Rozwod czy dalej walczyc? Pomozcie! - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Rozwod czy dalej walczyc? Pomozcie!

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 24 ]

Temat: Rozwod czy dalej walczyc? Pomozcie!

Witajcie. Jak i mój Nick jestem już bezsilna i samotna w moim małżeństwie,ale zacznę od początku. Ja lat 26 mąż 39. Razem jesteśmy od ponad 5 lat,a od 4 po slubie. Gdy sie poznalismy byla to milosc od 1 wejrzenia,nie moglismy bez siebie zyc i oboje bylismy przekonani ,ze to jest wlasnie ta osoba na cale zycie.Nasz związek pierwsze kilka miesięcy był na odległość,ja w Polsce,a on zagranica później zamieszkalismy razem zostawiłam wszystko i wyjechałam było naprawdę dobrze nam że sobą, po roku znajomości powiedzieliśmy sobie tak, a kiedy euforia i radość się ustabilizowala się zaczęło. Sprzeczki, rzadkie zbliżenia, a jeśli już to z mojej inicjatywy itd. W między czasie urodziła.nam się córka która kochamy oboje nad życie,ma 2 latka i na to wszystko patrzy co się dzieje, M jest dobrym ojcem kocha mala i ma podejście. Mój mąż jest typem człowieka który czeka aż wszystko mu spadnie z nieba A najgorsze jest to ,ze o wszystkie niepowodzenia mnie obwinia. Jest wiecznym chłopcem i egoista myślący tylko o sobie i zyjacym z glowa w chmurach. Zdecydowaliśmy się na budowę domu w Polsce i na powrót bo on tego chciał, mimo że kiedy zamykalam firmę żeby tylko z nim zagranica byc bo on nie chciał wracać do kraju, (tak mu się odwidzialo ale ok, czego się nie robi dla szczęścia najblizszych nawet swoim kosztem) Otóż chcemy budować dom bez kredytu więc wiadomo ,że potrwa to kilka lat czego mój mąż.mial świadomość jak zaczynaliśmy (mamy fundamenty póki co) w tej chwili mój mąż obwinia mnie o to ,że przeze mnie idzie nam tak wolno bo to ja go zmuszam do pracy (jego zdaniem z pracy pieniędzy nie bedzie) i wymyślił kupno domu też tutaj na kredyt który po wyprowadzce chce.wynajac,pomysł.moze i ok gdyby nie to ze tłumaczyłam.mu że to nie ma sensu bo kupując dom mniej odlozymy na dom w Polsce bo koszty utrzymania domu są dużo wyższe niż wynajetego mieszkania że trzeba o dziecku myśleć żeby szkołę zaczęło w Polsce(tak jak ustaliliśmy wczesniej) i o jej samopoczuciu, Że skoro się zdecydował Na dom w Polsce w dodatku kosztowny w budowie niech się tego trzyma. On chce wszystko chce dom wybudować w 2 lata kupić tutaj dom otworzyć firmę do której potrzebny mu garaż który też trzeba postawic i kupić samochody na sprzedaż, do tej właśnie działalności za 200tys A o to że tego wszystkiego nie ma obwinia mnie. Ma jakaś obsesję na punkcie pieniędzy wszystko wokół tego się kręci chce nabrać na wszystko kredytów nie koniecznie spłacać  i byc miliarderem juz, nie mam siły i argumentów tłumaczyc jak dziecku. Jak z tego było mało, krzyczy na mnie, wyzywa i nie szanuje, sex też nie istnieje prawie od 4 lat już, ostatnio kochalismy się 2 miesiące temu ponad i to z mojej inicjatywy tylko. Była sytuacja że postawił mnie przed faktem dokonanym, że mam odwieść jutro jego kolegę który przyjedzie na drinka. Na co zwróciłam mu uwagę że idę do pracy tego dnia rano(sobota) on z córka miał być w domu i będę zmęczona i mógł chociaż zapytać mnie,a nie się umówić i oznajmic. W odpowiedzi uslyszalam zacytuję: ,,Nie bądź ździrą,, poczułam się jak szmata do podłogi jestem bezsilna wobec jego zachowania szkoda mi tylko córki ,ile razy jak córce zwroce uwagę że czegoś nie moze robić to mąż mówi do mnie że mnie nagrywa i da wszystko do sądu jak już o ten rozwód pójdę i mi mała zabierze. W sylwestra u znajomych bez zajakniecia kazal mi zaknac pysk bo cos.mu nie podpasowalo. Nawet kazałam mu się wyprowadzić żeby rozstać sie w zgodzie,żeby na małej to się nie odbiło ale on nawet o tym nie chce słyszeć. Jestem w kropce. Pracuje jestem w stanie się utrzymać ale nie umiem podjąć tej decyzji. Jak już widzi że jest źle podejdzie powie kocham jeden dzień jest miły i mnie ,,udobrucha,, a potem znów to samo. Ja próbuje to poskladac ale to nic nie daje każda rozmowa jest z mojej strony a mąż nie widzi problemu i twierdzi że tak jest wszędzie w związkach. W każdej dziedzinie zycia razem i nie widzi nic w tym zlego. Ja nie chce tak żyć ale on czuje się za pewnie. Ja odwoze córkę do przedszkola i ja ja odbieram dojeżdżam do pracy 30km. Nie.mam regularnych godzin ale czasami jest to 8h czasami 6.5h nie da się tego oszacować.. On twierdzi że ja pracuje krócej i mój obowiązek robić wszystko w domu. To że to dziecko nie interesuje go ani rano ani później to nie argument ,że ja ja ubieram karmię jadę zawieść, wracam i wsiadam w służbowy i gnam do pracy. To że to ja piore, sprzątam i gotuję on nie robi nic również nie. Nawet jak poproszę o umcię naczyń to jest to problem dla niego mimo że mieszka z nami i powinno to go dotyczyć..  Powiedzcie czy waszym zdaniem jest jeszcze szansa to poskładać i uratować czy nic nie da się z tym Już zrobić? Co ja mam zrobić teraz? Nie mam już siły z nim być ale też nie mam już siły i odwagi żeby odejść..  Proszę dajcie mi słowa które mi wrócą chęć do życia.i energię, bo gdyby nie córka nie wiem czy bym miała siłę dalej w tym tkwić. Pozdrawiam

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Rozwod czy dalej walczyc? Pomozcie!

Myślę że tu trzeba czekać. Może już niedługo zacznie cię bić to będziesz miała o jeden więcej temat do rozmyślań czy dalej walczyć.

3

Odp: Rozwod czy dalej walczyc? Pomozcie!

Twój związek nie ma sensu, twój mąż cię dołuje dlatego, że zdaje sobie sprawę, że jesteś silna i możesz odejść. To co robi to manipulacja i kontrola.
Nie masz innego wyjścia jak mu się postawić.
On już stracił do ciebie szacunek, uciekaj od niego.

4

Odp: Rozwod czy dalej walczyc? Pomozcie!

Hrefi, nie wiem.czy byłby w stanie to zrobić, nigdy to nie nastąpiło ale nie wykluczam niczego. Już wszystkiego się po nim spodziewam. Nie chce roztrzasac się nad tym co by było gdyby,ale nad tym co jest. Wiem.ze jest sytuacja fatalna staram się robić co mogę ale to nic nie daje. Dlatego poprosiłam.o porade

5 Ostatnio edytowany przez Bezsilna_16 (2019-01-03 23:11:57)

Odp: Rozwod czy dalej walczyc? Pomozcie!

Kejt38 dziękuję za odzew. Jedyne czego się obawiam to o córkę. W kraju gdzie mieszkam bardzo często jest opieka naprzemienna tydzień z mamą tydzień z tatą A ja bym tego nie zniosła. Boję się też że zabierze ja i wywiezie w tajemnicy do Polski i takie rzeczy mu się zdarzały mowic

6

Odp: Rozwod czy dalej walczyc? Pomozcie!

Ciężko się czytało taką ścianę tekstu.
Ale widzę to tak- krytykujesz męża pomysły na każdym kroku- czy słusznie nie wiem- w paru miejscach mam wątpliwości po tym co piszesz- a On odwdzięcza Ci się pięknym za nadobne.. macie patologię. Komunikacja beznadziejna i kompletnie inne podejście do pieniędzy.
Drogi są 2 :
rozejść się, zanim dojdzie do rękoczynów
lub spisać intercyzę- dać mężowi działać na własną rękę i potem oceniać.
Bo pod Twoje dyktando On działał nie będzie i już.
Twój wybór.
jeszcze jedno: Ty pracujesz, masz jakieś wykształcenie konsultingowe większe od niego, czy tak od czapy oceniasz jego pomysły 40 latka?

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach

7

Odp: Rozwod czy dalej walczyc? Pomozcie!

Sęk w tym, że on wie, że ty się obawiasz.
Nie sądzę aby długo wytrwał w opiece naprzemiennej, jeśli w ogóle o nią zawnioskuje.
Przecież z opisu wynika, że obowiązki przełożył na ciebie. On bez ciebie się rozsypie bo to jest bardzo słaby facet, opiera się na tobie, to ty dodajesz mu siły.

8

Odp: Rozwod czy dalej walczyc? Pomozcie!
kejt38 napisał/a:

Sęk w tym, że on wie, że ty się obawiasz.
Nie sądzę aby długo wytrwał w opiece naprzemiennej, jeśli w ogóle o nią zawnioskuje.
Przecież z opisu wynika, że obowiązki przełożył na ciebie. On bez ciebie się rozsypie bo to jest bardzo słaby facet, opiera się na tobie, to ty dodajesz mu siły.

big_smile raczej odbiera, ale możesz mieć inne zdanie co do przyczyn i skutków tego co się dziej w tym związku

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach

9 Ostatnio edytowany przez Bezsilna_16 (2019-01-03 23:32:09)

Odp: Rozwod czy dalej walczyc? Pomozcie!

Ela210 mok mąż zawsze miał 1000pomyslow na minutę i mało co z tego wynikało zazwyczaj problemy dlatego uciekł  za granicę bo nawywijal. Później to wyprostowal ale nic się nie nauczył. Nie mam czego krytykować bo on nie potrafi na nic się zdecydować. Jednego dnia otwiera jeden biznes a jutro już ma zupelnie inny pomysł dlatego się obawiam. intercyza a co z dzieckiem? Nie chce corku obarczac pozniej splata.kredytow za niego. Nie mam wykształcenia w kierunku o którym piszesz ale mimo młodego wieku prowadziłam swoją działalność i wiem ile kosztuje to poświęcenia i pracy żeby przynosiło owoce. Mój mąż myśli tylko o liczeniu kasy z tego biznesu A nie o ciężkiej pracy. Przepraszam za ścianę tekstu,ciężko opisać swoje ostatnie kilka.lat w 2 zdaniach

10

Odp: Rozwod czy dalej walczyc? Pomozcie!

Kejt38 córka jest dla niego ważna wiem o tym, nie wiem czego już mogę się spodziewać. Jestem za tym żeby się dogadać po rozstaniu ale jeśli nawet się nie potrafimy teraz porozumiec to wątpię że uda nam się jeśli będę chciała się z nim rozwiesc

11

Odp: Rozwod czy dalej walczyc? Pomozcie!
Ela210 napisał/a:
kejt38 napisał/a:

Sęk w tym, że on wie, że ty się obawiasz.
Nie sądzę aby długo wytrwał w opiece naprzemiennej, jeśli w ogóle o nią zawnioskuje.
Przecież z opisu wynika, że obowiązki przełożył na ciebie. On bez ciebie się rozsypie bo to jest bardzo słaby facet, opiera się na tobie, to ty dodajesz mu siły.

big_smile raczej odbiera, ale możesz mieć inne zdanie co do przyczyn i skutków tego co się dziej w tym związku

Mogę i mam. Kiedy facet jest ordynarny w stosunku do kobiety to nic go nie obroni.
Taki z niego pomysłowy gość, to czemu tak mało (od strony finansowej) pchnął do przodu?
Przecież on ma 39 lat i nie umie się ustatkować. Zresztą różnica wieku między nimi też o czymś mówi.

12 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2019-01-03 23:34:26)

Odp: Rozwod czy dalej walczyc? Pomozcie!
Bezsilna_16 napisał/a:

Ela 210 mok mąż zawsze miał 1000pomyslow na minutę i mało co z tego wynikało zazwyczaj problemy dlatego uciekł  za granicę bo nawywijal. Później to wyprostowal ale nic się nie nauczył. Nie mam czego krytykować bo on nie potrafi na nic się zdecydować. Jednego dnia otwiera jeden biznes A jutro już ma.zupelnie inny pomysł dlatego się obawiam. Nie mam wykształcenia w kierunku o którym piszesz ale mimo młodego wieku prowadziłam swoją działalność i wiem ile kosztuje to poświęcenia i pracy żeby przynosiło owoce. Mój mąż myśli tylko o liczeniu kasy z tego biznesu A nie o ciężkiej pracy. Przepraszam za ścianę tekstu,ciężko opisać swoje ostatnie kilka.lat w 2 zdaniach

ok. rozumiem.
Jeśli Twoim zdaniem jego podejście jest ryzykowne- to po 1 intercyza.
Po 2 jeśli w ogóle zamierzasz z nim być, mimo że Cię język świerzbi- musisz przestać go krytykować, dać mu działąć i nie dorzucać 3 groszy.
Całość odpowiedzialności spadnie na niego, nie będzie mógł Ci nic zarzucić.
I zobaczysz jak będzie.
Jak tak nie chcesz- załatwiaj rozwód.
Nic innego mi się nie klaruje, by z tego wybrnąć.

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach

13 Ostatnio edytowany przez Bezsilna_16 (2019-01-03 23:38:13)

Odp: Rozwod czy dalej walczyc? Pomozcie!
Ela210 napisał/a:
Bezsilna_16 napisał/a:

Ela 210 mok mąż zawsze miał 1000pomyslow na minutę i mało co z tego wynikało zazwyczaj problemy dlatego uciekł  za granicę bo nawywijal. Później to wyprostowal ale nic się nie nauczył. Nie mam czego krytykować bo on nie potrafi na nic się zdecydować. Jednego dnia otwiera jeden biznes A jutro już ma.zupelnie inny pomysł dlatego się obawiam. Nie mam wykształcenia w kierunku o którym piszesz ale mimo młodego wieku prowadziłam swoją działalność i wiem ile kosztuje to poświęcenia i pracy żeby przynosiło owoce. Mój mąż myśli tylko o liczeniu kasy z tego biznesu A nie o ciężkiej pracy. Przepraszam za ścianę tekstu,ciężko opisać swoje ostatnie kilka.lat w 2 zdaniach

ok. rozumiem.
Jeśli Twoim zdaniem jego podejście jest ryzykowne- to po 1 intercyza.
Po 2 jeśli w ogóle zamierzasz z nim być, mimo że Cię język świerzbi- musisz przestać go krytykować, dać mu działąć i nie dorzucać 3 groszy.
Całość odpowiedzialności spadnie na niego, nie będzie mógł Ci nic zarzucić.
I zobaczysz jak będzie.
Jak tak nie chcesz- załatwiaj rozwód.
Nic innego mi się nie klaruje, by z tego wybrnąć.

Próbuje mu pomóc i modyfikować.jego pomysły żeby były mniej ryzykowne mamy dziecko i na tym się skupiam,proponowałem mu mnóstwo kompromisów ale żaden mu nie pasował bo nie było jak chciał. Wiem.jak.kiedys było z jego pomysłami i jak to się skończyło. Dom i działkę nawet nie będzie na niego bo obawiamy się że może jeszcze znajdzie się jakiś jego dług i będą chcieli łapę na domu położyć.

14 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2019-01-03 23:43:06)

Odp: Rozwod czy dalej walczyc? Pomozcie!
Bezsilna_16 napisał/a:
Ela210 napisał/a:
Bezsilna_16 napisał/a:

Ela 210 mok mąż zawsze miał 1000pomyslow na minutę i mało co z tego wynikało zazwyczaj problemy dlatego uciekł  za granicę bo nawywijal. Później to wyprostowal ale nic się nie nauczył. Nie mam czego krytykować bo on nie potrafi na nic się zdecydować. Jednego dnia otwiera jeden biznes A jutro już ma.zupelnie inny pomysł dlatego się obawiam. Nie mam wykształcenia w kierunku o którym piszesz ale mimo młodego wieku prowadziłam swoją działalność i wiem ile kosztuje to poświęcenia i pracy żeby przynosiło owoce. Mój mąż myśli tylko o liczeniu kasy z tego biznesu A nie o ciężkiej pracy. Przepraszam za ścianę tekstu,ciężko opisać swoje ostatnie kilka.lat w 2 zdaniach

ok. rozumiem.
Jeśli Twoim zdaniem jego podejście jest ryzykowne- to po 1 intercyza.
Po 2 jeśli w ogóle zamierzasz z nim być, mimo że Cię język świerzbi- musisz przestać go krytykować, dać mu działąć i nie dorzucać 3 groszy.
Całość odpowiedzialności spadnie na niego, nie będzie mógł Ci nic zarzucić.
I zobaczysz jak będzie.
Jak tak nie chcesz- załatwiaj rozwód.
Nic innego mi się nie klaruje, by z tego wybrnąć.

Próbuje mu pomóc i modyfikować.jego pomysły żeby były mniej ryzykowne mamy dziecko i na tym się skupiam,proponowałem mu mnóstwo kompromisów ale żaden mu nie pasował bo nie było jak chciał. Wiem.jak.kiedys było z jego pomysłami i jak to się skończyło. Dom i działkę nawet nie będzie na niego bo obawiamy się że może jeszcze znajdzie się jakiś jego dług i będą chcieli łapę na domu położyć.

Nie. Nie modyfikuj. Zostaw to jemu. To Wam psuje. Albo On się odnajdzie jako samodzielny facet w tym domu i będziesz mieć męża, albo nie.
Tak jak chcesz zrobić z NIM nie zadziała. Masz intercyzę?
Jeśli nie to i tak jest wszystko wspólne

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach

15

Odp: Rozwod czy dalej walczyc? Pomozcie!
Ela210 napisał/a:
Bezsilna_16 napisał/a:

Ela 210 mok mąż zawsze miał 1000pomyslow na minutę i mało co z tego wynikało zazwyczaj problemy dlatego uciekł  za granicę bo nawywijal. Później to wyprostowal ale nic się nie nauczył. Nie mam czego krytykować bo on nie potrafi na nic się zdecydować. Jednego dnia otwiera jeden biznes A jutro już ma.zupelnie inny pomysł dlatego się obawiam. Nie mam wykształcenia w kierunku o którym piszesz ale mimo młodego wieku prowadziłam swoją działalność i wiem ile kosztuje to poświęcenia i pracy żeby przynosiło owoce. Mój mąż myśli tylko o liczeniu kasy z tego biznesu A nie o ciężkiej pracy. Przepraszam za ścianę tekstu,ciężko opisać swoje ostatnie kilka.lat w 2 zdaniach

ok. rozumiem.
Jeśli Twoim zdaniem jego podejście jest ryzykowne- to po 1 intercyza.
Po 2 jeśli w ogóle zamierzasz z nim być, mimo że Cię język świerzbi- musisz przestać go krytykować, dać mu działąć i nie dorzucać 3 groszy.
Całość odpowiedzialności spadnie na niego, nie będzie mógł Ci nic zarzucić.
I zobaczysz jak będzie.
Jak tak nie chcesz- załatwiaj rozwód.
Nic innego mi się nie klaruje, by z tego wybrnąć.

Zawsze próbuje wybrnąć z sytuacji nawet w sposób którego nigdy bym się nie spodziewała i zawsze znajdzie.wymowke żeby nie przyznać się do błędu. Kiedy nazwał mnie zdzirą myślał że przejdzie mi. Kiedy po 2 dniach ciszy zaczął sie tłumaczyc stwierdził że nie nazwal.mnie zdzira tylko zwrócił uwagę żebym.zdzira nie była w przyszłości bo tak się zaczynam zachowywać i niedługo nią zostanę. To są jego słowa niestety.

16 Ostatnio edytowany przez Bezsilna_16 (2019-01-03 23:46:15)

Odp: Rozwod czy dalej walczyc? Pomozcie!
Ela210 napisał/a:
Bezsilna_16 napisał/a:
Ela210 napisał/a:

ok. rozumiem.
Jeśli Twoim zdaniem jego podejście jest ryzykowne- to po 1 intercyza.
Po 2 jeśli w ogóle zamierzasz z nim być, mimo że Cię język świerzbi- musisz przestać go krytykować, dać mu działąć i nie dorzucać 3 groszy.
Całość odpowiedzialności spadnie na niego, nie będzie mógł Ci nic zarzucić.
I zobaczysz jak będzie.
Jak tak nie chcesz- załatwiaj rozwód.
Nic innego mi się nie klaruje, by z tego wybrnąć.

Próbuje mu pomóc i modyfikować.jego pomysły żeby były mniej ryzykowne mamy dziecko i na tym się skupiam,proponowałem mu mnóstwo kompromisów ale żaden mu nie pasował bo nie było jak chciał. Wiem.jak.kiedys było z jego pomysłami i jak to się skończyło. Dom i działkę nawet nie będzie na niego bo obawiamy się że może jeszcze znajdzie się jakiś jego dług i będą chcieli łapę na domu położyć.

Nie. Nie modyfikuj. Zostaw to jemu. To Wam psuje. Albo On się odnajdzie jako samodzielny facet w tym domu i będziesz mieć męża, albo nie.
Tak jak chcesz zrobić z NIM nie zadziała. Masz intercyzę?
Jeśli nie to i tak jest wszystko wspólne

Nie mamy intercyzy.  Nie chce dziecku załatwić życia żeby splacalo ojca długi jeśli mu nie wyjdzie. Tylko o tym.mysle. On jest dorosły może robić co chce ale co dziecko ma do tego że ojciec nabrał długów?

17 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2019-01-03 23:49:24)

Odp: Rozwod czy dalej walczyc? Pomozcie!

No i po co Ci walczyć teraz o jego przyznanie się do winy- rozstrząsać słowa powiedziane których pewnie On żałuje?
Skup się na celu. Intercyza to 1 wizyta u notariusza. Teraz macie wspólne wszystko. Skonsultuj z prawnikiem.

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach

18 Ostatnio edytowany przez Bezsilna_16 (2019-01-03 23:51:05)

Odp: Rozwod czy dalej walczyc? Pomozcie!
Ela210 napisał/a:

No i po co Ci walczyć teraz o jego przyznanie się do winy- rozstrząsać słowa powiedziane których pewnie On żałuje?
Skup się na celu.

Masz rację nie ma to sensu. Jestem w kropce i nie wiem w jaką stronę ruszyć i od czego zacząć. Przedewszystkim chodzi o córkę że wiem że mogę ja skrzywdzić rozwodem,a 2 rzecz że nie zmusze go do wyprowadzki bo na kontrakcie jesteśmy oboje a na nowe mieszkanie czeka się nawet 2.lata w kolejce

19

Odp: Rozwod czy dalej walczyc? Pomozcie!

Więc zrób ten reset Ty. W domu nich będzie jak najmniej o pracy, dbaj o atmosferę.
Jak On nie zmieni po tym swojego zachowania- cóż.

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach

20

Odp: Rozwod czy dalej walczyc? Pomozcie!

Bezsilna_16, reasumując; w domu i na co dzień nie masz z męża pożytku, sprytnie scedował na Ciebie zarówno opiekę nad dzieckiem, jak i prace domowe.
Bywa wobec Ciebie  arogancki, nawet w towarzystwie innych osób. Gdy się poznaliście był zadłużony i chyba z tego powodu wyjechaliście za granicę, po czym wspólnie spłacaliście jego długi?
Mąż marzy o bogactwie, ale ma 1000 pomysłów na minutę, słomiany zapał i nieciekawą przeszłość finansową, krótko mówiąc, w wieku 40 lat, nadal wierzy, że można wzbogacić się łatwo i szybko.
Jesteś nieszczęśliwa, a ponad to obawiasz się, że ponownie wpadniecie w kłopoty finansowe.
Tymczasem nie robisz nic, tylko biadolisz.
Słyszałaś o tym, że nie ma takiej rury, której nie można odetkać?
Niby chcesz odejść, a jednak we wszystkim widzisz ogromny problem nie do przeskoczenia, czyli nie chcesz odejść, tylko trochę poużalać się.
Chyba nie wiesz co to jest intercyza, czy rozdzielność majątkowa, jeśli za każdym razem kontrargumentujesz, że nie chcesz, żeby dziecko spłacało długi ojca. A co ma piernik do wiatraka?
Długi Twojego męża przede wszystkim spadną też na Ciebie, a córka, owszem, będzie ponosiła tego konsekwencje, jednak spłata ewentualnego długu nie będzie jej obowiązkiem, chyba, że po jego śmierci przyjmie testament wraz z długami.
Dlatego możesz wcześniej (zanim mąż zacznie realizować swoje fantastyczne plany) zabezpieczyć się, podpisując rozdzielność majątkową. Mąż musiałby chyba wyrazić na to zgodę, ale jeśli naprawdę myślisz o odejściu, to może wstępnie skorzystaj z porady prawnej, zacznij planować. Jednak, jeśli z góry widzisz jedną wielką niemożność, to siedź cicho, nie podskakuj mężowi, służ i czekaj na to, co przyniesie los.

21

Odp: Rozwod czy dalej walczyc? Pomozcie!

Tragedia. Bierz rozwod. Po pierwsze nie licz na to, ze jesli juz zbudujecie ten dom, garaz i wszystko co macie w planach - jego nastawienie sie zmieni do Ciebie - jak juz to na chwile. On mowi do matki swojego dziecka, swojej zony, do kogos z kim chce mie wspolny dom “zdziro” lub “zamknij pysk”. Za co? Czy Ty tez tak do niego mowisz? Nie tlumacz sobie jego zachowania. Nie chcesz byc tak traktowana bo to Cie psychicznie wykancza. Odejdz, chociazby ze wzgledu na swoja corke, ktora od dziecka to widzi i pozniej bedzie taplac wie w roksycznych zwiazkach.

Bezsilna_16 napisał/a:

Witajcie. Jak i mój Nick jestem już bezsilna i samotna w moim małżeństwie,ale zacznę od początku. Ja lat 26 mąż 39. Razem jesteśmy od ponad 5 lat,a od 4 po slubie. Gdy sie poznalismy byla to milosc od 1 wejrzenia,nie moglismy bez siebie zyc i oboje bylismy przekonani ,ze to jest wlasnie ta osoba na cale zycie.Nasz związek pierwsze kilka miesięcy był na odległość,ja w Polsce,a on zagranica później zamieszkalismy razem zostawiłam wszystko i wyjechałam było naprawdę dobrze nam że sobą, po roku znajomości powiedzieliśmy sobie tak, a kiedy euforia i radość się ustabilizowala się zaczęło. Sprzeczki, rzadkie zbliżenia, a jeśli już to z mojej inicjatywy itd. W między czasie urodziła.nam się córka która kochamy oboje nad życie,ma 2 latka i na to wszystko patrzy co się dzieje, M jest dobrym ojcem kocha mala i ma podejście. Mój mąż jest typem człowieka który czeka aż wszystko mu spadnie z nieba A najgorsze jest to ,ze o wszystkie niepowodzenia mnie obwinia. Jest wiecznym chłopcem i egoista myślący tylko o sobie i zyjacym z glowa w chmurach. Zdecydowaliśmy się na budowę domu w Polsce i na powrót bo on tego chciał, mimo że kiedy zamykalam firmę żeby tylko z nim zagranica byc bo on nie chciał wracać do kraju, (tak mu się odwidzialo ale ok, czego się nie robi dla szczęścia najblizszych nawet swoim kosztem) Otóż chcemy budować dom bez kredytu więc wiadomo ,że potrwa to kilka lat czego mój mąż.mial świadomość jak zaczynaliśmy (mamy fundamenty póki co) w tej chwili mój mąż obwinia mnie o to ,że przeze mnie idzie nam tak wolno bo to ja go zmuszam do pracy (jego zdaniem z pracy pieniędzy nie bedzie) i wymyślił kupno domu też tutaj na kredyt który po wyprowadzce chce.wynajac,pomysł.moze i ok gdyby nie to ze tłumaczyłam.mu że to nie ma sensu bo kupując dom mniej odlozymy na dom w Polsce bo koszty utrzymania domu są dużo wyższe niż wynajetego mieszkania że trzeba o dziecku myśleć żeby szkołę zaczęło w Polsce(tak jak ustaliliśmy wczesniej) i o jej samopoczuciu, Że skoro się zdecydował Na dom w Polsce w dodatku kosztowny w budowie niech się tego trzyma. On chce wszystko chce dom wybudować w 2 lata kupić tutaj dom otworzyć firmę do której potrzebny mu garaż który też trzeba postawic i kupić samochody na sprzedaż, do tej właśnie działalności za 200tys A o to że tego wszystkiego nie ma obwinia mnie. Ma jakaś obsesję na punkcie pieniędzy wszystko wokół tego się kręci chce nabrać na wszystko kredytów nie koniecznie spłacać  i byc miliarderem juz, nie mam siły i argumentów tłumaczyc jak dziecku. Jak z tego było mało, krzyczy na mnie, wyzywa i nie szanuje, sex też nie istnieje prawie od 4 lat już, ostatnio kochalismy się 2 miesiące temu ponad i to z mojej inicjatywy tylko. Była sytuacja że postawił mnie przed faktem dokonanym, że mam odwieść jutro jego kolegę który przyjedzie na drinka. Na co zwróciłam mu uwagę że idę do pracy tego dnia rano(sobota) on z córka miał być w domu i będę zmęczona i mógł chociaż zapytać mnie,a nie się umówić i oznajmic. W odpowiedzi uslyszalam zacytuję: ,,Nie bądź ździrą,, poczułam się jak szmata do podłogi jestem bezsilna wobec jego zachowania szkoda mi tylko córki ,ile razy jak córce zwroce uwagę że czegoś nie moze robić to mąż mówi do mnie że mnie nagrywa i da wszystko do sądu jak już o ten rozwód pójdę i mi mała zabierze. W sylwestra u znajomych bez zajakniecia kazal mi zaknac pysk bo cos.mu nie podpasowalo. Nawet kazałam mu się wyprowadzić żeby rozstać sie w zgodzie,żeby na małej to się nie odbiło ale on nawet o tym nie chce słyszeć. Jestem w kropce. Pracuje jestem w stanie się utrzymać ale nie umiem podjąć tej decyzji. Jak już widzi że jest źle podejdzie powie kocham jeden dzień jest miły i mnie ,,udobrucha,, a potem znów to samo. Ja próbuje to poskladac ale to nic nie daje każda rozmowa jest z mojej strony a mąż nie widzi problemu i twierdzi że tak jest wszędzie w związkach. W każdej dziedzinie zycia razem i nie widzi nic w tym zlego. Ja nie chce tak żyć ale on czuje się za pewnie. Ja odwoze córkę do przedszkola i ja ja odbieram dojeżdżam do pracy 30km. Nie.mam regularnych godzin ale czasami jest to 8h czasami 6.5h nie da się tego oszacować.. On twierdzi że ja pracuje krócej i mój obowiązek robić wszystko w domu. To że to dziecko nie interesuje go ani rano ani później to nie argument ,że ja ja ubieram karmię jadę zawieść, wracam i wsiadam w służbowy i gnam do pracy. To że to ja piore, sprzątam i gotuję on nie robi nic również nie. Nawet jak poproszę o umcię naczyń to jest to problem dla niego mimo że mieszka z nami i powinno to go dotyczyć..  Powiedzcie czy waszym zdaniem jest jeszcze szansa to poskładać i uratować czy nic nie da się z tym Już zrobić? Co ja mam zrobić teraz? Nie mam już siły z nim być ale też nie mam już siły i odwagi żeby odejść..  Proszę dajcie mi słowa które mi wrócą chęć do życia.i energię, bo gdyby nie córka nie wiem czy bym miała siłę dalej w tym tkwić. Pozdrawiam

22

Odp: Rozwod czy dalej walczyc? Pomozcie!

Poza tym, po tym poscie wszystko jest jak na tacy. Przeczytaj go sobie sama - mezczyzna ma juz 39 lat i cudownie sie nie odmieni- skoro to co ma czyli Ciebie i corke nie wplywa posytywnie na jego charakter to nie ma szans ze sie zmieni. Nic z nim nie poukladasz tylko rozbijesz - swoje mlode lata i swoje poczucie wartosci. Chocby dla dobra swojej corkinpowinnas sie rozstac z kims kto traktuje Cie jak szmate. Czemu On mysli ze ma do tego prawo? Masz szanse zwiazac sie z kims kto bedzie Cie wyciagal pod niebiosa a nie niszczyl. Bardzo Ci wspolczuje i mam nadzieje ze zdobedziesz sie na odwage i wyrzucisz smieci do kosza.

23

Odp: Rozwod czy dalej walczyc? Pomozcie!

Witaj Josz..
Poznalismy się gdy on już był za granica A w Polsce spędzał urlop. Dobrze to wszystko ujęłas, niestety... gdy czytam co napisałaś czuje się fatalnie ale wiem że każde słowo to prawda. Nie wiem dlaczego tak bardzo boję się odejść nie wiem czego mi potrzeba jeszcze żeby zamknąć ten rozdział. Pochodzę z rodziny gdzie rodzice nigdy nie interesowali się mną A wyłącznie sobą. Ojciec pil A matka mu wybaczala wszystko wliczając w to przemoc fizyczną nad nią ale również nade mną. Z zewnątrz byliśmy wspaniała rodzina , markowe ciuchy dobry samochód ,piękny dom, własna firma rodziców,A w środku nic nie przypominało normalnego domu.  Zawsze wszystko kręciło się w około nich mimo to moja mama nigdy nie odeszła i nigdy nie miałam w niej wsparcia. Mam wrazenie że przez tą relację też nie umiem sama podjąć tak poważnej decyzji dla mnie i w niej tkwie mimo że wiem o tym że nie ma przyszłości. Jedno wiem, że nie zmieni się. Ostatnio podjęłam próbę ostatniej rozmowy jaką mogłam przeprowadzić żeby upewnić się czy dobrze postępuje. Nie pozostawia mi ta rozmowa złudzeń że muszę odejść. Dla dobra mojego i córki. Dziękuję, twój post dużo dał.mi do myślenia

josz napisał/a:

Bezsilna_16, reasumując; w domu i na co dzień nie masz z męża pożytku, sprytnie scedował na Ciebie zarówno opiekę nad dzieckiem, jak i prace domowe.
Bywa wobec Ciebie  arogancki, nawet w towarzystwie innych osób. Gdy się poznaliście był zadłużony i chyba z tego powodu wyjechaliście za granicę, po czym wspólnie spłacaliście jego długi?
Mąż marzy o bogactwie, ale ma 1000 pomysłów na minutę, słomiany zapał i nieciekawą przeszłość finansową, krótko mówiąc, w wieku 40 lat, nadal wierzy, że można wzbogacić się łatwo i szybko.
Jesteś nieszczęśliwa, a ponad to obawiasz się, że ponownie wpadniecie w kłopoty finansowe.
Tymczasem nie robisz nic, tylko biadolisz.
Słyszałaś o tym, że nie ma takiej rury, której nie można odetkać?
Niby chcesz odejść, a jednak we wszystkim widzisz ogromny problem nie do przeskoczenia, czyli nie chcesz odejść, tylko trochę poużalać się.
Chyba nie wiesz co to jest intercyza, czy rozdzielność majątkowa, jeśli za każdym razem kontrargumentujesz, że nie chcesz, żeby dziecko spłacało długi ojca. A co ma piernik do wiatraka?
Długi Twojego męża przede wszystkim spadną też na Ciebie, a córka, owszem, będzie ponosiła tego konsekwencje, jednak spłata ewentualnego długu nie będzie jej obowiązkiem, chyba, że po jego śmierci przyjmie testament wraz z długami.
Dlatego możesz wcześniej (zanim mąż zacznie realizować swoje fantastyczne plany) zabezpieczyć się, podpisując rozdzielność majątkową. Mąż musiałby chyba wyrazić na to zgodę, ale jeśli naprawdę myślisz o odejściu, to może wstępnie skorzystaj z porady prawnej, zacznij planować. Jednak, jeśli z góry widzisz jedną wielką niemożność, to siedź cicho, nie podskakuj mężowi, służ i czekaj na to, co przyniesie los.

24

Odp: Rozwod czy dalej walczyc? Pomozcie!

Dziewczyna94
Ja i nasza córka nie jesteśmy tym co daje mu szczęście. Nr 1 zawsze będzie chęć posiadanie pieniędzy i nagle wszystko szczęśliwie się ułoży? Sądzę że stałby się wobec mnie jeszcze gorszy niż jest w tej chwili. Sądził by że pieniądze dają mu władzę całkowitą również nad nami... Nie wiem jakim cudem dałam się tak załatwić.. poprostu nie wiem jak.moglam być tak.slepa i glupia... był to ogromny błąd za który teraz muszę zapłacić...

Dziewczyna94 napisał/a:

Poza tym, po tym poscie wszystko jest jak na tacy. Przeczytaj go sobie sama - mezczyzna ma juz 39 lat i cudownie sie nie odmieni- skoro to co ma czyli Ciebie i corke nie wplywa posytywnie na jego charakter to nie ma szans ze sie zmieni. Nic z nim nie poukladasz tylko rozbijesz - swoje mlode lata i swoje poczucie wartosci. Chocby dla dobra swojej corkinpowinnas sie rozstac z kims kto traktuje Cie jak szmate. Czemu On mysli ze ma do tego prawo? Masz szanse zwiazac sie z kims kto bedzie Cie wyciagal pod niebiosa a nie niszczyl. Bardzo Ci wspolczuje i mam nadzieje ze zdobedziesz sie na odwage i wyrzucisz smieci do kosza.

Posty [ 24 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Rozwod czy dalej walczyc? Pomozcie!

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018