Uczucie po rozstaniu, jak sobie poradzić, złagodzić? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Uczucie po rozstaniu, jak sobie poradzić, złagodzić?

Strony Poprzednia 1 2 3 4 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 77 do 114 z 120 ]

77

Odp: Uczucie po rozstaniu, jak sobie poradzić, złagodzić?

na razie blondynka zerwij z nim kontakt...ochłoń dziewczyno bo kota dostaniesz...wspomnień się nie pozbedziesz...wiesz jak byłam w Twoim wieku (tzn.jak byłam piękna i młoda smile)... też sparzyłam się na kilku związkach...zapamiętaj że chłopcy dojrzewają ciut później od nas kobiet...

Reklama
Zobacz podobne tematy :

78

Odp: Uczucie po rozstaniu, jak sobie poradzić, złagodzić?

a ja jestem pracy i ryczę. kazałam mu nie pisać a sama dzisiaj napisałam. jest koszmarnie, razem pracujemy - nie widziałam Go dwa tygodnie, może jutro będzie w pracy, może pojutrze... Czekam na niego i nie chcę go widzieć. To jest najwspanialszy facet na świecie, facet mojego życia - czytał w moich myślach a ja w jego...wywalą mnie z pracy jak tak będę beczeć ciągle. Blondynka a może wyjedziemy do Afryki na misję albo coś takiego bo nie widzę szans dla siebie na normalność.

79

Odp: Uczucie po rozstaniu, jak sobie poradzić, złagodzić?

wlasnie o to chodzi ze on mi spokoju nie da,ze bedzie "walczyl" wczoraj mi powiedzial ze mnie nie docenial a jak to sie mowi  nie sztuka docenic po stracie :[ wariuje "[

Kobieta najsłabsza jest gdy kocha,najsilniejsza gdy jest kochana...
Reklama

80

Odp: Uczucie po rozstaniu, jak sobie poradzić, złagodzić?

blondynka... po prostu nie odpowiadaj na jego zaczepki...daj sobie kilka dni aż się wyciszysz...

karola musisz być konsekwentna...chociaż jak poczytasz na tym forum to przekonasz się że nie tylko Ty tak robisz smsując do niego

81

Odp: Uczucie po rozstaniu, jak sobie poradzić, złagodzić?

Karola tez tak mysle :)wiec co moze jakas wyprawa przez dzungle?! ja Ci powiem ze tesknie na maxa za "moim",kurde nawet nie wiem czy to tesknota czy tylko brakuje mi go bo to przyzwyczajenie sad((chcialabym go przytulic i poczuc sie bezpieczna ale wiem ze juz nigdy tak nie bedzie:((( juz nie potrafie mu zaufac.wygladam teraz jak ofiara losu sad( glupia zaryczana gowniara sad

Kobieta najsłabsza jest gdy kocha,najsilniejsza gdy jest kochana...
Reklama

82

Odp: Uczucie po rozstaniu, jak sobie poradzić, złagodzić?

Moja historia w skrócie - facet w separacji, mieszkaliśmy razem trzy lata, w maju miał się rozwieść - poważna rozmowa z żoną - postanowienie o rozwodzie i wizja happy live dla mnie. Polecieliśmy do Rzymu, było jak zawsze z nim - cudownie i romantycznie i nagle sms od żony - taki zwyczajne zapytanie - żyjesz? On odp.że tak, że wszystko u niego ok. a mi się zapaliła czerwona lampka. Po powrocie wszystko wraca do normy, czasami się pojawiają tylko moje dyskretne pytania - jakie są ustalenia rozwodu, kiedy ta sprawa itd. On, że nie może się z nią spotkać bo ciągle jej nie ma, gdzieś wyjeżdża i że jak tylko się zobaczą to porozmawia o szczegółach. W tym czasie moja babcia ciężko choruje, ja chodzę po ścianach, a on po ROZMOWIE oznajmi mi, że żona się rozmyśliła, że ona się zastanowiła, że Go kocha i że rozwodu jednak nie chce. Po trzech latach przypomniała sobie, że nagle ma męża!!! A co na to mój ukochany i najwspanialszy odp. ???? Że nie będzie nic na siłę robił w takim razie bo oczywiście są jeszcze dzieci. Wyprowadziłam się chociaż on nie chciał - mówi, że kocha, że jestem kobietą jego życia...Jest tragiczny! Planowaliśmy rodzinę w tym Rzymie, wspólne życie... Poprosiłam, żeby się określił - powiedział, że sam nie wie... Zostawił mnie z nadzieją, która wiem, że nigdy nie nadejdzie.

83

Odp: Uczucie po rozstaniu, jak sobie poradzić, złagodzić?

Goniu Kochana,o to chodzi ze on bedzie tam gdzie ja...bedzie spal w samochodzie,przyjezdzal po mnie wszedzie tyle byc blisko mnie itd,bo tak sie skalda ze zna moj plan tygodnia sad

Kobieta najsłabsza jest gdy kocha,najsilniejsza gdy jest kochana...

84

Odp: Uczucie po rozstaniu, jak sobie poradzić, złagodzić?

jejQQQ Karola sad((przykro mi Kochana,dawaj do mnie na meliske smile))na podlasie smile

Kobieta najsłabsza jest gdy kocha,najsilniejsza gdy jest kochana...

85

Odp: Uczucie po rozstaniu, jak sobie poradzić, złagodzić?

nie mam ani dnia urlopu. wyczerpane wszystko do cna. staram sobie radzić, ale jak będzie gorzej to pójdę na zwolnienie. chciałabym żeby mnie chociaż jakaś ciężarówka przejechała.

86

Odp: Uczucie po rozstaniu, jak sobie poradzić, złagodzić?

a Ty nic nie mow!!!!!dzisiaj taka zawieszona szlam ze kurde malo pod samochod nie wpadlam,tak wyskoczylam na pasy...myslalam ze tam sie rozrycze sad(w srode zdaje spawko,nie wiem jak ja sie skupie na tym wszytskim sad

Kobieta najsłabsza jest gdy kocha,najsilniejsza gdy jest kochana...

87

Odp: Uczucie po rozstaniu, jak sobie poradzić, złagodzić?

widzisz Karola...nigdy nie wierz facetowi co mówi o swojej żonie...może wcale nie myśleli o rozwodzie...czyli tak naprawdę Ciebie nie kochał...kochał żonę...nie chcę Cię dołować ale...to normalne...samo życie

88 Ostatnio edytowany przez Blondynka (2009-09-14 12:17:45)

Odp: Uczucie po rozstaniu, jak sobie poradzić, złagodzić?

a ja to juz w nic nie wierze...NIE CHCE JUZ NIGDY SIE ZAKOCHAC NIGDY!!!!!!!!!!!!!!


musze sie polozyc spac bo jestem jak trupek...spalam 4 godziny:(

Kobieta najsłabsza jest gdy kocha,najsilniejsza gdy jest kochana...

89

Odp: Uczucie po rozstaniu, jak sobie poradzić, złagodzić?

ale on mnie nigdy nie okłamał, jestem tego pewna, no i mieszkał ze mną przez trzy lata - ona nigdy nie dzwoniła po południu do niego on do niej też nie. Jak to możliwe, żeby nagle ktoś się ockną po trzech latach? Może w grę wchodzą pieniądze i dzieci, ale przecież jak się kogoś bardzo kocha to to przestaje mieć znaczenie. Ja GO kocham! Ona jak chciała rozwód powiedziała mu tyle przykrych rzeczy, że płakał kiedy mi je powtarzał. Wcześniej o rozwodzie nie było mowy, bo dzieci małe i w ogóle i ja też o tym nie mówiłam w ogóle, ale jak sami tak zadecydowali. Najgorzej jest rozbudzić w kimś nadzieję. Kochał mnie i czułam się przez niego kochana teraz też mnie kocha. Jestem beznadziejna...

90

Odp: Uczucie po rozstaniu, jak sobie poradzić, złagodzić?

jeżeli się zastanawia czy wrócić do żony czy do Ciebie to jest kochanie...raczej uczucie do żony do końca nie wyparowało sad

91

Odp: Uczucie po rozstaniu, jak sobie poradzić, złagodzić?

trochę mi lepiej...Dzięki Wam.. Widać musiałam po raz milionowy opowiedzieć tą żałosną historię...

92

Odp: Uczucie po rozstaniu, jak sobie poradzić, złagodzić?

Spotkam się z nim, przytulę - podładuje baterię i znowu będę dzielna...

93

Odp: Uczucie po rozstaniu, jak sobie poradzić, złagodzić?

ja jestem miesiac po rozstaniu i boli gorzej niz na poczatku sad

94

Odp: Uczucie po rozstaniu, jak sobie poradzić, złagodzić?

czekal na mnie gdy wyszlam z jogi...blagal,przepraszal,obiecywal...a ja nie moge,nie dam rady go kochac:(

Kobieta najsłabsza jest gdy kocha,najsilniejsza gdy jest kochana...

95

Odp: Uczucie po rozstaniu, jak sobie poradzić, złagodzić?
Nata napisał/a:

Witam was.Ja myślałam ze najgorsze za mną,niestety to nie prawda.Rzuciłam się w wir znajomości,nowych ludzi i zabawy.Niestety,przez parę ostatnich dni znów wraca chandra i wspomnienia.Wczoraj jak szłam do racy myślałam o nim(sama się skarciłam w myślach-po co się tak znęcasz nad sobą).Niestety to jest silniejsze,ciągle powraca jak bumerang,walczę z tym:lecz czasem brak mi sił.Poznałam nowego faceta z którym się spotykam cały czas,od razu powiedziałam mu że nie ma co liczyć na związek,bo ja potrzebuje być sama.A tak prawdę mówiąc to nie potrafię dać innemu uczucia,nie umiem.Myślę że i tak z tego nic nie wyjdzie bo nie jest w mim typie,choć jest miły i czuły.Szczerze mówiąc to zabijam sobie czas,bo nie chcę siedzieć w domu,ani myśleć.Codzienne spacerujemy,przytulamy się i rozmawiamy,a czasem siedzimy w parku w ciszy,tak po prostu.Powiem wam że wszystko mi się zmieniło,całe życie jest inne,nie mam już takich priorytetów jak kiedyś.Jestem w połowie kursu księgowości II stopnia(I stopień zaliczyłam) i wiecie co nie mam ochoty,ani sił na kontynuowanie tego.Nic mi nie wchodzi,a jutro mam pracę kontrolną na która nie idę,pojutrze chyba tez nie pójdę.Napisałam do stowarzyszenia(tam mam kurs)żeby mi zawiesili go do następnego roku,za ok.dwóch tygodni odpowiedzą. Naprawdę nic nie planuję żyję dniem codziennym,to co mi przyniesie chwila.

Mam tak samo.. pomimo, że uśmiecham się co dziennie i nie pozwalam aby zapanowały nade mną mysli o nim.. to spotykając się  z innymi facetami, gdy jest miło.. to w pewnym momencie się zawieszam i stwierdzam, że nic z tego nie będzie.. i nawet nie mam ochoty na dalszą rozmowę.  Ale są i tacy faceci, z którymi mogłabym gadać godzinami, ale na chwilę obecną nie stworzę żadnego związku. Nie jestem na to gotowa, potrzebuje tej przestrzeni i przyjaźni. Owszem, mam ochotę czasami się do kogoś przytulić.. Tylko wiem, że niektórzy zaczynają sobie wówczas wyobrażać nie wiadomo co..

Mam nadzieję, że uda nam się całkowicie przestać myśleć i ktoś inny na prawdę wyjątkowy i wspaniały zaprzątnie nasze myśli smile

96

Odp: Uczucie po rozstaniu, jak sobie poradzić, złagodzić?

jak mam przestac myslec jak on mi spokoju nie daje...walczy mimo ze tego nie chce.czuje pustke w sercu,bo tam gdzie byla milosc jest obojetnosc;((((((nie moge okreslic swoich uczuc,jejQQ :[

Kobieta najsłabsza jest gdy kocha,najsilniejsza gdy jest kochana...

97

Odp: Uczucie po rozstaniu, jak sobie poradzić, złagodzić?

Wiesz co ONA1986 mam to samo.Nie umiem być z kimś,stworzyć związku,czuje w sercu do każdego faceta NICOŚĆ.Nie jestem już z byłym 3 miesiące(po ponad 7 latach wspólnego życia) ryczałam,błagałam i zamęczałam się.Robiłam wszystko co chciał,nie chciał żebym dzwoniła,itp.,wszystko co chciał byle sobie to przemyślał i wrócił bo tak bardzo go kocham.Po półtorej miesiąca (przedwczoraj)zadzwoniłam (paręnaście razy)nie odbierał.Ryczałam,klełam i byłam u kresu swoich sił(a dowiedziałam się od swojego przyjaciela że on jest szczęśliwy,jest mu dobrze i zamierza wyjechać i tak naprawdę ja już go w ogóle nie interesuje,jestem powietrzem)Dopiero w sobotę zadzwonił(czym byłam bardzo ździwjona) i pyta się co się stało że ja do niego dzwonię,powiedziałam ze nic chciałam porozmawiać.Na pytanie dla czego nie odbierał telefony powiedział że zostawił w domu i dopiero wrócił po zabawie,spytałam się jak się bawił,a on że bardzo dobrze(z takim tonem jak bym była kimś obcym).Cała rozmowa była w miarę krótka,bo bardzo się spieszył był umówiony i nie miał dla mnie w ogóle czasu.Powiedział mi tylko ze już nigdy nie będziemy razem bo za dużo się wydarzyło (za dużo gorzkich słów),a tak na prawdę to on ma do mnie żal że ta ja jestem winna ze nie wrócimy do siebie bo "wyrzuciłam go ze swojego życia"(wiecie czym:wykasowałam z portalu Naszej klasy nasze zdjęcia,a pod jego po samym rozstaniu napisałam:Wydaję się taki szczery i miły,a to egoista i kłamca.Ma do mnie żal że to widzieli jego znajomi i wszyscy inni,a to że mnie okłamywał przez pół roku i z dnia na dzień zostawił z kłopotami i rachunkami jest ok)Nigdy nie sadziłam że najdroższa osoba mojemu sercu będzie traktować mnie jak powietrze.Ale powiem wam że w tej całej rozmowie byłam tak spokojna jak nigdy,nie krzyczałam,nie płakałam,mówiłam spokojnie.Poczułam naprawdę że on ma mnie za nic,ja już dla nie istnieję i przeszkadzam mu w jego nowym życiu(powiedział mi że on tak naprawdę nie może do końca żyć jak mu zawracam głowę,odzywam się).Wiecie co naprawdę coś mnie ruszyło,kocham go jeszcze prawdziwym uczuciem(choć czuje jak by ktoś wydarł mi połowę serca),ale zrozumiałam że to nie ma sensu.Zawsze będzie część jego w moim sercu,ale nie wiem jak to mam określić,dopiero DOTARŁO do mnie że to naprawdę koniec i poczułam w pewnym sensię ulgę,a raczej coś puściło mi serce(nie zgniata mnie od wewnątrz,nie niszczy mnie każdej minuty).Pierwszy raz od długiego czasu jak zobaczyłam dziś parę nie zaczęłam płakać,nie widziałam "NAS",tylko delikatnie się uśmiechnęłam i odrobinę zaczęłam znów cieszyć się innych szczęściem. Mam nadzieję że ten stan na dobre zagości w moim sercu,choć zdaje sobie sprawę że nie jeszcze nie raz zapłaczę za mim byłym.
Czeka mnie jeszcze jedna próba,ma przyjechać po swoje rzeczy(sama chciałam żeby to zrobił,ale on chyba tak naprawdę ma to chyba gdzieś)ale ja chcę być do końca fer.Tak naprawę nie umiem go znienawidzieć,mam do niego duzo żalu i złości ale nie potrafię go nie kochać.Tak naprawdę pomijając to że mnie zostawił,jak mnie traktuje i to mam do niego żal o jedno: że przez półtorej ponad półtorej miesiąca nie odezwał się do nie upewnić się czy ja ja jestem w ciąży(powiedziałam mu to przedwczoraj,NIC NIE ODPOWIEDZIAŁ nastała cisza w słuchawce)Ale teraz już wiem ze po nim nie ma co się spodziewać niczego innego.Mam nadzieje że wyjedzie szybko za granicę bo jednej rzeczy tylko nie zniosę,jakbym go zobaczyła z inną.

98

Odp: Uczucie po rozstaniu, jak sobie poradzić, złagodzić?

ja przeżywam teraz to samo,rozstałam się ze swoim mężczyzną tzn on stwierdził, ze musimy się rozstać, bo nie pasujemy do siebie 1<5doby temu. To co sie ze mną dzieje to horror.Pierwszy raz w życiu jestem na jakimś forum. Błagam pomóżcie mi jakoś-jest 4-ta w nocy nie śpię-nie mogę, nie jem-rodzina tzn dziecko, rodzice już na mnie patrzeć nie mogą. On skrzywdził, nie tylko mnie, ale i ich, bo oni teraz też cierpią patrząc na mnie. co robić jak dalej zyć to straszne uczucie pustki i samotności-brak perspektyw jestem stworzona żeby kochać i być kochaną. Nie jestem typek kokietki-nie łatwo mi znaleść mężczyznę-a ja chcę być z kimś-kochać, przytulać się.. mieć do kogo zadzwonić, sms-ować-DUSZę się!!!

99

Odp: Uczucie po rozstaniu, jak sobie poradzić, złagodzić?

i ja jestem kolejną osobą, która podobnie się czuje i równie mocno przeżywam rozstanie. i choć staram się być twarda, to są chwile kiedy wszystko we mnie krzyczy. dla mnie pociechą i pewną równowagą są moje córki, zajmuje się nimi, pomagam starszej w pracach plastycznych, robię wszystko, żeby o nim nie myśleć. niestety nie mogę wyjść do ludzi, do kina ze znajomymi, których tak właściwie nie mam bo wszyscy byli znajomymi męża i przestali się do mnie odzywać bo druga córka ma roczek dopiero. rodzice mieszkają 500 km ode mnie, jestem jedynaczką, więc zostałam tu sama i to dosłownie. jedynym pocieszeniem są dla mnie słowa dziewczyn na tym forum, to tutaj mogę się wyżalić, wygadać. i ja budzę się po nocach, zrobiłam się nerwowa, ale mam nadzieję, że czas przyniesie jakąś ulgę. najgorsze jest to, że mąż codziennie szuka kontaktu, codziennie pisze lub dzwoni z pytaniem o dzieci i zawsze jakimś cudem rozmowa schodzi na nasz temat, zresztą z jego inicjatywy. nie rozumiem go, to on stwierdził, że to koniec, zresztą nie jeden raz, a teraz nie daje mi ze spokojem żyć i zapomnieć o nim. Dziewczyny, wspierajmy się w naszych smutkach bo to pomaga.

Nikt nie jest tak dobry, jak bywa w najlepszych chwilach, ani tak zły jak bywa w najgorszych chwilach...

100

Odp: Uczucie po rozstaniu, jak sobie poradzić, złagodzić?

Tez jestem nową osobą. kazdy szuka jakiegos sposobu by sobie pomóc. Może właśnie rozmowa z nieznanymi osobami troszke pomoże... Pocieszający jest już sam fakt, że nie jestesmy same, że jest wiecej takich osób jak my, które czuja i przezywają to samo albo przeżywają podobnie.
Zostawił mnie po 2 latach, kiedy snułam marzenia i stawialam ten zwiazek na pierwszym miejscu. Jeden  miesiąc kryzysu , a on juz sie wycofal. To bylo 2 tygodnie temu. Powoli wszystko sobie ukladam, juz nie placze i robie wszystko by nie myslec. Ale wiecie co najbardziej boli? To, że przez 2 lata myslalam,ze jest dobrym, wrazliwym facetem, a okazal sie bezduszny nawet dla osoby, na ktorej kiedys mu zalezalo. Wlasnie najbardziej boli to,ze zawiodlam sie na nim, ze az tak sie pomylilam.Czuje do niego wstret, zlosc , ale chyba najbardzie do siebie. Nie interesuje go jak sie czuje, ani raz od 2 tygodni nie zadzwonil, nie napisal. Chodzi o to,ze on ma to gdzies, ze nic sobie nie robi z tego jak bardzo kogos zranil, ze ktos traci przez niego kolejne dni zycia, bo nie potrafi sie z tym pogodzic.
To,ze ludzie sie rozstaja jest normalna rzecza. Widocznie tak mialo byc, kiedys przeciez moglo byc gorzej. Owszem, to strasznie boli i bedzie jeszcze dlugo. To,ze nie dzwoni do Ciebie, nie pyta jak sie czujesz, to,ze zasypiasz sama, to,ze stracilas nagle cel...Ale to minie, musi minac, bo przeciez zycie biegnie dalej i sie NIE ZATRZYMA! Tylko my sie zmienilysmy, wszystko dookola jest takie same! 
On zniszczyl we mnie poczucie pewnosci siebie, wiare w siebie i w swoje mozliwosci. czuje sie malutka i niepotrzebna. Nie potrzebuje godzic sie z tym, ze go juz nie ma...ale musze pogodzic sie z tym, ze okazal sie niedojrzała osoba...Kiedy wszystko jest dobrze, nie trudno byc dobrym, gdy zaczynaja sie schodki wtedy okazuje sie jacy naparwde jestesmy. On okazal sie dupkiem, a tak bardzo wierzylam w tego czlowieka....

101

Odp: Uczucie po rozstaniu, jak sobie poradzić, złagodzić?

Hej dziewczyny.Znów dopadła mnie chandra i płaczę.Minęło już tak dużo czasu od jego odejścia(3 miesiące),a ja tak na prawdę nie mogę się wziąć w kupę(niby się trzymam i uśmiecham ale tak do końca nie umiem korzystać z życia pełną piersią) raczej to pozory.Staram się i czasem czuję radość z różnych rzeczy,ale to trwa tylko chwilę,bo zaraz dopadają mnie wspomnienia i żal do życia.
Dziś spotkałam się z facetem z portalu,było naprawdę miło i........................... powiedział mi że mam ogromny dystans i jestem strasznie niedostępna.To prawda,dopiero w domu zrozumiałam jak znów faceci boją się do mnie podejść,jaka jestem zdystansowana i poważna,odtrącam ich na pierwszy rzut okiem,swoja postawą.A na prawdę miło mi się rozmawiało i było naprawdę bardzo miło,mądry i fajny facet. Przykro mi się zrobiło jak powiedział że facet który będzie się o mnie starał będzie miał problemy z tym,bo mam taki dystans że nie przebiję się.Powiedział jeszcze że szkoda że się nie spotkaliśmy za jakiś czas później,że jestem ciepłą osobą ale jeszcze długo nie dam nikomu szans.Wiem że miał racje-niestety.
Próbowałam ale nie umiałam przełamać się,wydawało mi się że wszystko jest w miarę ok,ale chyba nie było.
Nie potrafię sobie poradzić,nie wiem co mam już robić.Niby wszystko ok,a jest do kitu.Myślałam że spotkania z innymi będzie moją terapią,ale widzę ze faceci boja się mnie i uciekają.Widzę że im się podobam,ale strasznie się mnie boją.Już nie wiem co dalej robić,nic mi się nie chcę.Czuję znów jak się cofam i zamiast zająć się czymś,nie myśleć i iść na przód,cały czas 10 kroków wstecz.Nic mi nie daje radości,nie mogę się na prawdę zająć niczym.
Ja przeciwniczka palenia i picia,teraz palę i często,prawie co dziennie piję(piwo lub coś innego,nie duże ilości,ale piję).Najgorsze jest to że nie umiem iść na przód,mam znów dość takiego życia.Niby wiem co powinnam zrobić,żeby iść dalej,ale nie chcę mi się nic.

102

Odp: Uczucie po rozstaniu, jak sobie poradzić, złagodzić?
Nata napisał/a:

Hej dziewczyny.Znów dopadła mnie chandra i płaczę.Minęło już tak dużo czasu od jego odejścia(3 miesiące),a ja tak na prawdę nie mogę się wziąć w kupę(niby się trzymam i uśmiecham ale tak do końca nie umiem korzystać z życia pełną piersią) raczej to pozory.Staram się i czasem czuję radość z różnych rzeczy,ale to trwa tylko chwilę,bo zaraz dopadają mnie wspomnienia i żal do życia.
Dziś spotkałam się z facetem z portalu,było naprawdę miło i........................... powiedział mi że mam ogromny dystans i jestem strasznie niedostępna.To prawda,dopiero w domu zrozumiałam jak znów faceci boją się do mnie podejść,jaka jestem zdystansowana i poważna,odtrącam ich na pierwszy rzut okiem,swoja postawą.A na prawdę miło mi się rozmawiało i było naprawdę bardzo miło,mądry i fajny facet. Przykro mi się zrobiło jak powiedział że facet który będzie się o mnie starał będzie miał problemy z tym,bo mam taki dystans że nie przebiję się.Powiedział jeszcze że szkoda że się nie spotkaliśmy za jakiś czas później,że jestem ciepłą osobą ale jeszcze długo nie dam nikomu szans.Wiem że miał racje-niestety.
Próbowałam ale nie umiałam przełamać się,wydawało mi się że wszystko jest w miarę ok,ale chyba nie było.
Nie potrafię sobie poradzić,nie wiem co mam już robić.Niby wszystko ok,a jest do kitu.Myślałam że spotkania z innymi będzie moją terapią,ale widzę ze faceci boja się mnie i uciekają.Widzę że im się podobam,ale strasznie się mnie boją.Już nie wiem co dalej robić,nic mi się nie chcę.Czuję znów jak się cofam i zamiast zająć się czymś,nie myśleć i iść na przód,cały czas 10 kroków wstecz.Nic mi nie daje radości,nie mogę się na prawdę zająć niczym.
Ja przeciwniczka palenia i picia,teraz palę i często,prawie co dziennie piję(piwo lub coś innego,nie duże ilości,ale piję).Najgorsze jest to że nie umiem iść na przód,mam znów dość takiego życia.Niby wiem co powinnam zrobić,żeby iść dalej,ale nie chcę mi się nic.

Kochana... ja też się ostatnio rozkleiłam.. a to też już ponad 3 miesiące... a na dodatek jakiś czas temu poznałam fajnego chłopaka.. niczego nie zakładałam, fajny kolega i tyle.. Miło nam się rozmawiało, spędzało czas. Ale mnie okłamał. Jedno małe kłamstwo a ja się automatycznie wycofałam. I nie chce go znać, mimo, że było tak miło i nic więcej sobie nie obiecywaliśmy, wszystko na stopie koleżeńskiej. Zrozumiałam wtedy, że uraz nadal trwa. Miałam strasznego doła, wszystko nagle przestało cieszyć. Chciałam nawet przerwać studia, bo niby po co mi one. Ktoś zabrał mi moje marzenia, a na "instytucję" małżeństwa patrzę z wielką pogardą. Wczoraj byłabym już jego żoną.. Stwierdziłam, że już tak na prawdę tego 10.10 co się zaczęło to wszystko się skończy. Zamknę rozdział i nie dopuszczę aby znowu myśli, przeszłość wzięły górę nad stworzonym przeze mnie spokojem.

Czasem się myśli, że wszystko już w porządku, a tu jedna rzecz a wszystko się psuje.

I wiesz co.. alkohol nic Ci tu nie pomoże a tylko może zaszkodzić.. I myślę, że Ty dobrze o tym wiesz...

103

Odp: Uczucie po rozstaniu, jak sobie poradzić, złagodzić?

Nata,
piszesz , że nie umiesz iść naprzód, ale zauważ, wszystko kręci sie dalej i tylko Ty się zmieniłaś, a wkolo wszytko jest takie same i wciąż będzie. Nie zmienisz tego!Mam taki sam problem. Minął miesiąc, a ja się cofam...każdego dnia wydaje mi się,ze jutro juz bedzie lepiej, a potem okazuje się,ze jest gorzej. Nie wiem jak to zmienic, jak sobie z tym poradzic.Nie pomagaja znajomi, ktorych jest pelno wkolo, imprezy i proba zapomnienia w jakikolwiek sposob. To jest we mnie. Zlość, smutek potem tęsknota, wszystko po kolei. Szarpią mną emocje i momentami już sama nie wiem co czuje i czego chce. A co z tego? Caly czas jakos sobie pomagam i wmawiam,ze jesli sama z tego nie wyjde , nikt mi nie pomoze! Uciekaj myslami, unikaj wspomnien i wmawiaj sobie,ze to sie kiedys skonczy. Ja tak robie. czuje ogromny zal i nie potrafie zrozumiec dlaczego tak sie stalo, co zrobilam ,ze z dnia na dzien rozpadl sie nasz zwiazek. Ale wszystko ma swoj cel i ta mysl, nie zawsze, ale czasami tez pomaga.
Przez 2 lata byłam naprawde w dobrym zwiazku, to on o mnie walczyl. Ostatecznie on tez mnie zostawil. Moglabym to rozbierac na czesci pierwsze, ale zdaje sobie sprawe, ze nigdy nie znajde takiego wytlumaczenia, ktore byloby dla mnie wystarczajace. Nikt nie obiecywal,ze zycie bedzie sprawiedliwe. nie jest...Mysle,ze czasem trzeba sie pogodzic z wlasnym rozczarowaniem i wlasnie z ta niesprawiedliwoscia! To boli, mnie tez boli...ale przestanie...ja w to wierze!

104

Odp: Uczucie po rozstaniu, jak sobie poradzić, złagodzić?

Witam Was dziewczyny - długo szukałam takiego forum i bardzo sie ciesze ze wreszcie znalazlam! Czytajac wasze wpisy - czuje prawie tak jak bym je sama pisala. Opowiem Wam swoja historie od poczatku...
Zwiazalam sie z Pawlem bardzo szybko po rozstaniu z poprzednim chlopakiem ( pierwsza milosc, pozniej uczucie wygaslo rozstanie ciagniete przez kilka miesiecy - jak sie okaze historia lubi wracac) - to moze mialo byc i pocieszenie, ale on byl tak inny i tak pociagajacy, ze nie potrafilam sie nie zaangazować. Bardzo sie staralam zeby cos z tego wyszlo i zaczelo wychodzic - mimo to ze staran wiecej z mojej strony. Z czasem obudzilo sie uczucie i tak zaczlismy wspolne zycie. Wiadomo roznie to bywa - bylo kilka rozstan - glowie jego watpliwosci, ale zawsze pozniej byly cudowne powroty i przepraszanie, ze wogole mogl zwatpic. W zasadzie nigdy nie bylo innej kobiety o to zawsze moglam byc spokojna. Ukladalismy sobie zycie, wspolna praca za granica, pozniej wspolne mieszkanie w Polsce. Wspolni znajomi zgrana paczka i ogolnie poukladana stabilne życie. Chociaz nasz zwiazek nigdy nie nalezal do idealnych, bo bardzo sie roznimy i oboje lubilismy postawic na swoim to jednak bardzo sie kochalismy. Niestety wspolne mieszkanie, obowiazki codzienne zaczely nas przytlaczac. Ja wiecznie zmeczona w dodatku pedantka w domu musi byc posprzatane, poukladane. On z koleji najlepiej wszystko by zostawil tak jak lezy, najlepiej zebym ja po pracy przyszla i posprzatala a wieczorem jeszcze zebysmy zaprosili znajomych i tez po wizycie zebym pomyla naczynia.Dodam, ze ogolnie od paru miesiecy przestal pracowac, a pracowalismy wczesniej razem. No i tak wszystko powoli zaczelo sie sypac. Ja bylam zla i niedoceniona, on sobie totalnie wszystko olewal i chociaz mielismy chwile kiedy bylo nam cudownie i dalej wierzylismy w sowja milosc, o ktorej ciagle bylam zapewniana to mimo wszystko juz bylam zmeczona. I tak zaczely sie rozmowy o rozstaniu, ze to chyba nie ma sensu, ze na przyszlosc to itak nie da rady bo nie potrafimy sie dogadac itp... W koncu padla decyzja o wyprowadzce mojej. Dalej duzo watpilowsci, ale myslalam sobie, ze tak musi byc i ze czas zrobi dobrze, ze zobaczymy jak to sie dalej ulozy. Mieszkanie rodzicow - doslownie 3 min od naszego mieszkania... Znajomi WSZYSCY wspolni - praktycznie same pary moje kolezanki  jego koledzy. Sila rzeczy kontakt zerwac - prawie niemozliwe. Przez pierwsze 2 tyg bylo ok zylam sobie troche inaczej po swojemu, ale powoli zaczynalam tesknic - zaczelam szukac z nim kontaktu, mysle sobie moze jakies spotkanie we dwoje, moze bylo by milo. widze sie z kolezanka, dowiaduje sie ze na jakims spotkaniu, na ktorym mnie nie bylo pojawila sie jakas nowa dziewzyna i koledzy ( myslalam ze nasi wspolni) zaczeli go namawiac, a ze fajna, ze moze sprobowal by sie z nia umowic... Ale on, caly czas, ze nie chce ze chcial by troche sam pobyc, bo od dluzszego czasu ciagle byl w zwiazkach. A nie dodalam ze razem od 3,5 roku bylismy. Ale zaczal z nia na gg pisac, spodobalo mu sie i juz kiedy ja chcialam sie z nim umowic, byl umowiony z nia na spotkanie. Ale mysle sobie ok  ma do tego prawo, co nie zmienia faktu ze przeciez moze tez sie ze mna umowic, posluchac tego co ja mam do powiedzienia. I to byl moj blad... Chlopak z ktorym bylam tyle czasu i wydawalo mi sie, ze znam doskonale i wszystkie te jego wady i zalety. Po jedym spotkaniu z ta nowa i paru rozmowach na gg powiedzial mi, ze widzi w niej potencjal i czuje ze cos z tego moze byc. Zalamalam sie totalnie - nie moglam w to uwierzyc. Probowalam porozmawiac przypomniec to co nas laczy wszystkie dobre chwile  wszystko na nic. Napisalam list w ktorym najszczerzej  najspokojniej jak tylko potrafilam opisalam wsystko co czuje, mysle sobie bylismy tyle czasu razem, przeciez nie mogl przestac mnie kochac i byc tak nieczulym na wszystko co robie. Ale z jego strony NIC. Jakies spotkanie ze znajomymi w "naszym" mieszkaniu - laptop caly czas na kolanach  wiem ze pisze z nia. Ale usmiecham sie jestem mila - chce mu pokazac, ze mi tez warto dac szanse. Ale jego nastawienie coraz gorsze - jest niemily cokolwiek nie powiem w gronie znajomych choc staralam sie zachowac dystans i w takich prostych sprawach tylko czasem zabieralismy glos - kazda jego wypowiedz wzgledem mnie byla negatywna. Ja zaczynam czuc sie jak szmata - zastanawiam sobie co mu zrobilam, ze tak mnhie traktuje... Jest coraz gorzej ze mna kilka histeri siepojawia, choc staram sie na maksa nie pokazac  jednak w chwilach zalamania nie wytrzymuje. Koledzy wspomagaja jego nowa znajomosc  ktora z dnia nadzej przeradza sie w zwiazek, jezdzi do niej do niej do Wroclawia  jestesmy ze swidnicy czyli ok godzine drogi. Jestem zalamana, miesiac czasu ja 7kg schudlam, krwotok od 2 tg... anemia i nerwica  bol brzucha caly czas.Staram godzis sie, ze on uklada sobie od nowa zycie  ale nie potrafie zrozumiec. Wczoraj mialam urodziny dzien przed nimi patrze na jego opis na gg " wybralem cie sposrod milionow, jak gwazde na niebie" Ja histeria spowrotem  nagle cala bluza zakrwawuiona - farba z nosa. Umieram - jak mogl mi tr zrobic - czemu to robi, przeciez wie ze ja to widze. Jak mam dalej zy jak macha mi tak swoim szczesciem przed nosem. Jestem na niego wsciekla - nienwidze go, nie za to, ze nie chcial wrocic, nawet nie za to ze sobie ukada zycie, ale za to ze po miesiacu czasu nie mysli o tym jak mnie niszczy w ten sposob. Ale to nie koniec. Wczoraj moje urodziny a on zrobil IMPREZE ZAPOZNAWCZA DLA NASZYCH ZNAJOMYCH ZEBY POZNALI JEGO NOWA DZIEWCZYNE!!!! W moje urodziny!!! Malo tego tylko jedna moja kolezanka zostala ze mna - wszyscy poszli - moja przyjaciolka od przedszkola  oczywiscie dziewczyna kolegi, ktory tak bardzo go namawial na ta nowa - poszla do niego zamiast do mnie! Pozniej na chwile LASKAWIE podeszlo pare osob tez do nas - oczywiscie z mieszkania mojej kolezanki bylo widac okna "naszego" mieszkania - wiec rzeczywiscie bardzo daleko mieli, zeby podejsc. Kilka osob szczerze przyszlo i ocenilo sytuacje, dodalo otuchy - jestem im wdzieczna bardzo. Na zakonczenie dodam, ze nowa oczywiscie spala w sypialni ktora ja malowalam, jadla sztuccami ktore ja kupilam i ogladala tv, ktory ja dostalam w zeszlym roku od Pawla na urodziny (niby dostalam - bo jak sie wyprowadzalam to prosil zebym zostawila, bo ogolnie wiekszosc rzeczy w mieszkaniu bylo moich i niewiele mu tam zostalo).
Ja naprawde wierze ze ta wyprowadzka moja byla konieczna, dla mnie byl to czas kiedy zrozumialam, ze wiele spraw mozna zmienic na lepsze. Nie przewidzaialam tylko tego ze w 2 tyg on "zakocha sie w innej". Najgorsze jest to, ze sposob w jaki ja teraz traktuje - nigdy nie traktowal tak mnie! Ja nie wiem jak mam sie pogodzic z tym, ze ten zwiazek byl nic nie wart i ze nawet jak bylo zle, ale on przytulal i mowil ze kocha - to tylko klamal. Bo jak inaczej sobie wytlumaczyc to jak tak szybko znalazlnowa milosc - i tu jestem hipoktytka bo zrobilam tak SAMO przeciez wczesniej jak go poznalam. Ale nigdy nie chcialam zrobic nikomu przykrosci - nie robilam nic na pokzac, nie chcialam zeby temu poprzedniemu chlopakowi bylo przykro:( A to co on mi teraz robi to jest najgorsze co tylko mzoe robic, Ze mna jest strasznie jestem pogodzona, ze to koniec i chociaz marzy  mi seie zeby wykrzyczec mu pewne rzeczy to wiem ze to nic nie da. wiec nie chce zadnego kontaktu, ale mam jeszcz kilka rzeczy, ktore musi mi oddac - miedzy innymi pieniadze ( kaucja za mieszkanie) i poje sie wogole odezwac - lub napisac na ten temat mu, bo wiem ze znwu potraktuje mnie strasznie chamsko i znowu bedie mi sitrasznie zle. Co gorsza z kazdym dniem jak mialo byc lepiej i myslalam sobie, ze przeciez juz gorzej byc nie moze, ze on napewno troche sobie daruje - to jest dokladnie odwrotnie. Kazdy scenarujsz jest jeszcze bardziej czarny niz wydawalo mi sie ze mzoe wogole byc. I nieublagalnie pewnie w koncu gdzies spotkam ich razem i jak ja to przezyje. Ja go bardzo kocham i chociaz wymazuje z pamieci i nie nigdy nie wybacze tego co mi teraz robi. On przeciez mnie zna, wiec jak latwo sie zalamuje to nie dosc, ze ma nowa dziewczyne to zabiera mi wszystko i wszystkich:( Chce zamienic mnie na nia, tak jak bym wogole nie istniala. Zostala mi jedna kolezanka taka bliska, ale jej chlopak to jego kolega i tez nie moge jej tak obarczac moimi upadkami, bo zle zacznie to wplywac na jej zwiazek. Jest tez kilka innych osob ktore mnie wspiera, ktore nie sa tak blisko z Pawlem, ale mimo wszystko tyle bliskich mi osob poklepije go po ramieniu i nie widza ze dla mnie to koniec swiata. Mam nadzieje, ze nie napisalam wszystkiego bardzo chaotycznie i chociaz troche da sie z tego zrozumiec, ale chciala bym wszystko dokladnie z siebie wyrzucic. I wiem, ze jest tu tez moja wina, ze wiele rzeczy moglo byc inaczej... ale czy to mialo by sens jak bym sie starala jeszcze bardziej, skoro on tak szybko sobie kogos znalazl to chyba znaczy ze od dawna mnie nie kochal... sad Nie wiem co zrobic, boje sie o siebie, staram sie wychodzic do ludzi - do innych ludzi, ale jak na zlosc teraz wszyscy nagle zajeci swoimi sprawami, kazdy kolega ktory tak dobrze radzil mi ze to toksyczny zwiazek zebym sie wyprowadzila - teraz jak jestem smutna i zalamana to juz nagle nie ma czasu ze mna rozmawiac i pocieszyc... A ja tak bym chciala zeby przestal mnie bolec brzuch,zeby w nocy mi sie ten dupek z ta nowa nie snil, zebym mogla przestac myslec o tym wszystkim! O tle dobrze, ze juz nie mam checi do niego pisac i plakac mu i pokazywac jaka jestem zalosna. Wiem, ze kiedys stane na nogi i wierze w siebie. Ale co zrobic teraz zeby sie calkiem nie wykonczyc? Juz nie mam nawet spodni dobrych na siebie bo wszystko za duze:( A zmuszam sie przeciez do jedzenia. I wiecie jeszcze najgorsze jest to, ze mimo to ze nie wyobrazam sobie, zebym mogla mu to wybaczyc to itak najwiekszym moim marzeniem jest, zeby sie obudzil z teg swojego pieknego snu i zeby go choc raz cos zabolalo tak mocno jak mnie teraz wszystko boli:(

105

Odp: Uczucie po rozstaniu, jak sobie poradzić, złagodzić?

Ja stosuje od powoli 2 miesiecy terapie: piwno-winno-gorzałową.. No, nie na raz, kazdy dzien co innego..

Glupia rada wiem, ale moje motto: lepsza droga uciezki od problemow, niz myslenie w kolko i zamartwianie sie.

106

Odp: Uczucie po rozstaniu, jak sobie poradzić, złagodzić?

witam was!
jestem po rozstaniu dwa miesiace... wszyscy mi mowia , ze dobrze sie stalo ale jak sie kogos kocha to takich rzeczy nie bierze sie pod uwage... nie wiem czy dam rade sama sie podniesc... pierwszy miesiac po jego odejsciu byl koszmarem, juz sama nie wiem czy nerwica, czy depresja... nie spalam, nie jadlam, wstanie z lozka bylo wielkim osiagnieceim...
Mam prosbe, abyscie powiedzialy mi jak sobie poradzilyscie po zerwaniu i ile czasu Wam zajelo dojscie do siebie. minelo dwa miesiace a ja nie czuje zebym sie otrzasnela, nie wiem czy to normalne... gdyby nie leki uspokajajace nie wiem czy dalabym rade funkcjonowac. juz ich nie biore ale ok tez nie jest, poprostu boje sie brac leki tak dlugo...
prosze o rady...

107

Odp: Uczucie po rozstaniu, jak sobie poradzić, złagodzić?

Po moim rozstaniu minął niecały rok, miałam podobną sytuację jak majkap4, tzn chodzi o to,że odszedł do innej i też nie obchodziło go co ja czuję. Byliśmy razem niecałe 6lat, byliśmy zaręczeni.Pierwsze 4 miesiące po rozstaniu byłam nie do życia, codziennie płacz, 4miesiące codziennego płaczu, schudłam kg, podobno wyglądałam strasznie (sama tego nie widziałam bo nic mnie nie obchodziło). Nie umiałam się od niego odciąć, pisałam do niego choć on nie odpisywał. Ja płakałam i cierpiałam z bólu a on w tym czasie już się bawił z nową na wakacjach (a jeszcze kilka miesięcy przed rozstaniem to miały być nasze wakacje).Ciągle był w mojej głowie, cokolwiek bym nie robiła, ciągle był on. Dziś czuję się lepiej, odcięłam się od niego, potrafię nie myśleć o ciągle nim, ale...mimo czasu ciągle go wspominam. To okropnie boli widząc jak osoba, która była całym światem, która kochała, nagle zaczyna traktować jak wroga. Miałam wrażenie, że zachowuje się tak jakbym mu kogoś zabiła, miał niestworzone pretensje do mnie, jakby szukał dziury w całym. Pod koniec tego związku wysłałam do niego prezent, a on mnie posądził, że chciałam rozwalić jego rodzinę, że jego rodzice się przeze mnie pokłócili bo nie podpisałam się, a ojciec mojego byłego myślał, że to do matki od jakiegoś kochanka. A ja chciałam tylko niespodziankę zrobić. Powiedział, że on i jego rodzina mają mnie dosyć. Załamałam się. Potem długo to wszystko analizowałam i stwierdziłam, że on wymyślił tą całą historię z tym kochankiem, żeby mnie chyba dobić, żeby wyszukać na siłę coś złego u mnie, żeby wzbudzić u mnie poczucie, że zrobiłam coś złego, żebym czuła się winna. Jak to wszystko zapomnieć?Jak z tym żyć, gdy osoba najważniejsza w życiu dosłownie w 2tyg mogłaby mnie utopić w łyżce wody. Przeżyłam szok, rozczarowanie i nadal w tym tkwię. Moim marzeniem jest żeby zapomnieć o nim, wymazać z pamięci.

108

Odp: Uczucie po rozstaniu, jak sobie poradzić, złagodzić?

U mnie za kilka dni mina trzy mieisące. Pierwsze dni były tragiczne ale potem wszystko potoczyło się dobrze. Juz myślałam że zapomniałam o nim. Miałam nową prace, innych znajomych, kogos kto był obok ale ostatnio wszystko zaczeło się walić jak domek z kart. Zwolnili mnie z pracy,definitywnie powiedziałam temu komus że niepotrafie robic mu złudnych nadzieji, zerwałam  z nim kontakt,  siedze calymi dniami w domu ,próbuje napisać prace magisterska, mysli kłębią sie w mojej głowie, często pisze do exa ze mi go brakuje, on nie chce rozmawiać na takie tematy. Nie wiem co się ze mną dzieje. Czuje jakby te 3 miesiaće wcale nie minęły i wszytsko zaczyna się od poczatku w tym samym punkcie wyjscia, czas nie pomogł, ktos inny nie pomógł... nic nie pomoże?

109 Ostatnio edytowany przez bellew (2011-05-03 15:40:39)

Odp: Uczucie po rozstaniu, jak sobie poradzić, złagodzić?
samasamotnaznow napisał/a:

nic nie pomoże?

Musisz chcieć sama sobie pomóc

110

Odp: Uczucie po rozstaniu, jak sobie poradzić, złagodzić?
tomek84 napisał/a:

Ja stosuje od powoli 2 miesiecy terapie: piwno-winno-gorzałową.. No, nie na raz, kazdy dzien co innego..

Glupia rada wiem, ale moje motto: lepsza droga uciezki od problemow, niz myslenie w kolko i zamartwianie sie.

Kiepska ta strategia, oprocz ucieczki nie ma innych korzysci.

Proponuje sport, np silownie, ale nie jakies bawienie sie ale prawdziwe oddanie sie i rzucenie w wir sportu.
Ja sie bardzo powaznie wzialem za ciezary i przez te 2 godziny dziennie na silowni mysle tylko o jednym, o kolejnych kilogramach zelastwa, ktore pozostaly mi do przerzucenia...

Zalety?

Moge sie wyzyc, odstresowac, spotkac z ludzmi, a przy okazji nabrac sily, wygladu, wiekszej pewnosci siebie.
To jest walka ze samym soba, swoimi slabosciami, przezwyciezanie dotychczasowych barier psychicznych i fizycznych.

Cholernie polecam to, albo basen albo cokolwiek innego co daje odskocznie a jednoczesnie inne korzysci. hmm

"Milsza mi niebezpieczna wolnosc, niz bezpieczna niewola."

111

Odp: Uczucie po rozstaniu, jak sobie poradzić, złagodzić?

cześć dziewczyny, mam problem nie wiem co mam robić:(
byłam z moim chłopakiem prawie 8 lat, mielismy plany tzn.za miesiać mieliśmy się wyprowadzić na swoje, z rodzicami naszymi już planowaliśmy remont, a rok miał być ślub i śmiał się jeszcze, że będziemy mieli z 10 dzieci. w marcu pojechał z kolegami otworzyć sklep za granicą i wszystko było ok. Przyechał tu na Wielkanoc, spędziliśmy razem cudowny weekend, mówił, że jestem dla niego wszystkim, że nie chciałby mnie nigdy stracić i że nigdy się nie rozstaniemy bo jesteśmy dla siebie stworzeni. I cieszyliśmy się na to mieszkanie, bo razem zaczęlismy być w liceum potem studia i teraz dopiero nas stać na to, aby zamieszkać...i nagle się dowiedział, że zamknęli mu sklep za granicą i stwierdził,że w tym momencie nie może mi nic zagwarantować, że lepiej jak będę szczęśliwa  z kim innym, i że ja mam pracę, mieszkanie a on nic..i że jedzie za granicę rozkręcać biznes i może to potrwać 5-10 lat, i nie chce żebym czekała...:(

i wyjechał... od 3 tyg.milczy, nic się nie odzywa, a ja się dowiaduje, że ma długi...i martwię się trochę o niego...

strasznie mnie zranił, nie wiem co mam robić:( czuję taki boł w środku....:(

112

Odp: Uczucie po rozstaniu, jak sobie poradzić, złagodzić?

Jak poradzic sobie z rozstaniem po dlugim zwiazku?

113 Ostatnio edytowany przez miniratka (2013-06-02 13:09:27)

Odp: Uczucie po rozstaniu, jak sobie poradzić, złagodzić?
Yvette napisał/a:

Zbyt dobrze wiem, jak bardzo może boleć rozstanie... Kiedy w grudniu rozstałam się ze swoim mężczyzną, bolało mnie niemalże każde otworzenie oczu. Czułam wręcz fizyczny ból w klatce piersiowej, nie spałam, nie jadłam, a gdyby nie praca, w ogóle nie wychodziłabym z domu.

Nigdy nie sądziłam, że mnie też to spotka a teraz czuję się dokładnie tak samo...
Mój jedyny problem jest taki, że męczę się z tym sama, nie powiedziałam nikomu, bo mamy większość wspólnych znajomych i kiedy zaczynaliśmy nasz związek obiecaliśmy sobie, że jakkolwiek potoczy się nasza znajomość nigdy nie będziemy nastawiać naszych bliskich przeciwko sobie... Jedyną osobą, z którą mogłam o wszystkim porozmawiać był ON. Był moją bratnią duszą, nie wyobrażam sobie, żebym kiedykolwiek mogła się z kimś czuć choćby podobnie, że jakikolwiek inny facet mógłby mnie dotknąć. Nie wiem nawet czy chciałabym z kimkolwiek na ten temat rozmawiać - nic, to nie da, on i tak nie wróci. Kiedy wczoraj, po zabraniu moich rzeczy z jego domu układałam je u siebie czułam, że pęknie mi serce. Mam ochotę wyć, zniknąć z powierzchni ziemi, nie jem, nie śpię,nie odbieram telefonów od bliskich, czuję stres jakiego nigdy nie czułam - mam wrażenie, że fizycznie i psychicznie tego nie przetrwam, nie mam siły podnieść nawet szklanki z kawą. Jednak najgorsze z tego wszystkiego jest to, że miłość mojego życia mnie nie chce i NIC  z tym nie mogę zrobić...

114

Odp: Uczucie po rozstaniu, jak sobie poradzić, złagodzić?

Dziewczyny ja jestem w jeszcze innej sytuacji. I ledwo daję sobie z nią radę... Zakochałam się beznadziejnie. Opowiem wszystko od początku.

Poznaliśmy się na studiach przez naszych wspólnych znajomych. On był strasznym imprezowicze, potrafił trzy razy w tygodniu tracić pamięć na imprezach. Gdy zaczęłam mu się podobać i doszły go słuchy od naszych znajomych, że mi to bardzo ale to bardzo przeszkadza to się zmienił. Nagle ograniczył się do picia jednego piwa na imprezie. Byłam zdumiona, bo nie oczekiwałam tego od niego.  Zaczęliśmy być ze sobą w Juwenalia. Myślałam, że będzie to traktować jako przelotną znajomość, ale już na 3 spotkaniu powiedział mi, że się zakochał i nigdy nie uprawiał seksu z kimś kogo chyba kocha. I że jestem jego pierwszą dziewczyną 'na poważnie'. Niby nasi znajomi ostrzegali mnie przed nim, że on nie szuka dziewczyny, że on ma taki charakter, że lubi poimprezować, uwalić się w trupa. Ale Piotrek śmiał się tylko, że się zmienił i jeszcze pokażemy wszystkim, że damy radę. I będą się dziwić. Wszystko było wspaniałe. Moje urodziny, zabrał mnie do siebie, poznał z rodzicami, zabrał do teatru. Wydawał się być szczęśliwy. Nie oczekiwałam od niego żadnych poważnych deklaracji, bo znaliśmy się niby krótko, ale on mówił że tak mnie kocha niesamowicie. I że nigdy nie był szczęśliwszy. I wydawało mi się, że naprawdę tak jest. Do czasu kiedy zrobił grilla. Ja się upiłam dwoma butelkami wina i poszłam na górę do domu i już nie miałam siły wracać. Więc usiadłam do jego laptopa i zalogowałam się na jego facebooka. Myślałam, że przeczytam coś miłego, ale przeczytałam same dziwne i chore rzeczy. Zrobiłam mu następnego dnia awanturę i zaczęłam pakować swoje rzeczy (mieszkałam u niego przez tydzień w wakacje w tym czasie). On mnie zatrzymywał kilka razy, godziliśmy się, kłóciliśmy na nowo, on powiedział, że mnie przeprasza ale sam nie wie czego chce. W końcu zeszłam na dół i czekałam na swojego kolegę aż przyjedzie po mnie. W końcu mój chłopak zszedł do mnie, przeprosił, popłakał się, powiedział, że chce żebym została i nie pozwoli mi odejść. Żebym poczekała do wieczora to mnie odwiezie i zrobimy sobie oboje przerwę, bo i mi się chyba przyda, bo ciągle mnie rani. Długo rozmawialiśmy, pogodziliśmy się, obiecał mi poprawę w kilku kwestiach, powiedział, że mnie niesamowicie kocha i gdybym wyszła wtedy z walizkami to wieczorem już by klęczał pod moimi drzwiami z przeprosinami. Poszedł się umyć a ja stwierdziłam, że trudno. Może to i niemoralne ale chcę wiedzieć, czy teraz jest szczery i czy mówi prawdę. Podczas jego kąpieli zajrzałam na jego facebooka ponownie. I zobaczyłam jak przyjacielowi w trakcie naszej kłótni żalił się, że nie wie, czy mnie kocha, czy mu na mnie zależy i że w ogóle nie miał ochoty mnie zatrzymywać jak się pakowałam. Rozryczałam się niesamowicie, wzięłam 4 panadole tak mi łeb pękał. Jak zszedł na dół to nie wiedział co się dzieje. Ja poszłam zrobić sobie goracą kąpiel, bo musiałam się zrelaksować. Zaczęłam trochę świrować. Co chwila go wołałam i pytałam czy aby na pewno mnie kocha tak jak zapewniał chwilę temu. a on, że tak i czemu tak się zachowuje teraz, że przed chwilą było wszystko w porządku. Chyba wiedział, że znowu zajrzałam mu do skrzynki- głupi nie jest. Ja trochę zbzikowałam  po tych prochach i gorącej kąpieli. Zaopiekował się mną. Wytarł, położył do łóżka i czuwał czy nic mi nie jest. Wkurzył się na mnie niesamowicie, że wzięłam tyle tych leków. Potem NAPRAWDĘ szczerze powiedział, ze mnie kocha i nie wyobraża sobie życia beze mnie i że był nienormalny że się wogóle na dytm zastanawiał. I że przeprasza, że jest takim c*ujem. Ja oczywiście zakochana w nim po uszy i już zmęczona tym wszystkim jak i swoim stanem wybaczyłam mu ponownie. Od tego czasu było już tylko lepiej. Miłóśc tryskała z nas naokoło. Było wspaniale. Dawaliśmy z siebie 150%.  Ale ja miałam jakąś taką blokadę, żeby mu zaufać...Około godziny 17 odwiózł mnie do domu gdy jeszcze wszystko było wspaniale i koło godziny 20 zaczeło się. jak mu kiedyś o tym powiedział, że musi to naprawić i okazywać mi więcej czułości szczególnie teraz, to powiedział, że nie wie czy będzie w stanie. Że on potrzebuję chyba trochę czasu, żeby się zastanowić co do mnie czuje, czy mnie kocha i czy mu na mnie zalezy. Bo nie wie czy nie pomylił pojęcia kochania z zauroczeniem. Sam mi kiedyś mówił, że na prewno mnie kocha i że to nie jest zwykłe zauroczenie. Teraz mi mówi, że ptorzebuje za mną zatęsknić. Na początku powiedziałam, że dam mu tyle czasu ile tylko potrzebuje. Ale potem zdałam sobie sprawę, że gdy się kogoś kocha to się to wie. Po prostu się wie i nie potrzeba kilku dni na dojście do tego... To poniżające z mojej strony tak się błagać i wyczekiwać na miłość. Napisał mi póniej, że przeprasza mnie, że tak mnie zranił, ale on po prostu jeszcze nie dojrzał do związku poważnego, że widzi, że ja daję z siebie wszystko, ale on nie (ma 22 lata prawie, a ja 21) i że nie chce mnie dłużej ranić. Że lepiej, żeby teraz ze mną zerwał niż za 3 lata na przykład. Wtedy mój świat się zawalił całkowicie. Zachowywałam się jak kompletna kretynka. Jak nie ja. Niczym nie przypominałam dawnej silnej kobiety, asertywnej , mającej swoją godność i honor. Upokarzałam się w każdym zdaniu. W nocy nie mogłam już wytrzymać i łyknęłam 12 leków przeciwbólowych. Rano udałam się na pogotowie, bo czulam kołotanie serca, przyspieszony oddech i bardzo się bałam. Ledwo doszłam do szpitala. Zadzwoniłam do chłopaka, ale on uznał że będzie jechał 2h, że jestem w szpiatalu bezpieczna i żebym później zamówiła taksówkę. Potem mi wyjasnił, że  boi mi się pokazywać, bo nie wie co mi odwali znowu... Wiem, że przez ten głupi czyn zaprzepaściłam szansę na to, żeby kiedykolwiek do mnie wrócił. Jedyna szansą jest taka, że być tą kobietą w któej się zakochał na samym początku - pewną siebie, lekko zboczoną, znającą swoją wartość. Bardzo żałuję tego co zrobiłam, to ostatnia rzecz jakiej bym się spodziewała po sobie. Teraz jadę na tydzień w góry odpoczać, obiecał, że jak wrócę do porozmawiamy i mi wszystko wyjaśni.

Ja sobie nie wyobrażam bez niego życia. Nie wiem co powinnam robić, żeby go zatrzymać przy sobie... Pomóżcie...!!!!!!!

Posty [ 77 do 114 z 120 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Uczucie po rozstaniu, jak sobie poradzić, złagodzić?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018