czy mieszkanie z rodzicami w wieku 27 lat to porażka? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » czy mieszkanie z rodzicami w wieku 27 lat to porażka?

Strony Poprzednia 1 2 3 4 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 56 do 110 z 179 ]

56

Odp: czy mieszkanie z rodzicami w wieku 27 lat to porażka?
Ves napisał/a:
rwaczkobiet napisał/a:

ale co innego facet majacy 27 lat mieszkajacy u mamy, a co innego dziewczyna. takiego faceta sie nie chce ;p

Przepraszam Cię bardzo, ale pierdzielisz, że aż głowa boli. Jeśli poznam mężczyznę, który niesamowicie kręci mnie pod względem fizycznym, doskonale się dogadujemy, mamy podobne zainteresowania, poglądy i poczucie humoru, a on sam ma świetny charakter, pasje, jest inteligentny, zaradny, szanuje mnie i zależy nam na dalszym rozwoju relacji, to myślisz, że tak łatwo zrezygnowałabym z niego tylko dlatego, bo np. w wieku 26 lat wciąż mieszka z rodzicami? Dobre sobie smile Tak robią tylko wyrachowane materialistki - mi osobiście na tym kompletnie nie zależy, bo wiem, że w życiu są istotniejsze wartości niż posiadanie własnego mieszkania na etapie randkowania. Wspólne gniazdko będziemy budować, kiedy przyjdzie na to czas smile Mój facet obecnie mieszka z rodzicami i młodszą siostrą w domu, do którego prowadzą dwa osobne wejścia. W jednej części urzęduje on sam, w drugiej reszta rodziny. Wspólną mają tylko kuchnię i oczywiście ogród. Oprócz tego pracuje, utrzymuje się samodzielnie (a nierzadko robi zakupy dla całej rodziny), ma własny samochód, gotuje, pierze, sprząta, wykonuje remonty... Naprawdę, kobitki, każdej z Was życzę takiego "przegrywa" smile

i zarejestrowalas sie po to zeby mnie zacytowac? nono.

owszem ale zobacz ile wartosci wymienilas... nic dziwnego ze zacmily brak mieszkania. Poza tym w kwestii gdy bedzie dwoch podobnych do siebie to wezmiesz tego z kasa. masz genetyczne zapedy do tego. nei napisalas czy nie mialas drugiej mega podobnej opcji.

Zobacz podobne tematy :

57

Odp: czy mieszkanie z rodzicami w wieku 27 lat to porażka?
rwaczkobiet napisał/a:
Ves napisał/a:
rwaczkobiet napisał/a:

ale co innego facet majacy 27 lat mieszkajacy u mamy, a co innego dziewczyna. takiego faceta sie nie chce ;p

Przepraszam Cię bardzo, ale pierdzielisz, że aż głowa boli. Jeśli poznam mężczyznę, który niesamowicie kręci mnie pod względem fizycznym, doskonale się dogadujemy, mamy podobne zainteresowania, poglądy i poczucie humoru, a on sam ma świetny charakter, pasje, jest inteligentny, zaradny, szanuje mnie i zależy nam na dalszym rozwoju relacji, to myślisz, że tak łatwo zrezygnowałabym z niego tylko dlatego, bo np. w wieku 26 lat wciąż mieszka z rodzicami? Dobre sobie smile Tak robią tylko wyrachowane materialistki - mi osobiście na tym kompletnie nie zależy, bo wiem, że w życiu są istotniejsze wartości niż posiadanie własnego mieszkania na etapie randkowania. Wspólne gniazdko będziemy budować, kiedy przyjdzie na to czas smile Mój facet obecnie mieszka z rodzicami i młodszą siostrą w domu, do którego prowadzą dwa osobne wejścia. W jednej części urzęduje on sam, w drugiej reszta rodziny. Wspólną mają tylko kuchnię i oczywiście ogród. Oprócz tego pracuje, utrzymuje się samodzielnie (a nierzadko robi zakupy dla całej rodziny), ma własny samochód, gotuje, pierze, sprząta, wykonuje remonty... Naprawdę, kobitki, każdej z Was życzę takiego "przegrywa" smile

i zarejestrowalas sie po to zeby mnie zacytowac? nono.

owszem ale zobacz ile wartosci wymienilas... nic dziwnego ze zacmily brak mieszkania. Poza tym w kwestii gdy bedzie dwoch podobnych do siebie to wezmiesz tego z kasa. masz genetyczne zapedy do tego. nei napisalas czy nie mialas drugiej mega podobnej opcji.

Czuj się wyróżniony, bo bywam tu już od dawien dawna i w zasadzie niejedno widziałam, ale dopiero Twój post sprowokował mnie do ujawnienia się - a co, niech stracę wink

Widzisz, może wyda Ci się to niemożliwe, ale tych wartości jest jeszcze więcej, jednak z racji moich skłonności do dygresji, nie chciałam się zbytnio rozpisywać. Chodziło mi po prostu o to, że kiedy mężczyzna ma do zaoferowania więcej niż własne cztery kąty, wtedy sprawy materialne schodzą na bok. Owszem, jeśli kobieta szuka tylko takich przy kasie, ma do tego pełne prawo, ale bez "porozumienia dusz" i chemii w związku, te pieniądze są gówno warte. Prędzej czy później będzie biadolić, że jest nieszczęśliwa... i siłą rzeczy, będzie uzupełniała braki gdzie indziej. Odpowiadając na resztę: nie, nie będzie dwóch podobnych. Chyba, że wpadnę na jego brata bliźniaka, a to przecież nie daje mi gwarancji identycznego charakteru i osobowości jak pierwowzór. Owszem, poznawałam wcześniej innych mężczyzn, ale nigdy nie skreśliłam żadnego z powodu braku mieszkania, bo uważam to za totalny absurd... Cóż, może jestem jakaś inna, zbyt staroświecka albo po prostu nie znam się na obowiązujących dziś standardach smile

58 Ostatnio edytowany przez Brainless (2017-10-28 18:49:07)

Odp: czy mieszkanie z rodzicami w wieku 27 lat to porażka?
Ves napisał/a:
rwaczkobiet napisał/a:
Ves napisał/a:

Przepraszam Cię bardzo, ale pierdzielisz, że aż głowa boli. Jeśli poznam mężczyznę, który niesamowicie kręci mnie pod względem fizycznym, doskonale się dogadujemy, mamy podobne zainteresowania, poglądy i poczucie humoru, a on sam ma świetny charakter, pasje, jest inteligentny, zaradny, szanuje mnie i zależy nam na dalszym rozwoju relacji, to myślisz, że tak łatwo zrezygnowałabym z niego tylko dlatego, bo np. w wieku 26 lat wciąż mieszka z rodzicami? Dobre sobie smile Tak robią tylko wyrachowane materialistki - mi osobiście na tym kompletnie nie zależy, bo wiem, że w życiu są istotniejsze wartości niż posiadanie własnego mieszkania na etapie randkowania. Wspólne gniazdko będziemy budować, kiedy przyjdzie na to czas smile Mój facet obecnie mieszka z rodzicami i młodszą siostrą w domu, do którego prowadzą dwa osobne wejścia. W jednej części urzęduje on sam, w drugiej reszta rodziny. Wspólną mają tylko kuchnię i oczywiście ogród. Oprócz tego pracuje, utrzymuje się samodzielnie (a nierzadko robi zakupy dla całej rodziny), ma własny samochód, gotuje, pierze, sprząta, wykonuje remonty... Naprawdę, kobitki, każdej z Was życzę takiego "przegrywa" smile

i zarejestrowalas sie po to zeby mnie zacytowac? nono.

owszem ale zobacz ile wartosci wymienilas... nic dziwnego ze zacmily brak mieszkania. Poza tym w kwestii gdy bedzie dwoch podobnych do siebie to wezmiesz tego z kasa. masz genetyczne zapedy do tego. nei napisalas czy nie mialas drugiej mega podobnej opcji.

Czuj się wyróżniony, bo bywam tu już od dawien dawna i w zasadzie niejedno widziałam, ale dopiero Twój post sprowokował mnie do ujawnienia się - a co, niech stracę wink

Widzisz, może wyda Ci się to niemożliwe, ale tych wartości jest jeszcze więcej, jednak z racji moich skłonności do dygresji, nie chciałam się zbytnio rozpisywać. Chodziło mi po prostu o to, że kiedy mężczyzna ma do zaoferowania więcej niż własne cztery kąty, wtedy sprawy materialne schodzą na bok. Owszem, jeśli kobieta szuka tylko takich przy kasie, ma do tego pełne prawo, ale bez "porozumienia dusz" i chemii w związku, te pieniądze są gówno warte. Prędzej czy później będzie biadolić, że jest nieszczęśliwa... i siłą rzeczy, będzie uzupełniała braki gdzie indziej. Odpowiadając na resztę: nie, nie będzie dwóch podobnych. Chyba, że wpadnę na jego brata bliźniaka, a to przecież nie daje mi gwarancji identycznego charakteru i osobowości jak pierwowzór. Owszem, poznawałam wcześniej innych mężczyzn, ale nigdy nie skreśliłam żadnego z powodu braku mieszkania, bo uważam to za totalny absurd... Cóż, może jestem jakaś inna, zbyt staroświecka albo po prostu nie znam się na obowiązujących dziś standardach smile

Ojtam, ojtam, po prostu nie zrobiłaś sobie badań DNA. Niestety wykrywanie materializmu nie jest (jeszcze) refundowane przez NFZ wink

I choose not to choose life, I choose something else.

Moje osobiste piekiełko: http://www.netkobiety.pl/t96157.html. Ostrzegam, jest długo i nudno.

59

Odp: czy mieszkanie z rodzicami w wieku 27 lat to porażka?
Brainless napisał/a:
Ves napisał/a:
rwaczkobiet napisał/a:

i zarejestrowalas sie po to zeby mnie zacytowac? nono.

owszem ale zobacz ile wartosci wymienilas... nic dziwnego ze zacmily brak mieszkania. Poza tym w kwestii gdy bedzie dwoch podobnych do siebie to wezmiesz tego z kasa. masz genetyczne zapedy do tego. nei napisalas czy nie mialas drugiej mega podobnej opcji.

Czuj się wyróżniony, bo bywam tu już od dawien dawna i w zasadzie niejedno widziałam, ale dopiero Twój post sprowokował mnie do ujawnienia się - a co, niech stracę wink

Widzisz, może wyda Ci się to niemożliwe, ale tych wartości jest jeszcze więcej, jednak z racji moich skłonności do dygresji, nie chciałam się zbytnio rozpisywać. Chodziło mi po prostu o to, że kiedy mężczyzna ma do zaoferowania więcej niż własne cztery kąty, wtedy sprawy materialne schodzą na bok. Owszem, jeśli kobieta szuka tylko takich przy kasie, ma do tego pełne prawo, ale bez "porozumienia dusz" i chemii w związku, te pieniądze są gówno warte. Prędzej czy później będzie biadolić, że jest nieszczęśliwa... i siłą rzeczy, będzie uzupełniała braki gdzie indziej. Odpowiadając na resztę: nie, nie będzie dwóch podobnych. Chyba, że wpadnę na jego brata bliźniaka, a to przecież nie daje mi gwarancji identycznego charakteru i osobowości jak pierwowzór. Owszem, poznawałam wcześniej innych mężczyzn, ale nigdy nie skreśliłam żadnego z powodu braku mieszkania, bo uważam to za totalny absurd... Cóż, może jestem jakaś inna, zbyt staroświecka albo po prostu nie znam się na obowiązujących dziś standardach smile

Ojtam, ojtam, po prostu nie zrobiłaś sobie badań DNA. Niestety wykrywanie materializmu nie jest (jeszcze) refundowane przez NFZ wink

Ooo, dzięki za przypomnienie, zrobię przegląd przed końcem roku! A ten nowy przywitam już w pełni świadoma swych materialistycznych, skrzętnie ukrytych w DNA, zapędów big_smile

60

Odp: czy mieszkanie z rodzicami w wieku 27 lat to porażka?
Ves napisał/a:
Brainless napisał/a:
Ves napisał/a:

Czuj się wyróżniony, bo bywam tu już od dawien dawna i w zasadzie niejedno widziałam, ale dopiero Twój post sprowokował mnie do ujawnienia się - a co, niech stracę wink

Widzisz, może wyda Ci się to niemożliwe, ale tych wartości jest jeszcze więcej, jednak z racji moich skłonności do dygresji, nie chciałam się zbytnio rozpisywać. Chodziło mi po prostu o to, że kiedy mężczyzna ma do zaoferowania więcej niż własne cztery kąty, wtedy sprawy materialne schodzą na bok. Owszem, jeśli kobieta szuka tylko takich przy kasie, ma do tego pełne prawo, ale bez "porozumienia dusz" i chemii w związku, te pieniądze są gówno warte. Prędzej czy później będzie biadolić, że jest nieszczęśliwa... i siłą rzeczy, będzie uzupełniała braki gdzie indziej. Odpowiadając na resztę: nie, nie będzie dwóch podobnych. Chyba, że wpadnę na jego brata bliźniaka, a to przecież nie daje mi gwarancji identycznego charakteru i osobowości jak pierwowzór. Owszem, poznawałam wcześniej innych mężczyzn, ale nigdy nie skreśliłam żadnego z powodu braku mieszkania, bo uważam to za totalny absurd... Cóż, może jestem jakaś inna, zbyt staroświecka albo po prostu nie znam się na obowiązujących dziś standardach smile

Ojtam, ojtam, po prostu nie zrobiłaś sobie badań DNA. Niestety wykrywanie materializmu nie jest (jeszcze) refundowane przez NFZ wink

Ooo, dzięki za przypomnienie, zrobię przegląd przed końcem roku! A ten nowy przywitam już w pełni świadoma swych materialistycznych, skrzętnie ukrytych w DNA, zapędów big_smile

no jesli uwazasz ze kobiety w genetyce nie maja popedow na pieniadze i inne wiadome rzeczy jak wyglad czy charakter to sie mylisz

Odp: czy mieszkanie z rodzicami w wieku 27 lat to porażka?
rwaczkobiet napisał/a:

no jesli uwazasz ze kobiety w genetyce nie maja popedow na pieniadze i inne wiadome rzeczy jak wyglad czy charakter to sie mylisz

Czy mógłbyś proszę zidentyfikować gen, jaki u mnie jest odpowiedzialny za popęd na pieniądze? Poparte badaniami naukowymi, oczywiście.

Aż mi ciśnienie skacze jak czytam takie rzeczy.

62 Ostatnio edytowany przez Brainless (2017-10-28 19:37:22)

Odp: czy mieszkanie z rodzicami w wieku 27 lat to porażka?
Jesiennowiosenna napisał/a:
rwaczkobiet napisał/a:

no jesli uwazasz ze kobiety w genetyce nie maja popedow na pieniadze i inne wiadome rzeczy jak wyglad czy charakter to sie mylisz

Czy mógłbyś proszę zidentyfikować gen, jaki u mnie jest odpowiedzialny za popęd na pieniądze? Poparte badaniami naukowymi, oczywiście.

Aż mi ciśnienie skacze jak czytam takie rzeczy.

Badania naukowe przeprowadzone przez naukowców z Tajwanu dowiodły, iż jest to jedyny wspólny gen, jaki mamy z cebulą wink
Nosi on nazwę KASA14 wink

I choose not to choose life, I choose something else.

Moje osobiste piekiełko: http://www.netkobiety.pl/t96157.html. Ostrzegam, jest długo i nudno.

63

Odp: czy mieszkanie z rodzicami w wieku 27 lat to porażka?
rwaczkobiet napisał/a:
Ves napisał/a:
Brainless napisał/a:

Ojtam, ojtam, po prostu nie zrobiłaś sobie badań DNA. Niestety wykrywanie materializmu nie jest (jeszcze) refundowane przez NFZ wink

Ooo, dzięki za przypomnienie, zrobię przegląd przed końcem roku! A ten nowy przywitam już w pełni świadoma swych materialistycznych, skrzętnie ukrytych w DNA, zapędów big_smile

no jesli uwazasz ze kobiety w genetyce nie maja popedow na pieniadze i inne wiadome rzeczy jak wyglad czy charakter to sie mylisz

Może coś w tym jest, chcą po prostu podświadomie zapewnić dobry byt sobie i potomstwu, jednak nie zgodzę się z tym, że to główne kryterium w poszukiwaniu towarzysza życia, bo normalne kobiety nie patrzą na zawartość portfela. Liczy się miłość, pożądanie, wzajemny szacunek, zaufanie, zrozumienie, akceptacja, wspólne zainteresowania, poglądy, plany na przyszłość i tak dalej i tak dalej. Pozatym... serio? A faceci to niby nie patrzą na wygląd/charakter przyszłej wybranki? big_smile

64

Odp: czy mieszkanie z rodzicami w wieku 27 lat to porażka?
rwaczkobiet napisał/a:

Nie tym tonem prosze smile tak jak mowilem wszyscy ludzie to materialisci ale tylko kobiety sa w stanie skreslic druga strone za slabsza sytuacje materialna

Dziecko drogie XD. Przecież Ty robisz to samo - skreślasz je za kwestie materialne i to w granicach 10 zł. Nie za ich charakter/brak dopasowania, ale za kwestie materialne. Jesteś materialistą i to czynnym.

Brainless napisał/a:
Leśny_owoc napisał/a:

Fakt jeśli jest się młodą kobietą to część szefostwa w formach krzywo na Ciebie patrzy ze względu na możliwość zajścia w ciąże, ale są również normalni ludzie na wyższych stanowiskach. Jeśli chcemy mieć wzrost wykwalifikowanych pracowników to niestety musimy mieć przyrost naturalny, a to bez zajścia w ciąże nie zajdzie wink.

Z doświadczenia wiem, że np. większość stanowisk typowo biurowych obsadzona jest jednak przez kobiety, zwłaszcza w państwówce. Widocznie jednak "potencjał rozrodczy" nie jest aż tak wielką blokadą. Z drugiej strony powracające przypadki cwaniactwa polegające na tym, że kobieta idzie na zwolnienie miesiąc po znalezieniu pracy, bo zachodzi w ciążę - również nie pomagają w stworzeniu zdrowej atmosfery sprzyjającej równemu traktowaniu kobiet i mężczyzn jako potencjalnych pracowników...

To teraz zadajmy pytanie - dlaczego jak podałeś pomimo ogromnego ryzyka zajścia w ciąże kobiety pracodawcy na te stanowiska i tak preferują kobiety, a nie mężczyzn?
Zazwyczaj kobiety lepiej sobie radzą z pracami administracyjnymi (wielozadaniowość i pamiętanie o x rzeczach, które trzeba zrobić w y czasu) i niestety są w stanie przyjąć posadę za niższą stawkę. Teraz coraz rzadziej młode kobiety chcą być w państwówkach ze względu płace i lepsze warunki zatrudnienia w prywatnych firmach smile. Ewentualnie godziny pracy typu 7:00 - 15:00 lepiej pasują, bo przeciętna kobieta podczas powrotu do domu załatwia sprawy i robi zakupy, gdy wróci obiad, pranie, sprzątanie, pomoc dzieciom (dzieci najczęściej wracają o tej godzinie do domu) itp. itd. Przy czym nie uważam, że mężczyźni nic nie robią tylko ukazuję przyczynę pewnych wyborów.
Jeśli chodzi o kombinowanie z ciążą. Zapewniam, że kobieta co ma dobrą posadę i do tego fantastyczne środowisko pracownicze mało bierze macierzyńskiego, bo Jej się nie opłaca. Co więcej widać ilu kobietom przestało się opłacać pracować, kiedy zaczęły otrzymywać 500+. Każdy wie, że to są śmiesznie niskie pieniądze patrząc na koszty dorastających dzieci. Zatem dlaczego? Nie wiem czy zauważyłeś, ale po tym fakcie w branżach typowo kobiecych zaraz wzrosły płace. Mężczyźni oraz młodsze kobiety nie chcą pracować za takie żałosne stawki.
Do tego niestety jeśli chcemy mieć przyrost naturalny to muszą rodzić się dzieci. Jeśli mają rodzić się dzieci to kobiety (nie mężczyźni) muszą zachodzić w ciążę. Niestety czasami bywa, że znajdziemy lepszą pracę i tydzień po nie do końca planowana ciąża. Co jest ważniejsze nowe życie czy posada? Bardzo wątpię, aby para sobie myślała "wiesz co zajdź sobie w ciążę, abyś mogła być na macierzyńskim, a i tak parę miesięcy po powrocie wywalą ciebie z roboty bo jesteś nowa". Chociaż nie wykluczam, że i znajdą się panny o takim chorym podejściu.
Kobiety w porównaniu do mężczyzn nie mają luksusu czekania, aż dziecko rozwinie się w łonie drugiej połówki. Powierzenia temu innej osobie bez uszczerbku na zdrowiu, wahań hormonalnych, przybraniu na wadze (rozstępy itp.), zszytego pewnego miejsca po porodzie itp. Chyba, że stać je na surogatkę... Tak szczerze kocham swoje dzieci, ale gdyby to mężczyźni zachodzili w ciążę to byłabym o niebo szczęśliwsza wink. Ciąża strasznie niszczy karierę i dlatego wiele młodych kobiet nie chce szybko zachodzić w ciążę.

Zatem tematu ciąży i zatrudnienia lepiej nie ruszać, bo to dla mało wtajemniczonych (czyli takich co nigdy nie będzie osobiście to dotyczyć) fajnie wygląda z boku wink. Radzę zapytać się własnych matek jak bardzo zmieniło się ich ciało/hormony przez ciążę. Podobnie jak dla kobiet kwestia raka jąder.

65 Ostatnio edytowany przez Brainless (2017-10-28 20:46:04)

Odp: czy mieszkanie z rodzicami w wieku 27 lat to porażka?

Długi wywód, z którym w zasadzie się zgadzam. Od siebie dodam jeszcze, że kobiety lepiej sprawują stanowiska kierownicze, pod warunkiem, że swoją posadę uzyskały dzięki pracy i awansom.
Powinien być raczej (Twój wykład) kierowany do pracodawców. Ja nie jestem jednym z nich, w mojej karierze zawodowej większość współpracowników stanowią kobiety. Z cwaniaczkami naciągającymi na kasę się raczej nie spotkałem - wręcz przeciwnie - kobiety starają się jak najdłużej wykonywać swoje obowiązki i same potępiają kombinatorki i osoby tłumaczące lenistwo ciążą.

Temat uzupełnię jeszcze opinią (nie jest to zweryfikowany przeze mnie fakt), że swoje trzy grosze do całej sytuacji chętnie dokładają lekarze, ochoczo wypisując świeżym "Ciążówkom" zwolnienia z pracy, wręcz wypychając je na wolne...

Dziecko drogie XD.

No raczej niezbyt. W końcu 10 zł to nie jest wygórowana kwota tongue

I choose not to choose life, I choose something else.

Moje osobiste piekiełko: http://www.netkobiety.pl/t96157.html. Ostrzegam, jest długo i nudno.

66 Ostatnio edytowany przez rwaczkobiet (2017-10-28 21:43:18)

Odp: czy mieszkanie z rodzicami w wieku 27 lat to porażka?
Leśny_owoc napisał/a:
rwaczkobiet napisał/a:

Nie tym tonem prosze smile tak jak mowilem wszyscy ludzie to materialisci ale tylko kobiety sa w stanie skreslic druga strone za slabsza sytuacje materialna

Dziecko drogie XD. Przecież Ty robisz to samo - skreślasz je za kwestie materialne i to w granicach 10 zł. Nie za ich charakter/brak dopasowania, ale za kwestie materialne. Jesteś materialistą i to czynnym.

"XD", nie skreslam. nie obchodzi mnie ile zarabia moja randka. ale za swoja kawe niech zaplaci. Wy wrecz przeciwnie. Jak nie zaplaci to ma minus punkty. jak slabo zarabia to ma minus punkty. Ja bym sie wstydzil

sam fakt ile kobiet przyznalo w temacie o stawianiu drinkow ze jak facet im powiedzial ze ma krucho z kasa to go odrzucili jest dla mnie smieszny.

67

Odp: czy mieszkanie z rodzicami w wieku 27 lat to porażka?
Harvey napisał/a:

Przeczytałem tylko tytuł, dalej mi się nie chciało a odpowiedź na zawarte pytanie w tytule to: Tak, porażka.

Porażką to jest takie myślenie jak Twoje, zero człowieczeństwa i moralności.

Rzecz nie w tym że w wieku 30 lat mieszkasz z mamą, tylko w tym dlaczego? Jeśli ktoś mieszka tak, bo mu wygodnie, to nie jest dojrzałe. Ale zdarzają się sytuacje, w których mieszkanie z mamą czy tatą to po prostu zdrowy rozsądek.

1. Mam koleżankę, która mieszka z mamą. Ojciec zmarł. Matka, jak to kobieta - potrzebuje towarzystwa. Koleżanka chętnie wyprowadziłaby się od mamy, ale wie, że nie może jej tak samej zostawić, w końcu to jej rodzicielka. Matka panicznie boi się samotności, strasznie ciężko przeżyła śmierć męża. I co i ma teraz mamę zostawić bo jakiś pajac w internecie napisał, że nie wypada mieszkać z mamą?

2. Znajomy lat 35 obecnie bez kobiety, bardzo zapracowany, pracuje po 10-12 godzin, zarabia powyżej 7 tys. na rękę. Mieszka z rodzicami, bo nie ma go cały dzień w domu, więc nie jest w stanie zajmować się nim, gotować, sprzątać. Musiałby znaleźć żonę, ale przecież nie będzie pchał się przed ołtarz na siłę z byle kim, byle tylko była. Albo wynająć pomoc domową, ale po co płacić obcej kobiecie i bulić za utrzymanie pustego przez większą część dnia mieszkania?

Różne są sytuacje, nie wszystkim życie toczy się podręcznikowo chłopak + dziewczyna + dobre zarobki = własne gniazdko i życie na swoim.

68 Ostatnio edytowany przez mallwusia (2017-10-28 22:51:39)

Odp: czy mieszkanie z rodzicami w wieku 27 lat to porażka?
199144 napisał/a:

hej,
pisałam tutaj post wcześniejna temat moich relacji. natomiast teraz chciałabym się spytać czy mam się ' przejmować' tym, że w wieku 27 lat nie mieszkam sama? tylko z rodzicami?
mówiłam, że teraz piszę dyplom, nie pracuję, do Świąt chcę się ogarnąć, aby zacząć w nowym roku inny, nowy etap.

i teraz moje pytanie.
czy np to, że mieszkam z rodzicami w wieku 27 lat ( po powrocie z wymiany zagranicznej i pracy zagranicą w zawodzie)jest jakąś ujmą na honorze?
co jeśli np teraz mając te pieniądze chcę je wydać naprawo jazdy i na kurs języka francuskiego od poziomu a2/b1?

czy ma mi to bardzo przeszkadzać, że mieszkam z rodzicami?
trochę mi wadzi, ale nie wiem jak to jest odbierane przez ludzi?

wiem, że rożne etapy mają ludzie w życiu ale z 2 strony czasem mam wrażenie, że ja nie idę naprzód z życiem.
że karierowo, zawodowo jest okej, dobre portfolio, kwalifikacje, ale tak życiowo kuleję.

proszę o odpowiedź.


Tylko Ty sama jesteś w stanie określić, czy mieszkanie z rodzicami ci przeszkadza. Skąd my to mamy wiedzieć?
Każda sytuacja jest inna i nie ma jednej dobrej odpowiedzi na to pytanie. Zależy od planów, od tego, jak duże jest to mieszkanie, jacy są rodzice...

Mam np. znajomą w pracy (około 28-30 lat), która niedawno kupiła m3 na kredyt i pomieszkała w nim zaledwie kilka miesięcy, po czym znów po pracy jeździ do rodziców, a potem na siłownie, bo w mieszkaniu czuła się strasznie samotnie, nigdy nie miała faceta, dorabia w soboty i żyje w zasadzie tylko pracą i ćwiczeniami.
Jej brat (ok. 35 lat) dopiero teraz kupił małe mieszkanko, bo wcześniej wolał jak najwięcej odłożyć na wkład. Z tego, co wiem, to z ich klas większość osób wyjechała za granicę, bo w moim rejonie się bardzo mało zarabia.
Inna znajoma (z biednej rodziny, nie stać ją było na studia), wynajmuje niedaleko kawalerkę, ale najpierw wspólnie z koleżanką (narzekała na współwynajem), a teraz z chłopakiem. Sama nie dałaby rady z takiej marnej pensji.
Większość młodych ludzi, których znam, ma własne mieszkania tylko wtedy, gdy pomogli im w zakupie rodzice.  U mnie też tak było  - pomoc rodziców plus praca zagranicą, własne bez kredytu udało się nam kupić 2 lata po studiach.
Z kolei chłopak córki dostał własny, luksusowy apartament już na I roku studiów, czyli praktycznie zero własnego wysiłku.
Ktoś inny mieszka z rodzicami, bo ojciec to alkoholik, a on wszystko robi w mieszkaniu i pomaga matce, równocześnie odkładając gotówkę na dom (kredytu nie dostanie, bo pracuje za granicą).

Reasumując  - można by wymieniać bardzo długo - każdy ma inny przypadek i ocenianie kogokolwiek przez pryzmat mieszkania z rodzicami jest bez sensu.

69

Odp: czy mieszkanie z rodzicami w wieku 27 lat to porażka?

Tez uwazam, ze to zalezy od sytuacji. Grunt to rozwijac sie i dazyc do jak najwiekszej samodzielnosci, a w koncu bedzie i wyprowadzka. Nie zawsze tak jest, ale bywa ze nawet ten kto mieszka z rodzicami jest juz w sporej czesci samodzielny, zarabia na siebie i odklada, nie jest mamisynkiem itp. No a bywa tez ze osoba niby sie wyprowadzila, a rodzice i tak wspieraja finansowo, radzi sobie ale z pomoca rodzicow albo mieli mozliwosci wspomoc w kupieniu mieszkania i juz jest latwiej. Nie kazda rodzina jednak ma takie mozliwosci i mozna w swoim tempie do tego dotrzec.

"Czytanie książek to najpiękniejsza zabawa, jaką sobie ludzkość wymyśliła"

Wisława Szymborska

70 Ostatnio edytowany przez Brainless (2017-10-28 23:29:37)

Odp: czy mieszkanie z rodzicami w wieku 27 lat to porażka?
truskaweczka19 napisał/a:

Tez uwazam, ze to zalezy od sytuacji. Grunt to rozwijac sie i dazyc do jak najwiekszej samodzielnosci, a w koncu bedzie i wyprowadzka. Nie zawsze tak jest, ale bywa ze nawet ten kto mieszka z rodzicami jest juz w sporej czesci samodzielny, zarabia na siebie i odklada, nie jest mamisynkiem itp. No a bywa tez ze osoba niby sie wyprowadzila, a rodzice i tak wspieraja finansowo, radzi sobie ale z pomoca rodzicow albo mieli mozliwosci wspomoc w kupieniu mieszkania i juz jest latwiej. Nie kazda rodzina jednak ma takie mozliwosci i mozna w swoim tempie do tego dotrzec.

Mądrze, Truskawko, mądrze. Właściwie miałem już przerobione wszystkie sytuacje - mieszkanie z rodzicami i życie na ich koszt, mieszkanie z rodzicami i dorzucanie się do utrzymania i inwestowanie w dom, potem życie na swój koszt na własną rękę, a następnie pomaganie rodzicom z "obczyzny". Potem rodzice pomagali mnie mimo, iż z nimi nie mieszkałem.

Grunt to jednak unikać pasożytnictwa, albo, jeśli sytuacja zmusza nas do korzystania z pomocy innych, nie nadużywać jej z lenistwa lub wygody.

I choose not to choose life, I choose something else.

Moje osobiste piekiełko: http://www.netkobiety.pl/t96157.html. Ostrzegam, jest długo i nudno.

71

Odp: czy mieszkanie z rodzicami w wieku 27 lat to porażka?

Dokladnie. Poza tym ludzie mieszkajac z rodzicami tez maja rozne sytuacje. Niektorzy pracuja a praktycznie nic nie daja rodzicom mimo ze powinni lub nie musza bo rodzice sobie jakos radza i szybciej sobie odloza. Ja za to daje 400 zl bo czynsz duzy i kupuje sobie jedzenie i inne rzeczy, tata uwaza ze powinnam tu byc samodzielna i sam nie ma lekko z kasa, wiec musze liczyc na siebie to normalne. Nie zostaje mi tak duzo z wyplaty ale zawsze cos sie odlozy i wszystko w swoim tempie.

"Czytanie książek to najpiękniejsza zabawa, jaką sobie ludzkość wymyśliła"

Wisława Szymborska

72

Odp: czy mieszkanie z rodzicami w wieku 27 lat to porażka?
infin napisał/a:

Rzecz nie w tym że w wieku 30 lat mieszkasz z mamą, tylko w tym dlaczego? Jeśli ktoś mieszka tak, bo mu wygodnie, to nie jest dojrzałe. Ale zdarzają się sytuacje, w których mieszkanie z mamą czy tatą to po prostu zdrowy rozsądek.

Odpowiedź na pytanie "dlaczego" jest tutaj kluczem. Nie można w ten sam sposób patrzeć na kogoś, kto ma zadatki na pasożyta, który liczy na obiadek podany pod nos, a sam do żadnej pracy się nie kwapi, jak i na osobę, której takie rozwiązanie dyktują okoliczności czy wspomniany zdrowy rozsądek. Sytuacje są różne, czasem mieszkanie z rodzicami podyktowane jest troską o nich, bo potrzebują pomocy, czasem inne rozwiązanie nie ma żadnych racjonalnych przesłanek, bo na przykład w domu w zasadzie tylko się nocuje, a czasem są to zupełnie niepotrzebnie wydawane pieniądze, które można zainwestować w swoją przyszłość. Tak więc tutaj, zresztą jak zawsze, na pewno nie można do wszystkich przykładać tej samej miarki.

Ponadto, co już zostało wcześniej powiedziane, brak odrębnego dachu nad głową wcale nie wskazuje ani na wygodnictwo, ani na brak samodzielności i odpowiedzialności za własne życie, bo dom może być bardzo duży, za duży dla samych rodziców, albo przekazany drogą darowizny, co siłą rzeczy człowieka w jakiś sposób przywiązuje. Mimo wszystko jest to jakaś decyzja, która z jednej strony wiąże się z pewnymi pozytywami (dobra materialne), a z drugiej trzeba liczyć się z tym, że mieszkanie z kimś (rodzice) to też brak swobody, konieczność liczenia się z ich zdaniem, często dodatkowe obowiązki.
Problem zaczyna się wówczas, kiedy komuś taka sytuacja ciąży, ale nic z tym nie robi.

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj smile 
Dzieląc się swoją opinią pamiętaj, że po drugiej stronie siedzi drugi człowiek. Hejt może ranić!

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz." (Janis Joplin)

73

Odp: czy mieszkanie z rodzicami w wieku 27 lat to porażka?
truskaweczka19 napisał/a:

Tez uwazam, ze to zalezy od sytuacji. Grunt to rozwijac sie i dazyc do jak najwiekszej samodzielnosci, a w koncu bedzie i wyprowadzka. Nie zawsze tak jest, ale bywa ze nawet ten kto mieszka z rodzicami jest juz w sporej czesci samodzielny, zarabia na siebie i odklada, nie jest mamisynkiem itp. No a bywa tez ze osoba niby sie wyprowadzila, a rodzice i tak wspieraja finansowo, radzi sobie ale z pomoca rodzicow albo mieli mozliwosci wspomoc w kupieniu mieszkania i juz jest latwiej. Nie kazda rodzina jednak ma takie mozliwosci i mozna w swoim tempie do tego dotrzec.

Dokładnie. Tak jak córka mojej Przyjaciółki, samotnej rozwódki. Mieszkają razem i prędko się to nie zmieni, bo zarówno córka jak i matka miałyby samotnie ciężko. Córka niedawno zaczęła zarabiać, ale póki co są to marne grosze i zatrudnienie tylko na umowę zlecenie (jest technikiem dentystycznym). Wynajem nie wchodzi w grę, bo z czego? Pasożytem nie jest, dzielą się obowiązkami, a kasę za przyzwoleniem mamy inwestuje w dodatkowe kursy.

74 Ostatnio edytowany przez Leśny_owoc (2017-10-29 01:59:06)

Odp: czy mieszkanie z rodzicami w wieku 27 lat to porażka?
Brainless napisał/a:

Długi wywód, z którym w zasadzie się zgadzam. Od siebie dodam jeszcze, że kobiety lepiej sprawują stanowiska kierownicze, pod warunkiem, że swoją posadę uzyskały dzięki pracy i awansom.
Powinien być raczej (Twój wykład) kierowany do pracodawców. Ja nie jestem jednym z nich, w mojej karierze zawodowej większość współpracowników stanowią kobiety. Z cwaniaczkami naciągającymi na kasę się raczej nie spotkałem - wręcz przeciwnie - kobiety starają się jak najdłużej wykonywać swoje obowiązki i same potępiają kombinatorki i osoby tłumaczące lenistwo ciążą.

Temat uzupełnię jeszcze opinią (nie jest to zweryfikowany przeze mnie fakt), że swoje trzy grosze do całej sytuacji chętnie dokładają lekarze, ochoczo wypisując świeżym "Ciążówkom" zwolnienia z pracy, wręcz wypychając je na wolne...

Tak szczerze nie spotkałam się z sytuacją wypychania na wolne w pierwszych miesiącach ciąży... jednakże biorę pod uwagę, że co region to inne fanaberie. Chyba z najbardziej roszczeniowym podejściem do ludzi spotkałam się u młodych kobiet na Śląsku - tam również jeśli wierzyć statystykom panuje największe bezrobocie wśród tej grupy. Musiałam w Katowicach załatwić sprawy w pewnym urzędzie. W kolejce stoi kobieta i nagle zaczyna głośno mówić "no zobaczcie nie przepuszczą kobiety w ciąży". Na początku kompletnie nie skapnęłam, że Ona tak o sobie mówi. Nic nie było po Niej widać. Takie jaja tongue. Przecież do 6 miesiąca można nawet nie być świadomym bycia w ciąży, bo najczęściej po tym okresie zaczynają się dolegliwości.
Naprawdę dla mnie jest głupotą brać zwolnienie lekarskie (czy wie co), gdy jest się w stanie pracować. Później ma się zaległości w pracy, no i koledzy/koleżanki będą musieli brać na barki więcej pracy.
Jeśli chodzi o pracodawców - no cóż z jednej strony rozumiem, ich firma, ich ewentualne straty. Jednak z drugiej strony jak chcą mieć specjalistów (których niby im wiecznie brakuje) to potrzebują wyższego przyrostu naturalnego.
Generalnie Polki i Polacy za dużo pracują, przy żałosnych płacach. Rynek pracy przyzwyczaił nas, że nie można na dużo liczyć. Na szczęście powoli, ale dobrze że w ogóle, coś się ruszyło.

Trochę na młodych kobiet świadomie, czy nie świadomie określone grupy tworzą presję. Chcesz zajść w ciążę = źle firma będzie miała straty, nie rozwijasz swojej kariery. Nie chcesz zachodzić w ciąże =  źle mamy niski przyrost i dodatkowo lecą Ci lata. Bądź tu mądrym. Trzeba wówczas patrzeć na to co się chce, bo jeszcze nie urodził się taki co wszystkim dogodził wink. Temat rzeka...

Brainless napisał/a:
Leśny_owoc napisał/a:

Dziecko drogie XD.

No raczej niezbyt. W końcu 10 zł to nie jest wygórowana kwota tongue

Dlatego napisałam "dziecko drogie". Tylko dla osobników na utrzymaniu rodziców lub skrajnych snobów 10 zł to wydatek do utworzenia tematu na forum.

75

Odp: czy mieszkanie z rodzicami w wieku 27 lat to porażka?

Gen materializmu u kobiet a to dobre :-) Chyba trzeba zrobic te badania DNA hehe...

"Czytanie książek to najpiękniejsza zabawa, jaką sobie ludzkość wymyśliła"

Wisława Szymborska

76 Ostatnio edytowany przez Brainless (2017-10-29 07:28:06)

Odp: czy mieszkanie z rodzicami w wieku 27 lat to porażka?
Leśny_owoc napisał/a:

Jeśli chodzi o pracodawców - no cóż z jednej strony rozumiem, ich firma, ich ewentualne straty. Jednak z drugiej strony jak chcą mieć specjalistów (których niby im wiecznie brakuje) to potrzebują wyższego przyrostu naturalnego.

Pamiętajmy, że sam wzrost liczby urodzeń nie będzie wprost proporcjonalny do wzrostu liczby specjalistów.
Nie jest tajemnicą, że najliczniej rozmnażają się roszczeniowcy i patologia, a to środowiska niesprzyjające rozwojowi utalentowanych jednostek.

Generalnie Polki i Polacy za dużo pracują, przy żałosnych płacach. Rynek pracy przyzwyczaił nas, że nie można na dużo liczyć. Na szczęście powoli, ale dobrze że w ogóle, coś się ruszyło.

Cóż, jeżeli jedna z sieci znanych marketów reklamuje się płaceniem pracownikom 3800 brutto, to znaczy, że faktycznie coś się w tej sprawie ruszyło.

I choose not to choose life, I choose something else.

Moje osobiste piekiełko: http://www.netkobiety.pl/t96157.html. Ostrzegam, jest długo i nudno.

77

Odp: czy mieszkanie z rodzicami w wieku 27 lat to porażka?
Leśny_owoc napisał/a:

Jeśli chodzi o pracodawców - no cóż z jednej strony rozumiem, ich firma, ich ewentualne straty. Jednak z drugiej strony jak chcą mieć specjalistów (których niby im wiecznie brakuje) to potrzebują wyższego przyrostu naturalnego.

Potrzeba nie tylko wyższego przyrostu naturalnego, ale jeszcze argumentów, dzięki którym wykształceni już specjaliści nie będą wyjeżdżać z kraju i zatrudniać się poza jego granicami. Ponadto obawiam się, że przedsiębiorca nie bierze pod uwagę, że kraj potrzebuje nowych obywateli, którzy kiedyś, za lat dwadzieścia kilka, będą mogli zasilić rynek pracy, bo dla niego liczy się własny biznes, a w nim to, co jest tu i teraz.

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj smile 
Dzieląc się swoją opinią pamiętaj, że po drugiej stronie siedzi drugi człowiek. Hejt może ranić!

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz." (Janis Joplin)

78 Ostatnio edytowany przez Brainless (2017-10-29 13:03:47)

Odp: czy mieszkanie z rodzicami w wieku 27 lat to porażka?

Naprawdę mądrych ludzi, którzy potrafią planować i przewidywać na lata do przodu jest na świecie bardzo mało.

I choose not to choose life, I choose something else.

Moje osobiste piekiełko: http://www.netkobiety.pl/t96157.html. Ostrzegam, jest długo i nudno.

79

Odp: czy mieszkanie z rodzicami w wieku 27 lat to porażka?

Mieszkanie z rodzicami w wieku 27 lat może nie jest porażką, ale i nie wskazuje na dojrzałość. Dojrzały człowiek ma potrzebę usamodzielnienia się, zbudowania własnego odrębnego życia. Tylko w ten sposób można się dowiedzieć kim się jest naprawdę.

Słysze różne powody, oszczędność, chęć odłożenia na własne mieszkanie, pomoc przy dzieciach, etc. ale to są preteksty. Tak naprawdę chodzi o chęć odcięcia pępowiny i wzięcie pełnej odpowiedzialności za swoje życie. Dla mnie to też kwestia wolności.

80

Odp: czy mieszkanie z rodzicami w wieku 27 lat to porażka?
Swanen napisał/a:

Mieszkanie z rodzicami w wieku 27 lat może nie jest porażką, ale i nie wskazuje na dojrzałość. Dojrzały człowiek ma potrzebę usamodzielnienia się, zbudowania własnego odrębnego życia. Tylko w ten sposób można się dowiedzieć kim się jest naprawdę.

Słysze różne powody, oszczędność, chęć odłożenia na własne mieszkanie, pomoc przy dzieciach, etc. ale to są preteksty. Tak naprawdę chodzi o chęć odcięcia pępowiny i wzięcie pełnej odpowiedzialności za swoje życie. Dla mnie to też kwestia wolności.

I tu sie nie zgodze. Przez kilka lat mieszkalam na stancji. Za swoje, przyszedł czas ze musiałam wrocic do domu rodzinnego. Byla to dla mnie tragedia na tamten moment. Przez duze T. W tej chwili nadal tu mieszkamy z mezem. Robimy wszystko aby ta sytuacje zmienić ale w tym momencie pojsc na stancje aby pojsc mija sie z celem. Dni odliczamy az będziemy mogli sie wyprowadzić, mimo ze nie jest zle. Ale isc teraz to byłaby Największa glupota. Wiec wybacz ale to nie zawsze jest kwestia nieodcietej pepowiny.

81 Ostatnio edytowany przez Leśny_owoc (2017-10-29 14:35:55)

Odp: czy mieszkanie z rodzicami w wieku 27 lat to porażka?
Olinka napisał/a:
Leśny_owoc napisał/a:

Jeśli chodzi o pracodawców - no cóż z jednej strony rozumiem, ich firma, ich ewentualne straty. Jednak z drugiej strony jak chcą mieć specjalistów (których niby im wiecznie brakuje) to potrzebują wyższego przyrostu naturalnego.

Potrzeba nie tylko wyższego przyrostu naturalnego, ale jeszcze argumentów, dzięki którym wykształceni już specjaliści nie będą wyjeżdżać z kraju i zatrudniać się poza jego granicami. Ponadto obawiam się, że przedsiębiorca nie bierze pod uwagę, że kraj potrzebuje nowych obywateli, którzy kiedyś, za lat dwadzieścia kilka, będą mogli zasilić rynek pracy, bo dla niego liczy się własny biznes, a w nim to, co jest tu i teraz.

Tak masz rację. Do tego znajdą się tacy co uważają, że to pracownik powinien rozwiązywać ich problemy.
Mój ulubiony tekst to "załóż sobie formę to zobaczysz", a na odpowiedź "jak ci trudno to zamknij firmę i pójdź na etat / to dlaczego nie pójdziesz do pracy". Wielkie oburzenie smile. Nie twierdzę, iż prowadzenie firmy jest proste, jednakże jeśli ktoś się do tego nie nadaje to może niech nie bierze się za to? Nie wystarczą tylko pieniądze trzeba jeszcze się na tym znać i posiadać odpowiedni charakter czy podejście.
Tak naprawdę, gdy ma się już dzieci to niechętnie myśli się o wyjeździe zza granicę. Jak ktoś jest singlem i to z tytułem - no proszę Was, tylko ktoś z trudną sytuacją rodzinną może nie skorzystać smile. Podszkolenie języka, kontakty (coraz więcej zagranicznych filii powstaje w Polsce i później można starać się o przeniesienie posady do kraju), pieniądze na tamtejszy poziom życie o wiele wyższe. Pracujemy najwięcej, za najniższe stawki w porównaniu do stanu gospodarki w UE i mamy za wysokie podatki od wszystkiego. Jesteś na emeryturze i tak od niej biorą ci podatek. Czyli odkładasz własne pieniądze na emeryturę, oni to pobierają, a gdy ją otrzymujesz znowu potrącają. Natomiast na co? Ja tego nie wiem, bo emerytury nie rosną.

Malineczka00 napisał/a:
Swanen napisał/a:

Mieszkanie z rodzicami w wieku 27 lat może nie jest porażką, ale i nie wskazuje na dojrzałość. Dojrzały człowiek ma potrzebę usamodzielnienia się, zbudowania własnego odrębnego życia. Tylko w ten sposób można się dowiedzieć kim się jest naprawdę.

Słysze różne powody, oszczędność, chęć odłożenia na własne mieszkanie, pomoc przy dzieciach, etc. ale to są preteksty. Tak naprawdę chodzi o chęć odcięcia pępowiny i wzięcie pełnej odpowiedzialności za swoje życie. Dla mnie to też kwestia wolności.

I tu sie nie zgodze. Przez kilka lat mieszkalam na stancji. Za swoje, przyszedł czas ze musiałam wrocic do domu rodzinnego. Byla to dla mnie tragedia na tamten moment. Przez duze T. W tej chwili nadal tu mieszkamy z mezem. Robimy wszystko aby ta sytuacje zmienić ale w tym momencie pojsc na stancje aby pojsc mija sie z celem. Dni odliczamy az będziemy mogli sie wyprowadzić, mimo ze nie jest zle. Ale isc teraz to byłaby Największa glupota. Wiec wybacz ale to nie zawsze jest kwestia nieodcietej pepowiny.

Stancja nigdy nie będzie Wasza. Już lepiej przeboleć odkładać i kupić sobie na własność mieszkanie. Ostatecznie jak się śpieszy to jak najwięcej uzbierać do kredytu. Takie mieszkanie na stancjach to tak naprawdę pieniądze w błoto jeśli nie jest to nam niezbędne do rozwoju np. wyjazd na studia, za o wiele lepiej płatną pracą. Ludzie przedsiębiorczość jest ważniejsza od zdania osoby x. Ile osób twierdziło, iż moje podejście jest głupie do momentu, gdy Oni mają tyle rzeczy na kredyt i robią wszystko, aby nie stracić pracy. Natomiast wszystko co mam w domu - jest mojej rodziny. Stracę pracę to mam odłożone pieniądze. Trzeba myśleć troszkę dalej w przyszłość, bo co z tego że teraz "będzie wolność" jak w nagłej sytuacji będzie trzeba wrócić z podkulonym ogonem do rodziców? Mieszkanie z rodzicami wcale nie musi oznaczać braku wolności - zależy jakich ma się rodziców. Często sami rodzice nie chcą, aby dzieci marnowały pieniądze na stancję jeśli mogą z nimi mieszkać. Oni już trochę przeżyli, do tego kiedyś mieszkania były śmiesznie tanie. Teraz to chory wydatek dla młodej osoby.

82 Ostatnio edytowany przez Swanen (2017-10-29 14:38:23)

Odp: czy mieszkanie z rodzicami w wieku 27 lat to porażka?

W kwestii podatków, wiadomo, że te są zawsze za wysokie wink, ale błagam przestańcie powtarzać te korwinowskie bzdety, że u nas są wysokie podatki. Naprawdę porównując z krajami Zachodnimi obciążenia podatkowe są u nas rozsądne.

83 Ostatnio edytowany przez Tom94 (2017-10-29 15:45:22)

Odp: czy mieszkanie z rodzicami w wieku 27 lat to porażka?
Swanen napisał/a:

Mieszkanie z rodzicami w wieku 27 lat może nie jest porażką, ale i nie wskazuje na dojrzałość. Dojrzały człowiek ma potrzebę usamodzielnienia się, zbudowania własnego odrębnego życia. Tylko w ten sposób można się dowiedzieć kim się jest naprawdę.

Słysze różne powody, oszczędność, chęć odłożenia na własne mieszkanie, pomoc przy dzieciach, etc. ale to są preteksty. Tak naprawdę chodzi o chęć odcięcia pępowiny i wzięcie pełnej odpowiedzialności za swoje życie. Dla mnie to też kwestia wolności.

Taka mądra a pewnie sama dostałaś mieszkanie po dziadkach i teraz jeszcze masz czelność mówić coś o dojrzałości.
Niestety ale nie każdemu przytrafi się spadek i darmowe mieszkanie, inne osoby aby mieć własny kąt muszą często liczyć się z wydatkiem około 200tys złotych a nie każdego na to stać ponieważ płacę w naszym kraju pozostawiają wiele do życzenia, niby powiesz niech wynajmą ale w moim mieście byle jaka klitka (bo mieszkaniem ciężko to nazwać) kosztuje minimum 1200zł, dodaj do tego opłaty i z pensji 2000zł zostaną ci jakieś ochłapy, z kolei wynajęcie pokoiku mija się z celem bo dalej będziemy musieli z kimś żyć pod jednym dachem, na dodatek jest jeszcze gorzej bo to są obce osoby a swoich rodziców jesteśmy pewni, także niech autorka się nie martwi, mieszkanie z rodzicami w naszym kraju to normalna rzecz.

84

Odp: czy mieszkanie z rodzicami w wieku 27 lat to porażka?
Leśny_owoc napisał/a:

Stancja nigdy nie będzie Wasza. Już lepiej przeboleć odkładać i kupić sobie na własność mieszkanie. Ostatecznie jak się śpieszy to jak najwięcej uzbierać do kredytu. Takie mieszkanie na stancjach to tak naprawdę pieniądze w błoto jeśli nie jest to nam niezbędne do rozwoju np. wyjazd na studia, za o wiele lepiej płatną pracą. Ludzie przedsiębiorczość jest ważniejsza od zdania osoby x. Ile osób twierdziło, iż moje podejście jest głupie do momentu, gdy Oni mają tyle rzeczy na kredyt i robią wszystko, aby nie stracić pracy. Natomiast wszystko co mam w domu - jest mojej rodziny. Stracę pracę to mam odłożone pieniądze. Trzeba myśleć troszkę dalej w przyszłość, bo co z tego że teraz "będzie wolność" jak w nagłej sytuacji będzie trzeba wrócić z podkulonym ogonem do rodziców? Mieszkanie z rodzicami wcale nie musi oznaczać braku wolności - zależy jakich ma się rodziców. Często sami rodzice nie chcą, aby dzieci marnowały pieniądze na stancję jeśli mogą z nimi mieszkać. Oni już trochę przeżyli, do tego kiedyś mieszkania były śmiesznie tanie. Teraz to chory wydatek dla młodej osoby.

Mieszkanie z rodzicami to nie przedsiębiorczość. To po pierwsze. Po drugie, pisałam o dorosłości i odcięciu pępowiny a to m.in. oznacza, że budujesz swoje życie tak, jak ty chcesz a nie wg. tego co rodzice chcą czy nie chcą.

85

Odp: czy mieszkanie z rodzicami w wieku 27 lat to porażka?
Swanen napisał/a:
Leśny_owoc napisał/a:

Stancja nigdy nie będzie Wasza. Już lepiej przeboleć odkładać i kupić sobie na własność mieszkanie. Ostatecznie jak się śpieszy to jak najwięcej uzbierać do kredytu. Takie mieszkanie na stancjach to tak naprawdę pieniądze w błoto jeśli nie jest to nam niezbędne do rozwoju np. wyjazd na studia, za o wiele lepiej płatną pracą. Ludzie przedsiębiorczość jest ważniejsza od zdania osoby x. Ile osób twierdziło, iż moje podejście jest głupie do momentu, gdy Oni mają tyle rzeczy na kredyt i robią wszystko, aby nie stracić pracy. Natomiast wszystko co mam w domu - jest mojej rodziny. Stracę pracę to mam odłożone pieniądze. Trzeba myśleć troszkę dalej w przyszłość, bo co z tego że teraz "będzie wolność" jak w nagłej sytuacji będzie trzeba wrócić z podkulonym ogonem do rodziców? Mieszkanie z rodzicami wcale nie musi oznaczać braku wolności - zależy jakich ma się rodziców. Często sami rodzice nie chcą, aby dzieci marnowały pieniądze na stancję jeśli mogą z nimi mieszkać. Oni już trochę przeżyli, do tego kiedyś mieszkania były śmiesznie tanie. Teraz to chory wydatek dla młodej osoby.

Mieszkanie z rodzicami to nie przedsiębiorczość. To po pierwsze. Po drugie, pisałam o dorosłości i odcięciu pępowiny a to m.in. oznacza, że budujesz swoje życie tak, jak ty chcesz a nie wg. tego co rodzice chcą czy nie chcą.

Szkoda, ze nie odnioslas sie do mojego postu.

86

Odp: czy mieszkanie z rodzicami w wieku 27 lat to porażka?

Mieszkanie na swoim to na pewno wolnosc, ale np wynajmowanie z innymi ludzmi raczej nie. Zreszta zalezy jakich ma sie rodzicow, z jednymi nie da sie mieszkac za dlugo, faktycznie nie szanuja prywatnosci itp z innymi poki nie ma sie dobreo wyksztalcenia i pracy mozna pomieszkac. Poki sie nie przesadza i samemu zarabia jest ok. Ja mieszkam z tata i wiadomo docelowo to mieszkanie z chlopakiem i pelna samodzielnosc, ale poki co zle tez nie jest.. Prywatnosc jest, wzajemny szacunek itp.

"Czytanie książek to najpiękniejsza zabawa, jaką sobie ludzkość wymyśliła"

Wisława Szymborska

87 Ostatnio edytowany przez Leśny_owoc (2017-10-29 19:06:37)

Odp: czy mieszkanie z rodzicami w wieku 27 lat to porażka?
Swanen napisał/a:
Leśny_owoc napisał/a:

Stancja nigdy nie będzie Wasza. Już lepiej przeboleć odkładać i kupić sobie na własność mieszkanie. Ostatecznie jak się śpieszy to jak najwięcej uzbierać do kredytu. Takie mieszkanie na stancjach to tak naprawdę pieniądze w błoto jeśli nie jest to nam niezbędne do rozwoju np. wyjazd na studia, za o wiele lepiej płatną pracą. Ludzie przedsiębiorczość jest ważniejsza od zdania osoby x. Ile osób twierdziło, iż moje podejście jest głupie do momentu, gdy Oni mają tyle rzeczy na kredyt i robią wszystko, aby nie stracić pracy. Natomiast wszystko co mam w domu - jest mojej rodziny. Stracę pracę to mam odłożone pieniądze. Trzeba myśleć troszkę dalej w przyszłość, bo co z tego że teraz "będzie wolność" jak w nagłej sytuacji będzie trzeba wrócić z podkulonym ogonem do rodziców? Mieszkanie z rodzicami wcale nie musi oznaczać braku wolności - zależy jakich ma się rodziców. Często sami rodzice nie chcą, aby dzieci marnowały pieniądze na stancję jeśli mogą z nimi mieszkać. Oni już trochę przeżyli, do tego kiedyś mieszkania były śmiesznie tanie. Teraz to chory wydatek dla młodej osoby.

Mieszkanie z rodzicami to nie przedsiębiorczość. To po pierwsze. Po drugie, pisałam o dorosłości i odcięciu pępowiny a to m.in. oznacza, że budujesz swoje życie tak, jak ty chcesz a nie wg. tego co rodzice chcą czy nie chcą.

Od zawsze myślałam, że przedsiębiorczość polega na wybieraniu wyjść z sytuacji, które przyniosą najwięcej korzyści np. finansowych. Jeśli np. dla tylko zasady wyprowadzamy się z domu do mieszkania w tym samym mieście, gdzie mamy pracę - to raczej nikła przedsiębiorczość, a raczej pójście według swoich ambicji. Rozróżniajmy to dobrze?
Powtórzę jeśli ktoś ma rodziców, którzy nad nim/nią stoją w domu i wtrącają się w każą pierdółkę to współczuję wink. Często "własny kąt" wcale nie oznacza samodzielności w pełni tego słowa znaczeniu - bo porady też od kogoś są czy z eteru? Można być w pełni samodzielnym we własnym domu rodzinnym oraz kompletnym kołkiem w tym temacie na "swoim". Nie ma nic gorszego jak połączenie samodzielności bez odpowiedzialności, a jak się całkiem dobrze zarabia to opłata za mieszkanie to wcale nie takie wyzwanie. Ale trzeba być aktywnym czyli robić coś w domu i nie polegać tylko na zdaniu rodziców. Jeśli ktoś musi z domu uciec, aby pokazać swoją dorosłość wink - no cóż. Sama szybko wyjechałam i nie miałam problemu z samodzielnością. Jednakże znam ludzi co są w pełni przedsiębiorczy (dlatego bo potrafią liczyć) i samodzielni mieszkając z kimś. Podejmują własne decyzje, co więcej dzięki temu uczą się co to są kompromisy. Własne mieszkanie wcale nie musi świadczyć o przedsiębiorczości, a bardziej o zaradności, że coś się załatwiło.

Właśnie, a jest się w pełni samodzielnym i przedsiębiorczym, gdy tworzy się rodzinę i ważne kwestie trzeba podejmować z drugą połówką wink?

88

Odp: czy mieszkanie z rodzicami w wieku 27 lat to porażka?

jesli komus to korzystne bo studia czy cos to niech siedzi z rodzicami. tylko ze jak kobieta mieszka z rodzicami to luzik a jak facet to zadna go nie chce. przynajmniej wiekszosc go nie chce.

89 Ostatnio edytowany przez Rerka (2017-10-29 19:49:29)

Odp: czy mieszkanie z rodzicami w wieku 27 lat to porażka?

Jak zawsze przesadzasz, ja nie mieszkam z rodzicami, a spotykam się mężczyzną, który mieszka ze swoimi i nie widzę w tym dużego problemu. Sama ze swoimi bym chętnie mieszkała, ale żyją w innym mieście, no i wiem, że by mnie rozpieścili na nieżyciową ciotę big_smile ale nie wszyscy rodzice tacy są.
Mój brat też długo mieszkał z rodzicami, a nie przeszkadzało mu to spotykać się z dziewczyną. Teraz już się wyprowadził, bo chyba ważniejsze jest to, czy ktoś kiedyś zamierza to zrobić, a nie jego stan w danej chwili, co dotyczy zwłaszcza takiej sytuacji, jaką ma autorka, która przecież wcześniej mieszkała za granicą.

Odp: czy mieszkanie z rodzicami w wieku 27 lat to porażka?
Olinka napisał/a:

Ponadto obawiam się, że przedsiębiorca nie bierze pod uwagę, że kraj potrzebuje nowych obywateli, którzy kiedyś, za lat dwadzieścia kilka, będą mogli zasilić rynek pracy, bo dla niego liczy się własny biznes, a w nim to, co jest tu i teraz.

Mam dokładnie takie same odczucia. Mam wrażenie, że większość znanych mi "przedsiębiorcow" (kilkoro moich znajomych ma własne firmy) nie jest w stanie spojrzeć w szerszej perspektywie na obecną sytuację na rynku zatrudnienia. Nie ma absolutnie żadnej odpowiedzialności wśród tych ludzi za to co będzie za kilka lat.

rwaczkobiet napisał/a:

tylko ze jak kobieta mieszka z rodzicami to luzik a jak facet to zadna go nie chce. przynajmniej wiekszosc go nie chce.

Drogi rwaczukobiet, skoro już zaszufladkowałeś kobiety i ich myślenie to po co właściwie twierdzisz, że szukasz kogoś do stałego związku?

Mnie Twoje poglądy odrzucają na kilometr - i nie, nie chodzi o płacenie za kobietę na randce, bo tu powiedzmy się zgadzamy, że facet nie ma takiego obowiązku. Odrzuca mnie natomiast to że z gruntu uważasz wszystkie kobiety za płytkie materialistki, które poszukując partnera kierują się wyłącznie bilansem zysków i strat oraz tym co ludzie powiedzą.

Spróbuj zdać sobie sprawę z tego, że takie poglądy mogą przepłoszyć zdecydowaną większość wartościowych kobiet.

91

Odp: czy mieszkanie z rodzicami w wieku 27 lat to porażka?
Jesiennowiosenna napisał/a:
Olinka napisał/a:

Ponadto obawiam się, że przedsiębiorca nie bierze pod uwagę, że kraj potrzebuje nowych obywateli, którzy kiedyś, za lat dwadzieścia kilka, będą mogli zasilić rynek pracy, bo dla niego liczy się własny biznes, a w nim to, co jest tu i teraz.

Mam dokładnie takie same odczucia. Mam wrażenie, że większość znanych mi "przedsiębiorcow" (kilkoro moich znajomych ma własne firmy) nie jest w stanie spojrzeć w szerszej perspektywie na obecną sytuację na rynku zatrudnienia. Nie ma absolutnie żadnej odpowiedzialności wśród tych ludzi za to co będzie za kilka lat.

rwaczkobiet napisał/a:

tylko ze jak kobieta mieszka z rodzicami to luzik a jak facet to zadna go nie chce. przynajmniej wiekszosc go nie chce.

Drogi rwaczukobiet, skoro już zaszufladkowałeś kobiety i ich myślenie to po co właściwie twierdzisz, że szukasz kogoś do stałego związku?

Mnie Twoje poglądy odrzucają na kilometr - i nie, nie chodzi o płacenie za kobietę na randce, bo tu powiedzmy się zgadzamy, że facet nie ma takiego obowiązku. Odrzuca mnie natomiast to że z gruntu uważasz wszystkie kobiety za płytkie materialistki, które poszukując partnera kierują się wyłącznie bilansem zysków i strat oraz tym co ludzie powiedzą.

Spróbuj zdać sobie sprawę z tego, że takie poglądy mogą przepłoszyć zdecydowaną większość wartościowych kobiet.

jak masz bogate albo chociaz mieszkajace u siebie opcje tej samej jakosci to nie wezmiesz kolesia mieszkajacego z mamusia w wieku 30 mimo ze sa bardzo podobni a moze ten biedny ma nawet milszy charakter. koniec kropka. facetowi by to nie przeszkadzalo.

Odp: czy mieszkanie z rodzicami w wieku 27 lat to porażka?
rwaczkobiet napisał/a:

jak masz bogate albo chociaz mieszkajace u siebie opcje tej samej jakosci to nie wezmiesz kolesia mieszkajacego z mamusia w wieku 30 mimo ze sa bardzo podobni a moze ten biedny ma nawet milszy charakter. koniec kropka. facetowi by to nie przeszkadzalo.

No i tu się mylisz, ponieważ moje przychody są od początku znajomości o wiele większe niż mojego partnera. Teraz razem wynajmujemy małe mieszkanie. Nie było żadnego "szufladkowania" ze względu na sytuację materialną.

Zresztą, temat kto ile zarabia i jak mieszka pojawił się dopiero po kilku spotkaniach, więc jak miałoby mi przeszkadzać coś, o czym nie wiedziałam?

Liczy się charakter, a nie pieniądze.

Zaradność nie jest cechą najważnieszja u partnera. Zdecydowanie wolałabym dobrego "gapę", zarabiającego minimalną krajową, który by mnie szanowł niż bogatego d"pka z szybkim samochodem, który traktuje kobiety jak ścierki do podłogi.

93

Odp: czy mieszkanie z rodzicami w wieku 27 lat to porażka?
Jesiennowiosenna napisał/a:
rwaczkobiet napisał/a:

jak masz bogate albo chociaz mieszkajace u siebie opcje tej samej jakosci to nie wezmiesz kolesia mieszkajacego z mamusia w wieku 30 mimo ze sa bardzo podobni a moze ten biedny ma nawet milszy charakter. koniec kropka. facetowi by to nie przeszkadzalo.

No i tu się mylisz, ponieważ moje przychody są od początku znajomości o wiele większe niż mojego partnera. Teraz razem wynajmujemy małe mieszkanie. Nie było żadnego "szufladkowania" ze względu na sytuację materialną.

Zresztą, temat kto ile zarabia i jak mieszka pojawił się dopiero po kilku spotkaniach, więc jak miałoby mi przeszkadzać coś, o czym nie wiedziałam?

Liczy się charakter, a nie pieniądze.

Zaradność nie jest cechą najważnieszja u partnera. Zdecydowanie wolałabym dobrego "gapę", zarabiającego minimalną krajową, który by mnie szanowł niż bogatego d"pka z szybkim samochodem, który traktuje kobiety jak ścierki do podłogi.

nikt nic nie mowil o bogatym dupku ktory by cie traktowal jak scierke.

fakt faktem ze jak masz kilka mega PODOBNYCH opcji to wybierzesz najbogatszego nawet jak ten biedny jest ciut milszy. co z reszta pare dziewczyn tu przyznalo miedzy innymi santapietruszka

Odp: czy mieszkanie z rodzicami w wieku 27 lat to porażka?
rwaczkobiet napisał/a:

fakt faktem ze jak masz kilka mega PODOBNYCH opcji to wybierzesz najbogatszego nawet jak ten biedny jest ciut milszy. co z reszta pare dziewczyn tu przyznalo miedzy innymi santapietruszka

Podobnych opcji? Niestety, nigdy się nie spotykałam z kilkoma osobami NARAZ żeby w ten sposób eliminować wink

Mylisz się. Gdybym miała "do wyboru" (choć obrzydliwie to brzmi) to na pewno wybrałabym tego, którego charakter by mi najbardziej pasował, nie wysokość pensji. Jeśli najmilszy byłby ten biedny, to wybrałabym biednego. Pieniądze w każdej chwili mogą zniknąć, a charakter zostaje do końca...

Nie wiem, czy piszesz z doświadczenia, czy wyczytałeś to albo usłyszałeś od starszych kolegów, ale istnieją kobiety, dla których pieniądze nie mają znaczenia.

Jedyne, co w tej materii by mnie odrzuciło od faceta, to gdyby nie chciał w ogóle pracować. Jeśli pracuje to nie ma dla mnie znaczenia ile zarabia. Ja potrafię zarobić na własne potrzeby.

95 Ostatnio edytowany przez santapietruszka (2017-10-30 11:15:20)

Odp: czy mieszkanie z rodzicami w wieku 27 lat to porażka?
rwaczkobiet napisał/a:

fakt faktem ze jak masz kilka mega PODOBNYCH opcji to wybierzesz najbogatszego nawet jak ten biedny jest ciut milszy. co z reszta pare dziewczyn tu przyznalo miedzy innymi santapietruszka

Poproszę o cytat, bo sobie nie przypominam?

Jesiennowiosenna napisał/a:

Jedyne, co w tej materii by mnie odrzuciło od faceta, to gdyby nie chciał w ogóle pracować. Jeśli pracuje to nie ma dla mnie znaczenia ile zarabia. Ja potrafię zarobić na własne potrzeby.

I otóż to. Ja jedynie nie mam zamiaru zarabiać na kogoś, kto sam swoich potrzeba zaspokajać nie umie. A to lekka różnica jest.
I w drugą stronę - ja nie oczekuję od faceta, żeby zaspokajał moje potrzeby materialne. Sama je sobie zaspokajam.

Pomijając właściwości zdrowotne pietruszki, można stwierdzić, że jest ona po prostu smaczna.

96

Odp: czy mieszkanie z rodzicami w wieku 27 lat to porażka?
rwaczkobiet napisał/a:

fakt faktem ze jak masz kilka mega PODOBNYCH opcji to wybierzesz najbogatszego nawet jak ten biedny jest ciut milszy. co z reszta pare dziewczyn tu przyznalo miedzy innymi santapietruszka

wiesz, jak poznałam mojego chłopaka, to skupiałam się na nim, zakochałam się w nim, a Ty to przedstawiasz tak, jakby w jednym czasie człowiek miał się spotykać z 10 osobami i wybrać najlepszą "opcję" big_smile
żal mi osoby, która zdecyduje się na związek z Tobą.

Co do mieszkania razem z rodzicami, to zależy jaką kto ma sytuacje. Ja bym w tym wieku nie wytrzymała z rodzicami, ale to też kwestia małych mieszkań, które mają. Co innego mieszkać z rodzicami w domu, a co innego np w mieszkaniu dwupokojowym.

97

Odp: czy mieszkanie z rodzicami w wieku 27 lat to porażka?

Rwaczu, to już kolejny wątek, w którym świecisz swoimi 'mądrościami' i pewnie nawet nie zdajesz sobie sprawy, że kompleksy aż wychodzą Ci uszami.

98

Odp: czy mieszkanie z rodzicami w wieku 27 lat to porażka?
Jesiennowiosenna napisał/a:
rwaczkobiet napisał/a:

jak masz bogate albo chociaz mieszkajace u siebie opcje tej samej jakosci to nie wezmiesz kolesia mieszkajacego z mamusia w wieku 30 mimo ze sa bardzo podobni a moze ten biedny ma nawet milszy charakter. koniec kropka. facetowi by to nie przeszkadzalo.

No i tu się mylisz, ponieważ moje przychody są od początku znajomości o wiele większe niż mojego partnera. Teraz razem wynajmujemy małe mieszkanie. Nie było żadnego "szufladkowania" ze względu na sytuację materialną.

Zresztą, temat kto ile zarabia i jak mieszka pojawił się dopiero po kilku spotkaniach, więc jak miałoby mi przeszkadzać coś, o czym nie wiedziałam?

Liczy się charakter, a nie pieniądze.

Zaradność nie jest cechą najważnieszja u partnera. Zdecydowanie wolałabym dobrego "gapę", zarabiającego minimalną krajową, który by mnie szanowł niż bogatego d"pka z szybkim samochodem, który traktuje kobiety jak ścierki do podłogi.

O ile nie jestes w bardzo dobrej pozycji materialnej to pieniadze sie licza.czyli dla 90% ludzi jak nie 99%, pieniadze sie licza.



A to co probujesz mi to wmowic jest rownie prawdziwe co:
- "wyglad sie nie liczy tylko charakter, kobiety leca na grubych spoconych. dlatego spodobal mi sie ten grubasek mimo ze wtedy ten miesniak do mnie zarywal, bo ten grubasek byl bardzo mily, a ten miesniak tylko mily"
Albo:
- "wyglad sie nie liczy tylko charakter, wole ta grubaske mimo ze ta szczupla cos ode mnie chce, wiecej do kochania"
i tak dalej.


Jako ze czlowiek ma w glowie kalkulator a grube i biedne/brzydkie rzeczy nas odpychaja samym faktem ze sa obok to po prostu to co mi piszesz jest NIEMOZLIWE. ludzi ciagnie do ludzi pieknych (w tym dobrze zbudowanych), bogatych, zaradnych, szczesliwych, nie do biednych, brzydkich, grubych. jesli nie jestes desperatka bez opcji to na druga opcje NIE polecisz bo Ci mozg nie pozwala, bo to bedzie dla Ciebie odrazajace, bo masz kontakt z czyms lepszym, wiec teraz juz grubasek czy ktos biedny moze spadac na drzewo.

Jesli nie mialabys tych opcji, co z reszta przyznalas, ze ich nie mialas, to nawet grubasek czy ktos biedny bedzie odpowiedni.

tak na prawde te rzeczy sa bardzo logiczne ze z braku laku bierzemy gorsze rzeczy = trzeba sie cieszyc tym co sie ma, a jak w pewnym momencie naszego zycia bedzie lepsza opcja, no to hops do tej lepszej.

99 Ostatnio edytowany przez Jesiennowiosenna (2017-10-30 11:38:11)

Odp: czy mieszkanie z rodzicami w wieku 27 lat to porażka?
rwaczkobiet napisał/a:

A to co probujesz mi to wmowic jest rownie prawdziwe co:
- "wyglad sie nie liczy tylko charakter, kobiety leca na grubych spoconych. dlatego spodobal mi sie ten grubasek mimo ze wtedy ten miesniak do mnie zarywal, bo ten grubasek byl bardzo mily, a ten miesniak tylko mily"
Albo:
- "wyglad sie nie liczy tylko charakter, wole ta grubaske mimo ze ta szczupla cos ode mnie chce, wiecej do kochania"
i tak dalej.


Jako ze czlowiek ma w glowie kalkulator a grube i biedne/brzydkie rzeczy nas odpychaja samym faktem ze sa obok to po prostu to co mi piszesz jest NIEMOZLIWE. ludzi ciagnie do ludzi pieknych (w tym dobrze zbudowanych), bogatych, zaradnych, szczesliwych, nie do biednych, brzydkich, grubych. jesli nie jestes desperatka bez opcji to na druga opcje NIE polecisz bo Ci mozg nie pozwala, bo to bedzie dla Ciebie odrazajace, bo masz kontakt z czyms lepszym, wiec teraz juz grubasek czy ktos biedny moze spadac na drzewo.

Jesli nie mialabys tych opcji, co z reszta przyznalas, ze ich nie mialas, to nawet grubasek czy ktos biedny bedzie odpowiedni.

tak na prawde te rzeczy sa bardzo logiczne ze z braku laku bierzemy gorsze rzeczy = trzeba sie cieszyc tym co sie ma, a jak w pewnym momencie naszego zycia bedzie lepsza opcja, no to hops do tej lepszej.

Rwaczu, skoro Ty podchodzisz do tej kwestii czysto biologicznie (piękne osobniki łączą się z pięknymi, brzydkie z brzydkimi) to nie dziw się, że przyciągasz kobiety, które takimi samymi kryteriami się kierują.

Mój partner ma lekką nadwagę, ja jestem w normie jeśli chodzi o wagę. Czekam na werdykt, że jestem desperatką albo mózg mi szwankuje. No bo gość zarabia mniej, jeszcze jest trochę bardziej przy kości...? Oszalała?!

Nie, po prostu ma do zaoferowania o wiele więcej niż każdy facet, którego do tej pory spotkałam smile I jest dobrym człowiekiem - a to cecha której w ogóle w swoich kalkulacjach nie bierzesz pod uwagę. Nie dziw się zatem, że nie przyciągasz dobrych kobiet...

100

Odp: czy mieszkanie z rodzicami w wieku 27 lat to porażka?

Tytuł "wróżka bajuszka" który masz pod nickiem idealnie pasuje do bajek, które piszesz.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

101

Odp: czy mieszkanie z rodzicami w wieku 27 lat to porażka?
Jesiennowiosenna napisał/a:
rwaczkobiet napisał/a:

A to co probujesz mi to wmowic jest rownie prawdziwe co:
- "wyglad sie nie liczy tylko charakter, kobiety leca na grubych spoconych. dlatego spodobal mi sie ten grubasek mimo ze wtedy ten miesniak do mnie zarywal, bo ten grubasek byl bardzo mily, a ten miesniak tylko mily"
Albo:
- "wyglad sie nie liczy tylko charakter, wole ta grubaske mimo ze ta szczupla cos ode mnie chce, wiecej do kochania"
i tak dalej.


Jako ze czlowiek ma w glowie kalkulator a grube i biedne/brzydkie rzeczy nas odpychaja samym faktem ze sa obok to po prostu to co mi piszesz jest NIEMOZLIWE. ludzi ciagnie do ludzi pieknych (w tym dobrze zbudowanych), bogatych, zaradnych, szczesliwych, nie do biednych, brzydkich, grubych. jesli nie jestes desperatka bez opcji to na druga opcje NIE polecisz bo Ci mozg nie pozwala, bo to bedzie dla Ciebie odrazajace, bo masz kontakt z czyms lepszym, wiec teraz juz grubasek czy ktos biedny moze spadac na drzewo.

Jesli nie mialabys tych opcji, co z reszta przyznalas, ze ich nie mialas, to nawet grubasek czy ktos biedny bedzie odpowiedni.

tak na prawde te rzeczy sa bardzo logiczne ze z braku laku bierzemy gorsze rzeczy = trzeba sie cieszyc tym co sie ma, a jak w pewnym momencie naszego zycia bedzie lepsza opcja, no to hops do tej lepszej.

Rwaczu, skoro Ty podchodzisz do tej kwestii czysto biologicznie (piękne osobniki łączą się z pięknymi, brzydkie z brzydkimi) to nie dziw się, że przyciągasz kobiety, które takimi samymi kryteriami się kierują.

Mój partner ma lekką nadwagę, ja jestem w normie jeśli chodzi o wagę. Czekam na werdykt, że jestem desperatką albo mózg mi szwankuje. No bo gość zarabia mniej, jeszcze jest trochę bardziej przy kości...? Oszalała?!

Nie, po prostu ma do zaoferowania o wiele więcej niż każdy facet, którego do tej pory spotkałam smile I jest dobrym człowiekiem - a to cecha której w ogóle w swoich kalkulacjach nie bierzesz pod uwagę. Nie dziw się zatem, że nie przyciągasz dobrych kobiet...


Z tego co widze zaprzeczasz istnienie wewnetrznego kalkulatora ktory przypisuje wartosc pieknym rzeczom a brzydkim odejmuje. nie mowilem ze brzydkich przyciaga do brzydkich. Powiedzialem ze jak nie masz opcji to wezmiesz brzydkiego, a jak bedzie ktos piekniejszy, to brzydkiego nie wezmiesz, bo czujesz ze mozesz lepiej, a Ty jak napisalas nie mialas wtedy innych opcji.

102 Ostatnio edytowany przez Jesiennowiosenna (2017-10-30 11:44:44)

Odp: czy mieszkanie z rodzicami w wieku 27 lat to porażka?

Dodam jeszcze jedno odnośnie tego, że nie miałam opcji: oczywiście, nie spotykałam się z kilkoma osobami naraz, bo uważam że to nieetyczne. Ale to nie oznacza, że nikomu się nie podobałam.

Już w trakcie związku miałam propozycję od kolegi, który co prawda zarabia tyle samo co ja (pracujemy razem), ale jest trochę szczuplejszy od mojego partnera. I z pełną świadomością ją odrzuciłam.

W Twojej głowie musi się to nie mieścić, bo zgodnie z Twoim kalkulatorem tamten miał mi więcej do zaoferowania: był miły, zarabiał więcej niż mój narzeczony i nie miał nadwagi. Ale jednocześnie nie miał żadnej z cech, które ma mój partner: opiekuńczość, partnerstwo, empatia.

Wydaje mi się, Rwaczu, że chyba nigdy nikogo nie kochałeś. Jak ktoś kocha to nie zostawi dla "lepszej opcji".

103

Odp: czy mieszkanie z rodzicami w wieku 27 lat to porażka?

Proszę Was, rwacz ma ból zadu, bo nie ma szansy na taką kobietę, która w jego mniemaniu należy mu się, więc zamiast poszukać przyczyny w sobie, to przeinacza teorie z zakresu socjobiologii tak, żeby wyszło, że kobiety są wyrachowanymi materialistkami a on jedyny dobry i wrażliwy pośród dzi*ek. Nie da się logicznie dyskutować z nim, ani udowodnić, że jesteśmy inne.

104

Odp: czy mieszkanie z rodzicami w wieku 27 lat to porażka?
rwaczkobiet napisał/a:

Z tego co widze zaprzeczasz istnienie wewnetrznego kalkulatora ktory przypisuje wartosc pieknym rzeczom a brzydkim odejmuje. nie mowilem ze brzydkich przyciaga do brzydkich. Powiedzialem ze jak nie masz opcji to wezmiesz brzydkiego, a jak bedzie ktos piekniejszy, to brzydkiego nie wezmiesz, bo czujesz ze mozesz lepiej, a Ty jak napisalas nie mialas wtedy innych opcji.

Oczywiście, że zaprzeczam takiemu podejściu do związków. Wybór człowieka z którym chcę spędzić resztę życia to nie wybó produktu w markecie. Charakter jest najważniejszy, nie opakowanie.

Jeśli ktoś zostawia partnera dlatego, że poznał kogoś piękniejszego albo lepiej zarabiającego to można sobie zadać pytanie, czy kiedykolwiek naprawdę go kochał.

105

Odp: czy mieszkanie z rodzicami w wieku 27 lat to porażka?
Jesiennowiosenna napisał/a:
rwaczkobiet napisał/a:

Z tego co widze zaprzeczasz istnienie wewnetrznego kalkulatora ktory przypisuje wartosc pieknym rzeczom a brzydkim odejmuje. nie mowilem ze brzydkich przyciaga do brzydkich. Powiedzialem ze jak nie masz opcji to wezmiesz brzydkiego, a jak bedzie ktos piekniejszy, to brzydkiego nie wezmiesz, bo czujesz ze mozesz lepiej, a Ty jak napisalas nie mialas wtedy innych opcji.

Oczywiście, że zaprzeczam takiemu podejściu do związków. Wybór człowieka z którym chcę spędzić resztę życia to nie wybó produktu w markecie. Charakter jest najważniejszy, nie opakowanie.

Jeśli ktoś zostawia partnera dlatego, że poznał kogoś piękniejszego albo lepiej zarabiającego to można sobie zadać pytanie, czy kiedykolwiek naprawdę go kochał.

Caly Twoj swiat jest przepuszczony przez wewnetrzny kalkulator nim dotrze do podswiadomosci gdzie jest werdykt co lepsze a co gorsze. W zwiazkach jak najbardziej, wszystkich ta zasada obowiazuje. Facetow tez. Prosze mi to nie mowic ze nie zostawilas bo cos tam. Jest duzo czynnikow ktore zapobiegaja zdradzie czy zmiany partnerow jak np presja spoleczna, co ludzie powiedza, etc, z reszta w zwiazku z pracy sie nie wchodzi, to kolejny czynnik.

106

Odp: czy mieszkanie z rodzicami w wieku 27 lat to porażka?
Leśny_owoc napisał/a:

Od zawsze myślałam, że przedsiębiorczość polega na wybieraniu wyjść z sytuacji, które przyniosą najwięcej korzyści np. finansowych. Jeśli np. dla tylko zasady wyprowadzamy się z domu do mieszkania w tym samym mieście, gdzie mamy pracę - to raczej nikła przedsiębiorczość, a raczej pójście według swoich ambicji. Rozróżniajmy to dobrze?
Powtórzę jeśli ktoś ma rodziców, którzy nad nim/nią stoją w domu i wtrącają się w każą pierdółkę to współczuję wink. Często "własny kąt" wcale nie oznacza samodzielności w pełni tego słowa znaczeniu - bo porady też od kogoś są czy z eteru? Można być w pełni samodzielnym we własnym domu rodzinnym oraz kompletnym kołkiem w tym temacie na "swoim". Nie ma nic gorszego jak połączenie samodzielności bez odpowiedzialności, a jak się całkiem dobrze zarabia to opłata za mieszkanie to wcale nie takie wyzwanie. Ale trzeba być aktywnym czyli robić coś w domu i nie polegać tylko na zdaniu rodziców. Jeśli ktoś musi z domu uciec, aby pokazać swoją dorosłość wink - no cóż. Sama szybko wyjechałam i nie miałam problemu z samodzielnością. Jednakże znam ludzi co są w pełni przedsiębiorczy (dlatego bo potrafią liczyć) i samodzielni mieszkając z kimś. Podejmują własne decyzje, co więcej dzięki temu uczą się co to są kompromisy. Własne mieszkanie wcale nie musi świadczyć o przedsiębiorczości, a bardziej o zaradności, że coś się załatwiło.

Właśnie, a jest się w pełni samodzielnym i przedsiębiorczym, gdy tworzy się rodzinę i ważne kwestie trzeba podejmować z drugą połówką wink?

Tylko, że wg. twojego rozumienia przedsiębiorczości najbardziej 'przedsiębiorcze' byłoby zostać z rodzicami w ich mieszkaniu i dać się utrzymywać, co wielu robi. Jest to najbardziej korzystne finansowo, ale z przedsiębiorczością nie ma nic wspólnego. Dla mnie przedsiębiorczość to właśnie kierowanie się ambicją i potrzebami oraz wybieranie najkorzystniejszych finansowo opcji w samodzielnym życiu.

Wyprowadzenie się to jedyny sposób, żeby w pełni wziąć odpowiedzialność za swoje życie i dorosnąć. Mieszkanie z rodzicami nie umożliwia tego do końca, zawsze jesteś jednak na ich terenie, to są najbliższe osoby, wiadomo ale ty masz własne życie i trzeba odciąć tę pępowinę. Mam przykład w rodzinie, duży dom, młodzi mieszkają z ciotką i jej rodziną. Ciotka, o ile mogę to stwierdzić, wzorcowo nie wtrąca się, ale młoda jest u siebie w domu, młody się dostosowuje do nowych warunków u stara się uważać, nie jest u siebie - to nie są równe warunki startu w nowe życie.

107 Ostatnio edytowany przez Jesiennowiosenna (2017-10-30 12:14:36)

Odp: czy mieszkanie z rodzicami w wieku 27 lat to porażka?
rwaczkobiet napisał/a:

Caly Twoj swiat jest przepuszczony przez wewnetrzny kalkulator nim dotrze do podswiadomosci gdzie jest werdykt co lepsze a co gorsze. W zwiazkach jak najbardziej, wszystkich ta zasada obowiazuje. Facetow tez. Prosze mi to nie mowic ze nie zostawilas bo cos tam. Jest duzo czynnikow ktore zapobiegaja zdradzie czy zmiany partnerow jak np presja spoleczna, co ludzie powiedza, etc, z reszta w zwiazku z pracy sie nie wchodzi, to kolejny czynnik.

Rozumiem, wiesz lepiej dlaczego nie zostawiłam narzeczonego niż ja, mimo że nigdy mnie nie widziałeś na oczy smile

Pozwól w takim razie powiedzieć sobie jedno: odpuść sobie szukanie dziewczyny do stałego związku. Zgodnie z tym co piszesz w momencie, gdyby miała wypadek, który by ją oszpecił, albo zapadła na przewlekłą chorobę która zabrałaby jej urodę, a Ty poznałbyś kogoś bardziej atrakcyjnego, zostawił byś ją dla tej "lepszej" opcji. Więc lepiej daj spokój, bo jeszcze zrobisz krzywdę drugiemu człowiekowi...

Jak dla mnie to Ty nie dopuszczasz myśli, że ktoś może mieć inny pogląd niż Ty. Tłumaczysz wszystko biologią, ale nie ma badań potwierdzających, że pieniądze i wygląd są dla wszystkich najważniejsze.

Naprawdę nie znasz żadnych szczęśliwych zwiazków, które nie opierają się na pieniadzach i wyglądzie?

Edit: Tym bardziej dziwi mnie Twój poprzedni wątek, w którym żaliłeś się, że kobiety chcą aby im stawiać kawę/drinki na pierwszej randce. Jeśli jesteś takim wyznawcą biologii ponad wszystko to taki stan rzeczy łatwo sobie wytłumaczyć: kobieta chce aby za nią zapłacić, żeby sprawdzić czy partner jest zaradny i utrzyma ją i jej potomstwo.

Ja wierzę w to, że człowiek jest w stanie wznieść się ponad biologię, ale Ty najwyraźniej nie.

108

Odp: czy mieszkanie z rodzicami w wieku 27 lat to porażka?
Malineczka00 napisał/a:


I tu sie nie zgodze. Przez kilka lat mieszkalam na stancji. Za swoje, przyszedł czas ze musiałam wrocic do domu rodzinnego. Byla to dla mnie tragedia na tamten moment. Przez duze T. W tej chwili nadal tu mieszkamy z mezem. Robimy wszystko aby ta sytuacje zmienić ale w tym momencie pojsc na stancje aby pojsc mija sie z celem. Dni odliczamy az będziemy mogli sie wyprowadzić, mimo ze nie jest zle. Ale isc teraz to byłaby Największa glupota. Wiec wybacz ale to nie zawsze jest kwestia nieodcietej pepowiny.

Dobrze Malineczka, już się odnoszę. Jasne, że jeśli kogoś spotka katastrofa życiowa, np. bankrutuje albo ciężka choroba uniemożliwiająca pracę i tym podobne zdarzenia, to ratując się może i zamieszkać z rodzicami. Jednak post generalnie nie jest o takich przypadkach tylko o świadomej decyzji, by z nimi mieszkać.
Nie znam twojej sytuacji dlaczego wolisz mieszkac na razie z rodzicami. Wiem, że ja bym tak nie mogła i gdybym tylko miała jakieś pieniądze, wolałabym jej przeznaczyć na wynajem.

Co do wynajmu, moim zdaniem nie opłaca się, lepiej brac kredyt hipoteczny. Jak się porówna to rata kredytu na ogól nie przewyższa, albo niewiele przewyższa koszt wynajmu. Nie jestem zwolenniczką kredytów, sama nie biorę, ale w przypadku mieszkania uważam, że warto. Własny dom jest najważniejszy.

109 Ostatnio edytowany przez rwaczkobiet (2017-10-30 12:19:32)

Odp: czy mieszkanie z rodzicami w wieku 27 lat to porażka?
Jesiennowiosenna napisał/a:
rwaczkobiet napisał/a:

Caly Twoj swiat jest przepuszczony przez wewnetrzny kalkulator nim dotrze do podswiadomosci gdzie jest werdykt co lepsze a co gorsze. W zwiazkach jak najbardziej, wszystkich ta zasada obowiazuje. Facetow tez. Prosze mi to nie mowic ze nie zostawilas bo cos tam. Jest duzo czynnikow ktore zapobiegaja zdradzie czy zmiany partnerow jak np presja spoleczna, co ludzie powiedza, etc, z reszta w zwiazku z pracy sie nie wchodzi, to kolejny czynnik.

Rozumiem, wiesz lepiej dlaczego nie zostawiłam narzeczonego niż ja, mimo że nigdy mnie nie widziałeś na oczy smile

Pozwól w takim razie powiedzieć sobie jedno: odpuść sobie szukanie dziewczyny do stałego związku. Zgodnie z tym co piszesz w momencie, gdyby miała wypadek, który by ją oszpecił, albo zapadła na przewlekłą chorobę która zabrałaby jej urodę, a Ty poznałbyś kogoś bardziej atrakcyjnego, zostawił byś ją dla tej "lepszej" opcji. Więc lepiej daj spokój, bo jeszcze zrobisz krzywdę drugiemu człowiekowi...

Jak dla mnie to Ty nie dopuszczasz myśli, że ktoś może mieć inny pogląd niż Ty. Tłumaczysz wszystko biologią, ale nie ma badań potwierdzających, że pieniądze i wygląd są dla wszystkich najważniejsze.

Naprawdę nie znasz żadnych szczęśliwych zwiazków, które nie opierają się na pieniadzach i wyglądzie?


http://www.netkobiety.pl/p3189596.html

Tu masz to co mowie w praktyce. zostawila go bo zachorowal. nie dlatego ze byla to kobieta slabej jakosci. dlatego ze jej sie oplacalo. kazda "milosc" jest oparta na atrakcji, atrakcja jest oparta na jakosci.

nie bede z toba wiecej dyskutowal na ten temat bo negujesz istnienie wewnetrznego kalkulatora co jest dla mnie smieszne. to nie sa moje poglady tak po prostu jest i nie potrzebujesz linku do oficjalnych badan zeby wiedziec ze brzydkie rzeczy obrzydzaja a piekne przyciagaja, czy ze jak ktos nie ma opcji zadnych to brzydkie rzeczy beda dla niego piekne, jednak kazesz mi te rzeczy milion razy tlumaczyc wiec koniec dyskusji, sa oczywiste, tak oczywiste jak tylko moga byc. widac to w kazdej sekundzie dnia. i w zwiazkach jak najbardziej ta zasada zobowiazuje.

to ze ktos ma inny podglad nic nie znaczy bo ciagle jest zwierzeciem, czlowiekiem ktory wybierze najlepsze rzeczy jesli moze je miec, a jesli nie moze to brzydkie automatycznie staja sie najlepszymi. zdrada z lepszym (mimo ze jest taka mozliwosc) nie musi byc konieczna bo sa inne czynniki jak przywiazanie etc.

110

Odp: czy mieszkanie z rodzicami w wieku 27 lat to porażka?
rwaczkobiet napisał/a:

http://www.netkobiety.pl/p3189596.html

Tu masz to co mowie w praktyce. zostawila go bo zachorowal. nie dlatego ze byla to kobieta slabej jakosci. dlatego ze jej sie oplacalo. kazda "milosc" jest oparta na atrakcji, atrakcja jest oparta na jakosci.

nie bede z toba wiecej dyskutowal na ten temat bo negujesz istnienie wewnetrznego kalkulatora co jest dla mnie smieszne. to nie sa moje poglady tak po prostu jest i nie potrzebujesz linku do oficjalnych badan zeby wiedziec ze brzydkie rzeczy obrzydzaja a piekne przyciagaja, czy ze jak ktos nie ma opcji zadnych to brzydkie rzeczy beda dla niego piekne, jednak kazesz mi te rzeczy milion razy tlumaczyc wiec koniec dyskusji, sa oczywiste, tak oczywiste jak tylko moga byc. widac to w kazdej sekundzie dnia. i w zwiazkach jak najbardziej ta zasada zobowiazuje.

to ze ktos ma inny podglad nic nie znaczy bo ciagle jest zwierzeciem, czlowiekiem ktory wybierze najlepsze rzeczy jesli moze je miec, a jesli nie moze to brzydkie automatycznie staja sie najlepszymi. zdrada z lepszym (mimo ze jest taka mozliwosc) nie musi byc konieczna bo sa inne czynniki jak przywiazanie etc.

No to jeśli na jednostkowych przykładach budujesz swoje teorie to rzeczywiście nie mamy o czym rozmawiać smile Ja znam przykłady odwrotne, gdzie partner nie odszedł z powodu choroby. Ludzie są różni.

Ponawiam swój apel: nie szukaj sobie partnerki.

Posty [ 56 do 110 z 179 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » czy mieszkanie z rodzicami w wieku 27 lat to porażka?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018