Czy istnieją duchy? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MOJA NIESAMOWITA HISTORIA » Czy istnieją duchy?

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 77 do 114 z 190 ]

77

Odp: Czy istnieją duchy?

Ale głupotki pleciecie o tych duchach smile
Wiadomo, że nie istnieją tongue

Reklama
Zobacz podobne tematy :

78

Odp: Czy istnieją duchy?

To, że nie wierzysz, nie oznacza ze osoby dodające post piszą głupoty, bo akurat twoim zdaniem ich nie ma.
Nic nie wniosłaś swoja "wypowiedzią". Można nie wierzyć, tylko skąd "wiadomo", ze nie istnieją?
Wiadomo jedynie, ze każdy umrze, a reszcie zawsze towarzyszyć będą wątpliwości.

Błogosławiony, który nie mając nic do powiedzenia, nie obleka tego w słowa.

79

Odp: Czy istnieją duchy?

Wierzę w istnienie duchów, widzieć nie widziałam, ale czułam obecność i dużo słyszałam historii. W kilka dni po śmierci mojego dziadka słyszałam jak otwierają się drzwi i zamykają, wyszłam nawet bo myślałam, że ktoś idzie, ale nikogo nie było, pózniej mama słyszała podobne odgłosy. Mój brat w nocy słyszał jak ktoś chodzi po mieszkaniu, a wszyscy spaliśmy, więc nie mógł to być nikt z nas. Straszny to temat, ale duchy istnieją, nie chciałabym jednakże żebym miała okazję je zobaczyć:)

Reklama

80

Odp: Czy istnieją duchy?

Ja też wierzę. Nie jestem osobą religijną, nie chodzę do kościoła ale wierzę w życie po śmierci, choćby dlatego, że sama czasem rozmawiam ze zmarłą koleżanką - możecie mi wierzyć lub nie... Wszystkie rozmowy powtarzam jej najbliższej rodzinie, bo oni bardzo tego potrzebują. Ja nie mam pojęcia o rzeczach, które ona mi przekazuje, a potem one stają się faktem, jak to wytłumaczyć? Tylko tak, że to naprawdę Ona. Mam uczucie jak by żyła, w ogóle nie boję się kiedy ją widzę. Zarówno za życia jak i po śmierci była/jest moją bratnią duszą, to się po prostu czuje. Są odczucia których nie da się racjonalnie wyjaśnić, to jest głęboko w człowieku, w podświadomości. Uważam, że każdy na swój sposób jest w różnym stopniu uduchowiony, dlatego jedni są sceptyczni inni wręcz przeciwnie, ja należę to tej drugiej grupy.
Wierzę też, że dusze bliskich mają wpływ na nasze dotychczasowe życie. Potrafią nas chronić i pomagać nam, kiedy nawet nie zdajemy sobie z tego sprawy... Być może, to już tylko moje odczucie ale od jej śmierci, pomimo żalu i bólu jaki został miałam sporo szczęścia. Szczęście towarzyszyło mi w sprawach w których obie za życia uczestniczyłyśmy, czyli miałyśmy bardzo podobne problemy, potem jakby mnie przed nimi chroniła... Wierzcie lub nie, ja to po prostu wiem.

Szczęście jest jak motyl: spróbuj je złapać, a odleci. Usiądź w spokoju, a ono spocznie na twoim ramieniu.
Anthony de Mello

81

Odp: Czy istnieją duchy?

ciekawe,a jak wygladaja te wasze rozmowy?czy to jest we snie?nie raz sie zastanawiam czy duchy istnieja.

Reklama

82

Odp: Czy istnieją duchy?

We śnie, ale świadomym śnie... Jeżeli miałaś kiedyś tzw "świadomy sen" to na pewno wiesz o czym mowa. Wszystko tak wyraźne i realne, jak by się działo na jawie. Można kontrolować swoją rozmowę, jak w życiu. Niesamowite...

Szczęście jest jak motyl: spróbuj je złapać, a odleci. Usiądź w spokoju, a ono spocznie na twoim ramieniu.
Anthony de Mello

83

Odp: Czy istnieją duchy?

przeczytaj Biblie będziesz wiedziała

84

Odp: Czy istnieją duchy?

Dopiszę opowieść, którą ostatnio usłyszałem od znajomego. Wybierał się w drogę, pracuje za granicą, ale zawsze na święta odwiedza rodzinę w kraju. Był rozdrażniony, nie wiedział, co się dzieje. Uznał, że coś może się złego wydarzyć w drodze, ale pojechał. Dojechał szczęśliwie, a po przyjeździe dowiedział się, że umarł jego przyjaciel z młodości, z którym byli bardzo blisko. Umarł w nocy, wtedy gdy on wyjeżdżał.

BÓG jest wzorem mądrości: mnóstwo dzieci, żadnych alimentów, żadnej żony i żadnej teściowej. Objawia się wybranym, rozmawia z nielicznymi i wpuszcza do swoich wielu mieszkań kogo chce.  I dzięki tej Bożej Mądrości niektóre dzieci darzą Go Zaufaniem, Uwielbieniem i Miłością. Pozostali próbują rzucać kamieniami Panu Bogu w okna i trafiają kulą w płot swojego własnego ograniczenia.

85

Odp: Czy istnieją duchy?

Duchy kiedyś w to nie wierzyłam, były to dla mnie historie dla dzieci, głupie opowieści jednak przeprowadzka do nowego domu to zmieniła. Na samym początku było dobrze. Fajne miejsce na wsi, ciekawi ludzie i takie tam miałam 14 lat jak tam za mieszkała. Pierwszy sen jaki miałam był naj gorszy, teraz go już nie pamiętam ale pamiętam jak strasznie się bałam. A to był początek,mieszkamy w bloku, rok po tym jak wszyscy tu zamieszkali zaczęły się dziać dziwne rzeczy. Pierwszego lata powiesił się nasz sąsiad z klatki obok. Nic w tym by nie było dziwnego gdyby nie to że przez naj bliższe 5 lat w każde wakacje ktoś się wieszał. Zawsze było tak sano zawsze było to to samo miejsce, i zawsze były to wakacje razem zginęło tu 6 osób. Mówiłam rodzicą że coś jest nie tak, w tym bloku ale się śmiali i mówili żebym przestała wyobrażać sobie dziwne rzeczy. Pewnego wieczoru miałam ostrą kłótnie z mamą, poszłam do kuchni obrażona kiedy weszłam z stawki spadła butelka z octem mama widziała co się stało wyglądało to tak jak by ktoś ją pchnął. Zamknęliśmy kuchnię i czekaliśmy na tate. Cały czas miałyśmy taki uczucie, że ktoś na nas patrzy, ale byłyśmy same w domu. Od tamtej pory często się działy dziwne rzeczy, to coś spadło z szafki, to się dźwi otworzyły same tato jako nacjonalista starał się tłumaczyć nam to ale gdy zdarzły  mu się podobne sytuacje nie wiedział co mówić. I on też uwierzył że ktoś jest w naszym domu.
Po ostatnim samobójstwie wspólnota wezwała księdza a on dał namiary na egzorcyzte. On robił jakieś śmieszne i trochę dziwne rzeczy. Od tamtej pory nikt sobie nie zrobił krzywdy. W domach nadal dzieją się dziwne rzeczy i czuć obecność czyjąś. Tato mówi że to musi być dobry duch bo nie robi nam krzywdy. Egzorcysta powiedział że dom stoi na starym przed wojennym cmentarzu może to dla tego. Nie wiem.

86

Odp: Czy istnieją duchy?

Osobiście nigdy nie spotkałam się z jakąś paranormalną siłą (czytaj - z duchami). Jedyne co mnie dotyka to prorocze sny - nie mówią one bezpośrednio związane ze zdarzeniem, a raczej ostrzegają mnie symbolicznie (np. rodzę dziecko = problemy z kasą). Zwykle nie mija miesiąc, a sen się sprawdza. Mam też przeczucia (moja siostra i mama również). Kilka razy słyszałam, że ktoś szepcze mi do ucha, ale może być to związane z tym, że uwielbiam słuchać białych szumów i czasem mi od tego "piszczy" w uszach. Tylko, że czasem szepty są odpowiedziami na nurtujące mnie pytania. Pierwszy raz spotkałam się z tym w wieku ok 9 - 10 lat. Powtarzają się sporadycznie przy dużych problemach.
W mojej rodzinie istnieje wiele opowieści o spotkaniach ze zmarłymi członkami rodziny i z ich obecnością (lewitujące cukiernice, naczynia etc.), ale ja tak jak pisałam nie miałam jeszcze takiego spotkania.

"Im wyżej wzlatujemy, tym mniejsi wydajemy się tym, którzy nie potrafią latać"

87

Odp: Czy istnieją duchy?

Ja też wierzę w duchy. Kiedys gdy jeszcze mieszkałam z mama u niej w domu było na prawdę strasznie. Ciągle na strychu słychac było jakby ktos chodził lub przestawiał meble. A kiedys gdy zasypiałam poczułam jakby mi ktos przejechał ręka po policzku. Tak sie wystraszyłam, że uciekłam z płaczem do mamy do łóżka razem z moją malutka córeczką. Nawet gdy ksiądz chodził po koledzie poświęcił cały strych i ustało tylko na jakis tydzien po czym od nowa się zaczęło. Stosowałysmy z mamą rózne kombinacje, miotła postawiona na strychu do góry nogami, woda swięcona, posiecony obrazek w oknie na strychu i nic. Nawet kiedyś sąsiadka gdy wieszała pranie cały czas miała wrażenie że ktos stoi tam i sie na nia patrzy. Tak sie wystraszyła że uciekła z tego strychu i pobiegła po męża. Ja na szczęście juz tam nie mieszkam, ale mój dawny pokój stoi zamkniety i nikt tam nie śpi bo tam najbardziej było słychac te odgłosy. A do odgłosów doszły jeszcze inne rzeczy takie jak skrzypienie fotela, ciągłe choroby mojej córki i brata, ciągłe psucie sie różnych domowych sprzętów, ujadanie psa znienacka w środku nocy.

88

Odp: Czy istnieją duchy?

Tuż po śmierci mojego ojca byłam w takim szoku i rozpaczy, że myślałam o najczarniejszych scenariuszach. I którejś nocy zaraz po swojej śmierci przyśnił mi się Tato, który poprosił mnie, żebym żyła.
Myślę, że to jeden z niewielu powodów, dla których nie popełniłam wtedy samobójstwa ani nie wpadłam w depresję. Ten sen pomógł mi o tyle, że uwierzyłam, że on jest i się o mnie troszczy.

W zeszłym roku w złych okolicznościach odszedł ode mnie chłopak i po prostu przestałam wierzyć w sens życia, w Boga, w ludzi. Nie widziałam przed sobą nic, żadnego sensu. Wydawało mi się, że się pomyliłam: że miłości jednak nie ma, dobra też nie, że właściwie nic nie ma. Generalnie wegetowałam przez wiele tygodni, jakbym była umarła.
I raz przyśniło mi się, że śpię, a moja dusza wyrywa się z ciała. To był słoneczny dzień, ja spałam w ciemnym pokoju i w moim śnie dusza wyrywała mi się właśnie do tego światła. Tak jakby umierała, tzn. moje ciało chciało ją przyciągnąć z powrotem. I pamiętam, że obudziłam się zlana potem, z dudniącym sercem, nie umiejąc złapać oddechu. Ogólnie - koszmar.
Ale... ja dzięki temu snowi uwierzyłam, że mam duszę. A skoro mam duszę, to znaczy, że na świecie jednak istnieje coś niematerialnego, coś "więcej". A skoro tak, to moje życie ma sens. Nie sprowadzam się tylko do dziewczyny porzuconej przez chłopaka, ale jestem czymś pięknym, moja dusza chce piękna i dobra, słońca i szczęścia, nie leżenia bez ruchu całymi dniami.
Ten sen pomógł mi uwierzyć, że życie ma sens.

Poradzę sobie.

89 Ostatnio edytowany przez yessa (2013-01-04 23:33:39)

Odp: Czy istnieją duchy?
Kobietka85 napisał/a:

I raz przyśniło mi się, że śpię, a moja dusza wyrywa się z ciała. To był słoneczny dzień, ja spałam w ciemnym pokoju i w moim śnie dusza wyrywała mi się właśnie do tego światła. Tak jakby umierała, tzn. moje ciało chciało ją przyciągnąć z powrotem. I pamiętam, że obudziłam się zlana potem, z dudniącym sercem, nie umiejąc złapać oddechu. Ogólnie - koszmar.

Przeżyłam dokładnie to samo smile spałam i zobaczyłam koleżankę, tę o której wcześniej pisałam, wołałam ją z całych sił, krzyczałam ale ona mnie nie słyszała, wtedy złapałam ją za rękę i dokładnie to poczułam o czym napisałaś. Potem jakbym się budziła, i byłam gdzieś obok łóżka, wróciłam bo tak się przestraszyłam, że przez pół dnia nie mogłam dojść do siebie...

Szczęście jest jak motyl: spróbuj je złapać, a odleci. Usiądź w spokoju, a ono spocznie na twoim ramieniu.
Anthony de Mello

90

Odp: Czy istnieją duchy?
yessa napisał/a:
Kobietka85 napisał/a:

I raz przyśniło mi się, że śpię, a moja dusza wyrywa się z ciała. To był słoneczny dzień, ja spałam w ciemnym pokoju i w moim śnie dusza wyrywała mi się właśnie do tego światła. Tak jakby umierała, tzn. moje ciało chciało ją przyciągnąć z powrotem. I pamiętam, że obudziłam się zlana potem, z dudniącym sercem, nie umiejąc złapać oddechu. Ogólnie - koszmar.

Przeżyłam dokładnie to samo smile spałam i zobaczyłam koleżankę, tę o której wcześniej pisałam, wołałam ją z całych sił, krzyczałam ale ona mnie nie słyszała, wtedy złapałam ją za rękę i dokładnie to poczułam o czym napisałaś. Potem jakbym się budziła, i byłam gdzieś obok łóżka, wróciłam bo tak się przestraszyłam, że przez pół dnia nie mogłam dojść do siebie...

No właśnie, wiele osób powiedziałoby: przyśniło się Wam, to tylko podświadomość i marzenia senne generowane przez śpiący mózg, nic więcej. Też bym tak powiedziała... gdyby nie to niesamowicie silne uczucie po śnie.

Dla mnie, osobiście, to jednak jest jakiś rodzaj znaku. Jakiś dowód na to, że my, ludzie, to nie tylko ciało, ale i świadomość, dusza. Coś niecielesnego w każdym razie. I że właśnie między duszami / świadomościami istnieją nasze więzi z innymi ludźmi.

Poradzę sobie.

91

Odp: Czy istnieją duchy?

Długo nie wierzyłam w istnienie duchów, wręcz negowałam ich istnienie. Jednak do czasu... Po śmierci Dziadka (6 lat temu) zaczęło się dziać ze mną coś dziwnego. Za życia byłam z Dziadkiem bardzo silnie związana, więc może to i dlatego smile Zazwyczaj, gdy siedzę w pomieszczeniu w jednej chwili zaczynam wyczuwać zapach, który za życia towarzyszył dziadkowi (jego skóra tak pachniała). Wiem, że inni go nie czują, bo pytałam. Zaprzeczali jakoby do ich nozdrzy docierało cokolwiek... Przeważnie, gdy mam do podjęcia ważną decyzję lub ma spotkać mnie coś złego w powietrzu wyczuwam znajomy zapach smile Wierzę, że to duch mojego Dziadka...

Jedni będą się z tego śmiać, a inni stukać mi po głowie.
Jednakże wydaje mi się, że to kwestia wiary w istnienie duchów.
Pozdrawiam, EweL

"Skoro ciało wszystko znosi to muszę być cholernie silna. Wystawiana na próbę każdego dnia staram się, aby świat nie pourywał mi palców i nie przetrącił karku"

92 Ostatnio edytowany przez Kyntia (2013-02-14 02:36:51)

Odp: Czy istnieją duchy?

Pytanie : Co rozumiecie poprzez słowo: duch?

Bo naprawdę uwielbiam przed snem czytać Was...i uśmiecham się smile

Opisujecie historie jeżące włos na głowie...i tyle...przeczytajcie 2 i 5 raz...jakie były okoliczności, w jakim wieku byliście, w jakim Wy byliście stanie, itp itd smile

No i wiara...wierzyć to móc smile

W to że nękają Was demony, to jeszcze uwierzę,ale że dusze zmarłych...oj...

'Nie zmarłego,lecz żywego się lękaj".

Ludzie dzielą się na: tych chorych psychicznie i tych jeszcze nie zbadanych.

93

Odp: Czy istnieją duchy?

Chce opisac Wam
co zdarzylo sie w moim zyciu
Mialam moze 25 lat ,dziecko ,meza
To byl zwykly szary dzien
normalny dzien w ktorym nic szczegolnego sie nie dzialo
   Poszlam do kosciola z dzieckiem i mezem
siedzialam wiercac sie jak zwykle...
   chlopca ktory czytal ewangelie skopil moj wzrok na sobie
- bo cos za nim  poprostu sie pojawilo ,stalo  bialo -zolte
moj wzrok ponownie  wrocil na niego i zamarlam
  obrocilam sie do tylu na ludzi ktorzy  byli w kosciele
  popatrzylam na meza ,dziecko
Kazdy zachowywal sie normalnie
  -a wiec pomyslalam tylko ja to widze Zapatal meza czy cos widzi dziwnego
   spojrzal na mnie i zapytal sie co  Ci jest
  nic mu nie odpowiedzialam , bojac sie patrzec na chlopca
zamknelam oczy i myslalam sobie ze to minie ,ze tylko mi sie to zdaje
  otworzylam oczy ,obracalam sie w kolo glowa po morach kosciolka
szukalam jakiegos swiatla ,pomyslalam ze to kamera albo
zalamanie jakiegos swiatla wrociulam wzrokiem na chlopca
   Postac byla w tym samym miejcu
postura czlowieka i mysle ze nie byla to kobieta,czulam ze nie byla
   stalo to za  chlopcem -nie byla to mala postac
ewidentnie nic sobie z tego nie robil, ze to widze
tak jakby bylo to cos normalnego ze jest
   Postac sie ruszala ale normalnie nie plywala jak duch
Nie miala twarzy ,postac jednak  przypominajaca czlowieka
jej ruchy byly normane ,ludzkie
ale nie widzialam nog ,byl zarys glowy i rak
---- wpadalam w panike
    Chlopiec czytal nadal ewangelie , obrocil kareczke
to cos nie zrobilo jego ruchu poniewaz obserwowalam go
pomyslalam ze to  jego poswiata wiec powinien zrobic
jego ruchy ale nie, poprostu stalo za nim jakby bylo czym osobnym
Zamykalam oczy,nawet pochylilam glowe aby tego nie widziec trwalo to dosyc dlugo
mialam dosyc i sie rozplakalam
Pamietam bylam zla nawet
   poniwaz nie chcialam tego widziec
mialam poprostu dosyc
Moj maz,kiedy patrzyl na mnie mowil
ze bylam blada jak sciana ..zapytalam sie go czy cos widzi
i powiedzialam co sie dzieje
-bylam rostrzesiona ,zdenerwowana
   nikt w tym czasie w mojej rodzinie nie zmarl

Nie chodzilam do kosciola trzy  lata

  Obecnie mam 43 lata i  od tamtego czasu nigdy
to sie nie powtorzylo...
----nawet zapomnialam o tym zdarzeniu ------

  -do pewnego zdarzenia ,ktore wam  zaraz opisze

Niedawno wyjechalam na Majorke do znajomego
   Spalam w oddzielnej czesci domu
na oknach byly kraty - to piekna  willa
spalam na parterze ..
  po kilku dniach pobytu , nie mogac usnac
  rozmawialam sobie z nudow telefonicznie
z moim kochanym ,wlaczylam muzyke ,
myslalam co jutro bede robila
  moglam sie juz opalac bo byla juz wiosna
siedzialam na lozku obok okna ,ukladalam ubrania
Nie zaslanialam go - byl przed oknem taras
jakis hamak i dom sasiadow
   Byla moze 23 kiedy nagle zobaczylam cos na tarsie
pomyslalam ze wlasciciel domu cos pali
wyszlam na korytarz i slyszalam jak chrapie bo zawsze bylo echo w sieni
    po tym rozpoznawalam ze twardo spi
nikt nie grilowal bo tez gril byl w innym miejscu w ogrodzie
  byl domu sasiada  bez okien od tej strony gdzie spalam
a poswiata stawala sie coraz wieksza
   zaczynalo sie skupiac wcalosc
a mi zaczynalo sie to nie podobac
Nie mialam ochoty aby to wogole  widziec
zaczynalo formowac w cos...
  myslalam ze zwariuje
podeszlam do okna w zlosci zerwalam zaluzje na dol i krzyczalam jak opetana
znajomy  sie obudzil i ze spokojem
powiedzial , matka czesto  tu przychodzi
zapytalam jak przychodzi, w nocy?
a on mi na to, ze ona nie zyje < Mowil to spokojnie jakby to byla jakas normalnosc
Rano opowiedzial mi o wszystkim
  nie chcialam byc w tym domu
- wyjechalam

Te dwa zdazenia sa rozne i
odlegle w czasie mojego zycia
moje zycie nie uleglo zmianie przez to co widzialam
  ani tez nic sie nie wydazylo aby bylo jakims  preludium do czegokolwiek
poprostu to sie stalo
widzialm cos czego nie da sie wytlumaczyc
  notabene wcale nie jestem z tego zadowolona ze to mi sie przytrafilo
bo jest to nienormalne przezycie

94

Odp: Czy istnieją duchy?

Nasz mózg na siłę szuka sensu w losowych zdarzeniach i omamach wzrokowych/dźwiękowych. Niektórzy np. słyszą przez to słowa układające się w sensowne zdania w partiach wokalu puszczonych od tyłu.
Nasze zmysły są połączone ze sobą. Wspomnienie jakiejś sytuacji potrafi wywołać uczucie zapachu. Muzyka której ostatni raz słuchaliśmy kilka lat temu na mrozie -15 stopni, czekając na autobus, potrafi wywołać uczucie zimna odsłuchana latem.
Obraz który widzimy, jest w dużej części "autouzupełniany" pewnymi oczekiwanymi przez mózg wzorcami, przez co nie jest w 100% zgodny z rzeczywistością. Można oszukać mózg w prosty sposób by to udowodnić.
Nasz mózg nas trochę "robi w balona" wink

Ducha nigdy nie spotkałem. Owszem, słyszałem jak pracują ściany, skrzypią podłogi, miałem mroczki w oczach i omamy po spożyciu, kątem oka wydawało mi się, że coś dostrzegłem, ale to się chyba nie liczy...

Ale jestem bardzo sceptyczny, nie wierzę w nic i nie chcę wierzyć. Nie przyjmuję niczego na wiarę bez dowodów. Niepotrzebne mi to do życia.

95

Odp: Czy istnieją duchy?

A ja wierze i historii tego typu słyszałam już sporo:)

Mój tata miał 17 lat kiedy zmarł jego ojciec. Wiadomo , wszyscy smutni, płaczący. On jako najstarszy syn latał i załatwiał wszystko. Kiedyś przyśnił mu się jego tata, powiedział,że nie musi się o nic martwić, że świetnie dadzą sobie radę . Że ma się opiekować swoją mamą .

Tata razem z babcią i bratem wrócili do miasteczka ( w którym do teraz mieszkamy) i zamieszkali z rodzicami mojej babci. Prababcia zmarła dwa miesiące póżniej,dzień przed śmiercią powiedziała ,że już po nią przyszedł Wojtuś ( mój dziadek, uwielbiali się ), pokazywała ,że stoi w progu i na nią czeka. Pare razy w mojej rodzinie tak się zdarzyło,że ci którzy mieli umrzeć, widzieli tych którzy zmarli wcześniej, mówili ,że po nich przyszli.
Pradziadek żył do 2005 r. Mieszkał ze swoją córką. Babcia mówi,że często czuje jego obecność,słyszy kroki. Tata natomiast mówi,że zawsze jak coś robi u babci, coś naprawia , to czuje ,że mój pradziadek stoi za nim i się przygląda ( zawsze tak robił ).

Na początku marca zmarła moja babcia, mieszkała z nami, była chora.
Wszystko odbyło się w okropnych okolicznościach, mój tata próbował ją reanimować,myśleliśmy ,że się dusi a ona po prostu umierała.
Mój pies bywa bardzo nerwowy.
Tego dnia skakał na tapczan i wył. Zanieśliśmy go na górę, do mojego pokoju ( bo miało przyjechać pogotowie,potem zakład pogrzebowy a on boi się schodzić ze schodów). Normalnie zawsze szalał, szczekał. A tego dnia położył się i czekał. I kładł głowę na bok, robi tak zawsze jak ktoś go głaszczę. Może to idiotyczne ale tłumaczyłam to sobie tak,że to babcia go uspokoiła, głaskała. Był spokojny, leżał grzecznie.
Wieczorem po wszystkim leżałam u siebie w łóżku, próbowałam zasnąć... W pewnym momencie usłyszałam dziwny dźwięk. Moja szafka skrzypie w charakterystyczny sposób kiedy się ją zamyka. I to był właśnie ten dźwięk. Ale szafka byłą zamknięta, patrzyłam na nią, mam ją przed oczami jak leże w łóżku , miałam zapaloną lampkę...Pomyślałam wtedy ,że to pewnie znak od babci ,że wszystko jest ok...

Zawsze w takich sytuacjach się boję. U mnie w rodzinie każdy wierzy w takie rzeczy.

Miałam jeszcze taką sytuację.Byłam w liceum. Z moją mamą pracowała kobieta, która zachorowała na nowotwór. Długo się leczyła, raz było lepiej, raz gorzej. W końcu zmarła. Nigdy nie widziałam jej na oczy, nie miałam pojęcia jak wygląda, kojarzyłam tylko jej córkę z widzenia bo była w moim wieku, z mojego liceum. Tydzień później śniło mi się ,że byłam na jakiejś imprezie z rodzicami,wszystko działo się w plenerze.CO jakiś czas podchodziła do mnie kobieta,zaczepiała a ja nie wiedziałam kto to jest. Miała króciutkie czarne włosy i duże niebieskie oczy. Mówiła coś do mnie ale nie pamiętałam jak się obudziłam. Powiedziałam mamie, wszystko się zgadzało, pokazała mi zdjęcie, to była właśnie ta jej koleżanka...

" Sometimes you have to be your own hero..."

96

Odp: Czy istnieją duchy?
kasiulkag napisał/a:

Chce opisac Wam
co zdarzylo sie w moim zyciu
Mialam moze 25 lat ,dziecko ,meza
To byl zwykly szary dzien
normalny dzien w ktorym nic szczegolnego sie nie dzialo
   Poszlam do kosciola z dzieckiem i mezem
siedzialam wiercac sie jak zwykle...
   chlopca ktory czytal ewangelie skopil moj wzrok na sobie
- bo cos za nim  poprostu sie pojawilo ,stalo  bialo -zolte
moj wzrok ponownie  wrocil na niego i zamarlam
  obrocilam sie do tylu na ludzi ktorzy  byli w kosciele
  popatrzylam na meza ,dziecko
Kazdy zachowywal sie normalnie
  -a wiec pomyslalam tylko ja to widze Zapatal meza czy cos widzi dziwnego
   spojrzal na mnie i zapytal sie co  Ci jest
  nic mu nie odpowiedzialam , bojac sie patrzec na chlopca
zamknelam oczy i myslalam sobie ze to minie ,ze tylko mi sie to zdaje
  otworzylam oczy ,obracalam sie w kolo glowa po morach kosciolka
szukalam jakiegos swiatla ,pomyslalam ze to kamera albo
zalamanie jakiegos swiatla wrociulam wzrokiem na chlopca
   Postac byla w tym samym miejcu
postura czlowieka i mysle ze nie byla to kobieta,czulam ze nie byla
   stalo to za  chlopcem -nie byla to mala postac
ewidentnie nic sobie z tego nie robil, ze to widze
tak jakby bylo to cos normalnego ze jest
   Postac sie ruszala ale normalnie nie plywala jak duch
Nie miala twarzy ,postac jednak  przypominajaca czlowieka
jej ruchy byly normane ,ludzkie
ale nie widzialam nog ,byl zarys glowy i rak
---- wpadalam w panike
    Chlopiec czytal nadal ewangelie , obrocil kareczke
to cos nie zrobilo jego ruchu poniewaz obserwowalam go
pomyslalam ze to  jego poswiata wiec powinien zrobic
jego ruchy ale nie, poprostu stalo za nim jakby bylo czym osobnym
Zamykalam oczy,nawet pochylilam glowe aby tego nie widziec trwalo to dosyc dlugo
mialam dosyc i sie rozplakalam
Pamietam bylam zla nawet
   poniwaz nie chcialam tego widziec
mialam poprostu dosyc
Moj maz,kiedy patrzyl na mnie mowil
ze bylam blada jak sciana ..zapytalam sie go czy cos widzi
i powiedzialam co sie dzieje
-bylam rostrzesiona ,zdenerwowana
   nikt w tym czasie w mojej rodzinie nie zmarl

Nie chodzilam do kosciola trzy  lata

He, he a nie pomyślałaś, że za tym chłopcem stoi sam Chrystus? Dla mnie to oczywiste. wink Np. wg widzenia jednej świętej, gdzie Maryja ukazała jej co tak naprawdę dzieje się podczas Eucharystii podczas konsekracji za księdzem stoi sam Chrystus (w takiej właśnie złotej poświacie) a Jego ręce łączą się z rękoma duchownego dokonując przemienienia. On jest obecny, nawet czasem namacalnie w swojej świątyni a ty według mnie miałaś wielką łaskę by to doświadczyć. Szkoda, że przez to nie chodziłaś do kościoła 3 lata...
Podczas mszy o uzdrowienie, pewien ksiądz (ma dar proroctwa i mówienia językami) powiedział, że w bocznej nawie po prawej stronie przechadza się Jezus. Moja koleżanka tam stała, powiedziała mi, że poczuła lekki powiew, jakby ktoś przeszedł a kobieta obok niej, która stała na końcu ławki zaczęła płakać bo czuła jak ktoś ją dotyka ręką choć tego nie widziała. Żebyście nie mówili zaraz, że to wytwór wyobraźni bo ksiądz powiedział coś to zaraz każdy wziął przeciąg za Chrystusa dodam coś jeszcze.
Ten ksiądz serio ma duży dar proroctwa, podczas takich mszy zdarza się, że mówi np. Chrystus chce przyjść do pani, która ma zielony sweter w żółte guziki i hoduje nasturcje w kuchni ale ostatnio jej zwiędła, ma ona problemy z chorą nogą, módl się teraz do Boga, On chce Cię uleczyć. I później okazuje się, że ktoś doznał uzdrowienia nogi, innego fizycznego czy duchownego. Serio, w naszym mieście pewna dziewczynka właśnie tak została uzdrowiona z nowotworu, podczas takiej mszy. Wiadomo, że nie każdy może tego doświadczyć, to zależy od woli Bożej.
Byłam taż u tego księdza, aby się nade mną pomodlił. Powiedział mi takie rzeczy, o których nawet najbliżsi przyjaciele nie wiedzą, byłam normalnie w takim szoku, jak się za mnie modlił wymienił mi moje największe zmagania, problemy, przed czym powinnam się chronić. Czułam jakby mi prześwietlił duszę na wylot. A pierwszy raz go w tedy na oczy widziałam. Później jeszcze dodał, co chce mi Chrystus przekazać. Nie będę przytaczać bo to zbyt osobiste słowa, ale pamiętam je do dziś...
Kto chce niech wierzy, pewnie i tak znajdą się tacy, którzy to podważa - trudno. Ich wolna wola. Mam nadzieję, że niektórym to może jednak pomóc. smile

97 Ostatnio edytowany przez XX30 (2013-06-27 11:12:48)

Odp: Czy istnieją duchy?
marzycielka4 napisał/a:

Ja slyszalam od osoby kompetentnej i zaufanej, ze duchy odchodza od nas bezpowrotnie maja swoja droge i nie moga wracac na ziemie jedynie szatan moze nas ludzic i udawac te osoby im bardziej ktos wierzy i sie angazuje tym bardziej jest narazony. Dlatego juz dawno temu przestalam sie tym interesowac i zostawiam ten temat. Oczywiscie nikt nie musi mi wierzyc:)

Od osoby kompetentnej? A kto wśród żyjących jest kompetentny aby odpowiadać na tego typu pytania?

sylwinka napisał/a:

przeczytaj Biblie będziesz wiedziała

I to jest dobre. Wielu ludzi nazywających się wierzącymi, chrześcijanami, nie ma pojęcia o tym co Biblia mówi w tym temacie. O tym, że duchów nie ma, a wszyscy po śmierci czekamy na sąd ostateczny i z martwych wstanie.

Jeżeli chodzi o mnie, podchodzę do zagadnienia bardziej naukowo. Moim zdaniem fizyka kwantowa wyjaśni nam istotę duszy.

Great minds discuss ideas.
Average minds discuss events.
Small minds discuss people.

by Eleanor Roosvelt

98 Ostatnio edytowany przez YOGI bear (2013-06-27 11:47:37)

Odp: Czy istnieją duchy?
XX30 napisał/a:

Jeżeli chodzi o mnie, podchodzę do zagadnienia bardziej naukowo. Moim zdaniem fizyka kwantowa wyjaśni nam istotę duszy.

Nowoczesna fizyka zakłada różne formy istnienia energii. Może duchy są formą jeszcze przez nas nie zbadaną big_smile ?

99 Ostatnio edytowany przez XX30 (2013-06-27 12:12:18)

Odp: Czy istnieją duchy?
YOGI bear napisał/a:
XX30 napisał/a:

Jeżeli chodzi o mnie, podchodzę do zagadnienia bardziej naukowo. Moim zdaniem fizyka kwantowa wyjaśni nam istotę duszy.

Nowoczesna fizyka zakłada różne formy istnienia energii. Może duchy są formą jeszcze przez nas nie zbadaną big_smile ?

Dokładnie to zakładam. Duchy = energia. Kwanty = energia w czystej postaci, niby fizycy sobie je klasyfikują ze względu na " właściwości" z tym, że ich właściwością podstawową jest zmienność i splątanie kwantowe oraz ich kompletna nieprzewidywalność na chwile obecna. No ale tu już odbiegam od tematu.

Ja to sobie wyobrażam tak, że kwanty są nośnikiem informacji we wszechświecie ich idea mogłaby tłumaczyć zjawiska takie jak:
- wspomnienia z poprzedniego życia,
- projekcja pewnych zdarzeń, taki hologram z przeszłości, przyszłości bądź innych światów ( halucynacje , i tu mój profesor od filozofii pewnie zadałby pytanie skąd u nas pewność, że halucynacja jest nieprawdziwa. Patrząc na idę kwantów JEST PRAWDZIWA!)
- instynkt i intuicję
- historie o duchach
- przewidywanie przyszłości
- telepatię

Ciężko się o tym myśli bo dla nas świat jest kompletnie liniowy. Ma swój początek i koniec. Nasza fizyczność jest również skończona.

Dodam, że sama miałam kilka przygód w życiu, związanych z widzeniem, słyszeniem rzeczy nie dających się wyjaśnić. Ale chociażby przykłady chorób psychicznych, pozwalają nam zauważyć jak łatwo mózg ludzki daje się oszukać.
Historie o duchach traktuje bardziej w kategoriach nie tego co rzeczywiście miało miejsce a co nasz mózg zobaczył i sobie ubzdurał.

Great minds discuss ideas.
Average minds discuss events.
Small minds discuss people.

by Eleanor Roosvelt

100

Odp: Czy istnieją duchy?

Sceptycznie podchodze do tematyki istnienia duchów, jednak w swoim zyciu równiez miałam kilka dziwnych sytuacji..

Najbardziej pamiętam dwie z czasów kiedy byłam dzieckiem.

Był późny wieczor (koło 23) , miałam z 10 lat i byłam sama w domu, było to krótko przed świętami Bożego Narodzenia. Leżałam w łóżku  w swoim pokoju, a tata pojechał po mame (chyba była u koleżanki, nieistotne). W domu byłam ja i moj pies. W salonie stała ozdobiona choinka, miała takie lampki, że jak się ponaciskało odpowiednie guziczki to zaczynały odtwarzać melodie. Czytałam książke i czekałam na rodziców, gdy usłyszałam tą melodie... Na początku nie wiedziałam nawet co to, serce zaczelo mi walić i dopiero po chwili dotarlo do mnie, ze to melodia z tych lampek. Mój pies wyskoczył z mojego pokoju i pobiegł do salonu gdzie zaczał przeokurtnie wyć. Byłam śmiertnielnie wystraszona, ale postanowiłam wejść do salonu, chciałam zobaczyc czy ktoś jest (bałam się raczej kogoś żywego, bo nie wierzyłam, by te lampki same z siebie zaczęły grać). Odważyłam się, zajrzałam tam, ale nie było nikogo, tylko mój pies, który szczekał jakby na tą choinke i wył na przemian. Podeszłam, wyłaczyłam tą melodie, w sumie całe lampki odłączyłam i pobiegłam do swojego pokoju. Rozpłakałam się i zaczełam sie modlić. Po 15 minutach przyjechali rodzice.

Druga sytuacja jest jeszcze dziwniejsza.

Byłam dzieckiem , nie pamiętam ile  dokładnie lat miałam. Często bawiłam się z dziećmi z pobliskiego osiedla bloków. Raz będąc sama na spacerze z psem na tym osiedlu przed wieczorem, zobaczyłam staruszke z zakupami. Podbiegłam do niej, żeby jej pomóc (nie znałam jej, nigdy wcześniej jej nie widziałam). Uśmiechnela się, pomogłam zanieść jej te zakupy na 1 piętro. Zaprosiła mnie na ciastko. Weszłam, zrobiła herbaty, jej mieszkanie było urządzone w bardzo starodawnym stylu. Stara narzuta na kanapie, stare poduszki, stare obrazy na ścianie, stary telefon, pamiętam te szczególy. Napiłyśmy się herbaty, porozmawiałyśmy, była bardzo miła, mówiła, że jest samotna. Zaczełam ją odwiedzać. Zawsze piłam herbate, jadłam ciastka i sobie z nią gawędziłam. Pamiętam jeszcze sytuacje, że któregoś razu wyjeła z szafy suknie. Długą, fioletową. I  powiedziała mi że to jej CZARNA suknia na jej własny pogrzeb, kiedy umrze. Ze chce mieć właśnie tą, czarną suknie. Byłam zdziwiona, że ciągle mówi czarna pomimo, że suknia była jasno fioletowa. To była chyba ostatnia moja tam wizyta, był wieczór, pożegnałam się i pobiegłam do domu.
Następnego dnia z samego rana jak zawsze poszłam z psem na spacer i przechodziłam koło bloku tej staruszki,  zajrzałam w okna, balkon i... szok. Mieszkanie było zupełnie puste (drzwi balkonowe były otwarte). Nic w środku nie było, zauważyłam nawet zdarte tapety.
Byłam (nawet jako dziecko) bardzo zaskoczona i zdziwiona. Wróciłam do domu, ale później znowu poszłam koło tego bloku. Byli tam jacyś pracownicy, malowali. Zapytałam, gdzie jest ta starsza pani, która tu była jeszcze wczoraj. Odpowiedzieli, ze mam nie przeszkadzac im w pracy i że to mieszkanie stoi puste od 2 miesięcy.

Do dnia dzisiejszego nie potrafie tego wyjaśnić i  nie była to tylko moja  wyobraźnia, bo tych wizyt u tej staruszki było kilka...

101

Odp: Czy istnieją duchy?

Niezwykłe tu czytam opowieści.

BÓG jest wzorem mądrości: mnóstwo dzieci, żadnych alimentów, żadnej żony i żadnej teściowej. Objawia się wybranym, rozmawia z nielicznymi i wpuszcza do swoich wielu mieszkań kogo chce.  I dzięki tej Bożej Mądrości niektóre dzieci darzą Go Zaufaniem, Uwielbieniem i Miłością. Pozostali próbują rzucać kamieniami Panu Bogu w okna i trafiają kulą w płot swojego własnego ograniczenia.

102

Odp: Czy istnieją duchy?
Animus napisał/a:

Niezwykłe tu czytam opowieści.

Animus daj się ponieść wyobraźni big_smile

coś tam gdzieś we wszechświecie pewnie sobie jest wink

103

Odp: Czy istnieją duchy?

Ja widziałam okropne postacie i mówiły do mnie i często tak się darły, że nie mogłam spać po nocach. do 22roku życia nie spałam sama ani przy zgaszonym świetle -  to i tak nie pomagało. za młodu babcia odprawiała jakieś czary nade mną. wiadomo, że magia pochodzi od demonów więc czymś mnie tam "zainfekowała" że lubiły mnie męczyć. na całe szczęście już tego nie mam, po zaczęłam zbliżać się do Boga. Modlitwa daje bardzo dużo. w wieku 23 lat popłakałam się pewnego dnia budząc się wyspana i to będąc sama w łóżku przy zgaszonym świetle. Najgorsze było "porzucenie ich świata" czyli pozbycie się wszystkiego co jest związane z okultyzmem. w akcje zaangażowałam nawet moją mamę! widziałam różne postacie, ale jedna zawsze tam była z nimi.... teraz mam spokój i oby tak pozostało smile

historie o "duchach", które rzeczywiście to tylko demony, które chcą byśmy tak wierzyli, są prawdziwe. Mojej najlepszej koleżanki (hinduski) siostra też ich widzi, przez całe swoje życie, dla tego było jej łatwiej w to uwierzyć, mimo modlitw do jej bogów nic jej to nie pomaga, czyli mam wnioskować, że do złego Boga się modli?

Ludzie mówią o tym ale inni ich wyśmiewają, boją się czasem upokorzenia nawet przez internet.

na innym forum jak o tym pisałam uznali to za bajkę, a innych zafascynowały te stworzenia i chcieli wiedzieć jak wyglądały. dla tego zaspokoje waszą ciekawość z góry. jedne wyglądały niewinnie jak dzieci, małe, ale nie miały oczu tylko czarne dziury zamiast gałek ocznych. drugie były wielkie i ohydne, inne wyglądały jak najgorsze potwory jakie można zobaczyć w telewizji, a inne - i to jest najbardziej przerażające - wyglądały jak twoi członkowie rodziny. raz nawet widziałam moją mamę a ona leżała przecież w łóżku obok mnie. najbardziej to przeraża jak mówią do ciebie bo mówią różnymi głosami, czasem słyszałam nawet głos mojego narzeczonego, mówiący że mnie zabije. więc to nie są bajki. jak wierzycie bo was to spotkało, nie wierzcie że to duchy, to prawdziwe upadłe anioły (demony) chcą wam namieszać w głowie. jak nie wierzycie to w takim razie macie materiał na straszenie dzieci.

[img]http://img23.imageshack.us/img23/8522/zy3p.png[/img]

104

Odp: Czy istnieją duchy?

Nie wierzę w duchy ale wierzę w to, że ni stąd ni z owąd normalnemu zdrowemu człowiekowi coś może się przywidzieć, coś zadawać i to w taki sposób, że wierzy, że jest to realne.

''Wiem, że dla ciebie to forum, to terapia na nieudane życie emocjonalne, więc pisz sobie i fantazjuj o mnie lub o sobie" smile
autor-iryd

105

Odp: Czy istnieją duchy?

szczerze to raz mi albo sie przewidziało albo naprawdę to był duch... miałam 14 lat i jak odkurzałam a byłam sama w domu  odwróciłam sie do drzwi a tam stała zmarła siostra mojej Sąsiadki, nie wiedziałam co  robić tak sie wystraszyłam wink i stuku puku w domku też słyszę ale można  to wytłumaczyć że to urządzenia.

Mądra dziewczyna?? całuj e, ale si??e nie zakochuje ??, słucha , ale n??ie wierzy i odch??odzi zanim zosta??nie porzucona...??

106

Odp: Czy istnieją duchy?

Kiedys byłam na wyciecze w Oswiecimiu razem z chłopakiem. Byliśmy z grupą która  oprowadzał przewodnik. Weszlismy do budynku poświeconego martyrologii zydowskiej.Było tam pełno zdjęc i leciała zydowska modlitwa.Ogólnie atmosfera , ponura,przytłaczajaca.
Ale my byliśmy w wesołym nastroju,zartowalismy i robilismy sobie jaja.Zapatrzeni w siebie nagle znalezlinsmy sie sami!Gdzie reszta ludzi! Gdzie jest nasza grupa! Mówie do chłopaka  idziemy stąd a tu niespodzianka! Ja za klamke a tu drzwi zamkniete,drugie drzwi-napis wyjscie awaryjne-zamkniete,uderzamy w trzecie drzwi-zamkniete.
Wpadłam w panike ,gdybym była sama-zawał na miejscu.
Przez moment bylismy tylko my , te koszmarne zdjecia i ta żałobna muzyka.Czułam sie wtedy okropnie, paniczny strach.
W koncu udało nam sie wyjsc z tego pomieszczenia,znalazłam swoja  grupe ale do konca wycieczki bylismy smiertelnie powazni.  CHYba ktos  zwrócił nam uwage za niestosowne zachowanie.

107

Odp: Czy istnieją duchy?

Ja napiszę inaczej.
Wierzę w życie po. Tak jak wierzę w Boga. I wierzę , że ktoś nade mną czuwa.
Mam Anioła Stróża w osobie najbliższej, która odeszła.
Zawsze znajdzie za mnie to co zgubiłam smile i nagle jest przed oczami, choć nigdzie nie było (tak samo gdy żyła).
Czasami gdy spotykam się z kumpelką i rozmawiamy o naszych "Aniołach" pękają ramki i zdjęcia lecą z nich.
Wiara to potęga i nic mi jej nie odbierze.

108

Odp: Czy istnieją duchy?

Nigdy w duchy nie wierzyłam, była to dla mnie totalna bzdura. Do pewnego jednak momentu - 1,5 roku temu zmarł mój mąż, bardzo za nim tęskniłam, do bólu, chciałam go jeszcze zobaczyć. Pewnego wieczoru gdy jak zwykle ułożyłam się do snu w naszym wspólnym łóżku,pogrążona w ogromnej rozpaczy, poczułam że leży obok mnie- zobaczyłam go również. Był jakby utkany z delikatnej materii, szary. Czułam od niego emocje - tęsknotę. Uwierzcie mi , nie był to sen, na prawdę nie spałam. Od tego momentu wiem że nasi bliscy są blisko nas i nam pomagają.

109 Ostatnio edytowany przez femte (2013-12-25 14:48:06)

Odp: Czy istnieją duchy?

Przyznam sie, ze nie czytalam calego watku. Wszystkie te sprawy mozna racjonalnie wytlumaczyc. Umysl ludzki jest bardzo plastyczny, potrafi nawet dorabiac wspomnienia wsteczne. Czyli uwazamy za prawde cos, co sie nigdy nie wydarzylo.
Duszaca w nocy zmore, obudzenie sie z uczuciem strachu, poczucie czyjejs obecnosci - poszukajcie pod "porazenie przysenne". Ja znam to z czasow dziecinstwa. Sama wpadlam, jak to kontrolowac. Poniewaz nie mamy w tym czasie wladzy nad miesniami szkieletowymi (bo to doslownie przzypomina paraliz) nalezy wykorzystac oddechowe. Wstrzymac lub bardzo przyspieszyc oddech. Niedotlenienie lub przeciwnie nadmiar tlenu spowoduje pelne przebudzenie.
W "nawiedzonym" domu mieszkalam przez jakis czas. Z dwoma kolegami z pracy, z ktorych jeden okazal sie alkoholikiem. W Danii, pracowalam dla angielskiej firmy. Trzecie pietro, nad nami ogromny strych. Na dole knajpa i agencja towarzyska. Mieszkanie pieciopokojowe, ze 150m. Bez lamp - firma wpuscila nas do nieurzadzonego mieszkania, z mebli mielismy po krzesle, lozku i jakies stoliki - ja mialam telewizyjny. Killka lamp znalezlismy na strychu. Ale wieksza czesc nieoswietlona.
Zeby ze swojego pokoju dostac sie do lazienki ja i jeden kolega musielismy pokonac czworo drzwi, drugi kolega szescioro - dwoma alternatywnymi drogami. Wiec na jednym koncu mieszkania mozna by kogos zabic, na drugim nie bylo by nic slychac.
Brak kontaktu z rodzinami, praca na dwie zmiany, wiec pracujac na roznych widzielismy sie tylko kilka minut w pracy. Zima - krotki dzien. Firma sie nami nie interesowala.
Budynek byl stary, podlogi drewniane.  Roznorodnych odglosow byla cala masa.
W moim pokoju "odglosy krokow". Podlogi byly zbudowane z bardzo dlugich desek, ktore szly przez wiecej niz jedno pomieszczenie. Wystepujace naprezenia - osiadanie gruntu, scian, zmiany wywolane temperatura powodowaly trzaskanie desek. Kolejno, w poprzek pokoju, konczylo sie to przy drzwiach. Ja od razu uznalam to za zjawisko naturalne, ale kolega wytlumaczyl mi to fachowo. Z czego sie deski podlogowe pozyskuje, jak uklada itp. Nawet kiedys siedzielismy razem w moim ogromnym pokoju i sluchalismy tego skrzypienia. Dodatkowo cos stukalo kolo framugi drzwi, tak glosno, ze spac nie dawalo.
Dla mnie ten dom byl raczej wielka frajda, zreszta naprezenia w firmie nie pozwalaly zajmowac sie drobiazgami.
Ale raz sie przestraszylam. W nocy uslyszalam okropny dzwiek, cos co uznalam za skowyt psa potraconego przez samochod. Rzucilam sie do okna - nic. Na dokladke dzwiek rozlegal sie wyraznie wewnatrz budynku.Bylam pewna, ze w tym domu nikt nie ma psa.  Nastepnego dnia opowiedzialam o tym Dunczykom, i zagadka sie wyjasnila. To byl koniec lutego, okres godowy mew. W zachodniej Jutlandii to nie sa ptaszki wielkosci golebia - niektore prawie jak gesi. Wydaja one w okresie godowym przerazliwe dzwieki. Ktoras mewa dostala sie na strych, gdzie byly tez zreszta golebie.

.

110

Odp: Czy istnieją duchy?

Opowiem wam moją historie która jest prawdziwa i realna. Mieszkałem wraz z moimi rodzicami i z braćmi w starej przedwojennej kamienicy. Miałem ok. 14-16 lat ( teraz mam 34 ). Mieszkaliśmy na 1 pietrze na parterze mieszkała Agnieszka była starsza maiła wówczas ok 22-24 lata. Jak pamiętam był to okres wakacyjny i wszyscy z podwórka spotykaliśmy się i bawiliśmy i tam takie rzeczy. Pewnego poranka Agnieszka zaproponowała dla nas coś strasznego abyśmy wywołali w nocy ducha i ona wie jak to się robi.Na początku poszliśmy wszyscy do piwnicy gdzie mieszkałem i Agnieszka przyniosła kartkę formatu A4 jak pamiętam na górze były wypisane liczby od 1 do 50 a na dole alfabet na środku tej kartki położyła spodek i na tym spodku była strzałka pomiędzy sporkiem na prawo wypisane TAK na lewo NIE i na tym spodku zapaliła świeczkę. Na początku było nas chyba 6 osób wszyscy w moim wieku lecz AGNIESZKA BYŁA NAJSTARSZA. Wygłupialiśmy się z początku gdyż były z nami dwie dziewczyny każdy chciał je poderwać i się straszyliśmy i wygłupialiśmy lub ktoś pukał w ścianę i tam takie rzeczy. Nigdy nam to tak naprawdę nie wychodziło a Agnieszka miała na nas wielkie nerwy gdyż ona to brała na poważnie a my na wesoło. Któregoś wieczora Agnieszka wykluczyła 3 osoby i wzięła powiedziała iż dzisiaj w nocy około 23.00 pójdziemy do piwnicy i zrobimy to naprawdę i bez żartów. Jak pamiętam była od nas starsza i nas tak zmotywowała iż zrobiliśmy tak jak ona chciała. Moja piwnica była samym wyglądem przerażająca i straszna. Około 23.00 poszliśmy to tej piwnicy i się zamknęliśmy - nie na klucz lecz drzwi od tej piwnicy tarły o podłoże i jak by ktoś chciał do niej wejść to nie miał możliwości zrobić to tak aby go nie było słychać gdy wydobywały straszny dźwięk podczas otwierania. Agnieszka rozłożyła kartkę i zapaliła świeczkę - kucnęliśmy a my nad tą świeczką wyciągnęliśmy ręce do przodu i wyciągnęliśmy palce wzdłuż tej świeczki i wywoływaliśmy ducha słowami nap. Duchu Kamil Ku...... wzywamy cie przyjedz jeżeli tu jesteś daj nam znaki tak dalej i tak dalej i tak dalej. Na początku było to śmieszne lecz się naprawdę w te słowa wkręciliśmy i po chwili odczuwaliśmy to i słyszeliśmy pomału kroki jak ktoś do nas pomału podchodzi i możecie mi nie wieżyc strzałka na spodku nagle sama się przesunęła się na TAK. Wszyscy to zobaczyliśmy i tak zaczęliśmy krzyczeć ze strachu że w panice uciekał jeden przez drugiego. Mój kolega zdarł sobie o ścianę cały policzek. Byliśmy wszyscy brudni od ścian i podłogi gdyż po ciemku na siebie wchodziliśmy i eis przewracaliśmy typu kto 1 ten lepszy. Wybiegliśmy na podwórko a przez otwarte drzwi od piwnicy widzieliśmy z daleka świeczkę zapalona i Agnieszkę która siedziała sobie i jak by nigdy nic jak twierdziła odwoływała tego ducha. Miała z sobą pismo święte. Od tamtej nocy gdy mój ojciec kazał pójść mi po węgiel do piwnicy to płakałem i mówiłem że się boje i tak tom piwnice unikałem. Po miesiącu już tak się nie bałem i miałem rower marki Wigry 3 i przeskakiwał mi z tyłu torpedo i postanowiłem pójść do tej piwnicy aby rozebrać te torpedo i sprawdzić co jest przyczyną. Zanim poszedłem do tej piwnicy dokładnie sprawdziłem ją czy nikogo niema i nikomu zwłaszcza braciom nic nie owiłem aby mnie nie straszyli i eis w niej zamknąłem aby nikt mi nie wchodził i mnie nie straszył. Jak pamiętam rower przełożyłem do góry nogami i rozkręcałem tylne koło a ja siedziałem na wiaderku. Podczas tego rozbierania nagle koło siebie zobaczyłem siedzącego nie dużego psa który się na mnie patrzy i się może nawet cieszy miał wyciągnięty język i machał ogonem. Wcale tego psa się nie wystraszyłem gdyż pomyślałem że przyszedł z podwórka. Kiedy wstałem ten pies nagle odskoczył machał ogonem i się na mnie patrzył ja zacząłem cmokać gwizdać i go wołać do siebie gdyż był naprawdę fajny lecz ten pies wybiegł z mojej piwnicy na korytarz piwnicy a ja poszedłem za nim sprawdzić co to za pies. Wychodzę z mojej piwnicy za tym psem i parterze wzdłuż mojej piwnicy do drzwi wyjściowych jest bardzo długi korytarz i jest ciemno - i psa nie ma i drzwi zamknięte a pies nie mógł się schować gdyż był za duży aby wejść do innej piwnicy. Jak to zobaczyłem to wtedy się naprawdę wystraszyłem i tak zacząłem uciekać do wyjścia i zostawiłem otwartą moja piwnice i tak z niej uciekłem. To wszystko - nie piłem nie ćpałem i w chwili obecnej jestem funkcjonariuszem policji który przeszedł wszelkie badania i wiem co mówię i tak było jak miałem 14-16 lat.

111

Odp: Czy istnieją duchy?
wuzetka napisał/a:

Chciałam spytać Was drodzy moi,czy ktoś z Was widział lub czuł obecność ducha,czy czegoś niesamowitego. Dużo się o tym czyta,dużo mówi,ale czy nikt nie zmyśla? Napiszcie proszę,ale PRAWDĘ. Dzięki smile

Opowiem wam moją historie która jest prawdziwa i realna. Mieszkałem wraz z moimi rodzicami i z braćmi w starej przedwojennej kamienicy. Miałem ok. 14-16 lat ( teraz mam 34 ). Mieszkaliśmy na 1 pietrze na parterze mieszkała Agnieszka była starsza maiła wówczas ok 22-24 lata. Jak pamiętam był to okres wakacyjny i wszyscy z podwórka spotykaliśmy się i bawiliśmy i tam takie rzeczy. Pewnego poranka Agnieszka zaproponowała dla nas coś strasznego abyśmy wywołali w nocy ducha i ona wie jak to się robi.Na początku poszliśmy wszyscy do piwnicy gdzie mieszkałem i Agnieszka przyniosła kartkę formatu A4 jak pamiętam na górze były wypisane liczby od 1 do 50 a na dole alfabet na środku tej kartki położyła spodek i na tym spodku była strzałka pomiędzy sporkiem na prawo wypisane TAK na lewo NIE i na tym spodku zapaliła świeczkę. Na początku było nas chyba 6 osób wszyscy w moim wieku lecz AGNIESZKA BYŁA NAJSTARSZA. Wygłupialiśmy się z początku gdyż były z nami dwie dziewczyny każdy chciał je poderwać i się straszyliśmy i wygłupialiśmy lub ktoś pukał w ścianę i tam takie rzeczy. Nigdy nam to tak naprawdę nie wychodziło a Agnieszka miała na nas wielkie nerwy gdyż ona to brała na poważnie a my na wesoło. Któregoś wieczora Agnieszka wykluczyła 3 osoby i wzięła powiedziała iż dzisiaj w nocy około 23.00 pójdziemy do piwnicy i zrobimy to naprawdę i bez żartów. Jak pamiętam była od nas starsza i nas tak zmotywowała iż zrobiliśmy tak jak ona chciała. Moja piwnica była samym wyglądem przerażająca i straszna. Około 23.00 poszliśmy to tej piwnicy i się zamknęliśmy - nie na klucz lecz drzwi od tej piwnicy tarły o podłoże i jak by ktoś chciał do niej wejść to nie miał możliwości zrobić to tak aby go nie było słychać gdy wydobywały straszny dźwięk podczas otwierania. Agnieszka rozłożyła kartkę i zapaliła świeczkę - kucnęliśmy a my nad tą świeczką wyciągnęliśmy ręce do przodu i wyciągnęliśmy palce wzdłuż tej świeczki i wywoływaliśmy ducha słowami nap. Duchu Kamil Ku...... wzywamy cie przyjedz jeżeli tu jesteś daj nam znaki tak dalej i tak dalej i tak dalej. Na początku było to śmieszne lecz się naprawdę w te słowa wkręciliśmy i po chwili odczuwaliśmy to i słyszeliśmy pomału kroki jak ktoś do nas pomału podchodzi i możecie mi nie wieżyc strzałka na spodku nagle sama się przesunęła się na TAK. Wszyscy to zobaczyliśmy i tak zaczęliśmy krzyczeć ze strachu że w panice uciekał jeden przez drugiego. Mój kolega zdarł sobie o ścianę cały policzek. Byliśmy wszyscy brudni od ścian i podłogi gdyż po ciemku na siebie wchodziliśmy i eis przewracaliśmy typu kto 1 ten lepszy. Wybiegliśmy na podwórko a przez otwarte drzwi od piwnicy widzieliśmy z daleka świeczkę zapalona i Agnieszkę która siedziała sobie i jak by nigdy nic jak twierdziła odwoływała tego ducha. Miała z sobą pismo święte. Od tamtej nocy gdy mój ojciec kazał pójść mi po węgiel do piwnicy to płakałem i mówiłem że się boje i tak tom piwnice unikałem. Po miesiącu już tak się nie bałem i miałem rower marki Wigry 3 i przeskakiwał mi z tyłu torpedo i postanowiłem pójść do tej piwnicy aby rozebrać te torpedo i sprawdzić co jest przyczyną. Zanim poszedłem do tej piwnicy dokładnie sprawdziłem ją czy nikogo niema i nikomu zwłaszcza braciom nic nie owiłem aby mnie nie straszyli i eis w niej zamknąłem aby nikt mi nie wchodził i mnie nie straszył. Jak pamiętam rower przełożyłem do góry nogami i rozkręcałem tylne koło a ja siedziałem na wiaderku. Podczas tego rozbierania nagle koło siebie zobaczyłem siedzącego nie dużego psa który się na mnie patrzy i się może nawet cieszy miał wyciągnięty język i machał ogonem. Wcale tego psa się nie wystraszyłem gdyż pomyślałem że przyszedł z podwórka. Kiedy wstałem ten pies nagle odskoczył machał ogonem i się na mnie patrzył ja zacząłem cmokać gwizdać i go wołać do siebie gdyż był naprawdę fajny lecz ten pies wybiegł z mojej piwnicy na korytarz piwnicy a ja poszedłem za nim sprawdzić co to za pies. Wychodzę z mojej piwnicy za tym psem i parterze wzdłuż mojej piwnicy do drzwi wyjściowych jest bardzo długi korytarz i jest ciemno - i psa nie ma i drzwi zamknięte a pies nie mógł się schować gdyż był za duży aby wejść do innej piwnicy. Jak to zobaczyłem to wtedy się naprawdę wystraszyłem i tak zacząłem uciekać do wyjścia i zostawiłem otwartą moja piwnice i tak z niej uciekłem. To wszystko - nie piłem nie ćpałem i w chwili obecnej jestem funkcjonariuszem policji który przeszedł wszelkie badania i wiem co mówię i tak było jak miałem 14-16 lat.

Odp: Czy istnieją duchy?

30 listopada w Andrzejki zerwałam gałązki wiśni i włożyłam do wazonu. Zgodnie z tradycją zakwitły na Boże Narodzenie co jest gwarantem, że spotkam swoją miłość w tym roku...:)
Ale do rzeczy. Święta w tym roku miałam smutne. Wieczorem 25.12.2013 usiadłam cichutko w pokoju i płakałam z tęsknoty za dzieckiem.

Dwie najbliższe mi osoby w życiu babcia i tata zmarły jakiś czas temu. I właśnie w te święta z tego bólu i rozpaczy wśród potoku łez wypowiedziałam słowa: babciu, tato proszę Was jeśli możecie poproście Boga żeby skrócił tę moją mękę, Mam już dosyć cierpienia, pomóżcie mi jeśli możecie. Wypowiadając te słowa patrzyłam na ścianę, w pokoju panował półmrok świeciła się tylko lampka nocna i światełka choinkowe. Nagle na ścianie zobaczyłam cień poruszającej się gałązki wiśniowej. Ruszał się ten cień bardzo mocno. Popatrzyłam na stół na którym stał wazon z gałązkami i wśród tylu wszystkich gałęzi kołysała się tylko jedna... i naprawdę mocno tak jakby czyjaś ręka wprawiła ją w ruch.

Nie było żadnego przeciągu, wiatru, nic. Okna pozamykane, zima. Nie czułam strachu, raczej spokój i ukojenie i pewność że nie jestem sama. Do tej pory miałam tak, że bliscy zmarli przychodzili w snach. Od niedawna pojawiły się też i inne oznaki obecności.

Mój syn zaraz po śmierci mojej babci (miał wtedy 3 lata) bardzo często budził się w nocy i rozmawiał przez sen. Siadał na łóżku i dyskutował. Na moje pytanie z kim rozmawia- odpowiadał że z babcią Władzią.
Kiedyś obudził się z płaczem i mówi- mamo była babcia i mówiła żebym Ci powiedział żebyś rzuciła palenie. Później często do tego tematu wracał i zawsze płakał. Zadziałało na mnie. Rzuciłam z dnia na dzień, choć kiedyś próbowałam wielu wspomagaczy i był problem...

Wierzę, w takie rzeczy. Zwłaszcza jeśli umiera ktoś bliski. Staje się on naszym opiekunem, pomocnikiem. W trudnych chwilach zwłaszcza po prostu czuję obecność moich bliskich. Ale nie wszyscy przychodzą. Są osoby z rodziny, które zmarły a które nigdy mi się nie przyśniły.

Myślę też że do dzieci ze względu na ich czyste duszyczki i dziecięcą wrażliwość bliscy zmarli mają łatwiejszy dostęp aniżeli do dorosłych.
Ale to też nie jest pewnik, bo kiedyś moja babcia przychodziła w snach tylko do mojego syna, a teraz zdarza się że i do mnie przychodzi ...:)

Boże nie najłatwiejszą nas drogą prowadź ale najpiękniejszą...

113 Ostatnio edytowany przez dobraBaba (2014-02-03 01:02:54)

Odp: Czy istnieją duchy?

Wierzyć nie wierzyć w duchy, cóż czasem zdarza się coś, czego nie potrafimy racjonalnie wytłumaczyć. Miałam dwa takie zdarzenia. Jednej nocy śniło mi się że ktoś stoi nademną. Gdy otworzyłam oczy zobaczyłam ciemną postać i zaczęłam wrzeszczeć i taką wrzeszczącą pod kołdrą znalazła mnie cała rodzinka którą postawiłam na nogi w środku nocy.
A głupio mi było, bo gdyby ten gościu poczekał moment a nie zniknął, mój krzyk byłby usprawiedliwiony a tak..żenada. http://www.ofon.net/images/smilies/c085.gif

Za drugim razem na kladce schodowej wieczorem, wchodząc na półpiętro zobaczyłam czyjeś odbicie w oknie, ten ktoś był za mną gdy się odwróciłam zgasło na klatce światło. Matko jedyna jakiego ja spida dostałam. Szłam wtedy do babci. Dobrze że były drzwi od mieszkania otwarte bo chyba bym razem z nimi ze strachu weszła.http://www.ofon.net/images/smilies/boje_sie.gif  A jeszcze babcia gdy mnie zobaczyła taką zziajaną i bladą pyta -co to dziecko, ducha zobaczyłaś?

Inna historia przydarzyła się mojej psiapsiółce. Pracuje ona w domu opieki i tam opiekuje się kilkoma osobami w podeszłym wieku. Ponieważ dom jest prywatny każdy z pensjonariuszy ma swój pokój. Marta codziennie przynosi herbatę, śniadanie, włącza telewizor etc. Jedna ze starszych pań ma na imię Ana, nie porusza się samodzielnie. Marta wchodzi, pyta co słychać, stawia tacę na stole i włącza telewizor potem pyta czy coś jeszcze powinna zrobić. Ana odpowiada - tak, czy mogłabyś przynieśc drugą filiżankę dla Kler. Marta zdziwiona, co za Kler, czyzby ktoś z rodziny? Ana odpowiada, nie znasz Kler? Przecież mieszka ze mną. Marta powiedziała że nikogo tu nie widzi i właśnie wychodziła gdy zgasł telewizor(światło nadal świeciło). Marcie serce zamarło, wróciła wzieła pilota i włączyła tv po czym poszła po drugą filiżankę. Od tej pory zawsze przynosi dwie. http://www.ofon.net/images/smilies/a01d5.gif

Your mind is a garden, your thoughts are the seeds, you can grow flowers or you can grow weeds.

114

Odp: Czy istnieją duchy?

Znajomy opowiadał mi i swojej koleżance z klasy. Jej praprababcia oddala właśnie jej duszę (wiedziała że już nie spotka pierworodnej praprawnuczki) szatanowi za to że on sprawi że ona wyjdzie za mąż za konkretnego bogatego mężczyznę. I tak też się stało, ale wracając do teraźniejszości.

Znajomy chodził z ta dziewczyna do klasy. Była lubiana, lecz wszyscy wiedzieli że ma problemy że snem, że coś ja dusi, że budzi się w nocy i że rodzice zamykają zawsze dom bo chodzi po domu. Raz pojechali całą klasa na zakończenie gimnazjum do zielonej szkoły, wiadomo w zielonej szkole domki w lesie, wszystko po otwierane. Dziewczyny spały w innych domkach. Wszyscy poszli już spać, oprócz dwóch dziewczyn które pisały sms że swoimi chłopakami do późnej nocy patrzą a ta dziewczyna wstaje z łóżka, na na pół otwarte oczy i wychodzi z domku. Te dwie myślały że sobie jakieś jaja robi więc obudziły inne, wszystkie 8 dziewczyn poszło za nia, i też zawołało 3 kolegów, nauczyciele już spali bo to była 3 w nocy. Idą za nią, księżyc święcił, wszystko było widać, a las gesty nie był, sama szła a reszta skradala się za nia, jak znaczyłi że ona gdzie w kierunku bardzo starego opuszczonego cmentarza to wszystkich przeszły ciary, a ona uklekneła przed mogiłą i zaczęła ryć rękami przy tej mogiłę! 2 osoby miały iść zawołać nauczycieli ale reszta bała się zostać to wszyscy poszli, dobrze się stało że ksiądz był na tej wycieczce. Jak już wszyscy zrobili na miejsce to wychowawczyni sama dostała cykora i stała nie dało się jej ruszyć, jedynie ksiądz z 2 dziewczynami i z tymi 3 chłopakami podeszli do niej i mówią do niej, ona nic, na końcu ksiądz zaczął ją budzić, jak się obudziła zaczęła płakać, powiedziała że przychodzą do niej różne dziwne postacie do niej i mówią jej straszne rzeczy, że czasami nawet spsąwiają jej ból. Od tego zdarzenia dziewczyna zaczęła chodzic na egzorcyzm. Ksiądz modlił się nad nią. Dziś jest bardzo wierzącą osoba. Szatan odpuścił. A wszystko przez jej praprababcie.

Posty [ 77 do 114 z 190 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MOJA NIESAMOWITA HISTORIA » Czy istnieją duchy?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin
© www.netkobiety.pl 2007-2016