Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę. - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.

Strony Poprzednia 1 217 218 219 220 221 222 223 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 8,285 do 8,322 z 8,471 ]

8,285

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.

Aga oj poszłaś dalej,gratuluje!
Cieszę się,że sporo z nas wyszło na prostą i radzi sobie po rozstaniu tak dobrze.
Vero pisz i nie przejmuj się "atmosfera" w temacie on powstał żeby pomagać smile
Ja tradycyjnie potrzebuje drugiej doby,żeby wszystko ogarnąć,wiec wpadam tu jak tylko moge smile
Pozdrawiam wszystkich !

Reklama
Zobacz podobne tematy :

8,286

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.

Dzień dobry wszystkim !
Autre odezwij się smile
Chłopaki a wy gdzie ? jak się trzymacie ?
w ogóle jakaś cisza tu, ja miałam dni, że nie wchodziłam w ogóle na forum ale przeszło mi znów mam siłę czytać, udzielać się, pomagać smile
Słucham Blondynki w samo południe na open.fm śmiech Beaty zawsze mnie rozwala na łopatki big_smile
Co dziś zrobiliście dla siebie ? Jak Wam mija weekend ? smile
Ja najgorszy mam problem gdy zasypiam. Milion dobrych wspomnień z ex wraca. Walczę z tym aż usypiam ze zmęczenia od tej gonitwy myśli. Rano wstaję i myślę sobie: "jakie dobre wspomnienia dziewczyno !? to tylko iluzja a nie dobre wspomnienia". Normalnie jakbym była dwiema róznymi osobami za dnia i nocy. Mam nadzieje, że to minie bo nie wiem czy sie martwić czy już zwariowałam...

8,287

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.

Aga dziś niedziela wiec może Autre się odezwie smile
Fajnie,że masz siłe na czytanie forum smile
Aga ja staram się mocno dystansować do relacji damsko-męskich,patrzeć chłodno na wiele spraw i co ważne nie chce się angażować,póki co mimo bliskiej relacji z mężczyzna udaje mi się to. Nie chce świadomie związku,relacji z "uczuciami ".
Mysle,że jest to u mnie mechanizm obronny przed kolejnym rozczarowaniem,dlatego jestem w "bezpiecznej" dla mnie relacji..
Co do mojego ex,nie mam znowu kontaktu,czasem jednak zdarzy mi się wieczorem o nim pomysleć,był i bedzie dla mnie wyjątkowym człowiekiem ale nie jako partner.

Reklama

8,288

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.

Hej, chcę bardzo podziękować komuś, kto wrzucił tu lik do vloga ojca Szustaka - dzięki serdeczne, niech dobro, które okazałaś/eś do Ciebie wróci smile Ciekawa sprawa, bo od czasu tamtego filmiku pojawiły mi się chyba ze dwa artykuły, które wpadły mi w ręce o głównym przesłaniu: co się martwisz, Jezus zrobi to za Ciebie, On ma plan.

Co u mnie? Milcząco. Jak mówiłam, czuję w sobie potrzebę ciszy. Zmieniłam spojrzenie na relacje - gadka na messengerze to dla mnie tak jak kęs pysznego ciastka. Niby jakoś tam wypełnia, zadowala, ale ma się ochotę na więcej - na spotkanie, pogaduchy przy kawie realnie. Pogoda wybitnie nie sprzyja, więc w gorszych chwilach podświadomość lubi podpowiadać: widzisz, nie masz nikogo, nikomu na Tobie nie zależy, nikt się do Ciebie nie odzywa. W tych lepszych sama sobie mówię, że gdy tylko zrobi się cieplej, to ruszam tu, tam i jeszcze gdzieś. Uwielbiam podróżować, więc nie wiem jeszcze gdzie mnie poniesie smile O eks czasem myślę, ale te emocje żalu, złości są tak wytłumione jak przez firankę. Mam poważniejsze sprawy na głowie, ona pewnie też, choć nie wiem. Najbardziej w tym wszystkim boli mnie, że można mówić wiele, być dla siebie a potem milczeć, zachowywać się jak obcy sobie ludzie. I wiem, że to moja wina w jakimś stopniu, bo ja ucięłam ten kontakt, nie widziałam przyjaźni, relacji jako koła ratunkowego 'na wypadek gdyby...'.

Aga, ja myślę, że to dlatego, iż nocą do głosu dochodzi podświadomość. Twoje pragnienia, które nie przechodzą przez cenzurę rozumu. Emocje, które niepowstrzymywaną fala wylewają się z Ciebie. Myślę, że każdy to przechodzi. Też tak miałam. W tamtych chwilach tłumaczyłam sobie to tak: ok, tęsknisz, bo masz uczucia, brakuje Ci eks, ale zobacz co będzie, gdy napiszesz, gdy się odezwiesz, zadzwonisz: albo nie odbierze, albo oleje Twoją wiadomość. Po co masz sobie to fundować? Czy tak postępuje ktoś, kto kocha siebie? A przecież do tego dążysz. Tak postępuje: płaszczy się żebrząc o uczucie i uwagę? I wizualizacja tego jak postąpi eks (a przecież znasz te osobę i jej reakcje) zwykle pomagała. To + wizja siebie jako narkomanki błagającej o kolejną dawkę kontaktu. Trzymam kciuki smile

Nie obiecuję, że będzie łatwo.
Ale obiecuję, że będzie warto
smile

8,289 Ostatnio edytowany przez Husky (2017-01-08 13:25:15)

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.

(sorry za długi post, robię sobie takie małe podsumowanie smile )

Bałam się,mój totalny odrzut na ex-debila, który czułam tuż po rozstaniu to coś, co z czasem mi przejdzie, będę wspominać dobre momenty i jednak zatęsknię. Na szczęście cały czas doświadczam czegoś przeciwnego.
Faktycznie dosyć często pojawiają mi się myśli o nim, ale nie dziwi mnie to. W końcu do tej pory prawie cały wolny czas zabierało mi pomaganie mu, zastanawianie się jak go nie urazić, żeby nie oberwać (nie fizycznie, ale w taki sposób, że już wolałabym fizycznie).
Przebywałam z nim prawie non stop, bo uwielbiał wykorzystywać mnie do granic możliwości, a teraz jeszcze jestem zmuszona oglądać w różnych miejscach zdjęcia z jego szpetną gębą. To normalne, że przewija mi się przez myśli, ale nieodmiennie wywołuje to we mnie wstręt, obrzydzenie i złość pod hasłem "co za kretyn!!!!!!!! Nigdy więcej się tak nie dam!!!!".

Dodatkowo teraz widzę jak wszelkie "dobre" momenty były tak naprawdę lekkim odkręcaniem śruby, co odbierałam jako niesamowitą nagrodę. Serio, potrafił zadeklarować na początku dnia, że "dzisiaj będzie dla mnie dobry", a ja na poważnie się z tego cieszyłam (oczywiście pod koniec dnia i tak mu znowu odwalało, a następnego dnia słyszałam, że przeprasza, że to przez stres).
Jasne, że tkwienie w czymś takim to "głupota", ale z drugiej strony wiem, z czego u mnie wziął się ten schemat, wiem, że mam tendencje do autoagresji i wręcz jestem w jakiś sposób wdzięczna, że taka terapia szokowa pozwoliła mi zobaczyć te procesy w całej okazałości.

Najlepsze jest to jak przypomnę sobie cały czas przewijający się motyw. Dzwoni, bo mam przyjechać już teraz natychmiast, to mówię "jest noc, nie mam kasy na taksę i przyjazd do ciebie rozwali mi jutrzejsze plany i normalne funkcjonowanie, serio tego aż tak potrzebujesz?". Więc słyszę, że za taksę mi zwróci (nigdy tego nie zrobił i nigdy nie oddał kasy, którą pożyczał), że mu pomogę, że serio prosi. Teraz wiem, że w jakiś sadystyczny sposób cieszyło go to, że rozwala mi plany, że czuje się lepiej, jak sam non stop jarając jointy i się pogrążając, może również kogoś ściągać na dno i jeszcze się na tej osobie wyżywać.

Nie wolno mi było nic u niego zostawić, więc i tak zawsze z rana musiałam pędzić do domu, żeby skorzystać ze wszystkich kosmetycznych dóbr (i choćby czegoś takiego jak suszarka). On nigdy nie chciał przyjechać do mnie (bo moi współlokatorzy to na pewno debile), ani spotkać się na mieście (bo ludzie na ulicy to debiile). Więc tak kursowałam w jedną w drugą, a same wizyty w sumie tak mnie wyczerpywały, że jak wracałam do domu, to praktycznie na nic nie miałam siły (a potem znowu telefon "proszę przyyyjeeedź).

Ale były momenty, kiedy mówił, że ten dom jest także mój. to znaczy wtedy kiedy trzeba było posprzątać (w 95% syf, który on robił) albo zająć się jego psem. Ale tak po za tym to na porządku dziennym słyszałam, że to jego dom, jak coś się nie podoba to wyper*** .Po chwili przeprosiny. Ale jednak zaraz dodawał, że to jego dom i będzie mówił co mu się podoba. Ale że jednak martwi się o mnie, bardzo mu na mnie zależy, że jestem dla niego najważniejsza blablabla.

Wszystkie chwile, które wcześniej postrzegałam, jako "dobre" teraz jawią mi się jako totalny koszmar i jestem absolutnie pewna, że nic mi się nie "wydaje" czy że "wyolbrzymiam", że to moja "schiza" czy "projekcja" (tiaa). Obudziłam się z jakiegoś przedziwnego letargu i już nigdy nie zamierzam do czegoś takiego wracać.
Jeżeli uważam, że w jakiś sposób był wyjątkowy, to tylko w tym sensie, że był i jest wyjątkowym skur*** i faktycznie w tym aspekcie na mojej prywatnej liście zajmuje zaszczytne pierwsze miejsce (a potem długo długo nic)

I mam totalny odrzut na wszelkie relacje męsko-damskie, może kiedyś mi przejdzie, ale obecnie dobrze mi z tym jak jest smile
no, tak się musiałam słownie wyżyć, bo jest we mnie bardzo dużo niezgody na obraz świata, po którym chodzą takie jednostki i mają się świetnie. Ale to jest dobra niezgoda, wywołuje jakiś taki zdrowy bunt i potrzebę zmieniania czegoś nie tylko w sobie, ale i na zewnątrz.

8,290 Ostatnio edytowany przez agnieszka855a (2017-01-08 13:14:18)

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.

Dziękuje Autre za niedzielne słowo smile własnie tak jest...nocą szczególnie chcę uwierzyć, że on się zmieni, że będzie mnie szanował...a rano wstaję i sobie wszystko na nowo tłumaczę. Widocznie potrzebuję jeszcze dużo czasu smile

8,291

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.

Aga, widzę spory progress smile Postępuj tak jak do tej pory, nic na siłę. W naszym kraju, to akurat w przypadku płci pięknej, "szczęście" samo do Ciebie podejdzie wink Musisz tylko wziąć pod uwagę to czego się już nauczyłaś i rozpoznać potencjalne zagrożenie w postaci toksyka.

Husky napisał/a:

Serio, potrafił zadeklarować na początku dnia, że "dzisiaj będzie dla mnie dobry", a ja na poważnie się z tego cieszyłam (oczywiście pod koniec dnia i tak mu znowu odwalało, a następnego dnia słyszałam, że przeprasza, że to przez stres).

Matko... "Dzisiaj będę dla Ciebie dobry." Nawet nie wiem jakbym zareagował na takie hasło od swojej ex. Iście łaskawy człowiek, "Dzisiaj będzie dobry...". Brzmi co najmniej niepokojąco big_smile

Najlepsze jest to jak przypomnę sobie cały czas przewijający się motyw. Dzwoni, bo mam przyjechać już teraz natychmiast, to mówię "jest noc, nie mam kasy na taksę i przyjazd do ciebie rozwali mi jutrzejsze plany i normalne funkcjonowanie, serio tego aż tak potrzebujesz?".

Ja czasami nawet nie spędziłem jednej minuty od wejścia do pracy i dostawałem telefony, że ex źle się czuje i mam wracać. Więc biegłem jak głupi do domu, tylko po to by ją zastać jak najbardziej ok. Przytuliła się i nagle mówi "już nic, już jest ok". Może ma to jakieś drugie dno, może miała jakąś fobię i bała się czasami być sama, ale nigdy nie dała mi żadnych wyjaśnień, nic. A ludzie w pracy wqrwieni.


Moja ex już od 1,5 miesiąca co jakiś czas pyta się o pocztę (chociaż już 2 miesięcy nic dla niej nie ma). Nie pamiętam kiedy ostatnio zainicjowałem kontakt. Sam ze zdziwieniem po kilku minutach/godzinach zauważam, że naprawdę nie myślę o eks w tych momentach. Bardzo mnie to cieszy. Mam jednak trochę jak husky, bo kiedy się już do mnie odezwie, to czuję małą ulgę, ale z drugiej strony jakikolwiek stan niepokoju też nie występuje kiedy tego kontaktu nie ma. Już się pogodziłem/zaakceptowałem to zerwanie i nie mam nadziei na jakieś powroty. Mam sporo pracy, nauki, siłownia, dieta, śpię 5-6h na dobę i czuję się o niebo lepiej niż w pierwszy miesiąc po zerwaniu kiedy spałem po 12h. Teraz tylko marzę, żeby był już październik i chciałbym podjąć studia na nowo. A obecnie ciężko haruję i myślę ile zajmie mi odsłonienie sześciopaka na wakacje big_smile Pozdrawiam

8,292

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.

Autre, ja swoją "falę" traktuję w dokładnie taki sam sposób - jak się poczujesz, kiedy cie oleje? Dopóki milczysz i sama nie inicjujesz, to jednak jesteś górą wygrywasz. Z nim i ze słabszą cząstką siebie. Ostatnio nawet z moją psycholog poruszyłyśmy te kwestię, zapytała mnie "jak pani myśli, co by to dało? jaki byłby efekt?" ja odpowiedziałam, że prawdopodobnie osiągnęłabym skutek przeciwny od oczekiwanego i że po raz kolejny pokazałabym mu że będziemy grać według kart jakie on rozda i wedle jego łaski, a tego nie chcę przecież. Tyle w kwestii inicjowania kontaktów, proszenia się odpuść itd.

Ja aktualnie jak ten narkoman, jestem chyba już na wyższym poziomie głodu.. A on milczy. Ostatnio po nocach ciągle mi się śni. Mam też wrażenie, że próbuje zwrócić na siebie uwagę, nie wiem tylko czy moją, czy kogokolwiek..

Aga, wiem jak wspomnienia i jakiekolwiek myśli bolą. Dla mnie najgorsze jest kiedy myślę o przyszłości, w której nie widzę jego. Od razu nasuwają mi się wszystkie wspólne plany jakie mieliśmy na ten rok.. a on to przekreślił w ciągu kilku sekund z powodu swojego rozdętego ego i nienaruszonym przekonaniu o własnej nieomylności i za***ści. Jednocześnie mnie to wkurza i wzbudza ogromny żal. Wczoraj kiedy sobie leżałam przed zaśnięciem, zastanawiałam się czym są moje uczucia.. mam wrażenie pustki w sercu, ale takiej pustki, która nie czyni wolnego do zagospodarowania miejsca.. nazwałam to "wysuszoną miłością", a całość jest odziana poczuciem żalu...

little.owl, mam podobnie. Nie mam ochoty się w nic emocjonalnie angażować. Może bym i chciała kogoś poznać tak dla oderwania myśli.. ale ja.. po prostu nie mam ochoty. Koleżanka namawia mnie na badoo. Ale własnie jak sobie pomyślę o tym wszystkim.. nie nie. To jeszcze nie czas. Nie mam siły na facetów.

Muszę iść tropem, że teraz jest mój czas i mam wykorzystać dany mi prezent "ciszy" na siebie. Dlatego mam plan porealizować jakieś rzeczy, które zawsze gdzieś mi się przewijały przez głowę, ale miałam inne ważniejsze sprawy niż własne marzenia..  Teraz chcę to stopniowo robić smile

Co do kwestii Boga, właśnie wczoraj sobie pomyślałam, że może tak musiało się to wszystko potoczyć.. Podobno Bóg zsyła na nas tyle ile jesteśmy w stanie udźwignąć. Jeszcze nie wiem jaki jest dalszy plan, ale myślę, że to ma być kolejną nauką, że to rozstanie miało mi coś pokazać. Gdyby nie to, pewnie nie trafiłabym do psychologa i pewnie nadal karmiłabym się poczuciem winy. Nie zrozumiałabym jakie naprawdę problemy ma mój ex. Każde nasze rozstanie było po coś. W ogóle sporo jeszcze mi się kłębi w tej główce, ale muszę to jakoś poukładać.

Super, że jesteście! smile I że walczycie tak mocno, że aż samemu chce się walczyć.

8,293

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.

Nie ma za co Autre.
Sam po rozstaniu trafiłem na te filmy. Sporo to w moim patrzeniu na życie, również związki zmieniło.

Miłej niedzieli.

8,294

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.

Husky, z kim Ty byłaś? yikes A na marginesie, widzę, że złość z Ciebie wychodzi, oby tak dalej, nie powstrzymuj się smile Przeczytałam Twój post i, choć wiem, że wiek nie odwzorowuje dojrzałości, pomyslałam: ile ten człowiek ma lat? Ale widzisz, że narcyz do kwadratu, prawda? Dzisiaj ja, Pan, będę dla Ciebie dobry, niewolnico. I żeby wyglądał jeszcze jak Grey w filmowej adaptacji, może i da się na taki układ przystać, ale pod warunkiem, że poza sypialnią Cię szanuje a tu tego nie widzę. Dobrze, że z tego wyszłaś smile

Aguś, wszystko w swoim czasie. Spokojnie. Ostatnio spotkałam się z przekonaniem, które bardzo wzięłam do siebie, że dusza ma plan co chce przeżyc i jak ukształtować siebie. I jeśli na poziomie duchowym moje wewnętrzne 'ja' postanowiło, że mam dostać po dupie, bo tak bardzo będę chciała tej miłości i stabilizacji i w kolejnym związku zrozumieć pewne prawdy, to jest to po coś i nie moge z tym walczyć. Od razu sprostuję, nie chodzi tu o to, by ustawiać się w roli ofiary i mówić sobie: nie mam na nic wpływu, to przeznaczenie, wszystko jest zaplanowane. Owszem, tak jest, ale ja tu jestem po to, żeby wyciągać wnioski z tego, co się stało i mądrzeć na przyszłość. I zyć przede wszystkim - bez względu na to czy będę smiac sie czy płakac przez to życie. Wiesz, to tak, jak ta anegdota o tym jak profesor pokazuje studentom naczynie i wrzuca do niego rózne rzeczy i z każdym razem pyta czy słoik jest pełen. Życie jest po to, by przekonaniami, doświadczeniami, dobrymi i złymi wypełnić ten swój własny słoik. I to jest Twoje bogactwo smile I rzecz tkwi w tym, by wierzyć, że jesteś cenna, wartościowa przez to, co Cię tworzy, kim jesteś i skąd pochodzisz, co przeżyłaś i nie oddawac tego słoika choćby do obejrzenia w byle jakie ręce, tylko w te właściwe, które docenią skarb, jaki masz w sobie smile

Mężu, nawet jeśli miała jakąś fobię, nie mogłeś nic na to poradzić. Wiesz dlaczego? Bo nic o tym nie wiedziałeś, ona nie ufała Ci a tyle, by o tym opowiedzieć. Dlatego nie myśl o tym a już w ogóle nie czuj ani grama winy.
Ten stan niepokoju występuje, bo masz kontakt z eks. Rzadki, ale jednak. I przez to myślisz co u niej i czy w porządku, skoro się nie odzywa. Nie odciąłeś się jeszcze emocjonalnie.

Vero, to ja Ci podrzucę pytania jeszcze. Tęsknisz za człowiekiem, który wyrzucił Ciebie i waszą relację na śmietnik, bo tak mu było wygodnie? Bo nie spełniałaś jego wymyślonych standardów? Zrozum, że to dobrze, że stało się to teraz niż kiedyś. Wiesz jaki jest kolejny krok? Karmisz jego ego. Błagasz o powrót a on łaskawie się zgadza albo i nie. Macie miesiąc miodowy, a potem Panu znów coś nie odpowiada i sytuacja się powtarza. Cenę płacisz Ty a raczej Twoje topniejące poczucie wartości. Uwierz mi, wiem jak jest na tym etapie. Byłam w związku z narcyzem. Potem spotkałam na swojej drodze kobietę, która była moją następczynią i którą udało mi się wyciągnąć z tamtej relacji i teraz jesteśmy dobrymi kumpelami. I mimo tego, czym karmiła ją nasza wspólna eks, że się zmieniła, że jest cudownie - to się nie dzieje, bo narcyz potrzebuje terapii a nie zdecyduje się na nią. I co, tęsknisz za człowiekiem, któremu tak na Tobie zależy, że nawet nie zapyta jak się czujesz, jak Ci pomóc? Był przy Tobie w trudnych chwilach czy raczej obwiniał o wyimaginowane kwestie czy się usprawiedliwiał dlaczego być nie może? Co Ty miałaś z tej znajomości? Za czym tak tęsknisz? Odpowiedź na to pytanie jest kluczem, bo będziesz wiedziała co musisz dać sobie smile I wiem, że myślisz o wspólnych planach. Uwierz, każdy tu miał jakieś, mniej lub bardziej wybiegające w przyszłość. Ale widzisz, to, że nie będziesz ich miała z nim, nie znaczy, że w ogóle. To jest ten czas, żebyś odnalazła siebie. Wybaczyła sobie ten brak opieki nad sobą, brak dbałości o swoje emocje. Jak pogrzebiesz głębiej, będziesz wiedziała kto kiedyś zadecydował, że wiążesz się z osobami, które nie dają Ci miłości, akceptacji, partnerstwa, kto nie zadbał o Twoje potrzeby. I nie obwiniaj tej osoby, to już się stało, mleko się rozlało - ważne jest to, co z tym zrobisz. Ale uprzedzam, odkąd to wiesz, bierzesz odpowiedzialność za siebie i to, aby te potrzeby zaspokoić sama, ok? Bo w drugiej osobie tego nie znajdziesz. Ona nie ma ratować twojego świata, być wybawicielem, dawać Ci miłości i uwagi, bo Ty coś dla niej zrobisz ale osobą, która też ma potrzeby, lekcje do przepracowania i z którą stworzysz związek oparty na wzajemnym wsparciu, zachęcaniu do działań, dbałości o siebie nawzajem. To jest dojrzała relacja - związek osób, które wiedzą, że są niedoskonałe, starają sie pracować nad sobą i zachęcać partnera do takiej samej pracy. Przypraw to miłością obupólną i będziesz miała relację, do której każdy dąży. I na to powinnaś się zgadzac, na nic mniej.

Nie obiecuję, że będzie łatwo.
Ale obiecuję, że będzie warto
smile

8,295 Ostatnio edytowany przez Husky (2017-01-08 16:36:47)

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.

Znowu wyprodukowałam post-tasiemca, sorry.

Przyszly_maz napisał/a:
Husky napisał/a:

Serio, potrafił zadeklarować na początku dnia, że "dzisiaj będzie dla mnie dobry", a ja na poważnie się z tego cieszyłam (oczywiście pod koniec dnia i tak mu znowu odwalało, a następnego dnia słyszałam, że przeprasza, że to przez stres).

Matko... "Dzisiaj będę dla Ciebie dobry." Nawet nie wiem jakbym zareagował na takie hasło od swojej ex. Iście łaskawy człowiek, "Dzisiaj będzie dobry...". Brzmi co najmniej niepokojąco big_smile

Prawda, że ciężko uwierzyć, że ktoś może dawać się tak traktować? Za pewne Ty nie miałeś lżej, ale jak się patrzy z boku na innych, to zawsze dawanie się bardziej szokuje;) Ja od dłuższego czasu jestem silną babką i nikomu nie pozwalam moich granic przekraczać, no ale tu odpaliło się to co zwykle w związkach, tylko w wersji ultra hard.
Moje pojęcie miłości wyniesione z domu, to informacja, że miłość bezwarunkowa nie istnieje, że muszę się starać, żeby na nią zasłużyć i nie musimy się lubić, bo jesteśmy przypadkowym zbiorem ludzi (dokładnie takimi słowami).

Mojego brata ojciec nie lubił i od jakiegoś mojego 4-5 roku życia często mi to mówił, więc wiedziałam, że muszę być lepsza, zabiegać i robić wszystko co w mojej mocy, żeby on czuł się dobrze. No i od mojego najwcześniejszego dzieciństwa słyszałam, że ja w przeciwienstwie do matki i brata (a od matki, że w przeciwiestwie do ojca) jestem taka dojrzała i można ze mną o wszystkim porozmawiać i się zwierzać. Tylko muszę pamiętac, że wszystkie kobiety są z gruntu złe i ja też taka będę, heh.

No więc jak mogłam nie polecieć na takie traktowanie jakie serwował mi mój ex... Miłość nie jest dla mnie komfortowa, jeżeli nie jest czymś, co trzeba zdobyć i nie wymaga ode mnie 100% zaangażowania, bo inaczej mogę oberwać. Otrzymując miłość tak po prostu nie czuję, że jest to coś wartościowego i co więcej, nie za bardzo potrafię uwierzyć, że coś takiego ma rację bytu.

No tak w skrócie. Ale teraz wiem, że się już nie dam. Nigdy nigdy, przenigdy. Nawet, jeśli do końca życia miałabym zostać z miłością własną, z miłością do psa i miłością do sztuki. I miłość przyjaciół też jest wspaniała smile

Mam jednak trochę jak husky, bo kiedy się już do mnie odezwie, to czuję małą ulgę, ale z drugiej strony jakikolwiek stan niepokoju też nie występuje kiedy tego kontaktu nie ma. Już się pogodziłem/zaakceptowałem to zerwanie i nie mam nadziei na jakieś powroty.

Ale ja absolutnie tak nie mam! Jeżeli jego odezwanie się do mnie byłoby jakkolwiek pozytywne, to tylko dlatego, że mogłabym się przez chwilę na nim powyżywać big_smile i zdecydowanie określenie, że "pogodziłam/zaakceptowałam zerwanie" w moim przypadku nie pasuje. Zerwania dokonałam świadomie z własnej woli i nie ma czego akceptować - ja po prostu jestem z siebie dumna i zwróciłam sobie moje życie.

Autre napisał/a:

Husky, z kim Ty byłaś? yikes A na marginesie, widzę, że złość z Ciebie wychodzi, oby tak dalej, nie powstrzymuj się smile Przeczytałam Twój post i, choć wiem, że wiek nie odwzorowuje dojrzałości, pomyslałam: ile ten człowiek ma lat? Ale widzisz, że narcyz do kwadratu, prawda? Dzisiaj ja, Pan, będę dla Ciebie dobry, niewolnico. I żeby wyglądał jeszcze jak Grey w filmowej adaptacji, może i da się na taki układ przystać, ale pod warunkiem, że poza sypialnią Cię szanuje a tu tego nie widzę. Dobrze, że z tego wyszłaś smile

Dzięki smile życzę wszystkim męczącym się w ten sposób kobietom, żeby doznały takiego "olśnienia" ( no i facetom też, tym bardziej, że często wstydzą się przyznać, że są maltretowani przez kobietę więc im podwójnie ciężko)

Facet ma już 33 lata (zaraz 34), ale jak to pięknie ujęła Beyondblackie, nie otrzymał jeszcze dyplomu ukończenia przedszkola:P
Co do sypialni - heh, 90% razy to było tylko i wyłącznie zaspokojenie go oralnie, bez NICZEGO więcej, a ja myślałam, że skoro jemu jest dobrze, to wszystko git. Zwłaszcza kiedy załączało mi się poczucie winy odnośnie rzeczy, których dokonywałam w przeszłości.
"Niewolnica" to dobre słowo, ale mam wrażenie, że narcyz to za mało powiedziane, heh. Nie no, oczywiście, że narcyz wink

Byłam w związku z narcyzem. Potem spotkałam na swojej drodze kobietę, która była moją następczynią i którą udało mi się wyciągnąć z tamtej relacji i teraz jesteśmy dobrymi kumpelami. I mimo tego, czym karmiła ją nasza wspólna eks, że się zmieniła, że jest cudownie - to się nie dzieje, bo narcyz potrzebuje terapii a nie zdecyduje się na nią

Super, że jej pomogłaś! Mi się robi strasznie przykro na myśl, że jakaś biedna dziewczyna zajmie moje miejsce i będzie tak samo cierpieć. Aż mnie korci, żeby poprosić wspólnych znajomych, żeby mi powiedzieli, kiedy ten ***** wejdzie w jakąś relację, żebym mogła jego partnerce opowiedzieć moją historię i może podpytać o parę rzeczy z jej przeszłości, żeby też odkryła dlaczego w takie coś wdepnęła. A że psychofag na terapię nie pójdzie to zgadzam się w 100%. Po co ma iść, skoro wszyscy dookoła to idioci, on przecież jest w porządku;)

Jak pogrzebiesz głębiej, będziesz wiedziała kto kiedyś zadecydował, że wiążesz się z osobami, które nie dają Ci miłości, akceptacji, partnerstwa, kto nie zadbał o Twoje potrzeby

O to to to dokładnie Vero. Autre mądrze prawi (jak zwylke z resztą smile )

8,296

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.
Autre napisał/a:

Za czym tak tęsknisz?

Niejednokrotnie zadaję sobie takie pytanie. Bo tak naprawdę ten związek nauczył mnie być samowystarczalną.. Nie mogę powiedzieć, że nigdy nie mogłam liczyć na jego wsparcie. Ja po prostu nienawidziłam prosić.. To akurat wyniosłam z domu rodzinnego, ale relacja z narcyzem w niektórych kwestiach to utrwaliła. Wracając do pytania.. któregoś razu tak bardzo wkurzało mnie to, że zaczęłam sporządzać listę jego zalet i wad, ku mojemu zdziwieniu tych zalet znalazło się całkiem sporo, bo na samym początku miałam pokaźną listę wad. Czy tam znalazł się ten klucz... nie wiem. W każdym razie naocznie mogłam dostrzec czego mi brakowało w tym związku i najśmieszniejsze jest to, że to wszystko mogłoby być przy odrobinie dobrej woli z jego strony i choć kilku procentowej chęci wysłuchania czegoś krytycznego. 

Autre napisał/a:

To jest dojrzała relacja - związek osób, które wiedzą, że są niedoskonałe, starają sie pracować nad sobą i zachęcać partnera do takiej samej pracy.

Wiesz.. o to właśnie cały czas mi chodziło.. a wtym układzie to on był doskonały, a ja jestem beznadziejna skoro też nie jestem.. Nie było mowy o tym, że on zrobił coś źle, bo to przecież i tak moja wina byłą, Dopiero po baardzo długim czasie zauważyłam tę zależność mimo że powtarzałą się setki razy przez te wszystkie lata. Ciągle to ja musiałam pracować nad sobą, bo ja to, bo ja tamto. I kiedy okazało się, że dalej nie jestem doskonała, znowu kara. I wiecie co? W całym tym żalu po prostu mnie to już wkurzyło. Jestem świadoma swoich czynów, wiem co zrobiłam i wiem co było niefajne, za co przeprosiłam. Za nic więcej. Bo uważam, że byłam i jestem dobrą kobietą. A on nie miał prawa potraktować mnie w taki sposób, dlatego więcej razy się nie upokorzę

Husky, to co przeczytałam to jakiś obłęd. Nie jestem w stanie zrozumiec, co takiemu człowiekowi siedzi w głowie, żeby rzucać takimi tekstami.. Po prostu brawa za siłę, czapki z głów, że byłaś w stanie sama tak trzeźwo to osądzić.

Co do grzebania głębiej, jestem na tym etapie. Mam już zidentyfikowane swoje schematy oraz mechanizm ich powstania, odpowiedź na pytanie dlaczego wciąż myślę, że nie jestem dość dobra. Ale szukamy głębiej, bo jest jeszcze trochę rzeczy do przerobienia..

8,297 Ostatnio edytowany przez Husky (2017-01-08 19:23:35)

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.

a wtym układzie to on był doskonały, a ja jestem beznadziejna skoro też nie jestem.. Nie było mowy o tym, że on zrobił coś źle, bo to przecież i tak moja wina byłą, Dopiero po baardzo długim czasie zauważyłam tę zależność mimo że powtarzałą się setki razy przez te wszystkie lata. Ciągle to ja musiałam pracować nad sobą, bo ja to, bo ja tamto. I kiedy okazało się, że dalej nie jestem doskonała, znowu kara

Ach skąd ja to znam, standard wink

Co do szukania głębiej - jest taka pułapka terapii, w którą wpędziło mnie paru nieudolnych psychologów, że za bardzo skupiając się na tym "dlaczego nie jestem dość dobra" potrafimy się jeszcze bardziej zapętlać w swojej "niedość-dobrości".
Fajnie jest też poza takim grzebaniem, dla równowagi, pokazywać sobie na co dzień, dlaczego jesteś jednak dość dobra, a jesteś z pewnością. I w ten sposób pozwalać sobie na miłość własną smile

8,298

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.

Autre, ja napisałem, że właśnie już nie czuje tego niepokoju wink 90 dni przeżywałem to rozstanie z bardzo duża intensywnością... zaczyna powoli uchodzić smile nawet teraz jak słucham radia to się uśmiecham, co przez ostatnie miesiące było sporym wyzwaniem.

8,299

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.

Mężu zdrowiejesz smile

8,300

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.

"Co do szukania głębiej - jest taka pułapka terapii, w którą wpędziło mnie paru nieudolnych psychologów, że za bardzo skupiając się na tym "dlaczego nie jestem dość dobra" potrafimy się jeszcze bardziej zapętlać w swojej "niedość-dobrości".
Fajnie jest też poza takim grzebaniem, dla równowagi, pokazywać sobie na co dzień, dlaczego jesteś jednak dość dobra, a jesteś z pewnością. I w ten sposób pozwalać sobie na miłość własną smile"

Husky, dzięki Ci za te słowa smile Tego potrzebuję własnie, gdy zdarza mi się pomysleć, że porwałam się z motyką na słońce chcąc pomóc sobie i gdy wówczas myslę, że jestem złą partnerką, nienaprawialnym człowiekiem i wątpię w to czy jeszcze będę szczęśliwa - jednym słowem w sytuacjach, gdy ta mała sabotażystka we mnie triumfuje smile Co do wyciągnięcia kogoś z relacji, uwierz mi, że po rozstaniu mówiłam tak samo, gdy już przejrzałam na oczy. Że chciałabym komuś pomóc, żeby zobaczył jaka jest ta eks i żeby nie udało jej się nikogo zniszczyć. I później odzywa się do mnie nieznajoma dziołcha na fb, zaczynamy rozmawiać ze sobą i od słowa do słowa, dzis nie wyobrażam sobie, żeby miało jej zabraknąć smile

Vero, nie chodziło mi o listę zalet i wad, tylko o to, co miałaś w związku z nim, jakie obszary karmiłaś. Innymi słowy, jakkolwiek to może być dwuznacznie zrozumiane, w jaki sposób Cię zaspokajał? Co Ci mówił, co Ci dawał? Na jakie sfery oddziaływały jego czyny i słowa? Co chciałaś usłyszeć? Co Cię upewniało, że ten to ten właściwy? Przykładowo, mówił, że Cię kocha? Jak to okazywał? Czy czyny szły w parze ze słowami? Jak się zachowywał podczas kłótni? Czy nie padały słowa "zawsze" i "nigdy" w oskarżeniach względem Ciebie? Jeśli był skupiony na sobie, jak to piszesz, to czym Cię zwabil, bys mu zaufała i się zbliżyła? I czego przede wszystkim Ci brakuje teraz?

"Dopiero po baardzo długim czasie zauważyłam tę zależność mimo że powtarzałą się setki razy przez te wszystkie lata. Ciągle to ja musiałam pracować nad sobą, bo ja to, bo ja tamto. I kiedy okazało się, że dalej nie jestem doskonała, znowu kara."

Teraz Ci zrobię melanż w głowie, ale jak zwykle dam temat do przemyslenia i opisania niekoniecznie tu: skad w Tobie to przekonanie, że nie jesteś idealna, że nie wystarczasz, że nie jesteś dość wartościowa, by tak po prostu być kochaną? Pamiętasz kiedy pierwszy raz (niekoniecznie w związku) to poczułaś? Piszesz, że pracujesz nad tym, więc ja już nie grzebię wink

Mężu, little dobrze mówi, zdrowiejesz. Oby tak dalej smile

Nie obiecuję, że będzie łatwo.
Ale obiecuję, że będzie warto
smile

8,301

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.
Autre napisał/a:

Vero, nie chodziło mi o listę zalet i wad, tylko o to, co miałaś w związku z nim, jakie obszary karmiłaś. Innymi słowy, jakkolwiek to może być dwuznacznie zrozumiane, w jaki sposób Cię zaspokajał? Co Ci mówił, co Ci dawał? Na jakie sfery oddziaływały jego czyny i słowa? Co chciałaś usłyszeć? Co Cię upewniało, że ten to ten właściwy? Przykładowo, mówił, że Cię kocha? Jak to okazywał? Czy czyny szły w parze ze słowami? Jak się zachowywał podczas kłótni? Czy nie padały słowa "zawsze" i "nigdy" w oskarżeniach względem Ciebie? Jeśli był skupiony na sobie, jak to piszesz, to czym Cię zwabil, bys mu zaufała i się zbliżyła? I czego przede wszystkim Ci brakuje teraz?

Myślę, ze własnie ta lista zalet i wad była mi bardzo potrzebna, bo sama nie rozumiałam dlaczego w tym związku tkwiłam pomimo tych wszystkich rażących rzeczy. To poniekąd pomogło mi nakreślić odpowiedź. I tak trochę utknęłam, ale fajnie zadałas te pytania, to pomocne. Powiem Ci, że do pytania dotyczącego kłótni mogłabym mówić tylko dobre rzeczy. Czym mnie za każdym razem wabił? - tym, iż umiejętnie wciskał guziki, które na mnie działają, czyli zainteresowanie, ciepło i czułość, okazaniem, że jestem dla niego ważna, motywował mnie nie raz w wielu kwestiach. Tylko problem w tym, że widzę iż chciałby zrobić dużo, oczekuje dużo, ale nie dorósł do tego emocjonalnie.. Wystarczy małe potknięcie, mała krytyka i zamyka się w swoim wyidealizowanym świecie i wyrzuca z niego wszystko, co nie jest idealne.. Typowy problem narcyza.

Autre napisał/a:

Teraz Ci zrobię melanż w głowie, ale jak zwykle dam temat do przemyslenia i opisania niekoniecznie tu: skad w Tobie to przekonanie, że nie jesteś idealna, że nie wystarczasz, że nie jesteś dość wartościowa, by tak po prostu być kochaną? Pamiętasz kiedy pierwszy raz (niekoniecznie w związku) to poczułaś? Piszesz, że pracujesz nad tym, więc ja już nie grzebię wink

Akurat to wiem skąd się wzięło, nie będę opisywać jakoś szczegółowo, ale po prostu wyniosłam to z domu i to tak "oficjalnie", byłam dobra, ale nie dość dobra, żeby usłyszeć od ojca, że jest dumny, bo przecież zawsze mogłam lepiej.. Potem dokładnie to samo przeniosłam do związku - za mało zrobiłam, za niestarannie, itd. Za takim nastawieniem leci potem całe "ja". Oprócz tego nauczyłam się, że nie wolno mi wyrażać złości oraz że miłość jest warunkowa, więc muszę być po prostu "idealna" żeby na nią zasłużyć. To wszystko jest już jasne. To jeszcze nie koniec, grzebię głębiej, bo jest coś jeszcze. Z czasem pewnie wam opowiem.

W kwestii złości chyba jest mi najtrudniej. Ja złoszczę się zawsze na wszystko sama w sobie, nigdy na kogoś, żeby go nie urazić. To jest problem, bo tym samym zgadzam się na "bylejakość".. Pozostałe, już się we mnie jakoś przetarło. Ja naprawdę lubię siebie i myślę, że mam powody do tego, żeby być dumna po prostu z samej siebie.

Przyszly_maz napisał/a:

90 dni przeżywałem to rozstanie z bardzo duża intensywnością...

Nawet nie chce sobie tego wyobrażać.. Jeśli tak jak moja pierwsze rozstanie, to rozumiem koszmar.. Tzn. w ogóle go rozumiem. Grunt, że wychodzisz z tego wszystkiego na prostą smile

Ech.. chce mi się dzisiaj jednak wyć. Już nie pamiętam kiedy ostatni raz płakałam.

8,302

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.

"Akurat to wiem skąd się wzięło, nie będę opisywać jakoś szczegółowo, ale po prostu wyniosłam to z domu i to tak "oficjalnie", byłam dobra, ale nie dość dobra, żeby usłyszeć od ojca, że jest dumny, bo przecież zawsze mogłam lepiej.. Potem dokładnie to samo przeniosłam do związku - za mało zrobiłam, za niestarannie, itd. Za takim nastawieniem leci potem całe "ja". Oprócz tego nauczyłam się, że nie wolno mi wyrażać złości oraz że miłość jest warunkowa, więc muszę być po prostu "idealna" żeby na nią zasłużyć. To wszystko jest już jasne. To jeszcze nie koniec, grzebię głębiej, bo jest coś jeszcze. Z czasem pewnie wam opowiem.

W kwestii złości chyba jest mi najtrudniej. Ja złoszczę się zawsze na wszystko sama w sobie, nigdy na kogoś, żeby go nie urazić. To jest problem, bo tym samym zgadzam się na "bylejakość".."

To możemy sobie podać ręce smile Syndrom "dlaczego czwórka a nie piątka" albo "a inne dzieci w klasie co dostały?". Mało chwalenia, a jeśli już, to warunkowo - wtedy, gdy zrobiło się to, co mi kazano. Prócz tego "daj, ja zrobię lepiej, Ty nie umiesz", więc "ja" już zupełnie pogruchotane. I z tym, co napisałaś o złości też się zgodzę - przecież dziewczynka ma być grzeczna, ułożona i lubiana przez wszystkich. A miłość warunkowa to naturalna konsekwencja powyższych wymienionych przez Ciebie i przeze mnie - przecież nieidealne dziecko w jego przekonaniu musi sie postarać, żeby zostać docenione. Nie martw się, na pewno nie jesteśmy z tym same wink

A płacz na zdrowie, kobieto, serio. Gdy już to wypłaczesz, zobaczysz, sama się uśmiechniesz, że masz te łzy za sobą. To biologicznie uwarunkowane, że gdy tego potrzebujesz i płaczesz, naprawdę jest Ci lepiej.

Nie obiecuję, że będzie łatwo.
Ale obiecuję, że będzie warto
smile

8,303

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.

U mnie już leci z 4 miesiąc? XD sam nie wiem, dalej jestem w kropce, dalej myśle, tęsknie , emocje mną targają.

Ci co wiedzą to można dopisać kolejny rozdział do opowieści "z koleżanką" znów wczoraj sie spotkaliśmy i znów to samo..

8,304

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.

Aj 7 ta koleżanka to kokaina a Ty ćpun wink
Odetnij albo bądźcie razem inaczej się nie da a wiesz,że wiem co mowię smile
Powiedz czy ona wywołuje w Tobie skrajne emocje ? Takich przy których ich nie masz?? Czy starasz się przy niej być najlepszy z najlepszych,taki na 100% ?
Autre kobieto uwielbiam Cię czytać smile
Vero płacz jeżeli to Cię oczyści to bedzie tylko lepiej. Odliczam dni do wypadu na narty,mam nadzieje,że naładuje baterie smile

8,305

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.

Aj7, przerobiłam kiedyś coś takiego.. męczarnia straszna. Wiem, że łatwo powiedzieć prawo lub lewo. U mnie ciągnęło się to przez prawie rok..

Sówko, tak chcialabym sie oczyscic ale chyba nie mam już czym.. coś we mnie krzyczy a ja już nie potrafię płakać. Dzisiaj obudziłam siw znów z tym poczuciem beznadziejnosci. Jestem juz w pracy i nie wiem jak zabrać się za cokolwiek... nie mam dziś siły zeby myśleć pozytywnie.

8,306

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.

Vero ja wiem,że czasami są takie dni i dopadają nas w najmniej oczekiwanym momencie sad jednak gdy on się już przydarzy robie wszystko,żeby poczuć się dobrze. Cokolwiek byle nie dać się temu uczuciu. Ide do fryzjera,zjadam czekoladę,ide na spacer albo oglądam bajkę one maja na mnie świetny wpływ smile robie te rzeczy,które lubie a i odkryłam że zbawienna moc ma sprzątanie !!! Weź się za porządki a moze uda się wypędzić zły nastrój. Miłego dnia!

8,307 Ostatnio edytowany przez Spanielka (2017-01-09 11:48:10)

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.

Hej kochani,
dawno się nie udzielałam choć podczytuję Was regularnie. Przede wszystkim życzę Wam wszystkiego co najlepsze w Nowym Roku!

U mnie bywa różnie, jeszcze miewam huśtawki, jeszcze się śni, jeszcze czasem czytam książkę i się łapię na tym że od pół godziny się gapię w jedno słowo a myślę tylko o nim. Ale myślę że u mnie minęło dopiero 1,5 miesiąca, może to jeszcze za mało czasu?.
Bardzo mnie ostatnio podniósł na duchu fakt ze dostałam pracę - zaczynam za tydzień smile . A poza tym trochę mi się sposób myślenia odwrócił i  robię to co wielu z Was - uznałam że to jest teraz czas dla mnie i trzeba go wykorzystać  najlepiej jak się da. Trochę to się odbyło na siłę, na zasadzie wmówienia sobie, ale ważny jest efekt wink Wiec wymyślam sobie kursy i szkolenia i teraz przede wszystkim stawiam na rozwój. Teraz widzę ile mam czasu dla siebie i jak wiele spraw zaniedbywałam.

Trzymajcie się ciepło wszyscy i nie poddawajcie. Bo ta walka się toczy o najwyższą z możliwych stawek - o siebie. Pozdrawiam Was serdecznie.

EDIT: literówki.

8,308

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.
little.owl napisał/a:

Aj 7 ta koleżanka to kokaina a Ty ćpun wink
Odetnij albo bądźcie razem inaczej się nie da a wiesz,że wiem co mowię smile
Powiedz czy ona wywołuje w Tobie skrajne emocje ? Takich przy których ich nie masz?? Czy starasz się przy niej być najlepszy z najlepszych,taki na 100% ?


Sówko, doskonale wiesz że tak właśnie jest, znów spotkanie przypadkowe, i znów ani sie nie obejrzałem a na zegarku była już 6;30 rano, cała noc przetańczona i przegadana big_smile

Za każdym razem po takim naszym spotkaniu mowie sobie ze to juz sie nie stanie, ona też, mimo wszystko ciężko nad tym jakoś zapanować, nie potrafie tongue

8,309

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.

Spanielko, wspaniałą wiadomość no i oczywiście gratuluję smile praca, przynajmniej dla mnie, to w tym momencie najwspanialsza część mojego dnia, przynajmniej tam udaje mi się wyłączyć myślenie o ex. Dobrze jest mieć coś co pochłania te emocje. U mnie to dopiero i aż 2 miesiące, także jedziemy na podobnym wózku. Co do zapełniaczy czasu jestem podobnego zdania, choćby na siłę, ale liczy się efekt, coś co ucieszy mnie choć na chwilę, rozerwie, pozwoli zapomnieć, spełni, dowartościuje itp. Mnie przez niechęć nie zawsze to się udaję, ale generalnie jest skuteczne.

Aj7, możesz obiecywać, a ja niestety wiem jak to działa.. ;p wiesz.. złapałam się kiedyś w pewnym momencie na tym, że mnie te chwile bardzo cieszyły, mimo że kosztem potem było cierpienie, że jest coś, ale nie takie.. no ale zadowalałam się choć tym, bo był, jakkolwiek, choć namiastka, ale był.. Wkręcasz się.

Sówko, tak jest, wszystkie chwyty dozwolone. Mam kilka pomysłów do zrealizowania, z fryzjerem włącznie smile Ale po prostu dziś mam ten dzień, kiedy nie jestem zdolna do niczego. Z porządków, to pozbyłam się dziś świątecznej choinki, płakałam przy niej tak samo jak wtedy gdy ją ubierałam wink Ja tak lubię święta, a te był zdecydowanie moimi najgorszymi w życiu. Chwała, że już po wszystkim, teraz do przodu. Już nie mogę się doczekać kolejnej sesji mojej terapii, mimo że nie mam kompletnie pomysłu na nią, ale po sesji zawsze wychodzę z lżejszą głową i sercem, pozytywnie nastrojona. Tydzień temu usłyszałam, że tak dobrze sobie radzę, a teraz jak na ironię rozsypka heh.. Naprawdę lepiej sobie radziłam od początku przez całe 6 tygodni kiedy faktycznie było 0 kontaktu poza kwestiami formalnymi do załatwienia, niż teraz przez miniony tydzień od ostatniego kontaktu.

8,310

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.

Spanielka gratuluję pracy a tak się martwiłaś, że nie znajdziesz smile
Praca dużo daje, wydaje mi się że bez pracy rozstanie przechodzi się o wiele gorzej.
U mnie stabilnie, do przodu praca, siłownia, książka...i rzucam palenie trzymajcie kciuki smile
Zaczęłam palić razem z ex...jego zostawiłam..pora zostawić też nałóg którego mnie nauczył smile
Chłopaki radzicie sobie - super smile
Vero płacz ile wlezie, musisz dać swobodnie przepłynąć emocjom ale też długo się nie zatrzymywać przy nich, grunt to równowaga.
Ściskam Was smile

8,311

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.

Świetnie sobie radzicie, a ja szybko przejrzałam i juz po wszystkim ;p masakra, co ja robię.  Czasami to przydałby się ktoś z dużym młotkiem żeby ostudzić ;p macie racie.  To dla niektórych z nas czas aby być samemu. Trzeba się wzmocnić i iść przez życie, żeby stać  się lepszą wersją samego siebie. Powolutku, powolutku... wszyscy już jesteśmy parę kroków do przodu big_smile nie jest łatwo ale czuje, że warto. Mnie chwilowo widocznie pochłonął brak czułości i zainteresowania.

23 Września 2016 - Bianka
3050g i 53cm <3

8,312

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.

Zakochana każdy ma prawo do słabości!
Jesteś młoda matka z masą obowiązków i czasem tak "odskocznia" jak zaintesowany facet jest mile widziana smile oczywiscie pamiętaj o błędach jakie popełniłaś wcześniej i ich nie powielaj.
Aj7 te godziny magicznie zmieniają się w minuty i jest 6.30 big_smile
Znam to doskonale,wiem też jak się taka relacja nazywa,uzależnienie! W tej formie jaka jest u Was moż ciagnąć się latami.

8,313

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.

Wrocilem.
Cieszę sie ze u niektórych choc troche lepiej. Ja dostałem Niezle po tyłku przez ten czas, dzis rano przed praca jak obejrzałem pewien filmik to juz zwątpiłem we wszystko. Dosłownie.
Wmawiam sobie, ze najgorsze juz za mna , poza tym minelo juz kilka miesięcy, czuje ze jesyem silniejszy ale wiem, ze znowu sięgnąłem dn. Wiem ze bedzie ciezko na nowo przyswoić kolejne fakty.
Było juz troche lepiej No ale wracamy do poczatku.
Pozdrawiam ciepło z mroźnej małopolski.

8,314

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.

Little, to i tak juz trwa dobre kilka lat big_smile

Jot? Co sie stalo jaki filmik? Glowa do gory !

8,315

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.

Autre, może dołączysz do spotkania w niedzielę w Warszawie? (przez moją chorobę i nawał pracy nie odzywałam się w okresie międzyświątecznym, ale teraz byłaby szansa pogadać).

Może inne dziewczyny (chłopaki) chętne? wink

8,316

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.

Hej dziewczyny,
dziękuje za gratulacje, nawet nie wiecie jak ja się cieszę, strasznie mi ulżyło; oby to był dobry nowy początek nowego wszystkiego.

Agnieszko, trzymam kciuki za rzucenie palenia; to jest jednak jeden z tych mniej sensownych nałogów, naprawdę szkoda zdrowia i pieniędzy.

vero, faktycznie dużo podobieństw między nami smile Teraz zwróciłam uwagę na coś jeszcze, napisałaś: "W kwestii złości chyba jest mi najtrudniej. Ja złoszczę się zawsze na wszystko sama w sobie, nigdy na kogoś, żeby go nie urazić. To jest problem, bo tym samym zgadzam się na bylejakość". Ja mam dokładnie tak samo! Nie potrafię się na kogoś rozgniewać nawet gdy jawnie i z pełną premedytacją mnie krzywdzi. Zawsze takie osoby usprawiedliwiam: że pewnie miały coś innego na myśli, albo ja coś opacznie odebrałam itp. Czasem mi ludzie otwierają oczy jak bardzo jestem naiwna i często zwyczajnie wykorzystywana. To jest smutne.

_v_, ja to bym się z Wami bardzo chętnie spotkała ale do stolicy na jeden dzień to trochę za daleko jak dla mnie niestety. Bawcie się dobrze smile

Melpomeno, dlaczego zamilkłaś? sad

8,317

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.

Hej. Przyszlam was odwiedzic wink
Jak sie macie w nowym roku moi drodzy? 2016 odszedl w niepamiec, w koncu smile

8,318

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.

Mnie dopadła jakaś nocna bezsenność. Nie stać mnie na zbyt wiele, choć czytam Was na bieżąco. Ostatnie dni to dla mnie koszmar, dzisiaj posypalam się kompletnie i mam wrażenie jakbym znów była na początku tej całej drogi z piekła i przechodzę to chyba gorzej. Pustka i jedna wielka rozpacz, której nie potrafię powstrzymać. Tak zupełnie stuprocentowo mam dość.

Po jakim czasie poczuliscie w terapii, że ruszyliscie do przodu? Ja czuję się okropnie, znacznie wzrosła moja świadomość w wielu kwestiach lub da rzeczy które po prostu wiem od dawna, ale mimo to nie potrafię się ruszyć z punktu wyjścia.

8,319

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.

_v_, żałuję bardzo, ale gdy Ty wyzdrowiałaś, to teraz mnie dopadło.  Może i jestem aktualnie bardzo pociągająca, ale w niedzielę odpada, za to chętnie w kolejną - powinnam już wyobrazić :-) Bardzo chciałabym się spotkać.

Spanielko, gratuluję pracy. Podniosło się Twoje poczucie własnej wartości? :-)

Aguś,rzucaj te fajki. Myślę, że gdy ktoś naprawdę dba o siebie,to się nie truje :-)

Po jakim czasie ruszylam do przodu? Pierwszy moment był taki, gdy przestałam płakać i czuć się jedyną winną tego rozstania. Drugi- gdy zrozumiałam, że też byłam winna i mam tematy do przepracowania i gdy wybaczyłam sobie, że robiłam to,co uwazalam za słuszne i sie starałam. Trzeci - gdy skupiałam się na sobie pytając czego mi potrzeba,czego ja chcę. Musisz zrozumieć,że Twojego partnera już nie ma i świadomie zgodzić się na pozegnanie go i tego, jak byłaś traktowana. Było pewnie cudownie, ale było również źle. Teraz nie ma was i co, masz się smucic przez resztę życia? Ja tylko czekam na wiosnę i wyjazdy. Np. nigdy nie jadłam toruńskich pierników i obiecałam sobie (do d... z dietą), że w tym roku wpadnę do Torunia właśnie. Takie małe plany dla siebie sobie rób a zobaczysz ile w tym radości :-) Kciuki trzymam za was wszystkich :-*

Nie obiecuję, że będzie łatwo.
Ale obiecuję, że będzie warto
smile

8,320

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.

Hej smile

Witam wszystkich po dlugiej przerwie, i ciebie Spanielko cieplo sciskam wink
Tak jak pisalam przed swietami tak i zrobilam. Intuicyjnie czulam chyba ze cos sie wydarzy waznego dla mnie. Poczulam nagla potrzebe, wrecz przymus odsuniecia sie od wszystkich i pobycia samej ze soba tylko.
I wiecie co sie stalo?  Kto do mnie przyszedl gdy zostalam sama? Moja bratnia dusza mnie odnalazla smile
Zupelnie nagle, niespodziewanie pewnego grudniowego dnia na mojej drodze stanal czlowiek z ktorym poczulam niesamowita wiez od pierwszych minut rozmowy. Porozumienie mentalne, emocjonalne, charakterologiczne w 100% .  Wszystko bylo tak naturalne, normalne i tak oczywiste ze wiedzielismy oboje ze bedziemy razem. I jestesmy smile
Wiem dzis ze bylam doskonale gotowa na pojawienie sie tej osoby wlasnie w tamtym momencie. Przepracowalam wszystko przez ostatnie kilka miesiecy co moglam aby poczuc szczescie i radosc z bycia soba. Zrobilam Magie, afirmacje i prawo przyciagania. I teraz wiem ze wiara i energia ktora nosimy w sobie materializuje sie predzej czy pozniej w naszym zyciu w postaci milosci i drugiej osoby ktora z nami wspolgra na tym samym poziomie.
Wazne aby szczerze przyjrzec sie sobie i temu co chce sie w sobie zmienic. Reszta przyjdzie sama, nalezy byc tylko cierpliwym.

8,321

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.

Mel nawet nie wiem jak mam ubrać w słowa swoją radość !
Gratulacje! tyle przeszłaś i  włożyłaś dużo pracy nad sobą i widać tego cudowne rezultaty smile
To też żywy przykład dla Nas wszystkich, że jest nadzieja smile
Cudownie się Ciebie czyta smile
Ja mam dziwne poczucie, że tkwię w miejscu. Ciągle w tyle głowy mam strach przed tym, że go spotkam gdzieś na mieście. Myśli o nim coraz mniej, ale mętlik w głowie coraz większy. Odpuściłam randkowanie - jeszcze nie jestem gotowa. Nastawiam siebie na wyciszenie i słuchanie samej siebie.
Jak u Was ? smile

8,322

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.

Dziekuje Aguś, szczerze i z całego serca smile
Przeszłam sporo, ale nie mniej i nie więcej niz każdy z nas tutaj. Miałam takie same chwile watpliwości i załamań, jak i reszta ale starałam sie cały czas przeć do przodu, wypierałam z głowy mysli że mogę utknąć w miejscu bądź nie daj boże cofnąć sie. Nie myslałam o ex więcej niż to było konieczne i nie więcej niż nakazywał zdrowy rozsądek. Im bardziej byłam emocjami dalej od niego i naszego rozstania tym mocniej czułam że rosnę w duchową siłę i pewniej stałam na nogach. I co najważniejsze - myslami byłam, a raczej jestem tylko w teraźniejszości. Przeszłość nie ma żadnego znaczenia bo juz minęła. Przyszłośc jeszcze nie nadeszła, wiec starałam sobie nie kłopotać głowy tym co kiedys sie być może wydarzy. Skupiłam sie na sobie maksymalnie jak to możliwe. Ktoś powie, że to egoizm... owszem ale zdrowy i taki który zaprocentował bo sprowadził do mojego życia właściwego człowieka. Skąd wiem że jest właściwy? Bo jest taki jakim ja sie własnie stałam - szczęsliwy, pozbawiony lęków i uprzedzen, spokojny i stabilny emocjonalnie. I to mi wystarczy za wszystko smile
Wiem, że kazdy tutaj jest w stanie osiągnąc to samo, czasem trzeba tylko troche wiecej czasu, czasem troche wiecej skupienia... Ale każdy kto juz raz w tą drogę wyruszy predzej czy pózniej dotrze do celu. A tam już tylko szczęście i spokój duszy na nas czeka smile

Posty [ 8,285 do 8,322 z 8,471 ]

Strony Poprzednia 1 217 218 219 220 221 222 223 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin
© www.netkobiety.pl 2007-2016