Dlaczego mężczyźni mnie nie dostrzegają? - Netkobiety.pl

Witaj na Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone przez kobiety dla aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Porozmawiasz na takie tematy jak : miłość, związki, psychologia, edukacja, finanse, religia, zdrowie i uroda...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!

 

#191 2013-06-20 16:00:03

karmelowa_truskawka
Tajemnicza Lady
Zarejestrowany: 2013-05-10
Posty: 91

Re: Dlaczego mężczyźni mnie nie dostrzegają?

Faktycznie, masz rację smile jak kobieta nie ma 'tej części natury' to nic z tego nie wyjdzie. Ale może tam być, gdzieś głęboko schowana (a ja wierzę, że każda kobieta chce się podobać, chce czuć się seksi [nie chodzi o bycie wulgarnym, ja taka nie jestem i nigdy nie będę, nie polecam]) to w tedy Twoja rada tylko zahamuje bohaterkę tego wątku przed dokonaniem w sobie znacznej zmiany, która MUSI wyjść na plus. Mi wcale nie chodzi o to, aby 'łapać faceta'. Tu chodzi o to, aby samemu czuć się dobrze w swojej skórze i czuć się kobieco, jeżeli jesteś w stanie to czuć będąc ubrana w stare dresy to SUPER, masz duże szczęście (jest taka dziedzina psychologii, behawioryzm, radzę poczytać na czym to dokładnie polega smile [w moim przypadku to się sprawdziło {też kiedyś myślałam, że nie ma we mnie 'tej części'}). Nikt nie pisze o uwodzeniu smile Zauważ że mój post w 100% skupia się na SzarejMelancholii. Aha, i tu nie chodzi aby wyglądać ładniej niż zwykle. Tu chodzi o to, aby to zwykle było ładnym wyglądem.
Tylko ja nie lubię się kłócić smile Moje intencje są w 100000% szczere, moje rady oparte o literaturę psychologiczną i swoje małe doświadczenie. Rozwój nie jest łatwy, ale może nam to wyjść tylko na + smile

Offline

 

#192 2013-06-20 16:39:59

enya
Przyjaciółka Forum
Zarejestrowany: 2010-05-31
Posty: 963

Re: Dlaczego mężczyźni mnie nie dostrzegają?

Melancholia uważam, że nie do końca kochasz siebie, nie czujesz się zintegrowaną całością jak zauważyły tu coniektóre osoby. Jesteś bardzo niepewna siebie. Nie akceptujesz swoich słabości, a jednocześnie nie do końca znasz swoje mocne strony.

Musisz przede wszystkim popracować nad sobą, nad swoim poczuciem wartości. Musisz zyskać świadomość siebie, poznać siebie i zaakceptować, polubić taką jaka jesteś. Gdy to nastąpi to już nie będziesz pytać nas  czy też innych osób jaka jesteś i co powinnaś zmienić. Nie możesz też próbować całe życie do kogoś się dostosować aby w końcu się Tobą zainteresował. Musisz być szczera sama ze sobą, prawdziwa, autentyczna w relacjach i tylko jeśli ktoś pokocha Ciebie taką jaką jesteś naprawdę to możesz uznać, że znalzalaś miłość.

Obecnie gdybyś poznała chłopaka to on np. gadałby Ci, że powinnaś zmienić to czy tamto w sobie. Mówiłby Ci, że coś tam robisz źle i musisz się zmieniać. A Ty to wszystko brałabyś za pewnik i zmieniałabyś się dla kogoś zatracając w tym siebie próbując zasłużyć sobie na czyjąś miłość, uwagę. Ty obecnie nie wiesz jaka jesteś, jaka powinnaś być. Co gorsze Ty uważasz, że powinnaś być jakaś tam, zamiast być po prostu sobą.  Póki co jesteś zbyt podatna na wpływy innych, nie masz pewności co do tego co robisz dobrze i jaka jesteś dlatego możesz łatwo zostać zmaniplowana. Owszem czasem musimy "dostać po dupie" aby się czegoś nauczyć. Dojrzewanie zazwyczaj nie jest przyjemną sprawą.

Otoczenie Twoje również może wyczuwać Twoją desperację, czy "nieporadność" choćby poprzez to, że pytasz się znajomych jaka jesteś, jak jesteś postrzegana itp. To zdradza Twój brak pewności siebie. Zbytnia otwartość, poufałość w stosunku do niewłaściwych osób rodzi często lekceważenie.

Kolejna sprawa musisz nauczyć się być szczęśliwa sama. Jest mnóstwo rzeczy, spraw w Twoim zyciu, które z pewnością mogą Cię uszczęśliwiać. Uczucie szczęścia to właściwe myślenie o sobie i swoim życiu. To nie jest tak, że to tylko facet może Cię uszczęśliwić, bądź całe Twoje szczęście w życiu zalezy tylko od faceta, od bycia z facetem. Nucz się być szczęśliwa sama ze sobą, a z pewnością szybko spotkasz świetnego faceta w swoim życiu. Zresztą tylko jako szczęśliwa osoba możesz wejśc w zdrową relację z facetem i wnieśc coś szczególnego w tą relację. Nie możesz swojego poczucia wartości, braku kompleksów, szczęścia uzależnaić od faceta to musi wynikać z Ciebie.

Możliwe, że nie jesteś gotowa aby z kimś być. Jeszcze nie, co nie oznacza, że wcale.

Może warto pójść na jakąś terapię nastawioną na poznanie siebie, budowanie poczucia wartości itp. Taka inwestycja w siebie i swój samorozwój emocjonalny itp.

Co do wyglądu to znajdź swój styl tak aby wygladać ładnie, interesująco uwydatniając swoje zalety ale pozostając w tym sobą, tak abyś w danym stylu ubierania czuła się dobrze, autentycznie. Nie maluj się tak, czy siak bo ktoś Ci powie, że taki własnie makijaż lubią faceci. Musisz dbać o siebie ale to musi być w zgodzie z Tobą i Tobie samej się podobać.

Offline

 

#193 2013-06-20 17:48:59

krokodyl666
Przyjaciółka Forum
Zarejestrowany: 2013-04-25
Posty: 1018

Re: Dlaczego mężczyźni mnie nie dostrzegają?

"A Ty jesteś rozżalona i Twoje posty brzmią jakbyś miała pretensje, że inni są w związkach, a Ty nie. Nie ma złotej rady, której ktoś mógłby Ci udzielić i  od jutra będziesz miała chłopaka."
Wlasnie z takimi postami na tym forum mam problem:/. Opisalam jak sie czuja czesto osoby samotne i dostaje wrzute na twarz, ze atakuje ludzi w zwiazkach. Stwierdzenie, ze ktos kto nie ma takiego doswiadczenia zyciowego czesto nie jest w stanie zrozumiec tego typu sytuacji i przez to wypowiada opinie, ktore druga osoba odbiera jako irytujace (bo wynikaja z niezrozumienia problemu) nie jest atakiem tylko stwierdzeniem faktu. Sama bylam bardzo dlugo samotna i rozumiem w jakimstanie jest autrka watku. I wiem jakie uwagi taka osoba najczesciej dostaje od ludzi, ktorzy w zwiazkach sa albo czesto bywaja. Nie rozumiem dlaczego mi odrazu odkopalas, ze atakuje ludzi sparowanych i przy okazji prosze o zlota rade (jakbys czytala moje posty to moglabys wywnioskowac, ze w kwestii szybkich rozwiazan mam dokladnie to samo zdaniec o Ty).
"Każdy miał stan depresyjny????"
Prawie kazda dorosla osoba, tak. Nie mowie stan depresyjny typu siedze w lozku i nie moge z niego wyjsc od 3 miesiecy, bo mi lzy przeszkadzaja, tylko w zrozumieniu potocznym: zdarzylo ci sie w zyciu niepowodzenie, smierc bliskiej osoby, chlopak cie nie chcial albo rzucil albo po prostu masz taki okres w zyciu bez powodu. U niektorych to trwa tydzien, u niktorych miesiac u innych dluzej. Jak trwa 10 lat to juz jest problem. Tak samo z samotnoscia. Teraz rozumiesz analogie?

"Uważam, jednak  że prawdą jest, że dojrzali, zintegrowani, samodzielni ludzie takich przyciągają i tworzą zdrowy związek. Jeśli słaba kobietka pragnie poznać silnego mężczyznę, na początku może być fajnie, on może się wykazać, ona czuje się bezpieczna. Ale po czasie on może się wkurzać, że wszystko na jego głowie, a ona nagle odkrywa, ze on to despota, nie liczy się z jej zdaniem itp. A Szara Melancholia ma jednak ciągotki w stronę słabej kobietki, o małym poczuciu własnej wartości (zupełnie nie słusznie moim zdaniem)"
Nie wiem czy to kwestia dojrzalosci czy raczej desperacji. Jesli jestes ciagle sama i w koncu raz sie zakochasz z wzajemnoscia to tracisz glowe calkowicie i ignorujesz oczywiste problemy, bo boisz sie stracic te osobe. Bycie ciagle samemu moze zniszczyc pewnosc siebie kazdej osoby - najpierw myslisz, ze jestes ladna, fajna, bystra, a potem zaczynasz sie coraz bardziej zastanawiac co z Toba nie tak. I to jest bledne kolo, bo wpadasz w dolek, ktory nie pomaga Ci znalezc tej drugiej osoby.

"Inna rada - na miesiąc, dwa, trzy - przestać myśleć o facetach, o tym - o Boże, jaki piękny dzień, a ja nie mam faceta. Skupić się jednak na sobie."
To jest nienajgorsza rada, ale czesto ciezka do wykonania w praktyce. Szczegolnie, jesli Ci otoczenie nie pomaga (rodizce, znajomi rodzina zadaja glupie pytania, rzucaja uwagi, albo nawet nie robia nic takiego tylko np. opowiadaja dlugo i namietnie o swojej drugiej polowce). Bycie samotnym rzutuje takze na Twoje zycie spoleczne i izoluje od innych ludzi bardziej niz sie niektorym wdaje.

Ostatnio edytowany przez krokodyl666 (2013-06-20 18:05:23)

Offline

 

#194 2013-06-20 18:06:30

masajka
Netbabeczka
Zarejestrowany: 2013-04-25
Posty: 404

Re: Dlaczego mężczyźni mnie nie dostrzegają?

krokodyl666 napisał:

"A Ty jesteś rozżalona i Twoje posty brzmią jakbyś miała pretensje, że inni są w związkach, a Ty nie. Nie ma złotej rady, której ktoś mógłby Ci udzielić i  od jutra będziesz miała chłopaka."
Wlasnie z takimi postami na tym forum mam problem:/. Opisalam jak sie czuja czesto osoby samotne i dostaje wrzute na twarz, ze atakuje ludzi w zwiazkach. Stwierdzenie, ze ktos kto nie ma takiego doswiadczenia zyciowego czesto nie jest w stanie zrozumiec tego typu sytuacji i przez to wypowiada opinie, ktore druga osoba odbiera jako irytujace (bo wynikaja z niezrozumienia problemu) nie jest atakiem tylko stwierdzeniem faktu. Sama bylam bardzo dlugo samotna i rozumiem w jakimstanie jest autrka watku. I wiem jakie uwagi taka osoba najczesciej dostaje od ludzi, ktorzy w zwiazkach sa albo czesto bywaja. Nie rozumiem dlaczego mi odrazu odkopalas, ze atakuje ludzi sparowanych i przy okazji prosze o zlota rade (jakbys czytala moje posty to moglabys wywnioskowac, ze w kwestii szybkich rozwiazan mam dokladnie to samo zdaniec o Ty).
"Każdy miał stan depresyjny????"
Prawie kazda dorosla osoba, tak. Nie mowie stan depresyjny typu siedze w lozku i nie moge z niego wyjsc od 3 miesiecy, bo mi lzy przeszkadzaja, tylko w zrozumieniu potocznym: zdarzylo ci sie w zyciu niepowodzenie, smierc bliskiej osoby, chlopak cie nie chcial albo rzucil albo po prostu masz taki okres w zyciu bez powodu. U niektorych to trwa tydzien, u niktorych miesiac u innych dluzej. Jak trwa 10 lat to juz jest problem. Tak samo z samotnoscia. Teraz rozumiesz analogie?

Hmmmm, to co Ty masz na myśli to nie jest stan depresyjny, tylko zwykłe ,,doły", który każdy miewa. Tylko dlaczego wrzucasz do jednego wora niepowodzenie, odrzucenie przez chłopaka i śmierć bliskiej osoby?! Mam wrażenie , że nie wiesz, o czym piszesz.

Poza tym wcale Cię nie atakuję, wyrażam swoje zdanie, Ty wyrażasz swoje, a że mamy odmienne doświadczenia życiowe to się nie rozumiemy. Zdarza się.

I chyba się już trochę pogubiłam: o jakich szybkich rozwiązaniach piszesz?

Offline

 

#195 2013-06-20 18:22:55

krokodyl666
Przyjaciółka Forum
Zarejestrowany: 2013-04-25
Posty: 1018

Re: Dlaczego mężczyźni mnie nie dostrzegają?

"stan depresyjny, tylko zwykłe ,,doły", który każdy miewa. Tylko dlaczego wrzucasz do jednego wora niepowodzenie, odrzucenie przez chłopaka i śmierć bliskiej osoby?! Mam wrażenie , że nie wiesz, o czym piszesz."
Jako przyklady roznych zyciowych wydarzen, ktore moga Cie przyprawic o depreche (rozumiana jako stan obnizonego nastroju potocznie a nie jako diagnoza).
"Mamy odmienne doświadczenia życiowe to się nie rozumiemy. Zdarza się."
Dokladnie o to mi chodzilo. Nie jestem rozzalona tylko stwierdzam fakt, ze zycie nie jest sprawiedliwe i ze niktorym jest w niktorych sprawach latwiej niz innym i nie zawsze da sie cos na to poradzic. Nie wiem czemu zinterpretowalas to jako pretensje do ludzi w zwiazkach. To byly pretensje do ludzi majacych doswiadczenie w zwiazkach, ktorzy wypowiadaja sie w sposob wskazujacy na niezrozumienie problemu wynikajace z innych doswiadcen zyciowych. I nawet nie tyle pretensje co proba uswiadomienia tym osobom, ze czasem piszemy o roznych rzeczach i one sie zdaja tego nie zauwazac.
"o jakich szybkich rozwiązaniach piszesz?"
Odnioslam sie do Twojego stwierdzenia o tym, ze oczekuja na zlota rade.

Offline

 

#196 2013-06-20 18:32:14

masajka
Netbabeczka
Zarejestrowany: 2013-04-25
Posty: 404

Re: Dlaczego mężczyźni mnie nie dostrzegają?

No i jest coś, z czym się z Tobą zgodzę- życie nie jest sprawiedliwe. Ale ani ja, ani Ty nie mamy na to wpływu. Najlepiej próbować zmienić w swoim życiu, to co się da, a czego się nie da, to po prostu zaakceptować.

Wracając jeszcze do tej nieszczęsnej depresji- niepowodzenie może spowodować ,,doła", a śmierć bliskiej osoby- może doprowadzić do depresji. To są zdarzenia, których nie da się porównać, postawić obok siebie. Na niepowodzenie mamy wpływ, możemy to zmienić- oblałam egzamin, moja wina, mam szansę to poprawić. Na śmierć nie mamy wpływu, jest KOŃCEM!

Offline

 

#197 2013-06-20 18:46:10

krokodyl666
Przyjaciółka Forum
Zarejestrowany: 2013-04-25
Posty: 1018

Re: Dlaczego mężczyźni mnie nie dostrzegają?

"Wracając jeszcze do tej nieszczęsnej depresji- niepowodzenie może spowodować ,,doła", a śmierć bliskiej osoby- może doprowadzić do depresji."
Niepowodzenie tez moze spowodowac depresje. To zalezy od osoby, od rodzaju niepowodzenia, od jej nastawienia do tego zdarzenia etc. Czym innym jest jeden oblany egzamin a czym innym jak Cie wyrzucili za studiow. Bardzo czesto tez, jesli osoba doznaje w kolko niepowodzen to w koncu ktorej przeleje czare - nawet jesli nie jest ono obiektywnie jakies koszmarne. Tak sie indukuje depresje u zwierzat laboratoryjnych (jeden ze sposobow) przez poddawanie ich w kolko frustrujacym sytuacjom spolecznym.

Offline

 

#198 2013-06-20 19:20:16

NinaLafairy
Przyjaciółka Forum
Zarejestrowany: 2012-12-20
Posty: 2305

Re: Dlaczego mężczyźni mnie nie dostrzegają?

Ludzie uzależniają wartość własną od innych ludzi i ot całe cierpienia samotności. Jak jestem sama to nie jestem fajna, myślałam, że jestem ale skoro nikt mnie nie chce...


Made the wrong move, every wrong night
With the wrong tune
Played till it sounded right, yeah

Offline

 

#199 2013-06-20 19:51:56

ZaubererDE
Net-facet
Zarejestrowany: 2013-06-13
Posty: 518

Re: Dlaczego mężczyźni mnie nie dostrzegają?

NinaLafairy napisał:

Nie zmuszałabym się do zmiany w wampa.
(...)
ona sobie wybrała wzorzec takiej osoby: mnie, a na dokładkę Marilyn Monroe. Najgorsze co mogła zrobić chyba.
Ja jestem na granicy karykatury. Mam naprawdę charakterystyczny wygląd, ubiór i sposób zachowania.
Jak ona zaczęła się poruszać jak ja, ubierać w styl jak z mojej szafy,  czesać jak Monroe i malować jak ja.
Po prostu jakaś masakra to była, szpilki , sukienki w takim stylu to do niej kompletnie nie pasowało i było widać, że to nie jest z natury.

Raczej nikt tego nie radził w tym temacie.
Twoja koleżanka zamiast zastanowić się co w niej jest atrakcyjnego skopiowała bez pomyślunku cudzy styl, nie zważając na to, że do niej nie pasuje.


GG: 51083408

"Najlepsze jagody dojrzewają w cieniu"

Offline

 

#200 2013-06-20 21:10:04

NinaLafairy
Przyjaciółka Forum
Zarejestrowany: 2012-12-20
Posty: 2305

Re: Dlaczego mężczyźni mnie nie dostrzegają?

Jeśli ktoś żyje całe życie bez pomysłu na siebie to nagle nie spadnie mu z nieba boska kreatywność.
I takie rady właśnie tak wykorzystuje jak koleżanka wykorzystała.
Jeśli ktoś jakiś już jest, to taki jest właśnie. Czasem to szara mysz, czasem dzika kotka.


Made the wrong move, every wrong night
With the wrong tune
Played till it sounded right, yeah

Offline

 

#201 2013-06-20 22:11:06

takijedenfacet820
Net-facet
Zarejestrowany: 2013-03-09
Posty: 865

Re: Dlaczego mężczyźni mnie nie dostrzegają?

SzaraMelancholia napisał:

Powiedział, że:
1) Jestem całkiem fajną osobą, tylko zbyt zamkniętą. Gdy zapytałam, co mam robić, żeby faceci zaczęli mnie dostrzegać, stwierdził, że to ja muszę wychodzić z inicjatywą hmm Ale ja tak się bardzo boję podejść do faceta, który mi się podoba, że nawet sobie tego nie potrafię wyobrazić hmm
2) Gdy zapytałam, dlaczego to oni tego nie zrobią, dlaczego nigdy żaden nawet nie spróbował, on odpowiedział: bo już tacy są.
3) Poradził mi podobnie, jak ZaubererDE, żeby znaleźć w sobie 5 cech charakteru i wyglądu, które są godne uwagi i się na nich skupić. Próbuję smile

1) Jakie masz możliwości spotkania kogoś atrakcyjnego opodobnych zainteresowaniach jak Twoje? Zwrócenie się o pomoc zawsze jest dobrym pretekstem do rozmowy. "Zamknięta" to trochę szerokie i wieloznaczne, ale daję temu spokój, niech będzie.
2) Czyli nie miał bladego pojęcia i nie zastanawiał się nad tym.
3) Jeśli chodzi o charakter to łatwo się zniechęcić i pewnie nie obędzie się  bez pomocy z zewnątrz, ale życzę powodzenia. Poza tym co oznacza "cech charakterugodna uwagi"? "Godna" według kogo  i jakich kryteriów?


[...]
Te trzy przykłady błędnych decyzji chyba wystarczą. Gdy tylko zbliża się podjęcie jakiejkolwiek decyzji tego typu, ja po prostu panikuję i wolę nie robić nic, odkładać na potem, aż będzie za późno.

Czy możesz komuś opowiedizieć o swoich problemach gdy wpadasz w pańkę, czy ktoś może Ci doradzić? Czasami pomaga jeśli zobaczysz sytuację z innej perspektywy, usłyszysz opinię kogoś doświadczonego.
Jeśli masz wizję tego, do czego zmierzasz, podjęcie właściwej decyzji jest łatwiejsze, nie jesteś w próżni. Tam, gdzie chcesz dotrzeć prowadzi ograniczona liczba dróg. Jesteś skupiona i zaczynasz dostrzegać okazje jakie pojawiają się w Twoim życiu.
Poza tym , to zwiększa pewność siebie. Jeśli nadal martwisz się wyborami z przeszłości to szczerze radzę skupić się na tym co masz, co możesz zrobić w danej chwili i jakie masz możliwości do wyboru, wyciągnąć wnioski z porażek(to trudne, ale bardzo istotne) i kierowć się wizją siebie przy podejmowaniu kolejnych decyzji. Jakikolwiek krok w danym kierunku jest lepszy niż żaden.

takijedenfacet820 napisał:

Nie możesz z siebie robić ofiary. Żadne  "trudno"!. Myślisz, że jak znajdziesz chłopa to on zdejmie z Ciebie ciężar? Obawiam się, że jak świat światem taki cud jeszcze się nie zdarzył. Jest duże p-stwo, że to on będzie chciał zrzucić swój ciężar na Ciebie. Ta cała "zabawa" polega raczej na tym, że ciężary nosi się wspólnie i wspólnie trzyma ster, o którym wspominasz dalej. To o czym piszesz to przepis na katastrofę.

No dobrze, przekonałeś mnie wink

Dobra, prawie mnie przekonałaś, że jesteś przekonana smile

takijedenfacet820 napisał:

Co do faceta ... Twoje zachowanie pewnie go wystraszyło. Mam kilka wymienionych cech i zachowuję się podobnie. Gdyby ktoś zachowywał się tak jak Ty(pisałaś w jednym wpisie), to uznałbym to za dziwaczne.  Twoje emocje, jakie ujawniłaś w kontakcie z nim nie szły w parze z jego spokojem i potrzebami. Możesz spróbować znim jeszcze raz?

Nie mogę, bo on od kilku miesięcy jest w szczęśliwym związku. Widziałam ich razem na jednej z tych imprez, na których byłam. Ale skoro zachowałam się dziwacznie, to jaka powinnam być, żeby mnie ktoś taki zauważył?

Szkoda. Następnym razem powinnaś podejść powoli, zapytaj o coś, poproś o pomoc, zaistniej w jego otoczeniu. Zorientujesz się jakim jest człowiekiem, czy są szanse na związek. Myślę, że większa pewność siebie i zdecydowanie to bardzo atrakcyjne cechy. Jeśli uważasz, że takowe posiadasz to w Twoim przypadku przeszkadza nadmierna ekscytacja ze spotkania kogoś kto wydaje Ci się odpowiedni. 
Trudno jest coś doradzić gdy nie wiadomo co decyduje o tym, że wolni faceci nie szukają z Tobą kontaktu. Niby jesteś zamknięta. Czy jesteś taka wobec ludzi, których znasz? Denerwujesz się w obecności facetów? Chyba nie aż tak. Jeśli masz jakąś osobę, która może wyrazić szczerą aż do bólu opinię o Tobie? Myślę, że to by wskazało co powinnaś zmienić aby mieć lepsze relacje z facetami lub ogólnie z ludźmi.

Offline

 

#202 2013-06-20 23:18:15

takijedenfacet820
Net-facet
Zarejestrowany: 2013-03-09
Posty: 865

Re: Dlaczego mężczyźni mnie nie dostrzegają?

SzaraMelancholia napisał:

takijedenfacet820 napisał:

Ostatecznym rozwiązanie byłoby spotkanie się z osobami, o których symaptię nie musi zabiegać i które niczego od niej nie chca. Myślę, ze po krótkim czasie sprawa byłaby rozwiązana.

Napiszesz o tym coś więcej?

Teoretycznie mogłabyś pytać ludzi na ulicy jakie robisz na nich wrażenie, ale to z oczywistych względów to odpada:).
Gdybyś zechciała pojawić się na na zlocie(tylko dlatego, że jest taka możliwość) to z pewnością spotkałabyś osoby, które nie mają z Tobą nic wspólnego( prócz udzielania się na tym wątku). Podejrzewam, że Twoje problemy zostałyby rozłożone na czynniki pierwsze. A to pierwszy krok do ich rozwiązania. Inną możliwością jest znalezienie odpowiedniego specjalisty. 

elfiona napisał:

SzaraMelancholia napisał:

Nie mam figury modelki i bardzo trudno było mi to zaakceptować, tym bardziej, że "koledzy" w gimnazjum robili wszystko, żebym czuła się z tym jak najgorzej, mieszali mnie z błotem i wdeptywali w ziemię z tego powodu hmm Jako licealistka głodziłam się, ale to nie dawało żadnych efektów. Zostało mi już tylko dbać o zdrowy tryb życia (odżywianie + ćwiczenia) i zaakceptować to, jaka jestem. Trudno, na świecie są różni ludzie. Wysocy i niscy, grubi i chudzi, rudzi, blondyni i bruneci, o różnych odcieniach skóry - szkoda, że niektórzy z nich są ze względu na to wytykani palcami i wykluczani ze społeczeństwa, tak, jak to było ze mną w gimnazjalnej klasie...

To naprawdę wiele wyjaśnia!

Trzeba było tak od razu. hmm Po tylu stronach rozmów dopiero ujawniasz tak ważną informację!

Raz, że nie jesteś ideałem atrakcyjności, a dwa, że na pewno te wydarzenia z przeszłości w jakiś sposób na Ciebie wpłynęły... niestety, raczej negatywnie. Może po prostu nie czujesz się kobietą, nie jesteś pewna swojej kobiecości? Po drugie, naprawdę warto zadbać o siebie!

Tak, należy Ci się słowna reprymenda za ukrywanie tak ważnej informacji.
Oceniasz swój wygląd na chyba 3+, prawda? Ale zapomniałaś dodać co jest 1 a co 6.

Offline

 

#203 2013-06-21 10:51:51

SzaraMelancholia
O krok od uzależnienia
Wiek: 24
Zarejestrowany: 2013-03-29
Posty: 66

Re: Dlaczego mężczyźni mnie nie dostrzegają?

elfiona napisał:

Raz, że nie jesteś ideałem atrakcyjności, a dwa, że na pewno te wydarzenia z przeszłości w jakiś sposób na Ciebie wpłynęły... niestety, raczej negatywnie. Może po prostu nie czujesz się kobietą, nie jesteś pewna swojej kobiecości? Po drugie, naprawdę warto zadbać o siebie!

karmelowa_truskawka napisał:

Co do ubioru to jeżeli masz obfitsze kształty to skup się na tym, co dzięki nim zyskujesz - bardzo kobiecą sylwetkę smile Fałdki można ukryć a wyeksponować to, co będzie przyciągać męski wzrok i sprawiać, że staniesz się obiektem seksualnym (w pozytywnym tego słowa znaczeniu oczywiście).

No tak, stereotypy! big_smile To, że jestem dużą kobietą nie znaczy, że jestem zaniedbana! Mam kobiecą figurę, z zaznaczoną talią i wszystkim innym, co trzeba, tylko w dużym rozmiarze. Nie mam żadnych wiszących fałdek, ani niczego takiego. Po prostu jestem duża, grubokoścista i tego już nie zmienię. Zaakceptowałam to, wiem, że to jest część mnie, chociaż gdy nie patrzę w lustro, czuję się zwykłą, raczej małą kobietką smile Potrafię dobrze dobrać strój, mam swój własny styl. Często gdy gadamy z koleżankami o szmatkach, one mówią, że widziały w sklepie jakiś ciuch i "to było takie twoje (= moje) , no wiesz, w twoim stylu". Jeśli chodzi o makijaż, to maluję się tak, jak mi się podoba, przy czym uwydatniam zalety mojej twarzy i ukrywam wady. O włosy, gdy mam je uczesane np. w kok, często dostaję pytania od koleżanek, kto mnie czesał i czy mam jakąś znajomą fryzjerkę. Dwa - trzy razy w tygodniu ćwiczę (fitness), różne zabiegi kosmetyczne, a przede wszystkim mydło z wodą tongue mi nieobce. Także to nie jest wina zaniedbania, ani kompleksów związanych z wymiarami! Gimnazjum było 10 lat temu. Od tego czasu zmieniła mi się sylwetka (obejrzyjcie sobie Wasze zdjęcia z czasu, gdy miałyście 13 lat i z teraz, różnica na pewno będzie!), poza tym już sobie z tym poradziłam, aktualnie jestem na etapie przebaczenia (oczywiście w mojej głowie) tym chłopakom i tyle.

karmelowa_truskawka napisał:

Wydaje mi się, że w Twoim przypadku należałoby popracować zarówno nad wyglądem jak i nad postawą.

Po drugie -> pokochaj siebie. Ale tak na maksa. Nie wstydź się bycia sobą w towarzystwie, ale uwaga, staraj się pokazywać tą prawdziwą siebie a nie jakąś rolę, w którą możesz wchodzić.

Coś podobnego usłyszałam od tego faceta na imprezie smile Przy czym on powiedział mi, że jestem bardzo naturalna i żebym tego nie zmieniała. Myślę, że wyrosłam już z tego nastoletniego udawania kogoś, kim nie jestem. Teraz właśnie chcę być tylko lepszą wersją siebie smile

karmelowa_truskawka napisał:

Postaraj o sobie myśleć jak o obiekcie seksualnym. Pozwól sobie na flirt. Staraj się stać się szczęśliwą. Tylko nie pisz, że nie możesz bo nie masz faceta -> patrz punkt o zmianie systemu wartości. Naucz się być szczęśliwa teraz a zaraz będziesz przyciągać ludzi.
Spróbuj zaobserwować jak się poruszasz, Twoje gesty, mimika mogą albo przyciągać albo odrzucać.

Flirt? Tego się w moim wydaniu trochę obawiam... Szczęśliwa, w takim codziennym znaczeniu tego słowa jestem. Potrafię ucieszyć się z tego, że np. mój kot wskoczył mi na kolana, albo, że świeci słońce i kwitnie wszystko wokół, z tym nie mam problemów. Mój smutek jest zawsze głęboko schowany. Może jest coś na rzeczy z tymi gestami i mimiką, którą mam raczej żywą (jeśli z kimś rozmawiam, oczywiście).

karmelowa_truskawka napisał:

Jak Ty uważasz, dlaczego nie zwracasz uwagi facetów. Na pewno masz jakieś podejrzenia. Napisz o tym a być może będziemy w stanie Tobie pomóc, nikt nie wyśmieje smile.

Myślę, że właśnie nie mam "tego czegoś", tego tajemniczego pierwiastka. Może straciłam go już wtedy, gdy tak źle mnie traktowali w gimnazjum - to są moje przypuszczenia. Chciałabym "to coś" odzyskać...

Dziękuję za tę odpowiedź, widać, że jesteś bardzo ciepłą i życzliwą osobą, truskawko smile

bags napisał:

Bardziej bym się skłaniał  ku temu - bez urazy oczywiście SzaraMelancholia - że zasklepiłaś się w kokonie epitetów i podsumowań odnośnie Twojej figury/osobowości i boisz sie wychylić poza "ramy" tego potłuczonego świata widzianego oczyma otoczenia.
Przydałoby Ci się popracować nieco nad asertywnością w tym wzgledzie i nauczyć się walczyć o siebie i swoje "jestestwo" w codziennym życiu. Ba, nawet tej asertywności okraszonej brutalnie w słowach. To jest jak kompleks i do zwalczenia

Gimnazjum już dawno za mną, myślę, że poradziłam sobie z tym, przede wszystkim dlatego, że w kolejnych szkołach spotkałam ludzi, którzy traktowali mnie normalnie. I to było dla mnie potwierdzeniem, że to "koledzy" mieli problem, nie ja.
Walki o swoje faktycznie powinnam się nauczyć. Zauważyłam, że często stawiam się na drugim miejscu, a gdy próbuję być na tym pierwszym i nie ustępować, właśnie walczyć o swoje, zostaję zawsze, niezależnie od otoczenia, skrytykowana. Raz bardziej, a raz mniej. Może tu tkwi problem? Jak mam z tym walczyć?

bags napisał:

A teraz przejdźmy do meritum sprawy, brutalnie ale nie bierz tego SzaraMelancholio bezpośrednio do siebie:
Jeżeli ktoś się swoich niedociagniec/niedoskonalosci wstydzi i uwaza się za gorszego, to rzeczywiscie uzywa okreslenia PRZYZNAĆ SIĘ (do padaczki, etc). Jesli zas swoja niedoskonalosc uwaza za integralna czesc siebie - to nie ma sie do czego PRZYZNAWAĆ. (...)
A to co slysza do okola na swoj temat, wziac przefiltrowac i przyjac do siebie tylko to, co wedle wlasnego uznania im odpowiada i zostanie odpowiednio przez nie skorygowane.

Więc właśnie ja się nie mam do czego przyznawać. To, ze nie przystaję do wymiarów kreowanych przez współczesny świat, przez media, to nie jest nic złego, po prostu każdy z nas jest trochę inny, nie ma jednego, idealnego modelu piękna dla wszystkich smile

Przykre rzeczy, które słyszałam / słyszę filtruję sobie właśnie i nie biorę ich do siebie.

NinaLafairy napisał:

Nie lubię tego wyglądania ładniej niż zwykle, zachowania ładniejszego niż zwykle żeby z kim się związać.

Ja też nie. Dlatego staram się zawsze wyglądać dobrze (staram się to kluczowe słowo - gorszy dzień zdarza się każdemu big_smile ) i gdy np. wiem, że szykuje się impreza, na której będą faceci, to ubieram się normalnie, tak, jak zawsze. Nie chciałabym, żeby jakiś (jeśli już zechciałby się ze mną umówić) po kilku randkach nie poznał mnie na ulicy, bo tam byłam wystrojona, a teraz nie. Nie lubię sztuczności i udawania, bo w końcu prawda i tak wychodzi na jaw smile

enya napisał:

Musisz zyskać świadomość siebie, poznać siebie i zaakceptować, polubić taką jaka jesteś. Gdy to nastąpi to już nie będziesz pytać nas  czy też innych osób jaka jesteś i co powinnaś zmienić. Nie możesz też próbować całe życie do kogoś się dostosować aby w końcu się Tobą zainteresował. Musisz być szczera sama ze sobą, prawdziwa, autentyczna w relacjach i tylko jeśli ktoś pokocha Ciebie taką jaką jesteś naprawdę to możesz uznać, że znalzalaś miłość.

Obecnie gdybyś poznała chłopaka to on np. gadałby Ci, że powinnaś zmienić to czy tamto w sobie. Mówiłby Ci, że coś tam robisz źle i musisz się zmieniać. A Ty to wszystko brałabyś za pewnik i zmieniałabyś się dla kogoś zatracając w tym siebie próbując zasłużyć sobie na czyjąś miłość, uwagę. Ty obecnie nie wiesz jaka jesteś, jaka powinnaś być. Co gorsze Ty uważasz, że powinnaś być jakaś tam, zamiast być po prostu sobą.  Póki co jesteś zbyt podatna na wpływy innych, nie masz pewności co do tego co robisz dobrze i jaka jesteś dlatego możesz łatwo zostać zmaniplowana. Owszem czasem musimy "dostać po dupie" aby się czegoś nauczyć. Dojrzewanie zazwyczaj nie jest przyjemną sprawą.

Wiem o tym. Wasze rady oczywiście filtruję i gdy pytam Was, jaka mam być, to nie dlatego, żeby zmieniać się wedle Waszych rad jak chorągiewka na wietrze, tylko, żeby poznać Wasz punkt widzenia. Jeśli okazałoby się, że faktycznie, to może być przyczyną problemu, wtedy stosuję się do rad. Mam rozum i używam go smile

enya napisał:

Otoczenie Twoje również może wyczuwać Twoją desperację, czy "nieporadność" choćby poprzez to, że pytasz się znajomych jaka jesteś, jak jesteś postrzegana itp. To zdradza Twój brak pewności siebie. Zbytnia otwartość, poufałość w stosunku do niewłaściwych osób rodzi często lekceważenie.

Nie pytam znajomych o siebie! Zapytałam tylko jeden raz, jednego faceta i nic więcej. Nie szukam potwierdzenia swojej wartości w słowach innych.

enya napisał:

Kolejna sprawa musisz nauczyć się być szczęśliwa sama. Jest mnóstwo rzeczy, spraw w Twoim zyciu, które z pewnością mogą Cię uszczęśliwiać. Uczucie szczęścia to właściwe myślenie o sobie i swoim życiu. To nie jest tak, że to tylko facet może Cię uszczęśliwić, bądź całe Twoje szczęście w życiu zalezy tylko od faceta, od bycia z facetem. Nucz się być szczęśliwa sama ze sobą, a z pewnością szybko spotkasz świetnego faceta w swoim życiu. Zresztą tylko jako szczęśliwa osoba możesz wejśc w zdrową relację z facetem i wnieśc coś szczególnego w tą relację. Nie możesz swojego poczucia wartości, braku kompleksów, szczęścia uzależnaić od faceta to musi wynikać z Ciebie.

Pisałam już, że związek i mężczyzna nie są dla mnie ani celem, ani gwarantem szczęśliwego życia. Potrafię czuć się dobrze sama ze sobą. Wczoraj uszczęśliwił mnie długi spacer, samotny oczywiście. I nie mam z tym problemów, żeby np. iść sama do kina, na spacer, do kawiarni. Dla mnie to jest normalne smile

enya napisał:

Możliwe, że nie jesteś gotowa aby z kimś być. Jeszcze nie, co nie oznacza, że wcale.

A czy nastolatki (bo wtedy zazwyczaj rodzą się pierwsze miłości i związki) są gotowe? Czy one są gotowe bardziej, niż ja? Dlaczego miałabym czekać wieczność na to, aby z kimś być?

enya napisał:

Może warto pójść na jakąś terapię nastawioną na poznanie siebie, budowanie poczucia wartości itp. Taka inwestycja w siebie i swój samorozwój emocjonalny itp.

Zastanawiałam się nad tym, ale odkryłam to forum i postanowiłam dać sobie jeszcze jedną szansę. Jeśli Wasze rady nic nie dadzą, pójdę na terapię.

NinaLafairy napisał:

Jeśli ktoś żyje całe życie bez pomysłu na siebie to nagle nie spadnie mu z nieba boska kreatywność.
I takie rady właśnie tak wykorzystuje jak koleżanka wykorzystała.
Jeśli ktoś jakiś już jest, to taki jest właśnie. Czasem to szara mysz, czasem dzika kotka.

Tak się składa, że ja akurat jestem bardzo kreatywna. Wszystkie moje pasje polegają na wytwarzaniu różnych przedmiotów, powoływaniu do życia tego, co podyktuje mi wyobraźnia. Mam mój własny, niepowtarzalny styl, niezależny od sezonowych trendów. Szarą myszką nie jestem na pewno, oj nie wink

takijedenfacet820 napisał:

1) Jakie masz możliwości spotkania kogoś atrakcyjnego opodobnych zainteresowaniach jak Twoje?

Raczej nikłe, bo moje zainteresowania są typowo babskie. Lubię czytać, więc swego czasu spędzałam wiele godzin w bibliotekach, czytelniach (w sumie miało to też związek ze studiowaniem), ale tam nikogo nie poznałam.

takijedenfacet820 napisał:

Czy możesz komuś opowiedizieć o swoich problemach gdy wpadasz w pańkę, czy ktoś może Ci doradzić? Czasami pomaga jeśli zobaczysz sytuację z innej perspektywy, usłyszysz opinię kogoś doświadczonego.
Jeśli masz wizję tego, do czego zmierzasz, podjęcie właściwej decyzji jest łatwiejsze, nie jesteś w próżni. Tam, gdzie chcesz dotrzeć prowadzi ograniczona liczba dróg. Jesteś skupiona i zaczynasz dostrzegać okazje jakie pojawiają się w Twoim życiu.
Poza tym , to zwiększa pewność siebie. Jeśli nadal martwisz się wyborami z przeszłości to szczerze radzę skupić się na tym co masz, co możesz zrobić w danej chwili i jakie masz możliwości do wyboru, wyciągnąć wnioski z porażek(to trudne, ale bardzo istotne) i kierowć się wizją siebie przy podejmowaniu kolejnych decyzji. Jakikolwiek krok w danym kierunku jest lepszy niż żaden.

Tak, wiem, że nie ma co się oglądać na przeszłość, bo jej się już zmienić nie da. Staram się analizować to, jakie mam możliwości teraz i co dają mi poszczególne wybory, ale życie często jest niespodzianką i nie da się przewidzieć wszystkiego. To, co miało być korzystne nagle okazuje się złym wyborem i stąd mój strach. Takie poważne życiowe decyzje są często nie do odwołania, dlatego czuję, że potrzebuję czyjegoś wsparcia. Nie tyle rad, ile świadomości, że ktoś przy mnie jest i będzie nawet, jeśli moja decyzja okaże się potem zła.

takijedenfacet820 napisał:

Czy jesteś taka wobec ludzi, których znasz? Denerwujesz się w obecności facetów? Chyba nie aż tak. Jeśli masz jakąś osobę, która może wyrazić szczerą aż do bólu opinię o Tobie? Myślę, że to by wskazało co powinnaś zmienić aby mieć lepsze relacje z facetami lub ogólnie z ludźmi.

Nie denerwuję się w obecności facetów. Myślę, że tamten mężczyzna na imprezie mówił szczerze. Nie znałam go wcześniej i już go raczej nie spotkam, więc myślę, że obojętne było mu to, co o nim pomyślę. Z relacjami z ludźmi w ogóle nie mam problemów smile

takijedenfacet820 napisał:

Tak, należy Ci się słowna reprymenda za ukrywanie tak ważnej informacji.
Oceniasz swój wygląd na chyba 3+, prawda? Ale zapomniałaś dodać co jest 1 a co 6.

Nie ukrywałam tej informacji. To się działo dawno temu i już mnie to nie boli. Nie oglądam się na przeszłość i nie pielęgnuję w sobie przykrych wspomnień.
Tak, jak pisałam wyżej, nie jestem żadnym brudnym, zaniedbanym grubasem ze stereotypu, tylko dziewczyną większych rozmiarów, o "kobiecych kształtach", tzw. plus size.
Napisałam też, że jestem przeciętna = zwykła, nie wyróżniająca się jakoś szczególnie urodą. 1 to dla mnie brzydka dziewczyna. 6 - ślicznotka. Tę skalę można było sobie dopowiedzieć samemu.

Offline

 

#204 2013-06-21 11:32:10

NinaLafairy
Przyjaciółka Forum
Zarejestrowany: 2012-12-20
Posty: 2305

Re: Dlaczego mężczyźni mnie nie dostrzegają?

Więc nie wiem w czym problem, tak naprawdę. Bo jeśli jest jak opisujesz to powinni do Ciebie sami przychodzić. Do mnie nawet przychodzili, a ja naumyślnie onieśmielam.
Może otoczenie Cię inaczej odbiera niż Ty siebie.


Made the wrong move, every wrong night
With the wrong tune
Played till it sounded right, yeah

Offline

 

#205 2013-06-21 12:13:44

SzaraMelancholia
O krok od uzależnienia
Wiek: 24
Zarejestrowany: 2013-03-29
Posty: 66

Re: Dlaczego mężczyźni mnie nie dostrzegają?

Może, chociaż, jak pytałam tamtego faceta, to nie powiedział nic takiego, co by drastycznie zmieniło mój sposób widzenia siebie i całej tej sytuacji...

Offline

 

#206 2013-06-21 12:24:44

NinaLafairy
Przyjaciółka Forum
Zarejestrowany: 2012-12-20
Posty: 2305

Re: Dlaczego mężczyźni mnie nie dostrzegają?

Moim zdaniem jak kogoś zapytasz to jest prawdopodobieństwo , że usłyszysz kłamstwa, bo kto w twarz powie coś złego obcej kobiecie? Albo znajomej nawet?
Prędzej już za plecami powie prawdę.
Ja bym była na Twoim  miejscu sobą , robiła swoje była może bardziej otwarta i tyle. Albo się ktoś trafi albo nie. Ale przynajmniej weźmie Ciebie a nie kogoś kim nie jesteś.


Made the wrong move, every wrong night
With the wrong tune
Played till it sounded right, yeah

Offline

 

#207 2013-06-21 12:25:56

enya
Przyjaciółka Forum
Zarejestrowany: 2010-05-31
Posty: 963

Re: Dlaczego mężczyźni mnie nie dostrzegają?

Melancholio!

Każdą moją sygestię w zasadzie odrzucasz znajdując uzasadnienie na to, że nie jesteś taka jak sugeruje. Ok, Twoje komentarze przekonują mnie. Myslę, że znasz siebie. Z pewnością wiesz więcej niż my tu jesteśmy w stanie wymyślić na Twój temat, jednoczesnie też nie jesteś w stanie wszystkiego tu dokładnie o sobie napisać.

Jednak skoro wszystko jest w zasadzie super to skąd cały problem? Kiedy Cię tak przepytać to wiesz co i jak, a jednak z jakiś tajemniczych powodów sobie nie radzisz w relacjach damsko-meskich.  Zastanaiwam się, czy jesteś taka "super", czy na siłę próbujesz utrzymać w swojej głowie ten obraz siebie. Ogólnie dobrze, że myślisz o sobie pozytywnie to pokazuje, że jednak masz  poczucie własnej wartości. Jednak z drugiej strony sprawaisz wrażenie jakbyś nie do końca była pewna tego pozytywnego obrazu siebie. Jakbyś trochę na siłę ten pozytywny obraz próbowała zachować negując tym samym pewne swoje faktyczne słabości, problemy z którymi gdzieś w środku siebie się zmagasz.

Nie jesteś chyba do końca szczera wobec samej siebie?

Twoje wypowiedzi są skrajne, z jednej strony jesteś kreatywna, zadbana, przekonana o swojej atrakcyjności. Akceptujesz siebie, swój wygląd. Z drugiej strony opisujesz się jako przeciętną, niekiedy nawet mało atrakcyjną bo ocena 3+ nie jest zbyt wysoka.
Raz piszesz, że sama wychodzisz do chłopaków ale oni i tak Ciebie unikają, nie chcą gadać. Można z tego wywnioskować, że nie masz tak naprawdę żadnych relacji z wolnymi chłopakami bo oni unikają Ciebie? Na imprezach gadasz z tymi podpitymi. Niby tyle tańczysz, masz kontakt z ludźmi na imprezie. A póżniej z Twojego opisu to wygląda tak jabyś tak naprawdę tańczyła sama. Nawet jak chłopak tańczy obok Ciebie nie masz z nim żadnego kontaktu, nawet przelotnych spojrzeń, zupełne nic.
Opisujesz siebie, że zagadujesz do chłopaków, nie stresujesz się ich obecnością. Po czym okazuje się, że bardzo się stresujesz. Nic się zupełnie nie dzieje między Tobą, a chłopakiem, który mógłby Ci się spodobać - brak interakcji.

Piszesz, że jesteś szczęśliwa, zachwycasz się codzienością dnia, umiesz odnadywać radość w małych rzeczach. Jesteś pomysłowa, masz dużo zainteresowań, pomysłów na siebie. Wykonujesz dużo czynności, znajdujesz sobie zajęcia jak gotowanie, szycie itp.
Następnie gdzieś piszesz, że masz w środku siebie pustkę, że tak naprawdę cały czas gdzieś cierpisz. Ukrywasz, nie pokazujesz na zewnątrz innym swojego cierpienia. Przyznajesz, że bardzo ale to bardzo chcesz z kimś być, chciałabyś być w pełni szczęśliwa. Jednocześnie zaprzeczasz abyś upatrywała swojego szczęścia w byciu z mężczyzną.

Momentami ukazujesz się nam tutaj jako słaba, zagubiona dziewczynka, która potrzebuje swojego królewicza, który poprowadzi za rękę, uchroni przed okrutnym światem.
A zaś innym razem pokazujesz się  jako pewna siebie, pomysłowa, rezolutna, silna, niezależna kobieta.

Mam wrażenie, że Ty na dłuższą mete cholernie boisz się być sama ze sobą. Jak byś niewierzyła, że potrafisz sama żyć i "nie umrzeć". Sama świadomośc, że ktoś jest przy Tobie i nie musisz być sama, nie musisz sama być za wszystko odpowiedzialna, nie musisz sama podejmować decyzji jest dla Ciebie kwestią Twojego być albo niebyć.  To obecne bycia samemu jakby Cię wykańcza i głównym Twoim celem w żyicu jest znaleźć faceta.

Popatrz co sama napisałaś!
"Tak, wiem, że nie ma co się oglądać na przeszłość, bo jej się już zmienić nie da. Staram się analizować to, jakie mam możliwości teraz i co dają mi poszczególne wybory, ale życie często jest niespodzianką i nie da się przewidzieć wszystkiego. To, co miało być korzystne nagle okazuje się złym wyborem i stąd mój strach. Takie poważne życiowe decyzje są często nie do odwołania, dlatego czuję, że potrzebuję czyjegoś wsparcia. Nie tyle rad, ile świadomości, że ktoś przy mnie jest i będzie nawet, jeśli moja decyzja okaże się potem zła."

Ty zachowujesz się tak jakbyś bała się popełniać błędy. Obawiasz się, że jedna zła decyzja zaważy na całym Twoim zyciu. Ty boisz się podejmowac decyzji. Pewnie więcej analizujesz niż działasz. Chcesz dzielić odpowiedzialność za własne decyzje z kimś jeszcze, gdyż przeraża Cię wzięcie całkowietej odpowiedzialności za samą siebie i tym samym przeraża Cię bycie samą na dłuższą mete. Sama obecnośc tej drugiej osoby przynosi Ci ulgę, że nie jesteś sama.

Melancholio życie polega na ciągłym podejmowaniu decyzji. Ty sama decydujesz o sobie i swoim życiu. I Ty jesteś odpowiedzialna za to jak bedziesz rozporzadzać tym co masz, jak pokierujesz, czy też jak będziesz zarządzać swoim zyciem, czasem itp. Nikt tego za Ciebie nie zrobi.

Myślę, że jesteś inteligentną młodą kobietą, która ma ogromny potencjał, możliwości. Myslę, że dużo wiesz, czyli masz świadome podejście do życia - przynamniej w teorii smile. Ale to co Cię ogranicza to Twoja lękliwość.
Myslę też, że od związku z męzczyzną oczekujesz zecydowanie więcej niż taki związek realnie może Ci dać. Szukasz w związku "załatania" pewnych swoich problemików, które są Twoje i żadenj związek ich nie rozwiąże jeśli Ty sama tego nie zrobisz.

Takie odnoszę wrażenie ale oczywiście mogę się zupełnie mylić. Sama to rozważ.

Offline

 

#208 2013-06-21 13:47:19

SzaraMelancholia
O krok od uzależnienia
Wiek: 24
Zarejestrowany: 2013-03-29
Posty: 66

Re: Dlaczego mężczyźni mnie nie dostrzegają?

enya napisał:

Melancholio!

Każdą moją sygestię w zasadzie odrzucasz znajdując uzasadnienie na to, że nie jesteś taka jak sugeruje. Ok, Twoje komentarze przekonują mnie. Myslę, że znasz siebie. Z pewnością wiesz więcej niż my tu jesteśmy w stanie wymyślić na Twój temat, jednoczesnie też nie jesteś w stanie wszystkiego tu dokładnie o sobie napisać.

No nie, tak nie jest. Z częścią się zgadzam i biorę sobie do serca Twoje rady, one dają dużo do myślenia smile

enya napisał:

Można z tego wywnioskować, że nie masz tak naprawdę żadnych relacji z wolnymi chłopakami bo oni unikają Ciebie? Na imprezach gadasz z tymi podpitymi. Niby tyle tańczysz, masz kontakt z ludźmi na imprezie. A póżniej z Twojego opisu to wygląda tak jabyś tak naprawdę tańczyła sama. Nawet jak chłopak tańczy obok Ciebie nie masz z nim żadnego kontaktu, nawet przelotnych spojrzeń, zupełne nic.
Opisujesz siebie, że zagadujesz do chłopaków, nie stresujesz się ich obecnością. Po czym okazuje się, że bardzo się stresujesz. Nic się zupełnie nie dzieje między Tobą, a chłopakiem, który mógłby Ci się spodobać - brak interakcji.

Właśnie ja się nie stresuje w ogóle nimi, tylko oni mnie unikają. Na imprezach trudno o trzeźwego faceta, bo oni wszyscy piją. Jedni mniej, inni dużo, ale jednak wszyscy. Tańczę z facetami, ale właśnie bez tej bliskości. Następnym razem spróbuję być bliżej nich (niego raczej, bo tańczy się z jednym :p ) i zobaczymy, co z tego wyjdzie.

enya napisał:

Piszesz, że jesteś szczęśliwa, zachwycasz się codzienością dnia, umiesz odnadywać radość w małych rzeczach. Jesteś pomysłowa, masz dużo zainteresowań, pomysłów na siebie. Wykonujesz dużo czynności, znajdujesz sobie zajęcia jak gotowanie, szycie itp.
Następnie gdzieś piszesz, że masz w środku siebie pustkę, że tak naprawdę cały czas gdzieś cierpisz. Ukrywasz, nie pokazujesz na zewnątrz innym swojego cierpienia. Przyznajesz, że bardzo ale to bardzo chcesz z kimś być, chciałabyś być w pełni szczęśliwa. Jednocześnie zaprzeczasz abyś upatrywała swojego szczęścia w byciu z mężczyzną.

Bo to miłość jest tym najgłębszym sensem życia każdego człowieka, jak pisałam wcześniej. Mogę być szczęśliwa na co dzień i cieszyć się z różnych rzeczy, tylko co z tego, skoro za tym wszystkim, co robię kryje się tylko wielka pustka, która nawet jeśli o niej nie myślę, gdzieś jednak jest ze mną, jak cień. Po prostu nie mam dla kogo żyć, o to chodzi. Żyj dla siebie - pewnie napiszesz. No ok, żyję dla siebie już 23 lata i moje życie wygląda tak, jak to opisałaś powyżej. Jest niby słodkie, niby piękne, ale w środku zostaje tylko gorycz ciągłej samotności.

enya napisał:

Momentami ukazujesz się nam tutaj jako słaba, zagubiona dziewczynka, która potrzebuje swojego królewicza, który poprowadzi za rękę, uchroni przed okrutnym światem.
A zaś innym razem pokazujesz się  jako pewna siebie, pomysłowa, rezolutna, silna, niezależna kobieta.

Kiedyś, lata temu, miałam znajomego, który jest psychologiem i on powiedział mi raz między wersami coś podobnego, że jestem jednocześnie silna i słaba. Ale czy to jest źle, czy to wada?

enya napisał:

Mam wrażenie, że Ty na dłuższą mete cholernie boisz się być sama ze sobą. Jak byś niewierzyła, że potrafisz sama żyć i "nie umrzeć". Sama świadomośc, że ktoś jest przy Tobie i nie musisz być sama, nie musisz sama być za wszystko odpowiedzialna, nie musisz sama podejmować decyzji jest dla Ciebie kwestią Twojego być albo niebyć.  To obecne bycia samemu jakby Cię wykańcza i głównym Twoim celem w żyicu jest znaleźć faceta.

Tak, wykańcza mnie. Gdyby tej całej miłości nie było wszędzie, to może łatwiej byłoby mi żyć samej. Ale gdziekolwiek nie spojrzę, tam zaraz jest jakaś para, albo jakaś aluzja do miłości i to ciągle przypomina mi o moim stanie. Gdybym już była w związku i okazałby się beznadziejny, mogłabym mówić sobie, że się do tego nie nadaję, że próbowałam i jednak powinnam żyć sama... ale ja nigdy nie byłam w związku, nigdy nawet nie było na to widoków, więc mój wolny stan męczy mnie jeszcze bardziej.

enya napisał:

Ty zachowujesz się tak jakbyś bała się popełniać błędy. Obawiasz się, że jedna zła decyzja zaważy na całym Twoim zyciu. Ty boisz się podejmowac decyzji. Pewnie więcej analizujesz niż działasz. Sama obecnośc tej drugiej osoby przynosi Ci ulgę, że nie jesteś sama.

To prawda, boję się i z każdą decyzją muszę przezwyciężać ten strach.

enya napisał:

Myślę, że jesteś inteligentną młodą kobietą, która ma ogromny potencjał, możliwości. Myslę, że dużo wiesz, czyli masz świadome podejście do życia - przynamniej w teorii smile. Ale to co Cię ogranicza to Twoja lękliwość.

To może być prawda. Wiem, że często brakuje mi odwagi i nie potrafię rzucić się na głęboką wodę.

enya napisał:

Myslę też, że od związku z męzczyzną oczekujesz zecydowanie więcej niż taki związek realnie może Ci dać. Szukasz w związku "załatania" pewnych swoich problemików, które są Twoje i żadenj związek ich nie rozwiąże jeśli Ty sama tego nie zrobisz.

Nie, nie szukam. Przecież wiem, że ukochany nie będzie ani moją przyjaciółką, ani psychoterapeutą. To jest dla mnie oczywiste. Chcę po prostu, aby był przy mnie, aby był w moim życiu ktoś, kogo mogłabym pokochać z wzajemnością.

Offline

 

#209 2013-06-21 13:49:18

kenobi
Net-facet
Wiek: 37, Kraków
Zarejestrowany: 2013-03-22
Posty: 1120

Re: Dlaczego mężczyźni mnie nie dostrzegają?

Tańczę z facetami, ale właśnie bez tej bliskości. Następnym razem spróbuję być bliżej nich (niego raczej, bo tańczy się z jednym :p ) i zobaczymy, co z tego wyjdzie.

No pewno! Tak zrób. Od razu ostro się do niego zbliż. W końcu to tylko taniec. Ty trzymasz się z daleka, a on się boi zbliżyć, bo wydajesz się "nietykalska", a nie wypada "obmacywać". Poza tym jak jedno zrobi jakiś mini-gest, to drugie też powinno.

Masz rację co do miłości -- trzeba to mieć. Trzeba mieć kogoś, z kim chce się spędzać czas. Kogoś, do kogo ucieka się myślami, gdy nie ma się o czym myśleć. Kogoś o kim myślisz zasypiając, o kim myślisz rano gdy wstajesz. To jest bardzo, bardzo ważne. I tysiące ludzi tego pragną i niewiele robią, aby się spotkać.

Jako kontrę do powyższego akapitu powiem, że miłość nie da szczęścia, jeśli sama nie jesteś szczęśliwa.

A tak szczerze, to z iloma facetami się już spotkałaś, umówiłaś sam-na-sam? Nie chodzi o seks, nie chodzii o przytulanie, nie chodzi o całowanie. Chodzi o takie spotkanie, gdzie on przychodzi dla Ciebie, a Ty dla niego i to jest wasz czas. Nie przypadkowa rozmowa na imprezie. Trzeba się umawiać, spotykać, rozmawiać, a potem ... zapominać. Ale w końcu ktoś będzie fajny.

Ostatnio edytowany przez kenobi (2013-06-21 13:54:36)


Lepiej kochać i przegrać, niż nie kochać nigdy. Prawdziwa miłość daje wolność. Seks bez miłości jest łatwiejszy niż miłość  bez seksu. To dlatego że mnie kochasz tak wiele ode mnie chcesz? 

Offline

 

#210 2013-06-21 14:06:41

NinaLafairy
Przyjaciółka Forum
Zarejestrowany: 2012-12-20
Posty: 2305

Re: Dlaczego mężczyźni mnie nie dostrzegają?

Nie zgadzam się co do tego, że miłość w takim ujęciu jest największym sensem życia człowieka.
Mam na myśli związek, miłość kobiety i mężczyzny czy homoseksualną. Po prostu nie dla każdego to najgłębszy sens.


Made the wrong move, every wrong night
With the wrong tune
Played till it sounded right, yeah

Offline

 

#211 2013-06-21 14:13:28

SzaraMelancholia
O krok od uzależnienia
Wiek: 24
Zarejestrowany: 2013-03-29
Posty: 66

Re: Dlaczego mężczyźni mnie nie dostrzegają?

kenobi napisał:

A tak szczerze, to z iloma facetami się już spotkałaś, umówiłaś sam-na-sam? Nie chodzi o seks, nie chodzii o przytulanie, nie chodzi o całowanie. Chodzi o takie spotkanie, gdzie on przychodzi dla Ciebie, a Ty dla niego i to jest wasz czas. Nie przypadkowa rozmowa na imprezie. Trzeba się umawiać, spotykać, rozmawiać, a potem ... zapominać. Ale w końcu ktoś będzie fajny.

Na razie z 1, ale wcześniej tylko pisaliśmy przez internet, nie było żadnego "zwyczajnego" kontaktu aż do spotkania. I w sumie nic z tego nie wyszło.

NinaLafairy - to zależy właśnie od tego, jakim kto jest człowiekiem. Przecież jest tyle ludzi singli lub w zakonach, którzy są szczęśliwi i nie szukają miłości, nie potrzebują jej. Tylko, że ja jestem z tych, którzy jednak miłości potrzebują jak wody wink

Offline

 

#212 2013-06-21 15:35:58

NinaLafairy
Przyjaciółka Forum
Zarejestrowany: 2012-12-20
Posty: 2305

Re: Dlaczego mężczyźni mnie nie dostrzegają?

Trzymam kciuki za to, żebyś ją dostała. I to porządną miłość. A nie byle idiotę.


Made the wrong move, every wrong night
With the wrong tune
Played till it sounded right, yeah

Offline

 

#213 2013-06-21 15:39:40

elfiona
Zbanowany
Zarejestrowany: 2011-11-05
Posty: 348

Re: Dlaczego mężczyźni mnie nie dostrzegają?

kenobi napisał:

No pewno! Tak zrób. Od razu ostro się do niego zbliż.

Zgadzam się - obejmij go i zarzuć mu ręce na szyję choć na chwilę - nawet gdy będzie to szybki taniec. Wtedy po prostu bardziej intensywnie ruszaj biodrami. smile I nie odtrącaj jego ręki - no chyba, że powędruje tam, gdzie nie powinna. smile

Ostatnio edytowany przez elfiona (2013-06-21 15:41:05)

Offline

 

#214 2013-06-21 19:50:00

nustablo
Net-facet
Wiek: 28 (m)
Zarejestrowany: 2013-06-20
Posty: 70

Re: Dlaczego mężczyźni mnie nie dostrzegają?

hej SzaraMelancholia, jesteś z Gdańska, prawda?


"Pray as though everything depended upon God but work as though everything depended upon you."

Offline

 

#215 2013-06-21 20:18:07

SzaraMelancholia
O krok od uzależnienia
Wiek: 24
Zarejestrowany: 2013-03-29
Posty: 66

Re: Dlaczego mężczyźni mnie nie dostrzegają?

NinaLafairy - dziękuję smile

elfiona - aż się zarumieniłam big_smile Nie wiem, czy będę miała aż taką odwagę, ale na pewno spojrzę mu w oczy i obejmę go smile

nustablo napisał:

hej SzaraMelancholia, jesteś z Gdańska, prawda?

Nie, wprost przeciwnie big_smile A skąd to przypuszczenie?

Offline

 

#216 2013-06-21 20:26:38

nustablo
Net-facet
Wiek: 28 (m)
Zarejestrowany: 2013-06-20
Posty: 70

Re: Dlaczego mężczyźni mnie nie dostrzegają?

Strzelałem;) I tak w ogóle przy wysyłaniu w tym wątku mojej wypowiedzi przerwało mi net, a że trochę tego było to nie mam sił się powielać - więc tak piątkowo i w skrócie, fajna laska jesteś smile


"Pray as though everything depended upon God but work as though everything depended upon you."

Offline

 

#217 2013-06-21 20:41:23

karmelowa_truskawka
Tajemnicza Lady
Zarejestrowany: 2013-05-10
Posty: 91

Re: Dlaczego mężczyźni mnie nie dostrzegają?

SzaraMelancholio.
Dziękuję za miłe słowa smile Poniekąd pomaganie ludziom to moje hobby (i, w dosłownym tego słowa znaczeniu, w przyszłości praca).
Moje wypowiedzi często bazują na domysłach, ciężko jest poznać człowieka kiedy widzi się tylko rządek takich samych liter. Często te domysły bazują na stereotypach. Często nie są słuszne. Dlatego traktuj moje wypowiedzi jako pewien koncept, analizuj i wdrażaj w życie to co Ci się spodoba.
Ok, skoro już mniej więcej wiemy, jaka jest przyczyna (dużo ludzi się tutaj wypowiadało, wiele różnych koncepcji, pewnie żadna nie jest w 100% prawdziwa ale wiele ma w sobie chociaż ziarenko prawdy) możnaby spróbować wdrażaj jakieś zmiany w życie. Tylko potrzebny jest na to jakiś pomysł. 'To coś' bardzo trudno jest zdefiniować, może to być zarówno postawa jak i feromony big_smile. Ja bym obstawiała to pierwsze, bo to wiązałoby się z tym, że masz na to wpływ. Tylko świadomość tego, że samemu można coś zmienić prawie w 100 % umożliwia tą zmianę (polecam książkę 'optymizmu można się nauczyć', bardzo szeroko jest tam opisane właśnie pozytywne myślenie, wszystkie plusy i minusy, w Twoim przypadku nie ma żadnych minusów smile). Słyszałam kiedyś, że aby jakieś marzenie się spełniło to trzeba zachowywać się tak, jakby już to marzenie zostało spełnione. Mogłabyś spróbować zachowywać się jakbyś już miała tego faceta - tak jakby znaleźć na niego miejsce w swoim życiu. Jak śpisz na podwójnym łóżku to kłaść zawsze dwie poduszki i spać na jednej połowie. Wydzierżawić czas na spotkanie itp. Tylko tego jest jeden poważny minus - cały czas będziesz myśleć o związku. To tylko jeden z pomysłów. Żeby zrozumieć facetów można przeczytać książkę 'dlaczego mężczyźni kochają zołzy'. Nie namawiam do ciągłej manipulacji, ale odpowiednie zachowanie na początku znajomości mogłoby od razu zaowocować zmianą statusu z 'koleżanka' na 'potencjalna dziewczyna' smile. Potem już można odpuścić sobie 'nieczystą grę' i być całkowicie sobą.
Słuchanie rad pewnie jest dla Ciebie męczące, możesz czuć się atakowana. Nikt nie lubi jak ktoś, kto ciebie nie zna robi ci psychoanalizę więc tak do końca nikt tutaj na forum nie jest w stanie Ci pomóc - Ty siebie znasz najlepiej, tylko bądź szczera sama przed sobą smile

Offline

 

#218 2013-06-21 20:54:34

SzaraMelancholia
O krok od uzależnienia
Wiek: 24
Zarejestrowany: 2013-03-29
Posty: 66

Re: Dlaczego mężczyźni mnie nie dostrzegają?

nustablo - dzięki smile

karmelowa_truskawka napisał:

'To coś' bardzo trudno jest zdefiniować, może to być zarówno postawa jak i feromony big_smile. Ja bym obstawiała to pierwsze, bo to wiązałoby się z tym, że masz na to wpływ. Tylko świadomość tego, że samemu można coś zmienić prawie w 100 % umożliwia tą zmianę (polecam książkę 'optymizmu można się nauczyć', bardzo szeroko jest tam opisane właśnie pozytywne myślenie, wszystkie plusy i minusy, w Twoim przypadku nie ma żadnych minusów smile).

Zobaczę, czy można wypożyczyć tę książkę i, jeśli tak, zacznę czytać smile Albo pobiorę pdf tongue

karmelowa_truskawka napisał:

Słyszałam kiedyś, że aby jakieś marzenie się spełniło to trzeba zachowywać się tak, jakby już to marzenie zostało spełnione. Mogłabyś spróbować zachowywać się jakbyś już miała tego faceta - tak jakby znaleźć na niego miejsce w swoim życiu. Jak śpisz na podwójnym łóżku to kłaść zawsze dwie poduszki i spać na jednej połowie. Wydzierżawić czas na spotkanie itp.

O tym też słyszałam smile Co prawda nie wpadłam na to, żeby dawać np. dwie poduszki do łóżka itp. ale postępuję podobnie od jakiegoś czasu. Mam dość bogatą wyobraźnię i często idąc miastem, albo w autobusie, albo na nudnym wykładzie myśli same idą w tym kierunku i wyobrażam sobie właśnie, że ktoś w moim życiu jest. Spróbuję robić, jak radzisz smile

karmelowa_truskawka napisał:

'Żeby zrozumieć facetów można przeczytać książkę 'dlaczego mężczyźni kochają zołzy'.

Słyszałam o tej książce, swego czasu było o niej głośno smile

karmelowa_truskawka napisał:

'tylko bądź szczera sama przed sobą smile

Jestem smile Z resztą nawet, gdy zaczęłam pisać tu, na forum, postawiłam sobie warunek: bez dramatyzowania i bez wyolbrzymiania, w jakąkolwiek stronę. I piszę tak, jak faktycznie (z mojego punktu widzenia) jest smile

Offline

 

#219 2013-06-22 00:14:52

kenobi
Net-facet
Wiek: 37, Kraków
Zarejestrowany: 2013-03-22
Posty: 1120

Re: Dlaczego mężczyźni mnie nie dostrzegają?

nustablo i SZaraMelancholia -- umówcie się ze sobą na krótką kawę, dobra?


Lepiej kochać i przegrać, niż nie kochać nigdy. Prawdziwa miłość daje wolność. Seks bez miłości jest łatwiejszy niż miłość  bez seksu. To dlatego że mnie kochasz tak wiele ode mnie chcesz? 

Offline

 

#220 2013-06-23 16:45:33

enya
Przyjaciółka Forum
Zarejestrowany: 2010-05-31
Posty: 963

Re: Dlaczego mężczyźni mnie nie dostrzegają?

Według mnie to normalne, że każdy zdrowy człowiek pragnie kochać i być kochanym. Wiadomo, że miłość nadaje sens każdemu życiu, jednak ta miłość może być różna. Miłość to nie tylko ralacje damsko-męskie.
Oczywiscie zostaliśmy też  tak stworzeni, że w zasadzie to każdy (bądź prawie każdy) z nas ma w sobie pragnienie znalezienia tej "drugiej połówki". Bycie z tą drugą osobą nadaje większą wartość, dodaje skrzydeł, daje poczucie spełnienia. Czyli te potrzeby, pragnienia Twoje melancholio są jak najbardziej normalne i wcale nie odstają od reszty. Nie jesteś wcale jakaś inna.

Jednak musimy umieć kochać siebie i czuć się szczęśliwymi sami ze sobą aby umieć kochać drugiego człowieka i pozwolić się kochać.

Kochać to według mnie nie znaczy uzalezniać się od drugiego czowieka. Uzależniać swoje dobre samopoczucie, swoją wartośc od tego, czy znajdę tą drugą połówkę, czy nie. Na zasadzie, że tylko kiedy ten ktoś jest to mogę być szczęśliwy, czy być w pełni wartościowym, zintegrowanym człowiekiem.

Rozumiem melancholio, że bardzo pragniesz być spełniona w miłości, że pragiesz swoje życie dzielić z ukochanym jednak zastanawiam się, czy Ty w swojej potrzebe miłości nie upatrujesz czegoś więcej... Czy to faktycznie miłość, czy uzależnienie od drugiego czowieka?

Przyznam też, że rada karmelowa_truskawka nie za bardzo mi się podoba gdyż może zostać opatrznie zrozumiana. Jak melancholia zacznie jeszcze bardziej mysleć o póki co "nieistniejącym ukochanym jakby był" to już zupełnie pogrązy się w swoich fantazjach i wyobrażaniach, które mogą być bardzo dalekie od rzeczywistości. Póżniej rozczarowana rzeczywistością może nie chcieć zaakceptować faktów i będzie pogrążać się jeszce bardziej.
Takie fantazjowanie stwarza ryzyko tworzenia jakiś gotowych schematów w głowie to jaki on powinien być, co powinien robić, mówić, jak powinien wyglądać zwiazek dzień po dniu. Co może się przyczynić do tego, że jeszcze trudniej będzie jej nawiązać relacje z chłopakami.
Wystarczy, że filmy, romanse "mieszają nam w głowie" pozwalając na tworzenie nierealnych wyobrażeń na temat zycia. Dziewczynki na tym wyrastają i oczekują póżniej "gwiazdki z nieba", która co jak co nie chce spać na ziemię.

Zamiast fantazjować lepiej aby poznawała chłopaków choćby tylko na stopie koleżeńskiej, naprawdę z nimi rozmawiała, spotykała się itp.
Może warto jednak poświęcić trochę czasu na poznawanie chłopaków przez internet, po spotykaniu się z kilkoma, a nie po pierwszym nieudanym takim zdarzeniu od razu się zniechęcać.
Melancholio tylko raz spotkałaś się z kimś przez internet. I co spodziewałaś się, że od razu, od pierwszego spotkania się zakocha i będzie o Ciebie zabiegać?
Może też nie mysl o chłopakach jako wyłącznie kandydatach na chłopaka ale bądź ich ciekawa jako ludzi. Mówiłaś, że mężczyźni Cię fascynują to rozmawiaj z nimi! Akurat łatwiej o takie relacje przez internet niż na silę (o ile faktycznie od Ciebie koledzy z uczelnii ucikają) gadać z kimś kto np. tego nie chce. Doświadczaj to zdecydowanie lepsze niż kolejne wyobrażenia. Popełniaj błędy ale coś rób. Nie oznacza to, że masz od razu zrobić coś durnego ale poprostu poznawaj siebie poprzez "eksperymentowanie".

Ja np. również poznałam dość późno pierwszego chłopaka, który stał się kimś więcej niż kolegą. Też tak jak Ty bardzo pragnełam miłości i czułam ciągłą tęsknotę, nienasycenie. Pragnełam kochać i być kochaną. Kiedy w końcu poznałam tego "wyczekanego chłopaka" okazało się, że to wcale nie było takie łatwe i super jak sobie to wyobrażalam. Może znalazłam nieodpowiedniego? Możliwe, ale wtedy nie mając doświadczenia nie wiedziałam o tym. Zgubiły mnie moje kompleksy, moje lęki, moje pokładanie "wszystkiego" w tym drugim człwieku, w "miłości". Przecież miłość nadaje życiu sens itp.? W zderzeniu z rzeczywistocią okazalo się, że wcale nie jestem tak pewna siebie jak myślałam, tak przekonana o własnej wartości itp. Okazało się też, że chłopak wcale nie był królewiczem, który chciał mnie chronić, wspierać, pomagać podejmować trudne decyzje ale łatwo wykorzystywał naiwność niedoświadczonej dziewczyny.
Szybko zrozumiałam, że najważniejsze to kochać siebie, znać swoją wartość i być pewnym siebie. Być pewnym tego kimś sie jest, jakim się jest.
I zrozumiałam, że to czy jest się szczęśliwym zalezy wyłącznie od nas samych. Miłość - aby naprawdę kochać i dać się kochać trzeba wpierw umieć zadbać o samego siebie, czuć się dobrze samemu ze sobą, lubić swoje towarzystwo - bycie tylko ze sobą kiedy nie ma nikogo innego, akceptować swoje słabości i znać swoje mocne strony, być zintegrowaną całoścą, mieć swoje pasje i cele w życiu, czuć się spełnionym jako odrębna jednostka aby  faktycznie być gotowym na to aby dzielić swoje życie z drugim człowiekiem.

Co do książki "faceci kochają zołzy" to nie podoba mi się zasugerowany tam rodzaj manipulacji, kalkulacji. Jednak z drugiej strony autorka pisze tam właśnie o kobietach co znają swoją wartość, sa pewne siebie, szanują siebie, szanują swój czas, nie uzależniją swojego życia od faceta.

Offline

 

#221 2013-06-23 21:12:10

kajunia23
Niewinne początki
Wiek: 23
Zarejestrowany: 2013-06-23
Posty: 4

Re: Dlaczego mężczyźni mnie nie dostrzegają?

Cześć,
To mój pierwszy post.
Chciałam Ci napisać, że wiele jest takich dziewczyn jak Ty, które po prostu są sameeee i przyzwyczaiły się do tego stanu tak bardzo że podświadomie pragną faceta, ale jednocześnie to pragnienie jest jakby nierealne.
Napiszę Ci coś od Siebie..
Żyłam w ten sposób bardzo długo, nie zwracając uwagi na żadnego mężczyznę. Czułam, że nie tęsknie za żadnym z nich, że nikt nie skradł moich myśli mojego czasu i serca. Byłam zadowolona z Siebie i niestety również bardzo skupiona na sobie. Takie zachowanie sprawiało, że wokół mnie pojawiało się wielu zauroczonych facetów a ja zadawałam sobie pytanie co oni we mnie widzą? Nie rozumiałam ich motywacji i sama nie potrafiłam znaleźć własnej.
Ich zainteresowanie, komplementy nie robiły na mnie wrażenia. Nie chciałam być postrzegana, tylko jako ładna buzia. To doprowadzało mnie do szału.
Nie starałam się ich do siebie przekonywać. Byłam sobą. Mówiłam to co myślę nie zastanawiając się czy kogoś moim bezkompromisowym zachowaniem urażę.
Uroda w niczym mi nie pomagałaaaa i nie pomaga bo myśę sobie wtedy w ten sposób...co z tego, że 1000 facetów uważa mnie za atrakcyjną skoro żaden nie jest mi bliski. Te zachwyty nic nie znaczą..
Wychodziłam z pubu, klubu, wracałam z parku czy spaceru gdzie zaczepiali mnie kolejni mężczyźni i myślałam po co mi to wszystko? Ja tylko chcę dla siebie jednego faceta, który będzie mój i z którym będę mogła żyć...
Myślę, że dla faceta liczy się jednak w dużej mierze charakter, poczucie bezpieczeństwa, pewności, że dana kobieta jest z nim bo go ceni, uwielbia, szanuje i jest tylko jego. Piękna kobieta jest dla faceta wyzwaniem, ale i w jakimś sensie ryzykownym wyborem...

Offline

 

#222 2013-06-23 22:09:50

takijedenfacet820
Net-facet
Zarejestrowany: 2013-03-09
Posty: 865

Re: Dlaczego mężczyźni mnie nie dostrzegają?

SzaraMelancholia napisał:

[...]

takijedenfacet820 napisał:

1) Jakie masz możliwości spotkania kogoś atrakcyjnego opodobnych zainteresowaniach jak Twoje?

Raczej nikłe, bo moje zainteresowania są typowo babskie. Lubię czytać, więc swego czasu spędzałam wiele godzin w bibliotekach, czytelniach (w sumie miało to też związek ze studiowaniem), ale tam nikogo nie poznałam.

Pisałaś wcześniej, że jesteś aktywna. Co przez to rozumiesz? Siedzenie w bibliotece? Zdecyduj się ...

takijedenfacet820 napisał:

Czy możesz komuś opowiedizieć o swoich problemach gdy wpadasz w pańkę, czy ktoś może Ci doradzić? Czasami pomaga jeśli zobaczysz sytuację z innej perspektywy, usłyszysz opinię kogoś doświadczonego.
Jeśli masz wizję tego, do czego zmierzasz, podjęcie właściwej decyzji jest łatwiejsze, nie jesteś w próżni. Tam, gdzie chcesz dotrzeć prowadzi ograniczona liczba dróg. Jesteś skupiona i zaczynasz dostrzegać okazje jakie pojawiają się w Twoim życiu.
Poza tym , to zwiększa pewność siebie. Jeśli nadal martwisz się wyborami z przeszłości to szczerze radzę skupić się na tym co masz, co możesz zrobić w danej chwili i jakie masz możliwości do wyboru, wyciągnąć wnioski z porażek(to trudne, ale bardzo istotne) i kierowć się wizją siebie przy podejmowaniu kolejnych decyzji. Jakikolwiek krok w danym kierunku jest lepszy niż żaden.

Tak, wiem, że nie ma co się oglądać na przeszłość, bo jej się już zmienić nie da. Staram się analizować to, jakie mam możliwości teraz i co dają mi poszczególne wybory, ale życie często jest niespodzianką i nie da się przewidzieć wszystkiego. To, co miało być korzystne nagle okazuje się złym wyborem i stąd mój strach. Takie poważne życiowe decyzje są często nie do odwołania, dlatego czuję, że potrzebuję czyjegoś wsparcia. Nie tyle rad, ile świadomości, że ktoś przy mnie jest i będzie nawet, jeśli moja decyzja okaże się potem zła.

Potrzebujesz właśnie rad kogoś z większym doświadczeniem, a nie kogoś kto będzie Cię głaskał po główci i będzie równie bezradny jak Ty. W tej kwestii pratner raczej nie jest mentorem, czasami ma podobny bagaż porażek.


takijedenfacet820 napisał:

Czy jesteś taka wobec ludzi, których znasz? Denerwujesz się w obecności facetów? Chyba nie aż tak. Jeśli masz jakąś osobę, która może wyrazić szczerą aż do bólu opinię o Tobie? Myślę, że to by wskazało co powinnaś zmienić aby mieć lepsze relacje z facetami lub ogólnie z ludźmi.

Nie denerwuję się w obecności facetów. Myślę, że tamten mężczyzna na imprezie mówił szczerze. Nie znałam go wcześniej i już go raczej nie spotkam, więc myślę, że obojętne było mu to, co o nim pomyślę. Z relacjami z ludźmi w ogóle nie mam problemów smile

Pewnie, że szczerze, był nawalony. Jak wnioskuję  z Twoich pierwszych wpisów to inni mają problem w kontaktach z Tobą. Dlaczego? Może nustablo się dowie:)

takijedenfacet820 napisał:

Tak, należy Ci się słowna reprymenda za ukrywanie tak ważnej informacji.
Oceniasz swój wygląd na chyba 3+, prawda? Ale zapomniałaś dodać co jest 1 a co 6.

Napisałam też, że jestem przeciętna = zwykła, nie wyróżniająca się jakoś szczególnie urodą. 1 to dla mnie brzydka dziewczyna. 6 - ślicznotka. Tę skalę można było sobie dopowiedzieć samemu.

Nie, nie można.



Gładkie odpowiedzi i ogarnianie tej deskusji wszkazują, że jesteś bardzo fajną osobą, referencje też masz dobre.
Niemniej jeśli chodzi o związek to widzę u Ciebie dwie motywacje: jedną prawdziwą, drugą, która dobrze wygląda. Sama zgadnij która jest która.
To samo się tyczy kontaktów z innymi. Ludzie mają powód aby zachowywać się wobec Ciebie tak jak się zachowują. Pewnie go znasz ale nie chcesz się przyznać. Nic Ci nie wmawiam, ale coś musi być na rzeczy. Potrzebujesz niezależnego źródła informacji, kogoś kto Cię zna lub może poznać na żywo bo z tej dyskusji nic nie wynika i raczej to się nie zmieni.

Offline

 

#223 2013-06-24 08:26:55

ZaubererDE
Net-facet
Zarejestrowany: 2013-06-13
Posty: 518

Re: Dlaczego mężczyźni mnie nie dostrzegają?

Takie pytania Melancholia, odpowiedz szczerze.

1) Czy masz problem z powiedzeniem komuś, szczególnie bliskim osobom, rodzinie (matka/ojciec) i najlepszej przyjaciółce, że podoba ci się fizycznie jakiś konkretny chłopak? Kiedy ostatni raz coś takiego powiedziałaś?
Nie chodzi oczywiście o aktorów z gazety, tylko o prawdziwych facetów. Nie chodzi również o takie beznamiętne, puste stwierdzenie "ten koleś to ciacho", ono nie jest personalne.

2) Czy boisz się, że chłopak który ci się bardzo podoba fizycznie się o tym dowie? Czy bałabyś się mu to powiedzieć? Powiedziałaś to już kiedyś jakiemuś chłopakowi?

3) Jak często nawiązujesz kontakt wzrokowy z nieznajomymi ludźmi (np. idąc ulicą, w sklepach, w autobusach, na uczelni)? Potrafisz patrząc nieznajomemu w oczy wytrzymać, aż do momentu w którym oboje poczujecie lekki dyskomfort?

4) Jak często zaczynasz takie krótkie wymiany zdań z przypadkowymi ludźmi z własnej inicjatywy? (Ktoś czekający na przystanku, ekspedientka w sklepie, dziadek na ławce w parku itp.)

Ostatnio edytowany przez ZaubererDE (2013-06-24 08:35:04)


GG: 51083408

"Najlepsze jagody dojrzewają w cieniu"

Offline

 

#224 2013-06-24 10:41:05

kenobi
Net-facet
Wiek: 37, Kraków
Zarejestrowany: 2013-03-22
Posty: 1120

Re: Dlaczego mężczyźni mnie nie dostrzegają?

Uroda w niczym mi nie pomagałaaaa i nie pomaga bo myśę sobie wtedy w ten sposób...co z tego, że 1000 facetów uważa mnie za atrakcyjną skoro żaden nie jest mi bliski. Te zachwyty nic nie znaczą..

No bo nie pozwalasz się nikomu do siebie zbliżyć.


Wychodziłam z pubu, klubu, wracałam z parku czy spaceru gdzie zaczepiali mnie kolejni mężczyźni i myślałam po co mi to wszystko? Ja tylko chcę dla siebie jednego faceta, który będzie mój i z którym będę mogła żyć...
Myślę, że dla faceta liczy się jednak w dużej mierze charakter, poczucie bezpieczeństwa, pewności, że dana kobieta jest z nim bo go ceni, uwielbia, szanuje i jest tylko jego. Piękna kobieta jest dla faceta wyzwaniem, ale i w jakimś sensie ryzykownym wyborem...

Wcale nie ryzykownym. Dlaczego? Bo niby zdradzi? Eeeee... nie zgadzam się z tym. Każdy chce mieć ładną żonę.


Lepiej kochać i przegrać, niż nie kochać nigdy. Prawdziwa miłość daje wolność. Seks bez miłości jest łatwiejszy niż miłość  bez seksu. To dlatego że mnie kochasz tak wiele ode mnie chcesz? 

Offline

 

#225 2013-06-24 12:46:59

SzaraMelancholia
O krok od uzależnienia
Wiek: 24
Zarejestrowany: 2013-03-29
Posty: 66

Re: Dlaczego mężczyźni mnie nie dostrzegają?

enya napisał:

Według mnie to normalne, że każdy zdrowy człowiek pragnie kochać i być kochanym. Wiadomo, że miłość nadaje sens każdemu życiu, jednak ta miłość może być różna. Miłość to nie tylko ralacje damsko-męskie.

To jest oczywiste, tylko mnie nie wystarcza ani miłość rodziny, ani przyjaciół, no i ten wątek zamyka się właśnie w relacjach damsko-męskich smile

enya napisał:

Może warto jednak poświęcić trochę czasu na poznawanie chłopaków przez internet, po spotykaniu się z kilkoma, a nie po pierwszym nieudanym takim zdarzeniu od razu się zniechęcać.
Melancholio tylko raz spotkałaś się z kimś przez internet. I co spodziewałaś się, że od razu, od pierwszego spotkania się zakocha i będzie o Ciebie zabiegać?

Nie zniechęciłam się. I nie spodziewałam się po tym spotkaniu niczego, chciałam tylko poznać tego faceta w rzeczywistości. Poszłam na spotkanie z całkiem otwartym umysłem, bez żadnych narzuconych oczekiwań. Z resztą, jak pisałam w jednym z pierwszych postów, moim ideałem miłości jest taka, która jest rozwinięciem przyjaźni. Najchętniej najpierw zaprzyjaźniłabym się z jakimś wolnym mężczyzną, co później mogłoby się ewentualnie przerodzić w miłość smile

Kajunia23 - miałaś w takim razie zupełnie inaczej, niż ja. Nie szukam, oczywiście podziwu wszystkich facetów, nie chcę być żadną femme fatale, ale jak mam znaleźć tego jedynego, skoro nikt nawet na mnie nie spojrzy. W takim przypadku ładne kobiety mają łatwiej, bo mogą wybierać. Ja nie mogę nawet być wśród tych, spośród których się wybiera, bo nigdy nie jestem brana pod uwagę w takich kalkulacjach...

takijedenfacet820 napisał:

Pisałaś wcześniej, że jesteś aktywna. Co przez to rozumiesz? Siedzenie w bibliotece? Zdecyduj się ...

Tak, dla mnie aktywność nie oznacza tylko tej fizycznej. Jest wielu ludzi, którzy swoje życie ograniczają do zaspokajania podstawowych potrzeb + praca + tv i nic więcej. Oni według mnie są pasywni. Aktywni, to ci, którzy robią coś jeszcze w życiu, obojętne, czy to jest aktywność fizyczna, intelektualna, społeczna, czy jeszcze jakaś inna.

takijedenfacet820 napisał:

Jak wnioskuję  z Twoich pierwszych wpisów to inni mają problem w kontaktach z Tobą. Dlaczego?

Tak to niby wygląda, choć wiem, że ci sami mężczyźni, którzy na mnie nie spojrzą, jednak oglądają się za innymi dziewczynami, umawiają się w nimi i potem są w związku, więc problem leży we mnie. Gdybym myślała inaczej, nie zakładałabym tego wątku, tylko żyła pretensjami do całego świata smile

takijedenfacet820 napisał:

Potrzebujesz niezależnego źródła informacji, kogoś kto Cię zna lub może poznać na żywo bo z tej dyskusji nic nie wynika i raczej to się nie zmieni.

Wczoraj, zupełnie przez przypadek udało mi się trochę dowiedzieć ;> Otóż spotkałam się z dość bliską mi osobą, znamy się paręnaście lat, od czasów, gdy byłyśmy dziećmi. I, jak to dziewczyny, szybko zaczęłyśmy rozmawiać o relacjach międzyludzkich, miłości, itp. Tak zwyczajnie, bez żadnych dodatkowych podtekstów. I wtedy ona zapytała mnie bezpośrednio, czy byłam kiedykolwiek zakochana. Odpowiedziałam, że tak, na to ona: więc ty się też zakochujesz w takich normalnych facetach! Na moje zdziwienie, odpowiedziała, że dotąd myślała, że szukam sobie księcia z bajki (chociaż nigdy wcześniej o tym nie rozmawiałyśmy!). Więc może tu jest mój problem, może sprawiam wrażenie, że chcę nie wiadomo czego, podczas gdy na prawdę potrzebuję normalnego mężczyzny, nie jakiegoś posągu tongue

ZaubererDE napisał:

Takie pytania Melancholia, odpowiedz szczerze.

1) Czy masz problem z powiedzeniem komuś, szczególnie bliskim osobom, rodzinie (matka/ojciec) i najlepszej przyjaciółce, że podoba ci się fizycznie jakiś konkretny chłopak? Kiedy ostatni raz coś takiego powiedziałaś?
Nie chodzi oczywiście o aktorów z gazety, tylko o prawdziwych facetów. Nie chodzi również o takie beznamiętne, puste stwierdzenie "ten koleś to ciacho", ono nie jest personalne.

Rodzicom nigdy bym o niczym nie powiedziała, oni w ogóle o mnie nic nie wiedzą i niech tak już zostanie. Nie mam ochoty się przed nimi uzewnętrzniać. Co do przyjaciółek, tak, dwóm z nich mówię o tym, z resztą one mi też big_smile Ostatnio powiedziałam o tym jednej z nich tydzień temu smile

ZaubererDE napisał:

2) Czy boisz się, że chłopak który ci się bardzo podoba fizycznie się o tym dowie? Czy bałabyś się mu to powiedzieć? Powiedziałaś to już kiedyś jakiemuś chłopakowi?

Tak, bardzo się tego boję i nigdy bym mu tego nie powiedziała. Jeśli on byłby wolny i widywałabym go często, starałabym się cały czas być niedaleko, tam, gdzie on akurat jest, rozmawiać z nim, być dla niego miłą, ale nigdy nie powiedziałabym mu tego. Gdy próbuję sobie wyobrazić taką sytuację, to ze stresu ściskają mi się wnętrzności, jak na egzaminie, chyba umarłabym w takiej sytuacji ze wstydu i zaraz go przeprosiła za to, a następnie robiłabym wszystko, żeby już więcej nie mieć z nim do czynienia.
Nigdy tego nie zrobiłam.

ZaubererDE napisał:

3) Jak często nawiązujesz kontakt wzrokowy z nieznajomymi ludźmi (np. idąc ulicą, w sklepach, w autobusach, na uczelni)? Potrafisz patrząc nieznajomemu w oczy wytrzymać, aż do momentu w którym oboje poczujecie lekki dyskomfort?

Nie zwracam na to jakiejś szczególnej uwagi. Czasem się zdarzy, że spojrzę komuś w oczy, ale to raczej na krótką chwilkę, nigdy nie zdarzyło mi się, żeby kontakt wzrokowy z obcą osobą trwał dłużej.

ZaubererDE napisał:

4) Jak często zaczynasz takie krótkie wymiany zdań z przypadkowymi ludźmi z własnej inicjatywy? (Ktoś czekający na przystanku, ekspedientka w sklepie, dziadek na ławce w parku itp.)

Tak często, jak zajdzie taka potrzeba, czyli jeśli np. nie wiem, jak dojść do jakiegoś miejsca w nieznanym mieście, albo gdy nie wiem, czy autobus już odjechał, czy nie, albo gdy nie wiem, która godzina. Bez konkretniej przyczyny nie zaczynam rozmawiać z nieznajomymi, bo oni mogą sobie tego po prostu nie życzyć.

Offline

 

#226 2013-06-24 17:03:50

elfiona
Zbanowany
Zarejestrowany: 2011-11-05
Posty: 348

Re: Dlaczego mężczyźni mnie nie dostrzegają?

SzaraMelancholia, odpowiedzi na te pytania wskazują, że jesteś pozamykaną osobą! Żeby nigdy nie nawiązać kontaktu wzrokowego z obcą osobą... żeby nigdy nie powiedzieć chłopakowi, nawet śmiechem-żartem, że niezłe z niego ciacho?

Offline

 

#227 2013-06-24 23:36:11

krokodyl666
Przyjaciółka Forum
Zarejestrowany: 2013-04-25
Posty: 1018

Re: Dlaczego mężczyźni mnie nie dostrzegają?

"SzaraMelancholia, odpowiedzi na te pytania wskazują, że jesteś pozamykaną osobą! "

Dokladnie. Z tego wynika, ze ludzie sie po prostu Ciebie boja. Prawdopodobnie nie tylko faceci. Tez tak mialam dlugi czas - ludzie mnie uwazali za sztywniare, za osobe, ktora sie na pewno nimi nie zainteresuje, za kogos nieokreslenie starszego (np. n a studiach ludzie pozyczali ode mnie notatki przez kolezanke, bo bali sie podejsc). Nie wiem do konca dlaczego, bo jednoczesnie ludzie, ktrzy mnie znaja mowia, ze jestem mila, pomocna (zwykle nie odmawiam pomocy nawet ludziom, za ktorymi nie przepadam) i generalnie fajna. Ale powiem Ci, ze to sie bardzo zmienilo w okresie studiow i po nich, teraz jestem duzo odwazniejsza w kontaktach z ludzmi i latwiej mi nawiazywac znajomosci, wiec to moze przyjdzie z czasem.

Offline

 

#228 2013-06-25 13:24:30

SzaraMelancholia
O krok od uzależnienia
Wiek: 24
Zarejestrowany: 2013-03-29
Posty: 66

Re: Dlaczego mężczyźni mnie nie dostrzegają?

elfiona napisał:

żeby nigdy nie powiedzieć chłopakowi, nawet śmiechem-żartem, że niezłe z niego ciacho?

Nigdy nie słyszałam, żeby którakolwiek z moich koleżanek tak zrobiła. Boję się, że jeśli ujawniłabym się z tym, że ktoś mi się podoba, on mógłby odebrać to albo jako narzucanie się z mojej strony i wtedy pewnie już bym go nawet nie zobaczyła, albo jako przykrą obelgę, jeszcze wśród kolegów... hmm Z tego, moim zdaniem przynajmniej, nie wynikłoby nic dobrego...

krokodyl666 napisał:

Z tego wynika, ze ludzie sie po prostu Ciebie boja. Prawdopodobnie nie tylko faceci.

Z kobietami nie mam żadnego problemu...

krokodyl666 napisał:

Tez tak mialam dlugi czas - ludzie mnie uwazali za sztywniare, za osobe, ktora sie na pewno nimi nie zainteresuje, za kogos nieokreslenie starszego (np. n a studiach ludzie pozyczali ode mnie notatki przez kolezanke, bo bali sie podejsc). Nie wiem do konca dlaczego, bo jednoczesnie ludzie, ktrzy mnie znaja mowia, ze jestem mila, pomocna (zwykle nie odmawiam pomocy nawet ludziom, za ktorymi nie przepadam) i generalnie fajna. Ale powiem Ci, ze to sie bardzo zmienilo w okresie studiow i po nich, teraz jestem duzo odwazniejsza w kontaktach z ludzmi i latwiej mi nawiazywac znajomosci, wiec to moze przyjdzie z czasem.

No nie pocieszyło mnie to, bo właśnie kończę studia. Czasu mam coraz mniej sad Czy jest na to jakaś rada? Nie chcę, by ludzie się mnie bali, nie uważam, żebym była aż tak straszna...

Offline

 

 

Ostatnie tematy :

Stopka forum

Powered by PunBB
© Copyright 2002–2005 Rickard Andersson

Mapa strony - Archiwum | Kontakt
© www.netkobiety.pl 2007-2013