On nie czyta książek, a ja nie wiem o czym z nim rozmawiać - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » KULTURA » On nie czyta książek, a ja nie wiem o czym z nim rozmawiać

Strony Poprzednia 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 39 do 76 z 82 ]

39

Odp: On nie czyta książek, a ja nie wiem o czym z nim rozmawiać

No błagam, co to za gadki - ważne, CO się czyta, a nie w jakich ilościach;] Gdybym była facetem i moja ukochana zaczytywała się w romansidłach najgorszego sortu, to raczej za oczytaną bym jej nie uznała...

Reklama
Zobacz podobne tematy :

40

Odp: On nie czyta książek, a ja nie wiem o czym z nim rozmawiać

...A ja czytam...
Romanse oczywiscie, i wcale sie tego nie wstydze.
Zgadzam sie, ze nie jest to ambitna literatura, ale mi pomaga odnalezc sie w zyciu, przetrwac chandry i depresje.
Przyznaje, ze Harlekiny sa i dla mnie kiczowate, jesli w ogole mozna tak powiedziec o ksiazce, ale romanse to nie tylko Harlekiny.
Lubie romase historyczne i te, w ktorych watek romansowy osadzony jest w naszej rzeczywistosci, w realnym zyciu.
Ksiazki wzbogacaja nie tylko nasze slownictwo i wiedze, ale rowniez wplywaja na nasze uduchowienie, na bogactwo przezyc.
Ja rowniez kocham wprost wtulic sie w fotel, i wziac ksiazke do reki. Ta prawdziwa ksiazke, z piekna okladka, szeleszczacymi kartkami, a czasami i ilustracjami...
W swojej biblioteczce mam roznego rodzaju ksiazki, i roznej grubosci, i uwazam, ze nie ilosc stron swiadczy o tym, czy ksiazka jest dobra czy nie, ale to, czy wzbudzila moje zaineresowanie, czy lubie  do niej wracac...
Lubie czytac sagi, pamietniki znanych ludzi, lubie fantastyke, ale te z pogranicza literackiej fikcji i autentycznych wydarzen.
Lubie klasyke i literature kobieca.
Przede wszystkim jednak lubie ksztalt ksiazki, jej zapach...i miejsce na polce w regale.
Lubie patrzec na swoj ksiegozbior, sledze wtedy tytuly, przypominam sobie wyglad okladek i emocje, ktore towarzyszyly mi podczas  czytania.
Owszem, srodki masowego przekazu  w elektronicznym wydaniu dostarczaja nam szybko wiedze, informacje i nowosci.
Nie sa jednak w stanie dostarczyc nam tych wszystkich emocji, ktore przezywamy czytajac ksiazke.
Czesto zdarza mi sie, przeczytawszy ksiazke, zamknac ja, trzymac w dloniach i napawac sie jej urokiem, trwac pod wrazeniem jej fabuly...
Czy trzymajac w rekach ebooka moglabym pozwolic sobie na tak przyjemny " powrot do rzeczywistosci"?
Dla mnie dom bez ksiazek jest po prostu niekompletny...ubozszy...
Tak samo, jak ludzka wrazliwosc i wyobraznia.

41

Odp: On nie czyta książek, a ja nie wiem o czym z nim rozmawiać

Nie mam o czym rozmawiać tylko z ludźmi bardzo prostymi (brzydkie określenie, ale chyba najlepiej oddaje to co chcę przekazać). Oni zwykle faktycznie nie czytają książek. Z całą resztą temat do rozmowy znajduję, bez względu na ich poziom czytelnictwa.

Nie lubię natomiast rozmawiać z ludźmi, którzy nadmiernie eksponują swoje oczytanie w rozmowie. Chyba  w ogóle nie lubię rozmawiać o przeczytanych książkach. Czuję się dziwnie kiedy ktoś rzuca autorami, tytułami, cytatami. Bo ja zwyczajnie takich rzeczy nie zapamiętuję. Mam chyba inną częstotliwość mózgu - przeczytałam tysiące różnorodnych książek, tytuły pamiętam nielicznych, autorów jeszcze mniej a treści to już w ogóle smile

Reklama

42

Odp: On nie czyta książek, a ja nie wiem o czym z nim rozmawiać
vinnga napisał/a:

Bo ja zwyczajnie takich rzeczy nie zapamiętuję. Mam chyba inną częstotliwość mózgu - przeczytałam tysiące różnorodnych książek, tytuły pamiętam nielicznych, autorów jeszcze mniej a treści to już w ogóle smile

Nie zrozum mnie zle ale musze sie zdziwic...
Serio nie pamietasz?
Ja z kolei nie rzucalabym cytatami ale potrafilabym powiedziec kto napisal jaki tytul i o czym byla ksiazka.

43

Odp: On nie czyta książek, a ja nie wiem o czym z nim rozmawiać
Jaguar napisał/a:
vinnga napisał/a:

Bo ja zwyczajnie takich rzeczy nie zapamiętuję. Mam chyba inną częstotliwość mózgu - przeczytałam tysiące różnorodnych książek, tytuły pamiętam nielicznych, autorów jeszcze mniej a treści to już w ogóle smile

Nie zrozum mnie zle ale musze sie zdziwic...
Serio nie pamietasz?
Ja z kolei nie rzucalabym cytatami ale potrafilabym powiedziec kto napisal jaki tytul i o czym byla ksiazka.

A ja to potrafię zrozumieć. Też tak mam.
Tytuły z reguły pamiętam, pamiętam też jakie wrażenie wywarła na mnie książka. Pamiętam o czym mniej więcej była, ale mało którą książkę potrafię opowiedzieć. Oczywiście potrafię streścić w kilku zdaniach, ale nie opowiedzieć - nawet niezbyt szczegółowo. No chyba, ze przeczytałam ją w ciągu ostatnich dwóch - trzech lat wtedy jest szansa, że jeszcze w pamięci się nie zatarła.
Kiedy przeczytane książki zaczyna się liczyć w tysiącach to chyba nieuniknione.

Ostatnio nawet o tym rozmawiałam ze znajomą - zastanawiałyśmy się czy to objaw wieku i pogarszającej się pamięci, czy może to normalne.

Przypomniał mi się ostatnio tytuł: "Krystyna, córka Lavransa". Pamiętam, że kiedy czytałam tę książkę w liceum bardzo mi się podobała. 20 lat później pamiętam tylko, że działa się w Skandynawii gdzieś około XVI - XVII wieku i właśnie była o tej Krystynie i jej małżeństwie. Nic więcej właściwie nie pamiętam, może tylko jeszcze ponury nastrój wywołany opisami ówczesnego życia.
I takich książek mam w głowie setki.

Za to na przykład pamiętam "Diunę", która czytałam niewiele później smile

Książki, które są dla mnie ważne - pamiętam, ale te mniej ważne w pamięci się zacierają. Jak wszystko co mniej ważne - zostaje pogrzebane przez kolejne, ważniejsze, a może tylko świeższe informacje.

|---------------|------>

44

Odp: On nie czyta książek, a ja nie wiem o czym z nim rozmawiać
Jaguar napisał/a:
vinnga napisał/a:

Bo ja zwyczajnie takich rzeczy nie zapamiętuję. Mam chyba inną częstotliwość mózgu - przeczytałam tysiące różnorodnych książek, tytuły pamiętam nielicznych, autorów jeszcze mniej a treści to już w ogóle smile

Nie zrozum mnie zle ale musze sie zdziwic...
Serio nie pamietasz?
Ja z kolei nie rzucalabym cytatami ale potrafilabym powiedziec kto napisal jaki tytul i o czym byla ksiazka.

Mnie trochę to dziwi a trochę nie. Tzn ja na pewno nie umiem rzucać cytatami, często nie zapamiętuję ani autora ani tytułu, głównie, jeśli książka nie wywarła na mnie żadnego większego wrażenia była "taka sobie", "ok" czy nawet "dobra". Treść natomiast już z reguły pamiętam, może hiper-precyzyjnie, ale jak ktoś mi powie, że czyta teraz książkę (przykładowo) o babeczce patologu, co znajduje żywą babkę w kostnicy i okazuje się, że chodzi o aferę z handlem żywym towarem, to sobie zaraz przypominam, że czytałam i o co mniej więcej chodziło. Tak samo mam zresztą z filmami, mogę zapomnieć tytuł, ale jak włączę, obejrzę kawałek, czy tam ktoś mi opowie fabułę, to sobie przypominam, czy widziałam, czy nie.

Vinnga, jak Ty sobie radzisz z tym, żeby nie czytać stale tych samych tytułów..?

Iceni napisał/a:

Przypomniał mi się ostatnio tytuł: "Krystyna, córka Lavransa". Pamiętam, że kiedy czytałam tę książkę w liceum bardzo mi się podobała. 20 lat później pamiętam tylko, że działa się w Skandynawii gdzieś około XVI - XVII wieku i właśnie była o tej Krystynie i jej małżeństwie.

Sigrid Undset ^^ Wydaje mi się, że XIII-XIVw. W każdym razie średniowiecze. Tę zapamiętałam akurat bardzo dobrze, bo wywarła na mnie wrażenie, tyle, że na niekorzyść. ;-) Moja mama za każdym razem jak o nie słyszy, rozpływa się w zachwytach, a mnie potwornie znudziła, chociaż uwielbiam książki historyczne. Zapamiętałam tyle, że główna bohaterka w kółko była nieszczęśliwa i non stop było o bogu. Przebrnęłam pierwszy tom i utknęłam.

Polecam za to "Filary ziemi" Folleta wszystkim fanom sag historycznych. smile

Książki, które są dla mnie ważne - pamiętam, ale te mniej ważne w pamięci się zacierają. Jak wszystko co mniej ważne - zostaje pogrzebane przez kolejne, ważniejsze, a może tylko świeższe informacje.

Dokładnie. Zupełnie naturalny proces. smile

45

Odp: On nie czyta książek, a ja nie wiem o czym z nim rozmawiać

Czytam dużo książek,nie zawsze czytam codziennie (nie zawsze jest czas), ale prawie codziennie coś czytam, jakąś książkę, ale raczej te określane mianem "lekkim" szczególnie, choć oczywiście czasem też czytam coś "cięższego", tu tau samo mam z filmami, czasem taki film "lekki", a czasem coś określanego "ambitne", choć fakt, z książek jednak więcej czytam tych "lekkich", z filmów mam tak bardziej, że pół na pół, czyli czasem "ambitne", czasem "lekkie", taka równowaga, w książkach jej nie zachowuje, bardziej te "lekkie" pochłaniam.

Uwielbiam kryminały, książki obyczajowe Jodi Picoult, romanse, wspomnianego Paolo Coelho nawet lubię, kryminały z nutą psychologii widoczną Charlotte Link i wiele innych różnych książek. Lubię rozmawiać o książkach, z kimś, kto też lubi je czytać, zwłaszcza rozprawiać o tych, które szczególnie lubię, właśnie thrillery, horrory, obyczajowe. Tutaj najwięcej rozmawiam z przyjaciółką, bo czyta bardzo podobne książki, mamy obie tak identyczny gust wink Owszem, czasem coś nie spodoba mi się czy jej, możemy mieć inne zdanie, ale ogólnie czytamy podobne rzeczy, więc dyskutujemy, podajemy swoje spostrzeżenia, to pokazuje jak np potrafi być, że np ja spojrzę na coś z takiego punktu widzenia, a ona z innego, a często też mamy identyczne zdanie o książce, ale i tak rozmawiamy o tej książce. Często też sobie pożyczamy pozycje, skoro wiemy, że lubimy podobne smile

Mój chłopak za to nie czyta za bardzo książek, bardziej papierowe gazety lub coś jeśli go zainteresuje, ale bardziej na tle polityki, z tym, że rzadko czyta. Także tu jesteśmy przeciwieństwami- ja uwielbiam czytać, on nie za bardzo lubi, męczy go to , nudzi. Mimo to mamy sporo tematów, na pewno super, gdyby też czytał, a jakby coś podobnego do mnie, to już w ogóle super, ale nie jest to dla mnie najważniejsze smile Mimo, że nie czyta książek,to wie dużo na temat polityki, społeczeństwa, sportu, wiadomo Internet jest pełen, do tego są gazety, a rzadko, bo rzadko, ale zdarza się, że sięgnie po książkę, jeśli jest w tym zakresie. Dlatego można pogadać z nim na wiele tematów, mimo że rzadko czyta.

Tak samo moi rodzice, też moje przeciwieństwo, bo oboje nie lubią czytać, a mimo tego to mądrzy ludzie, lubię z nimi rozmawiać, a "od rozmów o książkach" mam szczególnie przyjaciółkę, no i czasem tu na netkobietach czy na forum o książkach wink Także mimo że sama uwielbiam czytać, to uważam, że nawet jeśli ktoś nie lubi i rzadko czyta czy wcale, to nie jest gorszy i też mogę złapać z tą osobą wspólny język.

Oprócz chłopaka i rodziców mam też parę koleżanek, które mało czytają, a i tak wspólny temat nam się znajduje smile Także mogę się dogadać nawet jeśli ktoś nie czyta, a jak już czyta to nie ma dla mnie znaczenia co, bo uważam, że nawet thrillery, kryminały, które czytam ubogacają, dlatego w cudzysłowie piszę literatura lekka. Chociaż ogólnie jest lekka, to i tak pouczająca, dostarczająca rozrywki, a rozrywka też jest potrzebna. Po prostu kryminały czytam tonami, mogłabym czytać codziennie i mi się nie nudzą smile

Co do samych książek i tytułów, to czasem mam jak vinnga, tzn wiele przeczytałam, ale wielu tytułów też czy treści nie pamiętam. Ludzka pamięć jest zawodna, ale nawet jeśli nie pamiętam wielu tytułów, nazwisk autorów czy treści, to i tak jestem przekonana, że każda książka jakoś na mnie wpłynęła, mimo że nie pamiętam np o czym była czy jaki miała tytuł. Każda książka miała jakiś wkład.

Upsss, a widzisz, dla mnie nie ma takiego znaczenia co się czyta. Ja lubię takie książki, jak napisałam, lubię kryminały, obyczajowe itp, dla kogoś może to być mało ambitne, może wyśmiewać, ale każdy lubi to co lubi, więc osobiście niczyjego gustu nie oceniam i jak napisałam uważam, że każda książka ubogaca w jakiś sposób, a jeśli komuś sprawia przyjemność czytanie jej, to bardzo dobrze. Ja nie czytam dużo, by wyjść na oczytaną, czytam, bo uwielbiam, a czytam to co lubię, bo nie widzę sensu, by odmawiać sobie tej przyjemności, nawet jeśli ktoś miałby określić, że jak mogę to czytać. A no mogę i bardzo lubię smile

A co dają np kryminały? Np te skandynawskie szczególnie na pewno w pewien sposób odprężają, też na pewno pomagają rozwijać przy zagadce umiejętność logicznego myślenia, dostarczają nowy zasób słów, bo np te skandynawskie kryminały, to owszem, pewnie powiecie, że też rozrywka, ale dla mnie tam jest sporo nowych słów, więc często czytam wolniej, a przy okazji na pewno zapamiętuje jakieś nowe słowa itp.

Dla mnie świetnymi kryminałami skandynawskimi jest np saga Larssona albo np ostatnio przeczytanego Monsa Kallentofta. Z amerykańskich za to lubię np bardzo Ericę Spindler. No, ale jeśli mam coś polecać, jeśli chodzi o takie "ambitne" kryminały to właśnie skandynawskie dla mnie szczególnie są takie, Erici Spindler patrząc w ten sposób "lżejsze", ale bardzo wciągające, więc czytam też tonami, dla mnie książka nie musi być "ambitna", jak pisałam i te "ambitne" czasem czytam, ale te "lekkie" tonami i bardzo lubię smile

Dlatego ja nie oceniam nikogo po tym co czyta czy ogląda smile A jak ktoś nie czyta, to też pozostaje sporo tematów do rozmowy: filmy (z takich kulturalnych rzeczy, że tak powiem), a jak też średnio, to polityka, religia, społeczeństwo, zdrowie itp itd, tematy można mnożyć i mimo tego, że jedna osoba lubi czytać, a druga nie, to i tak można się dobrze dogadywać, mieć wiele tematów smile

"Czytanie książek to najpiękniejsza zabawa, jaką sobie ludzkość wymyśliła"

Wisława Szymborska

46

Odp: On nie czyta książek, a ja nie wiem o czym z nim rozmawiać

Oj, dziewczyny, to nie jest tak, że odkładam książkę i następuje ciemność smile Pamięć krótkotrwałą mam rewelacyjną, więc po jednorazowym przeczytaniu mogę recytować fragmenty smile Po kilku miesiącach jednak tylko mgliście przypomina mi się co w danej książce było, a po 2 czy 3 latach z reguły nie jestem w stanie powiedzieć nic. "Nic" w znaczeniu, że nie kojarzę ze sobą tytułu i treści (autora zwykle w ogóle nie kojarzę smile ), na zawsze jednak zapamiętuję to, co mój mózg uznał za godne zapamiętania (tyczy się to wszelkiej maści poradników i książek tematycznych). Powieści i inne takie czytam dla chwilowych wrażeń. Po kilku miesiącach nie wiem jak się nazywali bohaterowie i co się tam działo. Czasem pamiętam te chwilowe emocje smile

Nie sięgam po te same tytuły, bo kiedy zobaczę fragment tekstu czy streszczenie to wiem, że czytałam smile No i dodatkowo upodobania mi się zmieniają. Kiedyś np. były obozy koncentracyjne i Indianie, przeczytałam wszystko co mogłam dorwać, później już nigdy aż tak mnie te tematy nie interesowały, więc nie sięgałam po książki o tej tematyce. Potem był etap wszelkiego rodzaju sag, który trwał kilka miesięcy i również bezpowrotnie się zakończył. Itp., itd. smile

No i jest jeszcze kwestia zacierania wrażeń. Ja się bardzo wczuwam w to co robię. Nie znoszę więc np. oglądać dwóch filmów po kolei. Mieszają mi się i mam wrażenie, jakbym budyń po śledziu jadła. Ten drugi zaciera emocje z pierwszego. Tak samo mam z książkami. Dlatego, jeśli skończę czytać jakąś książkę, nigdy nie sięgam po kolejną tego samego dnia. A jak już kolejnego dnia sięgnę to ta wczorajsza blednie i się zaciera.

47

Odp: On nie czyta książek, a ja nie wiem o czym z nim rozmawiać
limetka3 napisał/a:

...A ja czytam...
Romanse oczywiscie, i wcale sie tego nie wstydze.
Zgadzam sie, ze nie jest to ambitna literatura, ale mi pomaga odnalezc sie w zyciu, przetrwac chandry i depresje.
Przyznaje, ze Harlekiny sa i dla mnie kiczowate, jesli w ogole mozna tak powiedziec o ksiazce, ale romanse to nie tylko Harlekiny.
Lubie romase historyczne i te, w ktorych watek romansowy osadzony jest w naszej rzeczywistosci, w realnym zyciu.
Ksiazki wzbogacaja nie tylko nasze slownictwo i wiedze, ale rowniez wplywaja na nasze uduchowienie, na bogactwo przezyc.
Ja rowniez kocham wprost wtulic sie w fotel, i wziac ksiazke do reki. Ta prawdziwa ksiazke, z piekna okladka, szeleszczacymi kartkami, a czasami i ilustracjami...
W swojej biblioteczce mam roznego rodzaju ksiazki, i roznej grubosci, i uwazam, ze nie ilosc stron swiadczy o tym, czy ksiazka jest dobra czy nie, ale to, czy wzbudzila moje zaineresowanie, czy lubie  do niej wracac...
Lubie czytac sagi, pamietniki znanych ludzi, lubie fantastyke, ale te z pogranicza literackiej fikcji i autentycznych wydarzen.
Lubie klasyke i literature kobieca.
Przede wszystkim jednak lubie ksztalt ksiazki, jej zapach...i miejsce na polce w regale.
Lubie patrzec na swoj ksiegozbior, sledze wtedy tytuly, przypominam sobie wyglad okladek i emocje, ktore towarzyszyly mi podczas  czytania.
Owszem, srodki masowego przekazu  w elektronicznym wydaniu dostarczaja nam szybko wiedze, informacje i nowosci.
Nie sa jednak w stanie dostarczyc nam tych wszystkich emocji, ktore przezywamy czytajac ksiazke.
Czesto zdarza mi sie, przeczytawszy ksiazke, zamknac ja, trzymac w dloniach i napawac sie jej urokiem, trwac pod wrazeniem jej fabuly...
Czy trzymajac w rekach ebooka moglabym pozwolic sobie na tak przyjemny " powrot do rzeczywistosci"?
Dla mnie dom bez ksiazek jest po prostu niekompletny...ubozszy...
Tak samo, jak ludzka wrazliwosc i wyobraznia.

Oprócz kryminałów, thrillerów itp też lubię jak Ty np romanse, tez podobają mi się te w obecnych czasach, ale i historyczne, fajnie jak też oparte na prawdziwej historii np "Kochanice króla".
Harlequiny próbowałam, ale mimo że jak widzicie czytam "lekką" literaturę, to tutaj mi się nie podobało.

Romans a Harlequin to pojemne pojęcia,są różne rodzaje romansów, są Harlequiny ale to zaledwie ułamek tego co kryje się pod "romans", także każdy może znaleźć coś dla siebie. Z takich prostych, może przewidywalnych lubię Nicolasa Sparska zarówno książki, jak i filmy, te akurat mi się podobają, mimo że też wszystkiego można się domyślić, ale tak zazwyczaj jest w romansach- dla mnie to nie jest żadna wada.

Pamiętnik znanych ludzi też czasem czytam czy sagi rodzinne,a z historycznych lubię np takie, gdzie są jakieś wspomnienia ludzi, np o obozach taką czytałam, że było to w formie wspomnień, takie mi się bardzo podobają.

Także też podobają mi się różne książki, nie tylko kryminały, choć faktycznie te czytam tonami jak już pisałam.

Co do przykładu rodziców, to widzę, że o tym pisaliście i pewnie w wielu przypadkach się sprawdza, w moim wręcz przeciwnie. Jak pisałam moi rodzice nie lubią czytać, nic nie czytają z książek, także nie miałam przykładu w domu, by czytać, po prostu sama zaczęłam czytać i uwielbiam smile To, że uwielbiam czytać obudziło się we mnie czy tak, czy tak smile

"Czytanie książek to najpiękniejsza zabawa, jaką sobie ludzkość wymyśliła"

Wisława Szymborska

48

Odp: On nie czyta książek, a ja nie wiem o czym z nim rozmawiać
Jaguar napisał/a:
vinnga napisał/a:

Bo ja zwyczajnie takich rzeczy nie zapamiętuję. Mam chyba inną częstotliwość mózgu - przeczytałam tysiące różnorodnych książek, tytuły pamiętam nielicznych, autorów jeszcze mniej a treści to już w ogóle smile

Nie zrozum mnie zle ale musze sie zdziwic...
Serio nie pamietasz?
Ja z kolei nie rzucalabym cytatami ale potrafilabym powiedziec kto napisal jaki tytul i o czym byla ksiazka.

no wlasnie to jest bardzo ciekawy wątek. Ja też ni cholery nie pamiętam Autorów- bo mój mózg nie przyswaja nazwisk i imion- na imprezach do ludzi zwracam się bezosobowo, bo podczas przedstawiania nigdy nie dociera do mnie imię. Tytułów też nie pamiętam, ale fabułę potrafię z każdym detalem opowiedzieć, no i jak spojrzę na okładkę to też wiem od razu, czy czytałam, czy nie. Jestem wzrokowcem. Z filmami mam tak samo, pamiętam każdy szczegół akcji, ale nie pamiętam tytułu, jak jeszcze jakis znany aktor jest (którego nazwisko akurat kojarzę) to po jego filmografii szukam filmu. Gorzej jak nie znam ani tytułu, ani aktorów wink

Odrodziłam się na nowo, miałam duszę kryształową
Lecz znów, i znów i znów kolorów szukam

49 Ostatnio edytowany przez femte (2013-11-10 09:40:46)

Odp: On nie czyta książek, a ja nie wiem o czym z nim rozmawiać

truskaweczka19
piszesz o skandynawskich kryminalach, ze poznajesz nowe slowa. W orginale czytasz? Mozesz cos polecic? Wybieram sie jutro/pojutrze do biblioteki, zawsze biore 4-5 ksiazek.
Teraz biore glownie tzw. lydb?ger - z plytami, bo wymowa kuleje. Ale nic zbytnio ciekawego - historia o chlopaku, ktory wykrywa morderce dziewczynki zakladajac bloga, dwie przyjaciolki i egipska klatwa  i tym podobne.
Z tego mi sie podobala tylko Undvandrerne saga Moberga.

.

50

Odp: On nie czyta książek, a ja nie wiem o czym z nim rozmawiać

Kiedyś byłam molem książkowym, obecnie trochę nie mam na to czasu, na jakiś okres musiałam ograniczyć czytanie dlatego teraz rzadziej czytam.
Co do e-booków, osobiście naprawdę ich nie cierpię.
Nie dość, że oczy mi się męczą i bolą od patrzenia w monitor to nie ma już takiej radości z trzymania książki w ręku, wąchania stron i takiej intymności ze swoją wyobraźnią. Niestety, nie wszystkie książki, które chcę przeczytać są w bibliotece a na kupno nowych nie mam zwyczajnie tyle pieniędzy, chyba że to naprawdę dobra książka to kupię ją, żeby kiedyś do niej wrócić. No i skutek tego taki, że ostatecznie zostaje e-book albo nic.

51

Odp: On nie czyta książek, a ja nie wiem o czym z nim rozmawiać
Wielokropek napisał/a:
Olinka napisał/a:

(...)jak postrzegacie osoby, które nie czytają książek? Czy wiedza na ten temat powoduje, że tracą w Waszych oczach? Dlaczego?
Czy uważacie, że osoba, która nie czyta, zwykle w ogóle niewiele ma do powiedzenia? Czy brak kontaktu z książką można zastąpić czymś innym?

Rozmawiając z jakąś osobą nie pytam, ile książek przeczytała, nie dopytuję o to, jakie książki czyta i czy w ogóle czyta. Ta wiedza nie jest mi potrzebna do niczego, ciekawa jestem człowieka, jego historii, jego spojrzenia na rzeczywistość.
Przeczytanie książek nie gwarantuje bycia interesującym człowiekiem.

Chciałam napisać takie coś no i pozostało mi się tylko podpisać pod tym smile

52

Odp: On nie czyta książek, a ja nie wiem o czym z nim rozmawiać

Dzien dobry w niedzielne, leniwe przedpoludnie.
Po tym, co napisalyscie dochodze do wniosku, ze brak umiejetnosci zapamietywania, zwlaszcza autorow, zwlaszcza tych  "obcojezycznych", to zaden objaw starzenia sie czy demencji, ale reakcja naturalna.
Doskonale jednak pamietam ksiazki, ktore przeczytalam nie dla samej fabuly, ale ktore potrafilam osadzic  w odpowiedniej epoce, w ktorej sie przynajmniej orientuje.
Dla przykladu nasza narodowa literatura. Kochany " Pan tadeusz", ktorego czytalo sie dawniej jako obowiazkowa lekture w szkole.
Przyznaje sie, z prawdziwym zrozumieniem, tak czasow historycznych jak i jezyka polskiego, w ktorym poemat zostal napisany, przeczytalam duzo pozniej... Kiedy bylam juz dorosla osoba, kiedy minela niechec, spowodowana "walkowaniem" Mickiewicza w szkole, kiedy moja wiedza z zakresu historii pozwalala mi na zrozumienie fabuly.
Wtedy dopiero docenilam sobie piekno, zrozumialam przeslanie...a sama ksiazka jest jedna z moich ulubionych.
Tak samo zreszta jak " Nad Niemnem" Orzeszkowej.
Mysle wiec, ze czytanie spelnia swoja role wtedy, kiedy czytamy z zainteresowaniem i zrozumieniem, natomiast rodzaj ulubionej literatury to rzecz indywidualna kazdego czytelnika.
Zaznacze jednak, ze wieksza role przypisuje pieknemu jezykowi literackiemu, jakim ksiazka jest napisana, niz jezykowi czesto brutalnemu, ordynarnemu, z ktorego nie rzadko czytelnik korzysta w swoim codziennym zyciu.
W tym przypadku trudno mowic o bogactwie i urodzie slownictwa...i tym samym o naszych korzysciach, wynikajacych z czytania.
Mysle, ze nie ma potrzeby wypytywac nikogo, czy czyta ksiazki i ile ich przeczytal w ostatnim roku...
Wystarczy bowiem z kims rozmawiac...a zakres  slownictwa, jego bogactwo wskaza nam, czy ktos jest " oczytany", czy tylko posiada rozszerzona wiedze.
Lgne do osob, ktore potrafia pieknie sie wyslawiac, opowiadac barwnie i interesujaco i nie zastanawiam sie wtedy, czy to rezultat ilosci przeczytanych ksiazek, czy moze wrodzona cecha charakteru.

53

Odp: On nie czyta książek, a ja nie wiem o czym z nim rozmawiać

Jeden z moich bardzo światłych kolegów, który dużo czyta, gdy powiedziałam mu, że niechętnie ostatnio czytam, bo mało co zapamiętuję, powiedział: Cat, ale czytanie nie jest po to by zapamiętywać, ale żeby coś przeżyć smile

To było jak eureka big_smile I zmieniło moje podejście do czytania.

54

Odp: On nie czyta książek, a ja nie wiem o czym z nim rozmawiać
femte napisał/a:

truskaweczka19
piszesz o skandynawskich kryminalach, ze poznajesz nowe slowa. W orginale czytasz? Mozesz cos polecic? Wybieram sie jutro/pojutrze do biblioteki, zawsze biore 4-5 ksiazek.
Teraz biore glownie tzw. lydb?ger - z plytami, bo wymowa kuleje. Ale nic zbytnio ciekawego - historia o chlopaku, ktory wykrywa morderce dziewczynki zakladajac bloga, dwie przyjaciolki i egipska klatwa  i tym podobne.
Z tego mi sie podobala tylko Undvandrerne saga Moberga.

Nie czytam w oryginale, ale fakt, przydałoby się, bo z angielskiego wiele pozapominałam, lenistwo tongue No, ale bogacenie języka polskiego, w tym sensie, moim zdaniem wielu autorów skandynawskich kryminałów posługuje się ładnym językiem.

Jak pisałam ze skandynawskich, lubię np Larssona, Mons Kallentofta, nawet Camillę Lackberg (choć moim zdaniem czasem za dużo wątków prywatnych u niej), Anne Holt, Hakan Nesser, Liza Marklund (tu na razie jedna książka, ale bardzo udana, inne pewnie podobne, więc na pewno sięgnę), Joe Nesbo (tu znam prawie całą sagę), nie czytałam jeszcze Mankella, a mam zamiar. No i jeszcze sporo więcej autorów skandynawskich, których książki czytałam, ale właśnie przez zawodną pamięć na razie nie przywołam, ale jakbyś była ciekawa, to jeszcze Ci potem podam.

Jest też wielu autorów skandynawskich, których książek jeszcze nie czytałam, a zamierzam. Po prostu tych książek i autorów skandynawskich jest multum. Oczywiście z a autorów nieskandynawskich kryminałów też mam jeszcze sporo do nadrobienia, bo takie też lubię, tu tylko zaczęlam pisać o jednym Skandynawii, jako po prostu regionie, gdzie powstaje moim zdaniem wiele ciekawych kryminałów ostatnio, ale rzecz jasna nie tylko tam smile


-------
Moje wnioski i widzę większości są więc takie, że miło jak druga osoba też czyta, można podyskutować o tych książkach, ale nie jest to konieczność, bo z osobą, która nie czyta też bez problemu się dogaduje, jak pewnie wiele innych osób, które też uwielbiają czytać nie mają problemu przyjaźnić się z kimś, kto nie lubi książek. Ważne, by z tą osobą było o czym pogadać, a to, że ktoś nie czyta książek, to nie oznacza, że nie ma z nim o czym rozmawiać.

Na pewno też są osoby, które zaczęły czytać późno, bo wcześniej nic ich nie "wciągnęło" i od tej pory mają np ulubionego autora jak pisała Iceni i np tylko jego czytają albo tak jak ja czytam w większości kryminały, tak np niektórzy czytają w większości fantastykę. Oprócz ubogacania języka, gdzie jak pisałam moim zdaniem nawet taki "lekki" kryminał czy obyczaj może wzbogacić, to na pewno też wyobraźnię pobudza smile

limetka3, jasne, że to żadna demencja, jak widać jestem młodziutka, a też nie pamiętam wielu tytułów czy autorów czy treści. Ważne jest to, by nawet jak dokładnie się nie pamięta, by  ważne jest to, że ma się przyjemność czytania, coś z tego wynosić. No przyjemność czytania to raczej najważniejsza, bo nawet jak ktoś czyta dzieła naukowe, to mimo że pewnie czasem napotyka trudności przy czytaniu tych dzieł, to i tak na pewno ma z tego przyjemność- gdyby żadnej przyjemności nie odczuwał, to by nie czytał.

A co do zapominana, to każdy ma też pamięć do czego innego. Moja koleżanka taka też nawet lubi czytać, ale bardzo rzadko pamięta np nazwiska autorów albo imiona bohaterów. Niektórzy to świetnie zapamiętują, a ona mniej. A i tak wiele ma z tego, że czyta, ma dużą wyobraźnię, rozumie przesłanie książki.

Catwoman, Twój kolega bardzo dobrze powiedział, właśnie o to mi chodzi smile Warto coś przeżyć z książką, bez zastanawiania się ile się zapamięta. Te osobiste przeżycie z książką jest niezwykle cenne smile

"Czytanie książek to najpiękniejsza zabawa, jaką sobie ludzkość wymyśliła"

Wisława Szymborska

55

Odp: On nie czyta książek, a ja nie wiem o czym z nim rozmawiać
muzykaduszy napisał/a:

Co do e-booków, osobiście naprawdę ich nie cierpię.
Nie dość, że oczy mi się męczą i bolą od patrzenia w monitor to nie ma już takiej radości z trzymania książki w ręku, wąchania stron i takiej intymności ze swoją wyobraźnią. Niestety, nie wszystkie książki, które chcę przeczytać są w bibliotece a na kupno nowych nie mam zwyczajnie tyle pieniędzy, chyba że to naprawdę dobra książka to kupię ją, żeby kiedyś do niej wrócić. No i skutek tego taki, że ostatecznie zostaje e-book albo nic.

Czytnik, dobry czytnik koniecznie e-ink w solidnej okładce, żaden tablet, telefon, ekran komputera. To jest inwestycja, ale naprawdę warto. Jeśli nie jesteś przekonana, popytaj wśród znajomych, może ktoś ma czytnik z e-papierem i Ci pożyczy na parę dni. Czyta się jak książkę z tym, że strony same przerzucają się kliknięciem i są zapisane tylko po jednej stronie. ;-)

56

Odp: On nie czyta książek, a ja nie wiem o czym z nim rozmawiać

truskaweczka19
dziekuje za podanie autorow, wypisalam sobie,  spytam panie w bibliotece, sa bardzo pomocne.
Ale te ksiazki chyba nie sa orginalnie po angielsku napisane.

Z tym zreszta troche problem. Na egzamin moge sobie wybrac dowolne ksiazki, nie z klucza lektur - taki przywilej. Ale musi byc dunskiego autora. Chcialam Moberga, ale on jest Szwedem. Co prawda pisal wspolnie z Dunczykiem, i wersja dunska powstala od razu.
Chce Karen Blixen - bo dostalam ksiazke o niej (biografie)ze szkoly, z serii lektur. To bedzie taki wytrych - przeczytam jej ksiazki, i podepne do biografii. Blixen orginalnie pisala po angielsku, nie wiem,czy sie egzaminatorzy zgodza.
Wezme jeszce jakies z tych powiescidel, co czytam jako nauke jezyka. Ale mam przygotowac trzy ksiazki.
Ja oczywiscie na tym module przeczytalam wiecej ksiazek niz wymagane trzy, dla przyjemnosci. Ale chce cos konkretnego i ciekawego na egzamin.

.
Odp: On nie czyta książek, a ja nie wiem o czym z nim rozmawiać

Przeczytałem w swoim życiu pewną ilość książek (dokładnej ich liczby nie potrafię określić). Pamiętam tytuły, autorów książek (czy wszystkich?), nawet ich okładki. Jestem w stanie odtworzyć o czym traktowały. Dla przykładu, gdy pomyślę Herbert Wendt "Śladami Noego" wiem, że dzieło dotyczyło historii odkryć zoologicznych.

Hrvatska Ljubavi Te!
Wierzę w miłość od pierwszego spojrzenia,
Serca ukojenia
Non omnis moriar?

58

Odp: On nie czyta książek, a ja nie wiem o czym z nim rozmawiać

Wendt mi sie kojarzy z "Przed potopem". Chyba mam jeszcze w Polsce.

.
Odp: On nie czyta książek, a ja nie wiem o czym z nim rozmawiać
femte napisał/a:

Wendt mi sie kojarzy z "Przed potopem". Chyba mam jeszce w Polsce.

Szóstka ze znajomości Wendta. Napisał jeszcze "Szukałem Adama". Pasjonująca, wielowątkowa opowieść o ewolucji człowieka, historii odkryć skamieniałych szczątków naszych przodków. Mam wrażenie, że w naszym kraju jest obecnie zapomniany.

Hrvatska Ljubavi Te!
Wierzę w miłość od pierwszego spojrzenia,
Serca ukojenia
Non omnis moriar?

60 Ostatnio edytowany przez gojka102 (2013-11-12 22:43:56)

Odp: On nie czyta książek, a ja nie wiem o czym z nim rozmawiać

Mam pytanie do szanownej założycielki: czy to znaczy,że jak on czyta to rozmawiamy TYLKO O KSIĄŻKACH?
Nolens volens obracam się (ze względu na zawód męża) w środowisku uważającym się za mega oczytane.Nie wiem czy to taka moda bo jakoś przyjemności z czytania u nich nie widzę,ba- nawet nie słyszałam by o przeczytanych książkach rozmawiali.Raczej to zaliczanie,ewentualnie (jak to mi pewna pani doktór powiedziała o Twierdzy Saint Exupery) "połykanie"książek.
Nie mam o czym z większością rozmawiać.Parę razy na jakichś imprezach ktoś o temat książek zaczepił,ja spytałam czy znają tą czy tamtą książkę i wszyscy gremialnie:taaak! I tyle.Jak powiedziałam,że coś mi się tam podobało albo coś skrytykowałam to nic- ani słowa
To taka formuła: człowiek na pewnym stanowisku (tak to jest w tym środowisku) pewne książki przeczytać MUSI.I tyle.Nic poza tym.Wierzę w to,że oni książki czytają ale co z tego jak potrafią znane nazwiska przekręcać?:)I ani są interesujący ani ciekawie nie mówią.

Zauważyłam też inny trend.Wiele lat temu wyjechaliśmy z naszymi znajomymi do Chorwacji.Ona- nauczycielka,razu pewnego widząc,że czytamy z mężem na plaży zapytała po co my taki popis robimy- przecież i tak nikt nas tu nie zna.Śmiać mi się chciało ale coś tam głupawo-  śmiesznego odpowiedziałam.Po paru dniach koleżanka pyta się czy nie mam jakiejś książki bo ona też by poczytała.Wyciągnęłam" Pasję" Kosińskiego.Dziewczyna po dwóch dniach książkę mi oddała pytając:Czy ty w ogóle wiesz co mi pożyczyłaś??
Ale książki zaczęła czytać.Co prawda takie jakich ja patykiem nie ruszę...
Mam kuzynkę,która nigdy do czytania się rwała,była mentalnie kurą domową i czytała jedynie książki kucharskie i gazety dla gospodyń.Dzieci jej poszły do liceum więc kobieta poszła do pracy.Niesamowicie skoczył jej poziom samozadowolenia,zaczęła kreować się na światową intelektualistkę.No a co w tym wizerunku  pomoże jak nie zdjęcie na NK z książką Coelho,tudzież Zafona?:))
Można CZYTAĆ i po prostu czytać.Nie dajcie się więc zwieść:).

"Od razu widac kto na tym forum byl kochanką. Musi sie jakos wybielić i wytlumaczyc jedna z druga że ona niewinna i pisze takie bzdury w które chyba sama w glebi duszy nie wierzy"
-pisownia oryginalna

61

Odp: On nie czyta książek, a ja nie wiem o czym z nim rozmawiać
gojka102 napisał/a:

Mam pytanie do szanownej założycielki: czy to znaczy,że jak on czyta to rozmawiamy TYLKO O KSIĄŻKACH?

Ale po co traktować tytuł wątku aż tak dosłownie? Właśnie po to temat powstał, aby rozwiać/potwierdzić tego rodzaju wątpliwości smile.

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj, a będzie Ci z nami łatwiej smile 

Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz.

62

Odp: On nie czyta książek, a ja nie wiem o czym z nim rozmawiać

A ja nie wiem co gorsze- czytanie tylko pozycji typu 50 twarzy Greya albo Zmierzch czy nie czytanie w ogóle... Chyba to pierwsze.

Człowiek sądzi, że zbliża się do tego czy innego celu, zapominając, że w rzeczywistości przybliża się do celu właściwego, do rozkładu, będącego celem wszystkich innych.

63

Odp: On nie czyta książek, a ja nie wiem o czym z nim rozmawiać
harmagedon napisał/a:

A ja nie wiem co gorsze- czytanie tylko pozycji typu 50 twarzy Greya albo Zmierzch czy nie czytanie w ogóle... Chyba to pierwsze.

Zdecydowanie to drugie. Nawet największy szmatławiec w wersji drukowanej (no dobra, e-bookowej też) rozwija wyobraźnię, w naturalny sposób pozwala przyswoić ortografię i poszerza słownictwo.

64

Odp: On nie czyta książek, a ja nie wiem o czym z nim rozmawiać

vinnga zmienilas avatarka!!! Heeeejjjj!!

Nirvanka87 napisał/a:

no wlasnie to jest bardzo ciekawy wątek. Ja też ni cholery nie pamiętam Autorów- bo mój mózg nie przyswaja nazwisk i imion- na imprezach do ludzi zwracam się bezosobowo, bo podczas przedstawiania nigdy nie dociera do mnie imię.

Ale widzisz ja tez tak mam. Zawsze sobie przed zebraniem powtarzam "skup sie, pamietaj imiona....shit! Kto to jest?" Ale ksiazke potrafie przeczytac i zapamietam autora, tytul, o czym byla....Nie potrafie zacytowac....no chyba ze cos czytalam kilka razy to wtedy rzeczywiscie bede nawet ze znakami interpunkcyjnymi przytaczac cytaty smile

Zapytalabym...a czy wy np wracacie do ksiazek ktore juz raz czytaliscie? Czy ksiazke tylko na raz macie?
Ja kocham wracac do ulubionych ksiazek.
Moglybyscie ksiazke sprzedac? Oddac?

65

Odp: On nie czyta książek, a ja nie wiem o czym z nim rozmawiać

Ulubione książki (typu seria "Ani z Zielonego Wzgórza" big_smile) zostawiam jeśli wiem, że będę do nich wracać. Resztę sprzedaję bezlitośnie.

66

Odp: On nie czyta książek, a ja nie wiem o czym z nim rozmawiać
Jaguar napisał/a:

Zapytalabym...a czy wy np wracacie do ksiazek ktore juz raz czytaliscie? Czy ksiazke tylko na raz macie?
Ja kocham wracac do ulubionych ksiazek.
Moglybyscie ksiazke sprzedac? Oddac?

Wracam, ale przyznam szczerze, że częściej wracam do tych lekkich - zwykle żeby poprawić sobie humor. Od lat w tym celu sięgam po coś z cyklu Świata Dysku Pratchetta. Ale tylko wtedy, kiedy nie mam nic nowego. Sięgam też po książki, które kiedyś wywarły na mnie wrażenie, a teraz, po 20 latach zatarły się w pamięci.

Choć z drugiej strony jest tyle książek, które chciałabym jeszcze przeczytać, że czasem wydaje mi sie, że czytanie czegoś ponownie jest marnowaniem czasu...


Sentymentu do książek nie mam żadnego. Dla mnie książka to treść, nie papier, a w związku z ciągłymi przeprowadzkami większość moich książek już dawno przestała być moja sad gdzieś po drodze właściciela zmieniały tongue

|---------------|------>

67

Odp: On nie czyta książek, a ja nie wiem o czym z nim rozmawiać

Ja po prostu musze czytac. Mozliwe, ze to jest genetyczne - tak miala moja Mama, i Babcia ze strony Mamy. Babcia nieraz tak sie zaczytala w kawalku starej gazety, az mleko wykipialo. Skonczyla cztery klasy, a wiedze na temat np, historii miala ogromna.
Chyba wieksza niz druga Babcia- polonistka.
Moja przyjaciolka o mnie i siostrze - wy ciagle czytacie, wszystko, co w zasiegu.
Kolega - co ty tak  ciagle czytasz i czytasz? to ty jeszcze wszystkiego nie wiesz? Bo ja to juz wiem wszystko.
(Rzeczywiscie, taki typ, co naprawde wie wszystko)

.

68

Odp: On nie czyta książek, a ja nie wiem o czym z nim rozmawiać
Jaguar napisał/a:

Zapytalabym...a czy wy np wracacie do ksiazek ktore juz raz czytaliscie? Czy ksiazke tylko na raz macie?
Ja kocham wracac do ulubionych ksiazek.
Moglybyscie ksiazke sprzedac? Oddac?

Tak, wracam bardzo często. Ostatnio nawet lubię bardzie czytać te już znane książki niż te jeszcze nigdy nie przeczytane. Bo wiem, że czytanie tej ta znanej i lubianej będzie przyjemnością, a ta jeszcze nieznana może okazać się nudna. Poszczególne książki kojarzą mi się z określonymi wydarzeniami, emocjami, atmosferą która mnie otaczała gdy czytałam ją po raz pierwszy. Lub kolejny.
Ostatnio w księgarni wzięłam do ręki wydana antologię serii "Poczytaj mi mamo". Otworzyłam, oglądnęłam znane choć pozornie zapomniane ilustracje i.... wróciło dzieciństwo. Tak na serio, bardzo namacalnie i prawdziwie....
Nie sprzedaję książek. Właściwie nawet nie oddaję. Bo mi szkoda. Dziecięce książki synów powędrowały do pawlacza z przeznaczeniem "dla wnuków" smile

"W związku z tym, że wraca moda na rzeczy retro mam nadzieję, że zdrowy rozsądek i inteligencja znowu wrócą do łask."

69

Odp: On nie czyta książek, a ja nie wiem o czym z nim rozmawiać
bbasia napisał/a:

Tak, wracam bardzo często. Ostatnio nawet lubię bardzie czytać te już znane książki niż te jeszcze nigdy nie przeczytane. Bo wiem, że czytanie tej ta znanej i lubianej będzie przyjemnością, a ta jeszcze nieznana może okazać się nudna. Poszczególne książki kojarzą mi się z określonymi wydarzeniami, emocjami, atmosferą która mnie otaczała gdy czytałam ją po raz pierwszy. Lub kolejny.
Ostatnio w księgarni wzięłam do ręki wydana antologię serii "Poczytaj mi mamo". Otworzyłam, oglądnęłam znane choć pozornie zapomniane ilustracje i.... wróciło dzieciństwo. Tak na serio, bardzo namacalnie i prawdziwie....
Nie sprzedaję książek. Właściwie nawet nie oddaję. Bo mi szkoda. Dziecięce książki synów powędrowały do pawlacza z przeznaczeniem "dla wnuków" smile

Mam tak samo. big_smile
Nie moglabym sprzedac ani oddac, ksiazki to moi przyjaciele. Jak raz znajda u mnie dom to juz na zawsze.
Szalenie podoba mi sie idea Empika gdzie mozna usiasc i zaczac czytac ksiazke i kupic dopiero wtedy jak bedziemy pewni ze nam sie podoba...
Mam kilka pokoi wypelnionych ksiazkami. Dwa z nich przeznaczone tylko na ksiazki i wygodne fotele ze stoliczkiem na herbate.

A czy umiecie czytac kilka ksiazek naraz?
Bo ja czasem 3-4 naraz pochlaniam big_smile

70

Odp: On nie czyta książek, a ja nie wiem o czym z nim rozmawiać

Rozumiem więc,że ludzie którzy nie czytają,absolutnie nie dogadacie sie z nimi?
To zapytam o czym mozna pogadac z czytającymi? tylko o kaiązkach?
Mysle,że z kazdym mozna znalezc jakiś wspólny temat do rozmowy,nawet ci którzy nie czytaja są w czymś innym dobrzy na tyle,ze rozmowa moze byc ciekawa.
Ja lubie stare ksiazki z antykwariatu,zawsze tam znajde coś dla siebie z kazdej dziedziny.Ksiązka z poczatku dziewiętnastego wieku ma w sobie cos osobliwego,mysle wtedy "ciekawe do kogo nalezała,kim była ta osoba,moze od kogos dostała książkę wprezecie?.
To tak jakby się"trzymało w rękach" ta chwile życia którą ktos spędził czytając ta ksiazkę i to lubie.

71

Odp: On nie czyta książek, a ja nie wiem o czym z nim rozmawiać

Nigdy nie wracam do przeczytanych książek. Jest przecież tyle książek, że nie mogę tracić czasu na czytanie kilka razy tej samej smile Kiedyś czytałam wielokrotnie to co mi się szczególnie podobało. "Heidi" i "Dzieci z Bullerbyn" czytałam chyba kilkadziesiąt razy... Teraz przypominam sobie książki z dzieciństwa, kiedy moja córka zaczyna się nimi interesować smile
Zresztą, mimo, że nie pamiętam tytułów i autorów - jak już otworzę daną książkę i zacznę czytać to mi się przypomina co będzie dalej. Nie lubię powtarzać tego co już znam.

Nie czytam też jednocześnie kilku książek. To ma związek z tym, że się mocno wczuwam w książkę. Czytanie drugiej równolegle by mi wrażenia wymieszało smile

72

Odp: On nie czyta książek, a ja nie wiem o czym z nim rozmawiać

A czy ktos z was lubi komiksyyyyyyy? big_smile

73

Odp: On nie czyta książek, a ja nie wiem o czym z nim rozmawiać

Szczerze przyznam że Greya jeszcze nie czytałam a przymierzam się, bo kilka osób strasznie chwaliło.
Wolę jednak książki przygodowe, czasem kryminały, science fiction i ogólnie wszystko co mnie zainteresuje.
Przygodowe są jednak na pierwszym miejscu

74

Odp: On nie czyta książek, a ja nie wiem o czym z nim rozmawiać
Jaguar napisał/a:

A czy ktos z was lubi komiksyyyyyyy? big_smile

Tak, ja. Nauczyłam sie rysować na Thorgalu Rosińskiego i Van Hamme'a, którego jestem fanką od pierwszego numeru czyli od bodajże 25 lat. smile Ale ogólnie lubię komiks jako taki, szaleństwa Jodorowsky'ego, Milo Manarę, komiksy powstałe we współpracy z Gaimanem jak Sandman też mają zupełnie wyjątkowy klimat.

Jestem też wielką fanką 3 komiksów "gazetowych" czyli Fistaszków, Calvina i Hobbesa oraz Garfielda.

75

Odp: On nie czyta książek, a ja nie wiem o czym z nim rozmawiać
Vian napisał/a:
Jaguar napisał/a:

A czy ktos z was lubi komiksyyyyyyy? big_smile

Tak, ja. Nauczyłam sie rysować na Thorgalu Rosińskiego i Van Hamme'a, którego jestem fanką od pierwszego numeru czyli od bodajże 25 lat. smile Ale ogólnie lubię komiks jako taki, szaleństwa Jodorowsky'ego, Milo Manarę, komiksy powstałe we współpracy z Gaimanem jak Sandman też mają zupełnie wyjątkowy klimat.

Jestem też wielką fanką 3 komiksów "gazetowych" czyli Fistaszków, Calvina i Hobbesa oraz Garfielda.

Thorgala zesmy sobie w podstawowce nawzajem pozyczali i czytali z wypiekami na twarzy smile
Jakos tak sie zlozylo ze nikt nie mial calej kolekcji tosmy sobie kolejno pozyczali big_smile

76

Odp: On nie czyta książek, a ja nie wiem o czym z nim rozmawiać

bbasia
Taki powrot do dziecinstwa jest mozliwy. Ja mialam tak gdy najpierw czytalam ksiazki z dziecinstwa po angielsku, teraz po dunsku. Taki Verne jest wspanialy.

Greya przerzucilam po polsku w czasie wakacji - strata czasu.

Ksiazek nie sprzedaje. Obrastam w nie w jakis magiczny sposob. Mam juz spory dunski ksiegozbior.

.

Posty [ 39 do 76 z 82 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » KULTURA » On nie czyta książek, a ja nie wiem o czym z nim rozmawiać

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin
© www.netkobiety.pl 2007-2016