błąd w myśleniu? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » SAMOTNOŚĆ » błąd w myśleniu?

Strony Poprzednia 1 2 3 4 112 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 39 do 76 z 4,230 ]

39

Odp: błąd w myśleniu?

Ok, jesteśmy trochę zniechęcone, sfrustrowane... Ale ja i tak nie zamierzam rezygnować.

Reklama
Zobacz podobne tematy :

40

Odp: błąd w myśleniu?

To prawda. Jacyś przewrażliwieni się robimy. Kiedyś rozmawiałam z przygodnie spotkaną matką w parku. Ja też byłam z synem. Opowiadałam, że uwielbiam, gdy do syna wpadają koledzy i robią zamieszanie, a ta mi na to, że ona nie lubi,bo potem jest gadanie, jak ma w domu itd.
Ręce opadają...
Gdy zostałam sama nauczyłam się zagadywać do obcych ludzi, czasami odbywam naprawdę fascynujące rozmowy. Wielu z nas jednak, tak jak mówisz, narzeka na samotność i na tym sprawę kończy. Podobnie jak Ty, nieraz wychodziłam z inicjatywą i bez skutku.

41

Odp: błąd w myśleniu?
Aga30 napisał/a:

Ok, jesteśmy trochę zniechęcone, sfrustrowane... Ale ja i tak nie zamierzam rezygnować.

Rezygnować? Nie, jest reszta życia do przeżycia smile Pytanie: jak?
Poddać się nie można, bo w ramach alternatywy jest załamanie nerwowe smile

Może powinnam znaleźć samotne znajome? Bo akurat wszyscy bliscy mi ludzie żyją w parach... może dlatego nie bardzo mają dla mnie czas?

Reklama

42 Ostatnio edytowany przez Aga30 (2016-03-31 22:59:30)

Odp: błąd w myśleniu?

O samotne znajome trudniej niż o faceta wink
Samotność w naszym wieku jest wstydliwa i albo się ją neguje, albo się jej poddaje. Zarówno jeden, jak i drugi stan nie sprzyja zawieraniu nowych wartościowych znajomości. Sama długi czas żyłam jak zahibernowana, zamknięta i niechętna. Teraz trochę się to zmienia. Nie zamierzam zgorzkniec!

43

Odp: błąd w myśleniu?

ech, życie.... sad

Reklama

44

Odp: błąd w myśleniu?

Nawet na tym forum mnóstwo wątków "poznam koleżankę" etc. Do spotkań w tzw. realu dochodzi jednak rzadko. Ludzie są zbyt nieufni, zamknięci w swoich skorupkach. Błędne koło.

45

Odp: błąd w myśleniu?

Dziewczyny, macie rację, podpisuję się pod tym obiema rękoma smile Był taki czas, że bardzo intensywnie szukałam nowych znajomości w sieci, a skończyło się to tak, że już tego nie robię sad Czułam się jak skończona dziwaczka, bo odzewu nie było właściwie żadnego i zaczęłam myśleć, że jestem sama w swojej samotności, że tylko JA potrzebuję ludzi, rozmowy, a cała reszta ludzi żyje szczęśliwie i samotność jest im zupełnie obca.

46 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2016-04-02 08:50:04)

Odp: błąd w myśleniu?

Kobitki, poczytajcie:). To się niby wie, ale czasem się zapomina. Nie zaszkodzi się wzmocnić i wesprzeć w kryzysach:

http://joannagodecka.blog.onet.pl/2016/ … samotnosc/

47

Odp: błąd w myśleniu?

Przyjemny tekst smile
I o to mi właśnie chodzi tutaj: jeśli nie zaakceptuję samotności, to bardzo trudno mi będzie ją na co dzień znosić. Warto więc się z nią zaprzyjaźnić, a żeby to było możliwe należy przyjąć za fakt bycie samemu...
Brzmi to na pierwszy rzut oka nieco skomplikowanie, ale wcale takie nie jest...

48

Odp: błąd w myśleniu?
Kaja74 napisał/a:

Dziewczyny, macie rację, podpisuję się pod tym obiema rękoma smile Był taki czas, że bardzo intensywnie szukałam nowych znajomości w sieci, a skończyło się to tak, że już tego nie robię sad Czułam się jak skończona dziwaczka, bo odzewu nie było właściwie żadnego i zaczęłam myśleć, że jestem sama w swojej samotności, że tylko JA potrzebuję ludzi, rozmowy, a cała reszta ludzi żyje szczęśliwie i samotność jest im zupełnie obca.

Dokładnie tak!!! Niestety sad

49

Odp: błąd w myśleniu?

Czytałam ten tekst. Niby proste, ale dla mnie niewykonalne...

50

Odp: błąd w myśleniu?
Aga30 napisał/a:

Czytałam ten tekst. Niby proste, ale dla mnie niewykonalne...

Jako niewykonalne masz na myśli zaakceptowanie samotności?

51

Odp: błąd w myśleniu?

Zaakceptowanie samotności w grę nie wchodzi, bo to nigdy u mnie nie nastąpi. Ale polubienie jej, radość z tego, że słońce świeci... To nie w moim stylu. Ja zawsze chciałam wszystko albo nic. A najgorsze to zapełnianie tej pustki znajomością, które w ogóle nie rokują... Muszę w końcu przerwać to błędne koło!

52

Odp: błąd w myśleniu?

Aga- a jeśli tak się zdarzy, że jednak będziesz sama, to z takim podejściem skazujesz się na bardzo smutne życie sad
Poza tym ustalmy jedno- fakt posiadania partnera, dzieci, rodziny wcale nie jest jednoznaczny z tym, że poczucie samotności nigdy nas nie dopadnie.

53

Odp: błąd w myśleniu?

Trochę mnie to wszystko podnosi na duchu. Bo to znaczy, że pytania, które sobie od jakiegoś czasu zadaję, są jednak zasadne...
Właśnie, też tak miałam wcześniej, jak Aga: wszystko albo nic... I ciągle mi wyłaził zewsząd argument: no i co z tego, skoro jesteś sama? nikt cię nie kocha... bla, bla, bla...
A potem trochę się to zmieniło... Teraz mogę szczerze powiedzieć: akceptuję status quo, czyli fakt, że jestem sama.
Nie umiem jednak pogodzić z tym dalszej obecności nadziei na lepsze...
Więc może to tylko inna wersja podejścia: wszystko albo nic?

54

Odp: błąd w myśleniu?

Kaja, ja podchodzę do tego dokładnie odwrotnie. Jeśli teraz bym się poddała i uznała, że szanse na związek są marne, to właśnie przez takie myślenie moje życie byłoby smutne. Oczywiście gwarancji nie ma nigdy, ale będę się tym martwić, gdy będę miała 60 lat i nadal będę sama wink
Tymczasem niektóre z sugestii w tym tekście zamierzam zastosować. Na pewno mniej dbam o siebie, o swoje zdrowie, o przestrzeń wokół siebie, gdy jestem sama. Także to musi się zmienić.

55 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2016-04-04 18:34:40)

Odp: błąd w myśleniu?
Kaja74 napisał/a:

Aga- a jeśli tak się zdarzy, że jednak będziesz sama, to z takim podejściem skazujesz się na bardzo smutne życie sad
Poza tym ustalmy jedno- fakt posiadania partnera, dzieci, rodziny wcale nie jest jednoznaczny z tym, że poczucie samotności nigdy nas nie dopadnie.

Stuprocentowo się zgadzam. Nie na wszystko w życiu mamy wpływ, więc czy nie lepiej przeżywać swoje życie takie, jakie jest, z uśmiechem niż ze łzami? Nie wybieramy może samotności, ale już  jej negatywne przeżywanie - tak!
Mnie też bywa trudno w pojedynkę, ale zauważam, że coraz mniej. Potrzebowałam chyba czasu na przystosowanie się.
Bardzo pamiętam zdanie cytowane przez pewnego mojego niedoszłego adoratora: "Pan Bóg jest sam, ale nigdy nie samotny". Mądre słowa. Na facecie świat się nie kończy, otaczają nas też inni ludzie.
Dziś na przykład nie chciało mi się wracać prosto do domu, bo taka cudna pogoda. Usiadłam w parku na ławce, dosiadł się do mnie starszy pan - i już nie byłam sama, już popłynęła wymiana zdań i kilka barwnych dziadkowych opowieści. Pasjami lubię słuchać ludzkich historii!
Dlaczego tak często wydaje nam się, że istnieje tylko jeden słuszny model życia?
Polecam, w moim przypadku bardzo działa, "robić sobie dobrze", polubić siebie i nie czekać, aż nas ktoś w tym wyręczy.

56

Odp: błąd w myśleniu?

P.S. Polubić też świat i życie. To nie dość, że nam samym dobrze zrobi, to przyciąga innych do nas. Może nie tabunami, ale coś w tym jest.

57

Odp: błąd w myśleniu?
Piegowata'76 napisał/a:

P.S. Polubić też świat i życie. To nie dość, że nam samym dobrze zrobi, to przyciąga innych do nas. Może nie tabunami, ale coś w tym jest.

W bardzo podobnym kierunku idzie moje myślenie w związku z zaprzestaniem czekania na miłość... Jeśli nie czekam, jestem pogodzona z "tu i teraz", mogę korzystać z życia na tyle, na ile jeszcze chcę i się da...
Wolę sobie ułatwiać, niż utrudniać...
Wolę szybko wykonać obowiązki i mieć czas na przyjemności...
I tak dalej..
Nadal jednak wkurzają mnie zwyczajnie rady typu: znajdź sobie kogoś, bo jak dziecko dorośnie, to zostaniesz sama... ech!

58

Odp: błąd w myśleniu?

Mnie też by to wkurzało, ale na szczęście nie mam takich doradców.
Bardzo w oswojeniu samotności pomogły mi artykuły Joanny Godeckiej. W wielu przewija się twierdzenie, że miłość przede wszystkim trzeba mieć w sobie, trzeba umieć ją dawać, dzielić się, że miłość to niewyczerpane źródło. Sporo czasu zajęło mi zrozumienie tego, ale chyba trafiłam na trop.
Miłość przywykliśmy pojmować jednoznacznie, a przecież można kochać życie, świat, dzieci, swoją pracę itd. Można po prostu wypełniać miłością swoją codzienność, uśmiechać się do ludzi. I gdy się to czuje, samotność jakoś mniej straszy.

59

Odp: błąd w myśleniu?

To prawda> Zgadzam się: brak samotności nie jest równoznaczny z posiadaniem związku (do tego już doszłam w swoim myśleniu hehe).
Motywacja jest ważna bardzo. Czasem jej brak, czasem potrzeba tego doładowania baterii.
Co najlepiej i najskuteczniej ładuje wasze baterie?
Ja często szukam inspiracji w książkach. Poza tym, przebywanie z ludźmi, poza domem.

60

Odp: błąd w myśleniu?

Tak, bardzo dobrze mi robią spotkania z ludźmi. Na szczęście mam dobre relacje z rodzeństwem oraz paru przyjaciół.
Inspiruje mnie wszystko: książki, Biblia, obejrzany film, czasem nawet przypadkowo załyszane gdzieś zdanie.
Często dopiero po opadnięciu negatywnych emocji, które przecież nie są mi obce, uświadamiam sobie, że zmarnowałam czas, który mogłam poswięcić na książkę czy film. Pomaga mi też skupienie się na prozaicznych sprawach typu obiad, porządki - staram się to celebrować, znajdować przyjemność w gotowaniu sobie tego, co lubię [żaden chłop mi nie ględzi, że nie będzie tego jadł smile))], takie najbanalniejsze dbanie o siebie. Uświadamiam sobie na przykład ostatnio, że wiele lat olewalam własne zdrowie, a warto się nim zająć. To zapełnia czas i poprawia komfort życia.
Uwielbiam jazdę rowerem, więc zamiast pichcić męzowi obiadki, mogę poświęcić ten czas na długo odkladane wyprawy. Możliwości jest wiele, tylko jak dół dopada, to się o nich zapomina.

61 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2016-04-04 21:12:32)

Odp: błąd w myśleniu?

Nie mam już oporów przed samotnymi wypadami do baru, gdy nie chce mi się gotować. Zwiedziłam już chyba wszystkie knajpy w mieście smile, bywam na koncertach, często w pojedynkę (kiedyś dzięki temu poznałam fajną sąsiadkę), imprezach kulturalnych. Nauczyłam się, że nawet jeśli jestem na nich w pojedynkę, zawsze mogę do kogoś zagadac - najwyżej nie doczekam się odzewu, a to nie koniec świata smile

62

Odp: błąd w myśleniu?

A recepty na ten dół? Masz skuteczne?

Odp: błąd w myśleniu?

Strasznie mnie denerwuje, ze jest taka presja otoczenia, ze ale jak to ty dziewczyno masz 30 lat a nie masz faceta? Jak to jestes sama? A co, mam sie zabic z tego powodu, czy jak? Ehh.
No wlasnie dziewczyny... jak zaakceptowac bycie sama? Bo mi sie zdaje, ze wiem jak, ze to takie proste, a cos mnie blokuje. Czytam was i wiem, przyswajam to. Ale wykonac...

64

Odp: błąd w myśleniu?
Girl_full_of_dreams napisał/a:

Strasznie mnie denerwuje, ze jest taka presja otoczenia, ze ale jak to ty dziewczyno masz 30 lat a nie masz faceta? Jak to jestes sama? A co, mam sie zabic z tego powodu, czy jak? Ehh.
No wlasnie dziewczyny... jak zaakceptowac bycie sama? Bo mi sie zdaje, ze wiem jak, ze to takie proste, a cos mnie blokuje. Czytam was i wiem, przyswajam to. Ale wykonac...

No, bo to ciężka praca jest nad sobą.. I niespecjalnie się ona kończy, raczej tylko się jakościowo i ilościowo zmienia.
Mnie to wstępnie zajęło prawie 4 lata smile

65

Odp: błąd w myśleniu?

Ewentualnie dobra rada typu: znajdź sobie kogoś... A ja się grzecznie pytam: Jak???

Moim zdaniem pierwszy krok do akceptacji (takiej zdrowej, oczywiście) to wyzbycie się nadziei na jakieś cudowne zmiany i skupienie się na realiach.

Odp: błąd w myśleniu?

Ile? 4 lata? To znajac mnie, zejdzie mi dwa razy tyle...
Mam wyzbyc sie nadziei, ze kazdy ma swoja druga polowe? Hm. Czy to w ogole mozliwe, jak wokol tyle par. I ta presja otoczenia.

67

Odp: błąd w myśleniu?

Recepty na dół? Hmm... Może każdy musi wypracować swoje?
Czasem pomaga spotkanie z kimś bliskim i pogadanie od serca. Czasam szłam pobawić się z dziećmi brata, żeby zapomnieć o smutkach - brat ma małe rozkoszne córeczki.
Różne są sposoby - generealnie robienie czegoś, co odwróci uwagę, sprawi przyjemność.
Ale uważam, że na prawdziwy wielki dół nie ma innej rady, jak go po prostu... przeżyć. Naszykować sobie paczkę chusteczek, usiąść pod kaloryferem i wyryczeć się, ile dusza zapragnie. Ulżyć sobie. A kto bogatemu zabroni? smile

W końcu przychodzi moment, gdy ten placz się... nudzi. Gdy się ma go dosyć i czuje człowiek, że już czas na coś innego.
Mam po tych wszystkich doświadczeniach i przeczytanych mądrościach (czytalam mianiakalnie artykuły psychologiczne na temat radzenia sobie z rozstaniem, osamotnieniem, o pokochaniu siebie i bardzo mi one pomogły) pewność, że nie warto bać się bólu, należy szanować swoje uczucia i dać sobie do nich prawo.

68

Odp: błąd w myśleniu?

Presja otoczenia pełna jest obłudy. Chyba wielu kobietom brak lepszego pomysłu na życie, więc bach, wychodzę za ten mąż, rodzę dzieci i już nie muszę sie zastanawiać, kim jestem, czego chcę od życia.
Z całym szacunkiem... Też jestem matką i kocham nią być, ale na tym naprawdę świat się nie kończy.
A ile jest kobiet robiących dobrą minę do złej gry, nieszczęśliwych w związkach, ale samym sobie wmawiających, że to właśnie jest szczęście. Czują się kiepsko, więc podbudowują swoje poczucie wartości szukaniem "gorszych" od siebie. A w naszym spoleczeństwie sama znaczy gorsza.
Ile jest kobiet, które tylko na tym budują swoją wartość, czy je ktoś chce. A może by tak odwrócić perspektywę i zapytać same siebie, czy i kogo ja chcę?
Ja wiem, że nie chcę łapać byle kogo, aby tylko był. Wolę wobec tego być w swoim własnym towarzystwie.

Odp: błąd w myśleniu?

Dzien dobry smile
No wlasnie, bardzo sie zgadzam z Toba. Bo zawsze slysze tylko "przestan, nie placz, bo nie warto" a ja wlasnie uwazam, ze to trzeba przezyc, wywalic wszystko z siebie, a nie udawac, ze nic sie nie stalo.
To, co ja osobiscie kocham, to fotografia. I tym sie zajmujac, lecze swoja dusze. I to bede zaraz robic smile

70

Odp: błąd w myśleniu?
Girl_full_of_dreams napisał/a:

Ile? 4 lata? To znajac mnie, zejdzie mi dwa razy tyle...

Mam wyzbyc sie nadziei, ze kazdy ma swoja druga polowe? Hm. Czy to w ogole mozliwe, jak wokol tyle par. I ta presja otoczenia.

Tak, obecnie mogę szczerze powiedzieć (nie oszukując przede wszystkim samej siebie), że godzę się z tym, że książę nie dojedzie (może koń zdechł po drodze czy w błocie się utopił, a książę leniwy, piechotą też nie dojdzie spóźniony smile )...
Ale przechodziłam przez różne etapy, różnie bywało... W końcu samo się zadziało, jakoś trochę niezależnie ode mnie... poczułam, że w końcu jest konkret, jest akceptacja...
Owszem, zadałam sobie pytanie: czy to dobrze, że tak myślę i czuję? (stąd między innymi ten wątek)... ale fakty są faktami...
Presja otoczenia nadal mnie zwyczajnie wkurza.
A na pary patrzę w kategoriach: jak fajnie, że im się udaje, to mi dodaje wiary w człowieka smile

71

Odp: błąd w myśleniu?

Piegowata, chyba masz rację: dół każdy musi po swojemu przeżyć, zresztą, to kwestia i konkretnych okoliczności w danym momencie, prawda? Różnej jakości dołu, różne recepty smile

72

Odp: błąd w myśleniu?
Girl_full_of_dreams napisał/a:

Dzien dobry smile
No wlasnie, bardzo sie zgadzam z Toba. Bo zawsze slysze tylko "przestan, nie placz, bo nie warto" a ja wlasnie uwazam, ze to trzeba przezyc, wywalic wszystko z siebie, a nie udawac, ze nic sie nie stalo.
To, co ja osobiscie kocham, to fotografia. I tym sie zajmujac, lecze swoja dusze. I to bede zaraz robic smile

Fotografia - super, świetne hobby!
Ja czytam, zawsze i wszędzie i prawie wszystko!
Ale teraz z racji rzucania palenia chyba jeszcze jakaś aktywność by mi się przydała smile

Odp: błąd w myśleniu?

Ehh. Staram sie dzis myslec pozytywnie, ale chyba nie idzie mi to tak, jakbym chciala. Zawsze moim najwiekszym marzeniem byla wielka milosc. Bo ja taka jestem uczuciowa, wrazliwa. I co? I ciagle nic. Tylko rozczarowania. No i gdzie tu sens? A podobno marzenia sie spelniaja

Odp: błąd w myśleniu?

Co czytasz? Dawaj jakies tytuly, ja tez uwielbiam czytac a zapuscilam sie z tym sad

75

Odp: błąd w myśleniu?

Myślę, że o miłości marzy absolutnie każdy!!!
I nikt nie wybiera samotności czy poniesienia porażki w związku...
Życie jednak weryfikuje wszystko, także nasze marzenia, niestety... a może stety?

Ja czytam wszystko właściwie, oprócz klasycznej fantastyki.
Pamiętasz jakąś książkę albo autora, które zrobiły na tobie duże wrażenie?

76 Ostatnio edytowany przez Girl_full_of_dreams (2016-04-05 21:01:29)

Odp: błąd w myśleniu?

Wlasnie, bo chyba czlowiek ostatecznie zyje po to, zeby kochac... mam na mysli druga polowke. Eh.
Hm, tyle ksiazek w zyciu przeczytalam, a teraz mam pustke w glowie.
Harry Potter big_smile bardzo lubie. Lubie tez ksiazki, przy ktorych mozna sie usmiac. Na przyklad Bridget Jones. Ostatnio czytalam "Dziewczyne z pociagu" niby wciagnelo, ale nie powalilo mnie na kolana. Kupilam tez ksiazke Pawlikowskiej o kodach podswiadomosci ale im dalej czytalam, tym bardziej sie tylko irytowalam. Lanie wody strasziwe. Teraz chce dorwac ksiazke "Chce byc kochana tak jak chce" Piegowata polecila

EDIT: ale ze mnie traba, kocham tworczosc Dana Browna (Kod da Vinci itd) i Simona Becketta, to z kolei autor thrillerow medycznych

Posty [ 39 do 76 z 4,230 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 112 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » SAMOTNOŚĆ » błąd w myśleniu?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin
© www.netkobiety.pl 2007-2016