moja zona zakochala sie w innym - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MOJA NIESAMOWITA HISTORIA » moja zona zakochala sie w innym

Strony Poprzednia 1 2 3 4 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 77 do 114 z 131 ]

77

Odp: moja zona zakochala sie w innym

Czytam i nie wierzę w to co czytam. Mąż, mężczyzna dowiaduje się że żona, matka jego dzieci romansuje z innym mężczyznom, całuje się z nim, i zastanawia się z kim chce być, bo nudzi się z mężem !? a Ty cierpliwie czekasz co ona dalej wymyśli i jaką podejmie decyzję? Nie zamierzam Cię obrażać,ale dziwisz się że Cię nie szanuje? Albo Ty jesteś nienormalny, albo ona faktycznie ma rację i trudno Cię traktować poważnie. Każdy normalny facet, który ma choć najmniejszą ilość godności i honoru dostałby szału - i albo sam wyprowadziłby się z domu albo na kopach wyniósłby niewierną małżonkę. Myślisz, że za drzwiami stoi gromada oblubieńców, którzy pragną zaopiekować się Twoją żoną i Waszymi dziećmi ? To tylko jej i Tobie się tak wydaje. Na pewno wielu jest chętnych ( kolega z pracy w pierwszej kolejności) na wdzięki Twojej żony, ale na pewno nie na to, żeby zaopiekować się nią i dwójką obcych dzieci. Zostaw ją samą, niech sobie sama radzi. Szybko się przekona co jest w życiu ważne, jak ma się małe dzieci i zostaje się z nimi samą. Miłość do kolegi z pracy i romansów przejdzie jej błyskawicznie jeśli tylko pozbawisz jej swojej opieki. Sprawdź jak mi nie wierzysz.

Reklama
Zobacz podobne tematy :

78

Odp: moja zona zakochala sie w innym

No cóż, standardzik.

A to już zafundowałes sobie na własne życzenie.
Kiedy wszyscy na forum mówili Ci jak jest, co będzie Ty okrzyknales nas zagrają która rozwala Twoje małżeństwo I oskarzyles nas o to że. Gdybyś nas posłuchał to Twojego małżeństwa już by nie było.

A tak obydwie z I See Beyond bez wysiłku odgadlysmy finał.

Miałeś szansę na drugi scenariusz który napisałam, ale Ty wolałem pierwszy.
Dalej wolisz pierwszy, dalej dajesz jej czas który zabiera Tobie, dalej zywisz ja po kłótni z kochankiem aż nakarmi się, nabierze sił I zacznie babrac się z powrotem w goofnie.
Ale za to już bierzesz odpowiedzialność.

Daj jej wolność nie czas.
Aż się nią zachlysnie i otrzezwiej.

Tylko na Boga!
NIE KAZ DZIECIOM przeżywać jej romansów.

Brak stanowczosci t Twój współudział w tym romansidle.

79

Odp: moja zona zakochala sie w innym

Przemo_86, ale ci się żonka trafiła... hmm

przemo_86 napisał/a:

Okazalo sie ze zona zdradzila mnie z nim fizycznie juz w lutym zeszlego roku po 4 tygodniach od zaproszenia go na fb.

Zdrada fizyczna mnie nie dziwi. Jest zauroczenie, "chemia", adrenalina, dopamina, jest i finalnie łóżko. "Inne czynności seksualne", typu całowanie się czy "macanki" to moim zdaniem standard przy tego typu "zakochaniach" znudzonych małżonków.

przemo_86 napisał/a:

Niedawno przyznala sie ze jezdzila do niego czasami jeszcze mieszkajac ze mna i "naprawiajac" nasz zwiazek.Jak mi teraz wiadomo seks z nim i ogolnie spotkania na 2-3 godziny spowodowaly ze rozkochala sie w nim na dobre.

Jesteś dla niej niewidzialny, przezroczysty... Ona ma cię po prostu za nic. Przez jakiś czas zdradzacz czuje zazwyczaj strach, czy się wyda, a potem przez chwilę jak się wydało. Jeśli nie idą za tym konkretne konsekwencje, zapomnij o "nawróceniu" niewiernego. Oni są jak narkomani - uzależnili się od tamtej osoby emocjonalnie i niby wiedzą, że to złe, że to uderza w rodzinę, w nich samych, ale nadal "ćpają".

przemo_86 napisał/a:

Za kazdym razem zona postanowila wracac do mnie, przekonywala ze uda nam sie i ze jego juz nie ma. Po kilku dniach zauwazalem ze ona oddala sie ode mnie i z potulnej jak baranek zony zamieniala sie w kogos kto cichcem przemyka z telefonem w reku i pisze skrycie smsy. ZAwsze po kilku dniach kochanek zasypywal ja smsami tlumaczac sie i przepraszajac co odciagalo ja ode mnie i zazwyczaj konczylo sie to awantura i jej powrotem do wynajetego mieszkania.

Przemo_86, twoja pozycja w domu równa się pozycji mebla. To jest to, o czym pisałam wcześniej. Dopóki gach jest obecny w waszym życiu, tego typu jazdy stają się normą.

Przemo_86 napisał/a:

Dodatkowo niedawno dostalem anonimowe smsy od kogos kto typa zna. (...)
Ktoregos dnia nie wytrzymalem i obilem mu ryja - tyle satysfakcji, poczulem sie o wiele lepiej.

Chociaż tyle ...

Przemo_86 napisał/a:

Dodatkowo okazuje sie ze koles zarazil ja jakims wirusem (choroba weneryczna)

Brrr!

Przemo_86 napisał/a:

Od poczatku roku zona mieszka w domu ze mna, zwolnila sie z pracy ze wzgledu na plotki i sama sytuacje. Kiedy wrocila oczywiscie znow byl entuzjazm i obietnica ze bedzie dobrze itd, ale znow zz czasem oddalala sie ode mnie.

Który to raz?...

Przemo_86 napisał/a:

Jak sama teraz mowi ze mnie nie kocha a mimo wszystko do niego cos czuje ale ze zakonczyla z nim zwiazek i teraz tylko pisza bo on do niej pisze. Mowi ze potrzebuje czasu i ze nie chce poruszac tematu i ze moze za jakis czas bedzie mogla powiedziec czego chce dalej.

Związku z nim nie zakończyła. Dopóki jest między nimi jakiś kontakt, to ten syf będzie trwał. Pogrubiony fragment przeze mnie przetłumaczyłabym mniej więcej tak: ona jest w gotowości znów cię rzucić, czeka na skinienie palcem przez tamtego. Przykro mi.

Przemo_86 napisał/a:

z domu jej nie wywalilem, przyjalem i zaoferowalem pomoc - to moja zona, matka moich dzieci i mimo wszystko kocham ja chociaz zal mam niesamowity.

Przemo_86 napisał/a:

WIem, powinienem ja zostawic i rozwazam to ale boje sie z drugiej strony ze tym popchne ja w jego kierunku. Boje sie natomiast tego ze kiedy bede za dobry ona i tak mnie wykorzysta i za jakis czas poplynie do niego.

Ja już sama nie wiem, co mam pisać w takich sytuacjach czasami. Czasem to mam ochotę chwycić takich delikwentów za frak i potrząsnąć. Czasem po prostu pokiwam z niedowierzaniem głową. Czasem po prostu stwierdzę, że to jest cholernie przykre.

Przemo_86, ty już ją DAWNO TEMU straciłeś ...

Przemo_86 napisał/a:

Siedze w miare cicho ale w glebi duszy plone z wscieklosci zalu i nienawisci... (...)
Jesli dobrze licze to... meczarnia trwa juz prawie 2 lata z chwilami przerwy....

Secondo1 słusznie zauważyła, że ta męczarnia to nie tylko męczarnia dla ciebie - również dla twoich dzieci.

W tej chwili żonka jest na haju. Jak znam życie, jej nic nie będzie, do tej pory spada na 4 łapy.



Ale ty za jakiś czas odreagujesz tę dwuletnią męczarnię.

A wasze dzieci ... również.

Reklama

80

Odp: moja zona zakochala sie w innym
przemo_86 napisał/a:
starr napisał/a:

Było o co walczyć? Sam sobie odpowiedz...

smile

"Ludzi można z grubsza podzielić na dwie kategorie: miłośników kotów i osoby poszkodowane przez los." 
Oscar Wilde
gg: 12848803
Malcolm Young ur. 6 stycznia 1953, zm. 18 listopada 2017

81

Odp: moja zona zakochala sie w innym

Z jednej strony ja wiem ze najlepsze wykscie to ja zwyczajnie rzucic. Juz kilka razy dochodzilo do tego ze jej pisalem ze nie mam ochoty jej widziec. Czulem sie silny i zdecydowany ale po chwili to pekalo jak np ona mi posala ze juz skonczyla romans bo koles cas tam odwalil czy cos.
Ja wiem ze powinienem isc za waszymi radami ale jest tak kirwesko ciezko...
Przyjaciel dal mi rade zebym znalazl sobie jaknajszybciej inna.ba nawet zebym poszedl do lozka z inna i od razu zrobi mi soe lepiej i oleje zone... jak tu podazac za takimi radami?
Zgaduje ze wiekszosc z was byla w takim polozeniu albo widziala jak ktos byl i zawsze byl schemat i final ten sam... a co jesli w moim przypadku final moglby byc inny jesli tylko  bede cierpliwy i dam jej przy sobie pomyslec. Zastanowic sie?
I prosze bez komentarzy ze jestem glupi naiwny itd. Wole dyskusje z konkretami niz z ocenianiem mojej osoby.

Reklama

82

Odp: moja zona zakochala sie w innym
przemo_86 napisał/a:

Przyjaciel dal mi rade zebym znalazl sobie jaknajszybciej inna.ba nawet zebym poszedl do lozka z inna i od razu zrobi mi soe lepiej i oleje zone... jak tu podazac za takimi radami?

Za tą radą to akurat nie podążaj. Chcesz wciągnąć kolejną  osobę do chorych gierek?...

Moim zdaniem zdrada odwetowa jest płytka.

Przemo_86 napisał/a:

a co jesli w moim przypadku final moglby byc inny jesli tylko  bede cierpliwy i dam jej przy sobie pomyslec. .

Wytrzymałeś 2 lata czegoś takiego. Tylko ty sam możesz sobie odpowiedzieć na pytanie ile jesteś jeszcze w stanie znieść.

Czy żona w końcu się opamięta, na co cały czas liczysz? Trudno powiedzieć. Może.
Może tak, może nie.

Pierwszy wpis zrobiłeś jakieś 2 lata temu. Ciekawa jestem ostatecznego zakończenia. Naprawdę.

Powiedz mi jeszcze, jak twoja żona wytłumaczyła dzieciom całą tę sytuację? Co im w ogóle mówicie?  Ile one mają lat? Jak to znoszą?

83 Ostatnio edytowany przez misiando (2017-02-18 10:39:42)

Odp: moja zona zakochala sie w innym

przemku, ile takich cykli zamierzasz przejść? Ciało puszczone w ruch raz puszcza się cały czas. Powiem tak: forum ci podaje najlepsze rozwiązanie, ale samo za ciebie do tego wniosku nie dojdzie. W końcu przejrzysz, w końcu zrozumiesz, że to się nie zmieni, takie perypetie z żoną będziesz miał tak długo, aż w końcu jej nie wykopiesz z domu. Im dłużej będziesz się w to bawił, tym później się podniesiesz i zaczniesz żyć na nowo.

Dojdziesz do tego sam w pewnym momencie.

84

Odp: moja zona zakochala sie w innym

Dzieciom mowila ze czasami tak jest ze rodzice sie rozstaja itd bla bla bla. Starszy 10 lat przezywal a teraz sie cieszy ze mieszkamy razem. Znow mysli ze bedzie dobrze juz. Mlodszy nie ogarnia jeszcze.

Ona powiedziala wprost ze wie ze nie powinna byc z nim ale serce nie sluga a i ja jej na sile do milosci nie zmusze. Powiedziala ze chcialaby cos do mnie poczuc i zeby nam sie ulozylo ale jak jej mowie ze musi soe jego pozbyc z zycia najpierw to jest taka jakas zmieszana jakbym kazal jej robic cos wbrew woli. Prosi zebym nie poruszal tematu zeby mogla odpoczac od nerwowych spraw.

Wiem ze chociazbym byl wzorem meza to poki ma z nim kontakt to nic z tego nie bedzie.

Gdybym znalazl sobie kogos to chyba juz nie bylaby zdrada z mojej strony z reszta... zona sama  w nerwach mowi zebym sobie kogos znalazl i dal jej juz spokoj. A jak jej pytam co by zrobila jakbym na serio sobie kogos znalazl to odpowiada ze nie mialaby pretensji w zwiazku z nasza sytuacja.

85

Odp: moja zona zakochala sie w innym

Przemku bardzo Ci wspolczuje sytuacji w jakiej jestes, bo sam przez cos takiego przechodzilem i w sumie nadal jeszcze przechodze. Ale prawda jest taka, ze to co wyprawia z Toba Twoja zona, masz na wlasne zyczenie.
Ja rowniez przechodzilem cykliczne powroty mojej zony, ,,proby" ratowania przez nia naszego malzenstwa, kiedy w jej nowym zwiazku srednio co trzy miesiace pojawial sie jakis kryzys smile. Sam tu zostalem stawiany do pionu jak pozwolilem jej wrocic do domu, po prawie trzech miesiacach mieszkania z kochankiem. A jak ja sie buntowalem wtedy, jak uwazalem, ze znam lepiej moja zone, ze przeciez jak wrocila, to bedzie juz dobrze. He, he. Dzis sam sie smieje z mojej naiwnosci. smile.Slyszalem te same teksty, o potrzebie czasu dla niej, o jej trosce o mnie, zebym sobie zycie ulozyl, zebym sobie kogos znalazl, ze nie bedzie miala pretensji. Uwierz mi to sa puste slowa, bo jak juz ktos sie pojawil w moim zyciu, to ona zdobyla kilka moich smsow i chciala to wykorzystac przeciwko mnie na pierwszej sprawie rozwodowej. Taka to wlasnie troska o szczescie wink.
Jezeli jeszcze faktycznie kochasz swoja zone, jezeli jeszcze widzisz jakas przyszlosc dla was, to niestety ale musisz sie zmienic i przede wszystkim musisz zmienic relacje jakie sa miedzy wami.
Ty nie mozesz jej tumaczyc, prosic o cokolwiek. To dorosla kobieta, a Ty nie jestes jej nauczycielem ani przewodnikiem po zakretach zycia.
Musisz zaczac zyc wlasnym zyciem, poznawac ludzi, w tym rowniez inne kobiety. Twoje zycie i Twoje sprawy musza sie stac niedostepne dla Twojej zony. Ona ma przed Toba tajemnic, wiec Ty miej rowniez przed nia. Waszego malzenstwa w tym momencie nie ma. Wiec jak sam napisales, Ty sie zadnej zdrady nie dopuszczasz w tym momencie. To ona zdecydowala o zakonczeniu waszego zwiazku, nie Ty. Ale najwazniejsze jest to, zebys zaczal cos konkretnego robc z formalnym zakonczeniem tej tragikomedii. Masz dowody na jej niewiernosc. Idz do adwokata, zloz pozew o rozwod z jej winy.
Ona musi zobaczyc zdecydowanego mezczyzne, a nie cieple kluchy. Musi poczuc realnie, ze to co kiedys bylo konczy sie definitywnie i, ze czas dla niej sie skonczyl. I tak wystarczajaco duzo jej go dales.
Nie zastanawiaj sie, czy Twoje zdecydowane ruchy popchna ja w ramiona lovelasa. Jesli tak, to krzyzyk na droge i niech zazna tego szczescia w zwiazku z klamca i kretaczem. Uwierz mi Ty na tym nie stracisz, tylko zyskasz, bo pozbedziesz sie raz na zawsze wrzoda, ktory zatrowa Twoje zycie. Ale moze byc tez tak, ze jesli ona zobaczy, ze glaskanie po glowce sie skonczylo, to jej rozowe okolary, o ktorych pisales w swoich pierwszych postach na tym forum, spadna jej raz na zawsze.
Ja sie cackalem tak jak Ty i zadnego efektu to nie przynioslo.
Teraz jestesmy po pierwszej sprawie, po badaniach w RODK i w dzien singla dostalem informacje o terminie drugiej rozprawy, ktora powinna byc juz ostatnia.
Smieje sie, ze to chyba akurat jakis znak z niebios, ze wlasnie 15 lutego poznalem termin sprawy smile.
A moja zona? No coz z koncem pazdziernika zakonczyla zwiazek ze swoim ksieciem, ktory jak to bywa okazal sie zwykla szmata. Nie utrzymuje z nim kontaktu, zmienila prace, odchodzac ze starej, powiedziala wszystkim, ze robi to miedzy innymi dlatego, bo nie chce pajaca na oczy ogladac.
Na kazdym kroku podkresla, ze popelnila najwiekszy blad swojego zycia, ze ona nie chce rozwodu, ze nie zgadza sie na niego, tak jak by akurat miala cos do powiedzenia od strony prawnej w tym temacie.
Dzwoni do mnie w drodze z i do pracy, dzwoni z domu. Stara sie podtrzymywac kontakt, nie daje mi pretekstu do zadnych podejrzen. Jej telefon lezy na stole. Owszem zahaslowany, ale ja swoj tez zahaslowalem.
Nie ma tekstow potrzebuje czasu, bo teraz to ona moze co najwyzej czekac na to jaka decyzje podejme.
Rozpisalem sie, ale reasumujac, chodzi o to, zebys to Ty przejal inicjatywe i pokazal swojej zonie, co to znaczy zdecydowany mezczyzna.
Zacznij dzialac i przestan ulegac kobiecie, ktora ma Cie w glebokim powazaniu.
Zycze powodzenia smile

86 Ostatnio edytowany przez misiando (2017-02-18 14:45:01)

Odp: moja zona zakochala sie w innym

Piotr, podziwiam siłę. Ja bym wykopał bez szans na powrót.

Różnica jest taka, ze Tobie nie zależy w ogóle na zonie (a jej zależy), a przemkowi jednak zależy (bez wzajemności). W takiej sytuacji trudno być silnym, no, chyba ze się ma emocje pod stuprocentową kontrolą mózgu. Nke każdy jest cyborgiem.

87

Odp: moja zona zakochala sie w innym
misiando napisał/a:

Piotr, podziwiam siłę. Ja bym wykopał bez szans na powrót.

Różnica jest taka, ze Tobie nie zależy w ogóle na zonie (a jej zależy), a przemkowi jednak zależy (bez wzajemności). W takiej sytuacji trudno być silnym, no, chyba ze się ma emocje pod stuprocentową kontrolą mózgu. Nke każdy jest cyborgiem.

Tu nie ma czego podziwiac, bo ja robilem te same bledy co autor. Dokladnie tak samo jak on myslalem.
Nie jest tak, ze mi nie zalezy na zonie. Zalezy mi na niej, jako na matce moch synow i czlowieku. Nie zalezy mi na niej jako kobiecie, ktora kiedys bardzo kochalem, bo jest juz dla mnie pod tym katem obojetna.
Nie chcialbym, zeby spotkalo ja cos zlego, zeby byla nieszczesliwa, ale niestety, tym co zrobila wyleczyla mnie skutecznie z milosci do niej.
Jak to sie potocznie mowi, spadly mi klapki z oczu.

88

Odp: moja zona zakochala sie w innym

Piotr... bardzo fajnie i prosto to napisales. Wlasnie tak chcialbym zrobic ale nie wiem czego mi brak. Cos mnie powstrzymuje przed tym nie wiem... zona podkresla ze wie ze nie moze z nim byc po tym co nowywijal ale serce kocha.  Takimi tekstami daje mi jakies nadzieje ze go wreszcie wyrzuci z serca i bedzie tam miejsce dla mnie.

Ona nawet usunela ciaze. Jego dziecko kiedy nawet podobno plakal i ja blagal zeby tego nie robila. Za kazdym razem w klutni go wyzywala od najgorszych on ja tez a po czasie zawsze jakos ja uglaskiwal. Ona poniza sie dla niego ja ponizam soe dla niej. Ja doskonale wiem jak to wyglada dla was tu na forum ale ja boje sie jej tak ostro postawic i zawsze mi serce mieknie i swoja sile staram jej sie pokazac pomagajac jej w rozwiazywaniu problemow. Zwolnila sie tez z pracy ja ja teraz utzymuje. Zawozilem ja do kliniki aborcyjnej.  Snuje plany na przyszlosc. Za nia zalatwilem jej odejscie z pracy tak zeby juz tam nie musiala chodzic. Za nia wymyslam jak i co dalej ma robic. Chronie ja... myslalem ze wlasnie tak ja zdobede na nowo. Chyba boje sie ze obrot o 180 stopni zupelnie ja ode mnie odrzuci ale tak jak pisze Piotr... musze to zrobic nawet na przekor sobie.
Co do poznawania innych kobiet... chcialem tak sie nastawic ale.... nie chce mi sie... nie chce mi sie znoe starac zdobywac itd... to chyba inna kobieta bedzie musiala postarac sie o mnie. Dziwnie brzmi ale moze jak odpoczne i poukladam zycie to sie zmieni.

89 Ostatnio edytowany przez misiando (2017-02-18 16:11:24)

Odp: moja zona zakochala sie w innym

Znaczy, Piotrku, mamy dość podobne przeżycia. Możesz być wobec zony silny, bo ci na niej nie zależy. Proste.

Przemek: decyzja przychodzi z doświadczeniem. Z czasem klapki ci z oczu spadną i zobaczysz, ze samotność jest lepsza, niż męczarnia. A potem, wcześniej czy później, poznasz nową dziewczynę. Pewnie tez będzie po przejściach, ale cóż, taka kategoria wiekowa. Jak ktoś po trzydziestce jest wolny i bez przeszłości, to cos z nim nie tak smile

90

Odp: moja zona zakochala sie w innym
przemo_86 napisał/a:

Piotr... bardzo fajnie i prosto to napisales. Wlasnie tak chcialbym zrobic ale nie wiem czego mi brak. Cos mnie powstrzymuje przed tym nie wiem... zona podkresla ze wie ze nie moze z nim byc po tym co nowywijal ale serce kocha.  Takimi tekstami daje mi jakies nadzieje ze go wreszcie wyrzuci z serca i bedzie tam miejsce dla mnie.

Ona nawet usunela ciaze. Jego dziecko kiedy nawet podobno plakal i ja blagal zeby tego nie robila. Za kazdym razem w klutni go wyzywala od najgorszych on ja tez a po czasie zawsze jakos ja uglaskiwal. Ona poniza sie dla niego ja ponizam soe dla niej. Ja doskonale wiem jak to wyglada dla was tu na forum ale ja boje sie jej tak ostro postawic i zawsze mi serce mieknie i swoja sile staram jej sie pokazac pomagajac jej w rozwiazywaniu problemow. Zwolnila sie tez z pracy ja ja teraz utzymuje. Zawozilem ja do kliniki aborcyjnej.  Snuje plany na przyszlosc. Za nia zalatwilem jej odejscie z pracy tak zeby juz tam nie musiala chodzic. Za nia wymyslam jak i co dalej ma robic. Chronie ja... myslalem ze wlasnie tak ja zdobede na nowo. Chyba boje sie ze obrot o 180 stopni zupelnie ja ode mnie odrzuci ale tak jak pisze Piotr... musze to zrobic nawet na przekor sobie.
Co do poznawania innych kobiet... chcialem tak sie nastawic ale.... nie chce mi sie... nie chce mi sie znoe starac zdobywac itd... to chyba inna kobieta bedzie musiala postarac sie o mnie. Dziwnie brzmi ale moze jak odpoczne i poukladam zycie to sie zmieni.

Przemku zaczynajac od konca. Piszac o poznawaniu innych kobiet nie mialem na mysli szukania na sile nowego zwiazku. Nie jestes na to gotowy i skrzywdzilbys  wchodzac w nowy zwiazek inna kobiete, bo Ty jeszcze starego nie zakonczyles. Mi chodzilo o to, ze poznajac inne kobiety, zwyczajnie, na stopie kolezenskiej jestes wstanie poznac poglady innych kobiet na zycie i zwiazki miedzyludzkie. Mi to pozwolilo nabrac dystansu do mojej relacji z zona. Nie wiem jak wyglada Twoje doswiadczenie w relacjach damsko meskich, ale moje bylo znikome. Poniewaz moja zona byla moja jedyna powazna partnerka i to co mi mowila, co robila uznawalem, za norme. Jakze ja sie mylilem.
Poznalem kilka wspanialych kobiet, z roznym doswiadczeniem i o roznym statusie. Utrzymuje z nimi kontakt, bez podtekstow, bez wzajemnych oczekiwan.s Czysto przyjacielska relacja. Naprawde milo jest dostac rano wiadomosc milego dnia, od kogos, kogo sie nawet czasem na oczy nie widzialo smile.
Co do Twojego postawienia sie zonie i pomagania jej.
Jedno nie wyklucza drugiego. Mozesz jasno przekazac jej informacje, ze nie bedziesz dalej tolerowal jej zachowania, lawirowania miedzy Toba a kochankiem. W zwiazku z tym zamierzasz uregulowac formalnie kwestie zakonczenia waszego malzenstwa skladajac pozew o rozwod. A jednoczesnie mozesz jej nadal czasem pomoc w waznych sparawach. W ten sposob pokazesz jej, ze zarowno dla Ciebie kims waznym, ale mimo to nie pozwolisz sobie wchodzic na glowe.
Wiem o czym piszesz, ze ona nadal ma do frajera sentyment, nie wyleczyla sie z niego i Ty nic z tym nie zrobisz. On bedzie ja nadal owijal wokol wlasnego palca, dopoki ona mu na to pozwoli. Mialem to samo, jak prosilem o zerwanie kontaktu, jak mowilem, ze powinna go z buta potraktowac kiedy bedzie sie staral ja uglaskac, bo czyms ja skrzywdzil, to slyszalem, ze ona tak nie potrafi.
Ale przyszedl moment, ze w koncu sama zrozumiala, ze to o czym mowilem bylo ok.
Ale ten moment byl juz wtedy, kiedy ja przestalem o tym mowic i prosci o cokolwiek.
Tak wiec stanowczosc w polaczeniu z w miare normalnymi stosunkami miedzy wami, moze przyniesc oczekiwany przez Ciebie efekt.
Samym glaskaniem i pomaganiem niczego nie zyskasz, a robisz sobie i zonie tym tylko krzywde.

91

Odp: moja zona zakochala sie w innym

To musi być niesamowita miłość, wielka jak w tanich romansidłach. Lepiej tak tłumaczyć niż inaczej czemu daje się tak pokazowo robić w trąbę.

Pewna samotna kobieta znalazła rannego węża. Ulitowała się, wzięła do siebie, pielęgnowała i pokochała. Wąż wracał do sił. Kiedyś jednak, gdy go głaskała, wąż ją ukąsił. Gdy zwijała się w śmiertelnych męczarniach, zapytała go: Wężu, dlaczego to zrobiłeś? Wiesz, że cię kocham, no i uratowałam ci życie!? Sama jesteś sobie winna, kobieto - odpowiedział. Przecież wiedziałaś, że jestem wężem..

92

Odp: moja zona zakochala sie w innym

Tez czasem sam staram sie tlumaczyc... moze dlatego ze to moja poerwsza powazna partnerka? I ja jej tez? Nie wiem juz sam

93 Ostatnio edytowany przez Secondo1 (2017-02-19 12:15:45)

Odp: moja zona zakochala sie w innym

przemo86, zachowujesz się jak sparaliżowany, ciągnie Cie w kierunku człowieka która Ciebie unicestwia.
Nie zastanawiales się nad pomocą teraputy ?

Być może ten paraliż, strach i zgoda na wszelkie szykany ze strony żony, wynikają z czegoś -  dzieciństwa, może uzaleznienienia.

Nie wiem jaki mąż może znieść fakt że jego żona jest w ciąży z innym, zarażona wenerycznie, a na dodatek notorycznie go oszukuje i wykorzystuje.

Zobacz jak bardzo dałeś się zeszmacić zgadzając się na uczestnictwo w grze którą ona zarządza a Ty możesz jedynie zgodzić się z tym co ona zdecyduje.

Nie wiem, jak podchodzisz do kwestii aborcji jako metody zastępcza dla antykoncepcji.
Jeżeli budzi to Twoje moralne wątpliwości
- to właśnie zostałeś wciągnięty przez żonę w sprzeczność ze swoim morale, pogwałciłeś swoje zasady z jej powodu.

Przywlokła chorobę weneryczną - sypiasz z nią ? nie czujesz fizycznego wstrętu do osoby która na własne życzenie dala się zarazić ?

Kolejny raz, ( 4?, 5?) obserwujesz te same syndromy "odlotu" - i nic ? żadnej nauki do tej pory nie wyciągnąłeś ?
Myślisz, że za 5 razem będziesz miał wpływ na żonę ?
NIE.
Ani za 5 ani za 50 razem nie będziesz miał wpływu na inną osobę.
Masz wpływ tylko na siebie, dlatego skup się na tym co możesz zmienić, na kogo mozesz wpłynąć, kogo możesz "naprawić" - a tym kimś jesteś tylko TY.


To że kochasz żonę, nie daje jej prawa by Cie krzywdzić,
To że kochasz, nie znaczy że masz pozwolić siebie krzywdzić.

Pomiedzy przebaczeniem a naiwnością jest wyrazna linia.
Notoryczne przebaczanie tych samych krzywd, jest naiwnoscią bo tylko zacheca ją do takiego postepowania.

Skorzystaj z doświadczeń Piotra41.
Tego jak pieknie potrafił przekazać zonie - ze jest dalej dla niego ważna,
ale !
stawia granicę i broni swojego terytorium, swoich praw, swoje godności przed atakiem który przypuściła wspólnie z kochankiem.

Postaw granicę, i konsekwentnie, stanowczo ich strzeż.

Osób które nie mają szacunku do samego siebie inni też nie będą szanowali.

Zastanów się, czy nie warto skorzystać z pomocy fachowca, żebyś TY miał siłę wyjść z tego uzależnienia od obrzucania goofnem które funduje Ci zona.

94 Ostatnio edytowany przez random.further (2017-02-19 22:04:04)

Odp: moja zona zakochala sie w innym
przemo_86 napisał/a:

Piotr... bardzo fajnie i prosto to napisales. Wlasnie tak chcialbym zrobic ale nie wiem czego mi brak. Cos mnie powstrzymuje przed tym nie wiem... zona podkresla ze wie ze nie moze z nim byc po tym co nowywijal ale serce kocha.  Takimi tekstami daje mi jakies nadzieje ze go wreszcie wyrzuci z serca i bedzie tam miejsce dla mnie.

Ona nawet usunela ciaze. Jego dziecko kiedy nawet podobno plakal i ja blagal zeby tego nie robila. Za kazdym razem w klutni go wyzywala od najgorszych on ja tez a po czasie zawsze jakos ja uglaskiwal. Ona poniza sie dla niego ja ponizam soe dla niej. Ja doskonale wiem jak to wyglada dla was tu na forum ale ja boje sie jej tak ostro postawic i zawsze mi serce mieknie i swoja sile staram jej sie pokazac pomagajac jej w rozwiazywaniu problemow. Zwolnila sie tez z pracy ja ja teraz utzymuje. Zawozilem ja do kliniki aborcyjnej.  Snuje plany na przyszlosc. Za nia zalatwilem jej odejscie z pracy tak zeby juz tam nie musiala chodzic. Za nia wymyslam jak i co dalej ma robic. Chronie ja... myslalem ze wlasnie tak ja zdobede na nowo. Chyba boje sie ze obrot o 180 stopni zupelnie ja ode mnie odrzuci ale tak jak pisze Piotr... musze to zrobic nawet na przekor sobie.
Co do poznawania innych kobiet... chcialem tak sie nastawic ale.... nie chce mi sie... nie chce mi sie znoe starac zdobywac itd... to chyba inna kobieta bedzie musiala postarac sie o mnie. Dziwnie brzmi ale moze jak odpoczne i poukladam zycie to sie zmieni.

Chyba faktycznie powinieneś dostać to o co prosisz - czyli swoją żonę i próbować żyć z takim człowiekiem - może ostateczne zamęczenie Cię wzbudzi w Tobie instynkt samozachowawczy.
Ale przecież powinieneś być ODPOWIEDZIALNYM = MĄDZRZE ODPOWIEDZIALNYM za dzieci tu i teraz (na full przez ostatnie 2 lata i najbliższe 10 jak się wydaje co najmniej) - tutaj jest niedostatek - siebie zaniedbujesz (zapłacisz sobą) ale dzieci zaniedbywać Ci nie wolno.
W jakiś dziki i wywrócony sposób doceniam siłę rozpędu trzymającą Cię przy żonie - jedynie siłę takiej trzymającej nitki bo sensu utrzymania takiego związku - nie widzę.
Nie chcę oceniać - choć oceniłam postawę wobec dzieci - nie umiem tu jakoś przejść do porządku.
Obawiam się rad - nie posłuchasz - płyniesz z nurtem.
Więc może : życzę woli, potem siły, potem konsekwencji i obyś nie przypłacił całym sobą kolejnych lat bo powinieneś żyć dla SIEBIE i poprzez to że potrafisz żyć dla SIEBIE wtedy SIEBIE będziesz mógł ofiarować dzieciom.

95

Odp: moja zona zakochala sie w innym

Pozwole sobie na male uaktualnienie mojej historii...
Od kilku dni znow zaczela za moimi plecami pisac z fagasem wiec nieuprzejmie wyprosilem ja z domu. Czuje ze to juz teraz nie ma sensu naprawde, bo skoro po tylu akcjach, tylu klamstwach i zawodach jakich doznala moja zona od niego, nadal cos tam do niego czuje to chyba styknie. Uwazam ze zrobilem az za duzo zeby to ratowac. Tak jak ktos napisal "zachowuje sie jak narkoman, uzalezniony" - po ostatniej awanturze czuje sie wygrany bo:

-to nie ja zdradzilem, nie zrobilem z siebie szmaty,
-staralem sie ratowac, bylem w stanie wybaczyc mimo meskiej dumy
-w koncu to ja powiedzialem "dosc" i "wypie....j"
-to nie ja, a ona byc moze wejdzie w zwiazek z kims kto dostarczyl jej juz na samym poczatku tyle rozczarowan

Silne postanowieni zadbania o siebie i wyrzucenia zony z kazdego aspektu zycia - jak przy tym wytrwac zebym juz sie nie zlamal?

Jesli to jest moj ostatni post w tym temacie to dzieki wszystkim za rady dobre i zle i mam nadzieje ze moja historia mimo ze nie niesamowita (nie wiedzialem ze zakladam watek w zlym dziale)  to jednak komus pomoze.

96

Odp: moja zona zakochala sie w innym
przemo_86 napisał/a:

Pozwole sobie na male uaktualnienie mojej historii...

Chyba ściągnąłem Ciebie myślami. Wczoraj postanowiłem skrobnąć pytanie: Co u Ciebie? smile

przemo_86 napisał/a:

Od kilku dni znow zaczela za moimi plecami pisac z fagasem wiec nieuprzejmie wyprosilem ja z domu. Czuje ze to juz teraz nie ma sensu naprawde, bo skoro po tylu akcjach, tylu klamstwach i zawodach jakich doznala moja zona od niego, nadal cos tam do niego czuje to chyba styknie. Uwazam ze zrobilem az za duzo zeby to ratowac. Tak jak ktos napisal "zachowuje sie jak narkoman, uzalezniony"

Chyba wreszcie zacząłeś wychodzić z szoku... Zobacz sam ile czasu to trwało. Gdybyś... byłbyś w zupełnie innym miejscu
To, że ona do niego coś czuje to było tak pewne, jak podatki. To, że Ty chciałeś ratować ją z uczucia do niego, to było działanie przekraczające możliwości herosa, a nie normalnego człowieka. Nie da się, po prostu nie da się. Mógł ją zarazić, mógł zapłodnić, mógł rozwalić Wasze małżeństwo, mógłby ją bić i poniżać, a i tak będzie szła do niego jak ćma do ognia świecy...
Niech idzie. Pozwól jej na to, by poniosła konsekwencje swoich decyzji, niezależnie od tego jakie one będą. Nie bądź, nie staraj się więcej być jej opiekunem czy ojcem. Nie doceni, nie usłyszysz żadnego podziękowania.
Zdaj sobie sprawę, że teraz jesteś dla niej największym wrogiem. Bądź przygotowany na przeróżne dziwne akcje, włącznie z nachodzeniem w domu.

przemo_86 napisał/a:

- po ostatniej awanturze czuje sie wygrany bo:
-to nie ja zdradzilem, nie zrobilem z siebie szmaty,
-staralem sie ratowac, bylem w stanie wybaczyc mimo meskiej dumy
-w koncu to ja powiedzialem "dosc" i "wypie....j"
-to nie ja, a ona byc moze wejdzie w zwiazek z kims kto dostarczyl jej juz na samym poczatku tyle rozczarowan

Dokładnie tak.
A teraz pytanie, co z dzieciakami? zostały z Tobą, czy poszły z matką?
Niezależnie od tego, teraz one powinny mieć od Ciebie poczucie bezpieczeństwa i miłości.
Jeżeli zostały z Tobą, będą pytać, będą zadawać różne pytania i mamę, o Was. Nie wolno nigdy w żaden sposób dać ponieść się emocjom i źle wyrażać się o zaistniałej sytuacji i o mamie. Ona zawsze będzie dla nich kochaną mamą, i od Ciebie maja mieć zapewnienie, że ona je bardzo kocha, pomimo, że nie mieszka z nimi. 

przemo_86 napisał/a:

Silne postanowieni zadbania o siebie i wyrzucenia zony z kazdego aspektu zycia - jak przy tym wytrwac zebym juz sie nie zlamal?

Po pierwsze: Pamiętasz jak czułeś się, gdy odkryłeś, że znowu kontaktuje się z łajzą? - zapamiętaj to uczucie
Po drugie: Pamiętasz jak czułeś się chwilę po podjęciu decyzji o wystawieniu jej za drzwi? - zapamiętaj to uczucie
jeśli kiedykolwiek przyjdzie Ci myśl, czy aby nie złamać się, przypomnij sobie jak bardzo różnią się te dwa stany. W którym wolisz być?

Dobrze wpływa na zapominanie zmiana najbliższego otoczenia:
- Usunięcie z zasięgu wzroku wszystkich drobnych przedmiotów, które mogą się z nią kojarzyć, wspólne fotografie, drobne prezenty - w pudło i na strych, albo do piwnicy.
- Usunięcie z zasięgu wzroku wszystkich pozostawionych jej rzeczy z pokojów i łazienki. W pudło i kurierem do niej, albo samemu do piwnicy.
- Dobrze robi też małe przemeblowanie pokojów.
- Ponieważ są dzieci, to nie polecam usuwania i blokowania wiadomości tekstowych z telefonu, ale wszystkie inne możliwości kontaktu, w tym również połączeń głosowych, jak najbardziej - zablokować.
- Wspólne konto: podzielić kapitał i cofnąć upoważnienie. Od dzisiaj każde z Was jest na własnym rozrachunku.
- Zmienić zamki w drzwiach - zapobiegnie niespodziewanym wizytom i destrukcji w harmonogramie codziennym.
Co wiecej? czas pokaże...
Tak na przyszłość, do sprawy rozwodowej: zgromadzić co możliwe, a co posłuży jako dowód przy sprawie rozwodowej. Rejestrować rozmowy podczas jej, lub Twojej wizyty u dzieci. Później plan wychowawczy, propozycje podziału wspólnego majątku.

przemo_86 napisał/a:

Jesli to jest moj ostatni post w tym temacie to dzieki wszystkim za rady dobre i zle i mam nadzieje ze moja historia mimo ze nie niesamowita (nie wiedzialem ze zakladam watek w zlym dziale)  to jednak komus pomoze.

Mam nadzieję, że jednak nie ostatni, że jeszcze Dasz znak i napiszesz co u Ciebie, co u dzieciaków...
Trzymaj się już tylko prosto... smile
A jakbyś chciał pogadać poza forum, to mój mail jest widoczny po lewej na dole...

"Ludzi można z grubsza podzielić na dwie kategorie: miłośników kotów i osoby poszkodowane przez los." 
Oscar Wilde
gg: 12848803
Malcolm Young ur. 6 stycznia 1953, zm. 18 listopada 2017

97

Odp: moja zona zakochala sie w innym

Dzieki Starr, ale to nie bedzie takie proste. Na jedna noc poszla do kolezanki ale normalnie wrocila do domu. Dom jest wspolny i nie moge tak naprawde jej wyrzucic. Starszy syn widzi co sie dzieje ale nie bierze czyjejs konkretnej strony. Wiem ze zona tlymaczyla mu tak zeby sie martwil i zeby byl przygotowany na wszystko juz wtedy jak sie wyprowadzila. Rozumiem ze na razie musi zostac jak jest po dzieci potrzebuja i mamy i taty ale wiem ze kiedys jak podrosna spojrza na sprawe zupelnie inaczej i ocenia sytuacje z perspektywy dojrzalych osob.

NIe rozumiem czemu fagas jej nie przygarnal, wczesniej wyprowadzila sie  pod pozorem odpoczynku ode mnie ale teraz jak juz wszystko wiem moglaby sobie do niego pojsc. Ja wiem ze ona mu nie ufa, dlatego zycze powodzenia na dalszej drodze zycia z nim (ewentualnej).

Moj pomysl jest taki ze musze zmienic prace i albo sie poprostu wyprowadze i zostawie ja ze wszystkim sama albo bede zalatwial rozwod i podzial majatku mieszkajac razem. Oczywiscie wstepu do sypialni nie ma.

98

Odp: moja zona zakochala sie w innym
przemo_86 napisał/a:

Moj pomysl jest taki ze musze zmienic prace i albo sie poprostu wyprowadze i zostawie ja ze wszystkim sama albo bede zalatwial rozwod i podzial majatku mieszkajac razem. Oczywiscie wstepu do sypialni nie ma.

Nie wyprowadzaj się w żadnym wypadku, bo wyjdzie jeszcze, że rozpad małżeństwa, to twoja wina. Teraz masz do zrobienia "na już" wizytę u adwokata.
1. Występujesz o rozdzielność majątkową, bo zanim załatwisz resztę jeszcze możesz dostać w prezencie kredyt na prezent dla gacha.
2. Występujesz o rozwód koniecznie z orzeczeniem winy małżonki.
3. W sprawie dzieci, to już zależy czy chcesz walczyć o opiekę nad dziećmi ale jeśli kobieta nie jest zataczającą się pijaczką czy narkomanką masz raczej małe szanse na to żeby dzieci zostały z tobą.
4. Majątek, patrz wyżej. Zależy jak zechcesz ustalić z żoną sposób opieki nad dziećmi. W dotychczasowym domu pewnie byłoby najlepiej ale jak przeprowadzicie podział majątku, to być może ktoś pozostający dalej w domu będzie musiał spłacić małżonka. No chyba, że opcja "zero". Sprzedaż i podział pieniędzy.

Pewna samotna kobieta znalazła rannego węża. Ulitowała się, wzięła do siebie, pielęgnowała i pokochała. Wąż wracał do sił. Kiedyś jednak, gdy go głaskała, wąż ją ukąsił. Gdy zwijała się w śmiertelnych męczarniach, zapytała go: Wężu, dlaczego to zrobiłeś? Wiesz, że cię kocham, no i uratowałam ci życie!? Sama jesteś sobie winna, kobieto - odpowiedział. Przecież wiedziałaś, że jestem wężem..

99 Ostatnio edytowany przez starr (2017-02-28 20:40:14)

Odp: moja zona zakochala sie w innym
przemo_86 napisał/a:

Dzieki Starr, ale to nie bedzie takie proste. Na jedna noc poszla do kolezanki ale normalnie wrocila do domu.

No faktycznie, proste nie będzie. 

przemo_86 napisał/a:

Dom jest wspolny i nie moge tak naprawde jej wyrzucic.

 

Ale pomału wraca do Ciebie myślenie konstruktywne, po traumie i szoku jaki został Ci zafundowany. Skoro mieszkanie wspólne, dzieci wspólne, to wszystko co się z tym wiąże, też po połowie. Masz mieć tyle samo czasu dla siebie, ile ma ona. Wspólna przestrzeń, sprzątane naprzemiennie. Opieka nad dziećmi, naprzemiennie w takich samych ramach czasowych. Koszty mieszkania - po połowie... Nie pracuje? To niech idzie do pracy...

przemo_86 napisał/a:

Starszy syn widzi co sie dzieje ale nie bierze czyjejs konkretnej strony. Wiem ze zona tlymaczyla mu tak zeby sie martwil i zeby byl przygotowany na wszystko juz wtedy jak sie wyprowadzila. Rozumiem ze na razie musi zostac jak jest po dzieci potrzebuja i mamy i taty ale wiem ze kiedys jak podrosna spojrza na sprawe zupelnie inaczej i ocenia sytuacje z perspektywy dojrzalych osob.

 

Mała korekta... dzieci potrzebują kochających się i mamy i taty... Oboje rodzice potrafią stworzyć toksyczną atmosferę w domu. Kłótnie, awantury, brak wzajemnego szacunku, alkohol, środki chemiczne uzależniające, przemoc psychiczna i fizyczna nawet w obecności obojga, kodują przyszłe zachowania dzieci w przyszłym ich życiu, jako osoby dorosłe. Tkwienie w niezdrowym związku tylko dla rzekomego dobra dzieci powoduje też dużo większe szkody. Dużo mniejsze szkody wywołuje wychowywanie przez jednego, ale kochającego ich rodzica.


przemo_86 napisał/a:

NIe rozumiem czemu fagas jej nie przygarnal, wczesniej wyprowadzila sie  pod pozorem odpoczynku ode mnie ale teraz jak juz wszystko wiem moglaby sobie do niego pojsc. Ja wiem ze ona mu nie ufa, dlatego zycze powodzenia na dalszej drodze zycia z nim (ewentualnej).

A to jest proste. Ona potrzebna jest mu tylko do seksu. No może jeszcze dla podniesienia jego ego, bo okazał się lepszy niż mąż... Tak, że nawiązując do Twojego wcześniejszego zapisu, że płakał żeby nie usuwała jego dziecka, to chyba tylko w wyobraźni twojej jż, było... Wiesz, jest takie stare powiedzenie: u mężatki nie ma wpadki.
On wzbudził w niej emocje, których pewnie nie czuła od lat i dlatego poszło w motylarnię i zaćmienie umysłu...

przemo_86 napisał/a:

Moj pomysl jest taki ze musze zmienic prace i albo sie poprostu wyprowadze i zostawie ja ze wszystkim sama albo bede zalatwial rozwod i podzial majatku mieszkajac razem.

Lepsze będzie dla Ciebie załatwienie rozwodu nie wyprowadzając się. Wiem, emocjonalnie to będzie straszliwie trudne, patrzeć na nią codziennie, słysząc jej głos i czując jej zapach. Polecam jednak wytrwałość w postanowieniach i wrócenie do mojego pierwszego posta w Twoim wątku. Metoda 34 kroków mnie uratowała, Ciebie też pewnie uratuje.
Zbieraj dowody, bo jak znam życie, to odpowiedzialność za wszystko będzie chciała zwalić na Ciebie i rozwód z Twojej winy będzie jak w banku.

przemo_86 napisał/a:

Oczywiscie wstepu do sypialni nie ma.

Chyba, że chcesz powtórkę z rozrywki w sferze emocjonalnej i wirusika do leczenia... Twój wybór...
Postaraj się przypomnieć sobie o tym, w chwilach słabości...

"Ludzi można z grubsza podzielić na dwie kategorie: miłośników kotów i osoby poszkodowane przez los." 
Oscar Wilde
gg: 12848803
Malcolm Young ur. 6 stycznia 1953, zm. 18 listopada 2017

100 Ostatnio edytowany przez osobliwy nick (2017-03-31 21:46:32)

Odp: moja zona zakochala sie w innym
przemo_86 napisał/a:

Jesli to jest moj ostatni post w tym temacie to dzieki wszystkim za rady dobre i zle i mam nadzieje ze moja historia mimo ze nie niesamowita (nie wiedzialem ze zakladam watek w zlym dziale)  to jednak komus pomoze.

Na pewno pomoże w konstatacji faktu, że nie warto brać ślubu z kobietą i nie warto robić dzieci, o ile jesteśmy romantykami i liczymy na miłość do śmierci. Poza tym zawsze trzeba żyć tak, żeby być gotowym na rozstanie w każdej chwili. Nie chcesz wojny, szykuj się na wojnę. Nie chcesz rozstania, szykuj się na rozstanie. Przynajmniej, gdy przyjdzie, nie będziesz zaskoczony.

Kobieta ma interes w darzeniu mężczyzny uczuciem wyłącznie na czas wychowania potomstwa (tyle, że wówczas jest akurat bardziej zakochana w dzieciach, niż we własnym facecie). Gdy potomstwo podrośnie (zatem bezpieczeństwo kobiety i potomstwa przestaje być zagrożone), nic nie stoi na przeszkodzie, aby poszukać innego, lepszego w jej mniemaniu. Podobnie nic nie stoi na przeszkodzie, by zmienić partnera, gdy jeszcze nie ma dzieci. Takie zachowania popłacały ewolucyjnie, z oczywistych powodów, zatem były często przekazywane potomstwu i takie zachowania dotyczą pewnie większości współczesnych kobiet. Można tylko westchnąć żałośnie nad naturą rzeczy.

Cokolwiek cyniczny kontestator rzeczywistości, ze specyficznym poczuciem humoru. Racjonalista światopoglądowy, libertarianin, ateista, antynatalista, nihilista egzystencjalny, meninista.

101 Ostatnio edytowany przez random.further (2017-04-01 09:48:58)

Odp: moja zona zakochala sie w innym
osobliwy nick napisał/a:

Na pewno pomoże w konstatacji faktu, że nie warto brać ślubu z kobietą i nie warto robić dzieci, o ile jesteśmy romantykami i liczymy na miłość do śmierci. Poza tym zawsze trzeba żyć tak, żeby być gotowym na rozstanie w każdej chwili. Nie chcesz wojny, szykuj się na wojnę. Nie chcesz rozstania, szykuj się na rozstanie. Przynajmniej, gdy przyjdzie, nie będziesz zaskoczony.

Tutaj bym się nie zgodziła, dobre scenariusze na całe życie też maja miejsce, choć naiwnością (romantyczną) jest pewność, że się to komukolwiek należy (do tego do śmierci)... no bo od kogo/czego się należy - nie zależy przecież od Ciebie tylko.
Ale żyć w poczuciu gotowości na rozstanie... - nie no, to już może i lepiej w pojedynkę.

osobliwy nick napisał/a:

Kobieta ma interes w darzeniu mężczyzny uczuciem wyłącznie na czas wychowania potomstwa (tyle, że wówczas jest akurat bardziej zakochana w dzieciach, niż we własnym facecie). Gdy potomstwo podrośnie (zatem bezpieczeństwo kobiety i potomstwa przestaje być zagrożone), nic nie stoi na przeszkodzie, aby poszukać innego, lepszego w jej mniemaniu. Podobnie nic nie stoi na przeszkodzie, by zmienić partnera, gdy jeszcze nie ma dzieci. Takie zachowania popłacały ewolucyjnie, z oczywistych powodów, zatem były często przekazywane potomstwu i takie zachowania dotyczą pewnie większości współczesnych kobiet. Można tylko westchnąć żałośnie nad naturą rzeczy.

Coś na rzeczy jest, choć nigdy dotąd w ten sposób nie precyzowałam...

102 Ostatnio edytowany przez rh72 (2017-04-01 19:22:33)

Odp: moja zona zakochala sie w innym

Przepraszam z góry i żałuję tego co napiszę... Nie z góry żałuję, bo wiem co napiszę... Przemo, chory to związek. Chory jesteś a wychodzi, że ona najzdrowsza. Najlepiej kalkuluje i się najnormalniej zachowuje.
Nikt nic Ci nie przetłumaczy. Takich rozsądnych tłumaczeń, co tu były i to co np. Starr napisał (szacun!) to by i mi już przetłumaczyli. Nie ma czego tłumaczyć. Choroba weneryczna?! Jezu! Szlaban na sypialnię? Ją karasz?!
Więc mi przykro, że Ci przykro. Ale zastanów się, co to miłość jest, jak się Ty zachowujesz i nie chodzi o Twoje błędy z początku związku...
Oczy mi jednak wypaliło... Jeśli to takie popularne, to jeszcze gorzej. Wzory się rodzą do naśladowania i tłumaczenia swoich zachowań... sad

EDIT: aha, ona wróci do Ciebie, nie przejmuj się... piszesz tak przekonująco, że jej źle będzie bez Ciebie, że uwierzyłem...

Ludzie zapomną co powiedziałeś i co zrobiłeś, ale nigdy nie zapomną tego, jak się przy Tobie czuli. (GG 62211946)

103

Odp: moja zona zakochala sie w innym

przemo_86
Proszę napisz co u ciebie...

104

Odp: moja zona zakochala sie w innym

Witam ponownie!!

Zajrzalem na forum, bo ktos zwrocil mi uwage na prosbe jednego z uzytkownikow. Widze ze chodzi o Brio.

Obecnie przygotowuje sie do rozwodu. Wojna rozszalala sie na dobre. Ta kobieta to juz jest obca osoba. Klamie i knuje zeby wyciagnac ode mnie kase...
Ale skupmy sie na mnie:)

Mysle ze sie pozbieralem. Znalazlem nowa, fajna prace, zaczalem sie odchudzac (jest sukces 12kg zeszlo juz)
Zaczalem robic rzeczy, na ktore mam ochote w danej chwili, a moja glowa jest juz wolna od problemow opisanych wyzej.
Skupiam sie przede wszystkim na swoich potrzebach i potrzebach dzieci. Dzielimy sie opieka nad nimi. Jeszczezona sie wyprowadzila ... znowu:P:P

Zrobilem rachunek wszystkiego co sie wydarzylo na moje wlasne zyczenie i uwazam ze troszke przeplacilem. Mimo wszystko twierdze ze zrobilem naprawde wszystko co w mojej mocy aby ratowac rodzine. Dzieki temu moge spokojnie isc dalej z mysla ze nie ja zniszczyzlem 10 lat wspolnego zycia. Kiedy trzeba bylo powalczyc - powalczylem...moze ciut za dlugo, ale coz... jeden wytrzyma tyle, drugi mniej a trzeci wcale.


Czytam tak sobie swoje wpisy i... smieje sie.Temat caly czas troszke boli, ale mysle ze teraz jestem silniejszy.
Najwazniejsze to byc sam sobie psychologiem. Warto poradzic sie innych, ale trzeba wszystko sobie w glowie rozkladac na czynniki.
Skupilem sie na sobie, bo tak naprawde sam dla siebie jestem przeciez najwazniejszy. Wlasnie takie podejscie doradzilbym wszystkim, ktorzy znalezli sie w podobnej sytuacji. Kochac za dwoje sie nie da. Mozna za to zniszczyc sie samemu.

Tak naprawde czeka mnie jeszcze sporo pracy...rozwod, prawnicy, podzial majatku. Ta malpa zazyczyla sobie alimentow wyobrazcie sobie.... przy opiece nad dziecmi 50/50....
Przestalem sie znia patyczkowac i umowilem sobie spotkanie z prawnikami. Bez zalu udowodnie jej wine w rozpadzie malzenstwa przed sadem, a jak bedzie trzeba to ogranicze prawa do dzieci.
Z czlowieka, ktory rozpaczliwie zmienilem sie w kogos kto powalczy o siebie:)

Dziekuje wszystkim serdecznie za wpisy i cierpliwosc. Mam jednak nadzieje ze dostarczylem jako takiej rozrywki i materialu pogladowego. Bede tu jeszcze zagladal. Moze nawet komus bede mogl w stanie pomoc:)

Dzieki jeszcze raz i pozdrawiam:)

105 Ostatnio edytowany przez I_see_beyond (2017-08-13 20:42:55)

Odp: moja zona zakochala sie w innym
przemo_86 napisał/a:

Obecnie przygotowuje sie do rozwodu. (...)

Z czlowieka, ktory rozpaczliwie zmienilem sie w kogos kto powalczy o siebie:)

Dziekuje wszystkim serdecznie za wpisy i cierpliwosc. Mam jednak nadzieje ze dostarczylem jako takiej rozrywki i materialu pogladowego. Bede tu jeszcze zagladal. Moze nawet komus bede mogl w stanie pomoc:)

Dzieki jeszcze raz i pozdrawiam:)

Przemo, nick pozostał ten sam, ale jakby pisał go ... zupełnie inny człowiek. Wyróżniłam zdanie, które podsumuje tę zmianę. Oczywiście, że rozwód jest swego rodzaju porażką, ale wierz mi, że to rozwiązanie w Twojej sytuacji jest najlepsze. Znam ten wątek.

To nie są proste rzeczy, nad którymi przechodzi się z dnia na dzień do porządku dziennego. Walczyłeś, będąc zaślepionym nadzieją, że obudzisz się z tego koszmaru. Jednak możesz spać spokojnie, bo zrobiłeś, co uważałeś za słuszne. Walczyłeś o rodzinę, ale ... dalsza walka oznaczałaby Twoje samounicestwienie.

Ja też pozdrawiam! Trzymaj się! smile

EDIT
Tak mi się jeszcze nasunęło, że możesz pomóc. Czy jesteś rozrywką dla innych? To złe słowo. Czasem trzeba kimś "potrząsnąć". Stąd ostrzejsze komentarze.

106 Ostatnio edytowany przez Diamondzik (2017-08-21 09:16:04)

Odp: moja zona zakochala sie w innym

Czytałem naprawdę z ogromnym niedowierzaniem. Przez chwilę myślałem nawet, że to prowo. Inaczej na sytuację patrzy się będąc "aktorem" a inaczej "widzem". Zapewne Przemo_86 szukał optymizmu w wypowiedzi, nie chciał przyjąć i wierzyć, że jedyną słuszną drogą jest odciąć. Nadzieja niestety umiera ostatnia. Doznałby zapewne największych z upokorzeń gdyby mu ono gwarantowało "sukces". Pewnie sam przed sobą być może już dzisiaj zastanawia się "dlaczego tak długo to trwało". Dzisiaj to przeszedł. Jestem "pewien", że gdyby dzisiaj miał podobną sytuację jako silniejszy z doświadczeniem człowiek postąpiłby zupełnie inaczej.

To właśnie to doświadczenie sprawia, że jesteśmy silniejsi. Ale też czasami pojawia się rykoszet .Doświadczona losem osoba ma nadwrażliwość z przeszłości co może prowadzić do toksycznego związku. Tobie tego nie życzę. Nadzieję mam autorze, że za rok, może dwa tak jak ja wrócisz szczęśliwszy a to co się wydarzyło potraktujesz jako coś co musiało się wydarzyć, bo gdyby się nie wydarzyło to by nie było tego co będzie na dzień dzisiejszy. Coś co sprawi, że będziesz (będziecie) szczęśliwi.

107

Odp: moja zona zakochala sie w innym

smile nareszcie, czas na własny scenariusz...
https://www.youtube.com/watch?v=sTdNnf2-YsA

108

Odp: moja zona zakochala sie w innym

Tak po głębszym zastanowieniu się bycie w związku lub w małżeństwie często brakuje doświadczenia IMO. Często w młodzieńczym wieku relacje kończyły się na skrzypiącym łóżku - więc co tacy ludzie mogą wiedzieć o związku? Dzielenie się swoim zyciem z drugą osobą to nie jest zaden przywilej a wyłącznie swiadomy wybor obojga ludzi. Nie warto walczyć o osoby, które ewidentnie nas wykorzystują lub nami manipulują. Nie warto również gonić za tymi, którzy twierdzą, że się "odkochali". Każda walka ma swój początek jak i koniec. Każda porażka to doświadczenie, każde doświadczenie zaowocuje w późniejszych związkach. Są szczęśliwcy, którzy poznają się raz i przezywaja ze sobą cale zycie, sa tacy ktorzy jednak dosc dlugo sie ucza - najczesciej na wlasnych bledach.

109

Odp: moja zona zakochala sie w innym
przemo_86 napisał/a:

Witam ponownie!!
/.../
Obecnie przygotowuje sie do rozwodu.
/.../
Bede tu jeszcze zagladal. Moze nawet komus bede mogl w stanie pomoc:)

Dzieki jeszcze raz i pozdrawiam:)

Czyli klapki z oczu opadły i priorytety ustawiłeś prawidłowo.
Trzymam kciuki za doprowadzenie do pomyślnego, dla Ciebie, końca. Daj znać, jak już będzie po rozprawach.
Powodzenia!

"Ludzi można z grubsza podzielić na dwie kategorie: miłośników kotów i osoby poszkodowane przez los." 
Oscar Wilde
gg: 12848803
Malcolm Young ur. 6 stycznia 1953, zm. 18 listopada 2017

110

Odp: moja zona zakochala sie w innym
Magda8891 napisał/a:

Wiesz ciężko mi coś doradzić bo nie znam ani Ciebie ani jej ani też nie wiem jak wyglądał wasz zwiazek (tak naprawdę,a nie tylko patrząc przez Twój czy jej pryzmat). Moim zdaniem najlepszym wyjściem będzie zostawić ja w świętym spokoju, bo tak jak napisałeś, im bardziej ją ograniczasz tym jest ciekawsza...jeśli obojgu Wam zależy na ratowaniu małżeństwa proponuję też terapię małżeńską u dobrego specjalisty...Nie obwiniaj się że prze Ciebie wkradła się rutyna...Rutyna jest w każdym związku, w każdej rodzinie, zwłaszcza jeśli są dzieci...każdy dzień wygląda podobnie ....Tylko nieliczni mogą sobie pozwolić na "szaleństwa". Ja jestem mężatką od 2 lat ale z mężem jesteśmy razem od lat 11, powiem Ci że u nas też jest rutyna...ale do diabła nigdy by mi nie przyszło do głowy tak zranić męża... mamy swoje zmartwienia problemy, czasem się kłocimy aż wióry lecą wink ale przede wszystkim dużo rozmawiamy...Nie wiem co mogę Ci jeszcze poradzić...ta sytuacja nie może trwać w nieskończoność bo się wykończysz...w końcu bedziesz musiał się z tym zmierzyć i kazać się jej zdeklarować czy w prawo czy w lewo...jak ona to sobie dalej wyobraża, co z dziećmi...? rozmawiałeś z nią o tym?

Magda, a bylas w takiej sytuacji? Jesli nie, to tak na prawde nie wiesz lub wydaje Ci sie, ze wiesz.

111

Odp: moja zona zakochala sie w innym
osobliwy nick napisał/a:
przemo_86 napisał/a:

Jesli to jest moj ostatni post w tym temacie to dzieki wszystkim za rady dobre i zle i mam nadzieje ze moja historia mimo ze nie niesamowita (nie wiedzialem ze zakladam watek w zlym dziale)  to jednak komus pomoze.

Na pewno pomoże w konstatacji faktu, że nie warto brać ślubu z kobietą i nie warto robić dzieci, o ile jesteśmy romantykami i liczymy na miłość do śmierci. Poza tym zawsze trzeba żyć tak, żeby być gotowym na rozstanie w każdej chwili. Nie chcesz wojny, szykuj się na wojnę. Nie chcesz rozstania, szykuj się na rozstanie. Przynajmniej, gdy przyjdzie, nie będziesz zaskoczony.

Kobieta ma interes w darzeniu mężczyzny uczuciem wyłącznie na czas wychowania potomstwa (tyle, że wówczas jest akurat bardziej zakochana w dzieciach, niż we własnym facecie). Gdy potomstwo podrośnie (zatem bezpieczeństwo kobiety i potomstwa przestaje być zagrożone), nic nie stoi na przeszkodzie, aby poszukać innego, lepszego w jej mniemaniu. Podobnie nic nie stoi na przeszkodzie, by zmienić partnera, gdy jeszcze nie ma dzieci. Takie zachowania popłacały ewolucyjnie, z oczywistych powodów, zatem były często przekazywane potomstwu i takie zachowania dotyczą pewnie większości współczesnych kobiet. Można tylko westchnąć żałośnie nad naturą rzeczy.

smile))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))
Mr Pan Psycholog/Psychiatra
Dobre.

112

Odp: moja zona zakochala sie w innym

W tej chwili masz juz po zonie.Ona zyje teraz w innym swiecie.Dla niej najlepszym wyjsciem jest bujac w oblokach z tym nowym a ty stabilny maz wychowujacy wasze dzieci.Jak dla mnie ona chcialaby ciagnac dwie sroki za jeden ogon bo to bylo by dla niej najlepsze.Ona ma teraz motylki w brzuchu ale nie z twojego powodu ale z jego i to jest teraz dla niej wazniejsze a nie Ty.Zastanow sie co chcesz dalej z tym zrobic i nie win sie ze cos zle zrobilesbo to g... prawda.

113

Odp: moja zona zakochala sie w innym

szary80 ...

Autor 2 miesiące temu napisał, że złożył pozew o rozwód. Do czego ty się odnosisz? Do postów sprzed dwóch lat?... I nieaktualnej sytuacji?...

114

Odp: moja zona zakochala sie w innym
I_see_beyond napisał/a:

szary80 ...

Autor 2 miesiące temu napisał, że złożył pozew o rozwód. Do czego ty się odnosisz? Do postów sprzed dwóch lat?... I nieaktualnej sytuacji?...



Wybacz ale nie czytalem pozostalych postow tylko jego pytanie.A jak jest po sprawie to chwala mu za to.Pozdrawiam

Posty [ 77 do 114 z 131 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MOJA NIESAMOWITA HISTORIA » moja zona zakochala sie w innym

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin
© www.netkobiety.pl 2007-2016