Jak to jest być nauczycielem? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA KARIERY - MOJA KARIERA ZAWODOWA » Jak to jest być nauczycielem?

Strony 1 2 3 9 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 38 z 328 ]

1

Temat: Jak to jest być nauczycielem?

Od dziecka marzyłam żeby zostać nauczycielem. Niestety tak się złożyło że wybrałam inny zawód ale ciągle żałuję że nie zostałam nauczycielem. I chciałabym się dowiedzieć jak to jest być nauczycielem tak naprawdę (plusy i minusy) tej pracy i czy łatwo jest znaleźć prace. Rozważam wszystkie za i przeciw ponieważ myślę nad studiami podyplomowymi z pedagogiki.

Będę wdzięczna za wszelkie spostrzeżenia i porady.

Reklama
Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Jak to jest być nauczycielem?

Moja koleżanka z czasów szkoły uczy w gimnazjum matematyki. Twierdzi że jako nauczyciel wypaliła się zawodowo po dwóch latach pracy. Cierpliwości na tyle jej starczyło, a dzieciaki z roku na rok są coraz gorsze. Teraz pracuje tylko dlatego, że nie widzi szansy na znalezienie pracy w innym zawodzie.

3

Odp: Jak to jest być nauczycielem?

Plusem tej pracy jest kontakt z ludźmi. Ja akurat miałam szczęście zarówno do słuchaczy jak i do kadry. Ja uczę w szkołach prywatnych, więc jest dość duża autonomia, jeśli chodzi o przygotowanie i sposób prowadzenia zajęć. Trzeba jednak uważać, aby nie przegiąć w drugą stronę - są szkoły, które opierają się wyłącznia na inwencji nauczyciela, same bardzo mało oferują. Trzeba pilnować, aby mieć zapewnione odpowiednie warunki do uczenia. Im więcej lat pracujesz, tym Twoje oczekiwania do pracodawcy rosną. Mnie najbardziej dobija robota papierkowa albo co teraz jest bardzo na czasie wpisywanie tematów, obecności, postępów każdego ucznia na platformy e-learningowe. Tradycyjne dzienniki nie wystarczają. Ważna jest obecność metodyka w szkole i szkolenia, bo to daje szanse na rozwój i nowe kontakty zawodowe.

Reklama

4

Odp: Jak to jest być nauczycielem?

Wypaliłam się po 10 latach. Staż, ścieżki awansu zawodowego, papierologia, plany rozwoju na kilka lat, sprawozdania z różnych działalności(nawet drobnych konkursów, a co tu mówić o tych ogolnoszkolnych czy kuratoryjnych), ciągłe kursy, doskonalenia zawodowe(sobota, niedziela), przygotowywanie uczniów do apeli(poza godzinami-niepłatnie),a  w tej chwili godziny karciane(dwie godz dodatkowo w tyg. również nieplatne), rady pedagogiczne, zebrania z rodzicami-mogę wymieniać dalej. Jednak lubię te dzieciaki i to przewyższa wszelkie niedogodności systemu.

5

Odp: Jak to jest być nauczycielem?

ja mam takie pytanie,jak zaczynaliście karierę nauczyciela?głównie chodzi mi o objęcie pierwszy raz wychowawstwa i to zaraz po studiach.mój syn od zeszłego roku,od 4 klasy ma nowa wychowawczynię,młoda 26 lat,i dobrego wrażenia nie zrobiła ani na dzieciach ani na rodzicach,jest za bardzo pewna siebie,przemądrzała,do rodziców którzy są od niej dużo starsi za bardzo z szacunkiem się nie odnosi,czy ktoś taki sie zmieni?dodam jeszcze że jak miała praktyki w innych szkołach tez były z nią problemy,i po za szkoła wiem że zadaje sie z szemranym towarzystwem

Reklama

6

Odp: Jak to jest być nauczycielem?

Pracę dostalam niekoniecznie od razu po studiach. Przyszlo mi pracować jeszcze cztery lata w innym zawodzie, ale cierpliwie czekałam:-) Od razu dostalam wychowawstwo klasy czwartej właśnie. Przerażenie rodziców pamiętam do dziś, jak i ustawiczne kolejki po ewentualne wyjaśnienia:-) Miałam wrażenie, że rodzice nie wierzą młodemu, bądź co bądź nauczycielowi. Musial minąć rok, zanim mi zaufano. Nauczyciel jest kontrolowany przez dyrektora, wyniki zewnętrzne egzaminów są efektem pracy nie tylko ucznia, ale i nauczyciela. Jeśli uczeń nie daje sobie rady z przyswojeniem określonych wiadomości i umiejętności, nauczyciel pisze tzw. program naprawczy, który jest stopniowo wdrażany i kontrolowany. Nikt tam nie dziala samopas. Zdenerwowanych rodziców więc uspokajam:-)Ścieżka awansu jest dość trudna, więc proszę się nie martwić: dyrektor zatrudnia na podstawie nie tylko kwalifikacji, ale kompetencji merytorycznych, które kontroluje w drodze tzw. hospitacji, zwlaszcza, jeśli jest to nauczyciel stażysta lub kontraktowy;-)

7

Odp: Jak to jest być nauczycielem?
ilona123 napisał/a:

Pracę dostalam niekoniecznie od razu po studiach. Przyszlo mi pracować jeszcze cztery lata w innym zawodzie, ale cierpliwie czekałam:-) Od razu dostalam wychowawstwo klasy czwartej właśnie. Przerażenie rodziców pamiętam do dziś, jak i ustawiczne kolejki po ewentualne wyjaśnienia:-) Miałam wrażenie, że rodzice nie wierzą młodemu, bądź co bądź nauczycielowi. Musial minąć rok, zanim mi zaufano. Nauczyciel jest kontrolowany przez dyrektora, wyniki zewnętrzne egzaminów są efektem pracy nie tylko ucznia, ale i nauczyciela. Jeśli uczeń nie daje sobie rady z przyswojeniem określonych wiadomości i umiejętności, nauczyciel pisze tzw. program naprawczy, który jest stopniowo wdrażany i kontrolowany. Nikt tam nie dziala samopas. Zdenerwowanych rodziców więc uspokajam:-)Ścieżka awansu jest dość trudna, więc proszę się nie martwić: dyrektor zatrudnia na podstawie nie tylko kwalifikacji, ale kompetencji merytorycznych, które kontroluje w drodze tzw. hospitacji, zwlaszcza, jeśli jest to nauczyciel stażysta lub kontraktowy;-)

zgodzę się z Tobą ale nas rodziców przeraziło zachowanie tej wychowawczyni,już na rozpoczęciu roku w 4 klasie popełniła wiele gaf (cóż każdemu się zdarzają) ale brzydko napiszę ona po prostu darła japę na rodziców i właściwie było tak na każdym zebraniu przez cały rok
dzieci tez za nią nie przepadają niestety sad

8

Odp: Jak to jest być nauczycielem?

Oczywiście, jeśli krzyczała, to dobrze o niej nie świadczy..A może mówiła podniesionym głosem? Są rodzice, do których trudno trafić, a cichym glosikiem na pewno się nic nie załatwi. Możesz przybliżyć temat? W jakich sytuacjach " się darła"? Napisz coś konkretnego..

9 Ostatnio edytowany przez november (2012-09-11 08:16:26)

Odp: Jak to jest być nauczycielem?

Nie będę pisać, że być nauczycielem to łatwa sprawa, choć nie jest to też praca pozbawiona uroków. Grunt w tym czy ktoś będzie potrafił je odnaleźć. Obydwoje moi rodzice to już emerytowani nauczyciele, z którymi zresztą miałam zajęcia w szkole ;D W każdym razie ich praca kojarzy mi się z czymś naprawdę wymagającym. Z jednej strony jest presja rodziców, którzy nierzadko potrafią rzucić tekstem "pani nie nauczyła", konieczność bycia obiektywnym, konieczność poznania dzieci, trudność oceniania, sama trudność odnoszenia się do dzieci pochodzących z różnych domów, wychowanych w inny sposób... Wszystko zależy od podejścia. Patrząc na moich rodziców: obydwoje byli wymagający, jednak mamę wszyscy lubili (choć zdarza się, że "dorośli" uczniowie potem udają, że jej nie widzą gdzieś w sklepie, albo w autobusie siedząc wygodnie - osobiście to uważam za totalne buractwo i brak kultury) a tatę... już nie bardzo. Nie zawsze był sympatyczny, ale to nie powód by teraz mu niszczyć płot (po latach) albo łamać drzewa w ogrodzie...
Moim zdaniem najgorzej jest oceniać. Patrząc przez pryzmat rodziców i ich relacji z nauczycielami po prostu to naprawdę ciężkie. Każdy rodzic wymaga tego, by to jego dziecko miało najlepiej, rzadko się zdarza rodzic, który patrzy na swoje dziecko krytycznie (kiedy trzeba). Albo jak zachowywać się wobec uczniów, którzy zupełnie olewają sprawy szkoły? Nawet promocja do kolejnej klasy jest uzależniona od zgody rodzica. Weźcie - np. dziewczyna pz cały rok olewa naukę, jedzie na 3 a potem ma pretensje, że jej ktoś nie chce naciągnąć oceny na 4;/
Ale żeby nie było, że tak krytykuję rodziców, to powiem też, ze niestety niektórzy nauczyciele powinni się zastanowić, po co pracują w szkole;/
Bycie pedagogiem to nie odbębnianie lekcji (a tak robi wielu, którzy zostają nauczycielami bo to fajna posadka "na państwowym", bo tyle wolnego w wakacje, "13-stka" i inne plusy) tylko coś, co wymaga wiele, jeśli chce się uczniom coś przekazać.
leno812 nie sądzę, że młody wiek tu ma coś na rzeczy. To, że nauczycielka traktuje rodziców w  taki a nie inny sposób - wywyższa się czy coś - wynika chyba też z ludzkiej kultury... Zastanawiam się tylko co to jest Twoim zdaniem "szemrane towarzystwo". Ktoś ma prawo zaglądać w jej prywatne życie?

Nazbyt układne kobiety, rzadko znaczą historię...

10

Odp: Jak to jest być nauczycielem?

szemrane towarzystwo to ćpuny i pijaki,i fajnie sie nie patrzy na taka nauczycielkę, którą przypadkiem spotyka się na ulicy gdzie jest jeszcze widno a  widać że jest wstawiona
prawdą jest to że nie każdy powinien byc nauczycielem bo np.nauczyciel niemieckiego mojego syna ma od lat opinię że nie umie nauczyć dzieci języka,to samo zresztą tyczy się nauczyciela j angielskiego,gdzie w 4 klasie przerobił tylko  6 tematów z 40-stu

11

Odp: Jak to jest być nauczycielem?

Kiepski dyrektor, co tego nie widzi. Rozumiem, że angielskiego wcale nie było, nikt, nawet w zastępstwie , nie realizował podstawy programowej,a  pan pracuje nadal...dziwna to sprawa..i jakś nierealna, jak dla mnie

12

Odp: Jak to jest być nauczycielem?
lena812 napisał/a:

szemrane towarzystwo to ćpuny i pijaki,i fajnie sie nie patrzy na taka nauczycielkę, którą przypadkiem spotyka się na ulicy gdzie jest jeszcze widno a  widać że jest wstawiona
prawdą jest to że nie każdy powinien byc nauczycielem bo np.nauczyciel niemieckiego mojego syna ma od lat opinię że nie umie nauczyć dzieci języka,to samo zresztą tyczy się nauczyciela j angielskiego,gdzie w 4 klasie przerobił tylko  6 tematów z 40-stu

O "nauczeniu" dzieci, to ja pisałam w swoim poście. Ciężko jest spotkać nauczycielkę, tak jak każdą inną osobę. A z przerobieniem tematów, to też jest sprawa taka, że są klasy, w których naprawdę trudno jest przerobić cokolwiek, bo dzieci mają np. takie zaległości z poprzednich lat, czy też nie realizują swoich zadań w domu, więc nie zawsze da się wszystko tak po prostu ocenić... Może faktycznie to beznadziejny nauczyciel, ale po prostu kij ma dwa końce.

Nazbyt układne kobiety, rzadko znaczą historię...

13

Odp: Jak to jest być nauczycielem?

ja tu winy dzieci nie widzę raczej,zresztą na koniec roku rozmawiałam z nauczycielem j.angielskiego i spytałam dlaczego każe kupywać książki za ponad 50 zł,a z których w sumie nie korzysta (pisałam że przerobił 6 tematów z ok.40) jego odpowiedź była taka że odpadło im jakieś 5 lekcji z powodu wolnego w szkole,dodam jeszcze że nie wiem jak układają plan lekcji ale głupotą jest aby dzieci prosto z języka angielskiego szli na język niemiecki,mówię potem takiemu nauczycielowi że mieszają się te języki skoro są w jednym dniu to tez mi odpowiedział że tak ma pani rację i taka gadka z nimi
a co dyrektor może zrobić jak nie ma chętnych  do nauczania języków,trzyma się tego jednego?
dzieci są tak zawaleni nauką że czasami brakuje nam dnia aby odrobić wszystkie lekcje nie mówiąc już o nauczeniu się czegoś

14

Odp: Jak to jest być nauczycielem?

Nie no, zgadzam się, że książki są przede wszystkim po to, by dzieci z nich skorzystały. Niestety wszystkie książki są drogie, więc skoro uczniowie muszą mieć jakieś, to nauczyciel niestety musi na coś się zdecydować. Ale za rok można je sprzedać, poza tym, można kupować je grupowo i próbować negocjować upusty - przynajmniej tyle. A z lekcjami i ich urywaniem się, to akurat się zgadzam. Każdemu się wydaje, że realizowanie planu jest takie proste... Wchodzisz do klasy - jak dzieci są głośno i potrzeba im chwili na uspokojenie się, to mija 5 minut, sprawdzanie listy -kolejne 5, a jak jest nawet jeden uczeń, który opornie przystępuje do lekcji, to niestety nauczyciel musi kosztem reszty próbować go okiełznać. I nim się belfer zorientuje mija połowa lekcji. Niestety 45 minut to mało. Inna sprawa, że program przeładowany więc żeby go zrealizować trzeba gonić = poświęcać mało na dany temat = powodować braki w wiedzy dzieci... Rozmawiać można długo na ten temat niestety.

Nazbyt układne kobiety, rzadko znaczą historię...

15

Odp: Jak to jest być nauczycielem?
lena812 napisał/a:

ja tu winy dzieci nie widzę raczej,zresztą na koniec roku rozmawiałam z nauczycielem j.angielskiego i spytałam dlaczego każe kupywać książki za ponad 50 zł,a z których w sumie nie korzysta (pisałam że przerobił 6 tematów z ok.40) jego odpowiedź była taka że odpadło im jakieś 5 lekcji z powodu wolnego w szkole,dodam jeszcze że nie wiem jak układają plan lekcji ale głupotą jest aby dzieci prosto z języka angielskiego szli na język niemiecki,mówię potem takiemu nauczycielowi że mieszają się te języki skoro są w jednym dniu to tez mi odpowiedział że tak ma pani rację i taka gadka z nimi
a co dyrektor może zrobić jak nie ma chętnych  do nauczania języków,trzyma się tego jednego?
dzieci są tak zawaleni nauką że czasami brakuje nam dnia aby odrobić wszystkie lekcje nie mówiąc już o nauczeniu się czegoś

Po pierwsze, nie zawsze nauczyciel sam wybiera podręcznik, czasem ma to z góry narzucone. Po drugie, nie każdy podręcznik jest przeznaczony na jeden rok szkolny. Po trzecie, nauczanie języka obcego odbywa się w grupach (po to, żeby dzieci więcej wyniosły z lekcji), więc połowa klasy idzie na niemiecki, druga na angielski, a na następnej lekcji odwrotnie. Co niby miałaby robić jedna z grup, snuć się bez opieki po korytarzu szkolnym? Po czwarte, nie rozumiem, dlaczego masz pretensje do nauczyciela o to, jak ułożony jest plan lekcji? Co on za to może? Pewnie sam też wolałby mieć lepszy. Po piąte, chętni do nauczania są, widocznie dyrekcja szkoły jest zadowolona z pracowników, których Ty krytykujesz. I po szóste wreszcie, weźmy sobie taki idiotyczny pierwszy semestr, który w mojej byłej szkole kończył się w grudniu. Oceny mają być wystawione do 15 grudnia. Czyli mamy 3,5 miesiąca. Powiedzmy, że niemiecki jest raz w tygodniu, w piątki. Jeden piątek wypada, bo święto. Drugi piątek wypada, bo w czwartek jest święto i dyrekcja ustala, że robimy sobie długi weekend. Trzeci piątek wypada, bo znów jest długi weekend, tym razem piątek ma być odrobiony w którąś tam sobotę (buhahaha, już widzę, jak uczniowie przychodzą w sobotę do szkoły). Czwarty piątek odpada, bo klasa wyjeżdża ze swoim wychowawcą na wycieczkę. I tak oto zostały nauczycielowi 2 miesiące na przerobienie materiału z danego semestru, przepytanie każdego z 30 uczniów minimum raz, zrobienie paru kartkówek i sprawdzianów, żeby było z czego wystawić ocenę końcową. A to tylko 45 minut w tygodniu!

Dzieci są, owszem, zawalone nauką. Ale czy to nauczyciel wymyślił, że uczniowie mają po 8-9 lekcji dziennie? Czy to nauczyciel zbudował zbyt mały budynek szkolny i dlatego lekcje muszą się odbywać w systemie zmianowym?

Zabrnęłam trochę w offtop, ale po to, żeby pokazać Nathii cienie pracy nauczyciela - czyli takich rodziców jak lena812, która chciałaby rządzić całą szkołą nie mając zielonego pojęcia, jak takowa funkcjonuje i krytykującą wszystkich nauczycieli po kolei, choć sama, sądząc po koszmarnej polszczyźnie, zbyt wiele wykształcenia nie odebrała.

16

Odp: Jak to jest być nauczycielem?

Od lat słucham racji dwóch stron tj. nauczyciele vs. rodzice i to jest po prostu odwieczna walka i bardzo często nie do pogodzenia, np.
rodzice narzekają, że nauczyciele nie wychowują ich dzieci, że jak coś sie stanie,. coś dzieciak przeskrobie i rodzic musi być wezwany do szkoły to ma pretensje do nauczyciela.
Nauczyciele z kolei narezkają, że obecnie niewiele mogą bo ilekroć starają się trochę wychować te dzieci, rodzice mają pretensje.
I koło się zamyka.

17

Odp: Jak to jest być nauczycielem?

Podręcznik być musi-jasna sprawa. Wybiera go zespół przedmiotowy w danej szkole, oczywiście po przeanalizowaniu wszystkich za i przeciw, włącznie z ceną. Wybór zatwierdza(lub nie) dyrektor i rada pedagogiczna. Ma on służyć JEDYNIE jako pomoc w realizacji podstawy programowej. Nie "przerabia się" więc czasami calego podręcznika, co niektórych wręcz dziwi, bo "nauczyciel nic nie zrobił". Owszem-"zrobił", tyle ,że w oparciu o inne teksty kultury, inne teksty źródłowe, które wyszukał i dostosował do potrzeb zespołu klasowego.

I oczywistym jest, że plan lekcji układa Komisja Planu, siedząc w sierpniu calymi dniami,aby wszystkim dogodzić.

Z wypowiedzi Leny można wywnioskować, że w "Jej" szkole większość nauczyciele źle pracuje, bo chyba (?)nic nie umie(dziwne?)plan jest "be", no i ciekawą sprawą jest to,że trzeba się uczyć, o zgrozo...

18

Odp: Jak to jest być nauczycielem?

owszem trzeba się uczyć, ale dzieci to nie roboty że od godziny 7.30 są w szkole do godziny 15.20 są w szkole,wraca do domu, 1,5 godziny odpoczynku i od nowa jazda z lekcjami przez 3-4 godziny,czasami brakuje dnia aby wszystko zrobić,
z nie przerabianiem książek czy programu jest problem nie od teraz ale od pierwszej klasy,opinia na temat że nauczyciel nie umie nauczać jest już kilka lat do tyłu
w szkole mojego syna nie ma podziału na grupy,są 3 lekcje niemieckiego w tygodniu i jedna angielskiego,
równiez we tej szkole to nauczyciele wybierają sobie podręczniki itp na których pracują,
co do wychowywania dzieci to sa od tego rodzice!
dyrekcja być może jest zadowolona z nauczycieli ,bo nie ma innego wyboru,nikt nowy na prowincji nie chce pracować,

19

Odp: Jak to jest być nauczycielem?

"co do wychowywania dzieci to sa od tego rodzice!" -- tylko kiedy to mają robić gdy dziecko w szkole spędza pół dnia a z rodzicami widzi się wieczorem?:)

"dyrekcja być może jest zadowolona z nauczycieli ,bo nie ma innego wyboru,nikt nowy na prowincji nie chce pracować," -- niestety, nauczyciele często dostają pracę po znajomościach-jak w każdej branży i jeśli dyrektor jest niezbyt bystry i niezbyt przejęty swoją pracą to takiego buraka przyjmie, który przyszedł tylko odrobić pańszczyznę "byle do wakacji!" smile

Nie ma sensu się kłócić: wina leży po stronie SYSTEMU, na który ani rodzice, ani nauczyciele wpływu nie mają. Książki, ciężkie plecaki (czemu nie może być szafek z książkami w szkole jak w USA? Skoro zagranicą się da to dlaczego u nas nie?) , masa drogich i często beznadziejnych książek- to nie jest ani wina Was -nauczycieli ani Was-rodziców. Nie ma sensu skakać sobie do gardeł.

20

Odp: Jak to jest być nauczycielem?
Catwoman napisał/a:

"co do wychowywania dzieci to sa od tego rodzice!" -- tylko kiedy to mają robić gdy dziecko w szkole spędza pół dnia a z rodzicami widzi się wieczorem?:)

"dyrekcja być może jest zadowolona z nauczycieli ,bo nie ma innego wyboru,nikt nowy na prowincji nie chce pracować," -- niestety, nauczyciele często dostają pracę po znajomościach-jak w każdej branży i jeśli dyrektor jest niezbyt bystry i niezbyt przejęty swoją pracą to takiego buraka przyjmie, który przyszedł tylko odrobić pańszczyznę "byle do wakacji!" smile

Nie ma sensu się kłócić: wina leży po stronie SYSTEMU, na który ani rodzice, ani nauczyciele wpływu nie mają. Książki, ciężkie plecaki (czemu nie może być szafek z książkami w szkole jak w USA? Skoro zagranicą się da to dlaczego u nas nie?) , masa drogich i często beznadziejnych książek- to nie jest ani wina Was -nauczycieli ani Was-rodziców. Nie ma sensu skakać sobie do gardeł.

masz rację to wina systemu,ale nie każdy nauczyciel powinien byc nauczycielem
prawda jest taka że nauczyciele albo nie wyrabiają się z programem,nie powiem tez często z winy uczniów,albo lecą z nim tak, aby wyrobić swoja normę,bo nie oszukujmy się ale są z tego rozliczani
po co są testy szóstoklasisty,lub w gimnazjum pomijając już te na koniec roku w każdej klasie,po to aby ocenić jak nauczyciel pracował przez cały rok
kwesta książek:też masz rację powinno być tak jak w USA,ale nam do tego jeszcze daleko,za to mamy tak zrobione że książki są po roku nie użyteczne (większość) i trafiają do kosza
a po za tym rosną nam dzieci analfabeci ,bo nie potrafią dobrze pisać a dlaczego?bo nauka polega na wypełnianiu kratek i linijek w ćwiczeniach i książkach,niż pisaniu w zeszytach,ja w czwartej klasie sp,miałam zeszyt do Języka Polskiego zapisany w ciągu 2 miesięcy,dzisiaj ten sam starcza na pół roku

podam jeszcze przykład podstawówki w której ja się uczyłam,wtedy poziom był naprawdę dość wysoki,teraz cyrki sie tam dzieją ,co z tego że uczniowie większość jedzie na czwórkach,piatkach ba nawet szóstkach,kończy szkołę z czerwonym paskiem,skoro po pierwszym roku w gimnazjum okazuje się że ledwo wyciągają na dopuszczające czy dostateczne?w tej podstawówce ewidentnie jest  to wina nauczycieli,którzy sobie olewają wszystko,a są tam tacy z 20-30 letnim stażem pracy tyle że nic nie robią

21

Odp: Jak to jest być nauczycielem?

Tak, znam i takich i uważam, że każdy kto chce zostać nauczycielem powinien przechodzić testy psychologiczno-psychiatryczne odnawialne co roku. Nie wiem jakim cudem ci ludzie zaliczają praktyki.


Myślę że w obecnej sytuacji wszyscy są podenerwowani, nauczuciele chcą się wyrobić z programem i nie zawalić, rodzice by dziecko nie miało problemów w szkole.

Ale mają znieść znów gimnazja big_smile I wrócić do starychhh [nie?] dobrych podstawówek:D uznano jednak (słyszałam ostatnio w radio) że jednak gimnazja się nie sprawdziły.

22

Odp: Jak to jest być nauczycielem?

oj tak gimnazjum to kompletna porażka,przynajmniej z tego w/g że trafia tam "młodzież" z różnych środowisk,różnych szkół a przede wszystkim w najgłupszym wieku (dojrzewanie)mam okazję obserwować czasami takich gimnazjalistów pod szkołą,to co oni wyprawiają w głowie się nie mieści

uważam że powrót do podstawówek byłby najlepszym wyjściem

23

Odp: Jak to jest być nauczycielem?

A co powiecie na to, że praktykant, przychodzący do szkoły, mający w programie praktyk przepracowanie 75 godzin, w tym 24 prowadzenia lekcji(oczywiście w asyście już doświadczonego nauczyciela), proponuje skrócenie czasu praktyk o połowę z racji tego, że rozpoczął drugi kierunek studiów? Ręce opadają..

24

Odp: Jak to jest być nauczycielem?
ilona123 napisał/a:

A co powiecie na to, że praktykant, przychodzący do szkoły, mający w programie praktyk przepracowanie 75 godzin, w tym 24 prowadzenia lekcji(oczywiście w asyście już doświadczonego nauczyciela), proponuje skrócenie czasu praktyk o połowę z racji tego, że rozpoczął drugi kierunek studiów? Ręce opadają..

Od razu wysłałabym takiego do sklepu spożywczego- niech tam już zostanie.

25

Odp: Jak to jest być nauczycielem?

Nie ma się co czarować, będzie usiłował odwalić pańszczyznę, bo trzeba, bo taki ma regulamin studiów, praktyk, itp.,itd.Od początku zastosować więc należy "lekki" zamordyzm: wszystkie godziny, poznanie calej dokumentacji oraz pracy szkoły(biblioteka, świetlica, pedagog), sprawdzanie prac(pod czujnym okiem prowadzącego), przygotowanie zajęć(również ukierunkowane);-)))Dobrze myślę?;-)

26

Odp: Jak to jest być nauczycielem?

Z moich obserwacji wynika,że do tego zawodu jest selekcja negatywna- ten komu nie wyszło idzie do szkoły.Mi nie zdążyło "wyjść" bo dostałam pracę na piątym roku studiów.I tak zostałam.Nauczyciele,z którymi pracowałam to w większości niedouczeni lenie,którzy robią coś w szkole tylko jak mają do zrobienia awans zawodowy.Normalnie,po pracy to chętnie by obejrzeli ulubiony serial a nie siedzieli na nudnym zebraniu czy szkoleniu.Dotyczy to zwłaszcza nauczycieli starszych.

Pracowałam z pewną panią chemiczką na wsi,8km od mojego miasta.Ta kobieta przepracowała w tej szkole ze 30 lat,zawsze kupowała sobie bilet miesięczny na PKS i nigdy nie wsiadła np w busa,nawet jeśli na swój pks miałaby czekać pół godziny.Nie wpadła na pomysł by przez 30 lat kupić sobie auto.I ciągle narzekała,że jest chora i za rok idzie na emeryturę- i tak przepracowałam z nią 7 lat.

Muszę przyznać,że nie dogaduję z nauczycielami- mam może ze dwie kumpelki ze wszystkich szkół,w których pracowałam,z którymi spotykam się regularnie.Reszta to zawistne,zazdrosne baby,które potrafią zabić za to,że ktoś ma dwie godziny więcej od nich.

Nie potrafię godzić się na jakieś kumoterskie kombinacje dyrekcji i często jest tak,że po prostu wiem,że po jakiejś akcji(np gdy dyrektorka kazała mi poprawić ocenę córce jakiegoś tam oficjela- tylko dlatego by ten nie zabrał dziecka ze szkoły) muszę szukać sobie innej pracy bo nie dam rady pracować z takim człowiekiem.
Dyrektor,mający problemy z emocjami,alkoholem czy romansami w pracy może skuteczne zepsuć przyjemność z pracy.Może ja trafiałam na takich ale mam już dość pracy w szkole ze względu na dyrekcję- może im dłużej pracuję tym większe mam wymagania.
Chciałam zmienić zawód ale tak się składa,że nie chcą mnie tam gdzie ja bym chciała i w związku z tym otwieram własną szkołę:)

Co do wychowawstwa- chyba trafiałam na fantastyczne dzieciaki- gimnazjalistów.Świetnie się dogadywaliśmy,rodzice byli bardzo przyjaźni.Do tej pory jak się widujemy to wspominają mnie mile,sami zaczepiają,wypytują,ja pytam co u nich.
Pamiętam jak byłam wzruszona gdy na zakończenie roku jedna z mam przyniosła mi w prezencie tort,który własnoręcznie upiekła a moja ulubiona uczennica pięknie udekorowane wiaderko truskawek ze swojego ogrodu.To były najwspanialsze podarunki:)

''Wiem, że dla ciebie to forum, to terapia na nieudane życie emocjonalne, więc pisz sobie i fantazjuj o mnie lub o sobie" smile
autor-mój psychofan Iryd smile

27

Odp: Jak to jest być nauczycielem?
gojka102 napisał/a:

Pracowałam z pewną panią chemiczką na wsi,8km od mojego miasta.Ta kobieta przepracowała w tej szkole ze 30 lat,zawsze kupowała sobie bilet miesięczny na PKS i nigdy nie wsiadła np w busa,nawet jeśli na swój pks miałaby czekać pół godziny.Nie wpadła na pomysł by przez 30 lat kupić sobie auto.I ciągle narzekała,że jest chora i za rok idzie na emeryturę- i tak przepracowałam z nią 7 lat.

też znam takiego nauczyciela smile jeździ już ponad 30 lat autobusem i sie samochodu nie dorobił smile kiedy ja byłam w podstawówce jeszcze jako tako uczył(uczył już wtedy z 15 lat) dzisiaj kolezanka której córke uczy ten nauczyciel,mówi że córka ma celujący na koniec roku(szósta klasa) ale co z tego jak przedmiot z tym nauczycielem miała może 5 razy przez cały rok
dziwię się co robi dyrektor że pozwala nauczycielom robić co chcą,ale cóż sama jest nie lepsza,na szczęście sie przeprowadziłam i moje dziecko do tej szkoły chodzić nie musi

28

Odp: Jak to jest być nauczycielem?
gojka102 napisał/a:

Pamiętam jak byłam wzruszona gdy na zakończenie roku jedna z mam przyniosła mi w prezencie tort,który własnoręcznie upiekła a moja ulubiona uczennica pięknie udekorowane wiaderko truskawek ze swojego ogrodu.To były najwspanialsze podarunki:)

Niewątpliwie czułabym tak samo, bo przecież najcenniejsze są takie właśnie podarunki od serca - wymagające wkładu własnej pracy, czasu, zaangażowania, co znaczy, że komuś zwyczajnie musiało chciało się chcieć.

Wszyscy narzekają na gimnazja, a ja za nic nie zamieniłabym gimnazjum mojego syna na podstawówkę, do której uczęszczał od drugiej klasy (pierwszą klasę kończył w innej szkole, tam było bardzo w porządku). Niby mówiło się, że była to najlepsza podstawówka w mieście (dla nas była szkołą z tzw. rejonu, ale byli rodzice, którzy wozili do niej dzieci i po 15 km), a jednak dziecko było pozostawione samo sobie, zagubione (choć zawsze był bardzo otwartym, towarzyskim i wesołym chłopcem), nie widać było specjalnych postępów nauczania, wyniki miał niezłe, bo jest zdolny, ale wiem, że mógłby lepiej. To dopiero w gimnazjum wyrobił w sobie ambicje, chęć do nauki, lubi swoich nauczycieli i nawet kiedy kończą się wakacje, to nad tym nie biadoli, co więcej, otwarcie mówi, że ma fajną szkołę, więc nie ma powodu, żeby rozpaczać, że kończy się laba.

Gimnazjum samo w sobie nie jest złym tworem, ale trzeba wiedzieć jak je właściwie poprowadzić, jak pokierować tymi dzieciakami, żeby odnalazły się w tak trudnym wieku dojrzewania, jak sprawić, żeby czuły się w szkole bezpiecznie, żeby wiedziały, że mają tam na kogo liczyć, a nauczyciele są dla nich i stoją po ich stronie. W ,,naszym" gimnazjum nawet dyrektor daje nam jasne sygnały, że to on pełni tu rolę służalczą, że jest po to, aby pomagać, informować, wychodzić na przeciw potrzebom.

Tak na marginesie - w szkole syna jest monitoring, na jej teren bez wylegitymowania się nie ma prawa wejść żadna obca osoba, każdy uczeń ma swoją szafkę, do której może schować książki czy strój na wychowanie fizyczne, jest czysto, przyjaźnie, plany nauczania są w miarę realizowane - i to nie jest prywatna szkoła, a państwowe, bezpłatne gimnazjum. Jak widać można!

Praca nauczyciela jest bardzo trudna i odpowiedzialna, dlatego do zawodu powinni trafiać ludzie z powołaniem, mądrzy, a przy tym świadomi swojej roli i swoich własnych niedoskonałości. W każdej sytuacji powinni też widzieć to dziecko, które przed nimi stoi i czuć się za nie odpowiedzialni. Szkoła daje dzieciom fundament na całe ich dorosłe życie, dlatego tu nie może być mowy o przypadkach.

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj, a będzie Ci z nami łatwiej smile 

Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz.

29

Odp: Jak to jest być nauczycielem?

"Praca nauczyciela jest bardzo trudna i odpowiedzialna, dlatego do zawodu powinni trafiać ludzie z powołaniem, mądrzy, a przy tym świadomi swojej roli i swoich własnych niedoskonałości. "   otóż to.

30

Odp: Jak to jest być nauczycielem?

Wbrew pozorom mysle ze praca nauczyciela jako sam zawód jaki wykonują jest jeden z najbardziej lżejszych zawodów.
Pomine fakt ze nauczyciel  ma co raz mniej praw(choc kiedyś nie raz zabardzo swoje prawa naginali,i to było złe) ale nawet ucznia z klasy nie moga wyprosić,rece uwiązane.Mój mąż sam powiedział na początku roku ,że wyraza zgode na to aby jego corke z klasy wyprosić na 5 min jak bedzie gadać,wychowawczyni odp,ze nie ma takiego prawa,nawet jesli rodzic wyraza na to zgode.Jako jedyna forma dyscyplinarna jest uwaga w dzienniczku podpisana prze rodzica,niestety nie kazdy rodzic przejmuje sie tą uwagą,podpisze parafke i zero  pogadanki
Po drugie, z roku na rok widze coraz mniej kompetenych nauczyceli,niestety taka prawda.Przeraza mnie to kto przychodzi do szkoly uczyc.

31

Odp: Jak to jest być nauczycielem?
mortisha napisał/a:

Wbrew pozorom mysle ze praca nauczyciela jako sam zawód jaki wykonują jest jeden z najbardziej lżejszych zawodów.
Pomine fakt ze nauczyciel  ma co raz mniej praw(choc kiedyś nie raz zabardzo swoje prawa naginali,i to było złe) ale nawet ucznia z klasy nie moga wyprosić,rece uwiązane.Mój mąż sam powiedział na początku roku ,że wyraza zgode na to aby jego corke z klasy wyprosić na 5 min jak bedzie gadać,wychowawczyni odp,ze nie ma takiego prawa,nawet jesli rodzic wyraza na to zgode.Jako jedyna forma dyscyplinarna jest uwaga w dzienniczku podpisana prze rodzica,niestety nie kazdy rodzic przejmuje sie tą uwagą,podpisze parafke i zero  pogadanki
Po drugie, z roku na rok widze coraz mniej kompetenych nauczyceli,niestety taka prawda.Przeraza mnie to kto przychodzi do szkoly uczyc.

Zgadzam sie z Toba co do tych kompetencji,jest coraz gorzej
zauważyłam tez ostatnio jakieś 3-4 lata już że jest taki trend,ktoś jest po zawodówce,idzie robi zaocznie liceum a potem nie  ma co ze soba zrobić wiec idzie odbębnić zaocznie pedagogikę np.wczesnoszkolną
dostaje posadkę w jakiejś szkole i uczy dzieci -no właśnie,ale jak?

32

Odp: Jak to jest być nauczycielem?
lena812 napisał/a:
mortisha napisał/a:

Wbrew pozorom mysle ze praca nauczyciela jako sam zawód jaki wykonują jest jeden z najbardziej lżejszych zawodów.
Pomine fakt ze nauczyciel  ma co raz mniej praw(choc kiedyś nie raz zabardzo swoje prawa naginali,i to było złe) ale nawet ucznia z klasy nie moga wyprosić,rece uwiązane.Mój mąż sam powiedział na początku roku ,że wyraza zgode na to aby jego corke z klasy wyprosić na 5 min jak bedzie gadać,wychowawczyni odp,ze nie ma takiego prawa,nawet jesli rodzic wyraza na to zgode.Jako jedyna forma dyscyplinarna jest uwaga w dzienniczku podpisana prze rodzica,niestety nie kazdy rodzic przejmuje sie tą uwagą,podpisze parafke i zero  pogadanki
Po drugie, z roku na rok widze coraz mniej kompetenych nauczyceli,niestety taka prawda.Przeraza mnie to kto przychodzi do szkoly uczyc.

Zgadzam sie z Toba co do tych kompetencji,jest coraz gorzej
zauważyłam tez ostatnio jakieś 3-4 lata już że jest taki trend,ktoś jest po zawodówce,idzie robi zaocznie liceum a potem nie  ma co ze soba zrobić wiec idzie odbębnić zaocznie pedagogikę np.wczesnoszkolną
dostaje posadkę w jakiejś szkole i uczy dzieci -no właśnie,ale jak?

Dokładie, okrutnie nie podoba mi sie od ok 10 lat,kto jest przyjmowany do tej szoly, jakie ma podejscie do swojej pracy, do uczenia, i jakie ma kompetencje, czesto bywalo i tak ze uczen w domu musi caly material nadrabiac bo nauczyciel nic a nic ani nie wytlumaczyl, ani nie opracował z uczniami wspolnie materialu,tylko te 45 min przebimbal odwalając maniane,a w domu po szkole moja pozniej siedzi 5 godz  cala w nerwach przed lekcjami próbowując materiał zrozumiec bo z lekcji nic nie zrozumiala,a tylko sie wydzierali na nią przy tablicy a nie wytlumaczyli,lub całą lekcje przepisawanie coś do zeszytu,bez nawiązania kontaktu z klasą
Chyba od kiedy gimnazjum weszlo,bardzo zmienila sie reforma szkolnictwa i wymogów.

33

Odp: Jak to jest być nauczycielem?

Powiem tylko tak: nie wypowiadam się na pewne tematy, jeśli nie mam znawstwa od przysłowiowej"kuchni". To tak, jakbym dyskutowała o pracy chirurga stomatologicznego czy maszynisty, nie mając o tym absolutnie żadnego pojęcia. To, co być może obserwujecie, jest bulką z przysłowiowym masłem, a niekonieczie wiecie, z czegoż ta bułka jest wykonana. I tu znów poproszę o odczytanie drugiego zdania, bo dalsze uwagi uważam za zbyteczne.

34

Odp: Jak to jest być nauczycielem?

ilona123 zgadzam się z Tobą w połowie- że medal ma 2 strony to na pewno. Jednak jest i częśc druga..... widzisz pewne REZULTATY; i to o czym piszą dziewczyny wyżej to są właśnie rezultaty -np. niewytłumaczony materiał, nudnie prowadzona zajęć = brak rezultatów. A ludzi/ rodziców/uczniów interesują tylko rezultaty, nie "proces przygotowawczy" nauczyciela.

35

Odp: Jak to jest być nauczycielem?

A ja znam ten zawód "od kuchni" i nigdy nie chciałam zostać nauczycielką.
Nauczyciel to też człowiek i jak piszecie- nie każdy się do tego nadaje, bo moja mama miała kilka lat temu praktykantkę, która dzieciom na tablicy pisała wyrazy z błędami, inna nie przygotowywała się do zajęć, tylko myślała- "jakoś to będzie, dam radę."
Skoro teraz na studia prawie każdy się dostaje, a pedagogika zawsze była zawsze obleganym kierunkiem.

mortisha napisał/a:

Wbrew pozorom mysle ze praca nauczyciela jako sam zawód jaki wykonują jest jeden z najbardziej lżejszych zawodów.
Pomine fakt ze nauczyciel  ma co raz mniej praw(choc kiedyś nie raz zabardzo swoje prawa naginali,i to było złe) ale nawet ucznia z klasy nie moga wyprosić,rece uwiązane

I z tym się nie zgodzę, i nie pomijałabym faktu, że nauczyciele mają coraz mniej praw.
I co do tej "lekkiej pracy"- jest takie powiedzenie- "oby cudze dzieci przyszło Ci uczyć".
Znasz ten zawód z drugiej strony? Nie, tylko z perspektywy rodzica.
A teraz druga strona medalu- moja mama jest nauczycielką z 28-letnim stażem, opinię ma taka wśród rodziców, że jak były dwie klasy pierwsze i rodzice słyszeli, że wychowawcą jednej ma być pani X, a w drugiej mama, to zapisywali pociechy do jej klasy.
Te zaległości, o których ktoś pisał, że niby to wina nauczyciela- postępy uczniów zależą też w dużej mierze od rodziców, bo to nie jest tak, że dziecko tylko w szkole się uczy, ale mama albo tata powinni z dzieckiem pewne rzeczy przyswajać w domu. I często z niedbalstwa, czy też braku zainteresowania rodziców, dzieci mają zaległości. I szlag moja mamę trafiał, gdy widziała zdolne dziecko, którego rodzice nie pilnowali, żeby odrobił zadanie domowe, ćwiczył pisanie, czytanie, liczenie, bo potem dzieciak "coś" wiedział, ale nie robił postępów.

A jak to jest być nauczycielem? Większość myśli, że to "taki fajny zawód", ale nikt nie zdaje sobie sprawy, że ta praca to nie tylko nauczanie, ale też konferencje, rady pedagogiczne, konsultacje z rodzicami, sprawdziany, które trzeba poprawić w domu, zeszyty ćwiczeń, które się sprawdza również w domu oraz masa niepotrzebnych często szkoleń. Nie wspomnę o papierologii, która męczy człowieka od początku czerwca do końca roku szkolnego( a czasem i dłużej). Od kilku lat pomagałam mamie wypisywać świadectwa, potem arkusze ocen oraz to samo do dziennika. Bo to co jest na świadectwie, musi być wpisane do arkusza i dziennika.
A kokosów z tej pracy nie ma. Taka jest prawda.

Nie traktuj życia zbyt serio. I tak żyw z niego nie wyjdziesz.

Ludzie, którzy nie lubią kotów, zawsze myślą, że ta niechęć jest jakąś szczególną zaletą

36

Odp: Jak to jest być nauczycielem?

Może skupię się tylko na 1 urywku: "Te zaległości, o których ktoś pisał, że niby to wina nauczyciela- postępy uczniów zależą też w dużej mierze od rodziców, bo to nie jest tak, że dziecko tylko w szkole się uczy, " --tutaj Jaga Baba07 trzeba wziąć pod uwagę wiek dziecka smile Starsze, 14-18 lat już ma jakąś obowiązkowość, wie, że chcoiaż wypadałoby przypomnieć sobie o czym były poprzednie zajęcia, ale trudno by 8-9 latek spędzał dziennie godziny na nauce w domu. W tym wieku dziecko powinno mieć wszystko przekazane w szkole.

37 Ostatnio edytowany przez Jaga Baba07 (2012-10-10 20:34:20)

Odp: Jak to jest być nauczycielem?
Catwoman napisał/a:

Może skupię się tylko na 1 urywku: "Te zaległości, o których ktoś pisał, że niby to wina nauczyciela- postępy uczniów zależą też w dużej mierze od rodziców, bo to nie jest tak, że dziecko tylko w szkole się uczy, " --tutaj Jaga Baba07 trzeba wziąć pod uwagę wiek dziecka smile Starsze, 14-18 lat już ma jakąś obowiązkowość, wie, że chcoiaż wypadałoby przypomnieć sobie o czym były poprzednie zajęcia, ale trudno by 8-9 latek spędzał dziennie godziny na nauce w domu. W tym wieku dziecko powinno mieć wszystko przekazane w szkole.

Wiesz co? Akurat tu się mylisz. Bo mama właśnie uczy dzieci w wieku 6-9 lat i naprawdę ma opinię dobrej nauczycielki, ale dzieciak w domu też powinien ćwiczyć czytanie, pisanie i inne rzeczy, które przyswoił w szkole.

Jeżeli 8- 9 latek nie będzie przypominać sobie, co było na zajęciach, to jako 14- 18 latek dopiero nie będzie chciał niczego przyswajać.

Czyli co? Dziecko przychodzi ze szkoły i ma już wszystko umieć?

A Ty jako 8- 9 latka nie odrabiałaś zadań?

Nie mówię o elaboratach, bo nauczyciele są naprawdę różni i są wśród nich tacy, którzy nie myślą, że dziecko w domu ma też mieć czas na zabawę, bo nie samą nauką żyje człowiek. Nawet zwróciła razem z inną nauczycielką uwagę swojej koleżance, która zadawała kilkadziesiąt zadań do domu, że nie mamy czasu na nic, tylko liczymy. A przecież chodziłam do szkoły muzycznej i na dodatkowy angielski i chciałam mieć też czas dla siebie.

Podam przykład- mama miała pierwsza klasę, dzieci miały wprowadzoną którąś tam literkę, w domu mieli się nauczyć czytać zdania z elementarza, coś typu- "Ala ma kota i Lalę, a kot ma Alę i Lalę."
I wiesz, jakoś wszystkie dzieci były nauczone, ale jeden uczeń nigdy nie był przygotowany do zajęć. Zdolne dziecko, ale w domu rodzice z nim tych kilkudziesięciu minut nie poświęcali, mógł mieć same 6, ale miał 4-5.

Nie traktuj życia zbyt serio. I tak żyw z niego nie wyjdziesz.

Ludzie, którzy nie lubią kotów, zawsze myślą, że ta niechęć jest jakąś szczególną zaletą

38

Odp: Jak to jest być nauczycielem?

"A Ty jako 8- 9 latka nie odrabiałaś zadań?"  odrabiałam i uważam, że zadania domowe to kompletnie bezsensowny twór . Strata czasu, nic ciekawego dla takiego młodzika. Można się uczyć czytać z rodzicami, ale bardziej przez zabawę, niż przez ta straszną rutynę jak powrót do domu i otwieranie wszystkich książek....

Posty [ 1 do 38 z 328 ]

Strony 1 2 3 9 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA KARIERY - MOJA KARIERA ZAWODOWA » Jak to jest być nauczycielem?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin
© www.netkobiety.pl 2007-2016