Życie w trójkącie - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MOJA NIESAMOWITA HISTORIA » Życie w trójkącie

Strony Poprzednia 1 2 3 4

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 115 do 148 z 148 ]

115 Ostatnio edytowany przez Secondo1 (2018-10-28 23:59:44)

Odp: Życie w trójkącie

Jak już tak piszecie o tolerancji, to dla mnie problematyczna jest również postawa Katarzynki - nie widzę w niej tolerancji dla osób które żyją w „nudnych” monogamicznych związkach .

Swoją związek , poligamiczne określa jako wyższa szkole jazdy miłości .

Nie widzę rowniez w jej postawie miłości do obu facetów , ale racsej raczej podekscytowanie.
Podekscytowanie tym, że wyróżnia się od nudnej reszty i tym że dwóch facetów za nią chodzi, że jest gwiazda w tej konstelacji.

Dlatego, ponawiam pytanie , czy jej tolerancja , otwartość na poligamię , poliamorie , na awangardę sprawdziłyby się w związku w którym ona byłaby jedna z dwojga :

- skrajnej awangardy : facet - gwiazda a ona z drugim facetem jako orbity.

- dobrze znany i stary jak świat układ : facet - gwiazda i dwie kobiety na orbicie.

Obawiam się, że zadowolenie Katarzynki z poliamorii kończy się wraz z zejściem na orbitę sad

Miłość to aby ?
Jeżeli , to tylko własna .

Zobacz podobne tematy :

116

Odp: Życie w trójkącie

Może słowa o wyższej szkole jazdy, nie traktujmy, że to jest lepszy układ. Może Katarzyna miała na myśli o trudnościach z jakimi się mierzy. My na co dzień z trudem dogadujemy się we dwoje. Oni mierzą się ze zgodnym życiem trójki dorosłych ludzi.

117 Ostatnio edytowany przez karolcia_38 (2018-10-29 09:23:44)

Odp: Życie w trójkącie
Secondo1 napisał/a:

Jak już tak piszecie o tolerancji, to dla mnie problematyczna jest również postawa Katarzynki - nie widzę w niej tolerancji dla osób które żyją w „nudnych” monogamicznych związkach .

Swoją związek , poligamiczne określa jako wyższa szkole jazdy miłości .

Nie widzę rowniez w jej postawie miłości do obu facetów , ale racsej raczej podekscytowanie.
Podekscytowanie tym, że wyróżnia się od nudnej reszty i tym że dwóch facetów za nią chodzi, że jest gwiazda w tej konstelacji.

Dlatego, ponawiam pytanie , czy jej tolerancja , otwartość na poligamię , poliamorie , na awangardę sprawdziłyby się w związku w którym ona byłaby jedna z dwojga :

- skrajnej awangardy : facet - gwiazda a ona z drugim facetem jako orbity.

- dobrze znany i stary jak świat układ : facet - gwiazda i dwie kobiety na orbicie.

Obawiam się, że zadowolenie Katarzynki z poliamorii kończy się wraz z zejściem na orbitę sad

Miłość to aby ?
Jeżeli , to tylko własna .

Dziwne bo choć i ja też napisałam o wyższej szkole jazdy zupełnie nie odbieram postawy Katarzyny jako osoby, która próbuje wybić się z tłumu. A już pisanie, że inni mają "nudne" życie monogamisty jest dla mnie jakimś koszmarnym nieporozumieniem. Ale, że co? Że gdy tworzymy monogamiczny związek to od razu nudny? Przecież jak ktoś się nudzi co lub kto stoi mu na przeszkodzie by tą nudę zastąpić czymś ekscytującym? Dam sobie odciąć niejedno, że dziesiątki tysięcy albo i więcej związków monogamicznych ma dużo więcej dynamiki, barw i czego tam zapragniecie a szczególnie spełnienia niż poliamoryczny Katarzyny. To tylko taki rodzaj relacji w którym akurat Katarzyna czuje się spełniona. Czy dobry czy zły przecież nie nam to osądzać bo nie żyjemy tak. Ja np nie jestem zupełnie taką relacją zainteresowana ale bardzo fajnie jest czytać gdy komuś to może przynieść spełnienie. Nawet jeśli chwilowe kilkuletnie w kontekście życia. Ot ludzkie doświadczenie. Bez tego koszmarnego moralizowania i grzmotów.
Oczywiście to moje subiektywne zdanie.

"Między bodźcem a reakcją leży nasza największa siła....wolna wola"

118 Ostatnio edytowany przez DoswiadczonyDaro (2018-10-29 11:02:44)

Odp: Życie w trójkącie
Arcy napisał/a:

Daro widzę, że masz monopol na wiedzę a wszyscy dookoła są głupi. Może to jednak Ty jesteś sfrustrowany i dla tego tak łatwo idzie Ci pouczanie innych.

Nie wiem, może tak, może nie? Ale skoro ty takie masz zdanie o innych to co mogę na to powiedzieć? Nic merytorycznego jednak nie napiałeś. Zamiast tego mamy kolejny pusty komentarz, kolejnego "jasnowidza", które nie wiadomo skąd wie o kimś coś co nawet ten ktoś nie wie wink



"To tylko taki rodzaj relacji w którym akurat Katarzyna czuje się spełniona. Czy dobry czy zły przecież nie nam to osądzać bo nie żyjemy tak"

Powyższe to kolejna maniapulacja. Osądzanie a osądzanie to jest jednak różnica. Jeśli coś ma oddziaływanie społeczne, lub powoduje negatywne skutki  u innych ludzi, nawet przez zły przykład a nie tylko postępowanie, to jak najbardziej mamy prawo nie tyle co osądzać ale przestrzegać i reagować. Człowiek właśnie w wielu sprawach dokonuje "osądu", stawia siebie wobec określonych sytuacji, podejmuje decyzje prawdziwe lub hipotetyczne, wypowiada się. To co napisałaś jest kolejnym fałszowaniem "pierwotnego" obrazu rzeczywistości, w którym społeczeństwo stanowi całość a nie to co się dzieje dzisiaj w początkowym okresie dekadencji i upadku społecznego.

Zobacz sobie temat jak polka w niemczech zareagowała na probe gwaltu. I postaw sobie pytanie dlaczego normalne zachowanie stalo sie wyjatkowe w tych czasach. Czy nie dlatego ze wlasnie ucza nas niereagowac i byc obojetnym?

119

Odp: Życie w trójkącie

Daro różni nas diametralne podejście do społeczności ludzi. Dla mnie to grupa indywidualności zdolna całkowicie do podejmowania w ich życiu słusznych wyborów, myśląca krytycznie i potrafiąca wyciągać wnioski bo jest  w 100% sprawna intelektualnie. Nie ma w moim życiu złego przykładu. Jest przykład. A czy on jest dobry dla innego człowieka czy zły nie mnie oceniać. Oczywiście pomijam rzeczy oczywiste jak przekraczanie wolności drugiego człowieka zarówno fizycznej jak i psychicznej. Niemniej rozumiem, że można tak pojmować życie. Kiedyś się z tym borykałam. Choć też rozumiem, że można być szczęśliwym z takimi poglądami. Mi absolutnie one nie odpowiadają. W ogóle kontekst "tłumu" mi nieodpowiada. I nie potrzebuję pasterza by mi mówił co jest dobre a co złe. Sama w swoim życiu potrafię to określić i wierzę, że inni też potrafią.

"Między bodźcem a reakcją leży nasza największa siła....wolna wola"

120

Odp: Życie w trójkącie

karolcia, jestem jak najbardziej za tolerancja, jednak Twoje stwierdzenie
„Nie ma w moim życiu złego przykładu. Jest przykład. A czy on jest dobry dla innego człowieka czy zły nie mnie oceniać. ”
-  każdy odpowiada za swoje decyzje, ale nie żyjemy na samotnej wyspie.
Ludzie , a szczególnie Ci ktorzy są bliżej metaprogramow „na podobieństwo „ niż na „różnice” i na „zewnętrzny” niż „wewnętrzny - wg NLP,  obserwują innych ludzi i wyciągają z tej obserwacji wnioski dla siebie.
Każdy z nas daje przykład i powinnismy być tego świadomi .

A stwierdzenie „nie potrzebuje pasterza by mi mówił co do ręce co złe „.... taka postawa tez nie zawsze jest dobra. Każdy z nas potrzebuje „punktu inercyjnego”, odniesienia który nie zmienia się z nasza optyką zależna od nastroju, wpływów zewnętrznych czy całkiem naturalnego dążenia do samousprawiedliwienia, zaspokojenia swojego egoizmu.

Nie jesteśmy idealni i nie żyjemy w idealnym świecie.
Mamy wpływ na zachowania innych, a inni maja wpływ na nasze zachowania.

121 Ostatnio edytowany przez karolcia_38 (2018-10-29 19:50:58)

Odp: Życie w trójkącie

Tak tak rozumiem Secondo. Jednak ja już do tego nie przystaje. Kilkanaście lat pracowałam nad tym aby zachowania, poglądy innych ludzi nie determinowało moich reakcji. Oczywiście zdarza mi się reagować reaktywnie na bodźce bo bywam słaba jednak w mojej filozofii życiowej to nie oni są winni mojemu zachowaniu a ja sama za nie bezkompromisowo odpowiadam. Moje reakcje nie są uwarunkowane ich działaniami a moim wewnętrzym życiem, kondycją, słabościami. Najbardziej.charakeryzuje mnie to powiedzenie... "między bodźcem a reakcją leży największa siła człowieka... wolna wola." Dzięki temu czuję się wolnym człowiekiem nawet wówczas gdy popełniam błędy. Jednak nikogo za te błędy nie winię. No ale faktycznie nie mam już 20 lat.

"Między bodźcem a reakcją leży nasza największa siła....wolna wola"

122 Ostatnio edytowany przez Secondo1 (2018-10-30 00:26:13)

Odp: Życie w trójkącie
karolcia_38 napisał/a:

. Najbardziej.charakeryzuje mnie to powiedzenie... "między bodźcem a reakcją leży największa siła człowieka... wolna wola." Dzięki temu czuję się wolnym człowiekiem nawet wówczas gdy popełniam błędy. Jednak nikogo za te błędy nie winię. No ale faktycznie nie mam już 20 lat.

karolcia_38; to bardzo dojrzała postawa. Nie przychodzi sama z siebie, ale jak pisalas wymaga dużej pracy, żeby przestać obwiniać innych za swoje błędy.
Wiem, bo sama przeszłam podobną, może tylko w części , drogę, mam nadzieję że skuteczną, chociaż ciagle się łapie zna tym, że działam „pod wpływem” i po czasie zareagowałabyś inaczej.

Jednak, jest wiele osób które tej drogi jeszcze nie przeszły ani w kawałku i ciagle szukają wzorców do naśladowania.
Wiem, że moje zachowanie może mieć wpływ na ich decyzje.
Oby dobre.
Ale miałabym kaca moralnego, gdyby moje złe decyzja skutkowały ich złymi decyzjami.
Nie chce być odebrwna jako samochwala - bywam dla niektórych autorytetem, a to zobowiązuje.
Czasami aż za bardzo sad

A ze nie jestem idealna... to przynajmniej staram się idealnie sobie z tym radzić smile

123 Ostatnio edytowany przez Katarzynka88 (2018-11-01 19:56:58)

Odp: Życie w trójkącie

Secondo, skąd wniosek że związki mono uważam za nudne? I gdzie moja nietolerancja? Wiem, że Daro lubi mi zarzucać pogardę dla monogamistów, ale ani jej nie odczuwam, ani o niej nie piszę. Przyznam, że trochę mnie zaczyna męczyć to tłumaczenie, że nie jestem wielbłądem.

A co do mnie jako orbity, proszę nie teoretyzuj. Myślę, że gdyby panowie darzyli się uczuciem romantycznym, mogłoby to wiele uprościć. W tych sprawach jednak nie da się ot tak, na życzenie. Radzenie sobie z zazdrością jest jednym z wyzwań poliamorii. Już teraz wiem, że dla mnie naprawdę niełatwym. Ja – zazdrośnica z natury – musiałam w końcu pogodzić się z brakiem monopolu. Kosztowało mnie wiele pracy, a także wiele cierpienia. Wiedz, że na obecnym etapie nie jestem już „gwiazdą układu”. Uprzejmie proszę, byś nie dyskredytowała mnie w oparciu o własne hipotezy.

Daro napisał/a:

A przecież logicznie jeśli coś jest lepsze to coś jest gorsze.

Czy jeśli napiszę że studia prawnicze to wyższa szkoła jazdy, to znaczy że krytykuję medycynę? Widzę że tekst o „wyższej szkole jazdy” jest jakimś punktem zapalnym i chyba muszę go szerzej omówić.

Nie patrzę na sprawę związków jako walkę dwóch sprzecznych modeli: monogamii i poliamorii. Poliamoryści nie zwalczają monogamii, chcą tylko obok niej pokojowo współegzystować. Poza tym – pomiędzy monogamią a poliamorią jest jeszcze szereg innych wyborów, np.: zdrada, swing, związek otwarty, seryjna monogamia, samotność. Wg mnie zarówno zdrada jak i tzw. seryjna monogamia są „chodzeniem na łatwiznę”. Wymiana partnera lub poszukiwanie satysfakcji za jego plecami, gdy w dotychczasowym związku pojawią się problemy lub gdy brakuje świeżego „zastrzyku" dopaminy. Pisałam, że poliamoria jest wg mnie lepsza od zdrady, ale nigdzie nie napisałam, by była lepsza od monogamii. Powtórzę (mam nadzieję, że ostatni raz) – szanuję monogamistów i uważam, że zbudowanie trwałego i harmonijnego związku mono również bywa wyższą szkołą jazdy. Wszak najłatwiej wyrzucić popsuty sprzęt, zamiast go naprawiać.

Harmonijny związek poli natomiast będzie zawsze trudny: wymaga uporania się z uczuciem zazdrości, godzenia sprzecznych oczekiwań ukochanych osób, umiejętności szczerego i otwartego rozmawiania o uczuciach itp. itd. I to chyba jest raczej antyreklama mojego stylu życia. Mogłabym napisać: hej ludzie, róbcie tak jak ja! Jest miło, łatwo i przyjemnie, nic tylko rzygamy tęczą. Ale to nieprawda. Droga jest wyboista i moje posty nie są zachętą do próbowania swoich sił w poliamorii. Jeśli ktoś jest spełniony i szczęśliwy w monogamii, niechaj nie ryzykuje niepotrzebnych zmian. W poprzednich postach wyjaśniłam wprost, do kogo ewentualnie kieruję moją „reklamę”.

Mój post niechaj będzie też przestrogą dla osób, które mają ochotę na seksualny eksperyment, będąc w udanym związku. Mnie się nie udało rozdzielić sfery seksualnej od uczuć i oto są skutki.

Arcy napisał/a:

Może słowa o wyższej szkole jazdy, nie traktujmy, że to jest lepszy układ. Może Katarzyna miała na myśli o trudnościach z jakimi się mierzy.

Dziękuję za czytanie ze zrozumieniem.

Daro napisał/a:

kolejny pusty komentarz, kolejnego "jasnowidza", które nie wiadomo skąd wie o kimś coś co nawet ten ktoś nie wie

vs

Daro napisał/a:

30 lat temu autorka po prostu zdradzałaby męża w ukryciu,
możemy sobie wyobrazić pozycję "męża" autorki, który zasypany takim sposobem argumentowania nie mógł odmówić wprowadzenia do sypialni żony, jego przyjaciela
jesteś skupiona przede wszystkim na sobie, potem na swoim kochanku a mąż jest tam gdzieś daleko w tle

I Ty śmiesz oskarżać innych o jasnowidztwo?! big_smile

Wydaje mi się, że dużo problemów w naszej rozmowie o poliamorii jako takiej, wynika z tego, że wrzucasz ją do jednego worka ze swingiem, zdradą, otwartymi związkami i wszelkimi innymi formami niemonogamii. Piszesz np., że polega na zapraszaniu do łóżka co chwila innych osób (nieprawda!) albo zrównujesz ją ze zdradą. Poliamoria tymczasem bywa określania jako tzw. etyczna niemonogamia. Poliamoryści negują zdradę, odżegnują się od niej i promują jawność i uczciwość relacji. Czytałeś polecany przeze mnie kilkukrotnie artykuł Grzegorza` Bruno Andrzejczyka?

O społecznych skutkach poliamorii nie rozstrzygnie nam prześledzenie historii – poliamoria o jakiej piszę znacząco różni się od rozpasania seksualnego zwiastującego okres dekadencji i upadku cywilizacji, czy bolszewickiej rewolucji seksualnej. W poliamorii nie chodzi bowiem o seks, a o miłość. Poliamoria jako idea jest z gruntu etyczna. Co innego związki otwarte, swinging, zdrady małżeńskie itp. itd. Nie będę bronić tych rozwiązań, gdyż nie są mi bliskie.

Jeszcze co do fatalnych skutków poliamorii: fatalne jest właśnie wg mnie wciskanie wszystkich w ramy monogamii. Są ludzie (i to pięknie wyjaśnił Misinx), którzy pomimo starań nie chcą/nie potrafią być w monogamicznym związku. Lub którzy, tak jak ja, pokochali więcej niż jedną osobę i stają przed bardzo bolesnym dylematem. Przez „opresję monogamii” ludzie zdradzają w ukryciu, porzucają dotychczasowego partnera, zwalczają nowe uczucie lub wybierają samotność. Na swoim przykładzie uważam ideał „jedynej prawdziwej miłości” za mit i to niestety czasem szkodliwy. On to sprawia, że gdy osoba w szczęśliwym związku zauroczy się poza nim, zaczyna kwestionować prawdziwość dotychczasowego uczucia. I często właśnie wymienia partnera, pod wpływem złudnego wrażenia, że skoro zainteresowałem/am się innym, to nie kochałem/am prawdziwie dotychczasowego. A po paru latach sytuacja się powtarza. I właśnie w poszukiwaniu tej „jedynej, prawdziwej” miłości ludzie uprawiają coś, co nazywam właśnie „seryjną monogamią”. Poliamoria zakłada natomiast, że ludzie są zdolni prawdziwie obdarzyć uczuciem romantycznym więcej niż jedną osobę. I pokochanie drugiego człowieka, nie powinno z automatu przekreślać dotychczasowej relacji. Paradoksalnie poliamoryczna żona może być dużo wierniejsza od żony monogamicznej wink

Znasz już moją historię. Gdybym trzymała się mono-normy, (mówiącej o tym, że kochać można w tym samym czasie tylko jedną osobę), cóż miałabym uczynić w momencie, gdy zdałam sobie sprawę, że kocham przyjaciela? Porzucić męża? I gdzie tu ta cała trwałość rodziny? Oczywiście, najłatwiej powiedzieć – nie zakochiwać się! Ale – chociaż możemy nad tym łamać ręce – ludzie w udanych związkach tęż się zakochują i zakochiwać będą. Wiesz to, czytasz wiele historii na tym forum. Poliamoryczny związek może być w takich chwilach uczciwą alternatywą dla zdrady czy porzucenia.

I jeszcze jedno – cały czas powołujesz się na jakieś tajemnicze statystyki, badania, setki publikacji, itp. itd. Ja za to znam badania i publikacje potwierdzające większą satysfakcję poliamorystów - i co z tego? Ja mam swoje badania a Ty swoje.

karolcia napisał/a:

Dam sobie odciąć niejedno, że dziesiątki tysięcy albo i więcej związków monogamicznych ma dużo więcej dynamiki, barw i czego tam zapragniecie a szczególnie spełnienia niż poliamoryczny Katarzyny.

Pełna zgoda smile Tekst o nudnej monogamii nie jest mój.

124 Ostatnio edytowany przez Salomonka (2018-11-03 19:57:35)

Odp: Życie w trójkącie
Katarzynka88 napisał/a:

Pełna zgoda smile Tekst o nudnej monogamii nie jest mój.

Ależ jest twój, mam ci przytoczyć cytat? smile


Masz takie ograniczenia pamięci, czy zwyczajnie twoje manipulowanie ludżmi przechodzi same siebie.


Tak w skrócie już; Było już w historii wiele takich "poli" i jakoś się nie  sprawdziły;

Była nazistowska propaganda wielożeństwa, potem sowiecka o podobnych priorytetach, potem była swobodna filozofia "dzieci kwiatów", też umarła... Dziś mamy swobodę obyczajów, ale jak to ze swobodami bywa, nie przez wszystkich są akceptowane.

Stara, dobra Salomonka powie ci Katarzynka, że ja wolę w łożku jednego, zdrowego faceta, niz dwóch, nie wiedzących jak się zabrać do ciebie smile

Może tu tkwi problem?

125

Odp: Życie w trójkącie

Salomonka, po co te złośliwości?
Co do Katarzyny. Czy to trudno zrozumieć, że widząc jak 90% naszego społeczeństwa oszukuje swojego partnera aby go zdradzić, Katarzyna szuka bardziej uczciwego rozwiązania.

126

Odp: Życie w trójkącie
Arcy napisał/a:

Salomonka, po co te złośliwości?
Co do Katarzyny. Czy to trudno zrozumieć, że widząc jak 90% naszego społeczeństwa oszukuje swojego partnera aby go zdradzić, Katarzyna szuka bardziej uczciwego rozwiązania.



To niech szuka:)  Na razie to my wszyscy mamy się uczyć od niej:) A dlaczego?

Też byłam zdradzana i oszukiwana, ale świat nie należy do ludzi mocno zachwianych do chwili, aż wszyscy się na to zgodzimy.

I mocno wierzę w to, co napisałam. Jak również w to, że nie każdy to zrozumie jak trzeba.

127

Odp: Życie w trójkącie
Salomonka napisał/a:
Katarzynka88 napisał/a:

Pełna zgoda smile Tekst o nudnej monogamii nie jest mój.

Ależ jest twój, mam ci przytoczyć cytat? smile

Poproszę.

A propos ograniczeń pamięci, przypominam, że obiecałaś kończyć dyskusję ze mną. Twoje posty są złośliwe i małostkowe. Klika osób wytknęło ci już, że przekręcasz moje słowa. Komunikacja międzyludzka jest ułomna - mogłyśmy się źle zrozumieć. Wyjaśniłam więc swoje intencje, ale ty w dalszym ciągu wolisz własną interpretację. Taką, która usprawiedliwi twojego focha na mnie. Nie wiem, może lubisz czuć się obrażona. Jeśli tak, proszę być trzymała się swojego postanowienia i nie udzielała się więcej. Tracisz swój i mój czas.

Salomonka napisał/a:

wolę w łożku jednego, zdrowego faceta, niz dwóch, nie wiedzących jak się zabrać do ciebie. Może tu tkwi problem?

No i gratuluję, życzę dalszej satysfakcji z życia seksualnego. Jak ci to poprawi nastrój, możemy przyjąć, że masz po stokroć bardziej udane życie łóżkowe.

A jak już chcesz pisać w takim zaczepnym tonie i bawić się w terapeutkę, to przypomnę tylko, że na początku dyskusji sama się „zachwycałaś romantyzmem”, pisałaś jakie to mam „fajne życie”, że „nie będę narzekała na nudę” i jeszcze to:

Salomonka napisał/a:

W sumie nawet bym ci zadrościła

Może w tym tkwi twój problem? :> Nagle z zachwytu dołączasz do grona oburzonych. No i świetnie, nie musisz akceptować mojego stylu życia, nie raz już ci pisałam, że nie jesteś adresatką moich postów. Żyj sobie i bądź szczęśliwa. Nota bene sama seks 1 na 1 lubię bardzo i z niego nie zrezygnowałam.


Arcy Właśnie to jest to o czym pisał Misinx, łatwiej byłoby, gdybyśmy wszyscy po wejściu w udany związek nagle tracili zainteresowanie innymi ludźmi. Tak jednak nie jest i różnie można sobie z tym faktem radzić.

128

Odp: Życie w trójkącie
Katarzynka88 napisał/a:
Salomonka napisał/a:
Katarzynka88 napisał/a:

Pełna zgoda smile Tekst o nudnej monogamii nie jest mój.

Ależ jest twój, mam ci przytoczyć cytat? smile

Poproszę.

A propos ograniczeń pamięci, przypominam, że obiecałaś kończyć dyskusję ze mną. Twoje posty są złośliwe i małostkowe. Klika osób wytknęło ci już, że przekręcasz moje słowa. Komunikacja międzyludzka jest ułomna - mogłyśmy się źle zrozumieć. Wyjaśniłam więc swoje intencje, ale ty w dalszym ciągu wolisz własną interpretację. Taką, która usprawiedliwi twojego focha na mnie. Nie wiem, może lubisz czuć się obrażona. Jeśli tak, proszę być trzymała się swojego postanowienia i nie udzielała się więcej. Tracisz swój i mój czas.

Salomonka napisał/a:

wolę w łożku jednego, zdrowego faceta, niz dwóch, nie wiedzących jak się zabrać do ciebie. Może tu tkwi problem?

No i gratuluję, życzę dalszej satysfakcji z życia seksualnego. Jak ci to poprawi nastrój, możemy przyjąć, że masz po stokroć bardziej udane życie łóżkowe.

A jak już chcesz pisać w takim zaczepnym tonie i bawić się w terapeutkę, to przypomnę tylko, że na początku dyskusji sama się „zachwycałaś romantyzmem”, pisałaś jakie to mam „fajne życie”, że „nie będę narzekała na nudę” i jeszcze to:

Salomonka napisał/a:

W sumie nawet bym ci zadrościła

Może w tym tkwi twój problem? :> Nagle z zachwytu dołączasz do grona oburzonych. No i świetnie, nie musisz akceptować mojego stylu życia, nie raz już ci pisałam, że nie jesteś adresatką moich postów. Żyj sobie i bądź szczęśliwa. Nota bene sama seks 1 na 1 lubię bardzo i z niego nie zrezygnowałam.


Arcy Właśnie to jest to o czym pisał Misinx, łatwiej byłoby, gdybyśmy wszyscy po wejściu w udany związek nagle tracili zainteresowanie innymi ludźmi. Tak jednak nie jest i różnie można sobie z tym faktem radzić.


Ale mnie ubawiłaś...

jesteś bardziej zmanierowana niż myślałam smile Wychwytujesz jakieś wyrwane z kontekstu słowa i zdania, żeby sie nimi posłużyć w dyskusji. W sumie wielka zaleta smile O ile nie jest wielkim klamstwem w ostatecznosci smile

Katarzynko smile

Żytj z kim chcesz, spij z kim chcesz, uprawiaj seks z kim chcesz, ale na litośc boską ...:) nie rob z tego religii.. i nie kłam.

ROZUMIESZ?

129

Odp: Życie w trójkącie

Gwoli przypomnienia:

rabdom.further napisał/a:

Hm..., no cóż, nie odebrałam postów Katarzynki88 w taki sposób i trochę się zdziwiłam, że można je tak odebrać.

Adiaphora napisał/a:

Salomonka czy Ty masz jakieś kompleksy czy tez czytasz cos innego, niż jest tu napisane? Męcząca jesteś.

karolcia napisał/a:

zupełnie nie odbieram postawy Katarzyny jako osoby, która próbuje wybić się z tłumu. A już pisanie, że inni mają "nudne" życie monogamisty jest dla mnie jakimś koszmarnym nieporozumieniem.

130

Odp: Życie w trójkącie
Katarzynka88 napisał/a:

Gwoli przypomnienia:

rabdom.further napisał/a:

Hm..., no cóż, nie odebrałam postów Katarzynki88 w taki sposób i trochę się zdziwiłam, że można je tak odebrać.

Adiaphora napisał/a:

Salomonka czy Ty masz jakieś kompleksy czy tez czytasz cos innego, niż jest tu napisane? Męcząca jesteś.

karolcia napisał/a:

zupełnie nie odbieram postawy Katarzyny jako osoby, która próbuje wybić się z tłumu. A już pisanie, że inni mają "nudne" życie monogamisty jest dla mnie jakimś koszmarnym nieporozumieniem.

Czyli nic nie zrozumiałaś...

131

Odp: Życie w trójkącie

Katarzynko proszę trochę mniej nerwów. Nic dzięki temu nie zyskasz a tylko sobie zrobisz krzywdę. Szczególnie tak jak pisałem że jestem pewny - łatwo Ci nie jest.
Polecam jeszcze wszystkim książkę "Psychologia miłości" Bogdana Wojcieszki.

132

Odp: Życie w trójkącie

Arcy, dziękuję za dobrą radę, masz rację smile Co do lektury, chętnie się zapoznam.

133

Odp: Życie w trójkącie

Przeczytałem odpowiedź Katarzynki i KOPARA MI OPADŁA. Nie tylko pomieszanie z poplątaniem ^2 (albo i wyższej potęgi) ale i ogromna manipulacja słowami, pojęciami, tym co się samemu wcześniej napisało, negacja tego, negacja pojęć, itd. Dyskusja z tym oznaczała by rozwleczenie tematu na takie "czynniki pierwsze", że już nikt by nic z tego nie zrozumiał. A może o to właśnie chodzi, żeby już nic nie rozumieć z tego?

A teraz parę odniesień. Oczywiście w związku poligamicznym a monogamicznych inaczej traktuje się kwestie zazdrości ale układ poliamoryczny nie jest stałym związkiem poligamicznym ale układem z wymianą partnerów więc trudno tutaj odnieść się do kwestii zazdrości bo ta wynika z wierności a tu jej NIE MA. Powiedzenie, że jest to rozwiązanie na zdradę tylko pokazuje myślenie autorki, że przede wszystkim tutaj chodziło właśnie o zdradę i przyzwolenie na nią. Ciekawe co by powiedział mąż autorki na taką genezę układu, w którym tkwią do dzisiaj. A sama zdrada czy kontrolowana przez partnera czy nie dalej jest zdradą, oddaniem gdzie indziej swojej intymności, uczuć.

Po drugie kwestia tego co się chce albo nie chce. Ludzie chcą różnych rzeczy, jeden chce kochać się z psami, inny z dziećmi, inny z wieloma partnerami. I tu celowo podaje takie "drastyczne" przykłady, żeby pokazać, że to co jest dozwolone jest kwestią, pochodną ustaleń i norm społecznych. Jaka bowiem jest granica tego, że np. poliamoria jest dozwolona a pedofilia nie jest? Przecież "poliamoryście" będzie odpowiadało dopuszczenie społeczne związków "wielo" a "pedofilowi" współżycie z dziećmi. Każdy z nich z racji swoich "potrzeb" będzie dążył do realizacji swojego "modelu", który będzie uważał za słuszny. Dlatego też trzeba jasno powiedzieć, że w modelu społeczeństwa chrześcijańskiego, gdzie rodzina zdefiniowana jest jako związek kobiety i mężczyzny, inne zachowania (odstępstwa) są antyspołeczne. W "modelach" proponowanych przez liberalizm (w celu psucia społecznego - moja opinia, też dlatego, że są charakterystyczne dla okresu tzw. dekadencji, upadku - patrz odniesienia historyczne) mamy dopuszczenie wszelkich zachowań sprzecznych z modelem społeczeństwa chrześcijańskiego, czyli różne zachowania seksualne, drapieżne, modele ekonomiczne, czy zagrożenie wartości życia np. eutanazja, itp. Chyba większość z nas ma jednak odczucie, że nadal żyjemy w społeczeństwie chrześcijańskim w Polsce? Skąd więc taki wielki krzyk i chęć przeprowadzenie "rewolucji liberalnej"? Są ku temu powody i ekonomiczne i społeczne. A ponieważ zachowanie "poli" jest zachowaniem antyspołecznym w naszej kulturze i to jest ważne, przytoczmy więc definicję antyspołecznego zachowania:

"Antyspołeczność – synonim psychopatii i socjopatii. Jest to czynne działanie przeciwko społeczeństwu; charakteryzuje się agresywnymi działaniami przeciwko jednostkom społecznym lub grupom społecznym (agresja słowna, przemoc); brakiem empatii. Na podstawie społecznej, etycznej i prawnej oceny tego typu działań, wyróżnia się trzy typy osobowości antyspołecznej: antyspołeczne zaburzenie osobowości, socjopatia i psychopatia. Osoby antyspołeczne mogą wyróżniać się urokiem osobistym, inteligencją. Cechuje je brak zdolności do identyfikowania się z jednostkami i grupami społecznymi. Motywacją ich agresywnych zachowań i działań jest pociąg do przeżywania silnych emocji. Charakteryzują się również brakiem zdolności do prowadzenia stabilnego życia rodzinnego, do utrzymywania więzi."

I nagle wszystkie wypowiedzi autorki i zachowania stają się jasne i zrozumiałe. A dla nas jest to do przemyślenia.

A teraz na koniec "wybitny" cytat z wypowiedzi autorki, gdzie manipulacja goni manipulacje, po prostu majstersztyk pomieszania pojęć i sugerowania czegoś fałszywego:

"Poliamoria zakłada natomiast, że ludzie są zdolni prawdziwie obdarzyć uczuciem romantycznym więcej niż jedną osobę. I pokochanie drugiego człowieka, nie powinno z automatu przekreślać dotychczasowej relacji. Paradoksalnie poliamoryczna żona może być dużo wierniejsza od żony monogamicznej wink
Znasz już moją historię. Gdybym trzymała się mono-normy, (mówiącej o tym, że kochać można w tym samym czasie tylko jedną osobę), cóż miałabym uczynić w momencie, gdy zdałam sobie sprawę, że kocham przyjaciela? Porzucić męża? I gdzie tu ta cała trwałość rodziny? Oczywiście, najłatwiej powiedzieć – nie zakochiwać się! Ale – chociaż możemy nad tym łamać ręce – ludzie w udanych związkach tęż się zakochują i zakochiwać będą. Wiesz to, czytasz wiele historii na tym forum. Poliamoryczny związek może być w takich chwilach uczciwą alternatywą dla zdrady czy porzucenia."

Po pierwsze poliamoria dotyczy głównie zachowań seksualnych, gdzie "miłość" jest głównie kwestią posiadania wielu partnerów seksualnych i na tym się opiera. Po drugie napisanie o wierności w sytuacji zdrady jest kłamstwem wręcz szokującym, że poliamoryczna żona jest wierniejsza?! Co za pomieszanie! A przy okazji czemu monogamiczna żona nie jest wierna, bo nie współżyje z przyjacielem" i "nie zdradza męża"? Niesamowite wręcz odwrócenie pojęć! Kolejne: Bardzo prostackie wręcz podejście w kwestii zakochania się w kimś innym kiedy się jest w związku, bo nie można sobie odmówić? I to ma potwierdzać to, że osoby w monogamicznych związkach też się zakochują? Zdarza się. Tylko, że tam kwestia postępowania, co oni robią jest zupełnie inna! To jak można to porównywać?!!!!!!!!!!!!!!!!!! To tak jakby pijak tłumaczył swoje pijaństwo tym, że ktoś inny ma ochotę na wypicie butelki wódki. Owszem ma ale tego nie robi. Róznica zasadnicza i obala całą to nielogiczną ale wybitnie manipulującą wypowiedź autorki.

Pozostaje pytanie jak osoby zmanipulowane przez autorkę (przede wszystkim mąż, który sam jest sobie winien) naprawdę się czują w tym pseudopięknym układzie. Ale na to pytanie nie uzyskamy tu odpowiedzi.

134

Odp: Życie w trójkącie
Salomonka napisał/a:

Katarzynko smile

Żytj z kim chcesz, spij z kim chcesz, uprawiaj seks z kim chcesz, ale na litośc boską ...:) nie rob z tego religii.. i nie kłam.

Zgadza się Katarzynko nie rób religii wink Pamiętaj, że wszystkie religie bardzo BARDZO nie znoszą konkurencji big_smile

135 Ostatnio edytowany przez adiaphora (2018-11-05 12:18:10)

Odp: Życie w trójkącie

Katarzynka, że też Ci się chce z fanatykami jedynie słusznej drogi dyskutować. Masz cierpliwość dziewczyno.

Misinx, dobre! smile

136

Odp: Życie w trójkącie
adiaphora napisał/a:

Katarzynka, że też Ci się chce z fanatykami jedynie słusznej drogi dyskutować. Masz cierpliwość dziewczyno.

Misinx, dobre! smile

Za to Tobie się nie chce wink Poza tym co to za stwierdzenie "jedynie słuszna droga"? Ja postawiłem konkretne pytanie, gdzie jest granica przekraczania tej drogi? Czy jest nią np. przyzwolenie na poliamoryzm, czy jest nią przyzwolenie na pedofilię, czy przyzwolenie na zoofilię? W ujęciu społecznym oczywiście z wzięciem pod uwagę, że pewne granice są już przekroczone i, że dążenie jest do przekraczania kolejnych. Co jest tym kryterium? Czy to co uważano kiedyś, czy uważa się dzisiaj, czy będzie uważać jutro? Jaki system społeczny pozwala na jedne zachowania a nie pozwala na inne, jakie i dlaczego?

137

Odp: Życie w trójkącie

Daro, znajdź sobie chłopie jakąś kobitę, to nie będziesz musiał w necie krucjat uskuteczniac.  Sorry za szczerość, ale nudzisz okrutnie z tą swoją retoryką radiowo maryjną. Żyj i daj żyć innym. A w kwestii poliamorii to się może doksztalc bardziej zamiast klepać co Ci ślina na język przyniesie. To, ze czegoś nie lubisz a nawet nie znosisz to jedno, nie masz obowiązku wszystkiego akceptować. Ale żeby tak się  przypie**dalać do wszystkiego, co stoi w sprzeczności z Twoim światopoglądem i to flekować na każdym kroku to już obsesja jakaś. Co na to Twój lekarz?

138

Odp: Życie w trójkącie
DoswiadczonyDaro napisał/a:
adiaphora napisał/a:

Katarzynka, że też Ci się chce z fanatykami jedynie słusznej drogi dyskutować. Masz cierpliwość dziewczyno.

Misinx, dobre! smile

Za to Tobie się nie chce wink Poza tym co to za stwierdzenie "jedynie słuszna droga"? Ja postawiłem konkretne pytanie, gdzie jest granica przekraczania tej drogi? Czy jest nią np. przyzwolenie na poliamoryzm, czy jest nią przyzwolenie na pedofilię, czy przyzwolenie na zoofilię? W ujęciu społecznym oczywiście z wzięciem pod uwagę, że pewne granice są już przekroczone i, że dążenie jest do przekraczania kolejnych. Co jest tym kryterium? Czy to co uważano kiedyś, czy uważa się dzisiaj, czy będzie uważać jutro? Jaki system społeczny pozwala na jedne zachowania a nie pozwala na inne, jakie i dlaczego?

Chłopie jak Ty zestawiasz poliamoryzm z krzywdzeniem dzieci, albo zwierząt, to Ty szukaj rozmówców tylko wśród takich jak Ty. Z nikim innym się nie dogadasz. Kiedyś dla takich jak Ty problemem było choćby to, że kobiety ubrały spodnie. Ty wiesz jakie to miało skutki społeczne ??? big_smile

139

Odp: Życie w trójkącie
adiaphora napisał/a:

Daro, znajdź sobie chłopie jakąś kobitę, to nie będziesz musiał w necie krucjat uskuteczniac.  Sorry za szczerość, ale nudzisz okrutnie z tą swoją retoryką radiowo maryjną. Żyj i daj żyć innym. A w kwestii poliamorii to się może doksztalc bardziej zamiast klepać co Ci ślina na język przyniesie. To, ze czegoś nie lubisz a nawet nie znosisz to jedno, nie masz obowiązku wszystkiego akceptować. Ale żeby tak się  przypie**dalać do wszystkiego, co stoi w sprzeczności z Twoim światopoglądem i to flekować na każdym kroku to już obsesja jakaś. Co na to Twój lekarz?


Bravo!
Adiaphoro, Twój post to jak łyk świeżego powietrza po wyjściu z trupiarni.

Dariowi dedykuję  9 Act 1 Finale Part 1 2 Viva La Liberta! z Don Giovanniego. Może wyluzuje ...

If you manipulate words it is a lie, if you play on words it is a joke, if you rely on words it is ignorance, if you transcend words it is wisdom. Sri Sri R.S.

140 Ostatnio edytowany przez DoswiadczonyDaro (2018-11-05 13:47:32)

Odp: Życie w trójkącie
Misinx napisał/a:
DoswiadczonyDaro napisał/a:
adiaphora napisał/a:

Katarzynka, że też Ci się chce z fanatykami jedynie słusznej drogi dyskutować. Masz cierpliwość dziewczyno.

Misinx, dobre! smile

Za to Tobie się nie chce wink Poza tym co to za stwierdzenie "jedynie słuszna droga"? Ja postawiłem konkretne pytanie, gdzie jest granica przekraczania tej drogi? Czy jest nią np. przyzwolenie na poliamoryzm, czy jest nią przyzwolenie na pedofilię, czy przyzwolenie na zoofilię? W ujęciu społecznym oczywiście z wzięciem pod uwagę, że pewne granice są już przekroczone i, że dążenie jest do przekraczania kolejnych. Co jest tym kryterium? Czy to co uważano kiedyś, czy uważa się dzisiaj, czy będzie uważać jutro? Jaki system społeczny pozwala na jedne zachowania a nie pozwala na inne, jakie i dlaczego?

Chłopie jak Ty zestawiasz poliamoryzm z krzywdzeniem dzieci, albo zwierząt, to Ty szukaj rozmówców tylko wśród takich jak Ty. Z nikim innym się nie dogadasz. Kiedyś dla takich jak Ty problemem było choćby to, że kobiety ubrały spodnie. Ty wiesz jakie to miało skutki społeczne ??? big_smile

He, nie wiem ale czy aż tak można być pozbawionym wyobraźni żeby nie widzieć, że nie ma różnicy, nie rozumieć sensu wypowiedzi? Różnica jest w tylko w skali. Bowiem coś co było nie do pomyślenia 50 lat temu, dziś jest "normą" a co jest nie do pomyślenia dzisiaj, jutro będzie "normą". Coś co cię oburza jest "normą" dla kogoś innego, a co jest "normą" dla ciebie oburza kogoś innego. Czy nie jest właśnie tak, że pewne poglądy społeczne każą ci patrzeć na coś w określony sposób, i wtedy reagujesz tak jak reagujesz? Stąd moje konkretne pytanie o kryteria oceny tego co jest dozwolone a co nie jest dozwolone i wg. jakiego modelu społecznego?

Na to pytanie nie umiecie albo nie chcecie odpowiedzieć.

Przytoczę też wypowiedź:

adiaphora napisał/a:

Daro, znajdź sobie chłopie jakąś kobitę, to nie będziesz musiał w necie krucjat uskuteczniac.  Sorry za szczerość, ale nudzisz okrutnie z tą swoją retoryką radiowo maryjną. Żyj i daj żyć innym. A w kwestii poliamorii to się może doksztalc bardziej zamiast klepać co Ci ślina na język przyniesie. To, ze czegoś nie lubisz a nawet nie znosisz to jedno, nie masz obowiązku wszystkiego akceptować. Ale żeby tak się  przypie**dalać do wszystkiego, co stoi w sprzeczności z Twoim światopoglądem i to flekować na każdym kroku to już obsesja jakaś. Co na to Twój lekarz?

Powyższa wypowiedź jest pełna jadu, przytyków, słów haseł używanych do hejtowania, jest typowym przykładem mowy nienawiści, używaniem wulgaryzmów, obrażaniem. To są argumenty? Skąd taka reakcja? Co ją wywołuje? Czemu ktoś zmusza się do takiego wysiłku OPLUWANIA kogoś innego? Bo ktoś dosadnie coś pokazuje, że nie można tego znieść? LOL

141

Odp: Życie w trójkącie
DoswiadczonyDaro napisał/a:
Misinx napisał/a:
DoswiadczonyDaro napisał/a:

Za to Tobie się nie chce wink Poza tym co to za stwierdzenie "jedynie słuszna droga"? Ja postawiłem konkretne pytanie, gdzie jest granica przekraczania tej drogi? Czy jest nią np. przyzwolenie na poliamoryzm, czy jest nią przyzwolenie na pedofilię, czy przyzwolenie na zoofilię? W ujęciu społecznym oczywiście z wzięciem pod uwagę, że pewne granice są już przekroczone i, że dążenie jest do przekraczania kolejnych. Co jest tym kryterium? Czy to co uważano kiedyś, czy uważa się dzisiaj, czy będzie uważać jutro? Jaki system społeczny pozwala na jedne zachowania a nie pozwala na inne, jakie i dlaczego?

Chłopie jak Ty zestawiasz poliamoryzm z krzywdzeniem dzieci, albo zwierząt, to Ty szukaj rozmówców tylko wśród takich jak Ty. Z nikim innym się nie dogadasz. Kiedyś dla takich jak Ty problemem było choćby to, że kobiety ubrały spodnie. Ty wiesz jakie to miało skutki społeczne ??? big_smile

He, nie wiem ale czy aż tak można być pozbawionym wyobraźni żeby nie widzieć, że nie ma różnicy, nie rozumieć sensu wypowiedzi? Różnica jest w tylko w skali. Bowiem coś co było nie do pomyślenia 50 lat temu, dziś jest "normą" a co jest nie do pomyślenia dzisiaj, jutro będzie "normą". Coś co cię oburza jest "normą" dla kogoś innego, a co jest "normą" dla ciebie oburza kogoś innego. Czy nie jest właśnie tak, że pewne poglądy społeczne każą ci patrzeć na coś w określony sposób, i wtedy reagujesz tak jak reagujesz? Stąd moje konkretne pytanie o kryteria oceny tego co jest dozwolone a co nie jest dozwolone i wg. jakiego modelu społecznego?

Na to pytanie nie umiecie albo nie chcecie odpowiedzieć.

Na to pytanie nie ma jednej odpowiedzi. Ty masz swoje teorie o szkodliwościach społecznych, ja mam swoje, inni mają swoje itd. Gdy zbiera się spora grupa ludzi, która zaczyna wspólnie twierdzić, że coś ich wspólnie "uwiera" w obecnym stanie rzeczy i że chcą zmiany to ją forsują. Zazwyczaj im idzie na początku opornie. Czasem im się udaje, a czasem nie. Przyjrzyj się jak było z np. z sufrażystkami, w ogóle z całym ruchem kobiet, który wywracał do góry nogami ówczesny ład społeczny. Dla wielu ludzi to co robiły "łamaniem praw boskich", "praw natury" i tym podobne bzdety. Też było wtedy mnóstwo zadziwiających dzisiaj teorii naukowych stojących w opozycji do tej rewolucji.

Dla mnie osobiście jedynym kryterium tego co jest dozwolone jest to, czy ktoś nie ponosi z tego tytułu krzywdy, cierpienia i tyle. Ale to jest moje indywidualne kryterium.

142

Odp: Życie w trójkącie
Secondo1 napisał/a:
karolcia_38 napisał/a:

. Najbardziej.charakeryzuje mnie to powiedzenie... "między bodźcem a reakcją leży największa siła człowieka... wolna wola." Dzięki temu czuję się wolnym człowiekiem nawet wówczas gdy popełniam błędy. Jednak nikogo za te błędy nie winię. No ale faktycznie nie mam już 20 lat.

karolcia_38; to bardzo dojrzała postawa. Nie przychodzi sama z siebie, ale jak pisalas wymaga dużej pracy, żeby przestać obwiniać innych za swoje błędy.
Wiem, bo sama przeszłam podobną, może tylko w części , drogę, mam nadzieję że skuteczną, chociaż ciagle się łapie zna tym, że działam „pod wpływem” i po czasie zareagowałabyś inaczej.

Jednak, jest wiele osób które tej drogi jeszcze nie przeszły ani w kawałku i ciagle szukają wzorców do naśladowania.
Wiem, że moje zachowanie może mieć wpływ na ich decyzje.
Oby dobre.
Ale miałabym kaca moralnego, gdyby moje złe decyzja skutkowały ich złymi decyzjami.
Nie chce być odebrwna jako samochwala - bywam dla niektórych autorytetem, a to zobowiązuje.
Czasami aż za bardzo sad

A ze nie jestem idealna... to przynajmniej staram się idealnie sobie z tym radzić smile

Hmmm... no i widzisz Secondo bardzo ciekawą kwestię poruszyłaś. I tu wyłania się mój egoizm w pełnej krasie. Ja jako, że z przyczyn niezależnych od siebie byłam zmuszona szukać sama własnej drogi niejednokrotnie kalecząc się okrutnie przyjęłam postawę bezkompromisowej niezależności działającej w dwie strony. Skoro ja nauczyłam się odpowiedzialności za własne życie, myśli, decyzje, wybory, słowa etc. i nikogo nie obarczam współodpowiedzialnością za to, nie mam ochoty ani wewnętrznej zgody by ktokolwiek obarczał mnie odpowiedzialnością za jego życie, myśli ...... etc. Bo widzisz.... to też wielokrotnie efekt mojej rewolucyjnej ewolucji popartej w życiu osobistym doświadczeniem gdy nie istotna była prawdziwa moja intencja i prawda bo inny człowiek i tak przefiltrował przez własne ego i dostrzegł, usłyszał, zinterpretował to co miał potrzebę. I na nic tu moja postawa czy odpowiedzialność bo nie TO jest clue problemu a właśnie to JAK chce nas odebrać drugi człowiek. I ze świętego można w końcu zrobić pożalsięboże istotę przypisując mu własne słabości czy projektując trawiące nas lęki, strachy, fobie. Stąd moja postawa odcinająca się całkowicie od takich ludzi. I guzik mnie obchodzi, że chadzają po omacku. Ja też kiedyś chadzałam. Jednocześnie być może właśnie z tego samego powodu, że można..... wierzę w ludzi. Potrafię widzieć z empatią. Jest mi łatwiej bo w zasadzie nic mi nie zagraża a jednocześnie nic nie ogranicza. Wszak wszystko co widzę, co zrobię zaczyna i kończy na mnie na mojej odpowiedzialności nawet za moje błędne patrzenie czy błędną interpretację tego co widzę.

A dyskusja z Daro właśnie pokazuje na czym polegają wewnętrzne filtry. To szablonowa rozmowa ślepego z głuchym. I ani głuchy ani ślepy nad drugim przewagi nie ma. Po prostu są inni.

"Między bodźcem a reakcją leży nasza największa siła....wolna wola"

143

Odp: Życie w trójkącie

Niestety autorka Ameryki nie odkryła ale przeinacza kwestię odpowiedzialności i swojej niezależności w sensie wolności wyboru innych. Mąż bowiem nie był tu wolny. Np. wg. Santrea są trzy warianty realacji międzyludzkich.  Są to prośba, wymaganie i apel. Autorka stosuje tutaj relację typu wymaganie wobec męża co jest przejawem relacji "pan - niewolnik". To tylko taka luźna uwaga z punktu widzenia psychologii wink

Możemy też spojrzeć na relację z innego punktu widzenia. Kwestii miłości vs. wolności. Świetnie to przedstawia wielu autorów. Wg. mnie wiele elementów tego jest związane z tzw. stanem psychotycznym nawet jeśli to jest przesada. Wszyscy chyba wiemy jak wygląda rozmowa z zadużonym w kimś dzieckiem? To przemija bez nowych bodźców dlatego "ciekawe jest" co będzie za 3-5 lat?

Warto się zastanowić czy czasem ktoś nie stał się niewolnikiem tego układu? Tego się oczywiście też nie dowiemy.

144

Odp: Życie w trójkącie

Niewolnikiem można być w dwójnasob. W wersji nieświadomości siebie. Bądź w wersji wyboru. Zarówno pierwsza jak i druga postawa nie odbiera człowiekowi odpowiedzialności za stan w jakim się znajduje. I skoro zdolny do abstrakcyjnego myślenia człowiek pozostaje w "niewygodzie niewolniczej" dlaczego ktoś inny ma autoryzować z pozycji nadrzędnej bądź co bądź jego wybór? Wszak brak wyboru jest niczym innym jak wyborem tyle, że zaniechania.

"Między bodźcem a reakcją leży nasza największa siła....wolna wola"

145

Odp: Życie w trójkącie

Daro bardzo chętnie podpierasz się badaniami czy słowami takimi jak psychologia. Takie postępowanie uznaję za manipulację ludźmi, którzy to czytają.
Sytuacje którą opisała Katarzyna nazwałbym "uzgodnieniem" i to całej trójki

146

Odp: Życie w trójkącie

Co do pytania o granicę, dla mnie jest nią wolność drugiej istoty. Dopuszczalne jest to, co odbywa się między dorosłymi ludźmi, za ich świadomie i dobrowolnie wyrażoną zgodą. Pedofilia ani zoo filia nie spełniają tej definicji. Polegają na wykorzystaniu stosunku zależności, przymusie fizycznym bądź psychicznym, ewentualnie wykorzystaniu istoty niezdolnej do wyrażenia woli.

Kwestia zdrady to też ciekawy problem. Jak ją bowiem rozumieć? Wg mnie zdrada jest złamaniem umowy. Dopóki więc jesteśmy szczerzy i trzymamy się ustalonych w związku reguł, dopóty jesteśmy "wierni".

A niezależność w miłości? Niestety ludzie często w związkach zgadzają się na różne rzeczy, których tak naprawdę nie chcą: jakiś rodzaj praktyk seksualnych, wymiana znajomych, pracy, przeprowadzka czy choćby dalsze trwanie w unieszczęśliwiającej relacji. Poliamoria czy otwarcie związku nie są tu pewnie wyjątkiem, co jednak niewiele mówi o samym zjawisku.

Karolciu, rozmowa ślepego z głuchym - racja, ale myślę, że przy odrobinie dobrej woli jesteśmy w stanie lepiej pojąć swoje racje (nie mówię zaakceptować). U Dara niestety nie widzę dobrej woli, ale wręcz upartą niechęć do czytania ze zrozumieniem, połączoną z napastliwym tonem. Taka postawa mocno zniechęca do dyskusji.

147

Odp: Życie w trójkącie
Katarzynka88 napisał/a:

Co do pytania o granicę, dla mnie jest nią wolność drugiej istoty. Dopuszczalne jest to, co odbywa się między dorosłymi ludźmi, za ich świadomie i dobrowolnie wyrażoną zgodą. Pedofilia ani zoo filia nie spełniają tej definicji. Polegają na wykorzystaniu stosunku zależności, przymusie fizycznym bądź psychicznym, ewentualnie wykorzystaniu istoty niezdolnej do wyrażenia woli.

Kwestia zdrady to też ciekawy problem. Jak ją bowiem rozumieć? Wg mnie zdrada jest złamaniem umowy. Dopóki więc jesteśmy szczerzy i trzymamy się ustalonych w związku reguł, dopóty jesteśmy "wierni".

A niezależność w miłości? Niestety ludzie często w związkach zgadzają się na różne rzeczy, których tak naprawdę nie chcą: jakiś rodzaj praktyk seksualnych, wymiana znajomych, pracy, przeprowadzka czy choćby dalsze trwanie w unieszczęśliwiającej relacji. Poliamoria czy otwarcie związku nie są tu pewnie wyjątkiem, co jednak niewiele mówi o samym zjawisku.

Karolciu, rozmowa ślepego z głuchym - racja, ale myślę, że przy odrobinie dobrej woli jesteśmy w stanie lepiej pojąć swoje racje (nie mówię zaakceptować). U Dara niestety nie widzę dobrej woli, ale wręcz upartą niechęć do czytania ze zrozumieniem, połączoną z napastliwym tonem. Taka postawa mocno zniechęca do dyskusji.

Dyskusja polega na otwartości, prawdzie i braku manipulacji. Przede wszystkim jeśli mówimy o wolnej woli to powinniśmy dać się wypowiedzieć tutaj twojemu mężowi ponieważ doświadczenie pokazuje, że dana sytuacja zrelacjonowana przez kogoś innego wygląda zupełnie inaczej. Poza tym ktoś może być "ubezwłasnowolniony" samą sytuacją nawet a szczególnie jeśli jest osoba dorosłą i kalkuluje. Opisany tutaj obraz jest jednoznaczny. Mąż zgodził się bo nie chciał stracić przyjaciela przy nieugiętej postawie żony, która chciała go z nim zdradzić, musi się pocieszać przygodnymi kochankami aby jego poczucie wartości nie upadło z kretesem. Jest to przykład prawdziwej desktrukcji, takiej jednak nieoczywistej, zniewolenia a nie wolności. Jak miałby się przeciwstawić skoro był przegadany i zmanipulowany. Nie na tym polega wolny wybór ale raczej na patrzeniu na drugiego człowieka i odgadywaniu jego potrzeb. Potrzeba posiadania kochanka nie była potrzebą męża i nie on to zaproponował. On nie odmówił. To wszystko w kwestii wolności wyboru.

148

Odp: Życie w trójkącie
Daro napisał/a:

Mąż zgodził się bo nie chciał stracić przyjaciela przy nieugiętej postawie żony (...) Potrzeba posiadania kochanka nie była potrzebą męża i nie on to zaproponował. On nie odmówił.

Nieprawda. Przypomnę pierwsze posty:

Zaczął mnie namawiać, byśmy jeszcze kiedyś dali szansę S.
Nie wiedziałam co z tym począć.
W końcu, po urodzinach męża, zgodziłam się. (...)
Było więc jasne, że miłość będzie trwała, jeżeli dalej będzie naszym przyjacielem. Co więc z tym począć? Zerwać kontakt zupełnie? Przez długi czas myślałam, że to najlepsze wyjście. O tym ani S., ani mój mąż nie chcieli nawet słyszeć. (...)
Gdy pytam chłopaków, czy zmieniliby cokolwiek mogąc cofnąć czas, bez wahania odpowiadają, że nie.

O to właśnie mi chodziło, gdy pisałam o Twojej upartej niechęci do czytania ze zrozumieniem. Konsekwentnie wypaczasz moją historię pod swoje tezy. Stworzyłeś w swej głowie jakiś obraz mojej osoby, mojej relacji z mężem, moich motywacji i teraz dzielnie wojujesz z tym wyobrażeniem. Nie ma ono jednak wiele wspólnego z rzeczywistością, więc ciężko mi się odnieść do niektórych ataków.

A jeśli chodzi o mojego męża, to w wolnych chwilach śledzi ten temat i ma z Twoich postów niesamowitą uciechę wink

Daro napisał/a:

Nie na tym polega wolny wybór ale raczej na patrzeniu na drugiego człowieka i odgadywaniu jego potrzeb

Zgadzam się z tobą. Też uważam, że ludzie często ulegają presji ukochanej osoby i moralnym obowiązkiem jest tego nie wykorzystywać, a wręcz przeciwnie, szanować potrzeby partnera (zarówno te wypowiedziane jak i dorozumiane). Było to dla mnie pierwszorzędną kwestią w całym procesie decyzyjnym, który był długi i trudny, ale z pewnością wspólny. Swoją drogą mój mąż ma bardzo silny charakter i brał aktywny udział w kształtowaniu naszej relacji. W innym temacie ktoś nawet sugerował, że to ja się dostosowałam do woli męża wink Ot tyle na temat sensu odgadywania cudzych motywacji „na odległość”.

Z pewnością twoje rozumowanie byłoby bliższe prawdy, gdyby mój mąż był typowym facetem. To jednak człowiek zupełnie niepodobny do żadnego innego mężczyzny jakiego znam - jest pewny siebie, od zawsze wyzbyty uczucia zazdrości, serdeczny, otwarty, szczery i radosny. Wiem, że tego nie pojmujesz, ale jesteśmy naprawdę szczęśliwymi, kochającymi się ludźmi smile

Posty [ 115 do 148 z 148 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MOJA NIESAMOWITA HISTORIA » Życie w trójkącie

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018