Jest źle - mam 36 lat i rozwód - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Jest źle - mam 36 lat i rozwód

Strony Poprzednia 1 289 290 291 292 293 459 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 11,021 do 11,058 z 17,441 ]

11,021 Ostatnio edytowany przez Lexpar (2012-10-29 12:30:39)

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód

Spoko Monia to komplement smile

Czy jestem szczęśliwy a jaka jest definicja "szczęścia"?
                          GG 3****4
Poleć temat na :

11,022

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód

lexpar, dzieki na info;) nie odpowiadałam, bo ciesze sie, że mogłam pomóć.
trzymam kciuki

może lex powinien załozyć trzeci znaczący wątek??

pierwszy mamy NA ZAKRĘCIE - tych wszystkich, którzy szukają odpowiedzi i decyzji włąsnych
drugi mamy- PRZETRĄCONYCH - czyli tych, którym wydarzenie i nie ich decyzje wytrąciły z ręki jakąś stabilnośc, plany
trzeci powinien być PRZEBUDZONYCH -gdzie osoby takie jak lexpar budza się z letargu i chcą coś zmienić.. pewnie duzo jest takich osób... jeszcze więcej tych w letargu, któzy ockna się za pózno...

serca na zakręcie...rozpoznamy się;)

11,023 Ostatnio edytowany przez moniaCo (2012-10-29 12:34:56)

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód
Lexpar napisał/a:

Spoko Monia to komplement smile

Ufff....kamień z serca big_smile

11,024

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód
mark21 napisał/a:

Czyli jak dobrze rozumiem Twój przekaz, uczucie Cachmirki rozkwita w najlepsze.

Na stan sprzed 2 tygodni tak było, obecnie brak nowych danych- brak kontaktu.

BYŁO: Miałeś chamie złoty róg, ostał Ci się ino sznur...
BYŁO: Kiedyś się znajdę...
BYŁO: Dzień za dniem.
JEST: Dobrze smile

11,025

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód
End_aluzja napisał/a:

lexpar, dzieki na info;) nie odpowiadałam, bo ciesze sie, że mogłam pomóć.
trzymam kciuki

może lex powinien załozyć trzeci znaczący wątek??

pierwszy mamy NA ZAKRĘCIE - tych wszystkich, którzy szukają odpowiedzi i decyzji włąsnych
drugi mamy- PRZETRĄCONYCH - czyli tych, którym wydarzenie i nie ich decyzje wytrąciły z ręki jakąś stabilnośc, plany
trzeci powinien być PRZEBUDZONYCH -gdzie osoby takie jak lexpar budza się z letargu i chcą coś zmienić.. pewnie duzo jest takich osób... jeszcze więcej tych w letargu, któzy ockna się za pózno...

To fakt, że się przebudziłem smile Fakt, że późno, ale lepiej późno niż wcale smile. Wierzę, że cierpliwość i praca nad sobą przyniesie dobre efekty smile

Czy jestem szczęśliwy a jaka jest definicja "szczęścia"?
                          GG 3****4

11,026

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód

Jestem z powrotem. Jakoś smile Daliśmy radę bez kosza chusteczek. Następne spotkanie dopiero 15 listopada. Powstrzymałam rozpacz w głowie, czemu tak późno, bo spotkania codzienne mi też nie pomogą. Jakoś tak mnie uderzyło, że nie będzie mi mówić jak mam żyć, że sama mam dojść do odpowiednich wniosków. Tak ogólnie w tym sensie... Ale wiedziałam, że moje oczekiwania wynikają z nadziei, więc spokojnie, to ja się muszę nauczyć żyć smile

Cash - jednak spotkania w trakcie pracy, ponieważ są 2 specjalistki się zajmujące daną tematyką najdłużej i na spotkanie popołudniowe musiałabym czekac dłużej. Na razie wstępnie 5 konsultacji. Potem mam się zdecydować co dalej. Też się zdziwiłam - ja???? Wiesz, ktoś ode mnie oczekuje dojrzałego radzenia sobie z problemami i podejmowania decyzji.... Absolutnie to nie jest źle, przecież nie o to chodzi absolutnie i w ogóle, żeby mi ktoś przytakiwał, tylko naprowadził na właściwy tok myślenia. I działania.

Życie to nie sztuka kompromisu

11,027

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód

No i dzięki za trzymanie za mnie kciuków smile I wspieranie smile

Życie to nie sztuka kompromisu

11,028

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód

Good morning evryone ...
Żabeczko trzymam kciuki i badz silna smile
Lex a co u Ciebie ?
Hm...jakies zmiany ?
Danek trzymaj sie !!!
Mark rycerzu wogole nie widac cie na tych fotkach smile
Monia jak tak samopoczucie ?


Ja umieram , goraczka wysoka , gardlo boli i z nosa cieknie sad a tu goscia trzeba zabrac na zakupy smile

11,029

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód
tygrysek27 napisał/a:

Good morning evryone ...
Żabeczko trzymam kciuki i badz silna smile
Lex a co u Ciebie ?
Hm...jakies zmiany ?
Danek trzymaj sie !!!
Mark rycerzu wogole nie widac cie na tych fotkach smile
Monia jak tak samopoczucie ?


Ja umieram , goraczka wysoka , gardlo boli i z nosa cieknie sad a tu goscia trzeba zabrac na zakupy smile

Zdrówka życze w takim razie!
Tobie w łózku leżeć a nie po sklepach sie szwendać!
Moje samopoczucie nawet, nawet...
I zgadzam się - niech  nasz rycerz fotkę dokładniejszą wstawi!

11,030

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód

Hej Tygrysku!
No to nie wiem, jak wolisz - albo się wyleguj, albo roznoś tego wiruska po sklepach. Albo "cudownie" połącz wink

Życie to nie sztuka kompromisu

11,031

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód

Tygrysku zdrowka zycze ale za tego robaczka to pozalujesz ! smile
Zabko o tym pisalem we wczorajszym poscie prawda ? smile nie mylilem sie ?

Świadomy swoich zalet nieświadomie zapominam o swoich wadach smile

11,032

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód

Daniel - nooooooooooooo.... I ja tu się jeszcze z młodszym muszę zgadzać wink Wiesz, że żartuję? smile

Życie to nie sztuka kompromisu

11,033

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód

Z czym zartujesz ? Z tym ze musisz sie zgadzac ? big_smile nie musisz - mozesz smile
wiedzialem ze sama zrozumiesz ze psycholog Cie nie poprowadzi nie powie jak masz zyc i co robic smile
Pamietajmy , My sami musimy chciec , sami musimy dojsc , on Nas tylko nakieruje , popchnie smile pewnie kiedys sam sie wybiore do shrinka wink

Imponujesz zabko !

Świadomy swoich zalet nieświadomie zapominam o swoich wadach smile

11,034 Ostatnio edytowany przez Lexpar (2012-10-29 14:51:42)

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód
tygrysek27 napisał/a:

Good morning evryone ...
Żabeczko trzymam kciuki i badz silna smile
Lex a co u Ciebie ?
Hm...jakies zmiany ?
Danek trzymaj sie !!!
Mark rycerzu wogole nie widac cie na tych fotkach smile
Monia jak tak samopoczucie ?


Ja umieram , goraczka wysoka , gardlo boli i z nosa cieknie sad a tu goscia trzeba zabrac na zakupy smile

Tygrysku nie jest źle. A jest nadzieja, że będzie jeszcze lepiej. Pracuję nad sobą lol

Czy jestem szczęśliwy a jaka jest definicja "szczęścia"?
                          GG 3****4

11,035

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód

Witam ciepło Wszystkich.


Lexpar napisał/a:

A jest nadzieja, że będzie jeszcze lepiej. Pracuję nad sobą lol

Lexpar ważne, że dostrzegłeś potrzebę zmiany w sobie i chcesz nad tym pracować...

Codziennie budzę się piękniejsza, ale dziś to już k-wa przesadziłam..

11,036

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód
MsC napisał/a:

Witam ciepło Wszystkich.


Lexpar napisał/a:

A jest nadzieja, że będzie jeszcze lepiej. Pracuję nad sobą lol

Lexpar ważne, że dostrzegłeś potrzebę zmiany w sobie i chcesz nad tym pracować...

O tak. Słodki to ja nie byłem i to mnie męczy. Jednak nie poddam się. Zależy mi na niej.
A z tego co widzę, to ona też się stara smile

Czy jestem szczęśliwy a jaka jest definicja "szczęścia"?
                          GG 3****4

11,037

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód
Lexpar napisał/a:
tygrysek27 napisał/a:

Good morning evryone ...
Żabeczko trzymam kciuki i badz silna smile
Lex a co u Ciebie ?
Hm...jakies zmiany ?
Danek trzymaj sie !!!
Mark rycerzu wogole nie widac cie na tych fotkach smile
Monia jak tak samopoczucie ?


Ja umieram , goraczka wysoka , gardlo boli i z nosa cieknie sad a tu goscia trzeba zabrac na zakupy smile

Tygrysku nie jest źle. A jest nadzieja, że będzie jeszcze lepiej. Pracuję nad sobą lol

Lexper i tak trzymaj .Mam nadzieję ,że wszystko da się poukładać .

Nie wiem czy mogę się pytać ,ale zastanawiam się cały czas jak to jest z majątkiem przepisanym przed ślubem ,po rozwodzie.Intercyzy nie ma ,słyszałam kilka wersji -
,że małżonek nabywa prawa do majątku po pięciu latach
majątek dzielony jest od razu po połowie ,chyba ,że dochodzą jeszcze dzieci .Jaka wersja jest prawidłowa?Chyba ,że jest jeszcze inaczej .

Śpieszmy się kochać ludzi bo tak szybko odchodzą.

11,038

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód
nina1234 napisał/a:

Nie wiem czy mogę się pytać ,ale zastanawiam się cały czas jak to jest z majątkiem przepisanym przed ślubem ,po rozwodzie.Intercyzy nie ma ,słyszałam kilka wersji -
,że małżonek nabywa prawa do majątku po pięciu latach
majątek dzielony jest od razu po połowie ,chyba ,że dochodzą jeszcze dzieci .Jaka wersja jest prawidłowa?Chyba ,że jest jeszcze inaczej .

Nino, ale masz na myśli majątek będący własnością jednego z małżonków jeszcze przed ślubem? Po ślubie stanowi on majątek odrębny (osobisty) danego małżonka i po rozwodzie nie podlega żadnemu podziałowi. Chyba że w trakcie małżeństwa ta osoba przeniosła własność lub udział we własności na małżonka drogą darowizny np. lub małżonkowie rozszerzyli wspólnotę majątkową o składniki swych majątków osobistych drogą umowy majątkowej małżeńskiej.

"I don't even want to try
to become the one who will save your halo."

11,039

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód
nina1234 napisał/a:
Lexpar napisał/a:
tygrysek27 napisał/a:

Good morning evryone ...
Żabeczko trzymam kciuki i badz silna smile
Lex a co u Ciebie ?
Hm...jakies zmiany ?
Danek trzymaj sie !!!
Mark rycerzu wogole nie widac cie na tych fotkach smile
Monia jak tak samopoczucie ?


Ja umieram , goraczka wysoka , gardlo boli i z nosa cieknie sad a tu goscia trzeba zabrac na zakupy smile

Tygrysku nie jest źle. A jest nadzieja, że będzie jeszcze lepiej. Pracuję nad sobą lol

Lexper i tak trzymaj .Mam nadzieję ,że wszystko da się poukładać .

Nie wiem czy mogę się pytać ,ale zastanawiam się cały czas jak to jest z majątkiem przepisanym przed ślubem ,po rozwodzie.Intercyzy nie ma ,słyszałam kilka wersji -
,że małżonek nabywa prawa do majątku po pięciu latach
majątek dzielony jest od razu po połowie ,chyba ,że dochodzą jeszcze dzieci .Jaka wersja jest prawidłowa?Chyba ,że jest jeszcze inaczej .

Monia mam Ci jeszcze raz  e-maila wysłać. Nie ma żadnych 5 lat Masz majątek odrębny i już Przestań się niepotrzebnie denerwować.

Czy jestem szczęśliwy a jaka jest definicja "szczęścia"?
                          GG 3****4

11,040

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód
Lexpar napisał/a:
nina1234 napisał/a:
Lexpar napisał/a:

Tygrysku nie jest źle. A jest nadzieja, że będzie jeszcze lepiej. Pracuję nad sobą lol

Lexper i tak trzymaj .Mam nadzieję ,że wszystko da się poukładać .

Nie wiem czy mogę się pytać ,ale zastanawiam się cały czas jak to jest z majątkiem przepisanym przed ślubem ,po rozwodzie.Intercyzy nie ma ,słyszałam kilka wersji -
,że małżonek nabywa prawa do majątku po pięciu latach
majątek dzielony jest od razu po połowie ,chyba ,że dochodzą jeszcze dzieci .Jaka wersja jest prawidłowa?Chyba ,że jest jeszcze inaczej .

Monia mam Ci jeszcze raz  e-maila wysłać. Nie ma żadnych 5 lat Masz majątek odrębny i już Przestań się niepotrzebnie denerwować.

Ale to nie ja pytałam tylko Nina!!

11,041 Ostatnio edytowany przez hm... (2012-10-29 16:48:48)

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód
tygrysek27 napisał/a:

Good morning evryone ...
Żabeczko trzymam kciuki i badz silna smile
Lex a co u Ciebie ?
Hm...jakies zmiany ?
Danek trzymaj sie !!!
Mark rycerzu wogole nie widac cie na tych fotkach smile
Monia jak tak samopoczucie ?


Ja umieram , goraczka wysoka , gardlo boli i z nosa cieknie sad a tu goscia trzeba zabrac na zakupy smile

Cześć moja droga. Choróbsko poimprezowe. OJ trzymaj się.
U mnie bez zmian raczej.

"Ustawienie żagli, a nie kierunek wiatru, wyznacza drogę, którą podążamy". - Jim Rohn
Nadzieja umiera ostatnia. Jak umrze będziesz wolna. Masz dwa wyjścia. Albo ją zabić albo poczekać aż sama odejdzie.

11,042

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód
moniaCo napisał/a:
Lexpar napisał/a:
nina1234 napisał/a:

Lexper i tak trzymaj .Mam nadzieję ,że wszystko da się poukładać .

Nie wiem czy mogę się pytać ,ale zastanawiam się cały czas jak to jest z majątkiem przepisanym przed ślubem ,po rozwodzie.Intercyzy nie ma ,słyszałam kilka wersji -
,że małżonek nabywa prawa do majątku po pięciu latach
majątek dzielony jest od razu po połowie ,chyba ,że dochodzą jeszcze dzieci .Jaka wersja jest prawidłowa?Chyba ,że jest jeszcze inaczej .

Monia mam Ci jeszcze raz  e-maila wysłać. Nie ma żadnych 5 lat Masz majątek odrębny i już Przestań się niepotrzebnie denerwować.

Ale to nie ja pytałam tylko Nina!!

Fakt sorry mad , ale mogę Ci go przesłać wink

Czy jestem szczęśliwy a jaka jest definicja "szczęścia"?
                          GG 3****4

11,043

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód

Rany Julek - zimno, śnieg co prawda już mniej, ale pada, ciemno - nic tylko herbata z cytryną i jakaś książka na popołudnie. Tu też cisza, w pracy powiedzmy, że cisza, bo każdy po uszy czymś zajęty. Obawiam się, że nie chce mi się dziś biegać z komputerem do domu, więc na wszelki wypadek - do jutra smile

Życie to nie sztuka kompromisu

11,044 Ostatnio edytowany przez hm... (2012-10-29 16:54:34)

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód

Trzymaj się Żabko, do jutra wink

"Ustawienie żagli, a nie kierunek wiatru, wyznacza drogę, którą podążamy". - Jim Rohn
Nadzieja umiera ostatnia. Jak umrze będziesz wolna. Masz dwa wyjścia. Albo ją zabić albo poczekać aż sama odejdzie.

11,045

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód
zabka-k napisał/a:

Jestem z powrotem. Jakoś smile Daliśmy radę bez kosza chusteczek. Następne spotkanie dopiero 15 listopada. Powstrzymałam rozpacz w głowie, czemu tak późno, bo spotkania codzienne mi też nie pomogą. Jakoś tak mnie uderzyło, że nie będzie mi mówić jak mam żyć, że sama mam dojść do odpowiednich wniosków. Tak ogólnie w tym sensie... Ale wiedziałam, że moje oczekiwania wynikają z nadziei, więc spokojnie, to ja się muszę nauczyć żyć smile

Cash - jednak spotkania w trakcie pracy, ponieważ są 2 specjalistki się zajmujące daną tematyką najdłużej i na spotkanie popołudniowe musiałabym czekac dłużej. Na razie wstępnie 5 konsultacji. Potem mam się zdecydować co dalej. Też się zdziwiłam - ja???? Wiesz, ktoś ode mnie oczekuje dojrzałego radzenia sobie z problemami i podejmowania decyzji.... Absolutnie to nie jest źle, przecież nie o to chodzi absolutnie i w ogóle, żeby mi ktoś przytakiwał, tylko naprowadził na właściwy tok myślenia. I działania.

Bo "shrink" towarzyszy Ci w drodze, nie wskazuje jej, a spotkania codzienne nic by nie dały, takim optimum i to w zależności od "natężenia" problemu to spotkania co tydzień, dwa. Treści ze spotkania trzeba "przetrawić" wink

Wstępne określenie ilości spotkań, to normalna praktyka i tak, to Ty decydujesz co dalej wink
A "shrink" oczekuje od Ciebie tylko tego byś określiła się, czy ta ilość spotkań Ci wystarczy, czy nie, co do dalszego dojrzałego podejmowania decyzji, to spokojnie, nie bądź taka wyrywna wink

Fajną masz pracę że możesz w trakcie wyjść na sesję, niemniej sugeruję w takim razie być trudniejsze rzeczy zawodowe załatwiała w dni wizyt, przed nimi. Chyba że faktycznie Tobie już tylko "tyci" brakuje do poskładania się, stąd po wstępnej diagnozie taka ilość spotkań, a może "shrinki" w Grodzie Kraka tak efektywnie działają wink

Powodzenia smile

BYŁO: Miałeś chamie złoty róg, ostał Ci się ino sznur...
BYŁO: Kiedyś się znajdę...
BYŁO: Dzień za dniem.
JEST: Dobrze smile

11,046

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód
Lexpar napisał/a:
moniaCo napisał/a:
Lexpar napisał/a:

Monia mam Ci jeszcze raz  e-maila wysłać. Nie ma żadnych 5 lat Masz majątek odrębny i już Przestań się niepotrzebnie denerwować.

Ale to nie ja pytałam tylko Nina!!

Fakt sorry mad , ale mogę Ci go przesłać wink

To ślij! Od przybytku głowa nie boli :-)

11,047 Ostatnio edytowany przez bags (2012-10-29 21:53:47)

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód
Poprostu Daniel napisał/a:

Ona wie z czym jest problem teraz zastanawia czy ze mna chce go naprawic. Ona sobie zyje , ja sobie zyje a co bedzie to zobaczymy smile
Moze cos wyrwe na disco big_smile big_smile big_smile
Teraz dalej 34 kroki smile

podryw sobie odpuść jak chcesz odzyskać żonę... taka moja rada.
Zaczyna wychodzić ślimaczym tempem u Twojej żony to, co wcześniej pisałem... DDA swoją drogą a narcyzm swoją.
I mówiąc narcyzm nie mam na myśli tego, że Ona musi być taka w 100%... tu wystarczy pokrewieństwo, pochodna czy też % cząstka odnosząca się do tego określenia. Poczytasz sobie charakterystykę takiej osobowości a z pewnością coś dostrzeżesz.
Zamknięta w sobie, nieufna, biorąca całymi garściami adorację i komplementy... DDA ok - ma powody...  szacun... a gdzie empatia Jej do Ciebie? Ile z tego odwdzięczyła Tobie co dostała?

Powiem Ci tak - opierając się na swoim przypadku i ostatnich newsach od żony - moja ma do mnie "żal", bo po awanturach odsunąłem się od niej, nie chciałem jej przytulić - mając za złe jej postawę przy "debacie" z wyrocznią w jej obecności - powiedziałem jasno po awanturze: śpisz sama a ja idę do pokoju obok; na jej polecenie przytulenia powiedziałem stanowcze NIE.
Niech mnie teraz Nasze forumowe szanowne dziewczyny zlinczują, ukamienują i na koniec kolczastym walcem drogowym przejadą... ale zapytam Je i Ciebie wprost: czy faktycznie nie miałem podstaw tak się zachować??? Kto czytał mój pierwszy post w moim wątku to wie o co kaman.
Dziewczyny - bezpośrednie pytanie do Was: jak odbierzecie takie zachowanie, postawę partnera???
Odbiło mu czy może jednak ma chłop rację i coś się rozpierdziela w relacji w związku i pora by płeć piękna zadziałała???

Wiesz już po tym opisie na co moja luba liczyła lub chciała osiągnąć. "jam jest górą a mąż d....kiem".
Pani domu od siedmiu...

Poprostu Daniel napisał/a:

Bagsiu a co u Ciebie ? Jak sprawa sie toczy ?

Odwaliłem taką akrobatykę na spotkaniu, że Coperfielda sztuczki to pikuś. Zagrałem taką rolę dywanika, że żona sama dostała nim "liścia" w swoje ego i ambicje... do tego stopnia, że nie mając już czym mi dowalić - mając na myśli argumenty z awantury - sięgnęła po pierdołę z początku znajomości... choć i na tym froncie poległa. Liczyła na powtórkę z rozrywki a tu mąż przyjechał jak na pierwszą randkę z obcą dziewczyną. Liczyła może na dywanikowe komplementy a tu wielkie piiiiiiiiii.
Teraz uporczywie szuka kontaktu poprzez skajpa, poluje na moją aktywność by dalej koty drzeć. NIedoczekanie jej bo dla mnie ta gra już dawno się skończyła. Stawiam teraz na konkrety i z grubej rury dostanie wkrótce - choć się sama zastanawia nad decyzją co dalej z nami - ultimatum a'la rozwodowe: powrót do siebie tylko i wyłącznie przez terapię albo droga wolna. Ja do rozwodu jeszcze długo nie startuję i yebie mnie to co zrobi.

Jedyny pozytyw który w pewnym sensie czuję w kościach to taki, że moja wyrocznia odsunęła się od Nas i mnie w cień i jak dotąd nie raczyła wyskoczyć bezpośrednio do mnie w sprawie spotkania.

Mogę być w każdym miejscu na świecie, ale fragment mnie zawsze będzie jezdził opustoszałą autostradą zwaną życiem, sprawdzajac w tylnym lusterku, jak rozmywają się na horyzoncie miejsca i ludzie, których poznałem.

11,048

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód

ja wcale nie mam lepiej już 3 razy mąż oświadczył że nie chce zemną być w przeciągu 12 lat . Mam 33 lata 3 dzieci i brak mi chęci do życia nie umie funkcjonować nie wyobrażam sobie życia bez niego mówi że mnie kocha ale to samo mówi do innej i tłumaczy że on sam nie wie co ma robić z swoim życiem nie wie czego chce .Ja nie umie żyć bez niego  jak się odkochać pomocy !!!!!!!!

11,049 Ostatnio edytowany przez bags (2012-10-29 22:37:33)

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód
annet16 napisał/a:

ja wcale nie mam lepiej już 3 razy mąż oświadczył że nie chce zemną być w przeciągu 12 lat . Mam 33 lata 3 dzieci i brak mi chęci do życia nie umie funkcjonować nie wyobrażam sobie życia bez niego mówi że mnie kocha ale to samo mówi do innej i tłumaczy że on sam nie wie co ma robić z swoim życiem nie wie czego chce .Ja nie umie żyć bez niego  jak się odkochać pomocy !!!!!!!!

Annet... szczerze???
Zaaplikuj sobie metodę 180 stopni tzn 34. kroków i poczytaj wątek prawa przyciągania na tym forum...
Pokaż swojemu poteflonowi swoją 100% kobiecość i klasę przez duże "k" jak na Waszą seksowną płeć piękną przystało.
Niech otworzy oczy szeroko i zobaczy... co traci przez własną głupotę.

Mogę być w każdym miejscu na świecie, ale fragment mnie zawsze będzie jezdził opustoszałą autostradą zwaną życiem, sprawdzajac w tylnym lusterku, jak rozmywają się na horyzoncie miejsca i ludzie, których poznałem.

11,050

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód

Cześć Wszystkim obecnym i nie. Zaległości nadrobiłam, a co tu takie przeciągi dziś ??? wink

11,051

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód

Melduję, że zgodnie z zapowiedzią naskrobałam co nieco o sobie w wątku End_Aluzji - Jestem szczęśliwa?
Jakby ktoś miał ochotę czytać, pytać, komentować to bardzo proszę. Pozdrawiam.

11,052

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód

dzieki klara;) to trudny wątek;)
trudny, bo szczególnie trudno zrozumieć kobiety, mężczyzn, któzy zostali przy...
Ci, którzy nie doświadczyli zdrady, są najczęsciej PEWNI - nie, ja nigdy, ja wiem, ja nie wybacze, ja zacznę od nowa...
ci, którzy doświadczyli wiedzą, że każda droga jest trudna...

serca na zakręcie...rozpoznamy się;)

11,053

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód

Cześć wszystkim.

Klara zaraz poczytam smile

Bagsiu - poczytam też jutro o tym narcyzmie smile Dzięki za wskazówkę. Ja z tym "wyrwaniem" żartowałem , gdzie ja i wyrywanie... neutral
Idę z kumplami na piwko czy drinka. Kolejnego weekendu nie wysiedze sam w domu , zwłaszcza że z forum też wszyscy uciekają..

Właśnie gdzieście pouciekali ?? Wracać mi tu z tych gg i innych FB !!

U mnie średnio , leci jakoś...

Świadomy swoich zalet nieświadomie zapominam o swoich wadach smile

11,054

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód
hm... napisał/a:

Trzymaj się Żabko, do jutra wink

Dzień dobry:) Już jutro smile
Jak tam - robota daje się ogarnąć dzisiaj? Rany boskie, jak Tygrysek chory, a Daniel w pracy, to tu się stronki już tak szybko nie "nabijają" wink


No - to "dzień dobry" to oczywiście do wszystkich smile

Życie to nie sztuka kompromisu

11,055

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód
bags napisał/a:
Poprostu Daniel napisał/a:

Ona wie z czym jest problem teraz zastanawia czy ze mna chce go naprawic. Ona sobie zyje , ja sobie zyje a co bedzie to zobaczymy smile
Moze cos wyrwe na disco big_smile big_smile big_smile
Teraz dalej 34 kroki smile

podryw sobie odpuść jak chcesz odzyskać żonę... taka moja rada.
Zaczyna wychodzić ślimaczym tempem u Twojej żony to, co wcześniej pisałem... DDA swoją drogą a narcyzm swoją.
I mówiąc narcyzm nie mam na myśli tego, że Ona musi być taka w 100%... tu wystarczy pokrewieństwo, pochodna czy też % cząstka odnosząca się do tego określenia. Poczytasz sobie charakterystykę takiej osobowości a z pewnością coś dostrzeżesz.
Zamknięta w sobie, nieufna, biorąca całymi garściami adorację i komplementy... DDA ok - ma powody...  szacun... a gdzie empatia Jej do Ciebie? Ile z tego odwdzięczyła Tobie co dostała?

Powiem Ci tak - opierając się na swoim przypadku i ostatnich newsach od żony - moja ma do mnie "żal", bo po awanturach odsunąłem się od niej, nie chciałem jej przytulić - mając za złe jej postawę przy "debacie" z wyrocznią w jej obecności - powiedziałem jasno po awanturze: śpisz sama a ja idę do pokoju obok; na jej polecenie przytulenia powiedziałem stanowcze NIE.
Niech mnie teraz Nasze forumowe szanowne dziewczyny zlinczują, ukamienują i na koniec kolczastym walcem drogowym przejadą... ale zapytam Je i Ciebie wprost: czy faktycznie nie miałem podstaw tak się zachować??? Kto czytał mój pierwszy post w moim wątku to wie o co kaman.
Dziewczyny - bezpośrednie pytanie do Was: jak odbierzecie takie zachowanie, postawę partnera???
Odbiło mu czy może jednak ma chłop rację i coś się rozpierdziela w relacji w związku i pora by płeć piękna zadziałała???

Wiesz już po tym opisie na co moja luba liczyła lub chciała osiągnąć. "jam jest górą a mąż d....kiem".
Pani domu od siedmiu...

Poprostu Daniel napisał/a:

Bagsiu a co u Ciebie ? Jak sprawa sie toczy ?

Odwaliłem taką akrobatykę na spotkaniu, że Coperfielda sztuczki to pikuś. Zagrałem taką rolę dywanika, że żona sama dostała nim "liścia" w swoje ego i ambicje... do tego stopnia, że nie mając już czym mi dowalić - mając na myśli argumenty z awantury - sięgnęła po pierdołę z początku znajomości... choć i na tym froncie poległa. Liczyła na powtórkę z rozrywki a tu mąż przyjechał jak na pierwszą randkę z obcą dziewczyną. Liczyła może na dywanikowe komplementy a tu wielkie piiiiiiiiii.
Teraz uporczywie szuka kontaktu poprzez skajpa, poluje na moją aktywność by dalej koty drzeć. NIedoczekanie jej bo dla mnie ta gra już dawno się skończyła. Stawiam teraz na konkrety i z grubej rury dostanie wkrótce - choć się sama zastanawia nad decyzją co dalej z nami - ultimatum a'la rozwodowe: powrót do siebie tylko i wyłącznie przez terapię albo droga wolna. Ja do rozwodu jeszcze długo nie startuję i yebie mnie to co zrobi.

Jedyny pozytyw który w pewnym sensie czuję w kościach to taki, że moja wyrocznia odsunęła się od Nas i mnie w cień i jak dotąd nie raczyła wyskoczyć bezpośrednio do mnie w sprawie spotkania.

NO ja się wcale nie dziwię. Postąpiłeś logicznie. Miałes prawo.

"Ustawienie żagli, a nie kierunek wiatru, wyznacza drogę, którą podążamy". - Jim Rohn
Nadzieja umiera ostatnia. Jak umrze będziesz wolna. Masz dwa wyjścia. Albo ją zabić albo poczekać aż sama odejdzie.

11,056

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód
zabka-k napisał/a:
hm... napisał/a:

Trzymaj się Żabko, do jutra wink

Dzień dobry:) Już jutro smile
Jak tam - robota daje się ogarnąć dzisiaj? Rany boskie, jak Tygrysek chory, a Daniel w pracy, to tu się stronki już tak szybko nie "nabijają" wink


No - to "dzień dobry" to oczywiście do wszystkich smile

Dzień dobry, dzień dobry.
NO na razie tak delikatnie zaczynam, a zaraz jak się ruszy to zakrętu nie złapię smile Wczoraj palcem kiwnąć nie miałam siły.

"Ustawienie żagli, a nie kierunek wiatru, wyznacza drogę, którą podążamy". - Jim Rohn
Nadzieja umiera ostatnia. Jak umrze będziesz wolna. Masz dwa wyjścia. Albo ją zabić albo poczekać aż sama odejdzie.

11,057

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód
Cash napisał/a:
zabka-k napisał/a:

Jestem z powrotem. Jakoś smile Daliśmy radę bez kosza chusteczek. Następne spotkanie dopiero 15 listopada. Powstrzymałam rozpacz w głowie, czemu tak późno, bo spotkania codzienne mi też nie pomogą. Jakoś tak mnie uderzyło, że nie będzie mi mówić jak mam żyć, że sama mam dojść do odpowiednich wniosków. Tak ogólnie w tym sensie... Ale wiedziałam, że moje oczekiwania wynikają z nadziei, więc spokojnie, to ja się muszę nauczyć żyć smile

Cash - jednak spotkania w trakcie pracy, ponieważ są 2 specjalistki się zajmujące daną tematyką najdłużej i na spotkanie popołudniowe musiałabym czekac dłużej. Na razie wstępnie 5 konsultacji. Potem mam się zdecydować co dalej. Też się zdziwiłam - ja???? Wiesz, ktoś ode mnie oczekuje dojrzałego radzenia sobie z problemami i podejmowania decyzji.... Absolutnie to nie jest źle, przecież nie o to chodzi absolutnie i w ogóle, żeby mi ktoś przytakiwał, tylko naprowadził na właściwy tok myślenia. I działania.

Bo "shrink" towarzyszy Ci w drodze, nie wskazuje jej, a spotkania codzienne nic by nie dały, takim optimum i to w zależności od "natężenia" problemu to spotkania co tydzień, dwa. Treści ze spotkania trzeba "przetrawić" wink

Wstępne określenie ilości spotkań, to normalna praktyka i tak, to Ty decydujesz co dalej wink
A "shrink" oczekuje od Ciebie tylko tego byś określiła się, czy ta ilość spotkań Ci wystarczy, czy nie, co do dalszego dojrzałego podejmowania decyzji, to spokojnie, nie bądź taka wyrywna wink

Fajną masz pracę że możesz w trakcie wyjść na sesję, niemniej sugeruję w takim razie być trudniejsze rzeczy zawodowe załatwiała w dni wizyt, przed nimi. Chyba że faktycznie Tobie już tylko "tyci" brakuje do poskładania się, stąd po wstępnej diagnozie taka ilość spotkań, a może "shrinki" w Grodzie Kraka tak efektywnie działają wink

Powodzenia smile

Cash - jaki gród Kraka??? Mam się przeprowadzić na stałe do Hm..? My się do niej tylko na weekend wybieramy wink wink wink
Formalnie, to ja teraz "scyzoryk" jestem, a z pochodzenia, jak to ładnie Hm ujęła - "pierniczek" smile Choć nie powiem, im dalej na południe, tym lepiej sie czuję smile Ale granica tych zapędów pozostaje w skalistych Tatrach. Kiedyś marzyłam, żeby zamieszkać w D5SP... Takie moje miejsce na ziemi, gdzie trzeba naprawdę spocić się, żeby wejść, ale jeszcze nie doszło się na szczyt. Choć codziennie go widać smile I każdego dnia inny można obrać swój "mały cel". I zawsze gdzieś niedaleko będzie ten jeszcze wyższy smile

Cash - domyślam się w kwestii towarzyszenia, tylko pewnie sam wiesz, że jakaś tam podświadomość jednak przebija świadomość smile Napisałam specjalnie co poczułam, bo wiem, że tu mogę się "skonsultować", pogadać, poradzić, kiedy tej terapetki ze mną nie będzie. Pewnie dlatego będzie mi łatwiej. Ale nie wierzę w takie komety, które by sprawiły, że 20 lat dorosłego życia i 20 lat, które wyrzuciłam z pamięci, przekuję po 5 spotkaniach w swoją siłę. Nawet więcej lat wyrzuciłam z pamięci - wiesz jaki problem miałam żeby doliczyć się, kiedy to ja właściwie wyszłam pierwszy raz za mąż i ile to trwało? Ogólnie mam tendencję do "zapominania". I wiem, że nie mogę tylko polegać na spotkaniach. Chciałam nie czytać przed, żeby ie mieszać sobie w głowie, nie stawiać diagnozy za kogoś. Ale bez szukania się nie da smile Stąd i tu jestem także smile

Co do samej pracy, to wiesz. Szczerze mówiąc mam baaardzo mądrego przełożonego. Praca ma być wykonana. Jeżeli musze odrobic wieczorem lub w weekend - to muszę. Jeżeli jest nawał, to trzeba też przysiąść. On nam ufa i ma nadzieje, że go nie zawiedziemy, bo to jaką mamy opinię, to nasz wspólna praca. I nie tylko mnie tak traktuje, a to tak na nas mobilizująco działa, na wszystkich. Poza tym ja mam pracę dość nietypową, częso związaną z koniecznością wyjazdów, szkoleń, wizyt i co tu dużo gadać - pomniejsze kwestie mogę załatwiać na maila i telefon. Bez rozmowy w 4 oczy niezbyt wiele wynegocjuję smile No - chyba, że znam drugą stronę jak "łysego konia" i wystarczy mobilizujący telefon wink

Pozdrowionka smile

Życie to nie sztuka kompromisu

11,058

Odp: Jest źle - mam 36 lat i rozwód

Witam we wtorek rozpisane towarzystwo. Tak sie nawzajem tu okietujecie i wiekiem i uroda, ze pare stron musialam przepuscic, bo w zyciu nie dotarlabym do ostatniego posta.

Jak tam u Was? Juz odsniezone, hi hi? A nie mowilam, ze zima i do was zajrzy w koncu?:)) Jeszcze Wam podesle sniegu ale za jakis czas, bo sie u nas aktualnie ocieplilo.

Jak nastroje?

Nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło  smile

Posty [ 11,021 do 11,058 z 17,441 ]

Strony Poprzednia 1 289 290 291 292 293 459 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Jest źle - mam 36 lat i rozwód