Czy Twoja miłość do dziecka aby na pewno jest bezwarunkowa? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Czy Twoja miłość do dziecka aby na pewno jest bezwarunkowa?

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 39 do 44 z 44 ]

39

Odp: Czy Twoja miłość do dziecka aby na pewno jest bezwarunkowa?
gojka102 napisał/a:

... gdyby moje dziecko zabiło kogoś umyślnie (z wyjątkiem obrony własnej) lub katowało, chyba przestałabym ją kochać.Zwyczajnie nie potrafiłabym kochać potwora...

Jestem facetem i dla mnie takie sprawy są proste. Kocham moje dziecko nadal ale staram się dociec dlaczego to zrobiło, nie usprawiedliwiam go. Staram się pomóc przed i w czasie odbywania kary.

Idź do->Rozmowa o samotności z happy endem
Idź do->Szukam koleżanki z wyobraźnią z okolic W-wy
Jeśli uważasz, że to co piszę to dla mnie prawdy absolutne, to znaczy, że absolutnie mnie nie rozumiesz.
Reklama
Zobacz podobne tematy :

40

Odp: Czy Twoja miłość do dziecka aby na pewno jest bezwarunkowa?
CatLady napisał/a:
Leśny_owoc napisał/a:

No właśnie dla dziecka bezwarunkowa miłość = zero karcenia. No cóż ja również dostawałam ochrzan za złe oceny, ale nie odbierałam tego jako brak miłości tongue.

Mi nie chodzi o karcenie lub ochrzan.  Mi chodzi o słowa typu "uczennica zasrana", o sprawdzanie dzienniczka zaraz po kłótni, jakby po to, by mieć dodatkowy argument, powód, pretekst. Ale to skrajny przypadek. Z takich regularnych sytuacji: wieczne niezadowolenie. 4 z matmy? A dlaczego nie 5? 5 z angielskiego albo plastyki? A dlaczego nie z matmy? co innego ochrzan, a co innego stała krytyka. W pewnym momencie przestałam mamie w ogóle mówić o ocenach, nawet o tych dobrych.

Można dziecko tak skarcić, że ono nie poczuje się jak głupek.

Zawsze też byłam inaczej traktowana niż mój brat. Brat to syn mamusi, ja córeczka taty.

No widzisz o tym nie wspomniałaś i w takim wypadku rzeczywiście rodzice dali plamę. Generalnie powinno się unikać przypisywania sobie "ulubionych" pociech. To tworzy rozłamy emocjonalne pomiędzy rodzeństwem w dzieciństwie.

CatLady napisał/a:
Leśny_owoc napisał/a:

Po prostu są zasady, a dorośli mają tyle na głowie. Właśnie mi się wydaje, że rodzic który kompletnie nie chce konfliktować pewnych spraw z dzieckiem jest tym rodzicem co chce mieć spokój. Wychodzi z założenia nie robię dziecku "przykrości" to nie będę musiał tego przeżywać. Tak rodzić, który czasami nakrzyczy na dziecko również to przeżywa wewnętrznie. Generalnie bardzo trudno jest wychowywać dziecko: każde ma swój charakter/usposobienie, z jednej strony życie jest ciężkie i nadmierne "popuszczanie" w wynikach jest złe (w przyszłości dziecko nie będzie potrafiło poradzić sobie z porażkami; przecież zawsze chodziło o to, aby coś w ogóle robiło, a nie jakie miało rezultaty), a z drugiej strony nadmierne wymogi potrafią w dziecku zabić ambicje, bo nie jest się geniuszem od urodzenia smile. Umiar.
Z drugiej strony również istnieją rodzice co dosłownie uważają dziecko za własność i od momentu urodzenia jest ubezwłasnowolnione. Albo musi spełniać chore standardy, albo niespełnione aspiracje rodziców - temu mówię stanowczo nie.

Mój tata potrafił poruszyć ze mną problemy bez podminowywania mojej pewności siebie i godności. Da się. Rodzicem, do którego szłam z problemami był zawsze mój tata.

Gorzki śmiech mnie ogarnia jak słyszę o tej świętej bezwarunkowej miłości macierzyńskiej.

Może dlatego, bo jej rzeczywiście nie doświadczyłaś ze strony rodziców. Bądź po prostu nie możesz się w tym sprawdzić. Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Ja tam bezwarunkowo kocham swoje dzieci - akceptuję ich wady i próbuję pomóc je przezwyciężyć/zaakceptować, a zalety rozwijać.  Komunikacja to podstawa oraz obserwacja jakiego typu osobowość/charakter posiada nasza pociecha. No, ale rodzice jak każdy inny homosapiens jest tylko człowiekiem nie ma ideałów wink.

41

Odp: Czy Twoja miłość do dziecka aby na pewno jest bezwarunkowa?

ja mam problem taki, że odkąd urodził sie mój syn, to jakoś mąż mnie przestał pociągać. sad

Reklama

42

Odp: Czy Twoja miłość do dziecka aby na pewno jest bezwarunkowa?

Moje musi mieć piątki i szóstki, inaczej go nie kocham tongue Pewnie że tak.

43

Odp: Czy Twoja miłość do dziecka aby na pewno jest bezwarunkowa?

Jesteśmy tylko ludźmi i ani my ani nasze uczucia nie zawsze są doskonałe.

Reklama

44 Ostatnio edytowany przez Excop (2017-12-06 22:59:30)

Odp: Czy Twoja miłość do dziecka aby na pewno jest bezwarunkowa?
Olinka napisał/a:

Mówi się, że dziecko kocha się bezwarunkowo, dokładnie takie, jakim ono jest, ale czy aby na pewno i czy wszyscy z nas? Czy mimo wszystko wielu rodziców nie ma w stosunku do swojego dziecka, często już w dniu przyjścia na świat, pewnych, określonych oczekiwań, czy w imię miłości nie jest mu wysoko zawieszana poprzeczka, której nie przeskoczenie wywołuje pewnego rodzaju zawód lub wręcz rozczarowanie? Dlatego może warto w tym miejscu zadać sobie pytanie czy pozwalamy dziecku do końca być sobą, szanujemy jego indywidualność, decyzje i wybory, akceptujemy przyjaciół i zainteresowania? Czy przypadkiem nie oczekujemy, że będzie takie, jak nasze o nim wyobrażenie?

Odwołuję się do inauguracji, więc ją cytuję.
Myślę, że w tych pytaniach, Olinko, zawarłaś też większość odpowiedzi. smile
W najbliższą sobotę będę uczestnikiem zawarcia drugiego małżeństwa przez moją córkę.
Gdy miała oboje rodziców, wszystko wydawało się proste.
Potem, posypało się. I z moich oczekiwań wobec niej nic nie zostało. Bo czego oczekiwać, gdy nie wiadomo, co zrobić, by cokolwiek z dzieciństwa pozytywnie kojarzone było ze mną później przez nią, gdy dorośnie?
  Matki zabrakło, a ojciec gościem przez lata w chałupie był?
Tyle, że uczuć ojcowskich nic nie jest zdolne zabić lub osłabić. Również seria kłopotów z tytułu tego, czy innego zdarzenia, gdy na włosku moje prawo do  wychowywania tych dwojga było w którymś momencie.
Biorę winę na siebie. I tyle. Mogłem poprosić o pomoc, ale "czasu nie miałem,", gdy najbardziej była potrzebna i były możliwości wtedy, by ją zorganizować.
Ale, jak by to wyglądało? Taki twardziel, z głową nie od parady!?
Choć syn udaje, że ma nieco inne zdanie, prawdą jest, że rozpieściłem córkę niemożebnie, a jego pozostawiłem samemu sobie na jakiś czas.
Obie babcie i ostatni z dziadków dołożyli swego czasu swoje.

Wobec syna poczucie winy pozostało do tej pory, bo choć dużo starszy, to wciąż był dzieckiem, potrzebującym ciepła i uwagi.

Nic to jednak nie zmieni. Oboje, to moje dzieci.
Jedno starsze, drugie młodsze. I taka tylko w nich różnica.
Zresztą, mają jeszcze czas, by po swojemu ułożyć sobie życie na kolejne dziesiątki lat. Tylko ten bagaż z dzieciństwa...
W sumie nie wiem, po co tak się odkryłem.
Kiedyś już wspomniałem o moim życiu, które na jakiś czas, w okolicach wieku chrystusowego  "skończyło się" dla mnie na kilka lat. I o te kilka lat mi chodzi właśnie, w związku z tematem wątku, Olinko.
Natomiast to, że ktoś może mnie rozpoznać przez to i wcześniejsze wpisy, w głębokim poważaniu mam od dłuższego już czasu.
Dobranoc...

facet po przejściach

Posty [ 39 do 44 z 44 ]

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Czy Twoja miłość do dziecka aby na pewno jest bezwarunkowa?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin
© www.netkobiety.pl 2007-2016