ja, on i ten trzeci - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » ja, on i ten trzeci

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 70 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 77 do 114 z 2,659 ]

77

Odp: ja, on i ten trzeci
Iceni napisał/a:

Nie, nie, kochana - ty nie przyciągają tego drugiego typu facetów - oni po prostu atakują  wszystko co przed nimi nie ucieknie big_smile Dlatego są tacy "cudowni" - trening czyni mistrza big_smile

Jeżeli  porównasz do niego [typu zdobywcy] normalnego faceta, to ten drugi zwykle wypadnie gorzej biorąc pod uwagę krótką  perspektywę. Dopiero biorąc pod uwagę upływ lat - zyska.

Tym bardziej gdy weźmie się pod uwagę to, że

Roxann napisał/a:

Jeden podoba mi się pod każdym względem, jest przystojny, inteligentny, szarmancki, w łóżku niebo, ale niestety z różnych względów nie możemy ze sobą być

I że różnymi względami najczęściej jest to, że podobne autorce wątku, kobiety są kolejnymi bazami w grze "zdobywcy".

Reklama
Zobacz podobne tematy :

78

Odp: ja, on i ten trzeci
Iceni napisał/a:

Nie, nie, kochana - ty nie przyciągają tego drugiego typu facetów - oni po prostu atakują  wszystko co przed nimi nie ucieknie big_smile Dlatego są tacy "cudowni" - trening czyni mistrza big_smile

Jeżeli  porównasz do niego [typu zdobywcy] normalnego faceta, to ten drugi zwykle wypadnie gorzej biorąc pod uwagę krótką  perspektywę. Dopiero biorąc pod uwagę upływ lat - zyska.

Iceni, ale mnie ci zdobywcy wcale tak nie ekscytują. Owszem, zawsze miło jak widzisz czy czujesz się atrakcyjna a nawet pożądana w oczach innych, ale ja zdecydowanie wolę tego normalnego, tylko że mój jak się okazało ma problem z podstawową rzeczą (o losie! wink)
Tak, przeszła mi przez głowę myśl o zdradzie z ex. Ale nie zrobiłam tego i się bardzo z tego cieszę.
Myślę, że dużo zrobiłam (nie wiem czy wszystko) by ratować swój związek, ale niestety nie dało się już ciągnąć tego dłużej, kiedy z jego strony nic się nie zmienia..

79 Ostatnio edytowany przez Excop (2016-02-01 08:02:42)

Odp: ja, on i ten trzeci
Roxann napisał/a:
Iceni napisał/a:

Nie, nie, kochana - ty nie przyciągają tego drugiego typu facetów - oni po prostu atakują  wszystko co przed nimi nie ucieknie big_smile Dlatego są tacy "cudowni" - trening czyni mistrza big_smile

Jeżeli  porównasz do niego [typu zdobywcy] normalnego faceta, to ten drugi zwykle wypadnie gorzej biorąc pod uwagę krótką  perspektywę. Dopiero biorąc pod uwagę upływ lat - zyska.

Iceni, ale mnie ci zdobywcy wcale tak nie ekscytują. Owszem, zawsze miło jak widzisz czy czujesz się atrakcyjna a nawet pożądana w oczach innych, ale ja zdecydowanie wolę tego normalnego, tylko że mój jak się okazało ma problem z podstawową rzeczą (o losie! wink)
Tak, przeszła mi przez głowę myśl o zdradzie z ex. Ale nie zrobiłam tego i się bardzo z tego cieszę.
Myślę, że dużo zrobiłam (nie wiem czy wszystko) by ratować swój związek, ale niestety nie dało się już ciągnąć tego dłużej, kiedy z jego strony nic się nie zmienia..

Myślę, że nie jest już w tej chwili ważne, czy Ty rzeczywiście wszystko zrobiłaś, by ratować związek. Ważniejsze jest określenie, czy dla Twojego byłego już partnera byłaś na tyle ważna, by spróbował zmienić sytuację, która doprowadziłaTwoim zdaniem, do rozpadu związku.
Nie znamy jego wersji: przyczynowo-skutkowej erozji Waszych relacji.
Jeśli było, jak piszesz, zrobiłaś, coś powinna.

facet po przejściach
Reklama

80

Odp: ja, on i ten trzeci

Myślę, że autorka wątku powinna sobie znaleźć następnego który miałby te pozytywne cechy tego pierwszego i drugiego.

Czy jestem szczęśliwy a jaka jest definicja "szczęścia"?
                          GG 3****4

81 Ostatnio edytowany przez Roxann (2016-02-10 21:07:53)

Odp: ja, on i ten trzeci

No więc (nie dano mi nowego tematu)... znów jestem w kropce. Jak już wcześniej pisałam, miałam romans z pewnym facetem, ale go przerwałam, bo nie mogliśmy ze sobą być. Potem poznałam innego (bez zobowiązań), chciałam z nim sobie ułożyć życie, ale niestety pomimo, że był dla mnie ważny i myślę, że darzyłam go uczuciem, z pewnego bardzo podstawowego powodu, się rozpadł.
Ale do sedna.. tamten(pierwszy) Pan był i jest. Nie spotykamy się, nie wrócił romans, ale... mamy ze sobą kontakt, wspieramy się. On czasem podpuszcza, czasem ja, myślę, że bardziej dla żartów, ale jak się robi 'niebezpiecznie' wycofujemy się.
Raz spotkaliśmy się kilka msc. temu na kawie, i to nie było dobre... wiadomo, wspomnienia, chemia...
Ale do czego zmierzam - ja wciąż o nim myślę, on o mnie jak widać też... niby nic a żadne nie chce zerwać kontaktu.. Jak byłam w związku on mi życzył jak najlepiej, dodając, że jestem wspaniałą kobietą.. i że chce się ze mną przyjaźnić..
Chciałabym go mieć za przyjaciela bo takich ze świeca szukać, ale mam coś do niego sad i on do mnie.. uzgodniliśmy jednak, że nie możemy się spotykać.. ale.. mam wrażenie, że to odnosi odwrotny skutek.. Tylko bardziej się nakręcamy..
Tylko proszę, nie piszcie - urwij kontakt. To jest osoba dla mnie ważna, wiele razy mi pomogła. Romans owszem był, ale się skończył kilka lat temu. Nie wiem może to tylko sentyment.. ale.. nawet "boję" się z nim spotkać sam na sam. On jak widzę też.

82

Odp: ja, on i ten trzeci

To i ja zrobię kopiuj-wklej:

Aha, w sensie z całą świadomością chcesz się katować znajomością z żonatym gościem, z którym miałaś romans.

OK.
No co innego można napisać?

Zabiję się z miłości do ciebie. Gdybym kochała siebie, zabiłabym ciebie.

83

Odp: ja, on i ten trzeci

Byla_Narzeczona no a co byś zrobiła na moim miejscu - zerwała kontakt? No nie da się.. wciąż współpracując razem. Unikamy się to fakt i to od dawna. Ale chemia wciąż jest..
To nawet głupie, że sami nie możemy się spotkać, zostać.. Jak dzieci.. wink

84

Odp: ja, on i ten trzeci

Jeśli nie da się uniknąć ze względu na pracę, to lepiej ograniczyć kontakt do czysto służbowego. Inny jak widać zupełnie Ci nie służy jak widać, bo nie dość, że już się wdałaś w moralnie bardzo wątpliwą relację, to teraz w dodatku nie potrafisz iść naprzód.

Zabiję się z miłości do ciebie. Gdybym kochała siebie, zabiłabym ciebie.

85

Odp: ja, on i ten trzeci

A co jeśli omija nas coś ważnego, wyjątkowego?
Był czas by o sobie zapomnieć, a jednak nie.. "chemia" ta sama po latach.. sad

Odp: ja, on i ten trzeci

Moim zdaniem oszukujesz swojego obecnego partnera i to jest nie w porządku:/ Żaden facet nie chciałby być na jego miejscu:/

87

Odp: ja, on i ten trzeci
Roxann napisał/a:

A co jeśli omija nas coś ważnego, wyjątkowego?
Był czas by o sobie zapomnieć, a jednak nie.. "chemia" ta sama po latach.. sad

Ty naprawdę tak myślisz, czy próbujesz sobie to wmówić?
Skoro to takie wyjątkowe i chemia jest wręcz cudowna, to dlaczego Ty jesteś sama, a on nie myśli zostawić swojej żony? Z jego perspektywy nie musi to być takie super, jak u Ciebie w głowie. Nie twierdzę, że Cię nie lubi i nie jesteś dla niego atrakcyjna. Ale powiedz mi, co dalej? Jak Ty sobie wyobrażasz swoje dalsze życie, skoro on Ci siedzi tak mocno w głowie, że nie potrafisz sobie ułożyć życia z kimś innym?

W zasadzie masz kilka wyjść.
Pierwsze, najzdrowsze, to ograniczenie kontaktu do niezbędnego minimum służbowego i ruszenie naprzód ze swoim życiem.
Drugie, to dalsze snucie marzeń o wielkiej miłości ze zdradzaczem wmawiając sobie, że tylko przez te niedobre okoliczności nie możecie być razem. Frustracja i stanie w miejscu.
Trzecie, najłatwiejsze i przynoszące najszybszą, zwierzęcą satysfakcję - wiadomo. W końcu już spaliście ze sobą, więc teraz pójdzie łatwiej. Tylko obawiam się, że Twój wyśniony świat runie, gdy któregoś dnia on da Ci dobitnie do zrozumienia, że jesteś dla niego słodką lalką do dmuchania, a odpowiednia kobieta czeka na niego w domu i to się nigdy nie zmieni.

Twój wybór, miej tylko w razie czego świadomość możliwych konsekwencji.

Zabiję się z miłości do ciebie. Gdybym kochała siebie, zabiłabym ciebie.

88 Ostatnio edytowany przez ahrozumiem@tlen.pl (2016-02-12 05:15:23)

Odp: ja, on i ten trzeci

Przecież on ma żonę...Facet żonaty , facet aseksualny! Chcesz się brać za zajętego?? to chore

89

Odp: ja, on i ten trzeci

Dlatego od zawsze wątpiłem w słowa Roxann, że niemoc byłego już jej partnera, była jedynym powodem frustracji z niezadowalającego pożycia seksualnego.
Według Autorki, był impotentem, który bagatelizował problem.
Powrót do wspomnień o idealnym, seksualnym dopasowaniu się  niegdyś z tym zajętym gościem, przy konsekwentnym pomijaniu przez Roxann jego obecności w głowie  (mimo "monitów" z mojej choćby strony, by się do tego odniosła) w ramach zdawania relacji z "prób rozwiązania problemu" z mężczyzną, w którym była w związku wskazuje jednak, że nie tylko on był winien rozpadu ich relacji.
Wątpię, czy postawiłbym "na baczność" mój organ, gdybym był świadomy tego, że stanowię jedynie mierny substytut w ramach przeczekania, aż ideał odejdzie od żony.
Roxann, za wszelką cenę chciała upodobnić "flaczka" do tamtego. Nie udało się. Więc on jest winien.
Nadinterpretuję być może, ale uważam, że w takich okolicznościach, medal ma zawsze dwie strony.

facet po przejściach

90

Odp: ja, on i ten trzeci

Excop, to nie jest wszystko takie oczywiste. Był czas, na początku znajomości z już byłym, że nie myślałam wcale o tamtym. I nie powiedziałabym, że on był tylko lekarstwem. Dopiero jak zaczęły się problemy to zaczęłam wracać do wspomnień.
Inna rzecz, że minęło trochę czasu od tego jak zakończyłam romans a weszłam w ten związek. Pan od romansu też mi niczego nie utrudniał, nie nękał, nasz kontakt ograniczał się do zwykłych uprzejmości czy życzeń od święta.
Dopiero jak się dowiedział, że zerwałam z tamtym, zaproponował spotkanie obiecując, że to tylko zwykła kawa. No i niestety po tym zaczęły się smsy, typu, że zawsze będzie miał do mnie sentyment, że to taka niespełniona miłość albo że mu się śniłam. Nie jakoś nachalnie, tylko niby takie dygresje, ale przez to znów zaczęłam o nim myśleć sad 
Nie chcę jednak powrotu do romansu, tego jestem pewna. Ale nawet obecna sytuacja jak to celnie określiła Byla_Narzeczona, to jest katowanie się.

91

Odp: ja, on i ten trzeci
Byla_Narzeczona napisał/a:

Ty naprawdę tak myślisz, czy próbujesz sobie to wmówić?
Skoro to takie wyjątkowe i chemia jest wręcz cudowna, to dlaczego Ty jesteś sama, a on nie myśli zostawić swojej żony? Z jego perspektywy nie musi to być takie super, jak u Ciebie w głowie. Nie twierdzę, że Cię nie lubi i nie jesteś dla niego atrakcyjna. Ale powiedz mi, co dalej? Jak Ty sobie wyobrażasz swoje dalsze życie, skoro on Ci siedzi tak mocno w głowie, że nie potrafisz sobie ułożyć życia z kimś innym?

W zasadzie masz kilka wyjść.
Pierwsze, najzdrowsze, to ograniczenie kontaktu do niezbędnego minimum służbowego i ruszenie naprzód ze swoim życiem.
Drugie, to dalsze snucie marzeń o wielkiej miłości ze zdradzaczem wmawiając sobie, że tylko przez te niedobre okoliczności nie możecie być razem. Frustracja i stanie w miejscu.
Trzecie, najłatwiejsze i przynoszące najszybszą, zwierzęcą satysfakcję - wiadomo. W końcu już spaliście ze sobą, więc teraz pójdzie łatwiej. Tylko obawiam się, że Twój wyśniony świat runie, gdy któregoś dnia on da Ci dobitnie do zrozumienia, że jesteś dla niego słodką lalką do dmuchania, a odpowiednia kobieta czeka na niego w domu i to się nigdy nie zmieni.

Twój wybór, miej tylko w razie czego świadomość możliwych konsekwencji.

Dzięki za tego posta.
Wiem, że są takie możliwości, ale jak tak sobie o nich pomyślę, to one były tak samo aktualne te kilka lat temu i w sumie przerobiłam wszystkie, tylko, że w innej kolejności, zaczynając od trzeciej, potem przeszłam przez pierwszą a teraz chyba zatrzymałam się na drugiej sad

92

Odp: ja, on i ten trzeci
Roxann napisał/a:

Excop, to nie jest wszystko takie oczywiste. Był czas, na początku znajomości z już byłym, że nie myślałam wcale o tamtym. I nie powiedziałabym, że on był tylko lekarstwem. Dopiero jak zaczęły się problemy to zaczęłam wracać do wspomnień.
Inna rzecz, że minęło trochę czasu od tego jak zakończyłam romans a weszłam w ten związek. Pan od romansu też mi niczego nie utrudniał, nie nękał, nasz kontakt ograniczał się do zwykłych uprzejmości czy życzeń od święta.
Dopiero jak się dowiedział, że zerwałam z tamtym, zaproponował spotkanie obiecując, że to tylko zwykła kawa. No i niestety po tym zaczęły się smsy, typu, że zawsze będzie miał do mnie sentyment, że to taka niespełniona miłość albo że mu się śniłam. Nie jakoś nachalnie, tylko niby takie dygresje, ale przez to znów zaczęłam o nim myśleć sad 
Nie chcę jednak powrotu do romansu, tego jestem pewna. Ale nawet obecna sytuacja jak to celnie określiła Byla_Narzeczona, to jest katowanie się.

Roxann, to nie tak, że nie rozumiem, że jedno z drugim mogło nie mieć wspólnego ze sobą wtedy, gdy wiązałaś się z byłym partnerem. I tego, że naprawdę nie chcesz powrotu do romansu z żonkosiem.
Wydaje mi się jednak, że rzutowało na jakość Twojego związku od początku. Zwłaszcza, od czasu gdy stwierdziłaś, że coś z gościem nie tak w sferze, na której zależy Tobie w równym stopniu, co na innych, w których sprawdzał się znakomicie. A może, bardziej.
A później, już się samo potoczyło do miejsca, w którym podjęłaś decyzję o rozstaniu.

facet po przejściach

93

Odp: ja, on i ten trzeci
Excop napisał/a:

Wydaje mi się jednak, że rzutowało na jakość Twojego związku od początku. Zwłaszcza, od czasu gdy stwierdziłaś, że coś z gościem nie tak w sferze, na której zależy Tobie w równym stopniu, co na innych, w których sprawdzał się znakomicie. A może, bardziej.
A później, już się samo potoczyło do miejsca, w którym podjęłaś decyzję o rozstaniu.

Tak, masz rację, ale wydaje mi się, że właśnie od czasu, kiedy się zorientowałam, że ten problem nie jest chwilowy, spowodowany stresem czy zmęczeniem, tamten facet z romansu znów pojawił się w moich myślach, wspomnieniach.
Wprawdzie trochę już czasu minęło odkąd zaczęłam się z tym drugim spotykać, ale pamiętam swoją fascynację nim, cieszyłam się, że poznałam kogoś tak wspaniałego i wolnego itd. Z drugiej strony teraz w ogóle za nim nie tęsknie, a minęło zaledwie kilka msc od rozstania.. Od romansu za to  kilka lat a on wciąż siedzi mi w głowie. hmm Tym bardziej teraz jak mi zaczął mówić o niespełnionej miłości i marzeniach...

94

Odp: ja, on i ten trzeci
Roxann napisał/a:

Wprawdzie trochę już czasu minęło odkąd zaczęłam się z tym drugim spotykać, ale pamiętam swoją fascynację nim, cieszyłam się, że poznałam kogoś tak wspaniałego i wolnego itd. Z drugiej strony teraz w ogóle za nim nie tęsknie, a minęło zaledwie kilka msc od rozstania.. Od romansu za to  kilka lat a on wciąż siedzi mi w głowie. hmm Tym bardziej teraz jak mi zaczął mówić o niespełnionej miłości i marzeniach...

To właśnie mialem na myśli, Roxaann, gdy pisałem poprzedni post. smile

facet po przejściach

95

Odp: ja, on i ten trzeci

Excop, tylko po co on tak robi, po co mi takie rzeczy mówi? By mi miło było, bo tak myśli, cz może wiedząc, że się rozstałam, to znów liczy, że może chociaż jakiś romans?
Widzę w jego oczach fascynacje, jak sprzed kilku lat, to jak na mnie patrzy, zawiesza się itd.
A może to rzeczywiście już tylko sentyment... ale rozbrajają mnie jego słowa, że zawsze mogę na niego liczyć, że zawsze będzie miał do mnie sentyment...itd. mając przy tym minę wręcz zbitego psa... co do niego wręcz nie podobne, bo jest bardzo energicznym, postawnym, pewnym siebie facetem.

Odp: ja, on i ten trzeci

Gdybyś była mądrą kobietą olała byś tego gościa. On ma żonę , a ty się zastanawiasz nad jakimś romansem? Przecież on jest zajęty, żonaty. Nad czym tu w ogóle debatować? Dlaczego kobiety nie szanują innych kobiet?

97

Odp: ja, on i ten trzeci

Roxann ale Ty wsiąkasz w swój różowo-cukierkowy świat niespełnionej miłości, to wręcz urocze wink ALE OBUDŹ SIĘ WRESZCIE!

Zabiję się z miłości do ciebie. Gdybym kochała siebie, zabiłabym ciebie.

98

Odp: ja, on i ten trzeci
Byla_Narzeczona napisał/a:

Roxann ale Ty wsiąkasz w swój różowo-cukierkowy świat niespełnionej miłości, to wręcz urocze wink ALE OBUDŹ SIĘ WRESZCIE!

Ja to wszystko niby wiem, owszem popełniłam błąd, że wdałam się w ten romans kilka lat temu, ale szybko się wycofałam.  Pomyślałam, że pewnie standardowo gada bajki, byle tylko mnie uwieść. Wtedy to ja czułam przewagę nad nim urywając kontakt a przynajmniej zażyłość. Nie cierpiałam, nie rozkminiałam, po prostu wiedziałam, że tak powinnam zrobić. Ale jego postawa przez te lata i teraz te słowa.. kompletnie mnie zbiły z tropu. A może teraz, po rozstaniu i nieudanym związku, jestem bardziej podatna na takie rzeczy. Nie spodziewałam się kompletnie, że usłyszę od niego, że jestem jego niespełnioną miłością (choć w sumie nie taka niespełnioną, bo w końcu coś tam było miedzy nami). No i faktycznie uaktywnił się, po tym jak się dowiedział, że zerwałam z tamtym. Z tym, że poza sentymentami nic dwuznacznego nie mówi, nie pisze, nie proponuje. Nawet zapraszając na kawę tłumaczył się jak z planowanego przestępstwa, że że to tylko kawa, że chciał zobaczyć, porozmawiać. Nie ogarniam wink

99 Ostatnio edytowany przez Lilka787 (2016-02-13 11:25:52)

Odp: ja, on i ten trzeci

Roxann
Gdyby ten facet Cię kochał zrobiłby wszystko żeby z Tobą być,  wszystko,faceci zostawiają dla kochanki żonę z 4 dzieci, żonę chorą na raka, żonę która poroniła, żonę w ciąży,  połogu itd
Więc
Jesteś dla niego tylko piękną zabawką, jesteś tylko tą chemią, z której nie chce zrezygnować.
Gdyby był w porządku To nie mąciłby Ci w głowie, ma przecież świadomość że żony nie zostawi, więc z Tobą nie będzie.
Jest egoistą bo zamyka Ci drogę do szczęścia.
Jesteś mloda i piękna, po co marnujesz życie na faceta który nie chce być nikim więcej niż Twoim kochankiem.
Patrzysz na niego przez różowe okulary,ale kim naprawdę jest facet który tak traktuje żonę. Jest tylko podłym zdradzaczem i oszustem. Nikim więcej.
Czy pomyślałaś co czuje jego żona,myślisz że nie wie?
Żona zdadzacza przeżywa piekło na ziemi,  obyś nigdy tego nie przeżywała.
I żeby nie było że jestem stronnicza,dodam że nie byłam zdradzona.
On jest tylko twoją chorą fascynacją,uzależnieniem,  bo prawdziwa miłość wybiera szczęście drugiej osoby.
Wylecz się z niego,  a dasz sobie szansę na normalną rodzinę i bycie kochaną tak jak na to zasługuje każda kobieta, na bycie tą jedyną.

"Nie utraciłem żadnego z Tych, których mi dałeś".
"Zamiast ciągle na coś czekać, zacznij żyć właśnie dziś. Jest o wiele później niż Ci się wydaje."
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Nie mam zamiaru przepraszać za to, że żyję i mam się dobrze big_smile

100

Odp: ja, on i ten trzeci

Karmi Ciebie pięknymi słowami, ale  jeśli będzie chciał być z Tobą oficjalnie, to powinien Ci to udowodnić czynami,
bo miał dużo czasu, aby przekonać się, czy chce spędzić życie z Tobą.
Nie nabieraj się na słodkie słówka. Szkoda czasu.

101

Odp: ja, on i ten trzeci

W sumie macie rację, tyle, że to ja w tamtym czasie ucięłam wszystko. On jednak cały czas gdzieś obok był. Interesował się co u mnie, ale nie mącił w moim związku. Zaproponował spotkanie dopiero jak się dowiedział, że się rozstałam i wtedy dopiero powiedział, że jestem niespełniona jego miłością.
Wiem, że raczej się nie rozwiedzie, nie chciałabym by to robił dla mnie bo nie wiem, czy by nam się udało.
Jednak po tych jego słowach, po takim czasie.. sama już nie wiem co czuję.. czy tylko fajnie mi z myślą, że jednak to nie był dla niego ot tak skok w bok, że też coś czuł, czy coś się we mnie znów obudziło, nie tylko sentyment i wspomnienia...

102 Ostatnio edytowany przez cslady (2016-02-14 21:04:10)

Odp: ja, on i ten trzeci

Przynajmniej kieruję się w życiu zasadami. Nigdy w życiu nie wskoczyłabym jak zwykła wulgaryzm żonatemu mężczyźnie:) Mimo ,że pracuję jako modelka i miałam masę propozycji. Dla mnie to ohydne. Jak czytam takie posty Roxnann to się nóż w kieszeni otwiera. Może kiedyś dostanie nauczkę za to , że nie można się wulgaryzm w czyjeś małżeństwo.

103

Odp: ja, on i ten trzeci

ahrozumiem, ja się bynajmniej nie tłumaczę z tamtego romansu i nie zamierzam się usprawiedliwiać. Wiem, że popełniłam błąd. Wiem też, że w romans na pewno się już nigdy nie wpakuję. I nie piszę tego byś mi wierzyła, tylko dlatego bo sama jestem już tego pewna, tak samo jak Ty, że nigdy byś z żonatym.
Dlatego nie do końca zgodzę się z tym, że jak ktoś zdradził raz to będzie cały czas, bo ludzie też się czasem uczą na własnych błędach. 
Czasu nie cofnę, choć bym chciała, bo pomimo tego, że to się wydarzyło kilka lat temu, a w międzyczasie byłam w innym związku, to dalej się to w jakiś sposób za mną ciągnie i odczuwam tego konsekwencje. On jak widać również.
Tak sobie teraz pomyślałam, że może on teraz tak mówi z sentymentem o niespełnionej miłości, bo sam chce się w jakiś sposób wytłumaczyć z tego, bym nie myślała o nim źle, nie unikała - wybaczyła. Może też miał wyrzuty sumienia. W końcu bardzo mu zależało na tej kawie, rozmowie. No bo i po co do tego wracać po latach? To, że znów liczył na romans wykluczam na 99%.

104 Ostatnio edytowany przez rojka (2016-02-14 08:40:22)

Odp: ja, on i ten trzeci
ahrozumiem@tlen.pl napisał/a:

Przynajmniej kieruję się w życiu zasadami. Nigdy w życiu nie wskoczyłabym jak zwykła wulgaryzm żonatemu mężczyźnie:) Mimo ,że pracuję jako modelka i miałam masę propozycji. Dla mnie to ohydne. Jak czytam takie posty Roxnann to się nóż w kieszeni otwiera. Może kiedyś dostanie nauczkę za to , że nie można się wulgaryzm w czyjeś małżeństwo.

Nigdy nie mów nigdy.
A jak Cię oszuka, zdejmie obrączkę i powie,że nie ma żony albo będzie żył z kimś bez ślubu (wtedy nie nosi się obrączki) albo właśnie się wyprowadził bo zdradził żonę i kochanka go nie chciała.
A on powie,że nikogo nie ma .
To co wtedy zrobisz?

Roxann napisał/a:

W sumie macie rację, tyle, że to ja w tamtym czasie ucięłam wszystko. On jednak cały czas gdzieś obok był. Interesował się co u mnie, ale nie mącił w moim związku. Zaproponował spotkanie dopiero jak się dowiedział, że się rozstałam i wtedy dopiero powiedział, że jestem niespełniona jego miłością.
Wiem, że raczej się nie rozwiedzie, nie chciałabym by to robił dla mnie bo nie wiem, czy by nam się udało.
Jednak po tych jego słowach, po takim czasie.. sama już nie wiem co czuję.. czy tylko fajnie mi z myślą, że jednak to nie był dla niego ot tak skok w bok, że też coś czuł, czy coś się we mnie znów obudziło, nie tylko sentyment i wspomnienia...

Uaktywnił się bo Ty na to powalasz . Pozwalasz bo jesteś wolna od swojego związku . On to wie i wie,że teraz jest większa szansa na spotykanie się z Tobą.

Roxann napisał/a:

Tak sobie teraz pomyślałam, że może on teraz tak mówi z sentymentem o niespełnionej miłości, bo sam chce się w jakiś sposób wytłumaczyć z tego, bym nie myślała o nim źle, nie unikała - wybaczyła. Może też miał wyrzuty sumienia. W końcu bardzo mu zależało na tej kawie, rozmowie. No bo i po co do tego wracać po latach? To, że znów liczył na romans wykluczam na 99%.

Słowa Byłej Narzeczonej pasują nadal do tego o czym piszesz :

Byla_Narzeczona napisał/a:

Roxann ale Ty wsiąkasz w swój różowo-cukierkowy świat niespełnionej miłości, to wręcz urocze wink ALE OBUDŹ SIĘ WRESZCIE!

A ja bym powiedziała ,że w 99% liczy na romans a tylko ten 1% to zwykła kawa.

105

Odp: ja, on i ten trzeci
Roxann napisał/a:

fajnie mi z myślą, że jednak to nie był dla niego ot tak skok w bok, że też coś czuł,

Roxann
Stosujesz podwójne standardy,
z jednej strony potępiasz zdradę, byłaś o krok od niej, ale wiedziałaś że to nie uczciwie, 
z drugiej strony godzisz się na bycie przyczyną zdrady i wybielasz swojego zdradzacza.

Tobie jest fajnie z myślą że czuje do ciebie coś więcej,  ale pomyśl czy to jest fer żeby zajmować miejsce żony w sercu męża. Czy ty chciałabyś żeby Twój mąż kochał i pragną inną kobietę?
Postąpiłaś źle zabierając uczucia i intymność która należała do żony.
Gdybyś powiedziała nie, gdy zauważyłaś że się Tobą zauroczył,  to by mu przeszło,  urwalibyście kontakt i zapomniałby o Tobie i nie stałby się zdradzaczem,
a Ty nie uwikłałabyś się w chorą fascynację.
A Tak oboje jesteście uzależnieni od chorych emocji,  które miłością z pewnością nie są.
Zdrada wcześniej czy później wypłynie i stanie się przyczyną tragedii żony i dzieci. Jak chcesz wiedzieć jaki potworny to ból to przeczytaj wątek MoniCo "Dramat ".
Dowiesz się jak ogromnie cierpi żona i dziecko.
Ty masz na sumieniu ludzkie łzy.
A zło czy jak kto woli zła karma wraca, o czym już się przekonałaś mając za następnego partnera impotenta.
W tym związku pokazałaś klasę, bo byłaś wyrozumiała i chciałaś mu pomóc,  nie skorzystał to jego strata, nic więcej nie mogłaś zrobić, 
Wtedy byłaś silna,  bo walczłaś kiedy było trzeba i odpuściłaś gdy nie było sensu tego ciągnąć,  a ludzie bujną się z takim problemem latami, 
Byłaś silna bo nie zdradziłaś, tylko odeszłaś z chorego układu, a jak wiemy niewielu to potrafi,
Wtedy byłaś silna,  więc teraz też dasz radę.
Wylecz się z tego faceta to i on wylecz się z ciebie.
Odkądź z nim ostateczną rozmowę, uświadomić go że to co było między wami było krzywdzące dla wszystkich stron, nie pozostaw mu złudzeń na bycie razem.
Zwróć mu wolność a on zwróci ją tobie.

Wtedy odzyskasz siebie i swoje życie i będziesz szczęśliwa z kimś innym.
Popełniłaś błąd, ale możesz to jeszcze naprawić.

Roxann moim zdaniem nie powinnaś doradzać zdradzonym kobietom, bo ze swojego punktu widzenia możesz im tylko zaszkodzić,  nie dokładaj im cierpienia.

"Nie utraciłem żadnego z Tych, których mi dałeś".
"Zamiast ciągle na coś czekać, zacznij żyć właśnie dziś. Jest o wiele później niż Ci się wydaje."
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Nie mam zamiaru przepraszać za to, że żyję i mam się dobrze big_smile

106 Ostatnio edytowany przez Lilka787 (2016-02-14 12:06:10)

Odp: ja, on i ten trzeci
Roxann napisał/a:

fajnie mi z myślą, że jednak to nie był dla niego ot tak skok w bok, że też coś czuł,

Roxann
Stosujesz podwójne standardy,
z jednej strony potępiasz zdradę, byłaś o krok od niej, ale wiedziałaś że to nie uczciwie, 
z drugiej strony godzisz się na bycie przyczyną zdrady i wybielasz swojego zdradzacza.

Tobie jest fajnie z myślą że czuje do ciebie coś więcej,  ale pomyśl czy to jest fer żeby zajmować miejsce żony w sercu męża. Czy ty chciałabyś żeby Twój mąż kochał i pragną inną kobietę?
Postąpiłaś źle zabierając uczucia i intymność która należała do żony.
Gdybyś powiedziała nie, gdy zauważyłaś że się Tobą zauroczył,  to by mu przeszło,  urwalibyście kontakt i zapomniałby o Tobie i nie stałby się zdradzaczem,
a Ty nie uwikłałabyś się w chorą fascynację.
A Tak oboje jesteście uzależnieni od chorych emocji,  które miłością z pewnością nie są.
Zdrada wcześniej czy później wypłynie i stanie się przyczyną tragedii żony i dzieci. Jak chcesz wiedzieć jaki potworny to ból to przeczytaj wątek MoniCo "Dramat ".
Dowiesz się jak ogromnie cierpi żona i dziecko.
Ty masz na sumieniu ludzkie łzy.
A zło czy jak kto woli zła karma wraca, o czym już się przekonałaś mając za następnego partnera impotenta.
W tym związku pokazałaś klasę, bo byłaś wyrozumiała i chciałaś mu pomóc,  nie skorzystał to jego strata, nic więcej nie mogłaś zrobić, 
Wtedy byłaś silna,  bo walczłaś kiedy było trzeba i odpuściłaś gdy nie było sensu tego ciągnąć,  a ludzie bujną się z takim problemem latami, 
Byłaś silna bo nie zdradziłaś, tylko odeszłaś z chorego układu, a jak wiemy niewielu to potrafi,
Wtedy byłaś silna,  więc teraz też dasz radę.
Wylecz się z tego faceta to i on wylecz się z ciebie.
Odbądź z nim ostateczną rozmowę, uświadom go że to co było między wami było krzywdzące dla wszystkich stron, nie pozostaw mu złudzeń na bycie razem.
Zwróć mu wolność a on zwróci ją tobie.

Tylko pamiętaj że bez całkowitego zerwania kontaktu to się nie uda.

Wtedy odzyskasz siebie i swoje życie i będziesz szczęśliwa z kimś innym.
Popełniłaś błąd, ale możesz to jeszcze naprawić.

Roxann moim zdaniem nie powinnaś doradzać zdradzonym kobietom, bo ze swojego punktu widzenia możesz im tylko zaszkodzić,  nie dokładaj im cierpienia.

"Nie utraciłem żadnego z Tych, których mi dałeś".
"Zamiast ciągle na coś czekać, zacznij żyć właśnie dziś. Jest o wiele później niż Ci się wydaje."
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Nie mam zamiaru przepraszać za to, że żyję i mam się dobrze big_smile

107 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2016-02-14 12:27:30)

Odp: ja, on i ten trzeci
Roxann napisał/a:

Ja pół żartem pół serio powiedziałam, że niestety bocian nie przynosi dzieci - no i foch. Oj, dużo by pisać sad

Niefajne są takie żarty.

Dobrze, że się rozstaliście.

Wina była znajomym strojem, który od początku wisiał w jej szafie i który wkładała każdego ranka. Bez niej czuła się naga. Majgull Axelsson

108 Ostatnio edytowany przez Roxann (2016-02-14 17:16:12)

Odp: ja, on i ten trzeci
lilka787 napisał/a:

Roxann
Stosujesz podwójne standardy,
z jednej strony potępiasz zdradę, byłaś o krok od niej, ale wiedziałaś że to nie uczciwie, 
z drugiej strony godzisz się na bycie przyczyną zdrady i wybielasz swojego zdradzacza.

Tobie jest fajnie z myślą że czuje do ciebie coś więcej,  ale pomyśl czy to jest fer żeby zajmować miejsce żony w sercu męża. Czy ty chciałabyś żeby Twój mąż kochał i pragną inną kobietę?
Postąpiłaś źle zabierając uczucia i intymność która należała do żony.
Gdybyś powiedziała nie, gdy zauważyłaś że się Tobą zauroczył,  to by mu przeszło,  urwalibyście kontakt i zapomniałby o Tobie i nie stałby się zdradzaczem,
a Ty nie uwikłałabyś się w chorą fascynację.
A Tak oboje jesteście uzależnieni od chorych emocji,  które miłością z pewnością nie są.
Zdrada wcześniej czy później wypłynie i stanie się przyczyną tragedii żony i dzieci. Jak chcesz wiedzieć jaki potworny to ból to przeczytaj wątek MoniCo "Dramat ".
Dowiesz się jak ogromnie cierpi żona i dziecko.
Ty masz na sumieniu ludzkie łzy.
A zło czy jak kto woli zła karma wraca, o czym już się przekonałaś mając za następnego partnera impotenta.
W tym związku pokazałaś klasę, bo byłaś wyrozumiała i chciałaś mu pomóc,  nie skorzystał to jego strata, nic więcej nie mogłaś zrobić, 
Wtedy byłaś silna,  bo walczłaś kiedy było trzeba i odpuściłaś gdy nie było sensu tego ciągnąć,  a ludzie bujną się z takim problemem latami, 
Byłaś silna bo nie zdradziłaś, tylko odeszłaś z chorego układu, a jak wiemy niewielu to potrafi,
Wtedy byłaś silna,  więc teraz też dasz radę.
Wylecz się z tego faceta to i on wylecz się z ciebie.
Odbądź z nim ostateczną rozmowę, uświadom go że to co było między wami było krzywdzące dla wszystkich stron, nie pozostaw mu złudzeń na bycie razem.
Zwróć mu wolność a on zwróci ją tobie.

Tylko pamiętaj że bez całkowitego zerwania kontaktu to się nie uda.

Wtedy odzyskasz siebie i swoje życie i będziesz szczęśliwa z kimś innym.
Popełniłaś błąd, ale możesz to jeszcze naprawić.

lilka787, dzięki a to co napisałaś. Przeczytałam sobie Twój post kilka razy, przeczytałam też wątek „Dramat”.
To straszne, jakie konsekwencje może mieć niby niewinny flirt. Masz rację pisząc, że te emocje są chore. Lata mijają a one wciąż gdzieś się przewijają. W moim związku, kiedy zaczęło się psuć, on znów się pojawił, wprawdzie nie fizycznie, ale w moich myślach, wspomnieniach.
A co jeżeli to co on mówi, jest prawdą? Że rzeczywiście się we mnie zakochał? Skoro po tylu latach do tego wraca, znaczy, że i on o tym wciąż myśli, a co za tym idzie – chcąc czy nie jestem obecna w pewien sposób w jego małżeństwie, pomimo, że to dawno skończone. Nie pomyślałam o tym w ten sposób. sad
Zwykle faceci nie angażują się emocjonalnie w takich romansach, nie rozkminiają jak kobiety. Może dlatego w pierwszym momencie, jego sentymenty odebrałam jako coś… miłego? Na zasadzie, że nie tylko mi on siedzi wciąż w głowie, że mamy tak samo. Teraz jednak widzę, jak duży błąd popełniłam, popełniliśmy… którego konsekwencje ponosimy nie tylko my ale i inne osoby, choć pewnie nawet o tym nie wiedzą.
Masz racę, muszę być silna i „obudzić się” z tego „różowo-cukierkowego świata niespełnionej miłości”, nie tylko dla swojego dobra.

109 Ostatnio edytowany przez gagatka0075 (2016-02-14 16:00:28)

Odp: ja, on i ten trzeci
Roxann napisał/a:

A co jeżeli to co on mówi, jest prawdą? Że rzeczywiście się we mnie zakochał? Skoro po tylu latach do tego wraca, znaczy, że i on o tym wciąż myśli, a co za tym idzie – chcąc czy nie jestem obecna w pewien sposób w jego małżeństwie, pomimo, że to dawno skończone. Nie pomyślałam o tym w ten sposób. sad
Zwykle faceci nie angażują się emocjonalnie w takich romansach, nie rozkminiają jak kobiety. Może dlatego w pierwszym momencie, jego sentymenty odebrałam jako coś… miłego? Na zasadzie, że nie tylko mi on siedzi wciąż w głowie, że mamy tak samo.

Kobieto naiwna. Coś Ci zacytuję:
"Zaczyna się niewinnie. Poznajecie fajna kobitę(fajnego faceta), rozśmiesza was, śniecie o niej/nim, umawiacie się na kawę, herbatę. obiad itd i niestety(albo stety) i nieuchronnie następuje proces wydzielania się odpowiednich hormonów.. tak – zakochujecie się. Dotyczy to szczególnie „pierwszego razu”.

Zakochanie objawia się mniej więcej na te sposoby:

ciągłym głupim uśmiechaniem do siebie

wydawałoby się bezmyślnym patrzeniem w okno

współmałżonek coraz bardziej działa na na nerwy

i nie chce się seksu ze ślubnym/ślubną

co dla niektórych dochodzą rozmyślania filozoficzne nad sensem życia typu: a może bym się rozwiódł, ona jest taka fajna, a moja żona beeeee, po co się dałam zaciągnąć do ołtarza itd

Po pierwsze i najważniejsze musimy sobie zdać sprawę z jednej BARDZO ważnej rzeczy. Każda kobieta się nam przeje. Każdy facet się znudzi. Nie wierzycie???

Oderwijcie się na chwile od kompa (czy smartfona lub tabletu), popatrzcie na waszą lepszą polówkę… tak, tak, ciągle ta sama od 10 lat… maskara… ale co było dekadę temu? Niekończące się rozmowy o wszystkim i niczym? Seks od rana do wieczora? Śmiech z byle czego i dobry humor na sam widok jej/jego sylwetki? Nie przypomina wam to czegoś? Dokładnie tak widzicie swoją katulaną kochankę/a.. Jeżeli zmienicie żonę/męża to za 7 lat znów będziecie ją zdradzać (nuda Was dopadnie ponownie). Wszelkie myśli rozwódcze wybijcie sobie z głowy. Tylko kłopot sprowadzicie na Wasze rodziny… Jak masz zdradzać miej jaja (w kobiecej wersji nie wiem co) i trzymaj to dla siebie. Nie obciążaj swoimi wymysłami jednak bądź co bądź kobiety/mężczyzny który z Tobą wytrzymuje już długi czas."
Źródło: mojekobiety.blog.Onet.

Tak, może i on się faktycznie zakochał. Czy Tobie takie "zakochanie" wystarczy? Bo ono wcześniej czy później przejdzie lub spowszednieje,  o to mogę się założyć. Jesteś fajną kobietką,  na pewno dobrą w te klocki, to wraca. Było mu dobrze, więc chętnie to jeszcze przeżyje. Ale warta rozwodu najwidoczniej nie jesteś. Nawet jeśli Ty tego nie chcesz, to propozycja raczej nie padła?  Czy nie warto jednak poszukać odpowiedniejszego, wolnego faceta?
A żeby się skutecznie odkochać, to może powęsz w życiu swojego ideału z czasu przerwy z Tobą. 99% szans, że trafiły mu się w tym czasie inne podrywki. Większość tak ma. I mnie by to zniechęcilo.

110

Odp: ja, on i ten trzeci
gagatka0075 napisał/a:

Tak, może i on się faktycznie zakochał. Czy Tobie takie "zakochanie" wystarczy? Bo ono wcześniej czy później przejdzie, o to mogę się założyć. Jesteś fajną kobietką,  na pewno dobrą w te klocki, to wraca. Było mu dobrze, więc chętnie to jeszcze przeżyje. Ale warta rozwodu najwidoczniej nie jesteś. Czy nie warto jednak poszukać odpowiedniejszego, wolnego faceta?
A żeby się skutecznie odkochać, to może powęsz w życiu swojego ideału z czasu przerwy z Tobą. 99% szans, że trafiły mu się w tym czasie inne podrywki. Większość tak ma. I mnie by to zniechęcilo.

gagatka, nie wiem czy doczytałaś, ale mówimy o romansie sprzed kilku lat. Mi nic nie wystarcza, zerwałam to dawno temu. Nie chcę jednak się z tego tłumaczyć czy wybielać, było minęło, wiem, że to był błąd. W międzyczasie miałam inny związek, który się niestety rozpadł. Ot, wspomnienia wróciły z tamtych chwil. A on mi jeszcze zaczął gadać o "niespełnionej miłości".
Ja NIE CHCĘ wracać do romansu! NIE CHCE by się rozwodził dla mnie! Fakt, zostały sentymenty, wspomnienia ale to nie jest miłość. Ja to wszystko wiem!
Po prostu nie rozumiałam po co mi po latach tak mówi. Ale jak widzę są chyba 3 możliwości:
1. znów liczy na romans
2. chciał jakoś się wytłumaczyć, by wyjść z twarzą, że nie jest takim ostatnim draniem, no i to co było między nami to ot taka niespełniona miłość i nic więcej. Było minęło i tyle. 
3. naprawdę się zakochał i przez te lata nie mógł zapomnieć, co pewnie odbiło się na jego relacji z żoną
Chciałabym wierzyć, że właściwa jest wersja 2-ga.
Jeśli pierwsza, to drań i tyle, nie m co rozkminiać. Nic mu nie pomoże. Zero refleksji. Byłam ja, pewnie i inne itd.
ale jeśli trzecia, na którą zwróciła mi uwagę lilka787, to chyba najgorsza z mojego punktu widzenia.. nie myślałam wcześniej tak o tym..  sad

111

Odp: ja, on i ten trzeci

Roxann,  ja wiem, doczytałam i kojarzę. Ale w moim poście cytuję Twoje słowa pochodzące z dziś. Nadal to wałkujesz, przetrawiasz,  rozkminiasz. Bo ja nie oceniam Twojego postepowania,  to Twoja sprawa, współczuję tylko czasu niepotrzebnie traconego na rozmyślania o nim.
Jak dla mnie, to raczej wersja 1. Nie twierdzę,  że jest stuprocentowym draniem,  ale wydaje mi się, że niczego więcej Ci nie zaoferuje bo nie chce rewolucji,  szuka tylko przyjemności, odskoczni, odmiany.
Bo w wersję 3 też wątpię. Jakoś by się  tam już  to chyba rozwiązało, żona zażądałaby deklaracji i zmiany zachowania.

112 Ostatnio edytowany przez ahrozumiem@tlen.pl (2016-02-14 16:39:13)

Odp: ja, on i ten trzeci

lilka787 bardzo mądra wypowiedź:) Bardzo!

113

Odp: ja, on i ten trzeci
gagatka0075 napisał/a:

Roxann,  ja wiem, doczytałam i kojarzę. Ale w moim poście cytuję Twoje słowa pochodzące z dziś. Nadal to wałkujesz, przetrawiasz,  rozkminiasz. Bo ja nie oceniam Twojego postepowania,  to Twoja sprawa, współczuję tylko czasu niepotrzebnie traconego na rozmyślania o nim.
Jak dla mnie, to raczej wersja 1. Nie twierdzę,  że jest stuprocentowym draniem,  ale wydaje mi się, że niczego więcej Ci nie zaoferuje bo nie chce rewolucji,  szuka tylko przyjemności, odskoczni, odmiany.
Bo w wersję 3 też wątpię. Jakoś by się  tam już  to chyba rozwiązało, żona zażądałaby deklaracji i zmiany zachowania.

Wiesz, nie wiem czy teraz to jest czas tracony na rozmyślanie o nim. Ja właśnie chcę to sobie wszystko poukładać, zrozumieć, bo nie ogarniam pewnych rzeczy.
Myślałam, że jak już skończyłam to te kilka lat temu i potem poznałam innego to już po sprawie i nie ma do czego wracać. A nie dość, że po jakimś czasie znów wróciły mi wspomnienia, sentymenty... to teraz, jak mój związek się rozpadł,  on mi mówi/pisze o sentymentach, że mu się śnię po nocach i inne tego typu rzeczy.
Ok, przyznaję gupia ja w pierwszym momencie pomyślałam, że a może to rzeczywiście "prawdziwa miłość", że po latach nie możemy o sobie zapomnieć, mimo że każdy żył swoim życiem a kontaktu praktycznie nie było prócz zwykłych grzeczności i życzeń od święta.
Spotkałam się na tej kawie bo bardzo nalegał, ale raczej już z grzeczności. W końcu tyle czasu minęło, nikt nikomu nie uprzykrzał życia, nawet sobie myślałam, że może po takim czasie spojrzę na niego jak na zwykłego znajomego, że tamtej chemii już dawno nie ma, że w moich oczach "spowszednieje", przez co przestanę i ja wracać do niby pięknych wspomnień. W końcu zapewniał, że to tylko kawa, że nie ma w tym nic złego. A potem mi gada takie rzeczy... i znów poniekąd miesza w głowie. Jeszcze gdyby to było miesiąc czy pół roku od "zerwania", ale nie po kilku...latach???
Nie mam pojęcia po co to zrobił i naprawdę nie odniosłam wrażenia, że chce wrócić do romansu. Choć może tylko tak mi się wydaje.
Tak czy inaczej nie zamierzam się już z nim nawet na kawę spotykać. A może wyolbrzymiam całą sytuację. Moze tak powiedział, żeby mi było miło.. niby ok, ale nie kiedy ma żonę.

114

Odp: ja, on i ten trzeci

Sytuacji pewnie nie wyolbrzymiasz, przeceniasz tylko, moim zdaniem, jego intencje i osobę. Większość takich facetów to wyrachowane, cyniczne typy, podbudowujacy sobie ego zawróceniem głowy jakiejś lasce, rozkochaniem jej w sobie i skorzystaniem z ochoczo dawanych " wdzięków ". Ten może bardziej ambitny, nie lubiący się dzielić z kimś innym, skoro nie mieszał Ci się do związku.
Brzmi okropnie? Tak bym go traktowała na Twoim miejscu, do tego jeszcze jakiś przystojny, dobrze zbudowany i chetny klin,  najlepiej niezbyt wrażliwy, i może się wyleczysz.     Coś kiepsko Ci się póki co trafia,  taki deficyt fajnych facetów panuje? Najwyższy czas przerwać tę kiepską passę.

Posty [ 77 do 114 z 2,659 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 70 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » ja, on i ten trzeci

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin
© www.netkobiety.pl 2007-2016