czy warto walczyć? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » czy warto walczyć?

Strony Poprzednia 1 2 3 4 16 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 39 do 76 z 576 ]

39 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2014-09-12 23:42:20)

Odp: czy warto walczyć?
Enona napisał/a:

aurora borealis dobrze zrozumiałaś: boję się tego. Tzn. tego, że on szybko ułoży sobie życie, a ja zostanę ze zgryzotą i żalem. Bez niego czuję się kompletnie niewiarygodna we wszystkich sferach życia. Tu nie chodzi o zwykłą niezaradność, ale swoiste piętno.

Kochanie, masz potworny problem z poczuciem wartości.
Uzależniłaś sens swojego istnienia od tego czy utrzymasz tego człowieka przy sobie.
Czym on się różni od Ciebie, że postawiłaś go w swojej głowie na piedestał i czcisz niczym pogańskiego bożka?


Co do miłości, nie wiem, jak to jest. Ja ją właśnie czuję.

To co czujesz to emocje narkomana 'na głodzie'.
Miłość nie ma z falą destrukcyjnych odczuć jakie są teraz Twoim udziałem nic wspólnego.
Miłość przeżywa się w 'ciszy' i błogim spokoju. To bezpieczeństwo, wolność, intymność - Ty tego nie miałaś, dopiero z dalszym opisem ujawniłaś więcej szczegółów od strony emocjonalnej tej relacji.

Teraz jesteś "pijana" z cierpienia i bólu, nie patrzysz trzeźwo.
Musisz czytać, łamań schematy, w które ostatnie lata wbijałaś sobie do głowy i widzieć to co jest.
Przeszłości nie ma. Tylko to co jest TERAZ. Ten moment, ta prawda o nim i to jaki jest na TĄ chwile, nie ma 'innego jego'.

Musisz przestać pic wink

Reklama
Zobacz podobne tematy :

40

Odp: czy warto walczyć?

Problem w tym, że on mi dawał bezpieczeństwo, ciepło i intymność. To ja wieściłam katastrofę. Teraz zadaję sobie pytanie w rodzaju tego o jajko i kurę: czy ja to wykrakałam, wywieściłam czy ta bomba faktycznie musiała wybuchnąć.

Takie życie.

41

Odp: czy warto walczyć?

Problem w tym, że on mi dawał bezpieczeństwo, ciepło i intymność. To ja wieściłam katastrofę. Teraz zadaję sobie pytanie w rodzaju tego o jajko i kurę: czy ja to wykrakałam, wywieściłam czy ta bomba faktycznie musiała wybuchnąć.

Takie życie.
Reklama

42

Odp: czy warto walczyć?

Na pewno każda projekcja ma swój finał w materializacji (kwestia czasu). Jeśli mocno skupiałaś się na tym, że ta "sielanka" (choć z opisu to nie wynika, idealizujesz teraz mocno) się skończy to Twoje życzenie się w końcu spełniło.
Ale ja bym zadała inne pytanie..Dlaczego kobieta, która czuje się bezpieczna, kochana i ma mocne wsparcie partnera, napisała, że ta relacja była "emocjonalnie powierzchowna".

43

Odp: czy warto walczyć?

Problem w tym, że on mi dawał bezpieczeństwo, ciepło i intymność. To ja wieściłam katastrofę. Teraz zadaję sobie pytanie w rodzaju tego o jajko i kurę: czy ja to wykrakałam, wywieściłam czy ta bomba faktycznie musiała wybuchnąć.

Takie życie.

44

Odp: czy warto walczyć?

Jesteś w amoku szukania winy w sobie za wszelką cenę, a wynika to z prawdziwego problemu, o którym pisałam wyżej, nie odwrotnie.

Gdyby Ci dawał bezpieczeństwo i intymność nie pisałabyś o emocjonalnej powierzchowności.
Opanuj się i nie popadaj w obłęd myślenia o sobie jak o starej pannie, bo wyczuwam mocno ten podtekst między wierszami u Ciebie  i zaczyna to być faktycznie desperackie..

45

Odp: czy warto walczyć?

Ja nie wiem, czy była. Chyba chodzi mi o taką potrzebę mojego partnera do bycia poprawnym. Dla mnie niezrozumiałą, a przez to podszytą moim lękiem. To kwestia gustu. Ja się za bardzo lubię babrać w smutku, a on układał wszystko tak, żeby nie bolało. Wkurzało mnie to, a teraz to doceniam. Choć faktycznie, na próby radzenia sobie bardziej kompleksowo reagował negatywnie. Nawet, kiedy mierzyłam się z depresją, odwodził mnie od terapii, bo ma o niej złe zdanie. No i miesiąc temu powiedział mi, że nie lubi osób z problemami. Czytaj: mnie. Tak jakby ten temat pojawił się wczoraj. Od tego się w gruncie rzeczy zaczęło. Potraktowałam to jako wypowiedzenie lojalności. A właściwie rozumiem, że mógł być zmęczony. Spodziewał się, że jeśli się tak stara, nie powinno być tego rodzaju głębokiego smutku.

Takie życie.

46 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2014-09-13 00:11:22)

Odp: czy warto walczyć?

No i miesiąc temu powiedział mi, że nie lubi osób z problemami

Każdy Piotruś Pan Ci tak powie.
Idealizuj dalej, ale beze mnie wink

Ps. Facet miał ZERO empatii i interesował się Twoim stanem emocjonalnym 'tyle o ile', byle nie wchodzić w temat zbyt głęboko, bo "nie lubi OSÓB z problemami". Może byliście 'parą', ale nie tworzyliście pary przyjaciół na pewno.

47

Odp: czy warto walczyć?

Albo tak, albo mam za duże oczekiwania w kwestii wspólnego przeżywania. Pozory były zupełnie niepiotrusiowe. Chciał tworzyć dom. Może to ja byłam Piotrusią? To chyba niczyja wina: taki problem w tym, żeby się przy nim "rozbyć" totalnie, zaufać bezgranicznie, nie kontrolować się wewnętrznie. To się nigdy do końca nie udało. Nie wiem, dlaczego. Dla mojego rozwoju, lepiej mi widzieć moje wady. Dla ułatwienia poradzenia sobie: muszę zobaczyć jego wady. Może tym, co robi teraz, paradoksalnie mi pomaga.

Takie życie.

48

Odp: czy warto walczyć?

To nie jest tak, że masz 'za duże oczekiwania'. Każdy ma prawo przeżywać miłość w taki sposób, jaki daje mu spełnienie i satysfakcję.
Kwestia "rozbycia się" (jak to fajnie ujęłaś wink) przy partnerze ma OGROMNE znaczenia dla poczucia swobody przy danej osobie, dla niekontrolowania się i ufności.
Przy nim tego nie miałaś i to nie jest Twoje złudzenie, ani jakieś wydumane marzenia rozkapryszonej księżniczki, która "ciągle ma jakieś problemy". Ale niestety przejęłaś JEGO sposób widzenia swoich oczekiwań i pragnień za właściwy, dlatego czujesz się winna "chcenia" czegoś dla siebie.
Podczas gdy w naprawdę szczęśliwej relacji, facet byłby mega dumny i szczęśliwy, że może Cie "brać garściami" i nie utrudniasz mu dostępu do siebie, do swojego 'wnętrza', ba! sam by do tego dążył, a nie opędzał się jak od muchy.

Ja myślę, że to było tak.. Poznaliście się i to on zabiegał o Ciebie, jak sama piszesz. Z czasem, owszem przekonałaś się i zaczęłaś widzieć w tym sens. Przywiązałaś, uzależniłaś w międzyczasie emocjonalnie, ale dobrze dopasowani to nigdy nie byliście.
Po prostu inaczej widzicie podstawowe sprawy jak: wsparcie i jak to okazywać, poczucie bezpieczeństwa, bliskość itd.
Ale nie chciałaś tego widzieć, dopóki było w miarę ok. Pewnie liczyłaś, że z czasem będzie lepiej, że się 'dotrzecie'.
Zamiast tego on zaczął się oddalać, bo niedopasowanie czuł już dużo wcześniej i dłużej już nie mógł udawać.

Dla mojego rozwoju, lepiej mi widzieć moje wady.

Sęk w tym, że Ty widzisz w tej chwili TYLKO swoje wady, ale nie dla rozwoju, a po to by się samobiczować, bo skrycie liczysz na to, że on doceni Twoje poczucie winy i wysiłek, jaki chcesz włożyć żeby to posklejać.
To nie tędy droga.

49

Odp: czy warto walczyć?

Uwaga, będzie szczerze.

Elle88 napisał/a:

Przy nim tego nie miałaś i to nie jest Twoje złudzenie, ani jakieś wydumane marzenia rozkapryszonej księżniczki, która "ciągle ma jakieś problemy".

Rzecz w tym, jak się swoje problemy przeżywa. I czy daje się drugiej osobie odczuć, jak bardzo doceniamy, że jest przy nas. Ja tego poczucia mu nie dawałam. Odpychałam, byłam nieprzyjemna, choć w gruncie rzeczy to, że był przy mnie bardzo doceniałam. Mam potwierdzenie od innych, że bywałam nieznośna, złośliwa dla niego, dawałam do zrozumienia, że różnych jego cech nie akceptuję (czasem całkiem neutralnych). Do tego dochodził brak mojej deklaracji, który - jak sam powiedział - utrudniał mu pełne zaangażowanie w pomoc mi. Do tego z jakichś względów, pewnie mixu mojego egocentryzmu oraz jego zamknięcia i potrzeby bycia ok, to on nie otwierał się przy mnie. Bał się narażenia się na krytykę. Brał poprawkę na to, że jestem sarkastycznym analitykiem, który czułość okazuje inaczej, ale myślę, że zmęczył go ten brak poczucia akceptacji. A mnie smutno, że nie zaczekał ze mną na moje powolne dojrzewanie, że nie mówił głośno, czego mu potrzeba (wypłakał mi to tej feralnej nocy, że nie umie mówić, kiedy coś mu się nie podoba). W relacji w pełni się podporządkował. Od początku. Emocjonalnie właściwie zawsze był taki sam. Albo mnie się tak wydaje, bo bardzo silnie przeżywam emocje, zarówno te negatywne, jak i pozytywne. Trudno u mnie nie zauważyć smutku czy radości. Będąc taka, być może mam zbyt mało czuły kamerton, żeby wybadać emocje kogoś tak w nich stałego, jak on. W dodatku ta jego emocjonalność była kolejną drażniącą mnie cechą, czyli kolejnym kamyczkiem do ogródka braku akceptacji.

Co do staropanieństwa. Masz rację, to też dla mnie niezrozumiałe. Nie chciałam ślubu i dzieci, a teraz wszędzie widzę ciężarne i niemowlęta i chce mi się płakać. Ale jest jeszcze jedno: zdałam sobie sprawę, że nie będąc formalnie żoną, emocjonalnie nią byłam. Nie mogę się pogodzić z porażką. Widzę to jako moralną skazę. Widzę to tak, że jeśli poszłam (chodziłam) z kimś do łóżka, tworzyłam dom, to nie mogę tak po prostu iść do innego ogródka. Mogę swój przekopać na wylot, ale tak nie można. Jest bardzo wiele rzeczy, które były dobre, np. wspólnota intelektualna, podobne domy, czułość. Dla mnie historia zaczyna się tu, gdzie trudności. Widziałam to wszystko jako wyzwanie, szansę wejścia na kolejny poziom. Odkrycia swoich błędów, ale i prawdy o uczuciu. Dla niego tu się historia kończy. Naprawdę? On już się kiedyś rozwiódł, po dłuższym czasie i bardziej skomplikowanej historii, też z kobietą z "problemami" pt. depresja. Nie podziela więc tej mojej idealistycznej wizji. Co więcej twierdzi, że uczuć sprawa moralności w ogóle nie dotyczy. (Jak to powiązać z naleganiem na ślub kościelny?). Myśl, że takie wydarzenie i chęć pracy mogą wiele zmienić też są bez znaczenia. Bo w nim już tej chęci nie ma.

Takie życie.

50

Odp: czy warto walczyć?

Napisałam to wszystko całkiem chłodno i co? I znów przywaliła mnie tęsknota, całkiem odporna na to wszystko sad I znów pytam: co zrobić, żeby chciał??

Takie życie.

51

Odp: czy warto walczyć?

Nic nie zrobisz!
Teraz musisz "przeboleć" to co między Wami było.
Koniec,kropka!
Bardzo Ci współczuję,ale takie jest życie-niestety bardzo często!
Na koniec slogan-najprawdziwszy z prawdziwych-czas leczy rany.
Trzymaj się!

...jutro będzie lepiej...

52

Odp: czy warto walczyć?

I znów pytam: co zrobić, żeby chciał??

Nic nie zrozumiałaś.

53

Odp: czy warto walczyć?

To się przeplata: zrozumienie i ogłupienie.

Takie życie.

54

Odp: czy warto walczyć?

Teraz trwa etap ogłupienia znów. Wszystko zepsułam. Myśl o nich w górach nie daje mi spokoju. Jak się potem zachować?

Takie życie.

55

Odp: czy warto walczyć?

Kwiaty kup i obiecaj, że od tej pory godzisz się na zdrady i brak emocjonalnego wsparcia.
Widzę, że świetnie się sprawdzisz jako podnóżek, jak ktoś zauważył..

Ocknij się kobieto, bo zachowujesz się jak desperatka.

56

Odp: czy warto walczyć?

Łatwo powiedzieć...

Takie życie.

57 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2014-09-13 12:50:04)

Odp: czy warto walczyć?

Wyuczona bezradność, co?



W czasie całego związku byłaś bierna i nie kontrolowałaś emocji i teraz to samo.
Nie jesteś gotowa na ŻADEN związek. A łaszeniem się i proszeniem niczego nie załatwisz.
Tylko praca nad sobą.

58

Odp: czy warto walczyć?

Pewnie tak. Jako desperatka weszłam w ten związek. Prosto z domu rodzinnego. Po sześciu latach jestem nią jeszcze bardziej. Co wynika z tej świadomości? Niewiele.

Takie życie.

59

Odp: czy warto walczyć?

Ano wynika WSZYSTKO.
Po pierwsze wypadałoby nauczyć się polegać sama na sobie w końcu i nie traktować związku/partnera jako osoby, na której można się uwiesić ze swoimi problemami, z depresją itp.
To, że nie pasowaliście emocjonalnie z tym facetem to pewne, ale to i tak niczego nie załatwia, bo Ty w związku z kim innym zachowywałabyś się tak samo.
Dopóki nie nauczysz się być sama, nie będziesz potrafiła stworzyć zdrowej relacji z kimś, bo nie traktujesz ludzi jak wolne jednostki, tylko "przedłużenie siebie" - mają być lekiem na Twoja depresje i nieradzenie sobie samej ze sobą.
Nie fair.

60 Ostatnio edytowany przez Enona (2014-09-13 13:11:10)

Odp: czy warto walczyć?

Trochę późno na naukę bycia samą. Co innego samodzielność. Sama samotność niczego nie załatwia.

Takie życie.

61

Odp: czy warto walczyć?

Pewnie. Za późno na naukę.
Z takim podejściem to nie dziwię się, że chwyciłaś się pierwszego faceta, który wykazał się determinacją i uporem, a potem uznałaś za "własność".
Zero świadomości, zero chęci do kierowania swoim losem.
Zero atrakcyjności na dłuższą metę.

Powodzenia. skoro wszystko wiesz najlepiej, nic tu po mnie.

62

Odp: czy warto walczyć?
Enona napisał/a:

Trochę późno na naukę bycia samą. Co innego samodzielność. Sama samotność niczego nie załatwia.

Przeczytałem temat i problem z nim związany. Miałem się nie wypowiadać, bo masz dobrą rozmówczynię, ale mam zły dzień dzisiaj, więc zapytam? Od kiedy na naukę jest za późno? Tym bardziej, nad czymś, czego Ty teraz najbardziej potrzebujesz? Pieprzysz głupoty. Ogarnij najpierw jeden temat, później pomyśl na spokojnie, czy jesteś gotowa na inny.

Do utraconego raju
Nie powinno się wracać,
Zwłaszcza jeżeli nie ma się pewności,
Że był on naprawdę rajem.

63

Odp: czy warto walczyć?

To nie tak. Rzeczywistość stawia mnie w takiej sytuacji, że będę musiała się zmierzyć z samotnością. Moje zdanie nie ma już tutaj znaczenia.

A to dlaczego weszłam tak, a nie inaczej, w ten a nie inny związek to dłuższa historia. Może to kiedyś rozwinę.

Jakiś straszny mętlik się chyba z tych strzępków teraz wyłania.

Takie życie.

64

Odp: czy warto walczyć?
SM78 napisał/a:

Ogarnij najpierw jeden temat, później pomyśl na spokojnie, czy jesteś gotowa na inny.

Co masz na myśli, pisząc "inny temat"?

Nie uważam tak naprawdę, że na naukę za późno. Tylko trochę (to mało powiedziane) mi wstyd, że w najważniejszych sprawach w każdej klasie zaliczam repetę. A mam naturę prymuski.

Takie życie.

65

Odp: czy warto walczyć?

Ten facet to jakiś kompletny idiota. Żeni się z kobietą po ośmiu latach związku, po miesiącu bierze rozwód.
Mówi Ci teraz, że chce spać z innymi kobietami a Ty chcesz o niego walczyć, walczyć o takie kompletne zero?
Przespał się z jakąś dziwką poznaną w necie, a Ty mu to wybaczyłaś i wiedząc o tym poszłaś z nim do łóżka?
Masz 35 lat a jesteś taka głupia?
Powinnaś go wywalić z domu na zbity pysk, a nie jeszcze uprawiać z nim seks, po tym co zrobił i co Ci powiedział (że go nie pociągasz i że chce sypiać z innymi).
Śmiać mi się chce jak czytam takie tematy... A ten facet to jakiś popapraniec, nie nadaje się do żadnego trwałego związku. Zresztą to już było widać po tym jak rozwiódł się z żoną po miesiącu małżeństwa.
Nie masz o kogo walczyć, bo ten facet to śmieć; masz już 35 lat, powinnaś być mądrzejsza. Ja bym się bała, że on mnie czymś zaraził, idź sie lepiej przebadaj czy nie masz hiva albo wirusa brodawczaka hmm

66

Odp: czy warto walczyć?

On ma 35 lat, nie ja. Co do chorób - u nas wszystko zawsze sterylnie. Aż za bardzo. Trudno mi tak po prostu uznać ją za dziwkę. Pogadali, błyskotliwa rozmowa, nie powiem, dała mu to, czego ja nie dawałam. Ot. A że tak szybko wszedł w związek ze mną, który uznał za jałowy, teraz tym bardziej wróżę szybkie oświadczyny i oszałamiający sukces.

Takie życie.

67

Odp: czy warto walczyć?

Po prostu mu się znudziłaś. A czy jej się oświadczy i się z nią ożeni to co za różnica, skoro ten facet to zero, chciałabyś takiego męża bo ja nie? Żonę porzucił po miesiącu małżeństwa, teraz Ciebie porzucił, więc tą nową też porzuci jak mu się znudzi, szczególnie że powiedział że "chciałby spać z innymi kobietami". Ty powinnaś współczuć tej dziewczynie a nie jej zazdrościć i się bać, że się z nią ożeni. Ten facet to naprawdę jakaś masakra, nie chciałabym takiego kolegi, a co dopiero męża. Powinnaś się cieszyć, że się go wreszcie pozbyłaś, a nie jeszcze za nim płaczesz.
Z tego co piszesz to widać, że jesteś bardzo inteligentną osobą, oczytaną, masz duży zasób słownictwa, widać że jesteś inteligentna. I dziwi mnie, że dajesz się tak traktować takiej męskiej szmacie. Uważam że jesteś zbyt emocjonalna i za bardzo wszystko analizujesz niepotrzebnie. Ja po takim tekście jakby mi facet powiedział, że go już nie pociągam i że on chce spać z innymi kobietami, to bym od razu zakończyła znajomość i nawet za takim nie płakała. A jakby się z inną przespał to już w ogóle dziękuję, dowidzenia. Nie chcę mieć z kimś takim nic do czynienia. Spakować jego ubrania w walizki, wystawić za drzwi, zmienić zamki. A Ty po tym wszystkim jeszcze latałaś z nim po psychologach i uprawiałaś seks. Nie jestem w stanie tego zrozumieć, przecież nie jesteś głupia, więc czemu się tak zeszmacasz?

68 Ostatnio edytowany przez Enona (2014-09-13 14:32:01)

Odp: czy warto walczyć?

Dzięki za nazywanie rzeczy po imieniu. Dlaczego, dobre pytanie. Ludzkie intencje nie są takie jednoznaczne. Kiedy się poznaliśmy, byłam bardzo stanowcza. Wielokrotnie mówiłam mu, że nawet jeśli ze sobą będziemy, to się źle skończy. Ale on słał kwiaty, przyjeżdżał nad ranem, nie dawał się spławić. Wiem: potwierdzam, że nie byłam wcale twarda. Fakt: miałam 23 lata i żadnych doświadczeń damsko-męskich poza wielką nieszczęśliwą miłością, której wspomnienie ciągnęło się za mną. Ta atencja mnie powaliła. I to, że on od razu był gotów dać mi wszystko. Kiedy po trzech miesiącach powiedziałam, że nie mogę z nim być, stwierdził, że właśnie miał mi zaproponować ślub. Po kolejnych trzech były oświadczyny z pierścionkiem. Bałam się tej jego desperacji. Jestem osobą racjonalną, a nawet pesymistycznie nastawioną do życia. Śmierdziało mi to, więc nie przyjmowałam oświadczyn, ale z jakichś względów byłam z nim, chciałam wierzyć, a może w nieskończoność sprawdzałam. Ślub nie był mi tak potrzebny, jak bycie razem, poczucie bliskości. Teraz widzę, jak bardzo ważne to było dla mnie. Może stąd ta walka, która nazwałaś zeszmaceniem? Pewnie też z niskiego poczucia wartości, które mówi: patrz, to on Cię wyniósł pod niebiosa, zobaczył w Tobie kobietę, chciał wszystko dać, a teraz strąca Cię w przepaść i jesteś nikim jeszcze bardziej niż kiedyś. Może też uważam, że to co się stało, jest jakąś karą za moje zło, którą gotowa byłam przyjąć, wierząc, że teraz wszystko się zmieni.

Takie życie.

69

Odp: czy warto walczyć?

No i widzisz, wystarczy pogrzebać odrobinę w sobie - i masz odpowiedź smile
On zdesperowany, Ty zdesperowana.
Na desperacji niczego sensownego zbudować się nie da.

On "gonił króliczka", potem króliczek przestał uciekać i okazał się -'taki zwyczajny', do tego problemy .. a to przytłoczyło piotrusia.

Teraz Ty szukasz na siłę 2go dna w swoich rzekomych zaniechaniach czy zwlekaniu.
Strach się bać co by było, gdybyś po 3 m-cach za niego wyszła big_smile'

Oboje szukaliście w tym "Związku" zapomnienia: Ty po nieszczęśliwej miłości i oderwania od depresji, on -zapewne to samo, tylko o tym nie myślał.
Te błyskawiczne akcje i wielkie zrywy na początku relacji są tak do bólu ograne i tylko trzeba być świadomym żeby zobaczyć w nich panikę i ucieczkę od własnych emocji. To "rzucanie się" na oślep w cudze ramiona, wielkie wyznania..wszystko żeby zapomnieć o tym co było, a czego się nie chciało przepracowywać.
Niepozamykane stare sprawy.. tak to się kończy.

skoro miałam 23 lata jak się poznaliście, to teraz masz 29, coś koło tego.
A zachowujesz się jakbyś miała co najmniej 60.

Nic nie straciłaś. NIC.
To była 6-letnia iluzja, w którą uparłaś się wierzyć.

70

Odp: czy warto walczyć?

A, i jeszcze co mnie do tego pcha: po zdradzie powiedział, że wizja związku z nią przeraziła go, że przy mnie był taki, jaki chciał być. I że czuje się przy mnie bezpiecznie, bo umiem analizować i porządkować wydarzenia. Dlatego chciałabym, żeby mi zaufał.

Takie życie.

71

Odp: czy warto walczyć?
Enona napisał/a:

A, i jeszcze co mnie do tego pcha: po zdradzie powiedział, że wizja związku z nią przeraziła go, że przy mnie był taki, jaki chciał być. I że czuje się przy mnie bezpiecznie, bo umiem analizować i porządkować wydarzenia. Dlatego chciałabym, żeby mi zaufał.

Traktował cię jak bezpieczną przystań, do której zawsze może wrócić.
To, że "porządkujesz zdarzenia" oznacza, że na wszystko znajdziesz usprawiedliwienie, w tym - zdrady. ale że owinął ci tą prawdę w złoty papierek to łyknęłaś jak pelikan i cała wdzięczna smile

Ach..ta desperacja. Koleżanka wyżej bardziej dosadnie to ujęła, ale i tak nic nie dochodzi.

72

Odp: czy warto walczyć?

Dzięki Elle88. Króliczek zwyczajny i całkiem oswojony, ale ślubu i rodziny wciąż niechcący. Czyli podwójna mogiła. Przechodzenie. Ale dwa zdesperowane, może nieco lepiej dobrane pyłki przy odpowiedniej dozie pokory mogą się zejść szczęśliwie. Tak pewnie z nimi będzie. A ja zostanę ze swoimi analizami, sześćdziesięciolatka przed trzydziestką, bo dobrze policzyłaś.

Takie życie.

73

Odp: czy warto walczyć?

Kobieto, naprawdę szczytem ambicji na ta chwilę jest dla Ciebie wyrwać faceta, który Cię olał i seksi się z inna kobieta, z jej "szponów"?
Co sobie tym udowodnisz?
Że "wybrał" Ciebie?

Będziesz w swoich oczach lepsza, bo może tamta miała kurzajkę na stopie, a Ty lepiej o nie dbałaś więc płynnie przeszedł z innego łóżka z powrotem do twojego?

Zachowujesz się jak jakaś niewolnica swojego pana.
Może powinnaś klęczeć przed ich łożem i w czasie kiedy to robi obmywać mu stopy wodą z płatkami róż?


Naprawdę wierzysz, że zachowując się tak jak teraz (jak totalna desperatka) bez honoru, bez klasy..że jestes w stanie go w ten sposób przekonać? TYMI środkami?

Pobudka!

74

Odp: czy warto walczyć?

Ech, wierzę, że w rozmowach z nim aż tak źle to nie wygląda. Ja tu i w rozmowach z bliskimi odsłaniam miękkie podbrzusze przed wejściem na ring.

Takie życie.

75

Odp: czy warto walczyć?

Słowa są nieważne, liczy się energia i postawa jaka od Ciebie bije.
A jaka to już i my i on ci powiedzieliśmy.


Facet otwarcie mówi, że sypiał z Tobą i wracał z litości, żebyś sobie czegoś nie zrobiła, a Tobie nadal wydaje się, że jeszcze "karty rozdajesz" i on widzi Cię jako atrakcyjna babkę, tylko musisz wypowiedzieć cudowne zaklęcie..

Jesteś chyba najbardziej zdesperowana kobietą z wszystkich wątków.
Gratulejszynz wink

76

Odp: czy warto walczyć?

Ej, przeca wiem, że nie rozdaję kart.

Takie życie.

Posty [ 39 do 76 z 576 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 16 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » czy warto walczyć?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin
© www.netkobiety.pl 2007-2016