Problem z wiarą - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » RELIGIA - DUCHOWE POSZUKIWANIA » Problem z wiarą

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 39 do 68 z 68 ]

39

Odp: Problem z wiarą
marioosh666 napisał/a:

KK to biblijna synagoga szatana. Katolik,  który zaczyna myśleć przestaje być katolikiem. Ten kościół nie powinien być uznawany za chrześcijański szczególnie po ostatnich słowach Franciszka, że wystarczy być dobrym człowiekiem, a uchodźców mamy nie ewangelizować.

a co konkretnie Ci nie pasuje w tych slowach Franciszka?

Reklama
Zobacz podobne tematy :

40

Odp: Problem z wiarą
X77 napisał/a:

... A prawdziwie wierzący chrześcijanie w razie wątpliwości swoją wiedzę i wiarę czerpią właśnie z biblii, a nie z pokrętnych manipulacji kacyków w sutannach(którzy sami nie raz mają więcej grzechów na sumieniu niż zwykły świecki pachołek)....

Tylko, że z Biblią jest ten problem, że ona też jest autorstwa "protoplastów" dzisiejszych "manipulujących kacyków w sutannach". Biblię też ktoś kiedyś siadł i napisał, robiąc to z pamięci. To nie jest spisywana na bieżąco kronika wydarzeń zapisywana przez ich świadka. Opisywane są wydarzenia w których autorzy nie uczestniczyli, a nawet takie, które w ogóle nie miały żadnych świadków. Pomijam już to, że są w niej ogromne dziury czasowe. Ciężko oddzielić konfabulacje od tego co może było prawdą.

41

Odp: Problem z wiarą

Ci nowi i właściwi chrześcijanie nie widzą, że zjadają własny ogon. Wilczysko to też zauważył. smile Po za resentymentem do KK, sensu i logiki to większego nie ma. smile

Nie czynię dobra którego chce, ale czynię to zło, którego nie chcę.
Reklama

42

Odp: Problem z wiarą
adiaphora napisał/a:
marioosh666 napisał/a:

KK to biblijna synagoga szatana. Katolik,  który zaczyna myśleć przestaje być katolikiem. Ten kościół nie powinien być uznawany za chrześcijański szczególnie po ostatnich słowach Franciszka, że wystarczy być dobrym człowiekiem, a uchodźców mamy nie ewangelizować.

a co konkretnie Ci nie pasuje w tych slowach Franciszka?

Podważenie tego co Jezus zrobił na krzyżu. Według Biblii zbawienie jest z łaski dla tych, którzy uwierzyli w Jezusa, później zostały do tego dołożę uczynki i sakramenty, a Franciszek mówi, że uczynki wystarczą sad

Nobody Is Born Gay - GOD

43

Odp: Problem z wiarą
Gosia1962 napisał/a:

To co pasuje do katolickiej religii i  indokrynacji nie bedzie  matafora. Co koliduje, co jest niewygodne, co jest juz dawno udowodnione (np. wiek planety Ziemi, niemozliwosc powstania ludzkosci od jednej pary), co jest po prostu glupkowate (takich wersetow ma biblia bardzo wiele) jest ogloszone jako metafora.

Księgę Rodzaju napisał kapłan lub grupa kapłanów izraelskich. W starożytności kapłani stanowili najbardziej wykształconą warstwę społeczną. Potrafili czytać i pisać, mieli też dużą wiedzę historyczną i polityczną, nierzadko byli też zapewne dobrze zorientowani w matematyce, astronomii oraz naukach inżynieryjnych, które służyły budowie świątyń. Z pewnością mieszkańcy starożytnych cywilizacji mieli świadomość, że potomstwo osób blisko spokrewnionych jest często kalekie, bezpłodne i obdarzone rozmaitymi wadami. Zresztą historia i antropologia uczy, że wiedziały o tym nawet prymitywne ludy i plemiona zamieszkujące wszystkie obszary naszej planety. Trudno się zatem spodziewać, że wykształceni autorzy Księgi Rodzaju nie posiadali tej wiedzy i poprzez swoje nieuctwo popełnili błąd. Należy raczej przypuszczać, że Księga Rodzaju, jak i zresztą większość starego testamentu było pisanych na sposób literackiej przypowieści. Krótko mówiąc, autor lub autorzy Księgi Rodzaju byli w pełni świadomi, że posługują się metaforą i całość napisanego przez nich tekstu ma charakter filozoficzno-moralnego traktatu, a nie podręcznika naukowego dotyczącego powstania materii ożywionej i nieożywionej. Ciekawe jest to, czy autorzy tego tekstu przewidywali, że trzydzieści lub czterdzieści stuleci później, w XXI wieku pojawi się osoba, która ukończy studia z religioznawstwa i będzie uważała, że ich traktat należy odczytywać dosłownie na wzór podręcznika do przyrody dla 3 klasy szkoły podstawowej.

marioosh666 napisał/a:

@kacerz, a jak mają być skazywani i siedzieć w więzieniu  skoro niezwłocznie po wypłynięciu sytuacji są przenoszeni na inną parafię najczęściej na Ukrainę?.

Degollado był meksykaninem i całe życie mieszkał na terenie Meksyku. Czasem pewnie z niego wyjeżdżał, głównie po to, żeby się obściskiwać z K.Wojtyłą, ale zasadniczo był rezydentem tego państwa. Nigdy też nie został przeniesiony na żadną parafię na Ukrainie.

X77 napisał/a:


Nawet przeciętnie inteligentny człowiek może zauważyć drastyczne różnice i sprzeczności między tym co naucza biblia chrześcijańska, a tym co próbuje wszystkim wmawiać KK, a co za tym idzie, automatycznie będą nasuwały się wątpliwości co do tego, czy aby na pewno KK i Chrześcijaństwo jest dokładnie tym samym.

Może jednak czasem potrzebna jest trochę ponad przeciętna inteligencja, żeby wiedzieć, że nie istnieje i nigdy nie istniała jedna powszechnie uznawana definicja chrześcijaństwa i co do treści tego, czym jest chrześcijaństwo i jak interpretować naukę Chrystusa, toczyły się w ciągu wieków zażarte spory i dyskusje. W dodatku te kłótnie często przybierały dosyć brutalną i mało akademicką formę, czego dowodem jest to, że wiele osób zostało skazanych za herezję, część z nich spłonęła na stosach, doszło do kilku schizm oraz wielu wojen religijnych pomiędzy wyznawcami różnych odłamów chrześcijaństwa. Te spory mają miejsce również dziś czego przejawem jest fakt, że wielu ponadprzeciętnie inteligentnych historyków starożytności, uczonych, biblistów oraz teologów różnych wyznań toczy dyskusje naukowe dotyczące sensu konkretnych fragmentów biblii oraz ich historycznego, literackiego i kulturowego kontekstu. Trzeba być osobą przemądrzałą, żeby twierdzić, że wystarczy przeciętna inteligencja, żeby wiedzieć, czym jest prawdziwe chrześcijaństwo i jak odróżnić ją od nieprawdziwego chrześcijaństwa katolickiego(prawosławnego, protestanckiego), które wykuwało się przez stulecia subtelnych teologicznych sporów, dyskusji mad doktryną, w reakcji na konkretne wydarzenia historyczne i było aktywną(w pewnych okresach ulegającą, co jest nieuchronne, wypaczeniom i błędom) próbą właściwej interpretacji pierwotnej myśli Chrystusa.

Reklama

44

Odp: Problem z wiarą
marioosh666 napisał/a:
adiaphora napisał/a:
marioosh666 napisał/a:

KK to biblijna synagoga szatana. Katolik,  który zaczyna myśleć przestaje być katolikiem. Ten kościół nie powinien być uznawany za chrześcijański szczególnie po ostatnich słowach Franciszka, że wystarczy być dobrym człowiekiem, a uchodźców mamy nie ewangelizować.

a co konkretnie Ci nie pasuje w tych slowach Franciszka?

Podważenie tego co Jezus zrobił na krzyżu. Według Biblii zbawienie jest z łaski dla tych, którzy uwierzyli w Jezusa, później zostały do tego dołożę uczynki i sakramenty, a Franciszek mówi, że uczynki wystarczą sad

Tak się kiedyś zastanawiałem dlaczego akurat śmierć Jezusa na krzyżu jest taka ważna ? Co w tym jest wyjątkowego ? Że został skazany niewinny człowiek ? Takich ludzi było i jest tysiące. Nic wyjątkowego. Chodzi o skalę cierpienia ? Nie umniejszając w niczym cierpieniu Jezusa, to ludzka inwencja potrafi zadawać jeszcze bardziej bolesną i długą śmierć, niż ukrzyżowanie. To o co tak naprawdę chodzi ? Myślę, że jakby zrobić jakiś sondaż to zdecydowana większość chrześcijan poza rzucaniem formułek z lekcji religii też nie potrafiłaby na to pytanie odpowiedzieć. Też chodziłem na religię, więc formułkę znam. Ale o co w ogóle chodzi ?

45

Odp: Problem z wiarą

@wilczysko, śmierć Jezusa na krzyżu to ofiara doskonała na nasze grzechy. Już nie trzeba zabijać zwierząt, składać wymyślnych ofiar czy odprawić mszy - wystarczy uwierzyć w Jezusa. Ateistyczni guru mówią, że gdyby udało się podważyć fakt zmartwychwstania to byłoby to równoznaczne z pokonanie chrześcijaństwa.

Nobody Is Born Gay - GOD

46 Ostatnio edytowany przez wilczysko (2018-03-21 14:45:20)

Odp: Problem z wiarą
marioosh666 napisał/a:

@wilczysko, śmierć Jezusa na krzyżu to ofiara doskonała na nasze grzechy. Już nie trzeba zabijać zwierząt, składać wymyślnych ofiar czy odprawić mszy - wystarczy uwierzyć w Jezusa. Ateistyczni guru mówią, że gdyby udało się podważyć fakt zmartwychwstania to byłoby to równoznaczne z pokonanie chrześcijaństwa.

No ale to jest właśnie dla mnie formułka z religii i ja ją znam. Ale dlaczego to jest ta ofiara doskonała ? Ofiary z ludzi były składane długo przed Jezusem i długo po nim. Ze zwierząt ? Poniekąd jest to kultywowane do dziś. Choćby w postaci różnych tradycji, że na stole wielkanocnym ma być to i tamto, na stole wigilijnym to i tamto itd. To, że zwierzątka zjadane na tych stołach nie są zabijane w dźwiękach jakiś inkantacji, modlitw, śpiewów nie zmienia tego, że zabija się je i zjada na okoliczność święcenia danych świąt.
A zmartwychwstania nie da się ani udowodnić, ani podważyć. Dlatego to się nazywa wiara. Gdyby się dało udowodnić to nie byłaby to wiara, tylko wiedza.

47 Ostatnio edytowany przez marioosh666 (2018-03-21 14:57:27)

Odp: Problem z wiarą
wilczysko napisał/a:

A zmartwychwstania nie da się ani udowodnić, ani podważyć. Dlatego to się nazywa wiara. Gdyby się dało udowodnić to nie byłaby to wiara, tylko wiedza.

Problem w tym, że nie masz podstawowej wiedzy w temacie np.: o przymierzach w Biblii i jesteś ofiarą komuszej edukacji zakładającej, że nie ma obiektywnej prawdy. Ci, którzy próbowali podważyć zmartwychwstanie i robili to uczciwie kończyli jako chrześcijanie. Książka Josha McDowella rozprawia się z tematem bardzo jednoznacznie - polecam.

Ofiara doskonała, czyli raz i na zawsze, a nie jak w przypadku starego przymierza nieustannie i jednorazowo.

Nobody Is Born Gay - GOD

48

Odp: Problem z wiarą
marioosh666 napisał/a:
wilczysko napisał/a:

A zmartwychwstania nie da się ani udowodnić, ani podważyć. Dlatego to się nazywa wiara. Gdyby się dało udowodnić to nie byłaby to wiara, tylko wiedza.

Problem w tym, że nie masz podstawowej wiedzy w temacie np.: o przymierzach w Biblii i jesteś ofiarą komuszej edukacji zakładającej, że nie ma obiektywnej prawdy. Ci, którzy próbowali podważyć zmartwychwstanie i robili to uczciwie kończyli jako chrześcijanie. Książka Josha McDowella rozprawia się z tematem bardzo jednoznacznie - polecam.

Ofiara doskonała, czyli raz i na zawsze, a nie jak w przypadku starego przymierza nieustannie i jednorazowo.

O jakich Ty przymierzach w Biblii mi piszesz ? Jaką komuszą edukację mi zarzucasz ? Za moich czasów religii uczono się w salkach katechetycznych, a w świeckich szkołach nic się na jej temat nie mówiło, więc co ma piernik do wiatraka ? Nie masz nic konkretnego do powiedzenia to zaczynasz rzucać sloganami. Jest dowód na zmartwychwstanie to go podaj. Bo ja o takim nie słyszałem. A też chodziłem na religię, do kościoła, czytałem Biblię.

49

Odp: Problem z wiarą
wilczysko napisał/a:

O jakich Ty przymierzach w Biblii mi piszesz ?

1. Z Abrahamem
2. Palestyńskie
3. Z Mojżeszem
4. Z Dawidem
5. Z Adamem
6. Z Noem
7. Nowe Przymierze

Trzy ostatnie zostały zawarte z całą ludzkością, a cztery wcześniejsze dotyczą Żydów.

wilczysko napisał/a:

Jaką komuszą edukację mi zarzucasz ? Za moich czasów religii uczono się w salkach katechetycznych, a w świeckich szkołach nic się na jej temat nie mówiło, więc co ma piernik do wiatraka ?

KK w Polsce jest przesiąknięty komunizmem. Ktoś kto ma takie podejście do Biblii nie ma wiedzy w temacie albo ma złą wolę. Sam chodziłem na religię i do państwowej szkoły, więc wiem skąd to się wzięło.

wilczysko napisał/a:

Nie masz nic konkretnego do powiedzenia to zaczynasz rzucać sloganami.

Mam bardzo dużo do powiedzenia, ale i tak wszystko zanegujesz sprowadzając dodo mitów, baśni, legend, bo to łatwiejsze niż sprawdzenie w źródłach.

wilczysko napisał/a:

Jest dowód na zmartwychwstanie to go podaj. Bo ja o takim nie słyszałem.

1. Złamana rzymska pieczęć
2. Pusty grób
3. Wielki kamień przesunięty
4. Rzymska straż uciekła
5. Szaty pogrzebowe mówią
6. Jezus się ukazuje
7. Kobiety widziały Go pierwszej

Przez 130 stron ktoś bardzo rzetelnie się z tym rozprawia. Czy mam wkleić tutaj wszystko? I tak - Będziesz chciał to przeczytasz, a nie to nie.

wilczysko napisał/a:

A też chodziłem na religię, do kościoła, czytałem Biblię.

Właśnie dlatego nie słyszałeś sad

Nobody Is Born Gay - GOD

50

Odp: Problem z wiarą
marioosh666 napisał/a:
adiaphora napisał/a:
marioosh666 napisał/a:

KK to biblijna synagoga szatana. Katolik,  który zaczyna myśleć przestaje być katolikiem. Ten kościół nie powinien być uznawany za chrześcijański szczególnie po ostatnich słowach Franciszka, że wystarczy być dobrym człowiekiem, a uchodźców mamy nie ewangelizować.

a co konkretnie Ci nie pasuje w tych slowach Franciszka?

Podważenie tego co Jezus zrobił na krzyżu. Według Biblii zbawienie jest z łaski dla tych, którzy uwierzyli w Jezusa, później zostały do tego dołożę uczynki i sakramenty, a Franciszek mówi, że uczynki wystarczą sad

być może dla Boga to jest istotne, ale z punktu widzenia zwykłego śmiertelnika jakim jestem, dobro uważam za najwyższą wartość w ludziach. Może wiec bycie dobrym człowiekiem nie wystarcza, aby zasłużyć na bilet do nieba, ale zdecydowanie wystarcza aby uczynić ten świat lepszym. Dla mnie to się liczy najbardziej.  Sakramenty nic dla świata nie wnoszą. Nie chodzi o podważanie, ale o zdrowy rozsądek. Jedni wola klepac pacierze i przyjmować komunie licząc na zbawienie, inni poświęcają swój czas i inne zasoby, a nawet życie,  aby pomagać ludziom. Takich Jezusow jest wielu.

51

Odp: Problem z wiarą

ze mną nikt żadnego przymierza nie zawieral smile

52

Odp: Problem z wiarą
adiaphora napisał/a:

być może dla Boga to jest istotne, ale z punktu widzenia zwykłego śmiertelnika jakim jestem, dobro uważam za najwyższą wartość w ludziach. Może wiec bycie dobrym człowiekiem nie wystarcza, aby zasłużyć na bilet do nieba, ale zdecydowanie wystarcza aby uczynić ten świat lepszym. Dla mnie to się liczy najbardziej.  Sakramenty nic dla świata nie wnoszą. Nie chodzi o podważanie, ale o zdrowy rozsądek. Jedni wola klepac pacierze i przyjmować komunie licząc na zbawienie, inni poświęcają swój czas i inne zasoby, a nawet życie,  aby pomagać ludziom. Takich Jezusow jest wielu.

Rzecz w tym, że nie ma dobra obiektywnego. Są cywilizację w których zabicie żony, która po ślubie odeszła jest dobre, a w innych to jest czyn godny potępienia. Tak samo jak podejście do własności, sprawiedliwości, wolności osobistej itp. Nie trzeba szukać daleko - dla przybyszy zza naszej wschodniej granicy pomoc jest oznaką słabości i frajerstwa, a okazanie siły to szacunek. Być może nie zdajesz sobie tego sprawy, ale cała nasza zachodnia cywilizacja wywodzi się z Biblii. Na razie udało się usunąć ten związek ze świadomości. Pracuje się też nad zmianą mentalności. Na końcu będzie zmiana prawa.

_v_ napisał/a:

ze mną nikt żadnego przymierza nie zawieral smile

Zawierał... Możesz się co najwyżej buntować tak jak dziecko wobec rodzica.

Nobody Is Born Gay - GOD

53 Ostatnio edytowany przez kacerz (2018-03-21 17:41:53)

Odp: Problem z wiarą
wilczysko napisał/a:

Tak się kiedyś zastanawiałem dlaczego akurat śmierć Jezusa na krzyżu jest taka ważna ? Co w tym jest wyjątkowego ? Że został skazany niewinny człowiek ? Takich ludzi było i jest tysiące. Nic wyjątkowego. Chodzi o skalę cierpienia ? Nie umniejszając w niczym cierpieniu Jezusa, to ludzka inwencja potrafi zadawać jeszcze bardziej bolesną i długą śmierć, niż ukrzyżowanie. To o co tak naprawdę chodzi ? Myślę, że jakby zrobić jakiś sondaż to zdecydowana większość chrześcijan poza rzucaniem formułek z lekcji religii też nie potrafiłaby na to pytanie odpowiedzieć. Też chodziłem na religię, więc formułkę znam. Ale o co w ogóle chodzi ?

Znam pewne wytłumaczenie i jest ono moim zdaniem przekonujące. Za chwilę podam jedną z chrześcijańskich interpretacji, ale zanim to zrobię, to muszę dokonać pewnego wprowadzenia. Na świecie mamy do czynienia z ogromną ilością cierpienia. To cierpienie jest dla nas często zupełnie niezrozumiałe i niewytłumaczalne. Znaczna część ludzkości żyje w strasznych warunkach, w miejscach ogarniętych wojną, kataklizmami naturalnymi, skrajną biedą, głodem, epidemiami i śmiercią. W naszej części świata często bezmyślne ludzkie zachowanie, celowe bestialstwo albo zwykły przypadek zadaje śmierć lub kalectwo prawym ludziom, którzy mają bliskich, potrafią ich kochać, którzy wciąż mają życiowe cele, aspiracje i zdolność do twórczego działania. Oddziały szpitali pediatrycznych są pełne zupełnie niewinnych i naznaczonych straszną chorobą dzieci. Każdy z nas przeżywa też osobisty ból. To wszystko jest wielkim i niewyobrażalnym cierpieniem, które w dodatku często wydaje się bezcelowe i bezsensu. Teraz wyobraźmy sobie, że na świecie pojawia się Bóg, który wciela się w człowieka i ten Bóg w tajemniczy sposób decyduje, bo to jego świadoma decyzja, że umrze i będzie przeżywał przed śmiercią wielkie cierpienie. Niektórzy teologowie chrześcijańscy interpretują ten fakt w ten sposób, że Bóg stawia cierpienie swojego stworzenia jako centralny problem, że poprzez tę swoją śmierć w jakiś niezupełnie zrozumiały dla nas sposób do tego wielkiego cierpienia się odnosi. Nie potrafię powiedzieć nic więcej, ale sądzę, że tak rozumiana śmierć Chrystusa na krzyżu nie jest niczym błahym albo naiwnym i nie dziwię się, że jest najważniejszym elementem całego chrześcijaństwa.

54

Odp: Problem z wiarą
marioosh666 napisał/a:
adiaphora napisał/a:

być może dla Boga to jest istotne, ale z punktu widzenia zwykłego śmiertelnika jakim jestem, dobro uważam za najwyższą wartość w ludziach. Może wiec bycie dobrym człowiekiem nie wystarcza, aby zasłużyć na bilet do nieba, ale zdecydowanie wystarcza aby uczynić ten świat lepszym. Dla mnie to się liczy najbardziej.  Sakramenty nic dla świata nie wnoszą. Nie chodzi o podważanie, ale o zdrowy rozsądek. Jedni wola klepac pacierze i przyjmować komunie licząc na zbawienie, inni poświęcają swój czas i inne zasoby, a nawet życie,  aby pomagać ludziom. Takich Jezusow jest wielu.

Rzecz w tym, że nie ma dobra obiektywnego. Są cywilizację w których zabicie żony, która po ślubie odeszła jest dobre, a w innych to jest czyn godny potępienia. Tak samo jak podejście do własności, sprawiedliwości, wolności osobistej itp. Nie trzeba szukać daleko - dla przybyszy zza naszej wschodniej granicy pomoc jest oznaką słabości i frajerstwa, a okazanie siły to szacunek. Być może nie zdajesz sobie tego sprawy, ale cała nasza zachodnia cywilizacja wywodzi się z Biblii. Na razie udało się usunąć ten związek ze świadomości. Pracuje się też nad zmianą mentalności. Na końcu będzie zmiana prawa.

_v_ napisał/a:

ze mną nikt żadnego przymierza nie zawieral smile

Zawierał... Możesz się co najwyżej buntować tak jak dziecko wobec rodzica.


moj drogi trollu mariooshu smile
to ja wybieram Ozyrysa - z nim moge przymierza zawierac wink

55 Ostatnio edytowany przez adiaphora (2018-03-21 19:12:34)

Odp: Problem z wiarą
marioosh666 napisał/a:
adiaphora napisał/a:

być może dla Boga to jest istotne, ale z punktu widzenia zwykłego śmiertelnika jakim jestem, dobro uważam za najwyższą wartość w ludziach. Może wiec bycie dobrym człowiekiem nie wystarcza, aby zasłużyć na bilet do nieba, ale zdecydowanie wystarcza aby uczynić ten świat lepszym. Dla mnie to się liczy najbardziej.  Sakramenty nic dla świata nie wnoszą. Nie chodzi o podważanie, ale o zdrowy rozsądek. Jedni wola klepac pacierze i przyjmować komunie licząc na zbawienie, inni poświęcają swój czas i inne zasoby, a nawet życie,  aby pomagać ludziom. Takich Jezusow jest wielu.

Rzecz w tym, że nie ma dobra obiektywnego. Są cywilizację w których zabicie żony, która po ślubie odeszła jest dobre, a w innych to jest czyn godny potępienia. Tak samo jak podejście do własności, sprawiedliwości, wolności osobistej itp. Nie trzeba szukać daleko - dla przybyszy zza naszej wschodniej granicy pomoc jest oznaką słabości i frajerstwa, a okazanie siły to szacunek. Być może nie zdajesz sobie tego sprawy, ale cała nasza zachodnia cywilizacja wywodzi się z Biblii. Na razie udało się usunąć ten związek ze świadomości. Pracuje się też nad zmianą mentalności. Na końcu będzie zmiana prawa.

i jakie uzasadnienie ma taki relatywizm? Rzecz w tym, że i Boga może nie ma, więc co dalej? Robta, co chceta?
Wg Ciebie religia okresla co dobre? Bo w sumie to nie bardzo rozumiem o co chodzi. Wtedy te dobre uczynki to już sa dobrem obiektywnym?
To jak postrzegasz dobro i zło to kwestia Twojej moralności. Są uniwersalne zasady określające co jest dobrem a co złem i bez względu co ktoś będzie o tym myślal, pozostaną tym samym. Poza tym chyba dla każdej chyba cywilizacji dobrem jest miłość a złem nienawiść.

56

Odp: Problem z wiarą
kacerz napisał/a:
wilczysko napisał/a:

Tak się kiedyś zastanawiałem dlaczego akurat śmierć Jezusa na krzyżu jest taka ważna ? Co w tym jest wyjątkowego ? Że został skazany niewinny człowiek ? Takich ludzi było i jest tysiące. Nic wyjątkowego. Chodzi o skalę cierpienia ? Nie umniejszając w niczym cierpieniu Jezusa, to ludzka inwencja potrafi zadawać jeszcze bardziej bolesną i długą śmierć, niż ukrzyżowanie. To o co tak naprawdę chodzi ? Myślę, że jakby zrobić jakiś sondaż to zdecydowana większość chrześcijan poza rzucaniem formułek z lekcji religii też nie potrafiłaby na to pytanie odpowiedzieć. Też chodziłem na religię, więc formułkę znam. Ale o co w ogóle chodzi ?

Znam pewne wytłumaczenie i jest ono moim zdaniem przekonujące. Za chwilę podam jedną z chrześcijańskich interpretacji, ale zanim to zrobię, to muszę dokonać pewnego wprowadzenia. Na świecie mamy do czynienia z ogromną ilością cierpienia. To cierpienie jest dla nas często zupełnie niezrozumiałe i niewytłumaczalne. Znaczna część ludzkości żyje w strasznych warunkach, w miejscach ogarniętych wojną, kataklizmami naturalnymi, skrajną biedą, głodem, epidemiami i śmiercią. W naszej części świata często bezmyślne ludzkie zachowanie, celowe bestialstwo albo zwykły przypadek zadaje śmierć lub kalectwo prawym ludziom, którzy mają bliskich, potrafią ich kochać, którzy wciąż mają życiowe cele, aspiracje i zdolność do twórczego działania. Oddziały szpitali pediatrycznych są pełne zupełnie niewinnych i naznaczonych straszną chorobą dzieci. Każdy z nas przeżywa też osobisty ból. To wszystko jest wielkim i niewyobrażalnym cierpieniem, które w dodatku często wydaje się bezcelowe i bezsensu. Teraz wyobraźmy sobie, że na świecie pojawia się Bóg, który wciela się w człowieka i ten Bóg w tajemniczy sposób decyduje, bo to jego świadoma decyzja, że umrze i będzie przeżywał przed śmiercią wielkie cierpienie. Niektórzy teologowie chrześcijańscy interpretują ten fakt w ten sposób, że Bóg stawia cierpienie swojego stworzenia jako centralny problem, że poprzez tę swoją śmierć w jakiś niezupełnie zrozumiały dla nas sposób do tego wielkiego cierpienia się odnosi. Nie potrafię powiedzieć nic więcej, ale sądzę, że tak rozumiana śmierć Chrystusa na krzyżu nie jest niczym błahym albo naiwnym i nie dziwię się, że jest najważniejszym elementem całego chrześcijaństwa.

Przy całym szacunku dla Jego cierpienia to jednak jego 1 dzień bólu to jak "leczenie kanałowe" przy cierpieniu, które trwa czasami miesiącami, latami, albo nawet całe życie. Poza tym On wiedział jak to się skończy. Zwykły człowiek tego "luksusu" nie ma i często w naturalny sposób boi się śmierci.
No i  realnie rzecz ujmując to świat przed Jezusem i po Jezusie jest tak samo, brutalny, bezwzględny i niesprawiedliwy.

57

Odp: Problem z wiarą
marioosh666 napisał/a:
wilczysko napisał/a:

O jakich Ty przymierzach w Biblii mi piszesz ?

1. Z Abrahamem
2. Palestyńskie
3. Z Mojżeszem
4. Z Dawidem
5. Z Adamem
6. Z Noem
7. Nowe Przymierze

Trzy ostatnie zostały zawarte z całą ludzkością, a cztery wcześniejsze dotyczą Żydów.

wilczysko napisał/a:

Jaką komuszą edukację mi zarzucasz ? Za moich czasów religii uczono się w salkach katechetycznych, a w świeckich szkołach nic się na jej temat nie mówiło, więc co ma piernik do wiatraka ?

KK w Polsce jest przesiąknięty komunizmem. Ktoś kto ma takie podejście do Biblii nie ma wiedzy w temacie albo ma złą wolę. Sam chodziłem na religię i do państwowej szkoły, więc wiem skąd to się wzięło.

wilczysko napisał/a:

Nie masz nic konkretnego do powiedzenia to zaczynasz rzucać sloganami.

Mam bardzo dużo do powiedzenia, ale i tak wszystko zanegujesz sprowadzając dodo mitów, baśni, legend, bo to łatwiejsze niż sprawdzenie w źródłach.

wilczysko napisał/a:

Jest dowód na zmartwychwstanie to go podaj. Bo ja o takim nie słyszałem.

1. Złamana rzymska pieczęć
2. Pusty grób
3. Wielki kamień przesunięty
4. Rzymska straż uciekła
5. Szaty pogrzebowe mówią
6. Jezus się ukazuje
7. Kobiety widziały Go pierwszej

Przez 130 stron ktoś bardzo rzetelnie się z tym rozprawia. Czy mam wkleić tutaj wszystko? I tak - Będziesz chciał to przeczytasz, a nie to nie.

wilczysko napisał/a:

A też chodziłem na religię, do kościoła, czytałem Biblię.

Właśnie dlatego nie słyszałeś sad

W wielu religiach, mitach istniały jakieś umowy, przymierza itp. między Bogiem (lub bogami) a ludźmi. Każda grupa społeczna, naród lubi się czuć tym "wybranym". Czasem to się nazywa "naród wybrany", "czasem mesjasz narodów", a czasem "Got mit uns" smile

A co do podanych przez Ciebie dowód na zmartwychwstanie to gdybyś obecnie zobaczył na cmentarzu otwarty grobowiec, z pustą trumną to przez głowę przeszłoby Ci pewnie najpierw kilka innych wytłumaczeń, a nie to, że ktoś zmartwychwstał. I nie mam tu na myśli wybudzenia się z jakiejś rodzaju katatonii, letargu.

58

Odp: Problem z wiarą
adiaphora napisał/a:
marioosh666 napisał/a:
adiaphora napisał/a:

być może dla Boga to jest istotne, ale z punktu widzenia zwykłego śmiertelnika jakim jestem, dobro uważam za najwyższą wartość w ludziach. Może wiec bycie dobrym człowiekiem nie wystarcza, aby zasłużyć na bilet do nieba, ale zdecydowanie wystarcza aby uczynić ten świat lepszym. Dla mnie to się liczy najbardziej.  Sakramenty nic dla świata nie wnoszą. Nie chodzi o podważanie, ale o zdrowy rozsądek. Jedni wola klepac pacierze i przyjmować komunie licząc na zbawienie, inni poświęcają swój czas i inne zasoby, a nawet życie,  aby pomagać ludziom. Takich Jezusow jest wielu.

Rzecz w tym, że nie ma dobra obiektywnego. Są cywilizację w których zabicie żony, która po ślubie odeszła jest dobre, a w innych to jest czyn godny potępienia. Tak samo jak podejście do własności, sprawiedliwości, wolności osobistej itp. Nie trzeba szukać daleko - dla przybyszy zza naszej wschodniej granicy pomoc jest oznaką słabości i frajerstwa, a okazanie siły to szacunek. Być może nie zdajesz sobie tego sprawy, ale cała nasza zachodnia cywilizacja wywodzi się z Biblii. Na razie udało się usunąć ten związek ze świadomości. Pracuje się też nad zmianą mentalności. Na końcu będzie zmiana prawa.

i jakie uzasadnienie ma taki relatywizm? Rzecz w tym, że i Boga może nie ma, więc co dalej? Robta, co chceta?
Wg Ciebie religia okresla co dobre? Bo w sumie to nie bardzo rozumiem o co chodzi. Wtedy te dobre uczynki to już sa dobrem obiektywnym?
To jak postrzegasz dobro i zło to kwestia Twojej moralności. Są uniwersalne zasady określające co jest dobrem a co złem i bez względu co ktoś będzie o tym myślal, pozostaną tym samym. Poza tym chyba dla każdej chyba cywilizacji dobrem jest miłość a złem nienawiść.

Nie koniecznie. Bywa tak, że nienawiść do inności, do wroga też jest uważana za coś dobrego. Znamy przecież takie przypadki z historii i obecnie.
Wg mnie Bóg jest odpowiedzią człowieka na pytania na które człowiek nie potrafił sobie odpowiedzieć. Co oczywiście nie znaczy, że Go nie ma. Ale nie łudźmy się, że obecność Boga ma u człowieka tak wielki wpływ na to co robi. Nie jesteśmy i nigdy nie byliśmy tak bogobojni.

59 Ostatnio edytowany przez kacerz (2018-03-21 20:22:19)

Odp: Problem z wiarą
wilczysko napisał/a:

Przy całym szacunku dla Jego cierpienia to jednak jego 1 dzień bólu to jak "leczenie kanałowe" przy cierpieniu, które trwa czasami miesiącami, latami, albo nawet całe życie. Poza tym On wiedział jak to się skończy. Zwykły człowiek tego "luksusu" nie ma i często w naturalny sposób boi się śmierci.
No i  realnie rzecz ujmując to świat przed Jezusem i po Jezusie jest tak samo, brutalny, bezwzględny i niesprawiedliwy.

Przecież nie taki jest sens podanego przeze mnie wyjaśnienia. Rozumiem, że Ty byś chciał, żeby Chrystus urodził się jako człowiek z wrodzonym kalectwem, żeby żył 150 lat w straszliwych mękach i na końcu zmarł w ogromnym bólu. Dodatkowo chciałbyś, żeby przez całe swoje życie był świadkiem upadku moralnego, zabójstw i zbrodni. Ponadto przydałoby się, żeby był nieustannie psychicznie i seksualnie maltretowany itd. Nie wiem czy jesteś ateistą, wierzącym lub agnostykiem, ale to, co napisałeś, brzmi jakbyś spodziewał się od Boga niesamowitej wręcz infantylności i pompatyczności.

Będę kaleką, umrę w mękach i tak będę żył. Najlepiej długo... Nadnaturalnie długo. Dajmy na to 150 lat. Aha! Niech mnie jeszcze codziennie ktoś gwałci! Musze im pokazać, że strasznie cierpiałem, żeby wilczysko się nie czepiał, że byłem tylko przez kilka godzin biczowany, a potem powiesili mnie, żebym umarł na krzyżu. To za mało. Muszę im dostarczyć naprawdę mocnych wrażeń.

Nie chodzi o to czy Jezus mógł umrzeć w jeszcze większych mękach i czy jego cierpienie było większe czy mniejsze od cierpienia innych ludzi. Było to w każdym razie znaczne cierpienie. Szczególnie, że człowiek ów był niewinny, co stwierdził rzymski sędzia. Istotą śmierci na krzyżu w podanym przeze mnie wyjaśnieniu jest to, że mamy do czynienia z Bogiem, który wcielił się w człowieka głównie po to, żeby odnieść się do problemu cierpienia stworzonego przez siebie świata. Jeśli to faktycznie miało miejsce(osobiście uznaję to za piękny i tajemniczy mit, który sobie sfabrykowaliśmy), to posiadanie pewności, co do zajścia tego zdarzenia, daje nam olbrzymią nadzieję i jest rzeczywiście wielkim znakiem.

60

Odp: Problem z wiarą
adiaphora napisał/a:

i jakie uzasadnienie ma taki relatywizm?

Jak to jakie ma uzasadnienie? On po prostu jest i tyle.

adiaphora napisał/a:

Rzecz w tym, że i Boga może nie ma, więc co dalej? Robta, co chceta?

Dokładnie tak to się kończy.

adiaphora napisał/a:

Wg Ciebie religia okresla co dobre? Bo w sumie to nie bardzo rozumiem o co chodzi. Wtedy te dobre uczynki to już sa dobrem obiektywnym?

Nie tyle określa to z niej (współ)wypływają. Mam na myśli to, że nie istnieje tak promowana neutralność światopoglądowa, a bez przyjęcia określonego światopoglądu może powstać jedynie anarchia, bo obowiązują np.: dwa porządki prawne. Muzułmanin ma żonę 14 latkę i to jest OK, a Niemiec w takiej sytuacji może iść do więzienia na pedofilię. Ten sam czyn, a dwie różne interpretacje. Zaznaczam, że to tylko przykład.

adiaphora napisał/a:

To jak postrzegasz dobro i zło to kwestia Twojej moralności. Są uniwersalne zasady określające co jest dobrem a co złem i bez względu co ktoś będzie o tym myślal, pozostaną tym samym. Poza tym chyba dla każdej chyba cywilizacji dobrem jest miłość a złem nienawiść.

Gdzie te uniwersalne zasady są spisane? Pytam, bo jedni są zwolennikami świętego prawa własności, a inni uważają, że skoro jestem singlem i mam trzypokojowe mieszkanie to przynajmniej dwa pokoje mi się marnują. Bezdomni nie mają gdzie mieszkać, więc może mi ich władować.

I co Ty na to?

Obojętnie, które rozwiązanie wybierzemy to można mu przypisać miłość i nienawiść po tej stronie, która pasuje.

wilczysko napisał/a:

A co do podanych przez Ciebie dowód na zmartwychwstanie to gdybyś obecnie zobaczył na cmentarzu otwarty grobowiec, z pustą trumną to przez głowę przeszłoby Ci pewnie najpierw kilka innych wytłumaczeń, a nie to, że ktoś zmartwychwstał. I nie mam tu na myśli wybudzenia się z jakiejś rodzaju katatonii, letargu.

Innym oczywistym faktem był pusty grób. Uczniowie Chrystusa nie udali sie do Aten czy Rzymu, by głosic zmartwychwstanie Jezusa. Wrócili do Jerozolimy, gdzie, jesli ich nauczanie byłoby fałszywe, zostałoby to natychmiastwykazane. Oredzie zmartwychwstania nie mogłoby przetrwac ani chwili w Jerozolimie, gdyby grób Jezusa nie był pusty.

Dr Paul Maier mówi: „Gdzie rozpoczeło sie chrzescijanstwo? Odpowiedz brzmi: W jednym punkcie na ziemi – w Jerozolimie. A jest to ostatnie miejsce, gdzie ono mogłoby sie rozpoczac, gdyby grób Jezusa pozostawał zajety, poniewaz kazdy, kto przedstawiłby ciało martwego Jezusa, zadałby smiertelny cios rodzacemu sie chrzescijanstwu, rozpłomienionemu Jego rzekomym zmartwychwstaniem.

To, co sie wydarzyło w Jerozolimie siedem tygodni po pierwszej Wielkanocy, mogło sie wydarzyc tylko dlatego, ze ciało Jezusa w jakis sposób znikneło z grobu Józefa. Gdyby było inaczej, przywódcy swiatyni – w swojej dyskusji z Apostołami – zwyczajnie zdmuchneliby ten nowy ruch przez uczynienie z grobowca Józefa z Arymatei dowodu nr 1. Nie zrobili tego, poniewaz widzieli, ze grób był pusty. Ich oficjalne wyjasnienie – ze uczniowie ukradli ciało – było potwierdzeniem faktu, ze grób był rzeczywiscie pusty”.

Istnieja zródła i tradycje – zarówno zydowskie, jak i rzymskie – które uznaja opustoszały grób. Zródła te pochodza, poczawszy od zydowskiego historyka Józefa az do zbioru pism zydowskich, z piatego wieku i nazywane sa Toledoth Jeshu. Maier okresla to jako „pozytywny dowód z wrogiego zródła, co jest najsilniejszym typem historycznego materiału dowodowego. Oznacza on, ze jesli jakies zródło przytacza fakt zdecydowanie nie na swoja korzysc, to fakt ten jest prawdziwy”. Pierwszym kontrargumentem dla twierdzenia, ze grób jest pusty, było rozpowszechnienie informacji, ze uczniowie ukradli ciało. Gamaliel, członek Sanhedrynu, dopuscił mozliwosc, ze ruch chrzescijanski pochodzi od Boga. Nie mógłby tego zrobic, gdyby grób nie był pusty albo gdyby Sanhedryn znał miejsce, w którym znajdowało sie ciało Jezusa. Takze Justyn Meczennik w swoim Dialogu z Tryfonem donosi, ze Zydzi z Jerozolimy wysłali specjalnych przedstawicieli do całego swiata sródziemnomorskiego, aby przeciwstawic historii pustego grobu wyjasnienie, ze wyznawcy Chrystusa ukradli ciało. Po cóz władze zydowskie przekupywałyby rzymska straz i rozpowszechniały wyjasnienie o kradziezy ciała, gdyby grób nie był pusty? Historyk Ron Sider podsumowuje, stwierdzajac: „Jezeli zarówno chrzescijanie, jak i ich zydowscy przeciwnicy zgadzali sie, ze grób był pusty, nie mamy innego wyboru, jak przyjecie pustego grobu za fakt historyczny”. Tom Anderson, były przewodniczacy The California Trial Lawyers Association (Kalifornijskie Stowarzyszenie Prawników) i współautor The Basic Advocacy Manual of the Association of Trial Lawyers of America (Podstawowy podrecznik adwokacki Stowarzyszenia Prawników Amerykanskich), powiedział: „Przyjmijmy, ze Chrystus nie powstał z martwych. Przyjmijmy, ze pisemne opisy Jego ukazan sie setkom ludzi sa fałszywe. Chce postawic pytanie. Skoro wydarzenie to było tak rozgłoszone, czy nie jest rozsadne oczekiwanie,
zeby choc jeden historyk, jeden naoczny swiadek, jeden przeciwnik zapisał dla wszystkich czasów, ze widział ciało Chrystusa? «Słuchajcie! Jawidziałem ten grób – on nie był pusty! Byłem tam. Chrystus nie zmartwychwstał! Widziałem Jego ciało!». Milczenie historii – gdy chodzi o swiadectwo przeciw zmartwychwstaniu – jest ogłuszajace”. Paul Maier zauwaza: „Jezeli cały materiał dowodowy zostanie dokładnie i uczciwie przebadany, rzeczywiscie słuszne jest – według kanonów badan historycznych – wnioskowanie, ze grób, w którym Jezus został pochowany, był pusty rankiem tej pierwszej Wielkanocy. W zródłach literackich, inskrypcjach czy archeologii nie został dotychczas odkryty ani strzepek materiału dowodowego, który przeczyłby temu stwierdzeniu”. Pusty grób jest milczacym swiadectwem zmartwychwstania Jezusa Chrystusa, które po dzis dzien nie zostało obalone.

Josh McDowell - Sprawa zmartwychwstania

Nobody Is Born Gay - GOD

61 Ostatnio edytowany przez balin (2018-03-21 22:21:22)

Odp: Problem z wiarą
wilczysko napisał/a:

Tak się kiedyś zastanawiałem dlaczego akurat śmierć Jezusa na krzyżu jest taka ważna ? Co w tym jest wyjątkowego ? Że został skazany niewinny człowiek ? Takich ludzi było i jest tysiące. Nic wyjątkowego. Chodzi o skalę cierpienia ? Nie umniejszając w niczym cierpieniu Jezusa, to ludzka inwencja potrafi zadawać jeszcze bardziej bolesną i długą śmierć, niż ukrzyżowanie. To o co tak naprawdę chodzi ? Myślę, że jakby zrobić jakiś sondaż to zdecydowana większość chrześcijan poza rzucaniem formułek z lekcji religii też nie potrafiłaby na to pytanie odpowiedzieć. Też chodziłem na religię, więc formułkę znam. Ale o co w ogóle chodzi ?

Tego się nie da wyjaśnić na poziomie ciała. Kacerz idzie w dobrym kierunku. Tu jest potrzebny wyższy poziom duchowy. Może kiedyś trafisz na tak zaawansowanego duchowo, który Ci to wyjaśni. Św. Paweł mówi o tym tak:

Tymczasem ja dla Prawa umarłem przez Prawo, aby żyć dla Boga: razem z Chrystusem zostałem przybity do krzyża. Teraz zaś już nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus.

Boga nie możemy ograniczać materią, przestrzenią i czasem. Męka krzyżowania dzieje się cały czas, w każdym cierpieniu człowieka.

Nie czynię dobra którego chce, ale czynię to zło, którego nie chcę.

62

Odp: Problem z wiarą
kacerz napisał/a:
wilczysko napisał/a:

Przy całym szacunku dla Jego cierpienia to jednak jego 1 dzień bólu to jak "leczenie kanałowe" przy cierpieniu, które trwa czasami miesiącami, latami, albo nawet całe życie. Poza tym On wiedział jak to się skończy. Zwykły człowiek tego "luksusu" nie ma i często w naturalny sposób boi się śmierci.
No i  realnie rzecz ujmując to świat przed Jezusem i po Jezusie jest tak samo, brutalny, bezwzględny i niesprawiedliwy.

Przecież nie taki jest sens podanego przeze mnie wyjaśnienia. Rozumiem, że Ty byś chciał, żeby Chrystus urodził się jako człowiek z wrodzonym kalectwem, żeby żył 150 lat w straszliwych mękach i na końcu zmarł w ogromnym bólu. Dodatkowo chciałbyś, żeby przez całe swoje życie był świadkiem upadku moralnego, zabójstw i zbrodni. Ponadto przydałoby się, żeby był nieustannie psychicznie i seksualnie maltretowany itd. Nie wiem czy jesteś ateistą, wierzącym lub agnostykiem, ale to, co napisałeś, brzmi jakbyś spodziewał się od Boga niesamowitej wręcz infantylności i pompatyczności.

Będę kaleką, umrę w mękach i tak będę żył. Najlepiej długo... Nadnaturalnie długo. Dajmy na to 150 lat. Aha! Niech mnie jeszcze codziennie ktoś gwałci! Musze im pokazać, że strasznie cierpiałem, żeby wilczysko się nie czepiał, że byłem tylko przez kilka godzin biczowany, a potem powiesili mnie, żebym umarł na krzyżu. To za mało. Muszę im dostarczyć naprawdę mocnych wrażeń.

Nie chodzi o to czy Jezus mógł umrzeć w jeszcze większych mękach i czy jego cierpienie było większe czy mniejsze od cierpienia innych ludzi. Było to w każdym razie znaczne cierpienie. Szczególnie, że człowiek ów był niewinny, co stwierdził rzymski sędzia. Istotą śmierci na krzyżu w podanym przeze mnie wyjaśnieniu jest to, że mamy do czynienia z Bogiem, który wcielił się w człowieka głównie po to, żeby odnieść się do problemu cierpienia stworzonego przez siebie świata. Jeśli to faktycznie miało miejsce(osobiście uznaję to za piękny i tajemniczy mit, który sobie sfabrykowaliśmy), to posiadanie pewności, co do zajścia tego zdarzenia, daje nam olbrzymią nadzieję i jest rzeczywiście wielkim znakiem.

Nie wmawiaj mi czego ja bym chciał, bo bredzisz całkowicie. Ja po prostu usiłuję coś logicznie zrozumieć. Nie ma w tym żadnego "chcenia", więc odpuść sobie taki ton.

63

Odp: Problem z wiarą
marioosh666 napisał/a:
adiaphora napisał/a:

i jakie uzasadnienie ma taki relatywizm?

Jak to jakie ma uzasadnienie? On po prostu jest i tyle.

adiaphora napisał/a:

Rzecz w tym, że i Boga może nie ma, więc co dalej? Robta, co chceta?

Dokładnie tak to się kończy.

adiaphora napisał/a:

Wg Ciebie religia okresla co dobre? Bo w sumie to nie bardzo rozumiem o co chodzi. Wtedy te dobre uczynki to już sa dobrem obiektywnym?

Nie tyle określa to z niej (współ)wypływają. Mam na myśli to, że nie istnieje tak promowana neutralność światopoglądowa, a bez przyjęcia określonego światopoglądu może powstać jedynie anarchia, bo obowiązują np.: dwa porządki prawne. Muzułmanin ma żonę 14 latkę i to jest OK, a Niemiec w takiej sytuacji może iść do więzienia na pedofilię. Ten sam czyn, a dwie różne interpretacje. Zaznaczam, że to tylko przykład.

adiaphora napisał/a:

To jak postrzegasz dobro i zło to kwestia Twojej moralności. Są uniwersalne zasady określające co jest dobrem a co złem i bez względu co ktoś będzie o tym myślal, pozostaną tym samym. Poza tym chyba dla każdej chyba cywilizacji dobrem jest miłość a złem nienawiść.

Gdzie te uniwersalne zasady są spisane? Pytam, bo jedni są zwolennikami świętego prawa własności, a inni uważają, że skoro jestem singlem i mam trzypokojowe mieszkanie to przynajmniej dwa pokoje mi się marnują. Bezdomni nie mają gdzie mieszkać, więc może mi ich władować.

I co Ty na to?

Obojętnie, które rozwiązanie wybierzemy to można mu przypisać miłość i nienawiść po tej stronie, która pasuje.

wilczysko napisał/a:

A co do podanych przez Ciebie dowód na zmartwychwstanie to gdybyś obecnie zobaczył na cmentarzu otwarty grobowiec, z pustą trumną to przez głowę przeszłoby Ci pewnie najpierw kilka innych wytłumaczeń, a nie to, że ktoś zmartwychwstał. I nie mam tu na myśli wybudzenia się z jakiejś rodzaju katatonii, letargu.

Innym oczywistym faktem był pusty grób. Uczniowie Chrystusa nie udali sie do Aten czy Rzymu, by głosic zmartwychwstanie Jezusa. Wrócili do Jerozolimy, gdzie, jesli ich nauczanie byłoby fałszywe, zostałoby to natychmiastwykazane. Oredzie zmartwychwstania nie mogłoby przetrwac ani chwili w Jerozolimie, gdyby grób Jezusa nie był pusty.

Dr Paul Maier mówi: „Gdzie rozpoczeło sie chrzescijanstwo? Odpowiedz brzmi: W jednym punkcie na ziemi – w Jerozolimie. A jest to ostatnie miejsce, gdzie ono mogłoby sie rozpoczac, gdyby grób Jezusa pozostawał zajety, poniewaz kazdy, kto przedstawiłby ciało martwego Jezusa, zadałby smiertelny cios rodzacemu sie chrzescijanstwu, rozpłomienionemu Jego rzekomym zmartwychwstaniem.

To, co sie wydarzyło w Jerozolimie siedem tygodni po pierwszej Wielkanocy, mogło sie wydarzyc tylko dlatego, ze ciało Jezusa w jakis sposób znikneło z grobu Józefa. Gdyby było inaczej, przywódcy swiatyni – w swojej dyskusji z Apostołami – zwyczajnie zdmuchneliby ten nowy ruch przez uczynienie z grobowca Józefa z Arymatei dowodu nr 1. Nie zrobili tego, poniewaz widzieli, ze grób był pusty. Ich oficjalne wyjasnienie – ze uczniowie ukradli ciało – było potwierdzeniem faktu, ze grób był rzeczywiscie pusty”.

Istnieja zródła i tradycje – zarówno zydowskie, jak i rzymskie – które uznaja opustoszały grób. Zródła te pochodza, poczawszy od zydowskiego historyka Józefa az do zbioru pism zydowskich, z piatego wieku i nazywane sa Toledoth Jeshu. Maier okresla to jako „pozytywny dowód z wrogiego zródła, co jest najsilniejszym typem historycznego materiału dowodowego. Oznacza on, ze jesli jakies zródło przytacza fakt zdecydowanie nie na swoja korzysc, to fakt ten jest prawdziwy”. Pierwszym kontrargumentem dla twierdzenia, ze grób jest pusty, było rozpowszechnienie informacji, ze uczniowie ukradli ciało. Gamaliel, członek Sanhedrynu, dopuscił mozliwosc, ze ruch chrzescijanski pochodzi od Boga. Nie mógłby tego zrobic, gdyby grób nie był pusty albo gdyby Sanhedryn znał miejsce, w którym znajdowało sie ciało Jezusa. Takze Justyn Meczennik w swoim Dialogu z Tryfonem donosi, ze Zydzi z Jerozolimy wysłali specjalnych przedstawicieli do całego swiata sródziemnomorskiego, aby przeciwstawic historii pustego grobu wyjasnienie, ze wyznawcy Chrystusa ukradli ciało. Po cóz władze zydowskie przekupywałyby rzymska straz i rozpowszechniały wyjasnienie o kradziezy ciała, gdyby grób nie był pusty? Historyk Ron Sider podsumowuje, stwierdzajac: „Jezeli zarówno chrzescijanie, jak i ich zydowscy przeciwnicy zgadzali sie, ze grób był pusty, nie mamy innego wyboru, jak przyjecie pustego grobu za fakt historyczny”. Tom Anderson, były przewodniczacy The California Trial Lawyers Association (Kalifornijskie Stowarzyszenie Prawników) i współautor The Basic Advocacy Manual of the Association of Trial Lawyers of America (Podstawowy podrecznik adwokacki Stowarzyszenia Prawników Amerykanskich), powiedział: „Przyjmijmy, ze Chrystus nie powstał z martwych. Przyjmijmy, ze pisemne opisy Jego ukazan sie setkom ludzi sa fałszywe. Chce postawic pytanie. Skoro wydarzenie to było tak rozgłoszone, czy nie jest rozsadne oczekiwanie,
zeby choc jeden historyk, jeden naoczny swiadek, jeden przeciwnik zapisał dla wszystkich czasów, ze widział ciało Chrystusa? «Słuchajcie! Jawidziałem ten grób – on nie był pusty! Byłem tam. Chrystus nie zmartwychwstał! Widziałem Jego ciało!». Milczenie historii – gdy chodzi o swiadectwo przeciw zmartwychwstaniu – jest ogłuszajace”. Paul Maier zauwaza: „Jezeli cały materiał dowodowy zostanie dokładnie i uczciwie przebadany, rzeczywiscie słuszne jest – według kanonów badan historycznych – wnioskowanie, ze grób, w którym Jezus został pochowany, był pusty rankiem tej pierwszej Wielkanocy. W zródłach literackich, inskrypcjach czy archeologii nie został dotychczas odkryty ani strzepek materiału dowodowego, który przeczyłby temu stwierdzeniu”. Pusty grób jest milczacym swiadectwem zmartwychwstania Jezusa Chrystusa, które po dzis dzien nie zostało obalone.

Josh McDowell - Sprawa zmartwychwstania

Pusty grób jest świadectwem... pustego grobu. Zmartwychwstanie to tylko jedna z hipotez dotyczących tego dlaczego jest pusty. Z tego co pamiętam to tego nie potwierdzają nawet wszystkie ewangelie.

64 Ostatnio edytowany przez poziomy (2018-03-25 00:15:20)

Odp: Problem z wiarą
wilczysko napisał/a:

Tak się kiedyś zastanawiałem dlaczego akurat śmierć Jezusa na krzyżu jest taka ważna ? Co w tym jest wyjątkowego ? Że został skazany niewinny człowiek ? Takich ludzi było i jest tysiące. Nic wyjątkowego. Chodzi o skalę cierpienia ? Nie umniejszając w niczym cierpieniu Jezusa, to ludzka inwencja potrafi zadawać jeszcze bardziej bolesną i długą śmierć, niż ukrzyżowanie. To o co tak naprawdę chodzi ? Myślę, że jakby zrobić jakiś sondaż to zdecydowana większość chrześcijan poza rzucaniem formułek z lekcji religii też nie potrafiłaby na to pytanie odpowiedzieć. Też chodziłem na religię, więc formułkę znam. Ale o co w ogóle chodzi ?

śmierć Jezusa jest absolutnie wyjątkowa. forma czyli ukrzyżowanie było zaznaczone przez Psalmistę w proroctwie. dla ludzi (pogan) Chrystus mógł być zabity w jakkolwiek inny sposób dla Żydów warunkiem koniecznym było "zawiśnięcie na drzewie". gdy Żydzi pojmali Jezusa i postawili Go przed sanhedrynem próbowali udowodnić Jego winę. dopiero gdy Arcykapłan Kaifasz zapytał o to czy jest Synem Bożym wszystko nabrało krwawego tępa. zacytuję Ewangelię wg Mateusza rozdział 26 :

59 Tymczasem arcykapłani i cała Wysoka Rada szukali fałszywego świadectwa przeciw Jezusowi, aby Go zgładzić. 60 Lecz nie znaleźli, jakkolwiek występowało wielu fałszywych świadków. W końcu stanęli dwaj 61 i zeznali: «On powiedział: "Mogę zburzyć przybytek Boży i w ciągu trzech dni go odbudować"». 62 Wtedy powstał najwyższy kapłan i rzekł do Niego: «Nic nie odpowiadasz na to, co oni zeznają przeciwko Tobie?» 63 Lecz Jezus milczał. A najwyższy kapłan rzekł do Niego: «Poprzysięgam Cię na Boga żywego, powiedz nam: Czy Ty jesteś Mesjasz, Syn Boży?» 64 Jezus mu odpowiedział: «Tak, Ja Nim jestem. Ale powiadam wam: Odtąd ujrzycie Syna Człowieczego, siedzącego po prawicy Wszechmocnego19, i nadchodzącego na obłokach niebieskich». 65 Wtedy najwyższy kapłan rozdarł swoje szaty i rzekł: «Zbluźnił. Na cóż nam jeszcze potrzeba świadków? Oto teraz słyszeliście bluźnierstwo. 66 Co wam się zdaje?» Oni odpowiedzieli: «Winien jest śmierci».

dopiero wtedy cały zgromadzony lud i żydowski kler uzyskali podstawę prawną do procesowania śmierci Chrystusa na bazie Prawa Mojżeszowego a zatem Zakonu. otóż tą podstawą był ustęp z Powtórzonego Prawa :

22 Jeśli ktoś popełni zbrodnię podlegającą karze śmierci, zostanie stracony i powiesisz go na drzewie - 23 trup nie będzie wisiał na drzewie przez noc, lecz tegoż dnia musisz go pogrzebać. Bo wiszący jest przeklęty przez Boga. Nie zanieczyścisz swej ziemi, danej ci przez Pana, Boga twego, w posiadanie.

słowa Jezusa o tym, że jest Synem Bożym ściągnęły na Niego powyższy paragraf. "bluźnierstwo", które wypowiedział domagało się tylko jednej kary a tą karą była śmierć. nie wiem czy oglądaliście Pasję Gibsona ale tam w momencie gdy Jezus odpowiada na pytanie Kajfasza czy jest Synem Bożym -a odpowiedzieć przecież musiał zgodnie z prawdą, że jest- z Jego oczu spływa łza, wtedy wydawał się na Nim wyrok śmierci, wtedy było już wiadomo. bardzo Wam polecam ten fragment bo jest niezwykle wzruszający.

odpowiadając na dalsze Twoje pytania pochylmy się nad tym:

wilczysko napisał/a:

Co w tym jest wyjątkowego ? Że został skazany niewinny człowiek ? Takich ludzi było i jest tysiące.

owszem sądy popełniają błędy i skazują ludzi niewinnych. mała namiastka to ostatnia głośna sprawa Tomasza Komendy. natomiast sprawa Chrystusa jest absolutnie inna niż każdego innego człowieka. wiedząc już dlaczego krzyż postaram się w miarę swoich możliwości naświetlić co w tym wszystkim było wyjątkowego. Jezus będąc Żydem został skazany jako jedyny człowiek, który miał zupełne prawo by żyć. Jego niewinność nie polegała na tym, że nie popełnił zarzucanych mu czynów bo to było sprawą Żydów i ich interpretacji ale Jego niewinność polegała na tym, że nie popełnił żadnego grzechu. Prawo pochodziło nie od człowieka a od Boga. ludzie nie mieli żadnej słusznej podstawy do skazania Chrystusa na śmierć, mało tego żaden fragment Zakonu nie obciążał Chrystusa skazując Go na śmierć. zasada jaką rządził się Zakon jest wyrażona zwrotem "ząb za ząb" a sam Chrystus mówi, że przyszedł Zakon wypełnić a nie znieść. takim rozwojem wydarzeń Chrystus jako doskonały wykonawca Zakonu zyskał Prawo do życia z punktu widzenia bożej sprawiedliwości. dlaczego te Prawo Zakonu było w ogóle ważne? otóż Bóg zreferował je w 10 przykazaniach ale nie tylko, zrobił tak by pokazać już tysiące lat wcześniej jak trudno jest sprostać boskiej sprawiedliwości jako podstawy do odbudowania relacji, którą człowiek miał na początku z Bogiem potrzebnej do przywrócenia harmonii pomiędzy Bogiem a człowiekiem. takie postępowanie wskazuje jednak tego Jednego z pokolenia Judy tego o którym jest tyle pięknych proroctw min. z księgi Powtórzonego Prawa rozdział 18 :

18 Wzbudzę im proroka spośród ich braci, takiego jak ty, i włożę w jego usta moje słowa, będzie im mówił wszystko, co rozkażę. 19 Jeśli ktoś nie będzie słuchać moich słów, które on wypowie w moim imieniu, Ja od niego zażądam zdania sprawy.

 

tutaj nie było żartów. chodziło o zaspokojenie bożej sprawiedliwości, która żądała dla nas śmierci, która pojawiła się na świecie przez grzech Adama a w nas przez grzech zwany grzechem pierworodnym. to właśnie ten grzech zabiera życie niczemu winnym dzieciom. ten temat to odrębna sprawa nie chcę mnożyć wątków. lecz wracając do samego Chrystusa, który wypełnieniem Zakonu zyskał Prawo do życia a zyskał to z perspektywy samego Boga robi jeden z największych aktów miłości jaki świat widział. poświęca to dla nas. oddaje swoje doskonałe życie, regulując tym "rachunek" na poczet zaspokojenia bożej sprawiedliwości. w ten sposób my ludzie dostajemy możliwość uwierzenia w Chrystusa a więc pewnego zastosowania zasługi, która wynikała ze śmierci krzyżowej Chrystusa. przez akt wiary w oczach Boga stajemy się jak ubrani w szatę sprawiedliwości i tym sposobem Bóg zaczyna działać w naszym życiu w sensie stricte a my nie jesteśmy pod Prawem Zakonu a pod Prawem miłości Chrystusa.   

wilczysko napisał/a:

Chodzi o skalę cierpienia ?

skala cierpienia Jezusa to nie tylko jeden dzień. to cała Jego trzy i pół letnia misja. to całe Jego życie, doskonałego wśród grzeszników, którymi my jesteśmy. chodziło o uratowanie nas ludzi smile

rozumiem, że nie wyczerpuję tematu tak w zasadzie nawet go nie musnąłem, mam jednak nadzieję, że te informację komuś pomogą, kogoś zbudują.

65

Odp: Problem z wiarą
wilczysko napisał/a:

Pusty grób jest świadectwem... pustego grobu. Zmartwychwstanie to tylko jedna z hipotez dotyczących tego dlaczego jest pusty. Z tego co pamiętam to tego nie potwierdzają nawet wszystkie ewangelie.

Pusty grób to tylko jeden z faktów. Z jednej strony jest wiele świadectw naocznych świadków, a z drugiej strony nie ma nic. I tu się zaczyna problem dla kwestionujących zmartwychwstanie.

Tej wrzutki z ewangeliami zupełnie nie rozumiem.

Czego mają nie potwierdzać?

Nobody Is Born Gay - GOD

66

Odp: Problem z wiarą
marioosh666 napisał/a:
wilczysko napisał/a:

Pusty grób jest świadectwem... pustego grobu. Zmartwychwstanie to tylko jedna z hipotez dotyczących tego dlaczego jest pusty. Z tego co pamiętam to tego nie potwierdzają nawet wszystkie ewangelie.

Pusty grób to tylko jeden z faktów. Z jednej strony jest wiele świadectw naocznych świadków, a z drugiej strony nie ma nic. I tu się zaczyna problem dla kwestionujących zmartwychwstanie.

Tej wrzutki z ewangeliami zupełnie nie rozumiem.

Czego mają nie potwierdzać?

Wiele świadectw naoczynych świadków ? Tzn. kogo ? Są jakieś opisy poza Biblią ?

67

Odp: Problem z wiarą
wilczysko napisał/a:
marioosh666 napisał/a:
wilczysko napisał/a:

Pusty grób jest świadectwem... pustego grobu. Zmartwychwstanie to tylko jedna z hipotez dotyczących tego dlaczego jest pusty. Z tego co pamiętam to tego nie potwierdzają nawet wszystkie ewangelie.

Pusty grób to tylko jeden z faktów. Z jednej strony jest wiele świadectw naocznych świadków, a z drugiej strony nie ma nic. I tu się zaczyna problem dla kwestionujących zmartwychwstanie.

Tej wrzutki z ewangeliami zupełnie nie rozumiem.

Czego mają nie potwierdzać?

Wiele świadectw naoczynych świadków ? Tzn. kogo ? Są jakieś opisy poza Biblią ?

Są opisy poza Biblią, wszystko masz dostępne w książce (PDF do wyGooglania), ale nie ma żadnego powodu, żeby odrzucać Biblię jako źródło historyczne, bo spełnia wszystkie wymogi.

Nobody Is Born Gay - GOD

68

Odp: Problem z wiarą
marioosh666 napisał/a:
wilczysko napisał/a:
marioosh666 napisał/a:

Pusty grób to tylko jeden z faktów. Z jednej strony jest wiele świadectw naocznych świadków, a z drugiej strony nie ma nic. I tu się zaczyna problem dla kwestionujących zmartwychwstanie.

Tej wrzutki z ewangeliami zupełnie nie rozumiem.

Czego mają nie potwierdzać?

Wiele świadectw naoczynych świadków ? Tzn. kogo ? Są jakieś opisy poza Biblią ?

Są opisy poza Biblią, wszystko masz dostępne w książce (PDF do wyGooglania), ale nie ma żadnego powodu, żeby odrzucać Biblię jako źródło historyczne, bo spełnia wszystkie wymogi.

Spełnia na takiej samej zasadzie jak wszystko co zostało napisane dawno temu. Tylko, że ja nie mam zaufania do ludzkiej pamięci, a Biblia nie była spisywana na bieżąco. Powstała wiele lat po zmartwychwstaniu. Nie wszyscy ewangeliści w ogóle uczestniczyli w wydarzeniach, które opisują. Z tego co czytałem, to podejrzewa się w niektórych przypadkach, że pisma jednego ewangelisty miały wpływ na twórczość innego. W Biblii są opisy zdarzeń, które w ogóle nie miały żadnych świadków. Więc skąd się wzięły ? Ponadto jest jeszcze taki aspekt jak obiektywność autora danego opisu. Ewangelistom przyświecało pisanie pod pewną tezę. Jak wiadomo historia życia Jezusa zieje ogromnymi dziurami. Więcej nie wiadomo, niż wiadomo. To wg bardzo dziwne jak na tak ważną postać. Dla mnie w ogóle jest zadziwiające to, że osoba nauczająca, twórca nowego ruchu, myślicie nie zostawił po sobie własnej ewangelii, że nie spisywał swoich nauk. Po to, żeby ktoś ich kiedyś nie zniekształcał, nie zafałszowywał.

Posty [ 39 do 68 z 68 ]

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » RELIGIA - DUCHOWE POSZUKIWANIA » Problem z wiarą

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018