Poczucie zmarnowanego życia - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » SAMOTNOŚĆ » Poczucie zmarnowanego życia

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 29 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 77 do 114 z 1,087 ]

77

Odp: Poczucie zmarnowanego życia

Wiesz wiek tak bo inaczej zerka sie na zycie .
w takim wieku realia licza sie mlodosc to chwila , moment i z porywem wszystko inaczej funkcjonuje .
ale zycze Ci aby ta miłosc przyszla , moze stoi juz za drzwiami , moze jest blisko Ciebie a Ty jej nie dostrzegasz .

Reklama
Zobacz podobne tematy :

78

Odp: Poczucie zmarnowanego życia

Ela masz rację im człowiek starszy tym trudniej o jakieś wielkie porywy serca. nie dość,ze wogole ciężko spotkać potencjalnego kandydata do zakochania się to i zakochać się trudniej :-(
Powoli tracę nadzieję....
A życie samotne w malej społeczności jest wbrew pozorom trudniejsze niż w dużym mieście. ciężko tu znaleźć kogoś w podobnej sytuacji do spotkania się przy kawie czy wspólnego spaceru. A dla mężatek taka singielka to potencjalne zagrożenie, bo a nuż im męża odbije. I nie są to jakieś moje chore urojenia, tylko kobiety w związkach często tak mówią, nie kryją się z tym.

79

Odp: Poczucie zmarnowanego życia

tu przyznam Ci racje bo mezatki widza w samej kobiecie potencjalne zagrozenie .
Szkoda , ze nie mieszkasz blisko bo bysmy mogły pospacerowac po lesie  i wybrac sie wspolnie na grzyby ,a i wypic kawusie

Reklama

80

Odp: Poczucie zmarnowanego życia

Milka 76.Witam przeczytałam twoje wpisy i dokładnie Ciebie rozumiem.Bo im człowiek starszy to jest coraz ciężej znieść samotność.Tyle ile jest ludzi to każdy jest na swój sposób inny.I to jest normalne bo gdyby wszyscy byli tacy sami to stalibysmy się robotami.Nie można nigdy nikogo oceniać by to zrobić trzeba by było wejść w buty tej osoby i przejść życie tak jak ta osoba.Można tylko wyrazić swoje zdanie lub poradzić Ale tylko ze swojego punktu widzenia.Napisałaś tu bo miałaś taka potrzebę A to bardzo ważne ze nie jestes zamknięta w swoim więzieniu.Ja mogę tylko poradzić żebyś pomimo wszystko nie patrzyła wstecz tylko pomysł o sobie na teraz na jutro.Zrób sobie plan i postaw cel i zacznij dążyć do tego celu.A tylko Ty sama możesz to zrobić bo nie masz nic do stracenia możesz tylko zyskać Ale musisz wiedzieć konkretnie czego chcesz i wydaje mi się ze jak będziesz tak bardzo chcieć  I uwierzysz w Siebie to uda Ci się .Pokochaj siebie.Spróbuj chociaż.Pozdrawiam i życzę z całego ser ducha żeby twoje marzenia weszły w Twoje życie.Nie bój się zaufaj sobie.

81

Odp: Poczucie zmarnowanego życia

właśnie ta odległość jest często problemem,żeby znajomości wirtualne przenieść do życia realnego. Fajnie byłoby mieć kogoś w swojej okolicy z kim można by się spotkać na chwilę,pogadać,wypić kawę. Niestety w małych miejscowościach, wsiach wygląda to tak,ze ma się koleżanki póki one również są w podobnej sytuacji czyli same. potem jak kogoś znajda,założą rodzinę odsuwają się.
Malczy ale ja wiem co jest moim celem i z perspektywy czasu muszę stwierdzić ,ze niestety nie udało mi się go osiągnąć :-( I już wiem,ze cześć moich marzeń(tych chyba najważniejszych) jest nierealna....Ja już właściwe nie mam marzeń, bo po co marzyc o czymś co jest nierealne?

Reklama

82 Ostatnio edytowany przez Miłycham (2016-10-23 19:52:37)

Odp: Poczucie zmarnowanego życia
milka76 napisał/a:

W tym roku stuknęła mi 40stka. Jestem sama, bezdzietna. Od jakiegoś czasu nieustannie towarzyszy mi myśl,że zmarnowałam swoje życie, nic nie osiągnęłam, nie założyłam rodziny, nie zrobiłam kariery zawodowej, nie mam jakiejś wielkiej pasji (jedynie jakieś zajęcia,które wypełniają wolny czas), znajomi tez się jakoś rozproszyli (każdy ma swoje  życie i sprawy). A ja mam wrażenie,ze stoję w miejscu , utkwiłam w martwym punkcie i tak już będzie zawsze. Straszna jest ta myśl,ze straciłam szanse na rodzinę:-( Straszne są te samotne wieczory, weekendy :-(

Nie marudź tylko bierz się do działania. Żyjesz w czasach, gdzie jest internet.

83

Odp: Poczucie zmarnowanego życia

I co z tego,ze jest internet? przerabiałam randki z facetami poznanymi przez internet. nic nie wyszło...
Teraz to nawet ciężko kogoś poznać,bo faceci w moim wieku otwarcie mówią,ze szukają kobiety ciut młodszej,bo maja nadzieje na ojcostwo i nie są zainteresowani moją osobą.... taka jest prawda....

84

Odp: Poczucie zmarnowanego życia

My sami życie tworzymy i w wielu kwestiach tylko my za jego wygląd odpowiadamy. Ok,miałaś jakieś plany i marzenia uważasz, że nie wyszło i już nie wyjdzie więc pewnie tak jest i tak będzie. Czasu się nie cofnie i lat nie ubędzie - ale skoro nie wyszło to znaczy że teraz masz się "karać" ? Kurcze, nikogo nie zabiłaś, żadnego prawa też nie łamiesz, więc czemu wpędzasz się w taką spiralę? Zauważ, że powielasz schemat - ciągle ten sam.
Przeczytałem wątek - popatrz jak Cię postrzegam - 40 lat, sama, za stara na posiadanie dzieci, faceci Cie nie chcą, lokalna społeczność średnio toleruje - bo stara panna/gorszy sort, praca jest bo jest, mieszkanie nawet nie własne i brak kogoś do kogo można się przytulić, tak się przedstawiasz i tak post za postem. Nie wiem kim jesteś a na pewno jesteś wspaniałą osobą - ale w takim świetle sama się przedstawiasz.
I teraz ciekaw jestem co dalej? Po co założyłaś ten wątek? Czego oczekiwałaś po nim/ oczekujesz? Potwierdzenia czy zaprzeczenia tego co sama w nim piszesz? a może tylko chciałaś się wyżalić? - pomogło? Na co tutaj liczysz?

Opowiem Ci coś o sobie - mam w porządku rodziców, skończyłem jakieś tam studia, znalazłem nie najgorszą ale przede wszystkim bardzo stabilną pracę (zarobki mogłyby być wyższe), wybudowałem własny dom i nie wydzielam sobie wydatków z miesiąca na miesiąc czy mi starczy i nie mam żadnego kredytu w tle(wiele osób nie ma takiego komfortu). Ot można by powiedzieć, że "zajebiście" i prawda jestem z tego dumny w jakimś tam kontekście, ale... właśnie zawsze jest jakieś "ale", ale do tego jeszcze napomnę. Odkąd ukończyłem te 19 zawsze była jakaś kobieta u boku ( jak nie na dłużej to chociaż na chwilę), "ale" - ale też do tego wrócę. Towarzysko - dbałem o znajomości i do tej pory dbam, zawsze mogłem na kogoś liczyć i do kogo gębę otworzyć, "ale" - już tłumaczę. Pomimo dobrej i pewnej sytuacji życiowo - rozwojowej  (czyt. finansowej) nie czułem się szczęśliwym (nie w pełni), pomimo tego, że potrafiłem i tworzyłem związki/relacje z płcią przeciwną - nie byłem szczęśliwy i bywałem samotny. Pomimo tego że mam zgraną paczkę przyjaciół (obecnie większość już w małżeństwach) - nie byłem szczęśliwy i też czułem się samotny , a czasami jak zabierane 5 koło u wozu. Pomimo różnicy wieku między nami - też czułem że stoję w miejscu. Wszyscy jesteśmy ludźmi i choć jesteśmy tacy różni od siebie to jednak jesteśmy i tacy podobni. Mieszkałem w małej miejscowości teraz mieszkam w 3 mieście co do wielkości w Polsce i co? Niewielka różnica a nawet w dużych miastach jest większa znieczulica.
Nigdy nie wiemy jak się życie potoczy - oczywiście tego czego mi zawsze brakowało to tej prawdziwej 2 połówki. Trafiałem na nie mi pisane kobiety i czułem się "źle", jak byłem bez kobiety to samotne 4 ściany i wyłączony telewizor, a sport i hobby to sztuczny motor do tego by nie przesiedzieć całego dnia patrząc w sufit. Mimo wszystko nie poddawałem się, co roku wesela kolejnych przyjaciół a ja albo niby z kimś albo niby sam, obserwowałem świadomie, jak życie z dnia na dzień przelatywało mi przez palce i co otoczenie mówiło? masz dopiero 27 lat, dopiero 28, dopiero 29, dopiero 30.
Ja Ci mogę napisać, że masz dopiero 40 i co to zmieni? Nic. Próbowałem znaleźć kogoś tak normalnie i tez tak przez internet, zastanawiałem się co jest ze mną nie tak? albo gdzie robię błąd, a nawet pojawiała się myśl, ze to co osiągnąłem to nic nie znaczy i że moje życie zmarnowałem i teraz będę na to patrzył. Ot może teraz takie czasy, że jest trudniej. Mimo wszystko choć miałem różne myśli i różne własne poczucia nie użalałem się i nie popadałem w marazm - bo oprócz odległej ale jednak już pojawiającej się wizji "samotnego" życia najbardziej bałem się, że będę samotnym i "zgorzkniałym" od tej samotności starym pierdem.
Taki rachunek sumienia, że nie wyszło to należy robić na łożu śmierci, albo dla wierzących pod "Brama Piotrową" To w nas samych musimy szukać siły i tą siłę pielęgnować. Nie będę Ci przedstawiał pustych dla Ciebie frazesów że trzeba zmienić to czy tamto - ale na wstępie napisałem Ci jak widzę to jak Sama siebie przedstawiasz, a jeśli tak przedstawiasz się NAM na tym forum to i poza forum tak ludzie Cię postrzegają.

Opowiem Ci teraz o moim koledze -ciut starszym ode mnie, poznaliśmy się na studiach, ON wysoki 196cm i inteligentny z własnym zdaniem i twardymi zasadami - ciacho dla większości babeczek :-) w wielu kwestiach nawet mi imponował (jeśli chodziło o światopogląd). Od 17 roku życia mieszka sam z chorą matką w bloku w 2 pokojowym mieszkaniu. Znamy się od 10 lat. Facet przerobił kilka związków i nawet raz się miał oświadczać, w każdym razie z roku na rok jego problem (w jego mniemaniu) się pogłębiał. Tym problemem było to, że jak uważał był gołodupcem, On jeździł komunikacją, gdy jego znajomi po panny zajeżdżali autami (przeważnie tatowymi), On mieszkał z matką a większość fogo - fago miała najęte mieszkania (a ciekawe kto płacił) i z roku na rok słyszałem jak to kobiety mówią mu wprost, ze jest super facet, ale na dłuższą metę nie jest w stanie zapewnić kobiecie "określonego" poziomu. Z każdym takim tekstem i nieudanym związkiem w Nim narastała niechęć do kobiet i narastające przeświadczenie, że kobiety to przede wszystkim materialistki. Nawet gdy to On był podrywany - odpuszczał, bo wiedział jaki będzie scenariusz. Jego sytuacja finansowa ulegała coraz to pogorszeniu bo póki studiował - to dostawał rentę po ojcu, jak skończył się uczyć to została emerytura + zasiłek pielęgnacyjny chorej matki. W tym człowieku tworzyła się taka równia pochyła. Pracy nie mógł znaleźć bo był po doradztwie zawodowym i swoje miejsce widział tylko w Urzędzie i nigdzie indziej, a że nie ma znajomości a do Urzędu bez znajomości się nie dostanie - to w jego mniemaniu jak zwykle On ma piasek w oczy. I tak blednę koło. Było mi przykro i było mi go żal, ze 2 lata temu po swoich znajomościach załatwiłem mu pracę w dużym zakładzie produkującym meble przemysłowe. Chciałem by wyszedł do ludzi, chciałem mu pomóc by stanął na nogi a nic mnie to nie kosztowało. Chłopak nie miał nałogów nie pił i nie palił, pracował sumiennie. Praca w zakładzie choć fizyczna - nie należała do najcięższych i paradoksalnie po 4 miesiącach był w stanie wyciągnąć większą pensję niż ja :-) Ale oczywiście musiało być jakieś "ale" pracodawca chciał go zatrudnić na umowę na czas nieokreślony - warunkiem była jednak zgoda na wyjazdy montażowe 2-3 dni w tygodniu poza miejscem zamieszkania za naprawdę dobre pieniądze. Z pracy zrezygnował - bo nie zostawi chorej matki ( a rozwiązań mając pieniądze jest wiele - nawet najęcie opiekunki) skutkiem czego znowu siedzi sam bez pracy w domu z chorą matką i znowu piasek w oczy bo życie jest "BE" i żadna kobieta go nie chce bo On ma 32 lata i jest bez pracy z matką.
Dziś mi go już nie żal - bo to pokazuje, że to my TWORZYMY własny świat  - zawsze coś może być nie tak, albo nie potrafimy w pewnym momencie wyjść poza stworzoną przez Nas "ramę". A po co Ci tę historię opowiedziałem? Bo robisz to samo, że swoim życiem.
Jest ŹLE, ŹLE, ŹLE, ŹLE...  raz na jakiś czas ktoś tu Ci napisze, że Cie rozumie i też powtóruje, że jest ŹLE, ŹLE, ŹLE, ŹLE... - ale co to w Twoim życiu zmieni? W czymś Ci to pomoże, czy chwilowo poczujesz się lepiej?

Ty się czujesz źle i tylko Ty możesz to zmienić, wal tego typu fora bo w niczym Ci nie pomogą.

A internet? To sfiolkowana esencja szatana wink ale ma dużą moc - ja na dzień dzisiejszy robię kroczek na przód, za 7 miesięcy zostanę tatą, a mamę tak jak ja samotną poznałem na portalu - z tymże "MY" jako świadomi "samotni" nie szukaliśmy żon/mężów, partnerek/partnerów a zwyczajnie drugiej osoby do filiżanki herbaty wieczorem - a że potoczyło się dalej to samo życie. Wiedz tylko, że Ja nigdy się nie poddałem.
Tobie życzę wytrwałości i zmiany nastawienia do samej siebie.

But before you come to any conclusions
Try walking in my shoes

85

Odp: Poczucie zmarnowanego życia

Mrok, ale Ty masz dopiero 30 lat , będąc w Twoim wieku myślałam podobnie,ze świat stoi przede mną otworem,ze jeszcze wiele się może w moim życiu zmienić na lepsze. dzisiaj już tej nadziei nie mam:-( i nie chce mi się wiecznie udawać jaka to jestem szczęśliwa, bo nie jestem. W wieku 30 lat tez miałam grono znajomych, jakiś czas temu uświadomiłam sobie,ze wszyscy pozakładali rodziny,maja swoje sprawy, swoje życie, a ja muszę zebrać o każde spotkanie.
Jeśli chodzi o mój pierwszy post to tak obiektywnie patrząc wygląda moja sytuacja przecież nie  będę pisać,że mam masę adoratorów  od których nie mogę się opędzić skoro tak nie jest, nie będę pisać ,ze mam dobrą prace jeśli jej nie mam itp.chciałam podkreślić ,że moje zycie wypada bardzo blado na tle przeciętnej 40letniej kobiety.

86

Odp: Poczucie zmarnowanego życia

Ale nikt Ci nie każe udawać, że jesteś szczęśliwa i wszystko jest okey. Mimo to próbuję Ci dać do zrozumienia, że nie Ty pierwsza i nie Ty ostatnia znajdujesz się w takim położeniu. Zadałem Ci parę konkretnych pytań, być może nie łatwych ale zostały pozostawione bez odpowiedzi. Może nieadekwatnie to zabrzmi ale od życia nie zawsze dostaje się to - czego by się oczekiwało, ale to od Nas zależy jak przyjmiemy to co dostaniemy w zamian.
To że żyjesz z takim samopoczuciem i przeświadczeniem o swoim życiu nie oznacza, że musi być już tak zawsze - to od Ciebie zależy co dalej zrobisz ze swoim życiem. Nie mam zamiaru pisać, że spełnisz swoje marzenia bo nie wiem jak będzie, ale brak rodziny nie jest równoznaczny z miałką i beznadziejną resztą tego życia. Opisujesz swoje życie jak pewien obraz i go celebrujesz a by cokolwiek uległo zmianie musisz wyjść poza ramę tego obrazu.
Poza tym ciekaw jestem jak wygląda profil przeciętnej 40 letniej kobiety? Słaba praca? a ślubowałaś że  nie opuścisz jej aż do śmierci? można zmienić. Napiszesz, że w małym mieście nie ma na co zmienić - to się przeprowadź do dużego miasta. Co Cię tak trzyma? Znajomi - o których kontakty jak sama napisałaś "żebrzesz"? Partner którego aktualnie nie posiadasz Cię w tym miejscu trzyma? Mieszkanie które wynajmujesz?
Skoro tak mało osiągnęłaś jak to opisałaś to nie wiele rzeczy pozostawisz. Zacząć od nowa można zawsze i wszędzie, ustalić nowe cele i priorytety. Trzeba jednak chcieć, a czego Ty chcesz?
Poza tym nie zrozumiałaś co chciałem przekazać Ci w poprzednim poście tylko skupiłaś się na tym, że mam 30 lat. Kolega którego pobieżnie opisałem ma 32 lata dopiero - ale swoim zachowaniem sam robi sobie krzywdę, ale ma dopiero 32 lata - mimo to jeśli się nie ogarnie to za 3 lata jego sytuacja się nie zmieni w żaden sposób i za kolejnych 5 lat też. Tak jak teraz jest w czarnej dupie tak potem nadal będzie.

But before you come to any conclusions
Try walking in my shoes

87

Odp: Poczucie zmarnowanego życia

Samotne życie jest niestety miałkie, beznadziejne, mało w nim radości...
Wiem,ze nie zawsze w życiu otrzymujemy to co byśmy chcieli,ale czy marzenie o posiadaniu rodziny jest jakieś wygórowane? dla większości osiągalne...
Zmiana pracy wbrew pozorom nie jest taka łatwa, ciężko  o dobrą,stabilna pracę. Nie mogę porzucić obecnej pracy dla jakiejś innej pracy ale np na zastępstwo, albo z niepewną przyszłością co do dalszego zatrudnienia po okresie próbnym. Jestem sama więc nie mogę sobie pozwolić na to,ze nagle zostaje bez pracy. wiem ze tu gdzie obecnie pracuje tez może kiedyś się wydarzy tak,ze zostanę zwolniona, ale póki co mam stalą umowę.
skupiłam się na tym,ze masz 30 lat,bo chciałam powiedzieć,ze będąc w Twoim wieku podobnie patrzyłam na świat, nie sądziłam,ze samotność z czasem zacznie mi tak doskwierać,ze przyjdzie w końcu czas,ze na pewne rzeczy będzie już za późno...

88

Odp: Poczucie zmarnowanego życia

Jeśli ktoś mówi, że bardzo czegoś chce, bardzo za czymś tęskni, jego życie bez tego jest puste, a jednocześnie nie robi nic, albo bardzo niewiele, by to mieć, by coś zmienić, no i nie ma w sobie ani krzty wiary i nadziei, to chyba jednak woli ten stan, który jest.
Każda zmiana to ryzyko, a nie każdy ma w sobie gotowość na zmiany.
Ale żeby coś zmienić trzeba coś zmienić, samo nie przyjdzie.
Nie mam na myśli szukania na siłę faceta, związku, ale mówię o gotowości do zmiany postrzegania siebie, nastawienia do świata.

89

Odp: Poczucie zmarnowanego życia

Kaja mało mnie znasz,żeby wiedzieć co robię a czego nie.
Dla mnie akceptacja to zgoda na coś, a ja zgody na samotne życie nie wyrażam i tyle. Drażnią mnie takie pseudopsychologiczne haska typu "pokochaj siebie ' itp. itd. Kocham siebie , szanuję i dlatego nie wyrażam zgody na to ,aby swoje życie przeżyć w samotności.
Poza tym jako kobieta chyba doskonale wiesz,ze na pewne sprawy w życiu jest za późno i np. co z tego ,ze kobieta pragnie dziecka jak z racji wieku już go nie może miec??? samo pragnienie nie wystarczy, nie zawsze chcieć to móc.

90

Odp: Poczucie zmarnowanego życia

Fakt, nie wiem co robisz, a czego nie robisz. Ale po tym jak TY przedstawiasz siebie, ja postrzegam Cię jako kobietę, która nie widzi nic poza faktem "nie mam dzieci, nie mam rodziny"i nie chce zobaczyć nic więcej poza tym czego jej brak. I będąc w bardzo podobnej sytuacji do Twojej wiem jedno- nie dopuszczę do tego, by moje poczucie niespełnienia w kilku obszarach życia miało wpływ na całą resztę. Dlatego dziękuję Ci za poruszenie tego tematu.

91

Odp: Poczucie zmarnowanego życia

Kaja ,bo w życiu jest kilka obszarów te ważne i mniej ważne( oczywiście każdy człowiek ma inną hierarchię). I dla mnie akurat rodzina jest tym najważniejszym obszarem w życiu. To,ze nie zrobiłam kariery zawodowej, nie osiągnęłam jakiegoś określonego statusu materialnego nie jest dla mnie problemem. Ale brak rodziny już tak....Nic na to nie poradzę.

92

Odp: Poczucie zmarnowanego życia

Milko, mimo wszystko nie jesteś w stanie odpowiedzieć po co tu jesteś i w jakim celu założyłaś ten wątek. Raczej sam sobie dopowiem, że w moim odczuciu chodzi Ci jedynie o możliwość wyrzucenia tego co w Tobie siedzi.

" nie dopuszczę do tego, by moje poczucie niespełnienia w kilku obszarach życia miało wpływ na całą resztę " to co napisała Kaja74 to sama życiowa prawda. Jeżeli skupimy się na jednym i tylko jednym, nie będziemy mieć możliwości dostrzeżenia wszystkiego innego dookoła i będziemy stać w miejscu.

But before you come to any conclusions
Try walking in my shoes

93

Odp: Poczucie zmarnowanego życia

tylko kobieta w wieku 40 lat jeszcze moze miec dzieci , kiedys duzo kobiet rodziło własnie w tym wieku dzieci .
To nie jest zaden problem aby postaracsie o dzidziusia i byc spełniona matka

94

Odp: Poczucie zmarnowanego życia

witajcie pozdrawiam zwłaszcza elżbiete 47 i truskaweczkę67
mimo że nie było pieknie nie mam poczucia zmarnowanego zycia, moja terapeutka zaszczepiła we mnie nieświadomie sposób na przygnębienie - mianowici wymyslam zadania które realizuję, to proste domowe czynności ale ja nie mogłam sie do nich zmusić. Teraz z mniejszym lub większym  powodzeniem realizuje to i trzymam się planu, to mi daje poczucie wartości że ja tez coś mogę czy umiem, poczucie ze trochę panuję nad organizacją zycia, może to małe osiagnięcie ale mnie trzyma w ryzach

Odpiszę na poczcie na maile,  dziewczyny,  nie pisałam bo były gorsze godziny, niestety często nastrój leci mi na całego

95

Odp: Poczucie zmarnowanego życia

Witaj KRUK
tak trzymaj , małe rzeczy ciesza i tymbardziej to co sami robimy i ze swoich sukcesow trzeba sie cieszyc .
a tez małe kroczki to sukces .

96

Odp: Poczucie zmarnowanego życia

to prawda  że każdy potrzebuje czasem pogłaskania po główce i docenienia jaki jest wspaniały
ja sokoro nie mogłam doczekac się tego od otoczenia sama zaczęłam pod wpływem rozsądnej terapii dostrzegać swoje zalety i umiejętności, zaczęłam od zycia teraz porządkuję mieszkanie potrzebne mi było dostrzeżenie tego co umiem zrobić a z czym inni sobie nie radzą. To drobiazgi np bałagan w domu a u mnie staram sie o porządek oczywicie bez przesady ale dom nie może mnie przygnębiać Takie myslenie przebiosłam na ciuchy, kosmetyki. Ograniczam sie do niezbędności i przydatności ale nie wchodzę na ścieżk.ę pragmatyzmu.
Nie wariuję. Nie radzę sobie niestety z relacjami w związku, winy upatruję w sobie, trudno najwy żej będę sama bo partner odejdzie.
To forum mimo że jestem tu kilka dni daje mi możliwośc rozmowy w kryzysowych chwilach gdy mam tzw "niedobra chwilę"

97

Odp: Poczucie zmarnowanego życia

i to jest wazne , ze własnie mozna porozmawiac, ale tez wylac z siebie to co gryzie nas w srodku .
i to , ze piszesz to co czujesz z czym sie borykasz , to zawsze krok do przodu

98

Odp: Poczucie zmarnowanego życia

Mrok napisałam tu,żeby komuś się wyżalić, bo w realnym życiu tego nie robię

" nie dopuszczę do tego, by moje poczucie niespełnienia w kilku obszarach życia miało wpływ na całą resztę " to co napisała Kaja74 to sama życiowa prawda. Jeżeli skupimy się na jednym i tylko jednym, nie będziemy mieć możliwości dostrzeżenia wszystkiego innego dookoła i będziemy stać w miejscu.

Mrok można się rozwijać zawodowo, mieć pasje itp.itd ale to nie spowoduje,ze ból z powodu niespełnienia będzie mniejszy...
znam 2 kobiety starsze ode mnie które mimo pragnienia posiadania rodziny nie mają jej, realizują się zawodowo, mają pasje, pomagają innym, a mimo to miały w swoim życiu epizod związany z nadużywaniem alkoholu, bo mimo wszystko nie radziły sobie z samotnością, wracały do pustego mieszkania.

99 Ostatnio edytowany przez rampampam (2016-10-29 19:36:28)

Odp: Poczucie zmarnowanego życia

Milko, w moim życiu różnie bywało i nadal róžnie bywa. Jednego się nauczyłam. Życie wymaga elastyczności. Im bardziej będziesz się sztywno trzymać obranego kierunku, tym bardziej będziesz nieszczęśliwa. Musisz coś zmienić,  podejście albo własne standardy. Myślę,  że to konieczne.

100

Odp: Poczucie zmarnowanego życia
milka76 napisał/a:

Mrok można się rozwijać zawodowo, mieć pasje itp.itd ale to nie spowoduje,ze ból z powodu niespełnienia będzie mniejszy...
znam 2 kobiety starsze ode mnie które mimo pragnienia posiadania rodziny nie mają jej, realizują się zawodowo, mają pasje, pomagają innym, a mimo to miały w swoim życiu epizod związany z nadużywaniem alkoholu, bo mimo wszystko nie radziły sobie z samotnością, wracały do pustego mieszkania.

Hmm, ale to nie tylko przez samotność się rozpiły jak mówisz, ale one widać tak reagują na stres, niepowodzenia, jakby miały kłopoty w pracy, albo kłopoty z mężem czy dziećmi to tez mogły by uciekać w alkohol.

Masz 40 lat nie wiesz co przyszłośc przyniesie. Może za rok o tej porze wszystko się zmieni, będziesz w związku, a może nadal będziesz sama, kto to wie i skąd możesz wiedzieć. No tak to już jest . Ty nie masz męża, bardzo Ci tego brakuje. Ktoś może być w związku małżeńskim i nie może mieć dzieci - jemu brakuje dziecka. Inny z kolei ma rodzinę, ale jest chory albo nie ma pracy i pieniędzy, dla każdego jego problem jest najważniejszy.

Co nie znaczy, że jakos chcę Ci wmówić, ze samotność jest dla Ciebie w porządku, bo  uważam, że w sumie człowiek nie jest stworzony do samotności. Osobiście może znam ze 2-3 przypadki, gdzie rzeczywiście kobieta albo mężczyzna wybrała życie samotnika, taką naprawdę samotność z wyboru. Reszta żyje w związkach formalnych i nie formalnych, mniej już bardziej udanych.
Ty jeteś sama - no cóż na razie jest jak jest, może się zmieni, może nie zmieni. Myślę, że ważna jest tu otwartość na nowe a jednocześnie nie brnięcie w znajomości bez przyszłości , coś na zasadzie - ostatni dzwonek na wyjście za mąż czy urodzenie dziecka - bo to tak jak sądzę nie działa.

Takie dołowanie się, że jestem sama, byłam sama, będę sama - też Ci na dobre nie wyjdzie, bo się jeszcze gorzej pognębisz, zdołujesz a wtedy już nie zauważysz żadnych innych radości, albo będziie Ci je trudniej zauważyć, bo samo życie to różne płaszczyzny: i przyjaźnie i praca i rozwój duchowy i zainteresowania i rodzina (rodzice , rodzeństwo) no i oczywiście własna rodzina (mąż, dzieci).
Dobrze osiągnąć jakąś równowagę w tym wszystkim, no wiesz, nie skupiać się na braku czegoś, pomimo, że tego czegoś aktualnie nie ma.
Bo jak mówię, to czy jak mówisz "zmarnowałaś życie" to tego tak naprawdę nie wiesz, to powiesz jak będziesz okropnie stara, będziesz mogła jakoś to wszystko ogarnąć i wyciągnąć wnioski i zrobić jakieś podsumowanie.

Wiem , że to ciężkie i nie zgadzam się z głosami tutaj, że ten facet, dziecko, to nie jestnaprawde takie ważne, bo sądzę, że tak łatwo mówić osobą będącym juz 5, 10, 15 lat w małżeństwie, mającym dzieci, możę te osoby mówią tak przez pryzmat własnych doświadczeń, z mężem czasami się kłócą, dzieci też nie są aniołami, życie nie jest lukrowane. To są te minusy.
Tak samo rozumiem, że inaczej sytuację bycia samemu odbiera osoba będąca 10 czy 15 lat sama, albo całe życie sama - uwiera taka myśl już znacznie i można mieć już dosyć takiego stanu.

Może znajdż jakiś punkt zaczepienia, punkt od którego mogłabyś się odbić, a przynajmniej nie popadać w dalsze czarnowidztwo. Bo życie samemu nie jest wesołe, ale życie samemu plus dodatkowo poczucie jego zmarnowania to już zupełnie nie jest fajne uczucie.
Co do poszukiwań faceta to Ci nie poradzę. Czy portale randkowe, czy znajomości w pracy, jakieś kółka zainteresowan czy może studia, albo imprezy rodzinne - wydaje się każde miejsce dobre. Czasem miejsce takie to zwykła ulica, dom towarowy czy bazar. Kto to wie. Mam wrażenie, że nie ma tu recepty ani jednej drogi. Jak tak patrzę po znajomych, to każdy miał inną historię. Ktoś tam poznał się jeszcze na studiach. Inny na wakacjach, gdzieś na wczasach. Jeszcze inni na imieninach, dyskotekach (tak, nawet dla tych starszych wink), ktoś tam na dworcu albo przez pomyłkowy telefon. Nikt sobie nie zaplanował miejsca, czasu oraz sposobu zapoznania. Miejsce zamieszkania - hm teoretycznie w wielkich miastach jest łatwiej ale to tylko statystyka. I w takim Nowym Jorku też jest pewnie parę tysięcy samotnych, pomimo tego, że naokoło pełno ludzi. Więc statystyka swoje, a co się wydarzy tego nie wiadomo.
Jak sobie to wszystko poukładasz, osiągniesz bardziej taki wewnętrzny spokój to będzie ci łatwiej, chociaż żadnej recepty ci to nie da na to czy kogoś poznasz, ale też nie da ci to też pewności, ze już zawsze będziesz sama.
Tu pewności nie ma i nie będzie. Ale tak z doświadczenia Ci napiszę, że zauważyłam, ze przynajmniej wszystko u mnie dzieje się po coś, co zauważam dopiero po czasie i tak jakoś "wychodzi", że okazuje się to być korzystne rozwiązanie w dalszej perspektywie.
To na tyle.

gg 48623644

101

Odp: Poczucie zmarnowanego życia

Rossanka-  ale im jestem starsza tym trudniej mi zachować ten wewnętrzny spokój i równowagę, bo tracę nadzieję na zmiany...
Na spotkania rodzinne nawet już nie chodzę, bo wracam z nich zdołowana.
Myślę,ze jak ktoś jest sam nie z własnego wyboru to zawsze będzie mu towarzyszyło poczucie zmarnowanego,niezrealizowanego życia...

102

Odp: Poczucie zmarnowanego życia
milka76 napisał/a:

Rossanka-  ale im jestem starsza tym trudniej mi zachować ten wewnętrzny spokój i równowagę, bo tracę nadzieję na zmiany...
Na spotkania rodzinne nawet już nie chodzę, bo wracam z nich zdołowana.
Myślę,ze jak ktoś jest sam nie z własnego wyboru to zawsze będzie mu towarzyszyło poczucie zmarnowanego,niezrealizowanego życia...

To tym bardziej lepiej dla Ciebie, aby trochę przeprogramowac sobie myślenie jak napisałam wyżej. 
Może się za rok dwa coś zmieni i już nie będziesz wolna, a może się nic nie zmieni , wówczas ze swoim teraźniejszym myśleniem bedzieszt miala jeszcze gorzej, bo będziesz coraz starsza i starsza i coraz bardziej się będziesz zapętlac w te swoje myślenie.
I to się będzie pogłębialo, bedziesz coraz bardziej nieszczęśliwa.

Twoj wybór jest teraz czy trochę zmienić podejście,  czy też nie. Gwarancji na to, czy kogoś poznasz nie ma i  napisałam wcześniej nie masz też gwarancji, że nikogo nie poznasz. Tu się nie da tak zaplanować.

Pewnie, że lepiej jest żyć z kimś,  samemu też,  ale przez chwilę,  przez jakiś czas, nie na stałe,  tak sądzę.  Ale w zyciu mogą wystąpić te dwie opcje. Tu nie ma jednego przepisu.

gg 48623644

103

Odp: Poczucie zmarnowanego życia

Tylko,ze ta zmiana myślenia nie jest łatwa, jest wręcz niemożliwa. Co z tego,ze przez chwilę jest w miarę ok, jak za chwile jest dół. i im jestem starsza tych dołów jest więcej i trudniej mi się z nich pozbierać....

104

Odp: Poczucie zmarnowanego życia
milka76 napisał/a:

Tylko,ze ta zmiana myślenia nie jest łatwa, jest wręcz niemożliwa. Co z tego,ze przez chwilę jest w miarę ok, jak za chwile jest dół. i im jestem starsza tych dołów jest więcej i trudniej mi się z nich pozbierać....

Tak zmiana jest bardzo trudna, ale nie całkiem niemożliwa. I tak, tu nie chodzi o zmianę na chwilę,  tylko na tak dłużej jak piszesz.  Można nad tym popracować,  aby było chociaż  ciut  lepiej  na początek.  Tylko to ju zależy od Ciebie, będzie ciężko i trudno.
I zobacz, sama piszesz, im jesteś starsza tym dołów przez takie nastawienie jest więcej. Sama to widzisz.

gg 48623644

105

Odp: Poczucie zmarnowanego życia

Tak dołów jest więcej,ale tez trudniej zmienić myślenie,bo niestety samotność z wiekiem coraz bardziej doskwiera.Poza tym im człowiek starszy tym ma mniej nadziei na pozytywne zmiany w swoim życiu. Poza tym im jestem starsza tym częściej robię podsumowanie  dotychczasowego życia i niestety wypada ono bardzo blado....

106

Odp: Poczucie zmarnowanego życia
milka76 napisał/a:

Tak dołów jest więcej,ale tez trudniej zmienić myślenie,bo niestety samotność z wiekiem coraz bardziej doskwiera.Poza tym im człowiek starszy tym ma mniej nadziei na pozytywne zmiany w swoim życiu. Poza tym im jestem starsza tym częściej robię podsumowanie  dotychczasowego życia i niestety wypada ono bardzo blado....

Powiem nawet, że bardzo trudno zmienić takie myślenie.
Chcesz je zmienić?

gg 48623644

107

Odp: Poczucie zmarnowanego życia

próbuję je zmienić,ale zmiany są tylko na chwilę. I im jestem starsza to te chwile względnego spokoju są krótsze, częściej się rozklejam. Od jakiegoś czasu nawet informacja,ze jakaś tam znajoma ślubuje,albo jakaś urodziła dziecko powoduje,ze łzy napływają mi do oczu...

108

Odp: Poczucie zmarnowanego życia
milka76 napisał/a:

próbuję je zmienić,ale zmiany są tylko na chwilę. I im jestem starsza to te chwile względnego spokoju są krótsze, częściej się rozklejam. Od jakiegoś czasu nawet informacja,ze jakaś tam znajoma ślubuje,albo jakaś urodziła dziecko powoduje,ze łzy napływają mi do oczu...

To normalne że wtedy ci przykro bo zmiany są tylko na chwilę,  więc dlatego nie działa.  Wtedy robi się coraz gorzej, bo do końca możesz nie być przekonana do takiego myślenia. Jakby takie nowe myślenie okrzepło, było by ci trochę lżej.

gg 48623644

109

Odp: Poczucie zmarnowanego życia

Tylko co zrobić jak zmiana myślenia jest tylko chwilowa? a takich sytuacji,które doprowadzają do smutku bardzo dużo? przecież wokoło toczy się normalne życie, ludzie zakładają rodziny, rodzą się dzieci,koleżanki w pracy opowiadają o swoich dzieciach, zachodzą w ciąże, wychodzą za mąż, rozmawiają o przygotowaniach do ślubu itp. itd i .W takich momentach jeszcze bardziej czuje swoje wyobcowanie, swoja samotność....

110

Odp: Poczucie zmarnowanego życia
milka76 napisał/a:

Tylko co zrobić jak zmiana myślenia jest tylko chwilowa? a takich sytuacji,które doprowadzają do smutku bardzo dużo? przecież wokoło toczy się normalne życie, ludzie zakładają rodziny, rodzą się dzieci,koleżanki w pracy opowiadają o swoich dzieciach, zachodzą w ciąże, wychodzą za mąż, rozmawiają o przygotowaniach do ślubu itp. itd i .W takich momentach jeszcze bardziej czuje swoje wyobcowanie, swoja samotność....

Tylko, że "koleżanki" opowiadają o tym o czym chcą poopowiadać - z reguły słyszy się samą sielankę, a brudy pozostają tylko dla "swoich". Z mojej pracy wiem jak "idealni" i przykładni wyglądają za zamkniętymi drzwiami, dramat goni dramat. Każdy kij ma dwa końce miej tego świadomość - może Ci to pomoże zobaczyć też drugie dno tych sytuacji "doprowadzających" Cię do smutku.

But before you come to any conclusions
Try walking in my shoes

111 Ostatnio edytowany przez ZlaKobieta33))))) (2016-10-30 12:22:12)

Odp: Poczucie zmarnowanego życia

Podsumowujac:
Autorka nie chce kota i nie chce psa, rozwodnika tez nie chce bo pewnie ma dzieci i byla Zone ( no tak innaczej nie byl by rozwodnikiem ) a i jeszcze najlepiej by bylo jakby mieszkal 2 przecznice dalej, hmmmmm

A moze bys chciala zeby zapukal do twoich drzwi odrazu bez psa i kota za to z pierscionkiem zareczynowym ???

Jestes leniwa, smutnobrzmiaca,matowa i szukasz czegos na co niestety nie masz co liczyc proponuje obnizyc progi ale jak dla mnie z takim podejsciem nie znajdziesz szybko kogos, jak pisali porzednicy czas cos zmienic i to najwyzszy

GG 11140055

112

Odp: Poczucie zmarnowanego życia
milka76 napisał/a:

Tylko co zrobić jak zmiana myślenia jest tylko chwilowa? a takich sytuacji,które doprowadzają do smutku bardzo dużo? przecież wokoło toczy się normalne życie, ludzie zakładają rodziny, rodzą się dzieci,koleżanki w pracy opowiadają o swoich dzieciach, zachodzą w ciąże, wychodzą za mąż, rozmawiają o przygotowaniach do ślubu itp. itd i .W takich momentach jeszcze bardziej czuje swoje wyobcowanie, swoja samotność....

Napisałam Ci w tym długim poście co i jak. Przeczytaj jeszcze raz bo w sumie wszystko tam zawarłam.
Dąż do tego, aby być w związku, bo jeśli partner do rzeczy to pewnie, że takie życie jest lepsze niż życie samemu, wiem, bo miałam i to i to. Tylko, że za bardzo się skupiasz na jego braku, zaniedbując inne pola życia.
Sama piszesz, że masz takie myślenie i z roku na rok jest gorzej - no to jeśli tak będziesz myślała, to faktycznie będzie coraz gorzej.
Tu nie ma złotej rady, jak wejść w związek, bo tego nie wiadomo. Jak mówie może za rok będziesz z kimś a może nie. Tylko jak nie będziesz, to lepiej dla Ciebie i Twojego samopoczucia być zadowolonym z reszty życia, niż się całkiem unieszczęśliwić takim myśleniem.

Wiem, że małzenstwa też nie zawsze są kolorowe, ale wiem też, że bycie samemu też nie jest fajne. Tego nie zastąpi praca ani hobby. Ale też dla kogoś bez pracy , jego pracy nie zastąpi mu związek itd.
Wybiegać w przyszłość też nie ma co, bo nie wiadomo co będzie.
Przydała by się tu większa elastyczność.

gg 48623644

113

Odp: Poczucie zmarnowanego życia

Mrok to nie jest tak,ze ja mam sielankową wizje życia rodzinnego, bo to nieprawda. Znajomi mówią też o swoich problemach czy to z mężem czy z dziećmi,albo teściami, o kłopotach finansowych itp,itd. Ale tez mówią o swoich radościach. Czyli takie prawdziwe życie.Moje życie jest bezbarwne. Zaraz ktoś napisze,ze trzeba mieć pasje itp.itd. Mam zainteresowania,ale mogę je tylko rozwijać na tyle na ile pozwalają mi finanse czyli w sumie na niewiele -książki z biblioteki,nauka języka, film w TV lub na necie czyli taki standard,robią to tez Ci, którzy są w związkach, mają rodziny.
Podróże, kawiarnie,kina,teatry, fitnesy, tance -na to trzeba mieć fundusze.
Rossanka- tez poznałam smak bycia w związku  i wiem,ze samotne życie nie jest dla mnie. Ale na rynku matrymonialnym czuję się jak towar przeterminowany.Na portalach randkowych zero odzewu, jeszcze 2-3 lata temu spotykałam się z facetami poznanymi na necie, teraz dla nich już nie istnieję. No chyba tylko dla takich co szukają przygód bez żadnych zobowiązań.
Tak komuś bez pracy związek nie zastąpi pracy, ale na pewno takiej osobie łatwiej szuka się nowej pracy, a gdy np. taka samotna osoba nagle traci prace i zostaje bez żadnego wsparcia,musi sama zapłacić za czynsz itp itd. ??Aż się boję pomyśleć....

Złakobieta--a dlaczego mam chcieć rozwodnika???kogoś,kto już był w małżeństwie , ma zobowiązania wobec dzieci? Pomimo tego,ze samej mi jest źle nie zamierzam pchać się w związek tylko po to żeby być z kimś. Przez chwilę przerabiałam to i dziękuję.

114

Odp: Poczucie zmarnowanego życia
milka76 napisał/a:

Mrok to nie jest tak,ze ja mam sielankową wizje życia rodzinnego, bo to nieprawda. Znajomi mówią też o swoich problemach czy to z mężem czy z dziećmi,albo teściami, o kłopotach finansowych itp,itd. Ale tez mówią o swoich radościach. Czyli takie prawdziwe życie.Moje życie jest bezbarwne. Zaraz ktoś napisze,ze trzeba mieć pasje itp.itd. Mam zainteresowania,ale mogę je tylko rozwijać na tyle na ile pozwalają mi finanse czyli w sumie na niewiele -książki z biblioteki,nauka języka, film w TV lub na necie czyli taki standard,robią to tez Ci, którzy są w związkach, mają rodziny.
Podróże, kawiarnie,kina,teatry, fitnesy, tance -na to trzeba mieć fundusze.
Rossanka- tez poznałam smak bycia w związku  i wiem,ze samotne życie nie jest dla mnie. Ale na rynku matrymonialnym czuję się jak towar przeterminowany.Na portalach randkowych zero odzewu, jeszcze 2-3 lata temu spotykałam się z facetami poznanymi na necie, teraz dla nich już nie istnieję. No chyba tylko dla takich co szukają przygód bez żadnych zobowiązań.
Tak komuś bez pracy związek nie zastąpi pracy, ale na pewno takiej osobie łatwiej szuka się nowej pracy, a gdy np. taka samotna osoba nagle traci prace i zostaje bez żadnego wsparcia,musi sama zapłacić za czynsz itp itd. ??Aż się boję pomyśleć....
ję.

Rozumiem, ale też zrozum, że takim myśleniem i dołowaniem się nie pomagasz sobie, a sprawiasz, że czujesz się coraz gorzej. Tylko tyle chcę powiedzieć.
I wiesz, jak trafiasz na kogoś, kto chce tylko zabawy to dla niego zawsze będziesz za stara, za gruba, za chudz, za biedna, nie takie włosy, figura... takimi ludżmi nie przejmuj się bo szkoda czasu.
A tak myślę, że jak spotkasz faceta, ale na przykład dzieci już nie będziesz mogła mieć, ale on naprawdę będzie chciał z Tobą żyć, to nie sprawi, ze Cię przez to skreśli. Tak sądzę. Chcesz mieć dzieci ale jakbyś poznała faceta i okazałby  się być bezpłodny, to co zostawisz go? To tak nie działa.
No tak, pasje, hobby, praca nie zapełni miejsca przeznaczonego na związek, rodzinę, dzieci, ale nie o to przecież chodzi. Tu chodzi o  to , żeby te wszystkie rzeczy były niezależnie od posiadania czy nie posiadania rodziny. Tak to widzę. Bo tak naprawdę związku i rodziny nic Ci nie zastąpi, ani praca ani hobby. Tak jak pracy nie zastąpi ci rodzina, albo umiejętniści nie zastąpią Ci pieniądze - rpzumiesz?
Tu nie chodzi o to, aby jakieś rzeczy zastąpiły ci chęć stworzenia związku, rodziny, bo to nigdy nie nastąpi. Tylko o takie właśnie nieskupianie się na braku czegoś pomimo tego braku.

gg 48623644

Posty [ 77 do 114 z 1,087 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 29 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » SAMOTNOŚĆ » Poczucie zmarnowanego życia

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin
© www.netkobiety.pl 2007-2016