Jestem z chlopakiem od 8 miesiecy ale ostatni miesiac nam sie nie ukladalo. Mieszkamy dalego od siebie i widywalismy sie raz na 2 tyg- miesiac. Moj facet popelnil w przeszlosci blad ktorego zaluje, przynajmniej tak twierdzi. SKorzystal z uslug prostytutki zanim sie poznalismy. Ja bylam wychowywana w rodzinie katolickiej i nie umialam zrozumiec ze mogl sie kochac z apieniadze bez uczucia. Kilka razy mu mowilam ze nie umiem mu zaufac. Dlugo nie moglam sie zdecydowac na nasz zwiazek, na poczatku jesgo trwania czesto mialam wahania , bo na odleglosc jest ciezko. W koncu widzielismy sie w ostatni weekend i powiedzial mi jak go troche nacisnelam ze nie zachowuje sie jak kiedys ze chce zebysmy byli przyjaciolmi. Dlugo plakalam i rozmawialismy. Powiedzial ze powodem tej sytuacji jest strach, ze po ostatnim "nie ufam Ci" dlugo plakal. Koniec koncow postanowilismy sprobowac i oboje bardziej sie starac w zwiazku. Powiedzial wtedy ze mnie kocha. Rozjechalismy sie kazde w swoja strone i wczoraj wszystko wrocilo do "zostanmy przyjaciolmi". Nie chcial rozmawiac przez jakis czas, twierdzil ze placze. Mowi ze mu zalezy ale na razie potrzebuje czasu zeby sobie wszystko poukladac. Na pytania o nas, czy mamy jakies szanse odpowiada ze nic teraz nie wie. Kocham go i nie wiem czy powinnam wogole miec nadzieje,,, czy od razu nie rozdrapywac swierzej rany i starac sie zapomniec. Do tej pory rozmawialismy ze soba codziennie, jak jechal do pracy i jak z niej wracal dzwonil. Dzis napisal ze nie bierze telefonu bo musi pomyslec. Nie wiem co robic. Dzis nawet nie chcialo mi sie wstawac z lozka. Mialam kilku facetow ale nigdy rozstanie tak nie bolalo. Kocham go i nie umiem wyobrazic sobie ze mogloby go nie byc w moim zyciu. Byl pierwszym moim chlopakiem z ktorym poszlam do lozka. Czy powinnam walczyc czy dac mu spokoj? Jesli walczyc to jak? Prosze was o sensowne odpowiedzi, jestem na prawde zalamana
Nasz zwiazek zaczal sie od dlugich rozmow. Poznawalismy swoje wnetrza zanim zaczelismy poznawac ciala. Zanim stalismy sie oficjalnie para rozmawialismy ze soba pol roku i poznawalismy sie nawzajem. Co do spaceru po parku. Widujemy sie ostatnio zadko bo studiujemy zaocznie i ja mialam sesje a teraz on ja bedzie mial. Zobaczymy sie za jakis miesiac. On do tego czasu chce byc przyjacielem. Ja proponowalam zebysmy zaczeli sie bardziej starac, wolnymi kroczkami i za miesiac zobaczymy jak zareagujemy na siebie. Po tej rozmowie wczoraj poszedl sie uczyc. Zawsze przed snem rozmawialismy. Wczoraj napisal ze nie chce rozmawiac, a dzis nie wzial tego przekletego telefonu. Jak wczoraj rozmawialismy mowil ze mu zalezy, przyznal ze bedzie mu brakowac esemesow w dzien jak bedzie w pracy (nie pisalismy duzo jak pacowal, ale zawsze ze 2-3 byly). Wczoraj powiedzialam mu ze nie bede umiala byc jego przyjaciolka jak jest dla mnie kims waznym. Prawie blagal zebysmy byli przyjaciolmi i nie zrywali kontaktu. Nie wiem co myslec
Napisalam do niego z samego rana dwa dlugie sms co czuje i jak to odbieram. Ze chcialabym zebysmy sprobowali. I esemesa zeby napisal jak wroci do domu zebym sie nie martwila. Wiecej pisac nie bede, mimo ze mnie to boli i strasznie mnie korci zeby napisac. Nie chce zeby wzial mnie za wariatke i czul sie osaczony moim zachowaniem. Dodam ze nigdy wczensiej nie mielismy problemow i nawet jego rodzice bardzo mnie lubia
1 2011-02-15 11:02:12 Ostatnio edytowany przez SzaraMyszka20 (2011-02-15 11:04:17)
SzaraMyszka20 - po pierwsze to że nie wyobrażasz sobie życia bez niego jest następstwem tego że był to twój pierwszy "fizyczny" facet i myslisz że tylko z nim możesz być. A druga sprawa czasem gdy dziewczęta mi mówią powiedział "zostańmy przyjaciółmi" to uświadamiam im że faceci czasem z różnych powodów (bo są tchórzami, bo szanują nas, bo mają sympatię dla dziewczyny) zamiast powiedzieć okrótną prawdę prosto z mostu "TO KONIEC" zaczynają ją przygotowywać tymi właśnie stwierdzeniami bądźmy przyjaciółmi, muszę to przemyśleć, potrzebuję czasu. Prawda jest taka że skoro powiedział bądźmy przyjaciółmi po tym jak byliście parą zarówno emocjonalnie jak i fizycznie to on to już dostatecznie przemyślał i mój wniosek on chce się ze związku wycofać ale delikatnie żeby cię całkiem nie zdołować choćby przez to co was łączyło jak i przez fakt że był twoim pierwszym.
Myślę żę powinnaś poczekać to naprawdę szybko się wyjaśni i nie naciskaj bo to i tak nic nieda facet już podjął decyzję.
Mowilam mu i ze wole znac prawde, bo wtedy bedzie mi latwiej.Powiedzial ze na azie chce rzyjazni bo potrzebuje czasu. Boi sie tego ze znow bedzie pieknie a ja mu powiem ze mu nie ufam, bo go te slowa bola. Zauwazylam ze po ostatnim razie sie zmienil, ale wzielam to na karb nauki, stresow w pracy i na uczelni, sama przygotowywalam sie do sejsi i skupilam sie na tym. Wiem ze gdyby chcial to zakonczyc ostatecznie powiedzialby mi o tym. Zawsze byl szczery i teraz by nie oszukiwal. Dlatego nie wiem co zrobic w tej sytuacji. Dac mu calkiem spokoj? Zapewnic go o swoich uczuciach i ze daje mu czas? Zapytalam go jak wedlug niego ma wygladac przyjazn. Powiedzial ze nie wie. Nie wiem cz nie wzial telefonu do pracy bo nie mial checi czytac moi smsow, czy tez po to zeby sam nie dzwonil i jadac do pracy i wracajac z niej. Moze chce byc konsekentny. Co do sexu, nie byl szcegolnie udany z mojego punktu widzenia. Nie odplywalam, nie czulam przyjemnosci, o tym tez rozmawialismy szczerze. Gdyby chcial to zakonczyc ostatecznie, mysleze by nie mowil ze mu zalezy. Nie rozumiem mskiej psychiki, nie wiem co mam robic. Rano nawet nie chcialo mi sie wstawac z lozka
Co do pierwszego razu to niestety bardzo mały odetek kobiet ma "filmowy" pierwszy raz powód bardzo prosty tego trzeba się nauczyć - czyli odczuwania przyjemności, własmych potrzeb i ciała tym naprawdę się nie przejmuj jak to mówią "trening czyni mistrza" mój mąż czasem się śmieje "stworzyłem potwora" choć początki nie były świetne ![]()
To że czujesz się jakbyś nie mogła normalnie funkcjonować to po prostu smutek, chęć zakopania się w końcie i lizania ran, to mija tylko trzeba się zmusić i zrobić pierwszy krok potem samo poleci. Co do faceta każdy jest inny ja napisałam ci jak w wielu wypadkach to się kończy i dlaczego oni tak postępują jak jest z twoim to trudno wyrokować po paru słowach.
Najważniejsze "uszy do góry" życie jest piękne tylko my tego czasem nie chcemy dostrzec.
dla mnie sprawa z boku wygląda tak:
tworzycie na dzień dzisiejszy trójkąt: ty, twój facet i ta prostytutka sprzed lat....
jeśli powiedziałaś mu, ze mu nie ufasz.... to znaczy, że się z tym nie pogodziłaś....
ona siedzi w twojej głowie... wracasz do tematu.... nie dziw się.... facet powiedział, że żałuje.... pewnie jeszcze bardziej tego, że ci o tym powiedział....
musisz ją wypędzić.... zamknąć temat.... wtedy jest szansa, że będzie dobrze....
Dzwiwi mnie to ze do tego weekendu bylo wszystko ok. Czekalam na niego w "zlotych tarasach" i pisalismy ze soba bo jechal pociagiem. Wieczorem peirwszego dnia probowalismy sie nawet kochac ale nie dalam rady ze stresu nawet sie podniecic. Powiedzial mi ze mnie kocha, ze damy rade. Nastepnego dnia wieczoem jak z bicza strzelil zmiana. Uczylismy sie, ja sie poplakalam jak sie dowidzialam ze zalicylam egzamin badzo ciezki, on podszed i powiedzial ze musimy pogadac. Myslal z eplacze bo cos jest miedzy nami nie tak. Powiedzial ze cos jest nie tak, strzelil monolog ale nie mowil nic o przyjazni. Bylam w szoku, nie zareagowalam chyba tak jak chcial abym zareagowala. Bylam w szoku i powiedzialam "myslalam ze to bardziej zaboli". Wtedy zaczal teorie o przyjazni. Po chwili dopiero sie rozplakalam. Duzo mi tlumaczyl, ze moje slowa o braku zaufania go ranily. Plakalam do 4 a on siedzil razem ze mna i widzialam ze tez mu sie chce. W koncu zapytal czy umiem mu zaufac, przytulil mnie i bylo ok. Zasnelism przytuleni. Potem pojechalismy do jego miasta i tez bylo ok. Rano jak wracalam pociagiem dlugo stal i mi machal, w jego oczach widzialam nadzieje. Wrocilam do domu kilka sms - wszystko ok. Napisalam mupotem ze nie jest dobrze, i znow wrocil do teorii przyjazni. Dlatego ciagle mam nadzieje. Ze bedzie mial czas, zastanowi sie co dalej. Zapytalam go czy juz mnie nie kocha, i nie chce mnie. Odpowiedzial mi "Myslisz ze mozna kogos przestac kochac z dnia na dzien?". Czy to mozliwe ze az tak go bolaly moje slowa ze mimo swoich uczuc boi sie i nie chce zebysmy byli razem? Chcialam zerwac kontakt, mowilam ze tylko tak dam rade funkcjonowac, to w jego glosie slychalam blaganie, powiedzial "Prosze, dzis na dzien dzisiejszychce zebysmy zostali przyjaciolmi, nie chce zrywac kontaktu"... Dlatego nie wiem czy jest tak jak mowisz, ze po prostu on chce to zakonczyc. Czy tez faktycznie cierpi i potrzebuje czasu. Po tym "blaganiu o przyjazn" powiedzial ze nie da rad rozmawiac a glos mu sie lamal... Nie wiem co robic. Czy jest jakas szansa na ratunek dla nas?
dla mnie sprawa z boku wygląda tak:
tworzycie na dzień dzisiejszy trójkąt: ty, twój facet i ta prostytutka sprzed lat....
jeśli powiedziałaś mu, ze mu nie ufasz.... to znaczy, że się z tym nie pogodziłaś....
ona siedzi w twojej głowie... wracasz do tematu.... nie dziw się.... facet powiedział, że żałuje.... pewnie jeszcze bardziej tego, że ci o tym powiedział....
musisz ją wypędzić.... zamknąć temat.... wtedy jest szansa, że będzie dobrze....
Proponowalam mu zaczynanie od nowa, malymi kroczkami, z racji odleglosci smsami i rozmowami szczerymi az do bolu ale dajacymi nadzieje. Wydawalo mi sie ze go przekonalam. Po chwili rozmowy zchodzacej z tematu nas wrocila jego mama z pracy i nie odezwal sie. Wieczorem przed snem chcialam z nim porozmawiac, dzwonilam kilka razy, w koncu napisalam eska ze chce porozmawiac bo ie spac. Pol godziny pozniej mi odpisal "Nie chce rozmawiac. Ide spac". Ale znam go, gdyby chcial zakonczyc zwiazek, powiedzialby mi to wprost. Tak czuje i jestem tego prawie pewna
Wieczorem peirwszego dnia probowalismy sie nawet kochac ale nie dalam rady ze stresu nawet sie podniecic. Powiedzial mi ze mnie kocha, ze damy rade.
z jakiego stresu???
czego ty się boisz???
płaczesz.... on cię przytula, siedzi z tobą..... i ma mętlik..... pewnie taki sam ja ja teraz....
płakałaś, bo zdałaś egzamin, a on jest już tak przewrażliwiony, że myślał, że płaczesz przez niego....
tak? ..... na razie współczuję wam obu.... pewnie każdy z was cierpi.... bo macie problem z komunikacją.....
na początek.... proponuję ci zacząć pisać do niego długi list.... od początku... wszystko, co chcesz mu powiedzieć..... żadnych sms-ów ani telefonów....jak ten list przeczytasz co najmniej 5 razy.... i wszystko co opiszesz będzie miało sens, to wyślij to do niego w kopercie lub mailem (mail możesz zabezpieczyć hasłem... jeśli się obawiasz, żeby ktoś nie dotarł przypadkiem do waszych spraw)
Zgadzam się w zupełności z Katbe.
Słuchaj ja jak czytałam to wszystko to powiem ci szczerze temu facetowi współczuję. Wprowadzasz mu zamieszanie w jego uczuciach do ciebie.
Gdy tylko poczuje się pewnie że kocha cie jest dobrze to ty zmieniasz front i znów traci grunt pod nogami.
To że ty nie zaakceptowałaś jego przeszłości to twój problem a nie zakochanego w tobie człowieka.
Nie widzisz tego że mówisz kocham cie a jednocześnie mu nie ufasz!
A miłość to bezgraniczne oddanie całego siebie , całego zaufania drugiemu człowiekowi i pewność ze ta osoba nas nie skrzywdzi.
Zwłaszcza na odległość zaufanie to podstawa.
Fundujesz temu swojemu chłopakowi huśtawkę emocjonalna i nie dziwię się że nawet mega zakochany ma już dość i woli przyjaźń.
Nie mówię tego by ci docinać a byś zrozumiała że strasznie dziecinne te twoje szukanie u niego potwierdzenia "A na pewno mnie kochasz? "
Twój chłopak ma sesje i do tego pracę, martwi się jeszcze o ciebie a ty co robisz? Zamiast skupić się na waszym związku , by nie zadręczać ukochanego .
Dopominaniem się o uwagę że ma pisać ile ty chcesz, odbierać kiedy ty chcesz telefony zabijasz cała przyjemność bycia razem.
A te twoje "szczere rozmowy az do bólu " to przepraszam nic innego jak ciągłe rozdrapywanie co on złego w waszym związku zrobił, jak on chce to naprawić i ogólnie jaki jest beee.
Rozumiem ze można porozmawiać raz , dwa góra trzy razy ale ciągle?
Zrozum dziewczyno twój chłopak co by nie zrobił to ma jazdy, a to nie odebrał tel, a to zrobił co innego. Dziewczyna to powinna kojarzyć się z czymś przyjemnym a nie z obawa znów się czegoś doszuka w moich sms.
Gdybym była twoim facetem to bała bym sie do ciebie cokolwiek napisać bo ty tak drobiazgowo doszukujesz się czegokolwiek na potwierdzenie własnych obaw że strach.
Moim zdaniem przez to że nie miałaś fizycznie innych mężczyzn pokochałaś za mocno tego człowieka.
Masz jakieś ukryte lęki że cię zostawi i z tym powinnaś coś zrobić.
Zadręczasz go podejrzeniami, bierzesz zbyt serio każde zdanie.
Co by ten chłopak nie napisał to jest to rozdrabniane na milion części.
Jestem pewna ze on kocha ciebie ale czuje się jak nieudacznik, bo co by nie zrobił jest źle.
Zmień własne postępowanie dobrze radzę bo ukochany facet będzie cie wolał kochać z daleka niż być z taką niezdecydowaną.
Zadko przy nim plakalam, jedynie ze wzruszenia. Tamten wieczor byl jakis dziwny, uczylam sie na kolejny egzamin,on uczyl sie na swoj. Kazde z nas siedzialo gdzie indziej zeby sie skupic na nauce. Balam sie egzaminu ciezkiego ktory mnie czekal kolejnego dnia. Do tej pory zdarzalo nam sie "nie udac" z sexem. On ma sporego, ja jestem niedoswiadczona. Sex zadko nie sprawial mi bolu, ale nad tym pracowalismy i bylo coraz lepiej. Bylam w kilku zwiazkach, i mam porownanie milosci a Milosci. To co do niego czuje to zdecydowanie Milosc. Napisalam mu dlugiego meila rano. W nim opisalam swoje uczucia, ale nie tylko te teraz. Przez caly czas trwania zwiazku, od pierwszych pocalunkow i czulosci az do teraz.Mam taka ogromna nadzieje ze to mu skruszy serce i nie bedzie mnie tak katowal. Wiem juz teraz ze popelnilam blad mowiac i piszac z emu nie ufam. Nie mialam pojecia ze go to tak rani (chyba ze to pretekst). Czuje sie tak strasznie jak nigdy. Zadnego rozstania tak nie pzezywalam. Nie moge jesc, pic, ciagle becze. Wszystko co robie robie machinalnie. Mam wrazenie ze sufit zwalil mi sie na glowe. Tym bardziej ze miedzy ostatnim naszym pocalunkiem i zapewnieniem o uczuciach a sms "Prosze Cie dzis, na dzien dzisiejszy zostanmy przyjaciolmi" minelo jakies 12 godzin! To boli;( W pon musialam byc w warszqwie dlatego pojechalam na 1 noc do niego zamiast wracac do domu. Zebysmy byli troche jeszcze razem bo wiedzielismy ze dlugo sie nie spotkamy. Tez nie mieszkam w warszawie. Zapytalam go czy na pewno chce zebym przyjechala. Moze po tej "przeprawie" w nocy musi pomyslec, pozberac sie. Powiedzial ze chce zebym przyjechala bo chce miec mnie jak najdluzej blisko. W pociagu mnie przytulal,czulam ze jest tylko moj a potem taka zmiana... Boje sie tego co bedzie jak wroci z pracy do swojego domu, pewnie bedzie to kolo 17. Czy poza sms "jestem w domu" napisze cokowliek. Tak bardzo sie boje;/
Zgadzam się w zupełności z Katbe.
Słuchaj ja jak czytałam to wszystko to powiem ci szczerze temu facetowi współczuję. Wprowadzasz mu zamieszanie w jego uczuciach do ciebie.
Gdy tylko poczuje się pewnie że kocha cie jest dobrze to ty zmieniasz front i znów traci grunt pod nogami.To że ty nie zaakceptowałaś jego przeszłości to twój problem a nie zakochanego w tobie człowieka.
Nie widzisz tego że mówisz kocham cie a jednocześnie mu nie ufasz!A miłość to bezgraniczne oddanie całego siebie , całego zaufania drugiemu człowiekowi i pewność ze ta osoba nas nie skrzywdzi.
Zwłaszcza na odległość zaufanie to podstawa.
Fundujesz temu swojemu chłopakowi huśtawkę emocjonalna i nie dziwię się że nawet mega zakochany ma już dość i woli przyjaźń.
Nie mówię tego by ci docinać a byś zrozumiała że strasznie dziecinne te twoje szukanie u niego potwierdzenia "A na pewno mnie kochasz? "Twój chłopak ma sesje i do tego pracę, martwi się jeszcze o ciebie a ty co robisz? Zamiast skupić się na waszym związku , by nie zadręczać ukochanego .
Dopominaniem się o uwagę że ma pisać ile ty chcesz, odbierać kiedy ty chcesz telefony zabijasz cała przyjemność bycia razem.
A te twoje "szczere rozmowy az do bólu " to przepraszam nic innego jak ciągłe rozdrapywanie co on złego w waszym związku zrobił, jak on chce to naprawić i ogólnie jaki jest beee.
Rozumiem ze można porozmawiać raz , dwa góra trzy razy ale ciągle?
Zrozum dziewczyno twój chłopak co by nie zrobił to ma jazdy, a to nie odebrał tel, a to zrobił co innego. Dziewczyna to powinna kojarzyć się z czymś przyjemnym a nie z obawa znów się czegoś doszuka w moich sms.
Gdybym była twoim facetem to bała bym sie do ciebie cokolwiek napisać bo ty tak drobiazgowo doszukujesz się czegokolwiek na potwierdzenie własnych obaw że strach.
Moim zdaniem przez to że nie miałaś fizycznie innych mężczyzn pokochałaś za mocno tego człowieka.
Masz jakieś ukryte lęki że cię zostawi i z tym powinnaś coś zrobić.
Zadręczasz go podejrzeniami, bierzesz zbyt serio każde zdanie.
Co by ten chłopak nie napisał to jest to rozdrabniane na milion części.Jestem pewna ze on kocha ciebie ale czuje się jak nieudacznik, bo co by nie zrobił jest źle.
Zmień własne postępowanie dobrze radzę bo ukochany facet będzie cie wolał kochać z daleka niż być z taką niezdecydowaną.
Nigdy go nie zadreczalam ani nie robilam wyrzutow o odbieranie czy tez nie telefonow... Balam sie zawsze ze pojdzie na impreze, upije sie za bardzo i nie bedzie sie kontrolowal. Czlowiek pijany traci zahanowania. Ale chyba masz racje, ze doszukiwalam sie potwierdzen z jego strony. Zeby powiedzial ze mnie kocha, ze jestem wazna. Masz tez racje ze kazde aktualne slowo rozbijam na 100 mniejszych. Ja po prostu sie boje ze go strace, tonacy chwuta sie nawet brzytwy. Szukam potwierdzenia na to ze da sie uratowac nasz zwiazek. Jest mi tym trudniej ze do tej pory jak konczylam zwiazek to byl to mezczyzna mieszkajacy blizej. Doszlo do wiekszej ilosci sytuacji nieprzyjemnych. Miedzy nami takich nie bylo. Nawet jakbym miala zapominac o nim szukajac w pamieci zlych chwil to bym ich nie znalazla
Dziewczyno jeśli facet cie kocha a wychodzi że tak to daj mu czas by odetchnął. Daj mu czas by zobaczył że wyznałaś swoje uczucia i teraz jego krok.
Nie pisz kilkunastu sms bo to osacza, to takie oczekiwanie i emocjonalne zmuszanie odpisz mi ja tu czekam.
Rozumiem ze to pierwszy poważny i właściwy facet ale zatrułaś mu trochę waszą miłość.
Sama widzisz to że doszukujesz się za bardzo w jego słowach , bo nie czujesz się pewna.
Wiem to pierwszy raz gdy człowiek oddaje drugiemu siebie do cna, ty dałaś swoje serce a jednocześnie zaraz z lęku co on z nim zrobi zarzuciłaś go obawami .
Kochana piszesz że nigdy go nie zadręczałaś? Oj chyba inaczej w końcu gdy wieczorem po pracy zmęczony nie odpisywał ci to wysyłałaś mu SMS z opisem jak to się czujesz w związku i że masz obawy.
On może nie odpisywał bo zasnął zmęczony w wannie a ty zaraz domysły a może poszedł gdzieś a może już myśli jak zerwać?
Twoja miłość mocna super ale ta miłość przechodzi w duszenie z miłości. Oczekujesz ciągłego utwierdzania o uczuciach.
Nie widzisz jego miłości w gestach? W oczach? Musza być słowa wypowiedziane?
Co do picia alkoholu jak rozumiem tu tez masz obawę że wyjdzie z kumplami i się nachla.
Ale popatrz oczami chłopaka dziewczyna mówi że kocha a jednak wątpi w niego.
Gdy on po sesjach i po pracy zmęczony to nie dostaje wsparcia bo rozmawianie czemu milczał cały dzień jest ważniejszy od spytania się jak on sobie radzi.
Nie można do swojej dziewczyny zwyczajnie napisać tylko trzeba uważać na słowa, gdzie tu romantyzm spontaniczność????
Poza tym gdy już pogodziliśmy się ona po dwóch dniach sielanki znów wyskakuje z jazdami.
Zobacz on pewnie już sam nie wie jak do ciebie sie odezwać byś wreszcie zakodowała kocham cie i przeszłość zostawmy za sobą.
Teraz to musisz poczekać az on będzie chciał porozmawiać,niestety narobiłaś takiego kwasu że teraz w jego rękach decyzja.
Nie pisz juz niczego a gdy on zadzwoni powiedz że wiesz ze miał z tobą ciężko, że odkreślasz przeszłość i czy da ci szansę byś kochała go bez obciążeń.
Pomyśl głęboko nad sobą, to co uważasz za złe zmień w sobie. Przestań tez patrzeć że związek to wszystko na czym powinnaś się skupić.
Jeśli masz za dużo czasu na rozmyślania o waszym związku znajdź coś w czym się spełnisz dla siebie samej.
Będziesz miała hobby to nie będziesz tak obsesyjnie myśleć tylko o facecie.
A i kobieta z własna pasja jest bardziej interesująca.
13 2011-02-15 14:26:33 Ostatnio edytowany przez SzaraMyszka20 (2011-02-15 15:05:45)
Obawy mialam tylko na poczatku tej znajomosci prze pierwszy miesiac. Wlasnie ze wzgledu na odleglosc. Wiem ze ma ciezka prace, dlatego go nie meczylam w dzien. Jak wracal z pracy tak przewaznie 15 po 4 dzwonil sam, nie zmuszalam go do tego. Gdy jakies dwa tygodnie temu caly dzien nie rozmawialismy bo mialam gosci i nie moglam z nim gadac, napisal mi eske ze dziwnie tak nie slyszec mnie caly dzien. Minelo ok 2 tyg i taka zmiana? Wiem ze zadreczam siebie, ale inaczej na razie nie umiem. Przez moment chcialam nawet wyjsc do solarium, kiedys w czasach 100_dniowki poprawialo mi to nastroj. Koniec-koncow jak tylko ruszylam do lazienki zeby sie ubrac i pomalowac skonczylo sie na tuszu rozmazanym na policzkach. W tej chwili tylko siedze i czekam do 17. Mniej wiecej o tej porze powinien byc w domu.
To chyba normalne ze gdu czlowiek kocha nie moze patrzec jak ukochana osoba sie oddala i probuje zrobic cos zeby go zatrzymac. Chwilami mam nadzieje ze to tylko taka proba z jego strony. Ze chce mi udowodnic zego kocham i ze musze nad soba sie zastanowic. Ale zaraz wlacza sie glosik mowiacy ze to nie jest sadysta i nie sprawialby mi celowo bolu....
Wczoraj go zapytalam czy mu zalezy, napisal ze tak. Odpisalam mu ze chce szczerej odpowiedzi bo tylko taka ma tu sens. Napisal ze mowi jak czuje nie daltego ze go o to prosze. Poprosilam zeby mi powiedzial to przez telefon. To odpisal "nie bo rycze"
"w tym momencie chce zebysmy byli przyjaciolmi
anilas mnie kazdym "jak Ci nie pasuje to sobie zmien, kazdym ni eufam, ze idziesz szukac"
potrzebuje czasu
zalezy mi na Tobie
ale w tym momencie chce miec Ciebie jako przyjaciolke"
Cytat tej rozmowy
zobacz sama, pytasz chłopaka czy mu zalezy on odpowiada że tak.
Po jakiego diabła pytasz czy to szczera odpowiedz? Takim głupim pytaniem podważasz ze on nie wie co mówi do ciebie.
Tak bardzo tego chłopaka ranisz że on tak dalej nie może. Zmień siebie własne myślenie , a nie chcesz zmieniać jego. !
Mówiłaś do swojego chłopaka że jak mu nie psuje twoja osoba to niech se zmieni? Ukochanemu człowiekowi takie słowa łamią serce.
Brak słów. Daj mu czas niech zatęskni, niech przemyśli wszystko a ty zabieraj się szybko i zamiast lamentować zrób coś dla siebie i zacznij zmiany.
Ubierz się i szybko na to solarium, nawet bez makijażu a co.
Przestań lamentować a działaj, jeszcze możesz odzyskać tego fajnego faceta byle się za siebie weź.
Aż mi się wierzyć nie chce ze osoba studiująca zachowuje się jak nastolatka z gimnazjum. Dziewczyno czas na zmianę w kobietę.
Rozyczka jak czytam Twoje wypowiedzi to zaczynam stwierdzac ze bylam straszna... Zwiazek na odleglosc jest trudniejszy, nie ma go cialem przy mnie kiedy jest potrzebny, zawsze tylko duchem. Slowa "to sobie zmien" bly raczej wypowiadane w zartach, myslalam ze to wie, chociaz widze ze mimo to go ranily. Balam sie zaangazowac w ten zwiazek na 100% z obaw ze odleglosc nas zniszczy. teraz widze ze to byl blad. Kocham tego faceta i juz mu pisalam ze jestem w stanie bardziej sie nad soba zastanawiac, nad slowami, gestami. Gdy sie widzielismy okazywalam mu ze jest dla mnie wazny. To nie jest tak ze jestem egoistka i widze tylko swoj problem w tym zwiazku. Gdyby tak bylo spakowalabym manatki a nie plaszczyla sie przed nim piszac ze mi zalezy i ile dla mnie znaczy. 2,5 godziny i wroci do domu. Najbardziej boje sie tego ze moze napisac tylko "juz jestem w domu" Dziekuje Ci rozyczka za uwage, jak i atinasarz i katbe. Jezeli widzicie w moim zachowaniu cos jeszcze nie tak prosze, powiedzcie mi to. Wiele rzeczy dostrzeglam dopiero teraz, tu na netkobiety w waszych odpowiedziach na moj problem. Wiem ze bede o niego walczyc i sie starac, ale nuie zameczac go. Teraz czekam do 17 jak na sciecie
Myszka ja zamiast czekać az on wróci zebrała bym tyłek w troki marsz po słoneczko na solarkę .
Wiadomo słońce poprawia nastrój , zima ciągnie się długo i kobiety robią się marudne. ![]()
Nie chcesz wyjść to ubierz coś wesołego czyli żółta bluzkę czy cokolwiek zwariowanego.
Twój facet cie kocha sam to powiedział wiec nie płacz, miłość jest. Popracujesz nad sobą i facet sam przyleci by wrócić do ciebie.
Moim zdaniem możliwe ze te jego milczenie potrwa z kilka dni, nastaw się na spokojne długie czekanie.
On widzi że się szarpiesz ale kochasz.
Odezwie się na pewno daj mu czas.
A teraz zrób sobie coś słodkiego do picia typu czekoladę, ubierz wesołe ciuchy i postaraj sie cierpliwie poczekać te kilka dni.
Masz racje różyczka, przynajmniej na chwile zabije zle mysli. Nawet jesli 17 bedzie oznaczala koniec zwiazku i definitywnie ostatecznie przyjazn. Nie zatrzymam go na sile, nie jest ubezwlasnowolniony. Po prostu strasznie mi go brakuje, nawet racjonalne myslenie srednio mi wychodzi. Inne jest milczenie gdy sie wie ze On jest Twoj, Tobie a Ty jego, a inne gdy mowi ze musi pomyslec i potrzebuje czasu. Ciagle mam jeszcze nadzieje. Postaram sie jakos zebrac wszystkie sily i skoczyc na ta solarke, i nie wziac ze soba chusteczek. Jak ich nie bedzie pod reka w bialy dzien bedzie trzeba powstrzymac lzy...
18 2011-02-15 17:49:49 Ostatnio edytowany przez SzaraMyszka20 (2011-02-15 18:10:17)
No i wrocilam z solarium... !0minut stania na przystanku po kapieli slonecznej i czuje sie chora;/ Bylo dobrze, nawet nie myslalam o nim, do chwili w ktorej ubierajac sie nie odkrylam ze pierwsza lepsza bluzka ktora wzielam z szafy z ubran "wyjsciowych", to bluzka kupiona z mysla o nim, bo mi w niej ladnie i ma pomaranczowy kolor ktory on lubi...
Niedlugo wroci z pracy, chyba ze gdzies "zabaluje" zeby nie myslec. Czekam jak glupia az sie odezwie... tak strasznie sie boje. Serce mi wprost peka ale nie moge mu powiedziec po raz setny co czuje bo to nic nie zmieni. Nie wyobrazam sobie ze to moze byc definitywny koniec. Jesli tak zdecyduje pojade do niego. Bo nie wieze ze on nic nie czuje i nie chce ze mna byc. Specjalnie dzis nie pilam kawy. Mam nadzieje ze padne spac i wstane rano. Normalnie pilam dwie biale dziennie. Propo kawy.. jeszcze w sobote pilismy ja razem w mc'donalds bo oboje ja lubimy i to byl taki nasz maly rytual kawa w mc... W pensjonacie tez pilismy;( Boze, coraz ze mna gorzej...
No i napisal...
"Jestem w domu. Padam na Twarz."
napisalam ze wyslalam mu meila i czy chce porozmawiac.... i cisza...
dziewczyny dobrze Ci tutaj radzą . za bardzo go osaczasz piszesz ze rozumiesz i mamy racje ale mimo wszystko Twoje zachowanie mówi co innego. Po co napisałaś mu po jego sms że chcesz porozmawiać jemu kojarzy sie to jednozczanie - znowu fala żalu i wypominania co zrobił a czego nie. mogłaś napisac mu ze cieszysz sie że napisał bo sie martwilaś i żeby sie położył skoro jest zmeczony.
juz tyle nagadałas mu i opowiedziałas o swoich emocjach / uczuciach ze on zna to na pamiec jest juz tym znudzony i zmeczony. a nie jest to dobre jesli facet kojarzy sobie swoja kobiete z ciagłymi pretensjami i kłotniami .
jesli bedzie chciał pogadac gwarantuje Ci ze wyjdzie z inicjatywa i poprosi Cię o to. Ty czekaj cierpliwie nie pisz 1 , jesli on pisze dzwoni odpisuj odbieraj ale nie wykazuj ze swojej strony zadnej inicjatywy i najwazniejejsze NIE GADAJ juz o tym nawet jesli teraz chcesz go przeprosic za swoje zachowanie . Po PROSTU TO ZOSTAW TAK JAK JEST JESLI BEDZIE CHCIAŁ WROCI DO TEJ ROZMOWY NA CHWILE OBECNA ON JEST ZAMECZONY PRZEZ CIEBIE. trzymaj sie ciepło i zajmij sie czyms zeby nie warowac przy telefonie ![]()
Dzwonil, dlugo rozmawialismy... Powiedzial ze mu zalezy, ze caly dzien zastanawial sie czy napisalam, przyznal ze chcialby abym w tych sms ktore napisalam bylo zapewnienie ze go kocham i chce zebysmy sprobowali. Ale dopiero po dlugiej rozmowie zgodzil sie abysmy sprobowali. zapytalam czy to dobrz eprzemyslal, powiedzial ze tak. po tym powiedzialam mu "to moze porozmawiajmy normalnie". Zrozumial chyba ze mamy zaczac "swiergotac" jak dwniej. Powiedzial ze: "nie jest na to gotowy jeszcze". A mi chodzilo o zwykla rozmowe co tam w pracy itp itd. W koncu po jeszcze 20 minutach rozmowy powiedzialam mu ze ide do taty. Powiedzialam mu na koniec ze mi zalezy, on na to tylko "Lec do taty". Ale jestem Dobrej mysli. Rozmawialismy godzine ponad, i mysle ze gdybym sama nie chciala zakonczyc rozmowy jeszcze bysmy rozmawiali, Dziewczeta trzymajcie kciuki. Skoro wytrzymal tylko dobe w takim stanie zawieszenia mysle ze bedzie dobrze. Postanowilismy mniej rozmawiac i smsowac, zeby gdy sie spotkamy bylo o czym gadac, bo ostatnio to gadalismy np po 6 godzin dziennie, kolejne 8 on pracowal,,,, ech szkoda gadac.
Teraz przynajmniej mam nadzieje
widze ze trzyma cie na odległosc ale dobrze ze chociaz jakies kroki ku Tobie robi . że nie jest zobojetniały na ta sytuacje bo uwierz mi ze miałby do tego prawo po tym co wyczyniałaś.
wazne zebys miała dobre nastawienie a czas sam pokaze
22 2011-02-16 11:07:56 Ostatnio edytowany przez SzaraMyszka20 (2011-02-16 11:09:19)
Nie bede rozpisywac sie w tym temacie raczej juz. Przenosze sie do waszego http://www.netkobiety.pl/viewtopic.php? … 64#p477364 tam przynajmniej mozemy wymienic sie smutkiem i oczekiwaniami. Tu dodam po prostu to co napisalam tam.
Mysle ze po prostu "wybucha" to czego nie dostrzegalysmy. Ze cos jest nie tak... on nic nie mowil, bo co by to dalo? Denerwowalybysmy sie, plakaly itp. Na Odleglosc maja to "z glowy", egoistyczne ale prawdziwe. Moj powiedzial mi wczoraj ze potrzebuje "odetchnac psychicznie" czy jakos tak. Powiedzial ze mu zalezy, ze myslal czy pisalam. Sam zapytal mnie "Myslisz ze mozna kogos przestac kochac z dnia na dzien?". To byla odpowiedz na pytanie czy cos jeszcze czuje. Wczoraj po rozmowie napisalam mu 3 eski, w tym jeden na dobranoc. Pozostale dwa to suche informacje. Jedna ze wrzucili odcinek naszego serialu najnowzy. Polecam "How i meet your mother". Super na poprawe nastroju i na zastanowienie sie nad soba. Ogladalismy go razem, bo go "wciagnelam". Raz obejrzal ze mna i mu sie spodobal. W swoim esku napisalam mu na zaknczenie "Dobranoc ;*" Koncowka jego eska wygladala tak samo. Niby glupia emotka a ja juz mam nadzieje. Wstalam w nocy i nie moglam zasnac to mu napisalam ze ojciec chrapie jak traktor ;p, i rano ze wstalam i milego dnia w pracy mu zyczylam. Mialam nadzieje ze zadzwoni. Nie zadzwonil. Nie przymuszam go do tego. Jak zajechal do pracy napisal suchego sms ze ledwo zdazyl i takie tam. ciesze sie ze w ogole napisal.
Jak czytam to co tu napisalam wnioskuje ze za duzo tych sms... Nie wiem co teraz robic. Probuje jakos sie zajac. Kuzynka chce mnie wyciagnac do MC'donalds dzis kolo 11 ale nie wiem czy to tylko nie pogorszy sprawy. Wszak MC to byl NASZ rutual... Nawet przez ten weekend bylismy dwa razy w MC... Wiec raczej jej odmowie. o co mam patrzec na zakochane pary przy stolikach i myslec ze nidawno my tak siedzielismy? Jeszcze w pzyplywie zalu mu o tym napisze...
Na razie milcze... zakladalismy ze jak bedzie siedzial w pracy to ze 2-3sms bede pisala... teraz mam watpliwosci czy pisac.
Przestalam nawet pic kawe. Do tej pory padalam na twarz z rana jak nie wypilam, a 2 kolo 16 bo tez zasypialam. Teraz i bez kawy spac nie moge. Budze sie w nocy. Nie moge jesc... przez jeden dzien schudlam kilogram... Tez tak mialyscie na poczatku?
Caly czas mam nadzieje ze zadzwoni, odezwie sie sam jak bedzie wracal z pracy, albo chociaz jak wroci do domu. Podswiadomie jednak czuje ze tak sie nie stanie... Brakuje mi juz teraz jego glosu, ale nie bede sama wspominac o rozmowach... jesli zechce zadzwoni. Zabawne jest to ze jakis tydzien temu momentami sama mnie meczyly za dlugie rozmowy. Gdybysmy nie rozmawiali caly dzien nic by sie nie stalo. A teraz "usycham"... ile moze zmienic sama swiadomosc...