Żona chce odejść do ojca dziecka którym się opiekuje - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Żona chce odejść do ojca dziecka którym się opiekuje

Strony Poprzednia 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 39 do 76 z 112 ]

39 Ostatnio edytowany przez Pokostny (2016-05-31 14:05:40)

Odp: Żona chce odejść do ojca dziecka którym się opiekuje
Ola_la napisał/a:

I co z tego jak ona dalej tam pracuje. Nie macie na garnuszku dzieci do wykarmienia żeby zmuszała się do pracy tam, a wręcz przeciwnie chodzi tam z chęcią i tworzą namiastkę rodziny.

Dziekuję, rozumiem. To jest prawda ! i chętnie bym doprowadził do sytuacji by zaprzestała pracy tam, ale się boję że obrazi się na mnie, że jej zakazuje, pozostanie uraz, wyprowadzi się czy Bóg wie co jeszcze ... A jeżeli będzie chciała to i tak tam pójdzie, tyle że ja już nie będę mógł jej nazwać swoją żoną.

Reklama
Zobacz podobne tematy :

40

Odp: Żona chce odejść do ojca dziecka którym się opiekuje

,,Świetne małżeństwo,, jak wiesz ze nic dla zony nie znaczą twoje łzy, twoje uczucia.

41

Odp: Żona chce odejść do ojca dziecka którym się opiekuje

Bo wszystkie dzieci nasze som tongue
Empatyczna babeczka..nie ma co.
Sorrki za sarkazm,ale nie mogłam się powstrzymać.A powstrzymywanie emocji szkodzi ponoć.

Stopki nie będzie big_smile
Reklama

42 Ostatnio edytowany przez Ola_la (2016-05-31 14:44:50)

Odp: Żona chce odejść do ojca dziecka którym się opiekuje

Aż strach zatrudniać opiekunkę....:) Nie dość ze zechce zabrać dzieci, mężą to jeszcze i powie ze zła matka bo pracuje, a po pracy chce odpocząc. Obmówi ze ma syf w domu i musi sprzatac (obowiązki niani są omawiane z pracodawca tak wogole). To nic ze dzięki temu ona ma pracę... Dzieci idą do dziadków to tez zle. Tutaj do obowiązków należy chyba tez zabawianie męża. ...
I  wpuść obca osobę do domu, tym bardziej gdy ktoś ma więcej kasy, bo wątpię żeby ten tatuś był biedny...chociaż jest górnikiem rzekomo ....

43

Odp: Żona chce odejść do ojca dziecka którym się opiekuje

Pokostny, to naprawdę nie jest istotne, w jaki sposób matka dzieci opiekuje się nimi, to nie Wasza sprawa! Gdyby Twoja żona kochała Cię, nie zrobiłoby na niej wrażenia miłosne wyznanie górnika. Tymczasem ona NIE WIE CZY CIĘ KOCHA!? nie wie też co czuje do tamtego, czyli czuje coś więcej niż zwykła sympatia do znajomego.
Widać temat tamtej rodziny jest zawsze żywy w Waszych dyskusjach, bo tutaj też często piszesz przejmując się tym, co dzieje się w ich domu.
Zostaw to, to Was nie dotyczy i warto to uświadomić żonie. Terapia przydałaby się jej nie dlatego, że jest "psychiczna", bo z pewnością nie jest, ale jej miłość do cudzych dzieci, które mają własną rodzinę jest chora. Ona, jak widać przelała na nie swój instynkt macierzyński. Nie martw się o jej ewentualny uraz, bo taki układ w jakim ona tkwi nie ma żadnej przyszłości i prędzej, czy później będzie musiała zmierzyć się z rzeczywistością.
Wyobraź sobie, że ona odchodzi z górnikiem, on ma wyznaczone spotkania z dziećmi, na które Twoja już była żona niecierpliwie czeka. Wyobrażasz sobie tę walkę o dzieci między matka a kochankami? Oni wszyscy w trójkę zniszczą te dzieci.
Skoro Twoja żona jest inteligentną kobietą, powinna to zrozumieć i zdać sobie sprawę, że to droga do nikąd i że świadomie niszczy czyjąś rodzinę.
A gdzie w tym wszystkim Ty? Ty przestałeś się liczyć, przynajmniej na ten moment.
Oczywiście postąpisz, jak uważasz, ale poczytaj wątki innych piszących tutaj panów, którzy stanęli w obliczu zdrady. Ci delikatni, cackający się z partnerkami na ogół przegrywają.
Daniem po gębie górnikowi niczego nie załatwisz, tutaj należałoby wstrząsnąć (nie dosłownie) żoną.

Reklama

44

Odp: Żona chce odejść do ojca dziecka którym się opiekuje

Josz dokładnie ci napisala jak wygląda ta sytuacja z boku. Malo istotne jest czy nazwie się zone psychiczną czy powie się ze ta sytuacja jest chora. Wniosek jest jeden najbardziej te dzieci krzywdzi twoja zona, a miała być dla nich opiekunką. Matka ich dzieci zaufala jej i powierzyla jej opieke nad swoimi dziecmi. I twoja zona zawiodła na całej linii.

45

Odp: Żona chce odejść do ojca dziecka którym się opiekuje
Pokostny napisał/a:

Matka dzieci jest słabą matką, zwykle jak wraca do domu to zabiera je na górę do dziadków, nie bawi się z nimi, nie opiekuje... Być może jest to przekolorowane ale na pewno coś w tym prawdy jest. Matka nie chce jej wyrzucić bo wtedy jej mąż prawdopodobnie też się wyprowadzi, wszystko się prawdopodobnie wyda, on nie wytrzyma w tamtym domu razem z teściami i wszystkimi wkoło który się dowiedzą.
[...]
Nie chce zabierać dzieci matce... dopuszcza do myśli ewentualne odejście jak się sytuacja w ich domu bardziej posypie. Dodam że matka z własnej woli pozwala jej tam pozostać, by się osoby z ich otoczenia nie zorientowały co się dzieje. Choć z drugiej strony ojciec rzuca filmiki na facebooka z wyraźnym przekazem anty-ratunkowym dla jego małżeństwa.


Jak niby wszyscy wokół mieliby się dowiedzieć? Każdy ma prawo zrezygnować z pracy. Nie musi podawać rzeczywistych przyczyn. Można by nawet jakąś bajkę wymyślić na potrzeby postronnych, jeśli zdanie postronnych ma tak wielkie znaczenie.
Problem polega jednak na tym, że zapewne z takich opcji matka dzieci nie może skorzystać. Wygląda to na szantaż ze strony męża (i być może niani): jeżeli niania odejdzie, to mąż się wyprowadza i nie pozostawia wątpliwości co do przyczyn odejścia... Nie wygląda na to, żeby matka dzieci miała olewczy stosunek do swojego małżeństwa i niewiele wskazuje aby podobnie olewczo podchodziła do rodzicielstwa. Kobieta znalazła się w trudnej sytuacji, ale obecność niani na pewno nie pomaga jej w ratowaniu związku. Twierdzenie, że jest inaczej to zwykłe zaklinanie rzeczywistości na własne potrzeby.

Generalnie co do reszty zgadzam się z Josz. Musisz teraz twardo podejść do sprawy, ale jednocześnie nie możesz być jedyną osobą, która pokazałaby ciemną stronę całej sytuacji Twojej żonie. Ludziom ciężko jest spojrzeć na siebie i swoje zachowanie z bolesnej i przykrej perspektywy. Zazwyczaj posłańcom obrywa się najbardziej. Nie stawiaj się w roli posłańca. Zaciągnij ją do terapeuty. W całą sytuację możesz też wdrożyć wspólnego przyjaciela, kogoś z rodziny, komu ufacie.

46 Ostatnio edytowany przez Pokostny (2016-05-31 18:27:17)

Odp: Żona chce odejść do ojca dziecka którym się opiekuje
Ola_la napisał/a:

Aż strach zatrudniać opiekunkę....:) Nie dość ze zechce zabrać dzieci, mężą to jeszcze i powie ze zła matka bo pracuje, a po pracy chce odpocząc. Obmówi ze ma syf w domu i musi sprzatac (obowiązki niani są omawiane z pracodawca tak wogole). To nic ze dzięki temu ona ma pracę... Dzieci idą do dziadków to tez zle. Tutaj do obowiązków należy chyba tez zabawianie męża. ...
I  wpuść obca osobę do domu, tym bardziej gdy ktoś ma więcej kasy, bo wątpię żeby ten tatuś był biedny...chociaż jest górnikiem rzekomo ....


Przepraszam że to powiem, ale czy tutaj są ...... , przecież wyjaśniałem że to ON się w niej zakochał, a nie moja żona w nim. Dopiero po jego kroku zaczął się jej mętlik w głowie. Nie róbcie z mojej żony "nie wiadomo kogo". Liczyłem na zrozumienie, tutaj go chyba nie znajdę, przynajmniej nie w każdej wypowiedzi.... Ale przynajmniej się komuś mogę wygadać.

47 Ostatnio edytowany przez Ola_la (2016-05-31 18:24:11)

Odp: Żona chce odejść do ojca dziecka którym się opiekuje

Facet gdyby to chodzilo tylko o jego uczucia to bys tematu nie zakładał. A to ona sama robi z siebie wiadomo kogo a nie ja!
Ja jej nie nazwałam tak wogóle takim słowem tylko ty. Zresztą ona jest taka cudowna wiec jakby ktoś mogl cos na nia powiedzieć zlego. To tylko ta dziwna rodzina, i tutaj ludzie tez się uwzięli na nią, bo jakos nikt jej nie pochwalil oprócz ciebie.
Znikam stad bo nie będziesz mnie nazywał ... nie wiem co miało to znaczyc do końca, bo powiedziałam pare słow krytyki pod adresem świętej żonki.

48

Odp: Żona chce odejść do ojca dziecka którym się opiekuje
Pokostny napisał/a:

Ale, po tym jak ojciec dzieci jej wyjawił miłość ona zaczęła kombinować. Sądzę że się w nim zauroczyła (miłość to nie jest). Z tego co mi moja żona powiedziała (a raczej nie powiedziała, pozostawiła to ciszą) to gdyby ów ojciec dostał dzieci i wyprowadził się z domu to moja żona poszła by z nim. To się w głowie mi nie mieści……
Moja żona o całej tej sytuacji powiedziała mi parę dni temu, podczas ślubu naszych przyjaciół. Byłem spokojny… Przeanalizowałem sytuację… Powiedziałem że w takim razie musi odejść jak najszybciej z tej pracy, ale żona na to że to nie jest możliwe (nie zrezygnuje z kochanego, prawie już 2 latka). Tak jak pisałem wyżej gdyby z dnia na dzień odeszła raczej rodzina ta by się rozsypała, i dzieci nie miały ojca – to także argument.
Na pytanie czy mnie kocha – jej odpowiedz „nie wiem”.  Czy kocha jego – takie samo „nie wiem”.
Był cudny seks (3 razy w ciągu 4 dni, on dochodziła kilkukrotnie, o to sam zadbałem, w krytycznym momencie rozpłakała się, normalnie wyła, tak i to podczas każdego z 3 razy !).  Jestem pewien że mnie nie zdradziła fizycznie, twierdzi że nie mam się czego bać bo jak będzie to chciała zrobić to najpierw ode mnie odejdzie.
Najgorsze jest to że ja mam związane ręce. W pracy jestem do 10 czerwca (jeszcze 12 dni), a nawet gdyby bym  w domu miałbym związane ręce. Nawet nie chciała słyszeć że przyjadę po nią i weźmie na mieszkanie które mam w pracy, a ona da sobie spokój z tamtym domem.
.

Nie no ona jest niewinna. Jak widać z tekstu.

Nic tu po mnie skoro jesteś tak zaślepiony.

49

Odp: Żona chce odejść do ojca dziecka którym się opiekuje
Pokostny napisał/a:

Przepraszam że to powiem, ale czy tutaj są ...... , przecież wyjaśniałem że to ON się w niej zakochał, a nie moja żona w nim. Dopiero po jego kroku zaczął się jej mętlik w głowie. Nie róbcie z mojej żony DZIWKI. Liczyłem na zrozumienie, tutaj go chyba nie znajdę, przynajmniej nie w każdej wypowiedzi.... Ale przynajmniej się komuś mogę wygadać.

Nie zauważyłam, żeby ktoś tutaj nazwał Twoją żonę w taki sposób. Zastanów się, czy w analogicznej sytuacji, gdyby jakaś kobieta wyznała Ci miłość, zacząłbyś się zastanawiać, czy nie skorzystać i odejść od żony?
Tymczasem Twoja żona takie wątpliwości ma, o czym to świadczy?

50

Odp: Żona chce odejść do ojca dziecka którym się opiekuje
Pokostny napisał/a:
Ola_la napisał/a:

Aż strach zatrudniać opiekunkę....:) Nie dość ze zechce zabrać dzieci, mężą to jeszcze i powie ze zła matka bo pracuje, a po pracy chce odpocząc. Obmówi ze ma syf w domu i musi sprzatac (obowiązki niani są omawiane z pracodawca tak wogole). To nic ze dzięki temu ona ma pracę... Dzieci idą do dziadków to tez zle. Tutaj do obowiązków należy chyba tez zabawianie męża. ...
I  wpuść obca osobę do domu, tym bardziej gdy ktoś ma więcej kasy, bo wątpię żeby ten tatuś był biedny...chociaż jest górnikiem rzekomo ....


Przepraszam że to powiem, ale czy tutaj są ...... , przecież wyjaśniałem że to ON się w niej zakochał, a nie moja żona w nim. Dopiero po jego kroku zaczął się jej mętlik w głowie. Nie róbcie z mojej żony DZIWKI. Liczyłem na zrozumienie, tutaj go chyba nie znajdę, przynajmniej nie w każdej wypowiedzi.... Ale przynajmniej się komuś mogę wygadać.

Pokostny,
Wszystkie kobiety tu na forum jednoznacznie oceniają zachowanie Twojej żony.

Nie robią z niej dziwki,
Ale opisują jej hipokryzje.

Jedynie Ty ja bronisz.
Bo oceniasz subiektywnie jej zachowanie, bo ja kochasz.

Obiektywne stwierdzenia zachowania Twojej żony już tu padły,
- zabrnela za daleko w ich dom, zamiast być niania uzurpuje sobie prawa do matkowania dzieciom i bycia żona dla już zonatego faceta.
Gdyby była zdrowo rozsadkowa to wysmialaby zaloty tego biednego misia, tym bardziej że ma już MĘŻA. TY nim jesteś nie górnik.

Jeżeli na sercu jej tak bardzo leży dobro tych dzieci, to MUSI Odejść z tej pracy.

Jeżeli nie odejdzie to znaczy że nie kocha tych dzieci i nie jest warta Twojej troski o nią.

Bez stanowczosci niczego dobrego nie osiągniesz,.

Pozwolisz na rozbicie tamtej rodziny i swojego małżeństwa.

Działaj, poszukaj jak w spodniach i przestań się bać gniewu zdradzaczki.
Nie warto.

51

Odp: Żona chce odejść do ojca dziecka którym się opiekuje

Dlaczego nauczycielka matematyki nie pracuje w szkole tylko jako niania?

52

Odp: Żona chce odejść do ojca dziecka którym się opiekuje

Nie pracuje w szkole ponieważ nie ma pracy dla osób z jej wykształceniem, jak to mawiał Ferdynand Kiepski.

Właśnie skończyłem przed chwilą z nią rozmawiać.

Prosi mnie o danie jej czasu do początku lipca (właściwie daje mi WARUNEK !!!!), dzieci mają wtedy wyjazd na wakacje razem z swoimi rodzicami. Opcje są 3:
- matka podejmie decyzję że zwalnia się z pracy i będzie się opiekować dziećmi, moja żona wraca do domu
- rodzice podejmują decyzję o znalezieniu innej niańki
- rodzice podejmują decyzję że to co się wydarzyło "to już dawno i nie prawda" i będzie dalej opiekować się dziećmi. Na tą opcję odpowiedziałem jej że ja się na nią nie zgadzam. Odpowiedziała że weźmie pod uwagę.

Ogólnie dowiedziałem się że matka to wszystko przetrzymuje, nie jestem sobie w stanie wyobrazić jak Ona to robi? Jej własne dzieci (2 i 4 latek) mówią do niani "mamo", a jak prawdziwa mama wraca do domu to są niezadowolone, padają z ust 4 latka hasła typu "głupa mama". Mąż niby kocha się w niani, a ona zgadza się by dalej była w domu, podczas jej nieobecności.
Pewnego razu (po powrocie z wakacji nad morzem na którym była sama wraz z dziećmi i swoim ojcem, że moja żona (niania) pokazuje jej jaka ona jest wyrodną matką, i jak bardzo powinno się kochać dzieci. Że w ogóle nie jest z niej w stanie zrezygnować, bo widzi jak jest dla nich dobra.

W ogóle nie bierze pod uwagę tego co ja czuję, jak to postrzegam. Gdy tylko mówię że sam pójdę do matki i powiem że chcę ratować swoje małżeństwo i niech ją zwolni (chyab tylko tego się moja żona boi) to twierdzi że tylko się zbłaźnię, bo rodzice wspaniale grają zgodną rodzinkę (jej rodzice (wspólnie mieszkają) nic a nic się nie domyślają). Więc jedynym wyjściem będzie zastraszenie że jeżeli nie zwolni mojej żony to sam powiem wszystko jej rodzicom.

Na taki probabilistyczny przebieg wydarzeń moja żona odparła że odejdzie do matki, a do mnie już nigdy nie wróci. Na pewno nie zostanie ze mną, i na pewno nie pójdzie do ojca dzieci, gdy ten się wyprowadzi. Tutaj nie był bym tego taki pewien, wiadomo dlaczego...

Mówi że mnie kocha, ale mam nie ingerować w tą sytuację. Daje mi warunek, do początku lipca, ale wg. mnie to niczego nie zmieni. Wkrótce TAK CZY SIAK aby być dalej ze mną będzie musiała odejść od opieki nad tymi dziećmi.

53

Odp: Żona chce odejść do ojca dziecka którym się opiekuje
Pokostny napisał/a:

Ogólnie dowiedziałem się że matka to wszystko przetrzymuje, nie jestem sobie w stanie wyobrazić jak Ona to robi? Jej własne dzieci (2 i 4 latek) mówią do niani "mamo", a jak prawdziwa mama wraca do domu to są niezadowolone, padają z ust 4 latka hasła typu "głupa mama". Mąż niby kocha się w niani, a ona zgadza się by dalej była w domu, podczas jej nieobecności.

Sam widzisz, że to chore, jak Twoja żona mogła dopuścić do takiej  sytuacji i pozwolić na to, żeby cudze dzieci powierzone jej pod opiekę zwracały się do niej per "mamo"!?
Gdyby zadziałała od samego początku i systematycznie zwracała im uwagę, nawet tak małe dzieci, zapamiętałyby i zwracały się do niej inaczej.
Jak widać Twojej żonie taki stan rzeczy sprawia wyraźną satysfakcję. Dziwię się też, że dziadkowie tych dzieci niczego nie zauważyli.
Jej stosunek do Ciebie, groźby, szantaż, moim zdaniem, nie świadczą o miłości.
Dlaczego boisz się porozmawiać z matką tych dzieci, jak ona widzi całą tę sytuację?

54 Ostatnio edytowany przez Ola_la (2016-06-01 04:54:18)

Odp: Żona chce odejść do ojca dziecka którym się opiekuje

Jeśli to prawdziwe zycie a nie troling to twoja zona jest chora osoba, mówiłam już o tym ale powtórzę raz jeszcze. I ona jedyna jest winna całej sytuacji. Nie będę jej epitetami obrzucać bo to nie o to chodzi. Cale szczęście ze ona nie uczy dzieci w szkole bo by niejednemu dziecku zniszczyła psychikę. ,,Gratuluje,, zony gdzie ty wogole znalazłeś taką kobietę, to jak wygrana w totka, szansa jedna na milion.

55

Odp: Żona chce odejść do ojca dziecka którym się opiekuje

Źle się stało, że żona przekroczyła granicę.

NORMALNA kobieta po czymś takim złożyłaby wymówienie z roboty.
Przywiązanie jestem w stanie zrozumieć, ale co to znaczy w momencie, gdy wali się małżeństwo?
Ty jesteś na ostatnim miejscu. Nie widzisz tego?


Nie mogłabym być z kimś, dla kogo jestem na ostatnim miejscu.

Wcale się nie boję, że mnie podepczą. Podeptana trawa staje się ścieżką. Błaga Dimitrowa

56

Odp: Żona chce odejść do ojca dziecka którym się opiekuje

Cyngli to jesteś ty na zdjęciu?

57

Odp: Żona chce odejść do ojca dziecka którym się opiekuje
Ola_la napisał/a:

Cyngli to jesteś ty na zdjęciu?

Tak. Dlaczego pytasz?

Wcale się nie boję, że mnie podepczą. Podeptana trawa staje się ścieżką. Błaga Dimitrowa

58

Odp: Żona chce odejść do ojca dziecka którym się opiekuje
josz napisał/a:
Pokostny napisał/a:

Ogólnie dowiedziałem się że matka to wszystko przetrzymuje, nie jestem sobie w stanie wyobrazić jak Ona to robi? Jej własne dzieci (2 i 4 latek) mówią do niani "mamo", a jak prawdziwa mama wraca do domu to są niezadowolone, padają z ust 4 latka hasła typu "głupa mama". Mąż niby kocha się w niani, a ona zgadza się by dalej była w domu, podczas jej nieobecności.

Sam widzisz, że to chore, jak Twoja żona mogła dopuścić do takiej  sytuacji i pozwolić na to, żeby cudze dzieci powierzone jej pod opiekę zwracały się do niej per "mamo"!?
Gdyby zadziałała od samego początku i systematycznie zwracała im uwagę, nawet tak małe dzieci, zapamiętałyby i zwracały się do niej inaczej.
Jak widać Twojej żonie taki stan rzeczy sprawia wyraźną satysfakcję. Dziwię się też, że dziadkowie tych dzieci niczego nie zauważyli.

Zgadzam się.
Może i mama nie jest perfekcyjna, ale niani również bardzo daleko do perfekcji. Teraz dzięki bezmyślności i egoizmowi Twojej żony te dzieci nie będą przeżywały odejścia niani, ale odejście „mamy”. Trudno znaleźć słowa na wyrażenie jak bardzo odpychająco i egoistycznie postępuje Twoja małżonka.
W świetle do czego doprowadziła wszelkie historie o tym jaka tamta matka jest beznadziejna włożyłabym między bajki. Niania nie tyle opiekowała się dziećmi, co rywalizowała z matką o uczucia dzieci i dążyła świadomie do przejęcia roli „mamy”. Świadomie, bo do powstania sytuacji w której dzieci nie orientują się już kto jest kim nie można doprowadzić nieświadomie.  Ktoś kto prowadzi taką rywalizację nie jest w stanie obiektywnie ocenić i przedstawić sytuację, nie jest w stanie nie wywierać swojego wpływu w taki sposób aby rywalizacji nie wygrać. W którymś momencie do rywalizacji o dzieci doszła rywalizacja o męża. Twoja żona musi się obecnie czuć wspaniale... Stała się kobietą niezastąpioną, jakże potrzebną, w porównaniu z takim „nikim” jak matka tamtych dzieci ona jest kochana i przedkładana nad matkę zarówno przez dzieci, jak i ojca tych dzieci. Ego szybuje i z takiego haju dowartościowania trudno zrezygnować... O wielkim uczuciu miłości do dzieci nie wspominając wink

59 Ostatnio edytowany przez Marajka (2016-06-01 11:29:08)

Odp: Żona chce odejść do ojca dziecka którym się opiekuje
Pokostny napisał/a:

Nie pracuje w szkole ponieważ nie ma pracy dla osób z jej wykształceniem, jak to mawiał Ferdynand Kiepski.

Właśnie skończyłem przed chwilą z nią rozmawiać.

Prosi mnie o danie jej czasu do początku lipca (właściwie daje mi WARUNEK !!!!), dzieci mają wtedy wyjazd na wakacje razem z swoimi rodzicami. Opcje są 3:
- matka podejmie decyzję że zwalnia się z pracy i będzie się opiekować dziećmi, moja żona wraca do domu
- rodzice podejmują decyzję o znalezieniu innej niańki
- rodzice podejmują decyzję że to co się wydarzyło "to już dawno i nie prawda" i będzie dalej opiekować się dziećmi. Na tą opcję odpowiedziałem jej że ja się na nią nie zgadzam. Odpowiedziała że weźmie pod uwagę.

Ogólnie dowiedziałem się że matka to wszystko przetrzymuje, nie jestem sobie w stanie wyobrazić jak Ona to robi? Jej własne dzieci (2 i 4 latek) mówią do niani "mamo", a jak prawdziwa mama wraca do domu to są niezadowolone, padają z ust 4 latka hasła typu "głupa mama". Mąż niby kocha się w niani, a ona zgadza się by dalej była w domu, podczas jej nieobecności.
Pewnego razu (po powrocie z wakacji nad morzem na którym była sama wraz z dziećmi i swoim ojcem, że moja żona (niania) pokazuje jej jaka ona jest wyrodną matką, i jak bardzo powinno się kochać dzieci. Że w ogóle nie jest z niej w stanie zrezygnować, bo widzi jak jest dla nich dobra.

W ogóle nie bierze pod uwagę tego co ja czuję, jak to postrzegam. Gdy tylko mówię że sam pójdę do matki i powiem że chcę ratować swoje małżeństwo i niech ją zwolni (chyab tylko tego się moja żona boi) to twierdzi że tylko się zbłaźnię, bo rodzice wspaniale grają zgodną rodzinkę (jej rodzice (wspólnie mieszkają) nic a nic się nie domyślają). Więc jedynym wyjściem będzie zastraszenie że jeżeli nie zwolni mojej żony to sam powiem wszystko jej rodzicom.

Na taki probabilistyczny przebieg wydarzeń moja żona odparła że odejdzie do matki, a do mnie już nigdy nie wróci. Na pewno nie zostanie ze mną, i na pewno nie pójdzie do ojca dzieci, gdy ten się wyprowadzi. Tutaj nie był bym tego taki pewien, wiadomo dlaczego...

Mówi że mnie kocha, ale mam nie ingerować w tą sytuację. Daje mi warunek, do początku lipca, ale wg. mnie to niczego nie zmieni. Wkrótce TAK CZY SIAK aby być dalej ze mną będzie musiała odejść od opieki nad tymi dziećmi.


potworne!

A dlaczego w tych opcjach nie ma zadnej opcji, ze to Twoja zona sama zrezygnuje z tej posady????
Dlaczego twoja zona ma czelnosc pouczac swoja pracodawczynie o tym, jaka matka powinna byc i ze aktualnie jest zla matka?

Tamta rodzina jest chora, ale Twoja zona nie mniej niz oni!!! Bo inaczej nie siedzialaby w tym bagnie.
Zgadzam sie z przedmowcami, ze dla dobra tych DZIECI twoja wspaniala zona powinna odejsc stamtad natychmiast, bo one teraz wchlaniaja ta chora sytuacje jako model na zycie. Lepiej jest zyc z rodzicami, ktorzy nawet zaniedbuja dzieci, niz w takim manipulatywnym otoczeniu.
A te dzieci tutaj nawet wcale nie sa zaniedbanymi dziecmi. Maja ojca, a matka troszczy sie o to, zeby mialy tez inne osoby nimi sie zajmujace. Nie zawsze musi to byc koniecznie matka.
Twoja zona uzurpuje sobie jakies prawa, ktore wogole nie naleza do jej kompetencji. Ona ma ogromny problem i jesli mielibyscie miec wlasne dzieci, to biada im z taka matka! Polknie je ze skora i koscmi, nie beda mialy zadnego prawa decydowania o sobie i swoich uczuciach, bo ich matka w swojej chorej trosce im na to nie pozwoli.

Jesli chodzi o moja rade, to niech ona sie obraza i wyprowadza od Ciebie. Uratujesz tym swoja skore.

60

Odp: Żona chce odejść do ojca dziecka którym się opiekuje
Pokostny napisał/a:

Jej własne dzieci (2 i 4 latek) mówią do niani "mamo", a jak prawdziwa mama wraca do domu to są niezadowolone, padają z ust 4 latka hasła typu "głupa mama".

- dlaczego niana pozwala by czyjeś dzieci mówiły do niej "mamo" ??
- skąd u 4 latka słowa "głupia mama" ?
4 latek nie wpadnie sam na to by poniżać matkę, któś podsunął mu tą myśl, gdzieś u kogoś takie słowa usłyszał i powtarza je.

Obie sytuacje są karygodne dla tego kto je akceptuje, nie reaguje wobec dzieci prostująć ich postawę na właściwą.
Właściwa czyli :
- "mamo" mówi sie tylko do MAMY,
- do MAMY odnosi się z szacunkiem,

Niania która nie spelnia roli wychowawczej, która niszczy lub pozwala niszczyć autorytet rodzica, to kiepska niania.

Chora sytuacja.
Kojarzy mi sie z historiami kobiet które kradły dzieci , kradły niemowlaki w wózku, zeby zaspokoic swoj instynkt macierzyński lub z jakichś chorobliwych potrzeb.

Coś nie tak z psyche Twojej zony.
Sorry, za te stwierdzenie,
nie chce ani jej ani Ciebie obrażać.
Po prostu jej zachowanie wskazuje na jakieś zaburzenie.

61

Odp: Żona chce odejść do ojca dziecka którym się opiekuje
Marajka napisał/a:
Pokostny napisał/a:

Nie pracuje w szkole ponieważ nie ma pracy dla osób z jej wykształceniem, jak to mawiał Ferdynand Kiepski.

Właśnie skończyłem przed chwilą z nią rozmawiać.

Prosi mnie o danie jej czasu do początku lipca (właściwie daje mi WARUNEK !!!!), dzieci mają wtedy wyjazd na wakacje razem z swoimi rodzicami. Opcje są 3:
- matka podejmie decyzję że zwalnia się z pracy i będzie się opiekować dziećmi, moja żona wraca do domu
- rodzice podejmują decyzję o znalezieniu innej niańki
- rodzice podejmują decyzję że to co się wydarzyło "to już dawno i nie prawda" i będzie dalej opiekować się dziećmi. Na tą opcję odpowiedziałem jej że ja się na nią nie zgadzam. Odpowiedziała że weźmie pod uwagę.

Ogólnie dowiedziałem się że matka to wszystko przetrzymuje, nie jestem sobie w stanie wyobrazić jak Ona to robi? Jej własne dzieci (2 i 4 latek) mówią do niani "mamo", a jak prawdziwa mama wraca do domu to są niezadowolone, padają z ust 4 latka hasła typu "głupa mama". Mąż niby kocha się w niani, a ona zgadza się by dalej była w domu, podczas jej nieobecności.
Pewnego razu (po powrocie z wakacji nad morzem na którym była sama wraz z dziećmi i swoim ojcem, że moja żona (niania) pokazuje jej jaka ona jest wyrodną matką, i jak bardzo powinno się kochać dzieci. Że w ogóle nie jest z niej w stanie zrezygnować, bo widzi jak jest dla nich dobra.

W ogóle nie bierze pod uwagę tego co ja czuję, jak to postrzegam. Gdy tylko mówię że sam pójdę do matki i powiem że chcę ratować swoje małżeństwo i niech ją zwolni (chyab tylko tego się moja żona boi) to twierdzi że tylko się zbłaźnię, bo rodzice wspaniale grają zgodną rodzinkę (jej rodzice (wspólnie mieszkają) nic a nic się nie domyślają). Więc jedynym wyjściem będzie zastraszenie że jeżeli nie zwolni mojej żony to sam powiem wszystko jej rodzicom.

Na taki probabilistyczny przebieg wydarzeń moja żona odparła że odejdzie do matki, a do mnie już nigdy nie wróci. Na pewno nie zostanie ze mną, i na pewno nie pójdzie do ojca dzieci, gdy ten się wyprowadzi. Tutaj nie był bym tego taki pewien, wiadomo dlaczego...

Mówi że mnie kocha, ale mam nie ingerować w tą sytuację. Daje mi warunek, do początku lipca, ale wg. mnie to niczego nie zmieni. Wkrótce TAK CZY SIAK aby być dalej ze mną będzie musiała odejść od opieki nad tymi dziećmi.


potworne!

A dlaczego w tych opcjach nie ma zadnej opcji, ze to Twoja zona sama zrezygnuje z tej posady????
Dlaczego twoja zona ma czelnosc pouczac swoja pracodawczynie o tym, jaka matka powinna byc i ze aktualnie jest zla matka?

Tamta rodzina jest chora, ale Twoja zona nie mniej niz oni!!! Bo inaczej nie siedzialaby w tym bagnie.
Zgadzam sie z przedmowcami, ze dla dobra tych DZIECI twoja wspaniala zona powinna odejsc stamtad natychmiast, bo one teraz wchlaniaja ta chora sytuacje jako model na zycie. Lepiej jest zyc z rodzicami, ktorzy nawet zaniedbuja dzieci, niz w takim manipulatywnym otoczeniu.
A te dzieci tutaj nawet wcale nie sa zaniedbanymi dziecmi. Maja ojca, a matka troszczy sie o to, zeby mialy tez inne osoby nimi sie zajmujace. Nie zawsze musi to byc koniecznie matka.
Twoja zona uzurpuje sobie jakies prawa, ktore wogole nie naleza do jej kompetencji. Ona ma ogromny problem i jesli mielibyscie miec wlasne dzieci, to biada im z taka matka! Polknie je ze skora i koscmi, nie beda mialy zadnego prawa decydowania o sobie i swoich uczuciach, bo ich matka w swojej chorej trosce im na to nie pozwoli.

Jesli chodzi o moja rade, to niech ona sie obraza i wyprowadza od Ciebie. Uratujesz tym swoja skore.

Uch, mam podobne odczucia i przemyślenia. Odnoszę wrażenie, że Twoja żona, Pokostny, oczekuję, że gotowy scenariusz sam jej spadnie z nieba - czy raczej, że jej pracodawcy podejmą decyzję za nią. Twoja żona niestety zdecydowanie przekroczyła granice w swojej pracy. Jako niania, owszem, powinna dzieci bardzo lubić, szanować, opiekować się nimi, pomagać w wychowaniu zgodnie z regułami rodziców, ale zdecydowanie NIE POWINNA próbować zastąpić im matki, pokazywać że matka jest zła, rywalizować z nią - nie dość, że o rolę matki to jeszcze o rolę partnerki ojca dzieci!
Myślę, że nie bez powodu napisałeś o swojej pracy, o tym jaki jesteś, jakie być może masz wady na początku posta. Podświadomie pewnie czujesz, że sytuacja, w której oboje nie macie dzieci, a do tego jesteś ciągle w delegacji, mogła przyczynić się do tego, że Twoja żonka ulokowała swoje uczucia gdzieś indziej. Niestety, przesadziła i zapomniała, że jest TYLKO NIANIĄ i że ona ma już swojego męża i możliwość posiadania własnego potomstwa! Oczywiście nie twierdzę, że jesteś winny tej sytuacji, absolutnie nie - bo widzę, że w planach masz powrót do domu na dłużej i chcesz mieć z żoną dziecko, którego prawdopodobnie ona pragnie. Chcę jedynie wskazać na podłoże całej sytuacji. Na razie zaprzeczasz ewentualnej niewierności żony, mówisz, że to ów mężczyzna się w niej zakochał i wtedy jej się pomąciło w głowie. Ale tutaj ważna dla Ciebie uwaga - żeby jej się pomąciło w głowie, to już wcześniej musiała coś czuć, coś rozmyślać. W przeciwnym razie odeszłaby z pracy po takiej sytuacji jak najszybciej! I na jeszcze jedno zwrócę uwagę, bo przed tym też się wzbraniasz: w całej tej sytuacji żona wcale o Tobie nie myśli i prezentuje (przynajmniej zewnętrznie) bardzo egoistyczną postawę. Nie wie czy Ciebie kocha? Nie wie czy kocha innego? Zaledwie weźmie pod uwagę, że nie chcesz by pracowała w tamtym domu?! To wszystko wygląda tak jakby sama nie wiedziała czy zależy jej na małzeństwie i budowaniu rodziny z Tobą czy z kimś innym. Strasznie Ci współczuję tej sytuacji, bo to po prostu chore...

62

Odp: Żona chce odejść do ojca dziecka którym się opiekuje

Jeśli można cos doradzić temu panu to żeby nie miał dzieci z ta kobietą, bo ona jest bardzo zaborczą kobietą i niszczy wszystkich dookoła siebie.

63

Odp: Żona chce odejść do ojca dziecka którym się opiekuje

Odpowiedzialna niania - która podopiecznych stawia wyżej niż swój niezrealizowany instynkt macierzyński - nigdy w życiu nie pozwoliłaby na sytuację, w której dzieci mówią do niej "mamo". Choćby dlatego, że dzieci w końcu z niani wyrastają a z mamy nie i w momencie, gdy te role się w osobie niani zleją, to takie dzieci przeżywają traumę osierocenia w momencie, gdy czas się z nianią pożegnać. Gdyby twoja żona wykazała się minimum wyobraźni i myślenia (wcześniej czy obecnie), to wiedziałaby, że prędzej czy później będzie musiała z tego domu odejść - nawet nie przez aferę z tatusiem-górnikiem, ale właśnie dlatego, że w końcu dzieci by wyrosły z niani, poszły do szkoły. Twoja żona, która podobno tak dba o dobro tych dzieci, przyłożyła się do robienia im sieczki z mózgu. To, że tamta matka toleruję tę sytuację w żaden sposób twojej żony nie rozgrzesza - dorosła kobieta ma własny mózg i bierze odpowiedzialność za swoje zachowanie, choćby inni je znosili. Oczywiście odpowiedzialna i myśląca kobieta po prostu nie pozwoliłaby, żeby sytuacja zabrnęła tak daleko i tłumaczyłaby dzieciom za każdym razem, że ich mamą nie jest.

Kobieta, która ma krztę empatii w stosunku do drugiej kobiety, nigdy nie uzurpowałaby sobie prawa do bycia matką cudzych dzieci - nawet jeśli uważa, że biologiczna matka się nie sprawdza (a w tym konkretnym przypadku to jest bardzo dyskusyjne). To jest taki szczyt egoizmu i bezczelności, że aż słów mi brakuje. Jeśli dzieci są zaniedbywane, to się sprawę zgłasza do ośrodka pomocy społecznej albo na policję - a nie wchodzi się tylnymi drzwiami w rolę matki i w zasadzie kradnie się innej kobiecie dzieci.

Naprawdę nie widzisz, Autorze, jakie to jest wszystko ohydne? I jak bardzo nic nie znaczy, że tamta kobieta, matka i żona, godzi się na ten chory układ? Przecież ty sam się godzisz. Bo przeraża cię, że żona może odejść. A tamtą kobietę z pewnością przeraża, że może odejść mąż - i może zabrać dzieci. Nawet jeśli nie teraz, od razu, to wystarczy że on dostanie prawo kontaktu i z niańką-kochanką będą mieli stały kontakt z dziećmi i dalej będą im tworzyć tą chorą, schizofreniczną rodzinę. Za parę lat, jak dzieci podrosną na tyle, że sąd będzie miał obowiązek ich wysłuchać, tatuś-górnik złoży pozew o ponowne rozpatrzenie stałego miejsca zamieszkania dzieci - a te, przez lata wychowywane w poczuciu, że ich prawdziwą mamą jest niania-uzurpatorka, powiedzą, że chcą do niani-mamy i taty. Sąd się zgodzi, a w pewnym wieku nie da się już dzieci zmusić do kontaktów z rodzicem, jeśli tego nie chcą. I tego się kobieta boi, że jak przestanie tolerować układ, to jej twoja żona prędzej czy później te dzieci ukradnie. Przecież, gdyby dzieci i męża miała w zadzie, to powiedziałaby im wszystkim "szerokiej drogi" i tyle by było. Ale matka jest w stanie znieść każde upokorzenie i każdą sytuację, byleby odsunąć lęk, że ktoś jej odbierze dzieci.

64

Odp: Żona chce odejść do ojca dziecka którym się opiekuje

I gdzie ta inteligencja i wspaniałość tej kobiety. Nikt jej nie widzi oprócz autora i tego drugiego faceta. Chyba musi być bardzo atrakcyjna ale wtedy nie za dobrze to świadczy o mężczyznach.

65

Odp: Żona chce odejść do ojca dziecka którym się opiekuje

4 latek znał już słowo "głupia" i "siusiak" zanim moja żona przyszła do tego domu. Miał 3 lata i już tak mówił. Obecnie go tego oduczyła, ale jak widzi jak jego mama wraca do domu to się denerwuje i tak mówi, pomimo tego że moja żona tego mu zakazuje i nie mówi im o rodzonej mamie źle.

Moja żona nie jest złą kobietą, zbyt błędne wnioski odczytujecie z tego co tutaj piszę.
Popełniła dwa błędy:
- pozwoliła na rozwój swojej matczynej miłości do dzieci i nawzajem dzieci do niej,
- pozwoliła na rozwój miłości ojca dzieci do niej, akceptowała drobne znaki, które my mężczyźni doskonale znamy. Zbytnia uprzejmość, chęć spędzania czasu, pomaganie w czymkolwiek się da, podarunki, kwiaty, czekoladki. Niestety pozwoliła także by tą miłość (mimo początkowego odrzucenie jej) odwzajemnić zauroczeniem, zakochaniem.

Obecnie z żoną mam poprawne stosunki, często rozmawiamy telefonicznie. Jednakże nie akceptuje żadnego kompromisu aby przestać bywać w tamtym domu.
Zaproponowałem jej nawet żeby rodzice dzieci zaczęli szukać nowej niani,  tak co z początkiem lipca już tam zaprzestanie chodzić. Oczywiście nie pozbawię jej kontaktu z nimi, gdyż sam je lubię i powiedziałem że RAZEM (powtarzam RAZEM) Z NIĄ chętnie będziemy zabierać obu na wyczieczki, spacery, plac zabaw powiedzmy raz w tygodniu. NIE DOCIERA DO NIEJ.

Ciągle chce czasu, czasu czasu. Nic nie mam ingerować pod groźbą odejścia, a sama nic w tym kierunku nie robi (nie stać ją na żaden gest) by przywrócić między nami więź. No może oprócz tego że teraz częściej dzwoni, pisze smsy i sobie rozmawiamy przez telefon. Ale każdy zwrot w temat dzieci powoduje pomiędzy nami konflikt, więc staram się z nią rozmawiać o rożnych pierdołach, nawet rozmawiamy co tam porabia razem z dziećmi, o 2 latku, ale próba rozwiązania sytuacji kończy się konfliktem.

66

Odp: Żona chce odejść do ojca dziecka którym się opiekuje

Pokostny, nie odczytujemy tu nic blednie, jesli sytuacja jaka tu przedstawiasz, rzeczywiscie ma miejsce.

Twoja zona moze w swojej swiadomosci nie ma tego, ze to co robi, jest katastrofalnym przekroczeniem granic i ze wyrzadza tym innym krzywde.
Ona kreuje sie na dobroczynce kosztem innych ludzi.
Bo nie tylko ci, ktorzy stosuja otwarta agresje, robia zlo i krzywde!
Takze i te tak zwane "dobre checi" moga wyrzadzic wiele zla i w tym wypadku wyrzadzaja (powtarzam, jesli to ma rzeczywiscie tak miejsce, jak piszesz).
Slyszales chyba, ze dobrymi checiami to jest pieklo wybrukowane. I ta twoja zona wlasnie to piekielko juz przeciez stworzyla dla wszystkich naokolo lacznie z Toba!

To co jest zlem mozna rozpoznac po tym, jakie sa skutki dzialan czy nie-dzialan.
To co Twoja zona robi, to jest po prostu glupota, bezmyslnosc, egoizm, kompletna nieswiadomosc wynikow swoich dzialan. Tak to musze nazwac niestety. A przeciez jesli jest z wyksztalcenia pedagogiem, to powinna miec choc minimum wyobrazni w takiej sytuacji i umiec utrzymac nalezny dystans.
Ona tego nie robi.
Wlosy mi sie jeza na glowie na dodatek na to twoje uporczywe bronienie tej kobiety.
Powinienes porozmawiac z matka tych dzieci i poprosic ja o wyrzucenie twojej zony z tej posady, bo w takich sytuacjach ma sie moralny obowiazek chronienia chocby tych dzieci.

67

Odp: Żona chce odejść do ojca dziecka którym się opiekuje
Pokostny napisał/a:

4 latek znał już słowo "głupia" i "siusiak" zanim moja żona przyszła do tego domu. Miał 3 lata i już tak mówił. Obecnie go tego oduczyła, ale jak widzi jak jego mama wraca do domu to się denerwuje i tak mówi, pomimo tego że moja żona tego mu zakazuje i nie mówi im o rodzonej mamie źle.

Potrafi oduczyć dziecka mówienia „głupia”, a nie potrafi oduczyć go mówienia do siebie „mama”. W końcu mówienie „głupia” do prawdziwej mamy jest bee, a jednocześnie mówienie „mama” do niani brzmi tak anielsko... Nic złego przecież w tym nie ma i nie może z tego wyniknąć...

Pokostny napisał/a:

Moja żona nie jest złą kobietą, zbyt błędne wnioski odczytujecie z tego co tutaj piszę.
Popełniła dwa błędy:
- pozwoliła na rozwój swojej matczynej miłości do dzieci i nawzajem dzieci do niej,
- pozwoliła na rozwój miłości ojca dzieci do niej, akceptowała drobne znaki, które my mężczyźni doskonale znamy. Zbytnia uprzejmość, chęć spędzania czasu, pomaganie w czymkolwiek się da, podarunki, kwiaty, czekoladki. Niestety pozwoliła także by tą miłość (mimo początkowego odrzucenie jej) odwzajemnić zauroczeniem, zakochaniem.

Czyli jest to dobra kobieta, która dokonuje złych wyborów i postępuje źle. Wszystkim zainteresowanym kamień spadł z serca...

Pokostny napisał/a:

Obecnie z żoną mam poprawne stosunki, często rozmawiamy telefonicznie. Jednakże nie akceptuje żadnego kompromisu aby przestać bywać w tamtym domu.
Zaproponowałem jej nawet żeby rodzice dzieci zaczęli szukać nowej niani,  tak co z początkiem lipca już tam zaprzestanie chodzić. Oczywiście nie pozbawię jej kontaktu z nimi, gdyż sam je lubię i powiedziałem że RAZEM (powtarzam RAZEM) Z NIĄ chętnie będziemy zabierać obu na wyczieczki, spacery, plac zabaw powiedzmy raz w tygodniu. NIE DOCIERA DO NIEJ.

Ciągle chce czasu, czasu czasu. Nic nie mam ingerować pod groźbą odejścia, a sama nic w tym kierunku nie robi (nie stać ją na żaden gest) by przywrócić między nami więź. No może oprócz tego że teraz częściej dzwoni, pisze smsy i sobie rozmawiamy przez telefon. Ale każdy zwrot w temat dzieci powoduje pomiędzy nami konflikt, więc staram się z nią rozmawiać o rożnych pierdołach, nawet rozmawiamy co tam porabia razem z dziećmi, o 2 latku, ale próba rozwiązania sytuacji kończy się konfliktem.

Twoje stosunki z żoną to lustrzane odbicie stosunków tamtej pary. Matka dzieci zapewne również działa pod wpływem szantażu i gróźb oraz musi dać więcej czasu. Jednocześnie zdolny jesteś do wielu poświęceń, aby dzieciom i związkowi krzywda się nie stała... Niestety właśnie te poświęcenia ostatecznie skrzywdzą dzieci i związek.

Zastanów się chwilę: skoro wszelkie racjonalne rozwiązania, które mogłyby uzdrowić sytuację w waszym związku i umożliwić to samo w związku tamtej pary są odrzucane, to do czego ten czas jest potrzebny? Z mojego punktu widzenia czas jest potrzebny na uśmierzenie zawieruchy i zamiecenie problemu pod dywan. Wszyscy będą udawać, że wszystko jest dobrze, a jednocześnie niania dalej będzie zastępować dzieciom matkę oraz kontynuować podchody z ojcem dzieci. Czas potrzebny jest do zachowania statusu quo, do tego żeby ojciec dzieci złamał opór niani (jeżeli takowy istnieje, bo coraz bardziej wątpię) i do tego, żeby ona mogła dalej tworzyć rodzinę z dziećmi i ojcem dzieci, bez „głupiej matki” oraz bez równie „głupiego męża”.
Mówi, że „nie wie” co do Ciebie czuje i nie wacha się zagrozić odejściem... Nie godzi się na żadne rozwiązania oprócz: daj mi czas (na co?)... Hmmm, czy aby na pewno stosunki między wami określić można jako poprawne?

68

Odp: Żona chce odejść do ojca dziecka którym się opiekuje

Pierwsze słyszę żeby niania zabierała dzieci na spacery wycieczki razem ze swoim mężem. Nie możecie mieć swoich dzieci, ze zawłaszczacie sobie cudze?
Ty tolerowałeś to ze dostawała kwiaty i czekoladki od pracodawcy????

69

Odp: Żona chce odejść do ojca dziecka którym się opiekuje
Pokostny napisał/a:

Oczywiście nie pozbawię jej kontaktu z nimi, gdyż sam je lubię i powiedziałem że RAZEM (powtarzam RAZEM) Z NIĄ chętnie będziemy zabierać obu na wyczieczki, spacery, plac zabaw powiedzmy raz w tygodniu.

To NIE SĄ Wasze dzieci, żebyście je na spacery zabierali czy wycieczki!!

Masakra!

Troll, bo nie można być aż tak głupim...

Wcale się nie boję, że mnie podepczą. Podeptana trawa staje się ścieżką. Błaga Dimitrowa

70

Odp: Żona chce odejść do ojca dziecka którym się opiekuje
Pokostny napisał/a:

4 latek znał już słowo "głupia" i "siusiak" zanim moja żona przyszła do tego domu. Miał 3 lata i już tak mówił. Obecnie go tego oduczyła, ale jak widzi jak jego mama wraca do domu to się denerwuje i tak mówi, pomimo tego że moja żona tego mu zakazuje i nie mówi im o rodzonej mamie źle.

Moja żona nie jest złą kobietą, zbyt błędne wnioski odczytujecie z tego co tutaj piszę.
Popełniła dwa błędy:
- pozwoliła na rozwój swojej matczynej miłości do dzieci i nawzajem dzieci do niej,
- pozwoliła na rozwój miłości ojca dzieci do niej, akceptowała drobne znaki, które my mężczyźni doskonale znamy. Zbytnia uprzejmość, chęć spędzania czasu, pomaganie w czymkolwiek się da, podarunki, kwiaty, czekoladki. Niestety pozwoliła także by tą miłość (mimo początkowego odrzucenie jej) odwzajemnić zauroczeniem, zakochaniem.

Obecnie z żoną mam poprawne stosunki, często rozmawiamy telefonicznie. Jednakże nie akceptuje żadnego kompromisu aby przestać bywać w tamtym domu.
Zaproponowałem jej nawet żeby rodzice dzieci zaczęli szukać nowej niani,  tak co z początkiem lipca już tam zaprzestanie chodzić. Oczywiście nie pozbawię jej kontaktu z nimi, gdyż sam je lubię i powiedziałem że RAZEM (powtarzam RAZEM) Z NIĄ chętnie będziemy zabierać obu na wyczieczki, spacery, plac zabaw powiedzmy raz w tygodniu. NIE DOCIERA DO NIEJ.

Ciągle chce czasu, czasu czasu. Nic nie mam ingerować pod groźbą odejścia, a sama nic w tym kierunku nie robi (nie stać ją na żaden gest) by przywrócić między nami więź. No może oprócz tego że teraz częściej dzwoni, pisze smsy i sobie rozmawiamy przez telefon. Ale każdy zwrot w temat dzieci powoduje pomiędzy nami konflikt, więc staram się z nią rozmawiać o rożnych pierdołach, nawet rozmawiamy co tam porabia razem z dziećmi, o 2 latku, ale próba rozwiązania sytuacji kończy się konfliktem.


Wiesz Autorze,tego to nawet czytać się nie da.
Oboje macie problemy ze sobą...i to spore.

Stopki nie będzie big_smile

71

Odp: Żona chce odejść do ojca dziecka którym się opiekuje

Tez mam nadzieje ze to troll bo mi szkoda tych biednych dzieci. A ta kobieta jest tak żałosna i głupia ze to az śmieszne jest.

72

Odp: Żona chce odejść do ojca dziecka którym się opiekuje

Ale może się przyzwyczaiły do niej dla mnie też to jest dziwne.

Transhumanista "Starzenie się to odwieczna choroba choroba która należy w końcu wyleczyć"
http://www.youtube.com/watch?v=RGdaHHHHWoA
http://www.transhumanism.pl/ (strona niekomercyjna)
"Człowiekowi mądremu cała ziemia jest dostępna, gdyż ojczyzną szlachetnej duszy jest cały świat" Demokryt

73

Odp: Żona chce odejść do ojca dziecka którym się opiekuje
Paweło napisał/a:

Ale może się przyzwyczaiły do niej dla mnie też to jest dziwne.

Przyzwyczaiły się, bo ona robiła wszystko, żeby tak właśnie się stało...

Wcale się nie boję, że mnie podepczą. Podeptana trawa staje się ścieżką. Błaga Dimitrowa

74

Odp: Żona chce odejść do ojca dziecka którym się opiekuje
Cyngli napisał/a:
Paweło napisał/a:

Ale może się przyzwyczaiły do niej dla mnie też to jest dziwne.

Przyzwyczaiły się, bo ona robiła wszystko, żeby tak właśnie się stało...

Przyzwyczajenie dzieci do niani, nawet uczucie miłości do niej jest normalne i naturalne. Jeżeli widują ją na co dzień i mają dobrą relację, to przyzwyczajenie jest oczywiste i nie trzeba się o nie specjalnie starać.
Problem pojawia się gdy niania stara się wejść w buty matki i nie widzi problemu, gdy dzieci zaczynają do niej mówić "mamo"... W tym momencie przekroczona zostaje granica i zaczyna się obrzydliwe manipulowanie uczuciami dzieci. Niania zawsze w którymś momencie odchodzi. Gorzej gdy odchodzi "mama".

75 Ostatnio edytowany przez Pokostny (2016-06-01 19:03:55)

Odp: Żona chce odejść do ojca dziecka którym się opiekuje
Klio napisał/a:
Cyngli napisał/a:
Paweło napisał/a:

Ale może się przyzwyczaiły do niej dla mnie też to jest dziwne.

Przyzwyczaiły się, bo ona robiła wszystko, żeby tak właśnie się stało...

Przyzwyczajenie dzieci do niani, nawet uczucie miłości do niej jest normalne i naturalne. Jeżeli widują ją na co dzień i mają dobrą relację, to przyzwyczajenie jest oczywiste i nie trzeba się o nie specjalnie starać.
Problem pojawia się gdy niania stara się wejść w buty matki i nie widzi problemu, gdy dzieci zaczynają do niej mówić "mamo"... W tym momencie przekroczona zostaje granica i zaczyna się obrzydliwe manipulowanie uczuciami dzieci. Niania zawsze w którymś momencie odchodzi. Gorzej gdy odchodzi "mama".

Moja żone teg nie akceptuje, powtarza ze "mama jest w pracy, ja jestem twoją ciocią". Jednakże bez efektu. Nie chce wejść w buty pani domu, ani w buty matki dzieci. Natomiast miłość do 2 latka jest za bardzo "matczyna".

76

Odp: Żona chce odejść do ojca dziecka którym się opiekuje

Współczuję matce tych dzieci, a jednocześnie zadziwia mnie jej indolencja. Rozumiem, kobieta chce rozwijać się zawodowo, chce być niezależna finansowo
(i dzięki bogu,  mając takiego męża). Jest zapewne załamana postawą męża i tym co dzieje się z jej dziećmi, jej rodziną, stąd decyzja o pozostaniu w domu.
Dziwię się tylko, że nie przepędziła tej "diabelskiej niani" na zbity pysk. Czyżby tak bardzo kochała wiarołomnego męża, dała się zastraszyć?
Historie o tym jaka to z niej zła matka, włożyłabym między bajki. Przypominają one opowieści zdradzających mężów o "złych żonach".
W podobny sposób "piekielna niania" próbuje usprawiedliwić swoje podłe zachowanie.
Matka, jak sądzę, weźmie urlop wychowawczy, na młodszego syna, po czym powinna udać się dziećmi na terapię, która to terapia z pewnością wykazałaby toksyczną relację łączącą nianię z dziećmi, manipulowanie nimi, doprowadzenie do zaburzonego postrzegania przez nich relacji w rodzinie.
Następnie z taką diagnozą powinna wnieść sprawę do sądu o zakaz zbliżania się "piekielnej niani" do JEJ dzieci. Zakochany górnik, też powinien mieć świadomość możliwości ograniczenia mu praw rodzicielskich,  jeśli za plecami żony będzie umożliwiał kontakty dzieci z kobietą, która wyrządziła im taką krzywdę.

Pokostny napisał/a:

Jednakże nie akceptuje żadnego kompromisu aby przestać bywać w tamtym domu.

Twoja żona nie powinna mieć w tej kwestii nic do gadania, jest tam tylko zatrudniona, nie jest członkiem tamtej rodziny.

Pokostny napisał/a:

Zaproponowałem jej nawet żeby rodzice dzieci zaczęli szukać nowej niani,  tak co z początkiem lipca już tam zaprzestanie chodzić. Oczywiście nie pozbawię jej kontaktu z nimi, gdyż sam je lubię i powiedziałem że RAZEM (powtarzam RAZEM) Z NIĄ chętnie będziemy zabierać obu na wyczieczki, spacery, plac zabaw powiedzmy raz w tygodniu. NIE DOCIERA DO NIEJ.

A co Ty masz do gadania w sprawie tych dzieci? Jakie masz prawo, żeby decydować o kontaktach cudzych dzieci z kimkolwiek???
Jesteś tak samo pogięty jak Twoja żona.
Ona świadomie i z premedytacją niszczy czyjąś rodzinę w  trosce o własne niespełnione pragnienia, a Ty chciałbyś uczynić z cudzych (skrzywdzonych przez żonę) dzieci, instrument służący poprawie Waszych relacji.
To bezmyślne, okrutne i egoistyczne myślenie. W tej kwestii nadajecie z żoną na tych samych falach.
Przyznam, że się zdenerwowałam, jak można być takim egoistą? Odpieprzcie się obydwoje od tej rodziny!

Posty [ 39 do 76 z 112 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Żona chce odejść do ojca dziecka którym się opiekuje

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin
© www.netkobiety.pl 2007-2016