz się niczym lokomotywa.
Idź do psychologa i niech psycholog zadecyduje czy powiniens pójść także do psychiatry.

Sądzę ,ze dla szczerze kochającego człowieka ta druga osoba jest wszystkim . Wiek nie ma nic tu do rzeczy , widzę ,ze szufladkujesz ludzi .
Prosty przykład , we Włoszech 30-35 letnie osoby nadal mieszkają z matkami i nie wchodzą w związki bo im tak dobrze .U nas jakoś ta "tradycja "  nie jest praktykowana ,bo to zwyczajnie strata czasu dla tych ludzi.
Czy powiesz Włochowi ,ze powinien już dawno dorosnąć bo w tym wieku każdy ma swoją rodzinę ,a nie mieszka z rodzicami ?
Albo czy bierzesz pod uwagę ,ze jedna osoba idzie do zakonu ,a inna wychodzi za mąż czy też się żeni w wieku 19lat ?
Dlaczego im nie zrobisz uwag ,ze w wieku 19 lat się powinna uczuć / studiować , a nie brać się za żeniaczkę ?
Każdy jest inny i inną ma osobowość . Może nie generalizuj . Nie wszystko jest czarno - białe. Czy bierzesz pod uwagę ,ze ktoś mógł być molestowany w dzieciństwie i ma później problemy w dorosłym życiu albo wychował się w rozbitej rodzinie czasami patologicznej i nie potrafi dorosnąć dożycia jak inne osoby w tym samym wieku ?
Masz przykład np. M.Jacksona , zbudował sobie park rozrywki u siebie w domu dla siebie bo nie miał dzieciństwa i cierpiał z tego powodu ,ze go stracił ,ze ojciec kazał mu śpiewać .
Dlaczego żyję w wymyślonym świecie ? Coż takiego jest w wymyślonym przeze mnie świecie ? Jakiś przykład ? Nie obawiaj się , nie będę niebezpieczny , prędzej dla siebie jak się z tego nie wykaraskam.
Wybieram się do psychologa po niedzieli. Zobaczymy .
Mimo wszystko , dziękuje za Twój komentarz .
Dodam jeszcze bo doczytałem ponownie ,ze mogę być nawiedzony na jej punkcie . Otóż nie , nie jest tak choć może z poprzednich wpisów tak to wynika. Boli mnie jej strata ale nie jestem nawiedzony na jej punkcie .Nie nachodzę jej , nie odczuwa mojej obecności na swoim karku , nie jestem stalkerem . Ja to sam w sobie przeżywam.
Wiele razy mnie skrzywdziła o czym niedawno mi wspomniała ,ze ma przez to wyrzuty sumienia. Wiem ,ze nie jest idealna ale mając z nią świetny kontakt naprawdę przykro tracić taką osobę z którą przeżyliśmy wiele wspaniałych chwil przez te lata. Każdy kto stracił kogoś kogo kochał wie jak się odczuwa brak tej osoby ,na pewno wszystko co przeżył wspomina.
Niekoniecznie się uzewnętrznia w pełni na forum czy też do ludzi. Ja akurat napisałem to publicznie ponieważ lubię i potrzebuję uzewnętrzniać emocje .

21

Odp: Moja najbliższa i jedyna przyjaciółka mnie zostawiła .Nie daje rady...
random.further napisał/a:

O rany, ja tu widzę brak trzeźwej oceny i dystansu do samego siebie, Autorze, karmiłeś się mrzonkami, skończ ten układ i zadbaj o SIEBIE, i to szybko.

Karmiłem bo mnie i jej ten stan odpowiadał jak widać do czasu . Ale faktycznie nie było tej trzeźwej oceny bo tkwiliśmy w tym oboje i nikt z tym nic nie robił .
Nie potrafię się zdystansować do siebie , nie wiem skąd wynika ta cecha .
Ale jak wcześniej wspomniałem , mam w rodzinie taką parę ludzi którzy tak właśnie żyją już 40 lat  , można by rzec identycznie zatem nie można generalizować ,ze każda para żyje tak samo , wg. tego samego klucza .
Może wzorzec tej już starej pary o którym wspomniałem powyżej przyjąłem podświadomie jako swój ? Może i tak jest ?
Zdaje sobie sprawę ,ze to bez sensu takie życie ale jak jej zaproponowałem wspólną rodzinę odpowiedziała ,ze się nie nadaje na matkę ani na żonę . Więc co miałem jej jeszcze zaoferować byśmy byli razem ?
Nie chciała tego kontynuować ale też nie chciała o tym rozmawiać ,ze trzeba to zmienić . Sama drastycznie to zmieniła jak buty dziurawe na nowe. To przykre.

22

Odp: Moja najbliższa i jedyna przyjaciółka mnie zostawiła .Nie daje rady...

Pioter1

Niestety przez wiele lat byłeś jej kołem zapasowym sad 
Szkoda, że ona nie zrezygnuje z tej pracy, bo najlepiej by było całkowicie się odciąć. Ty byłeś w tej firmie pierwszy.

Nic już z tego nie będzie, nie łudź się, przykro mi.
Dobrze, że idziesz do psychologa, a póki co znajdź sobie jakieś intensywne zajęcie, np. jakiś sport, który Ci sprawia przyjemność, aby się skupić na czymś innym niż rozpamiętywanie wspólnych chwil. Przyda Ci się dawka endrofin, a może i zaczniesz w końcu zauważać, że tego kwiata jest pół świata, czego Ci życzę.

23

Odp: Moja najbliższa i jedyna przyjaciółka mnie zostawiła .Nie daje rady...
Pioter1 napisał/a:
random.further napisał/a:

O rany, ja tu widzę brak trzeźwej oceny i dystansu do samego siebie, Autorze, karmiłeś się mrzonkami, skończ ten układ i zadbaj o SIEBIE, i to szybko.

Karmiłem bo mnie i jej ten stan odpowiadał jak widać do czasu . Ale faktycznie nie było tej trzeźwej oceny bo tkwiliśmy w tym oboje i nikt z tym nic nie robił .
Nie potrafię się zdystansować do siebie , nie wiem skąd wynika ta cecha .
Ale jak wcześniej wspomniałem , mam w rodzinie taką parę ludzi którzy tak właśnie żyją już 40 lat  , można by rzec identycznie zatem nie można generalizować ,ze każda para żyje tak samo , wg. tego samego klucza .
Może wzorzec tej już starej pary o którym wspomniałem powyżej przyjąłem podświadomie jako swój ? Może i tak jest ?
Zdaje sobie sprawę ,ze to bez sensu takie życie ale jak jej zaproponowałem wspólną rodzinę odpowiedziała ,ze się nie nadaje na matkę ani na żonę . Więc co miałem jej jeszcze zaoferować byśmy byli razem ?
Nie chciała tego kontynuować ale też nie chciała o tym rozmawiać ,ze trzeba to zmienić . Sama drastycznie to zmieniła jak buty dziurawe na nowe. To przykre.

To przykre, ale konieczne, inaczej nigdy byś się nie odciął!

"Nie nadaje się na matkę ani żonę"?  Nie z Tobą, ale z innym będzie się już nadawała, o ile spotka właściwą osobę. Musisz się otrząsnąć, a skoro Ci na niej zależy, to puść ją wolno i życz jej szczęścia.

24

Odp: Moja najbliższa i jedyna przyjaciółka mnie zostawiła .Nie daje rady...
MysteryP napisał/a:

Auć siedmioletni friendzone hmm To aż boli na samą myśl o czymś takim.
Twój cały świat się kręci wokół niej, musisz to zmienić. Zacznij codziennie powtarzać sobie, że są inne kobiety, wyobrażaj sobie jak wspaniale byłoby Ci z inną. Rozbudź w sobie pozytywne myślenie i skup się na innych możliwościach jakie niesie ten świat. A poza tym proponuje medytacje świadka, zaufaj to Ci naprawdę pomoże.

Dzięki , właśnie powoli do mnie dociera ,ze ten cały stan to jakieś zaślepienie. Wyidealizowana kobieta która przysłoniła mi wszystko co wcześniej bez niej robiłem ciesząc się życiem .
Nie warto w 100% polegać na ludziach bo wszyscy się zmieniamy i to co było aktualne kiedyś niekoniecznie będzie dzisiaj. Zresztą fakt ,ze ktoś komuś ślubuje miłość , wierność itd. często po krótkim te słowa tracą na znaczeniu i albo rozwód albo zdrada .

Zobaczę na tą medytację o której wspomniałeś . Może to coś dla mnie . Dzięki

25

Odp: Moja najbliższa i jedyna przyjaciółka mnie zostawiła .Nie daje rady...

Źle ulokowałeś swoje uczucia zdarza się każdemu. Tyle że Ty przez 7 lat nie chcesz tego przyjąć do wiadomości. Jest pełno samotnych kobiet zwłaszcza około 40 czemu się tej jednej uczepiłeś? Ona Cie nie widzi jako ojca jej przyszłych dzieci i tyle. Nic z tym nie zrobisz. Pytanie czemu się zadowalasz taką namiastką związku ? Musisz bardzo źle o sobie myśleć. Uważasz że nie zasługujesz na kobietę dla której będziesz całym światem? Która będzie Cie pożądać i nie będzie mogła się od Ciebie odkleić?
Czemu rozpaczasz jak by rzuciła Cie narzeczona a nie tylko przyjaciółka? Mówisz że Ty byś rzucił wszystko i pojechał dla niej na koniec świata z pomocą. A czy ona by takie coś zrobiła? Mogłeś na nią liczyć w złych chwilach ? Czy przez te 7 lat dobrowolnie zrezygnowała z czegoś dobrego dla siebie aby Tobie pomóc?

Musisz spojrzeć prawdzie w oczy w imię ochłap w postaci nawet nie uczuć ale nadziei na uczucia dałeś się jej wykorzystywać. Bo Ty nie chcesz od niej przyjaźni Ty chcesz od niej związku.

To że ona przerwała tą waszą relację to może być coś najlepszego co Cie w życiu spotkało. Skupiając się na niej nie zauważałeś potencjalnych partnerek. Teraz jeśli sobie na to pozwolisz to jesteś wolny możesz poznawać kogo chcesz umawiać się spróbować innych kobiet.
Z tym mieszkaniem to jest rodzaj twojej manipulacji. Ty taki dobry oddasz jej swój majątek po śmierci a ona było by miło aby była Ci za to wdzięczna już teraz a z tej wdzięczności może byś miał teraz korzyści.
Nie uszczęśliwiaj jej na siłę. Ona nie chce i nie potrzebuje twojego mieszkania jak sama nie potrafi się dorobić to może nie zasługuje na to aby jakieś mieć.

To że się nie odzywałeś bo byłeś na nią zły że ona poszła na randkę . To rodzaj biernej agresji karałeś ją milczeniem ona to wiedziała i nie mogła się w pełni cieszyć z zabawy z innym .

Leki to leki mają skutki uboczne. Ludzie je biorą latami nie dlatego że muszą tylko dlatego że jest im po nich po prostu lepiej. Dobrze dobrane sprawią że zechcesz sam wychodzić i realizować swoje pasje. Inna sprawa że dobieranie ich to jak gra w totka .

26

Odp: Moja najbliższa i jedyna przyjaciółka mnie zostawiła .Nie daje rady...
ulle napisał/a:

Autorze, masz 44 lata, a piszesz jak egzaltowana pensjonarka. Czytalam to wszystko i jelita mi się w środku przewracały. To naprawdę pisal facet?
Toż uciekałabym bym od ciebie jak najdalej, bo przerażały mnie człowiek nawiedzony na moim punkcie.
Opanuj się może?
Żyjesz w jakiś wymyślonym przez ciebie świecie, za chwilę będziesz niebezpieczny, bo rozpedzadz się niczym lokomotywa.
Idź do psychologa i niech psycholog zadecyduje czy powiniens pójść także do psychiatry.


ostro po nim jedziesz.. Ja myślę, że miał jednak podstawy z jej strony. Jak kobieta nie chciałaby go jako mężczyzny- sygnał dostałby między oczy.
A nie dostał.
Gdybyś miała obok zakochanego, zazdrosnego gościa, to spałabyś z nim w 1 łóżku? pomyśl..
To był związek kobiety i mężczyzny- nie żadne tam psiapsiółki..
Czy bawiła się nim, czy  bała seksu- nie wiem. Psychoterapeuta się przyda, jak najbardziej.

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach

27

Odp: Moja najbliższa i jedyna przyjaciółka mnie zostawiła .Nie daje rady...

Chłopie, coś Ty sobie zrobił... Przykro to czytać, naprawdę przykro. Zmarnowałeś 7 lat, podczas gdy panna miała takiego miśka, który- bez względu na wszystko, na jej fascynacje innymi- zawszę będzie miał dla niej miejsce.
Oczywiście, że dawała sygnałay, bo wiadomo, że lepiej mieć w bagażniku koło zapasowe.
Przez chwilę też byłam w tak chorej relacji. Chorej, ja ledwo po dwudziestce, ok po trzydziestce. Też dawał sygnały, choć prowadziło to do nikąd. Pisał z innymi, cały czas szukał, zapewniając, że jestem wyjątkową koleżanką. Ale szybko zrozumiałam swe fatalne położenie i z bólem się ewakuowałam. On pisał- ignorowałam (akurat nie mogłam go w tamtym telefonie zablokować).
Więc uszy do góry, pora zebrać się do kupy i odmaszerować do specjalisty. 7 lat to stanowczo aż nadto zmarnowanego czasu na kogoś, kto na to nie zasługiwał (i tylko mi się tu nie oburzaj, że ona taka wyjatkowa i wspaniałą, bo wcale tak jest. Gdyby sama miała elementarne pokłady empatii, już dawno by ,,odeszła").

Na tym właśnie polega problem z rajem. Nic tak nie przyciąga złego.
,,Na końcu tęczy''

28

Odp: Moja najbliższa i jedyna przyjaciółka mnie zostawiła .Nie daje rady...
Pioter1 napisał/a:

Może wzorzec tej już starej pary o którym wspomniałem powyżej przyjąłem podświadomie jako swój ? Może i tak jest ?

I to już wiesz, teraz poczuj i przyjmij konsekwencje, nie te wydumane ale rzeczywiste.

Pioter1 napisał/a:

Zdaje sobie sprawę ,ze to bez sensu takie życie ale jak jej zaproponowałem wspólną rodzinę odpowiedziała ,ze się nie nadaje na matkę ani na żonę . Więc co miałem jej jeszcze zaoferować byśmy byli razem ?

Nic, odejść, Ty chcesz Żony a Ona się do tego nie nadaje - POWIEDZIAŁA przecież.

Pioter1 napisał/a:

Nie chciała tego kontynuować ale też nie chciała o tym rozmawiać ,ze trzeba to zmienić . Sama drastycznie to zmieniła jak buty dziurawe na nowe. To przykre.

Przykre bardzo, ale po części na własną prośbę to sobie robisz.
Hm..., może spisz swoje przemyślenia teraz, potem po miesiącu, potem po kolejnych trzech itd. może po jakimś czasie inaczej spojrzysz na to co napisałeś...

29 Ostatnio edytowany przez ulle (2019-01-06 20:47:41)

Odp: Moja najbliższa i jedyna przyjaciółka mnie zostawiła .Nie daje rady...

Ela210, może i po nim pojechałam, ale kurcze jak wyobraziłam sobie 40-letniego faceta, który tak pisze, jak młoda dziewczyna, to sorry. Przecież to totalnie przedelikatyzowany mężczyzna.

A poza tym chciałam, żeby się wkurzył, bo co mu da tego rodzaju jojczenie.

Jeśli on tak rozmawiał z tą kobietą, to wcale się nie dziwię, że nie pociągał jej jako mężczyzna.

30

Odp: Moja najbliższa i jedyna przyjaciółka mnie zostawiła .Nie daje rady...
ulle napisał/a:

Autorze, masz 44 lata, a piszesz jak egzaltowana pensjonarka. Czytalam to wszystko i jelita mi się w środku przewracały. To naprawdę pisal facet?
Toż uciekałabym bym od ciebie jak najdalej, bo przerażały mnie człowiek nawiedzony na moim punkcie.
Opanuj się może?
Żyjesz w jakiś wymyślonym przez ciebie świecie, za chwilę będziesz niebezpieczny, bo rozpedzadz się niczym lokomotywa.
Idź do psychologa i niech psycholog zadecyduje czy powiniens pójść także do psychiatry.

Myślisz się jeśli sądzisz, że psycholog będzie tak dyrektywy.

31

Odp: Moja najbliższa i jedyna przyjaciółka mnie zostawiła .Nie daje rady...

Dziękuję serdecznie wszystkim ,ze chcecie komentować to moją historię ale przede wszystkim dziewczynom bo Wy głównie bierzecie udział w rozmowie .
Nie mam do nikogo żalu ,ze "jedzie"po mnie . Naważyłem sobie tego piwa to teraz go piję .
Moj problem z moją wrażliwością być może wynika z racji ,ze w wieku 9 lat byłem molestowany , a może śmierć matki w młodym wieku , brak ojca itd.
Cóż,mam te 44 lata ,a wrażliwośc chyba dziecka . No taki jestem , czytałem wczoraj artykuł jak matka opłakiwała śmierć mlodego dziecka porażonego prądem i naprawdę strasznie się wzruszyłem. Zawsze jak tylko mogę stram się pomóc innym potrzebującym .Taka moja natura .

-Zmarnowałeś 7 lat, podczas gdy panna miała takiego miśka, który- bez względu na wszystko, na jej fascynacje innymi- zawszę będzie miał dla niej miejsce.

Wiesz, nie jest tak do końca ,ze zmarnowałem. Spędziliśmy te lata razem w górach , na kajakach, na rowerach,nad morzem,kilkadziesiąt festiwali i koncertów (nasz ukochany Dżem widzieliśmy dziesiątki razy smile ) wielokrotnie bywaliśmy w teatrach . Wiele par nam zazdrościło,ze siedzą w mieście,a my stale jeździmy , nie było czasu na nudę czy rutynę.
Jakoś nie potrafiłem prowadzić "typowego"życia rodzinnego jak inni ludzie. Tak się dobraliśmy na tamtym etapie czyli kilka lat wstecz.
Myślę ,ze moje swobodne zachowanie , taki ogólny luz, pogdna natura i uśmiech na twarzy oraz nadal wygląd mlodej , duzo młodszej osoby niż wskazuje pesel (nie przechwalam się ) sprawiał i sprawia ,ze ciągną do mnie dużo młodsze osoby. Taka jest prawda. Dzięki temu ona się dobrze czuła , raczej nie było widać między nami różnicy wieku , raczej zaskoczenie i zdziwienie (jakich kremów używam smile itd ) jak mówiłem ile mam lat. Nie wiem czym to akurat jest spowodowane ale może brak stresu , jedzenie dużo ,a nawet bardzo duzo warzyw i owoców (z przyjemności , nie musu) bardzo rzadko alkohol , zero papierosów, ruch .

evalougo, napisałaś ,ze byłaś w podobnej sytuacji jak ja. Dzięki temu mnie lepiej trochę rozumiesz ,wiesz ,ze serce nie sługa. Człowiek zaślepiony nie widzi zbyt wiele .
Zobaczcie dziewczyny , ostatnio czytałem o żonie muzyka (Elżbiecie Dmoch) która została porzucona przez męża dla innej ,a mimo wszystko nadal go kochała .Facet po niej ożenił się ponownie , później zmarł ,a ona nadal go kochała.Poczytajcie ,smutna historia . Tak silne jest to uczucie ale pewnie i już jednostka chorobowa .

- "Nic, odejść, Ty chcesz Żony a Ona się do tego nie nadaje - POWIEDZIAŁA przecież."

Nie do końca chce żony. Powiedziałem jej niedawno ,ze jeśli tego chce to nie widzę problemu ale jeśli nie to nie.
Mnie zależalo na niej ,a nie na kawałku metalu na palcu. Moja mama taki nosiła 2 lata po czym ojciec odszedł od niej. Jaka gwarancja ,ze utrzymasz związek mając ślub ?

Ja chciałem być z człowiekiem , nie certyfikat. Dla niej byłoby bezpieczniej bo w razie czego nie zostaje z niczym , wszystko jest dziedziczone.


"Jeśli on tak rozmawiał z tą kobietą, to wcale się nie dziwię, że nie pociągał jej jako mężczyzna

To nie jest tak jak piszesz , każde z nas miało swoje zdanie , nigdy bezmyślnie jej nie przytakiwałem i nie zgadzałem się na wszystko . Oboje dośc dużo czytamy i mieliśmy zawsze wspólne tematy do rozmów ,sprzeczaliśmy się na różne kwestie ,zazwyczaj to ja podejmowałem decyzję bo jak twierdziła "nie lubię podejmować decyzji"
Nie chodziłem wokół niej jak piesek . Pewnie dlatego tyle lat udało nam się dobrze dogadać . To jej się podobało ,ze nie byłem taki miałki (jak może wyglądać z początkowego opisu sytuacji)

Może jej przeszkadzało,ze byłem zbyt wrażliwy ? Zawsze mówiła mi ,ze jestem wrażliwy ale nie romantyczny to zapamiętałem .Może ten brak chemii z jej strony ?
Na samym początku jej zależało na mnie ,a ja jeszcze wtedy tego samego nie czułem. Później role się zamieniły i na tym etapie utknęły .
Owszem były różne zbliżenia i wogóle super było ale to już zbyt późno wg.niej by rozwijać ten związek mocniej.I tak sobie tkwiliśmy w zawieszeniu kolejne lata  czekając nie wiadomo na co .Teraz wiem,ze ona szukała nadal swojego szczęscia ale już po cichu. Nie chciała mi o tym mówić ,a może wypadało usiąść i szczerze pogadać jak to dalej ma się rozwijać albo zwijać .
Że może trzeba zrobić przerwę i dać sobie oddech , nie z dnia na dzień powiedzieć do widzenia bo "siebie ograniczamy i nie możemy poznawać innych ludzi"
Ale mnie nie pytała czy ja chcę tego samego . Za mnie podjęła wspólną decyzję bo pojawił się adorator w pracy.Można było spokojnie przejść na coś świeżego i nowego.
Jakbym chciał opisać więcej wątków z tej historii to byście mnie ostro zjechały dlaczego wcześniej mając takie sygnały ,nie odpuściłem.
Niedawno napisała pytając 'za co ty mnie tak kochasz ? Ja wiele razy Cię zraniłam za co mam wyrzuty sumienia "

Ja nigdy bym jej nie zdradził ,nigdy nie pomyślałem przez te wszystkie lata o innej kobiecie .Zwyczajnie mnie to nie interesowało ,trzymałem się tylko jej .Brzydzę się zdradą ,uważam ,ze to wstrętne . Jak można kogoś kogo się kocha zdradzać i oszukiwać. Chcesz kogoś innego to zostaw osobę z która aktualnie jesteś, nie rób jej tego czego sam byś nie chciał doświadczyć .Później ludzie męczą się z tym miesiącami ,a nawet latami , nie wspominając o samobójstwach. Mój kolega wyskoczył z 11 piętra bo zostawiała go dziewczyna dla innego . Jakaś dziwna tendencja w tych czasach do związków krótkofalowych .Szybkie randki i spadówa dalej do kogoś innego , szukanie ciągle czegoś nowego "bo u sąsiada trawa jest bardziej zielona "- żałosne.

Nie wiem czy jest coś jeszcze do dodania na tym etapie . Wątek mocno się rozrósł , bardzo dziękuję Wam ,ze chciecie brać w nim udział . Bardzo cenne rady od Was biorę . Inaczej wszystko wygląda jak się na to obiektywnie z boku patrzy ,a inaczej jak się siedzi w tym po uszy .
Po wizycie u psychologa , napiszę Wam jak się historia dalej potoczy bo zwyczajnie z szacunku za poświęcony Wasz czas należy to zrobić.
Ale się rozpisałem , jestem gadułą a ,ze nie mogę się wygadać to piszę . Wybaczcie.

32

Odp: Moja najbliższa i jedyna przyjaciółka mnie zostawiła .Nie daje rady...

Hm..., trzymałeś się tego latami mimo,że nie powinieneś... raniła Cię i oboje byliście tego świadomi... musisz sobie pomóc bo chyba nie liczysz, że Ona Ci pomoże ?

33 Ostatnio edytowany przez Olinka (2019-01-08 00:19:58)

Odp: Moja najbliższa i jedyna przyjaciółka mnie zostawiła .Nie daje rady...

Polecam, bardzo polecam - [spam]. Dba o prywatność pacjentów, czas pracy dostosowuję do indywidualnych potrzeb,  prowadzi terapie online. Ma wieloletnie doświadczenie w pracy w Stowarzyszeniach, gdzie pomagała potrzebującym.  Kobieta rewelacyjna. Pomogła wielu ludziom, uratowała wiele żyć! Myślę, że jest w stanie zaradzić.

34

Odp: Moja najbliższa i jedyna przyjaciółka mnie zostawiła .Nie daje rady...

Almas 1 - w jakim mieście ? Ja mieszkam w Krakowie .

35

Odp: Moja najbliższa i jedyna przyjaciółka mnie zostawiła .Nie daje rady...

To spam i wiadomo z góry, że do takiej baby nie ma co iść, skoro musi się posuwać do takiej reklamy. Pioter Ty sobie wygospodaruj zasoby i natychmiast idź do dobrego psychoterapeuty, bo z taką mentalnością zaraz gdzieś zawiśniesz.

Ten, który z demonami walczy, winien uważać, by samemu nie stać się jednym z nich. Kiedy spoglądasz w otchłań ona również patrzy na ciebie.
Idziesz do kobiet? Nie zapomnij bicza!

36

Odp: Moja najbliższa i jedyna przyjaciółka mnie zostawiła .Nie daje rady...

w KRK znajdziesz dobrego psychoterapeutę bez problemu.. nikogo nie polecę- ale poczytaj opinie w internecie.

ja Twojej znajomości nie uważałabym za czas stracony- bo pewnie jakieś korzyści miałeś- ale dobrze, że się rozchodzą wasze drogi. Z jakiegoś powodu wybrałeś kobietę która niewiele Ci chciała dać- a może Ty niewiele chciałeś brać z jakiegoś powodu.. Masz co robić ws  sprawach- najwyższy czas..

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach

Posty [ 36 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Moja najbliższa i jedyna przyjaciółka mnie zostawiła .Nie daje rady...

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018