z cyklu "dziwne historie' - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » z cyklu "dziwne historie'

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 6 ]

1

Temat: z cyklu "dziwne historie'

Witajcie dziewczyny!
Zacznę może od tego,że w sumie to nie szukam rady bo wiem że złotej rady na tą sytuacje nikt nie ma.Chcę się wyżalić,pogadać,wypisać.. .chcę to z siebie wyrzucić.Wiem również,że historia dla was będzie pospolita,chociaż dla mnie jest wyjatkowa..ale do rzeczy.
Mieszkam tutaj od 3 lat,2 lata temu poznałam chłopaka,ot przypadkiem na uniwersytecie(nie studiowal na moim kierunku...chociaz to w sumie nie ważne zupełnie).Na początku pomógł mi pozałatwiać różne rzeczy na uczelni,później jakoś tak wyszło,że się zaprzyjaźniliiśmy.W tym czasie obydwoje mieliśmy partnerów ale jakoś tak jakoś zawsze ''coś'' ciągneło nas do siebie.Nie było dnia żebyśmy się nie widzieli,długie godziny spędzaliśmy też na rozmowach tak w realu jak i telefonie.Polubiłam go,nawet bardzo ale nigdy między nami nic się nie wydarzyło,ot spotykaliśmy się jako przyjaciele.Sytuacja jakby zmieniła się kiedy rozstaliśmy się (z zupełnie niezwiązanych powodów) z naszymi partnermi.Pierwszego wieczoru odprowadzając mnie do domu pocałował mnie i od tego wszystko się zaczeło.Spotykaliśmy się jeszcze częściej,w sumie to codziennie.Po kilku dniach poszliśmy do łóżka i było obłędnie,staliśmy się sobie jeszcze bardziej bliscy.Po pracy przyjeżdzał do mnie padnięty,żebyśmy mogli zasnąc przytuleni i obudzić się razem rano.Byliśmy szczęśliwi,ja byłam szczęśliwa..byłam pijana ze szczęścia i każdego ranka widząc go serducho biło mi jak oszalałe.On też był..mówił to,widziałam to.Niestety sielanka skończyła się po 4 miesiącach kiedy powiedział mi,że to wszystko poszło trochę za szybko,że on nie jest gotowy na coś tak poważnego(ze swoja byłą byli razem 5 lat).Dla mnie był to szok,czułam się tak jakby ktoś przyłożył mi cegłą w głowę,nie mogłam uwierzyć.Oczywiście skończyło się awanturą,nie żałuję tego,zapewne drugi raz zrobiłabym zupełnie tak samo,czułam się oszukana,wykorzystana...s ama w sumie nie wiem jak się czułam,źle w każdym razie...Po awanturze postanowiłam szybko odciąć się od przeszłości,wykasowałam i wyrzuciłam wszystko co mi go przypominalo(numer,kontak ty na komunikatorach,wspolne zdjecia,wszystko).Powoli zbierałam się.Po miesiącu powrócił,mówił,że mu mnie brakuje,przytulał,całował mówił,że przemyślał jednak kiedy go ''przyciskałam?pytając co dalej mówił,że chciałby zacząć od przyjaźni i później powoli zobaczyć co z tego wyniknie.Nie zgodziłam się,myślę,że zrobiłam dobrze bo jednak nie można cofnąć czasu i tego wszystkiego co się między nami wydarzyło.Jakoś nie potrafiłam sobie wyobrazić,że chodzimy na kawe i piwo,w końcu ten etap mieliśmy już za sobą.W ten sam sposób próbował ''wracać'' następne kilka razy,całując,prawiąc komplementy i proponując przyjaźń i ''zobaczenie co dalej?.Za każdym razem nie zgodziłam się,co w rezultacie skutkowało kłótnią i tym że znikał.Ja myślałam nadal,rany ja biłam się z myślami!Serce kontra rozum..zwyciężał jednak rozum.
Nadszedł okres,kiedy skończyłam studia tutaj i mam możliwość wyjazdu i studiów w innym miejscu..baardzo daleko.Kilka dni temu znów dał o sobie znać ON,rozmawialiśmy kilka dni z rzędu przez telefon,wiadomości itp.Powiedziałam mu,że wyjeżdzam,że załatwiam ostatnie sprawy i pakuję się,poprosił o spotkanie.Wczoraj a w sumie to już dzisiaj się widzieliśmy,było inaczej niż zawsze przy tych jego ''powrotach'',śmialiśmy się,żartowaliśmy i spacerowaliśmy po mieście.On mnie obejmował,przytulał,nosił na rekach,śmialiśmy się i było ot tak po prostu dobrze,tak jak dawniej.wróciłam właśnie ze spotkania po 12godzinach spędzonych z nim,które niby miałby być pożegnaniem.I po raz pierwszy to ja go pocałowałam pierwsza (nie tak jak zawsze on,),choć widziałam,że on się powstrzymuje,żeby tego nie zrobić wcześniej.I powiedziałam mu wszystko,odkryłam to co ukrywałam2 lata.Powiedzialam jak się czułam kiedy byliśmy razem,jak bardzo było mi źle kiedy się rozstaliśmy,jak bardzo mnie zranił i to,że mi na nim zależy i że to miasto zawsze będzie mi się kojarzyć z nim.W odpowiedzi usłyszałam to jak czuł się on,że gdybyśmy się poznali w innych okolicznościach albo później to byłoby zupełnie inaczej i to że nigdy nie traktował mnie jako pocieszycielki po byłej..aaaa i że nie zasługuje na to żeby to miasto zawsze kojażyło mi się z nim.Zasluguje czy nie to już nie mnie oceniać,bo z uczuciami wygrać nie można,choć próbowałam 2 lata.Może istnieją po prostu ci ludzie,których spotykamy i od razu jest jakaś taka dziwna aura,jakieś przyciąganie,coś co nie da zapomnieć.On ma coś takiego.Będąc obok niego czuję to''coś?,on też to czuje i jak to zawsze nazywa?dziwne fazy ksiezyca ze słońcem?.To tak jakby coś cię pchało do tej osoby.Ale może po prostu każdy musi przeżyć jakąś nieszceśliwą miłość..boję się tylko,że ucieczka nawet daleko nic nie da...choć rozum nadal walczy z sercem a ja pakuję walizki....

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: z cyklu "dziwne historie'

Śliczna historia, cudowne przeżycia.

Dawno, dawno temu też podejmowałem trudne decyzje w miłości. Robiłem to szybko, bo tak niby-trzeba-było aby być uczciwym. Tymczasem decyzje lepiej podejmować wolno, ale wdrażać je szybko.

Problem z tym chłopakiem jest taki, że rzucił Cię przedstawiając byle jaki powód. Czy zrobił błąd czy jest egoistą?

3

Odp: z cyklu "dziwne historie'
sam22 napisał/a:

Śliczna historia, cudowne przeżycia.

Dawno, dawno temu też podejmowałem trudne decyzje w miłości. Robiłem to szybko, bo tak niby-trzeba-było aby być uczciwym. Tymczasem decyzje lepiej podejmować wolno, ale wdrażać je szybko.

Problem z tym chłopakiem jest taki, że rzucił Cię przedstawiając byle jaki powód. Czy zrobił błąd czy jest egoistą?

Dziękuję sam22 za wsparcie:)
Historia byłaby śliczna gdyby zakończyła się happy endem.Wiesz,czasem to mi aż trudno uwierzyć,że skończyło się tak..cudowne chwile,niesamowite emocje i to "coś"-ta "chemia",która sprawia,że bezmała lecą "iskry" kiedy się do siebie zbliżamy nawet teraz po tych wszystkich kłótniach i nieprzyjemnych słowach które padły i po tych 2 latach które mineły.Dziwne to.Wydaje mi się,że również podjął tą decyzję szybko bo chciał być uczciwy.Będąc jego kumelą miałam okazjępoznać go bliżej i z zupełnie innej strony..myślę,że oczekiwał niewiadomo jakiego zakochania,które po 4 miesiacach nie nadeszło co zresztą jest normalne bo ze swoją była był 5 lat.Powiedział mi wtedy też,że jest wykończony, wypalony  i zawiedziony związkiem z nią(od dawna było między nimi źle,kłocili się..próbował ratować ten związek bardzo długo) i że najzwyczajniej w świecie się boi,że w razie gdyby jednak nam nie wyszło będzie jeszcze bardziej bolało.Według mnie jest egoistą bo postawił na siebie w tej sytuacji.Bał sie zaangażowania,aja po 4 miesiącach przyparłam go do muru bo chciałam wiedzieć na czym stoję.4miesiące tak intensywnego spotykania się to nie jest mało,bezmała mieszkaliśmy razem caly ten czas...jednak on przyparty do muru się wycofał.Powiedział,że wcześniej będzie boleć mniej niż w razie gdyby nam nie wyszło i mielibyśmy rozstać się później,że zasługuje na kogoś,na kogo nie muszę czekać,bez zbednych myśli,z ogarniętą sytuacją.Dałam mu odejść,pomimo,że szalałam z rozpaczy nie uroniłam ani jednej łzy kiedy pakował swoje rzeczy i z zimną krwią zamknełam za nim drzwi.Płakałam,ba!ryczałam sama,on tego nie wiedział,biłam się z myślami ale nie pisałam ani nie dzwoniłam.Póxniej odzywał się kilka razy ale zawsze kończyło się źle..myślał o sobie,chciał tak żeby było jemu wygodnie na co ja się nie zgadzałam pomimo,że było mi źle bez niego,jednak zwyciężał rozum i duma-moja.
No a teraz powiedziałam mu wszystko,stwierdziłam,że nic nie tracę.Myślę,że był w lekkim szoku choć powinien być zadowolony bo "wygrał" on-pokazałam mu że jestem słaba.Może gdzieś w głebi oczekiwałam,że coś powie,jakoś zareaguje,nie wiem cokolwiek.i znów całowaliśmy,przytulaliśmy się i byliśmy razem i widziałam,że było mu dobrze i  co...i nic..a mnie jest "dziwnie"bo pierwszy raz zdarzyła mi się taka historia i "coś" takiego

4

Odp: z cyklu "dziwne historie'

Kiedy miałam 17 lat poznałam mojego męża , tak na prawdę  to pierwszy raz w życiu się zakochałam , rok później byliśmy małżeństwem ( on jest starszy o 6 lat) . Po roku urodziła się pierwsza córka, pracowaliśmy oboje , żeby związać koniec z końcem , po 6 latach urodziła się druga córka . Mój mąż stwierdził , że musi coś zmienić w swoim życiu zawodowym żeby mieć lepsza prace , lepiej zarabiać i żeby dzieci były z niego dumne , zaczął przygotowywać się do pójścia na studia , wszyscy mu odradzali ( jego rodzina przede wszystkim ) bo to duże koszty , że nie damy sobie rady itd ... Ja byłam innego zdania , skoro chcesz i dasz rade to idź , spróbuj co Ci szkodzi , damy radę , ja wezmę nadgodziny w pracy i każda niedzielę i jakoś damy rade . No i tak zrobiliśmy , niestety na tych studiach poznał kobietę, piękna , młoda zadbana , inteligentna i się zaczęło..... niestety żona w domu zarobiona , zaniedbana i tylko po szkole zawodowej . zakochał się ... nie winię go za to , zdarza się ale kiedy przyszedł do mnie i powiedział , że poznał kogoś z kim chce być i że dopiero przy niej czuje się sobą , że widzi teraz , ze stracił ( zmarnował ) te lata kiedy był ze mną  .... to był dla mnie szok ...
jeśli będzie ktoś miał ochotę poznać dalsze moje życie to napisze.... jeśli nie to zostanie to dla mnie ...

5

Odp: z cyklu "dziwne historie'
baśka444 napisał/a:

Kiedy miałam 17 lat poznałam mojego męża , tak na prawdę  to pierwszy raz w życiu się zakochałam , rok później byliśmy małżeństwem ( on jest starszy o 6 lat) . Po roku urodziła się pierwsza córka, pracowaliśmy oboje , żeby związać koniec z końcem , po 6 latach urodziła się druga córka . Mój mąż stwierdził , że musi coś zmienić w swoim życiu zawodowym żeby mieć lepsza prace , lepiej zarabiać i żeby dzieci były z niego dumne , zaczął przygotowywać się do pójścia na studia , wszyscy mu odradzali ( jego rodzina przede wszystkim ) bo to duże koszty , że nie damy sobie rady itd ... Ja byłam innego zdania , skoro chcesz i dasz rade to idź , spróbuj co Ci szkodzi , damy radę , ja wezmę nadgodziny w pracy i każda niedzielę i jakoś damy rade . No i tak zrobiliśmy , niestety na tych studiach poznał kobietę, piękna , młoda zadbana , inteligentna i się zaczęło..... niestety żona w domu zarobiona , zaniedbana i tylko po szkole zawodowej . zakochał się ... nie winię go za to , zdarza się ale kiedy przyszedł do mnie i powiedział , że poznał kogoś z kim chce być i że dopiero przy niej czuje się sobą , że widzi teraz , ze stracił ( zmarnował ) te lata kiedy był ze mną  .... to był dla mnie szok ...
jeśli będzie ktoś miał ochotę poznać dalsze moje życie to napisze.... jeśli nie to zostanie to dla mnie ...

Pisz ja Cię chętnie posłucham, naprawdę!

Chcącemu nie dzieje się krzywda.

6

Odp: z cyklu "dziwne historie'
Teufel napisał/a:
baśka444 napisał/a:

Kiedy miałam 17 lat poznałam mojego męża , tak na prawdę  to pierwszy raz w życiu się zakochałam , rok później byliśmy małżeństwem ( on jest starszy o 6 lat) . Po roku urodziła się pierwsza córka, pracowaliśmy oboje , żeby związać koniec z końcem , po 6 latach urodziła się druga córka . Mój mąż stwierdził , że musi coś zmienić w swoim życiu zawodowym żeby mieć lepsza prace , lepiej zarabiać i żeby dzieci były z niego dumne , zaczął przygotowywać się do pójścia na studia , wszyscy mu odradzali ( jego rodzina przede wszystkim ) bo to duże koszty , że nie damy sobie rady itd ... Ja byłam innego zdania , skoro chcesz i dasz rade to idź , spróbuj co Ci szkodzi , damy radę , ja wezmę nadgodziny w pracy i każda niedzielę i jakoś damy rade . No i tak zrobiliśmy , niestety na tych studiach poznał kobietę, piękna , młoda zadbana , inteligentna i się zaczęło..... niestety żona w domu zarobiona , zaniedbana i tylko po szkole zawodowej . zakochał się ... nie winię go za to , zdarza się ale kiedy przyszedł do mnie i powiedział , że poznał kogoś z kim chce być i że dopiero przy niej czuje się sobą , że widzi teraz , ze stracił ( zmarnował ) te lata kiedy był ze mną  .... to był dla mnie szok ...
jeśli będzie ktoś miał ochotę poznać dalsze moje życie to napisze.... jeśli nie to zostanie to dla mnie ...

Pisz ja Cię chętnie posłucham, naprawdę!


MOŻE INNYM RAZEM DZIŚ MAM ZBYT DOBRY HUMOR , ŻEBY GO SOBIE PSUĆ

Posty [ 6 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » z cyklu "dziwne historie'

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018