Dla tych, co świeżo po rozstaniu są - grupa wsparcia - Netkobiety.pl

Witaj na Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone przez kobiety dla aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Porozmawiasz na takie tematy jak : miłość, związki, psychologia, edukacja, finanse, religia, zdrowie i uroda...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!

 

#153 2013-05-17 09:38:33

S..
Dobry Duszek Forum
Zarejestrowany: 2013-01-05
Posty: 145

Re: Dla tych, co świeżo po rozstaniu są - grupa wsparcia

Hey:)
Dawno mnie tutaj nie było, jak tam u Was? Jak sobie radzicie? Ruszyliście do przodu? Bo ja chyba jednak nie. Pracuje, wychodze z ludźmi, staram się umawiać na randki ale jest to wszystko takie z musu. Nie czuje sie dobrze z tym, ostatnio zaczęłam przesadzać z alkoholem, z czego nie jestem dumna, w ogóle zaczęłam żyć tak jakby mi na niczym nie zależało, ja nie wiem co się dzieje ze mną. Zagubiona jestem jak małe dziecko. Straciłam sens czegokolwiek. A dzisiaj? Siedzę  pracy i mam doła....17. maj...dzisiaj była by nasza kolejna rocznica....od rozstania minęło już 8 miesięcy, a ja czuje się jak duch... Jak długo tak można? Co ja mam zrobić żeby się tak nie czuć????? Dlaczego czuję się tak cholernie nieszczęśliwa....dobija mnie to wszystko już.


Gdy Bóg zamyka drzwi, zostawia otwarte okno.

Offline

 

#154 2013-05-17 10:23:52

Rdzawa
Wróżka Bajuszka
Wiek: Zaledwie ćwierćwiecze
Zarejestrowany: 2013-05-16
Posty: 214

Re: Dla tych, co świeżo po rozstaniu są - grupa wsparcia

S.. napisał:

Hey:)
Dawno mnie tutaj nie było, jak tam u Was? Jak sobie radzicie? Ruszyliście do przodu? Bo ja chyba jednak nie. Pracuje, wychodze z ludźmi, staram się umawiać na randki ale jest to wszystko takie z musu. Nie czuje sie dobrze z tym, ostatnio zaczęłam przesadzać z alkoholem, z czego nie jestem dumna, w ogóle zaczęłam żyć tak jakby mi na niczym nie zależało, ja nie wiem co się dzieje ze mną. Zagubiona jestem jak małe dziecko. Straciłam sens czegokolwiek. A dzisiaj? Siedzę  pracy i mam doła....17. maj...dzisiaj była by nasza kolejna rocznica....od rozstania minęło już 8 miesięcy, a ja czuje się jak duch... Jak długo tak można? Co ja mam zrobić żeby się tak nie czuć????? Dlaczego czuję się tak cholernie nieszczęśliwa....dobija mnie to wszystko już.

Wiem, jak to jest ;-( niestety. Ze swoim partnerem rozstałam się ponad rok temu, a nadal o nim myślę. Moim lekarstwem na nieudaną miłość miały być spotkania ze znajomymi, imprezy, randki... Niestety to nie zadziałało tak jak tego oczekiwałam. Myślę, że najpierw trzeba się pogodzić z rozstaniem, a dopiero potem starać się budować swoje życie na nowo z kimś innym. Pogodzenie się z sytuacją  ufffff... to jest najcięższe co może być. Ja nadal tkwię na tym etapie ale każdy z nas potrzebuje na to czasu ;-) jedni więcej inni trochę mniej. Teraz czujesz się jakby Twoje życie legło w gruzach ale zobaczysz ,że kiedyś pojawi się ktoś kto pomoże Ci je odbudować na nowo cegiełka po cegiełce. Piszę do Ciebie i myślę sobie: Cholera jakie jesteśmy głupie ! Zostawili nas faceci, a my po nich rozpaczamy. Czy warto ? Przecież nie potrafili nas docenić. Oni teraz żyją jakby nigdy nic, a my ich opłakujemy, szargamy sobie nerwy i Bóg wie co jeszcze. Może najwyższy czas pomyśleć o sobie, o swoich potrzebach, o spełnieniu swoich marzeń i pragnień, o swojej przyszłości...


Nie mam żadnych dziwactw. To są "special effects"

Przebaczyć i zapomnieć? Ani nie jestem Jezusem, ani nie mam Alzheimera

Offline

 

#155 2013-05-19 19:22:01

M.
Cioteczka Dobra Rada
Wiek: 28
Zarejestrowany: 2013-05-12
Posty: 303

Re: Dla tych, co świeżo po rozstaniu są - grupa wsparcia

KamilaS napisał:

Zostałam sama po 8 latach. Mam 32 lata i choć nie pobraliśmy się to czuję się jakbym przeżywała rozwód. Rozstał się ze mną 5 marca, od dwóch dni mam kołek w brzuchu, chodzę zestresowana do granic możliwości. Zestresowana i przerażona, bo przez cały czas był dla mnie wszystkim, całym światem, przyjacielem, doradcą i wyrocznią. Poczucie straty jest tak ogromne, że nie umiem spojrzeć jasno w przyszłość, nie widzę jej w ogóle dla siebie, boję się jej, nie wiem co dalej, boję się samotności. Odrzucenie jest bardzo bolesne.
Ale w głębi serca, na samym dnie, mam nadzieję, że jeszcze do mnie zechce wrócić, że pokocha mnie miłością taką jak ja jego. Prostą, bezgraniczną i bezwarunkową. Choć rozum mówi co innego.
Nie radzę sobie z tym wszystkim...

Witaj,

Ja zostałam sama po 10 latach (również bez ślubu..) z tym, że zostawił mnie dla innej... minęlo ponad 5 miesięcy, a ja nadal walczę by zobaczyć chociaż małe światełko.... sad

jak sobie radzisz dzisiaj?

Offline

 

#156 2013-06-08 18:05:26

natala7
Niewinne początki
Zarejestrowany: 2013-06-08
Posty: 1

Re: Dla tych, co świeżo po rozstaniu są - grupa wsparcia

Z miłą chęcią dowiedziałabym się co słychać na chwile obecną u GADZIKOWA. Jak sprawy się potoczyły. Aż mi szczena opadła jak przeczytałam Twoja wypowiedź z marca. TA SAMA HISTORIA!  Szybki zarys sytuacji. Po 3 latach rozstałam się z partnerem( powód - częste kłótnie o nic ), wiadomo co w takim momencie się przeżywa, brak nadziei, że będzie kiedykolwiek lepiej. Po 3 m-cach ten sam partner powraca sam od siebie i milion zapewnień jak on to żyć nie może beze mnie. W momencie gdzie chcemy zaczynać od nowa i dać z siebie 200 % stwierdza, że jednak to odgrzewany kotlet i i robi wszystko ( czyli nic od siebie nie daję ) żebym sama doszła do wniosku, że tego się nie da tak ciągnąć. Ostatecznie propozycja z jego strony (PO RAZ DRUGI przy pierwszym rozstaniu tak samo było ) aby zostać przyjaciółmi. Zastanawiam się czy coś takiego ma jeszcze przyszłość? Czy jeżeli już ktoś dał sobie szansę i w ciągu tego okresu (miesiąc) stwierdził, że to nie to czy nagle takiej osobie może się odwidzić ponownie... Tak sobie wydedukowałam, że widocznie potrzebuje spróbować, pospotykać z kimś innym aby stwierdzić co jest/było dla niego najważniejsze.

Offline

 

#157 2013-06-10 17:07:00

niezapowiedziana
Powoli się zadomawiam
Wiek: 22
Zarejestrowany: 2013-06-10
Posty: 56

Re: Dla tych, co świeżo po rozstaniu są - grupa wsparcia

Witam mam jeden z gorszych dni wiec czuje potrzebę wygadaniasię. Ja zakończyłam 4,5 letni związek, ponad tydzień temu. Tworzylismy zwiazek na odleglosc ale bardzo czesto sie widywalismy co weekend i nawet w tygodniu jak sie udawalo. Zaczeło sie psuc pół roku temu, male klamstwa, czaty, kolezanki, porno, fajki, konczyl ze mna rozmowe mowil ze idzie spac a rozmawial z kolezankami z czata, ktore wysylaly mu nagie fotki za ktore placil...dalam szanse, pol roku bylo ok myslalam ze sie ogarnął, oświadczył mi sie nacieszyłam sie zareczynami miesiac i odkrylam ze znowu robi to co robil....Nie zachowywał sie powaznie jak facet ktory pragnie załozyć rodzine...Byłam zdradzana i oszukiwana, dałam szasnę bo uważam że każdy na nią zasługuję jednak nie zmienił się zrobił to samo drugi raz, kolejnej szansy dać nie mogłam. Nie moglam zyc w ciaglym strachu, co on faktycznie robi itp. Popadłam w kompeksy pytałam siebie czego mi brakuje co one maja? dlaczego im poswięca czas a nie mi ? Wydawało mi sie i on tez mowil ze kazda strefa naszego życia jest rewelacyjna, jednak jakis problem był skoro tak sie zachowywał. Okłamał nie tylko mnie ale też swoja rodzine. Cały tydzien dosłownie wegetowałam, nie jadłam, nie piłam, biore tabletki na uspokojenie, na sen, pije melise, z uplywem czasu wszystko ograniczam, nie moglam sie uczyc troche zawalilam studia. Staram sie wychodzic z kolezankami, rozmawiac, czesto plakalam teraz juz chyba limit moich łez wylanych przez niego sie skonczył. Najgorzej jest żyć nadzieją, strachem, że nie nie wyobrażamy sobie dnia bez ukochanej osoby. Kocham go to moja I miłość, czuje jakby ktoś mi wyrwał serce, wiem, że czas leczy rany. Staram to sobie tłumaczyć, że skoro tak sie stało nie byliśmy sobie pisani. zycie toczy się dalej, trzeba posklejać swoje serce i ruszyć dalej nie oglądając się za siebie. Staram sie mysleć, ze jestem jeszcze mloda ze wszystko przede mna! On chciał zostać przyjaciółmi, dzwonił...Zerwałam z nim kontakt, wiem ze on imprezuje, rozmawia ze swoimi kolezankami..a jak chwile jest sam to dzwoni do mnie i prosi o kolejna szanse...nagle sobie o mnie przypomina..nie odbieram, nie odpisuje na smsy, cala sie trzese jak dzwoni, czekam na dzien gdzie nie bede tak o nim myslala i moj organizm nie bedzie tak reagowal. Serce na dłoni dałam, służyłam pomocą psychiczną, materialna, bylam na kazde zawołanie....przykro mi jest, że świadomie odeszłam od osoby przy której poznałam co to jest miłość ale wiem, że podjełam dobrą decyzję, bo nie wierze, że się zmieni.
3 majcie się wszyscy !

Offline

 

#158 2013-06-10 20:01:03

M.
Cioteczka Dobra Rada
Wiek: 28
Zarejestrowany: 2013-05-12
Posty: 303

Re: Dla tych, co świeżo po rozstaniu są - grupa wsparcia

niezapowiedziana - bardzo dobrze zrobiłaś... tak, każdy zasługuje na szansę, sama też bym ją dała gdybym miała taką możliwość... jednak w Twoim przypadku nawet 10 szans chyba nie miałoby znaczenia... osoba którą opisałaś jest totalnie niedojrzała (ile on ma lat 16?) zdjęcia porno? wydaje mi się, że to powinno się już leczyć...

trzymaj się!

Offline

 

#159 2013-06-10 20:26:01

niezapowiedziana
Powoli się zadomawiam
Wiek: 22
Zarejestrowany: 2013-06-10
Posty: 56

Re: Dla tych, co świeżo po rozstaniu są - grupa wsparcia

M. napisał:

niezapowiedziana - bardzo dobrze zrobiłaś... tak, każdy zasługuje na szansę, sama też bym ją dała gdybym miała taką możliwość... jednak w Twoim przypadku nawet 10 szans chyba nie miałoby znaczenia... osoba którą opisałaś jest totalnie niedojrzała (ile on ma lat 16?) zdjęcia porno? wydaje mi się, że to powinno się już leczyć...

trzymaj się!

ma 28 lat...ciagle wydzwania, pisze smsy...ze sie zmieni, ze wszystko naprawi, ze jeszcze bedziemy razem...nie reaguje...choc ciezko mi sad uświadomiłam mu że on ma problem on tez bym tego swiadom tylko uwaza ze sam jest w stanie sobie pomoc ale to silniejsze od niego jak widac... depresja, uzaleznienie od porno i masturbacji to sie powinno leczyc, do tego pisze z kolezankami z czata ktore wykonuja najstarszy zawod swiata szuka kontaktu i nowych znajomosci..wrazen...do lekarza nie poszedl zapewne...woli imprezowac, a jak zostaje sam to sobie o mnie przupomina nagle...ale to juz mnie nie dotyczy, ciagle wpadam w panike jak dzwoni ale staram sie jakos trzymac

Ostatnio edytowany przez niezapowiedziana (2013-06-10 20:31:32)

Offline

 

#160 2013-06-10 22:31:53

M.
Cioteczka Dobra Rada
Wiek: 28
Zarejestrowany: 2013-05-12
Posty: 303

Re: Dla tych, co świeżo po rozstaniu są - grupa wsparcia

to nie ma sensu... dobrze robisz... a jeśli mu zależy i jeśli TY chciałabyś dać kolejną szansę to postaw warunek - albo się leczy profesjonalnie... albo koniec...

wydzwania, pisze... bo jesteś twarda - bo musi o Ciebie walczyć...

Offline

 

#161 2013-06-10 22:39:23

niezapowiedziana
Powoli się zadomawiam
Wiek: 22
Zarejestrowany: 2013-06-10
Posty: 56

Re: Dla tych, co świeżo po rozstaniu są - grupa wsparcia

Za dużo nerwów to mnie kosztuje, o jedno kłamstwo za dużo, o jeden głupi wybryk za dużo. Ciagle zylam w strachu czy czegos nie zrobi znowu...moja samoocena spadla ponizej zera przez to wszystko, ciagle mialam wrazenie ze ja tylko tez zwiazek trzymam przy zyciu...dalam druga szanse, trzeciej nie bedzie. Teraz jakos trzeba sie pozbierac...

Ostatnio edytowany przez niezapowiedziana (2013-06-10 22:44:29)

Offline

 

#162 2013-06-10 22:48:08

M.
Cioteczka Dobra Rada
Wiek: 28
Zarejestrowany: 2013-05-12
Posty: 303

Re: Dla tych, co świeżo po rozstaniu są - grupa wsparcia

polecam Ci wątek - Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia...
tam jest sporo ludzi, zawsze możesz liczyć na odpowiedź....

gdy będzie Ci źle, albo gdy poczujesz że brakuje sił - pisz... może chociaż to spowoduje, że odrobinkę Ci ulży...

Offline

 

#163 2013-06-10 22:55:22

niezapowiedziana
Powoli się zadomawiam
Wiek: 22
Zarejestrowany: 2013-06-10
Posty: 56

Re: Dla tych, co świeżo po rozstaniu są - grupa wsparcia

M. napisał:

polecam Ci wątek - Zdradzeni, porzuceni łączmy się... - grupa wsparcia...
tam jest sporo ludzi, zawsze możesz liczyć na odpowiedź....

gdy będzie Ci źle, albo gdy poczujesz że brakuje sił - pisz... może chociaż to spowoduje, że odrobinkę Ci ulży...

Dziękuję wink

Offline

 

#164 2013-06-10 22:58:30

M.
Cioteczka Dobra Rada
Wiek: 28
Zarejestrowany: 2013-05-12
Posty: 303

Re: Dla tych, co świeżo po rozstaniu są - grupa wsparcia

smile

Offline

 

#165 2013-06-23 11:42:59

moniczka1007
Niewinne początki
Zarejestrowany: 2013-06-23
Posty: 1

Re: Dla tych, co świeżo po rozstaniu są - grupa wsparcia

witam ,2tyg od odejscia z toksycznego zwiazku .ciezko mi nawet o tym pisac .tesknie i boje ze wroce do niego sad

Offline

 

#166 2013-06-23 12:58:41

M.
Cioteczka Dobra Rada
Wiek: 28
Zarejestrowany: 2013-05-12
Posty: 303

Re: Dla tych, co świeżo po rozstaniu są - grupa wsparcia

Hej smile

Opowiesz coś więcej?

Offline

 

#167 2013-06-23 14:52:02

miałkowa
Na razie czysta sympatia
Zarejestrowany: 2013-02-22
Posty: 29

Re: Dla tych, co świeżo po rozstaniu są - grupa wsparcia

ja z moim byłam dwa lata, rozstaliśmy się na pół roku, zerwaliśmy kontakt, potem się spotkaliśmy i on od razu stwierdził, że mnie kocha, że chce wracać, spotykaliśmy się 3 miesiące, ale nie umieliśmy sobie poradzić z wcześniejszymi problemami, stwierdził, że to bezsensu, mimo, że prosiłam byśmy jeszcze spróbowali (przecież to był jego pomysł żeby się w ogóle znowu zejść), od prawie pół roku znów nie mamy kontaktu, wiem, że kogoś ma i szczerze mówiąc koszmarnie to znoszę.. ale liczę, że z czasem przejdzie albo, że poznam jeszcze kiedyś kogoś wyjątkowego.

Offline

 

#168 2013-06-23 15:46:30

M.
Cioteczka Dobra Rada
Wiek: 28
Zarejestrowany: 2013-05-12
Posty: 303

Re: Dla tych, co świeżo po rozstaniu są - grupa wsparcia

miałkowa, a kto zerwał kontakt za pierwszym razem?

Offline

 

#169 2013-06-23 23:08:45

Pluszowa zabawka
Do zakochania jeden krok
Zarejestrowany: 2013-06-23
Posty: 42

Re: Dla tych, co świeżo po rozstaniu są - grupa wsparcia

Witajcie.
Jestem krótko po rozstaniu i źle mi z tym. To ja zerwałam, natomiast rozstałam sprowokowana do tego - mój były partner chciał żebym to zrobiła, ale chyba nie miał odwagi by pierwszy powiedzieć "to koniec"...
Byliśmy parą 5 lat, miałam być panią R., matką Jego dzieci, żoną, kochanką, a kim zostałam? Nikim...
Przez 5 lat zapewniał mnie o swojej wielkiej miłości, o tym, że na inne nawet nie patrzy, bo ma mnie - swój ideał. Na inne nawet nie spojrzał, a jest przystojnym mężczyzną i wiele kobiet próbowało go poderwać. Bywało między nami różnie, czasem lepiej, czasem gorzej, ale jakoś zawsze ciągnęło nas do siebie. Kłótnia - chwila ciszy, po godzinie znów miłość... I jakoś tak razem szliśmy przez życie, planowaliśmy ślub, w przyszłości dziecko... W ostatnim czasie nie było między nami za dobrze, dużo kłótni, zbyt dużo. Wiele z mojej winy. On zmienił pracę, zaczął przebywać z ludźmi z tak zwanej "wyższej sfery", odnowił kontakty z kolegami sprzed lat, dla których "super laska, wypasiona fura i komóra" to podstawa. Ja byłam w tym wszystkim z boku. Poznał ją -dużo młodsza ode mnie, dużo dużo ładniejsza (ja nigdy piękna nie byłam) i mówił mi o dziewczynie która ewidentnie go adoruje, ale on nie odwzajemnia tego, bo to pewnie pusta laska i nie miałby o czym z nią rozmawiać (typ dziewczyny, o których mówi się solary itp, tleniona-spalona skwarka z chudym tyłkiem, nie mająca oporów przed podrywaniem obcego faceta, dziewczyna nawet nie jest pełnoletnia). Z czasem zaczął mówić o niej jakoś lepiej (nie mieliśmy przed sobą tajemnic więc było dla mnie naturalne, że mówi mi o niej). Potem się zaczęło.. Wyrzuty, że "fajnie byłoby mieć dziewczynę, której będą zazdrościć koledzy" a ja nią nie jestem. Ją chwalił, mnie krytykował - głównie za wygląd. Nie poznawałam Go.. gdzie podział się mój facet, dla którego przez te wszystkie lata najważniejszy był mój charakter, nie wygląd? Nie jestem piękna, ale żeby jakaś bardzo brzydka też nie. Prosta, zwykła dziewczyna jakich wiele. Stał się inny, coraz bardziej taki jak Jego koledzy... Tak często mówił mi jaka ona jest piękna, że nie wytrzymałam i mówiłam "to biegnij do niej, a mi daj spokój"...
Zostawiłam go, potem oboje tęskniliśmy za sobą - wróciłam, ale gdy powiedział mi, że mam "się wylaszczyć" nie wytrzymałam i powiedziałam koniec - Jemu wyraźnie ulżyło... Miał ochotę na relację z nią, ale hamował go związek ze mną.. Nie poznaję go... Mam ochotę pokazać mu co stracił.
Skrzywdził mnie w takim momencie gdy zostałam zupełnie sama... Rodzice wyjechali z kraju, za kilka dni mam obronę mgr, posypało mi się zdrowie, a On zajął się "ładniejszą"... Serce mi pęka...

Offline

 

#170 2013-06-23 23:16:01

bags
Net-facet
Wiek: 32
Zarejestrowany: 2012-06-06
Posty: 4044

Re: Dla tych, co świeżo po rozstaniu są - grupa wsparcia

To ja zerwałam, natomiast rozstałam sprowokowana do tego - mój były partner chciał żebym to zrobiła, ale chyba nie miał odwagi by pierwszy powiedzieć "to koniec"...
Mam ochotę pokazać mu co stracił

Proponuje smile zastosować metodę 34 kroków. Pomaga małżeństwom w kryzysie, ale wg mnie w Twojej sytuacji tez może byc przydatna. Nie przeredagowana:

1. Nie śledź, nie przekonuj, nie proś i nie błagaj.
2. Nie dzwoń często.
3. Nie podkreślaj pozytywnych elementów małżeństwa.
4. Nie narzucaj się ze swoją obecnością w domu.
5. Nie prowokuj rozmów o przyszłości.
6. Nie proś o pomoc członków rodziny.
7. Nie proś o wsparcie duchowe.
8. Nie kupuj prezentów.
9. Nie planuj wspólnych spotkań.
10. Nie szpieguj żony. To cię zniszczy. Jeżeli chcesz to zrobić dla spokoju umysłu, wynajmij profesjonalistę.
11. Nie mów “Kocham Cię”.
12. Zachowuj się tak, jakby w twoim życiu wszystko było w porządku.
13. Bądź wesoły, silny, otwarty i atrakcyjny.
14. Nie siedź i nie czekaj na żonę – bądź aktywny, rób coś, idź do kościoła, wyjdź z przyjaciółmi, itp.
15. Będąc w domu z żoną (jeżeli to ty zazwyczaj rozpoczynasz rozmowę) postaraj się mówić jak najmniej.
16. Jeżeli zawsze pytasz, co robiła w ciągu dnia twoja żona, PRZESTAŃ PYTAĆ.
17. Musisz sprawić, że twój partner zauważy w tobie zmianę i zda sobie sprawę, że jesteś gotowa żyć dalej, z nim lub bez niego.
18. Nie bądź opryskliwy czy oziębły – po prostu zachowuj dystans i obserwuj, czy twój partner zauważy i, co ważniejsze, zda sobie sprawę, co traci.
19. Bez względu na to jak się DZIŚ czujesz, pokazuj żonie jedynie zadowolenie i szczęście. Niech widzi osobę, z którą chciałby być.
20. Unikaj wszelkich pytań dotyczących małżeństwa do chwili, gdy żona zechce o tym rozmawiać (co może potrwać jakiś czas).
21. Nigdy nie trać kontroli nad sobą.
22. Nie okazuj zbytniego entuzjazmu.
23. Nie rozmawiaj o uczuciach (to tylko wzmacnia te uczucia).
24. Bądź cierpliwy.
25. Słuchaj tego, co naprawdę mówi do ciebie żona.
26. Naucz się wycofać w chwili, kiedy chcesz zacząć mówić.
27. Dbaj o siebie (ćwicz, śpij, śmiej się i skoncentruj się na pozostałych elementach swojego życia).
28. Bądź silny i pewny siebie; naucz się mówić cicho i spokojnie.
29. Pamiętaj, że jeżeli zdołasz się zmienić to twoje wszystkie KONSEKWENTNE działania będą mówiły więcej, niż jakiekolwiek słowa.
30. Nie pokazuj rozpaczy i zagubienia nawet w sytuacji, gdy cierpisz najbardziej i jesteś zagubiony.
31. Rozmawiając z żoną, nie koncentruj się na sobie.
32. Nie wierz w nic, co słyszysz i w mniej niż 50% tego, co widzisz. żona będzie wszystko negowała, ponieważ jest zraniona i przestraszona.
33. Nie poddawaj się bez względu na to, jak jest ciężko i jak źle się czujesz.
34. Nie schodź z raz obranej drogi.


Mogę być w każdym miejscu na świecie, ale fragment mnie zawsze będzie jezdził opustoszałą autostradą zwaną życiem, sprawdzajac w tylnym lusterku, jak rozmywają się na horyzoncie miejsca i ludzie, których poznałem.

Offline

 

#171 2013-06-23 23:23:04

Pluszowa zabawka
Do zakochania jeden krok
Zarejestrowany: 2013-06-23
Posty: 42

Re: Dla tych, co świeżo po rozstaniu są - grupa wsparcia

bags napisał:

To ja zerwałam, natomiast rozstałam sprowokowana do tego - mój były partner chciał żebym to zrobiła, ale chyba nie miał odwagi by pierwszy powiedzieć "to koniec"...
Mam ochotę pokazać mu co stracił

Proponuje smile zastosować metodę 34 kroków. Pomaga małżeństwom w kryzysie, ale wg mnie w Twojej sytuacji tez może byc przydatna. Nie przeredagowana:

1. Nie śledź, nie przekonuj, nie proś i nie błagaj.
2. Nie dzwoń często.
3. Nie podkreślaj pozytywnych elementów małżeństwa.
4. Nie narzucaj się ze swoją obecnością w domu.
5. Nie prowokuj rozmów o przyszłości.
6. Nie proś o pomoc członków rodziny.
7. Nie proś o wsparcie duchowe.
8. Nie kupuj prezentów.
9. Nie planuj wspólnych spotkań.
10. Nie szpieguj żony. To cię zniszczy. Jeżeli chcesz to zrobić dla spokoju umysłu, wynajmij profesjonalistę.
11. Nie mów “Kocham Cię”.
12. Zachowuj się tak, jakby w twoim życiu wszystko było w porządku.
13. Bądź wesoły, silny, otwarty i atrakcyjny.
14. Nie siedź i nie czekaj na żonę – bądź aktywny, rób coś, idź do kościoła, wyjdź z przyjaciółmi, itp.
15. Będąc w domu z żoną (jeżeli to ty zazwyczaj rozpoczynasz rozmowę) postaraj się mówić jak najmniej.
16. Jeżeli zawsze pytasz, co robiła w ciągu dnia twoja żona, PRZESTAŃ PYTAĆ.
17. Musisz sprawić, że twój partner zauważy w tobie zmianę i zda sobie sprawę, że jesteś gotowa żyć dalej, z nim lub bez niego.
18. Nie bądź opryskliwy czy oziębły – po prostu zachowuj dystans i obserwuj, czy twój partner zauważy i, co ważniejsze, zda sobie sprawę, co traci.
19. Bez względu na to jak się DZIŚ czujesz, pokazuj żonie jedynie zadowolenie i szczęście. Niech widzi osobę, z którą chciałby być.
20. Unikaj wszelkich pytań dotyczących małżeństwa do chwili, gdy żona zechce o tym rozmawiać (co może potrwać jakiś czas).
21. Nigdy nie trać kontroli nad sobą.
22. Nie okazuj zbytniego entuzjazmu.
23. Nie rozmawiaj o uczuciach (to tylko wzmacnia te uczucia).
24. Bądź cierpliwy.
25. Słuchaj tego, co naprawdę mówi do ciebie żona.
26. Naucz się wycofać w chwili, kiedy chcesz zacząć mówić.
27. Dbaj o siebie (ćwicz, śpij, śmiej się i skoncentruj się na pozostałych elementach swojego życia).
28. Bądź silny i pewny siebie; naucz się mówić cicho i spokojnie.
29. Pamiętaj, że jeżeli zdołasz się zmienić to twoje wszystkie KONSEKWENTNE działania będą mówiły więcej, niż jakiekolwiek słowa.
30. Nie pokazuj rozpaczy i zagubienia nawet w sytuacji, gdy cierpisz najbardziej i jesteś zagubiony.
31. Rozmawiając z żoną, nie koncentruj się na sobie.
32. Nie wierz w nic, co słyszysz i w mniej niż 50% tego, co widzisz. żona będzie wszystko negowała, ponieważ jest zraniona i przestraszona.
33. Nie poddawaj się bez względu na to, jak jest ciężko i jak źle się czujesz.
34. Nie schodź z raz obranej drogi.

Dzięki smile Nie będę go prosić, błagać. Nigdy w życiu. Mam swoją godność. Czuję się skrzywdzona. Moje koleżanki mówiły o nim "taki wierny mężczyzna ci się trafił, prawdziwy skarb" - skarb, który wymienił mnie na "lepszy model" ...
Rozumiem, gdyby On naprawdę się zakochał w niej całej - charakterze i wyglądzie (byłoby to dla mnie bardzo trudne, ale musiałabym jakoś to znieść), a on zauroczył się tylko jej fizycznością...

Offline

 

#172 2013-06-23 23:31:40

Chlopak159
Net-facet
Wiek: 23
Zarejestrowany: 2013-02-24
Posty: 147

Re: Dla tych, co świeżo po rozstaniu są - grupa wsparcia

Ja zerwalem ze swoja dziewczyna 3 miesiace temu hmm poniewaz doprowadzilismy nasz zwiazek do stanu toksycznego, ja pozwolilem sobie na pisanie z nia non stop smsow i ulegalem jej a ona to wykorzystywala i niszczyla nas fochami, ciagle chciala zeby wszystko bylo po jej mysli a nie po mojej. Po zerwaniu zmienilem sie radykalnie, inny ubior, poznalem ludzi, zaczalem uprawiac sport, mysle optymistycznie i wierze ze znajde ta kobiete co mnie zrozumie i ja zrozumiem ja i bedziemy sie nawzajem szanowac, kochac no i radzic sobie


GG: 10258963 smile

Offline

 

#173 2013-06-23 23:53:17

Pluszowa zabawka
Do zakochania jeden krok
Zarejestrowany: 2013-06-23
Posty: 42

Re: Dla tych, co świeżo po rozstaniu są - grupa wsparcia

Chlopak159 napisał:

Ja zerwalem ze swoja dziewczyna 3 miesiace temu hmm poniewaz doprowadzilismy nasz zwiazek do stanu toksycznego, ja pozwolilem sobie na pisanie z nia non stop smsow i ulegalem jej a ona to wykorzystywala i niszczyla nas fochami, ciagle chciala zeby wszystko bylo po jej mysli a nie po mojej. Po zerwaniu zmienilem sie radykalnie, inny ubior, poznalem ludzi, zaczalem uprawiac sport, mysle optymistycznie i wierze ze znajde ta kobiete co mnie zrozumie i ja zrozumiem ja i bedziemy sie nawzajem szanowac, kochac no i radzic sobie

A ja już nie wierzę w nowe uczucie... Bardzo dużo jest mojej winy, w tym, że nie jesteśmy już razem. Też miałam swoje fochy, ale zabolało mnie, że chciał żebym go zostawiła... Nie widzę siebie z nikim już.

Offline

 

#174 2013-06-23 23:59:11

Chlopak159
Net-facet
Wiek: 23
Zarejestrowany: 2013-02-24
Posty: 147

Re: Dla tych, co świeżo po rozstaniu są - grupa wsparcia

Pluszowa zabawka napisał:

Chlopak159 napisał:

Ja zerwalem ze swoja dziewczyna 3 miesiace temu hmm poniewaz doprowadzilismy nasz zwiazek do stanu toksycznego, ja pozwolilem sobie na pisanie z nia non stop smsow i ulegalem jej a ona to wykorzystywala i niszczyla nas fochami, ciagle chciala zeby wszystko bylo po jej mysli a nie po mojej. Po zerwaniu zmienilem sie radykalnie, inny ubior, poznalem ludzi, zaczalem uprawiac sport, mysle optymistycznie i wierze ze znajde ta kobiete co mnie zrozumie i ja zrozumiem ja i bedziemy sie nawzajem szanowac, kochac no i radzic sobie

A ja już nie wierzę w nowe uczucie... Bardzo dużo jest mojej winy, w tym, że nie jesteśmy już razem. Też miałam swoje fochy, ale zabolało mnie, że chciał żebym go zostawiła... Nie widzę siebie z nikim już.

Nie mów tak świat sie nie kończy na jednym związku jest ktos lepszy na tym świecie, ktos kto nas zrozumie ja wierze mimo ze byłem sam krzywdzony przez nią ale i tez wiem ze wszyscy sie uczymy na swoich błędach. Następny związek będzie lepszy zobaczysz smile


GG: 10258963 smile

Offline

 

#175 2013-06-24 00:07:50

Pluszowa zabawka
Do zakochania jeden krok
Zarejestrowany: 2013-06-23
Posty: 42

Re: Dla tych, co świeżo po rozstaniu są - grupa wsparcia

Chlopak159 napisał:

Pluszowa zabawka napisał:

Chlopak159 napisał:

Ja zerwalem ze swoja dziewczyna 3 miesiace temu hmm poniewaz doprowadzilismy nasz zwiazek do stanu toksycznego, ja pozwolilem sobie na pisanie z nia non stop smsow i ulegalem jej a ona to wykorzystywala i niszczyla nas fochami, ciagle chciala zeby wszystko bylo po jej mysli a nie po mojej. Po zerwaniu zmienilem sie radykalnie, inny ubior, poznalem ludzi, zaczalem uprawiac sport, mysle optymistycznie i wierze ze znajde ta kobiete co mnie zrozumie i ja zrozumiem ja i bedziemy sie nawzajem szanowac, kochac no i radzic sobie

A ja już nie wierzę w nowe uczucie... Bardzo dużo jest mojej winy, w tym, że nie jesteśmy już razem. Też miałam swoje fochy, ale zabolało mnie, że chciał żebym go zostawiła... Nie widzę siebie z nikim już.

Nie mów tak świat sie nie kończy na jednym związku jest ktos lepszy na tym świecie, ktos kto nas zrozumie ja wierze mimo ze byłem sam krzywdzony przez nią ale i tez wiem ze wszyscy sie uczymy na swoich błędach. Następny związek będzie lepszy zobaczysz smile

Po tylu latach zaczynać od nowa... to chyba już nie dla mnie, a przynajmniej nie w tej chwili. Muszę nabrać dystansu do tego wszystkiego. Zostałam sama w najcięższym dla mnie momencie.

Offline

 

#176 2013-06-24 13:45:13

Pyskata
Ban na życzenie Użytkowniczki
Wiek: 34
Zarejestrowany: 2013-05-24
Posty: 421

Re: Dla tych, co świeżo po rozstaniu są - grupa wsparcia

Witam wszystkich!!

Postanowiłam i ja dołączyć, bo też od całkiem niedawna znów jestem singielką (o ile nasz "związek" można było związkiem nazwać:-/ )
Coś tam jednak trwało i zaczęło nosić miano toksycznego... Coraz częściej zastanawiałam się, co znowu zrobiłam nie tak? Co powiedziałam nie tak? Już się obraził, czy jeszcze nie? Oddychałam z ulgą gdy okazywało się, że jeszcze nie, ale bardzo często byłam napięta... Mieliśmy w międzyczasie parę rozstań, krótkich, ale schodziliśmy się, jakby nic się nie stało... No właśnie, to też mnie zastanawiało, że nic nie chce wyjaśniać, porozmawiać...
Ale ostatnio w kłótni, poczułam, że walczę z wiatrakiem :-( Irytuję go, denerwuję, czepiam się, mam nieuzasadnione pretensje, a on... on przecież bez winy jest, nie musi się tłumaczyć, bo jest jaki jest i zmieniać się nie ma zamiaru. To ja mam jakieś fochy, stwarzam problemy....
Stwierdziłam: koniec. Nie zniosę dłużej tej huśtawki, wykończy mnie to, przecież większość czasu zamiast cieszyć się, że pojawił się w moim życiu, to pytałam siebie po cholerę mi to? Mam chodzić na paluszkach, uważać na to co mówię i robię, bo inaczej będzie mnie "karał" - chłodem, obojętnością. I to stwierdzenie: będzie dobrze, jak będziesz dobra dla mnie. Czyli tylko ja mam się starać??
Długi czas byłam sama, gdy go spotkałam szybko się zakochałam, on niby też pokochał, ale szybko okazało się, że albo dopasuję się do jego wyobrażeń i wymagań, albo cześć czapka.

Uważam, że nie wart jest mojego czasu. Jeszcze go kocham, jeszcze tęsknię, ale za bardzo mnie rani, za bardzo mnie boli jego wyższość wobec mnie i chłód.
Śledzę to forum od bardzo, bardzo dawna, podoba mi się, jak ludzie po turbulencjach stają na nogi i pokazują światu, reszcie, byłym - widzisz, widzisz.. a mówiłeś/łaś że nie dam rady... No to PATRZ!!! :-)

Podoba mi się, jak inni dają wsparcie, pomagają zrozumieć, przetrwać tęsknotę...

Pozdrawiam i uśmiech zostawiam :-)


Odbij od tych, dla których nic nie znaczysz. Nie zatęsknisz. Spróbuj, a zobaczysz!

Offline

 

#177 2013-06-24 18:41:07

Chlopak159
Net-facet
Wiek: 23
Zarejestrowany: 2013-02-24
Posty: 147

Re: Dla tych, co świeżo po rozstaniu są - grupa wsparcia

@Pluszowa zabawka

Czas leczy rany teraz zajmij sie czyms zeby wypelnic swoj czas smile Bedzie dobrze trzeba tylko teraz przetrwac ten najgorszy moment hmm


GG: 10258963 smile

Offline

 

#178 2013-06-24 20:47:20

Boxerka
Mój jest ten kawałek podłogi
Wiek: 21
Zarejestrowany: 2013-05-11
Posty: 75

Re: Dla tych, co świeżo po rozstaniu są - grupa wsparcia

U mnie sytuacja skomplikowana. Ja odeszłam, po raz trzeci. Prowokował mnie od dłuższego czasu. Nie radził sobie z obowiązkami męża i ojca. Chyba nie dorósł. Ciągle się kłóciliśmy. Ja chcałam sie godzić, on strzelał fochy.
Nie zdradził mnie, chyba. Zreszta jest wybredny jesli chodzi o kobiety, pewnie nie łatwo bedzie mu znaleźc inną.
Nie jesteśmy razem od miesiąca. Dużo lepiej znoszę to trzecie rozstanie niz pierwsze dwa. Chyba dlatego, że do tej pory to była "separacja". Teraz stwierdził, że złoży pozew o rozwód w tempie ekspresowym. Ale mówił to w afekcie, wściekły że pojechałam do koleżanki na nocne pogaduchy, zamiast do niego na nocna schadzkę. Na to liczył... .

Bo tak bywało wczesniej. Zostawiałam go, gdy wytrzymać sie z nim już nie dało, gdy zaczynał pokazywać, że skoro jestem przy nim to może robić co mu sie podoba, bo jak wrocilam raz to juz nie odejde.
A potem tesknilam na tyle, że zaczynaliśmy ze soba sypiać, a jak już sypiac to oczywiscie od razu byl powrot. bardziej chyba inicjowany z mojej strony.

Miesiąc czasu trzymałam sie twardo, ale teraz zaczynam tracic na siłach. Chyba mam dni płodne, bo o mały włos do niego nie pojechałam... liczyl na to, dlatego sie wściekł, jak w  końu wylądowałam u koleżanki i malowałyśmy paznokcie przy winie. big_smile
Biję się z myślami... zastanawiałam się czy potrafiłabym z nim tylko sie kochać...? Chyba nie. Ciągle go kocham, mimo że jestem świadoma, że nie ułoży nam się razem, seks tylko rozpaliłby we mnie uczucie. Jakieś błędne koło...
Wiem, że jak do tego dojdzie to ja sie zaangażuje, a on znowu mnie skrzywdzi. Z kolei boję się takiej głupiej rzeczy... że nie zaufam innemu facetowi. Jest we mnie ogromny wewnetrzny opor. Moge z innymi facetami rozmawiac, żartować...ale ile sa warte zapewniania kogokolwiek o uczuciu, gdy po roku, dwoch, u innych na tym forum po 5, 10, 15 latach - uczucia nie ma. I nie ma miości. jest pustka i cierpienie. A kochać się bez zaangażowania nie potrafię... sad

Do tego, zgodnie z moimi obawami, po miesiacu pobytu w domu moja matka zaczyna odbijać mi sie nieprzyjemną czkawką. Zawistna kobieta ktora wtraca sie w nasze relacje, próbuje podsycać nienawiśc miedzy nami. Fajna zabawa to dla niej, tylko że w tym wszystkim jest jeszcze nasze dziecko. Dlatego staram się ja ustawić do pionu, ale coraz gorzej mi to idzie, bo rzutuje to na mnie ( matka sie focha że ja strofuję).

Mówię Wam, mam dośc po prostu. Nie mam dokąd uciekać. Mąż bez pracy, żadnych pieniedzy mi nie da, bo nie ma. Znajac go, pracy dlugo miec nie bedzie. Ja pierwsza wypłata dopiero za miesiąc. hmm
Zwariuje z rodzicami w  domu.

Do tego zaczyna dopadać mnie rozpacz, bo mąż uświadamia mi, że to już nie separacja.

Najzabawniejsze, że to niby ja powiedzialam pierwsza "separacja", ja przystanęłam na rozwód. A mimo to, to ja tego nie chce. Jemu to rozstanie chyba na reke, chyba od poczatku o to chodzilo...


"Jedyną rzeczą jaką facet powinien zmieniać w kobiecie, którą naprawdę kocha jest nazwisko."

Offline

 

#179 2013-06-24 21:50:05

deska12
Do zakochania jeden krok
Wiek: 22
Zarejestrowany: 2013-06-18
Posty: 43

Re: Dla tych, co świeżo po rozstaniu są - grupa wsparcia

Do Boxerka czy wedłóg ciebie wyjazdy do koleżanek był fer w obec niego ?? Nie krytykuj facetów bo nie kazdy jest dupkiem ja mam identyczną sytuacje jak twoja tylko w odwrotną strone moja zona traktowała mnie jak smiecia zawsze starałem sie zeby było dobrze ale jej to nie pasowało ciągłe wypady gdzies jak pracowałem i nie wiem gdzie pisanie z kims na focceboku itp ;/ , tez mamy dziecko 14 miesiedzy i tak na prawde tylko dla niego to wszystko znosiłem te ciągłe fochy o wszystko te złosci i dogryski w moją strone byłem idealnym ojcem bo cały wój czas poswiecałem  dziecku nawet w pracy dzwoniłem do niej zapytac co u nich mezem mysle ze tez byłem dobrym tak mi sie wydaje ona widocznie mysli inaczej heh dlaczego sie obawiasz ze uczucie wygasnie po 10 15 latach ?? żeby uczucie trwało całe zycie musze tego chceic dwie osoby ja tego nie mogłem zrozumiec i ciągle ją prosiłem o szanse tylko jqką szanse ona obiecała  sie zmieni ale sie nie zimeni i to zrozumiałem i jesli sie kochają diwe osoby naprawde kture szanują siebie rozumieją swoje wady przetrwają wszystko i znajdziesz kogos takiego ktury cie do ceni i pokocha wink głowa dogóry wink

Offline

 

#180 2013-06-24 21:52:50

Pluszowa zabawka
Do zakochania jeden krok
Zarejestrowany: 2013-06-23
Posty: 42

Re: Dla tych, co świeżo po rozstaniu są - grupa wsparcia

Chłopak159 muszę właśnie zająć się sobą, zadbać o siebie, nie tylko zewnętrznie (zawsze dbałam o siebie, natomiast nie gustuję w wizerunku spalonej solary i daleko mi do tego)... Mam nadzieję, że On pożałuje tego, że się w niej zauroczył.

Pyskata witaj, głowa do góry. Może jakoś damy radę przetrwać ten stan smile
Boxerka mojemu byłemu rozstanie też jest na rękę, chociaż wyszło to z moich ust...

Pozdrawiam Was wszystkich smile

Offline

 

#181 2013-06-25 10:27:36

Pyskata
Ban na życzenie Użytkowniczki
Wiek: 34
Zarejestrowany: 2013-05-24
Posty: 421

Re: Dla tych, co świeżo po rozstaniu są - grupa wsparcia

Dzięki Pluszowa zabawka smile
Ciężko jest, bo w sumie to prawie rok nam zleciał... Ale naprawdę, większość z tego to moje nerwy.
Czasem nachodzi mnie myśl, że może faktycznie, jakbym trochę inaczej się zachowała.... ale zmuszam się, żeby w takim momencie powiedziec sobie STOP. Pamiętaj, doprowadził cię do stanu, że miałaś już naprawdę dość. I wiem, że to BĘDZIE  się powtarzać!!

Boxerka nie poddawaj się! My wszystkie zasługujemy na to, żeby być szczęśliwe.


Odbij od tych, dla których nic nie znaczysz. Nie zatęsknisz. Spróbuj, a zobaczysz!

Offline

 

#182 2013-06-25 23:49:19

Pluszowa zabawka
Do zakochania jeden krok
Zarejestrowany: 2013-06-23
Posty: 42

Re: Dla tych, co świeżo po rozstaniu są - grupa wsparcia

Cześć...
Złamałam się, eh tyle jest warta moja silna wola, a może tak miało być? Nie wiem...
Znów nawiązaliśmy kontakt. Odpisałam na Jego wiadomości, których było wiele - z przeprosinami i prośbę o szansę. Pisał jak wiele dla Niego znaczę i jak bardzo żałuję tamtych słów, które "podobno" prawdą nie były, tylko słowami wypowiedzianymi w nerwach...
Dziś był taki jak dawniej... Gdy zapytałam czy nadal uważa tamtą "panienkę" za piękność powiedział, że wygląd to nie wszystko, bo to głupia laska i nie chce wcale z nią gadać jeśli będzie Go zaczepiała.
Czas pokaże, czy warto wracać do tego co było.

Offline

 

#183 2013-06-26 07:38:03

Pyskata
Ban na życzenie Użytkowniczki
Wiek: 34
Zarejestrowany: 2013-05-24
Posty: 421

Re: Dla tych, co świeżo po rozstaniu są - grupa wsparcia

Hej Pluszowa zabawka, nie obwiniaj się, że się złamałaś. W końcu byliście razem 5 lat, mieliście naprawdę super plany na przyszłość... Ciężko jest to tak lekko przekreślić.
Uważam, że powrót jest jak najbardziej możliwy, w końcu wszyscy popełniamy błędy, ale wiesz co? Zrób to na spokojnie, z głową, nie rzucaj mu się ochoczo w ramiona, daj mu odczuć, że jednak Cię zranił i musi się napracować, żeby to odbudować. Inaczej, nawet jeśli weźmiecie ślub, będzie miał czasem pokusę zrobić to samo.... no bo skoro raz już wybaczyłaś...

Mimo wszystko życzę Wam aby się ułożyło. Kiedyś byłam w związku 10 lat, też nie wyobrażałam sobie nikogo innego przy moim boku, wiele razy się rozstawaliśmy, ale zawsze wracaliśmy, bo przecież... byliśmy dla siebie stworzeni.
Aż przyszedł ten moment, że w końcu się wypaliło. Od rozstania minęło 5 lat, nie tęsknię za nim, nie żałuję, ale to musiało samo minąć. Inaczej zawsze będzie boleć. Samo minąć - uczucie -  nie związek.
Dopóki kochasz, dopóty się nie uwolnisz...

Teraz znowu jestem po rozstaniu (byliśmy razem prawie rok), czuję, że jeszcze się nie skończyło, ale jestem starsza, ciut mądrzejsza (chyba :-D ) i wiem, że z tego będzie już tylko szarpanina. A ja chcę spokoju.

Ostatnio edytowany przez Pyskata (2013-06-26 10:55:13)


Odbij od tych, dla których nic nie znaczysz. Nie zatęsknisz. Spróbuj, a zobaczysz!

Offline

 

#184 2013-06-26 08:08:32

goshh
Szamanka
Zarejestrowany: 2013-04-23
Posty: 278

Re: Dla tych, co świeżo po rozstaniu są - grupa wsparcia

Witajcie, jestem na forum już od dłuższego czasu, ale dopiero dziś po raz pierwszy odwiedziłam waszą grupę wsparcia.
To nie jest już nowość ani dla mnie, ani dla was.. - nie jesteśmy odosobnieni w swojej sytuacji.
W skrócie: 4 lata związku, po długiej walce o niego- z mojej strony, zostawił mnie dokładnie 7 tygodni temu. Przez pierwszych 6 tygodni nie miałam z nim żadnego kontaktu. Tydzień temu zaczął się do mnie odzywać, dziwnie to zaczął, nagle zaczął się mna interesowac itp.
Myślałam, że już wszystko w porządku, pozbierałam się i zaczęłam normalnie żyć. Ale wczoraj miałam test, który oblałam.
Znów jestem załamana.. Wczorajsza sytuacja pokazała jak bardzo ta sprawa jest świeża i że ja tak naprawde jeszcze się z tym nie pogodziłam.
Znów mam doła...


"Dlaczego mam zatem słuchać serca?
Bo nie uciszysz go nigdy. I nawet gdybyś udawał, że nie słyszysz, o czym mówi, nadal będzie biło w twojej piersi i nie przestanie powtarzać tego, co myśli o życiu i o świecie."

Offline

 

#185 2013-06-26 10:46:07

Pluszowa zabawka
Do zakochania jeden krok
Zarejestrowany: 2013-06-23
Posty: 42

Re: Dla tych, co świeżo po rozstaniu są - grupa wsparcia

Pyskata napisał:

Hej Pluszowa zabawka, nie obwiniaj się, że się złamałaś. W końcu byliście razem 5 lat, mieliście naprawdę super plany na przyszłość... Ciężko jest to tak lekko przekreślić.
Uważam, że powrót jest jak najbardziej możliwy, w końcu wszyscy popełniamy błędy, ale wiesz co? Zrób to na spokojnie, z głową, nie rzucaj mu się ochoczo w ramiona, daj mu odczuć, że jednak Cię zranił i musi się napracować, żeby to odbudować. Inaczej, nawet jeśli weźmiecie ślub, będzie miał czasem pokusę zrobić to samo.... no bo skoro raz już wybaczyłaś...

Mimo wszystko życzę Wam aby się ułożyło. Kiedyś byłam w związku 10 lat, też nie wyobrażałam sobie nikogo innego przy moim boku, wiele razy się rozstawaliśmy, ale zawsze wracaliśmy, bo przecież... byliśmy dla siebie stworzeni.
Aż przyszedł ten moment, że w końcu się wypaliło. Od rozstania minęło 5 lat, nie tęsknię za nim, nie żałuję, ale to musiało samo minąć. Inaczej zawsze będzie boleć. Samo minąć - uczucie -  nie związek.
Dopóki kochasz, dopóty się nie uwolnisz...

Teraz znowu jestem po rozstaniu (tym razem prawie rok), czuję, że jeszcze się nie skończyło, ale jestem starsza, ciut mądrzejsza (chyba :-D ) i wiem, że z tego będzie już tylko szarpanina. A ja chcę spokoju.

Właśnie tak robię...
Jestem chłodna dla Niego, chociaż serce mówi co innego.
Nigdy mnie nie zdradził, to był pierwszy raz gdy mnie obraził, wcześniej się to nie zdarzyło. Ja też nie zawsze byłam w porządku do niego (dużo go krytykowałam, obwiniałam).
Zobaczymy, na razie się bardzo stara. Ja jestem uparta - jeśli nie poczuję, że zależy mu na mnie na 150% to nic z tego nie będzie i On o tym wie smile
Życzę Wam miłego dnia smile

Offline

 

#186 2013-06-26 11:01:41

Pyskata
Ban na życzenie Użytkowniczki
Wiek: 34
Zarejestrowany: 2013-05-24
Posty: 421

Re: Dla tych, co świeżo po rozstaniu są - grupa wsparcia

goshh napisał:

Witajcie, jestem na forum już od dłuższego czasu, ale dopiero dziś po raz pierwszy odwiedziłam waszą grupę wsparcia.
To nie jest już nowość ani dla mnie, ani dla was.. - nie jesteśmy odosobnieni w swojej sytuacji.
W skrócie: 4 lata związku, po długiej walce o niego- z mojej strony, zostawił mnie dokładnie 7 tygodni temu. Przez pierwszych 6 tygodni nie miałam z nim żadnego kontaktu. Tydzień temu zaczął się do mnie odzywać, dziwnie to zaczął, nagle zaczął się mna interesowac itp.
Myślałam, że już wszystko w porządku, pozbierałam się i zaczęłam normalnie żyć. Ale wczoraj miałam test, który oblałam.
Znów jestem załamana.. Wczorajsza sytuacja pokazała jak bardzo ta sprawa jest świeża i że ja tak naprawde jeszcze się z tym nie pogodziłam.
Znów mam doła...

Witaj  goshh,
nie wiem czy na szczęście, czy niestety (mam nadzieję, że na szczęście) ja mam pewność, że mój były o mnie zabiegał nie będzie. Po prostu nie. Skoro skończyłam z nim, to znaczy, że nie chciałam tego dalej ciągnąć.
Przykro mi z tego powodu, bo ewidentnie mu na mnie nie zależało :-( gdybym to ja się odezwała, to owszem, pewnie wróciłoby wszystko "do normy".
Ale za cenę szacunku. Nie chcę tego.

Ale gdyby się odezwał do mnie ni z gruszki ni z pietruszki po pół roku.... pogoniłabym.


Odbij od tych, dla których nic nie znaczysz. Nie zatęsknisz. Spróbuj, a zobaczysz!

Offline

 

#187 2013-06-26 11:50:28

lakos
Słodka Czarodziejka
Zarejestrowany: 2013-06-23
Posty: 154

Re: Dla tych, co świeżo po rozstaniu są - grupa wsparcia

A co myślicie o często sugerowanych listach wad swoich byłych? W sensie - odnosi skutek spisywanie listy wad?

Offline

 

#188 2013-06-26 11:59:22

JulkaBe
Niewinne początki
Zarejestrowany: 2013-03-27
Posty: 2

Re: Dla tych, co świeżo po rozstaniu są - grupa wsparcia

Pyskata napisał:

Witam wszystkich!!

Postanowiłam i ja dołączyć, bo też od całkiem niedawna znów jestem singielką (o ile nasz "związek" można było związkiem nazwać:-/ )
Coś tam jednak trwało i zaczęło nosić miano toksycznego... Coraz częściej zastanawiałam się, co znowu zrobiłam nie tak? Co powiedziałam nie tak? Już się obraził, czy jeszcze nie? Oddychałam z ulgą gdy okazywało się, że jeszcze nie, ale bardzo często byłam napięta... Mieliśmy w międzyczasie parę rozstań, krótkich, ale schodziliśmy się, jakby nic się nie stało... No właśnie, to też mnie zastanawiało, że nic nie chce wyjaśniać, porozmawiać...
Ale ostatnio w kłótni, poczułam, że walczę z wiatrakiem :-( Irytuję go, denerwuję, czepiam się, mam nieuzasadnione pretensje, a on... on przecież bez winy jest, nie musi się tłumaczyć, bo jest jaki jest i zmieniać się nie ma zamiaru. To ja mam jakieś fochy, stwarzam problemy....
Stwierdziłam: koniec. Nie zniosę dłużej tej huśtawki, wykończy mnie to, przecież większość czasu zamiast cieszyć się, że pojawił się w moim życiu, to pytałam siebie po cholerę mi to? Mam chodzić na paluszkach, uważać na to co mówię i robię, bo inaczej będzie mnie "karał" - chłodem, obojętnością. I to stwierdzenie: będzie dobrze, jak będziesz dobra dla mnie. Czyli tylko ja mam się starać??
Długi czas byłam sama, gdy go spotkałam szybko się zakochałam, on niby też pokochał, ale szybko okazało się, że albo dopasuję się do jego wyobrażeń i wymagań, albo cześć czapka.

Uważam, że nie wart jest mojego czasu. Jeszcze go kocham, jeszcze tęsknię, ale za bardzo mnie rani, za bardzo mnie boli jego wyższość wobec mnie i chłód.
Śledzę to forum od bardzo, bardzo dawna, podoba mi się, jak ludzie po turbulencjach stają na nogi i pokazują światu, reszcie, byłym - widzisz, widzisz.. a mówiłeś/łaś że nie dam rady... No to PATRZ!!! :-)

Podoba mi się, jak inni dają wsparcie, pomagają zrozumieć, przetrwać tęsknotę...

Pozdrawiam i uśmiech zostawiam :-)

Jakbym czytała o sobie.... to napięcie, gdy nie wiesz czy się wkurzy jak coś ppowiesz, czy może nie tym razem ? Czy oddzwoni ? Czy zaplanowane spotkanie nagle nie zostanie odwołane ? A może nie odzywać się lepiej.. może nic nie mówić ? Patologia co nie ? Ano.. ale w końcu w końcu w końcu udało mi się siebie przekonać, że mimo że kocham go nad zycie... to związek działający na takich zasadach jest po prostu nic nie wart... kiedy strach dyktuje warunki, kiedy nie mozna być sobą, kiedy się nie rozmawia na temat problemów. Ano.
Byłam u niego wczoraj, był tak zapracowany że kazał mi się wynosic bo każde moje słowo go denerwowało... zresztą, zwykle tak było.. i chyba w końcu dojrzałam. Dzis nie odbieram jego telefonów. Nie jestem już na każde zawołanie. Bo to nigdy niestety nie działało w 2 strony.

Oj będzie ciężko... będzie ciężko..

Offline

 

#189 2013-06-26 12:09:27

klaudiaz
Powoli się zadomawiam
Zarejestrowany: 2013-06-26
Posty: 53

Re: Dla tych, co świeżo po rozstaniu są - grupa wsparcia

To i ja do Was dołączę. Jestem ponad tydzień po rozstaniu i kompletnie sobie z tym nie radzę. Cały czas mam nadzieję, że wróci, że jeszcze się ułoży. Kocham go jak nikogo nigdy... Był moją pierwszą prawdziwą miłością. Byliśmy razem 5 lat, były wzloty i upadki. Coś się zepsuło, wypaliło się... Rozstaliśmy się, ja tego chciałam. Byłam młoda, potrzebowałam więcej przestrzeni. Po 2 latach spotkaliśmy się na weselu u znajomych. Zaczęliśmy rozmawiać... coś pękło, doszliśmy do wniosku,że te 2 lata osobno były błędem i daliśmy sobie drugą szansę. Było cudownie, czułam że mogę góry przenosić. Ale sytuacja u niego w pracy zmieniła się i pracował dużo więcej. Przychodził zmęczony, coraz mniej czasu spędzaliśmy razem, zaczęły się znowu kłótnie o wszystko i o nic... zaczął obwiniać mnie o tą całą sytuację a po tygodniu stwierdził że nie o takim związku marzył... Nie miał odwagi spojrzeć mi w oczy... zrobił to przez telefon twierdząc że nie powie mi prosto w oczy że nic już do mnie nie czuje bo to nie jest prawda ale że woli się rozstać bo to będzie lepsze dla mnie niż bycie w związku z nim. Tylko skąd on to mógł wiedzieć?? I tak oto po 2 pięknych latach znowu jestem sama i nie chce mi się żyć... Żyje cały czas nadzieją, że wróci.

Offline

 

#190 2013-06-26 16:10:27

Pluszowa zabawka
Do zakochania jeden krok
Zarejestrowany: 2013-06-23
Posty: 42

Re: Dla tych, co świeżo po rozstaniu są - grupa wsparcia

lakos napisał:

A co myślicie o często sugerowanych listach wad swoich byłych? W sensie - odnosi skutek spisywanie listy wad?

U mnie to nie działało, po kłótni robiłam takie listy, ale plusów było więcej i jakoś przechodziła mi złość smile

Offline

 

 

Stopka forum

Powered by PunBB
© Copyright 2002–2005 Rickard Andersson

Mapa strony - Archiwum | Kontakt
© www.netkobiety.pl 2007-2013