O co mu chodzi? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 22 ]

1 Ostatnio edytowany przez Paulina929 (2017-10-30 09:22:32)

Temat: O co mu chodzi?

Poznaliśmy sie pol roku temu. Na początku nie wiedzialam czego chce od znajomości ale wpadłam. Okazał sie swietnym facetem z małym ale. Pracuje dużo, bardzo dużo. Byliśmy w zwiazku na odległość ale to ja jeździłam do niego on ze względu na pracę  nie mógł. Po prostu lepiej bylo gdy ja jechalam na caly weekend niz on miałby przyjechać na jeden dzień. Mialam mu to trochę za zle no ale widziały galy co braly. Mieliśmy jakies male problemy ale ogolnie bylo bardzo dobrze z malym ale. Robił dla mnie bardzo duzo ale tak długo jak długo nie musial przy tym nic poświęcać. Gdy musial chociaz troche zawsze slyszalam "no tutaj się nie dogadamy wiec lepiej przestanmy sie klocic". Skończyło sie na tym ze sie rozstalismy w bardzo burzliwych okolicznościach. Ja chorowalam na depresja ciagle zmagam sie z jej skutkami. Jestem bardzo nerwowa i porywcza. Ciezko jest mi sie uspokoic i w zlosci mowie straszne rzeczy.

Moja rodzina o nim nie wiedziala, nie wiedzialam co z tego wyjdzie wiec nie wiele o nim komuś wspominalam. Ale jemu powiedzialam ze wiedza. Nie chcialam zeby myslal ze nie jest wazny bo  był bardzo, ciagle jest. Do tego rozstaliśmy sie raz na kilka dni ale posnatowilismy spróbować po tym jeszcze raz. Ja w tym czasie uprawialam seks z innym mężczyzną. Powiedzialam mu o tym on uznał to za zdrade mimo ze wtedy nie bylismy razem. Do tego wszystkiego bylam w bardzo wczesnej ciazy ale jak to sie czesto zadarzs poronilam w 3/4 tygodniu. On o tym wiedzial ale nalegal na aborcje, oskarzal o podrobienie testu. Dopiero wspolba wizyta u lekarza ba ktorej lekarz potwierdzil ze w ciazy bylam dala mu do zrozumienia ze nie kłamałam. Mimo wszysto nie jesteśmy razem "bo tak będzie  lepiej". Nir mowi ze mnie ciagle kocha ale jasno daje to do zrozumienia, mowi ze teskni ze on nie chce tego rozstania ale to nas a glownie mnie niszczylo. Caly czas powtarza ze zrobi cokolwiek co jest dla mnie najlepsze. Chce utrzymywać kontakt ok, nie chce tez spoko. Nie chce wrócić ale nie chce tez zostawic samej. Ciagle mowi ze chce zebysmy byli w stanir ze soba normalnie rozmawiac ale nas jako pary w przyszlosci nie  widzi.

To tak w skrocie. Ja go ciagle kocham on o tym wie, wie ze jak bedzie chcial wrocic to przyjme go z otwartymi ramionami. Ale o co mu chodzi? Po co pisze? Po co tak bardzo przejmujr sie tym zeby sytuacja byla dla mnie latwiejsza do zniesienia. Czy in wroci? Czy po prostu uciac kontalt bo koles jest egoista, wie ze przesadzil z ciaza i ma wyrzuty sumienia?

Zobacz podobne tematy :

2 Ostatnio edytowany przez zabpth (2017-10-30 09:32:11)

Odp: O co mu chodzi?

sprawdzam coś tylko
NIe działa no trudno

3 Ostatnio edytowany przez summerka88 (2017-10-30 09:47:40)

Odp: O co mu chodzi?

Paulina, Zastanawiam się, czy twój wątek to prowokacja, czy naprawdę nie dostrzegasz jak wygląda ta sytuacja z pewnego dystansu.
Ale niech będzie. Założę, że faktycznie nie dostrzegasz pewnych rzeczy.

Dla mnie to, co opisujesz jest w miarę klarowne. Facet, o którym piszesz zrobił sobie z ciebie "pannę do bzykania". Myślę, że go mało obchodzi, czego ty chcesz i czego oczekujesz i koncentruje się na tym, co mu odpowiada. Dlatego on nie zamierza inwestować siebie w relację z tobą i stąd on ani do ciebie nie przyjedzie, ani nie będzie nawet starał się próbować rozumieć twojego toku myślenia, twoich potrzeb, twoich oczekiwań.
Ot, trafiła się panna, która przyjeżdża, gdy mu to odpowiada i dostosowuję się do niego i jego sposobu życia.
Szanowałabyś kogoś, kto robi za podnóżek, czasoumilacz i pogotowie seksualne?

Myślę, że dla niego jest dokładnie tak jak piszesz:

Paulina929 napisał/a:

Chce utrzymywać kontakt ok, nie chce tez spoko. Nie chce wrócić ale nie chce tez zostawic samej. Ciagle mowi ze chce zebysmy byli w stanir ze soba normalnie rozmawiac ale nas jako pary w przyszlosci nie  widzi.

Jesteś to jesteś, a jak cię nie ma, to też niewielki kram sad

4

Odp: O co mu chodzi?

Podobnie jak opisała koleżanka wyżej. Tym bardziej, że iż wie, że jesteś w ciąży, więc prawdopodobnie nie chce się angażować, a skoro dalej do niego przyjeżdżasz na seks to nie widzi potrzeby nic zmieniać.

P.S Może go boleć, że powiedziałaś mu o innym facecie. To też może być powód, dlaczego nie chce z Tobą nic więcej wink

Prowadzę darmowe konsultacje w zakresie relacji damsko - męskich, głównie budowania związków i zdobycia osoby, która Ci się podoba. Po prostu napisz mi maila z czym masz problem, a ja postaram Ci się pomóc wink

5 Ostatnio edytowany przez Paulina929 (2017-10-30 10:27:12)

Odp: O co mu chodzi?

Nie jestem w ciąży. Ale fakt ze gdy o tym rozmawialiśmy dla niego jedyna konkretną opcją bylo jej usuniecie bo przecież nie mozemy mieć dziecka skoro sytuacja między nami wyglada tak a nie inaczej.

Nie traktował mnie jak panny do lozka albo ja po prostu tego nie chce widziec. Ale starał się, robił  naprawde dużo dla mnie. Poznalam wszystkich jego znajomych, rodzicow. Jak tylko praca mu pozwalala przyjezdzal nie czesto ale wiem ze czesciej po prostu nie mogl. Ja staralam sir to wszystko akceptowac ale problemy byly wtedy gdy nowilam glosno ze z czyms sie nie zgadzal i nie chce/chce zebys cos zrobil. Tylko ze wszystko co on uważał za słuszne  a niego czego ja potrzebowalam. Od rozstania widzielismy sie raz tylko po to zeby pojsc do lekarza. Nie widuje sie z nim, nie chce zostac jego seks koleżanką bo wiem ze tak wlasnie by sie skończyło. Mieszkamy dosyć daleko od siebie wiec bogu dzieki nigdzie go przez przypadek nie spotkam.

Potrzebowalam zeby ktos ocenil sytuacje z zewnatrz bo ja czulam ze spotkalam facetabideal a czeoiam sie o pierdoly to zniszczylam. Nie klocilismy sie nigdy o nic powaznego zazwyczaj to byly bardzo male sprawe z ktorymi ja sie nie zgadzalam a on nie chcial ich zmienic. Dla niego duzym problemem bylo tez to ze po prostu niebtrawilam jego najlepszego kumpla. Nir zabranial mu sir z nim spotykac nic z tych rzeczy po prostu otwarcie przyznałam ze go nie lubię i jak chce z nim spedzac czas to beze mnie. On stwierdzil ze "izoluje go od znajomych" i czuje sie jak popychadlo ktorym poprawiam sobie humor kiedy mam zly dzien.

Tak jak mówiłam wiem ze za czesto czepialam sie o glupoty. Malo istotne rzeczy. Typu wracal do domu i bardzo zle sie czulam chcialam zeby ze mna rozmawiał a on wyszedl na kolacje ze znajomymi i jego rozmowa wygladala nna zasadzie "tak" "nie" "mhm" co pol godziny.

Ale jak mowilam staral się. Uwazal ze pije za często wiec przestal, nie wiele robiliśmy razem jak zwrocilam na to uwage zawsze staral sie cos zorganizować jak przyjeżdżał.

Wiec uważacie ze wszystkie te ładne slowa sa po prostu zeby zamydlic mi  oczy?

A co do innego faceta ze go zabolalo to wiem. Stwierdzil ze on od kiedy mnie poznal nawet  ie pomyslal o innej i jak moglam zrobic cos takiego.

6

Odp: O co mu chodzi?

Wow, czyli poznałaś gościa pół roku temu, w między czasie stał się ideałem którego bardzo kochasz, co jednak nie przeszkadzało by skorzystać z kilkudniowej przerwy, aby pójść się bzykać z innym.
To co on ma sobie myśleć o Tobie.
W innym temacie trwa dyskusja, wedle której pasujesz do określenia tej dostępnej, to tego z opcją skrzywdzonej.
To średnio fajne. Siedzisz ze skrzywdzoną miną i czekasz aż wróci i znowu będzie Big Love.
Ile wy lat macie?
Pozdrawiam

7

Odp: O co mu chodzi?
zabpth napisał/a:

Wow, czyli poznałaś gościa pół roku temu, w między czasie stał się ideałem którego bardzo kochasz, co jednak nie przeszkadzało by skorzystać z kilkudniowej przerwy, aby pójść się bzykać z innym.
To co on ma sobie myśleć o Tobie.
W innym temacie trwa dyskusja, wedle której pasujesz do określenia tej dostępnej, to tego z opcją skrzywdzonej.
To średnio fajne. Siedzisz ze skrzywdzoną miną i czekasz aż wróci i znowu będzie Big Love.
Ile wy lat macie?
Pozdrawiam

haha to samo pomyslalem "poznałaś gościa pół roku temu, w między czasie stał się ideałem którego bardzo kochasz, co jednak nie przeszkadzało by skorzystać z kilkudniowej przerwy, aby pójść się bzykać z innym."

najprawdopodobniej ona sama zainicjowala awanture/klotnie ktore doprowadzily do zerwania dzien przed czy tez samo to zerwanie zainicjowala tuz przed tym jak sie z kims kochala (miala go w planach wczesniej) a potem powiedziala ze "no nie bylismy przeciez razem" tak bardzo czesto jest.

co jak co ale kobiety maja talent do racjonalizowania wszystkiego, wbilaby mu noz w plecy a zwalila by na niego bo przeciez ja bil i to bylo w samoobronie.. i pewnie sama by w to wierzyla.

tak, to ich genetyczna cecha, wszystkie to maja w jakims stopniu, ale u niektorych to jest widoczne tak bardzo ze az smutne.



przyklad z tej samej beczki, spotkalem sie kiedys z dziewczyna z internetu i zrobil sie z tego hook up. stwierdzilem ze jest bardzo otyła i w zyciu bym nie byl z nia w zwiazku i mialbym nawet problem z taka osoba po miescie chodzic bo wstyd.

potem ta dziewczyna do mnie pisala dlaczego sie nie odzywam etc.


3 miesiace pozniej napisalem do niej dla zartu i pytalem czy sie chce spotkac oczywiscie tez w zarcie bo sam bym nie chcial - uslyszalem ze nie, zapytalem dlaczego - uslyszalem ze jestem slaby w lozku i przeze mnie nic wiecej nie bedzie a no chociaz bylo to oczywiste ze jest brzydka i gruba i nie chce miec z nia nic wspolnego no ale jej racjonalizacja kazala jej stwierdzic ze z nia jest wszystko okej, jest 10/10 i tak dalej, co z tego ze ona sama do mnie pisala po hook upie a nie ja do niej.

a jeszcze inna spotykala sie z facetami z tindera mimo ze ciagle uprawialismy seks i bylismy w zwiazku i stwierdzila nagle ze "no przeciez nie jestesmy w zwiazku" mimo ze kiedys byla rozmowa ze jestesmy, a nie bylo takiej ze nie jestesmy.

za pewne jakas sie tu odezwie ze to nie prawda i trafiasz na slabe kobiety rwaczu! HA.

otoz nie bo to Wasza genetyka. I zdrady, i racjonalizacja strasznych rzeczy, ze wina partnera, przeinaczanie faktow, i tak dalej. i to sie nie ujawni nigdy w zyciu jesli dziewczyna ma tylko jedna opcje (swojego chlopaka) ale jak jest ktos lepszy i chetny to raz dwa potrafi ci powiedziec ze przeciez ostatnie 3 lata zwiazku to byly same klotnie czy ze nawet to nie byl zwiazek i tylko sie spotykaliscie dla zabawy/cokolwiek.

smile):):):):):) dlatego lepiej postepowac jak facet tej kobiety. doswiadczony chlopak albo przynajmniej madry w tej kwestii.

8

Odp: O co mu chodzi?

25 ja, on 26, nie siedze ze skrzywiona mina, chcialabym zeby wrocil ale na to nie czekam. Nigdzie nie zwalilam winy na niego wrecz przeciwnie obwiniam siebie. Nie rozumim tylko po co te deklaracje ze teskni, ze nikogo nie chce znalezc, ze moge byc pewnazw nie prędko kogos znajdzie, ze sie o mnie martwi i zrobi wszystko zeby mi ta sytuację jakos ulatwic. Zablokowal mnie na wszystkuch mozliwych portalach zeby nie widzieć co robie a codziennie pyta co u mnie jak mi minal dzien i opowiada co on robił. Po co to? Nie chce to nie chce, niech zakonczy sprawę i sie nie odzywa.

Nie bylam z nim, to nie miala byc przerwa. Zostawilam go, nie chcialam wracać ale sie staral wiec zgodzilam sie zebysmy sprobowali jeszcze raz. To nie była moja inicjatywa tylko  jego. Ja zakonczylam zwiazek i jako wolna osoba mialam prawo robic co chce nawet jesli to oznacza przespanie sie z innym zeby poczuc sie lepiej. Wszyscy chyba chociaz raz podjelismy podobną  głupią decyzje. Nie zrobilam tego bo mialam innego w planach zrpbilam to bo do związku podchodzil zbyt egoistyczne. Obiecal sie starac i pewnie dopóki nie pojawil sie problem to sie staral ale jak sie pojawil to zwinal sie bardzo szybko z tekstem "zostanmy przyjaciolmi tak bedzie lepiej"

I sory ze obwiniam faceta i mam mu za zle oskarżanie mnie o podrabianie testu i namawianie do aborcji no jaka straszna ze mnie kobieta, przeciez kazdy facet by sie tak zachował i to moja wina a ja glupia myślałam że jego... neutral

9

Odp: O co mu chodzi?
Paulina929 napisał/a:

25 ja, on 26, nie siedze ze skrzywiona mina, chcialabym zeby wrocil ale na to nie czekam. Nigdzie nie zwalilam winy na niego wrecz przeciwnie obwiniam siebie. Nie rozumim tylko po co te deklaracje ze teskni, ze nikogo nie chce znalezc, ze moge byc pewnazw nie prędko kogos znajdzie, ze sie o mnie martwi i zrobi wszystko zeby mi ta sytuację jakos ulatwic. Zablokowal mnie na wszystkuch mozliwych portalach zeby nie widzieć co robie a codziennie pyta co u mnie jak mi minal dzien i opowiada co on robił. Po co to? Nie chce to nie chce, niech zakonczy sprawę i sie nie odzywa.

Nie bylam z nim, to nie miala byc przerwa. Zostawilam go, nie chcialam wracać ale sie staral wiec zgodzilam sie zebysmy sprobowali jeszcze raz. To nie była moja inicjatywa tylko  jego. Ja zakonczylam zwiazek i jako wolna osoba mialam prawo robic co chce nawet jesli to oznacza przespanie sie z innym zeby poczuc sie lepiej. Wszyscy chyba chociaz raz podjelismy podobną  głupią decyzje. Nie zrobilam tego bo mialam innego w planach zrpbilam to bo do związku podchodzil zbyt egoistyczne. Obiecal sie starac i pewnie dopóki nie pojawil sie problem to sie staral ale jak sie pojawil to zwinal sie bardzo szybko z tekstem "zostanmy przyjaciolmi tak bedzie lepiej"

I sory ze obwiniam faceta i mam mu za zle oskarżanie mnie o podrabianie testu i namawianie do aborcji no jaka straszna ze mnie kobieta, przeciez kazdy facet by sie tak zachował i to moja wina a ja glupia myślałam że jego... neutral

Ale ja nie bardzo rozumiem z czym masz problem.
Co z tego że gada, czy pisze czy blokuje czy w ogóle co by nie wymyślił. Macie jakiś kontrakt że musisz na to reagować czy co.
Ja Ci to nie służy, to co się w ogóle zastanawiasz.
Nie kumam, często ludzie tak mają, że jedna osoba zwodzi kombinuje, a druga jak by pod rozkazami była.
I co tu chcesz w ogóle zrozumieć, potrzebne Ci to do czegoś.
Fizykę spróbuj zrozumieć, albo jak działa żelazko, a nie gościa co od niechcenia coś Ci bąknie raz na jakiś czas coś, bez żadnego krycia, czy tam pokrycia. Że to co gada nie ma pokrycia.
Zresztą po tym co piszesz to ja nie wiem czy ty kochasz i czekasz czy smęcisz że dupa zawraca, ale nie kijem tylko słownie.
Może on też nie wie czy ty w końcu z nim byłaś jesteś, nie jesteś, chcesz nie chcesz. Zdradziłaś w przerwie czy w czasie reklam, totalny odlot.
Pozdrawiam

10

Odp: O co mu chodzi?
Paulina929 napisał/a:

To tak w skrocie. Ja go ciagle kocham on o tym wie, wie ze jak bedzie chcial wrocic to przyjme go z otwartymi ramionami. Ale o co mu chodzi? Po co pisze? Po co tak bardzo przejmujr sie tym zeby sytuacja byla dla mnie latwiejsza do zniesienia. Czy in wroci? Czy po prostu uciac kontalt bo koles jest egoista, wie ze przesadzil z ciaza i ma wyrzuty sumienia?

Nie uważam, że jest egoistą, tylko rozsądnym człowiekiem.
"Poznaliśmy sie pol roku temu." - czyli krótki związek i aż tyle nieciekawych wydarzeń.
"Ja chorowalam na depresja ciagle zmagam sie z jej skutkami. Jestem bardzo nerwowa i porywcza. Ciezko jest mi sie uspokoic i w zlosci mowie straszne rzeczy." - to wystarczający powód, żeby uciec, zwłaszcza, że związek był krótki
" Do tego rozstaliśmy sie raz na kilka dni ale posnatowilismy spróbować po tym jeszcze raz. Ja w tym czasie uprawialam seks z innym mężczyzną. " - jak dla mnie, żenada, zwłaszcza, że teraz twierdzisz, że go kochasz, wcale nie dziwie się, że potraktował to jak zdradę.
"Do tego wszystkiego bylam w bardzo wczesnej ciazy ale jak to sie czesto zadarzs poronilam w 3/4 tygodniu." - może miał wątpliwości, czy to jego?
Pół roku to zbyt  krótki czas, żeby poznać się dobrze, planować wspólną przyszłość, dziecko, jednak w ciągu tego czasu on przszedł z Tobą tyle zawirowań, że trudno się dziwić, że zwinął żagle i uciekł.
Pogódź się z jego decyzją i zastanów nad swoim zachowaniem.

11

Odp: O co mu chodzi?
rwaczkobiet napisał/a:

"tak, to ich genetyczna cecha, wszystkie to maja w jakims stopniu, ale u niektorych to jest widoczne tak bardzo ze az smutne."

....

"otoz nie bo to Wasza genetyka. I zdrady, i racjonalizacja strasznych rzeczy, ze wina partnera, przeinaczanie faktow, i tak dalej."


Genetyka kobiet powiadasz? Rozumiem, że to również dotyczy twojej matki, siostry i przyszłej (ewentualnie) córki?

12

Odp: O co mu chodzi?
sosenek napisał/a:
rwaczkobiet napisał/a:

"tak, to ich genetyczna cecha, wszystkie to maja w jakims stopniu, ale u niektorych to jest widoczne tak bardzo ze az smutne."

....

"otoz nie bo to Wasza genetyka. I zdrady, i racjonalizacja strasznych rzeczy, ze wina partnera, przeinaczanie faktow, i tak dalej."


Genetyka kobiet powiadasz? Rozumiem, że to również dotyczy twojej matki, siostry i przyszłej (ewentualnie) córki?

tak. wszystkich. to jak bardzo beda podatne na ich wewnetrzne zapedy zalezy od tego czy mialy zycie swietoszki czy wrecz odwrotnie, od genow, czy w rodzinie same zbuje, czy pozytywni, dobrzy ludzie, od miliarda innych czynnikow. jak nie miala taty to tym bardziej poleci na kogos starszego z pieniedzmi. jest na prawde duzo czynnikow.

13

Odp: O co mu chodzi?

Ja wiem ze pol roku to nic. Wiem że pewne rzeczy moga odstraszyć. Ja nic nie planowałam. Zadnego dziecka ślubów i innych oczywiscie bylo na to zdecydowanie za wczesnie. Skad wnioski że jakiekolwiek plany byly. Ciąża coz nieszczęśliwy wypadek, zdarza sie najbardziej ostrożnym niestety. I oczywiscie ze mial wątpliwości że dziecko jego. To pierwsza rzecz jaka uslyszalam. Ja tak8ch wątpliwości nie  mialam alw rozumiem skad wzięły się niego. Staram sie z tym pogodzic staram zapomniec ale ciagle wiadomości  to lekko utrudniają. Jak napisalam skoro nie chce ok ja to rozumiem ale po co sie zw mna kontaktuje i miesza w glowie podczas gdy wie jak tesknie

14

Odp: O co mu chodzi?
Paulina929 napisał/a:

Ciąża coz nieszczęśliwy wypadek, zdarza sie najbardziej ostrożnym niestety.

Grubo!

15 Ostatnio edytowany przez Naprędce (2017-10-30 14:58:07)

Odp: O co mu chodzi?

Mam podobne odczucia jak Zabth. Twoja pierwsza wiadomość wygląda jakby pisała to osoba chaotyczna i lekko niestabilna emocjonalnie.

Piszesz że chorujesz na depresję... czy to jest diagnoza specjalisty? Jeśli nie, to może czas się do takiego udać? Bo chociaż jestem laikiem, to "porywczość" i "nerwowość" jakoś mi do depresji nie pasuje. A innych objawów tejże nie znalazłem w tym co piszesz.
W każdym razie- depresja czy coś innego- to niestety nie wydajesz mi się w tym momencie dobrą kandydatką do związku. Zgadzam się generalnie z Josz- zrób najpierw porządek z samą sobą...

Do tego co napisała Josz dodałbym jeszcze fakt ukrywania się z tą znajomością przed rodziną. Jeżeli byłbym na jego miejscu i dowiedziałbym się, że po pół roku rodzina mojej partnerki nie ma o mnie zielonego pojęcia, to na pewno zacząłbym się zastanawiać, czy aby nie wdepnąłem w coś nieciekawego.
A już tym bardziej, gdyby się okazało, że parterka mnie w tej kwestii okłamała.
Pomijając kwestię tego kłamstwa, to nasunąłby mi się pewnie automatycznie wniosek, że partnerka jest ze mną na pół gwizdka, albo i nawet to, że być może trzyma się dwóch albo i więcej "gałęzi"...
Dodając do tego historię z ciążą podejrzewam, że on chociaż ma generalnie o Tobie dobre zdanie (zgadza się dalej utrzymywać jakiś kontakt), to nie jest już w stanie Ci zaufać w tym minimalnym stopniu, żeby móc kontynuować związek z Tobą.
Co do zdrady to powiedziałbym, że to nie tylko "go zabolało", ale pewnie nie mieści mu się w głowie, jak można już po paru dniach po rozstaniu wskakiwać komuś innemu do łóżka. Być może pogodził się początkowo z rozstaniem, ale znając Ciebie (Twoją porywczość) stwierdził później, że być może ta decyzja nie jest ostateczna i jak widać się nie pomylił- bo przecież wróciłaś do niego...
W jego mniemaniu pewnie to nie było "rozstanie", ale raczej "przerwa w związku". Tymczasem Ty zamiast zastanowić się głębiej nad sensem tego związku, zmierzyć się z tym problemem i przemyśleć to, wolałaś "uleczyć" się seksem z przypadkowym gościem. To niezbyt dobrze rokuje na przyszłość, nie sądzisz?
Nie rozumiem też dlaczego mu w ogóle o tej zdradzie-nie zdradzie mówiłaś? Skoro stoisz na stanowisku, że nie byliście ze sobą wtedy, to co on miał do tego? Po co dodawać sobie jeszcze jeden i to poważny problem?
Czego się spodziewałaś po nim w tamtym momencie? Jakiej reakcji? A może w ogóle się nie zastanawiałaś?

Odpowiadając na Twoje zasadnicze pytanie- przecież wyjaśnił dlaczego- za zakończony uznaje związek z Tobą, ale nie znajomość z Tobą. Pewnie przeżywa to rozstanie na swój sposób, ale koleżeński kontakt z Tobą nie kosztuje go tyle cierpienia i niepewności co Ciebie, dlatego jest w stanie rozmawiać z Tobą bez większego uszczerbku dla swojej psychiki.
Na pytanie; czy jest "egoistą", lub raczej czy chce wykorzystywać Twoje zaangażowanie emocjonalne by mieć Cię tylko dla seksu (jak podejrzewa Summerka88) nikt Ci tu raczej nie odpowie. Możesz oczywiście spróbować to sprawdzić- proponując mu wizytę u niego. Jeśli się zgodzi to coś może być na rzeczy, a Ty możesz się przecież później z tego wycofać... Ale ja wątpię w taki scenariusz, w każdym razie nie znajduję w Twoich słowach nic co mogloby świadczyć, że jest tego typu gościem.
Tak więc podałem Ci sposób, dzięki któremu możesz się dowiedzieć nieco więcej o jego motywach, ale jednocześnie - biorąc pod uwagę całokształt- odradzam Ci go.

Czasem trzeba spasować i to jest właśnie moim zdaniem taka sytuacja. Dopiero po spełnieniu tego warunku i po utwierdzeniu się przez niego w przekonaniu, że się z tym pogodziłaś, masz szansę na wyciągnięcie z niego coś więcej, czegoś co być może Ci pomoże zrozumieć. Ale zrozumieć przede wszystkim SIEBIE. To zrozumienie jest Ci teraz potrzebne, a nie zrozumienie JEGO.

EDIT.
Co do tego dlaczego pisze, mimo że Ciebie to boli - a wie  o tym że to Ci utrudnia życie? Jeśli nie jesteś pewna, że wie, to mu o tym powiedz...

16 Ostatnio edytowany przez summerka88 (2017-10-30 15:27:56)

Odp: O co mu chodzi?

Paulina, ten wątek od początku dla mnie się nie spinał i wyczuwałam w nim prowokację, a kolejne wpisy tylko to wrażenie potęgują.
Najpierw piszesz, że facet do ciebie nie przyjeżdżał ze względu na swoją pracę, potem, że jednak przyjeżdżał, gdy mógł. Mam ochotę zapytać, czy mieszkasz sama, ale w sumie po co wkładać kij w mrowisko.
W pierwszym poście jest o tym, że on nie robił nic, co wymagałoby od niego "poświęceń", w kolejnych, że jest gotów zrobić tak, żeby było tobie jak najlepiej. Depresja i napady złości to tylko jeden z kontrastów w tej historii.
Zbyt dużo rozbieżności, zbyt dużo przekłamań, chyba także zbyt dużo nadinterpretacji.
Jedno jest pewne - facet nie wyobraża sobie związku z tobą, więc moźe po prostu to uszanuj. A jeśli tobie nie odpowiada kontakt z jego strony, skoro nie zamierza on kontynuować z tobą związku, to go tym poinformuj i nie doszukuj się w jego postępowaniu drugiego dna.

I zgadzam się z przedmówcami, że powinnaś się skupić na sobie.

17 Ostatnio edytowany przez Paulina929 (2017-10-30 16:09:41)

Odp: O co mu chodzi?

Moja przeszłość, depresja; co ona ze mna zrobila jest czyms czego przed nim nie ukrywalam. Wiedzial od poczatku co mi jest, co  z tym robię i jaki ma to na mnie wpływ. To byla jego decyzja ze chce sie w to pakować ale mial 100% świadomość tego co sie ze mna dzieje tak samo jak ja wiedzialam o jego nieciekawej przeszlosci i zdecydowalam sie z tym jakos zyc. Oczywiście ostatecznie go to przeroslo ale o to nie mogę miec pretensji.

Wątek jest nie spójny bo ciezko w jednym poscie opisać sytuację z pol roku zwlaszcza ze dzialo sie dosc duzo.

Wie ze rozmawiania mnie boli, wie ze daje mi nadzieję, stwierdzamy ze nie bedziemy rozmawiać po czym po maks 2 dniach znowu widzę wiadomosc co u mnie.

Powinnam się skupic na sobie, zgadzam sie ale to trudne w sytuacji  w ktorej ta sprawa jest ciagle "odświeżana" dlatego chce to zrozumiec sama przed soba zeby ze spokojna glowa moc starac się ogarnac to co cala ta sytuacja ze mba zrobila. To ze nie chce ode mnie tylko  seksu jest fla mnir pewne na 100% nir musze tego sprawdzać bo to wiem. Ale czuje sie troche jakby nie chcial mnie w 100% puścić zebym przypadkiem sobie za dobrze nie poradziła i nie pogodzila z rozstaniem za szybko

18

Odp: O co mu chodzi?
Paulina929 napisał/a:

. Staram sie z tym pogodzic staram zapomniec ale ciagle wiadomości  to lekko utrudniają. Jak napisalam skoro nie chce ok ja to rozumiem ale po co sie zw mna kontaktuje i miesza w glowie podczas gdy wie jak tesknie

Nie wiem, czy dobrze zrozumiałam, on Cię poblokował?
Nie dziwię się, że odszedł i nie chce być z Tobą w związku, dlaczego pisze? Bo chce, a Ty nie przeciwstawiasz się.
Jeśli utrzymywanie z nim kontaktu tak Cię rani, to teraz Ty go zablokuj i skończ tę znajomość.

19

Odp: O co mu chodzi?
josz napisał/a:
Paulina929 napisał/a:

. Staram sie z tym pogodzic staram zapomniec ale ciagle wiadomości  to lekko utrudniają. Jak napisalam skoro nie chce ok ja to rozumiem ale po co sie zw mna kontaktuje i miesza w glowie podczas gdy wie jak tesknie

Nie wiem, czy dobrze zrozumiałam, on Cię poblokował?
Nie dziwię się, że odszedł i nie chce być z Tobą w związku, dlaczego pisze? Bo chce, a Ty nie przeciwstawiasz się.
Jeśli utrzymywanie z nim kontaktu tak Cię rani, to teraz Ty go zablokuj i skończ tę znajomość.

Zablokowal mnie na facebooku, na Instagramie, wszedzie zeby "nie widziec co robie i nie przeglądać moich zdjec bo wie ze by to ciagle robil" więc jedyna opcja to telefon. Skasowalam jego numer, jak pisze usuwam wiadomosci zeby tego numer nie miec i nie pisac do niego ale nie umiem przemoc sie w sobir i nie

20 Ostatnio edytowany przez Paulina929 (2017-10-30 16:39:11)

Odp: O co mu chodzi?
josz napisał/a:
Paulina929 napisał/a:

. Staram sie z tym pogodzic staram zapomniec ale ciagle wiadomości  to lekko utrudniają. Jak napisalam skoro nie chce ok ja to rozumiem ale po co sie zw mna kontaktuje i miesza w glowie podczas gdy wie jak tesknie

Nie wiem, czy dobrze zrozumiałam, on Cię poblokował?
Nie dziwię się, że odszedł i nie chce być z Tobą w związku, dlaczego pisze? Bo chce, a Ty nie przeciwstawiasz się.
Jeśli utrzymywanie z nim kontaktu tak Cię rani, to teraz Ty go zablokuj i skończ tę znajomość.

9

Zablokowal mnie na facebooku, na Instagramie, wszedzie zeby "nie widziec co robie i nie przeglądać moich zdjec bo wie ze by to ciagle robil" więc jedyna opcja to telefon. Skasowalam jego numer, jak pisze usuwam wiadomosci zeby tego numer nie miec i nie pisac do niego ale nie umiem przemoc sie w sobir i nie odpisywac jak ona napisze tym bardziej ze wiekszosc naszych rozmow sprowadza sie do "ja nie chciałem naszego rozstania ale tak bedzie lepiej". Pisze bo chce ok ale to nie sa normalne rozmowy to jest ciagle rozgrzebywanie sytuacji, tłumaczenie sie przedemna jakbysmu ciagle byli razem. Trudno jest to ignorowac a numeru nie chce blokowac. Nie teraz ale wiem ze ze wzgledu na prace bede miala z nim do czyniena w najblizej przyszlosci i nie chce zebysmy byli wrogami. Mieszka w malej miejscowosci, jest  muzykiem wiec nie tylko wszyscy znaja jego ale i dzieki niemu rowniez mnie. Każdy barman, kazdy wlasciciel restauracji, wiekszosc ludzi ktora mieszka tam na stałe i ja wiem ze ze wzgledu na prace musze do tego miejsca wrocic i nie chce byc zmuszona do zamknięcia się w domu przez bylego.

Plus chciałabym tam mieszkać. Jeszcze nie teraz i nir ze względu na bylego to po prostu bardzo magiczne miejsce jak dla mnie i jak mowilam nie chce zrobic z niego swojego wroga ze względu na to chce byc w stanie utrzymywac z nim podstawowy kontakt bo jak jestem tam gdzie on mieszka/zamieszkam tam sama nie widywanie go bedzie niemożliwe.

21

Odp: O co mu chodzi?
Paulina929 napisał/a:

Powinnam się skupic na sobie, zgadzam sie ale to trudne w sytuacji  w ktorej ta sprawa jest ciagle "odświeżana" dlatego chce to zrozumiec sama przed soba zeby ze spokojna glowa moc starac się ogarnac to co cala ta sytuacja ze mba zrobila. To ze nie chce ode mnie tylko  seksu jest fla mnir pewne na 100% nir musze tego sprawdzać bo to wiem. Ale czuje sie troche jakby nie chcial mnie w 100% puścić zebym przypadkiem sobie za dobrze nie poradziła i nie pogodzila z rozstaniem za szybko

O ja yebie, pomijam że chyba łapy Ci się trzęsą i nie trafiasz w klawisze. Głowa chyba tez Ci dyga wyrzucając przypadkowe wyrazy.
Ale to wszystko to jakieś głupie pier***e.

Paulina929 napisał/a:

dlatego chce to zrozumiec sama przed soba zeby ze spokojna glowa moc starac się ogarnac to co cala ta sytuacja ze mba zrobila.

???? WTF, a co Ci się z Tobą zrobiła z sytacji z siebie jak ogarniesz?

Paulina929 napisał/a:

Ale czuje sie troche jakby nie chcial mnie w 100% puścić zebym przypadkiem sobie za dobrze nie poradziła i nie pogodzila z rozstaniem za szybko

Taaa, dla tego Cie po blokował, tak się zawsze robi.
Jesteś brzydka? Miałaś kiedyś innego chłopaka, podstawówka się nie liczy, on jest jakiś przezajebisty ma dużego czy co.
Bo bez względu na to jak jest co jest i kto ma rację, jak coś Ci szkodzi, nawet jak jest dobre, to jak szkodzi to  dla Ciebie nie jest dobre.
JA nie rozumiem. Sama się maltretujesz. Może pomyśl o jakiś zaawansowanych technikach sexualnych. Jakieś poniżanie maltretowanie, klamerki na sutkach, łażenie na bosaka po klockach lego. Ty chyba lubisz jak Ci się źle, coś Cię boli i uwiera. Ale jak tak to jesteś co najwyżej zboczona.
Nie da się nic zrobić z kimś takim jak TY, bo jak pomóc komuś kto lubi jak mu jest źle.
Zresztą, co to w ogóle za tragedia, rozstałaś się z chłopakiem bo on chujek a ty zdradzasz nie zdradzając.
Co to za problem, byłaś z gościem pół roku, a zachowujesz się jak by Ci zwiał z przed ołtarza z twoim kochankiem i księdzem razem.
Weź przestań dramatyzować. Qrwa
Ale i tak:
Pozdrawiam

22 Ostatnio edytowany przez Naprędce (2017-10-31 11:13:21)

Odp: O co mu chodzi?
Summerka napisał/a:

W pierwszym poście jest o tym, że on nie robił nic, co wymagałoby od niego "poświęceń"...

Rzeczywiście, przeoczyłem to- dzięki. Ale mimo to brak konretnych przykładów nie pozwala mi na wyciągnięcie takich jak Twoje wniosków.
Za to przypomniałem sobie, że pod wpływem jej próśb, ograniczył picie. Ale to byc może drugorzędna sprawa- mogło go to niewiele kosztować..

Paulina929 napisał/a:

Ale czuje sie troche jakby nie chcial mnie w 100% puścić zebym przypadkiem sobie za dobrze nie poradziła i nie pogodzila z rozstaniem za szybko

Hmm, teraz chyba rozumiem... Masz na myśli, że on być może chciałby mieć pewność, że ten żal, czy to cierpienie będące jego udziałem, było na tym samym "poziomie" co Twoje? Żeby dotknęło Was równomiernie (sprawiedliwie)? Rzeczywiście, można to chyba podciągnąć pod szeroko rozumiany "egoizm". O ile tak rzeczywiście w ten sposób do tego podchodzi... Nawet jeśli jednak tak jest, nie dowiesz się tego ani od nas, ani od niego- wątpię, że jest się do tego przyznać wprost (nawet przed sobą, a co dopiero przed Tobą).

Widzę to tak: on, żeby zakończyć (w sobie) w pełni tą relację, musi powiedzieć wszystko co jego zdaniem nie zostało jeszcze powiedziane (a powinno). Wie też, że chcesz tego wysłuchać, bo odpowiadając mu (bo odpowiadasz tak?) podtrzymujesz te rozmowy.
Z drugiej strony może mieć świadomość, że to nie jest dobre dla Ciebie.
Kładzie te czynniki na szali i musi zdecydować co jest mniejszym złem w tej sytuacji.
To że odpowiadasz przeważa szalę na stronę "podtrzymywanie kontaktu".
Może więc wytlumacz mu, że chciałabyś wrócić do tych rozmów, ale za jakiś czas, bo teraz emocje utrudniają Ci właściwy ogląd tej sytuacji. To brzmi sensownie- biorąc pod uwagę Twoje plany względem zamieszkania- jeszcze się spotkacie.
Pozwólcie więc sobie nawzajem ułożyć ODDZIELNIE (osobno) te refleksje które pojawiają się w Waszych głowach -  nie konfrontujcie ich ze sobą (w rozmowach teraz).
Niech to ułoży Wam się w spójną całość i wtedy sobie to wyjaśnicie.
Życzę powodzenia

Posty [ 22 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018