Mąż nie wie czy kocha...Rozstanie czy trwanie ? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Mąż nie wie czy kocha...Rozstanie czy trwanie ?

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 39 do 61 z 61 ]

39

Odp: Mąż nie wie czy kocha...Rozstanie czy trwanie ?
QuQu napisał/a:

Tak Eee tam męża trzeba trzymać na krótkiej smyczy , bo jak ciut mu się poluzuje to zaraz się złajdaczy, bo przecież on nie wie co to wierność, zaufanie , bo jak tylko jest trochę dalej niż długość spojrzenia to wszelkie wartości się nie liczą.

Przecież ja ci nie zabraniam wierzyć w bajki o  trwających latami związkach na odległość. Ale racjonalnie myślący człowiek zdaje sobie sprawę, że takie coś przetrwa jedynie jakiś nieliczny procent związków. I tu nie chodzi tylko o męża, bo takie związki mogą się rozpaść tak z inicjatywy męża, jak i żony, jak i (najrzadziej) obojga. A ta twoja wstawka o wierności, zaufaniu itd. itp. przypomina mi tupanie nogami i wrzask "ja nie kce" w wykonaniu siedmiolatki. Możesz nie chcieć, możesz tupać nogami, ale tak po prostu jest.

Zobacz podobne tematy :

40

Odp: Mąż nie wie czy kocha...Rozstanie czy trwanie ?

Po trzytygodniowej  ciszy  mąż  zadzwonił do syna  że przyjeżdża w sobotę... Boli  bo zawsze , nawet w kłótniach dzwonił  lub pisał do mnie że uda mu się przyjechać. Czuje się strasznie wyautowana z jego życia. Lekceważy  mnie i ignoruje. Nie czuje potrzeby dzielenia się ze mną  niczym . Żeby nie było  z synem też pogadał 3 minuty i nara. Nawet nie zapytał  o drugiego. ..
Nie chce tak żyć ... to mnie rozwala emocjonalnie , przyjeżdża, czuje się jak wrak cżłowieka. Potem tydzień się podnoszę, potem jest okres że mi jest dobrze  w swoim świecie, udaje mi się planować i żyć a potem znowu przed  jego przyjazdem , w czasie i po - emocjonalna otchłań i dno...
Nie poznaje tego człowieka , nie rozumiem jak można się odciąć od wszystkiego w tak  krótkim czasie...

41

Odp: Mąż nie wie czy kocha...Rozstanie czy trwanie ?

Gustawa , przyjmij do wiadomości, że powodem twoich problemów małżeńskich JEST inna kobieta.

42

Odp: Mąż nie wie czy kocha...Rozstanie czy trwanie ?
I_see_beyond napisał/a:

Gustawa , przyjmij do wiadomości, że powodem twoich problemów małżeńskich JEST inna kobieta.

Ja nie wypieram tego ze świadomości że tak może być i pewnie jest ( choć nie mam oczywistych dowodów )
Tylko  co dalej ? Dawać mu czas w nieskończoność ?  Ultimatum ?  rozmawiać ze mną nie chce...

43

Odp: Mąż nie wie czy kocha...Rozstanie czy trwanie ?
Gustawa napisał/a:

Tylko  co dalej ? Dawać mu czas w nieskończoność ?  Ultimatum ?  rozmawiać ze mną nie chce...

Jak rozmawiać nie chce, to jest gra na zwłokę. Jedną nogą ("w głowie") jest już poza małżeństwem. On czeka, aż TY zakończysz to, żeby nie być odpowiedzialnym za rozpad rodziny. Poczekaj, aż zacznie się odwracanie kota ogonem.

Ten typ tak ma.

44

Odp: Mąż nie wie czy kocha...Rozstanie czy trwanie ?

a ja nie skończę własnie z tego powodu. I tak będziemy się bawić przez najbliższe parę lat ?
słabe to strasznie...

45

Odp: Mąż nie wie czy kocha...Rozstanie czy trwanie ?

Chcesz to się dalej baw. smile

46

Odp: Mąż nie wie czy kocha...Rozstanie czy trwanie ?

Niezależnie czy On jest tam, czy obok Ciebie, raczej powinnaś mieć takie same emocje. I traktować go bardziej jak ojca dzieci niż męża.
I nie chodzi o to, by jak go nie ma obok zajmować się swoim życiem, tylko naprawdę w głowie od niego odwiązać i zacząć myśleć o sobie jak o wolnej kobiecie..A resztą niech On się martwi..

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach

47

Odp: Mąż nie wie czy kocha...Rozstanie czy trwanie ?
Gustawa napisał/a:

Po trzytygodniowej  ciszy  mąż  zadzwonił do syna  że przyjeżdża w sobotę... Boli  bo zawsze , nawet w kłótniach dzwonił  lub pisał do mnie że uda mu się przyjechać. Czuje się strasznie wyautowana z jego życia. Lekceważy  mnie i ignoruje. Nie czuje potrzeby dzielenia się ze mną  niczym . Żeby nie było  z synem też pogadał 3 minuty i nara. Nawet nie zapytał  o drugiego. ..
Nie chce tak żyć ... to mnie rozwala emocjonalnie , przyjeżdża, czuje się jak wrak cżłowieka. Potem tydzień się podnoszę, potem jest okres że mi jest dobrze  w swoim świecie, udaje mi się planować i żyć a potem znowu przed  jego przyjazdem , w czasie i po - emocjonalna otchłań i dno...
Nie poznaje tego człowieka , nie rozumiem jak można się odciąć od wszystkiego w tak  krótkim czasie...

Mój postępował podobnie, ignorował mnie a powód tego jest taki ,że to tzw. "pseudo lojalność " wobec tej drugiej.
Twój mąż liczy na to , że to TY nie wytrzymasz i zrobisz awanturę , po której on " z czystym sumieniem" będzie mógł powiedzieć , że to Ty nie chciałaś jego. Jeśli dasz radę to żyj własnym życiem, jeśli syna informuje o przyjeździe to niech informuje, Ty zachowuj się normalnie, opanowanie, też go ignoruj, poczekaj na rozwój wydarzeń, nie zmuszaj do rozmowy, nie daj się sprowokować, czas, czas, czas ..................... Czy Tobie się gdzieś spieszy ?
Wiadomo, ciężko tak żyć, ale później będzie lepiej ?

48

Odp: Mąż nie wie czy kocha...Rozstanie czy trwanie ?

Ela - no właśnie on niczym sie nie martwi... Przybiera  pozę szczęsliwego szczypiorka na wiosnę i przeżywa drugą młodość.  Swoje odczucia ( negatywne ) wzgl rodziny przerzucił na mnie , obowiązków dawno już nie miał ,a z tego co zostało się wymiksował.
Chciałabym  mieć stabilne emocje  bez względu na jego obecność , tylko jak to osiągnąć ?  zwłaszcza jeśli dalej się kocha

QuQu - ja mam wrażenie że czas działa na naszą nie korzyść. To  trwa już 3 miesiące i z miesiaca na miesiąc jest coraz gorzej. Co nam przyniesie czas ? 
Czy dam radę ?  Mój mąż przez 10  lat ostro  trenował mnie w milczeniu.  Ostatnio zamilkł  na 5 tyg jak byłam  w 8 miesiacu ciąży.  Obraził  się . Także w tym jestem zahartowana,  ale nie umiem znieść postawy lekceważenia. Jakby rodzina była nic nie warta w jego życiu. I tego że nie ponosi konsekwencji ( wszystkim obarczona jestem ja a on prowadzi kawalerskie życie  )  i jeszcze chce ciężar rozstanie przerzucić na mnie .
QuQu - jak skończyła się Twoja historia ?

49

Odp: Mąż nie wie czy kocha...Rozstanie czy trwanie ?
Gustawa napisał/a:

Ela - no właśnie on niczym sie nie martwi... Przybiera  pozę szczęsliwego szczypiorka na wiosnę i przeżywa drugą młodość.  Swoje odczucia ( negatywne ) wzgl rodziny przerzucił na mnie , obowiązków dawno już nie miał ,a z tego co zostało się wymiksował.
Chciałabym  mieć stabilne emocje  bez względu na jego obecność , tylko jak to osiągnąć ?  zwłaszcza jeśli dalej się kocha

QuQu - ja mam wrażenie że czas działa na naszą nie korzyść. To  trwa już 3 miesiące i z miesiaca na miesiąc jest coraz gorzej. Co nam przyniesie czas ? 
Czy dam radę ?  Mój mąż przez 10  lat ostro  trenował mnie w milczeniu.  Ostatnio zamilkł  na 5 tyg jak byłam  w 8 miesiacu ciąży.  Obraził  się . Także w tym jestem zahartowana,  ale nie umiem znieść postawy lekceważenia. Jakby rodzina była nic nie warta w jego życiu. I tego że nie ponosi konsekwencji ( wszystkim obarczona jestem ja a on prowadzi kawalerskie życie  )  i jeszcze chce ciężar rozstanie przerzucić na mnie .
QuQu - jak skończyła się Twoja historia ?

Znam to wszystko jakbym o sobie czytała.
Chcesz wiedzieć co u mnie to napisz na priv

50

Odp: Mąż nie wie czy kocha...Rozstanie czy trwanie ?
Gustawa napisał/a:

Ela - no właśnie on niczym sie nie martwi... Przybiera  pozę szczęsliwego szczypiorka na wiosnę i przeżywa drugą młodość.  Swoje odczucia ( negatywne ) wzgl rodziny przerzucił na mnie , obowiązków dawno już nie miał ,a z tego co zostało się wymiksował.
Chciałabym  mieć stabilne emocje  bez względu na jego obecność , tylko jak to osiągnąć ?  zwłaszcza jeśli dalej się kocha

QuQu - ja mam wrażenie że czas działa na naszą nie korzyść. To  trwa już 3 miesiące i z miesiaca na miesiąc jest coraz gorzej. Co nam przyniesie czas ? 
Czy dam radę ?  Mój mąż przez 10  lat ostro  trenował mnie w milczeniu.  Ostatnio zamilkł  na 5 tyg jak byłam  w 8 miesiacu ciąży.  Obraził  się . Także w tym jestem zahartowana,  ale nie umiem znieść postawy lekceważenia. Jakby rodzina była nic nie warta w jego życiu. I tego że nie ponosi konsekwencji ( wszystkim obarczona jestem ja a on prowadzi kawalerskie życie  )  i jeszcze chce ciężar rozstanie przerzucić na mnie .
QuQu - jak skończyła się Twoja historia ?

Normalnie. Kochaj Siebie. Codziennie sobie to powtarzaj..Klapki spadną Ci z oczu.. Możesz kochać. pewnie zostanie coś na dnie do ojca dzieci, ale zasługujesz na więcej. Szukaj tego co sprawia Ci radość i otwórz na ludzi..
zastanów się, czy póki mąż taki szczęśliwy szczypiorek nie negocjować jednak warunków rozwodu.. Potem może być gorzej..

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach

51

Odp: Mąż nie wie czy kocha...Rozstanie czy trwanie ?

Dziękuję Elu. Cały czas szukam, staram się  - uwolnić siebie ...Nie rozumiem do końca tego czemu on swoim zachowaniem ma na mnie taki wpływ Dziś zrozumiałam , że cały czas krążę w okół niego jakbym sę go bała. Jego reakcji, słów, jego zbytnia radośc wpędza mnie w niepewność. Może dlatego że są teraz takie nieprzewidywalne. On zaś ze mnie czyta jak z książki.
Zabawne - on ani razu nie wspomniał  o rozwodzie. Nawet gdy mu powiedziałam że jest wolnym człowiekiem , może odejść ja go na siłę nie trzymam i się spytałam co dalej - odpowiedział  -nie wiem . I żebym go  o to nie pytała.

52

Odp: Mąż nie wie czy kocha...Rozstanie czy trwanie ?
QuQu napisał/a:

Mój postępował podobnie

Tak daję Ci pod rozwagę: nie zauważyłaś, że we wszystkich wątkach de facto wypowiadasz się o sobie i swojej sytuacji? Widać, że wciąż się z tym nie pogodziłaś, że wciąż Cię to dręczy, ale uwierz: nie każda kobieta jest Tobą, nie każdy facet jest Twoim mężem, nie każda sytuacja jest waszą sytuacją.

53 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2018-11-27 23:07:31)

Odp: Mąż nie wie czy kocha...Rozstanie czy trwanie ?

I co w tym dziwnego EE tam? Przeciez o to chodzi, by dzielić się SWOIMI doswiadczeniami, a nie tylko filozoficznymi wywodami.dlaczego robic z tego zarzut? Lepiej sie zastanów co Ciebie w tym boli?
A kazdy i tak ma własne przemyślenia.
Niektóre tematy bardziej nas ruszają, Ty jak zauważylam tez masz takie. I dobrze, bo ktoś zobaczy to od strony czyichś autentycznych przeżyć.A wnioski i tak sam wyciągnie.

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach

54

Odp: Mąż nie wie czy kocha...Rozstanie czy trwanie ?
Ela210 napisał/a:

I co w tym dziwnego EE tam? Przeciez o to chodzi, by dzielić się SWOIMI doswiadczeniami, a nie tylko filozoficznymi wywodami.dlaczego robic z tego zarzut?

Tylko jej doświadczenia są wciąż nieprzepracowane, wciąż widać jakieś zacietrzewienie. Dopóki nie będzie przepracowane, to nie będzie racjonalnych wniosków, nie będzie obiektywnego spojrzenia.

55 Ostatnio edytowany przez QuQu (2018-11-28 09:35:21)

Odp: Mąż nie wie czy kocha...Rozstanie czy trwanie ?
EeeTam napisał/a:
QuQu napisał/a:

Mój postępował podobnie

Tak daję Ci pod rozwagę: nie zauważyłaś, że we wszystkich wątkach de facto wypowiadasz się o sobie i swojej sytuacji? Widać, że wciąż się z tym nie pogodziłaś, że wciąż Cię to dręczy, ale uwierz: nie każda kobieta jest Tobą, nie każdy facet jest Twoim mężem, nie każda sytuacja jest waszą sytuacją.

Tak wypowiadam się o sobie i swoich doświadczeniach , masz racje nie pogodziłam się z tym i wciąż mnie to dręczy. I masz rację nie każdy jest mną i moim mężem, ale szukając tu odpowiedzi na swoje pytania, widzę jak wiele jest podobnych historii. Jeśli moja historia i moje doświadczenie pozwoli komuś zrozumieć co tak naprawdę się dzieje to chyba dobrze.

tu taki podobny temat
https://www.netkobiety.pl/p3396768.html#p3396768

56

Odp: Mąż nie wie czy kocha...Rozstanie czy trwanie ?

Więc owszem, mój mąż jest uwikłany w emocjonalną relacje z inną kobietą . Wg niego nie chce z nią być itp. tylko sobie gadają . 4 godziny dziennie big_smile  ( podobno jest to tylko wirtualna znajmość, nigdy się nie spotkali  , więc mój mąż prowadzi dwa związki na odległość )
Gdy powiedziałam że ma podjąć decyzję - znowu usłyszałam magiczne nie wiem, nie chce się wyprowadzić .
Między nami żadnych zmian, przyjeżdza na święta w sobotę.
Podjełam decyzję że święta spędzamy osobno, mu postawiłam  warunek że do lutego ma się zdeklarować . Na dzień dzisiejszy, wiedzę jeszcze potrzebe podzielenia naszych finansów , tylko nie wiem czy warto ten temat poruszyć teraz czy jednak poczekać do lutego.
Czuje się dobrze z podjętymi wyborami, wyznaczam  swoje granice, czuje się silniejsza. Mam tylko nadzieje że ta siła  nie zniknie gdy on znowu się pojawi...

57

Odp: Mąż nie wie czy kocha...Rozstanie czy trwanie ?

Gustawo podjecie decyzji przynosi ulge. Moge Ci tylko zyczyc abys wytrwala w swojej i aby okazala sie ona wlasciwa.

58

Odp: Mąż nie wie czy kocha...Rozstanie czy trwanie ?
jaanna napisał/a:

Gustawo podjecie decyzji przynosi ulge. Moge Ci tylko zyczyc abys wytrwala w swojej i aby okazala sie ona wlasciwa.

Dziękuję smile
Będzie ciężko
A czy okażą się właściwie ? Tego nikt nie wie, dlatego tak ciężko je podjąć  smile
Generalnie wiem że gdybym była twardsza nie dawałabym mu żadnego czasu , albo byłby on  zdecydowanie krótszy, ale że tli się we mnie jeszcze nadzieja, zrobiłam to na co mnie stać na dzień dzisiejszy stać.

59 Ostatnio edytowany przez Gustawa (2019-01-05 10:08:40)

Odp: Mąż nie wie czy kocha...Rozstanie czy trwanie ?

Przez te parę miesięcy wolności bardzo oddaliliśmy się od siebie  emocjonalnie. Mój maż przestał się interesować czymkolwiek, brak było nawet podstawowych pytań o organizację , zdrowię dzieci, czegokolwiek. Nie chciał mówić także o sobie. Ja się nie narzucałam swoją osobą , również nie dzwoniłam , nie pytałam. Gdy przyjeżdżał całą swoją osobą starał się mi przekazać jak bardzo jestem mu obojętna, jak bardzo nie chce mieć ze mną absolutnie nic do czynienia. Doszło do tego że miałam wrażenie jest dokładnie w takim stanie w jakim zostało zawierane - jednostronnie. Jednocześnie zaczeły wychodzić fakty z lafiryndą . Jest owszem "przyjaciółka " z którą mój mąż zawiązał znajomość. Jedyne co udało mi się dowiedzieć to to że do fizycznej zdrady nie było, ale owszem są długogodzinne rozmowy podczas których cytując '' rozmawiają o wszystkim , także o Tobie "
Zabolało, ze mną nie chce w ogóle komunikacji a z nią zacieśnia kontakty, zwierza się , rozmawia o mnie a mi apropo niej nie chce udzielić absolutnie żadnej informacji ! Po tej rozmowie ( a raczej awanturze ) mój mąż wycofał się jeszcze bardziej ( myślałam że to już nie możliwe ) i nawet nie poinformował mnie o tym że bezpiecznie dojechał do pracy. Co ciekawe , mój mąż nawet wtedy gdy kazałam mu wybrać tu i teraz nie potrafił się zdecydować na odejście. Ale na zostanie również nie .
Nadeszły święta , mój mąż wrócił, butny , arogancki i lekceważący. Po jednym dniu takiej atmosfery , zwróciłam mu uwagę że są święta , jestem jego żona, matką jego dzieci więc żeby wziął się w garść i zaczął sie zachowywać w miare normalnie. Wciąż mnie "olewał " ale w miarę włączył się w życie domowe, przygotowywanie potraw czy pakowanie prezentów. Rozmowy oficjalne . Nie zdecydowałam się na święta razem , za bardzo bolała jego postawa oraz obecność przyjaciółki. Choć on wiedział że może ten stan odwrócić , gdy spytałam się jako kto mam z nim pójść - żona czy wspólokatorka ( bo tak mnie nazwał 2 miesiące temu ) nic nie odpowiedział . Dla mnie przekaz był jasny , nie chciałam tak iść i udawać że wszystko jest w porządku . Przy tej rozmowie o świętach spytałam czy jest sens ciągnąć to do lutego - znowu odpowiedź nie wiem ...
Mąż po świętach zaraz wracał do pracy , dotrwaliśmy do końca w miarę poprawnej atmosferze i w ciszy... wieczorem sprawdziłam - nie wiem czemu , ponieważ już od dawna tego nie robiłam , coś mnie tkneło , i tak - ledwo co wrócił za granice od razu spędził z nią na tel pare godzin. Przelało mi się miałam już dość , ja się nie godzę na taki stan ... Dodatkowo, gdy wrócił znalazłam paragon, okazało się mój mąż był w Polsce już dzien wcześniej... okłamał mnie że musi zostać na sobotę jeszcze w pracy. Tak naprawdę wrócił i czas spędził z nią ... Zażądałam podziału finansów i jego wyprowadzki. Początkowo na wyprowadzkę nie chciał się zgodzić , ale gdy powiedziałam że nie godzę się na jego podwójne życie , że skoro chce być wolny - powiedział a - to niech powie b . Wtedy powiedział że się wyprowadzi. Rozdzieliliśmy finanse, on zdecydował o sprzedaży mieszkania. Bolało , bolało że tak łatwo na wszystko się zgadzał. Jednocześnie nie udziela żadnych informacji na temat niej , stwierdził że to nie temat do rozmów... Jakby wbił mi nóż i przekręcił 5 razy. Na następny dzień, wesołkował, gwizdał, jakby to wszystko spłyneło po nim jak po kaczce , a ja się rozsypałam. Nie , nie prosiłam żeby został ale leżałam na podłodze w toalecie i wyłam... dopiero gdy zobaczył moje łzy stonował swoje zachowanie. Spytałam gdy wychodziłam z dziećmi , czy po powrocie jeszcze będzie - spytał zdziwiony czy już teraz ma się wynieść. Odpowiedziałam że ja bardzo chce żeby został , ale jako mąż a nie wspólkokator. Na to się nie godzę. Na sylwstra zostawiłam go samego - i tu pierwszy szok spytał się gdzie idę . Wiem , wiem że to prawdopodobnie nic , ale do tej pory on nie przejawiał żadnego zainteresowania moją osobą . Na nastepny dzień , wyjeżdżał . Nie rozmawialiśmy w ogóle , jednak powiadomił gdy dojechał sam z siebie i zamienilśmy ze sobą pare zdań. Nie wiem po co czegokolwiek się w tym doszukuję . Może cienia szansy dla nas...
Generalnie , na dzień dzisiejszy niby wszystko ustalone , a nic nie jest ustalone. Mój mąż nie mówi o rozwodzie. Miał przejąć swoją działkę finansów , jednak nie zainteresował się i nie ma nic co mu do tego jest potrzebne. Nie wiem czy za miesiąc przyjedzie tutaj, czy jednak się wyprowadzi ( zostawił tutaj wszystkie swoje rzeczy ) . Sprzedaż mieszkania - niby ustalone, ale co gdzie jak kiedy ? nic nie wiadomo, ciągle w zawieszeniu . Nie zainteresowal się nawet gdzie ja się podzieje z dwójką małych dzieci...
Miotam się w tym wszystkim teraz strasznie i biję głową w ścianę ...

60

Odp: Mąż nie wie czy kocha...Rozstanie czy trwanie ?

Bardzo Ci współczuję..ech..

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach

61

Odp: Mąż nie wie czy kocha...Rozstanie czy trwanie ?

I tak będziesz biernie czekać, aż stracisz resztki szacunku do samej siebie...

Słowa ranią najbardziej. Szczególnie takie jak: "nie ma mleka do kawy" i "zjedz sałatę".

Posty [ 39 do 61 z 61 ]

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Mąż nie wie czy kocha...Rozstanie czy trwanie ?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018