Jak to jest być nauczycielem? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA KARIERY - MOJA KARIERA ZAWODOWA » Jak to jest być nauczycielem?

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 9 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 77 do 114 z 328 ]

77 Ostatnio edytowany przez Jaga Baba07 (2012-10-12 08:20:35)

Odp: Jak to jest być nauczycielem?
Bardolka napisał/a:

jago babo, jesli chodzi o zarobki w szkole to gojka ma duzo racji. jesli jest sie nauczycielem mianowanym, lub jeszcze lepiej, dyplomowanym, to podstawa wynagrodzenia przy pelnym etacie naprawde jest ok. do tego dodatek motywacyjny, czesto dodatek wiejski, sa nagrody  dyrektora na dzien nauczyciela, talony na swieta, jakies dodatki z funduszu socjalnego, zalezy jaki dyrektor. nikt nie atKuje tutaj akurat ciebie, ze mialas  z mama na pewno lepiej niz wszyscy inni, ale np moja siostra jest nauczycielem, ma 19 godzin i zarabia tyle co twoja mama a ma 5letni staz. jej starsze kolezanki z dyplomowanym zarabiaja okolo tysiaca wiecej...

Ale moja mama jest nauczycielem mianowanym.
Co prawda u niej w szkole jest trochę "dziwna" sytuacja, ponieważ pani dyrektor chce się wykazać przed burmistrzem, że jest oszczędna i obcina nauczycielom, jak może. Kiedyś mama miała nadgodziny i dodatkowe zajęcia. Teraz niekiedy musi zostawać w szkole za darmo, ponieważ od kilku lat są wprowadzone, tzw. godziny karciane- jest to ni mniej, ni więcej coś takiego- nauczyciel zostaje w szkole i prowadzi dwie-trzy godziny w tygodniu za friko. Bywało, że te 2300 na rękę zamieniało się w 2700-2800, ale nigdy nie było sytuacji, żeby to było grubo ponad 3000 tysiące. Nie wiem, jak to jest z nauczycielem dyplomowanym, ale tam płaca wzrasta o kilkaset złotych w porównaniu z nauczycielem mianowanym.
Poza tym wcześniejsi dyrektorzy mamy, znając jej sytuacje materialną, szli jej na rękę i gdy tylko mogli i była możliwość, mama dostawała nadgodziny. Od 11 lat, gdy ma inną dyrektorkę z roku na rok było z tym coraz gorzej. Ale to wszyscy nauczyciele z tej szkoły tak mają, oprócz "przyjaciółek" pani dyrektor.

Ja piszę, że teraz mama jest w przedszkolu przy swojej szkole i ma 25- godzinne pensum. W ogóle w przedszkolu to już jest zupełnie inna bajka.

Owszem, są talony- bardzo fajna sprawa, nagrody na dzień nauczyciela- jak wypada kolejka, bo to nie jest tak,że dyrektorka wyznacza, tylko jest to cykliczne, dodatek wiejski odpada, bo to jest miasto.

I nie piszę tego z pretensjami, tylko chce Wam uświadomić, że ten zawód nie jest taki kolorowy, jak ludzie sobie wyobrażają.

Nie traktuj życia zbyt serio. I tak żyw z niego nie wyjdziesz.

Ludzie, którzy nie lubią kotów, zawsze myślą, że ta niechęć jest jakąś szczególną zaletą
Reklama
Zobacz podobne tematy :

78

Odp: Jak to jest być nauczycielem?

JagoBabo - żaden zawód nie jest kolorowy. Tak jak pisałam wczesniej, w każdym zawodzie można mieć przełożonego idiotę, chore zasady, natarczywych i nieznośnych klientów. Taki jest świat. Tylko w większości innych zawodów, żeby mieć pensję przekraczająca 2 tysiące, to naprawdę trzeba zapier**lać. Jak pisałam wcześniej, tak może mówić osoba, która nie zna realiów, jak wygląda normalna praca. Jak ma się na głowie kosmiczne plany sprzedażowe, audyty, do klienta trzeba mówić "linijka po linijce" wg okreslonego schematu, gdzie masz do czynienia z gotówką, nowymi technologiami. Więc nie ma się co zapędzać w żałowaniu nauczycieli, bo jednak bądź co bądź, ich zawód jest w miarę wygodny, nie męczący fizycznie, dający do dyspozycji sporo czasu wolnego i całkiem nieźle płatny. A że ma swoje minusy, to wiadomo, coś za coś.

Gdy Ty i Ja, cały świat jest dla nas ...

79

Odp: Jak to jest być nauczycielem?

Ja absolutnie nauczycieli nie żałuję:) Każdy wie, co wybiera. Ja tylko nie znoszę narzekactwa. Pomijam tu specyficzne sytuacje, bo takie również znam, jak pisze JagaBaba czyli kolesiostwo w szkole. Nie powinno być czegoś takiego, szkoła powinna się rządzić jasnymi prawami a kwestię wypłat i tak mają już ułatwioną bo wysokość wynagrodzenia jest ustalana odgórnie, wg awansu.

Reklama

80

Odp: Jak to jest być nauczycielem?

Jago- Babo- jak to skąd ma te informacje- ze źródła:).
Jak nauczyciel dyplomowany z 11letnim stażem tyle zarabiałam w szkole publicznej na wsi.Województwo lubelskie.Przenosić się nie ma po co bo jak pewnie sama wiesz,zawód nauczyciela,szczególnie nauczania zintegrowanego
to duuża szansa na bezrobocie.
Teraz pracuję w prywatnej,zarabiam troszkę mniej ale mniej też mam godzin w tygodniu.Pracuję za to w weekendy.I nie obowiązuje mnie Karta Nauczyciela.I teoretycznie w czasie wakacji mam DWA TYGODNIE urlopu:)I jestem zadowolona.Popołudniami mam korepetycje lub zajęcia w szkole językowej.
Aha- mój mąż zarabia duuużo wiecej niż ja.

"Brak seksu flustruje" smile
z cyklu: mądrości forumowe smile

81 Ostatnio edytowany przez Jaga Baba07 (2012-10-12 09:41:19)

Odp: Jak to jest być nauczycielem?
Catwoman napisał/a:

Ja absolutnie nauczycieli nie żałuję:) Każdy wie, co wybiera. Ja tylko nie znoszę narzekactwa. Pomijam tu specyficzne sytuacje, bo takie również znam, jak pisze JagaBaba czyli kolesiostwo w szkole. Nie powinno być czegoś takiego, szkoła powinna się rządzić jasnymi prawami a kwestię wypłat i tak mają już ułatwioną bo wysokość wynagrodzenia jest ustalana odgórnie, wg awansu.

Ja też niektórych nie żałuję- znam przypadek nauczycielki matematyki, która szkołę traktuje jako swoje hobby, bo zawodem, który daje jej naprawdę dużą kasę, jest księgowość. Potrafi wyciągnąć z tego niemałe pieniądze, a pensja nauczycielska jest jej potrzebna na ciuchy, kosmetyki i inne przyjemności,np. wyjazd do SPA dwa razy do roku plus wakacje zagraniczne do krajów egzotycznych.
Druga ma męża, który jest dyrektorem jakiejś spółki i też swoją pensję traktuje jako kieszonkowe. Wolne biorą co i rusz.


Z drugiej strony znam też nauczycielkę (również samotną matkę), dla której pensja starcza tylko i wyłącznie na życie. Co prawda, nie jest to jakieś straszne życie, ale nie jest też tak, jak niektórzy sądzą życie na wysokim poziomie.

Owszem, każdy wie, co wybiera. Ale nie trzeba od razu pisać, że się nauczycieli nie żałuje. Ja niektórych żałuję, a niektórym bym najchętniej wygarnęła, co o nich myślę. Bo żałować lub nie można ludzi, ale nie można wrzucać wszystkich do jednego wora.

Nie traktuj życia zbyt serio. I tak żyw z niego nie wyjdziesz.

Ludzie, którzy nie lubią kotów, zawsze myślą, że ta niechęć jest jakąś szczególną zaletą
Reklama

82

Odp: Jak to jest być nauczycielem?

Słuchaj, co księgowa pracująca w szkole robi z pieniędzmi to jest jej prywatna sprawa! Dla mnie istnieje tylko 1 kryterium: wysokie kompetencje w zawodzie nauczyciela, poczucie celu  i uczciwość.

83

Odp: Jak to jest być nauczycielem?
Catwoman napisał/a:

Dla mnie istnieje tylko 1 kryterium: wysokie kompetencje w zawodzie nauczyciela, poczucie celu  i uczciwość.

I właśnie takie osoby często dostają w d.pę.
Wiem coś o tym. Naprawdę, wierz mi.
Co nie zmienia faktu, że dalej postępują tak, jak uważają za słuszne.

Nie traktuj życia zbyt serio. I tak żyw z niego nie wyjdziesz.

Ludzie, którzy nie lubią kotów, zawsze myślą, że ta niechęć jest jakąś szczególną zaletą

84

Odp: Jak to jest być nauczycielem?

I ja to również wiem smile Każdy pokój nauczycielski to swoista "enklawa" , wszystko zależy od polityki szkoły, nastawienia dyrektora a od nauczycieli oczekuje się śpiewania jednym głosem, nawet jeśli ma to zaniżać loty.
Znam jednak szkoły, gdzie dyrekcja ma politykę właśnie opartą na : kompetencji i sprawiedliwości, gdzie uczeń/ student jest najważniejszy a przekazywanie wiedza ma być w sposób ciekawy, zasady oceniania jasne i sprawiedliwe, nauczyciele zaangażowani,
gdzie słabych nauczycieli się po prostu usuwa, zostają tylko Ci, którzy ową politykę rozumieją i chcą współdziałać.

85

Odp: Jak to jest być nauczycielem?

Jenyyy, nie zaglądalam tu od dni kilku( codzienne powroty po 20tej z rad i szkoleń, po nocach papierologia i sprawdzanie prac, rano pobudka, dziecko do przedszkola itp.,itd)) i proszę!Proponuję skosztować tego chleba i powtórzę raz jeszcze: zasmakować miodu od kuchni. Ja to akurat lubię, ale dyskusje typu j/w, słowa przeciwko słowu, zwłaszcza od osób niepracujących, powalają mnie na łopatki-sory.

86

Odp: Jak to jest być nauczycielem?
ilona123 napisał/a:

Jenyyy, nie zaglądalam tu od dni kilku( codzienne powroty po 20tej z rad i szkoleń, po nocach papierologia i sprawdzanie prac, rano pobudka, dziecko do przedszkola itp.,itd)) i proszę!Proponuję skosztować tego chleba i powtórzę raz jeszcze: zasmakować miodu od kuchni. Ja to akurat lubię, ale dyskusje typu j/w, słowa przeciwko słowu, zwłaszcza od osób niepracujących, powalają mnie na łopatki-sory.

Ilonko- rozumiem,że pracujesz na popołudnia czy może od 8 do 20?:))Codziennie masz rady i się szkolisz? Czy może raz na dwa,trzy miesiące?

"Brak seksu flustruje" smile
z cyklu: mądrości forumowe smile

87

Odp: Jak to jest być nauczycielem?
Catwoman napisał/a:

Ja absolutnie nauczycieli nie żałuję:) .

Ja powrócę jeszcze do tego zdania. Jechałam dzisiaj na zajęcia na uczelni i ono mi utkwiło w pamięci.
Dlaczego nauczycieli nie żałujesz? Dla zasady?
Tak samo można nie żałować pielęgniarek, policjantów, lekarzy, wykładowców.
Napiszę to, co mnie boli.

Otóż moja mama pod koniec maja dostała wypowiedzenie ze słowami dyrektorki, że zmniejsza się liczba oddziałów, ale na pewno etat się znajdzie, a wypowiedzenie ma podpisać pro forma. Mama zszokowana, odruchowo podpisała. W końcu dyrektorka zapewniła ją, że praca będzie.

Moja mama naprawdę nie narzeka na ten zawód, lubi go. Wiadomo jak każdy czasem ma dość, ale generalnie nie zamieniłaby się z nikim na inną profesję.
A jest nauczycielem z krwi i kości.
Uczyła dzieci z różnych środowisk- dzieci lekarzy, policjantów, aptekarzy, sprzątaczek, a także dzieci ludzi, którzy nie powinni zostać rodzicami.
Jak byłam w 2 klasie, mama miała pierwszą klasę. Chodziły do niej bliźniaczki, których mama nadużywała alkoholu. To było koniec października lub początek listopada. Dziewczynki przyszły ubrane tylko w letnie spódniczki, jakieś trampeczki, cienkie kurtki.Przyszły zziębnięte, przemoczone. Jak mama je zobaczyła, to od razu zaczęła myśleć, co tu zrobić. Poszła do mojej klasy, rozebrała mnie z moich rzeczy, ja siedziałam w stroju od wfu, co mi kompletnie nie przeszkadzało i ubrała tamte dziewczynki.
Dzieci te też często przychodziły głodne, bez śniadania, więc moja babcia robiła wałówę dla nas i dla tych dzieci.
Zebrała od znajomych ubrania po pociechach, żeby one miały w czym chodzić.
Do tej pory, gdy ich mama albo one spotykają moją mamę na ulicy, wyściskają ją.
A to tylko jedna tego typu historia.

W każdym razie po 28 latach pracy mama dostała piękne "dziękuję" od swojej dyrektorki.
Przez te 28 lat wyrobiła sobie dobrą opinię- nauczycielki, która nauczy i i czasem krzyknie, jak trzeba, ale i przytuli.
Nie poszła nigdy na urlop dla poratowania zdrowia, a mogła, na zwolnienia też nie szła, tylko jak juz naprawdę choroba ją rozłożyła.

Nam świat się wtedy zawalił, bo nie wiedziałyśmy, co robić.
Ja na studiach, mam swoje plany, a to spadło na nas, jak grom z jasnego nieba.
Wyjścia były dwa- rzucam studia(mój kierunek studiuje się tylko dziennie) i pójść do pracy, żeby móc utrzymać rodzinę.
A mamy jeszcze babcię pod opieką.
Albo mama wyjeżdża za granicę do pracy, ale wiedziała, że ja bym została sama z dziadkami, babcią, która wiecznie szuka drogi do domu, bo nie pamięta, że jest w domu.

Na szczęście Bóg (mimo że wątpię w Jego istnienie) zesłał mamie dzieciaczka z rzadką chorobą genetyczną, który poszedł do przedszkola przy jej szkole.

Ale te wakacje miałyśmy obie do bani, co jest mało powiedziane, bo mama otarła się o depresję, a ja razem z nią. A nie wiemy, co będzie w przyszłym roku.

Dlatego strasznie mnie wkurzają takie słowa. Ponieważ nie znacie tego środowiska "od kuchni", ale wydajecie osądy.
Nauczyciele to też ludzie, zdarzają się wśród nich cwaniacy i szuje.
Ale generalizować nie można i wrzucać wszystkich do jednego wora. Bo jest to krzywdzące.

Nie traktuj życia zbyt serio. I tak żyw z niego nie wyjdziesz.

Ludzie, którzy nie lubią kotów, zawsze myślą, że ta niechęć jest jakąś szczególną zaletą

88 Ostatnio edytowany przez Catwoman (2012-10-12 20:32:19)

Odp: Jak to jest być nauczycielem?

Gdybyś jednak nie zatrzymywała się na tym zdaniu, a przeczytała ciąg dalszy wiedziałabyś że napisałam również: "Pomijam tu specyficzne sytuacje, bo takie również znam, jak pisze JagaBaba czyli kolesiostwo w szkole". I to najpewniej dotyczy i Twojej mamy, i wielu innych nauczycieli > z krwi i kości< .
Mogę więc żałować CZŁOWIEKA a nie NAUCZYCIELA jako wykonawcę zawodu, tylko dlatego, że go wykonuje.

89 Ostatnio edytowany przez mortisha (2012-10-12 20:48:14)

Odp: Jak to jest być nauczycielem?

Jaga, w kazdym zawodzie przytrafiją sie bardzo podobne przykre sytuacje jakie tutaj opisalas na przykladzie wlasnej mamy , to jest smutne, lecz niestey prawdziwe ,i dotyka nie tylko to pracowników edukacyjnych,,lecz niemal każdego człowieka z roznej grupy zawodowej
Wiesz,szkoda mi sie zrobiło twojej mamy,bo jak piszesz,to była i jest kobieta z powołania, z wrodzoną empatią i darem do nauczania,do matkowania,troszczenia sie, choc jakby nie patrzec nie miala obowiązku blizniaczkami sie zająć, ale to zrobiła, inni napewno pomijali te dziewczynki,ale wracając do sedna sprawy,czy by wykonywała zawód nauczyciela czy pracowała jako pielegniarka,ktora calą z siebie dawala cale zycie,i z taką samą sytuacją by sie zetkneła, napewno by podobnie to przeżyła odchorowując emocjonalnie,,nie wazne czy była tym nauczycielem, czy pielegniarką czy była by to krawcową

Choc jak mi mloda przychodzi do domu i znów po dlugim usilnym ciagnieciu ją za jezyk co sie stało,bo widze ze cos nie tak, i opowiada ze matematyca sie drze na nia przy tablicy,osmiesza,gnebi bo nie umiala rozwiązac zadania z nowego materialu co zaczeli na ten samej lekcji to mnie nerw bierze,i przy tablicy nie tluimaczy ale drze gebe,wtedy calkowicie blokada sie włącza,przez to w domu 3 godziny musi siedziec i cwiczyc sama dochodząc do tego skąd co sie wzieło,przy czym mnie i ojca angazuje do pomocy,bo ma prawo nie rozumiec nowego materiału,jesli naufczyciel w ogole nie ma zamiaru tlumaczyc tylko uwaza ze w domu mają sami do tego dojsc (i tak mi ta matematyca w oczy powiedziala na zebraniu) sorry,ale nerwty wtedy mnie wziely

90

Odp: Jak to jest być nauczycielem?
gojka102 napisał/a:

Ilonko- rozumiem,że pracujesz na popołudnia czy może od 8 do 20?:))Codziennie masz rady i się szkolisz? Czy może raz na dwa,trzy miesiące?

Wyczuwam cynizm.

Tak, tak jak mówisz. Z tą tylko różnicą, że pracuję od rana do późnego popołudnia w jednej szkole.
Do późnego? Tak,bo mam wpakowane tzw. "okienka" w plan. Za przestój w pracy, w przeciwieństwie do pracy na budowie, nikt  nie płaci, a siedzić musisz. Doliczam do tego dwie "godziny karciane" za tzw. friko w tygodniu. 30 godz. przed tablicą. Nie siedzę. Wszystko zapisuję na tablicy, głosu też nie oszczędzam(dzisiejsza młodzież, jaka jest, każdy widzi).

Codziennie rady i szkolenia? Nie. I nie rozumiem sarkazmu czy raczej czystej złośliwości.
Rady są raz na dwa tyg.(tuż po lekcjach), a szkolenia dość często-tu:z wlasnego wyboru w nich uczestniczę z uwagi na specyfikę szkoły(1/3 uczniów z różnorodnymi trudnościami, nawet niepełnosprawni, z niedosluchem czy zespołem Aspergera, których mam po kilkoro w każdej z czterech klas, które uczę). Studia nie uczyły np.pracy ze schizofrenikami, więc wiedzę trzeba uzupelnić.

Znający temat wiedzą, że niejednokrotnie nie ma się przerw, bo są dyżury na korytarzach(ja mam trzy razy w tygodniu na każdej przerwie, wiadomo, że nie w ciszy). Nie trzeba detektywa, żeby zobaczyć, że przerwa jest na obiad(ale w domu, ktory przygotowuję dzień przed),a  potem zasiadanie do sprawdzianów i wypracowań, lektur itd. Jestem polonistą, więc prowadzę koła polonistyczne i teatralne, jestem odpowiedzialna za wszystkie szkolne akademie w klasach starszych.

Tak, jak powiedziałam, nie narzekam. Dziś do wieczora(teczka wychowawcy:karty IPET,prace na konkurs literacki do sprawdzenia i inne sprawy, ktore za chwilę zamierzam ogarnąć).

Najbardziej mnie martwi, że w tym wszystkim mam najmniej czasu na wlasne dziecko.

Oczywiście- każdy się wypowiada w swoim imieniu, jasna sprawa. Ale w życiu nie przyszłoby mi do glowy podważać czyjeś kompetencje, zwłaszcza, jak się o pewnych rzeczach nie ma pojęcia.
Tak, jak napisałam u góry w jednym z postów: nie wiem nic o pracy lekarza, to się nie wypowiadam. Nie wiem nic o pracy maszynisty-siedzę cicho.W ogóle uważam, że jak się ma nawet mgliste pojęcie o czymkolwiek, to lepiej zachować milczenie.A już osłabiają mnie osoby, które nie pracują zawodowo, a mają nieograniczoną wiedzę o wszystkim wokół. Klepią, byle klepać i tworzą niesluszne, często krzywdzące teorie i wrzucają osoby do jednego worka. A takowe mamusie również "posiadam". Jednak nie obrażam, nie udowadniam, czyja racja jest słuszniejsza, bo to nie o to chodzi.

Wszystkim przypominam, że praca, ktorą wykonujemy my, moi koleżanki i koledzy, jest pracą z dziećmi, z małymi istotkami, które wyposażamy na przyszlość w określoną wiedzę czy umiejętności. To ogromna odpowiedialność. Wasze dzieci. Nie-przedmioty. I to proszę brać pod uwagę w swoich wypowiedziach.

91 Ostatnio edytowany przez Olinka (2012-10-13 11:12:16)

Odp: Jak to jest być nauczycielem?
mortisha napisał/a:

Jaga, w kazdym zawodzie przytrafiją sie bardzo podobne przykre sytuacje jakie tutaj opisalas na przykladzie wlasnej mamy , to jest smutne, lecz niestey prawdziwe ,i dotyka nie tylko to pracowników edukacyjnych,,lecz niemal każdego człowieka z roznej grupy zawodowej
Wiesz,szkoda mi sie zrobiło twojej mamy,bo jak piszesz,to była i jest kobieta z powołania, z wrodzoną empatią i darem do nauczania,do matkowania,troszczenia sie, choc jakby nie patrzec nie miala obowiązku blizniaczkami sie zająć, ale to zrobiła, inni napewno pomijali te dziewczynki,ale wracając do sedna sprawy,czy by wykonywała zawód nauczyciela czy pracowała jako pielegniarka,ktora calą z siebie dawala cale zycie,i z taką samą sytuacją by sie zetkneła, napewno by podobnie to przeżyła odchorowując emocjonalnie,,nie wazne czy była tym nauczycielem, czy pielegniarką czy była by to krawcową

Choc jak mi mloda przychodzi do domu i znów po dlugim usilnym ciagnieciu ją za jezyk co sie stało,bo widze ze cos nie tak, i opowiada ze matematyca sie drze na nia przy tablicy,osmiesza,gnebi bo nie umiala rozwiązac zadania z nowego materialu co zaczeli na ten samej lekcji to mnie nerw bierze,i przy tablicy nie tluimaczy ale drze gebe,wtedy calkowicie blokada sie włącza,przez to w domu 3 godziny musi siedziec i cwiczyc sama dochodząc do tego skąd co sie wzieło,przy czym mnie i ojca angazuje do pomocy,bo ma prawo nie rozumiec nowego materiału,jesli naufczyciel w ogole nie ma zamiaru tlumaczyc tylko uwaza ze w domu mają sami do tego dojsc (i tak mi ta matematyca w oczy powiedziala na zebraniu) sorry,ale nerwty wtedy mnie wziely

Mortisha, współczuję. Matematyczka prowadzi jakieś zajęcia wyrównawcze? Powinna zaproponować jakieś inne rozwiązania. Dom, pomoc i wsparcie rodziców, jak najbardziej, ale coś jeszcze. Tempo opanowywania określonych umiejętności jest inne u każdego dziecka. Nie powinna krzyczeć. Jej zlość można wytłumaczyć, ale nie usprawiedliwić. Wszyscy w tej sytuacji nie czują się komfortowo:-(


Nie pisz, proszę, postów jeden pod drugim, a jeżeli chcesz coś dopisać użyj opcji "edytuj", o czym mówi 12 punkt Regulaminu Forum.
Dziękuję za dostosowanie się do prośby i pozdrawiam, Mod. Olinka

92 Ostatnio edytowany przez koma5 (2012-10-14 01:09:52)

Odp: Jak to jest być nauczycielem?
ilona123 napisał/a:

Ale w życiu nie przyszłoby mi do glowy podważać czyjeś kompetencje, zwłaszcza, jak się o pewnych rzeczach nie ma pojęcia.
...W ogóle uważam, że jak się ma nawet mgliste pojęcie o czymkolwiek, to lepiej zachować milczenie.A już osłabiają mnie osoby, które nie pracują zawodowo, a mają nieograniczoną wiedzę o wszystkim wokół. Klepią, byle klepać

Cotwomen, Lenka...tak, to forum otwarte, więc każdy ma prawo tu pisać, jednak wstyd pisać głupoty - a Wy to zrobiłyście.
1. Bzdurą jest twierdzenie, że godzina nauczyciela ma 45 minut.
Lekcja z uczniami ma tyle, albowiem mamy dyżury w różnych kątach szkoły i boiska. Oprócz tego trzeba zejść z dziennikiem, sprzątnąć pomoce i przygotować następne, wypełnić dziennik, załatwić sprawy wychowawcze...Do ubikacji idę po pracy!

2. Głupotą jest przekonanie, że nauczyciele co rok zmieniają podręczniki, bo wydawnictwa ich przekupują.
Podstawę programową dla każdego etapu kształcenia realizuje sie przez 3 lata. Obowiązuje nas wybór na ten okres określonego kompletu podręczników. Zmiana podręcznika związana jest ze zmianami programowymi - poczytajcie na ten temat, wiedza nie boli...

3. Tylko ktoś, kto nigdy nie chodził do szkoły stwierdzi, że nauczyciel pracuje 18 godzin.
Drogie Panie, tyle to on "stoi przy tablicy" - w pozostałym czasie: przygotowuje lekcje, przygotowuje pomoce dydaktyczne, sprawdza klasówki i inne prace dzieci, odbywa konsultacje z uczniami, prowadzi 2 godziny "karciane", spotyka sie  rodzicami, robi wywiadówki, prowadzi organizacje uczniowskie i koła, przygotowuje apele i akademie, idzie do kina i teatru i na inne wycieczki programowe, jedzie na wycieczki (czasem 2, 3 dniowe lub zielone szkoły, ma konferencje metodyczne, posiedzenia rady pedagogicznej, szkolenia i kursy, prowadzi wizyty domowe, kontaktuje sie z róznymi instytucjami (sąd rodzinny, kurator sądowy, biblioteka, muzea... poradnia psychologiczno - pedagogiczna....) no i prowadzi dokumentację, czyli kilogramy papierów.
Naprawdę o tym nie wiedziałyście???;)

4. Nauczyciel dużo zarabia:))))
Gojka, czy Ty masz pojęcie o zarobkach nauczycieli?? Ponad 3 tys???Jestem nauczycielem dyplomowanym, z dużą praktyką. Mam podwójne studia podyplomowe. Zarabiam ok 2700. Ja. A młody nauczyciel??
Dodatki na świeta czy talony?? Kazdy pracujący ma prawo do funduszu socjalnego - jedni dostają dopłaty do kolonii dzieci czy wczasów, inni zapomogi...Są to niewielkie kwoty raz w roku.
Nagrody dyrektora?? Raz na kilka lat.
Praca w kilku szkołach??? Większej głupoty nie słyszałam. W dobie bezrobocia, kiedy dziesiatki podań lezą w sekretariacie?
Owszem, czasem nauczyciel ma zajęcia w 2, 3 szkołach, ale dlatego, że łączy etat albo nie ma chetnych do pracy w tej specjalności. Są to jednak sytuacje incydentalne.
Korepetycje?? A Wy wynajmujecie korepetytora dla swoich maluszków??
Korepetycje to dają czasem nauczyciele przed matura, gdy uczniowie bimbali sobie albo chcą sie dostać na oblegane kierunki studiów. Przeciez nie nauczyciele podstawówek!!
Któraś z Pań wypowiedziała sie na temat awansów ...Dobrze jest wiedzieć, o czym sie mówi...
Aby zdobyc kolejny stopień awansu, nauczyciel musi albo zdać egzamin w kuratorium, albo zrobić dodatkowe studia...kursy...itd. A przede wszystkim zrobić 3 - letni staż. Długo by wyliczać...Gratyfikacja finansowa jest niewielka - można sprawdzic w necie. Nie wiem, skąd Gajka ma wiedzę, że jest to kilkaset złotych?

5. Urlop w świetnym okresie letnim??
Owszem, gdy najdrożej. Natomiast brak normalnego urlopu powoduje, że trzeba brać bezpłatny, aby załatwić jakąś sprawę. Żeby uczestniczyc w pogrzebie krewnego poza miejscem zamieszkania, musiałam brać 3 dni urlopu bezpłatnego. Wiecie, ile na tym straciłam finansowo??

6. Nie macie podstaw twierdzić, że nauczyciele są niedokształceni.
Dobrze byłoby samemu cos skończyć, przez cały czas sie dokształcać, a potem wypowiadać sie na temat wykształcenia innych ludzi z taką pogardą....

7. Dzieci nie siedzą codziennie w szkole od 7.30 do 15.20!
Musiałyby mieć 40 godzin lekcji, a przeciez mają 27.
Dlaczego ich nie odbieracie wcześniej??
Tak...zauważa sie tendencję rodziców: to jest moje dziecko, podrzucam je szkole i niech szkoła nim się teraz zaopiekuje.

Szkoła nie jest od nauczenia - ale od nauczania, wskazywania dróg rozwoju. Nauczyciel - jak tu ktoś napisał - nie może nalać wiedzy do głowy. Zwłaszcza jeżeli w domu uczeń nie widzi książki w rękach rodziców...

Badania wykazały, że efekty szkolne dzieci zależą przede wszystkim od statusu rodziców - to tak dla przemyśleń...

93 Ostatnio edytowany przez Catwoman (2012-10-14 08:42:42)

Odp: Jak to jest być nauczycielem?

koma5 pozwól, że zacytuję: "Praca w kilku szkołach??? Większej głupoty nie słyszałam." - to mało w życiu słyszałaś widocznie. Bo ja nie tylko nie słyszałam, co WIEM. Nie właśnie ze słyszenia, ale z najbliższego otoczenia i znam wręcz NIEWIELU nauczycieli, którzy pracują w jednej tylko szkole. Ale twoja teza może się obronić, jeśli masz na myśli nauczycieli np.nauczania początkowego- ja mam na myśli przede wszystkim nauczycieli języka obcego, a także nauczyciela historii, WF-u i informatyki- którzy jak napisałam: nie pracują tylko w jednej szkole.

To ja pisałam o awansie zawodowym i WIEM jak to wygląda. Nie musisz mnie uświadamiać w tym względzie, bo wiem jak przebiega zdobywanie kolejnego stopnia awansu zawodowego. O ile się nie mylę, nie cała tego procedura była tu kwestią kluczową, a zarobki nauczycieli, więc nie wiem, co ma opisywanie procedury awansu do zarobków.

94

Odp: Jak to jest być nauczycielem?
Catwoman napisał/a:

koma5   ja mam na myśli przede wszystkim nauczycieli języka obcego, a także nauczyciela historii, WF-u i informatyki- którzy jak napisałam: nie pracują tylko w jednej szkole.

To są przypadki incydentalne - jeżeli w jednej szkole nauczyciel nie ma etatu, to musi jeździc i łączyć oraz tam, gdzie nikt nie przyjedzie na 3 - 4 godziny, bo dojazd wyniesie więcej niż zarobek.
W podanej tutaj interpretacji zabrzmiała ta informacja jak jakaś norma...standard, dotyczący wszystkich nauczycieli.

Owszem, nie chodziło Wam o procedury awansowe, ale o podwyżkę, możliwą do uzyskania...
Ja natomiast podkresliłam to, że awans to kupa roboty!!
I cokolwiek o nim mówić (ja tylko krytycznie!), to jednak wymaga mnóstwa pracy...dodatkowych studiów...egzaminów...stażu...
Tam, gdzie ludzie się szkolą i podwyższają kwalifikacje, tam zawsze mogą liczyć na lepszą opinię...
W szkolnictwie jest to jakies 300 zł brutto.

Jeszcze jedno: powtarzanie w kółko, że do zawodu nauczycielskiego jest negatywna selekcja, jest truizmem niemającym podstaw. Może tak było...Zresztą uważam, że to bardzo się zmieniało przez lata...
Po okresie przedwojennej ciemnoty trzeba było ludzi, bo komuna postanowiła zwalczyc analfabetyzm.
Uczyli ci, którzy potrafili co nieco...
Potem było baaaardzo trudno dostać sie na wszystkie studia uniwersyteckie, nauczycielskie również!
Jednocześnie zaczęta wymagać od wszystkich nauczycieli dyplomu magisterskiego.
Potem weszły awanse....
I dopiero teraz, przez ostatnie lata poziom studiów katastroficznie spada - ale na wszystkich kierunkach, nie tylko nauczycielskich. Jeżeli ktos nie ma co z sobą zrobić - idzie na studia, wystarczy, że zapłaci.

Napisała któras z dziewczyn, że nauczyciel w szkole nie nauczy, a potem dziecko siedzi w domu kilka godzin i...tez nic nie rozumie.
Hmmm...chyba należałoby tu powiedzieć coś o możliwościach intelektualnych dzisiejszych uczniów...o poziomie ich umiejętności kluczowych...ale to może zaboleć:)

95

Odp: Jak to jest być nauczycielem?

"I dopiero teraz, przez ostatnie lata poziom studiów katastroficznie spada - ale na wszystkich kierunkach, nie tylko nauczycielskich. Jeżeli ktos nie ma co z sobą zrobić - idzie na studia, wystarczy, że zapłaci." -dokładnie tak jest i tu się niestety zgodzę. Niestety- bo niż intelektualny lubi postępować, mam jednak nadzieję, że nie będzie się to działo pokoleniowo.

A co do możliwości intelektualnych uczniów- tu należałoby dyskutować o danej grupie wiekowej, o ilości godzin oraz zajęciach wyrównawczych bo nie można wymagać by 20 dzieci w klasie rozumowało w tym samym tempie i miało identyczne wyobrażenie danego tematu.

96 Ostatnio edytowany przez Zuzia z Warszawy (2012-10-14 10:08:35)

Odp: Jak to jest być nauczycielem?

Koma, szkoda  czasu na podawanie argumentów.... Na ten temat powiedziano już wszystko! I nie przetłumaczysz!!!

Co do selekcji - to w ostatnim czasie jest jak najbardziej pozytywna....

Np. w mojej szkole na stanowisko nauczyciela języka obcego było ponad 100 aplikacji...

Dyrekcja przebiera, zwraca uwagę też na rodzaj ukończonej uczelni... Niestety "płatne cudaki " odpadają w przedbiegach.... A pracę dostają najlepsi z najlepszych... po rozmowach i lekcjach pokazowych....

97 Ostatnio edytowany przez koma5 (2012-10-14 10:29:12)

Odp: Jak to jest być nauczycielem?
Catwoman napisał/a:

A co do możliwości intelektualnych uczniów- tu należałoby dyskutować o danej grupie wiekowej, o ilości godzin oraz zajęciach wyrównawczych bo nie można wymagać by 20 dzieci w klasie rozumowało w tym samym tempie i miało identyczne wyobrażenie danego tematu.

Tak, różnice indywidualne zawsze istniały - ale tu chodzi, niestety, o wyraźny spadek możliwości całej populacji.
Mówi się: dzieci dziś bystre...dużo wiedzą o świecie...na komputerze się zna...łapie w mig...
Może w mig, ale w bardzo ograniczonym zakresie.
Dziecko coraz gorzej rozumie słowo pisane, coraz gorzej rozumuje...a już umiejętność słuchania ze zrozumieniem osiąga z roku na rok coraz gorszy poziom.

Zmiany cywilizacyjne...a szkoła przecież dalej oparta jest na słowie, bo to ono jest nośnikiem wiedzy.

Dla każdego rodzica jego dziecko jest najmądrzejsze, najbystrzejsze, naj...naj...i szkoła powinna zająć się nim indywidualnie.
Indywidualnie - to często sam rodzic nie daje rady, a nauczyciel ma przez 45 minut ok. 30 takich "indywidualności".

Zuzia z Warszawy napisał/a:

Koma, szkoda  czasu na podawanie argumentów.... Na ten temat powiedziano już wszystko! I nie przetłumaczysz!!!

Masz rację, Zuziu...
Ale wnerwia mnie, gdy ktoś chodził do szkoły, a więc wszystko powinien wiedzieć, co w tej szkole robił jego nauczyciel, a z uporem maniaka mówi: nauczyciel pracuje tylko 18 godzin.

To głupota czy ciemnota czy co w końcu??

98

Odp: Jak to jest być nauczycielem?

"Dziecko coraz gorzej rozumie słowo pisane, coraz gorzej rozumuje...a już umiejętność słuchania ze zrozumieniem osiąga z roku na rok coraz gorszy poziom." - to jest niestety sromotna prawda połączona z klęską.

99 Ostatnio edytowany przez Zuzia z Warszawy (2012-10-14 10:45:15)

Odp: Jak to jest być nauczycielem?

Koma, nawet nie wiesz jak mnie to wnerwia, ( albo może wiesz big_smile) !!!

U mnie w szkole uczniowie nie przebierają w słowach: nie mam prawa od nich wymagać bo ich np. nie było jak coś było omawiane, a jak byli to i tak nie umieją - bo przecież ich nie nauczyłam... Komentarze na porządku dziennym- ale nie biorę ich do siebie big_smile

A prawda jest taka,że się nie uczą, słuchają po kryjomu muzyki i mają wszystko w D, a często pół lekcji schodzi na przywoływaniu ich do porządku... Tyle ,że środowisko,w którym pracuję to skrajność ....Może gdzieś jest lepiej- jest - bo szkoła mojego dziecka to inna bajka... Tylko ,że ile czasu ona spędza na nauce w ciągu tygodnia!!! Ile ja się nasłucham opowieści historycznych, biologicznych i innych, ile się napoprawiam prac w róznych językach... Dom pracuje , dom- bo nauczycieli ma świetnych, ale ćwiczyć i utrwalać trzeba w domu - bez tego się nie da....

Tak, jak Koma pisała- szkoła wskazuje kierunek- nauczyć się trzeba samemu, a chociażby otworzyć jakąś klapkę, bo jak mózg nie przyswaja... to nic się nie poradzi...

A potem wina kogo??? Nauczyciela- bo jest beznadziejny i nie nauczył!

100 Ostatnio edytowany przez koma5 (2012-10-14 10:44:31)

Odp: Jak to jest być nauczycielem?
Catwoman napisał/a:

- to jest niestety sromotna prawda połączona z klęską.

No widzisz, Catwoman...

Na własnych dzieciach też to można sprawdzić: ile razy mama mówi do synka
Kubuś, sprzątnij te zabawki.
Kubuś, idź już do łazienki.
Kuba, wyrzuć śmieci.

Słyszy? Słyszy, wszak głuchy nie jest.
Wykonuje polecenie? Nie wykonuje, bo go nie rozumie.

Natomiast mówi się, że nauczyciel nie wytłumaczył...
Tłumaczył, tłumaczył kilka razy...

Taki obrazek (autentyczny!)
- Uczeń nie używa do podkreśleń czerwonego koloru - kolor czerwony to kolor nauczyciela. Wszystkie inne może!
- A fioletowy?
- Tak, oczywiście może używac fioletu. Wszystkie kolory oprócz czerwonego.
- A zielony?
- Oczywiście - tylko nie czerwony. Czy wszystkie dzieci rozumieją?
- Taaaaak....
Dwie uczennice uzyły czerwonego długopisu.
- Dlaczego, przecież mówiliśmy o tym.
- Ja nie słyszałam...

101

Odp: Jak to jest być nauczycielem?

koma5, wybacz, bo niepotrzebnie w innym poście się uniosłam, jak to czytam, to nie jestem z tego dumna. Przepraszam.
Natomiast co do godzin nauczyciela.... Bardolka pisze: "ale np moja siostra jest nauczycielem, ma 19 godzin "- czemu mielibyśmy wątpić, że Bardolka mówi prawdę? Sądzę, że nauczyciela "tygodniówka" wynosi właśnie 20h. A ta papierkowa robota, której ma mnóstwo- wiem o tym- no to już musi nadrabiać albo na 'okienku' albo po zajęciach.

102

Odp: Jak to jest być nauczycielem?

dziweczynki, bez paranoi, nawet jakby tej papierologii, wywiadowek, konferencji i wycieczek było 2 razy tyle to i tak nauczyciel nie doleci do tych 40 godzin tygodniowo zwykłego pracownika.

A jesli 19 godzin to nietypow mało, to jeśli ktoś ma wiecej, to chyba powinien sie cieszyć bo dostaje pieniadze za nadgodziny.

koma, argument o koniecznosci zamkniecia klasy i wpisania tematu do dziennika troche niepowazny. Przeciez w ramach pracy KAZDY ma jakies obowiazki.

Gdy Ty i Ja, cały świat jest dla nas ...

103 Ostatnio edytowany przez gojka102 (2012-10-14 11:41:21)

Odp: Jak to jest być nauczycielem?

"Najbardziej mnie martwi, że w tym wszystkim mam najmniej czasu na wlasne dziecko."- Ilona,błagam Cię nie pisz głupstw.Tak może pisać osoba,która POJĘCIA NIE MA o tym jak pracuje się w innych zawodach.Pracowałam przez rok w call center jednego z dużych banków.Zarabiałam świetnie ale pracowałam przez 12 godzin w dzień,w nocy, w wakacje,ferie,sylwestra,wigilię.Musiałam wysłuchiwać awantur sfrustrowanych klientów opieprzających mnie za rzeczy absolutnie ode mnie niezależne.Raz w miesiącu pisałam sprawozdanie a dwa razy w miesiącu brałam udział w zebraniu podsumowującym pracę i musiałam się tłumaczyć dlaczego problemu (często irracjonalnego)klienta nie rozwiązałam w sposób go satysfakcjonujący.Zebrania bardzo stresujące bo trzeba mieć świadomość,że każde takie może być Twoim ostatnim jeśli nie potrafisz odpowiednio się szefowi wytłumaczyć.
Bywały dni,że nie miałam czasu się napić, o wyjściu do kibla nie wspomnę.Ze swoim dzieckiem widywałam się gdy już albo jeszcze spało.

Koma- warto,żebyś też to przeczytała zanim zaczniesz pisać,że nie masz przerwy co 45 minut tylko musisz jeszcze dyżurować.Że masz konsultacje,że pracujesz w domu.Kobieto- idź do "normalnej" pracy to tak jak ja będziesz bogu dziękować,że pracujesz w szkole.

Koma- nie tylko Ty masz pojęcię o zarobkach nauczycieli.Ja też pracuję jako nauczyciel i zarabiam ponad 3 tysiące brutto jako dyplomowany z ponad 10 letnim stażem.I to w jednej tylko szkole.

Z nauczycielami,z którymi pracuję w tygodniu spotykam się też w prywatnej szkole w weekendy.Pracujemy po 6- 7 godzin w soboty i niedziele.Pracowałam jeszcze popołudniami w szkole językowej- więc pracowałam w TRZECH szkołach- i nie jestem wyjątkiem.
Co do korepetycji- udzielam ich przez cały rok,nie tylko przed maturą.Gdybym chciała się temu poświęcić wyciągnęłabym drugą pensję.Znam nauczycieli podstawówek udzielających korków z matematyki,historii,języka obcego.Przecież jak uczysz w podstawówce to nie znaczy,że Twoja znajomość materiału kończy się na tym poziomie- przecież studia obejmują całość danego przedmiotu.

Naprawdę Koma chybqa nie wiesz (albo udajesz) ilu pracowników chciałoby mieć urlop w wakacje- jak będziesz miała dzieci w wieku szkolnym to bogu bedziesz dziękować za to,że możesz z dzieckiem sobie wyjechać,że nie musisz kombinować gdzie je podrzucić by nie siedziało samo w domu.Piszesz,że musiałaś wziąć TRZY DNI bezpłatnego urlopu?I straciłaś na tym finansowo?:))W jakim zawodzie masz wolne dwa miesiące wakacji,dwa tygodnie ferii,wszystkie święta i długie weekendy? I wszystko- PŁATNE?Koma wiesz jak pracuje się  w środku lata gdy awaria klimy przez kilka dni sprawia,że  sięgając po długopis jesteś mokra od potu,gdy masz wyjazdy w teren gdy na termometrze są 34 stopnie?Każdy marzy wtedy by mieć wolne.I Ty masz.

Aha- po dwie podyplomówki to u mnie co drugi nauczyciel ma.Ale Ty zawsze możesz sobie zrobić zaocznie jakąś obcą filologię i wtedy też będziesz w kilku szkołach pracować i udzielać korków:)

"Brak seksu flustruje" smile
z cyklu: mądrości forumowe smile

104

Odp: Jak to jest być nauczycielem?

"Najbardziej mnie martwi, że w tym wszystkim mam najmniej czasu na wlasne dziecko."  -nie ukrywam, że i mnie ten text rozśmieszył. Bo co mają powiedzieć lekarze? Lub ,ba! Ludzie INNYCH zawodów niż nauczyciel? Uważam wręcz, że jeśli ktoś naprawdę chce mieć czas dla swoich dzieci, powinien zostać własnie nauczycielem .

105

Odp: Jak to jest być nauczycielem?
Catwoman napisał/a:

"Najbardziej mnie martwi, że w tym wszystkim mam najmniej czasu na wlasne dziecko."  -nie ukrywam, że i mnie ten text rozśmieszył. Bo co mają powiedzieć lekarze? Lub ,ba! Ludzie INNYCH zawodów niż nauczyciel? Uważam wręcz, że jeśli ktoś naprawdę chce mieć czas dla swoich dzieci, powinien zostać własnie nauczycielem .

No właśnie, i teraz za nic bym nie zmieniła zawodu bo mam kuuupę czasu dla dziecka,mimo,że pracuję w dwóch szkołach i udzielam korków:)

"Brak seksu flustruje" smile
z cyklu: mądrości forumowe smile

106 Ostatnio edytowany przez koma5 (2012-10-14 11:25:30)

Odp: Jak to jest być nauczycielem?
Bardolka napisał/a:

dziweczynki, bez paranoi, nawet jakby tej papierologii, wywiadowek, konferencji i wycieczek było 2 razy tyle to i tak nauczyciel nie doleci do tych 40 godzin tygodniowo zwykłego pracownika.

Oczywiście, że "doleci" - w jednym tygodniu czy miesiącu mniej, ale za to w innym więcej.
Kiedyś zadałam sobie trud i zapisywałam, tak dla własnej ciekawości. Zaręczam Ci, że gdybym poszła z tym do sadu z żądaniem zapłaty za godziny ponadwymiarowe, to bym sprawę wygrała.
owszem, zgadzam się, że nie każdy nauczyciel powinien mieć te 18 godzin. Są specjalności, gdzie nie wyrabiają 40 godzin. Dlatego powinno sie to zrózanicować i 

Bardotka napisał/a:

koma, argument o koniecznosci zamkniecia klasy i wpisania tematu do dziennika troche niepowazny. Przeciez w ramach pracy KAZDY ma jakies obowiazki.

Widzę, że czytanie ze zrozumieniemj to problem szerszy;)
Ja napisałam to, aby odeprzeć twierdzenie, że nauczyciel co godzinę ma przerwe na wypoczynek.
Napisałam, że jest to przerwa na innego rodzaju pracę.

Zarabiałam świetnie ale pracowałam przez 12 godzin

No i dobrze. Chciałas zarabia "świetnie" za nic?

107 Ostatnio edytowany przez Zuzia z Warszawy (2012-10-14 11:30:03)

Odp: Jak to jest być nauczycielem?
Bardolka napisał/a:

dziweczynki, bez paranoi, nawet jakby tej papierologii, wywiadowek, konferencji i wycieczek było 2 razy tyle to i tak nauczyciel nie doleci do tych 40 godzin tygodniowo zwykłego pracownika.

A Ty masz w tym temacie jakieś doświadczenia osobiste, że każesz nam nie popadać w paranoję?

Ok, dziś niedziela....

Właśnie spedziłam 20 minut na podliczaniu kasy: na ubezpieczenie, na akcję charytatywną i za kiermasz podręczników używanych... czy się wszystko zgadza... , posegregowałam na kupki i zapakowałam w stosowne koperty (prywatne)...

Proponuję eksperyment...

Zapisujmy do następnej niedzieli nasz czas pracy po lekcjach... bo tak to możemy się licytować....

108

Odp: Jak to jest być nauczycielem?

Zuzia z Warszawy, a czy nie przyszło Ci do głowy to, że nauczyciel dlatego ma tylko 20h lekcyjnych w tygodniu, by mógł mieć więcej czasu na te sprawy, o których piszesz? Sądzę, że właśnie dlatego.

109 Ostatnio edytowany przez Zuzia z Warszawy (2012-10-14 11:43:23)

Odp: Jak to jest być nauczycielem?
Catwoman napisał/a:

Zuzia z Warszawy, a czy nie przyszło Ci do głowy to, że nauczyciel dlatego ma tylko 20h lekcyjnych w tygodniu, by mógł mieć więcej czasu na te sprawy, o których piszesz? Sądzę, że właśnie dlatego.

Dokładnie, tak jest napisane w Karcie Nauczyciela- nauczycieli obowiązuje 40 godzinny tydzień pracy...

Więc nie rozumiem dlaczego próbuje się nam wmówić ,że mamy AMERYKĘ (chyba w cudzysłowiu), bo pracujemy tylko 18...

18- to w klasie- przy przysłowiowej tablicy!!!

Ot - taki charakter pracy....


Dlaczego np. listonoszowi dolicza się czas , który przebywa na poczcie i pakuje przesyłki do torby do jego czasu pracy???
Przecież jego praca polega na na roznoszeniu listów itp.- a więc powinien 8 godzin roznosić ... Nie wiem czy wiecie o co mi chodzi.... Zamotałam się... smile

Tak więc resztę mojego czasu pracy Wam wyliczę- na przykładzie mojego tygodnia....jak będę miała czas- a postaram się big_smile

110

Odp: Jak to jest być nauczycielem?

No i OK! Zawód nauczyciela jest specyficzny i chyba każdy, kto go wybierał zdawał sobie sprawę z tego, że przecież lekcje trzeba w domu przygotować, sprawdziany, potem te sprawdziany ocenić i to wszystko co zostało wymienione, a co wchodzi w zakres obowiązków. Taka specyfika zawodu! Nie ma co narzekać... zwłaszcza na brak czasu.

111 Ostatnio edytowany przez Zuzia z Warszawy (2012-10-14 11:42:18)

Odp: Jak to jest być nauczycielem?
Catwoman napisał/a:

No i OK! Zawód nauczyciela jest specyficzny i chyba każdy, kto go wybierał zdawał sobie sprawę z tego, że przecież lekcje trzeba w domu przygotować, sprawdziany, potem te sprawdziany ocenić i to wszystko co zostało wymienione, a co wchodzi w zakres obowiązków. Taka specyfika zawodu! Nie ma co narzekać... zwłaszcza na brak czasu.

A czy my narzekamy...?????
Proszę nie odkręcać kota ogonem...

Cała ta dyskusja zaczyna się od tego - że nasze polskie  nieświadome społeczeństwo widzi te nieszczęsne 18 godzin i w oczy je to kole!!!!

No i te wakacje  big_smile- ale czy ktoś komu broni przekwalifikować się i zostać nauczycielem????

112

Odp: Jak to jest być nauczycielem?

Nie Zuzia, nie piłam do Ciebie z tym narzekaniem. Po prostu cały czas mam przed oczyma ten fragment użytkowniczki ilona smile

113

Odp: Jak to jest być nauczycielem?
gojka102 napisał/a:

Koma- nie tylko Ty masz pojęcię o zarobkach nauczycieli.Ja też pracuję jako nauczyciel i zarabiam ponad 3 tysiące brutto jako dyplomowany z ponad 10 letnim stażem.I to w jednej tylko szkole.

Dobrze napisane - brutto:)))

gojka102 napisał/a:

Pracujemy po 6- 7 godzin w soboty i niedziele.Pracowałam jeszcze popołudniami w szkole językowej- więc pracowałam w TRZECH szkołach- i nie jestem wyjątkiem.

Gojka, co za niezrozumienie tematu i problemu!W taki sposób, w prywatnych szkołach językowych, których coraz więcej wszędzie, to Ty możesz pracować jeszcze więcej godzin, ale to nie ma nic wspólnego z tematem. Jesteś nauczycielką angielskiego, zarabiającą głównie na szkołach jezykowych, a nie szkolnictwie publicznym.
Zwykle - we własnej szkole nic nie robią ponad lekcje, bo przecież spieszą sie codziennie do szkoły językowej.

gojka102 napisał/a:

Co do korepetycji...

Zarobki na korepetycjach nie mogą być tutaj argumentem, bo dotyczą niewielkiego procenta nauczycieli.

gojka102 napisał/a:

Aha- po dwie podyplomówki to u mnie co drugi nauczyciel ma.

Dzięki za wsparcie w argumentowaniu, że nauczyciel to nie gamoń, ale człowiek zwykle wykształcony.

I co do urlopów: ok, niech nam odbiorą urlop latem i będziemy mieć jak wszyscy.
A co z dziećmi?? Czy wtedy mają być lekcje?? Odbieramy wakacje dzieciom??
Ja chcę mieć urlop we wrześniu, bo wtedy w Chorwacji pogoda najlepsza - mogę go wziąć??

Gojka...a gdzie Ty się tak parzysz w upale, skoro jesteś nauczycielką??;)

...a dzieci małych nie będę miała...wnuki chyba:))

114

Odp: Jak to jest być nauczycielem?
Zuzia z Warszawy napisał/a:
Catwoman napisał/a:

No i OK! Zawód nauczyciela jest specyficzny i chyba każdy, kto go wybierał zdawał sobie sprawę z tego, że przecież lekcje trzeba w domu przygotować, sprawdziany, potem te sprawdziany ocenić i to wszystko co zostało wymienione, a co wchodzi w zakres obowiązków. Taka specyfika zawodu! Nie ma co narzekać... zwłaszcza na brak czasu.

A czy my narzekamy...?????
Proszę nie odkręcać kota ogonem...

Cała ta dyskusja zaczyna się od tego - że nasze polskie  nieświadome społeczeństwo widzi te nieszczęsne 18 godzin i w oczy je to kole!!!!

No i te wakacje  big_smile- ale czy ktoś komu broni przekwalifikować się i zostać nauczycielem????

Zuziu- na ja wyraźnie widzę,że niektórzy narzekają- na to,że nie mają przerwy co 45 minut albo,że MUSZĄ na wakacje jeździć latem:)

"Brak seksu flustruje" smile
z cyklu: mądrości forumowe smile

Posty [ 77 do 114 z 328 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 9 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA KARIERY - MOJA KARIERA ZAWODOWA » Jak to jest być nauczycielem?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin
© www.netkobiety.pl 2007-2016