Zdradzana, zdradzona.. Jak przetrwać rozstanie? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zdradzana, zdradzona.. Jak przetrwać rozstanie?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 9 ]

1

Temat: Zdradzana, zdradzona.. Jak przetrwać rozstanie?

Moja historia jest podobna do wielu innych. On - kochający, idealny, i ja - kochająca go na zabój i gotowa skoczyć dla niego w ogień. Potem odkryłam zdradę, obiecał poprawę, potem znowu, znowu obiecał.... Potem znowu, i ja już zwątpiłam i oprzytomniałam. To tak w skrócie.


Rozwinąć? Proszę:

A. jest starszy ode mnie 11 lat. Poznałam go pięć lat temu, będąc w związku małżeńskim, do którego doszło przez to, że byłam w ciąży. W małżeństwie nie byłam szczęśliwa, w ciąże zaszłam jako młoda i głupiutka dwudziestokilkulatka i oczywiście ślub, bo tak wypada. Parę lat po ślubie poznałam A. Zmanipulował mnie, wylądowaliśmy w łóżku. Zaczęliśmy spotykać się coraz częściej, w małżeństwie zaczęło się dziać coraz gorzej. W końcu okazało się, że mąż też ma kochankę. Decyzja - rozwód.
Razem z A. zakochaliśmy się w sobie, i już nie taką głupią szczeniacką miłością a czymś, co było przekazem - będę, masz wsparcie.

Jakiś czas później przeprowadziłam się razem z trzyletnim wtedy synem. Z A. zaczęliśmy się spotykać częściej, czasami przyjeżdżał do mnie jak syna nie było bo twierdził, że syn nie może go zobaczyć, i żeby go nie przyzwyczajać nie zostawał też na noc tylko zawsze wracał do siebie. Mieszkał sam. A ja wierzyłam że nie zostaje bo mądry podał powód, w końcu to inteligenty świetny facet, pewnie ma rację.
Poszłam do pracy, syn do przedszkola. Między mną a A. było idealnie. Wspieraliśmy się nawzajem, czasami na weekend gdzieś wyjeżdżaliśmy, gdy syn był u swojego ojca. Byłam w stanie zrobić dla A. wszystko. W sumie to dla niego się rozwiodłam. Potem zaczęły się spotkania z A. i moim synem, syn go uwielbia.

Ponad dwa lata temu odkryłam, że mnie zdradza. Zdradzał mnie od ponad roku ze swoją pracownicą a moją przyjaciółką. Po ogromnej aferze postanowiłam nie mówić nic mężowi tej dziewczyny, została dalej w pracy. A my z A. byliśmy razem. Panicznie bałam się każdego ich służbowego wyjazdu (zawsze w czasie dniówki, wyjazdy na godzinę, trzy, pięć), dostawałam ataku paniki kiedy ona do niego podchodziła. Ale mówił, że skończyli, a ona była dla mnie na prawdę życzliwa.
Rok po odkryciu ich zdrady zobaczyłam ich rozmowę. Jak on do niej ładnie pisał - że tęskni, że proponował jej wyjazd razem a ona się boi, że z jej mężem sobie poradzą (jej mąż widział, że ona zachowuje się dziwnie, zostawała po godzinach w pracy czasami a on się denerwował). Zrobiłam awanturę, powiedziałam, że to koniec. Kilka godzin później zrobił z siebie ofiarę, że bardzo źle się czuje. Przyjechałam do niego, pogodziliśmy się, obiecał.

(W międzyczasie okazało się, że jestem w ciąży. Przez sytuację, którą opisałam wyżej, poroniłam dzień później. Nie wiedział o niczym, przez to, co działo się przez te kilka dni, nie zdążyłam mu powiedzieć. A ja wtedy już byłam mniej odporna na stres.)


Na czym skończyłam....? a, no tak - obiecał. I na prawdę było dobrze. Byłam szczęśliwa. Zaczęłam mu na nowo ufać, cieszyć się tymi wspólnymi chwilami. Oczywiście nadal nie zostawał u mnie na noc, ja u niego czasami owszem. I czas sobie płynął. A dodałam, że jego rodzice o mnie nie wiedzieli i nigdy sobie nas nie przedstawił? wink

Pół roku temu na teście ciążowym wyszły dwie kreski. Nie zabezpieczaliśmy się ale też nie staraliśmy się o dziecko. Kochaliśmy się (jak to teraz brzmi, nie? wink  ) i doszliśmy do wniosku, że nie jest to dla nas problem. Jeszcze tego samego dnia powiedziałam mu o tym. Brak jakiejkolwiek reakcji. Nie cieszył się, w sumie też się nie denerwował. Przez gorący okres w pracy odwlekałam wizytę u ginekologa przez dwa tygodnie. Po tym czasie przyszedł sądny dzień i nakryłam ich chwilę przed seksem. Awantura, nerwy. W nocy fatalnie się czułam, coś zaczęło się dziać, dostałam skurczów, ale przetrzymałam do rana. Chwilę po przyjściu do pracy pojechałam do ginekologa, żeby wyjść z płaczem i skierowaniem do szpitala. Później A. za moją prośbą zabrał mnie do siebie, tulił a ja płakałam. Kilka dni później usłyszałam, że to moja wina, bo mam taki charakter i ubzdurałam sobie, że on mnie zdradza i przez to się denerwowałam. A ja wtedy nie miałam już sił się kłócić, spierać. On przeszedł po tym do porządku dziennego, ja chodziłam i płakałam.


Jakiś czas temu odkryłam, że rozmawiają ze sobą na fb (on z tą swoją pracownicą) i że łatwo da się to sprawdzić. Spotykali się w czasie pracy. W biurze. On ją pie.....ł, wychodziła od niego z biura chwilę później, że niby rozmawiali. Potrafił powiedzieć, że bardzo źle się czuje a później ją rż.ć w biurze. Udawałam, że nie widzę. Mówiłam sobie, że przecież mnie kocha, że tuli, że jest kiedy go potrzebuję (no, może nie zawsze), że dba o mnie i o mojego syna, że spędzamy razem czas. Powiedziałam sobie, że jeżeli sama czegoś nie znajdę albo nie zobaczę, to nie będę sobie dopowiadać (tak, wiem....)

Kilka dni temu stało się. Znalazłam, zobaczyłam. Nawet się nie wypierał. Powiedział mi tylko że to, co się stało, to moja wina, że potrzebował odskoczni,że nie miał we mnie wsparcia i dlatego stało się jak się stało, ale on do tego uczuć nie dokładał, to był tylko seks. I to spowodowało, że wyszłam. Dostałam później litanię, że jestem zła, że to przeze mnie, że go nie wspierałam w czasie problemów, że on mnie kocha a ja jego nie.



Też mam ciężki charakter i swoje za uszami. Ale nie jestem zła. Czasami mówiłam mu, że chciałabym spędzić z nim więcej czasu, czasami się złościłam, ale nie o bzdury. Jestem już zbyt zmęczona na czepianie się o bzdury o powody wyssane z palca. Też chcę spokoju. Wolałam nie mówić nic i po prostu przytulić i powiedzieć, że damy radę, niż wypominać i się kłócić.

Mam na karku trzydziestkę, fajną figurę, faceci się za mną oglądają, gadane też mam, bo z nieśmiałej szarej myszki zmieniłam się w pewną siebie kobietę już jakiś czas temu. W głowie też jakąś widzę mam, mam dość odpowiedzialny zawód, w którym bazować trzeba głównie na przepisach prawa. (No tak, mam w głowie a tak się dałam? wink )


Siedzę w domu, aktualnie z drugą butelką wina. Czuję się paskudnie. Na zmianę albo jest spokój, a za chwilę zaczynam płakać. A. nie odzywa się na razie. A mnie właśnie świat się załamał i serce mi pękło.
Pierwszy raz w życiu byłam w stanie zrobić dla kogoś wszystko, skoczyć dosłownie w ogień, dla niego. Nie patrząc na siebie, byle jemu było dobrze, byle było tym samym dobrze między nami.

Zobacz podobne tematy :

2 Ostatnio edytowany przez Jazzmine (2019-01-05 00:26:59)

Odp: Zdradzana, zdradzona.. Jak przetrwać rozstanie?

No.. to skoro juz dałaś sie kompletnie upodlić, to odbij sie od dna i odetnij od tego człowieka. Nic dobrego z tego nie wyniknie, koleś Cie notorycznie zdradza i jeszcze bezczelnie próbuje obarczyć Cie wina za swoje obrzydliwe zachowanie. Pogon go, wypłacz sie i nigdy wiecej nie pozwól sobie na to, by facet traktował Ciebie w ten sposob.

less is more

3

Odp: Zdradzana, zdradzona.. Jak przetrwać rozstanie?

Dziewczyno,
Przeczytałam to i wszystko co miało miejsce w moim życiu jakiś czas temu wróciło bo to tak jakbym sama to pisała.
Widzę, że ciężko Ci będzie pomóc, bo nadal jesteś zaślepiona tym czlowiekiem.
Kiepskie masz o sobie zdanie skoro takie życie sobie chcesz wybrac. Jak zostaniesz samotna matka z 2 dzieci to nie bedziesz miala lzej. Nie probuj go zatrzymac w ten sposob bo on mentalnie od Ciebie juz odszedl...nie szanuje Ciebie bo Ty siebie nie szanujesz.
Acha, moj ex tez mowil, ze to tylko fizjologia. Kiedys wydawalo mi się, że kocham go i nie znajde takiego dobrego jak on (klapki na oczach)
Dzisiaj wiem, beda z kims innym w zwiazku gdzie mam wszystko-szacunek,oddanie,milosc i spokojny sen wiem, ze sa jeszcze dobrzy faceci na tym swiecie. I dziekuje bylemu ze umozliwil mi to, ze jestem z N. i przede wszystkim sobie ze nie tkwilam w zwiazku gdzie w lustrze widzialam zamiast siebie jakis przygarbiony,wystraszony twor.

4

Odp: Zdradzana, zdradzona.. Jak przetrwać rozstanie?

Dziękuję za odpowiedzi.

Nie chcę go zatrzymywać, nigdy bym go w dziecko nie wrobiła, absolutnie.  Ale były momenty kiedy wydawało się, że już będzie dobrze...
Tęsknie. Cholernie bardzo tęsknie. Dałabym wszystko, żeby móc go przytulić, usłyszeć, a jednocześnie wiem, że jest to złe wyjście i muszę to przetrzymać. Ale na prawdę, takiego mocnego uczucia, jakim obdarzyłam A. życzę każdemu - żeby mógł tak pokochać i żeby mógł być tak kochany przez drugą osobę - chciałabym, żeby on mnie tak kochał.


Mówił też, że przyjdzie taki czas, kiedy nie będzie ważne kto z kim spał, kto kogo zdradził ale to, że było się obok w najtrudniejszych chwilach, że było wsparcie, że można z tą osobą się zestarzeć. Jest w tym gdzieś ziarenko prawdy.....


Jestem aktualnie w kropce. Wiem, że to wszystko jest do przetrwania, że nie ja jedna, że jest mnóstwo kobiet, które sobie poradziły. Tylko to cholernie boli. Nie mam na nic siły. Ani spać, ani posprzątać, ani jeść. Wczoraj zasnęłam dopiero po tym, jak zaczęło mi się kręcić w głowie po alkoholu mimo, że ja alkoholu nawet nie lubię i nawet na imprezach nie piję. Ale jakoś pomogło, wygłuszyło to uczucie. W nocy budzę się i płaczę. Ranek dzisiaj zaczęłam od dopicia butelki wina.


Jak Wy to przetrwałyście? Skoro przetrwałyście to jesteście cholernie silne.

Teraz siedzieć samej? Wyjść do ludzi? Od razu znaleźć kogoś nowego? (to chyba odpada na razie?) Co robią samotne kobiety w wolne dni? Ja na prawdę nie wiem. Przez ten czas, kiedy byliśmy razem, czas spędzałam albo razem z synem albo z A. (kiedy syn był u swojego ojca, przez weekend byłam u A. i wracałam dopiero w niedzielę po południu, kiedy syn wracał do domu). Stałam się takim trochę dzikim stworzeniem bo nie wiem jak takie kobiety jak ja spędzają czas. Znajomych też wielu nie mam. Znajomych mieliśmy wspólnych, a ze starymi moimi znajomymi kontakt urwał się kiedy się przeprowadziłam, a po przeprowadzce wpadłam w wir pracy i nawet w wolnych chwilach, kiedy nie było syna i A. był zajęty, siedziałam nad pracą. Co do pracy tak w ogóle, to ciężko będzie mi urwać kontakt z A. ponieważ.... pracujemy razem. Tym samym pracuję z tą kobietą, z którą dorabiał (dorabia?) mi rogi.


Myślę o psychologu. Psycholog odstrasza mnie tylko dlatego, że jest to dodatkowy wydatek dla mnie ale chyba jakoś uda mi się to finansowo ogarnąć (nie ma w tym zdaniu ani grama tak aktualnie modnego 'dej', żeby nie było wink )

Jestem w takim stanie, że zastanawiam się, jak w poniedziałek będę funkcjonować w pracy i czy w ogóle jest sens tam jechać. Są jakieś miejsca dla takich osób, które są życiowo tak nieporadne jak ja, żeby gdzieś wyjść, pogadać, usłyszeć historie innych, doradzić sobie nawzajem czy się wesprzeć? Coś jak spotkania AA?

5

Odp: Zdradzana, zdradzona.. Jak przetrwać rozstanie?

Sorry, ale co to w ogóle za związek? Po kilku latach "bycia razem" spotykacie się kilka razy w tygodniu, co drugi weekend spędzicie ze sobą noc, jego rodzice nie wiedzą o twoim istnieniu...  Wy nie jesteście nastolatkami, ba,  ja miałem intensywniejsze związki będąc nastolatkiem.
Zastanawiałaś się dlaczego jeszcze razem nie mieszkacie? Dlaczego on tego nie chce po tylu latach? Bo on nie chce poważnego związku.  On chce sobie spuścić z krzyża jak masz wolny weekend, jak ty nie masz to może akurat inna ma, a jak już nikogo na weekend nie załatwi to w poniedziałek jest jeszcze jedna chętna w pracy.
Obudź się. Ulokowałaś uczucia w dupku, który to wykorzystuje.
Nie trać więcej na niego czasu.
Boli. Uwierz mi, że wiem. Niestety tego nie da się bezboleśnie przeskoczyć. Swoje trzeba odcierpieć. Trochę jak po upiciu czy prochach.
Psycholog to dobry pomysł.

6

Odp: Zdradzana, zdradzona.. Jak przetrwać rozstanie?
Wzl napisał/a:

Sorry, ale co to w ogóle za związek? Po kilku latach "bycia razem" spotykacie się kilka razy w tygodniu, co drugi weekend spędzicie ze sobą noc, jego rodzice nie wiedzą o twoim istnieniu...  Wy nie jesteście nastolatkami, ba,  ja miałem intensywniejsze związki będąc nastolatkiem.
Zastanawiałaś się dlaczego jeszcze razem nie mieszkacie? Dlaczego on tego nie chce po tylu latach? Bo on nie chce poważnego związku.  On chce sobie spuścić z krzyża jak masz wolny weekend, jak ty nie masz to może akurat inna ma, a jak już nikogo na weekend nie załatwi to w poniedziałek jest jeszcze jedna chętna w pracy.
Obudź się. Ulokowałaś uczucia w dupku, który to wykorzystuje.
Nie trać więcej na niego czasu.
Boli. Uwierz mi, że wiem. Niestety tego nie da się bezboleśnie przeskoczyć. Swoje trzeba odcierpieć. Trochę jak po upiciu czy prochach.
Psycholog to dobry pomysł.

Uwielbiam Cię wink Chyba takiego kopa potrzebowałam.

Cieszę się, że napisał to mężczyzna - czyli nie wszyscy jednak boicie się zaangażowania i nie szukanie ruchania na boku? Bez obrazy oczywiście, próbuję to jakoś chyba obrócić w głupi żart, ale nie wychodzi...


Ale ja nadal kocham, nadal... Ale siebie też szanuję, stąd tym razem powiedziałam już pas.

Teraz będę wpadać w jakieś stany depresyjne i ataki paniki, że taka 'stara baba' jak ja nie ułoży sobie życia.

7

Odp: Zdradzana, zdradzona.. Jak przetrwać rozstanie?

Wzl, jak już tu wpadłeś, to Cię wykorzystam, mogę?

Jak to jest, z męskiej perspektywy - tak łatwo i lepiej uciec jest do innej na bok, jeżeli jest źle w związku? Jak to wygląda z Waszej strony?

Jeżeli Twoja kobieta mówi i daje Ci znać, że seksu ma mało i po prostu Cię potrzebuje - jak do tego podchodzi mężczyzna? Czy kobieta, która potrzebuje tego typu bliskości i częstych zbliżeń to na prawdę, na dłuższą metę, dla mężczyzny problem?



Ja raz zdradziłam, wtedy jeszcze męża - zwyczajnie go nie kochałam, nie chciałam być obok, stąd stało się jak się stało. Nie żałuję - z mężem nie zbudowalibyśmy niczego dobrego w przyszłości. Zresztą wychodzę z założenia, że jeżeli się kocha, to nie zwróci się uwagi na inną osobę, tym samym nie pójdzie się na bok.

8

Odp: Zdradzana, zdradzona.. Jak przetrwać rozstanie?
fdor napisał/a:

Ja raz zdradziłam, wtedy jeszcze męża - zwyczajnie go nie kochałam, nie chciałam być obok, stąd stało się jak się stało. Nie żałuję - z mężem nie zbudowalibyśmy niczego dobrego w przyszłości. Zresztą wychodzę z założenia, że jeżeli się kocha, to nie zwróci się uwagi na inną osobę, tym samym nie pójdzie się na bok.

Hmmm. Śmiałe to stwierdzenie - bo przecież równie dobrze, można by je zastosować do Twojego partnera.
Ty nie kochałaś swojego męża i zdradziłaś go, stało się jak się stało.
Teraz Twój partner zdradza Cię od lat. Jeśli jednak spojrzymy na obecną sytuację przez pryzmat tezy jaką przytaczasz - to przecież on też będzie usprawiedliwiony ?
Skoro Cię zdradza, to znaczy, że Ciebie nie kocha. Bo gdyby kochał, to nie zwróciłby uwagi na inną kobietę i nie "chodził na bok".

The past cannot be changed,
forgotten, edited, or erased.
It can only be accepted.

9

Odp: Zdradzana, zdradzona.. Jak przetrwać rozstanie?
IsaBella77 napisał/a:
fdor napisał/a:

Ja raz zdradziłam, wtedy jeszcze męża - zwyczajnie go nie kochałam, nie chciałam być obok, stąd stało się jak się stało. Nie żałuję - z mężem nie zbudowalibyśmy niczego dobrego w przyszłości. Zresztą wychodzę z założenia, że jeżeli się kocha, to nie zwróci się uwagi na inną osobę, tym samym nie pójdzie się na bok.

Hmmm. Śmiałe to stwierdzenie - bo przecież równie dobrze, można by je zastosować do Twojego partnera.
Ty nie kochałaś swojego męża i zdradziłaś go, stało się jak się stało.
Teraz Twój partner zdradza Cię od lat. Jeśli jednak spojrzymy na obecną sytuację przez pryzmat tezy jaką przytaczasz - to przecież on też będzie usprawiedliwiony ?
Skoro Cię zdradza, to znaczy, że Ciebie nie kocha. Bo gdyby kochał, to nie zwróciłby uwagi na inną kobietę i nie "chodził na bok".


I dokładnie dlatego odeszłam.

Posty [ 9 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zdradzana, zdradzona.. Jak przetrwać rozstanie?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018