Moja nieskuteczna aktywność randkowa - prośba o wasze refleksje - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PIERWSZA MIŁOŚĆ I RANDKI » Moja nieskuteczna aktywność randkowa - prośba o wasze refleksje

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 22 ]

1 Ostatnio edytowany przez Epithumetes (2015-11-02 21:52:55)

Temat: Moja nieskuteczna aktywność randkowa - prośba o wasze refleksje

Zanim przejdę do meritum, napiszę kilka słów o sobie, co może być niezwykle istotne (albo i nie tongue)

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Jak widać w moim profilu, w tym roku strzelił mi 31 krzyżyk. Jestem niskim mężczyzną (170 cm), z baaardzo głębokimi zakolami (zawsze ogolony przy samej skórze) i zarostem typu goatee. Moje włosy mają taki ciemno rudy odcień, ja mówię, że to ciemny kasztan, ale sprzeczał się nie będę smile. Nie mam brwi. Znaczy mam, ale są przezroczyste, po prostu pigment jakoś nigdy na nich nie występował (dziwne, może efekt Czernobyla ??). Mam też brzuch, o którym opinie są różne - jedni mówią, że nie ma tragedii, inni, że jest spory. Ja akurat zgodzę się z tymi drugimi, ale już rozpocząłem walkę, więc za 3-5 miesięcy nie powinno być śladu.

Ubieram się...bo ja wiem - tak, jak jest mi wygodnie, co zazwyczaj oznacza jeansy, skórzane buty i jakąś koszulę na t-shirt. Kiedyś byłem bardziej metalowy, ale praca i te sprawy. Nadal często noszę glany smile. Ostatnimi czasy coraz częściej występuję w marynarkach sportowych o ciemnych barwach. Z dumą noszę kaszkiet. Nie mam żadnych ozdób - kolczyków czy tatuaży, ale w związku z zainteresowaniami noszę różnego rodzaju amulety i tybetański różaniec mala.

Moją życiową pasją są gry narracyjne, popularnie zwane erpegami, ale mam również wiele pobocznych zainteresowań - kultura i religia Azji i Afryki, kultura średniowiecza i renesansu, kryminalistyka, ezoteryka i okultyzm, miejskie legendy, geopolityka, a w wolnych chwilach uczę się rysować, planuję kurs tańca i naukę gry na skrzypcach (trochę zainspirowany Lindsey Stirling smile ).

Na temat życia osobistego nie będę się rozpisywał, ale mogę powiedzieć, że wychowywałem się bez ojca i w zasadzie bez żadnych męskich wzorców osobowych. Moja rodzina w Polsce jest bardzo mała i jestem z nimi bardzo zżyty - nie mam nikogo innego. Moje życie intymne nie istnieje jako takie - zawsze byłem nieśmiały i zdystansowany od rówieśników, co sprawiło, że do dzisiaj nie byłem z żadną kobietą. Jestem w tych kwestiach carte blanche (if you know what I mean wink).

Nie mogę powiedzieć, że jestem nietowarzyski, ale bardzo męczy mnie typowy imprezowy small talk. Ożywiam się w zasadzie tylko, gdy tematyka jest bardziej treściwa - rozmowa toczy się o czymś konkretnym. Na domówki nie chodzę, bo moi znajomi praktycznie ich nie robią. Do dyskotek i klubów również nie chodzę - nie mam z kim i te klimaty generalnie mi nie pasują (chociaż, gdyby trafiło się zaproszenie od znajomego lub znajomej, to bym nie pogardził smile).

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Myślę, że tyle powinno wystarczyć. Teraz do meritum.

Postanowiłem znaleźć sobie dziewczynę. Tak, wiem jak to brzmi. Znaleźć, to można złotówkę na chodniku big_smile.

Czuje się samotny, wokół non-stop widzę jakieś całujące się pary, które wydają się być bardzo szczęśliwe, to też bym chciał. Poza tym, większość moich znajomych i przyjaciół jest już w związkach i też się dobrze bawią.

Gdyby teraz komuś przyszło do głowy rzucać popularnym argumentem - najpierw musisz pokochać siebie i nauczyć się cieszyć z życia w samotności - kocham siebie (cmok, cmok, przystojniaku big_smile) i dobrze się bawię, ale z chęcią dodam do tego drugą osobę - będzie jeszcze większa frajda, no i seks. No właśnie, seks, seksu też mi się zachciało, a co !

Celem znalezienia raz na zawsze remedium na moją samotność, kilka miesięcy temu przystąpiłem do następujących działań:

1) założyłem konta premium na 3 popularnych serwisach randkowych,
2) zacząłem uczęszczać na szybkie randki (speed dating),
3) zapisałem się do różnych grup/for/organizacji uczących technik podrywu,
4) umówiłem spotkania z life coachami i dating coachami z Warszawy.

Problemem jest to, że na dzień dzisiejszy efekty są niezachęcające i nie nastrajają optymizmem sad

Konta na portalach randkowych
Na kontach odzew żaden. (Żodyn. Heh. We internetoch żodyn ni wie iże jo żech pies. Zawsze mnie ten mem śmieszył. Miałem współpracownika ze Śląska, który był w stanie wymówić to w prawidłowy sposób, co wywoływało u mnie paroksyzmy śmiechu.)
Wysyłałem oczka, prezenty, pisałem maile - fajnie wyglądasz na zdjęciach, uroczy tatuaż, zapraszam na kawę, zapraszam na spacer, skąd taka smutna mina na zdjęciu, co to za dziwny stwór w tle itp. Bez efektu. Zero. Nic. Nada.

Szybkie randki

Minimalne efekty. Byłem łącznie na 5 takich spotkaniach. W sumie z dwiema dziewczynami się spasowałem i umówiłem na spotkania, ale w każdym przypadku skończyło się na pierwszym. Brak wspólnej więzi, nie było o czym pogadać (starałem się jak mogłem, naprawdę - wypytywałem o to i tamto i jeszcze o dziesiąte, sam zaczynałem rozmowę na wszeeeeelakie tematy jakie tylko mi przyszły do głowy, starałem się komplementy drobne rzucać, jakieś żarty, zabawną atmosferę tworzyć), o jakiejkolwiek chemii nie ma w ogóle co mówić.

Techniki podrywu

Tutaj jeszcze zdobywam wiedzę, ale mam wrażenie, że spektakularnych efektów nie będzie. Zgłębiam zarówno metody rodzimych "mistrzów", jak i "speców" zza oceanu, ale jak oglądam filmy z ich "treningów grupowych", to nasuwa mi się coraz więcej różnych wątpliwości, a przede wszystkim już sama odmienność kulturowa USA i Polski. Żadnych specyficznych technik jeszcze nie stosowałem, skupiam się na razie na skutecznym wstępie do znajomości, czyli po prostu - jak skutecznie zagadać, bo to uważam za najtrudniejszy element (patrz portale randkowe).

Coaching

Na razie czekam, terminy ustalone na ten tydzień, zobaczymy.


Teraz clue, czyli jak to mawiają - "gwóźdź programu".

Drogie forumowiczki i forumowicze, jakie są wasze refleksje - co robię nie tak, albo czego nie robię, albo cokolwiek !

P.S. rady typu "miłość sama przyjdzie" - a idźcie na sosnę z takimi radami tongue

"Wolę być prawdziwym dla siebie, nawet jeśli grozi to narażeniem się na kpinę innych ludzi, niż być dla siebie fałszywym i narazić się na własną odrazę." - Frederick Douglass

Od 1 listopada przechodzę na dietę i zaczynam ćwiczyć.
Efekty (dwutygodniowo): ...
Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Moja nieskuteczna aktywność randkowa - prośba o wasze refleksje

Dzięki za "wywołanie" uśmiechu na mojej twarzy. smile
Masz "lekkie pióro".
Fajnie się czytało, ale na tym zakończę bo już jest wiele takich tematów i niestety żadnych konkluzji.

"Optymiści po prostu nie dopuszczają do siebie czarnych myśli.Oni je kolorują, czym? Mają magiczną kredkę, jaką jest:UŚMIECH!"

"Najpiękniejsze są dni, kiedy potrafimy być tak po prostu szczęśliwi i sami nie wiemy z jakiego powodu..."

3

Odp: Moja nieskuteczna aktywność randkowa - prośba o wasze refleksje

Krejzi, śledząc twoje wypowiedzi w innych wątkach odnoszę wrażenie, że jesteś prawdziwą kobietą z krwi, kości i seksapilu, a właśnie o opinię takich osób mi chodzi.

Don't be shy big_smile

"Wolę być prawdziwym dla siebie, nawet jeśli grozi to narażeniem się na kpinę innych ludzi, niż być dla siebie fałszywym i narazić się na własną odrazę." - Frederick Douglass

Od 1 listopada przechodzę na dietę i zaczynam ćwiczyć.
Efekty (dwutygodniowo): ...

4

Odp: Moja nieskuteczna aktywność randkowa - prośba o wasze refleksje
Epithumetes napisał/a:

Krejzi, śledząc twoje wypowiedzi w innych wątkach odnoszę wrażenie, że jesteś prawdziwą kobietą z krwi, kości i seksapilu, a właśnie o opinię takich osób mi chodzi.

Don't be shy big_smile

Dzięki:)
Fajnie wiedzieć, że mój seksapil jest "widoczny" w moich postach big_smile

W tym przypadku, ja i wstyd? tongue

Ale serio, poczytaj sobie podobne wątki i też "dojdziesz" do konkluzji, że nie ma żadnej konkluzji big_smile

"Optymiści po prostu nie dopuszczają do siebie czarnych myśli.Oni je kolorują, czym? Mają magiczną kredkę, jaką jest:UŚMIECH!"

"Najpiękniejsze są dni, kiedy potrafimy być tak po prostu szczęśliwi i sami nie wiemy z jakiego powodu..."

5

Odp: Moja nieskuteczna aktywność randkowa - prośba o wasze refleksje

Przerost formy... I sporo sprzeczności (desperacja? Nadmierne ciśnienie?)
Jak się ma "Wolę być prawdziwym dla siebie, nawet jeśli grozi to narażeniem się na kpinę innych ludzi, niż być dla siebie fałszywym i narazić się na własną odrazę." - Frederick Douglass
do
"Zgłębiam zarówno metody rodzimych "mistrzów", jak i "speców" zza oceanu,  (..) Żadnych specyficznych technik jeszcze nie stosowałem, skupiam się na razie na skutecznym wstępie do znajomości, czyli po prostu - jak skutecznie zagadać"
...? To sie wyklucza...
Myślę, że zamiast bawić sie w UDAWANIE zainteresowanego i gadki szmatki (cyt.: "fajnie wyglądasz na zdjęciach, uroczy tatuaż, zapraszam na...") powinienes kazdej napotkanej (czy w necie czy w realu) pannie strzelić prawdę, cyt.: "No właśnie, seks, seksu też mi się zachciało, a co !"
Póki co sprawiasz chyba wrażenie zdesperowanego i ...nieautentycznego

6

Odp: Moja nieskuteczna aktywność randkowa - prośba o wasze refleksje
moni_traum napisał/a:

Przerost formy... I sporo sprzeczności (desperacja? Nadmierne ciśnienie?)
Jak się ma "Wolę być prawdziwym dla siebie, nawet jeśli grozi to narażeniem się na kpinę innych ludzi, niż być dla siebie fałszywym i narazić się na własną odrazę." - Frederick Douglass
do
"Zgłębiam zarówno metody rodzimych "mistrzów", jak i "speców" zza oceanu,  (..) Żadnych specyficznych technik jeszcze nie stosowałem, skupiam się na razie na skutecznym wstępie do znajomości, czyli po prostu - jak skutecznie zagadać"
...? To sie wyklucza...
Myślę, że zamiast bawić sie w UDAWANIE zainteresowanego i gadki szmatki (cyt.: "fajnie wyglądasz na zdjęciach, uroczy tatuaż, zapraszam na...") powinienes kazdej napotkanej (czy w necie czy w realu) pannie strzelić prawdę, cyt.: "No właśnie, seks, seksu też mi się zachciało, a co !"
Póki co sprawiasz chyba wrażenie zdesperowanego i ...nieautentycznego

Zripostuję - jestem zainteresowany, bo gdybym nie był, to przecież po co bym pisał do nich ? To jak mam niby w sieci to zainteresowanie okazać ? Wyśledzić IP i pod dom podjechać ? tongue

Mówisz "gadka szmatka", ale drugą osobę poznaje się właśnie poprzez rozmowę, a rozmowę trzeba najpierw zacząć. Skoro mi to nie wychodzi, to znaczy, że coś robię nie tak. Skoro coś robię nie tak, to chyba powinienem się dowiedzieć, co to takiego jest. A gdzie mam się tego dowiedzieć ? Chyba od kogoś, kto robi wrażenie osoby, która "ogarnia temat". Jak widać nie urodziłem się "figo fago", mam ewidentne braki w kwestii flirtu, uwodzenia i powiązanego z tym innuendo. Ta wiedza przecież nagle nie pojawi się w mojej głowie.

A jeżeli chodzi o seks - to może ty mi powiesz, że partner to powinien błogostan wywoływać samą swoją obecnością u twego boku ? Siadamy w asanach i medytacja transcendentalna dla osiągnięcia obopólnego orgazmu ? Ale seksu, to nie, bo niezdrowy, czy jak ? smile

"Wolę być prawdziwym dla siebie, nawet jeśli grozi to narażeniem się na kpinę innych ludzi, niż być dla siebie fałszywym i narazić się na własną odrazę." - Frederick Douglass

Od 1 listopada przechodzę na dietę i zaczynam ćwiczyć.
Efekty (dwutygodniowo): ...

7

Odp: Moja nieskuteczna aktywność randkowa - prośba o wasze refleksje

Skoro dopiero zacząłeś swoją karierę zawodowego uwodziciela to chyba za szybko chcesz zobaczyć efekty. Pierwsze wrażenie: jesteś fenomenalny. Ale w tej zabawie chodzi o niuanse. Dokładniej: o proporcje flirtu, bezpośredniości, mowę ciała i milion innych czynników. W dodatku wszystko musi być dopasowane do konkretnej jednostki...
To się trenuje głównie na żywych organizmach. Wydaje się, że Twoje szare komórki są wystarczająco sprawne, żeby dość szybko tę sztukę opanowac w stopniu satysfakcjonującym,

8

Odp: Moja nieskuteczna aktywność randkowa - prośba o wasze refleksje

Co robisz źle? Wybierasz nieodpowiednie adresatki swoich starań. I może rozejrzyj się w swojej okolicy niż w necie. Tam trudno o stworzenie jakiejś więzi , trudno o zaangażowanie...łatwo tylko o sex. Po Tw poście widać że bardzo chcesz przestać być singlem, ale nie każdy ma to szczęście..

https://m.youtube.com/watch?v=dEIGF3w7Za0
                   Cooler than me

9 Ostatnio edytowany przez Epithumetes (2015-11-03 02:00:45)

Odp: Moja nieskuteczna aktywność randkowa - prośba o wasze refleksje
Mishia napisał/a:

Co robisz źle? Wybierasz nieodpowiednie adresatki swoich starań. I może rozejrzyj się w swojej okolicy niż w necie. Tam trudno o stworzenie jakiejś więzi , trudno o zaangażowanie...łatwo tylko o sex. (...)

Heh, tak naprawdę z tego co dotąd doświadczyłem, na forach randkowych trudno o jakikolwiek wybór - mało która dziewczyna w ogóle odpowiada na otrzymane wiadomości, a przynajmniej moje smile
No i każda dziewczyna chce bliżej nieokreślonej niesztampowości (rebusami pisać, a może nuty ? smile). Stwierdzam niestety, że portale randkowe bardzo zdewaluowały zwyczajne - cześć, miło cię poznać, co u ciebie ?

W swojej okolicy nie za bardzo mam się gdzie oglądać - warszawskie Stegny nie są krynicą singielek otwartych na zagajenie na ulicy przez nieznajomego. Niestety potwierdza się wielokrotnie przytaczany na forum problem (nie generalizując oczywiście, więc miejcie litość nade mną, Netkobiety big_smile) - mimo, że niby dziewczyny chcą poznawać potencjalnych partnerów, ale tak na portalach, jak i na ulicy facet zazwyczaj (u mnie jak na razie 100%) jest ignorowany.

Poniekąd nie mogę się dziewczynom dziwić - facet podchodzący na ulicy i próbujący zagadać nie jest zjawiskiem często spotykanym (mam wrażenie, że kiedyś bardziej, no ale teraz net i te sprawy... neutral)

Jakby nie było, tak, czy siak, błędne koło się trochę zamyka... sad

Mishia napisał/a:

(...) Po Tw poście widać że bardzo chcesz przestać być singlem, ale nie każdy ma to szczęście...

Ha, ha, ha, Mishia, nie pomagasz no big_smile big_smile

"Wolę być prawdziwym dla siebie, nawet jeśli grozi to narażeniem się na kpinę innych ludzi, niż być dla siebie fałszywym i narazić się na własną odrazę." - Frederick Douglass

Od 1 listopada przechodzę na dietę i zaczynam ćwiczyć.
Efekty (dwutygodniowo): ...

10

Odp: Moja nieskuteczna aktywność randkowa - prośba o wasze refleksje

Ojej... jakim cudem pisząc tak lekko nie umiesz zainteresować sobą nikogo w wirtualu nie wiem, musi być coś w tych tekstach co odstręcza dziewczyny.
Mnie byś nie zainteresował bo ja stara baba jestem :0 smile smile. może masz kiepsko ustawioną grupę docelową.
Się zobaczy, samo wyjdzie smile


To i ja się wypowiem, a co smile

3 portale randkowe
T - gadam z taką ilością facetów że ciągle dziękuje za historię że mogę sprawdzić co z kim itd. są to często naprawdę fajne dyskusje, zrezta gadam tez z z obcokrajowcami żeby sobie język szlifować,
B - jebadło tak na to mówią, poziom intelektualny "samców" żenujący, mam wrażenie ze każdy to macho, dużo w spodach mało w głowie.
To jakie propozycje stamtąd dostaje nastrajają mnie negatywnie do społeczeństwa. Obejrzałam parę damskich profili, każda kobieta tam szuka Banderasa z portfelem Kulczyka, nie dając nic w zamian. Słowem, przerażona jestem poziomem tam panującym. Mega wielka agencja towarzyska.
S - zupełnie nie wiem po co tam poszłam, chyba się zaloguje bo dawno nie byłam.

Ale,
1. wszędzie wpisałam że na kochankę się nie nadaje, bo się nie nadaje, szkoda mojego czasu i ich
2. zawsze zaczynam rozmawiać z facetami od pogody, jeżeli nie są ze mną pociągnąć tematu pogody to szkoda mojego czasu, bo na ambitniejsze tematy też w stanie rozmawiać nie będą
3. byłam na 3 kawach, zaskoczona zupełnie, dwie znajomości mam do dziś, z trzeciej zrezygnowałam momentalnie bo "Pan" postanowił że jednak na kochankę się nadam
4. wale prawdę prosto z mostu, facetom którzy mi piszą ...masz urocze oczka... albo ....śliczna jesteś... odpisuje i co z tego smile smile smile
smile


Wiecie czego mi najbardziej brakuje, rozmów z ludźmi (dorosłymi), wyjścia do kina czy na wernisaż.
Wyrwania się z domu, pośmiania się bez podtekstów.
Idiotycznie się czuje jak przychodzi weekend dzieci nie ma a ja jedyną opcje mam kanapę.
Łapie mega doła wtedy.

Sama ciekawa jestem jak się ten wątek rozwinie.

"Anioły, jak im się połamie skrzydła, to muszą na miotle latać"   
zawsze chętna do pogaduszek GG 5108299

11

Odp: Moja nieskuteczna aktywność randkowa - prośba o wasze refleksje

Zamiast pisac na portalach randkowych zaloz sobie konta na paru forach z przewaga kobiet (podobnych do tego) i pisz, bo pisac umiesz, ale nie zale na temat uczuciowych niepowodzen, tylko na temat sukcesow ;D zaczales rysowac? Niech mile kobietli beda krytykami, uczysz sie tam czegos? - szukaj lepszych od siebie i pytaj o rady.

Prawdopodobnie nie znajdziesz od razu w ten sposob bratniej duszy, ani nawet szybkiego seksu, ale da ci to dobry trening jak rozmawiac z kobietami.


I co wy macie z tym wzrostem? 170 dla wiekszosci kobiet jest ok.

12

Odp: Moja nieskuteczna aktywność randkowa - prośba o wasze refleksje

A skoro lubisz RPGi to moze poszukaj sobie jakiejs druzyny, w ktorej beda dziewczyny? smile
Sama lubie sesje RPG, sporo moich kolezanek gra wiec to jest do zrobienia (o czym wspominam bo zawsze wywoluje zdziwienie) a zawsze mielibyscie jakis wspolny grunt pod rozmowe na poczatek i okazje do poznania sie smile

Jakie sa Twoje mozliwosci w tym wzgledzie?

"Prawdziwy mężczyzna z lateksu nosi tylko czarne kondomy o smaku Dom Perignon, ręcznie rolowane na udach tajskiej dziewicy..." - ICENI

13

Odp: Moja nieskuteczna aktywność randkowa - prośba o wasze refleksje

Aktualizacja #1 - 10 dni od pierwszego postu

Na dzień 11 listopada 2015 r. postępów generalnie brak.

1) założyłem konta premium na 3 popularnych serwisach randkowych,

Mimo usilnych prób kontaktu z dziewczynami, pozostaje ignorowany. Kierując się radami znajomych zmieniłem zdjęcie profilowe, ponieważ poprzednie zostało uznane za "do bani".

2) zacząłem uczęszczać na szybkie randki (speed dating),

Na ostatniej szybkiej randce byłem w ubiegłym tygodniu. Zakreśliłem cztery (z osiemnastu) dziewczyny, które uważałem za pasujące do mnie. Wybierałem na podstawie, jakby to określić - "pozytywnego wrażenia" z samej rozmowy. Brałem niestety pod uwagę również wygląd, ale w zasadzie tylko wzrost - nie ukrywam, że chciałbym partnerkę niższą i drobniejszą od siebie (wizualnie bardziej kobiecą, niż ja big_smile ). Wyeliminowałem również dziewczyny z dziećmi.
Mając powyższe na uwadze nadmieniam, że gdyby z jakąś dziewczyna z dziećmi i/lub wyższą, ew. bardziej "rubensowską", dobrze mi się rozmawiało, nie miałbym nic przeciwko kolejnemu spotkaniu. Takowej jednak nie było sad

Ciekawym elementem tych szybkich randek były również warsztaty. Zabawa polega na tym, że po każdym "posiedzeniu", rozmówcy wypełniają formularz, w którym piszą, jakie wrażenie zrobiła na nich druga osoba. Należy pamiętać, że każda "randka" trwa 4 minuty, więc chodzi o de facto pierwsze wrażenie - tylko i wyłącznie.

Naczytałem się o sobie całą masę superlatyw. Jeeeeej. big_smile

Szkoda tylko, że wśród tych czterech tylko jedna odwzajemniła moje zainteresowanie (spotykamy się jutro). Zainteresowane mną były jeszcze 3 Panie (w sumie 4 na 18), ale ponieważ nasze wybory się nie pokryły, dostałem tylko informację liczbową (tak to działa).

Z całą tą zabawą jest tylko jeden problem, ale o tym jeszcze napiszę. W skrócie powiem, że kierując się poradami ludzi, forów, etc. zachowuje się tak, jak niby powinno się zachowywać na randce. Problemem jest to, że ja naprawdę nie jestem tą osobą. Cały czas trochę gram. Jest to bardzo frustrujące i męczące... sad

3) zapisałem się do różnych grup/for/organizacji uczących technik podrywu,

O tym kilka słów napisałem w wątku PSYCHOLOGIA » Ciekawa propozycja psychologa - co o tym sądzicie ?

4) umówiłem spotkania z life coachami i dating coachami z Warszawy.

j.w.

"Wolę być prawdziwym dla siebie, nawet jeśli grozi to narażeniem się na kpinę innych ludzi, niż być dla siebie fałszywym i narazić się na własną odrazę." - Frederick Douglass

Od 1 listopada przechodzę na dietę i zaczynam ćwiczyć.
Efekty (dwutygodniowo): ...

14

Odp: Moja nieskuteczna aktywność randkowa - prośba o wasze refleksje
Epithumetes napisał/a:

(...) kierując się poradami ludzi, forów, etc. zachowuje się tak, jak niby powinno się zachowywać na randce. Problemem jest to, że ja naprawdę nie jestem tą osobą. Cały czas trochę gram. Jest to bardzo frustrujące i męczące... sad (...)

Jeśli nie jesteś dobrym aktorem (a nie jesteś, gdy gra Cię męczy), to po jednym (kilku) spotkaniach zostaniesz rozszyfrowany i czar pryśnie. Nie wspominając o podstawowym drobiazgu: oszukujesz dziewczyny. Nie prościej zainwestować w swój rozwój?

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

15

Odp: Moja nieskuteczna aktywność randkowa - prośba o wasze refleksje
Wielokropek napisał/a:

Nie prościej zainwestować w swój rozwój?

Widząc, jak wiele kłótni na forach powstaje w wyniku niewłaściwej interpretacji słów autora przez odbiorcę, proszę cię bardzo o zdefiniowanie, co rozumiesz przez "rozwój".

Wybacz to nieco ostentacyjne podejście, ale trafiłaś w dość drażliwy dla mnie temat. big_smile

"Wolę być prawdziwym dla siebie, nawet jeśli grozi to narażeniem się na kpinę innych ludzi, niż być dla siebie fałszywym i narazić się na własną odrazę." - Frederick Douglass

Od 1 listopada przechodzę na dietę i zaczynam ćwiczyć.
Efekty (dwutygodniowo): ...

16 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2015-11-12 12:06:19)

Odp: Moja nieskuteczna aktywność randkowa - prośba o wasze refleksje

Dlaczego temat Twego rozwoju jest drażliwym? To pytanie retoryczne.



Co miałam i mam na myśli pisząc swój post? Wobec kobiet postanowiłeś grać, dla mnie to oszukiwanie nie tylko ich, ale samego siebie. Grę podejmuje się (i to jest niezależne od płci) wówczas, gdy myśli się o sobie "jestem kiepski", "takim, jakim jestem, nie dam rady", "by kogoś sobą zainteresować, muszę udawać kogoś innego". Stąd moje słowa o rozwoju. Nie, nie po to, by nauczyć się kilku sztuczek i postępować wbrew sobie, ale po to, by znać swą wartość, wierzyć w siebie i być pewnym siebie.

Wiedz, że każdy (i znowu nie jest to zależne od płci) zdesperowany ma to niemal wypisane na czole i swym zachowaniem odstrasza potencjalne kandydatki. Taki desperat zamiast skoncentrować się na swym rozmówcy, obserwuje i ocenia siebie i swoje zachowanie: "czy wystarczająco dobrze wypadłem?, "czy zainteresowałem?". Ciężko się rozmawia (nie mówiąc już o flircie) z osobą, dla której jest się lustrem.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

17 Ostatnio edytowany przez Epithumetes (2015-11-13 23:18:23)

Odp: Moja nieskuteczna aktywność randkowa - prośba o wasze refleksje
Wielokropek napisał/a:

Jeśli nie jesteś dobrym aktorem (a nie jesteś, gdy gra Cię męczy), to po jednym (kilku) spotkaniach zostaniesz rozszyfrowany i czar pryśnie. Nie wspominając o podstawowym drobiazgu: oszukujesz dziewczyny.

Wielokropek napisał/a:

Dlaczego temat Twego rozwoju jest drażliwym? To pytanie retoryczne..

Wielokropek napisał/a:

Co miałam i mam na myśli pisząc swój post? Wobec kobiet postanowiłeś grać, dla mnie to oszukiwanie nie tylko ich, ale samego siebie. Grę podejmuje się (i to jest niezależne od płci) wówczas, gdy myśli się o sobie "jestem kiepski", "takim, jakim jestem, nie dam rady", "by kogoś sobą zainteresować, muszę udawać kogoś innego". Stąd moje słowa o rozwoju. Nie, nie po to, by nauczyć się kilku sztuczek i postępować wbrew sobie, ale po to, by znać swą wartość, wierzyć w siebie i być pewnym siebie.

Wiedz, że każdy (i znowu nie jest to zależne od płci) zdesperowany ma to niemal wypisane na czole i swym zachowaniem odstrasza potencjalne kandydatki. Taki desperat zamiast skoncentrować się na swym rozmówcy, obserwuje i ocenia siebie i swoje zachowanie: "czy wystarczająco dobrze wypadłem?, "czy zainteresowałem?". Ciężko się rozmawia (nie mówiąc już o flircie) z osobą, dla której jest się lustrem.

W zasadzie jestem dobrym aktorem - mam w końcu za sobą lata gier narracyjnych, w których wcielałem się w rozmaite role - mężczyzn, kobiet, ludzi i ras fantastycznych smile

Ale właśnie o to chodzi, że ja nikogo nie chcę oszukiwać - tutaj w pełni się z tobą zgodzę. big_smile

Poniżej napisałem coś, co wydaje mi się w miarę rzetelnie oddaje moją sytuację, ponieważ widzę, że treść moich postów jest regularnie bardzo mylnie interpretowana (bez urazy tongue)

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Jest facet. Nazwijmy go Bob. Bob spełnia wszystkie warunki tzw. "samca beta" - nie bryluje w towarzystwie, jest trochę wycofany, etc. Jak wiele z takich osób ma swój świat i wąskie grono wypróbowanych znajomych. Czuje się dobrze w tym świecie, ale z czasem zaczyna mu brakować towarzystwa drugiej osoby, czegoś bardziej intymnego. Są oczywiście również zwyczajne potrzeby seksualne, które ma praktycznie każdy (nie napiszę każdy, żeby nie generalizować tongue). Problem ten staje się o tyle dotkliwszy, gdy większość z przyjaciół Boba ma swoje drugie połówki. Te kobiety nie związały się z tymi facetami z litości, ale jednak żaden z nich nie ma za sobą długiej historii związków - przeciwnie, dla większości były to ich pierwsze i jedyne kobiety w życiu, a teraz żony. Wszyscy bawią się dobrze w swoim towarzystwie, dzielą podobne zainteresowania (w przypadku Boba i jego przyjaciół jest to np. RPG). Problem polega na tym, że ci faceci swoje drugie połówki spotkali PRZYPADKIEM. Większość z nich ma jakąś historię wcześniejszych znajomości z dziewczynami, ale część nie ma nawet tego. Ergo, wychodzi na to, że Bob miał w życiu pecha.

Bob zaczyna się zastanawiać i stwierdza, że fajnie jest mieć kogoś bliskiego i musi wreszcie coś zrobić, żeby kogoś znaleźć. <metka desperat, ale do tego jeszcze wrócę>

Nie mając w swoim już dość słusznym wieku żadnego pojęcia o nawiązywaniu skutecznych kontaktów z płcią przeciwną, Bob zagłębia się w odmęty internetu i dochodzi do wniosku, że znalezienie kogoś jest trochę jak loteria - im więcej grasz, tym bardziej rośnie szansa na wygraną i im częściej grasz, tym lepsze systemy gry wypracowujesz.

Bob analizuje co może zrobić, żeby zmienić swoją sytuację i tworzy katalog działań, które powinien podjąć (wymienione w pierwszym poście tego wątku). Bob przechodzi do działania, ale okazuje się, że nic nie przynosi pozytywnego efektu. Bob za pozytywny efekt uznaje (bez konkretnej kolejności, tylko w ogóle):
- uzyskanie numeru telefonu dziewczyny (najwyżej nie dobierze, albo zablokuje, ale to już coś),
- odpowiedź od dziewczyny na portalu randkowym (jakąkolwiek odpowiedź, nawet "sp*dalaj"),
- regularny kontakt z dziewczyną na portalu randkowym/mailowo przez przynajmniej kilka dni,
- spotkanie z dziewczyną na kawę/obiad/piwo (nawet jeżeli tylko chce się napić/najeść za kasę Boba, to zdobywa się nowe doświadczenie, które może pomóc w przyszłości).

Bob zakłada konto na Netkobietach big_smile i zaczyna z uwagą śledzić różne wątki, które w mniemaniu Boba mogą mu pomóc zrozumieć, co robi nie tak i co mógłby robić lepiej. W końcu Bob zakłada kilka własnych wątków.

Bob dostaje różne, często sprzeczne sygnały:

1) Bob jest desperatem i ma to wypisane na twarzy, a to odstrasza kobiety, a poza tym szuka "na siłę", a tak nikogo nie znajdzie. Bob nie do końca rozumie o co chodzi - przecież wszyscy chodzący na randki szukają kogoś, ale Bob dostaje metkę "desperat". Bob rozumie to tak, że większość ludzi doskonale bawi się na samych randkach i w sumie do końca życia mogą nikogo nie poznać, ale i tak będą się dobrze bawić. Bob zastanawia się, dlaczego w takim razie w ogóle chodzą na RANDKI, a nie bawią się w klubach, czy na dyskotekach, gdzie jest dużo ludzi - dlaczego ograniczają się koncentrując na spotkaniach z jedną osobą. Ponadto, nikt nie zmusza Boba do szukania - tak, jak nikt nie zmusza go do jedzenia, picia i oddychania. Bob czuje w wypowiedziach wielu osób hipokryzję i ciężki bullshit.

2) Bob musi się zmienić, bo takim, jakim jest, nikogo nie pozna. Bob jest po prostu zamknięty i nietowarzyski, a w dodatku nudny. Bob rozgląda się w pracy i w szerszym gronie znajomych i stwierdza, że zna innych ludzi oprócz siebie, więc chyba nie jest jednak tak źle. Bob może i faktycznie nie jest bardzo towarzyski, ale chciałby poznać tę jedną specjalną osobę. Ponadto, Bob rozglądając się spostrzega, że wiele osób jest mało towarzyskich, ale żyją w związkach, mają dzieci etc. Bob zaczyna czuć się skołowany. Żeby było ciekawiej, część sygnałów uparcie twierdzi, że Bob nie powinien jednak się zmieniać, tylko "pracować nad sobą". Bob przegląda uważnie słownik języka polskiego, ale nie znajduje szczególnych różnic między tymi sformułowaniami. Są jeszcze głosy, które mówią, że Bob nie powinien nic robić, a miłość sama przyjdzie, a jak nie przyjdzie, to i tak powinien cieszyć się życiem. Bob zastanawia się, ile takich rad udzielają osoby w związkach lub po burzliwym rozstaniu. Albo socjopaci. Bob jakoś nie postrzega się za tego ostatniego, ale znowu czuje hipokryzję i bullshit

3) Bob musi obniżyć oczekiwania wobec partnerki, szczególnie, jeżeli sam ma mało do zaoferowania. Bob zastanawia się, co to w ogóle znaczy, bo jest już ciężko skonfundowany. Z jednej strony głosy mówią, ze wygląd faceta jest bardzo ważny, z drugiej, że tylko trochę, a z trzeciej, że ma być "ładniejszy od diabła". Bob nie szuka modelki ani gwiazdy porno. Są jednak i takie głosy, które mówią, że wręcz powinien, bo jest tego wart ! Bob stwierdza, że modelki i gwiazdy porno dalej mu się nie podobają, bo są sztuczne, a Bob preferuje przeciętne i normalne dziewczyny. Kiedy Bob mówi, że chciałby osobę z podobnymi zainteresowaniami, żeby mieli ze sobą coś wspólnego, od razu pojawiają się głosy, że w ten sposób ogranicza się i w ogóle dyskryminuje inne dziewczyny. Bob po wielu randkach ma doświadczenia, że nie fajnie spędza się kilka godzin rozmawiając o rzeczach, które nie są dla ciebie interesujące, nawet patrząc na ładną buzię. Ponadto, Bob patrzy na przyjaciół, których dziewczyny i żony mają te same zainteresowania co oni i widzi, jak dobrze się bawią w swoim towarzystwie. Bob zastanawia się czy on z jakiegoś powodu na to nie zasługuje ? Bob bierze jednak pod uwagę, że może [CZYSTO HIPOTETYCZNIE] wydarzyć się sytuacja, gdzie dziewczyna po pierwszej randce nadal będzie Bobem zainteresowana, a będzie miała całkowicie odmienne zainteresowania. Bob poważnie zastanawia się, co w takiej sytuacji zrobić, ale pewnikiem jest, że Bob nie bawiłby się dobrze w jej towarzystwie. Gdyby jednak dziewczyna była na tyle zainteresowana Bobem, że wciągnęłaby się w jego pasję (Bob ma takie przypadki wśród znajomych), Bob z radością poszedłby na różne kompromisy, chociażby po to, żeby sprawdzić, czy to może być *to*.

Bob generalnie przestaje ogarniać temat. Do Boba dociera nagle, że opanowanie zagadnień fizyki kwantowej może być wyczynem mniej skomplikowanym niż znalezienie drugiej połówki. tongue

Bob jest w sumie smutny i trochę zrezygnowany sad

"Wolę być prawdziwym dla siebie, nawet jeśli grozi to narażeniem się na kpinę innych ludzi, niż być dla siebie fałszywym i narazić się na własną odrazę." - Frederick Douglass

Od 1 listopada przechodzę na dietę i zaczynam ćwiczyć.
Efekty (dwutygodniowo): ...

18 Ostatnio edytowany przez kwadrad (2015-11-14 00:13:27)

Odp: Moja nieskuteczna aktywność randkowa - prośba o wasze refleksje

A wyobraz sobie ze sytuacje ze jak przychodzisz do sklepu z pomidorami to jak zlapiesz pomidor za zielona szypułke to dostaniesz nagrode , rabat albo cokolwiek.
Ale jezeli trafisz na wlasciwego pomidora to dostaniesz nagrode dodatkowa talerz.

Z twoje perspektywy to jest tak ze przychodzisz do sklepu i lapiesz te pomidory albo sie starasz.
Pytanie jest dlaczego jestes gotów sprawdzić kazdego pomidora jezeli teoretycznie szukasz tego jednego.
Pomidory sa tez bardzo podejrzliwe kiedy probujesz je łapać obracaja sie na bok i nie da sie ich zlapac za szypułke.

Od czasu do czasu jakis pomidor zadaje pytanie dlaczego chcesz lapac wszystkie pomidory jak niby szukasz tego jednego ?
Dlaczego jestes wewnetrznie gotowy lapac kazdego pomidora jezeli teorecznie szukasz jednego  ?
Albo skad mozesz byc pewien ze chcesz zlapac tego pomidora skoro go nie znasz, czy to nie dziwne ?

Moim zdaniem starasz sie nieadekwatnie do znajomosci podmiotu i to chyba nie dziala.
Natomiast to czy trafiasz na podmiot ktory  okazuje sie tym wlasciwym to bardziej skomplikowana sprawa.

Jedną z nielicznych zalet głupoty jest to , że nie można nią się zarazić.

19

Odp: Moja nieskuteczna aktywność randkowa - prośba o wasze refleksje

Kwadrad, bardzo podoba mi się to, co napisałeś - nie dość, że właściwie zrozumiałeś mój przekaz, to jeszcze wniosłeś kilka cennych uwag, nad którymi poważnie muszę się zastanowić !! big_smile

Na twoje pytania odpowiem w ten sposób:

kwadrad napisał/a:

A wyobraz sobie ze sytuacje ze jak przychodzisz do sklepu z pomidorami to jak zlapiesz pomidor za zielona szypułke to dostaniesz nagrode , rabat albo cokolwiek.
Ale jezeli trafisz na wlasciwego pomidora to dostaniesz nagrode dodatkowa talerz.

Z twoje perspektywy to jest tak ze przychodzisz do sklepu i lapiesz te pomidory albo sie starasz.

Dobra metafora, z którą w pełni się zgodzę. W taki właśnie sposób postrzegam poszukiwania znajomej/koleżanki/dziewczyny/żony.

Tylko, że...jakby to ująć, ponieważ jest to dla mnie dosyć trudne do sformułowania...może tak:

Skrzynka z pomidorami to jakby piniata - wiem że, stoję nad nią i wiem, że są w niej pomidory, więc próbuje je łapać, ale mam zawiązane oczy, więc nie wiem, za co je łapie. Liczę, że uda mi się złapać za szypułkę, albo jakimś cudem trafić tego właściwego pomidora. Nie widząc nic, liczę na łut szczęścia.

Właśnie dlatego zacząłem interesować się date coachingiem, tymi systemami "komunikacji" etc. Wydaje mi się, że poprawa umiejętności komunikacji interpersonalnej z płcią przeciwną sprawi, że ta metaforyczna opaska spadnie z moich oczu i zacznę dostrzegać szypułki i nauczyć się łapać pomidory właśnie za tę część. smile

kwadrad napisał/a:

Pytanie jest dlaczego jestes gotów sprawdzić kazdego pomidora jezeli teoretycznie szukasz tego jednego.

Jestem gotów sprawdzić każdego, żeby znaleźć tego jednego. Tak. To prawda. Nie jestem w stanie wyobrazić sobie innej metody poszukiwania właściwego pomidora hmm

kwadrad napisał/a:

Pomidory sa tez bardzo podejrzliwe kiedy probujesz je łapać obracaja sie na bok i nie da sie ich zlapac za szypułke.

To również jest prawda, ale tutaj wracam do date coachingu. Wydaje mi się, że tam nauczą mnie co wzbudza podejrzliwość pomidorów i dlaczego tak się dzieje oraz jak obrócić pomidor w taki sposób, żeby jego szypułka stała się widoczna i możliwa do uchwycenia.

kwadrad napisał/a:

Od czasu do czasu jakis pomidor zadaje pytanie dlaczego chcesz lapac wszystkie pomidory jak niby szukasz tego jednego ?

kwadrad napisał/a:

Dlaczego jestes wewnetrznie gotowy lapac kazdego pomidora jezeli teorecznie szukasz jednego  ?

To nie jest tak, że ja chce je wszystkie łapać. Łapanie pomidorów nie jest moją ulubioną formą spędzania wolnego czasu (co jest dodatkowo frustrujące), nie mam również zamiaru zostawać "kiperem pomidorów". big_smile

Nie jestem po prostu w stanie wyobrazić sobie innej metody szukania właściwego pomidora hmm

Jestem wewnętrznie gotowy, bo mam wielką ochotę na pomidora oraz nie liczę na to, że pomidor nagle sam spadnie mi z nieba. Jak nie spadł przez 31 lat, to już nie spadnie. Doszedłem więc do wniosku, że muszę zacząć chodzić po sklepach i próbować łapać te pomidory samemu.

kwadrad napisał/a:

Albo skad mozesz byc pewien ze chcesz zlapac tego pomidora skoro go nie znasz, czy to nie dziwne ?

Mam całkiem sporo przyjaciół i znajomych, którzy złapali takie pomidory i bardzo im smakują smile

Poza tym, jestem do jakiegoś stopnia otwarty na różne gatunki i kształty pomidorów, więc jak się okaże, że złapany za szypułkę pomidor mi zasmakuje, to może pozostanę właśnie przy nim. Nie odrzucam takiej ewentualności.

kwadrad napisał/a:

Moim zdaniem starasz sie nieadekwatnie do znajomosci podmiotu i to chyba nie dziala.

Wyjaśnij o co chodzi, bo nie potrafię się ustosunkować do tego zapisu big_smile

kwadrad napisał/a:

Natomiast to czy trafiasz na podmiot ktory  okazuje sie tym wlasciwym to bardziej skomplikowana sprawa.

To jest, zdaje mi się, bardzo, ale to bardzo delikatnie powiedziane smile



Bardzo chciałbym z tobą porozmawiać na żywo, czy jesteś może z Warszawy lub okolic ?

"Wolę być prawdziwym dla siebie, nawet jeśli grozi to narażeniem się na kpinę innych ludzi, niż być dla siebie fałszywym i narazić się na własną odrazę." - Frederick Douglass

Od 1 listopada przechodzę na dietę i zaczynam ćwiczyć.
Efekty (dwutygodniowo): ...

20 Ostatnio edytowany przez kwadrad (2015-11-14 19:30:46)

Odp: Moja nieskuteczna aktywność randkowa - prośba o wasze refleksje

Nie wiem czy piniata to dobre porównanie z racji metody ktora służy do konsumpcji pinaty.
Znaczy o co mi chodziło ja np nie widze sensu speed datingu .
Bo ten speedating to bardzo mały wybór , a co to za wybór wogole jezeli wczesniej nie mozna było sie jakoś przyjrzec ?
Przypuszczalnie jakbym wyladował w czyms takim to tylko dla zartu.
Tak serio jakbym sie zastanowil ile kobiet akurat mnie wydało sie interesujących po paru dniach jak sie tak porozgladałem to speedating zupełnei odpada.
Nie mowie ze mam jakies wysublimowany gust po prostu jak ktos nie wzbudza mojej ciekawosci to nic nie robie bo z natury jestem leniwy i nie mam zadnej motywacji.
Nie robie czegos na sile , nie staram sie kogos poznac kto mnie wczesniej nie zainteresowal bo nie widze w tym sensu.

Znajomosc podmiotu nie chodzi mi tu o sposob randkowania.
Tylko byc moze jak sie z kims spotykasz pierwszy raz to wykaldasz wyszystkie karty i jestes troche jak ten piesek ktory cieszy sie na widok wlasciciela.

I to nie jest takie dobre bo wyobraz sobie ze spotykaja sie dwie strony ktore maja tyle samo do zaoferowania.
Jezeli jedna ze stron bedzie przesadna w czyms to wartosc jej oferty spadnie skutkiem czego  szla ktora to mierzy sie przechyli.
A skoro te ofery nie sa rowne to jak tu mowic o zainteresowaniu ?

Jestem zdania ze okrywanie kart i wzrost staran powinien isc w miare znajomosci podmiotu a to po prostu trwa.
A jakbym cos okrywał co chcialbym tyle samo wiedziec .
Nie jestem z wawy . Jezeli chodzi o ranki ogolnie to chyba ten temat mam juz dawno za soba.
Za bardzo nei jestem na bieżąco w tym temacie .

Nie wiem czy ten dateCoaching moze nauczyc czegos wiecej niz to ze mozesz miec wszystko a jednak nic.
Poniewaz niektore wartosci sa  bliskie złudzeniu i jezeli tego złudzenia nie poczujesz to moze ci sie wydawac ze wszystko juz miales a tak naprawde byc moze nie miales nic.

Jedną z nielicznych zalet głupoty jest to , że nie można nią się zarazić.

21

Odp: Moja nieskuteczna aktywność randkowa - prośba o wasze refleksje

jeżeli pozwolicie to się przyłącze do dyskusji smile

moni_traum napisał/a:

Myślę, że zamiast bawić sie w UDAWANIE zainteresowanego i gadki szmatki (cyt.: "fajnie wyglądasz na zdjęciach, uroczy tatuaż, zapraszam na...") powinienes kazdej napotkanej (czy w necie czy w realu) pannie strzelić prawdę, cyt.: "No właśnie, seks, seksu też mi się zachciało, a co !"
Póki co sprawiasz chyba wrażenie zdesperowanego i ...nieautentycznego

hmm, ciekawy pogląd... czyli, że wszystkie panie na portalach typu sympatia szukają tylko i wyłącznie przygody? czy też pragną się epatować tym, że ktoś ich pożąda... w to wątpię, tym samym sposób zagadania kolegi wydaje się (przynajmniej mi) całkiem sensowny... jeżeli nie to może ktoś ma pomysł na to jak zacząć ową znajomość... elaboratu o sobie i swoim kocie raczej nikt pisać nie będzie...

w ogóle nie do końca rozumiem jak te portale działają. kosztuje to sporo, każda pani szuka "normalnego", "zwykłego", "szczerego" etc. faceta, a jak przychodzi  co do czego to żadna nawet nie raczy odpisać... momentami czuję się jak pijany facet, który na siłę próbuje przysiadać się do ludzi w pubie i wiecznie słyszy "sorry, zajęte", "przykro mi, ale mamy akurat spotkanie klasowe"

to samo tyczy się pozostałych sposobów. mam wrażenie, że w pewnym wieku, każdy kto nie ma dużej grupy znajomych w której przewijają się wolne koleżanki a obraca się w towarzystwie par staje się używając cytowanego określenia "desperatem". bo gdzie szukać tej drugiej osoby? ja powoli tracę pomysły...

czy dla takich jak Bob zostaje, zgodnie z większością rad (tu i tam) całkowita zmiana trybu życia, setki zajęć, kursów, szkoleń, zainteresowań etc. "bo może akurat tam kogoś pozna"? niestety jak się pracuje do 18 albo później to na takie modyfikacje życia nie ma ani czasu ani sił, o kasie nie wspomnę.

22

Odp: Moja nieskuteczna aktywność randkowa - prośba o wasze refleksje

Myślę że w tym przypadku tzw. speed dates to całkiem niezły pomysł. Trzeba tylko wybrać dobrą firme która to organizuje a nie byle co i potem zmarnować cały wieczór na spotkanie z byle kim. Osobiście nie uważam tego za desperacje, można się przy tym doskonale bawić i poznać mase ciekawych osób.

Posty [ 22 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PIERWSZA MIŁOŚĆ I RANDKI » Moja nieskuteczna aktywność randkowa - prośba o wasze refleksje

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018