Dziwna rozmowa o pracę - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 28 ]

Temat: Dziwna rozmowa o pracę

Byłam dziś na najdziwniejszej rozmowie o pracę w swoim życiu. To prowadzenie biura projektu w moim mieście. Trwała może z 4 minuty. Kobieta powiedziała krótko o obowiązkach, terminie rozpoczęcia ewentualnej pracy, powiedziała jaki projekt będą realizować oraz jaki jest okres jego realizacji ( luty 2019). Czyli to praca na krótko. A mi zadała tylko dwa pytania czy dojazd mi pasuje i czy obsługiwałam w pracy komputer i pocztę. Nigdy. Pierwszy raz bym na oczy widziała :). Byłam w życiu na rozmowach na mniej i bardziej ambitne stanowiska i z takim czymś się nie spotkałam. Zastanawiam się gdzie jest haczyk.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Dziwna rozmowa o pracę

Moj maz mial podobna, pytania ograniczaly sie do czy mieszka blisko i od kiedy chce zaczac, tyle nic wiecej. Ale to taki zawod ze chetnych wielu nie ma ;)

3

Odp: Dziwna rozmowa o pracę

Moim zdaniem to nic aż tak dziwnego. Różnie chyba rekrutują. Może akurat bardzo potrzebują i stąd taka konkretna rozmowa.

"Czytanie książek to najpiękniejsza zabawa, jaką sobie ludzkość wymyśliła"

Wisława Szymborska

4 Ostatnio edytowany przez Miłycham (2017-12-15 22:05:16)

Odp: Dziwna rozmowa o pracę

Miałem rozmowy, gdzie pytano mnie jedynie o doświadczenie i uprawienia. Zapytano czy stawka pasuje i tyle.
A nie idiotyzmy typu, gdzie będę widział się za 5 lat czy jaki powinien być mój przełożony itp :lol:

5

Odp: Dziwna rozmowa o pracę
Miłycham napisał/a:

A nie idiotyzmy typu, gdzie będę widział się za 5 lat czy jaki powinien być mój przełożony itp :lol:

Niezmiennie bawią mnie takie naciągane pytania, tak jakby rekrutujący bardzo chcieli się wykazać, niestety nie bardzo wiem czym. Przecież odpowiedzi można się wyuczyć albo/i próbować "wstrzelić" w to co potencjalny pracodawca chciałby usłyszeć. Dla mnie bez sensu. Moim zdaniem liczą się konkrety, a nie przerost formy nad treścią.

Z drugiej strony druga skrajność też nie jest dobra, co choćby pokazuje przykład Autorki, która teraz siedzi i zastanawia się gdzie ten haczyk ;).

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj, a będzie Ci z nami łatwiej smile 
Dobry zwyczaj mówi: wypowiadając się w nowym wątku jako pierwsza/y, zacytuj cały post opisujący problem.

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz."

6 Ostatnio edytowany przez Miłycham (2017-12-16 00:32:12)

Odp: Dziwna rozmowa o pracę
Olinka napisał/a:
Miłycham napisał/a:

A nie idiotyzmy typu, gdzie będę widział się za 5 lat czy jaki powinien być mój przełożony itp :lol:

Niezmiennie bawią mnie takie naciągane pytania, tak jakby rekrutujący bardzo chcieli się wykazać, niestety nie bardzo wiem czym. Przecież odpowiedzi można się wyuczyć albo/i próbować "wstrzelić" w to co potencjalny pracodawca chciałby usłyszeć. Dla mnie bez sensu. Moim zdaniem liczą się konkrety, a nie przerost formy nad treścią.

Nie jestem pewien czy pracodawca w ogóle usłyszy te odpowiedzi. Czasami wygląda to jak samo nakręcający się biznes, który tworzy rzeczy niesprawdzające niczego, a jedynie zadowolenie sprawdzającego. Szczególnie, że w niektórych miejscach w ogóle ten dział nie jest potrzebny.

Olinka napisał/a:

Z drugiej strony druga skrajność też nie jest dobra, co choćby pokazuje przykład Autorki, która teraz siedzi i zastanawia się gdzie ten haczyk ;).

Kiedyś jak chciało się zatrudnienie to zanosiło się świadectwo pracy, uprawienia, dyplomy. Odbyło się rozmowę z przełożonym lub osobą oddelegowaną, która miała pojęcie o firmie chociaż. Pytano o umiejętności, doświadczenie, wykształcenie. Czasami można było być poproszonym o wskazanie pola okręgu. Zostało poinformowanym się o stawce i nie traciło czasu obu stron. Co prawda te czas już nie wrócą, ale podanie stawki na np. 3 części rekrutacji to OMG :D

7

Odp: Dziwna rozmowa o pracę
Miłycham napisał/a:

Czasami wygląda to jak samo nakręcający się biznes, który tworzy rzeczy niesprawdzające niczego, a jedynie zadowolenie sprawdzającego. Szczególnie, że w niektórych miejscach w ogóle ten dział nie jest potrzebny. Szczególnie, że w niektórych miejscach w ogóle ten dział nie jest potrzebny.

Słuszna uwaga. To tylko potwierdza moją teorię, że jeśli ktoś ma obawy, że jego praca nie jest specjalnie potrzebna, to czuje, że za wszelką cenę całemu światu musi udowodnić, że jest :D. To pewnie stąd to absurdalne rozciąganie procesu rekrutacyjnego, który w niektórych przypadkach, tym bardziej na stanowiska, które nie wymagają ani nadzwyczajnej wiedzy, ani umiejętności, wygląda jak uprawianie sztuki dla sztuki. Rozumiem, że kiedy przeprowadza się rekrutacje dla wysokiej klasy specjalistów, odpowiedzialne, wymagające szeregu kompetencji, to warto mieć przynajmniej względną pewność, że dana osoba nie nawali. Jeśli jednak ktoś pyta jak widzę swoje miejsce w firmie za 10 lat, pomimo że staram się o tymczasowe zastępstwo (przykład wzięty z życia mojej koleżanki), to znak, że pracownik HR zupełnie się do swojego zadania nie przygotował, a skoro tak, to coś mi tu nieźle zgrzyta.

Miłycham napisał/a:

Co prawda te czas już nie wrócą, ale podanie stawki na np. 3 części rekrutacji to OMG :D

A to Ty nie wiesz, że powinno się pracować dla idei, a pieniądze to tylko produkt uboczny? ;)
A nuż okazałoby się, że już po pierwszej rozmowie pan (albo pani) rekruter staje się niepotrzebny, a żeby czuł się potrzebny, to trzeba przeprowadzić ich dwie, trzy, a najlepiej pięć (patrz pierwsza część posta) - i co wtedy? ;)

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj, a będzie Ci z nami łatwiej smile 
Dobry zwyczaj mówi: wypowiadając się w nowym wątku jako pierwsza/y, zacytuj cały post opisujący problem.

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz."

8

Odp: Dziwna rozmowa o pracę

Ostatnią czterominutową rozmowę kwalifikacyjną miałam na studiach, gdy starałam się o praktyki - obecnie rozmowa zawsze trwa ponad godzinę. Może taki pracodawca potrzebuje kogoś na szybko albo praca nie wymaga żadnych specjalnych kompetencji, więc wszystko im jedno?

A co do pytań typu "gdzie widzisz siebie za 5 lat", to myślę, że czasami mogą one mieć sens, ale rekruterzy rzeczywiście zadają je bezmyślnie i nie dobierają pytań do stanowiska, tylko lecą z tym, co sobie wygooglali w internecie. W moim zawodzie zadanie takiego pytania jest idiotyczne, bo przez 5 lat tyle może się zmienić, że skąd mam wiedzieć, gdzie wtedy będę? Jednak gdyby zapytano mnie o cele zawodowe na najbliższe lata, to już coś sensownego mogłabym odpowiedzieć i takie pytanie jest fajne. Kompetencje miękkie są teraz bardzo ważne, a nie sprawdzi się ich pytaniami technicznymi/ merytorycznymi.

"Nie masz prawa do swojej opinii. Masz prawo do świadomej opinii. Nikt nie ma prawa być ignorantem."

9

Odp: Dziwna rozmowa o pracę
cslady napisał/a:

A co do pytań typu "gdzie widzisz siebie za 5 lat", to myślę, że czasami mogą one mieć sens, .

Sensownego w rozmowie ze znajomymi, a nie podczas zatrudnienia.

cslady napisał/a:

Jednak gdyby zapytano mnie o cele zawodowe na najbliższe lata, to już coś sensownego mogłabym odpowiedzieć i takie pytanie jest fajne. Kompetencje miękkie są teraz bardzo ważne, a nie sprawdzi się ich pytaniami technicznymi/ merytorycznymi.

Fajne w czym? W jaki sposób odpowiedź na to będzie miała wpływ na Twoją pracę? Znam klienta, który kompletnie nie wypadł na rozmowie. Przyjęty z powodu potrzeby na gwałt pracownika po 8 miesiącach. Obecnie najlepszy pracownik. Osoba, która "wygrała" te rozmowę już nie pracuje. Praca, gdzie jest ciągły kontakt z klientem. Nie wierzę w rozmowy. Nie są poparte żadnymi badaniami. To pytania na zasadzie coś tam, coś tam. Znaczy, że jest Twórczy i się nadaje. Coś tam innego, ładnie się wypowiada, idealny do kontaktu z klientem. Takie bla, bla, bla. Przypomina to terapie osób z DDA. Mimo że nie ma czegoś takiego, terapie istnieją.

10 Ostatnio edytowany przez SonyXperia (2017-12-16 15:48:21)

Odp: Dziwna rozmowa o pracę
kasia5266 napisał/a:

Byłam dziś na najdziwniejszej rozmowie o pracę w swoim życiu. To prowadzenie biura projektu w moim mieście. Trwała może z 4 minuty. Kobieta powiedziała krótko o obowiązkach, terminie rozpoczęcia ewentualnej pracy, powiedziała jaki projekt będą realizować oraz jaki jest okres jego realizacji ( luty 2019). Czyli to praca na krótko. A mi zadała tylko dwa pytania czy dojazd mi pasuje i czy obsługiwałam w pracy komputer i pocztę. Nigdy. Pierwszy raz bym na oczy widziała :). Byłam w życiu na rozmowach na mniej i bardziej ambitne stanowiska i z takim czymś się nie spotkałam. Zastanawiam się gdzie jest haczyk.


Pytanie o dojazd wcale nie jest takie dziwne. Bardzo często zdarza się tak, że kandydat na pracownika deklaruje, że dojazd to żaden problem, a potem okazuje się, że jednak musi dwa razy przesiadać się i nie sądził, że to będzie takie kłopotliwe, bo koszty, bo zajmuje za dużo czasu i ... rezygnuje z pracy z tego powodu.

11

Odp: Dziwna rozmowa o pracę

Trewaz jest rynek pracownika, a dodatkowo, na niektóre stanowiska to juz wcale nie ma chętnych, więc może jak spotkali kogoś ogarniętego, to wystarczyło im info, czy chcesz i tyle. Nie ma co dorabiać filozofii.

12

Odp: Dziwna rozmowa o pracę

Ja miałam dziwną rozmowę, ale o staż, nie o pracę - dodam darmowy staż.

Facet najpierw mówił, jakich mają prestiżowych klientów z wysokiej półki, jakie ciężkie pieniądze zarabiają, jaki poziom obsługi zapewniają, że dress code tylko formalny. Potem opisał, co m.in. miałabym robić, ze druga szefowa bardzo wymagająca, ale mogę się sporo nauczyć itd.

Ale nie zadał żadnych pytań odnośnie mojej osoby - nic o doświadczeniu, poprzednich pracach. Zapytał tylko, czy jestem ok z komputerem, na co udało mi się wcisnąć że mam taki i taki kurs, po czym on mi przerwał, powiedział, że to nie jest im potrzebne. Zapytał o dojazd, skąd przyjechałam, ile mi zajęło, więc odpowiedziałam, że przyjechałam z tej i tej części Londynu, zajęło mi to tyle, ale jadę prosto z pracy, więc nie wiem ile mi zajmie z domu - miał okazję zapytać, co to za praca, ale nie zapytał. W ogóle nie był zainteresowany kim jestem i skąd się wzięłam.

Tłumaczę to tym, ze staż był darmowy, więc pewnie chętnych za bardzo pewnie nie było.

Już wracając do domu wiedziałam, że się nie zdecyduje. Zwykły wyzysk. Miejsce bardzo eleganckie, piękny wystrój, gość elegancko ubrany, złote sygnety na palcach, a stażystom chciał płacić za dojazd i tyle :/

13 Ostatnio edytowany przez tajemnicza75 (2018-08-26 16:29:28)

Odp: Dziwna rozmowa o pracę

To ja odnawiam wątek dopisując swój problem, zamiast zakładać nowy temat o rozmowie kwalifikacyjnej.
To tak: nie mam prawka i niemal każdy o to pyta. Prawda jest, że zdawałam 8 razy, wydałam około 3 tys i straciłam motywacje. Uznałam, ze nie każdy musi być kierowcą. Bycie kierowcą na siłę może oznaczać, ze będę zagrożeniem dla innych użytkowników drogi, nie mówiąc o sobie i swojej rodzinie. Korzystam z komunikacji publicznej i własnych nóg. Przywykłam, nie użalam się. Nie aplikuję w miejsca gdzie w wymaganiach jest napisane posiadanie prawa jazdy, a mimo tego wielu rekruterów zauważa brak tego zapisku w cv.

Ostatnio na rozmowie było dwóch rekruterów i jeden stwierdził, ze jestem uczciwa i szanuje, że umiałam się do tego przyznać i mam rację, a drugi mnie skwitował, ze skoro nie umiem zdać prawka tzn, ze nie poradzę sobie na tym stanowisku. Teraz mam dylemat czy mówić prawdę, czy wymyślać inną wersję?
Moze powinnam w inny sposób przedstawić moją historię.
Zaczęłam się zastanawiać czy to naprawdę źle o mnie świadczy, że nie mam prawa jazdy? Przyznam szczerze, że po tej rozmowie trochę mi się obniżyło moje poczucie wartości zawodowej :/ .

Jeśli się smucisz, to żyjesz przeszłością.
Jeśli się boisz, to żyjesz przyszłością.
Jeśli jesteś spokojny, żyjesz teraźniejszością. Lao Tzu

14 Ostatnio edytowany przez Averyl (2018-08-27 08:27:49)

Odp: Dziwna rozmowa o pracę

Startujesz na kierowcę? Na sprzedawcę jeżdżącego po całej Polsce? Czy do twojego stanowiska jest przypisany samochód firmowy?
Jak dla mnie - nie musisz mieć, ani wstydzić się tego (gorzej byłoby gdybyś miała prawo jazdy, a nie umiała jeździć).

Trochę z rozmowami jest tak, że padają pytania, na które nie ma dobrej odpowiedzi, oceniana jest nie sama odpowiedź, tylko to jak wybrniesz z sytuacji. Np. pytanie jakie masz wady? Najlepiej takie, które nie kolidują z pracą, albo takie, które w razie potrzeby są zaletą :D

Nie traktuj tego jako porażkę, tak jak napisałaś - dajesz sobie radę bez samochodu, za to potrafiłaś dopiąć swego, zrealizować swoje marzenia, więc to  nie jest tak, że nie poradzisz sobie, wprost przeciwnie to pokazuje, że jak nie drzwiami, to oknami ale dotrzesz do celu :P Powodzenia!

"Myślę, że każdy inteligentny człowiek jeśli mówi, że nie jest feministą, to się kompromituje, bo feminizm jest za równouprawnieniem. Prawa kobiet to prawa człowieka, po prostu" Maja Ostaszewska

15

Odp: Dziwna rozmowa o pracę

Averyl> dziękuję. Stanowisko biurowe, więc niby nie potrzeba prawka, ale by się przydało... bo można podjechać do zus-u, skarbówki, urzędu miejskiego czy biura rachunkowego. Off topicznie trochę pisząc: podejrzewam, ze moje problemy ze zdaniem prawa jazdy (praktycznej strony, bo teorie zdałam za 1 razem) miało związek z moim zaburzeniem błędnika. Tylko co to kogo interesuje ;) ?
Uświadomiłaś mi, że mogę odwrócić tę "wadę" w zaletę. Faktycznie mogę mówić, że nie zdałam prawa jazdy, ale za to mam inne atuty. Tylko muszę je znaleźć :D .

Jeśli się smucisz, to żyjesz przeszłością.
Jeśli się boisz, to żyjesz przyszłością.
Jeśli jesteś spokojny, żyjesz teraźniejszością. Lao Tzu

16 Ostatnio edytowany przez SonyXperia (2018-08-28 18:38:46)

Odp: Dziwna rozmowa o pracę
tajemnicza75 napisał/a:

To ja odnawiam wątek dopisując swój problem, zamiast zakładać nowy temat o rozmowie kwalifikacyjnej.
To tak: nie mam prawka i niemal każdy o to pyta. Prawda jest, że zdawałam 8 razy, wydałam około 3 tys i straciłam motywacje. Uznałam, ze nie każdy musi być kierowcą. Bycie kierowcą na siłę może oznaczać, ze będę zagrożeniem dla innych użytkowników drogi, nie mówiąc o sobie i swojej rodzinie. Korzystam z komunikacji publicznej i własnych nóg. Przywykłam, nie użalam się. Nie aplikuję w miejsca gdzie w wymaganiach jest napisane posiadanie prawa jazdy, a mimo tego wielu rekruterów zauważa brak tego zapisku w cv.

Ostatnio na rozmowie było dwóch rekruterów i jeden stwierdził, ze jestem uczciwa i szanuje, że umiałam się do tego przyznać i mam rację, a drugi mnie skwitował, ze skoro nie umiem zdać prawka tzn, ze nie poradzę sobie na tym stanowisku. Teraz mam dylemat czy mówić prawdę, czy wymyślać inną wersję?
Moze powinnam w inny sposób przedstawić moją historię.
Zaczęłam się zastanawiać czy to naprawdę źle o mnie świadczy, że nie mam prawa jazdy? Przyznam szczerze, że po tej rozmowie trochę mi się obniżyło moje poczucie wartości zawodowej :/ .

Jeśli mogę Ci coś doradzić, to na Twoim miejscu nie przyznawalabym się do ośmiu niezdanych egzaminów na prawo jazdy. I wcale nie chodzi tu o to, że spokojnie mozesz powiedzieć prawdę, skoro nie aplikujesz na stanowisko zawodowego kierowcy tira ;) Po prostu szerokim lukiem omijałabym na rozmowie kwalifikacyjnej jakiekolwiek porażki. Na pytanie co do braku prawa jazdy, odpowiadałabym pytaniem - czy jest to umiejętność bezwzględnie wymagana (z zastrzeżeniem że wymóg taki nie widniał w ofercie o pracę jako warunek który kandydat musi spełniać, nawet jako mile widziany). Brak prawa jazdy tłumaczyłabym np. tym że do tej pory nie było mi potrzebne, albo czymś z czym ciężko dyskutować np. tym, ze masz traumę po wypadku samochodowym, w którym brałaś udział jako pasażer.

Z tymi wymogami to jest zazwczyczaj tak że są na wyrost. Wiem co robią u mnie w pracy. Na 'stanowisko' praktykanta wymagają znajomości języka angielskiego na poziomie co najmniej C1. Śmiechu warte, bo wiadomym jest że żadnemu praktykantowi u nas ten angielski nie będzie potrzebny. Robi się tak żeby zminimalizować ilość cv które są nadsyłane. A i tak ludzie wysyłają cv, w których nie deklarują w ogóle  nawet komunikatywnej znajomości (co jest dość dziwne w przypadku młodych ludzi i znajomosci angieskiego). A  na rozmowie potem i tak o to nikt nie pyta.

17

Odp: Dziwna rozmowa o pracę

Nie powinnaś odpowiadać że nie masz prawka. Lepiej powiedzieć, że nigdy jakoś nie było ci niezbędne. Znaczy jesteś pragmatyczna. A jednocześnie nie wspominasz że nie chciałaś, nie próbowałaś, czyli nie klamiesz. :D
Generalnie na takie rozmowy idzie się z nastawieniem jak do krzyżówki "psotki". Każde pytanie jest podchwytliwe, każda odpowiedź równie zła jak dobra. Tylko należy unikać sugerowania że poniosłaś porażkę, czy tym bardziej klęskę. Nigdy nie mówisz "próbowałam, ale się nie udało." Raczej należy mówić coś w rodzaju- nie było mi to do tej pory potrzebne więc nie mam lub zawsze robiłam to inaczej.

18

Odp: Dziwna rozmowa o pracę
tajemnicza75 napisał/a:

Uświadomiłaś mi, że mogę odwrócić tę "wadę" w zaletę. Faktycznie mogę mówić, że nie zdałam prawa jazdy, ale za to mam inne atuty. Tylko muszę je znaleźć :D .

jesteś utalentowana (już samo słowo działa magicznie, innymi słowy nawet jeśli nie masz jeszcze osiągnięć, to masz potencjał), poza tym masz fajną, pozytywną energię (to akurat musisz zademonstrować :lol:).
Ostatnio u mnie w pracy przyjęto nowego pracownika. Chłopak ma taką fajną energię, jest "nakręcony" na nowe rzeczy, obowiązki, na poznawanie nowych ludzi, gadatliwy - już prawie znam całą jego rodzinę, historię małżeństwa, itp.
Jest ok, oczywiście patrząc na chłodno - to albo próbuje zamaskować swoją niepewność, albo taki jest :P. Na pewno takim zachowaniem bardzo dużo zyskał na rozmowie o pracę.

"Myślę, że każdy inteligentny człowiek jeśli mówi, że nie jest feministą, to się kompromituje, bo feminizm jest za równouprawnieniem. Prawa kobiet to prawa człowieka, po prostu" Maja Ostaszewska

19

Odp: Dziwna rozmowa o pracę

Tajemnicza, ja również nie przyznawałabym się, że tyle razy bez efektu podchodziłam do egzaminu - po co? Przecież nikt nie musi wiedzieć, że w ogóle próbowałaś, prawda? I z jednej strony niby świadczy to o Twojej determinacji i pokazuje, że się szybko nie poddajesz, ale z drugiej jest to jednak pewnego rodzaju porażka. Tak jak radzili poprzednicy - uprzedzając intencje rekrutera, najlepiej mów, że nigdy nie czułaś potrzeby posiadania prawa jazdy, przy czym zawsze możesz dodać (lepiej upewniając się wcześniej, że nikt nie będzie tego wymagał :D), że jeśli zajdzie taka konieczność, to zdobędziesz uprawnienia. 

Swoją drogą, jeśli oczywiście mogę zapytać, na jakie aplikowałaś stanowisko, że stwierdzono, że skoro sobie z tym nie poradziłaś, to w pracy też sobie nie poradzisz?

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj, a będzie Ci z nami łatwiej smile 
Dobry zwyczaj mówi: wypowiadając się w nowym wątku jako pierwsza/y, zacytuj cały post opisujący problem.

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz."

20

Odp: Dziwna rozmowa o pracę
kasia5266 napisał/a:

Byłam dziś na najdziwniejszej rozmowie o pracę w swoim życiu. To prowadzenie biura projektu w moim mieście. Trwała może z 4 minuty. Kobieta powiedziała krótko o obowiązkach, terminie rozpoczęcia ewentualnej pracy, powiedziała jaki projekt będą realizować oraz jaki jest okres jego realizacji ( luty 2019). Czyli to praca na krótko. A mi zadała tylko dwa pytania czy dojazd mi pasuje i czy obsługiwałam w pracy komputer i pocztę. Nigdy. Pierwszy raz bym na oczy widziała :). Byłam w życiu na rozmowach na mniej i bardziej ambitne stanowiska i z takim czymś się nie spotkałam. Zastanawiam się gdzie jest haczyk.

Lepiej poszukaj czegos innego ;)

21

Odp: Dziwna rozmowa o pracę
Olinka napisał/a:

Swoją drogą, jeśli oczywiście mogę zapytać, na jakie aplikowałaś stanowisko, że stwierdzono, że skoro sobie z tym nie poradziłaś, to w pracy też sobie nie poradzisz?

Pracownik biurowy w spółce gminej :D .

Trudno mi kłamać, że nie było mi prawko niezbędne, bo w sumie jest i było wtenczas bardzo potrzebne... serio :/ . Nie mam jednak ani grubej gotówki, ani motywacji  aby ponownie podchodzić. To tak między nami :P .
Natomiast zdaję sobie sprawę, że temat może być drążony jeśli powiem, ze nie czułam potrzeby, ze nie były potrzebne. Bo jest tyle ofert z niezbędnym prawkiem, ze ten argument nie przemówiłby do mnie jako rekrutera. W końcu-jeśli zależy mi na dobrej pracy- to pójdę się zapisać i zdam. Że niby nie czułam potrzeby ( to kłamstwo, a ja nie umiem kłamać) to świadczy, że nie mam ambicji.
Najbardziej przemawia do mnie temat traumy. Jako takiej nie mam, ale zawsze czułam dyskomfort jako kierowca. Chyba się bałam kierować i znacznie lepiej czuję się jako pasażer.

Averyl> dziękuję :D. Mam wrażenie, że mi się troszkę odwdzięczasz :P , ale i tak mi miło. Twoje rady mi się przydarzą gdy już nie będę umiała wybrnąć z sytuacji.

Jeśli się smucisz, to żyjesz przeszłością.
Jeśli się boisz, to żyjesz przyszłością.
Jeśli jesteś spokojny, żyjesz teraźniejszością. Lao Tzu

22 Ostatnio edytowany przez SonyXperia (2018-08-29 20:34:28)

Odp: Dziwna rozmowa o pracę
tajemnicza75 napisał/a:

Najbardziej przemawia do mnie temat traumy. Jako takiej nie mam, ale zawsze czułam dyskomfort jako kierowca. Chyba się bałam kierować i znacznie lepiej czuję się jako pasażer.

Ale właśnie w tym stwierdzeniu jest pewien haczyk ;) Bo tak mówi kazdy kto jest początkujący, kto się uczy, i tym samym jest  niedoświadczony jako kierowca. Pamiętam swoje własne odczucia, kiedy juz zdałam i zaczęłam jeździć samodzielnie to wcale nie czułam się super pewnie i komfortowo, wręcz przeciwnie. Więc tak naprawdę aby ocenić czy tak naprawdę boisz się kierować, musiałabyś zdać i trochę pojeździć.

A próbowałaś zmienić ośrodek egzaminacyjny?
W którym mieście zdawałąś?

23

Odp: Dziwna rozmowa o pracę
tajemnicza75 napisał/a:

Że niby nie czułam potrzeby ( to kłamstwo, a ja nie umiem kłamać) to świadczy, że nie mam ambicji.
Najbardziej przemawia do mnie temat traumy. Jako takiej nie mam, ale zawsze czułam dyskomfort jako kierowca. Chyba się bałam kierować i znacznie lepiej czuję się jako pasażer.

Aha... Czyli mówiąc, że dotąd nie miałaś potrzeby posiadania prawa jazdy uważasz, że to kłamstwo, więc odpada, ale już wersja z traumą, której - jak sama twierdzisz - nie masz, kłamstwem nie jest? ;)

A teraz już całkiem poważnie: dlaczego uważasz, że posiadanie prawa jazdy związane jest z posiadaniem ambicji lub ich brakiem? Czy to nie jest przypadkiem tak, że pojawił się u Ciebie jakiś kompleks, bo ja dla przykładu nigdy o tym w ten sposób nie pomyślałam.

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj, a będzie Ci z nami łatwiej smile 
Dobry zwyczaj mówi: wypowiadając się w nowym wątku jako pierwsza/y, zacytuj cały post opisujący problem.

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz."

24

Odp: Dziwna rozmowa o pracę
tajemnicza75 napisał/a:

Trudno mi kłamać, że nie było mi prawko niezbędne, bo w sumie jest i było wtenczas bardzo potrzebne... serio hmm . Nie mam jednak ani grubej gotówki, ani motywacji  aby ponownie podchodzić.

Że kasa może blokować to rozumiem, ale motywacja?
Trauma to może za mocne słowo, ale takie sprawy, które się ciągną bez końca, mocno odbijają się na psyche.
Ja rozumiem, że można zrezygnować z czegoś, bo.... (kasa, inne sprawy), ale jeśli odczuwasz dyskomfort, jeśli w takich nieoczekiwanych momentach, jak rozmowa o pracę - uderza to w ciebie, to znaczy, że należałoby rozliczyć się z przeszłością - dla świętego spokoju. Nie wiem jak ty, ale mnie takie sprawy "dręczą" i mam mega satysfakcję, gdy się z nimi uporam. Czasem są to banały jak posprzątanie szafki z papierami (czytaj - różnymi sprawami do załatwienia), oczywiście nie są to sukcesy, którymi można się pochwalić na rozmowie, ale to właśnie te subiektywne sukcesy najmocniej wzmacniają poczucie pewności siebie.
Masz dwa wyjścia - albo uwierzyć w 100% że prawko nie jest ci potrzebne, wówczas nawet nie zauważysz, że ktoś mógłby potraktować to jako porażkę, albo je zrobić - dla własnego poczucia pewności siebie, dla satysfakcji z domkniętego rozdziału z przeszłości. 

Miałaś jakieś inne trudne pytania na rozmowie, poza tym prawkiem coś cię zaskoczyło, czy w pozostałych sprawach czułaś się pewnie, jak specjalistka w danej dziedzinie?

"Myślę, że każdy inteligentny człowiek jeśli mówi, że nie jest feministą, to się kompromituje, bo feminizm jest za równouprawnieniem. Prawa kobiet to prawa człowieka, po prostu" Maja Ostaszewska

25 Ostatnio edytowany przez tajemnicza75 (2018-08-30 16:22:44)

Odp: Dziwna rozmowa o pracę
SonyXperia napisał/a:

A próbowałaś zmienić ośrodek egzaminacyjny?
W którym mieście zdawałąś?

Nie każdy tak się czuje. Moje koleżanki (oprócz jednej, która zdawała 12 razy) mówiły, ze już w połowie nauki jazdy czuły się dobrze. Zmieniłam po 15 przejeżdżonych godzinach. Zdawałam w Trójmieście.

Olinka napisał/a:

Aha... Czyli mówiąc, że dotąd nie miałaś potrzeby posiadania prawa jazdy uważasz, że to kłamstwo, więc odpada, ale już wersja z traumą, której - jak sama twierdzisz - nie masz, kłamstwem nie jest? ;)

Heh traumy nie mam, ale mam lęk. Nie wiem czy wynika z tego, ze mój ojciec został śmiertelnie potrącony na pasach, czy z tego, ze byłam świadkiem potracenia (również na pasach) chłopca, czy jest to lęk nieuzasadniony, ale nie lubiłam kierować. Potrzebowałam prawka, ale nie czułam się dobrze za kierownicą. Tak więc na ścisłość, to nie jest kłamstwo, choć nie zamierzam używać słowa trauma, bo to przesada.

Olinka napisał/a:

A teraz już całkiem poważnie: dlaczego uważasz, że posiadanie prawa jazdy związane jest z posiadaniem ambicji lub ich brakiem? Czy to nie jest przypadkiem tak, że pojawił się u Ciebie jakiś kompleks, bo ja dla przykładu nigdy o tym w ten sposób nie pomyślałam.

Możliwe, że kompleks. Strasznie mi spadało poczucie wartości po każdym niezdanym egzaminie. Moja koleżanka i szwagierka zapisały się później ode mnie i jedna zdała szybciej, a druga za 1 razem. Wydawało mi się, że jestem jakaś nie teges :/ . Dlaczego to pozwiązuje z ambicją(?) hmmm, bo miałabym większe możliwości otrzymać dobrą prace gdybym miała prawko, więc obniżam swoje kwalifikacje nie idąc na nie, czyli nie mam ambicji, by tę lepsza prace otrzymać.

Averyl napisał/a:

ale jeśli odczuwasz dyskomfort, jeśli w takich nieoczekiwanych momentach, jak rozmowa o pracę - uderza to w ciebie, to znaczy, że należałoby rozliczyć się z przeszłością - dla świętego spokoju. Nie wiem jak ty, ale mnie takie sprawy "dręczą" i mam mega satysfakcję, gdy się z nimi uporam. Czasem są to banały jak posprzątanie szafki z papierami (czytaj - różnymi sprawami do załatwienia), oczywiście nie są to sukcesy, którymi można się pochwalić na rozmowie, ale to właśnie te subiektywne sukcesy najmocniej wzmacniają poczucie pewności siebie.

Miałaś jakieś inne trudne pytania na rozmowie, poza tym prawkiem coś cię zaskoczyło, czy w pozostałych sprawach czułaś się pewnie, jak specjalistka w danej dziedzinie?

Widzisz... ja m.in. właśnie dlatego się na to prawko zapisałam. Uwierzyłam, że jest mi ono potrzebne. Odłożyłam kasiorkę i uznałam, że przecież nie jestem aż tak głupia żeby mi 3 tys nie wystarczyło ;) . Teraz sobie wyobraź gdy nie wystarczyło, a ja opadałam z psychicznych sił. Tym kursem chciałam wzmocnić poczucie wartości, a je strasznie zaniżyłam.

Zaskoczyło mnie jedno pytanie i wiem, ze go nie przeszłam. Przedstawiono jakąś trudną sytuacje z klientem i miałam powiedzieć co bym zrobiła. Fakt, ze potem gdy emocje opadły, to sama się domyśliłam co bym zrobiła, ale wtenczas... była tylko pomroczność jasna... i zero pomysłów ;) . To pytanie padło po maglowaniu mnie o prawko, bo się strasznie o jego szczegóły dopytywano (nie wiem po jakie licho). Gdyby padło przed, to może nie byłabym jeszcze taka zestresowana.

Jeśli się smucisz, to żyjesz przeszłością.
Jeśli się boisz, to żyjesz przyszłością.
Jeśli jesteś spokojny, żyjesz teraźniejszością. Lao Tzu

26

Odp: Dziwna rozmowa o pracę
tajemnicza75 napisał/a:

Zaskoczyło mnie jedno pytanie i wiem, ze go nie przeszłam. Przedstawiono jakąś trudną sytuacje z klientem i miałam powiedzieć co bym zrobiła. Fakt, ze potem gdy emocje opadły, to sama się domyśliłam co bym zrobiła, ale wtenczas... była tylko pomroczność jasna... i zero pomysłów ;) . To pytanie padło po maglowaniu mnie o prawko, bo się strasznie o jego szczegóły dopytywano (nie wiem po jakie licho). Gdyby padło przed, to może nie byłabym jeszcze taka zestresowana.

Dlatego trudny temat jakim dla ciebie jest prawko należy skwitować krótkim "nigdy nie było mi potrzebne". To zamyka dyskusje i pozwala pójść dalej. Jak pozwoliłaś się złapać na słabości, zestresować, to pokazałaś że sobie ze stresem nie radzisz. Uwierz mi że mówienie całej prawdy na rozmowie kwalifikacyjnej jest przereklamowane. Kilkakrotnie byłem przygotowywany do rozmów przez fachowców. Zawodowi rekruterzy kazali mi, delikatnie mówiąc, koloryzować.

27 Ostatnio edytowany przez SonyXperia (2018-09-02 20:26:39)

Odp: Dziwna rozmowa o pracę
tajemnicza75 napisał/a:
SonyXperia napisał/a:

A próbowałaś zmienić ośrodek egzaminacyjny?
W którym mieście zdawałąś?

Nie każdy tak się czuje. Moje koleżanki (oprócz jednej, która zdawała 12 razy) mówiły, ze już w połowie nauki jazdy czuły się dobrze. Zmieniłam po 15 przejeżdżonych godzinach. Zdawałam w Trójmieście.

Czuć się dobrze w połowie nauki jazdy, to nie to samo co być doświadczonym, dobrym kierowcą ;)

A ile masz w sumie wyjeżdzonych godzin w L-ce? Jeździsz z jednym i tym samym instruktorem, czy zmieniałaś instruktorów? Jakie oni mają do Ciebie uwagi? Czy nie mają żadnych, na jazdach jest w miarę ok a Ty idziesz na egzamin i klapa?
Może pomiędz egzaminami miałaś duże przerwy w nauce. Czasem warto oprócz dodatkowych jazd, w dniu egzaminu, bezpośrednio przed wziąć jedną rozgrzewającą jazdę i iść zdawać 'na gorąco' po jeździe. Ludzie imają się różnych sposobów żeby w końcu zdać ;)

28

Odp: Dziwna rozmowa o pracę

Sony> to miało miejsce kilka lat temu. Miałam wyjeżdżone 55 godzin. Najpierw zmieniłam instruktora, a potem ośrodek szkoleniowy.
Uwagi głównie takie same, na tym też oblewałam.... zawsze na skrzyżowaniach i parkowaniu ;) . Nie miałam dużych przerw, od razu zapisywałam się na drugi egzamin, brałam kolejne lekcje, które skupiały się na tym z czym sobie nie radzę i potem egzamin.
To już dziś nie ma żadnego znaczenia, ja po tylu latach i tak musiałabym zaczynać wszystko od nowa, a nawet nie mam na to kasy ;) .

Jeśli się smucisz, to żyjesz przeszłością.
Jeśli się boisz, to żyjesz przyszłością.
Jeśli jesteś spokojny, żyjesz teraźniejszością. Lao Tzu

Posty [ 28 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018