Bezrobocie po studiach prawniczych - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA KARIERY - MOJA KARIERA ZAWODOWA » Bezrobocie po studiach prawniczych

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 13 ]

1

Temat: Bezrobocie po studiach prawniczych

Witam 2 lata temu skończyłam prawo i od tego czasu bezskutecznie poszukuje pracy.
Startowałam w wielu konkursach w administracji publicznej i nic, 30 osób na jedno miejsce trudno się dostać.
Szukałam po kancelariach , prywatnych firmach w których zresztą jest mało pracy dla prawników przynajmniej w moim mieście i nic.Po za tym nie stać mnie na pracę za 500 złotych pod stołem a tak często jest w kancelariach adwokackich czy radcowskich, takie są wynagrodzenia w tych miejscach niestety.
Kiedy wybierałam prawo nikt mnie nie uprzedzał że będzie tak ciężko z pracą.Studia prawnicze to jedna wielka lipa.
A rynek pracy dla prawników bardzo zły.
Co radzicie ?
Myslę żeby się przekwalifikować tylko szkoda tych lat studiów.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Bezrobocie po studiach prawniczych

Może póki co postaraj sie zaczepić o jakąkolwiek  pracę i potem szukaj w miedzyczasie? Albo Ze on jakieś Kursy dodatkowe. Niestety rynek pracy ogólnie wygląda marnie

3 Ostatnio edytowany przez asia-jogis (2016-10-17 14:24:55)

Odp: Bezrobocie po studiach prawniczych

Hej, tu także prawniczka.

Dwie rady ode mnie:
1. Może dobrym pomysłem byłoby poszukanie pracy w miejscu, gdzie wymagana jest znajomość określonych przepisów prawnych i umiejętność ich stosowania, ale nie w kancelariach prawnych (w których albo się nie płaci albo płaci się mało, chyba że jest to wielka korpo w WWA), np. w windykacji, w działach personalnych firm, w bankach - dzięki temu zdobywałabyś doświadczenie w konkretnej dziedzinie (dochodzenie wierzytelności, prawo pracy i ubezpieczeń społecznych, prawo bankowe, etc.) - może się to wiązać z przeprowadzką lub dojazdami (do np. Poznania, Gdańska, Wrocławia, gdzie takich ogłoszeń jest dużo).

2. Piszesz, że nie stać cię na pracę za darmo (nie wiem czy się śmiać czy płakać przy pisaniu) czy za 500 zł miesięcznie. Jednakże zapłacenie frycowego może się okazać  koniecznością.  Ja dostałam pracę w kancelarii jako asystent prawny, ale pod warunkiem, że najpierw zorganizujemy staż dla osoby bezrobotnej finansowany przez PUP (otrzymywałam przez 6 miesięcy za 40h/tygodniowo 997,00 zł stypendium). Po stażu zostałam zatrudniona na umowę o pracę. Koleżanka przed aplikacją trzy miesiące pracowała za darmo, zanim zaczęli jej płacić.  Dzięki takiemu stażowi (innym programom z PUP) pracodawca może Cię sprawdzić, a Ty masz czas żeby się wykazać. Są jeszcze 2-letnie programy - PUP przez rok finansuje Twoją pracę, a pracodawca musi zagwarantować, że zatrudni Cię na co najmniej kolejne 12 miesięcy.

4

Odp: Bezrobocie po studiach prawniczych
camii napisał/a:

Kiedy wybierałam prawo nikt mnie nie uprzedzał że będzie tak ciężko z pracą.

Żartujesz?

camii napisał/a:

Studia prawnicze to jedna wielka lipa.
A rynek pracy dla prawników bardzo zły.

Co znaczy lipa?
Po samych studiach, z "gołym" mgr, to rzeczywiście nie jest łatwo. Tak jak i po wielu innych kierunkach.
Tak naprawdę, to aby pracować sensownie trzeba zrobić aplikację, a i po niej gwarancji żadnej nie ma.

5

Odp: Bezrobocie po studiach prawniczych
luc napisał/a:
camii napisał/a:

Kiedy wybierałam prawo nikt mnie nie uprzedzał że będzie tak ciężko z pracą.

Żartujesz?

To samo pomyślałam. Przed żadnymi studiami nikt nikogo nie uprzedza, jaki jest rynek pracy w danym zawodzie. To jest być może pierwszy test samodzielności dla przyszłego studenta - przynajmniej zorientować się, jak funkcjonuje dana branża i jakie są perspektywy. Poszłam na studia prawnicze 5 lat temu i wiedziałam doskonale, w co się pakuję - że prawników produkuje się obecnie hurtowo, sam dyplom w zasadzie nic nie znaczy, tym bardziej jak nie jest to dyplom UJ czy UW. Była dla mnie oczywiste, że decyduję się wystartować w zawodzie, w którym rynek jest ciasny, konkurencja spora, a "znajomości" wciąż istotne.

Jeśli ty po dwóch latach od zakończeniu studiów ocknęłaś się z wyobrażenia, że wystarczy skończyć prawo i pracodawcy będą na ciebie czekać z otwartymi ramionami, to jestem ciekawa, co robiłaś przez całe studia. Nie byłaś na praktykach? Nie widziałaś jaka jest sytuacja w kancelariach - w większości wyzysk studenciaków i aplikantów, a jak się chce załapać do miejsca, gdzie zapłacą początkującemu cokolwiek, to trzeba mieć zarówno wiedzę jak i jakieś już doświadczenie?

Współczuję Ci bezrobocia, bardzo szczerze. Ale z moich doświadczeń wynika, że kto chce, zorientuje się w prawniczym rynku najpóźniej po drugim roku studiów, bo wtedy już da się załapać na jakieś praktyki i na własnej skórze przekonać się, jak to działa. I jak ktoś zostaje, to jego wolna wola, ale trudno żeby miał do kogokolwiek pretensje - nawet do losu.

6

Odp: Bezrobocie po studiach prawniczych

Tez jestem prawniczka, nie pracuje jednak w zawodzie, rzeczywiscie jest to ciezki kawalek chleba i bez aplikacji ani rusz, wiec jesli nie chcesz jej robic to radze sie ogarnac jak najszybciej i poszukac innej drogi. W innym przypadku pozostaje administracja publiczna, a tam nie dosc ze o robote trudno, to ciezko powiedziec ze jest to robota marzen dla prawnika, nie oszukujmy sie.
Pomysl o podyplomowce, moze czyms pokrewnym? To nie sa stracone lata, mi osobiscie wiedza prawnicza przydala sie nie raz w pracy czy zyciu prywatnym, teraz zajmuje sie tlumaczeniami prawnymi, wiec niczego nie zaluje.
Poza tym, radze odlozyc ambicje na bok, ja bylam juz kelnerka, opiekunka do dzieci, urzedniczka, recepcjonistka i pare innych... :) Przede wszystkim nie lam sie, nie zamykaj na nic i nie wychodz z tzw. obiegu, bo dopadnie Cie beznadzieja. Powodzenia!

7 Ostatnio edytowany przez Kareena (2016-10-17 22:24:12)

Odp: Bezrobocie po studiach prawniczych

Asia- jogis, to o czym piszesz to zwykłe wykorzystywanie ludzi, a powszechność praktyki w żaden sposób jej nie usprawiedliwia. Za pracę należy się wynagrodzenie,  co to jest za tłumaczenie że chcą kogoś przetestować? Żenujące,  że coś takiego robią też prawnicy (choć nie dziwne)

"Tylko dwie rzeczy są nieskończone: wszechświat oraz ludzka głupota, choć nie jestem pewien co do tej pierwszej".
Albert Einstein

8

Odp: Bezrobocie po studiach prawniczych
Kareena napisał/a:

Asia- jogis, to o czym piszesz to zwykłe wykorzystywanie ludzi, a powszechność praktyki w żaden sposób jej nie usprawiedliwia. Za pracę należy się wynagrodzenie,  co to jest za tłumaczenie że chcą kogoś przetestować? Żenujące,  że coś takiego robią też prawnicy (choć nie dziwne)

Z jednej strony masz rację, bo taki "pracodawca" może co roku sobie brać praktykanta / praktykantkę i mu po prostu nie płacić.

A za pracę powinno się płacić. Bo nikt mi nie powie, że osoba po 5 latach ciężkich studiów jest zupełnie bezużyteczna na rynku pracy / nie ma wiedzy, żeby podjąć pracy.

9

Odp: Bezrobocie po studiach prawniczych

To się nazywa bezpłatny staż i dla studentów jest częstą i bardzo prostą opcją zyskania doświadczenia ;)

i tak, osoba po 5 latach studiów jest praktycznie bezużyteczna. W większości studiów (które nie kończą się inżynierem) absolwent nie ma dostatecznej wiedzy, żeby gdziekolwiek pracować. Tak czy tak pracodawca musi go przyuczyć od zera.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

10

Odp: Bezrobocie po studiach prawniczych
Lady Loka napisał/a:

To się nazywa bezpłatny staż i dla studentów jest częstą i bardzo prostą opcją zyskania doświadczenia ;)

i tak, osoba po 5 latach studiów jest praktycznie bezużyteczna. W większości studiów (które nie kończą się inżynierem) absolwent nie ma dostatecznej wiedzy, żeby gdziekolwiek pracować. Tak czy tak pracodawca musi go przyuczyć od zera.

No to w takim razie, jeżeli tak sądzisz, to po co są studia? Przepraszam, ale dla mnie to absurd, co napisałaś.
Ja rozumiem, że uczelnie zazwyczaj nastawione są na zdobycie podstawy teoretycznej, ale nadal to jest bardzo potrzebne.

11 Ostatnio edytowany przez Lady Loka (2018-08-28 10:13:55)

Odp: Bezrobocie po studiach prawniczych
leani.jakowska napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

To się nazywa bezpłatny staż i dla studentów jest częstą i bardzo prostą opcją zyskania doświadczenia ;)

i tak, osoba po 5 latach studiów jest praktycznie bezużyteczna. W większości studiów (które nie kończą się inżynierem) absolwent nie ma dostatecznej wiedzy, żeby gdziekolwiek pracować. Tak czy tak pracodawca musi go przyuczyć od zera.

No to w takim razie, jeżeli tak sądzisz, to po co są studia? Przepraszam, ale dla mnie to absurd, co napisałaś.
Ja rozumiem, że uczelnie zazwyczaj nastawione są na zdobycie podstawy teoretycznej, ale nadal to jest bardzo potrzebne.

Humanistyczne?
Po dyplom.
I naprawdę mówię to jako świeża absolwentka humanistycznego kierunku.
Jedyne co mi te studia dały to możliwość powiedzenia, że jestem magistrem.

Dam bardzo prosty przykład.
Jestem po filologii. Na 2 roku licencjatu mieliśmy gościnne wykłady ludzi z biura tłumaczeń, po których można było iść do nich na bezpłatny stać.
Pierwsze pytanie prowadzącego: znacie ten program do tłumaczenie? Nie. A ten? Nie. A tamten? Też nie.
Do samego końca studiów żaden z tych programów, ani nawet chociaż trochę podobnych nie pojawił się w planie.
Jedyne co było to semestr zajęć z tłumaczenia kabinowego dla 10 osób (na roku ponad 100) i to tylko dlatego, że jeden prowadzący się uparł, że on taki przedmiot poprowadzi.

I to tak wygląda mniej więcej na wszystkich kierunkach humanistycznych.
To ja mam pytanie, po co mi te studia, skoro nawet jeżeli chcę pracować w zawodzie odpowiednim po tych studiach, firma musi mnie najpierw przeszkolić, bo w życiu nie miałam styczności z programami, na których powinnam umieć pracować.

Przykłady z życia:
Ja - skończona filologia - pracowałam w ośrodku zdrowia, teraz pracuję w korpo i to jeszcze na inny językowo rynek niż moje studia.
Kolega - filolog - przed ukończeniem studiów pracował w szkole językowej, ale szkoły językowe to wyzysk - pełen etat na magazynie jakiejś firmy.
Koleżanka - filolog - tłumaczy filmy. Całej teorii tłumaczenia dialogów filmowych nauczyła się sama z książek, które sama kupiła, bo na studiach nic nie było
Kolega - skończona filozofia - pracuje w wydawnictwie
Kolega - skończona geografia - też wydawnictwo. Co ciekawe oboje w dziale religii. Czyli z geografią niewiele wspólnego.
Koleżanka - skończona ekonomia - pracuje w korpo jako rekrutantka.

Jedyne studia, które faktycznie coś dają i po których widzę ludzi, pracujących w zawodzie to studia inżynierskie.
A masa jest miejsc pracy, w których wymagają skończonych studiów, jakichkolwiek.

Efekt jest taki, jak napisałam wyżej.
Tworzy się setki magistrów, którzy są dla rynku pracy bezużyteczni, bo i tak to pracodawca musi ich wszystkiego nauczyć.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

12

Odp: Bezrobocie po studiach prawniczych

Prawo to specyficzny kierunek...daje szerokie możliwości. To nie tylko droga aplikacji sędziowskiej, prokuratorskiej czy korporacyjnej, ale także wiele innych zawodów, także dobrze płatnych, np. księgowość.

Żeby odnaleźć się w zawodzie, trzeba być dobrym. Przy rekrutacji twój dyplom ma małe znaczenie, twoje oceny czy praca magisterska także. Liczy się to, co umiesz. Jak po 5 latach mało co umiesz, to cóż, 5 lat zostało zmarnowane. W zawodzie nie rozwiązuje się testów...nawet często nie stosuje się prawa, tylko trzeba znaleźć sposób na jego obejście. Tego na studiach nie uczą i tego trzeba się samemu nauczyć, a żeby to zrobić potrzebny jest warsztat (umiejętność znalezienia przepisu i jego zrozumienia, znalezienia orzecznictwa...).

Profesjonaliści wiedzą, że po studiach mało kto (a praktycznie nikt) zna tak naprawdę prawo. Znasz trochę przepisów, zapewne praktycznie 0 orzecznictwa, brak napisanego samodzielnie, chociażby podstawowego pozwu czy opinii prawnej. Tak naprawdę, to w przypadku zatrudnienia dużo Tobie oferują - małą pensję, ale też możliwość nauki w praktyce jak to działa. Poświęcają ci czas, poprawiają błędy, pokazują jak co należy zrobić. Mało kto to widzi, ale taki prawnik poświęcając Tobie czas często koniec końców rezygnuje z jakiejś sprawy, z jakiegoś zarobku...to chyba normalne, że część z tego przerzuca potem niejako na Ciebie?

Ja pracowałem też za darmo (jako prawnik w przedsiębiorstwie) do momentu, aż nie rozwiązałem dla szefa sprawy, na której zaoszczędził 100 000 zł. Przyniosłem mu zysk, to od razu dostałem zlecenie na przyzwoite pieniądze, bo moja praca zaczęła stanowić dla niego wartość.

Jeżeli ktoś oczekuje, że zaraz po prawie, bez odbywania aplikacji będzie dostawał (nie liczę znajomości) 3-4 tys. i wyżej na rękę, to niestety, ale się raczej rozczaruje. To ciężka harówka na początku za małe pieniądze. Jak się wykażesz, to potem będzie coraz lepiej.

13

Odp: Bezrobocie po studiach prawniczych
MikeRoss napisał/a:

Prawo to specyficzny kierunek...daje szerokie możliwości. To nie tylko droga aplikacji sędziowskiej, prokuratorskiej czy korporacyjnej, ale także wiele innych zawodów, także dobrze płatnych, np. księgowość.

Żeby odnaleźć się w zawodzie, trzeba być dobrym. Przy rekrutacji twój dyplom ma małe znaczenie, twoje oceny czy praca magisterska także. Liczy się to, co umiesz. Jak po 5 latach mało co umiesz, to cóż, 5 lat zostało zmarnowane. W zawodzie nie rozwiązuje się testów...nawet często nie stosuje się prawa, tylko trzeba znaleźć sposób na jego obejście. Tego na studiach nie uczą i tego trzeba się samemu nauczyć, a żeby to zrobić potrzebny jest warsztat (umiejętność znalezienia przepisu i jego zrozumienia, znalezienia orzecznictwa...).

Profesjonaliści wiedzą, że po studiach mało kto (a praktycznie nikt) zna tak naprawdę prawo. Znasz trochę przepisów, zapewne praktycznie 0 orzecznictwa, brak napisanego samodzielnie, chociażby podstawowego pozwu czy opinii prawnej. Tak naprawdę, to w przypadku zatrudnienia dużo Tobie oferują - małą pensję, ale też możliwość nauki w praktyce jak to działa. Poświęcają ci czas, poprawiają błędy, pokazują jak co należy zrobić. Mało kto to widzi, ale taki prawnik poświęcając Tobie czas często koniec końców rezygnuje z jakiejś sprawy, z jakiegoś zarobku...to chyba normalne, że część z tego przerzuca potem niejako na Ciebie?

Ja pracowałem też za darmo (jako prawnik w przedsiębiorstwie) do momentu, aż nie rozwiązałem dla szefa sprawy, na której zaoszczędził 100 000 zł. Przyniosłem mu zysk, to od razu dostałem zlecenie na przyzwoite pieniądze, bo moja praca zaczęła stanowić dla niego wartość.

Jeżeli ktoś oczekuje, że zaraz po prawie, bez odbywania aplikacji będzie dostawał (nie liczę znajomości) 3-4 tys. i wyżej na rękę, to niestety, ale się raczej rozczaruje. To ciężka harówka na początku za małe pieniądze. Jak się wykażesz, to potem będzie coraz lepiej.

Pewnie masz rację, żeby taki młody pracownik się zaczął "zwracać", potrzeba czasu, stąd te małe zarobki na początku.
Chociaż może to frustrować młodego człowieka, bo studia prawnicze nie należą na najłatwiejszych.
Nie mówię tutaj o postawie roszczeniowej, prezentowanej przez niektórych.

Posty [ 13 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA KARIERY - MOJA KARIERA ZAWODOWA » Bezrobocie po studiach prawniczych

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018