Jak przestać się przejmować zdaniem rodziców? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Jak przestać się przejmować zdaniem rodziców?

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 39 do 55 z 55 ]

39

Odp: Jak przestać się przejmować zdaniem rodziców?
advokatova napisał/a:

"...z jednej strony nie umiesz podjąć decyzji o studiach samodzielnie, z drugiej chcesz kolczyków, tatuaży"- no widzisz a jednak podjęłam decyzję o studiach :)
"Wydaje mi się że swoją niezależność w tym wieku powinnaś realizować na polu edukacji, wyboru studiów, kształtowania kariery a nie eksperymentowania z wyglądem. Trochę masz dylematy nieadekwatne do wieku(chyba okres buntowniczego looku to 14-18), teraz się pora skupić na budowaniu samodzielności w innych sferach życia. "- wszystko rozumiem i popieram w 100%. Młody człowiek, student uczy się, jak wejść w dorosłe życie. Jednak nie mam bladego pojęcia co do samodzielności ma wygląd??? Nie chodzę do kosmetyczki, gdzie sporo dziewczyn korzysta z ich usług, więc co, jestem bardziej dojrzała od nich? Nie, nie uważam tak. Co innego samodzielność w codziennym życiu, odnajdowanie pasji i zainteresowań a co innego wygląd, który uważam, że jest naszą wizytówką i jedną z ważniejszych cech człowieka, dzięki której wyrażamy siebie. W krajach na zachodzie np. Hiszpania i Portugalia większość osób młodszych i starszych ma tatuaże i nie jest to nic dziwnego, tylko u nas jest to traktowane jak patologia, albo od wielu osób na forach słyszałam, że chcę tatuaż, bo to okres buntu wieku 13-18, co jest absurdem i mnie śmieszy, bo jakby mówić o każdym 40-50 latku, że przechodzi młodzieńczy bunt, bo zrobił sobie tatuaż to umarłby ze śmiechu, tak samo jak ci, którzy uważają, że tatuaż to forma sztuki a nie buntu. Niektórzy to nie wiedzą, czym w ogóle jest bunt młodzieńczy

"Swoją drogą jako przyszły prawnik jesteś pewna, że w topowych kancelariach widoczne tatuaże nie łamią dress-codu? nie wiem w czym się chcesz specjalizować, ale znam osoby które miały problemy z tym buntowniczym lookiem w dorosłości, same doszły do wniosku że to głupota była i te tatuaże potem usuwały(auć, to jest bardzo bolesna sprawa)."- tak w kancelarii obowiązuje dress-code, więc to bez różnicy, bo i tak będę mieć uniform zakrywający to wszystko, więc o ile nie będę wyglądać jak Popek to będzie dobrze. Mój znajomy jest lekarzem, ma cały rękaw, ale do pracy nosi fartuch, więc mu to różnicy nie robi. Pod spódniczkę raczej też mi nikt nie będzie zaglądać :)

"Czy nie jest czasem tak, że brak samodzielności finansowej/edukacyjnej sobie rekompensujesz fantazjowaniem o wyglądzie rebela"- tak, bo tylko ludzie niezależni finansowo i edukacyjnie robią sobie tatuaże :D Analogicznie tatuaże powinna mieć większość studentów, bo oni też są zależni finansowo i edukacyjnie od innych a jednak nie, sporo osób ma tatuaże, ale nie wszyscy. Tak samo dorośli- wyżej wspomniany kolega jest lekarzem i zrobił sobie rękaw i jak myślisz? Czy on też jest taki zależny od kogoś? Nie sądzę, a tatuaże ma. Z resztą sądzisz, że wszyscy dorośli ludzie, pracujący, mający dzieci robią sobie tatuaże, żeby być buntownikami? Smutne to trochę :(

Poza tym tatuaże to forma sztuki. Jedni mają na ścianach inni na rękach/nogach...

"Inna sprawa to to że tatuaże budzą dość jednoznaczne skojarzenia(wiem, wiem wszyscy powinni być tolerancyjni, mieć otwarte umysły i nie oceniać zanim kogoś poznają, ale niestety większość ludzi/pracodawców których spotkasz w życiu aż taka emocjonalnie rozwinięta nie jest.) czy na serio chcesz na każdej imprezie na którą pójdziesz do końca życia musieć odpowiadać na pytanie: co to oznacz? skąd ten pomysł? bolało kiedy sobie robiłaś? co to symbolizuje? a co jak się zestarzejesz? niby głupota, ale tak będzie, wielu ludzi to zaczyna wkurzać tak po 2,3 latach"- praktycznie każdy wytatuowany takie rzeczy słyszy, trzeba się nauczyć asertywności. A myślisz, że jak tysiące osób się mnie pyta "a trudne masz studia?" albo "A dużo masz poprawek?" podczas gdy ja padam z przemęczenia od nauki jest fajne? To taka sprawa z tatuażami to przy tym nic, na serio. A co do oceny przez innych....to mam to gdzieś serio. Mam koleżankę, dziewczyna bardzo ładna, wysportowana, figura wysportowana i jak każdy pyta, jaki sport uprawia, że ma taką figurę, ona odpowiada, że pole dance (taniec akrobatyczny na rurze) to nagle wszyscy robią wielkie oczy i pada stwierdzenie "Ale jak to! To jak  prostytutka w klubie nocnym!". A najlepsze jest to, że dziewczyna studiuje farmację i bardzo dobrze  sobie radzi na studiach, więc pozory zawsze mylą. Ona to olewa i tańczy dalej, bo lubi, chodzi na zajęcia 2 razy w tygodniu i ma z tego frajdę

Jest różnica między tańcem na rurze a tatuażem. A Ty moja droga jesteś żywym potwierdzeniem tego że kobiety dziarają się są albo infantylne albo mają co innego nie tak pod kopułą.

Jeśliby mi dziecko wydziarało się będąc na moim utrzymaniu to obciąłbym fundusze na zasadzie: widać masz za dużo pieniędzy skoro wydajesz na głupoty.

Zobacz podobne tematy :

40

Odp: Jak przestać się przejmować zdaniem rodziców?

Entropia- wiele osób mi pisało już, że przez to, że nie przechodziłam buntu w wieku dojrzewania rodzice myślą, że mogą mną kierować. Kiedyś było jeszcze gorzej. Dopiero moje młodsze rodzeństwo ich trochę ustawiło, bo okres buntu się pojawił i to oni dostawali ochrzan a nie na odwrót. Ja przez to, że byłam spokojnym dzieckiem mam też taką opinię u nich

Gosia1962:
"Jak dla mnie problem tkwi w waszej relacji, ktora (juz) nie jest zdrowa.
Ty masz 21 lat. Ja w twoim wieku bylam matka, studiowalam (gdzie chcialam), sama sie utrzymywalam. DALAM RADE BO CHCIALAM."- na prawdę nie ma się czym chwalić, że się tak młodo urodziło dziecko, poszło do pracy. Ja zawsze stawiałam na wykształcenie, edukację i samorozwój, chłopaka miałam jednego (i to niedawno w dodatku), zabezpieczaliśmy się, więc dziecka nie mamy.
Też bym mogła iść do pracy, bez problemu, co za problem iść na zaoczne studia a dziennie do pracy i utrzymywać się samemu? To jest dużo łatwiejsze niż studia dzienne na wymagających kierunkach studiów. Spytaj się takiego studenta medycyny, farmacji, prawa, informatyki czy studiują i pracują jednocześnie to Cię wyśmieją, bo w sobotę rano wstajesz, siadasz do biurka i się uczysz, w piątek ewentualnie możesz odpocząć, od książek, ale na imprezy nawet nie masz siły.
Myślisz, że ja nie wolałabym iść choćby na kasę do marketu i przepracować 8 godzin i dostać jeszcze za to kasę niż siedzieć i wkuwać cały czas materiał do nauki, nie mając czasu dla siebie, gdzie nie mam pewności, że to w ogóle zdam?
Ale co ja tam wiem, przecież ja taka "leniwa" jestem i tylko bym sobie studiowała, bo to takie fajne, wygodne, nic nie robię i mam mnóstwo czasu dla siebie
"Twoje teksty to infantylna  pisanina 14 latki. A ty powinnas byc doroslejsza."- już wystarczy, że Ty jesteś taka dorosła :)
"Umiesz gotowac? sprzatac? dalabys sobie rade sama? Bardzo podejrzewam, ze nie."- nie nie potrafię, w akademiku zatrudniam kucharza, sprzątaczkę i panią od robienia zakupów. A to można inaczej?
"Gotujesz czasami w domu obiady? sprzatasz caly dom? Myjesz okna? Robisz samodzielnie zakupy dla calej rodziny? Umiesz zaplacic rachunki? bylas sama, bez rodzicow na urlopie?"- nie, nie gotuję, umieram z głodu, nie sprzątam domu, bo mam mieszkanie; nie myję okien, mieszkam w bunkrze bez okien; w bunkrze za rachunki się nie płaci; na urlopy z rodzicami nie jeżdżę od jakiegoś czasu, ale nie widzę nic złego, żeby spędzać czas z rodziną i współczuję tym niedojrzałym osobom, które myślą, że dorosłość polega na olaniu swojej rodziny i niejechanie z nimi na wakacje. Współczuję rodzicom takiego dziecka, które najpierw się wychowuje a to potem kopnie w tyłek i stwierdzi, że jest "zbyt dorosłe", żeby spędzać czas z rodziną- według mnie to nietakt w stronę rodziny i jak tylko mogę gdzieś z nimi jechać to jadę, szczególnie że studiuję 350 km od domu i rzadko widuję teraz rodzinę
"Nie opowiadaj, ze nie mozesz pracowac, bo to nieprawda."- a skąd wiesz, że nie pracuję? Miałam w wakacje miesiąc praktyk, pracowałam ciężko i jeszcze mi za to nie zapłacili, potem kolejny miesiąc pracowałam w firmie rodziców, ale co ja tam wiem o pracy....
"Ja mialam dziecko, studiowalam, pracowalam i mialam tez 21 -22 lata.
Ale mnie poprowadzono tak, ze bylam samodzielna."- samodzielność nie polega na tym, że urodzi się dziecko w bardzo młodym wieku, pójdzie się do pracy i je utrzyma- okej to jeszcze ujdzie, studia- no okej też można zrobić, ale prestiżowych kierunków z pracą nie pogodzisz. Jak dla mnie sukces to konkretne wykształcenie (co się wiąże z konkretną pracą), oddany partner życiowy i dziecko w wieku dorosłym (czyli najpierw wykształcenie i praca a potem dziecko, nie na odwrót)

41 Ostatnio edytowany przez Lady Loka (2018-11-15 06:53:37)

Odp: Jak przestać się przejmować zdaniem rodziców?

advokatova, skoro taka zdolna i lepsza od wszystkich jesteś to zacznij używać funkcji "cytuj".

Chcesz się usamodzielnić to się usamodzielnij zamiast wyszukiwać argumenty przeciw.
A Ty nie chcesz. Bo z rodzicami jest Ci dobrze, gdyby tylko jeszcze przestali się Ciebie czepiać, prawda? Ale prawda jest taka, żę tak długo jak jesteś na ich garnuszku to czepiać się będą.

A wyrzucanie komuś, że to źle, że urodził wcześnie dziecko jest nie na miejscu. Różne rzeczy ludzie w życiu robią i pojęcia nie masz, czy to dziecko było planowane czy nie. Wykształcenie nie jest sukcesem. Możesz mieć super wykształcenie, a brak umiejętności życia w społeczeństwie i w efekcie i tak ani pracy ani pieniędzy ani sukcesów. Twój wcześniejszy post nie brzmi tak, jakbyś Ty te umiejętności posiadała.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

42 Ostatnio edytowany przez Gosia1962 (2018-11-15 12:02:51)

Odp: Jak przestać się przejmować zdaniem rodziców?

Ferrus...mam 2 przepiekne tatuaze i wyobraz sobie, ze mam dobrze pod kopula, nie narzekam, czego i Tobie zycze. Nie operuj tu stereotypami, bo takie myslenie swiadczy zle o Tobie. OK?

Do Autorki:
nie unos sie. Przyjmij krytyke na klate, nie tylko na mnie wywarlas wrazenie infantylnej dziewczynki. Jestes pyskata cwaniura, to niepotrzebne. Tracisz energie.

W poscie nie chodzi o moja osobe, ale mimo tego nawiaze:
Tak, studiowalam bardzo  prestizowy kierunek.
Nie, oznaka doroslosci nie jest ciaza w mlodym wieku, ale na pewno fakt, JAK SOBIE Z TYM PORADZILAM.
Do wiadomosci: z ojcem dziecka dzis juz baaaardzo duzego (i jakze samodzielnego) jestem dalej w dobrym w malzenstwie, w zawodzie, ktory wtedy studiowalam pracuje do dnia dzisiejszego. Fakt, bylo na odwrot, ale podolalismy. Rowniez dlatego, ze bylismy samodzielni...

Warczysz, bo....na zlodzieju czapka gore.
Zapytalas w tytule, co masz zrobic, by nie przejmowac sie zdaniem rodzicow: DOROSNAC.
Bo do tego ci jeszcze baaaardzo daleczko...

43

Odp: Jak przestać się przejmować zdaniem rodziców?

advokatova niestety Twój post nie udowodnił dojrzałości, raczej coś przeciwnego. Ujawnił niedojrzałą osobę z przerostem ego, która patrzy na innych z góry, choć w sumie nie ma do tego podstaw.

Większość ludzi, których znam, nie przechodziło buntu w sensie darcia japy na rodziców, a dało radę dorosnąć. I tak, studenci prawa czy farmacji też czasem pracują, bo nie wszyscy dostają pieniądze od rodziców. Życie serio różnie się układa.

To taka choroba studentów pierwszych lat pewnych kierunków, że zaczynają patrzeć na innych z góry i uważają się za Bóg wie co. Większości z wiekiem przechodzi, jak im trochę przybędzie oleju w głowie i życie zweryfikuje pewne kwestie.

44

Odp: Jak przestać się przejmować zdaniem rodziców?

No coz.....mloda sie uniosla, bo sama czuje, ze cos jest nie tak.

Znam zycie i wiem, ze rozni sa ludzie. Tu w tym temacie bardzo sie to potwierdzilo.

Dla jednych tatuaze (=chodzi mi o piekny, profesjonalny i artystycznie wykonany) to patologia.
Patologia to stan odbiegajacy od normalnosci. Gdyby wszyscy, ktorzy maja tatuaze byli nienormalni, to swiat skladal by sie z wielu wariatow....

Dla mnie np. myslenie stareotypami to wielka patologia...ale to wszystko na marginesie.

Dziewuszka jest niedorosla i prycha na tych, ktorzy jej to wytykaja.
Tez tak mialam.

W wieku 12 lat.

45

Odp: Jak przestać się przejmować zdaniem rodziców?

Patrząc na to obiektywnie -

mówisz, że rodzice traktują Cię jak dziecko, bo nigdy się nie buntowałaś, zawsze byłaś grzeczna, nigdy nie stawiałaś żadnych granic, to nie trać czasu, tylko krok po kroku twórz te granice : )

Rodzice mają prawo się martwić. W wielu przypadkach mogą też mieć rację, ALE to Twoje życie, to czy się z nimi zgadzasz czy nie - Twój wybór.

46

Odp: Jak przestać się przejmować zdaniem rodziców?

Moje kochane, czy wiecie, że pisząc tutaj, jaka jestem zła, niedobra i dziecinna sami siebie pogrążacie? Zamiast jako dorosłe kobiety dać młodszym dobry przykład, jakieś rady to tylko hejt, bluźnierstwo i upokarzanie drugiej osoby. Czy czerpiecie z tego satysfakcję? Nie wiem, ale patrząc po niektórych ludziach TAK, sprawianie komuś przykrości jest na topie. Dokładnie ten sam temat dodałam z ciekawości na portal dla młodzieży i nie spodziewałam się tam żadnych sensownych odpowiedzi, liczyłam tutaj na pomoc, a tymczasem było na odwrót: na tamtym portalu mi poradzili, żeby na spokojnie pogadać z rodzicami, wytłumaczyć wszystko a tu hejt:"buuuu jesteś dziecko, że boisz się własnych rodziców" albo "buuu jesteś niedojrzała, bo powinnaś pracować mimo że padasz na twarz"- no tak, to jest bardzo dorosłe, żeby uczącemu się studentowi, który pada na twarz z przepracowania wytykać jeszcze, że nie chce mu się iść do pracy na etat i utrzymywać.
Ten wątek jest stary. Rodzice owszem, nie byli zadowoleni, ale za radami na tamtym forum młodzieżowym wytłumaczyłam im, że robiłam u jednego z najlepszych piercerów w kraju, wszystko było sterylnie, kolczyk z tytanu i mama sama przyznała, że źle zrobiła prowadząc mnie do kosmetyczki, ale nie miała tej wiedzy kiedyś. Powiedziałam im o kolczyku w pępku i przyjęli już to na spokojnie. I co drogie panie? Nie wstyd Wam, że te "infantylne", "niedojrzałe" i "leniwe" studiujące 20-latki poradziły mi lepiej niż niejeden dorosły człowiek? Mnie by było na Waszym miejscu wstyd. Oskarżać i krytykować każdego można bardzo łatwo, to potrafi każdy, ale żeby komuś dać dobrą radę, ciepłe słowo, to potrafiły te- według was- "dzieci" a Wy nie moje drogie panie. Niektórych moje argumenty tak rozzłościły, że zaczęły pisać, żebym się nie unosiła, gdzie one same piszą tak dlatego, że wiedzą, iż nie mają racji, bo ja jestem bardzo spokojna :)
Kiepscy z was psycholodzy jak widać, ale nie mam tego nikomu za złe, tylko proszę Was, nie obrażajcie nikogo, nie wiecie jakie ktoś ma problemy w życiu, jaki ma uraz z młodych lat. Tak sami jak "... wyrzucanie komuś, że to źle, że urodził wcześnie dziecko jest nie na miejscu..."- tak samo nie na miejscu jest mówienie komuś, że jest infantylny czy dziecinny. Nie znacie czyjejś historii. Nie mam żadnej traumy z dzieciństwa, ale uwierzcie mi, że hejty i bluźnierstwa nawet anonimowo przez internet mogą człowieka zaboleć, więc proszę Was, nie róbcie tego. Pomóżcie lepiej takiej osobie, dajcie mu jakąś radę, którą uważacie za dobrą. Oczywiście gusta są różne: dla jednego tatuaż to oznaka, że ktoś ma "coś nie tak pod kopułą" a dla drugiego będzie arcydziełem. To, że Wy macie inne zdanie niż ktoś inny nie znaczy, że Wasze zdanie zawsze jest to lepsze.
Moi rodzice się na początku zdenerwowali nie dlatego, że uważają mnie za dziecko i mam być pod ich komendę, jak większość tutaj pisze, tylko sami przyznali się, że się martwią o mnie, bo mają dużą wiedzę o HIVie czy WZW i innymi chorobami, którymi można się zarazić przez tego typu sprzęt, ale jak im to spokojnie wytłumaczyłam to zrozumieli i przyznali mi nawet rację, że lepszy jest piercer. Ale po co mnie spytać jak było, lepiej napisać, że jestem dziecinna i samemu się wściekać na konstruktywne argumenty- to jest za to bardzo dorosłe

Ja za to życzę wszystkim miłego wieczoru :D

47

Odp: Jak przestać się przejmować zdaniem rodziców?
advokatova napisał/a:

Moje kochane, czy wiecie, że pisząc tutaj, jaka jestem zła, niedobra i dziecinna sami siebie pogrążacie? Zamiast jako dorosłe kobiety dać młodszym dobry przykład, jakieś rady to tylko hejt, bluźnierstwo i upokarzanie drugiej osoby. Czy czerpiecie z tego satysfakcję? Nie wiem, ale patrząc po niektórych ludziach TAK, sprawianie komuś przykrości jest na topie. Dokładnie ten sam temat dodałam z ciekawości na portal dla młodzieży i nie spodziewałam się tam żadnych sensownych odpowiedzi, liczyłam tutaj na pomoc, a tymczasem było na odwrót: na tamtym portalu mi poradzili, żeby na spokojnie pogadać z rodzicami, wytłumaczyć wszystko a tu hejt:"buuuu jesteś dziecko, że boisz się własnych rodziców" albo "buuu jesteś niedojrzała, bo powinnaś pracować mimo że padasz na twarz"- no tak, to jest bardzo dorosłe, żeby uczącemu się studentowi, który pada na twarz z przepracowania wytykać jeszcze, że nie chce mu się iść do pracy na etat i utrzymywać.
Ten wątek jest stary. Rodzice owszem, nie byli zadowoleni, ale za radami na tamtym forum młodzieżowym wytłumaczyłam im, że robiłam u jednego z najlepszych piercerów w kraju, wszystko było sterylnie, kolczyk z tytanu i mama sama przyznała, że źle zrobiła prowadząc mnie do kosmetyczki, ale nie miała tej wiedzy kiedyś. Powiedziałam im o kolczyku w pępku i przyjęli już to na spokojnie. I co drogie panie? Nie wstyd Wam, że te "infantylne", "niedojrzałe" i "leniwe" studiujące 20-latki poradziły mi lepiej niż niejeden dorosły człowiek? Mnie by było na Waszym miejscu wstyd. Oskarżać i krytykować każdego można bardzo łatwo, to potrafi każdy, ale żeby komuś dać dobrą radę, ciepłe słowo, to potrafiły te- według was- "dzieci" a Wy nie moje drogie panie. Niektórych moje argumenty tak rozzłościły, że zaczęły pisać, żebym się nie unosiła, gdzie one same piszą tak dlatego, że wiedzą, iż nie mają racji, bo ja jestem bardzo spokojna :)
Kiepscy z was psycholodzy jak widać, ale nie mam tego nikomu za złe, tylko proszę Was, nie obrażajcie nikogo, nie wiecie jakie ktoś ma problemy w życiu, jaki ma uraz z młodych lat. Tak sami jak "... wyrzucanie komuś, że to źle, że urodził wcześnie dziecko jest nie na miejscu..."- tak samo nie na miejscu jest mówienie komuś, że jest infantylny czy dziecinny. Nie znacie czyjejś historii. Nie mam żadnej traumy z dzieciństwa, ale uwierzcie mi, że hejty i bluźnierstwa nawet anonimowo przez internet mogą człowieka zaboleć, więc proszę Was, nie róbcie tego. Pomóżcie lepiej takiej osobie, dajcie mu jakąś radę, którą uważacie za dobrą. Oczywiście gusta są różne: dla jednego tatuaż to oznaka, że ktoś ma "coś nie tak pod kopułą" a dla drugiego będzie arcydziełem. To, że Wy macie inne zdanie niż ktoś inny nie znaczy, że Wasze zdanie zawsze jest to lepsze.
Moi rodzice się na początku zdenerwowali nie dlatego, że uważają mnie za dziecko i mam być pod ich komendę, jak większość tutaj pisze, tylko sami przyznali się, że się martwią o mnie, bo mają dużą wiedzę o HIVie czy WZW i innymi chorobami, którymi można się zarazić przez tego typu sprzęt, ale jak im to spokojnie wytłumaczyłam to zrozumieli i przyznali mi nawet rację, że lepszy jest piercer. Ale po co mnie spytać jak było, lepiej napisać, że jestem dziecinna i samemu się wściekać na konstruktywne argumenty- to jest za to bardzo dorosłe

Ja za to życzę wszystkim miłego wieczoru :D

No i to się nazywa klasa!
Szczerze mówiąc ja osobiście nigdzie nie widziałam infantylności w wypowiedziach autorki, w przeciwieństwie do tych, którzy jej tak ubliżali. Na prawdę pisać komuś, że jest mentalnym dzieckiem, bo jest na utrzymaniu rodziców to śmiech na sali. Większość osób uczących się jest na utrzymaniu rodziców. Ja jestem na studiach medycznych, które są bardzo wymagające, do pracy nie poszłam nawet w wakacje, bo miałam 1,5 miesiąca praktyk a kolejne 2 tygodnie uczyłam się do sesji poprawkowej.
Rozumiem, że panie wyżej nie chodzą leczyć się do lekarza, nie radzą się farmaceutów w sprawie leków, nie mają pytań prawnych, proszą kumpli o rozrysowanie planu budowy swoich domów zamiast architektów? Bo to są właśnie te wszystkie ówczesne "dzieci", które były na utrzymaniu rodziców na studiach.
Tak w ogóle to moderatorka zwracała wielokrotnie uwagę ludziom, żeby nie obrażać innych użytkowników i nie odbiegać od tematu posta, bo będzie ban a tutaj nie dość, że jeden więcej krzyczy i obraża drugiego na wyścigi to z tematem autorki nie ma to nic wspólnego
Niby dorośli ludzie, ale czytając ich wypowiedzi odniosłam inne wrażenie. To, że ktoś się sam utrzymuje z dzieckiem na studiach nie czyni go z automatu dorosłym jak widać, tak samo to, że kogoś utrzymują rodzice, żeby student mógł zdobyć wykształcenie, że student jeździ na wakacje z rodzicami albo nie umie sam gotować nie czyni go od razu dzieckiem. Brutalna prawda niestety. W sumie autorka posta nie napisała nic, co by wskazywało na jej dziecinność, więc albo ktoś nie potrafi czytać ze zrozumieniem albo chce wyleczyć kompleksy obrażając kogoś, ewentualnie oba na raz

48

Odp: Jak przestać się przejmować zdaniem rodziców?

Oj autorko, autorko. Problem jest taki, że bierzesz za atak rzeczy, które atakiem nie są. Zapytano Cię o sprzątanie i gotowanie, bo ogarnianie takich rzeczy jest wyznacznikiem samodzielności. Osobę, po której trzeba sprzątać zwykle traktuje się jak dziecko. Stąd to pytanie. A Ty się obraziłaś. Zapytano Cię, czy pracujesz, bo wielu rodziców uważa, że dokąd płaci na dziecko, dotąd ma praw decydować, co to dziecko z tymi pieniędzmi robi. A Ty się obraziłaś, że przecież masz super hiper trudny kierunek, nie jakiś łatwiutki, jak osoby, które Cię zapytały(i przy okazji pojechałaś pytającym).  Z taką nadwrażliwością nie będzie Ci w życiu łatwo.

49

Odp: Jak przestać się przejmować zdaniem rodziców?

Entropia, problem autorki polega na tym, że nie czuje się traktowana poważnie przez rodziców. Po czym przychodzi na forum prosząc o radę i proszę - nie jest traktowana poważnie przez forumowiczów, którzy pytają ją czy sprząta w domu.

Moim zdaniem Pani Gosia niepotrzebnie prowokuje autorkę tekstami niezwiązanymi z problemem, a później jeszcze próbuje wmówić, że na złodzieju czapka gore, serio?
Przecież jeśli rodzice są nadopiekuńczy, a pępowina nieoderwana to autorka mogłaby mieć i własny dom, męża, dziecko, prace, kredyt i psa, a rodzice by i tak mówili "dziecko drogie i po co ci taki szybki i drogi samochód, rozbijesz się zaraz, zabijesz siebie i bliskich" -taki głupi przykład, ale uważam, że to tu tkwi problem, a nie w tym czy autorka potrafi się sama utrzymać czy nie (pomijając fakt, że wspólczenie to zupełnie normalne że w okolicach 20stki jest się na utrzymaniu rodziców zwłaszcza  studiując medycynę)

50

Odp: Jak przestać się przejmować zdaniem rodziców?

sosenek ale my właśnie nie wiemy, jak to jest z tymi rodzicami. Fakt, że są nadopiekuńczy. Ale z czego to wynika? Czy oni po prostu tak mają, czy jednak autorka trochę im w tym pomaga. Dlatego pytanie o to, jak zachowuje się autorka w domu wydaje mi się zasadne. Bo jeśli autorka na przykład toleruje taką sytuację, że mama robi jej pranie i podkłada jedzenie pod nos, to siłą rzeczy sama wycofuje się na pozycję dziecka, którym trzeba się zająć. To czy ktoś jest samoobsługowy czy nie, niesie ze sobą duży efekt psychologiczny. Jeśli więc autorka całkowicie samodzielnie dba o swoje codzienne sprawy, to może rzeczywiście wina leży bardziej po stronie rodziców. Ale jeśli nie, to może powinna zacząć, żeby pokazać rodzicom, że nie jest dzieckiem. Samodzielność i dorosłość młody człowiek buduje właśnie takimi małymi kroczkami (a wcale nie, jak tu padło, darciem japy i buntem, bo to drugie raczej świadczyłoby o niedojrzałości). Jeśli małe kroczki nie pomagają, trzeba wyraźniej stawiać granicę.

Utrzymywanie przez rodziców na studiach też obiektywnie nie jest niczym złym, to dość komfortowa sytuacja, bo można skupić się na nauce. Ale ten komfort ma swoją cenę, na przykład taką, że rodzice mają prawdo wtrącać się do tego, na co idą ich pieniądze.

Mnie osobiście styl pisania autorki też się wydał mocno infantylny, w sumie nie wiem czemu. Prawdopodobne chodzi o tę hiperemocjonalność bardzo charakterystyczną dla nastolatków. Dlatego założyłam, że wina leży tam po obu stronach i to nie tak, że rodzice są nadopiekuńczy, bo po prostu są.

51

Odp: Jak przestać się przejmować zdaniem rodziców?

Entropia, ale autorka wyraźnie napisała, że
"To znaczy ja się wyprowadziłam z domu, studiuję kilkaset kilometrów od domu, no ale czy na święta czy na wakacje wracam (...)Na wakacje też do nich wracam".
- Ergo, nawet jeśli za 'hajs rodziców baluje' to raczej wynika z tego, ze jest samodzielna na codzien (sprzata, gotuje itp).
moim zdaniem problem jest tu raczej z głowami - autorki i jej rodziców i nieoderwaną pępowiną emocjonalną.

52

Odp: Jak przestać się przejmować zdaniem rodziców?
sosenek napisał/a:

Entropia, ale autorka wyraźnie napisała, że
"To znaczy ja się wyprowadziłam z domu, studiuję kilkaset kilometrów od domu, no ale czy na święta czy na wakacje wracam (...)Na wakacje też do nich wracam".
- Ergo, nawet jeśli za 'hajs rodziców baluje' to raczej wynika z tego, ze jest samodzielna na codzien (sprzata, gotuje itp).
moim zdaniem problem jest tu raczej z głowami - autorki i jej rodziców i nieoderwaną pępowiną emocjonalną.

To, że kiedy jest daleko, ogarnia swoje podstawowe potrzeby jest oczywiste. Pytanie było, jak jest w domu i jak było, jak jeszcze tam mieszkała. Czy jak przyjeżdża do tego domu, to nie wchodzi automatycznie w buty dziecka.

53

Odp: Jak przestać się przejmować zdaniem rodziców?
Entropia napisał/a:
sosenek napisał/a:

Entropia, ale autorka wyraźnie napisała, że
"To znaczy ja się wyprowadziłam z domu, studiuję kilkaset kilometrów od domu, no ale czy na święta czy na wakacje wracam (...)Na wakacje też do nich wracam".
- Ergo, nawet jeśli za 'hajs rodziców baluje' to raczej wynika z tego, ze jest samodzielna na codzien (sprzata, gotuje itp).
moim zdaniem problem jest tu raczej z głowami - autorki i jej rodziców i nieoderwaną pępowiną emocjonalną.

To, że kiedy jest daleko, ogarnia swoje podstawowe potrzeby jest oczywiste. Pytanie było, jak jest w domu i jak było, jak jeszcze tam mieszkała. Czy jak przyjeżdża do tego domu, to nie wchodzi automatycznie w buty dziecka.

Rozumiem, ale mimo to wątpię żeby to byla geneza problemu autorki.
Ja sama studiowałam w innym mieście niż mieszkałam i wpadałam do domu z doskoku. Byłam traktowana raczej jako gość niż mieszkaniec i można powiedzieć, że wchodziłam w buty dziecka (nie sprzątalam w domu, choć gotowałam i jakiś tam inne rzeczy robiłam).
Mimo tego nigdy nie byłam traktowana jak dziecko w stopniu takim jak autorka. Choć z drugiej strony ja byłam niezależna finansowo.

54

Odp: Jak przestać się przejmować zdaniem rodziców?

Kobietki moje drogie! To ja autorka, ale piszę z telefonu, bo musiałam dzisiaj rano oddać komputer do naprawy, a miałam tam zapamiętane hasło, którego niestety nie pamiętam więc muszę napisać z tego konta, ale mam nadzieję, że mi wybaczcie

No więc Entropio przykro mi, jeśli moje wypowiedzi wydały ci się zbyt infantylne. Mogło to być spowodowane tym, że zeszły tydzień byłam po prostu zmęczona, bo codziennie musiałam pisać jakieś kolokwium i teraz sobie odpoczelam i mi troszkę lepiej, ale mogłam działać emocjonalnie, nie przeczę. Mam nadzieję, że teraz będzie lepiej
Tutaj nie chodzi o to, że się obraziłam,  ale no pytanie o sprzątanie wydało mi się niedorzeczne, bo przecież napisałam, że mieszkam poza domem rodzinnym, więc choćbym chciała to nie ma mi kto nawet pomoc w tym. To nie jest tak, że moje super hiper trudne studia są najgorsze na świecie. Każdy ma jakieś trudności, jednak ja tylko stwierdziłam fakt, że studiuję dziennie i nie mam czasu na pracę, na co Pani Gosia się  obraziła. Przykładowo w zeszłym tygodniu wracałam codziennie o godzinie 18 z zajęć i musiałam się uczyć na następne, więc jak ktoś napisał mi, że ja to taki dzieciuch, bo nic nie robię tylko leżę i pachnę a ludzie w moim wieku mają dzieci i się sami utrzymują to nie byłam zła, byl o mi zwyczajnie smutno, bo sama codziennie nie śpię przez stres związany ze studiami.
Ja ambitnie pracowałam w tym roku akademickim przez 3 tygodnie, po czym musiałam zrezygnować, bo zawaliłam 2 ważne kolokwia i teraz już mam trochę więcej czasu. Ja tylko w tym kontekście to mówiłam a nie że jaką ja biedna, bo mam dużo nauki. Nieee są ludzie co mają gorzej (mojankolezankanz roku dodatkowo ma dziecko- tak da się, ale bardzo jej rodzice pomagają)

Co do reszty wątku to pozwolicie,  że się odniosę.
No więc praktycznie od liceum. Mama wstawiala pranie, ja je potem rozwieszałam i zdejmowałam. Ale to były rzeczy rodzinki, swoimi zajmowała się w całości sama, lubiłam to robić
Tak samo zaczęłam prasować od 2 klasy liceum z czego były to rzeczy rodziców i rodzeństwa. Swoich nie prasowałam,  bo już mi siły i czasu nie starczało, a prasowanie ciuchów dla 3 osób to nie jest mało. Wiele godzin mi to zajmowało
Zakupy też robiłam normalnie
Z.gotowaniem był jedynie problem, bo moja mama zawsze bardzo dobrze gotowała, zawsze wynajdowała jakieś nowe przepisy. Ja nie lubiłam nigdy tego i nie umiałam, dlatego zajmowałam się podstawowymi rzeczami jak ziemniaki, makaron, sosy i surówki no tak po studencku. Ostatnio dostałam cały obiad pod nos, bo wróciłam przed 1 listopada w tym roku o godzinie 22 więc tutaj mama mi wszystko podała, ale byłam po 7 godzinnej podróży więc może jest to jakieś usprawiedliwienie
Ja zawsze lubiłam pomagać.
W wakacje "dorabiałam " sobie u rodziców. Piszę to w "", bo nie dostałam za to pieniędzy, ale mama ma firmę, to ja na terenie budynku, sprzątałam,  zajmowałam się ogrodem, malowałam bramę, pomagałem w remoncie. No może nie jest to dużo, ale zawsze te kilka stów do przodu
Dodatkowo źle oceniłam rodziców. Myślałam właśnie, że traktują mniej jak dziecko, ale porozmawiałam z nimi i powiedzieli mi, że się boją, że zarażę się jakimś dziadostwem, bo oni są z tych roczników, gdzie piercerzy i tatuatorzy to nie artyści tylko kryminaliści, którzy posługują się igłą ugotowaną w garnku. Wytlumaczylam im wszystko dokładnie i porownałam nawet jak to wygląda w warunkach szpitalnych przy operacji i posłuchali mnie a jak ostatnio kuzynka przekłuła sobienuszy u kosmetyczki to mama zaczęła jej tłumaczyć to o czym mówiłam, więc  biorą moje zdanie pod uwagę. Wtedy się zdenerwowałam,  ale oni nie byli źli, że ja sobie to zrobiłam tylko że się czymś zarażę
Kolczyki zrobiłam za moje oszczędności
Co do pieniędzy na studiach to moje konto jest podpięte pod konto rodziców i to nie dlatego, e chcą mieć kontrolę cal czas tylko tata chce wiedzieć, czy nie brakuje mi środków na np jedzenie. Nie sprawdza go za często i nigdy mi rodzice nie robili wyrzutów z tego powodu.
Mam nadzieję, że teraz udało mi się wyjaśnić te kwestie
Pozdrawiam ciepło

55 Ostatnio edytowany przez Gary (2018-11-17 20:28:55)

Odp: Jak przestać się przejmować zdaniem rodziców?

@advocatova... Nie czytałem całego wątku, tylko pierwszy post. Rodzice mają swoją wizję Ciebie i jak robisz inaczej niż oni sobie wymarzyli, to czują dyskomfort. Robią źle oczywiście, bo Ty też jesteś człowiekiem i masz prawo do decydowania o sobie i zamiast zrzędzić powinni rozmawiać i tłumaczyć.   Możesz  z tego wyjść małymi kroczkami. Tłumacząc rodzicom swoje postępowanie w racjonalny sposób. Chyba się za bardzo spinasz i przejmujesz tym co mówią inni, a czujesz że robisz dobrze i odpowiedzialnie.

Co do piercingu.. .no tak... możesz się zarazić i umrzeć. Możesz zginąć pod autem, albo pośliznąć się na schodach i resztę życia spędzić na wózku, u dentysty złapać AIDS, a w autobusie opryszczkę od poręczy. Różnie może być... :) :). Ale chrzanić to -- jak zachorujesz to bęedzisz leczyć. Pewnie nie zachorujesz.


PS> zauważyłem teraz że zbanowana... sorki... ale nie skasuję bo może inna małolata będzie to czytać.

Nie wszystkie żyją z tymi, których kochają. Szczęśliwe, które kochają tych, z którymi żyją. Niektóre kochają dwóch. Mniejszą zdradą jest chwila seksu z nieznajomym niż wiele lat życia razem bez miłości. Życie jest czasami kolorowe, ale w większości szare i właśnie w tych odcieniach szarości powinniśmy odnajdować szczęście.

Posty [ 39 do 55 z 55 ]

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Jak przestać się przejmować zdaniem rodziców?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018