Żona chce odejść do ojca dziecka którym się opiekuje - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Żona chce odejść do ojca dziecka którym się opiekuje

Strony Poprzednia 1 2 3

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 77 do 112 z 112 ]

77

Odp: Żona chce odejść do ojca dziecka którym się opiekuje

Autor doszukując się "dziwnych" zachowań,czy nawet patologii w obcej rodzinie,nie widzi... jaką sam tworzy wraz ze swoją małżonką.
Jeszcze ją usprawiedliwia i broni...komy jakieś.
Dzieci,to powinniście zobaczyć,jak świnia gwiazdy, jesteście oboje zaburzeni,a takim ludziom się nie ufa.Mam nadzieję,że matka tych dzieci w końcu zrozumie na kogo trafiła i zrobi ostre cięcie.

Stopki nie będzie big_smile
Reklama
Zobacz podobne tematy :

78

Odp: Żona chce odejść do ojca dziecka którym się opiekuje

Panie Pokostny obydwoje z Żoną macie problemy natury psychicznej.
To nie jest normalne, że:
-Dziecko mówi do Niani "mama";
- planujesz jakieś wycieczki z Dziećmi, którymi Twoja Żona opiekuje się zarobkowo.
W ogóle nic normalnego nie ma w tym co piszesz, ani nikt normalny z Bohaterów nie jest.

"Optymiści po prostu nie dopuszczają do siebie czarnych myśli.Oni je kolorują, czym? Mają magiczną kredkę, jaką jest:UŚMIECH!"

"Najpiękniejsze są dni, kiedy potrafimy być tak po prostu szczęśliwi i sami nie wiemy z jakiego powodu..."

79

Odp: Żona chce odejść do ojca dziecka którym się opiekuje
Krejzolka82 napisał/a:

Panie Pokostny obydwoje z Żoną macie problemy natury psychicznej.
To nie jest normalne, że:
-Dziecko mówi do Niani "mama";
- planujesz jakieś wycieczki z Dziećmi, którymi Twoja Żona opiekuje się zarobkowo.
W ogóle nic normalnego nie ma w tym co piszesz, ani nikt normalny z Bohaterów nie jest.

W dniu wczorajszym wykonałem telefon do matki dzieci. Już wiem jak podchodzą do tej spawy rodzice dzieci.
Ojciec dzieci próbuje wszystko naprawić, matka mu wybaczyła i dała czas na poprawę. Jednocześnie nie chcą zmieniać niani ponieważ jej winy w tym nie ma żadnej, całą sytuację rozpętał jej mąż. Moja żona nie wykonywała żadnych kroków by w nim rozbudzać uczucia tego typu. To była bardzo szczera rozmowa.

Po tym jak wróciła z pracy powiedziała wszystko swemu mężowi, a on od razu wykonał telefon do mnie. Dowiedziałem się że bardzo żałuje tego co zrobił, i już się wykąpał pod kubłem zimnej wody. Teraz się stara wszystko naprawić. Nie chcą wyrzucać z pracy niani ponieważ widzą że lepszej nie znajdą. Jeżeli mój warunek, czyli odejście z tamtego domu ma się zrealizować, to tylko wówczas gdy moja żona sama odejdzie, z własnej nieprzymuszonej woli.

Powiem, jestem trochę spokojniejszy. Pozostaje uraza jak mogła przez chwile się w ogóle zawahać w takiej sprawie jak nasze wspólna więź, dlaczego ją naraziła na szwank. Nie dawała mi żadnych oznak że coś się wyjątkowo pomiędzy nami sypie. Spadło to na mnie jak grom z jasnego nieba.

Ja natomiast wiem z całej tej sytuacji że popadłem w rutynę, nie rozmawiałem wystarczająco wiele z żoną, nie poświęcałem jej czasu, nie wysłuchiwałem.
Mam nadzieje że ona wie że ja natomiast straciłem do niej zaufanie. Jaj ma je teraz odbudować, bym poczuł się lepiej, i mógł jeznów w pełni przejawiać..

Reklama

80

Odp: Żona chce odejść do ojca dziecka którym się opiekuje
Pokostny napisał/a:

Jednocześnie nie chcą zmieniać niani ponieważ jej winy w tym nie ma żadnej, całą sytuację rozpętał jej mąż. Moja żona nie wykonywała żadnych kroków by w nim rozbudzać uczucia tego typu. To była bardzo szczera rozmowa.

To jest CHORE.

Wina była znajomym strojem, który od początku wisiał w jej szafie i który wkładała każdego ranka. Bez niej czuła się naga. Majgull Axelsson

81

Odp: Żona chce odejść do ojca dziecka którym się opiekuje
Pokostny napisał/a:
Krejzolka82 napisał/a:

Panie Pokostny obydwoje z Żoną macie problemy natury psychicznej.
To nie jest normalne, że:
-Dziecko mówi do Niani "mama";
- planujesz jakieś wycieczki z Dziećmi, którymi Twoja Żona opiekuje się zarobkowo.
W ogóle nic normalnego nie ma w tym co piszesz, ani nikt normalny z Bohaterów nie jest.

W dniu wczorajszym wykonałem telefon do matki dzieci. Już wiem jak podchodzą do tej spawy rodzice dzieci.
Ojciec dzieci próbuje wszystko naprawić, matka mu wybaczyła i dała czas na poprawę. Jednocześnie nie chcą zmieniać niani ponieważ jej winy w tym nie ma żadnej, całą sytuację rozpętał jej mąż. Moja żona nie wykonywała żadnych kroków by w nim rozbudzać uczucia tego typu. To była bardzo szczera rozmowa.

Po tym jak wróciła z pracy powiedziała wszystko swemu mężowi, a on od razu wykonał telefon do mnie. Dowiedziałem się że bardzo żałuje tego co zrobił, i już się wykąpał pod kubłem zimnej wody. Teraz się stara wszystko naprawić. Nie chcą wyrzucać z pracy niani ponieważ widzą że lepszej nie znajdą. Jeżeli mój warunek, czyli odejście z tamtego domu ma się zrealizować, to tylko wówczas gdy moja żona sama odejdzie, z własnej nieprzymuszonej woli.

Powiem, jestem trochę spokojniejszy. Pozostaje uraza jak mogła przez chwile się w ogóle zawahać w takiej sprawie jak nasze wspólna więź, dlaczego ją naraziła na szwank. Nie dawała mi żadnych oznak że coś się wyjątkowo pomiędzy nami sypie. Spadło to na mnie jak grom z jasnego nieba.

Ja natomiast wiem z całej tej sytuacji że popadłem w rutynę, nie rozmawiałem wystarczająco wiele z żoną, nie poświęcałem jej czasu, nie wysłuchiwałem.
Mam nadzieje że ona wie że ja natomiast straciłem do niej zaufanie. Jaj ma je teraz odbudować, bym poczuł się lepiej, i mógł jeznów w pełni przejawiać..

Komedii ciąg dalszy...kiedy wreszcie będzie koniec?

"Optymiści po prostu nie dopuszczają do siebie czarnych myśli.Oni je kolorują, czym? Mają magiczną kredkę, jaką jest:UŚMIECH!"

"Najpiękniejsze są dni, kiedy potrafimy być tak po prostu szczęśliwi i sami nie wiemy z jakiego powodu..."

82

Odp: Żona chce odejść do ojca dziecka którym się opiekuje

Komedii Krejzi?

Ja nazwałabym to tragedią raczej.
Autor,całkowicie wykastrowany mężczyzna,oraz...sorrki,za wyrażenie Jego chora żona.
No ale Pokostny jest już spokojniejszy,strzelił delikatnego focha,że żonka zachwiała więź między małżonkami,której chyba nigdy tak naprawdę nie było.
No i telefon od górnika,coż za wspaniałomyślność?...
-"sorrki stary,chciałem przelecieć Ci żonę,zakochałem się,zauroczyłem...whatever...nie miej urazy,co?Ale nie mogę Jej wyrzucić,bo Ona taka dobra,lepszej nie znajdę...cud miód malina...śmierdząca mina.
-spoko kolo,wiem,że to najzajebistsza niania na Świecie,poczekam az sama odpuści.Przecież Twoja rodzina i Twoje dzieci są najważniejsze...kij ze mną,jestem tylko facetem bez nabiału.A poza tym to moja wina,nie rozmawiałem,nie słuchałem,nie miałem czasu...jest Twoja"

No ale spoko,jakby co,to wiesz,że możesz na mnie liczyć...i na wycieczkę Twoje dzieci zabiorę i na paćelek.

PATOLOGIA w czystej postaci.

Stopki nie będzie big_smile

83

Odp: Żona chce odejść do ojca dziecka którym się opiekuje
Pokostny napisał/a:

Cała ta sytuacja sprowadziła się do tego że ojciec dzieci się zakochał w mojej żonie. Około 3 tygodni temu jej to wyjawił prosto w twarz jak była w pracy.[...] Jednak ojciec na tym nie poprzestał i wyjawił wszystko swojej matce. Ta również go nie poparła. Nawiasem mówiąc miał plan zabrać dzieci, wynająć mieszkanie i przekonać moją żonę by z nim poszła.
Tak wytrzymał może tydzień i w rocznicę swojego ślubu wyjawił swojej żonie, matce swych dzieci że jej już nie kocha, a kocha nianie (moją żonę). Krótka awantura, powiedziała że dzieci na pewno w sądzie nie wygra i spasował.[...]
Po tym jak wróciła z pracy powiedziała wszystko swemu mężowi, a on od razu wykonał telefon do mnie. Dowiedziałem się że bardzo żałuje tego co zrobił, i już się wykąpał pod kubłem zimnej wody. Teraz się stara wszystko naprawić. Nie chcą wyrzucać z pracy niani ponieważ widzą że lepszej nie znajdą. Jeżeli mój warunek, czyli odejście z tamtego domu ma się zrealizować, to tylko wówczas gdy moja żona sama odejdzie, z własnej nieprzymuszonej woli.
Powiem, jestem trochę spokojniejszy.

Prześledźmy bieg wydarzeń. 3 tygodnie temu (+/- 21 dni temu) ten mężczyzna wyznaje miłość Twojej żonie. Przedstawia plan założenia rodziny z nianią i dziećmi swojej matce, a następnie swojej żonie.
Twoja żona w tej sytuacji z jednej strony go podobno odrzuciła, a z drugiej nie wie co do niego czuje i nie wie co do Ciebie czuje. Zastanawia mnie czy matka tamtych dzieci zdaje sobie sprawę z wahań niani, bo nie wygląda na to...
Małżonkowi plan zabrania dzieci i stworzenia sojuszu w ramach rodziny przeciwko matce swoich dzieci się nie powiódł, więc teraz włożył wór pokutny. 3 tygodnie po całej akcji twierdzi, że żałuje (pytanie tylko czego? Bo jak na mój gust: złego planu), Twojej żony już nie kocha, stara się naprawić własny związek, ale za żadne skarby nie zwolni niani. Ona sama musi zdecydować... Dlaczego tak? Bo dobrze wie, że niania nie zrezygnuje.

Zrealizowany zostanie zatem plan nr 3, na który się podobno nie zgadzałeś i żona weźmie to pod uwagę wink :

Pokostny napisał/a:

- rodzice podejmują decyzję że to co się wydarzyło "to już dawno i nie prawda" i będzie dalej opiekować się dziećmi. Na tą opcję odpowiedziałem jej że ja się na nią nie zgadzam. Odpowiedziała że weźmie pod uwagę.

Wszystko zostaje zamiecione pod dywan. Twoje zdanie liczy się tyle co zeszłoroczny śnieg. Twój opór spotka się z groźbą ze strony żony, że odejdzie i w ogóle „Cię popierdoliło”, bo przecież wszystko jest już w jak najlepszym porządku... Ona nadal będzie mogła udawać mamę, a „odkochany” ojciec dzieci postara się o to, żeby z czasem zaczęła też udawać żonę. Ty postarasz się zbliżyć z dziećmi, które żona tak bardzo kocha, weźmiesz je na spacer, a nuż powiedzą do Ciebie „tato” i wszyscy będą już spokojnie mogli udawać, że problemu nie było, nie ma i nie będzie.
To dobrze, że jesteś teraz spokojniejszy. Po co sobie nerwy psuć big_smile

Pokostny, jeżeli tamta para decyduje się na życie w iluzji, to nie oznacza, że wy też musicie. Z czasem rzeczywistość kopnie wszystkich w dooope...

84

Odp: Żona chce odejść do ojca dziecka którym się opiekuje

Kazda inna niania byłaby lepsza niż twoja zona. Ona do żadnej pracy się nie nadaje bo wszędzie sa mężczyźni. Dobrze ze nie ma dla niej pracy w jej zawodzie. To by się dopiero dzialo:)

85

Odp: Żona chce odejść do ojca dziecka którym się opiekuje
majkaszpilka napisał/a:

Komedii Krejzi?

Ja nazwałabym to tragedią raczej.
Autor,całkowicie wykastrowany mężczyzna,oraz...sorrki,za wyrażenie Jego chora żona.
No ale Pokostny jest już spokojniejszy,strzelił delikatnego focha,że żonka zachwiała więź między małżonkami,której chyba nigdy tak naprawdę nie było.
No i telefon od górnika,coż za wspaniałomyślność?...
-"sorrki stary,chciałem przelecieć Ci żonę,zakochałem się,zauroczyłem...whatever...nie miej urazy,co?Ale nie mogę Jej wyrzucić,bo Ona taka dobra,lepszej nie znajdę...cud miód malina...śmierdząca mina.
-spoko kolo,wiem,że to najzajebistsza niania na Świecie,poczekam az sama odpuści.Przecież Twoja rodzina i Twoje dzieci są najważniejsze...kij ze mną,jestem tylko facetem bez nabiału.A poza tym to moja wina,nie rozmawiałem,nie słuchałem,nie miałem czasu...jest Twoja"

No ale spoko,jakby co,to wiesz,że możesz na mnie liczyć...i na wycieczkę Twoje dzieci zabiorę i na paćelek.

PATOLOGIA w czystej postaci.

Ja nie wierzę, że ta historia jest prawdziwa.
Nie i koniec.

Żona prawie od niego odeszła do innego faceta, a on uważa, że nic się nie stało.

To samo żona-pracodawczyni. Facet ją zdradził, kocha inną kobietę, ale nie, przecież nic się nie stało, w końcu przeprosił...

Wina była znajomym strojem, który od początku wisiał w jej szafie i który wkładała każdego ranka. Bez niej czuła się naga. Majgull Axelsson

86 Ostatnio edytowany przez Ola_la (2016-06-02 11:47:03)

Odp: Żona chce odejść do ojca dziecka którym się opiekuje

To najbardziej obrzydliwa historia na forum jaką czytałam, a jestem tu już dwa lata. Jeśli jest prawdziwa to dramat, a jeśli ktoś to wymyślił to tez ma niezbyt poukładane  w głowie.

87

Odp: Żona chce odejść do ojca dziecka którym się opiekuje
Ola_la napisał/a:

To najbardziej obrzydliwa historia na forum jaką czytałam, a jestem tu już dwa lata. Jeśli jest prawdziwa to dramat, a jeśli ktoś to wymyślił to tez ma niezbyt poukładane  w głowie.

Historia,jak historia Ola smile

Najgorsze jest to,że nikt z dorosłych nie grzeszy kręgosłupem,za to grzeszy infantylizmem...a cierpieć będą dzieci.
Już cierpią.

Stopki nie będzie big_smile

88

Odp: Żona chce odejść do ojca dziecka którym się opiekuje
majkaszpilka napisał/a:
Ola_la napisał/a:

To najbardziej obrzydliwa historia na forum jaką czytałam, a jestem tu już dwa lata. Jeśli jest prawdziwa to dramat, a jeśli ktoś to wymyślił to tez ma niezbyt poukładane  w głowie.

Historia,jak historia Ola smile

Najgorsze jest to,że nikt z dorosłych nie grzeszy kręgosłupem,za to grzeszy infantylizmem...a cierpieć będą dzieci.
Już cierpią.

Super, zamiast znaleźć zrozumienie to zrobiliście ze mnie choreko psychicznie wariata. Najchętniej odseparował bym żonę od tych dzieci i całej tej rodziny, ale wiem że nie dam rady, wobec czego tylko zaproponowałem że będziemy ich odwiedzać (dzieci).

Wg waszych rad pozostaje mi to aby żonę wywalić z domu ? Wygląda na racjonalne podejście ponieważ nic nie robi by nasz związek ratować, ale wtedy ją stracę ...

89

Odp: Żona chce odejść do ojca dziecka którym się opiekuje

już ja straciles
naprawdę chcesz mieć z nia dzieci
a jak uzna ze ty jesteś złym ojcem, mezem to może zechce i ciebie odseparować od dzieci
malo jest takich przypadków?
ona jest jak widać zdolna do wszystkiego

90

Odp: Żona chce odejść do ojca dziecka którym się opiekuje

Gdybyś się postawił, może straciłbyś kobietę, którą kochasz miłością nieodwzajemnioną. Masz satysfakcję z tego związku, jesteś szczęśliwy?
Boisz się być stanowczy, bo wiesz co i kogo ona wybierze. Nie jesteś dla niej ważny, jesteś zapchajdziurą, jesteś, bo jesteś, a jak Cię nie ma, to też niewielki kram.
Pasuje Ci taki układ, to w nim tkwij, dobijaj się do jej serca, albo czekaj w kolejce, walcz, proś.
Z pewnością pomoże Ci w tej walce zakłamywanie rzeczywistości i brak trzeźwej oceny postępowania i charakteru żony.

91

Odp: Żona chce odejść do ojca dziecka którym się opiekuje
Pokostny napisał/a:

W dniu wczorajszym wykonałem telefon do matki dzieci. Już wiem jak podchodzą do tej spawy rodzice dzieci.
Ojciec dzieci próbuje wszystko naprawić, matka mu wybaczyła i dała czas na poprawę.

To jest problem tamtego małżeństwa nie Twój.
To ich sprawa jak sobie poradzą ze zdradą mężą (przynajmniej emocjonalną).

Pokostny napisał/a:

Po tym jak wróciła z pracy powiedziała wszystko swemu mężowi, a on od razu wykonał telefon do mnie. Dowiedziałem się że bardzo żałuje tego co zrobił, i już się wykąpał pod kubłem zimnej wody. Teraz się stara wszystko naprawić.

Popatrz, jaki honorowy facio...
Jeszcze 3 tygodnie temu chciał się żenić z Twoją żoną, a teraz po Twoim telefonie do jego żony wylewa kubeł łez i się obmywa...

Co powiedział Twojej żonie ?
że przedtem żartował, że ją wcale nie kocha i to był tylko kiepski żart ?

Jeżeli zona bedzie chciala tam zostać, to raczej wątpliwe, żeby zachował się przed nią tak jak przed swoją żoną lub przed Tobą.

Przecież Twoja żona nie powiedziała mu "spadaj misiu ze swoimi zalotami" ale była nim ...zauroczona.
Na poważnie rozpatrywała jego propozycję.

Pokostny napisał/a:

Powiem, jestem trochę spokojniejszy. Pozostaje uraza jak mogła przez chwile się w ogóle zawahać w takiej sprawie jak nasze wspólna więź, dlaczego ją naraziła na szwank. Nie dawała mi żadnych oznak że coś się wyjątkowo pomiędzy nami sypie. Spadło to na mnie jak grom z jasnego nieba.

Spokojniejszy ?
dlaczego ?
co się takiego stało, żebyś mógł czuć spokojniejszy.

To, że żona górnika wzięła sprawy w swoje ręce, wcale nie oznacza, że Ty mozesz czuć się spokojniej.

Przecież facet który wyznał miłość Twojej żonie a ona prawie ją przyjęła,
zyskali teraz dalszą możliwość przebywania sam na sam, pobłogosławioną przez żonę górnika.

Teraz to dopiero możesz się czuć niepewnie !.

Pokostny napisał/a:

Wg waszych rad pozostaje mi to aby żonę wywalić z domu ? Wygląda na racjonalne podejście ponieważ nic nie robi by nasz związek ratować, ale wtedy ją stracę ...

Wywalić jej z domu nikt Ci nie każe.
Ale doradzane jest Ci stanowcze i konsekwentne działanie.

Ty już ją prawie straciłeś, bojąc się w jakikolwiek sposób sprzeciwić jej pomysłom.
Albo odetnie się raz na zawsze od tamtego mężczyzny albo nici z Was.
Inaczej bedziesz akceptował życie w trójkącie.

Górnik bajeruje Tobie żonę, potem bedzie obiecywał złotą przyszlość na przeszkodzie do ktorej będą żona, groźba utraty dzieci , potrzeba poczekania aż bedą miały kilkanaście lat i wybiorą same zakochanych nianie i tatę...

Lepiej nie kuś losu swoją bojaźliwością.

92

Odp: Żona chce odejść do ojca dziecka którym się opiekuje

Wywalić z domu? Nie.
Powiedzieć, że jak nie zrezygnuje z tej pracy, to z Wami koniec, bo Ty nie chcesz być na drugim planie, czy zapchajdziurą, jak to napisała josz. I czekaj na jej reakcję, jeśli Cię kocha, to będzie próbowała to ratować. Ale szczerze uważam, że ona Cię nie kocha.

Wina była znajomym strojem, który od początku wisiał w jej szafie i który wkładała każdego ranka. Bez niej czuła się naga. Majgull Axelsson

93

Odp: Żona chce odejść do ojca dziecka którym się opiekuje
Ola_la napisał/a:

Z tego co autor pisze to straszna księżniczka z tej kobiety. A on jeszcze chce się dla niej zmieniać i być dla niej super mężem  w sytuacji gdy ona na próby ratowania małżeństwa mowi mu ,,popierdolilo cie,, .
Nie wiem jest chociaż ładna, ma ladne ciało ze się tak upokarzasz? Dziwne to wszystko. Zamiast kopa w dupe ma dwóch gości którzy o nia walczą. A inna kobieta na pewno bardziej wartościowa, pracująca zawodowo, matka, zona jest przedstawiona jako dziwna i zla. W jakim wy świecie żyjecie ze zwykłą idiotke stawiacie na piedestał a normalna kobietę pokazujecie jako zla bo pracuje i dba o dom i dzieci? I taka opiekuneczka będzie rozbijac dzieciom zycie a i tak będzie ,,wspaniala i cudowna,, tylko POGUBIONA normalnie malutkie dziecko którym rycerzyk się zajmie i picie spakuje na wycieczkę, bo ona zapomni.

Autor pisał,że jest gruba i ma popsute zęby więc szału jakby nie ma:)
Ale na pewno ma dobre serduszko i autor ją kocha;)

"Od razu widac kto na tym forum byl kochanką. Musi sie jakos wybielić i wytlumaczyc jedna z druga że ona niewinna i pisze takie bzdury w które chyba sama w glebi duszy nie wierzy"
-pisownia oryginalna

94

Odp: Żona chce odejść do ojca dziecka którym się opiekuje

Co do czyjegoś tu tekstu,że żona autora jest dobrą opiekunką:
jest bez na dziej ną opiekunką.
Ma problemy ze sobą,które leczy tym,że stworzyła chorą relację z cudzymi dziećmi i cudzym mężem.
Nie potrafi mądrze i sensownie ułożyć sobie relacji z dzieçmi,buduje chorą więź,w którą wikła dzieciaki.
Od takiego czuba lepiej trzymać się z daleka.
Dla mnie to kobieta bluszcz próbująca po trupach osiągać chore cele.

"Od razu widac kto na tym forum byl kochanką. Musi sie jakos wybielić i wytlumaczyc jedna z druga że ona niewinna i pisze takie bzdury w które chyba sama w glebi duszy nie wierzy"
-pisownia oryginalna

95

Odp: Żona chce odejść do ojca dziecka którym się opiekuje

Kobiety bluszcz są najgorsze... coś o tym wiem ;/

96 Ostatnio edytowany przez Ola_la (2016-06-03 10:08:28)

Odp: Żona chce odejść do ojca dziecka którym się opiekuje

No tak to szału nie ma:) Może być tez tak ze ona sobie to wszystko wymyśliła a nie ma to zbyt wiele z rzeczywistością. 
A ona jest nauczycielką matematyki czy polskiego w końcu z wyksztalcenia, że pracy dla niej nie ma w szkole?

97

Odp: Żona chce odejść do ojca dziecka którym się opiekuje
oral779max napisał/a:

Kobiety bluszcz są najgorsze... coś o tym wiem ;/

Bluszczem ona z pewnością nie jest, ma pracę i pasję - cudze dzieci wink

98

Odp: Żona chce odejść do ojca dziecka którym się opiekuje

Mariola,to akurat wcale nie takie dziwne,że dla nauczycielki nie ma pracy w szkole.
Obecnie trzeba mieć super znajomości albo być wybitnym nauczycielem.
Znam parę nauczycielek pracujących w sklepie,w knajpie więc to akurat nic dziwnego.
Swoją drogą jakby taka w szkole pracowała  z tymi wszystkimi dziećmi i ich tatusiami...:)

"Od razu widac kto na tym forum byl kochanką. Musi sie jakos wybielić i wytlumaczyc jedna z druga że ona niewinna i pisze takie bzdury w które chyba sama w glebi duszy nie wierzy"
-pisownia oryginalna

99

Odp: Żona chce odejść do ojca dziecka którym się opiekuje

Mariola,to akurat wcale nie takie dziwne,że dla nauczycielki nie ma pracy w szkole.
Obecnie trzeba mieć super znajomości albo być wybitnym nauczycielem.
Znam parę nauczycielek pracujących w sklepie,w knajpie więc to akurat nic dziwnego.
Swoją drogą jakby taka w szkole pracowała  z tymi wszystkimi dziećmi i ich tatusiami...:)

"Od razu widac kto na tym forum byl kochanką. Musi sie jakos wybielić i wytlumaczyc jedna z druga że ona niewinna i pisze takie bzdury w które chyba sama w glebi duszy nie wierzy"
-pisownia oryginalna

100

Odp: Żona chce odejść do ojca dziecka którym się opiekuje
josz napisał/a:
oral779max napisał/a:

Kobiety bluszcz są najgorsze... coś o tym wiem ;/

Bluszczem ona z pewnością nie jest, ma pracę i pasję - cudze dzieci wink

Owszem-jest.Przykleja się do cudzych dzieci i do męża.

"Od razu widac kto na tym forum byl kochanką. Musi sie jakos wybielić i wytlumaczyc jedna z druga że ona niewinna i pisze takie bzdury w które chyba sama w glebi duszy nie wierzy"
-pisownia oryginalna

101

Odp: Żona chce odejść do ojca dziecka którym się opiekuje

Akurat to że pracy nie ma w zawodzie dziwne nie jest, ale to ze najpierw autor napisał ze jest żona z wyksztalcenia nauczycielką polskiego, potem ktoś przekręcił ze matematyki a autor jej odpowiedział ale nie poprawił tej osoby. Dziwne bo to spora różnica.

102 Ostatnio edytowany przez aannaa (2016-06-03 12:32:40)

Odp: Żona chce odejść do ojca dziecka którym się opiekuje

Mo

Pokostny napisał/a:
majkaszpilka napisał/a:
Ola_la napisał/a:

To najbardziej obrzydliwa historia na forum jaką czytałam, a jestem tu już dwa lata. Jeśli jest prawdziwa to dramat, a jeśli ktoś to wymyślił to tez ma niezbyt poukładane  w głowie.

Historia,jak historia Ola smile

Najgorsze jest to,że nikt z dorosłych nie grzeszy kręgosłupem,za to grzeszy infantylizmem...a cierpieć będą dzieci.
Już cierpią.

Super, zamiast znaleźć zrozumienie to o zrobiliście ze mnie choreko psychicznie wariata. Najchętniej odseparował bym żonę od tych dzieci i całej tej rodziny, ale wiem że nie dam rady, wobec czego tylko zaproponowałem że będziemy ich odwiedzać (dzieci).

Wg waszych rad pozostaje mi to aby żonę wywalić z domu ? Wygląda na racjonalne podejście ponieważ nic nie robi by nasz związek ratować, ale wtedy ją stracę ...

A co stoi na przeszkodzie, jeśli wolno spytać. Czy Ty uważasz ze Twoja żona jest najlepsza niania na świecie i jak ona odejdzie od rodziny, to te dzieci poumieraja? Ja Cie musze rozczarować. Dzieci się przywiązują i do następnej niani tez się przyzwyczaja. Podejrzewam że Twoja żona znalazła sobie superwymowke, a głównym obiektem jej zainteresowania są portki Pana Taty. To nie jest tak, źe Twoja żona jest tak kryształowa jak nam tu próbujesz przestawić. Z Twej wypowiedzi wynika, źe zainteresowanie Pana jej schlebialo. Przekazała Ci cała sytuacje na swoich zasadach, zaznaczając ze nie wie co czuje do Pana. Normalna kobieta, to by to rozgonila na samym początku. Może dla Twojej żony ta sytuacja wydaje się całkiem normalna, ale to już jej problem

103

Odp: Żona chce odejść do ojca dziecka którym się opiekuje
aannaa napisał/a:

Podejrzewam że Twoja żona znalazła sobie superwymowke, a głównym obiektem jej zainteresowania są portki Pana Taty. 
.......................zainteresowanie Pana jej schlebialo.

Myślę, że jednak głównym obiektem jej zainteresowania są dzieci, które obdarzyła toksyczną, zakazaną miłością, natomiast zainteresowanie ich tatusia z pewnością jej schlebiało, a jeszcze jak roztoczył przed nią wizję wspólnej przyszłości wraz z dziećmi odebranymi rodzonej matce, zaczęła kombinować..czemu nie?
Autor w tej sytuacji stał się osobą marginalną, wręcz przeszkodą w realizacji celu, gdyby nie zarabiał i nie utrzymywał żonki, zostałby dawno wykopany.

104

Odp: Żona chce odejść do ojca dziecka którym się opiekuje
Pokostny napisał/a:

4 latek znał już słowo "głupia" i "siusiak" zanim moja żona przyszła do tego domu. Miał 3 lata i już tak mówił. Obecnie go tego oduczyła, ale jak widzi jak jego mama wraca do domu to się denerwuje i tak mówi, pomimo tego że moja żona tego mu zakazuje i nie mówi im o rodzonej mamie źle.

Moja żona nie jest złą kobietą, zbyt błędne wnioski odczytujecie z tego co tutaj piszę.
Popełniła dwa błędy:
- pozwoliła na rozwój swojej matczynej miłości do dzieci i nawzajem dzieci do niej,
- pozwoliła na rozwój miłości ojca dzieci do niej, akceptowała drobne znaki, które my mężczyźni doskonale znamy. Zbytnia uprzejmość, chęć spędzania czasu, pomaganie w czymkolwiek się da, podarunki, kwiaty, czekoladki. Niestety pozwoliła także by tą miłość (mimo początkowego odrzucenie jej) odwzajemnić zauroczeniem, zakochaniem.

Mam dla Ciebie radę. Ponieważ na razie usilnie zaprzeczasz jakoby Twoja żona mogła zrobić coś złego i ponieważ bardzo umiejętnie racjonalizujesz wszystko, co się stało - przeczytaj te wszystkie posty za jakiś czas, może wtedy coś z tego wyciągniesz. Bo na razie niestety nie chcesz dopuścić do siebie myśli, że mogłeś spędzić kilka lat z osobą, na której tak bardzo się aktualnie zawiodłeś. Tak jak matka tamtych dzieci, którymi opiekuje się Twoja żona, godzi się na  tę chorą sytuację, tak Ty również się na to godzisz. Pozwalasz, by Twoja żona bawiła się w dom u kogoś innego, a jednocześnie by miała męża, do którego zawsze może wrócić. Poniżasz się i próbujesz ją zrozumieć i tłumaczyć w imię miłości i dobra Waszego małżeństwa. Naprawdę chcesz tak żyć? Będziesz w ten sposób szczęśliwy? Odpowiada Ci taki układ?

Druga sprawa jest taka, że nie uważam Twojej żony za złą kobietę, bo określenie kogoś "złym" to wbrew pozorom mocne słowo. Uważam jednak, że jej ZACHOWANIE jest zdecydowanie NIEODPOWIEDNIE, NIEADEKWATNE, niestosowne i - tak, złe. Nie wątpię, że potrafi być kochająca i czuła, jednakże pozwalanie, by cudze dzieci mówiły do niej "MAMO" i zero kompromisów w sprawie, która Ciebie rani to NIE JEST przejaw miłości i dobroci, a egoizmu...

Obecnie z żoną mam poprawne stosunki, często rozmawiamy telefonicznie. Jednakże nie akceptuje żadnego kompromisu aby przestać bywać w tamtym domu.
Zaproponowałem jej nawet żeby rodzice dzieci zaczęli szukać nowej niani,  tak co z początkiem lipca już tam zaprzestanie chodzić. Oczywiście nie pozbawię jej kontaktu z nimi, gdyż sam je lubię i powiedziałem że RAZEM (powtarzam RAZEM) Z NIĄ chętnie będziemy zabierać obu na wyczieczki, spacery, plac zabaw powiedzmy raz w tygodniu. NIE DOCIERA DO NIEJ.

Chwila, że co? To jakiś żart? Chcecie (chcesz) zabierać dzieci pracodawcy żony na wycieczki, spacery i plac zabaw w celu...? W jakim celu? Halo, ziemia do Was, TO NIE SĄ WASZE DZIECI. Twoja żona nie jest ich matką, nawet jeśli bardzo tego pragnie, to TYLKO JEJ PRACA. I w ramach pracy może się z nimi bawić, ale w ramach pracy... Może nawet zaprzyjaźnić się z rodziną, u której pracuje, ale nie udawać matkę i zajmować się tymi dziećmi razem ze swoim mężem, bo taka jest przywiązana. To nieetyczne, nieprofesjonalne...

Ciągle chce czasu, czasu czasu. Nic nie mam ingerować pod groźbą odejścia, a sama nic w tym kierunku nie robi (nie stać ją na żaden gest) by przywrócić między nami więź. No może oprócz tego że teraz częściej dzwoni, pisze smsy i sobie rozmawiamy przez telefon. Ale każdy zwrot w temat dzieci powoduje pomiędzy nami konflikt, więc staram się z nią rozmawiać o rożnych pierdołach, nawet rozmawiamy co tam porabia razem z dziećmi, o 2 latku, ale próba rozwiązania sytuacji kończy się konfliktem.

No jasne, że chce czasu - przecież czeka, aż będzie mogła na spokojnie odejść do tamtego, a on nie odejdzie od swojej żonki z kolei ot tak. Unikanie tematu to zamiatanie problemu pod dywan i prędzej czy później będziecie musieli się z tym zmierzyć.

105 Ostatnio edytowany przez pannapanna (2016-06-03 15:32:52)

Odp: Żona chce odejść do ojca dziecka którym się opiekuje

Ciekawa jestem czemu te młode nianie to także ruchadla.
Jedna z moich byłych koleżanek jak tylko została niania zrobiła niezłą "karierę ", drugiej koleżance niania rozbiła związek.  Wyszło dopiero jak się okazało ze niania jest w ciąży z panem domu (serio, autentyk). Ja od początku wiedziałam że niania moich będzie stara wink tych historii jest masa dookoła.
Bo jest  tym jakiś paradoks.  Jedna kobieta się uczyła, pracowała ciężko i dalej pracuje żeby utrzymać rodzinę, a druga niezbyt chętnie chodziła do szkoły (no serio, ile znacie niań z wyższym wykształceniem, oczywiście oprócz tej kryształowe żony autora?), pracy by nie dostała wiec opiekuje się dziećmi tej pierwszej.i ta druga w swojej prostocie mysli: skoro już tu jestem, to obciągnę panowi domu, może dorzuci z 50 zł big_smile

PS.  Ja nie znam nauczycielek bez pracy. Ani jednej! A mam ich w znajomych masę ze względu na wykształcenie.
Ja podejrzewam ze żona autora jest tak jebnięta że jej nigdzie nie chcieli.
Autor tez nie lepszy, zwykły frajer bez jaj, górnik mu stuka żonę a ten udaje że deszcz pada. Pasuje do siebie ta koszmarna parka.
A matka dzieci mam nadzieje ze jest najinteligentniejsza z tego całego szamba o odwala te szopkę żeby zebrać dowody.

106

Odp: Żona chce odejść do ojca dziecka którym się opiekuje
pannapanna napisał/a:

Ja nie znam nauczycielek bez pracy. Ani jednej! A mam ich w znajomych masę ze względu na wykształcenie.
Ja podejrzewam ze żona autora jest tak jebnięta że jej nigdzie nie chcieli.

Off-top - z tego wynika, że Twoi znajomi mieli dużo szczęścia. Naprawdę nie ma pracy dla nauczycieli. Co do stanu psychicznego żony autora - zgadzam się, choć użyłabym innych słów - jest z pewnością zaburzona, pozbawiona empatii i skrupułów.

107

Odp: Żona chce odejść do ojca dziecka którym się opiekuje
josz napisał/a:
aannaa napisał/a:

Podejrzewam że Twoja żona znalazła sobie superwymowke, a głównym obiektem jej zainteresowania są portki Pana Taty. 
.......................zainteresowanie Pana jej schlebialo.

Myślę, że jednak głównym obiektem jej zainteresowania są dzieci, które obdarzyła toksyczną, zakazaną miłością, natomiast zainteresowanie ich tatusia z pewnością jej schlebiało, a jeszcze jak roztoczył przed nią wizję wspólnej przyszłości wraz z dziećmi odebranymi rodzonej matce, zaczęła kombinować..czemu nie?
Autor w tej sytuacji stał się osobą marginalną, wręcz przeszkodą w realizacji celu, gdyby nie zarabiał i nie utrzymywał żonki, zostałby dawno wykopany.

Nawet tytuł wątku sugeruje o co w tej historii tak naprawdę chodzi. Przeczytałam raz jeszcze pierwszy wpis Autora i dalej obstaje przy swoim zdaniu. Tymi dziećmi ktoś tu sobie bezczelnie twarz wyciera

108

Odp: Żona chce odejść do ojca dziecka którym się opiekuje
pannapanna napisał/a:

Ja podejrzewam ze żona autora jest tak jebnięta że jej nigdzie nie chcieli.
Autor tez nie lepszy, zwykły frajer bez jaj, górnik mu stuka żonę a ten udaje że deszcz pada. Pasuje do siebie ta koszmarna parka.
A matka dzieci mam nadzieje ze jest najinteligentniejsza z tego całego szamba o odwala te szopkę żeby zebrać dowody.

Bingo.
Po co owijać śmierdzące coś, w kolorowy papierek z wstążeczką i dorabiać ideologię?

Stopki nie będzie big_smile

109

Odp: Żona chce odejść do ojca dziecka którym się opiekuje

,,Matka dzieci pracuje od rana do 15-17, lingwistka.,, To jest strasznie długo? Większość osób tak pracuje. A tu autor pisze ze ojciec tych dzieci górnik jest w większości czasu w domu i siedzi na facebooku wrzucając filmiki.
Dlaczego na forum konto zakładają sobie gimnazjaliści i wymyślają historyjki? Nid da się tego wyeliminować jak widać.
Troll na 100%. Szkoda tylko naszego czasu.

110

Odp: Żona chce odejść do ojca dziecka którym się opiekuje

On jest  z dziecmi, on jej przy nich pomagał, wiec zbliżyli się do siebie, najpierw matka powinna zmienić nianie i to natychmiast, odsunąć twoja żonę, wtedy skomplikuje im sprawę, bo ona nie widzi ze się wpieprza w ten układ, jak można pozwolić na to żeby oni razem udawali rodzinkę, coś im się powaliło, on nie dostanie dzieci, ona jest obca, trwanie w tym układzie powoduje wciągniecie bardziej, ona musi stracić kontakt z dziećmi, wtedy nie będzie miała powodu tam chodzić, on nie będzie miał powodu jej pomagać, a tłumaczenie twoje ze ona chce dobra tych dzieci jest śmieszne, jesteś tak naiwny czy tak zaślepiony,
Ona chce dziecka swojego, jego ,jakiegokolwiek, on się sprawdził jako tata, ty się nie liczysz, samo to ze masz się nie mieszać, bo jej pasuje ten układ, ma kasę dla siebie za opiekę nad sobą, bo facet spędza z nią czas, dba o nią, pamięta co lubi, ty głupiego wzrostu nie ogarniasz a dzieli was 3 cm, dlaczego on nie pracuje to mnie zadziwia, a skoro nie pracuje musi jego żona, to nie dziwi mnie ze nie ma czasu i ochoty zając sie dziećmi jak pada.
To sobie dwa osobniki z nadmiarem czasu cukrują jak maja źle.
Jedynei wywalenie jej jako niani może jeszcze coś wskórać, jak matka poszuka innej osoby, to tatuś dzieci się ogarnie, bo dzieci widać sa najważniejsze dla niego, mozlwie jest ze się wtedy uspokoi, bo jaki powód inny będzie do spotkań?
mowisz ze sie wyjaśnilo, moze masz racje, może jest tak jak mowisz, a moze oboje oszukali was, on mógł zadzwonic z przeprosinami, to sie zdaza, ale ja bym nie potrafiła zaufac ponownie i jemu i jej,
przeciez powiedziała ze nie wie czy czuje cos do ciebie, i do niego, wiec zwatpila w was,
kwestia ze nei chce zrezygnować z dziecka jest dla niej bardzo trudna, ale musi i to teraz, bo potem bedzie bardzo cierpieć, podejrzewam ,z e otworzył sie instynkt macierzynski i bardzo bedzie cierpiec poki nei poukłada tego,

Można pokochać dziecko, sama miałam taka sytuacje, wozili mi dzieciaka do mnie, miałam ja 3 lata od maleńkości niemal, źle znosiłam gdy ja oddawałam, ona do mnie się tuliła i mówiła mamo,

miałam już synka 5 letniego,  musial mowic przy niej idz do cioci bo naśladowała syna mojego i mamowała,
przy mamie swojej mnie kochała i tuliła, i tez mowiła mamo, jakby chciała zrobic mamie na złosc, bo specjalnie to robiła zeby jej na gulu poskakać, i jak ja zabierali nie chciala isc, tak jest z maluchami,

po nia przyjezdzał tata i przywoził, często kupując cos małej kupowal i dla nas, pracowal w hurtowni spożywczej, znosił mi wozek czy inne rzeczy i z nim miałam super kontakt, ale nigdy , ale to nigdy nie przekroczyłam zadnych granic, on tez

nie zakochałam się, mam swoja rodzine, to była nie tylko praca, bo kochałam to dziecko jak swoje,
ale ojciec mnie nie interesował choc był dla mnie lepszy niż mąz.

Trzeba nie wiem co mieć w głowie żeby się zatracic. Zaden instynkt tego nie tłumaczy.

Wiem co to jest nadmierna milosc do cudzego dziecka, i cierpienie jak się je oddaje, ale nigdy nie wyciągałam łap po nieswoje. Dziecko miało z nami kontakt bardzo długo, przyjaźniliśmy się z nimi, potem już nie chciałam pilnować ich synka, bałam się znow pokochania i cierpienia ale zgodziłam się na ferie i wakacje pilnować ich oboje. Czy sporadycznie podczas choroby.

Z moim synem są jak kuzyni, a rodzice są naszymi dobrymi znajomymi, nieraz razem gdzieś byliśmy z dzieciakami wspolnie obie rodziny, czy imprezowaliśmy. były obiadki nawzajem.
Oczywiście mnie słuchały dzieci nie jej, co ona wykorzystywała, ale żadne z nas nie przekroczyło granic choc ja nie traktowałam tego jak pracy.
Nigdy potem żadne dziecko nie miało takiego miejsca w moim sercu, no 10-12 godzin u mnie, i mama która była dla niej bardzo zimna robi swoje, ja po prostu biedowałam nad nią, no i jej tulenie.
Ona na mnie mieszkała, bo się bała wszystkich i wszystkiego. Wiec kupiła sobie moja miłość.

Rozumiem wiec co twoja zona może czuć, ale chęć bycia z nim bo będzie mieć dzieci? to jest niepokojące.
To nie jest jej dziecko, nie jej dom, nie jej facet.

Wiele razy mieliśmy okazje z ojcem dzieci pogadać, ale nie zrobiliśmy nic przeciwko związkowi, wręcz przeciwnie, jego zona która jest dość spora w dolnej części ma kompleksy i podrywa wszystko co się nawinie, było to tylko w żartach, ale gdy mój maż zaczął jej prawic komplementy żeby nie czuła się źle, to zaczęli na moich oczach jakieś tance godowe,

laska zaczęła przeginać, podmacywać go w krocze, on ja skubał w dupsko rozrośnięte, i nie widzieli nic w tym złego, zaczęła mi mieszać w układzie gdy już nie pilnowałam dzieci, buntować go przeciwko mnie i szydzić ze nie pracuje.

Plan był taki, że jej maż wyjechał na 3 m-ce, on zmienić prace, jej odwaliło,  i chciała mnie zmusić do przeprowadzki do niej.
miałam pomóc w dostarczeniu dzieci rano do szkoły niedaleko i do przedszkola,

Mój maż zaproponował ze zamiast przeniesienie się do niej, bo mamy swoja rodzinę, rano podjedzie do niej i zabierze dzieci gdzie trzeba przed praca-ona musi być o 5 rano w pracy, on byłby przed 6, nawet po 5, dzieci śpią, córka już miała 12 lat, wiec te parę chwil jakby byli sami nic sie nie dzieje,
Powiedziała ze obcy facet nie będzie się po jej domu kręcił i próbowała nas skłócić. Abym się do niej przeniosła, bo będę mieć dość męża lub on mnie wywali, cokolwiek aby ona miała opiekę, nie brała pod uwagę ze może przesunąć prace o 1 h, chodzić na 6 rano, bo nie miały rożnych godzin, 5-14 i 6-15 z koleżanka, i ona musiałaby tylko sie zamienić,
opcja ze może przywieść do przedszkola wcześniej na co idą u nas przedszkola, nie wchodziła w grę, nie będzie budzić dziecka, opcja babci tez odpada,  bo mam byc u niej ja.
Mam przyjechać po obiedzie, zostać na noc,rano obrobić dzieci rozwieść do placowek, i moge sobie isc do domu.
mieszkamy na obu koncach miasta, szkoła jest niedaleko jej domu, ale jakies 2 km, przedszkole w centum z innym kierunkiem, ale dalo by sie, tylko mąz sie nie zggodził, ja tez uwaazałam ze ten pomysl jest poroniony.
Stad mi zaczała bardzo brzydka robote w celu rolwalenia zwiazku.
Koszty sie dla niej nie liczyły, tylko ze ona bedzie meic co chce.

W chwile potem uslyszalam ze 2 lata wcześniej próbowała po alkoholu na grillu u nas pocałować mojego meza w tancu, tłumaczyła sie tym, że sie przewrocila, na usta?
, i ze startowała do naszego kolegi.
Jego rzuciła na garaż aż huknęło, to słyszeli wszyscy i się nabijali ze ona go dorwała i będzie gwałcić bo cały wieczor robila do niego przy swoim mężu umizgi.
Nie ma laska chyba lustra, on był z chuda i super piekna dziewczyna, ona przerośnięta z wielkim tyłkiem, nienaturalnym, a prężyła się jak paw.
Nawet się nabijaliśmy ze do niego to jest bardzo dluga kolejnka a ona jest zaraz za psem, bo ostro przeginała przy mezu.
I jakoś nie chcialo mi się nim opiekować i go przygarnąć. Bo przecież ona taka niedobra zona. Mialam swojego choc wiele mu do ideału.
Po zdobyciu info o całowaniu wyleciała z mojego życia z hukiem.

Powiedz mi jak jeśli ona odejdzie to odejdzie ojciec dziecka? i ona sie zgadza z nim isc, to znaczy ze moze i nie ma milosci do ojca dziecka, ale jest milosc do dziecka, ktorej nie powinno byc.
lub byc ale wiedziec ze nie jest jej, i jesli dziecko jest tak wazne dla niej powinna od niego odejsc juz teraz zanim on uzna calkowicie ze jest jego mama, bo zna tylka ja.

załatw jej inne dziecko do pilnowania, zastąpi to jej i uzdrowi podejscie do dziecka, bo tamto kocha nadmierna miloscia,
znam to, wiem jaki jest ból rozstania, ja godziłam sie na wiele zeby mała pilnowac, na bardzo niskie wynagrodznei, bo nei chcieli płacic, woleli ja oddac do złobka, a bralam mniej niz złobek, u mnei jadła za co ja płaciłam, ja kupowałam pampersy, bo pieluchy tetrowe jakie dawali przelatywały zaraz,
dochodziło nawet do tego ze po zasikaniu bo piła jak opetana wracała do domu w za duzych rzeczach mojego syna, o ktore musialam sie prosic i sama pojechac,
trwałam tak 3 lata, słuchała, ze za duzo ja karmie, bo gruba sie robi, ze daje jej resztki, ze za duzo picica, potem oddała ja mama do przedszkola, tam jadła jeszcze wiecej, 3 zupki, 2 drugie dania, i 3 budynie, no porcje sa male, ale ona miala głud milosci matczynej, potem dopiero była gruba.
I ja nie chcialam z nimi mieszkac, wiązać sie, choc kontakt mieliscmy normalny az do czasu absyurdalych mamusi pragnien,
wiec i mama dziecka  woli miec nianie przy sobie, bo ma spokoj z dzieckiem,

kogos poszukaj na nianie dla tamtego dziecka, ona nie chce go puscic bo go pokochała, hormony sie uwolnily i ma burze w organiźmie, nie moze byc przy nim bo kocha go za mocno, to nie jest zdrowe dla niej i dla dziecka,


Pytasz jak to rozwiazac, masz podane, ale wolisz nic nei robic bo boisz się ja starcic, od kiedy rezygnacja z te pracy bo niszczy to tamta rodzine jest czyms złym?
Jak zniknie niania, tata się dogada z mama dzieci, zatrudnia inna, jak się pan zakocha w niej to jest fujara niemyta, latajaca na cokolwiek,

Ja tez bylam nazywana mamą, ale na to nie pozwoliłam, nazywala mnie mała bo mój syn tak do mnie mówił, wiec zmiana była idź do cioci, i mój syn musiał mówić do mnie ciocia, żeby mała nie mowila mamo,
oj bardzo było miło,
mama jej tez była podła dla malej, potrafila jej nie odebrać, albo zapomnieli o niej i była do 20.
wtedy nie było telefonow.

Mama ja nie traktowała dobrze, nie robiła obiadow w domu bo wieczna dieta, tylko kanapki, mała była głodna,
a przy drugim dziecku oboje byli wzorowi. obrywała mała

Ale to nie moja rola zastepowac mame, ma taka jaka ma, mogłam jedynie jej to powiedzieć i zmienila swoje podejście do niej, ale nie grałam mamy. rozmowa tez była delikatna.


Do Ola_la ja z mezem miałam mala w domu u siebie, mała była z nami na zakupach , u rodziny, nie widze problemu, każdy ja akceptował, miala wujki, ciocie, babcie dodatkowe, zadala jedzenia, była kochana, ale każdy wiedział gdzie jest jego miejsce.
To ja chodziłam do lekarza i siedziałam jak była chora. Mama bała sie brac wolne, przy drugim dziecku wymyslila ze bedzie je brać, a ja mam u niej sie zatrudnic, zeby ja zastepowac.
W kilka dni znalazłam sobie prace smile
nie zgodziłam sie ani na pilnowanie młodego, ani na prace z nia, za duzo było mi tej osoby, W domu jej dzieci, no drugie, bo młoda w szkole, po pracy wizyty, obiadki u mnie, ona przynosiła coś tam, wiec miała obiadki zrobione, deserki itp. Lub u niej. W wekedny z nia na gieldzie samochodowej -maz jej kupował, naprawiał, sprzedawał, ona w ciuchach grzebała, ale brana byłam tylko ja. moj syn w domu z tata, niedziela na plac zabaw, z nimi, brak miejsca, moj syn w dupie. A jej sie nie odmawia.
i jeszcze praca z nia. Za duzo dla mnie tej osoby, plus zdarzenia wobec moje rodziny.
My braliśmy ich dzieci wszedzie jak były z nami, bo pracowali nawet w sobote. Maz nie robił mi z tym porblemów, bawił sie z nimi, gryzł je i sie wygłupiał. Czasem pomagał załozyc buty, czy zapiac kurtke, a juz na pewno w aucie zapinal im pasy i sprawdzał czy sa bezpieczne. Dzieciaki mieli u nas ogrod, piaskownice, były na podworku caly niemal dzien, robiły z nami zakupy, wybierali jakies produkty.
Wiec nie widze tuttaj jakiegos problemu ze tego sie nie robi. Oczywiście rodzice na to sie zgodzili jak i na wizyty u moich rodzicow, gdzie czasem tam po nich przyjezdzali, jak byli dluzej w prace. bo była w hurtwoniach inwentaryzacja-koniec roku itp, Dzieciaki były na imprezach rodzinnych naszych, i do kazego odzywały sie wujku, babciu itp. Nigdy juz mamo.
młodej brat zabrał moejmu tacie kanpke do pracy, 2 kromki chleba sklejone smalcem ze skwarkami i keczupem, chyba tam byl tez pasztet, fuj.
Mi rosło w buzi jak on to zjadał, moj tata mysla ze on tylko podgryzie i odda, wrabał cała kanapke  oddal skorki.
No dziadek mial mieszane uczucia bo swojego gluta stracil, ale dziecku smakowało.
Rodzice dzieci wiedzieli ze dzieci maj dobrze i sa dobrze traktowane.

Jeśli twoja zona nie chce rezygnować z dziecka, to normalne ze bierzesz pod uwagę ze by mieć z nim kontakt i nie widze problemu, my latami mielismy, tak to działa w zdrowym układzie, a szantaż nic nie da jej,
musisz być stanowczy i odstawic dziecko, ja 3 lata pilnowałam malej po 10 h, czasem i 15, a to przeprowadzki 3 na nowe ich, a to inwentaryzacja, przyjecie towaru. Ona w domu u siebie tylko spała.
3 lata bycia jak mama, patrzenia jak dorasta, uczenia ja wszystkiego, potem 3 lata zbierania sie po niej, bo utracie, ból na widok dzieci, i chęc czy koniecznosc posiadania własnego.
to hormony buzowały, a cierpienie było straszne, az ssące, jakby coś mi skręcało wnętrzności.
starania o dziecko nic nie dało, mam tylko jedno i na nim sie skupiłam.  musiałam poradzić sobie z uczuciami i pustką, nie obyło sie bez psychologa. Na szczescie nie musialam brac lekow hormonalnych, choc na regulowanie okresu i tak cos dostalam lekkiego co uspokolo moje hormony nieco, reszta terapia.
kolejne dziec były juz u nas tylko z doskoku, rodzina, znajomi,
Kiedy musialam ja oddawac wiedzac ze bedzie tam sama, mama spala po poludniu i byla wsciekla zeja ja klade o 12-15 i mi spi, wolala zeby spala o 15 do 18 i potem buszowala, rano bylo niewyspana i niemozliwa -ale decyduje mama.
I kiedy wiedzialm ze na obiad nic nie dostanie, no dziecko je co 2-3 gdziny takie male, a ona po wyjsciu ode mnie juz nie dostanie posilku przez 5 h, rano przyjdzie to bedzie nadrabiac glod z nocy, to mialam mysli ze nie chce jej oddawac,
moj syn tez podzielał milosc do niej,  płakal ze ja zabrali, ze jej nie ma, mial 5 lat.
wiec wiem co moze przezywac twoja zona, ale pomimo milosci jaka sie czuje nie jest to zdrowe, widac ja musialam miec dopiero przy niej instynk plus hormony, twoja zona musi zrezygnowac z tego dziecka na rzecz na razie innego, tak szybko sie nei zakocha,tamto moze widywac, ale musisz to przerwac, im dluzej to trwa, tym gorzej dla niej, bo dziecko ma ja do jakies tam godiny, potem mame i iinnych, wiec jakos szybko sie przestawi, ale twoja zona bedzie bardzo ciepriec, moze miec tez depresje, wiec przerwij to i to jaknajszybciej,
Żeby dziecko mówiło ciocia to się powtarza, choć do cioci, ciocia powie, ciocia zrobi, widać ona mówiła cos innego

111

Odp: Żona chce odejść do ojca dziecka którym się opiekuje

Dzięki za rady, nie zawsze trafne bo nie zrozumieliście całkiem sytuacji (być może przez to że bardzo emocjonalnie podszedłem do opisu sprawy)... trochę się wyżaliłem, mi pomogło.

Może zacznę od tego co nowego:
Aktualnie jesteśmy z żoną razem (tzn. mieszkamy pod jednym dachem), po telefonicznej konfrontacji z gościem około lipca spasował i urwał całkowicie kontakt z moją żoną, a jego żona wywaliła moją żonę(nianię tych dzieci) z roboty (w dalszym ciągu powodem nie było to że się w niej zakochał, czy to normalnie? czy ona normalna jest ?).

Ja już zobojętniałem na tą całą sytuację, nie jestem już taki zaborczy, nie działam impulsywnie, chyba przestałem ją kochać.... sad .Mimo że jest w ciąży prawdopodobnie ze mną to nie jestem w stanie jej kochać. Tolerujemy się, z jej strony także czuję że mnie nie kocha...

Jeżeli chodzi o to jak wygląda z zewnątrz to OK, całkiem dobrze, przygotowujemy się na przyjście małego (wiecie, wózek, łóżeczko, kosmetyki, nawet samochód zmieniam - w trakcie) ale dotychczas nigdy nie brałem pod uwagę bycia z kimś "bo tak należy". Rozstać się też nie jest tak łatwo, bo niby gdzie pójdzie... tym bardziej teraz jak ma w sobie moje dziecko.

Niby chce wszystko naprawiać (angażuje mnie w zakupy dla małego, coś zagadywała czy bym zechciał być przy porodzie, nawet poszedłem na szkołę rodzenia jak był ten temat omawiany, ale sam jeszcze nie jestem zdecydowany. Chyba po tym wszystkim nie dam rady być jej tam pomocny... ale na pewno pójdę, choćby tylko po to by przeciąć pępowinę.
Jakieś półtorej miesiące temu wysłała do niego sms'a, bardzo emocjonalnego... To chyba był gwóźdź do trumny mojej miłości do niej.

Nie wiem czy pokocham ją jak dawniej...
Nie wiem czy ona kocha/pokocha znów może kiedyś mnie...
Czuję że kocha jego...
A jestem pewny że kocha małego którym się opiekowała...




(mieszkamy pod jednym dachem, moja żona jest w ciąży (zaczyna się 9 miesiąc, tak więc poczęcie nastąpiło na w kwietniu).

112

Odp: Żona chce odejść do ojca dziecka którym się opiekuje

Pojawiłeś się na tym forum 30.05.16, czyli Twoja żona była już wtedy w ciąży i niemożliwe jest, żeby o tym nie wiedziała. W tamtym czasie kwitł jej romans z górnikiem, ona sama nie pozostawiała Ci złudzeń, co do jej uczuć względem Ciebie. Kiedy usłyszałeś radosną nowinę? Pisząc z nami nie miałeś pojęcia o ciąży żony.

Pokostny napisał/a:

Ja już zobojętniałem na tą całą sytuację, nie jestem już taki zaborczy, nie działam impulsywnie, chyba przestałem ją kochać.... sad .Mimo że jest w ciąży prawdopodobnie ze mną to nie jestem w stanie jej kochać. Tolerujemy się, z jej strony także czuję że mnie nie kocha...

Skąd pewność, że to Twoje dziecko?

Pokostny napisał/a:

Rozstać się też nie jest tak łatwo, bo niby gdzie pójdzie... tym bardziej teraz jak ma w sobie moje dziecko.

Szybko zmieniasz zdanie, po za tym Twoja żona ma dokąd pójść, odgrażała Ci się swojego czasu, że wyprowadzi się do matki.

Pokostny napisał/a:

Niby chce wszystko naprawiać (angażuje mnie w zakupy dla małego, .

big_smile
Jak widać, nic nie zmieniło się w Twojej postawie, nadal jesteś podnóżkiem swojej żony. Możesz uchylić rąbka tajemnicy, co było powodem wyrzucenia żony z pracy?
Przecież nawet, gdy jej romans z panem domu ujrzał światło dzienne, nadal pozostała w tamtym domu. Czy może ujawniająca się jej ciąża otworzyła wreszcie oczy matce tamtych dzieci? Chyba jesteś jedynym z czwórki bohaterów tej żenującej historii, który jeszcze żyje złudzeniami.
Pamiętaj, po urodzeniu się dziecka masz tylko 6 miesięcy na to, żeby złożyć wniosek do sądu o zaprzeczenie ojcostwa. Chyba, że chcesz się oszukiwać do końca życia.
Radziłabym Ci najpierw na własną rękę wykonać test na potwierdzenie ojcostwa, a dopiero potem zastanowić się, co dalej z Waszym małżeństwem.

Posty [ 77 do 112 z 112 ]

Strony Poprzednia 1 2 3

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Żona chce odejść do ojca dziecka którym się opiekuje

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin
© www.netkobiety.pl 2007-2016