chory psychopata - Netkobiety.pl

Witaj na Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone przez kobiety dla aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Porozmawiasz na takie tematy jak : miłość, związki, psychologia, edukacja, finanse, religia, zdrowie i uroda...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!

 

#39 2012-10-11 17:27:58

beateowski1958
Wkręcam się coraz bardziej
Zarejestrowany: 2012-09-24
Posty: 39

Re: chory psychopata

Potrafil byc tez sympatyczny,wzbudzajacy zaufanie,''inteligentny''- z biegiem lat coraz bardziej.Gdy go poznalam,nie byl taki,wrecz przeciwnie.Posiadal b.malo wiedzy i wiadomosci,w niektorych sytuacjach nie wiedzial jak sie zachowywac,jak reagowac.Po latach zaczela go interesowac historia,czytal b,duzo ksiazek z historii,ogladal rozne filmy o historii.Ostatnie 15 lat zaczal sie interesowac zagadnieniami paranolmalnymi,reinkarnacja,ufo,powstaniem swiata,''bogami'' i zyciem innych kultur......itd.Jego inteligencja przekroczyla nomalne wzorce inteligencji.Bylam zszokowana.Przebieglosc i czujnosc jego nie miala granic.Umial imponowac.Cieszyl sie powodzeniem u kobiet.W ostatnich latach jego ''magnetyczne''przyciaganie kobiet bylo jakby ''nadnaturalne''Pod koniec zeszlego roku widzialam jak prawie ''hipnotyzowal'' kobiety swoim spojrzeniem(podtrzymywal o wiele dluzej kontakt wzrokowy niz w normie)Widzialam jak swoim spojrzeniem zmuszal ,wplywal na nie,zeby go pozadali,cierpieli,zakochali sie.Byl bardzo pewny siebie,bardzo przebiegly.To bylo nie do uwierzenia,ze mu sie tak udaje.Gdy cos nie tak zrobil,kryl sie pod moim''plaszczem''.A gdy ja spostrzeglam,ze to ja mam byc jego''przykrywka'' dla jego niecnych celow,zaczelam sie bronic.I wtenczas on chowal sie pod ''plaszczem'' innych kobiet,udajac takiego niewinnego,dobrego,spokojnego,grzecznego.                 Odkylam jego''pdwojne'' zycie.Jego''ukryte''zycie to byly spacery,oszukiwanie mnie-ze tak czesto robi nadgodziny,uciekanie z domu na 1,2 godz.,siedzenie w ubikacji,jechanie na grzyby itd.Jego''wyprawy''na polowanie''obiektow''-kobiet,bylo dla mnie szokiem,ze to jest prawda,ze tyle lat a ja nie wiedzialam.Mowil tez-Ja bylem taki zawsze.Stworzyli mnie jak maszyne do pracy i seksu.,bez uczuc...-                                       Umial mi tez imponowac.Umial jak chcial ladnie malowac,umial pisac wierszyki,ktorymi mnie oszukiwal,ze kocha mnie i dzieci.A za jakis czas zrobil cos,zeby mnie zdolowac lodowato,zimno.Nieraz wygladal jakby bardzo cierpial,gryzl sie sam w sobie jak mu cos nie tak poszlo,ale za krotki czas zaraz zapominal,i robil cos zeby sie zabawic,zapomniec.Umial wykonywac rozne rzeczy.Wsparcie innych i pochwalenie jego w tym co robi bylo dla niego bardzo wazne.Wzbudzal zaufanie innych ludzi do siebie,wiedzial dobrze jak to robic,potrafil manipulowac nimi w rozny sposob,zeby tylko dojsc do celu.Chcial byc wszedzie ''najlepszy''.Gdy mu sie cos nie udalo byl prawie ''chory''.Godzinami przemyslal jak dojsc do perfekcji,jak oszukac,jak manipulowac,jak przekonac(obojetnie czy w pracy,w domu,w ogrodzie,u sasiadow,w rodzinie)zeby mu uwierzyli,zeby doszedl do tylko znanego mu celu.Przekraczal wszelkie normy zachowywania.,zeby tylko osiagnac swoje.Umial''dolowac''jak chcial.Przemoc psychiczna,fizyczna(do dzieci),brak milosci, prawdziwego uczucia,rozmow i zrozumienia.Ja nadrabialam to,kochalam dzieci ponad wszystko.Wtenczas jeszcze nie zdawalam sobie sprawy,ze to jest przemoc psychiczna...,''walczylam''z nim.(na ten temat wypowiem sie potem).                 Nie wolno tak traktowac czlowieka,nie wolno pomiatac,ponizac,znecac sie psychicznie tak jak on to robil.Jak mu probowalam to wyjasnic,on tego w ogole nie rozumial,jakby w ogole uczuc nie mial.Przed innymi ludzmi jak chcial umial sie wypowiedziec,wie co i kiedy mowic.Albo wplywa na innych ludzi swoim wygladem,ze taki biedny,niewinny,ze on przeciez nic zlego nikomu by nie mogl zrobic.I taki zarazem dobry.Ja zas sponiewierana,zdolowana przez niego,gubilam sie i denerwowalam.Bylam tez nieraz stlumiona szokiem,wstydem przez jego zachowanie i gadanie.Stosowal czesto do swoich ofiar(nie tylko do mnie)przemoc psychiczna.On jest psychopata/narcyzem.Slyszalam,ze takiemu jak on,nigdy ale to nigdy nie wolno ukazac slabosci charakteru(agresji tez nie bo odda)-''Slabosc nakreca go i podnieca do niszczenia swojej ofiary''-.On jest katem.                  Nieraz mialam wyrzuty sumienia za niego,ze to moze ja bylam tego winna,moze ja nie za dobrze postepowalam.Ale teraz juz wiem,ze nie powwinam sie winic za jego zachowanie i zimnosc uczuc.On ma wlasne ,swoje zasady zycia.Nie wiadomo co bym robila on by sie i tak nie zmienil.To''jego'' postepowanie do dzieci i do mnie,doprowadzalo do tego,ze zaczelam dzieci i siebie bronic.Czulam,ze z nim jest cos nie tak.Jakos ufalam jego matce i jego siostrze.-przeciez to kobiety.Bylam naiwna.Nigdy by mi tego nie powiedzieli,chociaz tesciowa przy ostatnim spotkaniu,przyznala sie do bledu,nie zdawala sobie moze przedtem sprawy,ze on sie tak rozchoruje.Ale jego najstarsza siosta ,jak juz wiedziala calkowicie,ze on jest chory to wszystko robila,zeby to nie wyszlo,za wszelka cene kryla go i klamala innych.Ma dar przekonywania ludzi(tak jak on),i dlugie lata-manipulowala mna,umiala tak podejsc,ze jej wierzylam.         Zaspakajal swoja psychopatyczna zadze wladzy.Mowil do innych oszczerstwa na mnie,szykanowal mnie.Byl''brutalny'',bez uczuc,zimny jak lod .Mowil,ze to ja jestem wszystkiego winna,zburzylam mu swiat..,ze on przeze mnie cierpi,chociaz to on mnie wykanczal.   Potrafil byc do kobiet czarujacy.Przekonywal o swej dobroci,checi niesienia pomocy,wsparciu-zeby ich do siebie przekonac.Wywieral korzystne wrazenie na sluchaczach,mnie -jego ofiare przedstawial jako winowajce.Mowil o moim niemoralnym zachowaniu sie tak przekonywujaco,ze on taki dobry,wspanialy dla mnie-ze ludzie mu wierzyli. Byl bezwzgledny,bez wyrzutow sumienia.    -Ty wiesz,ze ja umiem ludzi przekonywac,nimi manipulowac.Ja mam taka sile w sobie,energie.Ty mozesz gadac co chcesz i tak ci nikt nie uwierzy...-mowil.Umial bardzo dlugo obmysliwac plan zemsty,czy jak wyjsc z opresji,jak mu cos nie wyszlo co planowal.Byl jak cwany lis.Podchodzil z kazdej strony,zeby dojsc do celu.To co osiagnal-to cudzym kosztem,wykorzystywaniem,ponizaniem innych.Podstepem naklanial mnie do robienia na jego korzysc.Bylam naiwna.Nie wiedzialam,ze czlowiek moze byc tak dwulicowy,zimny.Dawalam mu sie nabierac.Moja intuicja podpowiadala mi nieraz,ze cos jest nie tak,ale nie chcialo mi sie wierzyc,ze on dzieci i mnie wykorzystuje,nigdy bym przedtem tak nie pomyslala.Manipulowal mna.Mowil,ze to jemu inni robia krzywde,wykorzystuja go,ponizaja.Umial mnie czesto przekonac,ze to on jest ofiara.Ale tez w koncu zaczelam otwierac oczy,ze cos jest w tym nie tak,ze on przesadza,gdy sie tak skarzy.Az w koncu zobaczylam,ze to on robi ze mnie i z innych ofiary.Byl jak kameleon,w zaleznosci co chcial osiagnac,do czego dazyl -zmienial swoje oblicze.Oczywiscie,ze wplywalo to na moja psychike(ja mialam uczucia),oslabial mnie,moja tozsamosc..Nie zdawalam sobie z tego latami sprawy..Niszczyl moja godnosc i wartosc czlowieka.Uswiadomilam sobie,ze dzieci i ja mielismy tylko wartosc wtedy,gdy potrzebowal nas do realizacji jemu sluzacych celow.

Offline

 

#40 2012-10-12 12:00:38

trudnodarmo
Słodka Czarodziejka
Zarejestrowany: 2012-03-11
Posty: 170

Re: chory psychopata

Beateowski1958,

jak piszesz o jego nadzwyczajnej inteligencji i zdolnościach manipulacyjnych to dziwię się naprawdę, że taka kobieta jak Ty nie dostrzega, że on mógł Tobie bardzo zaszkodzić w sposób, którego nawet nie dostrzegasz i którego zrozumieć nie można.

Tym bardziej, że pisałaś, że on potrafił nawet inne osoby pchnąć do samobójstwa przy użyciu swoich mocy.

Wiem, że jesteś silna, ale pomyśl - jeśli on kogoś innego potrafił pchnąć do samobójstwa to Tobie również mógł niesamowicie zaszkodzić, a Ty możesz nawet zupełnie nie zdawać sobie z tego sprawy, bo z tego co piszesz on jest wyjątkowym manipulantem.

Na Twoim miejscu szorowałabym do lekarza i opowiedziała o tym człowieku, o tym, jaki to rodzaj człowieka i żeby lekarz pomógł Ci obronić się przed jego mocami, bo chociaż już jesteście rozwiedzeni, to on nadal może mieć na Ciebie bardzo duży i bardzo zły wpływ.

Idź koniecznie do lekarza. Lekarze czasami w takich sytuacjach mogą przepisać lekarstwa, żeby on nie miał na Ciebie już tak bardzo złego wpływu. Jeśli lekarz przepisze Ci lekarstwa to koniecznie je bierz.

Trzymam kciuki za Ciebie:-) wierzę, też że lekarz pomoże Ci uwolnić się od myśli o tym człowieku i odbierze temu człowiekowi moc nad Twoimi myślami, bo teraz ciągle myślisz o nim i męczy Cię to okrutnie (a przecież nie wiadomo co będzie dalej).

Beato, koniecznie idź do lekarza. Masz dzieci, które Ciebie potrzebują, a myśli o tym człowieku i jego mocy zatruwają Twój spokój i bardzo zakłócają Twoje życie.

Tylko lekarz może Ci teraz pomóc. Nikt z nas na tym forum tego nie zrobi, bo nikt z nas nie zatknął się z taką mocą, z jaką Ty się zetknęłaś.

Wierzę, że uda Ci się z tym uporać i odzyskasz spokój po tym jak pójdziesz do lekarza.

Ślę Ci wirtualne uściski.

Ostatnio edytowany przez trudnodarmo (2012-10-12 12:03:54)

Offline

 

#41 2012-10-12 13:17:50

Wielokropek
Moderator
Wiek: 56
Zarejestrowany: 2011-03-01
Posty: 16514

Re: chory psychopata

Bardzo proszę o prowadzenie kulturalnej dyskusji, bez wzajemnego obrażania się i osobistych wycieczek. Takich zachowań nie będziemy tolerować.


Dziękuję za dostosowanie się i pozdrawiam.
Moderatorka Wielokropek


Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.

Online

 

#42 2012-10-12 17:25:23

didina
Wróżka Bajuszka
Wiek: 31
Zarejestrowany: 2011-04-14
Posty: 207

Re: chory psychopata

Autorko przestań analizować i ciesz się nowym życiem ;-)

Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2012-10-12 23:33:10)


Głupia stałość jest ulubieńcem ciasnych umysłów
*Ralph Waldo Emerson

Offline

 

#43 2012-10-13 17:47:49

beateowski1958
Wkręcam się coraz bardziej
Zarejestrowany: 2012-09-24
Posty: 39

Re: chory psychopata

Mowil,ze ja bardzo dobrze o tym wiem,ze beze mnie nie moze zyc,ze beze mnie zginie,nie da sobie rady.Ze mnie kocha i zawsze kochal,mniej lub wiecej,ale zawsze kochal.To znow nieraz zaczynal gadac,ze my jestesmy dla siebie stworzeni,nie wie skad,moze z gory,z nieba,ale jestesmy sobie przeznaczeni-na zawsze, na wiecznosc.Tyle lat jestesmy razem i musimy zostac razem.On sobie zycia beze mnie nie wyobraza...Powiedzial do mnie,ze klekal przede mna na kolanach(co jest nieprawda,raz tylko kleknal i zaraz wstal,sztywny jak lod,to byla jego gra)i blagal mnie,zebym z nim zostala.Ale zaraz po tym znow dostawal swoj trans,czy inne oszalale stany psychoz.Zaprzeczal rzeczywistosci,w zywe oczy wypieral sie,mowil-ze ja i inni maja urojenia,ze ja i inni jestesmy chorzy,wlacznie z lekarzami.Nie chcial w ogole sluchac o leczeniu sie.Byl w sanatorium na swoje somatyczne bole kregoslupa,chodzil na masaze,byl na psychiatrii,ale nie chcial sie leczyc.Twierdzil,ze jemu nic nie jest,ze to lekarze z psychiatrii sa chorzy i wciskaja mu choroby.Kur,masaze,itd.mowil, ze mu nie pomoglo,bo ma dalej bole kregoslupa,ramie...Po tym w 2010 pare dni przed swietami Bozego Narodzenia(byl mroz i duzo sniegu),spakowalam pare ubran do torby i wybieglam z domu.Przed tym krotko zadzwonilam do 1 kobiety,zeby mnie odebrala i zawiozla do domu kobiet.On krotko po tym biegl za mna,ale ja zdazylam wejsc do auta,i pojechalysmy.Dom kobiet byl przepelniony.Gdzies po 1,5 godz.wrocilam,ta sama kobieta mnie przywiozla.Dzis wiem,ze to byl b.duzy blad,absolutnie nie powinnam wracac,powinnam dalej walczyc,zeby sie gdzies zatrzymac.Gdy wrocilam on byl blady jak trup,wystraszyl sie,ze zostanie sam(ale jemu tylko o niego chodzilo,ze nie da sobie rady,nie o rodzine)(wydzwanial pare razy na moja komorke,jak mnie nie bylo)Zadna kobieta,ale to zadna bez powodow nie uciekalaby z domu,i to krotko przed Swietami.Jego stan pogarszal sie,bylo coraz gorzej(jego stany juz opisywalam).        Rozpoczal terapie przeciw- bolowa,ale i to nie pomaglo.Na ta terapie chodzilam z nim bo nie chcial isc sam,po 3czy 4-ech spotkaniach,lekarz oznajmil,ze konczy z nim ta terapie,bo on twierdzil,ze mu i tak to nic nie pomaga.Lekarz byl na mnie jeszcze zly,ze go nie oddalam na psychiatrie-mowilem ostatni raz to juz pani,zeby poszedl na psychiatrie,On sie w koncu zgodzil przy lekarzu,ze pojdzie na oddzial psych. Na psychiatrii,lekarze postawili diagnose,i jak on sie dowiedzial,na co on ma rente dostac,to nie chcial tej renty,nie chcial pogodzic sie z ta diagnoza,przekonywal lekarzy,ze to kregoslup go boli i na to powinni mu dac rente.A w koncu i tak przerwal pobyt w szpitalu,bo twierdzil ze jemu nic nie jest tylko lekarzom...            Po jego powrocie ze szpitala''zwariowal''calkowicie.Mowil,ze w szpitalu pokazali mu lekarze co jest z jego mozgiem(deformacje) i tlumaczyli mu o takich ludziach jak on(do pracy i sexu).     Jak dostal stan psychozy,to wtenczas zaczal opowiadac o tych robotach stworzonych do pracy i sexu(mysle,ze on sam ''w swoim swiecie'' przedstawil to sobie,ze oni zostali stworzeni przez Niemcow).Pozniej jeszcze mowil,ze moze przez ufoludkow,albo przez bogow....Lekarze probowali mu objasnic o  psychopatach,ale on objasnil to sobie po swojemu.            Jego choroby posuwaly sie coraz bardziej.Miedzy tymi stanami zachowywal tez sie jak psychopata-manipulacje,klamstwa,oszczerstwa itd.              W maju 2011 znow sie spakowalam i ucieklam do domu kobiet.Wydzwanial do mnie.Bylo mi b.ciezko.Czulam sie zle.W domu kobiet pomagaly mi.Ale ja nie moglam sie z tym pogodzic dlaczego ja musialam uciekac,dlaczego do tego doszlo...Postanowilam,ze wroce,i sama sie wezme za swoje zycie.Z domu kobiet poszlam jeszcze do jednej kobiety na tydzien.     Wrocilam.I znow nastepny wielki blad.On byl w oplakanym stanie psychicznym.Mowil,ze juz wariowal,chodzil jak oblakany,ze nigdy juz wiecej nie mam go samego zostawiac. On sie nie leczyl i nie chcial.Bylo z nim b.zle.Ale ja mu powiedzialam,ze nie bede z nim mieszkala,ze mnie klamie,oszukuje,szykanuje,nie leczy sie.,ze mnie wykancza....On nie wierzyl,nie dopuszczal do siebie ,ze ja go zostawie(przeciez mowil do ludzi,ze on sie musi mna zajmowac,bo ja jestem chora)Zaczal sie obawiac,ze jego''chory'' plan,sie nie uda(ja,jako przykrywka na jego podwojne zycie).Pilnowal mnie dobrze,z kim rozmawiam i co robie. ''Mobing''na mnie szedl dalej.Ale ja sie juz bronilam,nie dawalam sie.On wymyslal i  wykorzystywal wszystko przeciwko mnie co tylko mogl.Ci ludzie,co wiedzieli co on wyprawia,bali sie go.Zapewnial mnie znow o swojej milosci,to znow,ze ja przeciez dobrze wiem ,ze on beze mnie dlugo nie pozyje itd.Ja mu powaznie mowilam,ze sie wyprowadzam,ale on nie chcial sluchac.Mowil,ze jak ja nie chce z nim byc to wraca do swojej rodziny,do siostry,tu absolutnie nie zostanie beze mnie.Robil wszystko swoja chora gra,zebym z nim zostala.Ale miedzy tym dostawal;dzikie;ataki.Dzisiaj wiem,ze dostal strachu,ale tylko o siebie,co z nim bedzie.Jego siostra zgodzila sie,zeby przyjechal do niej.Mowila,ze bedzie sie nim opiekowac.Nie chcial mieszkania,beze mnie.Ja zalatwilam sobie mieszkanie.Mieszkanie wspolne zostalo oddane,on wyjechal do swojej rodziny,ja poszlam na inne mieszkanie.Jaka bylam naiwna myslac,ze to sie juz skonczylo.

Offline

 

#44 2012-10-13 22:56:45

trudnodarmo
Słodka Czarodziejka
Zarejestrowany: 2012-03-11
Posty: 170

Re: chory psychopata

Pisałaś, że Ci go nie szkoda, bo on sobie znajdzie kolejna ofiarę. Czy nie byłoby może lepiej, gdybyś poszła do lekarza opowiedzieć, jaki on jest - może coś by z nim w końcu zrobili? Przecież nie może być tak, że ludzie tego typu wyszukują sobie ofiary i krzywdzą niewinne dzieci !!! Może znaleźliby w końcu sposób, żeby go zamknąć, żeby już nie szukał sobie kolejnych ofiar i nikogo więcej do samobójstwa nie nakłonił !!!

Może też lekarz by Tobie pomógł, bo wiele się już nacierpiałaś i sama potrzebujesz pomocy. Nie śpisz po nocach tylko myślisz. Te myśli i wspomnienia Cię męczą. Przytłacza Cię to. Jesteś spięta, choć czujesz ulgę, bo rozwiodłaś się z nim, ale on nadal w pewien sposób Ci szkodzi. Lekarz mógłby Cię wysłuchać, zrozumiałby i doradził. Mógłby przepisać Ci lekarstwa, po których spałabyś lepiej i czuła się lepiej, a on nie miałby już na Ciebie tak dużego wpływu. Może mogłabyś rozpocząć życie od nowa? W spokoju. Zasługujesz przecież na to po wielu latach cierpień.

Lekarze na pewno zrozumieją, jaki to typ człowieka i jak bardzo potrafi zaszkodzić, a Tobie pomogą.

Teraz myślę już, że to wspaniale, że jesteś odważnym człowiekiem, który przyszedł na to forum opowiedzieć nam o ludziach takich jak on i ostrzec nas, ale to nie wystarczy, bo nie wszyscy to forum czytają i tylko Ty jesteś prawdziwym świadkiem tego, jaki on jest przebiegły i jaki potrafi być niebezpieczny.

Gdybyś poszła do lekarzy i im to opowiedziała - o wpływie jaki on ma na innych, to lekarze może mogliby z tą wiedzą zrobić coś więcej niż my i Tobie też by pomogli, bo Ty również potrzebujesz pomocy, skoro tyle lat z takim niezwykłym człowiekiem byłaś.

Dotychczas pewnie nawet lekarze nie wiedzą jak bardzo on potrafi być niebezpieczny. Nie uświadamiają sobie tego. Myślę, że gdyby wiedzieli, to tak na wszelki wypadek sprawdziliby, czy Tobie nie wyrządził dużych szkód. A gdyby okazało się, że ten człowiek wyrządził również i Tobie szkody to zaczęliby Cię leczyć.

Myślę, że naprawdę powinnaś iść do lekarzy i upewnić się, czy oni wiedzą, jak niebezpieczny człowiek chodzi wolny.

To naprawdę może pomóc bardziej niż ostrzeganie nas na tym forum.

Poza tym, on pewnie nawet nie mieszka w Polsce, więc nam tak naprawdę nie zagraża.

Ostatnio edytowany przez trudnodarmo (2012-10-13 23:17:10)

Offline

 

#45 2012-10-13 23:26:05

beateowski1958
Wkręcam się coraz bardziej
Zarejestrowany: 2012-09-24
Posty: 39

Re: chory psychopata

Przed wyjazdem,jak mu nie wyszlo,zeby ludzie mnie za chora uwazali,zaczal z innej strony.Chodzil i skarzyl sie,ze ja sobie jakiegos chlopa znalazlam,i teraz po tylu latach chce go zostawic,a on taki biedny,chory na kregoslup,ma takie bole.Ze ja taka wredna,ogladam sie za innymi,ze chce innym kobietom facetow odbic,ze szukam milionera,ze wyszlam za niego dla pieniedzy(on w ogole nic nie posiadal,nic,zadnych materialnych wartosci)itd.A gdy przyszedl do domu to sie szyderczo smial i mnie straszyl...-Zostan tu,zostan,a dopiero teraz zobaczysz co cie tu czeka...-powiedzial to tonem szyderczym,ironicznym,msciwym.-Gdzie chcesz byc pochowana,tu czy przy rodzinie?Ze mna czy sama?Chcesz ze mna lezec w grobie?...Zobaczysz zostaniesz sama jak palec,nikt ci nic nie pomoze,nie bedziesz miala telefonu,internetu.Z nikim nie bedziesz mogla rozmawiac.Zobaczysz!!!Zobaczysz!!!.....-                            Niektore kobiety mnie zaczepialy,ale ja sie juz im nie dalam.Rozmawialam z nimi.Raz gdy wyszlam z bloku szly 2 starsze kobiety i jedna z nich powiedziala-O,dyrektorka sobie nowego znalazla-      Te 2 kobiety byly nowe,nie znalam ich...Nie byli mi w glowie absolutnie inni faceci.Po tym co przezylam,wrecz przeciwnie.Nie wiem czy kiedykolwiek odzyskam zaufanie do mezczyzn.   On do samego konca nie wierzyl,ze odejde.Mscil sie,wyzywal,darl sie,straszyl,z kazdej strony dolowal,ponizal...  On wyjechal...Mialam nadzieje,ze jego       siostra zajmie sie nim(chociaz wiedzialam,ze to ona sama go jeszcze namawiala,zeby sie nie leczyl).                                     Ja wzielam sie za zalatwianie moich spraw,myslalam jeszcze,ze jak cos z urzedow bedzie dla niego to mu pomoge.Rozpoczelam 3 miesieczny kurs.Odwiedzaly mnie znajome,ja tez chodzilam do kolezanek.Po niedlugim czasie dostalam znac od jednej osoby,ze on wie o kazdym moim kroku.Ludzie z bloku zaczeli sie dziwnie zachowywac,szczegolnie niektore kobiety.Jak szly ze swoimi mezami,to zaczely ich przede mna zaslaniac,tulic,zeby tylko na mnie nie spojrzeli.Nie zalezalo mi na tym,ale ich zachowanie rzucalo sie bardzo w oczy.Tak nie zachowuja sie ludzie.Patrzeli sie na mnie jak na swoja rywalke.Bylam zszokowana.Niektorzy faceci mnie bezczelnie zaczepiali,jak bym byla''jakas''do wziecia.Wiedzialam,ze to jest jego sprawka.To on napuscil na mnie.Niektore mlode dziewczyny patrzeli na mnie z nienawiscia albo ironicznie ze smiechem.Nikt by sobie na takie cos nie pozwalal skoro nie zna czlowieka,ktos musi zawsze najpierw innych podpuscic,zeby inni sobie na to pozwalali.Po miesiacu jak wyszlam na dwor,stanelam jak wryta,wiedzialam,ze on tu byl,zostawil mi znak,po ktorym JA tylko wiedzialam,ze to byl on.Nikt obcy by sobie na to nie pozwolil,bo by sie bal.Wiedzialam juz,ze on tu jest.I w niedlugim czasie dowiedzialam sie,ze on tu jest.I sie zaczelo...Wydzwanial do mnie,przychodzil do bloku,chowal sie za schodami,pukal albo dzwonil do drzwi.Obserwowal mnie,ukrywajac sie.Napuszczal ludzi...,dostawal swoje transy itd.Spotkalam sie z nim.Po krotkiej rozmowie z nim wiedzialam,ze jest jeszcze w gorszym stanie jak wyjezdzal.Z jednej strony bylo mi go tez szkoda,ze sie do takiego stanu doprowadzil.Chcialam mu znowu pomoc.Juz w niedlugim czasie wiedzialam,ze to na nic,ze on mnie wykonczy,niz zacznie sie leczyc.Jeszcze do tego napuscil na mnie jakiegos faceta,ktory krecil sie kolo mojego bloku i patrzal sie z nienawiscia.A potem mowil,ze on przeciez musi mnie pilnowac,bo ktos mi krzywde moze zrobic,ze jak bede bez niego to mnie wykoncza,on musi na mnie uwazac.W stanie psychozy powiedzial,ze na mnie napuscil groznego czlowieka,ze mam uwazac...Juz go nie chcialam widziec.Grozil mi,ze sie tak zemsci,ze dlugo to nie zapomne.No i mscil sie jak mogl...dolowal,ponizal,napuszczal innych,zebym sie wystraszyla itd.Jak on wrocil kolezanki przestaly mnie odwiedzac,bo sie baly.Wyjechal na2 miesiace.Dzwonil do mnie,ze popelni samobojstwo,jak ja nie chce z nim byc(krotko przed tym zrobil sobie sznur do powieszenia).Dzisiaj juz wiem,ze on nigdy by tego nie zrobil,po prostu mnie tym tylko szantazowal.Gdy wrocil przyszedl znow do mnie.Podszedl mnie tym,ze jest taki zmarzniety,chory,i oczywiscie jego ''biedny'' wyglad. I znow te jego stany w miedzy-czasie.Zaczal mnie straszyc,ze ja dlugo nie pozyje,ze sie zemsci itd. ...      Nie moglam wytrzymac...    I znow zaczal sie mscic...Dzwonil,pukal,podchodzil do drzwi,chowal sie w bloku,wysylal obcych ludzi do mnie,...    Widzialam go,jak ''grasowal'' niedaleko mnie,chowal sie za krzakami...Wygladal jak ''dziki'' czlowiek... Ponizal,szykanowal,nie chcial mnie zostawic w spokoju....Bylo coraz gorzej.Musialam uciekac z mieszkania.Znow sie znalazlam w domu kobiet(koniec maja tego roku).

Offline

 

#46 2012-10-14 00:02:38

trudnodarmo
Słodka Czarodziejka
Zarejestrowany: 2012-03-11
Posty: 170

Re: chory psychopata

Naprawdę straszny i bardzo groźny człowiek, który wiele może. Myślę, że tacy ludzie mogą też sprawić, że świat wydaje nam się inny niż jest. Kiedy się żyje z takim człowiekiem to widzi się świat jego oczyma. To zupełnie naturalne. Możesz dojść do siebie, ale musisz zrozumieć, że on Ciebie mógł "zarazić" sposobem patrzenia na świat. Żyłaś z nim tyle lat, że to b. prawdopodobne.

Pamiętasz, co mówili o Hitlerze? Hitler sprawił, że ludzie w Niemczech zaczęli myśleć jak on i widzieć świat jak on. Miliony ludzi zaczęło wiedzieć świat jak Hitler, a byli to przecież zdrowi ludzie. Potem niektórzy latami dochodzili do siebie i nie mogli uwierzyć, że świat jest inny niż im Hitler opowiadał. Do tego wcale nie trzeba być chorym, ale tak się zdarza. To zdarzyło się już milionom ludzi przed nami i zdarzy się jeszcze na pewno wielu ludziom.

Wiesz przecież, że to mogło się zdarzyć, że on mógł sprawić, że teraz patrzysz na świat inaczej, niż świat naprawdę wygląda.

Jeśli zwrócisz się do lekarza to on oceni, czy ten przebiegły człowiek mógł Ci to zrobić. Być może potrzebujesz spokoju i czasu, żeby zacząć widzieć świat znowu tak, jak wiele lat temu. Jeśli lekarz oceni, że tego spokoju Ci potrzeba, żebyś szybciej do siebie doszła to przepisze Ci tabletki, po których szybciej spokój odzyskasz.

Idź do lekarza, opowiedz mu o tym człowieku, o jego przebiegłości. Niech lekarz sprawdzi. Przecież nic nie ryzykujesz, a upewnić się zawsze warto.

Nie wiem - może inni na tym forum też uważają, że na wszelki wypadek Autorka powinna iść do lekarza?

Tak na wszelki wypadek?

Autorka mi nie ufa ale może zaufałaby innym i może jednak poszła do lekarza, żeby sprawdzić, czy po tym, co z tym człowiekiem przeszła sama nie potrzebuje pomocy?

Offline

 

#47 2012-10-28 00:44:59

beateowski1958
Wkręcam się coraz bardziej
Zarejestrowany: 2012-09-24
Posty: 39

Re: chory psychopata

Bylam w pokoju,chyba zmienialam posciel.Nagle uslyszalam przerazliwy krzyk mojego drugiego dziecka(mialo okolo 11 lat)z drugiego pokoju.Ten krzyk przeszyl mnie od gory do dolu.Posciel ze strachu wyleciala mi z rak.Podbieglam do pokoju i otworzylam drzwi.To co zobaczylam,to bylo nie do uwierzenia.Dziecko siedzialo na podlodze w pokoju,chyba w szoku i oslanialo twarz reka,a on stal nad nim jak kat z kablem w reku i patrzal.Cala sie trzesac podlecialam do dziecka i wzielam je.Nad okiem,na brwi mialo prege,ktora dochodzila kawalek pod okiem.Domyslilam sie,ze to on je uderzyl kablem.Powiedzial,ze dziecko broilo i go nie sluchalo.Nie moglam uwierzyc,ze wzial kabla i kablem je uderzyl.Przeciez mogl dziecko uszkodzic na cale zycie.(oko,glowe..)Przytulalam i uspakajalam dziecko a na niego wyskoczylam jak smial kablem je uderzyc,ze mogla stracic oko...itd.Ale mysle,ze on i tak nie rozumial co zrobil,bo tylko patrzal.Nie wiem nawet jak on wszedl do pokoju do dziecka,musial bardzo cicho za mna przejsc i wejsc tam,bo wiem ze ono bylo same w pokoju.Dziecko trzymalo sie za oko,za twarz i plakalo.On wyszedl do drugiego pokoju i usiadl na wersalce.Wygladal tak jakby za chwile mial umierac.Zaczal mi mowic i straszyc,ze najlepiej bedzie jak on söbie pojdzie i skonczy ze soba,ze zrobi samobojstwo.Tak przekonywujaco,zalosnie mowil,ze mu uwierzylam,ze chce skonczyc ze soba.Zaczelam sie bac.Co spojrzalam na twarz dziecka to myslalam ze go rozszarpie.Dlawilo mnie.W koncu wzielam sie za niego.Powiedzialam mu,zeby przestal myslec o samobojstwie,ze to nic nie da,ze nie wolno tego robic...itd.Dzisiaj wiem,ze on by nigdy ale to nigdy nie popelnil samobojstwa.To byla jego gra na moich uczuciach,szantaz emocjonalny,zeby mnie przekonac do siebie,zebym go nie wyrzucila,zebym od niego nie odeszla.Ten szantaz emocjonalny udawal mu sie b.dobrze.Przeciez to bylo moje kochane dziecko,ktore on tym chorym czynem mogl uszkodzic.W srodku w duszy walczylam ze soba,zeby go nie wyrzucic z domu,ale wygladal taki biedny.On wiedzial b.dobrze,ze moge go za to spakowac i wyrzucic z domu.On wtenczas dostal stanu psychozy(przychodzi to do niego nagle, automatycznie)(jak szedl do pokoju i uderzyl).Dzisiaj söbie zdaje sprawe,ze mogl dziecko nawet zabic.To dzialo sie z nim tak,jak mu jego plan nie wychodzil,to dostawal takiej nienawisci,ktora musial    gdzies wyladowac,wtenczas dochodzilo u niego do psychozy.                                                                                                                                                                          Gdy moje te same drugie dziecko mialo gdzies 5 latek,bawilo sie z innymi dziecmi na dworzu.Weszlo na drzewo i spadlo.Zlamalo sobie noge.Noga byla w gipsie,ktorego nie mozna bylo zmoczyc.A dziecko trzeba bylo codziennie przemyc.On mial dziecko trzymac,a ja mialam przemyc.Mial przyniesc mi dziecko z pokoju do lazienki.Ja tam cos robilam,juz nie wiem co dokladnie.Po jakims krotkim czasie uslyszalam krzyk dziecka i wolanie mnie,gdy wyszlam z lazienki.Spojrzalam,dziecko placzac siedzialo w kacie za wersalka,i zakrywalo sie rekoma.On stal kolo wersalki i trzymal pasa.Slyszal ze nadchodze i patrzal w moim kierunku.Mowil,ze nie sluchalo go i zbil pasem.Bardzo mnie to wzburzylo.Poklocilam sie z nim bardzo i powiedzialam,ze ma sie wynosic.Jak smial dziecko walic pasem,i to juz w ogole jak ma nozke zlamana.Dziecko po tym zawsze bralam sama i je przemywalam,nie dalam mu dziecka ruszyc,nie rozmawialam z nim.Te dziecko, juz jako dorosle i to nie tak dawno, powiedzialo mi,ze on wtenczas mial pasa i walil je tym pasem gdzie popadnie,a ono sie przesuwalo po podlodze z ta chora nozka(bo przeciez nawet uciekac nie moglo)do kata przed jego katowaniem.Walil je tez w chora noge.

Offline

 

#48 2012-10-31 02:09:25

beateowski1958
Wkręcam się coraz bardziej
Zarejestrowany: 2012-09-24
Posty: 39

Re: chory psychopata

Gdy mialam okolo 18 lat i bylam u niego w domu,jego mama nagle powiedziala-(jego imie)dziewczyne w ciazy sie nie zostawia-         Ona juz wtenczas musiala wiedziec o tej dziewczynie w ciazy,ale na pewno nie wszystko.Ja sie zdziwilam dlaczego w ogole takie cos powiedziala.Nic wiecej nie chciala powiedziec.                        Raz tez bylam u niego w domu i sie troche wyglupialismy.On wyszedl do drugiego pokoju na chwile.Jego najstarsza siostra podeszla do mnie i spytala nagle calkiem powaznie -Ty sie go nie boisz?-       Zaskoczyla mnie.- Dlaczego mialabym sie go bac-pomyslalam.Nie rozumialam jej.I tez mi nic wiecej nie powiedziala.On wtenczas nie pokazal mi swojego prawdziwego oblicza.Nic nie wiedzialam.Bylam za mloda i za naiwna.Mogla mi cos wiecej powiedziec.On wtenczas byl fanatycznie dobry dla mnie.Byl inny jak inni.                                                        Pewnego razu gdy szlam przez centrum w miescie   przechodzilo dwoch mlodych chlopakow.Patrzeli na mnie.Jeden z nich wskazujac na mnie powiedzial -O ta dziewczyna mi sie podoba...-      A drugi zaraz odpowiedzial-Wiesz z kim ona chodzi?!Ona chodzi z ...i dalej juz cos szeptal do ucha tamtemu.Patrzeli na mnie wystraszeni i przeleknieci.Zaskoczylam sie patrzac na nich.I znow nic wiecej nie wiedzialam.Nie znalam tych chlopakow.Moze bym sie spytala ich,o co chodzi,ale oni poszli dalej.Wygladali na uczciwych ludzi.Zastanawialam sie nad tymi przypadkami,ale i tak sie nic wiecej nie dowiedzialam.W tym on mnie dobrze pilnowal.Pamietam tez,ze jak ktos nieraz podchodzil do mnie,moze chcial cos powiedziec,to on zaraz byl przy mnie.Ja sobie sprawy z tego nie zdawalam,nie wiedzialam wtenczas o co mu chodzi.Bo byl tez nieraz bardzo zazdrosny.                  Pilnowal tez zebym za dlugo nie miala zadnej kolezanki.Zawsze sobie cos wymyslal i gadal na nie.Nie wierzylam mu tez wszystko,ale wlasciwie zdaje söbie teraz sprawe,ze czesto tak zmanipulowal,zebym sie z kolezankami nie spotkala.Tak samo w malzenstwie,tez zawsze probowal mi wcisnac po jakims czasie ze one nie sa odpowiednie dla mnie.A to byly calkiem o key dziewczyny czy kobiety.Ale on zawsze cos mial do nich,to ze pija,ze latawice i tym podobne brednie.Mysle i wiem,ze on to sam robil a gadal na nie,zeby mi zadna nic nie powiedziala,czy nie przekazala.                                                                                             Gdy juz bylam mezatka i bylo 1 dziecko,jego najstarsza siostra wiedziala dobrze,kim on jest i ze on jest chory.Mowila czesto do niego-Idz na basen,idz na basen-    Myslalam,ze on lubi plywac,ale jemu chodzilo o kobiety,o ich ciala,i nie na tym tylko przestal.Nigdy bym nie pomyslala,ze czlowiek moze byc tak az chory na tym punkcie.On czul sie wsrod kobiet jak w raju,to bylo to co on chcial...Mial w glowie tylko seks.Taki mily,grzeczny,kochany,cichy,spokojny,niewinny,szarmancki-jego druga twarz.   Nie chodzilam czesto do tesciowej z dziecmi.Nie czulam sie tam dobrze.Byli nieraz tacy zimni,i tez do dzieci.Jego ta sama siostra mowila jemu,jak nie          sluchaja to wziac pasa,kabla i bic ile wlezie.Nienawidzilam tego,i tez malo kiedy chodzilam.Jak miala jakies slodycze czy cos innego,tez dzieciom nie dala,czy nie poczestowala-To dla moich.-mowila        Ale potrafila byc tez mila,i tak przekonywujaco mowic,z calkowitym spokojem...Osiaga czesto to co chce,nawet placze(jezeli jej sie cos dotyczy).Potrafi sie tez czesto szyderczo,ironicznie smiac z innych,czy smiac sie ironicznie z kögos nieszczescia.Przed tym nie rozumialam jej zachowania,nie wiedzialam dlaczego ona taka jest.                                                                            Gdy mieszkalam z nim jeszcze,dzwonila do niego na skype.Slyszalam czesto ich rozmowy.Bylam w pokoju.Raz mowila o moim najstarszym doroslym dziecku ,ze rozmawiala z " dor.dzieckiem" i przekonala je,ze on jest zdrowy...Mowila to takim falszywym tonem,szyderczo-zadowolonym.Ja cierpialam,wiedzialam,ze ona jest do wszystkiego zdolna.Buntowala go jeszcze.On cos tam wspomnial o smierci,o swoich wynikach lekarskich,jakby sie troche obawial,a ona-Idz na basen,..a tam zycie jest tylko jedno,nie przejmuj sie.Czy 2 czy 3,czy 5 lat,wszyscy umrzemy,idz na basen....Nie kazala mu sie leczyc,namawiala jeszcze zeby nie bral tabletek.                                          Raz gdy do mnie zadzwonila,to pytala sie o niego,gdzie on jest,bo przeciez juz jest tak pozno,a on jest sam,i co on tam sam robi.Wcale tak pozno nie bylo,bylo gdzies okolo 20-ej godzinie.Co prawda bylo juz ciemno,ale on nie byl malym dzieckiem.A wiec dobrze wiedziala,ze on mial stany,ze mogl zgwalcic,krzywde komus zrobic...On byl bardzo dlugo na zwolnieniu lekarskim. Za kazdym razem gdy z nim rozmawiala,to go buntowala,szyderczo,ironicznie,falszywie.                                                                      Gdy pod koniec 2010 bylam z nim u tesciowej w ogole nie moglam sie z jego najst. siostra dogadac.Obojetnie co nie powiedzialam to darla sie na mnie jakby byla chora.Powiedziala do mnie-Ty zawsze bylas glupia...-Zdretwialam.Cale zaufanie do nich pryslo we mnie.Zreszta nigdy go calkowitego do nich nie mialam.Ale tym razem zrozumialam wszystko.Jej te jedno zdanie zburzylo we mnie zaufanie,zycie,moja godnosc kobiety i matki.   -Ja zawsze wiedzialam,co moj maz robi,gdzie jest..-powiedziala.           -Nie rozumie.Mialam zawsze za nim chodzic?Nie mialam czasu go pilnowac.A dzieci...-                 Zreszta nawet do glowy by mi nie przyszlo go szpiegowac,za nim chodzic.      Jej falsz wyszedl calkowicie,tyle lat mnie oszukiwala.Bolalo mnie to i to bardzo mocno.Jaka okazala sie falszywa,podla.Nic tyle lat nie mowila.
Szeptala cos z nim i nienawistnie sie patrzeli na mnie.Czulam sie u nich bardzo podle.Byla jak wredna czarownica,pelna nienawisci,szyderstwa.Powiedzialam,ze u ............czulam sie lepiej.To ja jeszcze bardziej ruszylo.Uslyszala to tesciowa.Przyszla do pokoju,spojrzala na nich ostro,powaznie,byla zla,zdenerwowana,przygladala sie im.Ale ona jeszcze bokiem patrzala na mnie z nienawiscia.Pod wzrokiem tesciowej odeszli od siebie.          Pozniej tesciowa pare razy przez nia plakala,tak potrafila tesciowej dogrysc. Z tesciowa jeszcze wtenczas najlepiej rozmawialam,powiedziala mi pare rzeczy.....m.in.nie bede miala pretensji do ciebie jak go zostawisz.-       Przeciez ona slyszala ich rozmowy telefoniczne albo przez skype,byla w domu.Chorowala i nie mogla ot tak sobie wychodzic na dwor sama.On chyba probowal tesciowa na mnie napuscic,ale ona juz wiedziala ze on jest chory                                   
Jak juz wspomnialam na poczatku moje dorosle dzieci nie wierzyli,ze on jest chory.Bylam u lekarza i go prosilam zeby im powiedzial,ze on jest chory.-niech pani z nimi rozmawia,niech pani z nimi rozmawia,ja im tego nie powiem,nie moge,mnie obowiazuje tajemnica zawodowa.Niech pani zrozumie, pani nie jest wariatka,niech pani z nimi rozmawia....-       ja mialam calkowicie juz wszystkiego dosyc przez niego,przez jego stany.      Ze wzgledu na bezpieczenstwo moich doroslych dzieci,nie moge o nich duzo pisac.Jestem z nimi w kontakcie,i oni wiedza,kim on jest i ze jest chory.































cos powiedziala do nich,

Offline

 

#49 2012-10-31 18:51:25

beateowski1958
Wkręcam się coraz bardziej
Zarejestrowany: 2012-09-24
Posty: 39

Re: chory psychopata

Lubial chodzic po lesie i zbierac grzyby.Nieraz jezdzil do lasu dosyc daleko.Jakies 14-15 lat temu przyniosl do domu rogi jelenia,powiedzial,ze znalazl w lesie,i chce z nich zrobic noz.Po jakims dlugim czasie zrobil 2 noze.Jeden maly a drugi duzy.Nie lubialam tych nozy,a szczegolnie tego duzego,draznil mnie.Takie szpiczaste,ostre.O ten duzy noz byly czesto awantury.Mowilam mu,ze nie ma go trzymac tak na wierzchu,bo sa dzieci.Ale on i tak tego nie rozumial.Ja go chowalam,a on czesto wyciagal.Gdy sie spytalam,po co mu taki duzy noz,powiedzial,ze moze sie przydac,nigdy nic nie wiadomo co moze byc,nawet dla obrony.Nie podobalo mi sie to.Nieraz jak byl na grzybach to mowil,ze spotyka roznych ludzi,nieraz samotne kobiety jak zbieraja grzyby...,nieraz wyzywal na ludzi.Mowil czesto o drzwiach do lasu,drzwi do lasu sie otwieraja...Ale nigdy mi nie umial wytlumaczyc,co to oznacza ,te drzwi do lasu.Po jakims czasie zauwazylam,ze on ten duzy noz bierze na grzyby.Zabieralam mu ten noz,ale on sie zachowywal jak wariat,i zabieral go spowrotem.Mnie to nie dawalo spokoju,i moja intuicja tez nie dawala mi spokoju.Kiedys jak przyszedl z lasu,powiedzial-spotkalem kobiete w lesie-    -No i co-  od niechcenia spytalam bo bylam czyms zajeta.     -No i nic- odpowiedzial to bardzo dziwnym glosem i tonem,ze az sie spojrzalam na niego.Potem mowil,ze znalazl drzwi do lasu.Drzwi do lasu i tyle.         Czulam,ze jest cos nie tak,nie mialam spokoju.W koncu ten wielki noz schowalam tak,zeby on nie znalazl.Ale po jakims czasie on i tak zaginal.        Potem on zaczal kupowac noze jak jakis maniak,zbieral je.Nie chcialam je miec w domu.O to tez byly klotnie.          Dopiero po latach sie dowiedzialam,jak jego choroba sie mocno rozwinela,to mi to mowil co to wszystko znaczylo,i te dzwi do lasu..itd.Myslalam najpierw,ze on bredzil.Ale on nie bredzil.     -Wiesz,ze ci nikt nie uwierzy....-                                                                                                                             Moje trzecie dziecko (mialo okolo 9 lat)dostalo loki-toki w prezencie.Dalo to jemu,zeby nosil przy sobie,chcialo zobaczyc jak to funkcjonuje.On to nosil przy sobie.Rano dziecko powiedzialo panicznie wystraszone,ze w nocy sie przebudzilo,bo z loki toki slyszalo jakies krzyki,awantury,klotnie obcokrajowcow.Ze strachu to wylaczylo.On tez przyszedl do pokoju i to slyszal,co dziecko mowilo,patrzal tak na nie.On to tylko skwitowal,ze mu sie to we snie tak wydawalo,ale te dziecko juz jako dorosle,i to tez nie tak dawno powiedzialo,jak sie wtenczas strasznie balo gdy slyszalo te krzyki,i miedzy tym tez jego glos.                                     Po niedlugim czasie,byla jedna osoba u nas,dla ktorej sie pobyt w tym miescie bardzo,a wrecz tragicznie skonczyl.Znalazla sie w szpitalu,nie mogla chodzic ani sie ruszac. A ja mialam telefon,od mafii z pogrozkami,ze jada do nas,ze wiedza gdzie my mieszkamy,ze maja klucz do mieszkania,pytali sie o te osobe.Nie wiedzialam co sie dzieje.Nie wiedzialam gdzie ta osoba jest.Nie widzialam jej pare dni.Oni ja przetrzymywali,i torturowali pare dni,udalo sie jej uciec-okropnym sposobem,ale wiedziala,ze musi to zrobic,bo i tak nie przezyje u nich.Jak im wymknela sie,to wtenczas do mnie zadzwonili,to byli obcokrajowcy(znalam ten jezyk)ja nic wtenczas nie wiedzialam co z ta osoba sie stalo.Nie wiedzialam skad znali nr.telefonu i  adres.Bylam w szoku.Strasznie sie balam o dzieci.Byla policja,sluzba bezpieczenstwa.Potem dowiedzialam sie,ze to byl grozny przestepca.Byl poszukiwany przez policje.Byl na wolnosci jeszcze.On mowil,ze go zab boli,lezal w lozku.Nic go nie obchodzilo.Gdy mu powiedzialam,o tej mafii wystraszona,przelekniona,to powiedzial -To dobrze,niech was zabija,bede mial spokoj(chodzilo mu o mnie i o dzieci)-   Jak to uslyszalam,to we mnie jakby cos peklo.Zalamalam sie.Po 2,3 dniach wstal,i powiedzial,ze on nie chcial tak powiedziec,ze to bylo z bolu zeba.Nie gadalam z nim przez caly dzien,nie chcialam go widziec.Ja przez pierwsze noce spalam z dziecmi w jednym pokoju.Bralam noz,zamykalam drzwi na klucz od pokoju,noz trzymalam pod poduszka,ze strachu.Wiedzialam,ze ten bandyta ma nasz klucz,ze jest na wolnosci,ze nikogo tu nie mam w domu,co by nas chronil,i wiedzialam,ze ja tylko sama na siebie moge liczyc,ze tylko ja tu jestem do obrony dzieci."Powstalam"szybko na nogi,po jego powiedzeniu,ze moga nas zabic.Wiedzialam,ze jestem zdolna teraz jak lwica walczyc w obronie moich dzieci.Balam sie bardzo,nigdy nie mialam z policja do czynienia,czy z "polswiatkiem"A wiec bralam ten noz(zeby dzieci nie widzieli)(jedyne co mialam do obrony)  i spalam z nimi zamknieta w pokoju.                                  Po paru dniach,dostalam telefon,ze moge te osobe odwiedzic.Pojechalam,on poszedl ze mna.Ta osoba lezala w lozku,nie mogla sie ruszac.Gdy go zobaczyla,byla bardzo wystraszona,bala sie,zlapala mnie za reke,az sie kurczyla ze strachu przed nim.Pomyslalam,ze ta osoba zwariowala,dlaczego sie go panicznie boi?On chodzil z tylu jej glowy albo stal z boku,i sie przygladal jej.Ona sciskala mi reke,nie chciala mnie puscic.W jej oczach byl przerazliwy strach.Boze,nie wiedzialam,ze on wtenczas mial z tym cos wspolnego.Nie powinnam go wtenczas,ze soba brac....           W niedlugim czasie musielismy te miasto opuscic.Przeprowadzilismy sie.

Offline

 

#50 2012-10-31 19:01:07

beateowski1958
Wkręcam się coraz bardziej
Zarejestrowany: 2012-09-24
Posty: 39

Re: chory psychopata

Lubial chodzic po lesie,i zbierac grzyby.Czesto jezdzil dosyc daleko do lasu.Gdzies okolo 14-15 lat temu,znalazl w lesie rogi jelenia(tak mi powiedzial) i przyniosl do domu.Po jakims dluzszym czasie powiedzial,ze zrobi z nich noze,ze beda dobre.I tez zrobil.Jeden noz byl duzy,a drugi maly.Te noze byly bardzo ostre.Nie lubialam ich,a szczegolnie ten duzy.Gdy spytalam go,po co mu te noze sa potrzebne,odpowiedzial moga sie jeszcze przydac.Powiedzialam mu,ze nie ma ich trzymac tak na wierzchu bo sa dzieci....,ale on i tak nic nie rozumial,bo je wyciagal,a ja je chowalam.Gdy szedl do lasu na grzyby to bral zawsze  maly ostry noz.Po dluzszym czasie zauwazylam,ze on bierze na grzyby ten duzy noz.Mowil,ze moze sie przydac,ze w lesie nic nigdy nie wiadomo,ze moze go ktos zatakowac,ze spotyka nieraz kobiety w lesie,ktore same sa tam na grzybach,...ze jest mu potrzebny i tyle.Czesto powtarzal-drzwi do lasu,moga sie drzwi do lasu otworzyc...Nie umial mi wytlumaczyc co te slowa oznaczaja.Draznilo mnie to bardzo,intuicja mi mowila,ze cos jest nie tak.Po co mu ten wielki spiczasty,ostry noz na grzyby.?Nie chcialam mu dac tego noza,zabieralam mu go,ale on jak wariat sie zachowywal i chcial koniecznie ten noz.Za kazdym razem byly awantury o ten glupi noz.Raz gdy przyszedl z lasu,powiedzial-spotkalem w lesie kobiete,...-     -No i co?-od niechcenia spytalam,bo bylam czyms zajeta.      -No,nic.Byla sama.-mowil to bardzo dziwnym tonem i glosem,ze az spojrzalam na niego.Nic wiecej nie powiedzial.      Wtenczas nie podejrzewalam go o nic,ale ten noz nie dawal mi spokoju,intuicja moja tez nie,i jego dziwaczne zachowanie i gadanie. Po jakims dluzszym czasie schowalam ten noz,tak,zeby on nie znalazl.Byl zly,ale mnie to nie obchodzilo,powiedzialam mu,ze nie ma i tyle.             Ten noz potem i tak gdzies zginal,nie bylo go.                Dopiero po latach,jak choroba sie calkiem posunela,zaczal mi mowic o lesie,o jego chodzeniu na grzyby...,i co to oznacza u niego-drzwi do lasu.Myslalam najpierw,ze on bredzi,ale nie,nie bredzil.       Zaraz potem mowil,-i tak ci nikt nie uwierzy,wiesz o tym...-  ,                      Moje trzecie dziecko(mialo okolo 9 lat)dostalo w prezencie LOKI-TOKI.Dalo to raz jemu,zeby nosil przy sobie,dziecko chcialo zobaczyc jak to funkcjonuje.On to mial przy sobie.Rano dziecko bylo bardzo wystraszone.Mowilo,ze slyszalo w nocy nagle przez loki -toki krzyki,jakies klotnie,awantury,ze to byli obcokrajowcy.Panicznie sie balo,i wylaczylo to.Zreszta tez nie tak dawno,to samo powiedzialo,ze tak sie strasznie balo wtenczas.Gdy mi dziecko to mowilo,on przyszedl tez do pokoju,sluchal i sie tak patrzal.On mowil,ze dziecku sie tylko zdawalo..itd. Dziecko przewaznie dobrze pamieta

Offline

 

#51 2012-10-31 22:55:25

beateowski1958
Wkręcam się coraz bardziej
Zarejestrowany: 2012-09-24
Posty: 39

Re: chory psychopata

Ja po tej przeprowadzce do innego miasta zaczelam miec niedocisnienie.Robilo mi sie slabo i omdlewalam.Raz mnie karetka z pracy zabrala,a raz z domu.Dusilam sie,nie moglam zlapac powietrza.Wpadalam nieraz przez to w panike.Wyladowalam w szpitalu.Moje cisnienie bylo bardzo bardzo niskie.Mysle,ze to bylo na pewno od psychiki,to wszystko co przezylam w tamtym miescie(ciagle w strachu).Psychiczne wyczerpanie.                                                                                             Do mojego 1 dziecka,bylo jeszcze male,powiedzial lodowato,ze jego nie kocha.Przezywalo to bardzo,i dlugo to pamietalo.Jak mu to powiedzialam,to mowil,ze to nie tak,ze ono jest za madre(Bylo bardzo inteligentnym dzieckiem,b.dobrze sie uczylo,zreszta do tej pory jest inteligentne),albo byl zly,gdy mu mowilam,ze ojciec nigdy by takiego czegos do dziecka nie powiedzial,gdy je kocha.Te dorosle juz dziecko,tez nie tak dawno powiedzialo mi,ze pamieta jak on to powaznie powiedzial-zimno jak lod,ze b.to przezywalo.            Moje 2 dorosle dziecko  tez nie tak dawno powiedzialo mi,ze pamieta jego pelna nienawisci twarz,jego dzikie oczy jak je bil.Strasznie sie balo.Tak samo 3 dorosle d                                                                                    dziecko mowilo,ze mial nienawistna twarz...                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                   
                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                  Pare razy myslalam juz o odejsciu od niego.Pare razy chcialam tez odejsc.Trzy razy calkiem powaznie szykowalam sie do opuszczenia go z dziecmi.Pierwszy raz to jak dzieci byly jeszcze male.On to zawsze wyczuwal.Wtenczas zawsze cos wymyslal,wplywal na moje uczucia,to samobojstwo,to znow ze taki biedny,samotny...itd.Wiedzial jak ma podejsc.Klamal,oszukiwal,manipulowal mna.Ale on sobie i tak by nic nie zrobil,to byla jego chora gra.Predzej by komus cos zrobil jak sobie.                                                                                                 Prace latami bardzo czesto zmienial jak rekawiczki,nigdze nie mogl dlugo pozostac.Raz sie dowiedzialam,ze opuszczal miejsce pracy kiedy chcial, bez zezwolenia sobie poszedl.Mowil mi,ze ludzie sa nie dobrzy,sa wredni,ciagle cos marudza do niego,albo sie wyzywaja na nim.Ludzie sa nie w porzadku,ale nie on.Byly tez czasy,ze nie pracowal.Mialam za malo pieniedzy na 3dzieci i wszystko oplacic.

Offline

 

#52 2012-11-11 01:04:58

beateowski1958
Wkręcam się coraz bardziej
Zarejestrowany: 2012-09-24
Posty: 39

Re: chory psychopata

Gdy moje dzieci byli niemowlakami,ja ich zawsze przewijalam.On nigdy tego nie robil przy mnie.Pare razy gdy przewijalam dziecko,on wpadal w dziwne stany.Chodzil z tylu za mna i podgladywal(zagladal) przez moje ramie do dziecka jak lezalo bez pieluszki...Wyraz jego twarzy byl wtenczas dziwny,napiety...Pamietam,ze denerwowal mnie tym,i mu ostro powiedzialam,ze zachowuje sie jak zboczeniec,i czy nim jest.....Przeciez normalnie,ojcowie, przebieraja swoje dzieci,a jak kobiety to robia to ojcowie tak sie nie zachowuja.             Raz tez jak moja dwojka dzieci(6 i 7 lat) spala na lozku,i sie odkryli,tzn.koldre zsuneli z siebie,on zaczal ich okrazac(chodzic szybko)kolo lozka i patrzec sie dziko(teraz wiem,ze to byl trans,....)na ich czesci intymne.On zamiast ich przykryc koldra,to chodzil kolo nich i sie przygladal.Wtenczas go wyzwalam od zboczencow i pedofilow...          Bylam raz z nim i z dziecmi na placu zabaw.Dzieci sie bawily.To bylo lato.Raz podeszlam do niego,i patrze,a on stoi i przyglada sie malej(moze 5 albo 6 letniej)dziewczynce.Te dziecko(bylo nagie)stalo i bawilo sie z innymi dziecmi.Jedna kobieta akurat te dziecko ciagnela za reke i spogladala na niego.Gdy ja podeszlam,ona te dziecko zostawila patrzac na mnie...Przypominam sobie,ze go zlapalam jak przygladal sie tej dziewczynce od gory na dolu...To nie bylo normalne.Moja intuicja mi cos podpowiadala,ze jest cos nie tak,ale jak zawsze :to nie tak,ja to zle rozumialam itd.                             Bylismy na odwiedzinach u jego rodziny.Poszlismy do jego siostrzenicy,ktora miala niemowle(plec zenska).Ona zaczela przebierac dziecko,i gdy juz chciala pieluszke wsadzic,to on nagle z tylu stanal w drzwiach.Spojrzal,twarz jego byla cala czerwona,i ruszyl automatycznie do przodu w strone dziecka.Ja stalam mu w drodze,ale on mnie nie widzial(teraz to wiem,to byl jego ten automatyczny trans...)i swoim ramieniem przechodzac uderzyl mnie w ramie.Cale ramie bolalo mnie mocno.On szedl dosyc szybko,i widzial tylko te gole niemowle.Podszedl do dziecka,zlapal je rekoma za dwie nozki,i wzial do gory nozkami razem z p... patrzac sie na czesci intymne czerwieniejac sie jeszcze bardziej.....Polozyl dziecko,(dochodzil do siebie)patrzac na matke,po chwili powiedzial(mama dziecka stala i patrzala troche zla)-Mowilem ci tyle razy zebys smarowala oliwka,zeby pupa nie byla czerwona-               -Och,wujek zawsze cos ma-odpowiedziala troche nerwowo...Ja sie tak zaskoczylam tym wszystkim,ze mi mowe na chwile odebralo.Myslalam wtenczas,ze go zabije.Jaki dobry wujek sie znalazl do pouczenia matek jak maja niemowlaki przebierac.Przeciez to bylo zboczenie.I znow ja nie tak to widzialam...                   Moje pierwsze dziecko(mialo gdzies 4 czy 5 miesiecy) po przewinieciu zaczelo mocno plakac(bylo tez juz nakarmione).Nie wiedzialam dlaczego,co sie dzieje,bo zaczelo coraz przerazliwiej krzyczec.Patrzalam na nie,ale nic takiego nie bylo zeby musialo tak plakac.Sciagnelam pieluszke.Patrze,a z pieluszki wystaje igla.Nie dowierzalam.Jak niemowle przebieralam nie widzialam jej,ona byla schowana w srodku w pieluszce.Zdenerwowalam sie na moja mame,powiedzialam do niej, jak mogla igle wsadzic  w pieluche.Mama powiedziala,ze nie wsadzala zadnej igly w pieluche,ale ja jej wtenczas nie za bardzo wierzylam.Myslalam,ze moze cos szyla,i przypadkowo jakos wsadzila ta igle,a potem zapomniala ja wyciagnac.Moja mama pracowala wtenczas na dosyc duzym stanowisku.On byl wtenczas przy tym,patrzal i obserwowal wszystko nic nie mowiac.Jego wyraz twarzy byl dziwny.To on zrobil,zebym dziecko jeszcze raz przebierala.Wtenczas nigdy bym jego o to nie posadzila,ale to nigdy.Posadzilam o to moja mame,bo nigdy by mi do glowy nie przyszlo,co on ma za zboczone mysli.Az sie wierzyc nie chce.                        On czesto zwracal uwage na kobiety z dziecmi.Chcial ich pouczac jak maja te dzieci przewijac,ze musza pudrowac ich p...Dobry wujek.Tylko,ze zaden normalny mezczyzna az tak na to uwagi nie zwraca,jak kobiety przebieraja niemowlaki.To znow pouczal jak kobiety maja dzieci pilnowac,uwazac na nie itp.To byla manipulacja.Tym podchodzil do kobiet,zeby mu zaufali,ze on jest tylko taki dobry,ze on chce tylko dobrze dla nich i dla ich dzieci.A przeciez tak naprawde nic takiego sie nie dzialo,zeby on musial reagowac.Inni mezczyzni w ogole nie reagowali,bo nic zlego sie nie dzialo.To byly po prostu jego "chore" podchody.Byl inny jak inni.Nigdy sobie sprawy z tego nie zdawalam co on ma naprawde w "glowie".Boze,a juz w ogole nie,ze go dzieci interesuja jako narcyza.Mial przeciez tez 3 dzieci malych...

Offline

 

#53 2012-11-12 13:49:06

pati31
Przyjaciółka Forum
Wiek: 30 +
Zarejestrowany: 2012-02-28
Posty: 2180

Re: chory psychopata

Wiele przezylas czytalam wszystko ze lzamiw  oczach ,ale tez udaj sie do terapeuty -bo podobne przezycia moga pomieszac w emocjach i glowie .
Powiem Ci ze mam brata schizofrenika ,ktory jest malarzem ,ale mieszka w zakladzie bo w okresie zimowym byly proby samobojcze ,rodzice sie o niego bali ,Jego prace byly na przeroznych wystawach ,ma swoj swiat. Jest to ciezka schozofrenia.
Jednak to co ty opisujesz jest nie mozliwe to ciezki psychpata wraz z innymi zaburzeniami ,bo psychopatie odroznia zanik empati i wspolczucia ,a jemu tego najabrdziej brakowalo.Psychopata ma niewyksztalcone osrodki mozgowe odpowiadajace za emocjie dlatego ciezka psychopatia sie wlasnie tak objwaia .Odkryli to naukowcy z Kings collegue hospital w londynie.
Gratuluje ze odeszlas i Boze zycze duzo szczescia sporob zapomniec ,nie wspominaj prosze,moze napisz ksiazke o prawdziwej twarzy psychopati ciezkiej.
Pozdrawiam


Kazda Twoja mysl, jest czyms realnym -jest Twoja sila..........

Offline

 

#54 2012-12-09 15:03:49

beateowski1958
Wkręcam się coraz bardziej
Zarejestrowany: 2012-09-24
Posty: 39

Re: chory psychopata

pati31,przykro mi,ze twoj brat jest chory,i nie chcialam tutaj zadnego czlowieka skrzywdzic,piszac o chorobie.Jezeli chodzi o mnie, ja chodzilam na terapie,i rozmawialam z lekarka(to byla lekarka).Pomagala mi,ale ja dlugo jeszcze nie moglam tego wszystkiego zrozumiec.Mysle,ze masz racje.Chociaz jak juz pisalam,zachowanie podobne,ale jak na schizofrenika,byl duzo,duzo za cwany,i to mi sie nie zgadzalo.Ale mial tez stany jak by byl psychicznie chory,albo mial chorobe psychiczna.To nie bylo udawanie,o nie.Rozszczepienie jazni.Psychopata z zaburzeniami,ciezka psychopatia.Jego zachowanie,manipulowania,jego gadanie,....Szukam bratniej duszy,ktora seks bedzie brala luzem jak ja -powiedzial-.....               -Jak cos obiecam,to robie do konca.Ludzie musza miec do mnie zaufanie.Ty wiesz.Ja umiem u ludzi zdobyc zaufanie jak chce,jak mi na czyms zalezy.Jak mi nie zalezy to nie potrzebuje tego ...           -Widzisz jak latwo mi sie udalo tego lekarza przekonac.Zaluje teraz,ze nie uczylem sie tego jezyka,to tych innych lekarzy tez bym tak szybko umial przekonac.Widzisz,jak mi szybko wierza.Ty mozesz mowic co chcesz,i tak ci nie uwierza....-                Ja przez jego te dzikie stany,prawie mowe stracilam,nieraz nie moglam sie wyslowic w zadnym jezyku,tak bylam zdolowana przez niego.      -Nie bije cie,nie wyzywam,nie przeklinam.Co chcesz?Nie robie ci zadnej krzywdy.....-             O tak,nieraz i to robil,ale ja mu sie z tym tak nie dawalam.        -Nie bede cie bil,nie musi byc sladu......      -Ja zawsze mowie prawde,ty wiesz o tym.Nigdy nie klamie...               Klamal i to ile razy.Po latach powiedzial mi prawde,zawsze zwalal to na innych ludzi,na swojego brata.I to nie byly blachostki,tylko niektore b.wazne sprawy.    Wiem tez b.dobrze ze on by nie popelnil samobojstwa,zawsze by znalazl jakies wyjscie,ale straszyc tym to on b.dobrze umial.  Myslalam juz o napisaniu ksiazki,zreszta juz mi pare osob mowilo ,zebym napisala.

Offline

 

#55 2012-12-09 16:09:38

enkeli
Woman In Red
Wiek: 21
Zarejestrowany: 2012-11-22
Posty: 269

Re: chory psychopata

Kiedy czytam posty autorki, mam wrażenie, jakby pisała jakąś słabą książkę o kobiecie która stała się ofiarą okrutnego psychopaty. Tymczasem ona nie jest ofiarą i powinna zająć się swoim mężem. Ten mężczyzna został jej mężem z jej wyboru i dobra żona powinna troszczyć się o swojego męża w chorobie. Na starość duża część ludzi zaczyna na coś chorować, często przez tą chorobę krzywdzą swoich bliskich, ale to nie znaczy że należy ich wtedy porzucać. Chorymi, nie ważne, czy fizycznie, czy psychiczne, ktoś musi się zająć. W tym wypadku ten chory mężczyzna należy do trudnych do zdiagnozowania i wyleczenia przypadków, bo osoby cierpiące na niektóre choroby mają to do siebie, że potrafią manipulować nawet lekarzami (zawsze czytałam dużo o psychologii i chorobach psychicznych, więc wiem, co piszę), ale nie robią tego, aby móc w dalszym ciągu krzywdzić innych, tylko dlatego, że nie są w pełni świadomi, co robią. Ten mężczyzna jest przekonany, że żyje w tym urojonym świecie, i że nic nie może na to poradzić. Trzeba go dokładnie przebadać i dopilnować, żeby leczył się i byćmoże kiedyś funkcjonował jak zdrowy człowiek.

Offline

 

#56 2012-12-10 10:17:30

adlernewman
Przyjaciółka Forum
Wiek: 36
Zarejestrowany: 2012-04-24
Posty: 3264

Re: chory psychopata

A mnie sie wydaje (bez obrazy), ze Autorka ma sama jakies paranoidalne stany. Tekst Jej wypowiedzi jest bardzo niespojny, bardzo poszatkowany i w wielu miejscach nielogiczny.

Pozdrawiam i polecam wizyte u lekarza.

Dzieki Trudnodarmo za wiele racjonalnych wypowiedzi w temacie.

Ostatnio edytowany przez adlernewman (2012-12-10 10:18:46)


To, cze­go nie mu­sieliśmy roz­szyf­ro­wywać, wyświet­lać drogą wy­siłków oso­bis­tych, to, co było jas­ne już przed na­mi, nie do nas na­leży. Od nas pochodzi je­dynie to, co wy­doby­wamy z ciem­ności będącej w nas i cze­go nie znają inni.- Marcel Proust

Sorki, ale mi odjelo polskie znaki z klawiatury sad

Offline

 

#57 2012-12-14 14:56:59

beateowski1958
Wkręcam się coraz bardziej
Zarejestrowany: 2012-09-24
Posty: 39

Re: chory psychopata

Od samego poczatku gdy zaczelam na Forum pisac nie pozwolono mi w spokoju dalej to kontynulowac,chociaz podkreslilam,ze bede dalej pisala.Niektorym osobom b.to przeszkadzalo,draznilo.Bylam krytykowana(ale to jest normalne,zawsze znajda sie krytycy,na kazdy temat).Podwazano moje przezycia,przejscia z nim(prawdziwe).Sugerowano mi ,ze ja i July1980 to jedna i ta sama osoba.Teraz znow,ze mam paraidalne stany.Tak bardzo niektorym zalezy,zebym tego nie opisywala,nie kontynulowala i zeby zrobic ze mnie jeszcze chora z "wymyslami"               Ta osoba,ktora napisala,ze mam paraidalne stany sama sie przyznaje o braku empatii u siebie,co wskazuje na osobowosc psychopatyczna.Nie osadzam jej,ona za to nic nie moze,ale wlasnie takie osoby najchetniej potrafia innych "osadzac".Niektorych chyba bardzo drazni(boli),ze psychopata moze byc chory(nakazy,przykazy).Psychopaci sa dumni z siebie,ze sa jacy sa.Musza byc "nieskazitelni","czysci".          Osoba,ktora sugerowala mi"rozszczepienie jazni" sama pisala,ze jej rodzina i rodzina jej meza zataily ich choroby.Ale u mnie tak nie bylo,moja rodzina nie musiala nic zataic,bo nic tez nie mialam.Ja tej osobie nie ublizalam,nie pytalam sie jaka ona ma wlasciwie chorobe,to jest jej sprawa(czytalam pare jej watkow,ale nie wszystko,i to mi starczylo).               Coraz wiecej kobiet zaczyna opisywac swoje zycie z psychopata,i kazda z nich byla psych.,emocjonalnie czy tez fizycznie maltretowana.Psychopatia nie jest jeszcze tak bardzo znana przez ludzi.To jest jeszcze tuszowane,ukrywane.To powinno wyjsc na "wierzch" do ludzi.Kazdy powinnien miec prawo wyboru swojego zycia i tez z pelna swiadomoscia jakiego partnera wybiera.Tak naprawde nawet lekarze nie wiedza jak psychopata moze sie zachowywac,oszukiwac,jak sie tuszowac.Przeciez to jeszcze do konca nie jest zbadane(mozg ludzki).To co ja u niego widzialam to bylo "chore"(dzikosc),zaburzenie osobowosci.                      Mial diagnoze F.60.2-u jednego lekarza,ale ja wtenczas nie wiedzialam co to za diagnosa,(nie mialam jeszcze pojecia ze  taki naprawde istnieje)a u 2-och innych lekarzy F.29.

Offline

 

#58 2012-12-14 20:07:38

adlernewman
Przyjaciółka Forum
Wiek: 36
Zarejestrowany: 2012-04-24
Posty: 3264

Re: chory psychopata

Pisz sobie co Ci sie podoba. Nikt Cie nie zatrzymuje.

Jakikolwiek brak uczuc nie jest tozsamy z brakiem rozsadku.

Jeszcze raz polecam wizyte u doktora, dla Twojego wlasnego dobra.


To, cze­go nie mu­sieliśmy roz­szyf­ro­wywać, wyświet­lać drogą wy­siłków oso­bis­tych, to, co było jas­ne już przed na­mi, nie do nas na­leży. Od nas pochodzi je­dynie to, co wy­doby­wamy z ciem­ności będącej w nas i cze­go nie znają inni.- Marcel Proust

Sorki, ale mi odjelo polskie znaki z klawiatury sad

Offline

 

#59 2012-12-19 20:26:04

beateowski1958
Wkręcam się coraz bardziej
Zarejestrowany: 2012-09-24
Posty: 39

Re: chory psychopata

"Wszechswiat jest dziwnie nachylony na korzysc psychopatow.Przez 20 lat Sandra L.Brown M.A.obserwowala,jak psychopaci unikaja wiezien,otrzymuja prawa opieki nad dziecmi,obchodza nakazy,przekonywuja sedziow,aby im uwierzyli,sprawiaja ze kobiety-adwokaci staja sie stronniczy i wychodza wolno z opresji.Liane J.Leedom MD zdaje sobie dzis sprawe z tego,ze wiele kobiet w glebokiej depresji,ktore leczyla,bylo ofiarami mezczyzn-psychopatow.Widzimy kobiety,ktorym przyklejono nalepki chorych,szalonych,zlych matek i hiper-aktywnych.Kobiety sa gwalcone przez psychopatow,gwalcone przez brak wyksztalconych specjalistow,ktorzy mogli by im pomoc,gwalcone przez system prawny i pozostawione same sobie aby isc dalej przez zycie z glebokimi ranami i odretwieniem.Na domiar zlego szkod doswiadczaja dzieci,ktore maja psychopatycznych ojcow i zraniona gleboko matke,ktora nie jest w stanie spelniac obowiazkow rodzicielskich."                     "Prawie kazdy z psychopatow w ktoryms momencie zarzucil swojej kobiecie,ze jest tak samo chora jak on(jesli oczywiscie przyznal sie do tego,ze jest chory).Jest to bowiem Mistrz Projekcji,projektujacy swoja wlasna patologie na innych.Prawie kazda z kobiet nadmieniala,ze partner powiedzial jej,ze to ona jest patologicznym przypadkiem lub chora umyslowo..."               "Kto moze miec wiecej wiedzy o psychopatii,niz wlasnie bliscy partnerzy psychopatow?"               Psychopata-defekt osobowosci,rodzaj kalectwa umyslu.O key. Ale to co ja tez widzialam u niego to dla mnie jest "chore",i "dzikie"(jego dzikosc-zachowanie jak dzikie zwierze,wtenczas gdy "grasowal" jak zboczeniec) To nie bylo udawanie przez niego.Mysle,ze psychopata tez moze byc psych.chory,czy miec chorobe psychiczna.

Offline

 

#60 2012-12-20 23:31:45

beateowski1958
Wkręcam się coraz bardziej
Zarejestrowany: 2012-09-24
Posty: 39

Re: chory psychopata

Gdzies z 15 lat temu poszlam z nim na spacer.Bardzo czesto tez on chodzil sam na spacery.Nieraz on sie uparl i chcial zebym poszla z nim w tym kierunku gdzie on chce.Nieraz szlam tam gdzie on chcial na spacer,a nieraz nie,bo intuicyjnie czulam,ze za bardzo mnie zmusza zebym poszla wlasnie w tym kierunku co on wybral.Pamietam jak sie nieraz patrzal na mnie zly,ze nie chce isc tam gdzie on by chcial.                                   Szlismy ulica do konca gdzie staly domy.Za ostatnim domem zaczynaly sie laki i pola.Na ulicy przed domem miedzy plotem a laka stalo duze drzewo i naokolo tego drzewa byly wysokie krzaki.Wszedl w te krzaki i zaczal juz miedzy tymi krzakami przechodzic (a wlasciwie sie skradac) dalej,zeby wyjsc kolo plota,gdzie nie bylo krzakow.Ja stanelam i go obserwowalam moze z minute(z zaskoczenia)co on wyprawia.Probowal jeszcze sie drzec zly na mnie    -No chodz,chodz w koncu!-            -Zwariowales!,ja mam sie z toba skradac!Po co?Co tam chcesz?!-odkrzyknelam               -Chodz!chodz!-krzyczal          -Nawet mi sie nie sni.Nigdzie tam nie pojde!-stanowczo odpowiedzialam-             Uslyszalam rozmowe kobiet na podworku za tymi krzakami.A on jeszcze wiecej "wsciekly" zaczal sie drzec.   -Chodz!-tonem rozkazujacym.        -Nie!,zwariowales!-odkrzyknelam.Spogladywal z tych krzakow co tam sie dzieje(na podworku).Jego jeszcze kusilo(jak widzialam)zeby isc dalej.Ale wiedzial,ze ja nie wejde tam.Wyszedl "wsciekly" z tych krzakow.Ja zawrocilam spowrotem w kierunku domu.On poszedl za mna zly.Wtenczas nie wiedzialam,ze to byl jego "chory" cel a ja jego ofiara-przykrywka na jego podwojne zycie,zboczenia...To bylo jego "chore" podejscie.On upolowal sobie jakas kobiete "ofiare" i cos tam "przeskrobal",i chcial zebym ja sie z nim tam pokazala.Napewno chcial pokazac,ze jest normalnym czlowiekiem,ktory ma zone czy partnerke i nic nie potrzebuje."Cwany lis".To bylo chore.                 To bylo tez gdzies 17 lat temu.Bylam w kuchni i robilam obiad.On przyszedl do domu i usiadl na koncu wersalki w pokoju.Nie zwracalam zbytnio uwage na niego bo bylam zajeta.Gdzies po 3 czy 4-ech minutach ktos pchnal drzwi i je otworzyl.Akurat sie wychylilam z kuchni i patrze,a to byla kobieta-"dobrze" zbudowana,duzo starsza ode mnie.Ze wzburzeniem i zloscia weszla prawie juz do mieszkania.Zobaczyla jego(on sie wychylal przez drzwi i patrzal),udajac takiego niewinnego,grzecznego i zobaczyla mnie( jedno dziecko tez bylo w domu).Za nia stala druga mlodsza kobieta(moze gdzies w moim wieku) i spogladala przez ramie tamtej do srodka  mieszkania.Gdy ta starsza kobieta zobaczyla mnie i uslyszala glos dziecka,to sie szybko wycofala i zamknela drzwi za soba.To trwalo moze z jedna minute.Ja mialam rece czyms umazane,cos robilam w kuchni.Nie zdarzylam nawet podejsc do drzwi i zareagowac.Gdy przemylam szybko rece bylo po wszystkim.Juz ich nie bylo.Oddalily sie b.szybko.Nawet nie moglam sie spytac tych kobiet,dlaczego tak bez niczego chcialy wejsc do obcego mieszkania.Powiedzialam do niego -Co to bylo?Dlaczego te kobiety tu chcialy wejsc?-    A on na to  -No wlasnie,co one sobie mysla,zeby tu tak przyjsc.-   To on wtenczas na pewno cos zrobil,skradal sie albo nachodzil ta kobiete.Moze go zlapaly,ale on im uciekl i wtenczas go te kobiety gonily do samego domu.On wiedzial wtenczas,ze te kobiety moga przyjsc do mieszkania,bo byl za grzeczny,za b.niewinnego udawal.Szkoda,ze ta kobieta mimo wszystko nie weszla i nie skonfrontowala sie z nim,nic nie powiedziala i b.szybko sie oddalila.A ja z dziecmi znow bylismy jego "przykrywka" na jego chore zycie.                                                           Bylam sama w mieszkaniu((mialam okolo 35 lat) gdy przyszedl dozorca(bloku).Wszedl do mieszkania.Myslalam,ze chce cos przekazac od spoldzielni,ze moze jakies naprawy w bloku beda,albo moze jakies pismo ma,czy cos podobnego.Usiadl przy stole i zaczal mowic.Zaszokowal mnie.-Niektorzy wola nastolatki,ale dla mnie starczy kobieta dojrzala.Dam wszystko,pieniadze,utrzymanie...-     Tego sie nie spodziewalam.On byl duzo starszy jak ja,prawie w wieku mojego ojca.Znalam jego zone-bardzo mila kobieta,i syna.Dostalam takiego obrzydzenia do niego,ze patrzec na niego nie moglam.Jego majaczenia i zachowanie byly obrzydliwe.Powiedzialam ze ma opuscic mieszkanie natychmiast,on sie ociagal z wyjsciem i dalej obrzydliwie gadal.Gdybym jego zone nie znala,to bym zadzwonila na policje.Nakrzyczalam na niego i w koncu wyszedl.Wspomnialam o tym jemu.On cos musial mu powiedziec,bo ten trzymal sie ode mnie juz z daleka i patrzal na mnie zly.A ja w ogole juz z nim nie rozmawialam i nie chcialam go widziec.Ale jestem pewna,ze ten sobie tak pozwolil do mnie,bo na pewno widzial jak on sie zachowuje do kobiet.Moze nawet go widzial,jak on sam cos "zboczonego" robil.Oni w dwojke byli "chorzy" On psul sobie reputacje wsrod niektorych zdrowych ludzi,ktorzy znali prawde.Jego perwersje seksualne,on juz wtenczas byl "chory" i psychopata.

Offline

 

#61 2012-12-22 00:56:11

beateowski1958
Wkręcam się coraz bardziej
Zarejestrowany: 2012-09-24
Posty: 39

Re: chory psychopata

Gdy byl po raz drugi na psychiatrii i wyszedl po niecalych 4 tygodniach(nie chcial byc dluzej)(twierdzil,ze nie ma tam nic do szukania,ze mu lekarz powiedzial ze mu nic nie jest). to zaczal bardzo zwracac uwage i sie ogladac za kobietami-murzynkami.Na psychiatrii gdzie on byl, byla tez mloda murzynka G.(to byl oddzial dla ludzi z psychozami).On powiedzial,ze ona jest nimfomanka.Mowil w manii,ze dawal jej papierosy bo ona nigdy prawie ich nie miala.Spotykali sie w palarni i palili,a 2 inne mlode dziewczyny jego papierosow za darmo nie chcialy,mowil to dziwnym glosem.Ta murzynke znali nasze dzieci,jak byli jeszcze dziecmi.Mieszkalismy wtenczas w innym miescie.Jej rodzice wprowadzili sie z dziecmi do bloku gdzie my mieszkalismy(oni przybyli gdzies w tym czasie z Afryki).Jej mama prawie wcale nie znala jezyka.Ona byla duzo mlodsza od naszego 3-go dziecka.Pamietam jak on pare razy przyszedl do domu i mowil (dziwnym tonem),ze ona sie na dworzu zalatwia.A co on mial do tego, zeby dziecko obserwowac co robi,to bylo tez nienormalne.Ona biegala za innymi dziecmi,ale tak za bardzo to dzieci sie nie chcieli z nia bawic.Te dziecko mialo inna mentalnosc.Inne dzieci raczej sie z niej wysmiewali.Jej ojciec pobil adwokata bo nie zalatwil mu tego co on chcial,i mial problemy.Pamietam jak on chcial mnie zmusic zeby jej matka przychodzila do nas i ja sie nia zajmowala.A ja sie z nia w ogole nie moglam dogadac,probowalam ale nic z tego nie wychodzilo,ona w ogole nic nie rozumiala.Oni mieli calkiem inna kulture,a do tego jej maz za duzo chcial sobie pozwalac,i byl za bardzo pewny i agresywny.Powiedzialam do niego po 2-och spotkaniach z nimi,zeby mi wiecej ich tu nie przyprowadzal.Nie mialam na to czasu,pracowalam i po pracy zajmowalam sie swoimi dziecmi.A po drugie takie spotkania z nimi nie podobaly mi sie,bo obawialam sie ojca tej murzynki(byl za bardzo agresywny i za b."dziwaczny")i zaczal jakby rozkazywac co robic.To bylo tez nienormalne,ze on przyprowadzil ich do domu,gdzie byly dzieci.                       Teraz wiem,ze on z ta murzynka cos robil zboczonego w szpitalu- za te papierosy.Ona byla tez juz pare razy na psychiatrii.Mieszkala w tym miescie,gdzie my kolo dworca.                                                    Gdy sie z nim rozeszlam i mieszkalam sama chodzilam na kursy.Jechalam raz na kurs rowerem.Musialam przejechac przez tunel na druga strone gdzie zaczynalo sie centrum miasta.Gdy wjezdzalam do tunelu uslyszalam krzyki,wydzieranie sie z dwoch stron (tunelu),i zobaczylam z daleka mezczyzne(jakby byl mocno psych.chory)  uciekajacego(dziko uciekajacego).Wbiegl na schody po srodku tunelu rozgladajac sie dziko,zeby uciec.Dojezdzalam wlasnie do miejsca gdzie uciekal.To byl on.O Boze,to bylo okropne.Jego ruchy,jego "dzikosc",jego wzrok.Poznal mnie,bo na ulamek sekundy sie zatrzymal i spojrzal mi prosto w oczy.Mial ubrana czarna kurtke z kapturem,i ten kaptur mial nalozony na glowe.Uciekl schodami do gory.Mial ruchy jak "dzikus".Kaptur calkiem nalozony na glowe,zeby go nikt nie poznal.Uciekal jakby calkiem skulony w sobie,a zarazem b.szybko.Ja jechalam dalej.Na koncu tunelu byl mezczyzna(murzyn),ktory darl sie w swoim jezyku do drugiego ,ktory byl po srodku kolo tunelu,i pokazywal mu gdzie on uciekal.Oni go gonili.Ja bylam w szoku.Gdy przejezdzalam przez tunel,to akurat nie bylo ludzi,dopiero przed koncem szla starsza para,i oni tez sie rozgladali .co sie dzieje.Mysle,ze on chyba skradal sie do tej murzynki,co byla z nim na psychiatrii,i oni go przylapali ,on uciekl a oni go gonili.Ten tunel byl kolo dworca,gdzie ona mieszkala.To byly jego zboczenia seksualne.

Offline

 

#62 2012-12-22 22:37:01

MariannaM
Wróżka Bajuszka
Zarejestrowany: 2012-07-26
Posty: 209

Re: chory psychopata

Ja mam wrażenie, że Autorka jest również osobą mocno pokiereszowaną i być może również chorą. Jest coś niepokojącego i kompulsywnego w sposobie  pisania, w tym z jaką zaciętością formuuje kolejne długie i przepełnione szaleństwem wywody. Być moze długie życie z takim człowiekiem sprawiło, że sama autorka potrzebuje pomocy. Czy to ma być forma oczyszczenia? Czego oczekujesz?

Offline

 

#63 2012-12-23 13:50:40

adlernewman
Przyjaciółka Forum
Wiek: 36
Zarejestrowany: 2012-04-24
Posty: 3264

Re: chory psychopata

Jej wypowiedzi sa nieskladne i pelne urojonego przesladowania przez murzynow, seksualnych dewiantow i bylego meza. Zgadzam sie, ze Autorka najlepiej by zrobila idac do lekarza specjalisty.

No, ale jak ma potzrebe pisania, to niech pisze.


To, cze­go nie mu­sieliśmy roz­szyf­ro­wywać, wyświet­lać drogą wy­siłków oso­bis­tych, to, co było jas­ne już przed na­mi, nie do nas na­leży. Od nas pochodzi je­dynie to, co wy­doby­wamy z ciem­ności będącej w nas i cze­go nie znają inni.- Marcel Proust

Sorki, ale mi odjelo polskie znaki z klawiatury sad

Offline

 

#64 2012-12-28 19:57:55

beateowski1958
Wkręcam się coraz bardziej
Zarejestrowany: 2012-09-24
Posty: 39

Re: chory psychopata

Wlasciwie nie powinno to nikogo dziwic,ze ja to tu opisuje.Ludzie tu poruszaja rozne tematy.Moze mam pare powodow,zeby tu na Forum to pisac.Wedlug jednej,a moze i pare osob jest to forma oczyszczenia.Moga sobie to tak tlumaczyc,jezeli im to pasuje,jezeli to tak zrozumieli.Czego oczekuje?Na razie zatrzymam to dla siebie.To,ze pisze co widzialam i slyszalam jest odbierane przez niektorych,ze jestem chora,pokiereszowana.Najpierw trzeba to zrozumiec,zeby w ogole jakis osad wydac.Pisalam juz tez,ze to jest ciezkie do zrozumienia.Najpierw trzeba spojrzec na swoj problem,zanim sie kogos tak osadzi.Owszem jestem "oslabiona"(to jest chyba normalne po takich przezyciach)ale to nie oznacza,ze mozna mnie tak obrazac.Nie zmuszam nikogo do czytania.Wolna wola.                                                                                                                             Niektorym osobom(jeszcze raz to podkreslam)bardzo to przeszkadza.Dlaczego?Moze maja jakies wspolne,albo bardzo podobne cechy i zachowania jak on.Moze nie chca do siebie to dopuscic,ze psychopata moze byc chory lub miec chorobe psychiczna.Psychopata jest wlasciwie ulomny emocjonalnie(w jakis sposob jest to jakby choroba).Ale oni zdaja sobie sprawe,ze robia duzo rzeczy zlych,ze to nie jest akceptowane przez spoleczenstwo.Chociaz ja widzialam go 2 razy w stanie,w ktorym nie wiedzial  co robi(jakby w ciezkiej psychozie).Bylam prawie od tego sparalizowana.W ten stan wszedl przed moimi oczami.I wiem,ze- na 100% tych chwil i momentow nie pamietal.W ogole nie wiedzial co robil. Byl jakby w innym swiecie.Inna rzeczywistosc,swiat bez regul.To trwalo okolo 20-25 minut.Moze by byl dluzej w tym stanie,ale 1 osoba podniesionym glosem wolala go nazwiskiem,pare razy i patrzala na niego.Ta osoba wiedziala co sie z nim dzieje.Chciala go otrzasnac z tego,zeby doszedl do siebie.To tez troche trwalo.On wtenczas pare razy sie wstrzasnal i pomalu dochodzil do siebie,do rzeczywistosci.Gdybym sama tego nie widziala,to moze bym nie uwierzyla.To bylo b.chore.Lekarze ze szpitala napisali,ze ma tez delir od tabletek.Tylko,ze on po tym zaraz- przestal brac jakiekolwiek tabletki,a jeszcze po tym rok czasu "wariowal".A zreszta do tej pory nie jest duzo lepiej(wchodzi jeszcze w te stany).Tylko ze teraz chyba-jest wiecej czujny.Ale i tak nie moze calkowicie nad tym zapanowac.                                 A gdzie tu- w ostatnim moim opisie jest przesladowanie przez murzynow.Prosze nie wyolbrzymiac slowa,nie odkrecac wlasciwego znaczenia tego,nie probowac odwrocic uwage od prawdziwego zdarzenia(tematu),nie manipulowac.Pisalam wyraznie,ze to on chcial mnie zmusic,dla siebie tylko wiadomego celu,zebym ja sie nimi zajmowala.Zaden kochajacy i dobry -ojciec i maz, nie stawial by nigdy swojej rodziny w takiej sytuacji.Tym bardziej jak wie,ze to jest troche jakby zagrozenie.Kochajacy ojciec trzyma swoje dzieci z daleka od takich nieprzyjemnych i nie jasnych sytuacji.A to,ze ci murzyni go gonili jak uciekal pod mostem,to chyba nie dla zabawy.To on "przeskrobal".I to w tych dwoch sytuacjach chodzilo o ta sama rodzine Murzynow.                            Co do urojonych seksualnych dewiantow-Na pewno lepiej dla niektorych by bylo takiego czegos nie poruszac,nie mowic,ukryc i byc cicho.Albo wierzyc,ze cos takiego nie moze byc.Nie chce pisac kazdy szczegol tutaj,co i dlaczego?To jest za ciezkie do zrozumienia.To moga zrozumiec tylko te osoby,ktore przezyly cos podobnego.Kobiety ktore zyly z psychopatami-moga wiedziec do czego oni sa zdolni. Nie wszyscy psychopaci sa chorzy czy maja choroby psychiczne.Lekarze-specjalisci zajmujacy sie psychopatia na pewno tez maja duzo wiedzy,moga sporo zrozumiec.                                       "Psychopaci seksualni dzieliliby sie wiec na dwie grupy:"de imaginatione" i "de facto".Zachowanie seksualne pierwszych miesciloby sie w granicach przyjetych form spolecznych i tym samym nie budziloby sprzeciwu.Ale normalne zycie seksualne nie dawaloby im pelni zaspokojenia i tym chetniej uciekaliby w kraine swych marzen kazirodczych,homoseksualnych,sadystyczno-masochistycznych sodomistycznych itd.Im natomiast silniej bylyby te marzenia tlumione,tym glebiej przenikalyby tresc przezyc psychicznych i tym silniejszy budzilyby sprzeciw sumienia.Tak wiec psychopata seksualny-marzyciel-nie potepiony wprawdzie przez swe otoczenie,tym surowiej sam by siebie potepial.Ta zacieta walka niedozwolonych marzen i sumienia(sumienie w sensie wewnetrznego odbicia spolecznych zakazow i nakazow,odbicia tylko w czesci swiadomego,w wiekszosci pokrytego niepamiecia,a wiec blizszego freudowskiemu"super-ego" niz sumieniu w pojeciu etyki),walka chaotyczna i nie zorganizowana,a wiec tym samym ze wzgledu na niski wspolczynnik integracji tylko fragmentarycznie docierajaca do swiadomosci,bylaby zrodlem nieokreslonego niepokoju,a ujawnialaby sie pelniej w marzeniach sennych i przezyciach psychotycznych,jak np.urojenia grzesznosciowe,czy tzw."akute homosexual panic" psychoanalitykow.Nie zrealizowany typ zboczenia seksualnego jest tym niebezpieczniejszy,im wieksze utrwalenie i mniejsze szanse realizacji.W sposob zgola perfidny prowadzic on moze przez cale zycie do nieosiagalnego celu,niszczac po drodze zarowno tego,kto jest tym skrzywieniem obarczony,jak i tych,ktorzy wchodza w bliski z nim kontakt.Patrzac na ten problem z punktu widzenia porzadku spolecznego i seksuologii kryminalnej ten wlasnie typ zboczen moze stac sie najniebezpieczniejszy w sytuacji"spiecia" miedzy tendencja i zachowaniami"

Offline

 

#65 2012-12-28 23:35:25

beateowski1958
Wkręcam się coraz bardziej
Zarejestrowany: 2012-09-24
Posty: 39

Re: chory psychopata

Uswiadomilam sobie,ze on utozsamial sobie milosc z seksem.Nie myslalam przed tem,ze on naprawde tak mysli.Chociaz,jak juz pisalam tak mnie przekonywal o milosci,ale wlasciwie to tez bylo b.sprytne z jego strony.Gdy to mowil-to tez b.dziwnie.Mysle,ze mowil,ze kocha-jak osiagnal swoj cel poza domem.A ja z dziecmi bylismy jego ofiarami-"przykryciem" na jego podwojne zycie(przeciez mial rodzine,ktora niby go "okrywala").Umial sie tez pokazac taki dobry,grzeczny,spokojny,pomocny.Nawet jak cos zrobil,to mogl zawsze uciec do domu i byc pewnym,ze go nikt nie bedzie o nic posadzac.                                                                      " "Jego erotyczne fantazje zafalszowaly rzeczywistosc.Upijal sie wyobrazeniami i pogonia za obiektami swoich fantazji seksualnych,nawet z dziecmi.Byl uzalezniony od tego co zakazane.Jego fantazje zafalszowaly rzeczywistosc.Na swoje dzieci patrzal jak na obiekt seksualny."Jego dziwaczne i chore dewiacje seksualne,ktore ja widzialam,prawie by mnie zabily.Obsesyjne chore mysli,podgladacz,zagladanie przez okna,podgladywanie przez lornetke,chowanie sie w krzakach,w parku,za drzewami(to byl stan "dziki" )                    -Chcesz,zebym sie obnazal...(ekshibicjonizowal).       Obmacywal,lapal dojrzewajace dziewczynki za piersi,albo sie o nie ocieral....                          "Chorobliwe wzmozenie pobudliwosci plciowej wystepujace w chorobach psychicznych i psychopatiach,a takze w organicznych chorobach mozgu"...                              Psychopaci daza do natychmiastowego zaspokojenia popedow i potrzeb.Partner jako osoba traci znaczenie,moze byc kazda.Chcial pokazywac mnie innym...          Przypominam sobie,ze jak go juz poznalam to nieraz mial troche sliny w jamie ustnej.Tlumaczyl sie tym,ze to od zebow-tak mu powiedzial dentysta-bo nieraz tak jest.Zeby mial b.szybko zepsute,i chodzil do dentysty.Pozniej juz w malzenstwie zauwazylam,ze on brudzi troche poszewke od poduszki, jasnymi plamami.On w ogole sie b.pocil.Czesto zmienialam posciel.         Gdy sie tak rozchorowal,w nocy jak lezal slina leciala mu ciurkiem z ust.Wygladala jak biala gesta piana.Brudzil nia przescieradlo i poszewke-byly raz mniej a raz wiecej brudne od bialych plam.Czesto tez w czasie mowienia mial pelno bialej sliny w jamie ustnej. Przed tym wciskal mi zawsze ze to od zebow-wtenczas juz gdy czul nienawisc czy byl zly ,to czesto w czasie mowienia mial duzo sliny w jamie ustnej.Gdy ja to widzialam to wychodzil z domu,albo szedl do lazienki.                        Jego stan byl coraz gorszy.Nie chcial sie leczyc. Gdy sobie to wszystko skojarzylam,i widzialam co on wyprawia,ucieklam od niego.

Offline

 

#66 2012-12-28 23:39:02

beateowski1958
Wkręcam się coraz bardziej
Zarejestrowany: 2012-09-24
Posty: 39

Re: chory psychopata

Uswiadomilam sobie,ze on utozsamial sobie milosc z seksem.Nie myslalam przed tem,ze on naprawde tak mysli.Chociaz,jak juz pisalam tak mnie przekonywal o milosci,ale wlasciwie to tez bylo b.sprytne z jego strony.Gdy to mowil-to tez b.dziwnie.Mysle,ze mowil,ze kocha-jak osiagnal swoj cel poza domem.A ja z dziecmi bylismy jego ofiarami-"przykryciem" na jego podwojne zycie(przeciez mial rodzine,ktora niby go "okrywala").Umial sie tez pokazac taki dobry,grzeczny,spokojny,pomocny.Nawet jak cos zrobil,to mogl zawsze uciec do domu i byc pewnym,ze go nikt nie bedzie o nic posadzac.                                                                      " "Jego erotyczne fantazje zafalszowaly rzeczywistosc.Upijal sie wyobrazeniami i pogonia za obiektami swoich fantazji seksualnych,nawet z dziecmi.Byl uzalezniony od tego co zakazane.Jego fantazje zafalszowaly rzeczywistosc.Na swoje dzieci patrzal jak na obiekt seksualny."Jego dziwaczne i chore dewiacje seksualne,ktore ja widzialam,prawie by mnie zabily.Obsesyjne chore mysli,podgladacz,zagladanie przez okna,podgladywanie przez lornetke,chowanie sie w krzakach,w parku,za drzewami(to byl stan "dziki" )                    -Chcesz,zebym sie obnazal...(ekshibicjonizowal).       Obmacywal,lapal dojrzewajace dziewczynki za piersi,albo sie o nie ocieral....                          "Chorobliwe wzmozenie pobudliwosci plciowej wystepujace w chorobach psychicznych i psychopatiach,a takze w organicznych chorobach mozgu"...                              Psychopaci daza do natychmiastowego zaspokojenia popedow i potrzeb.Partner jako osoba traci znaczenie,moze byc kazda.Chcial pokazywac mnie innym...          Przypominam sobie,ze jak go juz poznalam to nieraz mial troche sliny w jamie ustnej.Tlumaczyl sie tym,ze to od zebow-tak mu powiedzial dentysta-bo nieraz tak jest.Zeby mial b.szybko zepsute,i chodzil do dentysty.Pozniej juz w malzenstwie zauwazylam,ze on brudzi troche poszewke od poduszki, jasnymi plamami.On w ogole sie b.pocil.Czesto zmienialam posciel.         Gdy sie tak rozchorowal,w nocy jak lezal slina leciala mu ciurkiem z ust.Wygladala jak biala gesta piana.Brudzil nia przescieradlo i poszewke-byly raz mniej a raz wiecej brudne od bialych plam.Czesto tez w czasie mowienia mial pelno bialej sliny w jamie ustnej. Przed tym wciskal mi zawsze ze to od zebow-wtenczas juz gdy czul nienawisc czy byl zly ,to czesto w czasie mowienia mial duzo sliny w jamie ustnej.Gdy ja to widzialam to wychodzil z domu,albo szedl do lazienki.                        Jego stan byl coraz gorszy.Nie chcial sie leczyc. Gdy sobie to wszystko skojarzylam,i widzialam co on wyprawia,ucieklam od niego.

Offline

 

#67 2012-12-30 11:05:17

MariannaM
Wróżka Bajuszka
Zarejestrowany: 2012-07-26
Posty: 209

Re: chory psychopata

Autorko, nie chcę cię obrażać ani osądzać. Podobnie jak ty masz prawo pisać co chcesz na tym forum, ja mogę wyrazić swoją opinię na temeat tego co piszesz i jak piszesz. Zagłębiasz się w mrok psychiki człowieka bardzo chorego, rozdrapujesz swoje rany, wywlekasz to wszystko...Przyznam, że są to szokujące i niepokojące opisy. Twój styl jest chaotyczny i kompulsywny, dlatego sądzę, że stan twojego umysłu jest zaburzony. Czy to obraza? Otóż nie.

Offline

 

#68 2013-01-20 21:56:42

pati31
Przyjaciółka Forum
Wiek: 30 +
Zarejestrowany: 2012-02-28
Posty: 2180

Re: chory psychopata

Dla mnie pamietnik ,jakis , choc ,36 lat z psychopata ,moze zniszczyc .Jesli autorka ,chce to wsszystko wydusic to moze , moze lepiej sie z tym czuje.


Kazda Twoja mysl, jest czyms realnym -jest Twoja sila..........

Offline

 

#69 2013-05-03 20:31:30

beateowski1958
Wkręcam się coraz bardziej
Zarejestrowany: 2012-09-24
Posty: 39

Re: chory psychopata

To sie stalo jak bylam w ciazy.Okolo 3-4 miesiaca jak bylam w  ciazy z 3-im dzieckiem.Dwojka dzieci byly jeszcze mala.Dzieci bawili sie w pokoju.Ja pralam.Wtenczas mialam pralke ;Franie;.Aut. pralki wtenczas sie ukazaly,ale byly jeszcze b.drogie.Z ;Franii: trzeba bylo wyciagnac pranie i jeszcze przeplukac.Chcialam przeplukac pranie i powiesic.Poszlam do lazienki.On chodzil od pokoju do lazienki i marudzil,zebym ja poszla do dzieci ich pilnowac.Mowilam mu,zeby on patrzal na dzieci,bo ja chce w koncu pranie do konca zrobic.Teraz to juz wiem,ze wtenczas to tez byl to jego ;chory stan:;trans;.Przychodzil bez przerwy do mnie i marudzil.Zachowanie jego wtenczas i jego :latanie: z pokoju do lazienki bylo nienormalne.Wygladal jak by mi chcial cos zrobic.Dziwne to bylo i byl bardzo zadziorny.Zamknelam sie w lazience i powiedzialam,zeby mi dal spokoj,bo musze pranie skonczyc.Krzyczal cos.Zaczal szarpac drzwiami.Walnal w szybe od drzwi lazienkowych.Ja bylam w lazience troche pochylona nad wanna.Nagle poczulam bol i ze trace sily,jakby ze mnie zaczelo cos ubywac.Zaczelam natychmiast slabnac.Odwrocilam sie i zobaczylam,ze sciana jest opryskana od krwi,a w noge wbil mi sie duzy ostry odlamek od szyby.Trafil w tetnice i z nogi leciala mi krew jak z kranu,pryskalo az.Odlamek ten szkla z mojej nogi odlecial na ziemie.Krew tryskala na sciane,podloge i drzwi.Bylam b.slaba.Probowalam zatamowac krew,Ale mi sie nie udawalo.Tryskalo prawie jak z kranu.Probowalam wyjsc z lazienki.Jakos wyszlam na korytarz przed lazienka.przed drzwiami wejsciowymi i siedzialam.On sie dziwnie patrzal.W koncu doszedl do siebie,wystraszyl sie i zaczal mi tamowac krew.Wzial cos z ubrania i zawiazal mi na nodze.W koncu udalo mu sie zatamowac mi krew.Bylam w szoku.Nie mialam sily wstac.Poszedl do sasiadki,ktora miala telefon,zeby po pogotowie zadzwonic.Za chwile ona przyleciala do mnie,spojrzala,zobaczyla krew przez uchylone drzwi lazienkowe,spojrzala na niego podejrzliwie.Wiedziala,ze on cos z tym mial wspolnego.Ja nie powiedzialam wszystkiego,z szoku.Spytala sie mnie czy jestem w ciazy,potwierdzilam.Poszla do domu.Zadzwonila po pogotowie.Za jakis krotki czas przyjechalo pogotowie.Lekarz kazal siostrze (b.mloda dziewczyna)zrobic mi zastrzyk p.tezcowi.Ja bylam slaba.Co ona chciala mi zastrzyk zrobic,.mnie na omdlenie bralo.Spytala sie mnie czy jestem w ciazy,potwierdzilam.Lekarz,jak sie to dowiedzial,powiedzial,ze nie wolno dawac kobiecie w ciazy zastrzyku.Mowil zebym doszla do siebie,uspokoila sie.Zrobili tylko opatrunek.Wiem,ze ktos lekarz czy sanitariusz zobaczyl krew w lazience i zbita szybe.Krzyczeli na niego.Kapneli sie,ze to on cos zrobil.Dziwnie na niego patrzeli.Ja bylam w szoku i slaba.Powiedzieli,zeby ta krew zmyl.Wzial wiadro z woda i szmate.Zaczal zmywac krew w lazience.Stracilam duzo krwi.    Powiedzialam to tesciowej,ale ona nie chciala tego sluchac.Juz jej najstarsze dziecko troche powiedzialo.Te dziecko to b.przezylo.

Offline

 

#70 2013-05-03 20:51:49

Vian
Redaktor Działu Psychologia
Zarejestrowany: 2012-12-23
Posty: 5324

Re: chory psychopata

Cud, że Cię odratowali, skoro nawet natychmiast nikt Ci nie spróbował przytamować krwawienia. Mnie uczono, że przy przecięciu tętnicy udowej śmierć następuje z reguły w ciągu kilku minut.

Offline

 

#71 2013-05-11 11:01:44

beateowski1958
Wkręcam się coraz bardziej
Zarejestrowany: 2012-09-24
Posty: 39

Re: chory psychopata

Vian,to chyba wszyscy wiedza,ze przy przecieciu tetnicy smierc nastepuje b.szybko.To wszystko trwalo tez nie wiecej jak kilka minut.Tylko,ze ja b.szczegolowo to nie chcialam opisywac,bo wiadomo-jak by krew nie byla przez ten czas tamowana,to by bylo po mnie.Gdy upadlam w lazience,siedzac,tamowalam krew recznikiem,reka(sciskalam).Ale gdy puscilam krew dalej leciala.On zatamowal mi krew,sciskajac mocno noge recznikiem.Takze krew byla przez ten czas tez tamowana.On przed przyjazdem lekarza juz scieral krew szmata w lazience,ale nie zdazyl wszystkiego zmyc.Gdy lekarz przyjechal noge mialam scisnieta recznikiem.Lekarz dopytywal sie go,co sie stalo,rozmawial z nim.On nie powiedzial prawdy.Ja bylam w szoku oslabiona.Gdy lekarz zobaczyl krew i zbita szybe,zaczal na niego krzyczec.Zreszta lekarz jak mnie tylko zobaczyl,to podejrzewal,ze cos sie stalo,i dlatego probowal sie od niego dowiedziec.

Offline

 

#72 2013-06-02 18:45:44

krokodyl666
Przyjaciółka Forum
Zarejestrowany: 2013-04-25
Posty: 1018

Re: chory psychopata

To forum mnie zalamuje. Jesli osoba po dramatycznych przezyciach opisuje je tutaj to znaczy, ze chce prosic o rade, wyzalic sie, moze ostrzec innych. Po to takie fora sa. Ale zamiast osob, ktore sa wstanie przeczytac, poradzic, pocieszyc czy wyrazic opinie w kulturalny i rzecowy sposob ciagle widze laseczki, ktore korzystaja z tego, zeby komus napisac, ze jest/byl glupi, ze sie tak dal albo ze jest idiota, bo one wiedza lepiej z kilku zdan opisu na jakie zaburzenie psychiczne cierpi dana osoba, lepiej niz ktos, kto z ta osoba spedzil 36 lat. No rece opadaja.
Nie wiem czy koles ma jakas powazna chorobe czy jest psychopata. To drugie wcale nie jest wykluczone. Psychopaci czesto zachowuja sie nieracjonalnie, kiedy sa znudzeni i sfrustrowani i czesto sa diagnozowani przez niedoswiadczonych/niedouczoych/glupich lekarzy jako np. bipolarni. Bycie psychopata takze nie wyklucza schizofreni, te choroby nie koreluja co nie oznacza, ze sie wykluczaja.
Byloby milo jakby trole mogly sie zamknac, ale taka trola natura...

Offline

 

#73 2013-06-02 18:57:45

krokodyl666
Przyjaciółka Forum
Zarejestrowany: 2013-04-25
Posty: 1018

Re: chory psychopata

trudnodarmo: widac od razu, ze nie mialas nigdy do czynienia z prawdziwym psychopata. Tak, beateowski1958 pisze chaotycznie, ale to co pisze ma sens, jest spojne i zgadza sie z typowymi zachowaniami psychopaty. Natomiast ty piszesz niby rzeczowo, ale z tresci tego co piszesz wynika, ze masz bardzo mala wiedze i to na dodatek teoretyczna na temat psychopatii jako takiej. A przekonujac beateowski1958, ze ma urojenia grasz w jednym zespole z czlowiekiem, ktory ja krzywdzi. Zdziwilabys sie jak bardzo psychol potrafi ludzi manipulowac (glownie tych, ktorzy nie znaja sytuacji z bliska, tak bylo w moim wypadku - ludzie, ktorzy znali mnie osobiscie ostrzegali mnie, ze on mnie oczernia i jest nienormalny, ale ludzie, ktorzy znali mnie powierzchownie albo tylko z widzenia kupowali jego wersje). Plus owszem, psycholem czlowiek sie nie staje po 50tce, ale sa tacy, ktorzy potrafia to ukrywac (zwykle nie przed calym swiatem, ale wybranymi osobami). Jesli psychopata z jakiejs przyczyny chce miec "normalna" rodzine to jest w stanie grac przed nimi mniej lub bardziej kochajacego meza/ojca (co zwykle choc nie zawsze laczy sie z puszczaniem na prawo i lewo, gdy kochana zona nie patrzy). Plus oni zawsze wiedza, ze sa "inni", ale czesto nie wiedza, tak jak reszta spoleczenstwa, jakie sa cechy psychopatii i moga ja u siebie "zdiagnozowac" dopiero jako dorosli. Z tego co piszesz trudnodarmo widac jasno, ze nie mialas "przyjemnosci" z takim typem i szczerze zycze, zebys pozostala w swojej ignorancji, bo nikomu tak zle nie zycze. Ale moglabys wykazac troche pokory i moze poczytac nieco w temacie (polecam "Mask of sanity").

Offline

 

#74 2013-06-02 19:10:15

krokodyl666
Przyjaciółka Forum
Zarejestrowany: 2013-04-25
Posty: 1018

Re: chory psychopata

"Być moze długie życie z takim człowiekiem sprawiło, że sama autorka potrzebuje pomocy."
Ofiary psychopatow bardzo czesto potrzebuja pomocy psychologa, a po ponad 30 latach to juz na pewno. Bardzo czesto zwiazek z takim (nawet krotki, 2-3 lata) skutkuje depresja, zespolem stresu pourazowego, atakami paniki etc. Sa ludzie, ktorzy z tego sami wychodza, ale zgadzam sie, ze beateowski1958 potrzebuje psychologa. Tylko, ze dobrego i znajacego sie na pomocy ofiarom psychopatow trzeba szukac ze swieca:/.

Offline

 

#75 2013-06-02 20:13:43

absum
Na razie czysta sympatia
Zarejestrowany: 2013-04-14
Posty: 20

Re: chory psychopata

Przede wszystkim psychopatia a psychoza, to dwa niezależne od siebie stany. Psychopatia, to zaburzenie osobowości, zwłaszcza w sferze uczuciowości wyższej ,często sprzężona z socjopatią, a więc z tym, co mieści się w sferze relacji międzyludzkich. Psychopatia nie jest chorobą psychiczną. Psychoza natomiast / a więc np. schizofrenia/, to zaburzenie świadomości, wynikające z choroby psychicznej. W tym rozumieniu oczywiście psychopata może cierpieć na chorobę psychiczną. Rozważanie który deficyt osobowości jest tu istotniejszy nie ma sensu. Oba zaburzenia są dla współdomowników  równie dramatyczne w skutkach. I jeśli ktoś opisuje swój ból związany z życiem z taką osobą, to nie po to, żeby mu zarzucano brak wiedzy / bo ma prawo jej nie posiadać ! / i bezsensowność jego wynurzeń. Jestem oburzona taka postawą. Piszemy tutaj w sytuacjach bardzo dramatycznych, nie znajdując często oparcia w nikim w realu i po to, między innymi, jest to Forum. Jeśli się komuś nie podoba co ktoś pisze, to po prostu niech nie czyta. A pani, która opisuje tutaj swoje dramatyczne losy życzę siły. Sama żyję z człowiekiem psychicznie chorym i psychopatycznym i wiem, jak bardzo nie ma się nieraz siły na to, żeby dalej żyć. Podobieństwo losów jest często wsparciem, tak bardzo potrzebnym w trudnych chwilach.  Współczucie i zrozumienie. To jest to, co często ratuje człowieka przed samobójstwem. Więc zanim ktoś wyda osąd, niech najpierw pomyśli czy ma do tego prawo i czy nie kieruje nim egoizm i pycha.

Offline

 

#76 2013-06-02 21:38:18

Milionek
Przyjaciółka Forum
Wiek: 40+
Zarejestrowany: 2013-05-23
Posty: 2206

Re: chory psychopata

absum napisał:

Przede wszystkim psychopatia a psychoza, to dwa niezależne od siebie stany. Psychopatia, to zaburzenie osobowości, zwłaszcza w sferze uczuciowości wyższej ,często sprzężona z socjopatią, a więc z tym, co mieści się w sferze relacji międzyludzkich. Psychopatia nie jest chorobą psychiczną. Psychoza natomiast / a więc np. schizofrenia/, to zaburzenie świadomości, wynikające z choroby psychicznej. W tym rozumieniu oczywiście psychopata może cierpieć na chorobę psychiczną. Rozważanie który deficyt osobowości jest tu istotniejszy nie ma sensu. Oba zaburzenia są dla współdomowników  równie dramatyczne w skutkach. I jeśli ktoś opisuje swój ból związany z życiem z taką osobą, to nie po to, żeby mu zarzucano brak wiedzy / bo ma prawo jej nie posiadać ! / i bezsensowność jego wynurzeń. Jestem oburzona taka postawą. Piszemy tutaj w sytuacjach bardzo dramatycznych, nie znajdując często oparcia w nikim w realu i po to, między innymi, jest to Forum. Jeśli się komuś nie podoba co ktoś pisze, to po prostu niech nie czyta. A pani, która opisuje tutaj swoje dramatyczne losy życzę siły. Sama żyję z człowiekiem psychicznie chorym i psychopatycznym i wiem, jak bardzo nie ma się nieraz siły na to, żeby dalej żyć. Podobieństwo losów jest często wsparciem, tak bardzo potrzebnym w trudnych chwilach.  Współczucie i zrozumienie. To jest to, co często ratuje człowieka przed samobójstwem. Więc zanim ktoś wyda osąd, niech najpierw pomyśli czy ma do tego prawo i czy nie kieruje nim egoizm i pycha.

Ja również życzę dużo zdrowia i siły.Pozdrawiam smile

Offline

 

 

Stopka forum

Powered by PunBB
© Copyright 2002–2005 Rickard Andersson

Mapa strony - Archiwum | Kontakt
© www.netkobiety.pl 2007-2013