Przyjaźń za granicą... - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » EMIGRACJA I ŻYCIE ZA GRANICĄ » Przyjaźń za granicą...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 16 ]

1

Temat: Przyjaźń za granicą...

Witam Was Kobietki  (panów również pozdrawiam jesli tu czasem  zaglądają) !!!!
Chciałam się z Wami podzielić moimi doswiadczeniami z życia na obczyźnie, nie wiem czy tylko u mnie wsytepują podobne refleksje , a może po prostu ponieważ każdy z nas jest inny wychodzi mój specyficzny charakterek. Uwielbiam podróżować, mogę smiało powiedzieć, iż połowę mojego życia spędziłam poza granicami mojego pięknego kraju. Nie wyobrażam sobie innego życia, uważam siebie za obywatelkę swiata i nie mam problemów z przystowaniem się do nowych warunków. Chcę jednoczesnie zaznaczyć, iż  Kocham mój kraj i uważam Polaków za wilelkich ludzi (zdarzają się niestety wyjątki od reguły, ale jest to już niezależne od narodowsci czy edukacji). Mieszkałam  w Meksyku, Francji, Włoszech,   Hiszpanii czy Anglii, a teraz ponownie wracam  w południowe rejony Europy (jednak słońca i plaży nie da się zastąpić niczym). Dodam, iż znam perfekcyjnie kilka języków obcych stąd u mnie przystosowanie do pracy i nowych kolegów  nie jest aż tak drastycznym doswiadczeniem.  Poznałam bardzo wielu ludzi zarówno w sferze zawodowej jak i sąsiedzkiej  i niestety ze smutkiem dochodzę do wniosku, iż mimo powierzchownej sympatii i zainteresowania, wielu z nich jest bardzo zamkniętych, negatywnie nastawionych do innych, traktujących stereotypowo (pochodzenie, płeć). Dotyczy to zwłaszcza zamkniętych srodowisk, mniejszych miasteczek, starszych, wychowanych tradycyjnie ludzi, choć to również żadna reguła. Co mnie po prostu odrzuca to zachowania osobników , którzy uważają siebie za swiatowców o wysokiej kulturze osobistej, a okazują się zakompleksionymi snobami. Na początku zawsze wszystko jest idealne, współpracownicy, sąsiedzi są bardzo pomocni i otwarci, jednak po jakims czasie okazuje się, iż wcale tacy szcerzy nie byli, dowiadujesz się jak to uwielbiają cię obgadywać i oczerniać za plecami. W konsekwencji dochodzę do wniosku, iż prawdziwa przyjaźń międzyludzka nie istnieje,  jesli nie jest podparta latami znajomosci.  W każdym z krajów spędziłam max. 2/3 lata więc może to jest powodem moich złych doswiadczeń. Suche, stałe kontakty koleżeńskie owszem da się osiągnąć, ale bez polotu i żadnego konkretnego zaangażowania. Nie powiem w obliczu problemów zawsze znalazł się ktos kto zechciał wyciągnąć pomocną dłoń jednak o bardziej zażyłych przyjaźniach należy zapomnieć. Czy tylko u mnie wychodzi ta dziwna korelacja i refleksja, może to ze mną jest cos nie tak, owszem do idealnych charakterów nie należę, ale chyba potworem również nie jestem. Napiszcie jak to u Was wygląda, bo zaczynam mysleć nad wizytą u psychologa smile smile.  Ps. Przepraszam za referat i wyflaczanie się na łonie forum....:)

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Przyjaźń za granicą...

Ja jestem świeżą, bo trzyletnią, emigrantką. Pewnie czas pokaże dalej jak to będzie. Nawiązuję łatwo i szybko znajomości. Jestem otwarta i lubiana. Dość szybko od momentu przyjazdu tutaj poznałam dziewczynę, o której mogę śmiało powiedzieć, że jest moją przyjaciółką, wiem, że nawet jeśli ja stąd wyjadę, to przyjaźń przetrwa. Pozostałe znajomości to miłe znajomości. Trudno się z każdym zaprzyjaźniać. Jeżeli stale zmieniasz miejsca zamieszkania to trudno nawiązać prawdziwe przyjaźnie. Ja wierzę w tą jedną, ale nic poza tym. Może jeszcze nie trafiłaś na bratnią duszę? Ja mam kilkoro przyjaciół w Polsce, też wierzę, że mimo odległości uda się je na zawsze zachować. Wiadomo, to nie jest tak samo, gdy jesteś na miejscu. Przyjaźń jak miłość - trzeba pielęgnować. I obie strony muszą się starać- jak w dobrym związku. Trudno powiedzieć czy z Tobą jest coś nie tak. Nie wydaje mi się. Raczej myślę, że nie spotkałaś jeszcze odpowiednich ludzi. Może źle szukasz? "Jeżeli zawsze wykonujemy tę samą czynność to nie możemy oczekiwać, że wynik będzie inny". Więc być może Twoje nawiązywanie przyjaźni (albo miejsca gdzie szukasz znajomości) jest zawsze takie samo, może warto spróbować czegoś innego? Powodzenia w znajdowaniu przyjaźni. I potem utrzymywaniu ich. Maggie

3

Odp: Przyjaźń za granicą...

Cześć Maggie, dziękuję za zainteresowanie, od razu zawitał uśmiech na mojej twarzy czytając komentarz, który napisałaś. Na pewno masz rację, z jednej strony ciągła zmiana miejsca zamieszkania, pracy, grona znajomych prowadzi do frustracji i nie pomaga w zawiązaniu dłuższych, wartościowych relacji. Z drugiej poprzez złe doświadczenia jakie mnie spotkały ja chyba przestałam też wierzyć w tego typu przyjaźnie, wole posiedzieć w domu z książką w ręce niż wyjść do ludzi poszukując wartościowych osobników (co na pewno nie jest łatwe w tłumie różnych osobowości i zachowań). Z drugiej strony znalazłam kilka for internetowych miasta, w którym mieszkam proponując spotkanie czy aktywne spędzenie czasu, ale nie widzę wręcz żadnego zainteresowania, ludzie zajęci są swoimi problemami, szukając jedynie porad typu jak znaleźć pracę, gdzie wyjść z dzieckiem na spacer, nie wiem wydają się jacyś zamknięci, patrzący wilkiem jeden na drugiego, każdy skupiony tylko na sobie samym i problemach życia codziennego. Może ja to tak widzę, w ciemnych barwach, a może jestem w błędzie. Jak napisałam do łatwych charakterów nie należę, nie jestem też zbyt śmiałą osobą, która pierwsza wyciągnie rękę, ale taka już jestem, mrukiem również nie jestem, lubię spotkania z innymi, zabawę, rozmowy na różne tematy, ani potworem dyktatorem, który narzuca grupie swoje preferencje. Zostawię chyba tą kwestię samą sobie, nic na siłę, co ma być to będzie. Zarówno w kraju jak i miejscach, w których zamieszkiwałam znajdzie się garstka dwie trzy osoby, z którymi utrzymuję wirtualny kontakt i chyba przy tym pozostanę mimo, iż to nie to samo co spotkanie twarzą w twarz.
Pozdrawiam Cię serdecznie i życzę powiedzenia, dla mnie jesteś szczęściarą, która łatwo nawiązuje przyjaźnie albo po prostu ma jakiś dar trafiając na interesujących ludzi, ja chyba tak nie potrafię.

4

Odp: Przyjaźń za granicą...

Hej Patito,

nie wiem gdzie teraz mieszkasz, ale piszesz, że przenosisz się do ciepłego kraju. Znasz języki, czyli teoretycznie powinnaś móc nawiązywać przyjaźnie niezależnie od pochodzenia, ale jednak pozostaje kwestia kulturowa. Poszukaj wśród naszych rodaków. A może miejsce, w którym mieszkasz ma jakiś dom polski czy klub polski? Wspólnie zorganizowana impreza dla Polonii może bardzo zbliżyć. Może w miejscu, do którego się przenosisz zdecydujesz się zabawić dłuższą chwilę. Człowiek jest zwierzęciem stadnym, my potrzebujemy ludzi do życia, tylko jednostki potrafią żyć samotnie. Nie zniechęcaj się ;-) Nie doszukuj się też w sobie problemów bo to do niczego nie prowadzi. Tylko bez sensu dołuje. Piszesz, że nie jesteś "idealna"... a znasz kogoś kto jest? Pytanie oczywiście retoryczne. Nie możesz być też lubiana przez wszystkich: "jak coś jest do wszystkiego to jest do niczego" hihi. Bądź sobą, zmień tylko oczekiwania co do ludzi. Pozdrawiam i trzymam kciuki za Twoje miejsce na ziemi :-)

Maggie

5

Odp: Przyjaźń za granicą...

Hej Maggie, może masz racje, zbyt wiele wymagam od innych nie dając wiele od siebie...Co do Polaków i domów polonijnych, u mnie raczej narodowość nie ma znaczenia i chyba nie jest mi łatwiej znaleźć bratnią duszę wśród rodaków. Napisałam raz na forum polskim, miasta w którym mieszkam i o dziwo zero odzewu, więc to takie bicie w mur, który i tak nie drgnie. Ja myślę, że po prostu nic na siłę, będzie co ma być, trzeba wyjść do ludzi, ale z drugiej strony nie zmuszę nikogo do przyjaźni. Owszem osoby takie jak Ty, otwarte i łatwo nawiązujące kontakty mają o wiele prościej, ale  jeśli charakteru zmienić nie mogę to przynajmniej postaram się nad nim popracować. Może również problemem, jak napisałaś w poprzednim poście, są moje przyzwyczajenia, nie staram się wychodzić do ludzi, inicjować spotkania czy wspólne wypady za miasto, ale chyba też jest to spowodowane naszym nieugiętym trybem życia. Wracam z pracy o 19 i mam serdecznie dość, jak i kiedy znaleźć czas na znajomych? Jesteśmy zwierzętami stadnymi, jak sama mówisz, nie przystosowanymi do ciągłego życia w stresie i napięciu, więc kończy się to jak w moim przypadku frustracją i poszukiwaniem celu, który jest nieosiągalny. Pozdrawiam i podziwiam takich jak Ty, którzy jednak wiedzą jak połączyć, pracę, dom z życiem towarzyskim i społecznym.

6

Odp: Przyjaźń za granicą...

W przyjaźń między Polakami za granicą nie wierzę... Za długo mieszkam poza krajem i za wiele widziałam.

7

Odp: Przyjaźń za granicą...

Cześć Gacior55, możesz napisać dlaczego tak myślisz? Jak długo mieszkasz za granicą i jakie doświadczenia skłoniły Cię do takich, a nie innych przemyśleń?

8

Odp: Przyjaźń za granicą...

Ja mieszkam od 7 lat w UK i też nie bardzo wierzę w przyjaźń między Polakami.

Zauważam zawsze spory dystans, gdy spotyka się dwóch rodaków. Za to, gdy widzę np Portugalczyków, Włochów, itd, to oni od razu zaczynają rozmawiać w swoim języku, od razu gadka, śmiechy, a Polacy? Polacy rzucają sobie nieufne spojrzenia, przywitają się, ale nie po polsku, tylko po angielsku, rozmowa jest krótka i formalna. Sama mieszkam z polską parą w domu i jak się witamy, to zawsze po angielsku. Ja wiem, że to Polacy, oni też na bank wiedzą, że ja Polka, ale poza cześć ze sobą w ogóle nie rozmawiamy, natomiast Portugalczycy stworzyli sobie swoją małą komunę.

Często Polacy radzą nowo przybyłym, by nie ufać innym Polakom, to chyba stąd ten dystans. Brak jest solidarności, brak jest grup, jedności.

9

Odp: Przyjaźń za granicą...

Przykro słyszeć, iż jesteśmy tak zakompleksieni i nieufni, uważam Polaków za wspaniałych ludzi z tradycjami, jednak na pewno w tym co mówisz jest wiele prawdy. Nie potrafimy się otworzyć na innych, boimy się pomóc drugiemu w potrzebie, nie umiemy współpracować. Z czego to może wynikać? Jednak z drugiej strony podobna korelacja nie jest tylko naszym problemem. Mam wielu znajomych Włochów czy Hiszpanów i owszem są otwarci i pomocni, ale nie zawsze ich intencje są tak szczere na jakie wyglądają, wszystko zależy od charakteru, wychowania, edukacji itd. Znam wielu Polaków o wielkim sercu jak i wielu Hiszpanów egoistów i narcyzów więc to chyba zależy od stopnia zażyłości relacji, co oczywiście za granicą jest bardzo złożoną i skomplikowaną kwestią.

10

Odp: Przyjaźń za granicą...

Nie tyle zakompleksieni, co na pewno nieufni - przynajmniej w tym kontekście.
Jak pierwszy raz jechałam do UK - tylko na wakacje - to mnie Polacy przed innymi Polakami ostrzegali - by nie ufać Polakom. Jak szukałam ogłoszeń dot. wynajmu pokoju na polskich portalach, to znajomy Polak spytał mnie: No co ty, z Polakami chcesz mieszkać?, na co ja odpowiedziałam: A Ty nie jesteś czasem Polakiem?

Czytałam kiedyś, ze generalnie - nie tylko za granicą - Polacy są wobec siebie nieufni. Nie ufamy rodzinie, sąsiadom - w porównaniu do innych krajów jesteśmy nieufni i zdystansowani.

11

Odp: Przyjaźń za granicą...

To prawda, chyba taka już nasza uroda, przecież jeszcze nie tak dawno (za komuny) trudno było zaufać własnemu sąsiadowi to o czym my mówimy, pewnie minie sporo czasu zanim nasze dzieci nauczymy otwartości i umiejętności społecznych tak ważnych w obecnym świecie...Przebywając za granicą w sumie nigdy nie miałam wewnętrznego przymusu by utrzymywać relacje tylko i wyłącznie z rodakami więc nie mogę się na ten temat wypowiedzieć, jednak mam kilka koleżanek Polek mieszkających w Hiszpanii i nie powiem może nie są to zażyłe relacje, ale mimo wszystko wartościowe. Z kolei Ci ludzie, którzy mówią tak źle o innych, aby trzymać się z dala od Polaków chyba sami mają jakiś problem ze sobą, ja nie mówię ufać od razu każdemu, ale dajmy sobie szansę, każdy z nas jest inny co nie znaczy, że nie znajdziemy w końcu bratniej duszy.

12

Odp: Przyjaźń za granicą...
Patito napisał/a:

To prawda, chyba taka już nasza uroda, przecież jeszcze nie tak dawno (za komuny) trudno było zaufać własnemu sąsiadowi to o czym my mówimy, pewnie minie sporo czasu zanim nasze dzieci nauczymy otwartości i umiejętności społecznych tak ważnych w obecnym świecie...Przebywając za granicą w sumie nigdy nie miałam wewnętrznego przymusu by utrzymywać relacje tylko i wyłącznie z rodakami więc nie mogę się na ten temat wypowiedzieć, jednak mam kilka koleżanek Polek mieszkających w Hiszpanii i nie powiem może nie są to zażyłe relacje, ale mimo wszystko wartościowe. Z kolei Ci ludzie, którzy mówią tak źle o innych, aby trzymać się z dala od Polaków chyba sami mają jakiś problem ze sobą, ja nie mówię ufać od razu każdemu, ale dajmy sobie szansę, każdy z nas jest inny co nie znaczy, że nie znajdziemy w końcu bratniej duszy.

Czesc smile
Ja mieszkam za granica od trzech lat. Przyjechalam z mega pozytywnym nastawieniem i szybko upadlam na tylek tongue
Moze zle trafilam, moze ze mna jest po prostu cos nie tak, ale nigdy wczesniej nie bylam rozchwiana emocjonalnie jak jestem teraz.

1. Kiedzy poznalam kogos z Polski to znajomosc konczyla sie najczesciej, gdy ``cos mi sie udalo osiagnac``. Obgadywania za plecami, zawisci, zazdrosnictwa nie bylo konca.
Nikt wczesniej nie rozliczal mnie ze wszystkiego i nie zagladal w kieszen i w moje zycie jak tutaj. ``Moja przyjaciolka``, ktora tu poznalam i z ktora spedzalam kazda wolna chwile potrafila przebic mi opone w aucie, bo w jej mniemaniu mam lepiej od niej.
Gdy zaczelam spedzac wolny czas z ``obcokrajowcami`` to oczywiscie bylam zaraz zarozumiala, nadeta, oraz nie braklo komentarzy, ze nie po to moi Rodacy na wojnie gineli, abym teraz ``trzymala z Niemcami`` smile
Chcesz sie uczyc, poznawac nowych ludzi, rozwijac - Ups. Mozesz miec problem. Co innego jesli ktos cos potrzebuje. Wtedy wiadomo kogo pytac o pomoc smile i nagle nic nie przeszkadza....
2. Czesto odczuwam, ze nie jestem ``tutejsza``. Nie raz spotkalam sie z niechecia, badz z glupim komentarzem.

Co mnie zszokowalo: U Niemcow nie ma takiego czegos jak ``bezinteresowna pomoc``,``podarowanie czegos bez okazji``.
Nie mogli zrozumiec jak moglam przywiezc z Polski np wodeczke ( bo z tym Nas kojarza tongue) i nie wziasc za to pieniedzy. Przyniesienie cukierkow ot tak do pracy, badz podwiezienie kogos (BEZPLATNIE) tez jest czyms szokujacym.
Ja jestem taka osoba, ktora chetnie pomaga i mysli o innych i dla mnie wydaje sie to normalne tongue:P:P

Moglabym pisac i pisac... Czesto mam myslenie czy nie wracac do kraju... Tesknie za rodzina i przyjaciolmi, ktorzy obecnie wspieraja mnie tylko przez internet. Kazdy powrot na weekend konczy sie placzem.
Niestety w moim miescie w Polsce nie ma perspektyw a za granica mam dobra prace...
Widocznie musi tak byc... Cos za cos...

13

Odp: Przyjaźń za granicą...

Zgadzam się jakakolwiek relacja powinna być obustronna. Inaczej jest to toksyczne.

14

Odp: Przyjaźń za granicą...

Z mojej strony wrażenie jakie odnoszę ogólnie to problemy z zaakceptowaniem inności i odmiennych opinii. W moim przypadku mieszkam i pracuję z osobami, które spędziły tutaj całe swoje życie, mają rodziny i przyjaciół, więc nie interesuje ich szukanie nowych, zażyłych znajomości, bo i niby po co się wysilać. Tym bardziej z obcokrajowcem, inna kultura, inne przyzwyczajenia. Jeśli nie potrafisz się przebić, bądź nie jesteś otwartą, ciekawą, kolorową osobą (nie wszyscy potrafią od razu pokazać swoje zalety) to raczej nie będzie łatwo znaleźć równie ciekawych znajomych już nie mówiąc o przyjaciołach. W pewnych kręgach musisz ''krakać'' jak inni by być zaakceptowanym, ja niestety tak nie potrafię, nie potrafię ''słodzić'' i zakładać maski, staram się być sobą stąd nie jest mi łatwo stać się częścią grupy.

15

Odp: Przyjaźń za granicą...

Cześć, Patito.

Skąd ja to znam... smile Niektórzy polscy znajomi odwrócili się ode mnie, gdy usłyszeli słowo Albania i narzekali, że po co zadaję się z moim Albańczykiem, jak nic dobrego nie wróży. Przykro mi, bo jestem naprawdę otwartą osobą i bardzo lubię nawiązywać nowe znajomości, ale po tym, co się stało, to wolę dmuchać na zimne. Poznałam kilku znajomych w Italii i oni wydawali się super. Myślałam, że będę mieć długi kontakt z nimi, a gdy wyjechałam z Italii to zero odezwy z ich strony.
Autorko, na pewno masz jednego dobrego znajomego, bo ja mam jedynego najlepszego przyjaciela, któremu nie przeszkadza, że wokół mnie kręcą się albańskie istoty. Rzeczywiście, bywałam smutna z powodu braku znajomych, ale teraz zrozumiałam, że lepiej nie mieć fałszywych znajomych.
Spotkałam Polaków, którzy przebywają w Albanii (jedna z nich mieszka) i niektórzy byli OK. Reszta patrzyła na mnie jak lew na ofiarę - wyglądają mi na zazdrosnych i zawistnych... Co się stało z nimi? Nie mam pojęcia, zawsze uważałam, że Polacy to super ludzie. Wierzę, że i znajdą się dobrzy ludzie.

16 Ostatnio edytowany przez Salomonka (2018-08-18 18:55:40)

Odp: Przyjaźń za granicą...
umbr4 napisał/a:
Patito napisał/a:

To prawda, chyba taka już nasza uroda, przecież jeszcze nie tak dawno (za komuny) trudno było zaufać własnemu sąsiadowi to o czym my mówimy, pewnie minie sporo czasu zanim nasze dzieci nauczymy otwartości i umiejętności społecznych tak ważnych w obecnym świecie...Przebywając za granicą w sumie nigdy nie miałam wewnętrznego przymusu by utrzymywać relacje tylko i wyłącznie z rodakami więc nie mogę się na ten temat wypowiedzieć, jednak mam kilka koleżanek Polek mieszkających w Hiszpanii i nie powiem może nie są to zażyłe relacje, ale mimo wszystko wartościowe. Z kolei Ci ludzie, którzy mówią tak źle o innych, aby trzymać się z dala od Polaków chyba sami mają jakiś problem ze sobą, ja nie mówię ufać od razu każdemu, ale dajmy sobie szansę, każdy z nas jest inny co nie znaczy, że nie znajdziemy w końcu bratniej duszy.

Czesc smile
Ja mieszkam za granica od trzech lat. Przyjechalam z mega pozytywnym nastawieniem i szybko upadlam na tylek tongue
Moze zle trafilam, moze ze mna jest po prostu cos nie tak, ale nigdy wczesniej nie bylam rozchwiana emocjonalnie jak jestem teraz.

1. Kiedzy poznalam kogos z Polski to znajomosc konczyla sie najczesciej, gdy ``cos mi sie udalo osiagnac``. Obgadywania za plecami, zawisci, zazdrosnictwa nie bylo konca.
Nikt wczesniej nie rozliczal mnie ze wszystkiego i nie zagladal w kieszen i w moje zycie jak tutaj. ``Moja przyjaciolka``, ktora tu poznalam i z ktora spedzalam kazda wolna chwile potrafila przebic mi opone w aucie, bo w jej mniemaniu mam lepiej od niej.
Gdy zaczelam spedzac wolny czas z ``obcokrajowcami`` to oczywiscie bylam zaraz zarozumiala, nadeta, oraz nie braklo komentarzy, ze nie po to moi Rodacy na wojnie gineli, abym teraz ``trzymala z Niemcami`` smile
Chcesz sie uczyc, poznawac nowych ludzi, rozwijac - Ups. Mozesz miec problem. Co innego jesli ktos cos potrzebuje. Wtedy wiadomo kogo pytac o pomoc smile i nagle nic nie przeszkadza....
2. Czesto odczuwam, ze nie jestem ``tutejsza``. Nie raz spotkalam sie z niechecia, badz z glupim komentarzem.

Co mnie zszokowalo: U Niemcow nie ma takiego czegos jak ``bezinteresowna pomoc``,``podarowanie czegos bez okazji``.
Nie mogli zrozumiec jak moglam przywiezc z Polski np wodeczke ( bo z tym Nas kojarza tongue) i nie wziasc za to pieniedzy. Przyniesienie cukierkow ot tak do pracy, badz podwiezienie kogos (BEZPLATNIE) tez jest czyms szokujacym.
Ja jestem taka osoba, ktora chetnie pomaga i mysli o innych i dla mnie wydaje sie to normalne tongue:P:P

Moglabym pisac i pisac... Czesto mam myslenie czy nie wracac do kraju... Tesknie za rodzina i przyjaciolmi, ktorzy obecnie wspieraja mnie tylko przez internet. Kazdy powrot na weekend konczy sie placzem.
Niestety w moim miescie w Polsce nie ma perspektyw a za granica mam dobra prace...
Widocznie musi tak byc... Cos za cos...


Ja mam zupełnie inne odczucia, co do Niemców, bo z Polakami nie mam zbyt wielkiej styczności tutaj. Gdy przyjechałam do Niemiec, to właśnie Niemcy pomagali mi jak mogli, naprawdę smile

Ledwie poznani koledzy z pracy, "załatwili" samochód, aby mi przywieźć meble. Założyli żyrandole i uporządkowali elektrykę w mieszkaniu, bo nie mogłam jej ogarnąć. Koleżanka pomogła w papierkach. Oczywiście, nie robiła niczego za mnie, ale jej wskazówki co do wyboru banku, ubezpieczenia, zarejestrowania samochodu itp. byly naprawdę bezcenne. Nikt nie wziął ode mnie ani centa, a "uroczysta kolacja" ktorą poźniej wyprawilam w podzięce, na pewno nie była **** gwiazdkowa:)

Zasmakowały im nasze polskie "Krówki" i teraz, gdy tylko jadę do Polski, przywoże tego ze dwa kilo smile

Jasne, że tęsknię za Polską... Jednak gdy wracam z Polski do Niemiec, to coraz częściej łapię się na mysli, że "nareszcie w domu".  Nigdy nie zaznałam tu zadnego mobbingu, wprost przeciwnie:)
Gdy szef nas ruga, to koleżanki i koledzy  dostają w decybelach powiedzmy na 10, a gdy podchodzi do mnie to ochrzan dostaję jak wszyscy, ale głośność na ...6.

Dodam też, że jestem jedyną Polką w pracy na ok. 50 pracowników. W ogóle jestem jedyna nie Niemka.

Może w tym leży "klucz"? Nie szukam kontaktu z Polakami, choć gdy mam z kim pogadać po polsku, to bardzo fajnie:)
Może mniej się przejmuj tymi docinkami i ogadywaniem? Nie przeżywaj tak i nie wnikaj w te głupoty, po prostu "rób swoje".  W końcu jestes tutaj po coś, jakiś cel sobie wytyczyłaś i do niego dążysz. Reszta, to tylko dodatki:)

Posty [ 16 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » EMIGRACJA I ŻYCIE ZA GRANICĄ » Przyjaźń za granicą...

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018