Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę. - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.

Strony Poprzednia 1 2 3 4 224 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 39 do 76 z 8,512 ]

39

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.

Słodkie słówka, zapewnienia. Czy aby nie za szybko? Hheheh. A pozniej poznam go i wcale tak rozowo nie jest, więc uciekam też jak od byłego! big_smile

'She's the kind of girl you dream of'
"Mało pewne siebie kobiety zawsze będą biec za tym, czego nie mogą mieć, szukać czegoś czego nie ma."
Nie ma możliwości obdarzenia najgłębszym uczuciem jakim dysponuje człowiek, kogoś, kto nie jest dla ciebie dobry i traktuje cie nie tak jak byś chciał. Zakochanie w wyobrażeniach.
|Tylko pod mailem|
Reklama
Zobacz podobne tematy :

40

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.
thepass napisał/a:

Słodkie słówka, zapewnienia. Czy aby nie za szybko? Hheheh. A pozniej poznam go i wcale tak rozowo nie jest, więc uciekam też jak od byłego! big_smile

Co prawdo to prawda, mój przez pierwsze pół roku też był słodki jak cukierek, powiem szczerze trochę mnie to drażniło i wydawało się być dość sztuczne. Teraz się okazuję że intuicja mnie nie zwiodła, że to wszystko po to by zdobyć kobietę, jak już uległam to wiadomo....

Autor wątku wydaje się być szczerym do bólu, przelewa na forum to co aktualnie siedzi w jego głowie i dobrze.

41

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.

Moja określiła to "naciąganiem słów, bym jej nie rzucił". Nie ma to jak szczerosc w budowaniu relacji. Wszystko po to by kogoś zdobyć. Rozumiem, że zdobyć kogoś to jakis cel jest, ale nie wiem do konca jaki. Facet okej, do lozka powiedzmy, ze chce sobie "zaliczyć". A kobieta? Jakos ciezko mi pomyslec, że chciałaby mnie "zaliczyc" i to po to chciała mnie zdobyc. Jaki to cel.

'She's the kind of girl you dream of'
"Mało pewne siebie kobiety zawsze będą biec za tym, czego nie mogą mieć, szukać czegoś czego nie ma."
Nie ma możliwości obdarzenia najgłębszym uczuciem jakim dysponuje człowiek, kogoś, kto nie jest dla ciebie dobry i traktuje cie nie tak jak byś chciał. Zakochanie w wyobrażeniach.
|Tylko pod mailem|
Reklama

42

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.

Pytasz jaki to cel.. a ja Ci powiem: łózko czy "zdobycie", ot tak - dla zdobycia (w przyp. kobiety) to jedno i to samo, bo chodzi o dowartościowanie. ZAWSZE. Nic innego. Szukanie aprobaty i miłości na zewnątrz siebie. Trudno zbudować cokolwiek trwałego z kimś, kto aby siebie kochać, musi przeglądać się stale w oczach coraz to innych partnerów, "zdobyć" cały świat.
Tylko współczuć, z serca takim osobom. Szczerze. I szukać kogoś prawdziwie świadomego. smile

43

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.

Chyba tak, byle sie dowartosciować. Czasem lepiej zyc w nieswiadomosci. Kiedys była komuna, nie było mediow, wolnosci slowa. Ludzie inaczej sie wiązali i w ogole nie wiedzieli, ze moze byc inaczej, lepiej, a o gorszym nie ma co wspominac. Teraz mozemy wszedzie posluchac jak to jest u ludzi z drugiego kranca Polski w jednej chwili. Chyba trzeba przestac byc idealistą, bo to coraz bardziej dziecinne sie robi.

'She's the kind of girl you dream of'
"Mało pewne siebie kobiety zawsze będą biec za tym, czego nie mogą mieć, szukać czegoś czego nie ma."
Nie ma możliwości obdarzenia najgłębszym uczuciem jakim dysponuje człowiek, kogoś, kto nie jest dla ciebie dobry i traktuje cie nie tak jak byś chciał. Zakochanie w wyobrażeniach.
|Tylko pod mailem|

44

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.

Nie zgodzę się, że lepiej żyć w nieświadomości. To samo zresztą usłyszałam kiedyś od nałogowego zdrajcy, z którym byłam. I wiesz co było najlepsze? Sam twierdził, że "zdrada to nieprzekraczalna granica"- w jego kierunku chyba wink oraz: sam kiedyś był zdradzany i ponoć bardzo to przeżył. wolał nie wiedzieć, bo wtedy na 100% by z nią był. Żałosne..za wszelka cenę chciał z nią być, pomimo domysłów, byle tylko zachować status quo, czyli zamiatać wszystko pod dywan i od czasu do czasu ochłapy uwagi.
I wiesz czego go to "nauczyło"?
Że opłaca się "robić swoje" na boku, byle nie mówić i nie ma tematu.

Ktoś mi powie, "biedny facet..tak go życie przemieliło, że teraz sam sprawiedliwość wymierza". A ja mówię: niezły ferdek kiepski z niego.
Z gówna można wyjść na dwa sposoby: wyczołgać się z niego i wszędzie zostawiać za sobą lepkie ślady, albo wejść pod prysznic i obejsrane ciuchy wyrzucić do kosza wink
Można konstruktywnie podejść do sprawy- jak autor wątku, albo użalać się nad sobą bez końca i obarczać świat zew. o całe zło - bo każda 'zemsta' jest użalaniem się.

Także tak wink Ja zdecydowanie wolę prawdę nad 'słodka nieświadomość' bycia robiona w ..

45

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.

Fakt jest fakt, ale zalozmy - chciala mnie zdobyc by sie dowartosciowac. Zdobyła, zostawiła. Po co drazyc temat?
Wiadomo, kazdy chce wiedzieć czemu to sie dzieje, czemu to sie stało, ale jak dostaje sie odpowiedź "nie wiem, tak wyszło, nie planowałam tego" to krew zalewa i wychodzi, że tak naprawde jedyną nieświadomą osobą była ta osoba, która to sprokurowała (np zdradę).

'She's the kind of girl you dream of'
"Mało pewne siebie kobiety zawsze będą biec za tym, czego nie mogą mieć, szukać czegoś czego nie ma."
Nie ma możliwości obdarzenia najgłębszym uczuciem jakim dysponuje człowiek, kogoś, kto nie jest dla ciebie dobry i traktuje cie nie tak jak byś chciał. Zakochanie w wyobrażeniach.
|Tylko pod mailem|

46

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.

Podoba mi się Elle88 to co piszesz. To chyba wynika też trochę z charakteru, kiedyś uważałem że mam z tym problem. Nigdy nie lubiłem przesadnie 'słodzić' bo od tego wypadają zęby. Już w czasach szkoły podstawowej wiedziałem że jeśli kogoś nie lubię to dlatego że go nie lubię, nie wahałem się tego powiedzieć, bo po co kłamać?

Dzisiaj już nie postrzegam tego jako problemu, bo przez te lata zmieniałem często środowisko jakie mnie otaczało a mimo wszystko prawdziwi przyjaciele pozostali przy mnie.
Nie dlatego że machałem im nad głowami kijem ze słodkimi cukierkami.

Fakt jest fakt, ale zalozmy - chciala mnie zdobyc by sie dowartosciowac. Zdobyła, zostawiła. Po co drazyc temat?
Wiadomo, kazdy chce wiedzieć czemu to sie dzieje, czemu to sie stało, ale jak dostaje sie odpowiedź "nie wiem, tak wyszło, nie planowałam tego" to krew zalewa i wychodzi, że tak naprawde jedyną nieświadomą osobą była ta osoba, która to sprokurowała (np zdradę).

A co to kogo obchodzi? Tak szczerze? Walić to smile fakt dokonany. Nie analizuj tego, bo dojdziesz do wniosku że to Twoja wina, zresztą bardzo błędnego.
Dlaczego jest tak że biegałem i się przed nią płaszczyłem? Czy przypadkiem dlatego że poczułem się niedowartościowany? Bo taka wspaniała osoba mnie zostawiła?

Widocznie Wasz związek przeszedł do kolejnego etapu jaki następuje po zauroczeniu i stwierdziła że dowartościowanie odleciało razem z motylami. Ja to nazywam niedojrzałością i tak bywa. Dochodzi do tego kwestia wieku, czasami młodzi ludzie, będący pierwszy raz w związku po prostu oczekują czegoś więcej, jakiejś wyimaginowanej tęczowej krainy po której biegają różowe kucyki, latają kolorowe motylki a na drzewach rosną czerwone serduszka.
Potem okazuje się że nadal są w tym samym miejscu i zaczynają się bać, tak bardzo że uciekają.

Cold as ice

47 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-04-02 16:48:04)

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.

Nie był to nasz pierwszy związek, ani nawet nie drugi i na pewno nigdy winy na siebie nie biore, gdy jej nie widze logicznie. Wydawalo sie, ze zna swoje oczekiwania, jest swiadoma tego czego potrzebuje, a tu jednak wyszła ta niedojrzalosc. Analizowac staram się po to, by nie popełnic drugi raz tego samego błędu. Teraz mysle błędem było zbyt mocne zaangażowanie z mojej strony, kiedy nawet sama mi opowiadała o swoich wadach, a ja pomyslalem, ze nie wpłynie to na przetrwanie naszej relacji (bo to że będe miał ją pod kontrolą byłem pewny). Jak widac wszystko mylne, bo i kontroli nad samym sobą nie miałem. Zmieniło mi się myślenie przez to, że pociągała mnie fizycznie jako pierwsza w zyciu i chcialem z nią realizować plany rozwoju seksualnego, o, tak to nazwe. Nie udalo się, więc rozczarowanie. Nic wiecej mnie pewnie nie trzymało przy tym, a przynajmniej dzis tego nie widze. Co najwyzej miałbym ciagle problem z jej humorami, bo bardzo sie litowałem jaka ona biedna i nieszczęśliwa.

'She's the kind of girl you dream of'
"Mało pewne siebie kobiety zawsze będą biec za tym, czego nie mogą mieć, szukać czegoś czego nie ma."
Nie ma możliwości obdarzenia najgłębszym uczuciem jakim dysponuje człowiek, kogoś, kto nie jest dla ciebie dobry i traktuje cie nie tak jak byś chciał. Zakochanie w wyobrażeniach.
|Tylko pod mailem|

48

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.
thepass napisał/a:

(bo to że będe miał ją pod kontrolą byłem pewny) Zmieniło mi się myślenie przez to, że pociągała mnie fizycznie jako pierwsza w zyciu i chcialem z nią realizować plany rozwoju seksualnego, o, tak to nazwe. Nie udalo się, więc rozczarowanie. Nic wiecej mnie pewnie nie trzymało przy tym, a przynajmniej dzis tego nie widze. Co najwyzej miałbym ciagle problem z jej humorami, bo bardzo sie litowałem jaka ona biedna i nieszczęśliwa.

Celowo wyciąłem pewne myśli z tego zdania bo nie składam tego w całość. Po przeczytaniu odnoszę wrażenie że chciałeś sobie wytresować coś co powinno przyczyniać się do rozwoju seksualnego. A teraz masz pretensje bo się zaangażowałeś?
Poważnie tak to wyglądało?
Proszę rozwiej moje wątpliwości zanim powiem o jedno słowo za dużo wink

Cold as ice

49

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.

Wiecie co, kiedyś myślałam, że to pięknie być wspaniałomyślnym - ludzie to nie roboty, działają pod wpływem emocji itp..
Dziś myślę: zdrada leży w charakterze. Ja miałam również okazje, wiele okazji.. ale nawet w czasach największego kryzysu, nikt nie mógł się do mnie zbliżyć. Nie że taka święta jestem wink Myśli różne były, wiadomo. Gdy frustracja rośnie, a w domu tylko chłód i lód, ciężko nie myśleć o tym "jakby to było fajnie z jakimś innym Bolkiem" - po prostu PSTRYK, o! i już jest fajnie..a "Stary" niech się martwi, niedobry był to niech się martwi teraz! no ale nie skorzystałam.. i nie żałuję. Pomimo wszystko. Możliwość wyjścia z klasą z największego gówna i spojrzenia sobie w lustro w oczy- niczym weteran wojenny, co to nie brał jeńców tongue

A kiedy emocje opadną poczucie wygranej.. tego nie kupisz kartą mastercard !
to tak pół żartem..

Ale powiem jedno: nie ma jakiejś reguły, która mówi, że nie da się odbudować związku po zdradzie (w rozumieniu: zbudować go od początku raczej, na innych zupełnie, zdrowych zasadach). Ale dlaczego tak niewielu się to udaje..?
Ano właśnie dlatego, że nie starczą same chęci, "bo do tanga trzeba dwojga" nanana ..nawet i nie w tym rzecz wink
Chodzi o ŚWIADOMOŚĆ. Podniesienie świadomości do punktu, w którym to zdrajcy CHCE SIĘ nad sobą pracować.
W większości przypadków jest to niestety próba przemówienia mu do rozumu argumentami logicznymi. Błąd. Logika bez przeprogramowania tego, co mu siedzi w podświadomości, da efekt zbliżony do spryskania odświeżaczem pokoju, gdzie wali jadem kiełbasianym od spoczywającego tam trupa..

Dlatego osobiście wybieram drogę wyciągnięcia wniosków, współczucia i zrozumienia dla zdradzacza? -owszem, czemu nie..Wybaczenie? Owszem, jak najbardziej. Powrót? No wayyyyz big_smile no, chyba że po latach latach.. wtedy można domniemywać jakąs realną zmianę, ale tak..

50

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.
iceman napisał/a:
thepass napisał/a:

(bo to że będe miał ją pod kontrolą byłem pewny) Zmieniło mi się myślenie przez to, że pociągała mnie fizycznie jako pierwsza w zyciu i chcialem z nią realizować plany rozwoju seksualnego, o, tak to nazwe. Nie udalo się, więc rozczarowanie. Nic wiecej mnie pewnie nie trzymało przy tym, a przynajmniej dzis tego nie widze. Co najwyzej miałbym ciagle problem z jej humorami, bo bardzo sie litowałem jaka ona biedna i nieszczęśliwa.

Celowo wyciąłem pewne myśli z tego zdania bo nie składam tego w całość. Po przeczytaniu odnoszę wrażenie że chciałeś sobie wytresować coś co powinno przyczyniać się do rozwoju seksualnego. A teraz masz pretensje bo się zaangażowałeś?
Poważnie tak to wyglądało?
Proszę rozwiej moje wątpliwości zanim powiem o jedno słowo za dużo wink

Oops.. tez proszę o słowo wyjaśnienia, bo brzmi to nie za kolorowo wink
"Plany rozwoju seksulanego" mhm, skąd ja to znam hahhaha

Ja też się wypisałam z kilku takich 'lekcji', to nie dziwota że poszukał bardziej skorej do trzymania się reguł Kobity, "zaplanowanej"
O luuudzie.. smile

Ale miejmy nadzieje, że w tym wypadku to przejęzyczenie autora.

51 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-04-02 17:36:53)

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.
iceman napisał/a:
thepass napisał/a:

(bo to że będe miał ją pod kontrolą byłem pewny) Zmieniło mi się myślenie przez to, że pociągała mnie fizycznie jako pierwsza w zyciu i chcialem z nią realizować plany rozwoju seksualnego, o, tak to nazwe. Nie udalo się, więc rozczarowanie. Nic wiecej mnie pewnie nie trzymało przy tym, a przynajmniej dzis tego nie widze. Co najwyzej miałbym ciagle problem z jej humorami, bo bardzo sie litowałem jaka ona biedna i nieszczęśliwa.

Celowo wyciąłem pewne myśli z tego zdania bo nie składam tego w całość. Po przeczytaniu odnoszę wrażenie że chciałeś sobie wytresować coś co powinno przyczyniać się do rozwoju seksualnego. A teraz masz pretensje bo się zaangażowałeś?
Poważnie tak to wyglądało?
Proszę rozwiej moje wątpliwości zanim powiem o jedno słowo za dużo wink

Ale ja o tym nie byłem nawet świadomy. Ona tym bardziej, bo opowiadałem jej że u mnie nic z "tymi rzeczami". Dopiero pozniej zauwazylem, ze widzialem jej bliskosc i to że mogłaby mnie czegoś nauczyć, że obudzic we mnie uczucia wyższe. Tzn ja ją też, takie obopolne korzysci, tyle że ja ją życiowo bardziej. Pierwsze zakochanie z pożądaniem, wiec pewnie to trzymalo mnie w zaangazowaniu, no i ten zal ze jej tak zle w zyciu, a ja jej wielce pomoge i nie dalem rady. Rycerzyk sie wbił. Byla calkiem inna niż moje byłe i nie miała NIC z nimi wspolnego, ani jednej cechy (choc wiele nie poznałem). Prawda mi jest też potrzebna, jeśli widzisz to inaczej niż ja.

Ofc to nie miało zabrzmiec, ze jakbym sie zakochał tylko dla seksu. Tyle ze pierwszy raz pożądanie poczuć w wieku 20 paru lat, to troche dziwne...

'She's the kind of girl you dream of'
"Mało pewne siebie kobiety zawsze będą biec za tym, czego nie mogą mieć, szukać czegoś czego nie ma."
Nie ma możliwości obdarzenia najgłębszym uczuciem jakim dysponuje człowiek, kogoś, kto nie jest dla ciebie dobry i traktuje cie nie tak jak byś chciał. Zakochanie w wyobrażeniach.
|Tylko pod mailem|

52 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2014-04-02 17:45:36)

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.

Tak.. znajomo brzmi Twoja historia.
No właśnie "historia" smile Nie uważacie, że cierpienie i ból tak naprawdę pojawia się dokładnie w momencie, kiedy do faktu/doświadczeń dorobimy odpowiednią HISTORIĘ w swojej głowie?
Bez historyjki, nie ma się do czego emocjonalnie odnieść. Ot, coś się wydarzyło, -auuu au, może nawet zabolało?
I w tym momencie wkracza mózg: " Ty bidulko Ty! Jak ten sk... mógł Ciebie, taka bidulinkę/bidulka  potraktować, no? Masz Ci to gad jeden.." -i tu pierwszy rzut wspomnień (najpierw cierpiętnicze- bo jak to, przecież ja tyle dla niego! i co, nie liczy się?!! ;O) Po chwili te dobre, podtrzymujące iluzję naszej wspaniałej legendy "MY -na zawsze razem <3" wink
I już mamy.. jakby ktoś piłą tarczową rżnął przez serducho.

Ach..lubimy te nasze historie. Czym życie byłoby bez nich? wink

Ludzki mózg potrafi byc naszym największym wrogiem, to prawda..

53

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.

Czymże byłby świat bez emocji? Z resztą to ona nauczyła mnie rozmów emocjonalnych, opisywania przeżyć. Coś jak autor tematu. W podobny sposób pisała i ja zacząłem tak pisać. Później spotkania, na których realizowaliśmy to o czym pisaliśmy. Jakbyśmy pisali własną historię i zapisali własne uczucia. I jak to tak koniec? Przecież napisaliśmy, że będzie różowo!

'She's the kind of girl you dream of'
"Mało pewne siebie kobiety zawsze będą biec za tym, czego nie mogą mieć, szukać czegoś czego nie ma."
Nie ma możliwości obdarzenia najgłębszym uczuciem jakim dysponuje człowiek, kogoś, kto nie jest dla ciebie dobry i traktuje cie nie tak jak byś chciał. Zakochanie w wyobrażeniach.
|Tylko pod mailem|

54 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2014-04-02 17:59:51)

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.

To skoro czegoś Cię nauczyła, to może nie była taka zła wink

Banał nad banały, ale ci ludzie, co nas zostawiają, chciał nie chciał zawsze czegoś nas uczą. Kwestia czy wykorzystamy to dla siebie, czy pogrążymy  w rozpaczy za utracona iluzją. Iluzją - bo co by nie mówić, miłość to zawsze DECYZJA (nie mówimy tu o zakochaniu, motylkach i "małpich gajach"), wszystko co opiera się na skrajnych emocjach jest fajne, jest 'hajem', i daje powera, ale za cholerę miłością nie jest.
Nie ma za czym płakać.

I z drugiej mańki - skoro miłość to decyzja, czyli pewność, bezpieczeństwo, oddanie i spokój (na tych wyższych wibracjach), to nie powoduje cierpienia i żalu, bo po prostu trwa.
Jednak lubimy żyć w iluzji - jest dużo ciekawsza niż taka spokojna, 'nudnawa' miłość wink
Trzeba pozwolić ludziom żyć wg swojej 'definicji' miłości. I może rozstania tego m.in. maja uczyć.

55

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.

Nie wiem, pewnie mną też kieruje wewnętrzny egoizm, bo nie dostałem to czego mi obiecywała. To co zaczęło być moim pragnieniem. To że będzie nawet wtedy, gdy będzie źle. Tak właśnie ludzie kreują się na wartościowych, a później znikają. Każdy ma prawo do decyzji i bycia szczęśliwym, czy też usatysfakcjonowanym znajomością, ale prosze... niech nie wmawia, że jest dobrze i tego chce, gdy tak nie jest. Że spełniam oczekiwania, a za 2 dni już nie spełniam.

'She's the kind of girl you dream of'
"Mało pewne siebie kobiety zawsze będą biec za tym, czego nie mogą mieć, szukać czegoś czego nie ma."
Nie ma możliwości obdarzenia najgłębszym uczuciem jakim dysponuje człowiek, kogoś, kto nie jest dla ciebie dobry i traktuje cie nie tak jak byś chciał. Zakochanie w wyobrażeniach.
|Tylko pod mailem|

56

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.
thepass napisał/a:

Nie wiem, pewnie mną też kieruje wewnętrzny egoizm, bo nie dostałem to czego mi obiecywała. To co zaczęło być moim pragnieniem. To że będzie nawet wtedy, gdy będzie źle. Tak właśnie ludzie kreują się na wartościowych, a później znikają. Każdy ma prawo do decyzji i bycia szczęśliwym, czy też usatysfakcjonowanym znajomością, ale prosze... niech nie wmawia, że jest dobrze i tego chce, gdy tak nie jest. Że spełniam oczekiwania, a za 2 dni już nie spełniam.

Haha. A jeśli Ci powiem, że jesteś w 99,9% przypadków takich 'niby-związków' kończonych z w/w powodu?
Niedojrzałość i unikanie bliskości emocjonalnej. Ona pewnie tego nawet nie robi świadomie. Pomyśl.. wink

Nie możesz wymagać od 5 latki, by nie pchała palców w ognisko, bo się poparzy.
Tak to mniej więcej działa w przypadku "dorosłych dzieci", które bawią się w związki.

57 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-04-02 18:20:47)

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.

Ale cholera, ona byla wcześniej w związkach nawet kilku letnich! To jak mogła pozniej zachowac sie w taki sposob? Nie mam pojęcia jak to sie stało, że nie rozczytałem jej do konca. A wydawalo sie, że rozpracowalem ją od stop do glow i rozumiem ją bardziej niz ona siebie sama (i tym ją zaskakiwałem, że wiem co dla niej dobre). Niby zwiazek, niby uczucie. Nie wiem czy mam sie smiac czy płakać.

Wiadomo, ze nieswiadoma była, gdy usłyszałem za 2 dni, że nie wie czemu, ale juz nic nie czuje. Sama siebie nie rozumie. Unikam juz takich dziewczyn, ktore nie znają swoich reakcji. Takie zrzucanie odpowiedzialnosci za wszystko na partnera. I niby cos przyciąga, że sie tej osobie pomoże, bedzie zadowolona i zobaczy dobry kierunek w tym, a tu nagle nicość.

'She's the kind of girl you dream of'
"Mało pewne siebie kobiety zawsze będą biec za tym, czego nie mogą mieć, szukać czegoś czego nie ma."
Nie ma możliwości obdarzenia najgłębszym uczuciem jakim dysponuje człowiek, kogoś, kto nie jest dla ciebie dobry i traktuje cie nie tak jak byś chciał. Zakochanie w wyobrażeniach.
|Tylko pod mailem|

58

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.

Nie zastanowiło Cię, że tyle związków za nią i wciąż szuka?
Mnie dziś taka informacja dałaby do myślenia. Wcześniej też jakoś mi to "umknęło" wink
Wyidealizowałeś ją, ale to już wiesz. Reszta rzeczy nad którymi się zastanawiasz to Twoje projekcje na jej temat, a fakty znasz.

"Sam/sama siebie nie rozumiem" to klasyka.
Trudno dodać coś więcej.

59 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-04-02 18:39:15)

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.

Wiadomo, bo za mało było spotkań, bym wiedział jak to z nią jest. Ale ja o tym wiedziałem od początku - tyle, że pozostawiła mnie w momencie myślenia ciekawe jaka jest w innych sytuacjach. Ciekawość + pożądanie. No i co z tego wychodzi? Ona taka pewna, że nic z tego, gdy ja ją przecież dopiero poznaje. A ona to juz mnie niby zna? Jakby coś ją maksymalnie ode mnie odepchnęło. Nie wiem co i nie wiem jak można zmienić "zdanie" w tak krotkim czasie (a raczej uczucia, bo potwierdzała je bardzo często i nie słowami). Z reszta ja miałem gdzies te uczucia, naprawde. Wazne było dla mnie jej dobro, szczescie i to jak sie czuje, ALE jednak górowała chemia nad tym, dla mnie nowe odczucie i myslalem, ze ona ma to samo. I pytam jak mozna nie tęsknić za tą chemią?

Zastanawiało mnie, ale kreowała się na taką, że po prostu złe wybory w życiu podejmowała, często pod presją rodziny, znajomych i tego, że po prostu ma ciężko w życiu. Teraz chce sie wydostać z związku w którym nie ma akceptacji, szacunku, zrozumienia oraz jest traktowana przedmiotowo. Prawie sie nie spotykają nawet i zobaczyła, że jestem tym kogo szukała caałe życie, bo mam wartości, zasady i tak dalej - że wreszcie sie znaleźliśmy takim przypadkiem, tak daleko. Te miłosne historie to co rusz ciekawsza... miałem do tego nie wracać, ale jakoś tak czasem wychodzi i sie przypomina.

I tak, też zgłupiałem i nie wiem jak do tego doprowadziłem. Dla mnie to taki absurd i wstyd dziś jest...

'She's the kind of girl you dream of'
"Mało pewne siebie kobiety zawsze będą biec za tym, czego nie mogą mieć, szukać czegoś czego nie ma."
Nie ma możliwości obdarzenia najgłębszym uczuciem jakim dysponuje człowiek, kogoś, kto nie jest dla ciebie dobry i traktuje cie nie tak jak byś chciał. Zakochanie w wyobrażeniach.
|Tylko pod mailem|

60

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.

Nie wstydź się, nie ma powodu.
Chemia potrafi zrobić niezłą siekę z mózgu. Stąd złudzenie - "połóweczek" wink
I bielmo na oczach, które każde NIE interpretuje na TAK, albo MOŻE.

Ja miałam szczęście, bo chemii nie odczuwałam w stosunku do zdradzacza, inaczej byłaby masakra.

Skoro chemia opadła i widzisz, że nie było wiele poza nią, to czym się przejmujesz? Chyba tylko przyszłością i czarnymi scenariuszami, że "takiej już nie spotkasz", bo innego powodu nie ma? :>

61 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-04-02 19:11:39)

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.

U mnie chemia nie opadła, bo wiem że choćby patrząc na nią samą (podziwiając) byłoby MI przyjemnie. Ona była specyficzna. Reszta osob jakos jest dla mnie podobna, które poznaje, a ona dawała mi inne emocje i tak wpadła w mój umysł bardzo dobrze. Też wiedziała czego chce i jak to spelnic, wiec rozumienie bez słów. Tak jak mowilem, jeśli ja miałem kilka dziewczyn wczesniej, tez mam sporo kolezanek i po prostu nic nie ma w tym i nigdy nie było to zastanawialem sie czy cos jest nie tak  ze mna. I nagle ona. I teraz znowu mam czekac cwierc wieku by znowu spotkac kogos takiego? Nie ma takich osób jak ona, bo ona jest w mniejszości, ukrywa się. Takie osoby maja zawężone pole "wyboru" partnera. Byc moze dlatego ze nie jest normalna, ale czy ja jestem? Nie byłoby mnie tu, gdyby tak było.

'She's the kind of girl you dream of'
"Mało pewne siebie kobiety zawsze będą biec za tym, czego nie mogą mieć, szukać czegoś czego nie ma."
Nie ma możliwości obdarzenia najgłębszym uczuciem jakim dysponuje człowiek, kogoś, kto nie jest dla ciebie dobry i traktuje cie nie tak jak byś chciał. Zakochanie w wyobrażeniach.
|Tylko pod mailem|

62

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.

To ile czasu minęło, że chemia nie opadła?
Musisz być cierpliwy..

Ty piszesz o ćwierćwieczu, proszę Cię.. Ja czekam ponad 30 lat wink

63

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.

Ile minęło? Rok? Ja nie wierze, że kiedykolwiek to opadnie u mnie, bo zostawiła mnie w momencie, kiedy u mnie był wybuch tych uczuć. Ten stan najwyższy tego. Po prostu zamroziłem te uczucia, czy tam uśpiłem, ale wiem że jakbym ją zobaczył teraz to ... no tylko ślinka cieknie. Tak powiem. Jak zwierz dosłownie zacząłem sie czuć przez nią, bo na ogół jestem spokojny, a przy niej to taki też wyrzut siły. Ale ona o tym nie wiedziała, powstrzymywałem się. Aż oddychać nie mogłem dosłownie, tak jej pragnąłem. Ja nie wiem, uwielbiam takie reakcje. Tak na mnie działała.
I chemii nie poczułas nigdy? Nie wierze.
A cierpliwy? Nie zalezy mi na tym, by kogos mieć. Tak przypadkiem sie pojawiła, naobiecywała, ucieszyłem się, że ktoś może rozumieć moją sytuacje, oraz pewne reakcje i nagle nie ma jej. I zastanawiasz się gdzie była prawda w tym, gdzie to sie zaczęło, czemu i czemu sie skonczylo. I czemu ja nadal to czuje, a ona nie. Winić siebie jak pisałem nie winie, choć przystępny to ja nie jestem i rozumiem, że to może odpychać.

'She's the kind of girl you dream of'
"Mało pewne siebie kobiety zawsze będą biec za tym, czego nie mogą mieć, szukać czegoś czego nie ma."
Nie ma możliwości obdarzenia najgłębszym uczuciem jakim dysponuje człowiek, kogoś, kto nie jest dla ciebie dobry i traktuje cie nie tak jak byś chciał. Zakochanie w wyobrażeniach.
|Tylko pod mailem|

64

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.

Rok to sporo..martwi jednak, że Ty uważasz, że to nie minie. Bo tak naprawdę dopóki w to wierzysz, chcesz wierzyć, dopóty będziesz tak się czuł i ..co tu dużo gadać, potwornie cierpiał. Zawsze rozwiązanie jest w głowie- najtrudniejsza jest konsekwencja by nie wracac do starych schematów myślenia.

To co piszesz o jej "wyjątkowości" i sobie, trochę mi intuicyjnie podpowiada, że chodziło o sferę seksualną, nietypowe upodobania..dobrze kminię? wink

65

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.

Bardzo ciekawy i fajny temat.

Czytając Twoje posty, Ice, dostrzegam w nich dużo podobieństw z moim związkiem i jego końcem.

Waliło się już dłuższy czas, generalnie przeczuwałem, że jestem ładowany w h..., ale nikt nikogo za rączkę nie złapał.

Był nawet do niej jednego wieczoru sms o treści "Dobranoc kotek", czy jakoś tak, bo już nie pamiętam dokładnie.

Sms został skwitowany z płaczem tym, że "to po to, by wzbudzić w tobie zazdrość". Uwierzyłem <idiota, debil, dopiszta co chceta> big_smile

A już dwa dni po rozstaniu nowy związek. No ale co tam 4 lata poprzednie big_smile

Dajesz se rady fajnie. Ja też se jakoś radzę, 3 miesiące zleciały jak z bicza strzelił wink

66 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-04-02 20:01:38)

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.
Elle88 napisał/a:

Rok to sporo..martwi jednak, że Ty uważasz, że to nie minie. Bo tak naprawdę dopóki w to wierzysz, chcesz wierzyć, dopóty będziesz tak się czuł i ..co tu dużo gadać, potwornie cierpiał. Zawsze rozwiązanie jest w głowie- najtrudniejsza jest konsekwencja by nie wracac do starych schematów myślenia.

To co piszesz o jej "wyjątkowości" i sobie, trochę mi intuicyjnie podpowiada, że chodziło o sferę seksualną, nietypowe upodobania..dobrze kminię? wink

Tzn ja nie cierpie, czuje sie szczesliwy jak o tym pomysle. Bardzo dziwne. Oczywiscie mam momenty, ze czuje sie jakos przybity tym, że ona nie chce mnie widziec, ale to uczucie jakos mnie napędza, jednakże blokuje przed innymi dziewczynami bo musiałyby wywołać we mnie cos jeszcze mocniejszego niż ona.

Nie, to nic nietypowego. Po prostu biła od niej taka czułość i namiętność i wiem, że byłoby nam dobrze za kazdym razem, ze wszystkim, wszędzie. Po prostu takie dopasowanie właśnie, czego ona juz nie widzi.
A czy na pewno byłoby tak dobrze to nie wiem. Nigdy przeciez nie jest zawsze rozowo. Wiem tylko, że to co mielismy było cudowne i bazuje na tym. Na tym co było, więc uwazalem, ze mogłoby byc lepiej. Bo czemu nie? No wlasnie. Jej prawo jednak miec inne zdanie niz ja.

'She's the kind of girl you dream of'
"Mało pewne siebie kobiety zawsze będą biec za tym, czego nie mogą mieć, szukać czegoś czego nie ma."
Nie ma możliwości obdarzenia najgłębszym uczuciem jakim dysponuje człowiek, kogoś, kto nie jest dla ciebie dobry i traktuje cie nie tak jak byś chciał. Zakochanie w wyobrażeniach.
|Tylko pod mailem|

67

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.
intro_wertyk22 napisał/a:

Dajesz se rady fajnie. Ja też se jakoś radzę, 3 miesiące zleciały jak z bicza strzelił wink

Trzymam kciuki, 3 miesiące to już sporo. Jest dobrze, będzie jeszcze lepiej smile

Wrócę na chwilę do swoich spraw, jak prawdziwy egoista lol

Jestem w domu. Uff, dzień minął dość fajnie, mimo tego czasami wracały jakieś kotłujące się niespójne myśli. Nie tak łatwo się ich pozbyć, dziś mija dopiero tydzień od naszego rozstania. Jakie to bezsensowne, spoglądać komuś przez pięć lat w oczy i mówić "kocham Cię" a potem nie potrafić zrobić tego jeszcze raz i powiedzieć "to koniec".

Nie i już, opcja zapasowa to chyba najbardziej prawdopodobna myśl wokół której można znaleźć jakiś sensowny punkt zaczepienia, bo jak inaczej to wytłumaczyć. W dodatku tyle betów mam w szafie, na cholerę ona mi to zostawiła. Najlepszą opcją byłoby odesłanie tego wszystkiego kurierem, jednak nie mam zamiaru podejmować żadnej inicjatywy związanej z tą kobietą.

Dzisiaj pobiegałem z psem wieczorem, ktoś kto mówił że najlepszy przyjaciel człowieka to pies miał całkowitą rację. Szczególnie mój smile swojego sierściucha znalazłem kilka lat temu na wycieczce w górach, też go ktoś zostawił. Ot tak, pobawił się i mu się znudziło. Nie zdawał sobie sprawy jak wielką przyjaźń stracił, dużo czasu zajęło mi zdobycie zaufania tego psiaka, ale udało się.

Chwila czasu dla siebie, kubek z ciepłą herbatą i cisza. Miasto powoli zasypia, to dobra chwila żeby znowu pomyśleć. Paradoksalnie myślenie o tej sytuacji analizując ją i rozbierając na mniejsze kawałki bardzo pomaga. Nie skupiamy się na tym co najbardziej męczy, tej złej części mózgu, która żyje swoim życiem. Można ją zagłuszyć włączając logiczne myślenie.

Kilka razy dopadało mnie pytanie "co popsułem?"
I śmiało mogę odpowiedzieć - nic. Tak to prawda, była taka przypowieść o rzucaniu kamieniem w ladacznicę, kto nie zgrzeszył niechaj rzuci. Pomijając już fakt że w XXI wieku po uprzednim utworzeniu 'wydarzenia' na fejsbuku przyszliby wszyscy niedowartościowani ludzie i zaczęli rzucać, to jest w tym pewien element wspólny z moją i Waszymi historiami. Po pierwsze ciekaw jestem po jakim czasie przejdzie mi ta cała złość, wyzbyłem się złudzeń co do mojej EX, ale ostatnimi czasy czuję że ją znienawidziłem, kiepski stan. Nie chcę nikogo nienawidzić i traktować jak wroga. Zastanawiam się jak czują się Ci ludzie, którzy odwalają takie numery. Nie wierzę w to że nie mają sumienia. Może jest po prostu tak że potrafią się tak mocno dowartościować żeby stwierdzić 'tak z tego człowieka wypiłam już cała energię, teraz już nie jest mi potrzebny'

To jest chyba najlepszy moment żeby pracować nad sobą i zregenerować te wszystkie ubytki w naszej osobowości.
I chyba najważniejsze pytanie jakie mogę sobie zadać - co sprawia że miewałem doła? Ok, przyznam się, nasze ciche dni wrzucały mnie w te miejsca na dnie. Jakieś dwa tygodnie temu byłem w Warszawie i wracając późnym wieczorem popatrzyłem na pusty fotel obok, to co mnie tak wiecznie wkur*iało, ta umaziana tapetami tapicerka i wiecznie otwarte lusterko pasażera.
Czy ja jestem normalny? Brakuje mi tego co mnie irytowało, nigdy o tym nie mówiłem bo to błahostki, ale jednak.

Czy to aby dobry tok myślenia? Coś mi się zdaje że moja podświadomość znowu wywinęła mi niezły numer, bo sama sprowokowała mnie do takiego takiej gonitwy myśli.

Da się z tym walczyć, nad wszystkim można zapanować. Choć w najmniejszej mierze nad tym co będzie. To jest kolejna machina napędzana naszymi negatywnymi emocjami - strach.
Strach przed tym co będzie, byłem tak wyssany z poczucia wartości że zacząłem się płaszczyć, zastanawiać się co będzie jutro i czy kiedykolwiek poznam drugą taką osobę?
Odpowiedź jest prosta - poczucie wartości trzeba odbudowywać, powoli i systematycznie. To bardzo proste, egoistyczne myślenie i skupianie się na czynnościach związanych tylko z sobą, ze swoimi zachciankami. Łał to jest na prawdę przyjemne, poczuć się jak ktoś najważniejszy będąc sobą i tylko z sobą.

Wtedy powoli odchodzi strach o siebie, wiem że jestem świetny i ważny dla tego świata, więc nie boję się jutra. Powtarzam to tak często że moja podświadomość zaczyna to przyswajać, kiedy ona to przyswaja ja w to wierzę.

Jak to kiedyś rzekł George Bernard Shaw - Człowiek, który w nic nie wie­rzy, boi się wszystkiego.
Więc czas zacząć wierzyć w siebie, to co przytrafiło się mnie i nie tylko, bo wielu ludziom na tym forum i całym zresztą świecie - cholernie osłabia poczucie własnej wartości i wiary w nią. Zadaję sobie tylko pytanie - dlaczego aż tak bardzo jesteśmy w stanie sobie wkręcić że wina jest po naszej stronie? Mnie się to przez moment udało bezbłędnie, czas najwyższy włączyć logiczne myślenie, bo do tej pory zdecydowanie nie funkcjonowało tak jak trzeba.

No i obierzmy sobie jakiś cel, to bardzo ważne żeby ciągle coś robić, cieszyć się każdym małym sukcesem, bo świat jest piękny, tylko czasami tego nie dostrzegamy myśląc o czymś zupełnie innym.

I tak małymi kroczkami trzeba odbudować wiarę w siebie i swoje możliwości. Bo one są w każdym z nas, były od zawsze i będą.
Tak jak świat, który nas otacza, cała paleta kolorów - po prostu jest. To tak jak tłumaczyć niewidomemu jak wygląda kolor niebieski, coś co każdy zna i wie że po prostu jest, ale nie potrafi tego wyjaśnić. Pozostaje tylko w to uwierzyć, zdjąć tak ładnie założone klapki na oczy i przekonać się na własnej skórze że ja to potrafię i że jestem w tym najlepszy.

Tymczasem plan gry już ustalony, obejrzę sobie jakiś film. Hm, może madagaskar? Byle nie król lew, jestem z pokolenia które łaziło do kina i beczało.
Nie wiem czy byłbym w stanie dzisiaj obejrzec smierć Mufasy lol

Tak więc na zakończenie - ważny komunikat dla tych, którzy jeszcze nie wygrzebali się w 100% z podobnych sytuacji - nie oglądamy króla lwa lol

Pozdrawiam

Cold as ice

68

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.

Kto nie płakał na królu lwie? big_smile A co do tego, że brakuje Ci nawet tego co przeszkadzało to przecież kochałeś też za wady i jednak mierzyłeś się z nimi codziennie, a to wciąż wspomnienie.

'She's the kind of girl you dream of'
"Mało pewne siebie kobiety zawsze będą biec za tym, czego nie mogą mieć, szukać czegoś czego nie ma."
Nie ma możliwości obdarzenia najgłębszym uczuciem jakim dysponuje człowiek, kogoś, kto nie jest dla ciebie dobry i traktuje cie nie tak jak byś chciał. Zakochanie w wyobrażeniach.
|Tylko pod mailem|

69

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.
thepass napisał/a:

A co do tego, że brakuje Ci nawet tego co przeszkadzało to przecież kochałeś też za wady i jednak mierzyłeś się z nimi codziennie, a to wciąż wspomnienie.

Jasne, masz rację.

Ale jest coś o czym warto napisać. Kiedy zdecydowałem się? Nie to złe zdanie - kiedy po prostu zacząłem pękać mimowolnie i płaszczyć się przed nią zniknęły wszystkie wady. Zupełnie o tym zapomniałem. Zdaję sobie sprawę że nie ma ludzi idealnych, szczególnie jak z kimś zamieszkamy można się o tym przekonać. Ale to nie jest aż tak istotne, nigdy za nią nie chodziłem i nie gdakałem o tym że nie podoba mi się to i tamto.

Mimo tego powstał w mojej głowie jakiś wyidealizowany obraz mojej "świętej Ex", bez wad, najlepszej kobiety na świecie.
Kolejny raz błędne myślenie. Widać prawidłowość w tym co pisała wcześniej Elle88 na temat dowartościowania się czyimś kosztem. Schemat jest prosty, zostaję ja i moje cztery ściany. Człowiek, który nie ma już siły bo zostało z niego wyssane wszystko to co najlepszego mógł oddać i tylko obraz idealnej byłej.
Wtedy coś kłuje i napędza do takiego myślenia - straciłem idealną osobę, muszę o nią walczyć.
W rzeczywistości to stek bzdur i tu pytanie - skoro poczułem że nie będę bez niej mógł żyć, bez tego ósmego cudu świata to czy nie był to właśnie moment w którym ona dowartościowała się już całkiem moją słabością?

Jakbym się poczuł gdybym kogoś zdradził, rozdeptał a ta osoba wróciłaby do mnie na kolanach?

Źle? To tylko wyrzuty sumienia tak działają. Poza tym oni czują się zajebiście, nie oszukujmy się. To jest dowartościowanie kosztem innych, pokazują nam swoją siłę, my odkrywamy wszystkie swoje słabości i utwierdzamy ich w poczuciu tej siły.

Czy ktoś z Was nie ma tej siły w sobie? Czy ja jej nie mam? Wielka bzdura, widuję tematy zdrad, rozstań ot tak. W większości powtarza się ten schemat - bo ta druga strona jest taka świetna że trzeba analizować co spieprzyłem/łam, dotrzeć do tej drugiej strony, zabijać się powoli gęstą papką myśli przelewających się po głowie.

Zamiast ciągłego myślenia o tym co JA popsułem muszę myśleć tylko o tym co JA potrafię, dziedziny życia w których jestem dobry, wiedza jaką sobie przyswoiłem przez te wszystkie lata życia, to jak pracuję nad kształtowaniem swojego umysłu. To jak pracuję nad sobą żeby być silnym fizycznie.

O tak, czytam, uprawiam sport i biegam na siłownię.

Robię to tylko dla siebie po to żeby odzyskać siłę, którą podświadomie sam oddałem.

A dziś standardowo pobudka, wstąpienie do sekty dobrego samopoczucia big_smile tak to nazwałem, no ok może to dziwnie wyglądać kiedy gadam do siebie że jestem świetny, jeszcze brakuje tylko ciasteczka hare krishna lol mimo wszystko tak właśnie robię.

Zapowiada się kolejny piękny dzień, mam nadzieję że nie tylko dla mnie smile

Pozdrawiam

Cold as ice

70 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2014-04-03 13:46:28)

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.

Schemat jest prosty, zostaję ja i moje cztery ściany. Człowiek, który nie ma już siły bo zostało z niego wyssane wszystko to co najlepszego mógł oddać i tylko obraz idealnej byłej.
Wtedy coś kłuje i napędza do takiego myślenia - straciłem idealną osobę, muszę o nią walczyć.
W rzeczywistości to stek bzdur i tu pytanie - skoro poczułem że nie będę bez niej mógł żyć, bez tego ósmego cudu świata to czy nie był to właśnie moment w którym ona dowartościowała się już całkiem moją słabością?

Spójrz na to tak - bo to zawsze działa w dwie strony - Ty dowartościowywałeś się nią, ona Tobą. Tylko u Ciebie to z czasem przekształciło się w coś głębszego, u niej.. jeśli nawet, to nie jest na tyle dojrzała, by potrafić sobie poradzić ze stadium 'zdechłych motylków'.
Teraz, jak bardzo byś nie szukał winy w sobie i nie analizował, to nie zmienisz tego faktu: Ona nie dojrzeje z dnia na dzień.
Oni (porzucający) nazywają swój stan 'pogubienie' - coś w tym jest. Tylko paradoks polega na tym, że oni na to pogubienie szukają lekarstwa na zewnątrz, zastanawiają się, czy kolejny partner nie okaże się zbawieniem na ich problemy i na naturalne etapy w związku. Nie rozumieją, że rozwiązanie jest w nich, tak jak sam problem.
Trzeba pozwolić im dojść do tego. Ale trzeba pozwolić tez sobie żyć! Nie czekać cierpliwie i żyć mrzonkami, że "może już zrozumiała? Nie? To może za rok, ja poczekam smile " i potem kolejne historie o facetach/kobietach, które żyły "na zakładkę"/plasterek, bo Niuniek chciał być wierny i czekał na swoją poprzednią Panią.
Nie ma sensu włazić do kolejnego pokoju, kiedy wszystkie 'graty i meble' ciągle mamy w poprzednim.



Jakbym się poczuł gdybym kogoś zdradził, rozdeptał a ta osoba wróciłaby do mnie na kolanach?

Oni nie myślą o tym. Nic nie czują do takiej osoby, no może poza źle pojmowanym współczuciem - takim graniczącym z brakiem szacunku.
Zresztą, takie powroty to gwarancja rozpadu związku. Gdy osoba pokrzywdzona nie stawia warunków tylko uniżenie czeka na kolejne razy.

Pisałeś tez o poczuciu bycia "wyssanym" ze wszystkich dobrych cech i energii.
I tu dochodzimy do sedna paranoi, jej źródła smile
Tak naprawdę to na poziomie świadomym doskonale zdajesz sobie sprawę, że nie ma czegoś takiego jak 'ograniczone pokłady' Twojej miłości, dobroci i wszystkich fajnych cech. Przeciwnie -wiadomym jest, że z pozytywnymi uczuciami jest tak, że im więcej dajesz, tym Twoje "moce wytwórcze" się poszerzają/zwiększają smile
To, co sobie wkręciłeś, dzieje się na poziomie podświadomym. A podświadomie bardzo mocno identyfikowałeś się z waszym związkiem, z ta kobietą. Byłeś "przyszłym mężem", byłeś "czyimś facetem", itp. itd. Stąd teraz - jak to nazywam - bóle fantomowe wink
Chodzi o to, że Ty nigdy nie byłeś TYLKO tymi wszystkimi etykietkami, którymi żyje podświadomość. A ona ma to do siebie, że jak małe dziecko, któremu zabierzesz 1 zabawkę rozpłacze się, tak podświadomość ze swoim programem jest nierozerwalnie związana z ego - a Twoja ex- zabrała jedną z 'etykietek' wink
Rozwiązanie: Przestać się identyfikować z byciem "czyimś facetem". Dać sobie w głowie przestrzeń żeby to zauważyć.

Wszystkie sposoby, które teraz stosujesz i cały plan są bardzo w porządku smile
Ważne żeby wychodziły z Twojej głowy, a nie były robione wbrew sobie, na siłę - bo wtedy zamęczysz się udawaniem i tak czy tak będziesz musiał przez wszystkie etapy przejść, tyle że później. Ja tam jestem zdania, ze zawsze lepiej jednak wcześniej wink
pozdrawiam

71

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.

Elle88 - fajnie mi się czyta Twoje posty, bo w wielu sprawach myślimy podobnie smile

Iceman - big_smile big_smile Dopiero teraz przeczytałam, że od Waszego rozstania minął tydzień. Biorąc to pod uwagę, to praca nad sobą nieźle Ci idzie. Cóż, pewnie załamania i kryzysy będą, ale jak się zacznie na dobrym kursie, to potem łatwo na niego wrócić. smile Ale pochwalam pracę nad siłą fizyczną i duchową, bo jak będziesz miał w nadmiarze, to się najwyżej z kimś podzielisz. Albo zostaniesz Supermenem big_smile (BTW: jak lubisz kreskówkowe rozrywki to "Ralf Demolka" jest fajny smile

Co do spadku poczucia własnej wartości osoby zdradzonej/porzuconej. Zadziwiające jak skonstruowany jest człowiek, prawda? Nie znam osoby, włącznie ze sobą, a mam o sobie bardzo dobre zdanie, która nie zareagowałaby pytaniem "Co jest ze mną nie tak?". A w życiu zawsze w parze jest dwoje ludzi, którzy na siebie wpływają i trochę prowokują pewne wzajemne zachowania. 

Inna sprawa, że próby ratowania związku przez osoby porzucone, to nie do końca wynika z tego, że są słabe i do życia potrzebuję tej drugiej cudownie wyidealizowanej istoty. Próba odzyskania drugiej osoby wynika też z faktu, że chcesz zawalczyć o swoją przyszłość. A ona jest często bepośrednio związana z osobą, którą tracisz. Mieliście jakieś wspólne plany, jakieś fajne perspekywy mniej lub bardziej zdefiniowane.

72

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.

Robingirl   Miło mi smile tzn., że mądre i doświadczone babeczki z nas wink

Ja też w sumie doczytałam dopiero w Twoim poście, że to DOPIERO tydzień.
I powiem tak: w takim wypadku albo nasz autor ma NIESAMOWITĄ siłę ducha <yes> i mówię to serio, albo.. jest na etapie tak dużego szoku po rozstaniu, że jest etapie wyparcia - stąd dobry humor.
Jakkolwiek za kolejne tygodnie nie okaże się, że jest, będziemy go wspierać.

Chciałabym aby to jedno chociaż rozstanie było przykładem jak można panować nad swoim umysłem, a nie jest to łatwa praca. Ale bez sensu jest nakładanie tak dużej presji na autora- nie bierz tego do siebie, wcale nie musisz być "człowiekiem z żelaza", pamiętaj.
Cel - wyjście z tego - i tak osiągniesz, kwestia czasu, nic więcej.
Mam nadzieję, że pozwalasz sobie czasem popłakać- płacz oczyszcza, serio.

73 Ostatnio edytowany przez iceman (2014-04-03 15:40:00)

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.
robingirl napisał/a:

Próba odzyskania drugiej osoby wynika też z faktu, że chcesz zawalczyć o swoją przyszłość. A ona jest często bepośrednio związana z osobą, którą tracisz. Mieliście jakieś wspólne plany, jakieś fajne perspekywy mniej lub bardziej zdefiniowane.

Racja, tylko problem w tym żeby potrafić się odciąć i przestać żyć złudzeniami. To przykre żyć iluzją w jakimś wyimaginowanym świecie, na każdym kroku nas to spotyka, nie tylko w życiu osobistym.
Trzeba iść do przodu żeby zobaczyć prawdziwe zmiany, tylko to jest teraz moim hasłem przewodnim smile

Elle88 napisał/a:

Ja też w sumie doczytałam dopiero w Twoim poście, że to DOPIERO tydzień.
I powiem tak: w takim wypadku albo nasz autor ma NIESAMOWITĄ siłę ducha <yes> i mówię to serio, albo.. jest na etapie tak dużego szoku po rozstaniu, że jest etapie wyparcia - stąd dobry humor.
Jakkolwiek za kolejne tygodnie nie okaże się, że jest, będziemy go wspierać.

Chciałabym aby to jedno chociaż rozstanie było przykładem jak można panować nad swoim umysłem, a nie jest to łatwa praca. Ale bez sensu jest nakładanie tak dużej presji na autora- nie bierz tego do siebie, wcale nie musisz być "człowiekiem z żelaza", pamiętaj.
Cel - wyjście z tego - i tak osiągniesz, kwestia czasu, nic więcej.
Mam nadzieję, że pozwalasz sobie czasem popłakać- płacz oczyszcza, serio.

Nie ma różnicy czy tydzień czy rok, lepiej podjąć pewne kroki od razu niż dać się mamić swojej podświadomości. To właśnie problem wielu ludzi, temat który założyłem nie jest jedynym, który czytam.
Widzę jak włażą usilnie do pralki, zamykają się w niej i włączają wirowanie. Dosłownie widzę jak się kręcą w tych bębnach.

Jasne, mam jak każdy wzloty i upadki. Z tym że to jestem tylko i wyłącznie ja, a skoro tak to potrafię to kontrolować.
Nie ma ludzi z żelaza, dopadają mnie czasami złe myśli, ale szybko z nich wychodzę. Nie chcę tutaj się użalać bo nie po to założyłem ten temat. To normalne i daleko mi od krytykowania takich chwil, nie należy się tego bać i czasami po prostu dać upust swoim emocjom.

Co do płaczu to niestety, nie zdarzyło mi się nigdy płakać z powodu rozstania. Prędzej na królu lwie, jak już pisałem wyżej.
Koncentruje się na tym żeby udowadniać sobie swoje słabości i z nimi walczyć. Po prostu nie umiem siąść w kącie i beczeć, wolę założyć pod sufitem worek bokserski i po nim ładować do momentu kiedy nie będę miał siły zupełnie na nic.
Pewnie dlatego zapisałem się na szkolenie do wojska. To nie tak że nic nie czuję, każdy potrafi płakać, ja też, ale bardziej wzrusza mnie ludzka głupota, kiedy widzę jak ludzie traktują zwierzęta i tych, którzy zapominają że sami ludzie to nie zwierzęta i traktują ich tak samo.
Ze swojego powodu nigdy nie będę płakał bo chwilę potem zacząłbym się z siebie śmiać.

Bo nie jest słabością płakać z cudzego nieszczęścia, ale ze swojego dla mnie już tak.

Dzięki za to zdanie;

Jakkolwiek za kolejne tygodnie nie okaże się, że jest, będziemy go wspierać.

jest bardzo motywujące.

Pozdrawiam

Cold as ice

74

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.

Tupu tup po śniegu, skrzypu skrzyp na mrozie, idę sobie w stronę komputera. Godzina 22:20, można powiedzieć że dzień zakończony. Przynajmniej do tego stopnia że mogę się już z całym spokojem wywalić się na fotelu i zacząć skrobać.
To taki syndrom gaduły chyba, ten cały temat. Jasne - chciałbym bardzo żeby niezdecydowani coś z niego czerpali, ale nie tylko to jest głównym moim motywem.
Ja po prostu muszę gadać, tego też brakuje po rozstaniu. W związku byłem bardzo kreatywną osobą, uwielbiam wymyślać różne głupoty i wiem że ona uwielbiała kiedy to robiłem. Gadanie o wszystkim i o niczym, taa, to też lubiłem. Nie mam zamiaru wyzbywać się tej cechy bo jestem do niej mocno przywiązany, w związku z tym kolejny raz muszę się wygadać big_smile

Dzisiaj miałem kiepski dzień. Tak ni z gruszki ni z pietruszki padł mi nastrój, jeszcze ta cholerna wiosna. Piękny dzień, owszem. I wszędzie te pary trzymające się za ręce, I hate you bastards, ażeby tak gołąb na Was narobił !

No tak, spotkałem się z określeniem 'cebulak' kiedyś. Chyba idealnie wpasowałem się dzisiaj w te klimaty.
Chociaż już jest lepiej, dużo lepiej, pora wieczorna jest zdecydowanie moim sprzymierzeńcem.

Słucham sobie Majkela KLIK

Wczoraj gadałem z bratem mojej EX, lubię gościa, nie wyobrażam sobie zerwania z nim kontaktu. Mamy masę wspólnych tematów, to jest śmieszne że on nic nie wie, zresztą tak jak cała jej rodzina i znajomi, może jakiś inteligentniejszy posiadacz konta na fb pokapował, parafrazując księdza Natanka "że coś się dzieje", kiedy bezczelnie wywaliłem ją ze znajomych.
Chociaż wątpię, ludzie są zbyt mocno zajęci wstawianiem zdjęć tego co jedli na obiad, so exciting.

W ogóle cała ta sytuacja jest śmieszna bo przedostatni mój związek skończył się wielkim hukiem, zerwaliśmy ze sobą i ok. Wtedy przeżywałem, bardzo przeżywałem i dość długo. Wyniosłem bagaż doświadczeń, dlatego teraz jest mi trochę łatwiej. Tym razem cisza, oboje wiemy że to do niczego nie zaprowadzi, mimo wszystko ona zostawia mi swoje rzeczy i odchodzi nie mówiąc nic.
To tak jakby wrzucić monetę do studni i obiecywać sobie że wróci się w to samo miejsce.

Sacrebleu!! Dlaczego kobiety są takie skomplikowane? Nie można powiedzieć: "ej musimy zerwać na chwilę bo mam nowego facia, ale rzeczy zostawiam i nie zrywamy tak na serio jakby 'co' bo potem wpadnę. To cześć"

Intrygi, burzliwe sceny rozgoryczenia, złość, płacz, miłość.
Wpisałem w google hasło 'kto zrozumie' i sugestie, pierwsze miejsce 'kto zrozumie kobietę' wyprzedza pytanie 'kto zrozumie serce Boga'. Uhm, to wiele tłumaczy.

Nie będę starał się wnikać bo i tak tego nie ogarnę. Ludzie mówią że ja jestem trudny do poskładania bo jak mam ochotę to dyndam na drzewie do góry nogami i jem banana. O nie! To brzmi tak normalnie kiedy pomyślę o złożonym kobiecym umyśle...
Ale czuję że zapędzam się w kozi róg pisząc to na forum kobiecym. Odbierzcie to jako komplement, to jest bardzo ekscytujące, taka nigdy nie rozwiązana zagadka.

Na dziś chyba dość wrażeń, trzeba będzie znowu wstąpić na chwilę do sekty dobrego samopoczucia. Z tego wszystkiego zapomniałem że facet powinien się golić, zawsze pamiętałem bo spotykałem się z komentarzem - ała, kłujesz. Teraz też kłuję i to dużo bardziej niż przedtem, a sam zarost jest fajny, dzisiaj usłyszałem komplement ok kolegi że zaczynam wyglądać jak bezdomny.
Nie ma nic lepszego niż usłyszeć takie coś od kolegi. Zazdrościuch! HA, ale dziewczynom nie polecam, wiadomo, wszystko leży w gustach o których nie powinno się dyskutować, choć mnie osobiście nigdy nie pociągały kobiety z zarostem.

Tak więc czas zacząć pierwszy dzień kolejnego tygodnia bez niej. Da się? Da się, dam radę. Nie takie rzeczy ludzie w życiu robili.

Btw robingirl, widziałem Ralpha Demolkę. Grrr, widziałem go ze swoją EX, jej się nie podobał ten film. Dobra motywacja żeby go obejrzeć jeszcze raz smile

Pozdrawiam i dobrej nocy

Cold as ice

75

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.
iceman napisał/a:

Sacrebleu!! Dlaczego kobiety są takie skomplikowane?

Dla mnie stwierdzenie absolutnie prowokujące smile Ile się tutaj biednych kobiet zastanawia, o co chodzi tym facetom... Nie ma się co zasatanawiać, jak weźmiesz sobie bilans, to podejrzewam, że jedna płeć jest warta drugiej tongue

iceman napisał/a:

Z tego wszystkiego zapomniałem że facet powinien się golić, zawsze pamiętałem bo spotykałem się z komentarzem - ała, kłujesz. Teraz też kłuję i to dużo bardziej niż przedtem, a sam zarost jest fajny, dzisiaj usłyszałem komplement ok kolegi że zaczynam wyglądać jak bezdomny.
Nie ma nic lepszego niż usłyszeć takie coś od kolegi. Zazdrościuch! HA, ale dziewczynom nie polecam, wiadomo, wszystko leży w gustach o których nie powinno się dyskutować, choć mnie osobiście nigdy nie pociągały kobiety z zarostem.

Facet nie zawsze musi się golić. Facet może a) mieć taki styl z trzydniowym zarostem "bad boy look" (niestety nie każdemu pasuje i to jest problem...) b) może być w trakcie zapuszczania stylowej brody smile I o jedno i o drugie trzeba dbać, bo jednak "bezdomny look" pozbawiony jest uroku big_smile

iceman napisał/a:

Btw robingirl, widziałem Ralpha Demolkę. Grrr, widziałem go ze swoją EX, jej się nie podobał ten film. Dobra motywacja żeby go obejrzeć jeszcze raz smile

Hmm... W sumie mogłam się domyślić, że wiele filmów w ciągu ostatnich lat widzieliście razem, więc powstrzymam się z propozycjami smile Zawsze jest kino w alternatywie, zwłaszcza że chyba jest/będzie teraz trochę rozrywkowych filmów dla dużych i małych chłopców (i dziewczyn jeśli lubią smile)

76

Odp: Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.
robingirl napisał/a:
iceman napisał/a:

Sacrebleu!! Dlaczego kobiety są takie skomplikowane?

Dla mnie stwierdzenie absolutnie prowokujące smile Ile się tutaj biednych kobiet zastanawia, o co chodzi tym facetom... Nie ma się co zasatanawiać, jak weźmiesz sobie bilans, to podejrzewam, że jedna płeć jest warta drugiej tongue

Masz rację, to pytanie powinno być kierowane do ludzi z ciężkim charakterem a nie uogólnione.
Wybaczcie drogie Panie to faux pas.

Dzięki za porady zarostowe xD fakt jednak wygląd bezdomnego nie jest najlepszym pomysłem.

Dzisiejszy dzień mija mi bardzo fajnie, jestem spokojny i opanowany. Zresztą do tej pory też byłem, ale czasami targał mną jakiś wewnętrzny niepokój. Dziś go nie ma, jest tylko zadowolenie z tego że dzień jest piękny, że jest piątek i nic nie muszę. Zaraz wyciągam rower i wybiorę się na jakąś wycieczkę.

Moja ex szukała dzisiaj ze mną kontaktu, dostałem dziwnego SMSa, nie blokowałem jej numeru bo pewnie kiedyś odezwie się w sprawie zostawionych u mnie rzeczy.
Nie chce mi się cytować tego co napisała bo brzmiało bardzo abstrakcyjnie, dotyczyło pewnej pamiątki, którą dostała ode mnie.
Sms'a po prostu wykasowałem. Do tej pory trochę bałem się tego kontaktu, bałem się że pęknę i napisze coś głupiego. Tym bardziej dziwi mnie fakt jak bardzo mam wyrąbane na to co napisała i czuję względną obojętność.

Mam nadzieję że ten stan pozostanie, tym bardziej że nie da się ukryć - to co robię jest dość wyczerpujące, staram się kontrolować myśli i do obrzydzenia klepać do głowy to co chcę zmienić. Tymczasem ta dzisiejsza próba kontaktu? Nie wiem jak to nazwać - po prostu po mnie spłynęła, ot zwykły spam do skasowania.

Czas więc poruszać trochę łańcuchem.

Pozdrawiam

Cold as ice

Posty [ 39 do 76 z 8,512 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 224 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Chłodne rozstania-podejście drugie, jak obudzić w sobie siłę.

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin
© www.netkobiety.pl 2007-2016