Czuję się jak niedorozwinięta ameba. - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » STUDIA, SESJA I ŻYCIE STUDENCKIE » Czuję się jak niedorozwinięta ameba.

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 12 ]

Temat: Czuję się jak niedorozwinięta ameba.

Zbliża się druga sesja, pierwszą przeszłam z dwoma niezaliczonymi przedmiotami.
Myślałam, że będzie duuuużo lepiej, a jest co raz gorzej. Czuję po prostu jak się wypalam. Kiedyś kochałam się uczyć, teraz pójście na jakiekolwiek zajęcia to stres, niechęć i czasami płacz w nocy.
W zeszłym roku zdawałam maturę. Podstawowe przedmioty poszły mi bardzo dobrze, ale rozszerzenia nie. Za namową mamy, żeby nie robić roku przerwy, złożyłam papiery tam gdzie szans praktycznie nie miałam, czyli na medycynę wojskową, i na coś gdzie próg punktowy był niski, czyli na biotechnologie, na którą w gruncie rzeczy iść nie chciałam. Dostałam się jednak tylko na polibudę i poszłam na nią dla świętego spokoju oraz żeby nie być gorszą od brata.
Jak napisałam wyżej, zbliża się druga sesja, a ja praktycznie mam ochotę to wszystko rzucić. Nie widzę powodów dla których miałabym to studiować, nie lubię siedzieć w miejscu i być we wszystkim dokładną, a ta praca niestety tego wymaga. Po prostu nie czuję powołania, ale nie jestem z osób, które odpuszczają. Walczę zawsze do końca.
Wiem, że studia to okres gdzie jest mnóstwo nauki, mnóstwo nieprzespanych nocy, że nie jest łatwo i trzeba się większości rzeczy wyrzekać jak chce się coś osiągnąć.
Dlatego pomyślałam żeby się przenieść na inny kierunek, który byłby "kontynuacją" programu nauczania z liceum profilowanego do którego chodziłam i mnie kręcił ten profil - ratownictwo medyczne.
Tylko w mojej głowie pojawiło się kilka "a co jeśli". Chciałabym iść na ratownictwo, ale co jeśli to znów nie będzie to coś? Co jeśli jednak też mi nie będzie dobrze szło? Co jeśli znowu wyjdę na amebę umysłową?
Najbardziej myślę o tym, że zawiodę mamę. wychowuje mnie i braci sama i najbardziej im zależy na naszym wykształceniu, bo tylko to może nam w sumie dać.
Myślałam o tym żeby po niezaliczonym roku studiów zrobić rok przerwy, pójść do jakiejkolwiek pracy i dopiero po tym pójść na ratownictwo stacjonarne, albo zaocznie, wszystko zależy od tego jak mi się w życiu ułoży, ale nie wiem czy to dobry plan.
Był ktoś może w podobnej sytuacji?
Co byście zrobili na moim miejscu?
I przy okazji, jak o tym porozmawiać z mamą, która nie chce słuchać nawet o moim pomyśle na życie?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Czuję się jak niedorozwinięta ameba.

Rozumiem,ze chcesz by mama byla z Ciebie dumna. Porozmawiaj z nią szczerze,ze męczysz  sie w obecnej sytuacji, a z tego nic dobrego wyniknąc nie może. Jesli w szkole średniej  ten profil Cie kręcił  to moze warto spróbować. Moze to jest wlasnie to. W tej chwili cale Twoje studia,zaliczanie egzaminów ,wszystko to robisz tylko dla mamy,a tak nie powinno byc! To Twoje życie. Zdecyduj sie na cos co bedzie dla Ciebie przyjemnością,co bedziesz robic z pasją. Wtedy bedziesz szczęśliwa. I Twoja mama pewnie tez.

If traveling was free, you'd never see me again
Odp: Czuję się jak niedorozwinięta ameba.

Ja jak się nie dostałam to poszlam na rok na położnictwo, jednoczesnie uczyłam się do poprawy i koniec końców poszłam na stomę smile także może na rok do pracy i zawalczyć raz jeszcze o marzenia?

4

Odp: Czuję się jak niedorozwinięta ameba.

Rzuć te studia.
Nie studiuj pod mamę, po co masz się męczyć? Rok przerwy w takim przypadku to dużo lepsze rozwiązanie.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

5

Odp: Czuję się jak niedorozwinięta ameba.

Jesteś dorosła i to jest Twoje życie. Pomyśl sobie, czy za 20 lat będzie to ważne, że mama była przez chwilę z Ciebie dumna? Czy raczej  fakt, że marnujesz lata na coś, co cię w ogóle nie interesuje, nie idzie, przysparza tylko stresu (za chwilę dojdą kłopoty ze zdrowiem)? Nie prawda, że studia to nieprzespane noce i ciągły stres. Nie każde, nie dla wszystkich. Może sesja dla większości, ale też nie 100% studentów tak to przeżywa.

Podejmuj decyzje pod siebie, bo z konsekwencjami tych decyzji - poczuciem straty czasu, swoim stresem, kłopotami ze zdrowiem, psychiką, poczuciem porażki itd. będziesz się męczyć TYLKO i WYŁĄCZNIE ty. Nikt więcej.

Nie ma jednej drogi do sukcesu. Nie ma jednej definicji sukcesu. Chcesz studiować? To rób wszystko w tym kierunku. Nie chcesz studiować? Znajdź inne zajęcie. Chcesz studiować coś innego? Popraw maturę, szukaj szczęścia w innym miejscu. Chcesz być szczęśliwa? Uniezależnij się od matki. To nie ona ma być z ciebie dumna, nie jesteś jej zabawką, która ma jej dostarczać pozytywnych uczuć! To jest twoje życie, jedno jedyne. Niech ona zajmie się byciem dumną z siebie, a ty z siebie i wtedy wszyscy będą szczęśliwsi. (Efekt uboczny takiego podejścia? Jej będzie dobrze,  że tobie jest dobrze).

people make mistakes
fathers mothers
people make mistakes
you are not alone

6

Odp: Czuję się jak niedorozwinięta ameba.
jaszczurka6952 napisał/a:

Był ktoś może w podobnej sytuacji?
Co byście zrobili na moim miejscu?
I przy okazji, jak o tym porozmawiać z mamą, która nie chce słuchać nawet o moim pomyśle na życie?

Nie byłam w takiej sytuacji, ale zawsze byłam ambitna, starałam się iść do przodu, nie dopuszczałam do siebie porażek, nie wyobrażałam sobie, by powtarzać klasę, nie zdać matury, nie zaliczyć roku na studiach. Za to dziś, z perspektywy czasu i zdobytych doświadczeń, uważam, że stracony rok w zderzeniu z całym życiem - to jest żadna strata. Naprawdę lepiej przerwać niesatysfakcjonujące studia, pogodzić się z tym faktem, a potem dać sobie szansę na lepsze jutro niż męczyć w imię dziwnie pojętego lęku - o zawód oczekiwań mamy czy ryzyko ponownie źle dokonanego wyboru. Gdybym była na miejscu Twojej mamy, a muszę Ci napisać, że mam syna dokładnie w Twoim wieku (lub rok starszego, bo kończył czteroletnie technikum), to powiedziałabym, żebyś odpuściła, dobrze wykorzystała najbliższe miesiące, a potem próbowała dostać się na kierunek, który Cię pociąga i daje szansę na satysfakcjonujące życie zawodowe. 

Mam zresztą w rodzinie przypadek, kiedy chłopak po dwóch latach uznał, że to nie jest to, co chce w życiu robić i studia zaczął od nowa. Teraz świetnie odnajduje się w tym, co robi, a przy okazji przekłada się to na wysoki poziom życia, bo przecież pracownik z pasją, to dobry pracownik, a tych się ceni. 

Napisałaś, że mama nie chce słuchać o Twoim pomyśle na życie - jak sądzisz, dlaczego? Czy ona wie, że obecnie się męczysz, a mimo to wywiera na Tobie presję?
Rozumiem, że wykształcenie to jest wszystko, co może Ci dać, ale żeby studia miały sens, to muszą pokrywać się z tym co chcesz w życiu robić. Dziś mamy takie czasy, że sam papier to za mało.

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj smile 
Dzieląc się swoją opinią zawsze pamiętaj, że po drugiej stronie siedzi drugi człowiek. Hejt może ranić!

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz."

7

Odp: Czuję się jak niedorozwinięta ameba.

Problem tkwi w tym, że ja szukam u niej wsparcia, ale jak zaczynam z nią o tym rozmawiać, to ona albo się denerwuje, albo ucina rozmowę i wychodzi z pokoju, mówiąc że tak naprawdę nic nie wiem o życiu i ta zmiana mnie zaboli. Chciałam iść na inny profil w liceum - cały czas słyszałam, że "po tym nie ma pracy", chciałam iść do pracy na wakacje mimo problemów ze zdrowiem - "nie pójdziesz bo masz odpoczywać na wakacjach, a nie pracować na rodzinę".
Wszystko muszę załatwiać sama, po cichu, a nie wiem już jak z nią rozmawiać żeby mnie wysłuchała do końca, nie przerywała i powiedziała po prostu "dobrze, to Twoje życie. to nic że będziesz daleko, ja Cię będę wspierać jeśli będziesz robić to co kochasz."

8

Odp: Czuję się jak niedorozwinięta ameba.

To Twój wybór, czy dasz się mamie upośledzić na całe życie czy nie. A tacy rodzice, co to zawsze wiedzą lepiej, niestety zawsze upośledzają swoje dzieci. Już teraz nie myślisz samodzielnie. Zrobiłaś piramidalną głupotę, idąc na studia, które kompletnie Cię nie interesują. Nauka Ci nie idzie , bo tego po prostu nie lubisz. Nigdy nie będziesz w tym dobra i też najpewniej nie czeka Cię żadna dobra praca. Będziesz miała tylko papier, a to bez żadnych realnych umiejętności w dzisiejszych czasach po prostu nic nie znaczy.

Twoje relacje z matką też są do przepracowania. Ty chyba nie załapałaś, że jesteś dorosła i to Ty masz podejmować decyzje, bo to Ty ponosisz ich konsekwencje, a nie Twoja mama. Tymczasem wpadasz w ton dziecka z podstawówki. Wszyscy chcieliby mieć w rodzicach wsparcie, ale nie wszyscy rodzice są tacy fajni. I co z tego wynika? Nic. Trzeba żyć swoim życiem i się tym nie przejmować. Odetnij pępowinę i zrób jak uważasz, Twoja mama nie ma nad Tobą żadnej realnej władzy.

9

Odp: Czuję się jak niedorozwinięta ameba.
jaszczurka6952 napisał/a:

Chciałam iść na inny profil w liceum - cały czas słyszałam, że "po tym nie ma pracy" (...)

Wcześniej pisałaś, że ukończyłaś profil "ratownictwo medyczne", że Cię interesował, a nawet "kręcił" i chciałabyś ten kierunek kontynuować. Czy to znaczy, że w trakcie liceum coś się zmieniło, to jest początkowo ratownictwem nie byłaś zainteresowana, ale w trakcie nauki uznałaś, że to jest to, co chcesz robić? Kto wówczas zdecydował o wyborze?

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj smile 
Dzieląc się swoją opinią zawsze pamiętaj, że po drugiej stronie siedzi drugi człowiek. Hejt może ranić!

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz."

10

Odp: Czuję się jak niedorozwinięta ameba.

W sumie nie do końca było tak, że na ratownictwo iść nie chciałam. Uwielbiam nauki ścisłe i miałam do wyboru mat-fiz albo bio-chem profilowany na ratownictwo medyczne. Oba profile mi odpowiadały, jednak bardziej ten pierwszy.
Jako, że moja mama jest nauczycielką matematyki i wie jakie są pensje, dzieci w tych czasach, to poradziła mi po prostu żebym jednak poszła na ratownictwo, a później na studia związane z medycyną bo jest pewność, że będę mieć po tym pracę i jakbym naprawdę chciała uczyć dzieci w szkole, to żebym zrobiła studium/kurs pedagogiczny.
Przespałam się ze swoim aktem desperacji i fakt, mama nie jest osobą, która mnie wspiera, z którą mogę pogadać o wszystkim. W wielu rzeczach mną kieruje, ale... Ona taka już po prostu jest, bo wychowuje niepełnosprawne dziecko i jest z tym wszystkim sama, oparcie ma tylko we mnie, moim starszym bracie i dziadkach.
Doskonale wiem, że jestem dorosła, wszystkie rzeczy załatwiam sama i czy chciałam iść na te studia - trochę tak. Bo jest dużo chemii, matmy, biologii i fizyki - czyli tego co lubię, ale nie jest to rzecz, którą chcę robić przez całe życie.
Z mamą porozmawiam w piątek jeszcze raz, na spokojnie. Najbardziej ją przeraża fakt, że będę studiować 2 razy dalej niż teraz i że zostanie z ogarnięciem całego domu, pomocy dziadkom i zaopiekowaniem się bratem sama.
Wszystkim dziękuję za słowa otuchy, a niektórym za kopnięcie w dupę smile .

11 Ostatnio edytowany przez IsaBella77 (2018-10-04 17:34:26)

Odp: Czuję się jak niedorozwinięta ameba.
jaszczurka6952 napisał/a:

Jako, że moja mama jest nauczycielką matematyki i wie jakie są pensje, dzieci w tych czasach, to poradziła mi po prostu żebym jednak poszła na ratownictwo, a później na studia związane z medycyną bo jest pewność, że będę mieć po tym pracę i jakbym naprawdę chciała uczyć dzieci w szkole, to żebym zrobiła studium/kurs pedagogiczny.

Powiem to bez owijania w bawełnę: Twoja mama ma bardzo małą wiedzę o świecie, żeby nie powiedzieć, że jest po prostu głupia. Nie jestem w stanie inaczej nazwać dorosłej i pracujące osoby, która nie wie, jakie istnieją zawody na świecie i myśli, że po mat-fiz można tylko zostać nauczycielką. Co ma piernik do wiatraka? Może znajdź gdzie w internecie listę tych tysięcy zawodów, które ludzie wykonują, i uświadom ją, że są jakieś opcje poza bycie nauczycielem i lekarzem. Taki brak wiedzy to jest jakiś dramat. Mat-fiz poza kierunkami typowo ścisłymi otwiera też drogę do większości zawodów inżynierskich (czyli na polibudę) i ekonomicznych. A tak swoją droga to spec. IT i finansiści zarabiają dziś najwięcej ze wszystkich. Naprawdę przeraża mnie myślenie jak dziecko z podstawówki, które zna tylko nauczycieli, więc myśli, że po wszystkim zostaje się nauczycielem. Porób jakieś testy zawodowe, żeby w ogóle zorientować się w rynku i zobaczyć, do czego masz predyspozycje. Zawsze polecam też stronę nieregulaminowy link na której sobie sprawdzisz, jakie zawody są poszukiwane w Twoim regionie. Bo naprawdę z takim pożal się Boże doradcą to daleko nie zajedziesz.

PS Żeby uczyć w szkole nie wystarczy kurs, trzeba mieć wykształcenie kierunkowe + przygotowanie pedagogiczne.

12

Odp: Czuję się jak niedorozwinięta ameba.

Moim zdaniem nie powinnaś się przejmować swoją mamą, tylko iść swoją drogą. Po prostu.

Posty [ 12 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » STUDIA, SESJA I ŻYCIE STUDENCKIE » Czuję się jak niedorozwinięta ameba.

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018