Rozwód. Rozstanie. - Netkobiety.pl

Witaj na Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone przez kobiety dla aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Porozmawiasz na takie tematy jak : miłość, związki, psychologia, edukacja, finanse, religia, zdrowie i uroda...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!

 

#419 2013-04-28 22:17:40

Inga 35
Wkręcam się coraz bardziej
Wiek: 35
Zarejestrowany: 2013-04-24
Posty: 32

Re: Rozwód. Rozstanie.

Bags,mi minęło już 8 miesięcy jak mój mąż wyprowadził się do drugiego pokoju obok, na razie nie mogę wystąpić o rozwód przede mną obrona pracy magisterskiej, akt małżeństwa już ma rodzice mi przysłali ale w tym momencie nie jestem wstanie opłacać rachunków za mieszkanie bo mam pożyczkę w pracy i zostaje mi na życie 1000 zl z czego 300 na paliwo,więc lipa.Po obronie na pewno złoże pozew rozwodowy i mam nadzieję że się w końcu uwolnię od niego, bo jak na razie szpera mi po wszystkich moich rzeczach a dziś złapałam go jak mi grzebał w telefonie, część sms jakie od niego miałam jako dowód już mi wcześniej wykasował ale oczywiście się nie przyznał

Offline

 

#420 2013-04-29 11:46:11

sterniczka
Dobry Duszek Forum
Zarejestrowany: 2013-02-07
Posty: 120

Re: Rozwód. Rozstanie.

Witajcie wszyscy którzy potrafią zrozumieć.
Diament szkoda tych dzieci, to przez co przechodzą i w jaki sposób może to zaważyć na ich przyszłym zyciu.
Ja wkraczając w swoje dorosłe życie byłam pełna optymizmu, radości, nadziei...Czytałam wywiad z Jabłczyńską. Jej rodzice się rozstali 7 lat temu. To córka odkryła zdradę ojca! Z ojcem nie utrzymuje kontaktów, bo tego sobie chyba nie życzyła nowa kobieta. Wspiera matkę, która do dzisiaj się z tym nie pogodziła i liczy na powrót męża, bo ponoć go jeszcze kocha. I ta młoda osoba jest pełna obaw o swoje przyszłe życie rodzinę. Chce mieć męża, dzieci..ale ma tę świadomość, że wszystko może się też rozpaść. Już teraz takie dylematy, takie myśli, rozterki, obawy. Zamiast cieszyć się, wierzyć, żyć beztroską, nadzieją, budować, "wić gniazdko"
To są skutki, które rzutują na przyszłym życiu dzieci, które przeżyły rozpad ich świata. I tego żal...
Inga już czytałam identyczną wypowiedź. Cytujesz ją ponownie. Szukasz pomocy. Diament dobrze Ci radzi. Z tego co piszesz, to sytuacja jest już nieodwracalna. Musisz to sobie uświadomić.  Postepowanie mężów, którzy chcą się rozwieść jest niepojęte, niewyobrażalne. My tego pojąć nie możemy i nigdy nie pojmiemy. Jedyne co musisz to się trzymać, nie dać. Pomoc psychologa i psychiatry nie jest przestępstwem. To poniekąd przez niego musisz się leczyć i szukać pomocy specjalistów. To nie As z rękawa wyciągnięty przez twojego męża  przeciwko Tobie. Może mu się tak wydaje. Pokaż mu, ze mimo tego co Ci zafundował dajesz radę. Skup się na obronie. Wiem, że trudno, gdy jest za ścianą...ale to tak naprawdę już obcy człowiek dla Ciebie.
Co do samotności...to trudne. Sama jestem świeżo po rozwodzie i jest ciężko. Mam nadzieję że z czasem będzie lepiej. Jak wyrzucić z serca i głowy? Nie wiem. Ciągle gdzieś tam tkwi, ale ten którego kochałam, któremu ufałam, któremu przysięgałam. Ten który się teraz ujawnił, to nie ten sam człowiek. Tyle bólu, upokorzeń, wrogości dostarczył, że sama się zastanawiam dlaczego jeszcze myśli i serce krąży wokół niego.
Bags akt małżeństwa możesz uzyskać w Urzędzie Stanu Cywilnego. Kosztuje to grosze. A czy zwłoka jest dobra? To każdy sam musi ocenić co dla niego lepsze.
Trzymajcie się najlepiej jak się da. Korzystajmy z wiosny, zbliżającego się lata...bo jesień i zima na pewno łatwe nie będą sad

Offline

 

#421 2013-04-29 14:24:35

Ehdi
Przyjaciółka Forum
Wiek: 30++
Zarejestrowany: 2013-04-16
Posty: 541

Re: Rozwód. Rozstanie.

Inga 35 napisał:

Bags,mi minęło już 8 miesięcy jak mój mąż wyprowadził się do drugiego pokoju obok, na razie nie mogę wystąpić o rozwód przede mną obrona pracy magisterskiej, akt małżeństwa już ma rodzice mi przysłali ale w tym momencie nie jestem wstanie opłacać rachunków za mieszkanie bo mam pożyczkę w pracy i zostaje mi na życie 1000 zl z czego 300 na paliwo,więc lipa.Po obronie na pewno złoże pozew rozwodowy i mam nadzieję że się w końcu uwolnię od niego, bo jak na razie szpera mi po wszystkich moich rzeczach a dziś złapałam go jak mi grzebał w telefonie, część sms jakie od niego miałam jako dowód już mi wcześniej wykasował ale oczywiście się nie przyznał

Kochana jeśli nie masz kasy to wnieś o zwolnienie od kosztów i pełnomocnika z urzędu. W końcu Ci się należy jeśli jesteś w takiej sytuacji, to w sumie nic nie kosztuje, a zawsze można spróbować.

Offline

 

#422 2013-04-29 15:07:31

czarna1249
Woman In Red
Wiek: 40
Zarejestrowany: 2012-12-05
Posty: 248

Re: Rozwód. Rozstanie.

Witajcie.....przyjmiecie mnie do swego grona? Pozdrawiam ciepło....czarna


Chcę żeby było lepiej, chcę to zmienić, wszystko, ale każda próba to tylko niemy krzyk, bezgłośne wołanie o pomoc, która nie nadchodzi, pomimo tylu wyciągniętych do mnie dłoni; chciałabym je złapać ale nie sięgam..

Offline

 

#423 2013-04-29 19:15:49

Adelka
Tajemnicza Lady
Zarejestrowany: 2013-02-07
Posty: 87

Re: Rozwód. Rozstanie.

Witajcie,
Czarna, Ty takze witaj.
Kasialook, fajnie, ze napisalas o kocie, zawsze uwazalam, ze to stworzenia z innego swiata, obdarzone nadprzyrodzonymi zdolnosciami i prosze, kolejny raz sie potwierdza smile Ja oprocz psa mam 3 koty, no wlasciwie juz 2, bo jeden zginął jakies 2 tyg temu i boje sie ze juz na dobre sad
Ja sie niedawno dowiedzialam, ze jestem materialistka i mysle tylko o pieniadzach, kiedy zapytalam wiecie kogo kiedy zamierza przeslac mi kase, bo czekam od miesiaca, nie wiem juz za co niedlugo kupie synkowi mleko i pampersy, a on sie oburza, ze nie rozumiem ze on nie ma. Rece na to opadaja do samej ziemi albo i nizej. A wlasciwie to on ma racje, ja nic wiecej od niego nie chce tylko to co mi sie nalezy, z calą resztą niech spada gdzie chce.
Zaczelam tez terapie grupowa, mam nadzieje, ze zmobilizuje mnie to do pracy nad soba, ze skupie sie bardziej na sobie a nie na jalowym mysleniu o nim, mysleniu ktore moze realnie zeżreć cale wnętrznosci. Dziewczyny, badzmy jak Beatka z Przepisu na zycie, badzmy wojowniczkami o swoje prawa, ostatnio to moja idolka wink
Buziaki :*

Offline

 

#424 2013-04-29 21:58:49

Inga 35
Wkręcam się coraz bardziej
Wiek: 35
Zarejestrowany: 2013-04-24
Posty: 32

Re: Rozwód. Rozstanie.

Masz racje Sterniczek najważniejsza jest obrona i to muszę wbić sobie do głowy, bez względu na wszystko nie podam się, chyba tak do końca to nigdy nie przestajemy kochać osób które przez wiele lat uczestniczyły w naszym życiu. Bags akt małżeństwa kosztuje 22 zł i możesz wysłać do urzędu pismo z prośbą o przysłanie zazwyczaj na stronach urzędu jest konto na które należy wpłacić ale w określonych przypadkach są zwolnienia z opłaty. Ehdi  najpierw trzeba dobrze napisać pozew rozwodowy i dobrze go uzasadnić żebym mogła prosić o zwolnienie z kosztów i pełnomocnika, ale dziekuję za radę

Offline

 

#425 2013-04-29 22:36:02

czarna1249
Woman In Red
Wiek: 40
Zarejestrowany: 2012-12-05
Posty: 248

Re: Rozwód. Rozstanie.

Adelka, jakbym czytała o sobie. Ja też w oczach byłego chcę tylko kasę....ale cóż można chcieć jeszcze od faceta który okazał się perfidnym kłamcą i zdrajcą...? To już tylko bankomat....


Chcę żeby było lepiej, chcę to zmienić, wszystko, ale każda próba to tylko niemy krzyk, bezgłośne wołanie o pomoc, która nie nadchodzi, pomimo tylu wyciągniętych do mnie dłoni; chciałabym je złapać ale nie sięgam..

Offline

 

#426 2013-04-30 06:30:19

sterniczka
Dobry Duszek Forum
Zarejestrowany: 2013-02-07
Posty: 120

Re: Rozwód. Rozstanie.

Witajcie wszyscy. Hej Czarna.
Dziewczyny nie przejmujcie się tymi zarzutami o materializm. Pan, który opuszcza żonę, której przysięgał "miłość, wierność, uczciwość....i ze ją nie opuści aż do śmierci", który opuszcza swoje dziecko, burząc mu jego spokój, harmonię tak potrzebną do prawidłowego rozwoju, by wkroczyć w dorosłe życie...szuka usprawiedliwienia. To nie jest czyn godny pochwały, zaszczytów czy medalu. Coś trzeba powiedzieć na usprawiedliwienie swojej decyzji, zdrady. Najlepiej wtedy zrobić z zony wariatkę, materialistkę, awanturnicę itd. Pomysłowość w tym względzie sięga u nich zenitu.
A to oni okazują się materialistami. Zwlekając z alimentami, ukrywając często prawdziwe dochody, myśląc o sobie, swoich przyjemnościach, często inwestując w nową kobietę a żałując na dziecko. Powinno się takim panom przypomnieć znaczenie słowa materialista. To człowiek dbający o WŁASNE korzyści materialne. Alimenty, czy pieniądze dawane na dziecko...maja służyć dziecku, zapewnieniu mu odpowiednich warunków rozwoju, edukacji itd. Tylko, że panowie nawet tak do końca nie wiedzą co się z tym wiąże i " z czym to się je" i ile to kosztuje. To nie tylko butelka mleka, czy chleb z masłem.
Więc dziewczyny nie zwracajcie uwagi na te upokarzające docinki, tylko egzekwujcie to co się należy. Macie rację...na nic więcej od nich liczyć nie można. Ani na zrozumienie, ani na niematerialną pomoc, czy wsparcie. Tego żaden sąd nie jest w stanie wyegzekwować, mimo deklaracji, czy planów wychowawczych. Może egzekwować tylko kasę. Więc panowie sami się sprowadzili do takiej roli i jeszcze mają pretensję.
Inga ten kto kochał tak prawdziwie, bezgranicznie, szczerze...nigdy kochać nie przestanie. Tylko obiekt tej miłości uleciał, zmienił się, zagubił, "umarł"...Dlatego trzeba sobie uświadamiać, że tego którego kochamy, czy kochałyśmy już nie ma.
Adelko nie oglądam "Przepisu na życie". Chyba zacznę smile Mój przepis okazał się  niezjadliwy. Może skorzystam z innego? smile
Pozdrawiam Was...

Offline

 

#427 2013-05-01 12:06:08

Diament74
Tajemnicza Lady
Wiek: 40
Zarejestrowany: 2013-04-10
Posty: 96

Re: Rozwód. Rozstanie.

Witajcie,

Ja nigdy nie miałam jakiś specjalnych wyrzutów sumienia, że bmąż musi płacić alimenty na Córkę. No może na początku, kiedy się z nim rozstałam troszczeczkę "współczułam" mu trudnej sytuacji finansowej ale z czasem stwierdziłam, że to przecież jego problem, że zadłużył się w tajemnicy przed mną, ze swoją "rodziną" na ponad 300 tyś. Tak naprawdę nigdy nie usłyszałam od bmęża, że jestem materialistką a co myśli tak naprawdę na mój temat, w tej sprawie, tego nie wiem, bo nie jestem w jego głowie, po za tym ta wiedza nie jest mi do niczego potrzebna. Na sprawie rozwodowej usłyszałam, tylko jedną "fajną" rzecz na mój temat od byłego: "żona nigdy nie żałowała pieniędzy na Córkę" smile Generalnie alimenty są na zaspokojenie podstawowych potrzeb naszych dzieci i tyle. Wysokość alimentów, które ustalane są przez Sądy w naszym kraju, jest żenująca i nie podlega dalszej dyskusji... Nawiasem mówiąc alimenty, nie otrzymuję bezpośrednio od bmęża, tylko komornika. Prawdopodobnie bmężowi jest tak wygodnie, bo ma poczucie krzywdy a po za tym on nie płaci "MI", tylko komornik mu ściąga z wynagrodzenia - i gdzie tu logika psychofaga? Niechciał się nigdy normalnie porozumieć w tej kwestii, więc nadal płaci przez komornika.

To, że wracamy myślami do byłych partnerów, to normalne... właśnie dlatego, że ich prawdziwie kochaliśmy. Po za tym są niejednokrotnie wspólne dzieci przez które trudno jest się odciąć definitywnie od przeszłości. Z czasem emocje opadną, znajdziemy nowe priorytety i nie będziemy mieli czasu czy wręcz ochoty na wracanie do przeszłości i zastanawiania się dlaczego?

Jeśli chodzi o psychologa, psychiatrę, to te argumenty, były obecne w moich sprawach. Do akt sprawy rozwodowej dołączyłam opinię psychologa z Centrum Praw Kobiet. Oczywiście pełnomocnik bmęża próbował podważyć tą opinię i wnioskował o odrzucenie opinii jako dowodu w sprawie, bzdurnie uzasadniając: że są to jednostronne żale powódki, których nie mógł skonfrontować pozwany. A... zarzucali mi również, że późno zaczełąm chodzić do tego psychologa i że gdybym naprawdę bała się bmęża to nie orzekała bym o jego winie. ( coś w tym stylu) Oczywiście Sąd odrzucił ich wniosek i opinia psychologa znalazła się w aktach sprawy smile Opinia psychologa została wystawiona w styczniu 2012 r. a Sąd dostał ją dopiero po przesłuchaniu wszystkich świadków bmęża na ostatniej sprawie, na której można było jeszcze wnosić wnioski/dowody w sprawie, tj. we wrześniu 2012 r. To było dobre posunięcie mojej prawniczki, bo oni się tego niespodziewali smile
Mój bmąż wielokrotnie w sprawach przedstawiał zaświadczenia od swojego psychiatry, u którego leczy się po samobójstwie męża jego kochanki (teraz konkubiny). Bmąż tak się zakapućkał, że przedstawiał w różnych sprawach w różnych Sądach zaświadczenia od tego samego lekarza psychiatry, który w zależności od potrzeby w danym momencie, pisał mu różne daty okresu leczenia; przyczyny wizyt ( w związku z sytuacją depresyjną, w związku z przedłużającą się sprawą rozwodową - do której sam się przyczyniał wnosząc np. apelacje) - co oczywiście wykorzystałam pisząc apelację od wyroku w sprawie rozwodowej a także w apelacji w sprawie o alimenty.
Zaświadczenia od psychologa czy psychiatry to dobry dowód dla Sądu, że w małżeństwie źle się działo czy dzieje. Opinie od specjalistów, mogą również wnieść do sprawy, prawdziwy obraz po rozstaniu, np. to, że po rozstaniu zostaliśmy bez jakiejkolwiek pomocy naszego partnera, że to spowodowało, że musieliśmy szukać pomocy u specjalisty. Bmąż np. wykorzystał swój problem z psychiką w sprawie o alimenty, że niby nieinteresowałam się jego zdrowiem, etc. Miał być to argument przeciwko mnie a obróciło się przeciwko niemu, bo napisałam, że ojciec dziecka ma problemy z psychiką nie po rozstaniu z matką dziecka a po samobójstwie męża jego kochanki a obecność jego w życiu publicznym, nie sugerowały mi, że ma problemy z psychiką. Właściwie o jego problemach psychicznych dowiedziałam się z apelacji w sprawie o alimenty. Matka bmęża mimo moich wcześniejszych zapytań, nie powiedziała mi nigdy, że on się leczy, nawet się śmiała, kiedy zapytałam ją kiedyś czy z nim wszystko w porzadku.
Generalnie w sprawach rozwodowych temat chorób psychicznych jest "niebezpieczny" bo Sąd nie da rozwodu ze względu na dobro społeczne ( czy coś w tym stylu) jeśli, któryś z małżonków jest chory psychicznie. Jednak choroba psychiczna a problemy ze zdrowiem psychicznym po rozstaniu czy spowodowane życiem w małżeństwie z psychofagiem, to dwie różne rzeczy, więc opinie od specjalistów jak najbardziej...

W poniedziałek mam urodziny smile Bardzo się cieszę... Może koś pomyśleć, "głupia stara baba" cieszy się, że kolejny rok jej przybywa i z czego się tu cieszyć?
Ja nie czuję się ani stara ani głupia ( możę czasem niemądra smile ), po prostu dopiero teraz po tym "wszystkim", uświadomiłam sobie jak dużo miałam szczęścia, że nie uległam manipulacjom bmęża, że nie skończyłam jak mąż jego konkubiny.
Życie jest piękne bez psychofaga a to, że są chwilowe "problemy" to normalne, przecież nikt nie powiedział, że życie jest proste.
W przyrodzie jest tak, że wszystko dąży do równowagi, więc należy we wszystkim zachować umiar i cieszyć się nawet z tych najdrobniejszych rzeczy. Po za tym, w naszej "sytuacji" niepoprawny optymizm jest wskazany smile

Jutro "muszę" wyskoczyć do pracy, bo moje dwa szefy "zapłaczą się" bez mnie smile
I jak tu można, nie czuć się niedowartościowanym? smile

Pozdrawiam prawie weekendowo smile

Ostatnio edytowany przez Diament74 (2013-05-01 13:07:58)


Dałam swojemu czasowi czas i teraz jestem szczęśliwa smile smile smile smile smile smile smile smile smile smile smile smile smile smile smile smile smile smile smile

Offline

 

#428 2013-05-01 21:18:22

kasialook
Zaglądam tu coraz częściej
Wiek: 40
Zarejestrowany: 2013-04-12
Posty: 14

Re: Rozwód. Rozstanie.

Witajcie wszyscy,
u mnie znowu po chwilach zwątpienia (strach przed sprawą i jakże durny pomysł o wycofaniu się gdy już jest tak blisko) od wczoraj trochę poprawa nastroju, a to dlatego iż postanowiłam walczyć przed sądem z psychofagiem z pomocą prawniczki, która specjalizuje się w sprawach rodzinnych i znęcaniu się psychicznym.

Ponieważ u mojego męża tak jak pisze Diament też występują poważne zaburzenia psychiczne, jest wiele spraw na których mogłabym się oprzeć przy rozowodzie, ale niestety nie mogę , gdyż są to tak wielkie zaburzenia iż boję się , że sąd mógłby to potraktować jako chorobę psychiczną ( myślę że tak właśnie jest) i nie dostałabym rozwodu.
Myślę, że z pomocą prawnika będzie mi zdecydowanie łatwiej, sama nie dałabym rady.Lata pracy mojego męża nade mną doprowadziły do mojej niskiej samooceny i braku wiary w siebie, dlatego pomoc będzie niezbędna!

Postawa córki w  tym wszystkim jest rewelacyjna. Potrafi mną wstrząsnąć i sprowadzić na ziemię w odpowiednim momencie.
We wtorek zdaje maturę, jest pochłonięta teraz szkołą i staram się jak najmniej obarczać ją moimi problemami, staramy się wspierać nawzajem. Dla mnie w tym momencie jest najważniejsze aby zdała wszystkie egzaminy, a 6 czerwca o zgrozo czeka ją jeszcze gorszy egzamin , musi stanąć przed sądem i zeznawać przeciw własnemu ojcu. Głupi, nie mógł się pogodzić ze swoją porażką i ustąpić na pierwszej rozprawie.

A póki co mocno przytulam się do moich przyjaciół mniejszych, wierne oczka suni i mruczenie kotka rekompensują całe zło.

Pozdrawiam wszystkich cieplutko...smilesmilesmilesmilesmilesmile

Offline

 

#429 2013-05-01 21:33:22

warszawianka_1981
Dobry Duszek Forum
Zarejestrowany: 2012-06-12
Posty: 132

Re: Rozwód. Rozstanie.

Nie potrafię się pogodzić z tym, że ludzie, którzy zdecydowali się na ślub (z jakiek\gokolwiek powodu), że będą ze sobą na dobre i na złe nie dotrzymują obietnicy i rozwodzą się. Myślę, że gdybym miała dzieci z mężem, wybaczyłabym mu nawet zdradę.

Offline

 

#430 2013-05-01 22:47:28

Kazarka
Dobry Duszek Forum
Zarejestrowany: 2013-02-07
Posty: 139

Re: Rozwód. Rozstanie.

Warszawianko, często jest tak, że kobieta by zdradę wybaczyła, ale mężczyźnie na tym nie zależy... Co innego, kiedy obie strony chcą odbudować związek, a co innego, gdy tylko jedna...

Offline

 

#431 2013-05-02 19:33:30

Diament74
Tajemnicza Lady
Wiek: 40
Zarejestrowany: 2013-04-10
Posty: 96

Re: Rozwód. Rozstanie.

warszawianka_1981 napisał:

Nie potrafię się pogodzić z tym, że ludzie, którzy zdecydowali się na ślub (z jakiek\gokolwiek powodu), że będą ze sobą na dobre i na złe nie dotrzymują obietnicy i rozwodzą się. Myślę, że gdybym miała dzieci z mężem, wybaczyłabym mu nawet zdradę.

Jak będziesz miała dzieci i mąż Cię zdradzi, to wtedy pogadamy.

Kiedy odpisywałam na Twój post, nie przeczytałam, co napisała moja poprzedniczka ale w pełni się z nią zgadzam.
Wybaczyć zawsze można a nawet trzeba... Ja już dawno wybaczyłam bmężowi i jest mi z tym bardzo dobrze. Nie byłam w stanie zapomnieć tego co zrobił/robił a on nie poczuwał się do winy, po za tym nie chciał walczyć o nasz związek małżeński dlatego się rozstaliśmy. Jest obecny w moim sercu, bo byliśmy ze sobą 20 lat, jednak nie zmienia to faktu, że oboje nie potrafiliśmy już być ze sobą...

Kiedyś moja mądra Córka powiedziała mi, że
- mądrzy ludzie wybaczają ale nie zapominają;
- głupi ludzie wybaczają i zapominają.

Pozdrawiam

Ostatnio edytowany przez Diament74 (2013-05-02 19:44:31)


Dałam swojemu czasowi czas i teraz jestem szczęśliwa smile smile smile smile smile smile smile smile smile smile smile smile smile smile smile smile smile smile smile

Offline

 

#432 2013-05-02 19:43:33

bags
Net-facet
Wiek: 32
Zarejestrowany: 2012-06-06
Posty: 4044

Re: Rozwód. Rozstanie.

warszawianka_1981 napisał:

Nie potrafię się pogodzić z tym, że ludzie, którzy zdecydowali się na ślub (z jakiek\gokolwiek powodu), że będą ze sobą na dobre i na złe nie dotrzymują obietnicy i rozwodzą się. Myślę, że gdybym miała dzieci z mężem, wybaczyłabym mu nawet zdradę.

Z pewnoscia nie robia tego bez powodu. I tez tak poniekad myslalem w temacie zdrady bedac z drugiej strony "barykady"... Do czasu.


Mogę być w każdym miejscu na świecie, ale fragment mnie zawsze będzie jezdził opustoszałą autostradą zwaną życiem, sprawdzajac w tylnym lusterku, jak rozmywają się na horyzoncie miejsca i ludzie, których poznałem.

Offline

 

#433 2013-05-02 20:27:34

warszawianka_1981
Dobry Duszek Forum
Zarejestrowany: 2012-06-12
Posty: 132

Re: Rozwód. Rozstanie.

Diament74 napisał:

warszawianka_1981 napisał:

Nie potrafię się pogodzić z tym, że ludzie, którzy zdecydowali się na ślub (z jakiek\gokolwiek powodu), że będą ze sobą na dobre i na złe nie dotrzymują obietnicy i rozwodzą się. Myślę, że gdybym miała dzieci z mężem, wybaczyłabym mu nawet zdradę.

Jak będziesz miała dzieci i mąż Cię zdradzi, to wtedy pogadamy.

Kiedy odpisywałam na Twój post, nie przeczytałam, co napisała moja poprzedniczka ale w pełni się z nią zgadzam.
Wybaczyć zawsze można a nawet trzeba... Ja już dawno wybaczyłam bmężowi i jest mi z tym bardzo dobrze. Nie byłam w stanie zapomnieć tego co zrobił/robił a on nie poczuwał się do winy, po za tym nie chciał walczyć o nasz związek małżeński dlatego się rozstaliśmy. Jest obecny w moim sercu, bo byliśmy ze sobą 20 lat, jednak nie zmienia to faktu, że oboje nie potrafiliśmy już być ze sobą...

Kiedyś moja mądra Córka powiedziała mi, że
- mądrzy ludzie wybaczają ale nie zapominają;
- głupi ludzie wybaczają i zapominają.

Pozdrawiam

Byłam mężatką. Wybaczyłabym. Pod warunkiem, że on tego by chciał.

Offline

 

#434 2013-05-02 22:25:43

Inga 35
Wkręcam się coraz bardziej
Wiek: 35
Zarejestrowany: 2013-04-24
Posty: 32

Re: Rozwód. Rozstanie.

Diament mam pytanie a jak długo chodziłaś do psychologa bo ja zaczęłam w grudniu ub.roku i przez 2 miesiące miałam przerwę teraz czeka mnie kolejna wizyta u pani psycholog i od ostatniego czasu wiele się wydarzyło. Kasiolek czy ty podałaś w pozwie na świadka swoją córkę bo ja bym chciala podać syna choć nie wiem czy Sąd to uwzgledni.

Offline

 

#435 2013-05-03 00:53:51

Diament74
Tajemnicza Lady
Wiek: 40
Zarejestrowany: 2013-04-10
Posty: 96

Re: Rozwód. Rozstanie.

Inga 35 napisał:

Diament mam pytanie a jak długo chodziłaś do psychologa bo ja zaczęłam w grudniu ub.roku i przez 2 miesiące miałam przerwę teraz czeka mnie kolejna wizyta u pani psycholog i od ostatniego czasu wiele się wydarzyło. Kasiolek czy ty podałaś w pozwie na świadka swoją córkę bo ja bym chciala podać syna choć nie wiem czy Sąd to uwzgledni.

Do psychologa zaczelam chodzić, po 10 miesiącach od rozstania. Tak naprawdę, to zaczelam chodzić do psychologa, kiedy dowiedzialam się o samobójstwie męża kochanki,  który tak jak ja był nękany i zastraszany. Nie potrafilam sobie poradzić ze smiercia tego czlowieka, po za tym w tamtym czasie balam się o swoje życie a byłam blisko..... To nie ma znaczenia jak długo czy od kiedy chodzisz do psychologa, bo najwazniejsza jest jego opinia. Cztery miesiące zbieralam się do tego psychologa, bo nie mialam siły.

Pozdrawiam

Ostatnio edytowany przez Diament74 (2013-05-03 00:56:30)


Dałam swojemu czasowi czas i teraz jestem szczęśliwa smile smile smile smile smile smile smile smile smile smile smile smile smile smile smile smile smile smile smile

Offline

 

#436 2013-05-03 07:44:16

kasialook
Zaglądam tu coraz częściej
Wiek: 40
Zarejestrowany: 2013-04-12
Posty: 14

Re: Rozwód. Rozstanie.

Inga 35 napisał:

Diament mam pytanie a jak długo chodziłaś do psychologa bo ja zaczęłam w grudniu ub.roku i przez 2 miesiące miałam przerwę teraz czeka mnie kolejna wizyta u pani psycholog i od ostatniego czasu wiele się wydarzyło. Kasiolek czy ty podałaś w pozwie na świadka swoją córkę bo ja bym chciala podać syna choć nie wiem czy Sąd to uwzgledni.

Witaj Inga,
ja podałam córkę na świadka po pierwszej rozprawie, kiedy to mój mąz nie zgodził się na rozwód bez orzekania winy i zarządał z orzekaniem.
Chciałam  uniknąć tego cyrku, świadkowie, pranie brudów itd.a niestety mój mąż policjant pewny siebie z zaburzeniami psychicznymi dalej żyje w przekonaniu że wszystko mu wolno i udaje przed sądem pewnego siebie bohatera ( widziałam na sprawie zażenowane miny składu sędziowskiego, z pewnością zaskoczonych jego zachowaniem jakby był Panem całego świata)
Jedynym świadkiem tego co działo się w domu ( m inn. znęcanie psychiczne) jest moja córka, która tuż przed pierwszą sprawą rozwodową skończyła 18 lat.Dlatego też sąd nie zakwestionował jej jako świadka.Drugim świadkiem jest moja koleżanka.



Diament!

rozumiem dokładnie twoje emocje, oraz to czego nie wypowiedziałaś pełnym zdaniem ( że byłaś blisko...) wiem co czułaś, ja też miałam tak nie raz, nawet modliłam się aby uwolnić się od tych myśli , gdyż był taki okres kiedy prześladowały mnie przez większość dnia.
Wydaje mi się , że teraz jest trochę lepiej , chociaż nie tak do końca( czasem mam przebłyski i znowu dochodzą mnie takie myśli)
Ja jednak nie zdecydowałam się na terapię u psychologa, ze względu na finanse i brak możliwości z powodu pracy, musiałabym co piątek rano brać urlop lub opuścić kilka godzin w pracy, a jest to niestety niemożliwe. Skończyło się więc na 2 wizytach.
Zaświadczenie o tych wizytach jest w aktach sprawy.


Pozdrawiam

Offline

 

#437 2013-05-03 10:01:30

sterniczka
Dobry Duszek Forum
Zarejestrowany: 2013-02-07
Posty: 120

Re: Rozwód. Rozstanie.

Witajcie dziewczyny
Diamencie to jeszcze za wcześnie...ale z okazji urodzin życzę Ci byś spokój i szczęście które odzyskujesz trwały wiecznie, żeby siła którą w sobie masz nigdy Cie nie opusciła, by życie które przed Tobą przygotowało Ci wiele pięknych niespodzianek.
Co do Twojego exa to w niezłe bagno trafił. Że tez ludzie mogą żyć z takim obciążeniem psychicznym. Samobójstwo tego człowieka, dramat Twój i córki...
Co do "tych myśli" to chyba każdy w chwilach zwątpienia je ma. Kiedy wszystko się wali, kiedy tak boli wydaje się to jedynym wyjściem. I gdyby wokół nie było życzliwych ludzi, przyjaciół i tych którzy nas potrzebują...
Co do zdrady i wybaczania, to wiele w naszym życiu wybaczałyśmy i pewnie każda z nas znalazłaby siłę by wybaczyć. Ale tak jak napisała Kazarka druga strona musiałaby się poczuwać do krzywdy którą wyrządziła i starć się bardzo by to wynagrodzić. Znam takie 2 małżeństwa i im się udało. Ale niestety większość innych związków rozpadło się bezpowrotnie...a panowie zdradę tłumacza po swojemu. Jakoś trzeba wytłumaczyć, by "dobrze wyglądało", by mniej stracić na swoim wizerunku. Poza tym trzeba by się było przyznać do popełnionego błędu, a nie każdy to potrafi. Im jest dobrze...dopiero jakiś wstrząs w życiu zmusiłby do jakiś refleksji i przemyśleń, przewartościowań.
Zgadzam się z Diamentem tez z tym, ze zapomnieć się nie da. I wtedy pytanie czy umiałoby się z tym żyć? Nawet próbując coś odbudować? To też byłoby zależne od strony co zdradziła, nawet gdyby zdradzona przyjęła z otwartymi ramionami. Tylko komu z nich się chce coś odbudowywać? Łatwiej, prościej i z mniejszym zaangażowaniem buduje się nowe...tam można znów odgrywać "rolę" prawego, uczciwego z zasadami.
Kasialook trzymaj się. Nie będzie łatwo jak widzę. Mąż nie odpuszcza...no bo gdzieżby mógł? Co by ludzie powiedzieli? Tylko nie zdaje sobie chyba z tego sprawy, ze teraz bedą mówić jeszcze więcej. I oby nie skończyło się jak w przysłowiu..."kto mieczem wojuje..."
Pozdrawiam Was i życzę odpoczynku w ten deszczowy wekkend.

Offline

 

#438 2013-05-03 14:43:23

Kazarka
Dobry Duszek Forum
Zarejestrowany: 2013-02-07
Posty: 139

Re: Rozwód. Rozstanie.

Witajcie wszyscy,
Jasne, że zapomnieć się nie da. Bo przecież wybaczyć to nie znaczy zapomnieć.
Nie wiem też, jakiego wstrząsu potrzeba, żeby oni w końcu coś zrozumieli. Jakiś czas temu mój eks miał wypadek, gdzie skasował nasz samochód. Jemu cudem nic się nie stało. Przyszedł skruszony, czego to on nie pojął wtedy. Za jakiś czas znowu zapominał o dziecku, a wymówka była taka, że przecież nie miał czym przyjechać. Błędne koło.
Jeszcze co do mówienia ludzi... Ten przedstawiał swoją wersję, bo niby jak miałam się bronić leżąc w zagrożonej ciąży. Byłam bardzo zaskoczona, gdy ktoś z jego pracy gratulował mi spodziewanego dziecka i, że ułożyłam sobie życie z kimś innym. Po prostu stek kłamstw, ale najważniejsze, że on jakoś się wybielił.
Sterniczko, u Ciebie deszcz, u mnie słońce i ciepło. Byłam już z synkiem na spacerze, a jak się wyśpi ruszamy do rodziców na weekend. Pozdrawiam Was gorąco smile

Offline

 

#439 2013-05-03 18:25:25

Diament74
Tajemnicza Lady
Wiek: 40
Zarejestrowany: 2013-04-10
Posty: 96

Re: Rozwód. Rozstanie.

sterniczka napisał:

Witajcie dziewczyny
Diamencie to jeszcze za wcześnie...ale z okazji urodzin życzę Ci byś spokój i szczęście które odzyskujesz trwały wiecznie, żeby siła którą w sobie masz nigdy Cie nie opusciła, by życie które przed Tobą przygotowało Ci wiele pięknych niespodzianek.

Dzięki wielkie za życzenia urodzinowe smile
Nawet nie wiecie jak bardzo cieszę się z tego, że żyję. "Głupich" myśli już dawno nie mam, bo odnalazłam sens swojego życia smile
Czego i Wam Wszystkim bardzo życzę smile smile smile

W życiu jak to w życiu nie jest lekko ale ja cieszę się z różnych rzeczy nawet z tych najbardziej pierdołowatych...
Podczas sprawy rozwodowej dowiedziałam się wielu rzeczy... napiszę tylko, że miałam bardzoooo dużooo szczęścia, że wyszłam  w całym kawałku, z tego chorego związku "małżeńskiego". Jestem dumna z siebie, że wytrzymałam z nim tyle lat, bo jakby nie było przez większość "małżeństwa" dawałam mu szanse na zmiany, na normalny dom i rodzinę. Cóż teraz jest ze swoją "wesołą wdówką", która jest bardzo podobna do niego, bo jest tak samo perfidna i zła jak mój bmąż. Żal mi jest jej synka, który został półsierotą i musi wychowywać się w takiej patologi. Widziałam dziecko konkubiny dwa razy w życiu, jest biedne, przelęknione, ma strach w oczach. Moja Córka opowiadała mi, że to dziecko jest takie trochę dziwne, przestraszone ale kiedy dłużej z kimś jest zaczyna się przytulać tak, że nie można się od niego odlepić.

Szczerze, to bardzo się cieszę, że nie muszę się już "martwić" chorobami exa, wiecznym jego niezadowoleniem, czepialstwem, chamstwem, brakiem kultury czy w końcu wiecznymi problemami finansowymi. Miałam to szczęście, że posłuchałam rady mojej koleżanki banowca, żeby zrobić rozdzielność majątkową, którą ustaliłam dwa lat przed naszym rozstaniem.

Dziś tak sobie myślę, że ja do tego rozstania przygotowywałam się od kilku lat, tak zupełnie nieświadomie a może świadomie? Niewątpliwie robiłam to wszystko powoli, bo bałam się, że odbierze mi dziecko, co sugerowano mi zawsze w przypadku mojego "buntu" od kiedy Córka przyszła na świat. W pierwszych latach małżeństwa, po urodzeniu Córki przeszłam traume, do której nie chcę już wracać...
Gdyby nie moja "Anielska cierpliwość", była bym dzisiaj z niczym. Warto nie raz ugryść się w język, przecierpieć w samotności aby na końcu dostać WSZYSTKO co jest najważniejsze w naszym życiu. Dla mnie zawsze ważna była Córka. Nie myślcie sobie, że ja rozpieszczam swoją Córkę, że noszę ją na rękach - o nie!!! Kocham ją bardzo mocno ale chcę ją wychować na silną, mądrą i niezależną kobietę smile
Wcale nie jest mi łatwo w życiu, bo borykam się z wieloma problemami ( choroba Córki, notoryczny brak kasy etc.) a mimo tego wiem i czuję, że "Świat" należy do mnie, że wszystko jest jeszcze przed mną... 

Pozdrawiam

Ostatnio edytowany przez Diament74 (2013-05-03 21:10:40)


Dałam swojemu czasowi czas i teraz jestem szczęśliwa smile smile smile smile smile smile smile smile smile smile smile smile smile smile smile smile smile smile smile

Offline

 

#440 2013-05-03 21:02:55

Asiula
Na razie czysta sympatia
Zarejestrowany: 2010-11-16
Posty: 22

Re: Rozwód. Rozstanie.

Witam wszystkich...
Piszę tutaj ponieważ nie mam z kim porozmawiać... komu się wyżalić. Jestem w trakcie rozwodu i nie mogę sobie z tym poradzić. Nie mogę sobie miejsca znaleźć, chodzę z konta w kont albo patrzę w sufit.
Pomóżcie, bo sama sobie nie poradzę, napiszcie co można zrobić, żeby chociaż trochę mniej bolało...

Offline

 

#441 2013-05-03 21:05:42

Diament74
Tajemnicza Lady
Wiek: 40
Zarejestrowany: 2013-04-10
Posty: 96

Re: Rozwód. Rozstanie.

Asiula napisał:

Witam wszystkich...
Piszę tutaj ponieważ nie mam z kim porozmawiać... komu się wyżalić. Jestem w trakcie rozwodu i nie mogę sobie z tym poradzić. Nie mogę sobie miejsca znaleźć, chodzę z konta w kont albo patrzę w sufit.
Pomóżcie, bo sama sobie nie poradzę, napiszcie co można zrobić, żeby chociaż trochę mniej bolało...

A co cię "boli"?
Co nie daje Ci spokoju?
Czym spowodowany jest ten stan?
Rozumiem - rozwod.
Ale napisz coś konkretnie jakiej pomocy oczekujesz, to zastanowimy się jak temu zaradzić.
Pozdrawiam

Ostatnio edytowany przez Diament74 (2013-05-03 21:07:22)


Dałam swojemu czasowi czas i teraz jestem szczęśliwa smile smile smile smile smile smile smile smile smile smile smile smile smile smile smile smile smile smile smile

Offline

 

#442 2013-05-03 21:09:25

Asiula
Na razie czysta sympatia
Zarejestrowany: 2010-11-16
Posty: 22

Re: Rozwód. Rozstanie.

Diament74 napisał:

A co cię "boli"?
Co nie daje Ci spokoju?
Czym spowodowany jest ten stan?
Napisz coś konkretnie, to zastanowimy się jak temu zaradzić.
Pozdrawiam

Boli... wszystko...
znaliśmy się rok po czym wzięliśmy ślub (w lipcu byłoby 3 lata po ślubie)
odchodziłam od niego już trzy razy, ponieważ wyżywał się nade mną psychicznie i fizycznie, niby powinnam się cieszyć że wydostałam się z tego związku, ale tak nie jest...

Offline

 

#443 2013-05-03 21:17:14

Diament74
Tajemnicza Lady
Wiek: 40
Zarejestrowany: 2013-04-10
Posty: 96

Re: Rozwód. Rozstanie.

Asiula napisał:

Diament74 napisał:

A co cię "boli"?
Co nie daje Ci spokoju?
Czym spowodowany jest ten stan?
Napisz coś konkretnie, to zastanowimy się jak temu zaradzić.
Pozdrawiam

Boli... wszystko...
znaliśmy się rok po czym wzięliśmy ślub (w lipcu byłoby 3 lata po ślubie)
odchodziłam od niego już trzy razy, ponieważ wyżywał się nade mną psychicznie i fizycznie, niby powinnam się cieszyć że wydostałam się z tego związku, ale tak nie jest...

Asiula uwierz mi, że jeśli on znęcał się nad Tobą psychicznie i fizycznie, to miałaś dużoooo szczęścia, że już z nim nie jesteś.
Ja na fizyczne znęcanie nigdy bym nie pozwoliła. Mój bmąż 2 razy próbował podnieść na mnie rękę. Po tym drugim razie powiedziałam mu, że jeśli spróbuje jeszcze raz to pożałuje. Niestety zaczęło się znęcanie psychiczne, które trudne jest do udowodnienia, zwłaszcza jeśli się mieszkało z jego matką i ciotką. To był horror do którego nie chcę wracać.

Asiula miałaś dużo szczęścia - naprawdę, bo Twój horror trwał ile? 3 lata? U mnie trwało to w sumie 17 lat.

Masz dzieci?


Dałam swojemu czasowi czas i teraz jestem szczęśliwa smile smile smile smile smile smile smile smile smile smile smile smile smile smile smile smile smile smile smile

Offline

 

#444 2013-05-03 21:21:25

Asiula
Na razie czysta sympatia
Zarejestrowany: 2010-11-16
Posty: 22

Re: Rozwód. Rozstanie.

Diament74 napisał:

Asiula uwierz mi, że jeśli on znęcał się nad Tobą psychicznie i fizycznie, to miałaś dużoooo szczęścia, że już z nim nie jesteś.
Ja na fizyczne znęcanie nigdy bym nie pozwoliła. Mój bmąż 2 razy próbował podnieść na mnie rękę. Po tym drugim razie powiedziałam mu, że jeśli spróbuje jeszcze raz to pożałuje. Niestety zaczęło się znęcanie psychiczne, które trudne jest do udowodnienia, zwłaszcza jeśli się mieszkało z jego matką i ciotką. To był horror do którego nie chcę wracać.

Asiula miałaś dużo szczęścia - naprawdę, bo Twój horror trwał ile? 3 lata? U mnie trwało to w sumie 17 lat.

Masz dzieci?

na szczęście nie mamy dzieci
ja naprawde nie wiem jak mam to wytłumaczyć
może poprostu boję się zostać sama, że sobie nie poradzę.
były też dobre chwile, my od początku mieszkaliśmy sami, jeszcze przed ślubem

Offline

 

#445 2013-05-03 21:32:23

Diament74
Tajemnicza Lady
Wiek: 40
Zarejestrowany: 2013-04-10
Posty: 96

Re: Rozwód. Rozstanie.

Asiula napisał:

Diament74 napisał:

Asiula uwierz mi, że jeśli on znęcał się nad Tobą psychicznie i fizycznie, to miałaś dużoooo szczęścia, że już z nim nie jesteś.
Ja na fizyczne znęcanie nigdy bym nie pozwoliła. Mój bmąż 2 razy próbował podnieść na mnie rękę. Po tym drugim razie powiedziałam mu, że jeśli spróbuje jeszcze raz to pożałuje. Niestety zaczęło się znęcanie psychiczne, które trudne jest do udowodnienia, zwłaszcza jeśli się mieszkało z jego matką i ciotką. To był horror do którego nie chcę wracać.

Asiula miałaś dużo szczęścia - naprawdę, bo Twój horror trwał ile? 3 lata? U mnie trwało to w sumie 17 lat.

Masz dzieci?

na szczęście nie mamy dzieci
ja naprawde nie wiem jak mam to wytłumaczyć
może poprostu boję się zostać sama, że sobie nie poradzę.
były też dobre chwile, my od początku mieszkaliśmy sami, jeszcze przed ślubem

Dlaczego miałabyś sobie nie poradzić?
Pomyśl o osobach, które mają dzieci i właśnie rozwodzą się tak jak Ty. Ciesz się, że nie masz takiego dodatkowego "obciążenia" psychicznego.
Wiem, że sytuacja w której jesteś jest dla Ciebie trudna ale musisz to przejść, bo nie masz innego wyjścia.

Wejdź na blog "Moje dwie głowy" i "Terapia przez pisanie". Te blogi prowadzą kobiety, po toksycznych związkach z psychofagami.
Zarówno Twój mąż jak i mój bmąż to właśnie takie psychofagi.
Jesteś na etapie ucieczki z toksycznego związku i to najlepsza drogą.
Rzuć "okiem" na te blogi i odezwij się.

Ile masz lat?

Pozdrawiam i ściskam Cię wirtualnie smile

Ostatnio edytowany przez Diament74 (2013-05-03 21:33:39)


Dałam swojemu czasowi czas i teraz jestem szczęśliwa smile smile smile smile smile smile smile smile smile smile smile smile smile smile smile smile smile smile smile

Offline

 

#446 2013-05-03 21:36:57

Asiula
Na razie czysta sympatia
Zarejestrowany: 2010-11-16
Posty: 22

Re: Rozwód. Rozstanie.

Diament74 napisał:

Dlaczego miałabyś sobie nie poradzić?
Pomyśl o osobach, które mają dzieci i właśnie rozwodzą się tak jak Ty. Ciesz się, że nie masz takiego dodatkowego "obciążenia" psychicznego.
Wiem, że sytuacja w której jesteś jest dla Ciebie trudna ale musisz to przejść, bo nie masz innego wyjścia.

Wejdź na blog "Moje dwie głowy" i "Terapia przez pisanie". Te blogi prowadzą kobiety, po toksycznych związkach z psychofagami.
Zarówno Twój mąż jak i mój bmąż to właśnie takie psychofagi.
Jesteś na etapie ucieczki z toksycznego związku i to najlepsza drogą.
Rzuć "okiem" na te blogi i odezwij się.

Ile masz lat?

Pozdrawiam i ściskam Cię wirtualnie smile

mam 28 lat
napewno jak poczytam to dam znać
dziękuje i również pozdrawiam smile

Offline

 

#447 2013-05-03 21:47:33

Diament74
Tajemnicza Lady
Wiek: 40
Zarejestrowany: 2013-04-10
Posty: 96

Re: Rozwód. Rozstanie.

Asiula napisał:

Diament74 napisał:

Dlaczego miałabyś sobie nie poradzić?
Pomyśl o osobach, które mają dzieci i właśnie rozwodzą się tak jak Ty. Ciesz się, że nie masz takiego dodatkowego "obciążenia" psychicznego.
Wiem, że sytuacja w której jesteś jest dla Ciebie trudna ale musisz to przejść, bo nie masz innego wyjścia.

Wejdź na blog "Moje dwie głowy" i "Terapia przez pisanie". Te blogi prowadzą kobiety, po toksycznych związkach z psychofagami.
Zarówno Twój mąż jak i mój bmąż to właśnie takie psychofagi.
Jesteś na etapie ucieczki z toksycznego związku i to najlepsza drogą.
Rzuć "okiem" na te blogi i odezwij się.

Ile masz lat?

Pozdrawiam i ściskam Cię wirtualnie smile

mam 28 lat
napewno jak poczytam to dam znać
dziękuje i również pozdrawiam smile

Jesteś 10 lat od mnie młodsza smile
Jeszcze wszystko przed Tobą.
W sumie to powinnaś się cieszyć, że stało się to teraz a nie za 10 lat, bo wtedy na pewno była byś "wrakiem" człowieka.
Pomyś. Jesli Twój mąż w tak krótkim czasie spowodował, że Twoja samoocena spadła, bo nie wierzysz, że sobie poradzisz, że boisz się samotności, to co było by za naście lat?
Jesteś młoda i życie dało Ci szanse na normalne życie, z normalnym partnerem a nie jakąś amebom, pasożytem.

Ostatnio edytowany przez Diament74 (2013-05-03 21:48:09)


Dałam swojemu czasowi czas i teraz jestem szczęśliwa smile smile smile smile smile smile smile smile smile smile smile smile smile smile smile smile smile smile smile

Offline

 

#448 2013-05-03 21:51:18

Asiula
Na razie czysta sympatia
Zarejestrowany: 2010-11-16
Posty: 22

Re: Rozwód. Rozstanie.

Diament74 napisał:

Jesteś 10 lat od mnie młodsza smile
Jeszcze wszystko przed Tobą.
W sumie to powinnaś się cieszyć, że stało się to teraz a nie za 10 lat, bo wtedy na pewno była byś "wrakiem" człowieka.
Pomyś. Jesli Twój mąż w tak krótkim czasie spowodował, że Twoja samoocena spadła, bo nie wierzysz, że sobie poradzisz, że boisz się samotności, to co było by za naście lat?
Jesteś młoda i życie dało Ci szanse na normalne życie, z normalnym partnerem a nie jakąś amebom, pasożytem.

Ja wiem, masz rację w 100% tylko to jest takie świeże a ja naprawde nie mam z kim pogadać, rodzice za granicą, siostra ma swoją rodzinę i nie chce jej zawracać głowy, chociaż wiem, że nie miałaby nic przeciwko

będę już uciekać, poczytam te blogi i na dniach się odezwę
jeszcze raz dziękuje

Ostatnio edytowany przez Asiula (2013-05-03 21:59:22)

Offline

 

#449 2013-05-03 22:03:42

Diament74
Tajemnicza Lady
Wiek: 40
Zarejestrowany: 2013-04-10
Posty: 96

Re: Rozwód. Rozstanie.

Asiula napisał:

Diament74 napisał:

Jesteś 10 lat od mnie młodsza smile
Jeszcze wszystko przed Tobą.
W sumie to powinnaś się cieszyć, że stało się to teraz a nie za 10 lat, bo wtedy na pewno była byś "wrakiem" człowieka.
Pomyś. Jesli Twój mąż w tak krótkim czasie spowodował, że Twoja samoocena spadła, bo nie wierzysz, że sobie poradzisz, że boisz się samotności, to co było by za naście lat?
Jesteś młoda i życie dało Ci szanse na normalne życie, z normalnym partnerem a nie jakąś amebom, pasożytem.

Ja wiem, masz rację w 100% tylko to jest takie świeże a ja naprawde nie mam z kim pogadać, rodzice za granicą, siostra ma swoją rodzinę i nie chce jej zawracać głowy, chociaż wiem, że nie miałaby nic przeciwko

Jesli masz dobry kontakt z siostrą, to porozmawiaj z nią, bo wsparcie rodziny jest również bardzo ważne w całym Tym procesie.
Czy wstydzisz się tego, że się rozwodzisz?
Czy są jakieś inne przyczyny rozwodu?
Zapisz się na terapię psychologiczną, to bardzo pomaga. Znajdź terapię grupową dla osób "uciekających" z toksycznych związków.
Wiem, że jest Ci trudno, bo samej przez lata trudno było mi uciec z tego związku a sprawa rozwodowa nie była łatwa, bo bmąż powołał licznych świadków, podczas gdy ja miałam tylko 3 z czego jeden to kochanka exa. Sprawa wydawała się przegrana ale ja wygrałam z orzeczeniem winy bmęża i ograniczeniem praw rodzicielskich do Córki.

Asiula nie możesz teraz bać się samotności, teraz jest czas na poukładania sobie tego wszystkiego w głowie, tak aby nie wpaść w kolejny toksyczny związek.
Ja mimo iż jestem (nieskromnie to za brzmi smile) bardzo atrakcyjną kobietą: młoda, wykształconą, wysportowaną, z pasjami z prawie "odchowanym" dzieckiem etc. a mimo to nie mam i nie szukam nowego partnera, bo chcę odpocząć od tego wszystkiego - a może wydaje mi się tylko, że jestem bardzoo atrakcyjna smile
Zajmij się teraz soba smile Zrób to o czym zawsze marzyłaś, wyjdź do ludzi na spacer do kina, wtedy nie będziesz samotna.

Poczytaj te blogi i daj znać.
Ja znikam, bo jutro ma z rana jogę i muszę połozyć się wcześniej spać a przed snem chciałam się jeszcze trochę pouczyć hiszpańskiego, bo mam zaległości.

Pozdrawiam serdecznie

Ostatnio edytowany przez Diament74 (2013-05-03 22:12:37)


Dałam swojemu czasowi czas i teraz jestem szczęśliwa smile smile smile smile smile smile smile smile smile smile smile smile smile smile smile smile smile smile smile

Offline

 

#450 2013-05-03 22:15:09

kasialook
Zaglądam tu coraz częściej
Wiek: 40
Zarejestrowany: 2013-04-12
Posty: 14

Re: Rozwód. Rozstanie.

Diament74 napisał:

Asiula napisał:

Diament74 napisał:

A co cię "boli"?
Co nie daje Ci spokoju?
Czym spowodowany jest ten stan?
Napisz coś konkretnie, to zastanowimy się jak temu zaradzić.
Pozdrawiam

Boli... wszystko...
znaliśmy się rok po czym wzięliśmy ślub (w lipcu byłoby 3 lata po ślubie)
odchodziłam od niego już trzy razy, ponieważ wyżywał się nade mną psychicznie i fizycznie, niby powinnam się cieszyć że wydostałam się z tego związku, ale tak nie jest...

Asiula uwierz mi, że jeśli on znęcał się nad Tobą psychicznie i fizycznie, to miałaś dużoooo szczęścia, że już z nim nie jesteś.
Ja na fizyczne znęcanie nigdy bym nie pozwoliła. Mój bmąż 2 razy próbował podnieść na mnie rękę. Po tym drugim razie powiedziałam mu, że jeśli spróbuje jeszcze raz to pożałuje. Niestety zaczęło się znęcanie psychiczne, które trudne jest do udowodnienia, zwłaszcza jeśli się mieszkało z jego matką i ciotką. To był horror do którego nie chcę wracać.

Asiula miałaś dużo szczęścia - naprawdę, bo Twój horror trwał ile? 3 lata? U mnie trwało to w sumie 17 lat.

Masz dzieci?

Asiula!
Wiem co czujesz, ja też jestem w takiej sytuacji, ale z podobnym stażem jak Diament , odważyłam się to zrobić po19 latach małżeństwa.
Ofiarę znęcania się psychicznego można przyrównać do osoby żyjącej z alkoholikiem , czyli współuzależnionej.

NIby wiesz , że coś jest nie tak , ale godzisz się na to , gdyż brak ci wiary w siebie, bo skoro żyjesz z osobą która wmawia ci przez całe życie, że bez niej jesteś nikim, bez niej sobie nie poradzisz, nikt ci nie pomoże i nie zrozumie tak jak on, wszyscy naokoło są źli ,łącznie z twoją  najbliższą rodziną itd...itp... nie masz kontaktu z nikim , tylko czas spędzasz ze nim, gdyż on najlepiej wie co dla ciebie jest DOBRE!!!
Starasz się, jesteś dobrą matką, żoną, perfekcyjną Panią domu, pracujesz zawodowo, po pracy wykonujesz wszystko co do ciebie należy,w tym czasie on po pracy odpoczywa ( bo przecież jest zmęczony bo był w pracy) w żadnym wypadku nie masz prawa się poskarżyć że coś jest nie tak, że padasz na twarz ze zmęczenia, że nie pomaga ci w tym czy w tamtym , nie możesz wypowiedzieć słowa NIe!!!, bo wtedy dopiero dowiadujesz się o sobie prawdy kim jesteś, gdzie jest twoje miejsce, dzięki  komu masz na waciki, kim jest twoja rodzina, że wszystko robisz źle,  a w ogóle to nic nie robisz...
Trwa to wiele lat... zaczynasz w te wszystkie słowa wierzyć, przed wszystkimi poza domem udajesz że wszystko jest ok, tymczasem chorujesz, dopadają cię dziwne choroby , bóle mięśni, karku  ( tam najszybciej kumuluje się stres) , ogólne osłabienie, a pomimo to nie możesz się poddać chorobie, gdyż trzeba trwać w tym kieracie...

Na to wszystko patrzy twoje dziecko, w tym wypadku moja córka, widzi matkę która jest nieszczęśliwa, przemęczona , zestresowana, ,wrażliwa, ciepła,  empatyczna, zaradna, dość atrakcyjna na zewnątrz, ale niestety wewnątrz wrak człowieka i bez absolutnej wiary w siebie, a obok ojciec całe życie leżący na kanapie, nieogolony, zaniedbany, chamski, wulgarny, wyśmiewający się ze wszystkich,znający się na wszystkim czyli na niczym, dumny ze swojej żonki przed kolegami, bo ładna żona to prestiż wśród kolegów ( wiele razy to słyszałam) ...
I tak oto Asiula straciłam 19 lat swojego życia na dbanie o męża , nie o siebie, nie dostając nic w zamian, nawet kwiatka od chama nie dostałam przez całe życie, ani żadne go prezentu...bo przecież mogę sobie kupić sama,
aż w końcu coś we mnie pękło...teraz mam żal do siebie że za późno, że moja córka nie ma prawidłowego wzorca rodziny i może mieć przez to problemy w budowaniu swojego związku...że byłam za słaba psychicznie,

Dlatego kobieto opamiętaj się!!!!!! nie zrób takiego błędu jak ja,i nie tkwij w tym jeśli uważasz że twój związek jest chory, uciekaj póki jeszcze czas...jeśli on znęca się nad tobą psychicznie uwierz mi nie przestanie, on dopiero się rozkręca...dalej będzie tylko gorzej...

Moja druga sprawa za miesiąc , ale niestety dalej te poczucie winy, dalej syndrom osoby współuzależnionej, są momenty kiedy wiem że robię dobrze, ale za chwilę znowu się nakręcam i zaczynam myśleć nad tym co tracę ( no właśnie co??? ) ale mam też przebłyski i myślę co zyskam???

Wiem , że jeszcze u mnie daleka droga do tej równowagi. Czas podobno leczy rany, a na razie wchodzę na to forum i ładuję akumulatorki , czerpię siłę z tych wpisów,Diament, Kazarka, Sterniczka i inni wspierają jak tylko się da. Dziękuję Wam za to, jest to bardzo ważne.

Pozdrawiam smile smile smile

Ostatnio edytowany przez kasialook (2013-05-03 22:58:48)

Offline

 

#451 2013-05-03 22:32:53

bags
Net-facet
Wiek: 32
Zarejestrowany: 2012-06-06
Posty: 4044

Re: Rozwód. Rozstanie.

Asiula napisał:

Diament74 napisał:

A co cię "boli"?
Co nie daje Ci spokoju?
Czym spowodowany jest ten stan?
Napisz coś konkretnie, to zastanowimy się jak temu zaradzić.
Pozdrawiam

Boli... wszystko...
znaliśmy się rok po czym wzięliśmy ślub (w lipcu byłoby 3 lata po ślubie)
odchodziłam od niego już trzy razy, ponieważ wyżywał się nade mną psychicznie i fizycznie, niby powinnam się cieszyć że wydostałam się z tego związku, ale tak nie jest...

Witaj Asiula

Mialabys 3 lata stazu malzenskiego i rok zwiazkowego... szmat czasu.
Ja sie moge przyrownac jedynie czasowo do Ciebie - 2 lata zwiazku, 9 m-cy malzenstwa i ponad rok separacji. Trafilem - prawie - tak jak Ty na psychofaga szantazyste w spodnicy i bys nie czula sie pokrzywdzona, to powiem Ci, ze mialem ich w swoim zwiazku 2 - zona i tesciowa. Sciemy nie pisze, bo Diament74 mnie zna od poczatku mojego "stazu" tu na forum i katorgi jaka przeszedlem, chcac ratowac swoj zwiazek. Pomylka zycia, ktora mi dala tylko wiecej doswiadczenia i wiedzy w tej psychofagowej materii.
Moge powiedziec, ze swoja malzenska przygode zaczynalem w Twoim wieku... dochodzilem do siebie - i jeszcze sie "skladam" - rok. Kiedy Ty chcesz to zrobic???

"15 lat w klamstwie..." autorstwa Niekochanej72 jesli dobrze pamietam nie tyle otwiera co wybalusza oczy na ten problem.

Podpisuje sie pod tym Co mowia tu Dziewczyny rekoma i nogami, bys bez chwili zwatpienia brala nogi za pas i uciekala jak najdalej. Nogami do przodu.


Mogę być w każdym miejscu na świecie, ale fragment mnie zawsze będzie jezdził opustoszałą autostradą zwaną życiem, sprawdzajac w tylnym lusterku, jak rozmywają się na horyzoncie miejsca i ludzie, których poznałem.

Offline

 

#452 2013-05-03 23:04:38

Kazarka
Dobry Duszek Forum
Zarejestrowany: 2013-02-07
Posty: 139

Re: Rozwód. Rozstanie.

Dobry wieczór wszystkim,
Asiula, witaj w naszym gronie. Twoja sytuacja na pewno nie jest łatwa, ale musisz uzbroić się w cierpliwość. Dobrze by było gdybyś poszukała wsparcia. Ja po rozstaniu też zamknęłam się w sobie, bardzo się wstydziłam, co nie wyszło mi na dobre. Psycholog to dobre rozwiązanie, warto skorzystać. Jak piszą dziewczyny, dobrze, że nie tkwisz już w tym związku, bo na pewno za kilka lat miałabyś cięższy bagaż cierpień... Jesteś młoda, silna i jeszcze ułożysz sobie życie. Wiele z nas tutaj jeszcze się zbiera, często wpada w dołki, ale jesteśmy po to, by sobie pomagać.

Offline

 

#453 2013-05-04 00:53:25

Inga 35
Wkręcam się coraz bardziej
Wiek: 35
Zarejestrowany: 2013-04-24
Posty: 32

Re: Rozwód. Rozstanie.

Kasiolek ja podałbym syna i szwagierkę z jej mężem, którzy mnie wspierają.Martwi mnie tylko to że mąż będzie robił ze mnie wariatkę bo chodzę do psychologa, a on lubi bardzo manipulować ludźmi i boję się że sąd nabierze sie na te jego gierki.Teraz zgrywa dobrego tatusia bo zabrał młodszą córkę do miasta na festyn, a poza tym remontuje dom gdzie przez 15 lat nic mu sie nie chciało robić. Zaczyna być widoczny że niby troskliwy tatuś a ja wredna żmija jak to zawsze określa chce mu robić na złość. Czy sady teraz inaczej patrzą na policjantów bo tyle sie słyszy o przemocy z nimi.mój mąż był zawsze opanowany i nigdy mnie nie uderzył ale za to dobrze potrafi manipulować i uderzyć we mnie psychiczne gdzie od razu czuje sie nikim.Dzisiejszy dzień był kolejnym kryzysem gdzie miałam doła i myślałam żeby to wszystko zakończyć bo nie mam już siły patrzeć jak przechodzi koło mnie obojętnie,jak można aż tak sie zmnienić.

Offline

 

#454 2013-05-04 08:29:22

kasialook
Zaglądam tu coraz częściej
Wiek: 40
Zarejestrowany: 2013-04-12
Posty: 14

Re: Rozwód. Rozstanie.

Inga 35 napisał:

Kasiolek ja podałbym syna i szwagierkę z jej mężem, którzy mnie wspierają.Martwi mnie tylko to że mąż będzie robił ze mnie wariatkę bo chodzę do psychologa, a on lubi bardzo manipulować ludźmi i boję się że sąd nabierze sie na te jego gierki.Teraz zgrywa dobrego tatusia bo zabrał młodszą córkę do miasta na festyn, a poza tym remontuje dom gdzie przez 15 lat nic mu sie nie chciało robić. Zaczyna być widoczny że niby troskliwy tatuś a ja wredna żmija jak to zawsze określa chce mu robić na złość. Czy sady teraz inaczej patrzą na policjantów bo tyle sie słyszy o przemocy z nimi.mój mąż był zawsze opanowany i nigdy mnie nie uderzył ale za to dobrze potrafi manipulować i uderzyć we mnie psychiczne gdzie od razu czuje sie nikim.Dzisiejszy dzień był kolejnym kryzysem gdzie miałam doła i myślałam żeby to wszystko zakończyć bo nie mam już siły patrzeć jak przechodzi koło mnie obojętnie,jak można aż tak sie zmnienić.

Inga!
rozumiem dokładnie co przeżywasz, przechodziłam to samo, mój mąż jest mistrzem manipulacji, udało mu się nawet przez któtką chwilę może przez 2lub 3 tygodnie, tak zmanipulować moją córką ( która sama dawno namawiała mnie do zmian w moim życiu) , zastosował szantaż emocjonalny, że tatuś teraz taki biedny, zostanie bez domu i rodziny, że on teraz zadba o nią, dzięki niemu będzie mogła się uczyć, że komenda obiecała mu w tej sytuacji nowe piękne mieszkanie na pięknym osiedlu, powiedział jej nawet że pięknie wygląda i jest piękna mądrą dziewczyną ( nigdy jej tego nie mówił) , no i niestety moja córka dała się na to nabrać.Powiedziała mi , że musi teraz zaopiekować się tatą, gdyż on sobie może cośc zrobić złego!
Uwierz, serce mi krwawiło ale wiedziałam, że muszę to przeczekać i to jest tylko chwilowe. Tak też się stało. Jego manipulacja przyniosła odwrotny skutek, jej niechęć do ojca tylko się pogłębiła.

Jeśli chodzi o sprawy remontowe, to też wziął się do roboty, nawet przykręcił próg przy drzwiach, który od 4 lat leżał luźno smile

Myślę, że my żony policjantów mamy o wiele gorzej, bo nie mamy do kogo się zwrócić po pomoc, ja jak zadzwoniłam na policję to przyjechało czterech byków, ale tylko po to aby mnie zastraszyć, a po całej interwencji mąż wyszedł z nimi spisać notatkę z tego zdarzenia. Do tego wstyd przed rodziną, bo o tym co się działo w domu nie mówiłam nikomu, a on mistrz manipulacji umiał dobrze grać.
A ich zachowania są wyuczone: zastraszania, manipulacja, to techniki , które są dla nich codziennością.

A co do kryzysów, to wracają jak bumerang, wahania nastrojów w tej sytuacji to chleb powszedni.

Trzymaj się ciepło smile smile

Ostatnio edytowany przez kasialook (2013-05-04 08:36:25)

Offline

 

#455 2013-05-04 13:57:05

Diament74
Tajemnicza Lady
Wiek: 40
Zarejestrowany: 2013-04-10
Posty: 96

Re: Rozwód. Rozstanie.

kasialook napisał:

Diament74 napisał:

Asiula napisał:

Boli... wszystko...
znaliśmy się rok po czym wzięliśmy ślub (w lipcu byłoby 3 lata po ślubie)
odchodziłam od niego już trzy razy, ponieważ wyżywał się nade mną psychicznie i fizycznie, niby powinnam się cieszyć że wydostałam się z tego związku, ale tak nie jest...

Asiula uwierz mi, że jeśli on znęcał się nad Tobą psychicznie i fizycznie, to miałaś dużoooo szczęścia, że już z nim nie jesteś.
Ja na fizyczne znęcanie nigdy bym nie pozwoliła. Mój bmąż 2 razy próbował podnieść na mnie rękę. Po tym drugim razie powiedziałam mu, że jeśli spróbuje jeszcze raz to pożałuje. Niestety zaczęło się znęcanie psychiczne, które trudne jest do udowodnienia, zwłaszcza jeśli się mieszkało z jego matką i ciotką. To był horror do którego nie chcę wracać.

Asiula miałaś dużo szczęścia - naprawdę, bo Twój horror trwał ile? 3 lata? U mnie trwało to w sumie 17 lat.

Masz dzieci?

Asiula!
Wiem co czujesz, ja też jestem w takiej sytuacji, ale z podobnym stażem jak Diament , odważyłam się to zrobić po19 latach małżeństwa.
Ofiarę znęcania się psychicznego można przyrównać do osoby żyjącej z alkoholikiem , czyli współuzależnionej.

NIby wiesz , że coś jest nie tak , ale godzisz się na to , gdyż brak ci wiary w siebie, bo skoro żyjesz z osobą która wmawia ci przez całe życie, że bez niej jesteś nikim, bez niej sobie nie poradzisz, nikt ci nie pomoże i nie zrozumie tak jak on, wszyscy naokoło są źli ,łącznie z twoją  najbliższą rodziną itd...itp... nie masz kontaktu z nikim , tylko czas spędzasz ze nim, gdyż on najlepiej wie co dla ciebie jest DOBRE!!!
Starasz się, jesteś dobrą matką, żoną, perfekcyjną Panią domu, pracujesz zawodowo, po pracy wykonujesz wszystko co do ciebie należy,w tym czasie on po pracy odpoczywa ( bo przecież jest zmęczony bo był w pracy) w żadnym wypadku nie masz prawa się poskarżyć że coś jest nie tak, że padasz na twarz ze zmęczenia, że nie pomaga ci w tym czy w tamtym , nie możesz wypowiedzieć słowa NIe!!!, bo wtedy dopiero dowiadujesz się o sobie prawdy kim jesteś, gdzie jest twoje miejsce, dzięki  komu masz na waciki, kim jest twoja rodzina, że wszystko robisz źle,  a w ogóle to nic nie robisz...
Trwa to wiele lat... zaczynasz w te wszystkie słowa wierzyć, przed wszystkimi poza domem udajesz że wszystko jest ok, tymczasem chorujesz, dopadają cię dziwne choroby , bóle mięśni, karku  ( tam najszybciej kumuluje się stres) , ogólne osłabienie, a pomimo to nie możesz się poddać chorobie, gdyż trzeba trwać w tym kieracie...

Na to wszystko patrzy twoje dziecko, w tym wypadku moja córka, widzi matkę która jest nieszczęśliwa, przemęczona , zestresowana, ,wrażliwa, ciepła,  empatyczna, zaradna, dość atrakcyjna na zewnątrz, ale niestety wewnątrz wrak człowieka i bez absolutnej wiary w siebie, a obok ojciec całe życie leżący na kanapie, nieogolony, zaniedbany, chamski, wulgarny, wyśmiewający się ze wszystkich,znający się na wszystkim czyli na niczym, dumny ze swojej żonki przed kolegami, bo ładna żona to prestiż wśród kolegów ( wiele razy to słyszałam) ...
I tak oto Asiula straciłam 19 lat swojego życia na dbanie o męża , nie o siebie, nie dostając nic w zamian, nawet kwiatka od chama nie dostałam przez całe życie, ani żadne go prezentu...bo przecież mogę sobie kupić sama,
aż w końcu coś we mnie pękło...teraz mam żal do siebie że za późno, że moja córka nie ma prawidłowego wzorca rodziny i może mieć przez to problemy w budowaniu swojego związku...że byłam za słaba psychicznie,

Dlatego kobieto opamiętaj się!!!!!! nie zrób takiego błędu jak ja,i nie tkwij w tym jeśli uważasz że twój związek jest chory, uciekaj póki jeszcze czas...jeśli on znęca się nad tobą psychicznie uwierz mi nie przestanie, on dopiero się rozkręca...dalej będzie tylko gorzej...

Moja druga sprawa za miesiąc , ale niestety dalej te poczucie winy, dalej syndrom osoby współuzależnionej, są momenty kiedy wiem że robię dobrze, ale za chwilę znowu się nakręcam i zaczynam myśleć nad tym co tracę ( no właśnie co??? ) ale mam też przebłyski i myślę co zyskam???

Wiem , że jeszcze u mnie daleka droga do tej równowagi. Czas podobno leczy rany, a na razie wchodzę na to forum i ładuję akumulatorki , czerpię siłę z tych wpisów,Diament, Kazarka, Sterniczka i inni wspierają jak tylko się da. Dziękuję Wam za to, jest to bardzo ważne.

Pozdrawiam smile smile smile

Kasialook lepiej nie mogłaś opisać co przeżyłaś Ty, ja czy inne osoby z podobnymi psychofagami jak Twój mąż czy mój bmąż, bo oni wszyscy podobnie się zachowują i stosują te same metody manipulacji, doprowadzając swoje ofiary do szaleństwa, tudzież totalnego współuzależnienia, z którego wychodzi się latami sad
Jesteś mądrą, nawet bardzo bardzooo mądrą kobietą i dasz sobie radę. Ja nie potrafiłam nigdy dobrze wyrazić, jaką krzywdę robił mi mój bmąż i jego rodzina a teraz już nie muszę do tego na szczęście wracać, bo nic mnie z nimi już nie łączy smile smile smile

Tych manipulacji męża nie bój się, bo Sądy nie są głupie i nie jedno widzieli i słyszeli a takie nagłe "poprawy" to standardowe zagrywki, tego typu osobników. Do sprawy rozwodowej podchodz tak, że co będzie to będzie i tyle. Wasze zachowanie w Sądzie jest bacznie obserwowane i oceniane przez Sądy, więc zachowaj "klasę" pokaż, że jesteś dumną kobietą nawet w obliczu perfidnych kłamstw i pomówień jakie usłyszysz w sądzie. Ja tak uczyniłam i wygrałam smile

Co do interwencji policjantów, to niestety ale ja na własnej skórze przekonałam się, że oni zawsze trzymają stronę faceta, to taka solidarność męska. Niewątpliwie żony policjantów mają w tej sytuacji "przechlapane" bo do tego dochodzi solidarność koleżeńska ale na to są też sposoby.

Jeśli chodzi o wspomniane współuzależnienie od partnera, to jeśli nie dajemy rady, trzeba iść do psychologa czy na terapię grupową, bo to jest poważne zaburzenie naszej psychiki. Niby wiemy, że to źli ludzie a jednak coś tam nas ciągnie do nich?
To siedzi gdzieś tam głęboko w głowie ... pomyśleć ofiara przemocy tęski za swoim oprawcą, katem sad
Właściwie jakie uczucia Wam towarzyszą, oprócz oczywiście lęku przed przyszłością i samotnością?

A Kasialook nie żałuj nigdy tych "straconych" lat. Myślę, że podobnie jak ja próbowałaś żyć ze swoim mężem, prawdopodobnie myślałaś, że się zmieni.... Popatrz na forum, jest wiele kobiet, które po osiagnięciu pewnego wieku, po "odchowaniu" dzieci, zaczynają patrzeć na życie perspektywistycznie, z pewnym dystansem. Zaczynamy dostrzegać "chore" nieprawidłowości w naszych związkach i właśnie z obawy przed samotnością (w której notabene jesteśmy z psychofagmi cały czas), zaczynamy szukać zmian. I to bardzo dobrze, bo jaka przyszłość czekała by nas z takimi psychofagmi jak Twój mąż czy mój bmąż, czy mogła byś liczyć na pomoc swojego męża w razie Twojej choroby?

Trudne jest wychodzenie z toksycznego związku, dlatego z niego nie można wychodzić, tylko uciekać ile sił w nogach, tak jak określiła to Maja na swoim blogu i książce "Moje dwie głowy".

Ja już jestem na etapie przyzwyczajania się, że moja Córka spędza czas z nową "rodziną" bmęża. Wychodzę z założenia, że przynajmniej moja Córka ma okazję spędzić czas ze swoim ojcem, zobaczyć jak mieszka i takie tam.
Najfajniejsze jest to, że  podczas sprawy rozwodowej zarzucano mi, że łamię wolę dziecka ( to był jeden z podstawowych argumentów do próby ograniczenia mi praw rodzicielskich ), podczas gdy mój bmąż robi to nagminnie. Córka podczas wysłuchania przez Sąd powiedziała, że chce spotykać się z ojcem ale nie w jego miejscu zamieszkania, tylko u jego matki a mimo to i tak postawił na swoim i prowadza Córkę do konkubiny i jej dziecka. Na szczęście mam bardzo mądrą Córkę, która "pogodziła się" z tym.  Po za tym dziecko ma teraz zupełnie inne spojrzenie na swojego ojca i sytuacji w jakiej się znalazł. Kolejny plus dla mnie smile

Pozdrawiam słonecznie z Wrocławia smile

Ostatnio edytowany przez Diament74 (2013-05-04 15:04:12)


Dałam swojemu czasowi czas i teraz jestem szczęśliwa smile smile smile smile smile smile smile smile smile smile smile smile smile smile smile smile smile smile smile

Offline

 

#456 2013-05-06 21:36:19

kasialook
Zaglądam tu coraz częściej
Wiek: 40
Zarejestrowany: 2013-04-12
Posty: 14

Re: Rozwód. Rozstanie.

Jeśli chodzi o wspomniane współuzależnienie od partnera, to jeśli nie dajemy rady, trzeba iść do psychologa czy na terapię grupową, bo to jest poważne zaburzenie naszej psychiki. Niby wiemy, że to źli ludzie a jednak coś tam nas ciągnie do nich?
To siedzi gdzieś tam głęboko w głowie ... pomyśleć ofiara przemocy tęski za swoim oprawcą, katem sad
Właściwie jakie uczucia Wam towarzyszą, oprócz oczywiście lęku przed przyszłością i samotnością?

A Kasialook nie żałuj nigdy tych "straconych" lat. Myślę, że podobnie jak ja próbowałaś żyć ze swoim mężem, prawdopodobnie myślałaś, że się zmieni.... Popatrz na forum, jest wiele kobiet, które po osiagnięciu pewnego wieku, po "odchowaniu" dzieci, zaczynają patrzeć na życie perspektywistycznie, z pewnym dystansem. Zaczynamy dostrzegać "chore" nieprawidłowości w naszych związkach i właśnie z obawy przed samotnością (w której notabene jesteśmy z psychofagmi cały czas), zaczynamy szukać zmian. I to bardzo dobrze, bo jaka przyszłość czekała by nas z takimi psychofagmi jak Twój mąż czy mój bmąż, czy mogła byś liczyć na pomoc swojego męża w razie Twojej choroby?




Witajcie!

Diamencie, masz rację zgadzam się z każdym Twoim zdaniem.
Właśnie... wtedy kiedy dzieci już dorastają, zaczynają mieć swój świat, coraz częściej  przychodzą  chwile refleksji i zaczyna do nas docierać jaka jest rola nasza w  związku, czego nam brakuje, za czym tęsknimy, i skoro nie było tego przez tyle lat, to czy jest możliwe aby coś się zmieniło na lepsze???
Dociera do nas , że skoro my dajemy z siebie wszystko, a druga strona nic , to po co nam to, następuję bunt, chwila załamania i poczucie poniesionej porażki, że pomimo iż się starałyśmy z całych sił, nie jesteśmy szczęśliwe i nic nie zapowiada się aby coś się w tym układzie zmieniło.
Do jakiej ostateczności zostałyśmy doprowadzone, że decydujemy się na całkowitą zmianę swojego dotychczasowego życia???!!!
Sama nie mogę w to uwierzyć nieraz , że to się dzieje naprawdę, że się odważyłam, bo myślałam o tym od kilku lat, ale nie wierzyłam , że to może nastąpić. A  wystarczyła tylko chwila całkowitego załamania i poczucie bezsilności , a potem jedna biała kartaka papieru, na niej tytuł : "Pozew o rozwód" i już...
Stało się...
Żeby jeszcze mieć chociaż  teraz więcej wiary w siebie , bo po tylu latach z psychofagiem o to trudno...

Dziś jest mi wyjątkowo ciężko pisać, gdyż godzinę temu mój psychofag do mnie zadzwonił .Odebrałam  i usłyszałam, że : " tak zadzwonił, jak kolega...chciałby porozmaiwać ze mną, bo mu się nudzi, chciałby wiedzieć jak się czuję, co porabiam,jak tam się czuje kot i pies,  z milutkim głosem, jakby nigdy nic...a kilka dni temu dręczył mnie sms-ami!!!"
I co powiesz Diamencie teraz ? wiesz co teraz myślą moje swie głowy ???
Znowu zaburzył mi mój spokój...

A jutro moja córcia pisze maturę, trzymajcie kciuki.

Pozdrawiam wszystkich .

Offline

 

 

Stopka forum

Powered by PunBB
© Copyright 2002–2005 Rickard Andersson

Mapa strony - Archiwum | Kontakt
© www.netkobiety.pl 2007-2013