schizofrenia - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » schizofrenia

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 39 do 57 z 57 ]

Odp: schizofrenia

W gruncie rzeczy w schizofrenii możemy mieć do czynienia z halucynacjami ze strony każdego ze zmysłów. Choć omamy wzrokowe są rzeczywiście rzadkie.
Była kiedyś taka szkoła diagnostyczna, zgodnie z którą w schizofrenii nie występują halucynacje wzrokowe - wyznają ją zwłaszcza lekarze starszej daty.
Przypadek opisany w powieści i filmie "Piękny umysł" jest rzeczywiście wyjątkowy, częsciowo zapewne dlatego, że nadano mu pewne walory dramatyczne. W rzeczywistości przebieg zespołów schizofrenicznych zwykle nie jest tak widowiskowy, choć z całą pewnością schizofrenia jest bardzo ciężką chorobą.

Reklama
Zobacz podobne tematy :

40

Odp: schizofrenia

Witam. Zbieram informacje o tej chorobie, by pomóc przyjacielowi. Czy schizofrenia a właściwie halucynacje wzrokowe nasilają się wraz z odstawieniem leków ? Mój przyjaciel zastosował metodę niekonwencjonalną i przynosi skutki, no oprócz właśnie tych halucynacji. Dziękuję za opinie

41 Ostatnio edytowany przez Wojciech Imielski (2011-06-21 17:02:04)

Odp: schizofrenia

Wraz z odstawieniem leków (poza kontrolą lekarza) często następuje nawrót objawów choroby (w tym np. halucynacji). Jeśli podczas leczenia objawy ustąpiły częściowo, po odstawieniu leków mogą znowu się nasilić.
Dlatego zmniejszenie dawek lub zupełna rezygnacja z leczenia psychotropowego powinny mieć miejsce wyłącznie jeśli lekarz psychiatra tak zadecyduje.

Jest to sprawa w leczeniu chorób psychicznych podstawowa.

Przy okazji - co to za "metoda niekonwencjonalna"?

Reklama

42

Odp: schizofrenia

Hej, mam problem....podejrzewam u siebie schizofrenie i bardzo sie tego boje...mam dziwne objawy, dziwnie sie czuje, nie moge sie na niczym skoncentrowac, jestem rozkojarzona, non stop mysle, mam natretne mysli, wkrecam sobie dziwne rzeczy do glowy, nie czuje rzeczywistosci,  czasami kiedy ktos cos do mnei mowi to nie rozumiem z poczatku i musi mi powtarzac, potrafie sie tak zamyslec ze w glowie widze np to ze z kims rozmawiam w innym mieszkaniu a jestem u siebie w domu. Kiedys popelnilam blad i po rozstaniu z mezczyzna jak kaldlam sie spac snilam o tym, wyobrazalam sobie ze on jest przy mnie, ze kladzie sie ze mna i ze nadal jestesmy razem, czulam potrzebe milosci i uczucia troski dlatego tak robilam, wyobrazalm to sobie w glowie, pozniej znowu sie zakochalam ale nic z tego nei wyszlo i znowu wyobrazalam sobie ze ten mezczyzna jest przy mnie, snilam takie swoje marzenie. Teraz mam problem poniewaz spotkalam fajnego faceta i po roku czasu sie z nim spotkalam przez ten czas kiedy go nie widzialam to oczywiscie msylalam o nim duzo wyobrazalam soebie jak to bedzie kiedy sie spotkamy, sama sie przez to zauroczylam i buuuuuuuuu spotkalismy sie i nic z tego nie wyszlo bo on mnie nie chce,nie interesuje go jako dziewczyna. na drugi dzien zalamka dostalam leku czulam strach, wzielam jakies tabletki na uspokojenie, wypialm krople walerianowe i w nocy o 3 obudzialm sie rece mi sie trzesly balam sie strasznie msuialam wyjsc z mieszkania i jechac do szpitala po zastrzyk. A kiedy wrocilam znowu zaczelam sie bac,pozniej usnelam. To bylo straszne. W ogole nie utozsamiam sie az tak bardzo z rzeczywiostoscia, ide ide i non stop jestem zamyslona, mam w glowie obrazy wyobrazenia ze rozmawiam z kim  w ogole w innym miejscu. musze sie serio skupiac na czym bo tak to jestem nieobacna. Kiedy ten chlopak przyszedl do mnei i byl rzeczywista osoba,po dwoch dniach wydawalo mi sie ze jest to tylko sen, mam luki w pamieci. nie wiem co sie ze mna dzieje. w sumie teraz gdy mysle to trudnomi sobie wyobrazic ze w rzeczywistosci jestem z kims para. ja non stop marze. wyobrazam sobie marzenia z mezczycnami ze mnie pzytulaja kochaja sa przy mnie a w rzeczywisosci nie potrafie zalozyc zwiazku, boje sie realiow, pomozcie mi prosze. w ogole boje sie odejscia mezczyzny tego ze mnie zostawi. boje sie tego ze ejste chora na schizofrenie, ciagle marze i teraz gadam z kims a msyle o czym innym i widze siebie w innym miejscu. Pomocy!!!!!

43

Odp: schizofrenia

Wiem, ze watek troche stary ale zwrocilam uwage na ostatni post. Tez mam cos podobnego, szczegolnie jesli chodzi o facetow. Czy aby jednak nie przeesadzasz zalamana20?Moze to po prostu wynika z silnej potrzeby bycia kochanym. U mnie jest to raczej z tym zwiazane...mam nadzieje, ze nie sa to poczatki jakiejs choroby psychicznej....:-(

The Game of Life is Hard to Play...
Reklama

44

Odp: schizofrenia
zalamana20 napisał/a:

Hej, mam problem....podejrzewam u siebie schizofrenie i bardzo sie tego boje...mam dziwne objawy, dziwnie sie czuje, nie moge sie na niczym skoncentrowac, jestem rozkojarzona, non stop mysle, mam natretne mysli, wkrecam sobie dziwne rzeczy do glowy, nie czuje rzeczywistosci,  czasami kiedy ktos cos do mnei mowi to nie rozumiem z poczatku i musi mi powtarzac, potrafie sie tak zamyslec ze w glowie widze np to ze z kims rozmawiam w innym mieszkaniu a jestem u siebie w domu. Kiedys popelnilam blad i po rozstaniu z mezczyzna jak kaldlam sie spac snilam o tym, wyobrazalam sobie ze on jest przy mnie, ze kladzie sie ze mna i ze nadal jestesmy razem, czulam potrzebe milosci i uczucia troski dlatego tak robilam, wyobrazalm to sobie w glowie, pozniej znowu sie zakochalam ale nic z tego nei wyszlo i znowu wyobrazalam sobie ze ten mezczyzna jest przy mnie, snilam takie swoje marzenie. Teraz mam problem poniewaz spotkalam fajnego faceta i po roku czasu sie z nim spotkalam przez ten czas kiedy go nie widzialam to oczywiscie msylalam o nim duzo wyobrazalam soebie jak to bedzie kiedy sie spotkamy, sama sie przez to zauroczylam i buuuuuuuuu spotkalismy sie i nic z tego nie wyszlo bo on mnie nie chce,nie interesuje go jako dziewczyna. na drugi dzien zalamka dostalam leku czulam strach, wzielam jakies tabletki na uspokojenie, wypialm krople walerianowe i w nocy o 3 obudzialm sie rece mi sie trzesly balam sie strasznie msuialam wyjsc z mieszkania i jechac do szpitala po zastrzyk. A kiedy wrocilam znowu zaczelam sie bac,pozniej usnelam. To bylo straszne. W ogole nie utozsamiam sie az tak bardzo z rzeczywiostoscia, ide ide i non stop jestem zamyslona, mam w glowie obrazy wyobrazenia ze rozmawiam z kim  w ogole w innym miejscu. musze sie serio skupiac na czym bo tak to jestem nieobacna. Kiedy ten chlopak przyszedl do mnei i byl rzeczywista osoba,po dwoch dniach wydawalo mi sie ze jest to tylko sen, mam luki w pamieci. nie wiem co sie ze mna dzieje. w sumie teraz gdy mysle to trudnomi sobie wyobrazic ze w rzeczywistosci jestem z kims para. ja non stop marze. wyobrazam sobie marzenia z mezczycnami ze mnie pzytulaja kochaja sa przy mnie a w rzeczywisosci nie potrafie zalozyc zwiazku, boje sie realiow, pomozcie mi prosze. w ogole boje sie odejscia mezczyzny tego ze mnie zostawi. boje sie tego ze ejste chora na schizofrenie, ciagle marze i teraz gadam z kims a msyle o czym innym i widze siebie w innym miejscu. Pomocy!!!!!

cześć! po mojemu powinnaś sie udać do psychiatry jeśli masz jakieś wątpliwości co do twojego stanu psychicznego. jednak z tego co tu napisałaś wnioskuje że to jakieś zaburzenia lękowe a nie schizofrenia. w schizofreni chory przeważnie w dużym lub umiarkowanym stopniu traci kontakt z rzeczywistością ale cała istota schizofreni polega na tym że pojawiają sie objawy typu autyzm czyli zamykanie sie w swoim świecie w świecie własnych przeżyć. innym podstawowym objawem jest rozpad osobowości który objawia sie ambiwalencją i dziwacznymi zachowaniami. jeśli nie występują inne objawy tylko te powyższe mówi sie o schizofreni prostej albo rezydualnej ale jeśli do tego dochodzą urojenia i halucynacje to wtedy jest to schizofreenia paranoidalna. jest też katatonia w ktorej występują zaburzenia ruchowe o typie pobudzenia lub bezruchu i tzw. "gibkości woskowej". a jeśli chory zaczyna błaznować i zachowywać sie jak dziecko to wtedy może to być hebefrenia. więc tak jak mowie idź do psychiatry i do psychologa niech zrobią ci jakieś testy w kierunku chorób psychicznych. tylko w ten sposób bedziesz mieć pewność czy masz schizofrenie czy nie. pozdrawiam!

45

Odp: schizofrenia

i ten charakterystyczny natłok myśli też może być jakimś sygnałem. Bardzo często te typy schizofrenii się ze sobą łączą.

Umieć żyć to najrzadziej spotykana umiejętność na świecie.

Oscar Wilde

46

Odp: schizofrenia

ja mam schizofrenie nic nie czuje zanikly mi uczucia czasem mam wrazenie jakby co robila toja teo nie chce robic tylko mi ktos tak rozakuje nie wiem co robic leki nie pomagaja

47

Odp: schizofrenia
agnes1995 napisał/a:

ja mam schizofrenie nic nie czuje zanikly mi uczucia czasem mam wrazenie jakby co robila toja teo nie chce robic tylko mi ktos tak rozakuje nie wiem co robic leki nie pomagaja

Koniecznie poinformować psychiatrę. Jeśli nic nie zrobi - zmienić psychiatrę. Najlepiej na sprawdzonego, który nie olewa pacjentów, bo widywałem już różne nastawienie lekarzy.

In omnibus requiem quaesivi, et nusquam inveni nisi in angulo cum libro.

48

Odp: schizofrenia

Problem polega na tym ze zaczelam podejrzewac u mojego chlopaka jakas chorobe, nie wiem nerwica schizofrenia cos w tym stylu. Czasami dziwnie sie zachowuje, raz sie cieszy smieje, ma wysmienity humor innym razem przygnebienie, słowa typu "ja sie zabije". Jedengo dnia usmiechniety wital mnie w dzwiach proponuje rozne atrakcje innego zaczynal plakac i mowic ze on mnie nigdy nie zostawi ale ja napewno odejde. Jakis czas temu kiedy mial isc do sklepu (ma 100m) powiedzial ze boi sie ludzi i nie pojdzie. Kiedy indziej latal co godzina po brakujace produkty. Jak zapytalam o co chodzi to powiedzial "czasami mam takie dni ze sie wszystkiego boje, boje sie ludzi". Raz mnie przytula, skacze kolo mnie az do przesady innego obraza poniza a potem przeprasza i tlumaczy. Nie wiem co o tym myslec, troche slyszalam na temat schizofrenii ze chorzy jednego dnia sa nadopiekunczy i kochajacy a drugiegio potrafia byc okrutni. Ze najwiekszymi wrogami sa najblizsi. Niektore jego zachowania nasuwaja mi mysli ze moze on na to cierpi. Dodam ze jego wujek (brat mamy) choruje na schizofrenie paranoidalna.. ale podobno nie jest to choroba dziedziczna.
Czy byl ktos w podobnej sytuacji?

Wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma...

49

Odp: schizofrenia

To nie musi być od razu schizofrenia... mogą to być początki depresji połączonej z fobią socjalną. Te dwie choroby często występują razem. Co do przypadku schizofrenii w rodzinie... większość chorób psychicznych jest dzidziczna sad

50 Ostatnio edytowany przez koza007 (2013-01-03 12:04:37)

Odp: schizofrenia

Nie chodzi o dziedziczność choroby(Limetka1313), one nie są dziedziczne, ale pojawia się większe prawdopodobieństwo wystapienia. Nawet dziecko osoby chorej na schizofrenie nie musi zachorować. Czasami choroba wystę puje w rodzinach gdzie o tym w ogóle nie słyszano. Poza tym występuje też coś takiego w schizofrenii jak epizod, który jak nazwa mówi, może wystapic tylko raz w życiu, u ogólnie całkiem zdrowych ludzi. To oczywiście zależy od różnych czynników. Ale skoro w rodzinie jest choroba to możliwość ta wzrasta(niunia77). Agnes1995- najprawdopodobniej źle dobrane leki. Pozdrawiam tych którzy mają związek z ta chorobą:szczególnie pacjentów i ich rodziny.

51 Ostatnio edytowany przez Sonia2012 (2013-01-04 08:10:25)

Odp: schizofrenia

Jestem mamą młodego mężczyzny 20 letniego chorującego na schizofrenię.
Właśnie wczoraj wieczorem po konsultacji telefonicznej z lekarzem zawiozłam go do szpitala.
Trudny to czas dla mnie.
Sama jestem na terapi aby pomóc synowi, pomóc sobie.
Wiem jedno, że schizofrenia jest dużym wyzwaniem zyciowym dla najbliższych osoby chorej.
Mój syn zachorował wyjątkowo wcześnie, bo juz w 16 roku życia...ale mimo tego udało się nam skończy liceum...piszę nam , bo własciwie tak było...konieczne było moje wsparcie cały czas...nauczanie indywidualne. I pojawia się pytanie co dalej

Koza007 pozwolę nie zgodzic się z Toba co do dziedziczności choroby. Jest to choroba dziedziczna, co nie znaczy, że dziedziczona w każdym pokoleniu. Może byc chore dziecko, a wcześniej dziadek, czy ciocia na przykład. Loteria...

Niunia77 jesli mogę słuzy podpowiedzią, namów swojego chłopaka na konsultacje z psychologiem napoczątek...
Pozdrawiam Was ciepło

Zwycięzcy nigdy nie rezygnują, rezygnujący nigdy nie zwyciężają.

Jest mnóstwo ludzi na świecie...którzy powiedzą Ci, że nie dasz rady. Ty musisz po prostu odwrócić się i powiedzieć - No to patrz!

52

Odp: schizofrenia

Ja mam ojca chorego na schizofrenię.

Właśnie dlatego moja mama samotnie mnie wychowywała.

Ale przeszłyśmy wiele mimo tego, że tata nie był ani mężem, ani nie miał do mnie praw, ba nawet nie mieszkał nigdy z nami. Jednak rościł sobie wobec nas i dalej rości prawa, o ile choroba go nie dopada. Jesteśmy spokojne, gdy jest w szpitalu. Wiemy, że jesteśmy bezpieczne na jakiś czas. Teraz po ulicach naszego miasta chodzi tykająca bomba. Nigdy nie wiadomo, kiedy wybuchnie.

Według mnie nie da się żyć z osobą chorą na schizofrenię.

Nie traktuj życia zbyt serio. I tak żyw z niego nie wyjdziesz.

Ludzie, którzy nie lubią kotów, zawsze myślą, że ta niechęć jest jakąś szczególną zaletą

53

Odp: schizofrenia
Jaga Baba07 napisał/a:

Ja mam ojca chorego na schizofrenię.

Właśnie dlatego moja mama samotnie mnie wychowywała.

Ale przeszłyśmy wiele mimo tego, że tata nie był ani mężem, ani nie miał do mnie praw, ba nawet nie mieszkał nigdy z nami. Jednak rościł sobie wobec nas i dalej rości prawa, o ile choroba go nie dopada. Jesteśmy spokojne, gdy jest w szpitalu. Wiemy, że jesteśmy bezpieczne na jakiś czas. Teraz po ulicach naszego miasta chodzi tykająca bomba. Nigdy nie wiadomo, kiedy wybuchnie.

Według mnie nie da się żyć z osobą chorą na schizofrenię.

Życie z osobą chorą na schizofrenie nie jest łatwe, przeżyłam to na własnej skórze, bo moja mama na to choruje. To było nie do zniesienia, strach przed jutrem, przed tym co wymyśli... Miała lęki, zmiany nastrojów, ale chyba najgorsze były halucynacje sad Tego to i ja się strasznie bałam, czasem ciarki przechodziły po plecach gdy ?widziała? moją zmarłą babcię (jej matkę), rozmawiała z nią i w ogóle... dopiero leczenie w klinice pomogło. Przebywała na terapii w Wolmedzie pod Bełchatowem.

54

Odp: schizofrenia

Cześć,

ja mam takiego kolegę ze starych lat, nie dosyć, że ma paranoje to jeszcze próbuje przekonać do niej innych. Strasznie ciężka sprawa i dużo nerwów sad

pozdrowienia
Magda

55

Odp: schizofrenia

Hej mam na imię Rafał opisze swój przypadek moze ktoś udzieli mi jakiś słusznych wskazówek na temat tej choroby       Ta cała schizofremia pojawiła sie umnie w wieku 20 lat i do dnia dzisiejszego nie potrafię sobie wytłumaczyć co sie ze mną działo i czym dokonca było spowodowane od dziecka w moim domu były sprzeczki miedzy ojcem a mama i moim rodzeństwem mój ojciec nadużywał alkohol wyjeżdzał zagranice bił Mamę a my jako dzieci na to wszystko patrzyliśmy w wieku 16 lat moja mama z siostrami wyjechała dobdrugiego mężczyzny z którym ułożyła sobie życie ja zostałem u ojca stwierdziłem ze nie bedzie mi wstanie nic zrobić czułem sie juz dorosły i wystarczajaco silny by sobie z nim poradzić dwa kata sie z nim wojowałem wysłuchując jak mnie wyzywa i siusta do gardła każdego dnia powtarzając bym sie wynosił z jego domu az wreszcie tak i sie stało wyjechałem w wieku 18 lat do Luksemburga i tam juz zostałem i pracowałem zostawiajac za sobą problemy dzieciństwa i rodziny zrobiłem sie samolubny patrzyłem na siebie by mi było dobrze miałem prace dom miłe słowo od obcych ludzi zero problemów złości i nerwów po 2 latach pobytu w Luksemburgu doszło do mnie to ze moja matka razem z 3 siostrami cierpi w Polsce przez faceta z którym sie związała nagle zaczelem sie tym strasznie zamartwiać  próbując im pomoc poprzez załatwienia pracy i szkoły w obcym kraja dla nich zabrałem sie do ciężkej pracy pracowałem ponad siły mało spałem az któregoś dnia w pracy na budowie z wycieńczenia zemdlałem koledzy z pracy próbowali mi pomoc mnie ocucić wezwali karetkę w karetce reanimowali mnie po obudzeniu sie w szpitalu majaczylem o rożnych niestworzonych rzeczach az słońcu lekarzom sie naprzykrzyłem i wysłali mnie do niemieckiej placówki która sie zajmuje ludźmi psychicznie chorymi przewożąc mnie byłem odurzony jakimiś lekami by dojechać tam bez uciążliwości zostałem tam juz 3 miesiące pierwsze co przydzielili do mnie lekarza który był Polakiem by sie umieć ze mną porozumieć mój język niemiecki nie był na tyle dobry by dokonca wytłumaczyć co mi jest z każdego dnia robiłem sie coraz to mniej wydolny na cokolwiek dostawałem tabletki psychotropowe po 2 miesiącach wyglądałem jak warzywo przytyłem byłem strasznie osłupiały bez życia jak zombi po tym pobycie w tym miejscu którego nigdy nie zapomnę trafiłem do domu w Polsce pierwsze dni byłem u swojej dziewczyny która była ze mną 2 lata do tego momentu i jeszcze rok czasu udało jej sie  ze mną wytrzymać po kilkubdniach zaczęły sie lecz problemy leki miałem trudności z oddychaniem dusiłem sie bałem sie wszystkiego własnego cienia czułem sie jak kula u nogi nic nie miało dla mnie sensu rodzina stwierdziła ze dalej wyślą mnie do szpitala by miś postawić na nogi i tak tez sie stało po kolejnym miesiącu w polskim psychiatryku wyszedłem i zaczelem funkcjonować po paru miesiącach odstawiłem zalecane mi tabletki zaczelem popijać sobie alkohol powoli mój związek z moja dziewczyna sie rozpadł wytrzymałem tak rok czasu i znowu wyjechałem za granice do Niemiec i sytuacja powtórzyła sie ponownie znowu pracowałem do wyczerpania bez tchu mało snu alkohol po  tym trafiłem znowu do polski do szpitala w którym mnie juz znano z tamtąd z kolei przewieźli mnie do Choroszczy i tam juz zostałem 3 miesiące lecz tam doszło do mnie ze mosze sie wziasc nie za życie swoich bliskich tylko za swoje wszystko straciłem poprzez problemy innych prace możliwość wrócenia do niej rzeczy na które pracowałem. Po wyjściu ze szpitala z Choroszczy przyjmowałem klozapol moja mama juz wtedy uwolniła sie od swojego faceta który rujnował jej psychikę i wynajęła mieszkanie w mieście wraz. Z siostrami mieszkaliśmy sobie skromnie razem ja osowiały i śpiący każdego dnia po 15 godzin trwało to dość długo pare miesięcy cieżko było mi cokolwiek zaplanować moim jedynym celem w życiu byl sen mama cieżko wiązała koniec z końcem az nagle pojawiła sie jej matka czyli moja babcia która całe życie znajdowała sie zdała od nas wszystkich pojawiając sie w naszym życiu na nowo pomogła nam stanąć na nogi kupując nam mięszkanie wszystko sie zaczęło układać ja chcąc wrócić do normalnego życia oszukiwałem matkę ze biorę tabletki wypluwając je co rano i po wstaniu z łóżka wyrzucając do kibla z dnia na dzień polepszalo mi sie zaczelem pracować pierw na cmentarzu przy pomnikach ale i przy pochówku ludzi kroczek po kroczku z myślą ze mam nie uleczalna chorobę stawiałem jej czoła pozniej pracowałem na dachach udało mi sie odzyskać prawojazdy które mi zabrano poprzez chorobę mimo ze testy psychotropowe przeszedłem. Pozytywnie lecz biorąc ten lek nic nie znaczyły po drugim teście i dawcę zmiejszonej oddano mi prawojazdy po roku czasu znowu z lekkim strachem w oczach wyjechałem do szwajcari lecz tym razem bez żadnych nałogów odstawiłem alkohol na dobre w szwajcari znalazłem sie dzięki znajomej koleżanki mamy jadąc tam tez do końca nie wiedziałem do jakiej pracy jadę po drodze sie dowiedziałem moja praca polegała na chodzeniu od drzwi do drzwi z obrazkami które wciskałem ludziom udając chorego niesłyszącego po paru dniach zrezygnowałem z tej pracy i dzięki nowo poznanemu Grekowi zaczelem pracować na gospodarstwie po kilku miesiącach lwrocilem do polski pracowałem dalej w Polsce przy kostce brukowej i po paru miesiącach wyjechałem do Niemiec dziś mam juz 27 lat własna firmę budowlana zonę i synka 7 miesięcznego nie pije alkoholu nie pale papierosów mam sie dobrze lekarstw nie biorę juz 4 lata nie mam żadnych nawrotów co prawda lek zawsze jakiś jest ale myśle trzeźwo i nie dopuszczam do sie je myśli ze choroba która u mnie zdiagnozowano przemknie nadepnął kontrole czasami tez zastanawiam sie czy Wogole mam ta chorobę moze to było tylko załamanie nerwowe i poprzez zła diagnozę tak to sie wszystko potoczyło każdy lekarz tłumacz swoją regionie ze osoba chora na schizofremie bedzie sie upierała mimo wszystko ze ma ta chorobę ja jestem innego zdania po to są lekarzami by dawać racjonalne wytłumaczenia chce tylko dać wam wszystkim dobra radę obierzcie sobie dany cel odstawcze wszystko co jest złe dążcie do tego celu nie zważając na nic a uda sie wam ludzie zdrowi maja niekiedy problemy wszystko co nas otacza na to wpływa widzisz ze środowisko cie przytłacza zmień je mi sie udało uda sie i tobie powodzenia za 20 lat będę mógł więcej powiedzieć na ten temat planuje postawić dom w Niemczech i w Polsce jak dojdę do tego odezwę sie lek przed tym ze choroba moze wrócić jest każdego dnia .

56

Odp: schizofrenia
pajak napisał/a:

Czy ktoś z forum miał do czynienia z osobą chorą na schizofrenię paranoidalną?
Ja byłam w związku z  takim facetem i nie wytrzymałam, odeszłam. Teraz dowiaduje się, że mój były się leczy i jest dużo lepiej.
Czy ktoś ma podobne doświadczenia i czy związek z kims takim nie prowadzi do tragedii. Bede wdzieczna za każda odpowiedz.

Miałam kolegę chorego na schizofrenię...Wartościowy czlowiek.Jest schizofrenikiem typu paranoidalnego.Objawy u niego sa m.in. takie,że rozdaje pieniądze lumpom i prowadzi szerokao pojmowaną działalność charytatywną,stając się przy tym jednocześnie ofiarą różnych cwaniaków.Jest też zakręcony na punkcie ekologii.Ogólnie podejście do życia ma utopijne.Jak nie bierze leków jest znim naprawdę zle...Kiedy bierze leki albo jest po szpitalu staje się inną osobą-myśli i działa racjonalnie,jest opanowany.Niestety,zarzuca leki,i potem znów ma szalone pomysły.

57

Odp: schizofrenia

Mi bardzo pomaga NIACYNA. Dr Hoffer wyleczył ze schizofrenii 90% chorych. W czasie terapii nie odstawia się leków psychotropowych. Hoffer leczył witaminami i zwykłymi lekami, dopiero gdy pacjent wyzdrowiał odstawiał psychotropy. Zobaczcie na youtubue jest historia matki, która podała swojemu synowi choremu na schizofrenie niacynę i matka dalej mówi jak poprawia się stan jej syna zob.Abram Hoffer, Schizophrenia recovery story by mother, Janet Downing.  Oprócz niacyny ważne są duże dawki witamin C, B6, B-complex, Cynk, Selen, lecytyna. Mi to bardzo bardzo pomaga. Niacynę w większych dawkach biorę od kilku tygodnii. Każdy inaczej reaguje. Ja zareagowałam bardzo szybko. Niacyna powoduje tzw flusha czyli czerwienienie skóry i uczucie ciepła - to nic groźnego i to jedyny objaw uboczny tej witaminy dlatego lepiej zwiększać jej dawke powoli aby przyzwyczaić ciało. Witaminową "zupę" bierze się po jedzeniu, 3 racy dziennie. Te witaminy szybko się wypłukują z organizmu i trzeba je tak brać aby ciągle były we krwi. Kiedy zniszczonemu ciągłym stresem choroby ciału dostarczy się odpowiednich składników odżywczych, zajdą prawidłowe reakcje chemiczne i człowiek będzie zdrowiał. Ludzie ciało ma niesamowitą moc regeneracji. Oprócz Niacyny bardzo pomaga mi tez picie dużej ilości świeżych soków i jedzenie surowych warzyw i owoców. Jeżeli nie wierzycie, że jest zależnośc między tym co jesz, a zdrowiem psychicznym to poszukajcie w internecie informacji o osi mózg-jelita i psychobiotykach. W przewodzie pokarmowym są neurony które są połączona z mózgiem. Mi to bardzo pomaga. Poprawa jest KOLOSALNA. Polecam książę "Niacyna w leczeniu".

Posty [ 39 do 57 z 57 ]

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » schizofrenia

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin
© www.netkobiety.pl 2007-2016