Jak pomóc sobie, przy pijącym mężu , ukrywajacym to? Zostałam z tym s - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Jak pomóc sobie, przy pijącym mężu , ukrywajacym to? Zostałam z tym s

Strony Poprzednia 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 39 do 76 z 90 ]

39

Odp: Jak pomóc sobie, przy pijącym mężu , ukrywajacym to? Zostałam z tym s
Wielokropek napisał/a:

Tytuł wątku: "Jak pomóc sobie, przy pijącym mężu, ukrywającym to? Zostałam z tym sama." Podjęłaś decyzję o własnej terapii, "pozwól" swemu mężowi na podjęcie swojej decyzji.
Przeczytałaś cytat nt. objawów choroby alkoholowej? Nie wyciągnęłaś żadnych wniosków? Dalej masz wątpliwości. Czy coś może je rozwiać? Jeśli tak, to co?

Wielokropku,  masz rację,  po prostu ciężko mi to przyjąć do wiadomości,  muszę oswoić się z tą myślą, że mój mąż jest ...
I tak jak w tytule,  najpierw muszę pomóc sobie

Reklama
Zobacz podobne tematy :

40

Odp: Jak pomóc sobie, przy pijącym mężu , ukrywajacym to? Zostałam z tym s

Od kilku dni jesteśmy na urlopie.  Mało ze sobą rozmawiamy,  mąż przeważnie odpowiada tylko na pytania,  mówiąc tak, nie lub niewiem.  Jak jechaliśmy,  na wczasy wogóle ze mną nie rozmawiał, jak przyjechaliśmy na miejsce,  położył się spać,  ja poszłam z córką pospacerować,  nad morzem,  on w ten dzień wogóle nie wyszedł z pokoju. Jeśli gdzieś idziemy,  on idzie z fochem, kiedy zapytałam,  czy nie szkoda mu urlopu, na takie fochanie,  czy nie może normalnie ze mną rozmawiać,  twierdzi, że niewie o co mi chodzi.  Oszaleć można. Próbuję nie zwracać uwagi na jego zachowanie .  Cieszyłam się, że w końcu będę mogła odpocząć, tu psychicznie i fizycznie, jednak jest to coraz trudniejsze.  Jak już tu byliśmy,  zadzwoniła do mnie kuzynka  z pytaniem, czy mogłabym rozejrzeć się im za kwaterami. Więc znalazłam im kwatery,  przyjechały trzy kuzynki, dwie są same z dziećmi a jedna z mężem.
Jak się dowiedział, że chcą, tu przyjechać, spytał,  czy nie mogą jechać gdzie indziej,  i czy my nie możemy być sami na urlopie. Powiedziałam, że ja to się czuje jak bymtu była sama,  może wkoncu będę miała z kim porozmawiać.  One są z kilometr od nas,  jak widzieliśmy się z nimi, w pierwszy dzień, mój mąż wkoncu zaczął ,  opowiadać , rozmawiać  (oczywiście nie ze mną,  tylko z kuzynką ) ale dobre i to przynajmniej był bez focha,  rozgadany, jak by nie mój mąż. Wczoraj spotkaliśmy się z drugą kuzynką i jej mężem,  zrobiliśmy sobie długi spacer,  miałam w końcu z kim porozmawiać,  po żartować.  Oczywiście kiedy zostajemy sami,  znów zamyka się w sobie,  nie rozmawia ze mną.
Żałuję, że znalazłam tą okropną wódkę,  chyba wolałabym,  żeby napił się tego piwa i normalnie ze mną rozmawiał.
Ja od wczoraj źle się czuje,  obudziłam się wczoraj w nocy z bólem w okolicach serca,  w ciągu dnia, kilkakrotnie, powtarzał mi się ten ból.  Dziś w nocy też się obudziłam z bólem w mostku,  nie mogłam już do rana usnąć , chyba to nie serce ale nie mogłam się położyć bo ból wracał,  przechodził jak siedziałam,  później było mi niedobrze, usnęłam dopiero rano.  Niewiem co to może być? Kiedyś już tak miałam,  to lekarz stwierdził, że to od kręgosłupa,  mam też od paru lat problemy z trzustką i żołądkiem oraz jelitami,  a  może coś mi tam w środku wyrosło ,  i to powoduje ucisk.
Siedzę teraz sama w pokoju,  mąż poszedł z córką na plażę,  a ja przeżywam, jakieś niepokoje. 
Mam już dosyć tych swoich dolegliwości,  żebym chociaż wiedziała co mi jest.
Siedzę i marnuje czas,  zamiast cieszyć, się tym wyjazdem.

41

Odp: Jak pomóc sobie, przy pijącym mężu , ukrywajacym to? Zostałam z tym s
żanetka napisał/a:

(...) Siedzę i marnuje czas,  zamiast cieszyć, się tym wyjazdem.

Cóż... . Możesz cieszyć się tym wyjazdem. smile

Doskonale opisałaś problem osoby współuzależnionej, która nie wie, jak się zachowywać, gdy alkoholik przestanie pić.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.
Reklama

42 Ostatnio edytowany przez Amethis (2016-08-04 13:12:30)

Odp: Jak pomóc sobie, przy pijącym mężu , ukrywajacym to? Zostałam z tym s
żanetka napisał/a:

Żałuję, że znalazłam tą okropną wódkę,  chyba wolałabym,  żeby napił się tego piwa i normalnie ze mną rozmawiał.

przeczytaj sobie to co napisałaś i się zastanów,
czy dając/godząc się na to, w zamian co byś zyskała?

potem sobie odpowiedz czy to jest normalna rozmowa, czy musisz kupować normalną rozmowę??
czy Ona bez alkoholu nie może zaistnieć

to co przechodzisz, to jest reakcja organizmu na stres, który zapewne powstał poprzez ta sytuację,
błędnym kołem jest założenie że można temu zaradzić, obniżając poprzeczkę

obniżanie poprzeczki, to jest ślepy zaułek, dla Ciebie, dla Dziecka, dla związku
współczuje Ci, sam kiedyś takie wakacje zgotowałem,

korzystaj z wakacji, odpoczywaj, dzieciaki zawsze są warte poświecenia czasu i uwagi, myśli i działania kieruj na coś pozytywnego, szum morza jest bardzo fajny, można pożeglować daleko big_smile

nie ma co niańczyć dorosłej osoby, musi zacząć sam o siebie dbać, wtedy będzie gotowy, tak to lipton jak to się mówi

"Wędrowcze, droga przepadła; trzeba ją idąc, odkrywać"
"Twoją rzeczywistą i ostateczną prawdą jest sposób, w jaki przeżywasz swoje życie, a nie idee, w które wierzysz"

43

Odp: Jak pomóc sobie, przy pijącym mężu , ukrywajacym to? Zostałam z tym s
Wielokropek napisał/a:
żanetka napisał/a:

(...) Siedzę i marnuje czas,  zamiast cieszyć, się tym wyjazdem.

Cóż... . Możesz cieszyć się tym wyjazdem. smile

Doskonale opisałaś problem osoby współuzależnionej, która nie wie, jak się zachowywać, gdy alkoholik przestanie pić.

To, że siedzę i marnuje czas,  to absolutnie nie przez jego zachowanie,  fakt nie jestem zachwycona jego fochami,  ale nie przeszkadza mi to w miłym spedzaniu czasu.  To, że zrezygnowałam z wyjścia z nimi na plażę, to przez swoje dolegliwości. Ciężko się czymś cieszyć,  jeśli zdrowie nie dopisuje.

Reklama

44

Odp: Jak pomóc sobie, przy pijącym mężu , ukrywajacym to? Zostałam z tym s
Amethis napisał/a:
żanetka napisał/a:

Żałuję, że znalazłam tą okropną wódkę,  chyba wolałabym,  żeby napił się tego piwa i normalnie ze mną rozmawiał.

przeczytaj sobie to co napisałaś i się zastanów,
czy dając/godząc się na to, w zamian co byś zyskała?

potem sobie odpowiedz czy to jest normalna rozmowa, czy musisz kupować normalną rozmowę??
czy Ona bez alkoholu nie może zaistnieć

to co przechodzisz, to jest reakcja organizmu na stres, który zapewne powstał poprzez ta sytuację,
błędnym kołem jest założenie że można temu zaradzić, obniżając poprzeczkę

obniżanie poprzeczki, to jest ślepy zaułek, dla Ciebie, dla Dziecka, dla związku
współczuje Ci, sam kiedyś takie wakacje zgotowałem,

korzystaj z wakacji, odpoczywaj, dzieciaki zawsze są warte poświecenia czasu i uwagi, myśli i działania kieruj na coś pozytywnego, szum morza jest bardzo fajny, można pożeglować daleko big_smile

nie ma co niańczyć dorosłej osoby, musi zacząć sam o siebie dbać, wtedy będzie gotowy, tak to lipton jak to się mówi

Chyba się trochę w tym wszystkim pogubiłam.  Człowiek jest zdolny chyba do wielu poświęceń, żeby w końcu mógł mieć święty spokój.  A jeśli chodzi o szum morza,  to naprawdę go uwielbiam, i długie spacery, to mnie uspokaja,  czuję się wtedy zrelaksowana.  Wczoraj się tyle naspacerowałam,  byłam naprawdę szczęśliwa  (w poprzednie dni również) ,  bez względu na wszystko. A tu w nocy taka  ,,niespodzianka"  Czasami to myślę, że  ktoś czuwa nad moją osobę,  abym nie czuła się za szczęśliwa.
Jak za bardzo cieszę się życiem,  to zaraz mnie przygniata, i na nowo muszę się podnosić.

45 Ostatnio edytowany przez Amethis (2016-08-04 18:57:51)

Odp: Jak pomóc sobie, przy pijącym mężu , ukrywajacym to? Zostałam z tym s

A co gwarantuje CI święty spokój, jest cos takiego,nie sądzę zawsze jest coś

Swietego spokoju nie kupisz, możesz wypracować w sobie, jeśli juz tak mowimy

Dostałaś troche sprzecznych informacji z tymi które posiadałaś, w pewnym sensie otworzono Ci oczy

I to jest dobro dla Ciebie,

"Wędrowcze, droga przepadła; trzeba ją idąc, odkrywać"
"Twoją rzeczywistą i ostateczną prawdą jest sposób, w jaki przeżywasz swoje życie, a nie idee, w które wierzysz"

46

Odp: Jak pomóc sobie, przy pijącym mężu , ukrywajacym to? Zostałam z tym s
żanetka napisał/a:

Od kilku dni jesteśmy na urlopie.  Mało ze sobą rozmawiamy,  mąż przeważnie odpowiada tylko na pytania,  mówiąc tak, nie lub niewiem.  Jak jechaliśmy,  na wczasy wogóle ze mną nie rozmawiał, jak przyjechaliśmy na miejsce,  położył się spać,  ja poszłam z córką pospacerować,  nad morzem,  on w ten dzień wogóle nie wyszedł z pokoju. Jeśli gdzieś idziemy,  on idzie z fochem, kiedy zapytałam,  czy nie szkoda mu urlopu, na takie fochanie,  czy nie może normalnie ze mną rozmawiać,  twierdzi, że niewie o co mi chodzi.  Oszaleć można. Próbuję nie zwracać uwagi na jego zachowanie .  Cieszyłam się, że w końcu będę mogła odpocząć, tu psychicznie i fizycznie, jednak jest to coraz trudniejsze.  Jak już tu byliśmy,  zadzwoniła do mnie kuzynka  z pytaniem, czy mogłabym rozejrzeć się im za kwaterami. Więc znalazłam im kwatery,  przyjechały trzy kuzynki, dwie są same z dziećmi a jedna z mężem.
Jak się dowiedział, że chcą, tu przyjechać, spytał,  czy nie mogą jechać gdzie indziej,  i czy my nie możemy być sami na urlopie. Powiedziałam, że ja to się czuje jak bymtu była sama,  może wkoncu będę miała z kim porozmawiać.  One są z kilometr od nas,  jak widzieliśmy się z nimi, w pierwszy dzień, mój mąż wkoncu zaczął ,  opowiadać , rozmawiać  (oczywiście nie ze mną,  tylko z kuzynką ) ale dobre i to przynajmniej był bez focha,  rozgadany, jak by nie mój mąż. Wczoraj spotkaliśmy się z drugą kuzynką i jej mężem,  zrobiliśmy sobie długi spacer,  miałam w końcu z kim porozmawiać,  po żartować.  Oczywiście kiedy zostajemy sami,  znów zamyka się w sobie,  nie rozmawia ze mną.
Żałuję, że znalazłam tą okropną wódkę,  chyba wolałabym,  żeby napił się tego piwa i normalnie ze mną rozmawiał.
Ja od wczoraj źle się czuje,  obudziłam się wczoraj w nocy z bólem w okolicach serca,  w ciągu dnia, kilkakrotnie, powtarzał mi się ten ból.  Dziś w nocy też się obudziłam z bólem w mostku,  nie mogłam już do rana usnąć , chyba to nie serce ale nie mogłam się położyć bo ból wracał,  przechodził jak siedziałam,  później było mi niedobrze, usnęłam dopiero rano.  Niewiem co to może być? Kiedyś już tak miałam,  to lekarz stwierdził, że to od kręgosłupa,  mam też od paru lat problemy z trzustką i żołądkiem oraz jelitami,  a  może coś mi tam w środku wyrosło ,  i to powoduje ucisk.
Siedzę teraz sama w pokoju,  mąż poszedł z córką na plażę,  a ja przeżywam, jakieś niepokoje. 
Mam już dosyć tych swoich dolegliwości,  żebym chociaż wiedziała co mi jest.
Siedzę i marnuje czas,  zamiast cieszyć, się tym wyjazdem.

Żanetka te dolegliwości zdrowotne, o ktorych piszesz to raczej sa choroby somatyczne, wywołuje je  życie w stresie. Jak najszybciej powinnaś zapisac się na terapię dla wspóluzależnionych i przejść ja od poczatku do końca. Terapia pomoże ci zrozumiec co sie dzieje w waszej rodziniei jak sobie radzić z problmem. To ważne zarówno dla ciebie jak i córki, ona równiez zacznie chorować. Jeszcze raz proszę,  idź na terapię zanim rozwalisz sobie zdrowie do końca. Ja swój stres przepłaciłam zawałem oprócz tego rozsypałam się zdrowotnie w innych sprawach niż serce, mój dzień już od dłuższego czasu zaczyna się połknieciem kupy lekarstw, które niby pomagają na jedne sprawy ale niszczą inne. Żanetka poczytaj o chorobach somatycznych, co ich wywołuje jak wyglądają i czym mogą się skończyć. Walcz o swoje zdrowie i zdrowie dziecka.

47

Odp: Jak pomóc sobie, przy pijącym mężu , ukrywajacym to? Zostałam z tym s
azbestowa2 napisał/a:

[quote=żanetka
Żanetka te dolegliwości zdrowotne, o ktorych piszesz to raczej sa choroby somatyczne, wywołuje je  życie w stresie. Jak najszybciej powinnaś zapisac się na terapię dla wspóluzależnionych i przejść ja od poczatku do końca. Terapia pomoże ci zrozumiec co sie dzieje w waszej rodziniei jak sobie radzić z problmem. To ważne zarówno dla ciebie jak i córki, ona równiez zacznie chorować. Jeszcze raz proszę,  idź na terapię zanim rozwalisz sobie zdrowie do końca. Ja swój stres przepłaciłam zawałem oprócz tego rozsypałam się zdrowotnie w innych sprawach niż serce, mój dzień już od dłuższego czasu zaczyna się połknieciem kupy lekarstw, które niby pomagają na jedne sprawy ale niszczą inne. Żanetka poczytaj o chorobach somatycznych, co ich wywołuje jak wyglądają i czym mogą się skończyć. Walcz o swoje zdrowie i zdrowie dziecka.

Na terapię dla współuzależnionych,  już się zapisałam.  Wizytę mam za dwa tygodnie,  i  napewno na nią pójdę.  Od paru lat,  chodzę też do psychologa, tabletki na serce,  też już biorę od paru lat.  To od nich zaczynam dzień,  inaczej chyba nie dałabym rady funkcjonować.  Nerwicę,  też niestety mam,  pisałam o niej w innym swoim temacie.  Mam też inną chorobę,  która daje te same objawy co nerwica.
Zwróciłaś,  mi tu uwagę na coś bardzo istotnego,  a mianowicie na moje dziecko.  Wiem , że  Ona też wszystko przeżywa . Jednak jest nieświadoma,  tego, co ostatnio odkryłam.  Zaczęłam się teraz zastanawiać,  czy powinnam z nią na ten temat porozmawiać,  czy lepiej,  żeby żyła w  nieświadomości,  po co jej to?  A może też powinnam zapisać ją do psychologa?  Ona napewno,  nie zdaje sobie sprawy, że w domu jest problem z alkoholem.
A czy Ty chodziłaś na taką terapię,  czy Twój mąż się zmienił? Nie wiem, czy dobrze zrozumiałam,  miałaś podobny problem do mojego?

48

Odp: Jak pomóc sobie, przy pijącym mężu , ukrywajacym to? Zostałam z tym s

Ile dzieciaki lat mają, nie doczytałem
Jesli kolo 10, to juz dawno dobrze widzą co sie dzieje, nie jedno slyszaly, nie jedno widziały

Z wlasnego doswiadczenia moge powiedziec, że zeby rozmawiać to trzeba byc swiadomym o czym,
Zeby rozmawiać trzeba wiedziec, czuć jak z nimi porozmawiać, i o czym, mozna dzieciakom namieszać w głowie, chociazby taka rozmowa to moze byc dla nich, jak sygnal do wyboru za kim maja stanąć, uważam ze nie ma takiego prawa zaden z rodziców

Pojdziesx na terapie, przejdziesz, bedziesz myslec co dalej, na razie warto zadbac o siebie, żeby mozna bylo zadbac o dzieciaki

Co do męża, jak nigdzie nie pojdzie po pomoc, nie zacznie z kims nad swoim problemem pracować, jest bardzo prawdopodobne ze siegnie po alkohol, psychicznie tego nie uniesie,  bedzie sie bil z myslami, az znajdzie pretekst zeby siegnac po alkohol,

Nie wszyscy wpadaja z takie somatyczne problemy jak kolezanka pisala wczesniej, niet generalizujmy, normalne zycie jest tez  pelne stresów,
Na pewno czynny i nie trzezwiejacy, tylko abstynent, tych stresow nie odbiera, wrecz czasem przeciwnie

Stad np twoj pomysl ze juz lepiej jakby sie napił,
Tetapia Ci w tym pomoże, nawet nie wiesz jak

Milego Wieczoru i Spokoju wewnętrznego

"Wędrowcze, droga przepadła; trzeba ją idąc, odkrywać"
"Twoją rzeczywistą i ostateczną prawdą jest sposób, w jaki przeżywasz swoje życie, a nie idee, w które wierzysz"

49

Odp: Jak pomóc sobie, przy pijącym mężu , ukrywajacym to? Zostałam z tym s
Amethis napisał/a:

Ile dzieciaki lat mają, nie doczytałem
Jesli kolo 10, to juz dawno dobrze widzą co sie dzieje, nie jedno slyszaly, nie jedno widziały

Z wlasnego doswiadczenia moge powiedziec, że zeby rozmawiać to trzeba byc swiadomym o czym,
Zeby rozmawiać trzeba wiedziec, czuć jak z nimi porozmawiać, i o czym, mozna dzieciakom namieszać w głowie, chociazby taka rozmowa to moze byc dla nich, jak sygnal do wyboru za kim maja stanąć, uważam ze nie ma takiego prawa zaden z rodziców

Pojdziesx na terapie, przejdziesz, bedziesz myslec co dalej, na razie warto zadbac o siebie, żeby mozna bylo zadbac o dzieciaki

Co do męża, jak nigdzie nie pojdzie po pomoc, nie zacznie z kims nad swoim problemem pracować, jest bardzo prawdopodobne ze siegnie po alkohol, psychicznie tego nie uniesie,  bedzie sie bil z myslami, az znajdzie pretekst zeby siegnac po alkohol,

Nie wszyscy wpadaja z takie somatyczne problemy jak kolezanka pisala wczesniej, niet generalizujmy, normalne zycie jest tez  pelne stresów,
Na pewno czynny i nie trzezwiejacy, tylko abstynent, tych stresow nie odbiera, wrecz czasem przeciwnie

Co do dzieci, to napewno widzą jeśli jest między nami jakieś nieporozumienie.  Jednak jeśli chodzi o problem z piciem, to nie zdają sobie sprawy.  W końcu ja sama,  byłam ślepa,  na to co się działo pod moim nosem. 
Część urlopu minęła,  jest ,,sztywno" ale w miarę spokojnie.  W przyszłym tygodniu, zaczynam terapię.  A on? Mam nadzieje, że też. Do tematu nie wracamy. Zresztą,  na żaden temat nie rozmawiamy. Dziś mamy jechać na działkę,  spędzimy parę dni z tesciami. Ale jak będzie coś nie tak,  to wrócę do domu. 

Stad np twoj pomysl ze juz lepiej jakby sie napił,
Tetapia Ci w tym pomoże, nawet nie wiesz jak

Milego Wieczoru i Spokoju wewnętrznego

50

Odp: Jak pomóc sobie, przy pijącym mężu , ukrywajacym to? Zostałam z tym s

Mąż był wczoraj,  na spotkaniu.   Pan który prowadził z nim spotkanie stwierdził, że nie widzi potrzeby, aby kierować go na terapie .Gdyby to się nasiliło,  wtedy ma do niego iść.
Mąż stwierdził, że teraz ma namieszane w papierach.
Zrobiłam z niego alkoholika.
Ja czuje się z tym bardzo źle. Skrzywdziłam go. Przez mnie ma założoną kartę alkoholika.
Ale to nie ja kupowałam mu alkohol i wlewałam mu do gardła.

51

Odp: Jak pomóc sobie, przy pijącym mężu , ukrywajacym to? Zostałam z tym s
żanetka napisał/a:

Mąż był wczoraj,  na spotkaniu.   Pan który prowadził z nim spotkanie stwierdził, że nie widzi potrzeby, aby kierować go na terapie .Gdyby to się nasiliło,  wtedy ma do niego iść.

Skąd wiesz, że mąż mówi prawdę?
Pierwsze słyszę, żeby komuś odradzono terapii w taki sposób.

żanetka napisał/a:

Ja czuje się z tym bardzo źle. Skrzywdziłam go. Przez mnie ma założoną kartę alkoholika.

Może w ramach przeprosin mu flaszkę kup?
Kobieto, zapisz się na terapią dla współuzależnionych, zanim to zajdzie za daleko.

Wina była znajomym strojem, który od początku wisiał w jej szafie i który wkładała każdego ranka. Bez niej czuła się naga. Majgull Axelsson

52 Ostatnio edytowany przez żanetka (2016-08-17 14:24:11)

Odp: Jak pomóc sobie, przy pijącym mężu , ukrywajacym to? Zostałam z tym s
Cyngli napisał/a:
żanetka napisał/a:

Mąż był wczoraj,  na spotkaniu.   Pan który prowadził z nim spotkanie stwierdził, że nie widzi potrzeby, aby kierować go na terapie .Gdyby to się nasiliło,  wtedy ma do niego iść.

Skąd wiesz, że mąż mówi prawdę?
Pierwsze słyszę, żeby komuś odradzono terapii w taki sposób.

żanetka napisał/a:

Ja czuje się z tym bardzo źle. Skrzywdziłam go. Przez mnie ma założoną kartę alkoholika.

Może w ramach przeprosin mu flaszkę kup?
Kobieto, zapisz się na terapią dla współuzależnionych, zanim to zajdzie za daleko.

Wiesz cyngi, zawsze troszeczkę boje się czytać Twoich wypowiedzi, takie ostre i dosadne,  ale lubię je.
A tą flaszeczką, poprawiłaś,  mi trochę humor, chyba tego potrzebowałam.  Dawno się nie śmiałam.
A tak poważnie to nie wiem czy powiedział prawdę,  mówił, że o piciu w ukryciu powiedział,  odpowiadał na jakieś pytania.  Ponoć jestem upoważniona i mam możliwość, wgląd do wszystkiego co tam mówił.
W piątek zaczynam terapię dla współuzależnionych.

53

Odp: Jak pomóc sobie, przy pijącym mężu , ukrywajacym to? Zostałam z tym s

Co to karta alkoholika? Pierwsze słyszę.

54

Odp: Jak pomóc sobie, przy pijącym mężu , ukrywajacym to? Zostałam z tym s
żanetka napisał/a:
Cyngli napisał/a:
żanetka napisał/a:

Mąż był wczoraj,  na spotkaniu.   Pan który prowadził z nim spotkanie stwierdził, że nie widzi potrzeby, aby kierować go na terapie .Gdyby to się nasiliło,  wtedy ma do niego iść.

Skąd wiesz, że mąż mówi prawdę?
Pierwsze słyszę, żeby komuś odradzono terapii w taki sposób.

żanetka napisał/a:

Ja czuje się z tym bardzo źle. Skrzywdziłam go. Przez mnie ma założoną kartę alkoholika.

Może w ramach przeprosin mu flaszkę kup?
Kobieto, zapisz się na terapią dla współuzależnionych, zanim to zajdzie za daleko.

Wiesz cyngi, zawsze troszeczkę boje się czytać Twoich wypowiedzi, takie ostre i dosadne,  ale lubię je.
A tą flaszeczką, poprawiłaś,  mi trochę humor, chyba tego potrzebowałam.  Dawno się nie śmiałam.
A tak poważnie to nie wiem czy powiedział prawdę,  mówił, że o piciu w ukryciu powiedział,  odpowiadał na jakieś pytania.  Ponoć jestem upoważniona i mam możliwość, wgląd do wszystkiego co tam mówił.
W piątek zaczynam terapię dla współuzależnionych.

To dobrze, że lubisz, bo absolutnie nie piszę w złej wierze.

Zadzwoń i dowiedz się, co mąż powiedział. Bo może się okazać, że kłamie.

Wina była znajomym strojem, który od początku wisiał w jej szafie i który wkładała każdego ranka. Bez niej czuła się naga. Majgull Axelsson

55

Odp: Jak pomóc sobie, przy pijącym mężu , ukrywajacym to? Zostałam z tym s

Przed wejściem na spotkanie miał w rejestracji zakladaną kartę,  innacze podobno nie mógłby na takie spotkanie iść.

56

Odp: Jak pomóc sobie, przy pijącym mężu , ukrywajacym to? Zostałam z tym s

Jakie spotkanie? Z psychologiem? Do AA idzie się po prostu. ...

57

Odp: Jak pomóc sobie, przy pijącym mężu , ukrywajacym to? Zostałam z tym s

Potoczna nazwa, to karta pacjenta jak przy każdej innej chorobie. Podobnie nie ma karty kaszlowej, karty innej choroby, która w społeczny sposób dyskryminuje. Istnieje niebieska karta, zupełnie inna para kaloszy, istnieje też przymusowe leczenie.
Rozmowa była z psychologiem czy psychiatrą?

58

Odp: Jak pomóc sobie, przy pijącym mężu , ukrywajacym to? Zostałam z tym s

Spotkanie nie było z psychologiem ani psychiatrą, tylko z terapeutą,  którą jest alkoholik,  nie pijący od ponad 30 lat. 
Karte zakładają,  ponieważ jest to osrodek publiczny. A osoby tam pracujące mają przecież za to płacone,  tak jak każdy psycholog czy psychiatra.

59

Odp: Jak pomóc sobie, przy pijącym mężu , ukrywajacym to? Zostałam z tym s

Często niepijący alkoholicy zostają terapeutami w przychodniach leczenia uzależnień. Zostają terapeutami po ukończeniu odpowiednich kursów. I jeden mały kruczek, żaden terapeuta czy psycholog nie stawia diagnozy. Stwierdzić alkoholizm może tylko psychiatra, tak działa to w Polsce. Domyślam się nie byłaś z mężem podczas rozmowy. Alkoholik-terapeuta zajmuje się przede wszystkim pierwszym okresem, tj przerwaniem picia, zachowaniem trzeźwości i tzw nawrotami. Na pracę nad sobą dla abstynenta to dużo za mało. Tego typu problemy są rozpatrywane na dalszym etapie, grupa nawrotów, grupa komunikacji, grupa terapii pogłębionej jeśli chodzi o typowe terapie. Dobre może być AA i praca ze sponsorem przy dwunastu krokach. I wszystko zupełnie bez sensu dopóki mąż nie przejdzie przez typową terapię podstawową, grupową. On ma usłyszeć od innych jemu podobnych " co ty pierdolisz" . Nie od ciebie prośby, nie wykład od terapeuty zza biurka. Pierwszy krok- przyznanie się do alkoholizmu. Broni się jak może i udowadnia na dupościsku, że nie jest. Jeszcze długa droga.

60

Odp: Jak pomóc sobie, przy pijącym mężu , ukrywajacym to? Zostałam z tym s

odpowiem na pytanie w tytule wątku:

odejść
zacząć żyć
być szczęśliwą

61 Ostatnio edytowany przez Amethis (2016-08-18 10:41:51)

Odp: Jak pomóc sobie, przy pijącym mężu , ukrywajacym to? Zostałam z tym s
żanetka napisał/a:

Mąż stwierdził, że teraz ma namieszane w papierach.
Zrobiłam z niego alkoholika.
Ja czuje się z tym bardzo źle. Skrzywdziłam go. Przez mnie ma założoną kartę alkoholika.
Ale to nie ja kupowałam mu alkohol i wlewałam mu do gardła.

to są normalne mechanizmy zrzucające odpowiedzialność na druga osobę, mające wywołać u Ciebie pożądany efekt, manipulacyjka tak zwana

olej to z góry na dół
do jakiego lekarza byś nie poszła, system lecznictwa u nas jest taki, że zakłada się kartotekę pacjenta, skąd potem te historię choroby się bierze??

optymistycznie odbieram, że upoważnił Ciebie, do wglądu tj, wskazaniu imiennym zgody na  informowanie o stanie zdrowia i leczenia, standardowa procedura

dopisując do tego co już poprzedniczki napisały

ja 7 miesięcy bujałem terapeutę big_smile, może inaczej żeby wyraźniej było, ja 7 miesięcy "bujałem siebie" sad
jednak zawsze to coś ruszało we mnie, jakby kogo kolwiek terepeuta napadł na pierwszym spotkaniu, i nagadał, chodź może się to wydawać rozsądne, wiele osób by się pojawiło pierwszy i ostatni raz u tego terapeuty
tu musi być zgoda ze samym sobą, wtedy efekty są niewyobrażalne

nie stwarzaj mu warunków do wymówki, żeby powodu nie miał, na następne spotkanie, bo nie sądzę żeby doświadczony psychoterapeuta zwłaszcza były alkoholik, odpuścił po 1 razie
chyba że czeka na większą motywację, do współpracy ze strony Twojego męża, po co z kimś i czymś walczyć, jak można współpracować big_smile

Cyngli napisał/a:

Zadzwoń i dowiedz się, co mąż powiedział. Bo może się okazać, że kłamie.

ja bym nalegał żeby tam chodził, zachęcał go, trzeba czasem popchnąć człowieka do działania, zwłaszcza jak sensu nie widzi

Cyngli, to ten "zły glina" big_smile, pozytywnie oczywiście

zawsze możesz skorzystać z rady w stylu

_v_odejść napisał/a:

odejść
zacząć żyć
być szczęśliwą

chodź jest to dla mnie jedna wielka ściema, niespełnionych tak naprawdę zależności, generalnie szanse na "szczęście", ani mniejsze ani większe,
kwestia jak kto pojmuje szczęście, przez pryzmat czego

apologises napisał/a:

Często niepijący alkoholicy zostają terapeutami w przychodniach leczenia uzależnień

po programie, to raczej terapeuta być odpada big_smile

chodź ludzie robili co chcą, kiedy chcą, i jak chcą, i jedyny pewnik taki, że nie zapowiada się na szybką zmianę tego wink

"Wędrowcze, droga przepadła; trzeba ją idąc, odkrywać"
"Twoją rzeczywistą i ostateczną prawdą jest sposób, w jaki przeżywasz swoje życie, a nie idee, w które wierzysz"

62

Odp: Jak pomóc sobie, przy pijącym mężu , ukrywajacym to? Zostałam z tym s

no cóż,jeśli dla kogoś szczęście to zycie z alkoholikiem i walka dzień po dniu, to niech sobie żyje w takim szczęściu wink żadna ustawa tego nie zabrania i kazdy może sobie wybrac swoje szczęście.

63 Ostatnio edytowany przez Amethis (2016-08-18 10:54:23)

Odp: Jak pomóc sobie, przy pijącym mężu , ukrywajacym to? Zostałam z tym s
_v_ napisał/a:

no cóż,jeśli dla kogoś szczęście to zycie z alkoholikiem i walka dzień po dniu, to niech sobie żyje w takim szczęściu wink żadna ustawa tego nie zabrania i kazdy może sobie wybrac swoje szczęście.

no jak ktoś uważa że życie, to nie walka, rozwiązywanie problemów dnia codziennego, że można przepłynąć przez życie w poczuciu "szczęścia" , to tez gratuluje mu sensu życia
poza tym, nie wrzucaj do worka, wszystkich alkoholików tego świata, robisz sobie kuku, poprzez pryzmat własnych doświadczeń, siedząc w nich

równie dobrze można z wszystkim walczyć, z alkoholikiem nie pijącym, z wredną teściową, może ze stanem zdrowia, itd itp
byle się za swoje życie nie wziąść big_smile

"Wędrowcze, droga przepadła; trzeba ją idąc, odkrywać"
"Twoją rzeczywistą i ostateczną prawdą jest sposób, w jaki przeżywasz swoje życie, a nie idee, w które wierzysz"

64

Odp: Jak pomóc sobie, przy pijącym mężu , ukrywajacym to? Zostałam z tym s

Na pewnym etapie terapeuta, były alkoholik ma potężną siłę oddziaływania. Choć jestem przeciwny, by samodzielnie prowadził jednostkę leczniczą. A takich jedno lub dwuosobowych wciąż jest pełno. W dużym zespole działa leczenie prawidłowo, chociażby na odwykach (Toszek , gliwice) . Przy większym zakresie, np współuzależnienie, dda odbija się brak wiedzy. Znam paru dobrych , którzy poszli całkiem przyzwoicie w terapeutykę, a i takich co namieszać potrafią również. Sam odmówiłem podobnej propozycji. Znam i paru podobnych terapeutów, którzy "płyną" sami . I takie cuda się zdarzają. Ciekawy temat do plotek.

65

Odp: Jak pomóc sobie, przy pijącym mężu , ukrywajacym to? Zostałam z tym s
Amethis napisał/a:

no jak ktoś uważa że życie, to nie walka, rozwiązywanie problemów dnia codziennego, że można przepłynąć przez życie w poczuciu "szczęścia" , to tez gratuluje mu sensu życia
poza tym, nie wrzucaj do worka, wszystkich alkoholików tego świata, robisz sobie kuku, poprzez pryzmat własnych doświadczeń, siedząc w nich

równie dobrze można z wszystkim walczyć, z alkoholikiem nie pijącym, z wredną teściową, może ze stanem zdrowia, itd itp
byle się za swoje życie nie wziąść big_smile

Mówię, jeśli ktoś chce koniecznie żyć w świecie, gdzie życie to ciągła walka ze wszystkim - jego broszka - pełno jest masochistów różnej maści na tym świecie wink ja osobiście nie widzę powodu, dla którego miałabym "walczyć" z alkoholikiem i być z nim w związku. Bo cierpienie uszlachetnia? Bo powinnam nieść swój krzyż? Bo to mój mąż? Bo go kocham?

to może pokaż mi alkoholika, którego nałóg nie wpłynął negatywnie na rodzinę czy najbliższe otoczenie.
nawet ci już teraz niepijący wyrządzili tyle krzywd przez lata picia i nieprzyznawania się do tego, a potem przez miesiące czy lata terapii, że prośba o niewrzucanie wszystkich alkoholików do jednego worka wydaje mi się śmieszna.
wystarczy poczytać historie tutaj opowiadane przez kobiety.

66 Ostatnio edytowany przez Amethis (2016-08-18 11:54:40)

Odp: Jak pomóc sobie, przy pijącym mężu , ukrywajacym to? Zostałam z tym s
_v_ napisał/a:

Mówię, jeśli ktoś chce koniecznie żyć w świecie, gdzie życie to ciągła walka ze wszystkim - jego broszka - pełno jest masochistów różnej maści na tym świecie wink

to jest dla mnie jasne, podzielam Twój punkt widzenia jak najbardziej

_v_ napisał/a:

ja osobiście nie widzę powodu, dla którego miałabym "walczyć" z alkoholikiem i być z nim w związku.

ja osobiście też nie widzę powodu dla którego miałbym "walczyć" z kim kolwiek, z tą drobną różnicą, że nie przekreśla to bycia w związku

_v_ napisał/a:

Bo cierpienie uszlachetnia? Bo powinnam nieść swój krzyż? Bo to mój mąż? Bo go kocham?

opieranie trwania związku, na takich motywach działań lub ich braku, trochę się mija z celem, według mnie

_v_ napisał/a:

to może pokaż mi alkoholika, którego nałóg nie wpłynął negatywnie na rodzinę czy najbliższe otoczenie.
nawet ci już teraz niepijący wyrządzili tyle krzywd przez lata picia i nieprzyznawania się do tego, a potem przez miesiące czy lata terapii, że prośba o niewrzucanie wszystkich alkoholików do jednego worka wydaje mi się śmieszna.
wystarczy poczytać historie tutaj opowiadane przez kobiety.

czytam to forum już chwilę, jakoś nie widzę za wiele historii, kobiet których związki trwają, jakoś nie widzę za dużo historii gdzie związki się rozpadły, gdzie mimo wyeliminowania alkoholika kolejne związki są szczęśliwe

zadawanie takiego pytania, jak pokaż mi alkoholika to wiesz big_smile
pokaż mi dentystę który nie widział zęba smile

pokaż mi kogoś, kto potrafi wybaczyć?? pokaż mi kogoś kto bierze ślub kościelny, trzyma się swojej wiary, niegrzeszy, ale to takich pierdu pierdu można pisać

jest tu kilka osób, które z takimi problemami się borykają, i jakoś nie jęczą, nie sugerują co lepiej a co gorzej

problem w tym, żeby samemu zdecydować i być świadomym, wtedy nie ma obaw, nie ma "codziennej walki" z kimś
wtedy jest życie, reszta to dla mnie na chwilę obecną imitacja poczucia szczęścia opartego na wyimaginowanych często rzeczach, przeświadczeniach, zapewnieniach

gdyby moja partnerka dziś tutaj napisała, napisała by że warto próbować, i nie sądzę że żyje tym, czy wrócę pod wpływem, o zgrozo nie jestem w stanie jej tego zagwarantować

ja osobiście nie znam wiele związków które taką próbę przeszły, większość alkoholików których znam są po rozwodach, jednak czy wyklucza to coś, dla mnie w żaden sposób

tak naprawdę, dziś sądzę ze największą przeszkodą jest poczucie wynagrodzenia/naprawienia z jednej strony nie wyobrażalności/sposobności popełnionych krzywd z drugiej strony
nie wyobrażalności zadość uczynienia za doznane krzywdy

życie pokazuje, że cierpienie po coś jest, dodam przekornie, że trwanie w ciągłym cierpieniu, niestety nie uszlachetnia, znam to z życia własnego

łopatologicznie, musi być ktoś/coś żeby towarzystwo w dupsko kopnąć, do działania

albo wykreślić by należało, słowo miłość, bo w takim razie to jedna wielka ściema, uwarunkowań psychiczno -emocjonalno- materialno spełnionych żadań jednej osoby względem drugiej, gdzie o poziomie "wielkości" miłość świadczy poczucie, wynagrodzenia z drugiej strony wink

Więc na pytanie Autorki, zresztą jak już sugerowane było
"Jak pomóc sobie ..."

udać się na terapię dla osób współuzależnionych, przejść ją do końca, reszta sama się rozwiąże

"Widzenie oczyma mądrości zawsze dążyło najpierw do zmiany widzącego; wówczas okazywało się że to, co widzi, przeważnie samo się o sienie zatroszczy" R. Rohr

"Wędrowcze, droga przepadła; trzeba ją idąc, odkrywać"
"Twoją rzeczywistą i ostateczną prawdą jest sposób, w jaki przeżywasz swoje życie, a nie idee, w które wierzysz"

67

Odp: Jak pomóc sobie, przy pijącym mężu , ukrywajacym to? Zostałam z tym s

Z jednym się nie zgodzę: 'samo się' nic nie zrobi. Pójście na terapię i 'przejście' jej do końca żadnych zmian nie spowoduje, jeśli podczas trwania terapii osoba będzie bierna/jej działania będą pozorne.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.

68 Ostatnio edytowany przez Amethis (2016-08-18 12:12:31)

Odp: Jak pomóc sobie, przy pijącym mężu , ukrywajacym to? Zostałam z tym s
Wielokropek napisał/a:

Z jednym się nie zgodzę: 'samo się' nic nie zrobi. Pójście na terapię i 'przejście' jej do końca żadnych zmian nie spowoduje, jeśli podczas trwania terapii osoba będzie bierna/jej działania będą pozorne.

zakładam, pod kątem pytania tego wątku, ze autorka "chce sobie pomóc" big_smile więc świadoma jest że działanie to nie tylko uczestnictwo i nikt za nią niczego nie zrobi, jak i dzwonienie i kontrolowanie czy mąż mówi prawdę czy nie, nie daje gwarancji niczego, to jest tak zwana "brożka" męża, sam odpowiada przed sobą, niestety zasada ograniczonego zaufania

"Wędrowcze, droga przepadła; trzeba ją idąc, odkrywać"
"Twoją rzeczywistą i ostateczną prawdą jest sposób, w jaki przeżywasz swoje życie, a nie idee, w które wierzysz"

69

Odp: Jak pomóc sobie, przy pijącym mężu , ukrywajacym to? Zostałam z tym s

A ja, czytając to, co do tej pory autorka napisała nie jestem przekonana, że zdecydowała się cokolwiek w swym sposobie myślenia zmienić.

Obym się myliła.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.

70

Odp: Jak pomóc sobie, przy pijącym mężu , ukrywajacym to? Zostałam z tym s
Wielokropek napisał/a:

A ja, czytając to, co do tej pory autorka napisała nie jestem przekonana, że zdecydowała się cokolwiek w swym sposobie myślenia zmienić.

Obym się myliła.

mówi się, że wszystko "wisi na jednym włosku" wink

"Wędrowcze, droga przepadła; trzeba ją idąc, odkrywać"
"Twoją rzeczywistą i ostateczną prawdą jest sposób, w jaki przeżywasz swoje życie, a nie idee, w które wierzysz"

71

Odp: Jak pomóc sobie, przy pijącym mężu , ukrywajacym to? Zostałam z tym s
Amethist napisał/a:

udać się na terapię dla osób współuzależnionych, przejść ją do końca, reszta sama się rozwiąże

o ile z pierwszą częścią sie zgodze, to druga część jako rada jest totalną porażką.

72 Ostatnio edytowany przez Amethis (2016-08-18 12:51:25)

Odp: Jak pomóc sobie, przy pijącym mężu , ukrywajacym to? Zostałam z tym s
_v_ napisał/a:
Amethist napisał/a:

udać się na terapię dla osób współuzależnionych, przejść ją do końca, reszta sama się rozwiąże

o ile z pierwszą częścią sie zgodze, to druga część jako rada jest totalną porażką.

najpierw sprawy najważniejsze, na resztę przyjdzie czas, i zrozumienie
jak bym dodał, kilka detali, może by się rozjaśniło, jednak te detale nic tu nie wnoszą na chwilę obecną big_smile

więc porażka, masz rację
to nie gotowy przepis na ciasto że przed pieczeniem trzeba mieć wszystkie "składniki" wink
bo tu się okaże że cześć składników, zniknie, dojdą nowe, samo się będzie działo

"zadziało się" wink

"Wędrowcze, droga przepadła; trzeba ją idąc, odkrywać"
"Twoją rzeczywistą i ostateczną prawdą jest sposób, w jaki przeżywasz swoje życie, a nie idee, w które wierzysz"

73

Odp: Jak pomóc sobie, przy pijącym mężu , ukrywajacym to? Zostałam z tym s
_v_ napisał/a:

no cóż,jeśli dla kogoś szczęście to zycie z alkoholikiem i walka dzień po dniu, to niech sobie żyje w takim szczęściu wink żadna ustawa tego nie zabrania i kazdy może sobie wybrac swoje szczęście.

Właśnie chodzi o to,  że nie było tu walki dzień po dniu, (przynajmniej jeśli chodzi o ostatnie lata ). Czułam się szczesliwa , dogadywalismy się. Nie było awantur.  A  ja nie widziałam problemu w tym , że podczas weekendu nalewał nam po lampce wina,  lub drinka  4% . Tym się nie upijał,  w ciągu tygodnia nie pił. Fakt, że nie zabardzo podobało mi się , że to się powtarza co weekend,  ale nie robiłam z tego problemu . 
Byłam przewrarzliwiona i nadal jestem na punkcie alkoholu,  ponieważ poprzednie lata odcisnęły niestety na mnie swe piętno,  przeszłam swoje.  Jednak to było pare lat temu,  i nie chciałam ciągle żyć przeszłością. Kiedyś się upijał,  kiedyś nie było dnia wolnego żeby się nie napił,  i tak jak opisywałam powyżej,  był to dla mnie koszmar.  Ale przeszliśmy przez to,  teraz było dużo lepiej,  i jeszcze raz powtórzę,  nie było walki dzień po dniu. 
Szok przeżyłam znajdując,  butelkę po wódce,  chciałam sobie pomóc ,  chciałam,  żeby przestał całkowicie pić. 
Na razie od tamtej pory nie pił,  na spotkanie z terapeutą poszedł. Ja już nie mam zamiaru,  na niego naciskać,  niech robi jak uważa. 
Rozstawać,  narazie też się nie będę.
Jeśli to się zacznie powtarzać,  wtedy zobaczę.

74

Odp: Jak pomóc sobie, przy pijącym mężu , ukrywajacym to? Zostałam z tym s
Wielokropek napisał/a:

A ja, czytając to, co do tej pory autorka napisała nie jestem przekonana, że zdecydowała się cokolwiek w swym sposobie myślenia zmienić.

Obym się myliła.

W swoim sposobie myślenia, zmieniłam,  wiele. To ja jestem teraz najważniejsza.  Muszę zająć się swoim zdrowiem,  a nie tym czy on pije.
Usłyszałam wczoraj,  że prawdopodobnie mam raka, tak pokazały badania,  i tak pokazują objawy, dostałam skierowanie do szpitala w celu dalszej diagnostyki.
Nie chce mi się już żyć.

75

Odp: Jak pomóc sobie, przy pijącym mężu , ukrywajacym to? Zostałam z tym s

Słuchaj słońce - nie wiem ile masz lat ale coś Ci powiem. Ja już ze swoim alkoholikiem jestem 33 lata. Był już na AA - nic nie pomogło. Pije pił i będzie pił. Tak długo myślałam - może to moja wina, może skończy może..... i co nic - cały czas to samo. Teraz dopiero zmądrzałam - prawda że bardzo późno ? Nie mam znajomych - bo ukrywałam problem. Nie mam gdzie iść - bo w tym wieku sama smile głupio. Siedzę czytam, pracuję ale czy tego mi do szczęścia potrzeba. Pomyśl o sobie nie popełniaj błędu - za długo czekałam. Zacznij rozglądać się za SWOIM szczęściem i wygodą. Tak piszę ale sama przez 33 lata byłam poprostu GŁUPIA. Co teraz zrobię - nie wiem sieć pajęczyny mnie już tak oplotła. Tyle zepsutych lat a ja dalej nie widzę światełka w tunelu.

76

Odp: Jak pomóc sobie, przy pijącym mężu , ukrywajacym to? Zostałam z tym s

Przez jakiś czas, tu nie pisałam. 
Od pięciu miesięcy, mąż nie pije.Raczej na ten temat nie rozmawiamy , chociaż miałam pare razy powiedziane, że zrobiłam z niego alkoholika. Poza tym jest dobrze. (Pomijając moje problemy zdrowotne ).
Jednak nadchodzą święta, Sylwester  i niestety znów zaczynam się tego obawiać. Boje się jak to będzie.
Wigilię i święta mamy spędzić w gronie rodziny, gdzie zapewne będzie alkohol.
Postanowiłam,  tego tematu nie poruszać, ani teraz ani podczas świąt,  sama jestem ciekawa, jak się zachowa? czy będzie potrafił odmówić?  czy to zrobi?
A może jednak,  powinnam jakoś delikatnie poruszyć ten temat,  zamiast rozmyślać?

Posty [ 39 do 76 z 90 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Jak pomóc sobie, przy pijącym mężu , ukrywajacym to? Zostałam z tym s

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin
© www.netkobiety.pl 2007-2016