związek i rozwód z socjopatą - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » związek i rozwód z socjopatą

Strony Poprzednia 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 39 do 76 z 103 ]

39 Ostatnio edytowany przez oaks (2014-01-28 19:58:14)

Odp: związek i rozwód z socjopatą
Pozytyw 8 napisał/a:

roześmiana
A Może są tu osoby, które wygrały walkę z socjopatą i chcą się tym podzielić, pomóc innym, odzywajcie się. Dla Was może to nic, a dla innych wygrane życie, lepszy start na przyszłość.

Ja mam taki związek już za sobą.
Dla mnie osobiście jedno jest pewne - nie ma co się łudzić, że on/ ona (psychopata) się zmieni.   Warto więc zawalczyć o swoją przyszłość, ewentualnie swoją i dzieci. Jeżeli mogę w czymkolwiek pomóc to chętnie.

Napisz cos wiecej o swoim bylym ....jak to u Was wygladalo. Ja osobiscie mysle,ze moj jest narcyzem,ale pewnosci nie mam.


Przyszedl jednak do mnie . Jest przemily , twierdzi,ze kocha I nie wyobraza sobie zycia bez nas. Twierdzi,ze widzi jaki jest nerwowy I obiecuje to zmienic.
Chcialabym mu wierzyc. Tymczasem cala moja rodzina naciska na rozstanie . Teraz czuje sie w potrzasku. Dac mu szanse czy nie? Jesli dam mu szanse ,rodzina bedzie sie pukac w glowe ...Z drugiej strony syn go kocha . Obiecal spedzac z nim wiecej czasu I zachowywac sie normalnie. Uwaza tez ,ze nigdy nie byl tak szczesliwy jak jest teraz ze mna I moja decyzja jest dla niego niezrozumiala. Twierdzi,ze wszystko da sie naprawic . Mam straszny metlik .
Z drugiej strony jak mnie wkurzala zona taty,to tata sie z nia nie rozstal ...Cala moja rodzina go nie lubi, bo jest przemadrzaly I na wszystkich warczy ...nie wiem co robic ? co byscie zrobily? Wyslac go do psychologa? jest w ogole sens?

Reklama
Zobacz podobne tematy :

40

Odp: związek i rozwód z socjopatą

To niesamowite, ale nawet nie przypuszczałam ze jest strona, która zajmuje się takim związkiem. Do niedawna miałam nadzieję że stanę się kimś dla mojego męża. Do niedawna wierzyłam,że można mnie kochać. Wszystkie złe humory męża uważałam za swój błąd i złe ...zachowanie. życie z nim było jak na huśtawce - bardzo wysoko pod niebo i nagle szybkie spadanie jak spadanie w przepaść. Wyprowadził się dwa miesiące temu ale ja boje się że przyjedzie, że będzie coś chciał, że.... to nie koniec. Dobrze że jesteście, będę tu zaglądać.

41

Odp: związek i rozwód z socjopatą

Oaks- nie gniewaj się za to co napiszę, ale ... nie słuchaj go. nie słuchaj tego co on mówi. Mój mąż, wtedy narzeczony, zostawił mnie tydzień po oświadczynach. Obarczył mnie, oskarżył za całe zło i nieszczęścia, które w jego mniemaniu go spotkały. Bardzo to przeżyłam. tęskniłam i płakałam każdego dnia. Po miesiącu znów byliśmy razem, uwierzyłam mu. Mówił że tylko mnie chce, że nie chce beze mnie żyć. Po 2 tygodniach znów były dąsy i wyrzuty, że się kamuflowałam, ze nie jestem szczera, że... A wiesz co się okazało po 2 latach! że mój mąż, mój ukochany, jedyny mężczyzna ma na Sympatii konto, gdzie odwiedzają go kobiety............
Nie ufaj mężowi, przegnaj go i wymarz ze swojego życia, inaczej usłyszysz że zmarnowałaś mu tyle lat, że gdyby nie Ty żyłby gdzie indziej lepiej i wygodniej, że gdyby nie Ty miałby inna lepszą, ładniejszą i mądrzejszą żonę. A gdy zapytasz go po co w takim razie z Tobą jest odpowie że potrzebna mu jesteś do seksu.....
Nie gniewaj się na mnie, ale jeśli żyjesz z nim jak na huśtawce, jeśli to Ciebie obarcza winą za wszystko zło, to...nie daj się omamić i nie pozwól mu wrócić.

Reklama

42 Ostatnio edytowany przez oaks (2014-01-29 17:25:51)

Odp: związek i rozwód z socjopatą

anikania bardzo mi przykro sad musialo byc Ci bardzo ciezko ... W sumie moj zawsze mowil,ze tylko mnie kocha, nigdy nie wspominal o innych kobietach , nigdy nie patrzyl ,nie porownywal ...jesli o to chodzi nie bylo problemu. Nie ponizal mnie tez slownie , choc jak cos mu powiedzialam zlego ,mowil ,ze jestem nienormalna ...Przyznaje,ze I ja nie bylam swieta. Patrzac z perspektywy , wzielam sobie za duzo na glowe ,a jemu bylo/ jest z tym dobrze ...kazdy by chcial byc w takiej sytuacji jak on ....

Moze KWadrat ma troszke racji I wina lezy po srodku ...???

Moze z tego zmeczenia za bardzo zamknelam sie na niego? Ale robilam to dla naszej rodziny przeciez...Czuje ,ze I ja mam problem ...Nie bylo rozsadna rzecza brac na glowe sobie wszystko sad

Nie wiem jak bedzie...wczoraj doszlismy do wniosku,ze kazde z nas zawinilo po czesci. Obiecal robic o co prosze, wiec poczekam jeszcze z decyzjami...Mysle tez o terapii ,ale mam opory . Dam znac co z tego wyszlo. Uda sie lub nie....mam nadzieje,ze nie bede zalowac.

43

Odp: związek i rozwód z socjopatą

Witam was cieszę się że jest coraz więcej osób które  mówią  o swoim problemie.Jak wspominałam napisała książkę. o walce i wybgranej z socjopatą .Tracimy wszystko  ale pamiętajcie nie tracimy siebie, I o tym właśnie jest ta książka  jest wiarą i nadzieją,Teraz poszukuję osoby która pomogła by mi ją wydać oczywiiście  z propozycją  zysków  ze sprzedaży.Jeżeli jest wśród was taka osoba to proszę o kontakt  meliowy.
To jest jeden ze sposobów aby wreszcie  zaczęto mówić o tym problemie ,aby ofiary nie  były bezbronne.

Reklama

44

Odp: związek i rozwód z socjopatą

Grupa wsparcia  o której mówię  to my same bo tylko my wiemmy doskonale jak to jest. Nie obawiajmy się otwierać i mówić o tym .Sama nie mogę nic zrobić a jak będzie nas wiele to  uda nam się  potruszyć  innych do działania.

45

Odp: związek i rozwód z socjopatą

moze zna juz twoje zachowania moze nie chce dac ci satysfacji
moze czeka kiedy sie złamiesz i przyjedziesz wink

Ech tyle lat razem ,pora wreszcie się rozstać i powiedzieć sobie idź w cholerę,  to będzie bolesne. Pora rzucić palenie.

46

Odp: związek i rozwód z socjopatą

Witajcie

Kaktus  Gratulacje tematu

pozytyw 8
życie z różami

dziękuje Wam za wyczerpujące wyjaśnienia ,do tej pory swego "męża" po ćichu w myślach nazywałam ,chorym z nienawiśći ,zawziętośći prymitywem ,bez uczuć wyższych
Teraz więcej wiem ,żyłam z tym czymś prawie 20 lat krytykowana ,wyśmiewana ,jestem w trakcie rozwodu

dołączam do Waszej grupy pozdrawiam

47

Odp: związek i rozwód z socjopatą

Witam  was wszystkich.
Dziękuję  za tak owocną   dyskusję na ten temat. Przy waszej pomocy możemy stworxyć i poruszyć ten temat na szerszym forum.Warto uwierzcie mi zmierzyć się z tym tematem. Wyjdzie wreszcie z tej skorupy  i nie tylko żyjcie ale przede wszystkim uwierxcie że  możecie wiele.Nie bądzie ofiarami ale wojownikami.Jeżeli  ktoś chce mi pomóc w storzeniu  miejsca  pomocy i informacji .To proszę o kontakt przedstawię projekt działań
.pozdrawiam

48

Odp: związek i rozwód z socjopatą

Witam  was wszystkich.
Dziękuję  za tak owocną   dyskusję na ten temat. Przy waszej pomocy możemy stworxyć i poruszyć ten temat na szerszym forum.Warto uwierzcie mi zmierzyć się z tym tematem. Wyjdzie wreszcie z tej skorupy  i nie tylko żyjcie ale przede wszystkim uwierxcie że  możecie wiele.Nie bądzie ofiarami ale wojownikami.Jeżeli  ktoś chce mi pomóc w storzeniu  miejsca  pomocy i informacji .To proszę o kontakt przedstawię projekt działań
.pozdrawiam

49

Odp: związek i rozwód z socjopatą

Witam  was wszystkich.
Dziękuję  za tak owocną   dyskusję na ten temat. Przy waszej pomocy możemy stworxyć i poruszyć ten temat na szerszym forum.Warto uwierzcie mi zmierzyć się z tym tematem. Wyjdzie wreszcie z tej skorupy  i nie tylko żyjcie ale przede wszystkim uwierxcie że  możecie wiele.Nie bądzie ofiarami ale wojownikami.Jeżeli  ktoś chce mi pomóc w storzeniu  miejsca  pomocy i informacji .To proszę o kontakt przedstawię projekt działań
.pozdrawiam

50

Odp: związek i rozwód z socjopatą

Oaks,
Obawiam, ze twoj partner sie nie zmieni. Zwlaszcza jezeli trwa to juz tak dlugo. Oczywiscie, zrob tak jak uwazasz i moze daj kolejna szanse ale niestety tak zachowuja sie psychopaci. Oni ciagle obiecuja. Niestety po miesiacu lub dwoch wraca do tego co bylo wczesniej...
Jezeli masz wsparcie znajomych, rodziny to jestes szczesciara.
Czasem posluchaj rad innych osob.
Twoje serce, twoja sytuacja, wspolne posiadanie dziecka, jako kobiecie nakazuje ci walczyc o ten zwiazek ale dla kogos emocjonalnie oderwanego, czytajacego twoje posty, sprawa pozostaje jasna.
Walcz o siebie!!!

51

Odp: związek i rozwód z socjopatą

Dołączam się. Też to przeżyłam, a skutki tkwią we mnie do dzisiaj. ehhh...:(

Edukacja to najpotężniejsza broń, której można użyć, aby zmienić świat.
Nelson Mandela

52

Odp: związek i rozwód z socjopatą

Witam,ja też żyłam z socjopatą

53

Odp: związek i rozwód z socjopatą

Witam,ja też żyłam z socjopatą

54

Odp: związek i rozwód z socjopatą

Czytając tu ,bardzo chciałabym ,o kontakt z Kaktusem123

55

Odp: związek i rozwód z socjopatą

Witam ponownie. A ja wlasciwie zapomniałam już. Ciesze się z tego bardzo chociaż pozostala chec rozmowy z NIM. O czym? O nas, o tym co nie wyszlo i dlaczego. I jeszcze jedno kaktus123 - wszyscy wiedza, ze napisalas ksiazke i próbujesz ja wydac. Mysle, ze jeśli ktoś będzie chciał dolaczyc zrobi to. Nie trzeba tak o tym trabic. A jeśli chodzi o socjopatów to sa to ludzie chyba niezmienialni. Sa rozni, a z drugiej strony tak podobni. Wszystkie te historie zamieszczone tutaj sa podobne do siebie. Porownujac to wszystko dochodze do wniosku, ze socjopatów w tym narcystycznych jest bardzo dużo. Charakter okropny, ale to jest wina wychowania i rodzicow. Bo socjopate trzeba po prostu na takiego wychować. Smutne to. Pozdrawiam Wszystkich Forumowiczow tego forum.

56

Odp: związek i rozwód z socjopatą

Temat ucichł,a miało być tak liczne zgromadzenie.Myslalam,iz czegos sie tu dowiem w mojej sprawie a tu "nihil novi"Pozdrawiam.Ranatafbm

57

Odp: związek i rozwód z socjopatą

Boimy się zostawić naszych socjopatów  bo boimy  się że nie damy sobie  rady Że  bez niego nasze życie się zmieni.Tak to prawda zmieni się ale na lepesze uwierzymy we własne siły .A to na prawdę coś co warto zrobić.Przeżyłam  to   była to wielka walka o siebie o swoją godność i  wiarę w siebie.Nie jest to łatwe  morze wylanych łez  utrata wszystkiego co miałam ,ale to tylko rzeczy które można odbudować.A każdy rok z takim osobnikiem daje  coraz większe zniewolenie.Uciekaj od niego .On się nie zmieni.Są  ludzie chorzy na różne choroby  a socjopata to człowiek chory na duszę.Ratuj siebie uciekaj jak najdalej.

58

Odp: związek i rozwód z socjopatą

Boimy się zostawić naszych socjopatów  bo boimy  się że nie damy sobie  rady Że  bez niego nasze życie się zmieni.Tak to prawda zmieni się ale na lepesze uwierzymy we własne siły .A to na prawdę coś co warto zrobić.Przeżyłam  to   była to wielka walka o siebie o swoją godność i  wiarę w siebie.Nie jest to łatwe  morze wylanych łez  utrata wszystkiego co miałam ,ale to tylko rzeczy które można odbudować.A każdy rok z takim osobnikiem daje  coraz większe zniewolenie.Uciekaj od niego .On się nie zmieni.Są  ludzie chorzy na różne choroby  a socjopata to człowiek chory na duszę.Ratuj siebie uciekaj jak najdalej.

59

Odp: związek i rozwód z socjopatą

witajcie
Zaglądam tu coraz częściej  chce  nawiązać kontakt z Tobą.

60

Odp: związek i rozwód z socjopatą

123 kaktus, proszę, nie pisz posta pod postem, gdy chcesz coś dopisać, skorzystaj z funkcji "Edytuj post". Dziękuję i pozdrawiam

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.

61

Odp: związek i rozwód z socjopatą

Odnalazłam Was, ponieważ szukam wsparcia. Czuje jak się staczam psychicznie, za ścianą jest MONSTER,  wypruty
z uczuć człowiek.  Ja wiem, że to socjopata, ponieważ nazwała go tak moja pani psycholog. Rozpoczęłam terapię,  ponieważ borykam się z nawracają depresją.

62

Odp: związek i rozwód z socjopatą

Witajcie ... Ja ja kilka dni temu wyrzucilam mojego Sociopate  z domu .Ktory mnie maltretowal klamstwami wyzwyskami I oskarzal o wszystkie zla   Swiata ..Nie bylo nigdy jednej rzeczy ktora dobrze zrobilam lub wszystarczajaca zeby go usatysfakcjonowac..I caly czas to poczucie winny  ktore w sobie mialam .. Jak ja to go zle traktuje a on taki kochajacy ..To jest dopiero kilka dni ja czuje sie jak by mi sie porzestawialo w glowie nie moge znalezc spokoju w sobie ..Oszedl nie ma go juz I mam nadzieje ze nigdy nie stanie juz na mojej drodze .Bylam z nim tylko rok a czuje sie jak bym przezyla z nim 10 letni zwiazek Calkiem zdewastowana mnie  psychicznie.. Gdzie moze przez tylko chwile bylaw  szczesliwa gdy byl na etapie zdobywania mojego zufania  .pokazywal mi jak to on mnie kocha  jak tylko poczul ze Jestes w sidlach pomiatal mna nie szanowal  reszte znacie ..Prosze powiedzcie mi jak mam dozyskac siebie .Nie chce nigdy juz te go Potwora ....Prosze o Pomoc

63 Ostatnio edytowany przez stel (2014-03-25 09:39:20)

Odp: związek i rozwód z socjopatą

Przepis na Wasze problemy jest prosty, chociaż wykonanie może być trudne.
Jak ktoś napisał ZERO KONTAKTU i NOWA MIŁOŚĆ smile
Pamiętajcie że macie potężną broń w ręku daną prze matkę naturę: WŁASNĄ PSYCHIKĘ
Przeczytajcie sobie książkę: : "Potęga podświadomości"- Joseph Murphy

64

Odp: związek i rozwód z socjopatą

Zero kontaktu jest to mozliwe. I bardziej prawdopodone niz NOWA Milosc.. Jak  mysel o facetach to przechodza mi ciarki nie chic zadnego nie teraz chce tylko spokoju ,I chce znalezc znowu siebie poczuc sie kobieta .I znalezc droge zeby zapomiec to wszystko co mi zrobil ten Czlowiek. Chce byc znowu taka silna jaka bylam wczesniejjj..Mam ta ksiazke tylko musze najperw wyciszyc sie zebym mogla ja przeczytac. Targaja  mna wurzuty sumienie wina ktora bralam na siebie caly czas.. musze to wyeliminowac zeby zaczac funkcjonowac..

65

Odp: związek i rozwód z socjopatą

witam
trafiłem tu trochę przypadkowo... ale chyba nic nie dzieje się bez przyczyny...
byłem w związku 27 lat z kobietą socjopatką, taka była finalna diagnoza terapeutów
wychodziłem z tego dwa lata , otarcie się o smugę cienia,  rok intensywnej terapii i rok cięzkiej pracy własnej nad sobą , a w tej pracy nie ma końca to wiedzą ci którzy ją rozpoczęli...
jestem teraz pięc lat dalej....
kiedy zaczynałem terapię chciałem zrozumieć ją... ale szybko się okazało że aby zrozumieć to co się działo muszę przede wszystkim poznać i zrozumieć siebie i zgodzić się ze nie wszystko czego się dowiem o sobie będzie mi się podobało... i tak było
ale wiedza o sobie, o swoich słabych i mocnych stronach bezcenna....
związek tworzy dwoje ludzi i oboje są za niego odpowiedzialni, oboje ponoszą odpowiedzialność za to co w nim robili ale co też wyjątkowo ważne za to czego nie robili... najczęsciej dlatego że byli za słabi... za  brak granic i zgodę często wbrew sobie no bo są rzeczy ważniejsze np dzieci które powinny mieć pełna rodzinę... też tak myślałem... za długo, dzieci patrzą i obserwują i uczą sie tego i dobrego i złego...
pewien madry stary lekarz wyciągając mnie z niebytu powiedział cos takiego: synu Twoim obowiązkiem wobec siebie samego jest dbanie o siebie, kiedy będziesz dbał o siebie będziesz szczęsliwy a wtedy zobaczysz że wokoło ciebie będa szczęsliwi ludzie... zapytałem go a co to takiego to cholerne szczęscie?... uśmiechnął się i odparł: szczęscie synu to stan umysłu, jeśli nie ma w tobie zgody na krzywdę to nikt nie jest w stanie zrobic ci krzywdy, a szczęsliwy mozesz być zawsze jeśli tak zdecydujesz, to trudne ale jak wszystko do nauczenia...
nikt nas nie uczy jak żyć , jak być dobrym partnerem, jak być dobrym rodzicem.... wbijano nam do głów rożne rzeczy, większość z nich przegrała w konfrontacji z rzeczywistością , każdy z nas czy chce czy nie uczy się całe życie , co jakiś czas mamy niezauważalne jakby egzaminy i najczęsciej oblewamy... często potrzeba ogromnego wstrząsu aby zobaczyć własny upadek...i wreszcie zdać... nikt nas nie uczy miłości... dlatego nie wiemy która jest dla nas dobra a która nie... ale jak mawiał mój stary majster: Panie masz mózg to z niego korzystaj... bo to życie się kiedyś skończy a ty możesz albo żyć... albo tylko dożyć...
w takich związkach dzieje się coś przedziwnego, znikamy...nie protestujemy... stajemy się coraz mniejsi i mniejsi aż znikamy... i dopiero wtedy otwieramy oczy aby narodzić się jeszcze raz, po to aby wreszcie żyć...
nie jesteśmy przez to ani lepsi ani gorsi ale na pewno zupełnie inni niz przedtem, nie chcę tu pisać że kto nie przeżył własnego upadku nie wiele wie ile człowiek może znieść na własne życzenie i jaka jest tego cena, każdy z nas jest inny i dla każdego upadek to coś zupełnie innego...
dopóki człowiek nie weźmie pełnej odpowiedzialności za swoje życie.. zgadza się aby decydowali o nim inni...
życie jest jakie jest, żyjmy uważnie dbajac o siebie bo wtedy mimo woli dbamy o innych...
pozdrawiam

66

Odp: związek i rozwód z socjopatą

O tak, odpowiedzialność za swoje życie to podstawa prawdziwego egzystowania.

"Boże, daj mi cierpliwość, bym pogodził się z tym, czego zmienić nie jestem w stanie. Daj mi siłę, bym zmieniał to co zmienić mogę. I daj mi mądrość, bym odróżnił jedno od drugiego." Marek Aureliusz

67 Ostatnio edytowany przez słoneczko nie zachodzące (2014-04-14 23:49:50)

Odp: związek i rozwód z socjopatą

Od psychopatów należy uciekać - najlepiej jak najszybciej i jak najdalej.. ..
dopiero niedawno dotarło do mnie kim jest naprawdę mój UKOCHANY.... szarmancki, zawsze, skory do pomocy, miły, przystojny mimo wieku i choroby po wypadku... i jak w piosence "jak dobrze mieć sąsiada..." Kiedy go poznałam latem 2011 byłam z innym mężczyzną od 8 lat - szczęśliwa w związku bez przyszłości... , a SĄSIAD tak jak piszecie po prostu upatrzył mnie sobie... zauważyłam to dopiero wiosną 2013, kiedy mój dotychczasowy związek przeżywał poważny kryzys... a sąsiad z działki potrafił dostrzec piękno nawet kiedy ujrzał mnie z mokrą głową "jak sympatycznie pani wygląda" . Nic nie uchodziło jego uwagi... Ale kiedy ja dałam krok do tyłu to on dwa w tył.. nie był nachalny... Wszystko zaczęło się jesienią 2013, kiedy na pożegnanie powiedziałam "oby do wiosny".... ale do wiosny byliśmy już razem...ukochana, jedyna słoneczko nie zachodzące...  a nawet nalegał na ślub , coraz częściej się spotykając, aż po Bożym Narodzeniu namówił mnie abym pomieszkiwała u niego,sylwester razem,tylko my, cudowne dni, pomimo choroby mojej mamy - współczuł, traktował mnie jak księżniczkę, by po 20 stycznia wykrzyczeć, że włosy moje są w całym mieszkaniu na białych kafelkach, że maszyna do szycia za głośno szyje (szyłam jemu pościel), że mam tak spać żeby nie chrapać... niewyspana, spłakana, spakowałam się i zadzwoniłam po syna słysząc na domiar "ma ciebie tu nie być do 10!" nikt mnie tak nie upokorzył... nie wiedziałam, czy to nie choroba (podejrzewano guza mózgu, na szczęście nie!) . po kilku dniach próbowałam się skontaktować z jego synem, z którym nie utrzymywał kontaktu - nic. Wróciłam myśląc, że może chory nie mogę go zostawić.... minął kolejny miesiąc... ciągle się rehabilitował, jeździliśmy na basen, na koncert.. umarła w nocy moja mama...był czuły... następnego dnia nie poszłam do pracy, załatwiania... wróciłam zmęczona i wyczerpana psychicznie - był jak chmura gradowa, bałam się odezwać, rzucił tylko "to wasza wina, że lekarze nie zrobili wszystkiego i matka twoja nie żyje! mam dość ciebie i całej twojej rodziny!!! IDŹ ale już! chcę być sam! " błagałam, "nie wyrzucaj mnie w tą ciemną, mroźną noc! nie dziś! nie chcę być samaaaa!..." był jak głaz... "pochowaj matkę, możesz wrócić!" jakże to bolało, jeszcze beczę, kiedy to piszę... a tak go potrzebowałam.... ból w samotności, bo dzieciom wstydziłam się powiedzieć i tak uważał że za dużo poświęcam im czasu (to dorośli ludzie). Po tygodniu wpadliśmy na siebie na przystanku... było mu głupio, " ale ja mam swoje problemy.." powiedziałam swoje racje kończąc, nie wiem czy następnym razem ... zostałam, jeszcze nie teraz... minęły 3 tygodnie, moje urodziny w marcu, cudownie a następnego dnia urodził mi się wnuczek... obiecałam córce, że jak po 10 dniach zięć wrócił do pracy przyjadę. A u nas powrócił temat kupna mieszkania , wspólnego ...?!
Mimo wszystko chciałam z nim być,( jego mieszkanie + mój kredyt ; swojej kawalerki nie sprzedam... baseny , spacery i nagle: "jedź do tej córki, nie mam na nic czasu"... !!! wyjechałam... po 5 dniach spotkałam UKOCHANEGO na działce... zaprosiłam go na herbatkę ... umówiliśmy się nazajutrz - niedziela. Bał się tej rozmowy... dałam jeszcze jedną szansę... lecz tym razem trwało to 3 dni ...popsuła mu się lodówka i to też moja wina...i wiele przykrych słów - po pracy pojechałam po resztę rzeczy... boli...ja w nocy bałam się iść do łazienki żeby go nie obudzić...nie możemy razem mieszkać- powiedziałam- wszystko co chcesz, na wszystko idę kochanie - odpowiedział już skruszony; ale we mnie coś pękło, nie wiem czy wytrwam, boli...

68

Odp: związek i rozwód z socjopatą
Pozytyw 8 napisał/a:

Psychopaci -

    Problem ten dotyczy zarówno mężczyzn jak i kobiet. Jak się przed nim ustrzec?

    Istnieje wokół tematu o psychopatach mnóstwo błędnych teorii,
    niedomówień i mitów.

    Z tego powodu myślę, że warto aby je prostować, obnażać a także bliżej zainteresować się tematem
    niż na przykład polegać na obiegowych opiniach czy też mglistych domysłach - co w tym przypadku niemal zawsze może zakończyć się w najlepszym razie sporym kuku, dlatego jeśli ktoś mając odpowiednią wiedzę na ten temat zastanowi się a jeszcze lepiej poczyta o tym więcej to być może dzięki temu uniknie wielu, wielu problemów.

    Dodatkowym powodem dla którego warto się zainteresować tym tematem jest fakt, że o ile większość osób chorych na np. borderline, depresję czy schizofrenię jest w stanie to ujawnić o tyle psychopata/tka tego nie zrobi i będzie maskował swoją tożsamość tak długo jak to tylko będzie możliwe wykorzystując niewinne, nieświadome niczego osoby.

    Co ciekawe potrafią czasem zwieść nawet specjalistów od tematu.

    Nie pozwolisz się oszukać i wykorzystać niemal wyłącznie jeśli masz sporą wiedzę o ich wyrachowanych manipulacjach.


    Potrafią przez nawet bardzo długi czas grać swoją rolę gdy tylko chce osiągnąć swój cel,
    kłamać itp a w tym czasie jest w pełni świadomy tego co robi, komu i w jakim celu.
    Podkreślam - jest zupełnie świadomy!

    Wykorzystują swoją inteligencję w celu manipulowania ludźmi i wykorzystywania ich dla wyłącznie swoich celów.

    Nie ma żadnego poziomu moralnego. nie ma w ogóle niczego, co wiązałoby się z moralnością,
    każdego traktuje dokładnie tak samo: jako narzędzie.

    Takie osoby mają deficyt sumienia, wiedzą co jest dobre a co złe, ale nie czują nigdy wyrzutów sumienia gdy robią coś złego i nie mają empatii.
    To jest defekt na poziomie organicznym, praktycznie nieuleczalny.

    Nawet długa osobista obserwacja znajomości PRZED ślubem nie zawsze pozwala uniknąć
    tego toksycznego związku, przede wszystkim dlatego, że to nie jest żaden związek lecz raczej układ
    pasożyt i żywiciel.

    Nie widzisz problemu tak jak i nie widzisz groźnej nawet choroby dopóki nie zniszczy
    twojego organizmu w takim stopniu, że zaczynają pojawiać się konkretne fizyczne objawy.
    W tym przypadku są głównie objawy emocjonalne i psychiczne lecz jeśli nie masz świadomości, że jesteś "narzędziem"
    w rękach psychopaty to zanim się zorientujesz on już osiągnie swój zamierzony cel.

    W przypadku psychopaty nie ma najmniejszego sensu mówić o moralności bo ich nie obejmuje samo pojęcie moralności -
    psychopata robi to, co przynosi JEMU korzyść - zazwyczaj przy tym kogoś krzywdząc
    lecz on tego w ogóle nie rozpatruje w kategorii czyjejś krzywdy.
    Nie jest mu przykro, w ogóle nie wartościuje faktu, że komuś zrobił coś strasznego lub zniszczył życie.


    Psychopaci karmią się wręcz kłamstwami, to niemal urodzeni oszuści- to ich pasja jakby.
    Wydają się dumni ze swojej umiejętności łgania. Kłamstwa, oszukiwanie i manipulacja są dla psychopatów zdolnościami wrodzonymi. Uruchomiwszy wyobraźnię i skoncentrowawszy ją na sobie, psychopata jest zdumiewająco niewzruszony możliwością - a nawet nieuchronnością - ujawnienia jego oszustwa.

    Kiedy przyłapuje się go na kłamstwie lub przedstawi prawdę, rzadko okazuje niepokój czy zakłopotanie-
    po prostu zmienia opowiadaną przez siebie historię albo próbuje przekształcić fakty w taki sposób,
    aby ją potwierdzały.
    Prowadzi to do serii sprzecznych i kompletnej dezorientacji słuchaczy.
    Kłamstwa te nie mają żadnej motywacji poza radością oszukiwania.

    Zdenerwować psychopatę jest ekstremalnie ciężko. jedyne, co rzeczywiście go denerwuje, to niepowodzenie.
    JEGO niepowodzenie, żeby nie było wątpliwości a i wtedy bardziej- jeżeli w ogóle - zastanawia się,
    co z tym fantem zrobić, niż okazuje jakoś konkretnie, że jest zdenerwowany.

    Nie jest możliwe dopasować się z kimś, kto po sugestii, że należałoby popracować nad związkiem,
    zaczyna automatycznie kalkulować co z tego będzie miał i czy efekt uzasadnia wysiłek.
    Jedyną opcją dopasowania się jest - dopasowanie się do niego.

    Psychopatia nie ma nic wspólnego z agresją w afekcie.
    Właśnie o to chodzi że psychopaci potrafią wiele złych rzeczy zrobić zupełnie na zimno,
    co najwyżej z podekscytowaniem.

    Istnieje coś takiego jak wysoki lub niższy wynik na Skali Obserwacyjnej
    Skłonności Psychopatycznych. Ci, z niższym wynikiem- bardziej stonowani -też manipulują ludźmi ale
    potrafią sobie radzić robiąc często karierę. Natomiast ci mniej stonowani częściej wchodzą w konflikt z prawem.

    Poza tym psychopaci odczuwają nieustanną i nadmierną potrzebę silnych bodźców
    - pragną żyć intensywnie, na krawędzi , w centrum akcji. To życie na krawędzi
    często wiąże się z łamaniem zasad i prawa.

    To społeczni drapieżcy, którzy oczarowują, manipulują i bezwzględnie torują sobie drogę przez życie,
    pozostawiając za sobą złamane serca, zdruzgotane nadzieje i puste portfele.

    Całkowicie pozbawieni sumienia i wrażliwości na potrzeby innych, egoistycznie zdobywają to, czego pragną,
    i postępują tak, jak zechcą, łamiąc przyjęte w społeczeństwie zasady bez cienia żalu i poczucia winy...

    Psychopata, wbrew obiegowej opinii,
    doskonale zna ludzkie uczucia i emocje.
    Perfekcyjnie ocenia, jak powinien się zachować, żeby dostać to, czego chce.

    Jeśli wymaga to bycia miłym - będzie najmilszym i najbardziej wrażliwym człowiekiem na świecie.
    Jeśli zechce poderwać kobietę - będzie spełnieniem jej marzeń. Jeśli będzie potrzebował zaimponować
    degeneratowi zrobi to z całą zimną bezwzględnością i nikt nie zorientuje się, że to jest tylko gra, dopóki
    nie będzie za późno na jakąkolwiek reakcję.

    Dlatego są tak bardzo skuteczni ponieważ nikt ich nawet nie podejrzewa o udawanie, dopóki nie ląduje wykorzystany, następnie wywalony jako niepotrzebne już narzędzie. A psychopata bez najmniejszych nawet wyrzutów jest w stanie niemal od razu zająć się szukaniem swojej następnej ofiary.

    Od psychopatów należy uciekać - najlepiej jak najszybciej i jak najdalej.

Pozytyw 8..Rozumiem ze jestes juz po ucieczce....napisz jak to wyglądało u Ciebie,na razie jestesmy w trakcie rozwodu,jest ciężko bronić sie przed manipulacjami,kłamstwami ,to rozwala na łopatki, z niedowierzaniem patrzymy jak sobie radzi oczerniając,kłamiąc bezczelnie,napuszczajac innych na swą wyzyskaną,oszukaną,sponiewieraną ofiare oskubaną  do koszuli która ppotrzebuje wsparcia a nie bicia na oślep gdzie popadnie... tchu brakuje na tak podłe kombinacje z takim tupetem ,nie bacząc na swe wczesniejsze niemoralne zachowania ,które sama moze sprowokowac do wyjscia na swiatło dzienne..babajaga

69

Odp: związek i rozwód z socjopatą

Witam,

pisze się do takiej grupy. Jestem w trakcie rozwodu z socjopatą. Jest dramat. Jak się mogę z Wami skontaktować?

70

Odp: związek i rozwód z socjopatą
Luna33 napisał/a:

Czytalyscie blog "moj dwie glowy"? Mnie on duzo pomogl, naprawde polecam

możesz podać linka do tego bloga? bardzo Cię proszę...
ja również trafiłam na takiego delikwenta w moim życiu... najpierw oczarował, a potem sukcesywnie zagłębiał w swoje gierki i owijał w swoją własną sieć... najpierw była delikatna krytyka znajomych, później rodziny, mnie... groźby, że jeśli z kimś się dalej będę zadawać, to mnie zostawi, kontrola, raporty gdzie jestem, wyzwiska i uderzenia w moje najsłabsze i zarazem najczulsze punkty... udawało mu się to idealnie... uzależnił mnie od siebie... wszystko było moją winą, to ja byłam odpowiedzialna za to, że źle jest między nami... wypominał wszystko po setki razy, setki razy próbowałam mu coś tłumaczyć - nadaremnie...
chciał skłócić mnie z rodziną, wymagał braku kontaktu z nimi, poświęcania mu czasu... mówił, że w miłości nie patrzy się na honor, tylko chowa dumę do kieszeni kiedy jest kryzys, a jak wyciągnęłam do niego rękę po raz setny (bo przecież cokolwiek by nie odwalił, to zawsze tak to przekręcił, że to była moja wina, a ja w to wierzyłam....), a on kazał mi iść ze swojego domu, to powiedział, żebym zachowała resztki honoru... nie poczuwał się do niczego, nie dbał o mnie, nic od niego nigdy nie dostałam, a tak niby mnie kochał... nazywał mnie egoistką, chociaż pod wpływem jego manipulacji rezygnowałam po kolei ze wszystkiego dla niego... "bo jeśli tego nie zrobisz, to odejdę", "wybieraj ! albo (........) albo ja!!!" itp itd....

do teraz nie mogę się od niego uwolnić... jestem wrakiem człowieka... ;((((

71

Odp: związek i rozwód z socjopatą

Ja BYLAM wrakiem czlowieka. Jakos udaje mi sie powoli wyjsc z tego strasznego zwiazku.  JUZ JEST O DUZO LEPIEJ CHOCIAZ MAM JESZCZE CHWILE ZALAMANIA. Duzo powodzenia i wytrwalosci zycze onelessproblem. To minie na pewno. Tak jak mi juz mija.

72 Ostatnio edytowany przez Diament74 (2014-10-22 20:42:49)

Odp: związek i rozwód z socjopatą
kurka123 napisał/a:

Witam,
Jest dramat. Jak się mogę z Wami skontaktować?

Witaj,
Jestem po rozwodzie z psychopata. Moje małżeństwo "przetrwało" dzięki mojej wielkiej "determinacji" 15 lat. Rozwód uzyskałam w styczniu 2013. Rok czasu od rozwodu ( w sumie trzy lata od rozstania z nim na zasadzie  "zero kontaktu") pozwoliło mi na dojście do równowagi.
Wiecej informacji na temat rozwodu z takimi osobnikami (jak to wyglada, czego możesz się po nich spodziewać,  jak powinnaś sie zachowywać na sali rozpraw itd.)  dowiesz się z watku: "Mój wymarzony rozwód".
Radzę również abyś udzielała się tutaj na forum, bo opinie innych są niekiedy bardzo cenne. Po za tym w "grupie siła".
Pozdrawiam

Dałam swojemu czasowi czas i teraz jestem szczęśliwa smile

73

Odp: związek i rozwód z socjopatą

Spora część socjopatów/psychopatów nawet nie zdaje sobie sprawy z tego, że nimi są. Winy zrzucają na swe ofiary, że to ich wina że są takie, a nie inne...
Słabsze osoby w to wierzą, dają się poniżać... i potem wychodzi patologia. Tak to działa.

74 Ostatnio edytowany przez mary1977 (2014-11-01 22:52:38)

Odp: związek i rozwód z socjopatą

Ja tez zyje z takim psycholem ale juz nie daje rady powoli i gasne ,boje sie ze przyjdzie taki moment ze nie wstane z lozka a on juz mnie straszy ze skoncze w wariatkowie ,wysyla mnie do psychiatry.Zneca sie nademna psychicznie ,czuje sie juz jak wrak czllowieka a sam robi kariere moim kosztem ,Ja siedzialam z dzieckiem dodtad w domu teraz  gdy zaczelam szukac pracy dzien w dzien slysze ze za pozno na kariere ,ze i tak nikt mnie nie zechce do pracy ,zebym szla do najgorszej pracy .Ostatnio mu sie zwierzylam ze juz mam dosc poszukiwania pracy to wykorzystal to tylko przeciwko mi i teraz dzien w dzien kaze mi wypieprzac do pracy ktorej nie moge znalezc .Gdy poprosilam do zeby spytal swoich znajomych zaczal sie wydzierac -sama szukaj ,niech Ci rodzina pomoze .Codzien straszy mnie rozwodem i powtarza idz do pracy to sie rozwiedziemy a juz juz jestem tak wypluta ze nie dziwie sie ze mnie niogdzie nie chce .Ten problem to wierzcholek gory lodowej bo problem pracy jest teraz na tapecie wczesniej bylo ponizanie z kazdego innego powodu .W domu potwor niemily ,zawsze nieprzyjemny a do ludzi calkiem inna osoba ,dusza towarzystwa ,kazdemu pomoze ,kazdemu da mile slowo ,wesprze .Niestety jestem od niego zalezna ale jak znajde prace przyiegam ze sie z nim rozwiode ,On juz krzyczy ze odklada sobie na przyszlosc ,mysli tylko o sobie -mam mysli samobojcze przy zyciu trzyma mnie tylko nasz male dziecko .,On kaze mi wypieprzac zagranice ze z dzieckiem da rade,Nie mam juz sily ,brak pracy i zycie   ztym sadysta doprowadza mnie chyba do ostatecznosci .

75

Odp: związek i rozwód z socjopatą

Witam dziewczyny, ja również dołączam do grupy; ja mam problem nie tylko z facetem, który jest narcyzem, jest kompletnie niedojrzały, ma zagrania psychopatyczne i jak widzę teraz nie ma zupełnie do mnie szacunku, ale również z jego rodziną; od dawna podejrzewałam, że mam do czynienia z ludźmi u których jest coś nie tak z uczuciami takimi jak współczucie czy empatia do drugiego człowieka, że to socjopaci;
aby poczuć się lepiej muszą gnoić i poniżać innych; zawsze musi być tak jak oni chcą;
mam dwójkę dzieci z nim, przed urodzeniem się pierwszego chciałam odejść, ale po zajściu w ciążę postanowiłam dać kolejną szansę; to co działo się przez ostatnie cztery lata od momentu zajścia w ciążę to jest masakra, totalny brak szacunku ze strony jego rodziny, walka o dziecko i jego brak reakcji, tłumaczenie i usprawiedliwianie zachowania rodziny, nie stawanie po mojej stronie; ja musiałam zawsze być wyrozumiała wobec ich zachowania, starać się rozumieć itd.; on jednocześnie ignorował moje potrzeby, bo czuł, że z powodu dziecka mnie ma; on nas utrzymywał więc miał przewagę finansową, który to fakt nieustannie wykorzystywał;
chcę odejść, nie mam pracy, jestem w strasznym stanie psychicznym, nie jestem w stanie przebywać w domu, w którym mieszkamy, nie mogę się na niego patrzeć, odżywam za każdym razem, gdy go nie ma, gdy wyjeżdża gdzieś do pracy na kilka dni;
z rodziną się nie kontaktuję, unikam kontaktu, z dziećmi też nie mają kontaktu; dawałam im tyle szans, dawałam dzieci, a oni robili to, co robili; miarka przebrała się w momencie, gdy byłam w szpitalu przez tydzień i jednego dnia nie odbierały telefonu ode mnie, opiekowały się w tym czasie moimi dziećmi, dzwoniłam do nich, żeby porozmawiać z dziećmi; po wielokrotnych próbach w końcu udało mi się dodzwonić, koniec końców usłyszałam, że uwaga: 'jestem problemem dla ich rodziny!', wyobrażacie sobie;
brat mojego faceta to psychopata bez uczuć, po nim i jego zachowaniu widać, że ten człowiek nie ma kompletnie uczuć;
dodam, że oni mają kasę i nie są z nizin społecznych, ale zachowanie ich jest po prostu poniżej wszelkiego poziomu; wtedy jak byłam w szpitalu wiem, że byliby najszczęśliwsi, gdybym z niego nie wyszła; nie spodziewałam się, że natrafię na taką bandę gnoi; babka mojego faceta udaje że albo nie słyszy albo nie rozumie co mówię, po prostu śmieszne jest to jak ci ludzie się zachowują

76

Odp: związek i rozwód z socjopatą
pandora_ napisał/a:

Witam dziewczyny, ja równodejść nieam do grupy; ja mam problem nie tylko z facetem, który jest narcyzem, jest kompletnie niedojrzały, ma zagrania psychopatyczne i jak widzę teraz nie ma zupełnie do mnie szacunku, ale również z jego rodziną; od dawna podejrjmiesz zewałam, że mam do czynienia z ludźmi u których jest coś nie tak z uczuciami takimi jak współczucie czy empatia do drugiego człowieka, że to socjopaci;
aby poczuć się lepiej muszą gnoić i poniżać innych; zawsze musi być tak jak oni chcą;
mam dwójkę dzieci z nim, przed urodzeniem się pierwszego chciałam odejść, ale po zajściu w ciążę postanowiłam dać kolejną szansę; to co działo się przez ostatnie cztery lata od momentu zajścia w ciążę to jest masakra, totalny brak szacunku ze strony jego rodziny, walka o dziecko i jego brak reakcji, tłumaczenie i usprawiedliwianie zachowania rodziny, nie stawanie po mojej stronie; ja musiałam zawsze być wyrozumiała wobec ich zachowania, starać się rozumieć itd.; on jednocześnie ignorował moje potrzeby, bo czuł, że z powodu dziecka mnie ma; on nas utrzymywał więc miał przewagę finansową, który to fakt nieustannie wykorzystywał;
chcę odejść, nie mam pracy, jestem w strasznym stanie psychicznym, nie jestem w stanie przebywać w domu, w którym mieszkamy, nie mogę się na niego patrzeć, odżywam za każdym razem, gdy go nie ma, gdy wyjeżdża gdzieś do pracy na kilka dni;
z rodziną się nie kontaktuję, unikam kontaktu, z dziećmi też nie mają kontaktu; dawałam im tyle szans, dawałam dzieci, a oni robili to, co robili; miarka przebrała się w momencie, gdy byłam w szpitalu przez tydzień i jednego dnia nie odbierały telefonu ode mnie, opiekowały się w tym czasie moimi dziećmi, dzwoniłam do nich, żeby porozmawiać z dziećmi; po wielokrotnych próbach w końcu udało mi się dodzwonić, koniec końców usłyszałam, że uwaga: 'jestem problemem dla ich rodziny!', wyobrażacie sobie;
brat mojego faceta to psychopata bez uczuć, po nim i jego zachowaniu widać, że ten człowiek nie ma kompletnie uczuć;
dodam, że oni mają kasę i nie są z nizin społecznych, ale zachowanie ich jest po prostu poniżej wszelkiego poziomu; wtedy jak byłam w szpitalu wiem, że byliby najszczęśliwsi, gdybym z niego nie wyszła; nie spodziewałam się, że natrafię na taką bandę gnoi; babka mojego faceta udaje że albo nie słyszy albo nie rozumie co mówię, po prostu śmieszne jest to jak ci ludzie się zachowują

Rozumiem doskonale jaki przeżywasz horror, bo żyłam w takiej "rodzinie męża" przez 15 lat, brrrr... aż mnie trzęsie na samą myśl...
Jeśli nie masz z "zewnątrz" wsparcia aby odejść, musisz sama wyznaczyć sobie cel (czyt. plan odejścia) i uparcie do niego dążyć. Z biegiem lat nie będzie lepiej, to się nie zmieni - nigdy!!!. Prawdopodobnie jeśli wytrzymasz fizycznie i psychicznie, to tak czy inaczej kiedyś podejmiesz w końcu decyzję o odejściu... zapewne jak dzieci podrosna...

Dałam swojemu czasowi czas i teraz jestem szczęśliwa smile

Posty [ 39 do 76 z 103 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » związek i rozwód z socjopatą

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin
© www.netkobiety.pl 2007-2016