Miastowa nie może odnaleźć się na wsi - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Miastowa nie może odnaleźć się na wsi

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 18 ]

1

Temat: Miastowa nie może odnaleźć się na wsi

hej, piszę bo zastanawiam się czy coś mnie ogranicza czy sama jestem dla siebie problemem.
Otóż zawsze byłam trochę hedonistyczna.. miałam z tyłu głowy, że życie jest jedno i powinnam czerpać z niego jak najwięcej. W czasie liceum też do tego dążyłam i w sumie czułam, że żyję.
Los tak chciał, że w ostatniej klasie poznałam jak się potem okazało mężczyznę mojego życia. Co uznaję za błogosławieństwo i fatum jednocześnie. Bo to poniekąd marzenie znaleźć swój ideał, ale stało się to o wiele za wcześnie. Z początku zauroczenie, miłość wszystko nowe i piękne przysłoniło mi kilka kwestii. Dużo decyzji podjęłam jakby we śnie - bez świadomości, że będą one konsekwencją w moim późniejszym życiu.
I nagle po dwóch latach budzę się z co prawda ukochanym mężczyzną, ale także jako żona z dzieckiem u boku, mieszkaniem z teściami gdzieś na zabitej dechami dziurze. I dociera do mnie wtedy głos 'co ja tu robię??' nie chcę tu być, nie pasuję tutaj! rutyna, samotność trwają i się nie kończą .. tutejsi znajomi szybko okazali się złudzeniem. Każdego dnia mam poczucie jakbym traciła bezcenny czas, którego nikt mi nie zwróci. Dopada mnie depresja, bo chcę coś zmienić ale jestem wszelako ograniczona. Bo dziecko, bo mąż, bo jego praca i np. nie możemy gdzieś wyjechać czy się wyprowadzić, bo jest rolnikiem. A mnie ciągnie do miasta.. wydaje mi się pełniejsze perspektyw, tętniące życiem i ludźmi. Wróciłam po roku od narodzin dziecka do pracy do rodzinnego miasta. W hotelarstwie. Trochę odżyłam, ale jak wraca myśl o domu to smutnieję . Kojarzy mi się to z domem teściów i ich rodziną. Z obowiązkami mężem i dzieckiem. Tą samą pustą ulicą, i kilkoma domami na krzyż. Nie mam tam nic ani nikogo poza tym i mimo prób nie potrafię się tam odnaleźć. Mąż poza domem, pracą i nami też nic nie ma. I raczej nie chce(albo jest ograniczony przez prace) tego zmienic.Np. poznac jakichs znajomych w okolicy,zająć się czymś poza tym...Nasza codzienność to wspólne posiłki, dziecko i zakończenie dnia przed tv. Pragnę czegoś więcej od życia lecz nie wiem jak w takiej sytuacji to osiągnąć. Mąż twierdzi, że mu tak dobrze.. Mnie męczy ograniczenia się do domu, bo czuję, że coś mi umyka...

Reklama
Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Miastowa nie może odnaleźć się na wsi
dusty napisał/a:

Trochę odżyłam, ale jak wraca myśl o domu to smutnieję . Kojarzy mi się to z domem teściów i ich rodziną. Z obowiązkami mężem i dzieckiem. Tą samą pustą ulicą, i kilkoma domami na krzyż. Nie mam tam nic ani nikogo poza tym i mimo prób nie potrafię się tam odnaleźć. Mąż poza domem, pracą i nami też nic nie ma. I raczej nie chce(albo jest ograniczony przez prace) tego zmienic.Np. poznac jakichs znajomych w okolicy,zająć się czymś poza tym...Nasza codzienność to wspólne posiłki, dziecko i zakończenie dnia przed tv. Pragnę czegoś więcej od życia lecz nie wiem jak w takiej sytuacji to osiągnąć. Mąż twierdzi, że mu tak dobrze.. Mnie męczy ograniczenia się do domu, bo czuję, że coś mi umyka...

Badania nad satysfakcją z życia, szczęściem itp. pokazują, że to, czego w życiu szukamy, pragniemy, a na starość niedosytu żałujemy, to relacje międzyludzkie. Na twoim miejscu temu obszarowi swojego źycia dokładnie bym się przyjrzała, bo zdaje się, że są one dla ciebie zbyt płytkie i powierzchowne. Gdy się ma mocne i głębokie więzi z ludźmi dookoła, to nieważne, gdzie się mieszka, żyje, pracuje.

3

Odp: Miastowa nie może odnaleźć się na wsi

Znam podobną historię. Sama też przeprowadziłam się za mężem z miasta do miasteczka, wiem... to nie to samo co wieś, ale tez było mi ciężko z początku. Wszyscy znajomi zostali gdzieś tam, a w nowym miejscu miałam tylko rodzinę i znajomych męża.
Z czasem przywykłam i teraz lubię ten małomiasteczkowy klimat. Tylko różnica miedzy mną a Tobą była taka, ze ja się nie rozczulałam nad przeszłością.
W końcu nad czym się zastanawiać, skoro czasu nie cofnę. To bez sensu. Żyłam tu i teraz starając się ułożyć sobie życie na nowo.
Poszłam do szkoły rodzenia, poznałam ciekawe kobiety, z niektórymi kolegujemy się do dziś, a minęło 16 lat. Potem dziecko poszło do szkoły i tam też poznałam pewną kobietę, z którą również koleguje się do dziś. Wychodziłyśmy z dziećmi na spacer, plac zabaw, szukałyśmy okazji, by się spotkać, żeby w domu nie zwariować. Potem, gdy dzieci podrosły to spotykałyśmy się w innych okolicznościach np. w kawiarence lub na zmianę raz u jednej, raz u drugiej.

Wydaje mi się, ze Ty za bardzo odseparowałaś się od ludzi, dlatego tak się teraz czujesz. Nie masz dobrego kontaktu z nikim i to Cię przygnębia. Nie piszesz nic o relacjach z teściami, rodziną męża, o sąsiadach. Wnioskuję, ze nie ma o czym pisać.
Poza tym, wioska wiosce nierówna. Jak duza jest ta miejscowość?

Jeśli się smucisz, to żyjesz przeszłością.
Jeśli się boisz, to żyjesz przyszłością.
Jeśli jesteś spokojny, żyjesz teraźniejszością. Lao Tzu
Reklama

4

Odp: Miastowa nie może odnaleźć się na wsi

Ale od kogo miała się odseparować jak mieszka na wsi gdzie nikogo nie ma??
Autorko w zupełności cię rozumiem bo również za mężem wyjechałam na wieś. Życie tam to był koszmar... dosłownie kilka domów a w każdym w większości całej rodziny - rodzice plus dzieci z żonami i swoimi dziećmi. Trzymali się razem i nie dopuszczali nikogo z zewnątrz. Mój mąż był odludkiem więc mu takie życie odpowiadało A ja się wiele lat meczylam. Były całe weekendy gdzie nie miałam do kogo buzi otworzyć. Znajomi odwiedzili mnie po razie po 2 razy i wszystkie moje przyjaźnie się urwały.
No ja się po prostu wyprowadziłam i rozwiodłam. To nie był jedyny powód ale mieszkanie na wsi było dla mnie bardzo destrukcyjne.

5

Odp: Miastowa nie może odnaleźć się na wsi

Młoda dziewczyna lat 21, a przed nią perspektywa spędzenia reszty życia na odludziu w jakiejś norze przed telewizorem
i zamiast ją motywować do ucieczki póki nie jest za późno, to stare ciotki (bez urazy dziewczyny) poklepując ją po plecach mówią:

- Nie narzekaj i ciesz się tym co masz. Musisz tylko przywyknąć i zapomnieć o tym, że życie może wyglądać całkiem inaczej.

Po czym zamykają swoje laptopy i jadą do centrum na zakupy, później siłownia, wieczorem na basen, a może jakaś kolacja na mieście...

Nie udzielam rad. Oferuję sarkastyczne uwagi.
Reklama

6 Ostatnio edytowany przez madoja (2018-01-09 14:32:14)

Odp: Miastowa nie może odnaleźć się na wsi

Ja też jestem hedonistką. Moje szczęście jest najważniejsze, bo to moje życie i jest ono tylko jedno.  Nie wstydzę się tego. Dzięki temu jestem naprawdę pogodną osobą, a znajomi mówią że znają niewiele tak pozytywnie nastawionych i szczęśliwych osób. Nigdy nie robię niczego, czego naprawdę nie chcę robić.
Dlaczego masz się umartwiać i być nieszczęśliwa?
Choć wiem, że decyzje jakąś podjąć trudno. Musiałabyś albo rozstać się z mężem, albo go przekonać by wyniósł się z Tobą, albo mieć z nim jakiś dziwaczny związek, że Ty tam a on tu.

7

Odp: Miastowa nie może odnaleźć się na wsi

A ja sie zastanawiam jak to sie stalo, ze dziewczyna przeprowadzila sie na wies i urodzila dziecko jak we mgle hmm Miala pomrocznosc jasna przez kilka lat czy co?

8

Odp: Miastowa nie może odnaleźć się na wsi

W kultowym już filmie "Dzień świra" główny bohater wypowiada kwestię:

- Czemu człowiek musi decydować o reszcie swojego życia akurat wtedy, kiedy jest największym idiotą...

Chodzi oczywiście o to, że w bardzo młodym wieku, bardzo często zbyt szybko i bardzo pochopnie, podejmujemy życiowe decyzje,
których niestety w przyszłości będziemy bardzo mocno żałować, a odkręcenie wielu spraw będzie bardzo trudne lub niemożliwe.
Na całe szczęście autorka nie jest jeszcze w beznadziejnej sytuacji i ma to szczęście, że jest kilka opcji do wyboru. Nie każdy je ma.
Więc ratuj się dziewczyno, póki możesz, bo przed Tobą całe życie. 21 lat to jest dopiero jego początek i jest jeszcze szansa na ratunek.
Zanim zaczniesz rodzić dzieci rok po roku, uwikłasz się w jakieś kredyty czy inne historie, ugrzęźniesz na dobre i już nikt Cię nie wyciągnie.
Zanim się obejrzysz przeleci przez palce nie 2, tylko 22 lata i wtedy już nie będziesz myślała o tym jak się stamtąd wyrwać,
tylko na której gałęzi się powiesić i co się wtedy stanie z twoimi dziećmi. Pogadaj z tym swoim mężem i spróbuj go przekonać
do zmiany pracy oraz otoczenia, a jak stanie okoniem i powie że wykluczone, no to wybór masz tylko jeden. Wiesz jaki.

Nie udzielam rad. Oferuję sarkastyczne uwagi.

9

Odp: Miastowa nie może odnaleźć się na wsi
anderstud napisał/a:

W kultowym już filmie "Dzień świra" główny bohater wypowiada kwestię:

- Czemu człowiek musi decydować o reszcie swojego życia akurat wtedy, kiedy jest największym idiotą...

Chodzi oczywiście o to, że w bardzo młodym wieku, bardzo często zbyt szybko i bardzo pochopnie, podejmujemy życiowe decyzje,
których niestety w przyszłości będziemy bardzo mocno żałować, a odkręcenie wielu spraw będzie bardzo trudne lub niemożliwe.
Na całe szczęście autorka nie jest jeszcze w beznadziejnej sytuacji i ma to szczęście, że jest kilka opcji do wyboru. Nie każdy je ma.
Więc ratuj się dziewczyno, póki możesz, bo przed Tobą całe życie. 21 lat to jest dopiero jego początek i jest jeszcze szansa na ratunek.
Zanim zaczniesz rodzić dzieci rok po roku, uwikłasz się w jakieś kredyty czy inne historie, ugrzęźniesz na dobre i już nikt Cię nie wyciągnie.
Zanim się obejrzysz przeleci przez palce nie 2, tylko 22 lata i wtedy już nie będziesz myślała o tym jak się stamtąd wyrwać,
tylko na której gałęzi się powiesić i co się wtedy stanie z twoimi dziećmi. Pogadaj z tym swoim mężem i spróbuj go przekonać
do zmiany pracy oraz otoczenia, a jak stanie okoniem i powie że wykluczone, no to wybór masz tylko jeden. Wiesz jaki
.

Czyli, jeśli dobrze zrozumiałam, radzisz autorce, żeby porzuciła męża(?), dziecko(?), dom, w którym mieszka(?) i przeniosła się do miasta, to się wszystko ułoży?
Jakie to proste big_smile wystarczy szantaż emocjonalny, przeprowadzka do miasta i życie stanie się piękne.
Czy dlatego, że w mieście to nie ma kredytów, ale za to są środki antykoncepcyjne?
Jakoś nie mogę złapać twojego toku rozumowania?

10 Ostatnio edytowany przez anderstud (2018-01-09 18:22:07)

Odp: Miastowa nie może odnaleźć się na wsi

Mój tok rozumowania jest bardzo prosty i logiczny. W życiu chodzi o to, żeby robić sobie lepiej. Nie gorzej.
Jeśli jest jej tam źle i nie chce tam być, to w imię czego ma poświęcić młodość i przez resztę życia cierpieć?
Gospodarka jest na pewno rodziców męża, a młody zdrowy chłop robotę w mieście zawsze znajdzie.
Jemu będzie łatwiej się przystosować do życia w mieście, niż jej do życia na wsi. Jeszcze nie wspominałem nic o dziecku,
a tym bardziej o jego porzucaniu, ale jeśli inaczej się nie da, to dlaczego ma tkwić z dzieciakiem przy mężu, kiedy jej tam źle?

summerka88 napisał/a:

Jakie to proste big_smile wystarczy szantaż emocjonalny, przeprowadzka do miasta i życie stanie się piękne.
Czy dlatego, że w mieście to nie ma kredytów, ale za to są środki antykoncepcyjne?

Co innego kredyt na własne mieszkanie w mieście, a co innego kredyt na traktor i gnieżdżenie się z teściami w wiejskiej chacie.
Myślę że w dzisiejszych czasach dostępność środków antykoncepcyjnych nie stanowi problemu i tej kwestii nie miałem na myśli akurat,
tylko raczej chodziło o godzenie się na życie w całkowitym oderwaniu od współczesnego świata i wychowywanie dzieci w takich warunkach.
Póki jest malutkie, to jeszcze pół biedy, ale jak się zacznie przedszkole, szkoła, dojazdy, bóg wie co, a daj spokój, chciałabyś tak żyć?

Nie udzielam rad. Oferuję sarkastyczne uwagi.

11 Ostatnio edytowany przez anderstud (2018-01-09 18:06:16)

Odp: Miastowa nie może odnaleźć się na wsi

upsik

Nie udzielam rad. Oferuję sarkastyczne uwagi.

12 Ostatnio edytowany przez summerka88 (2018-01-09 18:24:54)

Odp: Miastowa nie może odnaleźć się na wsi
anderstud napisał/a:

Mój tok rozumowania jest bardzo prosty i logiczny. W życiu chodzi o to, żeby robić sobie lepiej. Nie gorzej.
Jeśli jest jej tam źle i nie chce tam być, to w imię czego ma poświęcić młodość i przez resztę życia cierpieć?

Tak, ale big_smile

To prawda, że nie nie ma co się unieszczęśliwiać. Zwróć tylko uwagę, że autorka sama znalazła się w sytuacji, która jest dla niej niewygodna. Dobrze byłoby, gdyby się zorientowała, co tak naprawdę jej doskwiera, bo póki co, to napisała, że

dusty napisał/a:

jak wraca myśl o domu to smutnieję . Kojarzy mi się to z domem teściów i ich rodziną. Z obowiązkami mężem i dzieckiem. Tą samą pustą ulicą, i kilkoma domami na krzyż. Nie mam tam nic ani nikogo poza tym i mimo prób nie potrafię się tam odnaleźć. Mąż poza domem, pracą i nami też nic nie ma. I raczej nie chce(albo jest ograniczony przez prace) tego zmienic.Np. poznac jakichs znajomych w okolicy,zająć się czymś poza tym...Nasza codzienność to wspólne posiłki, dziecko i zakończenie dnia przed tv. Pragnę czegoś więcej od życia lecz nie wiem jak w takiej sytuacji to osiągnąć. Mąż twierdzi, że mu tak dobrze.. Mnie męczy ograniczenia się do domu, bo czuję, że coś mi umyka...

Wygląda, że autorce przeszkadzają rutyna, obowiązki i samotność. A to nie jest domeną życia na wsi.
Nie ona pierwsz bezrefleksyjnie poszła za zauroczeniem i to właściwie tylko przypadek, że wylądowała w jakieś wiosce. Równie dobrze mogłaby wylądować w małym miasteczku lub całkiem dużym mieście, ale poza tym nic nie byłoby inaczej. Dalej mieszkalaby w domu teściów, uwiązana obowiązkami przy dziecku, w mało perspektywicznej pracy, u boku męża, któremu podobnie jak autorce wątku już dawno przeszło zauroczenie, oraz bez kontaktu z ludźmi poza pracą, bo domowe obowiązki, dziecko, praca.
Tutaj nie jest problemem to, że ona zamieszkała na wiosce. Tyle, że to ona sama powinna poszukać, co poszło nie tak. Bo na razie błądzi i po omacku, na oślep strzela, co ją dołuje, a wystarczy, żeby sama wczytała się w swoje słowa.

13

Odp: Miastowa nie może odnaleźć się na wsi

Pięknie. Oto macie piękny przykład, że nawet stabilizacja dla Pań bywa pretekstem do kopa w dupę smile Już podświadomie szukasz lepszej gałęzi, Autorko. Obowiązki, mąż i dziecko się źle kojarzą? To po cholerę tak wcześnie zakładaliście rodzinę?

"Bóg stworzył ludzi, Samuel Colt uczynił ich równymi"

14

Odp: Miastowa nie może odnaleźć się na wsi
summerka88 napisał/a:

Tutaj nie jest problemem to, że ona zamieszkała na wiosce.

No okej, to co w takim razie jest? Młoda laska wychodzi za mąż, rodzi dziecko, ląduje na wsi w domu teściów
i nagle po dwóch latach się budzi rano i do niej dociera - Co ja tu robię na boga w tych pieluchach, chcę moje życie z powrotem -
a wieś jest tutaj tylko pretekstem do myśli o ucieczce od męża i obowiązków?

Nie udzielam rad. Oferuję sarkastyczne uwagi.

15 Ostatnio edytowany przez summerka88 (2018-01-09 18:46:11)

Odp: Miastowa nie może odnaleźć się na wsi
anderstud napisał/a:
summerka88 napisał/a:

Tutaj nie jest problemem to, że ona zamieszkała na wiosce.

No okej, to co w takim razie jest? Młoda laska wychodzi za mąż, rodzi dziecko, ląduje na wsi w domu teściów
i nagle po dwóch latach się budzi rano i do niej dociera - Co ja tu robię na boga w tych pieluchach, chcę moje życie z powrotem -
a wieś jest tutaj tylko pretekstem do myśli o ucieczce od męża i obowiązków?

Tak sądzę. Ona jest samotna, przez co nieszczęśliwa i z poczuciem braku sensu, wpadnięcia w rutynę.
Życie ma „kolory” wtedy, gdy są wokół nas ludzie, którym na nas zależy, ludzie, którym możemy okazać miłość i życzliwość, ludzie, z którymi możemy dzielić doświadczenie, bo inni ludzie pozwalają nam kochać i być kochanym. Dzięki nim czujemy się bezpieczni i ważni.  Cenią nas i zrobią dla nas b. wiele, jeśli np, będziemy potrzebować pomocy. Wtedy między nami wytwarza się więź, a gdy więzi nie ma, to jest poczucie osamotnienia i braku sensu.

16

Odp: Miastowa nie może odnaleźć się na wsi

Anderstud, ale w tej chwili Autorka mysli niepowaznie: jak zostawie za soba dziecko, meza nudziarza i wioche, to bedzie super. To jest myslenia nastolatki, a nie doroslego, dojrzalego czlowieka. Ona ma rodzine, ma obowiazki, ktore SAMA na siebie wziela.

Zgadzam sie z Summerka, ze problemem wcale nie jest wioska. Autorka odizolowala sie od ludzi, zaczela nad soba uzalac i skutek jest taki, ze snuje sny na jawie, zamiast racjonalnie myslec. Moze i obowiazki ja przerosly. Ale rozwiazanie tej sytuacji to nie ucieczka, ale rozwijanie tego co sie ma. Pracuje, wiec na pewno ma tam kolezanki. Co za problem wiec zaprosic jedna z druga do siebie do domu, moze urzadzic parapetowke? A moze poszukac fajnego forum w necie i tam sie poudzielac, znalezc kogos do pogaduszek?

17 Ostatnio edytowany przez madoja (2018-01-10 01:37:10)

Odp: Miastowa nie może odnaleźć się na wsi

Wylądowała na tej wsi w nieodpowiednim dla siebie czasie. Bo pewnie za 10 lat już byłoby inaczej.
Jako 20-latka tez cierpiałabym bez towarzystwa ludzi. A jako 30-latka kocham dom i spokój.

Mnie bardziej by drażniło to, że mieszkam z teściami. Nie wiem jak dla autorki, ale dla mnie to byłoby problemem nr 1. Wyobcowanie, życie u innej rodziny, nie na swoim garnuszku, ale na czyimś, to że nie jestem panią domu. Bo wieś dla 20-latki to tez problem, jasne, ale jako tako da się na upartego z tym żyć - można dojechać do miasta by się pobawić, są przecież samochody, wyjście do kina i na kolację  jest wyprawą/randką, a nie czymś powszednim; można zapraszać znajomych do siebie, można robić fajne imprezy gdy ma się dom - grille, głośne Sylwestry itd (nie trzeba tak uważać gdy ma się mieszkanie w bloku). Bo dom na wsi ma przecież tez wiele plusów i wielu ludzi o czymś takim teraz marzy - wiele moich kolezanek w okolicach 30-tki czy po 30-tce buduje się na wsi czy na obrzeżach miasta bo ma dość miasta. Ale najgorsze to właśnie żyć z teściami, na czyimś.

Po przemyśleniu: dla mnie problemem byłoby jeszcze zajmowanie się obejściem i jakimiś rzeczami rolniczymi o których g*** wiem. smile
Zwierzęta kocham, ale chyba przerażałoby mnie zajmowanie się świniami, kurami, krowami. I kompletnie sobie nie wyobrażam psa na łańcuchu, jakiegoś zabijania kur czy świniobicia.
No chyba że macie nowoczesne gospodarstwo, gdzie nie ma świń.

18

Odp: Miastowa nie może odnaleźć się na wsi

Niektórzy forumowicze podpowiadają autorce, żeby zrujnowała swoje życie. Gratuluje takiej postawy smile Zwróćcie uwage na to, że dziewczyna nie pisze, żeby jej facet był tyranem, ani ze teściowie są jacyś bee. Od nich nie ma potrzeby uciekać. Zwyczajnie jej się nudzi po prostu. Inni radzą , żeby rolnik wyprowadził się do miasta. I kim tam będzie w tym mieście? Bankeirem? Prokuratorem?
Pamiętajcie , że jak autorka tym wszytkim j***e to nie będzie już słodką niunią w wieku 21 lat z pachnącym łonem, wolną od wszelkich trosk tego świata, tylko ROZWÓDKĄ Z DZIECKIEM. Brutalne ale prawdziwe. Powodzenia w szukaniu kolejnego faceta. A nawet jak znajdziesz i on zapyta , co było powodem rozwodu? A zapyta na pewno jak jest choć trochę rozgarnięty. Co mu odpowiesz? że były mąż cię lał i że to troglodyta? Przecież to będzie zwykłe kłamstwo. Powiesz , że ci się nudziło i wybrałaś życie w mieście? Myślisz , że nowy popychacz przyjmie to ze spokojem i nie zapalą mu się kontrolki w głowie, że coś chyba z tą dziewczyna jest nie tak skoro z tak błahej przyczyny postanowiła rozwalić swoje małżeństwo?  Jak jesteś na to gotowa to wiesz co robić. Istnieje duże ryzyko , że trafisz z deszczu pod rynnę. Wybawisz w mieście do tej 30-tki i może się okazac jak jedna z pań tutaj napisała, że dorośniesz i zapragniesz wiejskiego spokoju. Zatęsknisz do tego co było . Dobrze się zastanów. Mieszkacie na wsi, niech ci mąż kupi króliki i sobie będziesz hodować jak ci się świń nie chce oprzątać.  I od razu będziesz miała zajęcie. Albo niech CI owczarka kupi i będziesz miała z kim na spacery wychodzić. W mieście też nie jest kolorowo. Są miasta wymierające. Ludzi młodych zostało naprawdę niewielu , sporo z nich wyjechało za granicę. W blokach przeważnie mieszkania stoją puste albo mieszkają w nich ludzie starsi. Wiadomo , że w Katowicach czy we Wrocku o stolicy nie wspominając sprawa wygląda zupełnie inaczej. Problem emigracji dotknął również polską wieś. Także częsciowo rozumiem Twoje rozterki. Jesteś teraz MATKĄ i musisz myśleć odpowiedzialnie. Z tego durnego hedonizmu można się wyleczyć. Jak też rzucam teraz robote i wyjeżdzam bawić się na rok za zaoszczędzone pieniądze na Malediwy!:) Wracam dokładnie za rok. Bezrobotny, z gołą du*ą, bez pieniędzy, ale chwilowo szczęśliwy.Olałem chociażby tak prozaiczną rzecz jak opalanie domu w okresie zimowym. nie miał przecież  kto tego za mnie zrobić. Dasz mi gwarancję , że nie było 28 stopniowych przymrozków i nie ro****o centralnego? Na wjazd potrzebuje mnóstwo siana zeby doprowadzić dom do właściwego stanu. Zobacz ile sobie szkody narobiłem, bo chciałem być "szczęśliwy".... hedonistyczne dyrdymały! Do wszystkiego trzeba zdrowego rozsądku!

Posty [ 18 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Miastowa nie może odnaleźć się na wsi

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018