Śmierć rodziców - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MOJA NIESAMOWITA HISTORIA » Śmierć rodziców

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 39 do 68 z 68 ]

39

Odp: Śmierć rodziców

To bardzo smutne stracic oboje rodziców naraz, ale wiem co czułeś wtedy ponieważ ja straciłam mamę jak miałam 15lat i też do dzisiaj za nią płacze.... Naprawdę cię podziwiam,że się tak szybko pozbierałeś bo mnie to zajęło dobre 2lata.

Zobacz podobne tematy :

40 Ostatnio edytowany przez Sky-high-etris (2009-10-11 21:29:45)

Odp: Śmierć rodziców

Pozbierałem można nazwać tylko tak na pokaz bo w sercu na pewno nie. Mam rodzeństwo młodsze i to dla nich chciałem być autorytetem, że nie trzeba się załamywać i że świat dalej istnieje. Gdy miałem chwile załamań podtrzymywała mnie tylko jedna myśl : Im tam jest lepiej, oni patrzą na nas z góry i są..., są ale duchem... wiem że rodzice nie opuszczają nas nawet na chwilę, czuję to. Czuję ich obecność... Czasem w nocy gdy wszyscy śpią, ja oglądam tv to mam wrażenie jakby zaraz któreś z nich weszło do pokoju, lub jakby ktoś siedział obok mnie. Może to chore, może sam sobie to wmawiam ale na prawdę z tym mi lepiej żyć... Jestem spokojniejszy, że jest ktoś kto nad nami czuwa, kto kocha tak samo po śmierci jak i przed...

Oto i on... boski prototyp.
Mutant, który nigdy nie wszedł do masowej produkcji, zbyt pokręcony, by żyć i zbyt rzadki, by umrzeć...

41 Ostatnio edytowany przez Milena94 (2010-06-29 11:39:42)

Odp: Śmierć rodziców

Rozumiem Cię, wiem co czujesz. Ja straciłam rodziców gdy miałam 14lat. Mam podobnie, też staram się być silna przed młodszym rodzeństwem.

42

Odp: Śmierć rodziców

Sky.. napewno sa z Wami..
Czuwaja i napewno tak samo martwia sie, jak i martwili gdy zyli..
Podziwiam Cie, jestes niesamowicie silnym czlowiekiem..
Wiadomo, bol pozostanie do konca zycia .. Jedynie czas wyleczy rany..

"Matka, jak Pan Bóg, może kochać wszystkie swe dzieci, każde z osobna i każde najwięcej."

43

Odp: Śmierć rodziców

Wiem co czujesz mi w wieku 21 lat zmarła nagle mama,tata zmarł za raz po mamie na zawał bardzo przeżył mamy śmierć.Zmarł w domu na naszych rękach(siostra i brat).Bardzo to przeszliśmy,musieliśmy go reanimować.Byłam młodza z nastolatki musiałam stać się kobietą.Siostra na pogrzebie mamy była w 9mies.ciąży,pózniej rozpadło się jej małżeństw,trzymamy się teraz razem.Brat niestety trafił w towarzystko i zawiódł nie tak wychowali go rodzice.
Ja po śmierci rodziców miałam silne załamanie nerwowe,depresje-życie straciło sens to trwało bardzo długi okres.W moim przypadku najblizsza rodzina zawiodła,wiele osób odwróciło się.
Pozbieranie zajeło mi 4 lata o ile można to tak nazwać.
Wszystko pamiętam jak by to było wczoraj-nosze w sercu.
Teraz zaczynam od nowa i innaczej patrze na życie już jako samodzielna,odpowiedzialna kobieta.
Nie boje się śmierci widziałam jak wygląda.
Wiem że rodzice są blisko nie raz to udowodnili.
Wierze że sobie poradzisz już wziołeś na siebie tą odpowiedzialność.Pamiętaj żyj tak żeby nie zawieść rodziców,Oni liczą na Ciebie
Te wartości które wnieśli w Twoje życie przekaż rodzeństwu i noś w sercu.Wiem że czasami zastanawiasz sie czy to ma sens-zrób to dla Nich.Na pewno są blisko Ciebie i podziwiają Swojego wspaniałego syna który staje się odpowiedzialnym mężczyzna.
Powodzenia

44

Odp: Śmierć rodziców

Sky, bardzo Ci wspólczuję i podziwiam, że dałeś radę!!!!


mój tatko tez już nie zyje:(( w maju minął rok, nadal jak widze faceta podobnego łapię sie na mysli ze to może ON, miał 61 lat, jeszcze tak długo mógł być z nami
straszne jest zycie!!

zielono mam w głowie....

45

Odp: Śmierć rodziców

Czytam ten wątek od początku, wszystkie Wasze historie i płaczę. Weszłam tu żeby przeczytać jakieś mądre słowa. Trochę ponad 6 tygodni temu zmarł nagle mój tata. Miał 50 lat, zmarł dokładnie 2 dni po swoich 50 urodzinach, w domu, w swoim łóżku, prawdopodobnie na zawał. Nie potrafię tego zrozumieć, dlaczego tak się stało. Czuję się bezbronna i słaba bez taty, który całe życie był moim autorytetem i wsparciem. Dzięki przeczytaniu Waszych historii, widzę nadzieję, że też za jakiś czas odnajdę spokój i poukładam sobie wszystko. Każdy z Was tutaj był zmuszony do tego by nagle odnaleźć sobie ogromną siłę, ja też jestem do tego zmuszona. Podziwiam Was i szczerze rozumiem Wasze uczucia, teraz już wiem co to znaczy śmierć rodzica..

46

Odp: Śmierć rodziców

Proszę powiecie mi czy to normalne że mając prawie 40 lat tak mocno przeżywam śmierć mojej matki nie umiem dać jej spokoju niema dnia w którym nie myślał bym o nej a to już prawie dwa lata od tego dnia kiedy odeszła.

47 Ostatnio edytowany przez tulka (2011-09-14 17:37:14)

Odp: Śmierć rodziców

Śmierc rodziców zawsze jest dla nas ciosem - niezależnie ile mamy lat. Na zawsze pozostanie tęsknota i pewna pustka w sercu, której nie da rady wypełnic ani mąż,żona czy przyjaciele. Rodzice to ostoja, poczucie bezpieczeństwa, niezależnie jak nam się układało z nimi za ich życia. Mimo kłótni i czasami poczucia że nas nie rozumieją, byli. Trzeba przeżyc żałobę, dac sobie czas. Ja też codziennie myślę o rodzicach, których już nie mam. Odeszli jedno po, drugim kiedy dopiero wkraczałam w dorosłośc.
Sama musiałam zorganizowac pogrzeb najpierw mamy, potem ojca, wyrzucic lub oddac ubrania, które miały jeszcze ich zapach. Nie miałam nikogo obok siebie, nikt nie dał wsparcia. Zostawili mnie wszyscy samej sobie. Może ze strachu, nieumiejętności rozmowy, nie wiem.
Czasami potrafię płakac kilka godzin, bo np. znalazłam w szafce dżem, który zrobiła mama na 2 dni przed śmiercią. Taka błahostka potrafi wyprowadzic mnie z równowagi na cały dzień. Dlatego rozumiem tą tęsknotę i żal, których nie da się opisac słowami. Trzymaj się artwoz, sobie i każdemu z osobna na tym forum życzę dużo wytrwałości. Ważne żeby mówic co się czuje, nie zamykac się w sobie. Może w naszym otoczeniu nie ma osób, które przeżyły śmierc najbliższych, ale tu, na tym forum są osoby, które doskonale rozumieją jaka do strata.
Pozdrawiam

48

Odp: Śmierć rodziców

artwoz to zupełnie normalne że przeżywasz mocno śmierc matki. Każdy na swój sposób cierpi z tego powodu. Ja nigdy w życiu nie zapomnę tego strasznego uczucia kiedy zadzwoniła siostra i powiedziała że tata zmarł... To było straszne! :( Czułam się tak jakby nagle odebrano mi całe moje życie! Chciałam w tamtym momencie krzyczec z całych sił, biec do taty, przytulic go, ale jego już nie było! Umarł :( Nie mogłam mu już nic powiedziec...

Największe wsparcie otrzymałam od starszej kuzynki. W dzień pogrzebu, wieczorem poszłyśmy jeszcze na grób, ona powiedziała mi że tata już nie cierpi! że nie musi się już niczym martwic, nie musi się martwic rachunkami, że jest z mamą, jest mu tam dobrze i ciepło. Takie zwykłe słowa a nawet nie wiecie ile dodały mi otuchy!

Od śmierci taty minęły 4 lata... I powiem Wam że jest lepiej, rany się goją. Jeszcze ciągle zdarza mi się płakac okropnie z tęsknoty albo kiedy przypomnę sobie jaki tata był nieszczęśliwy w czasie choroby... Ale czas rzeczywiście goi ból, każdy prędzej czy później otrząśnie się z tego. Trzeba życ dalej i robic wszystko żeby rodzice byli z nas dumni. Jeśli my będziemy szczęśliwi to oni również

Najwspanialszy jesteś, gdy jesteś sobą, na pewno nie musisz się męczyć grając inną rolę.

49

Odp: Śmierć rodziców

Kurde...Fajnie się czyta jak sobie dajecie radę....Moi rodzice zmarli rok po roku na raka...:( Człowiek uczył się żyć bez Taty , wszystko się układało , a tu nagle następny cios....... I teraz dość że wszystko jest takie szare to brakuje funduszy na życie.....:((
Jestem pełen szacunku dla was....

50

Odp: Śmierć rodziców

Witam
Nigdy nie korzystałem z żadnego forum to jest pierwszy raz i bardzo dziękuje za pomoc .Czasem wystarczą dwa słowa zrozumienia kogoś kto jak ja cierpie i troche lżej na sercu.
Bardzo dziękuje

51

Odp: Śmierć rodziców

Witaj, ja również straciłam oboje rodziców w wieku 17 lat.
Miesiąc temu mieli wypadek samolotowy, razem. Początkowo słyszałyśmy wiadomości z radia i portali, nie wiedząc czy to oni, czy nie. To było straszne. Myślałam sobie: "przecież o 14 rozmawiałam z mamą, miała do mnie oddzwonić przed odlotem dalej." Była godzina 16, mijała jakaś godzina od wypadku.
Jak to w takich sytuacjach jest częste, w postach na onecie i tym podobnych portalach, pojawiły się informacje o wieku, płci. Potem, po dłużącym się czasie, znalazłyśmy zdjęcia, na których rozpoznałyśmy samolot i już wiedziałyśmy że to oni. Znaki identyfikujące samolot, które potem zostały umieszczone, tylko nas utwierdziły.
Nie mogę dać sobie z tym rady. Mimo tego, że nie jestem sama, bo mam siostrę o 10 lat starszą, jest to dla mnie paraliżujące.
Mam wielką nadzieję, że tak jak ty dam sobie z tym jakoś radę, ale jednocześnie wątpię w to.
Pozdrawiam

In corda nostra scripta - zapisane w naszych sercach

52

Odp: Śmierć rodziców

Evil. Minął dopiero miesiąc, dopiero wychodzisz z szoku, więc na razie nie wyobrażasz sobie co będzie i nie potrafisz się z tym pogodzić. Przeżyłaś tragedię. Pamiętaj jednak, że czas leczy wszystko. Z czasem będzie coraz łatwiej. Trzymam kciuki, obyś jak najszybciej sobie to poukładała.

53

Odp: Śmierć rodziców

Rozumiem Cie bo przeżyłam podobną historię, ale napiszę ci jedno "czas goi rany". Moi rodzice zmarli jak miałam 13 lat (teraz mam 26) i nie ukrywając miałam ciężkie dzieciństwo. Tata był chory, już po 2 zawałach i 3 trzeciego nie przeżył. Zawsze powtarzał nam żebyśmy były silne i się nie poddawały. Bardzo martwiły mnie te słowa bo brzmiały jakby się z nami żegnał. Zmarł mi i mojej siostrze na rękach, próbowałyśmy go z mamą reanimować ale bez skutku. Pogotowie przyjechało za późno. Pamiętam ten smutek i rozrywający serce ból dziecka i nieustające pytanie do losu "dlaczego". Kilka miesięcy po śmierci taty, zmarła moja mama, popełniła samobójstwo. Świat mi się zawalił, wydawało mi się, że nie mam po co żyć. A do tego wszystkiego moja siostra trafiła do szpitala psychiatrycznego załamała się całą tą sytuacją. I tym samym zostałam sama (siostra powoli wychodziła z choroby ale do tej pory została jej nerwowość która czasami jest wykańczająca). Pomogli nam wujek i ciocia ale to nie to samo co rodzice. Ale ja musiałam być silna, pamiętając słowa ojca żeby się nie poddawać i się uczyć. No i tak też zrobiłam, uczyłam się i dostałam na studia, nie miałam wielu przyjaciół dlatego że często chodziłam smutna i nie imprezowałam, nie czułam w ogóle potrzeby. Pomagałam mojej siostrze - starałam się zastąpić jej trochę matkę. Mieszkałyśmy osobno przez 8 lat. W wakacje pracowałam, często też wyjeżdżałam za granicę żeby zarobić. Wyjechałam na studia i już 7 lat mieszkam sama od 3 z moją siostrą. I muszę przyznać, że po tych trzynastu latach które przeżyłam bez rodziców najbardziej brakuje mi ich teraz kiedy wchodzę w dorosłe życie, kiedy poznałam mojego wspaniałego chłopaka. Do tej pory byłam silna i nie dawałam poznać, że w środku rozgrywa się istny dramat o którym praktycznie nikt nie wie. Kiedy byłam dzieckiem potrzebny był mi psycholog teraz to wiem, jednak nie otrzymałam takiego wsparcia. I teraz cała ta przeszłość wychodzi, zaczęła się nerwowość, załamka i brak chęci do życia. I wiem że zawsze będę tęsknić za swoimi rodzicami, brakuje mi ich bardzo i choć czas goi rany - to pomaga owszem - ale nie zwróci już nigdy tych wszystkich świąt które spędziłam bez nich i tęsknoty za ludźmi którzy kochają bezwarunkowo, za to że po prostu jesteś. Bałam się mówić o swojej sytuacji koleżankom czy kolegom, bałam się że mnie wyśmieją, nie zrozumią, że będą się nade mną litować. I to był błąd bo zamykałam się w sobie. Dlatego z doświadczenia wiem, że nie wolno zamykać się na ludzi i dać im szansę. I nie myśleć że się nade mną litują. I choć nie mogą mi za bardzo pomóc to jednak widzą, że sobie w życiu radzę, i często mówią mi, że mnie podziwiają, że dałam sobie radę, że jest we mnie tyle siły i determinacji do życia. Dlatego rozumiem tych wszystkich którzy mówią o stracie rodziców i wiem jak ciężko jest żyć na tym świecie bez nich. I często też nie mogę zrozumieć jak wiele młodych ludzi nie szanuje swoich rodziców, nie rozmawia z nimi, nie pomaga im odwraca się od nich, a ja tak wiele bym była gotowa dać żeby móc porozmawiać z moimi rodzicami i po prostu ich przytulić. Dlatego ludzie szanujcie swoich rodziców bo życie naprawdę jest krótkie i nigdy nie wiadomo czy nie zabraknie nam czasu żeby powiedzieć im że ich kochamy... I muszę jeszcze napisać że to co teraz osiągnęłam i co mam w życiu to zawdzięczam w większości swojej motywacji i wierze w Boga, bo bez niego nie dałabym sobie rady. Modlitwa naprawdę mi pomogła, choć było wiele chwil zwątpienia.
Ale trzeba żyć pełnią życia i się nie poddawać;)

54

Odp: Śmierć rodziców

Wiem co czujesz.
Ja 12.11.2011 stracilam ojca.
Dostalam telefon od przyrodniej siostry o godz 18:11 ze moj tata nie zyje ze znalezli go w bramie kamienicy w ktorej mieszkal.
Juz za dwa dni bylam w Bytomiu i zajmowalam sie pogrzebem.
Musialam identyfikowac cialo taty jak byl juz po sekcji zwlok.

Teraz biore leki na depresje i jest mi bardzo ciezko.

55

Odp: Śmierć rodziców

Przyczana zgonu byla Ostra niewydolność krążeniowo - oddechowa.
Mial tylko 50lat.
Jeśli czegoś zapomniałaś nie pisz nowego postu, od tego jest opcja "edytuj".
moderatorka apoteoza

56 Ostatnio edytowany przez Marzena1 (2011-12-28 22:32:49)

Odp: Śmierć rodziców

bardzo smutne ;(
Płacze .  . I trzymam kciuki za was i za innych również- bliscy na pewno czuwają nad wami . .

"Najtrudniej przeżywa się żałobę, gdy nie ma możliwości zobaczenia ciała zmarłego". -22.09.2012 r. Kruszynka sad

21 marzec 2014 r . urodziła sie Julia :*
CC , 2525 g , 52 cm , 10 punktów Apgar big_smile

57

Odp: Śmierć rodziców

Czytam Was i placze...jak to duzo daje do myslenia. Ja zawsze bede moich kochanych rodzicow stawiac na piedestale, tak bardzo ich kocham. Nie wyobrazam sobie, zeby ktores z nich odeszlo.
Trzymajcie sie, bede o was myslec bo coz innego moge zrobic, jestescie wspaniali, odnalezliscie siebie i chec do walki o lepsze jutro. Podziwiam...i sciskam

Bad things are always going to happen in life. People will hurt you. But you can?t use that as an excuse to fail or to hurt someone back. You?ll only hurt yourself.

58

Odp: Śmierć rodziców

witam trafilam na ten watek przez przypadek tez niedawno stracilam tate dokladnie miesiac i 3 tygodnie temu jest mi bardzo ciezko bo wyjechalam za granice do mojego chlopaka i zostawilam mame sama z bratem wolalabym byc z nimi ale niestety nie moge kolejna sprawa jest to ze za rok zamierzamy sie pobrac i jest mi bardzo smutno i przykro ze w tym wyjatkowym i najwazniejszym  dniu nie bedzie ze mna mojego taty ze nigdy nie zobaczy moich dzici i ze nie bedzie sie mogl cieszyc razem z nami ciagle zastaniawiam sie dlaczego wlasnie to on musial odejsc byl jeszce taki mlody mial 56 lat i odszedl tak nagle z dnia na dnia na dzien po jego smierci mam jakis taki lek w sobie strasznie boje sie o swoja mame i brata ciagle wydzwaniam do nich sprawdzic czy wszystko w porzadku a jak slysze dzwonek telefonu to serca mi zamiera poniewaz o smierci mojego taty dowiedzialam sie wczesnym rankiem telefonicznie mama mnie poinformowala nawet mam w sobie takie cos ze na noc wylanczam telefon zeby znowu rano nie dostac zlych wiadomosci wiem ze to chore ale nie potrafie inaczej ciagle tylko mysle o tacie jak tylko popatrze na jego zdjecia to placze nie daje sobie z tym rady tymbardziej ze jestem tysiace kilometrow od  domu mam tu przy sobie kochana osobe ale to nie to samo

59 Ostatnio edytowany przez Evil (2012-01-09 22:56:18)

Odp: Śmierć rodziców

Lyah88 - dzięki za dobre słowo, rzeczywiście jest lepiej, nawet po tych trzech miesiącach, choć święta były trudne.

ForgetMeNot, to dobrze, że wiara Ci pomogła, każdy inaczej w końcu sobie radzi ze stratą(ja przykładowo kompletnie nie jestem religijna). A co do psychologa, to nie myślę żeby aż wiele osób go odwiedzało po takiej stracie, nie każdy go potrzebuje, a przynajmniej w danym momencie myśli, że nie potrzebuje.

Aneta23, moi rodzice byli w podobnym wieku - 51 mama i 52 tata. Człowiek myśli, że życie jest długie i że wszystko się "kiedyś" zrobi/powie, a tak naprawdę zawsze go za mało.

lilka25 - mam podobne odczucia co do wnuków jakich nie będą znać moi rodzice, i odwrotnie. To bardzo dołujące, zwłaszcza jeśli jest się dumnym ze swoich rodziców - wtedy pozostaje wiernie opowiedzieć o nich w przyszłości. A co do tego, że martwisz się o bliskich - to zrozumiałe, lecz nie można przesadzić w niezdrową stronę. Ja (trochę ironicznie) stwierdziłam, że chyba Siła Wyższa już na tyle namieszała, że da nam spokój.

Ja powoli zaczynam się "przyzwyczajać" do aktualnego stanu rzeczy, może zabrzmi to dziwnie, ale czasem myślę sobie - "Porozmawiałabym sobie z mamą/tatą... No tak, przecież już ich nie ma."
Trochę strasznie to brzmi, ale obie z siostrą mamy podobne odczucia.
Wam wszystkim i sobie życzę żebyśmy sobie dały/dali radę z tym, co nas spotyka, bo na to wg. mnie nie da się przygotować, a każdego z nas najpewniej czeka taka strata. Chciałabym, żeby mogło być inaczej.

In corda nostra scripta - zapisane w naszych sercach

60

Odp: Śmierć rodziców

Rozmmie wasz bol, moi rodzice tez nie zyja

61

Odp: Śmierć rodziców

Śmierć rodziców-każdego to czeka. Jednak ciągle myślimy: Tata? Mama? To jeszcze nie ich czas, jeszcze z 10-20 lat pożyją. Wypieramy oczywistą prawdę o tym że kiedyś odejdą. A gdy to się staje jest szok. Nikt na to nie jest gotowy.
Mój tata zmarł w zeszłe święta Bożego Narodzenia. Miał 50 lat. Odszedł w 10 minut, nikt nie był na to gotowy, nikt nie zdążył mu powiedzieć jak bardzo go kochamy. Każdy zabiegany pilnuje swoich spraw, cmoka w policzek, a bliscy odchodzą tak nagle! Smutny ten mój post, niestety trzeba sobie uświadomić że bliscy odchodzą i mówić sobie codziennie jak bardzo się kochamy!

62

Odp: Śmierć rodziców

amber666 ,ja mam lat 55 ,i jak napisałam na moim wątku rok temu w odstępie jednego dnia stracilam oboje rodziców.pogrzeb był jeden.Dla mnie ich dusze oddzieliły sie od ciała i nie na cmentarzu czuje ich bliskość.Minął rok i prawie nie jest lepiej,jeszcze nie wiem jak dalej żyć.Przeleżałam,przepłakałam wiele miesięcy.Jestem sama,nie mam wsparcia,psychicznego i fizycznego.Przedtem 3 lata opiekowalam się ojcem chorującym na Alzheimera,w tym czasie moja mama już miala raka.Jedynaczka oszalala z nieszczęścia-to ja w tamtym okresie.Czasem myślałam ,że lepiej by było ,gdyby już zmarli,nie mogłam poradzić sobie ze stresem i odpowiedzialnością.Teraz oddałabym wszystko ,żeby te chwile wrócily ,żeby jeszcze żyli.Wtedy nie wyobrażalam sobie że jeszcze może być gorzej -jest.Przez ostatnie 3 lata zaniedbałam pracę i teraz moja pozycja jest bardzo zła mimo że zawod mam bardzo dobry.Walczę o przetrwanie.Walczę z sobą o trochę sił do pracy,przelęklam się długów ktore bardzo szybko narastają...Czasem depresja przynosi mi jak najgorsze myśli.To takie płytkie myśleć o pieniądzach ,gdy straciło się rodzinę.Chyba jednak mlodym ludzio łatwiej otrząsnąć sie po takim przeżyciu.Zyczę autorowi postu wielu sił,oraz wsparcia najbliższej rodziny ,oraz przyjaciół.Samemu tego sie nie udzwignie.

63

Odp: Śmierć rodziców

Cieszę się, że taki wątek powstał. O młodych sierotach. Jak się ma +40 lat i traci rodziców to myślę, że można to potraktować jako naturalne przemijanie choć oczywiście ciężki do zaakceptowania i sprawiające ogromny ból. Jak się jest młodą osoba to ma się do czynienia z niesprawiedliwością losu i ciężko sobie jakkolwiek wytłumaczyć taką stratę. Jestem w takiej samej sytuacji jak wiele osób na tym wątku, ale rodziców straciłam w wieku 30 i 33 lat (mama miała 56, tata 58).
Po długiej żałobie z powodu śmierci mamy, najukochańszej przyjaciółki, kochanej babci mojego synka, zmarł mój tata, który chyba nie radził sobie z utratą mamy i samotnym życiem. Wiem, że rodzice strasznie mnie kochali, jak i mojego syna. Chcę być szczęśliwa dla nich. Chcę być silna i znaleźć radość życia i wiem, że uda mi się, mimo tego, że zawsze będę tęsknić.

64

Odp: Śmierć rodziców

Bardzo Cię rozumiem, mój ukochany Tata zmarł jak miałam 16 lat. Dzień też był zwykły, wyjechał do pracy z mamą, pamiętam, że robiłam mu kanapki. Popołudniu jak wrociłam ze szkoły, zastalam w domu moje siostry - płaczące, i to one przekazały mi informację, że Tato nie żyje (pękł mu krwiak w głowie, nie było ratunku). Zajęło mi kilka lat, żeby się z tym pogodzić, w tym roku będzie 9 rocznica Jego śmierci. Jedyne co mogę Ci doradzić, to żebyś pielęgnował w sobie dobre wspomnienia o rodzicach, skupił się na szczęśliwych chwilach z Nimi spędzonych, ból przytłumi czas, nie ma na to innego lekarstwa.

'Wszystko będzie, jak być powinno, tak już jest urządzony świat.' - M.Bułhakow

65

Odp: Śmierć rodziców

zielonygroszku, masz rację. Pielęgnować w pamięci dobre momenty, opowiadać potomstwu o dziadkach w niebie. A ja jeszcze postawiłam sobie za cel pielęgnować w sobie oraz wzmacniać te najlepsze cechy, które widziałam u swoich rodziców i które wydaje mi się odziedziczyła, albo muszę jeszcze nad nimi popracować. Wtedy więcej rzeczy nabiera sensu a my mamy świadomość, że w sobie jakoś kontynuujemy dobro naszych rodziców. Trzymajmy się :)

66

Odp: Śmierć rodziców

Kochani,

dobrze wiedzieć, że nie jest się samemu...że też przeżywacie podobne historie....

Moja Mamunia zmarła w maju 2017 na raka po ciężkiej chorobie...Tatko zmarł także po ciężkich przejściach 28 grudnia 2017...

Moje serce krwawi...Nie umiem opanować tego bólu...straty....I moja głowa chyba nie chce tego ogarnąć....

Próbuję się z tym pogodzić.... ale nie umiem...

Najgorsze są wieczory...myśli, które krążą mi po głowie...

Chciałabym ich tu z powrotem....
Marzena K.

67

Odp: Śmierć rodziców

Kochani,

dobrze wiedzieć, że nie jest się samemu...że też przeżywacie podobne historie....

Moja Mamunia zmarła w maju 2017 na raka po ciężkiej chorobie...Tatko zmarł także po ciężkich przejściach 28 grudnia 2017...

Moje serce krwawi...Nie umiem opanować tego bólu...straty....I moja głowa chyba nie chce tego ogarnąć....

Próbuję się z tym pogodzić.... ale nie umiem...

Najgorsze są wieczory...myśli, które krążą mi po głowie...

Chciałabym ich tu z powrotem....
Marzena K.

68

Odp: Śmierć rodziców
MARZENA.K.1 napisał/a:

Kochani,

dobrze wiedzieć, że nie jest się samemu...że też przeżywacie podobne historie....

Moja Mamunia zmarła w maju 2017 na raka po ciężkiej chorobie...Tatko zmarł także po ciężkich przejściach 28 grudnia 2017...

Moje serce krwawi...Nie umiem opanować tego bólu...straty....I moja głowa chyba nie chce tego ogarnąć....

Próbuję się z tym pogodzić.... ale nie umiem...

Najgorsze są wieczory...myśli, które krążą mi po głowie...

Chciałabym ich tu z powrotem....
Marzena K.

Marzena K. bardzo bardzo Ci współczuję,
nie potrafię więcej Ci napisać,
to są świeże b. duże rany, które mocno krwawią.

Pozdrawiam

Posty [ 39 do 68 z 68 ]

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MOJA NIESAMOWITA HISTORIA » Śmierć rodziców

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018