Czy Twoja miłość do dziecka aby na pewno jest bezwarunkowa? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Czy Twoja miłość do dziecka aby na pewno jest bezwarunkowa?

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 38 z 44 ]

1

Temat: Czy Twoja miłość do dziecka aby na pewno jest bezwarunkowa?

Mówi się, że dziecko kocha się bezwarunkowo, dokładnie takie, jakim ono jest, ale czy aby na pewno i czy wszyscy z nas? Czy mimo wszystko wielu rodziców nie ma w stosunku do swojego dziecka, często już w dniu przyjścia na świat, pewnych, określonych oczekiwań, czy w imię miłości nie jest mu wysoko zawieszana poprzeczka, której nie przeskoczenie wywołuje pewnego rodzaju zawód lub wręcz rozczarowanie? Dlatego może warto w tym miejscu zadać sobie pytanie czy pozwalamy dziecku do końca być sobą, szanujemy jego indywidualność, decyzje i wybory, akceptujemy przyjaciół i zainteresowania? Czy przypadkiem nie oczekujemy, że będzie takie, jak nasze o nim wyobrażenie?

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj, a będzie Ci z nami łatwiej smile 

Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz.
Reklama
Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Czy Twoja miłość do dziecka aby na pewno jest bezwarunkowa?

zastanawiam się co skłoniło Cie do napisania tego smile

Pewien indiański chłopiec zapytał kiedyś dziadka:   Co sądzisz o sytuacji na świecie?
Dziadek odpowiedział:   Czuję się tak, jakby w moim sercu toczyły walkę dwa wilki. Jeden jest pełen złości i nienawiści. Drugiego przepełnia miłość, przebaczenie i pokój.
-Który zwycięży? - chciał wiedzieć chłopiec -    Ten, którego karmię - odrzekł na to dziadek.

3

Odp: Czy Twoja miłość do dziecka aby na pewno jest bezwarunkowa?

Shanty, nie zaskoczyłaś mnie tym pytaniem. Pisząc ten temat od razu przemknęła mi myśl czy przypadkiem po raz kolejny ktoś nie posądzi mnie, że piszę sama o sobie. Nie, nie pisałam, ale też nie chciałam od razu wypowiadać się w tej kwestii, żeby niczego nie sugerować, a poznać obiektywne zdanie innych osób. Jeśli to stąd zrodziło się Twoje zastanowienie, to od razu zapewniam, że swoje dziecko kocham bezwarunkowo, ale obserwuję znajomych czy nawet bliższe mi osoby, które w imię dziwnie pojętej miłości, niemal na siłę i od samego początku, kierują życiem swojego dziecka, stawiają mu ogromne wymagania, zupełnie nie zwracając uwagi na to, czego ono chce ani tym bardziej czy mu to odpowiada. Własne ambicje zaspokajają jego osobą i jego życiem, więc posyłają dzieci na liczne kółka, kursy, różnego typu dodatkowe zajęcia, których dziecko szczerze nie znosi i z powodu których jest przemęczone, bo na odpoczynek właściwie nie pozostaje mu już wolnego czasu. W moim pojęciu robią mu tym krzywdę, bo dziecko powinno mieć dzieciństwo, a nie wyłącznie stawiane wymagania. Oczywiście żadna skrajność nie jest dobra, ale czy przypadkiem taka miłość nie jest warunkowa?

Mój syn jest indywidualistą, oboje z mężem bardzo ten indywidualizm szanujemy. Jego pasją jest sport, a tak naprawdę wszelkie jego ekstremalne odmiany, oczywiście boję się o niego, ale nie miałabym sumienia unieszczęśliwiać, zakazując robienia czegoś, co naprawdę kocha. Nie wywieram presji na oceny, on wie, że powinien mieć najlepsze, na jakie go stać i robi to wyłącznie dla siebie, rozumiem też, że nie znosi biologii, więc nie oczekuję, że z tego przedmiotu będzie miał ocenę celującą czy nawet bardzo dobrą, za to nie toleruję lenistwa. Ma też sporo kontrolowanej swobody, spotyka się z kolegami, których sam wybiera, wolny czas spędza dokładnie tak, jak lubi. Wiem też (i wiem to na pewno), że nie wyrzeknę się go kiedy okaże się, że jest gejem, zbłądzi w życiu czy zostanie przedwczesnym tatusiem. Wiem po prostu, że w każdej sytuacji, zwłaszcza tej trudnej, podam mu pomocną rękę. Nie oczekuję, że w przyszłości będzie lekarzem czy prawnikiem (podałam dla przykładu, bo wielu rodziców ma parcie na te zawody), on ma być po prostu szczęśliwy, bez względu na to jaką wybierze drogę.

Moje dziecko jest wrażliwe, towarzyskie, ale i pewne siebie, przy czym taką pewnością niezbędną do życia - pozbawioną wyniosłości i egoizmu. Przede wszystkim wciąż się śmieje i wszyscy wokół to zauważają, co - uważam - jest naszym sporym sukcesem wink.

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj, a będzie Ci z nami łatwiej smile 

Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz.
Reklama

4

Odp: Czy Twoja miłość do dziecka aby na pewno jest bezwarunkowa?

Olinka
poruszyłaś ważny temat..masz rację pisząc,że wiele rodziców spełnia "swoje ambicje" kosztem swoich dzieci,często w ten sposób zabierając dzieciństwo swoim pociechom.
miłośc bezwarunkowa jest miłością bezwarunkową..ja bardzo mocno kocham moje dziecko i myślę,że nie będę go ograniczać w jego pasjach itd...
a czy mam wobec niego swój jakiś plan,oczekiwania?- to chyba takie jak każda mama.
chciała bym aby wyrósł na dobrego człowieka i na takiego chcę go wychować:)
pozdrawiam

Bywają w życiu chwile, których ból daje się zmierzyć dopiero po jego przeżyciu, i wówczas dziwi nas, iż zdołaliśmy go znieść.

5

Odp: Czy Twoja miłość do dziecka aby na pewno jest bezwarunkowa?

Jak pisal znany psycholog From milośc matki jest bezinteresowna .. ona kocha za to że dziecko po prostu jest .. mowię o matce normalnej nie skrzywionej psychicznie , normalnej rodzinie ..
Gorzej gdy matka ma meża i ojca jej dziecka który niestety często kocha  za coś..
a już kompletną klapą jest gdy matka łamie swój pierwotny instynkt i wraz z mężem pcha dziecko do przodu mimo jego braku predyspozycji ,  talentów..
dziś w świecie , chaosie który nas otacza , łatwo popaśc w skrajnośc..
wszyscy chcemy mieć dziecko ładne , zdolne , z medalami , osiągnieciami..
ale czy kiedyś zastanowiliśmy sie skąd u aszego dziecka  deficyty????
odpowiedz moze brutalna ale jest .. to my je spłodziliśmy i cegiełka po cegiełce my je tworzyliśmy .. widocznie w nas samych równiez tkwi przyczyna..
ja równiez jestem mamą moja córka ma dziś 12 lat a 2 lata temu dowiedziałam się że  nie zdobędzie podium na olimpiadach , że jej wyniki w nauce to najczesciej cieżko zapracowana 3.. jest dyslektyczką z zaburzoną lateryzacją
w pierwszej chwili szok .. jak to moja córka???? przeciez jest śliczna więc pewnie też i mądra.. powoli się  z tym oswajaliśmy.. pogodziłam się że nie cierpi ksiazek , że wolniej się uczy i td.. dzisiaj wiem że na siłę niczego nie zwojujemy.. że kolejne korepetycje nie dadzą efektów gdy nie będzie w tym serca..
nasza córka ma nas , poświecam jej masę swojego czasu i to nie tylko na nauke.. uwazam że dziś  3 litery przed nazwiskiem to nie szczyt marzeń.. szczytem jets przeżyc życie tak aby jako rodzic odwrócić się i powiedzieć do siebie że jest tak jak sobie  wymarzyłam , ze moje dziecko wie że ma mnie , swoję rodzinę , że jest moja przyjaciółką a ja jej .. marzy o tym aby być fryzjerką i niech będzie , ja jesli będę mogła pomogę jej , a zrobie to wszystko z jednych pobudek..bo  kocham ja za wszystko , od pierwszych chwil , kocham ja że po prostu jest i nic tego nie zmieni smile:)

Reklama

6

Odp: Czy Twoja miłość do dziecka aby na pewno jest bezwarunkowa?

Ona, napisałaś bardzo piękny post, dziękuję. Widzę też, że podzielasz moje zdanie - nieważne jak dziecko do tego dojdzie i jaką drogę wybierze, ważne, żeby było szczęśliwe.

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj, a będzie Ci z nami łatwiej smile 

Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz.

7

Odp: Czy Twoja miłość do dziecka aby na pewno jest bezwarunkowa?

Rodzice kochają dzieci bezwarunkowo, ale trzeba też dzieci przygotować do życia w świecie, który nie będzie miał dla nich bezwarunkowej milości i akceptacji. Nikt nie daje mieszkań i chleba z masłem tylko za to , że czlowiek JEST. Trzeba dziecko tego nauczyć. I wyposażyc dziecko w umiejętności, które pomogą mu żyć, walczyc o swoje szczęscie, ale też z godnością przyjmować porazki. Źle, gdy rodzice stawiaja swoim dzieciom zbyt wysokie poprzeczki, ale źle też, gdy są one zbyt nisko, bo rozleniwiają i powodują, że dziecko może nie wykorzystać swoich talentów i możliwości. Znam bardzo już dorosłe dziecko, którego dzieciństwo było najeżone wyzwaniami. Muzyka, języki, rysunek, taniec, sport, wszystkie możliwe olimpiady, z których przywoziło trofea, wszędzie było świetne. Studia na prestiżowej uczelni, zagraniczne staże itp, itd. teraz to 37-letnia kobieta, świetna w pracy, ale nieszczęśliwa w życiu osobistym. Nikt jej nie nauczył jak cieszyc się życiem, jak nawiązywać relacje z ludźmi. Jest samotna, zgorzkniała i pustkę w swoim sercu zapełnia nauką kolejnego języka. Znam też bardzo zdolne dziecko, od którego rodzice niczego nie wymagali, oczekując, że w swoim czasie chłopak sam dokona właściwych wyborów. Wybrał źle. Przerwał szkołę, nie ma zawodu, popadł w konflikty z prawem, ma kumpli, którzy ciągną w dół. Rodzice załamują ręce, ale to oni przyczynili się do tego, nie stawiając synowi żadnych wymagań i zostawiając go samemu sobie.
Sztuką jest realna ocena możliwości dziecka i stymulowanie go do ich pełnego wykorzystania, nie pozbawiając go jednocześnie prawa do szczęśliwego dzieciństwa i radości życia. To niewazne kim dziecko zostanie, lekarzem, adwokatem, fryzjerką czy kierowcą. Ważne, żeby miało poczucie, że wykorzystało swoje talenty i możliwości i było szczęśliwe samo ze sobą.

8

Odp: Czy Twoja miłość do dziecka aby na pewno jest bezwarunkowa?
marena7 napisał/a:

Rodzice kochają dzieci bezwarunkowo, ale trzeba też dzieci przygotować do życia w świecie, który nie będzie miał dla nich bezwarunkowej milości i akceptacji. (...) Źle, gdy rodzice stawiaja swoim dzieciom zbyt wysokie poprzeczki, ale źle też, gdy są one zbyt nisko, bo rozleniwiają i powodują, że dziecko może nie wykorzystać swoich talentów i możliwości. (...) Sztuką jest realna ocena możliwości dziecka i stymulowanie go do ich pełnego wykorzystania, nie pozbawiając go jednocześnie prawa do szczęśliwego dzieciństwa i radości życia. To niewazne kim dziecko zostanie, lekarzem, adwokatem, fryzjerką czy kierowcą. Ważne, żeby miało poczucie, że wykorzystało swoje talenty i możliwości i było szczęśliwe samo ze sobą.

Lepiej bym nie ujęła moich myśli. Czy da się tak zupełnie, w 100% szanować wybory dziecka? Czy to jest dobre?

9

Odp: Czy Twoja miłość do dziecka aby na pewno jest bezwarunkowa?

Nie zawsze da się szanować. Znam przypadek, gdzie  dorosła córka, mając problemy finansowe, w które z własnej głupoty wpadła, mieszka teraz z rodzicami, którzy od paru lat pomagają jej wyjść z dołka, a ona dalej się "bawi", nic nie robiąc, aby nie siedzieć bez końca starym na głowie i być na ich utrzymaniu. A starzy, mający zbyt miękkie serce , jeszcze trzymają darmozjada i się nad nim litują. Dobrze że córcia nie przyniosła im jeszcze w prezencie dziecka, bo pewnie staruszkowie tym bardziej by zmiękli i błędne koło trwało by dalej.  Akceptować wybory swoich pociech trzeba, bo to ich życie i mają prawo ułożyć je sobie po swojemu. Ale co robić, jak pomimo wysiłków, pociecha skręca na złą drogę? I żadne prośby i pomoc nie pomagają?

Życie nie jest lepsze ani gorsze od naszych marzeń, jest tylko zupełnie inne

10

Odp: Czy Twoja miłość do dziecka aby na pewno jest bezwarunkowa?

Moim zdaniem należy dyskretnie nad dzieckiem czuwać i kontrolować jego poczynania, pokazywać mu świat, uczyć wartości i zasad, ale nigdy nie powinniśmy narzucać mu własnego zdania, a w miarę możliwości dać prawo do decydowania o sobie. Oczywiście prawo to powinno być uznaleźnione od wieku dziecka i jego dojrzałości, bo trzylatek może najwyżej wybrać jakiego koloru ubranko na siebie założy, ale już na przykład nastolatek, stojący przed wyborem zawodu, a tym samym swojej przyszłej drogi, powinien móc podjąć ostateczną decyzję - to w końcu on będzie ponosić wszystkie jej konsekwencje. My natomiast powinniśmy mu w tym pomóc, a potem, w razie potrzeby, także go wspierać.

Dziecko należy tak wychować, aby być dla niego autorytetem, cierpliwie z nim rozmawiać i tłumaczyć, nigdy nie używać argumentów typu "nie, bo nie" lub "bo ja tak chcę", wtedy będzie mieć ono poczucie, że nasze rady podyktowane są wyłącznie dobrem i troską, nie stawianiem na swoim ani tym bardziej zaspokajaniem własnych ambicji. W ten sposób nie wywołamy w nim klasycznej zasady przekory, potrzeby udowodnienia, że postawi na swoim i przypuszczalnie ono samo będzie liczyć się z naszym zdaniem.

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj, a będzie Ci z nami łatwiej smile 

Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz.

11

Odp: Czy Twoja miłość do dziecka aby na pewno jest bezwarunkowa?

Wybory dziecka powinno się szanować, ale nie wszystkie akceptować. Bo nie oszukujmy się- w pewnych kwestiach jednak rodzic z 40 letnim życiowym doświadczeniem będzie jednak mądrzejszy od szalonego, pełnego dobrych myśli i optymizmu 16-latka.
I jeśli widzimy, że dziecko idzie w złym kierunku, to naszym obowiązkiem jako rodzica jest uprzedzić o tym dziecko. Wiadomo, że nie zawsze posłucha, nie zawsze odniesie się do rady- ale uprzedzić trzeba.
I przede wszystkim trzeba być obiektywnym rodzicem. Fajnie, że córeczka Basi jeździ konno, ale czy nasza córka również ma zdolności w tym kierunku? Super, że synek Joli pięknie rysuje- ale czy nasz też ma taki talent?
Dla mnie bezwarunkowa miłość zawiera się w pięknym zdaniu z pewnego filmu- "Mogę Cię bardziej nienawidzić, ale nie będę Cię mniej kochać". Oczywiście w stosunku do dziecka aż tak drastycznie raczej nie jest wink Podsumowując dla mnie miłość bezgraniczna to taka, gdzie kochamy dziecko niezależnie od jego decyzji czy charakteru- ale niekoniecznie musimy wszystkie jego decyzje i cechy akceptować.

12

Odp: Czy Twoja miłość do dziecka aby na pewno jest bezwarunkowa?

Dziewczyny, teraz są zupełnie inne czasy. Dawniej mimo ze dziecko miało talent rodziców nie było stac na posłanie je na kurs tanca, nie mieli samochodu zeby dowozic dziecko na pływalnie, lodowisko... Fajnie ze dbacie o swoje dzieci, ze są zdolne na tyle ze nie musicie ingerowac w ich nauke, jesli ma pasje to tez dobrze bo wiecie ze nie bedzie stal po klatkach, pil piwa..
Szkoda ze rodzice jesli mają poświecić wiecej czasu swojemu dziecku, to sie wypalają. Musza zrezygnowac z wielu rzeczy na rzecz wlasnego dziecka, po to zeby sie kształciło, rozwijało umiejetnosci. Nie pisze tu o wszystkich tylko o przypadkach. Dlatego podziwiam rodzicow jesli spokojnie wychowywuja swoje dzieci, tłumaczą. Moja siostra tak uczy swoją córkę, malenka ma 1.5 roku, a ona wstaje rano, budzi mame, ciągnie do łazienki idą sie myć i działają tak caly dzien, razem. Uczy ją jesc, tłumaczy ze Bozia dała rączy po to zeby nimi jesc wiec ona zabiera łyzkę i je smile Super to jest.

Poczulam ze mam instynkt macierzynski, musze czekac ponad rok az do slubu:(

Bo choćby człowiek był nie wiadomo jak dzielny, czasami czuje sie bardzo samotny....

13

Odp: Czy Twoja miłość do dziecka aby na pewno jest bezwarunkowa?

Od założenia przeze mnie tego wątku minęło sześć lat. Moje dziecko jest już zupełnie innym człowiekiem, stoją przed nim coraz poważniejsze, życiowe wybory, ale mój stosunek do tematu nadal nie uległ zmianie. Nie naciskam, nie usiłuję realizować własnych wizji, narzucając określone zdanie, za to rozmawiam jak z partnerem, naświetlając jedynie swój punkt widzenia. Wciąż czuję, że pomimo iż tematy stają się coraz bardziej dorosłe, to syn dokonując samodzielnych wyborów to zdanie nadal bierze pod uwagę. Cieszę się, że mogę dzielić się z nim swoim życiowym doświadczeniem, a on z niego korzysta.

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj, a będzie Ci z nami łatwiej smile 

Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz.

14

Odp: Czy Twoja miłość do dziecka aby na pewno jest bezwarunkowa?

Hmmm... A ja muszę powiedzieć, że moje dziecko jest dla mnie totalną zagadką. To adoptowany przeze mnie syn żony. Bardzo często zastanawiam się co jemu siedzi w głowie i muszę otwarcie powiedzieć, że nie wiem. Ma 16 lat i jak go obserwuję to z coraz większym niepokojem myślę co z niego wyrośnie. Jest bardzo zdolny, inteligentny, elokwentny, ale te cechy są u niego wprost proporcjonalne do jego lenistwa, beztroski, nieodpowiedzialności. Masakra. Z żoną tak gorzko żartujemy, że powinien zrobić błyskotliwą karierę w polityce, bo idealnie by tam pasował. Nawet jak do nas mówi to potrafi zawsze obracać "kota ogonem". Wypisz, wymaluj jak nasza klasa rządząca. A może to jest jakiś znak czasów ? Może teraz po prostu dzieci takie są ? Nie wiem. Nie mam porównania. My byliśmy naprawdę inni. Przecież za dwa lata on będzie już teoretycznie dorosły. Jakoś trudno mi uwierzyć, że przez ten czas dokona jakiegoś skoku "mentalnego" w dorosłość. Chyba kiepski ze mnie ojciec.

15

Odp: Czy Twoja miłość do dziecka aby na pewno jest bezwarunkowa?

Od razu napiszę: nie jestem matką kochającą bezwarunkowo.
Pewne warunki moja córka spełnić musi.
I raczej nie chodzi tu by była genialna we wszelkich możliwych dziedzinach sztuki,sportu i życia.
Od jakiegoś czasu ma trudny okres dojrzewania i czasem z jej ust padają dość przykre słowa.Wtedy mówi,że jest szczera.
Kiedy czasem słyszę od niej takie "szczere",cholernie nieprzyjemne stwierdzenia dotyczące tego na co nie mam wpływu (np. wygląd,wiek czy stan mojego zdrowia)
to mam wrażenie,że kocham ją znacznije mniej niż kiedyś.
Wczoraj natomiast spędziłyśmy fajny dzień,miałam dużo czasu dla niej,dużo gadałyśmy i było ok....

''Wiem, że dla ciebie to forum, to terapia na nieudane życie emocjonalne, więc pisz sobie i fantazjuj o mnie lub o sobie" smile
autor-iryd

16

Odp: Czy Twoja miłość do dziecka aby na pewno jest bezwarunkowa?
wilczysko napisał/a:

Jest bardzo zdolny, inteligentny, elokwentny, ale te cechy są u niego wprost proporcjonalne do jego lenistwa, beztroski, nieodpowiedzialności. Masakra. Z żoną tak gorzko żartujemy, że powinien zrobić błyskotliwą karierę w polityce, bo idealnie by tam pasował. Nawet jak do nas mówi to potrafi zawsze obracać "kota ogonem". Wypisz, wymaluj jak nasza klasa rządząca. A może to jest jakiś znak czasów ? Może teraz po prostu dzieci takie są ? Nie wiem. Nie mam porównania. My byliśmy naprawdę inni. Przecież za dwa lata on będzie już teoretycznie dorosły. Jakoś trudno mi uwierzyć, że przez ten czas dokona jakiegoś skoku "mentalnego" w dorosłość. Chyba kiepski ze mnie ojciec.

Wypisz, wymaluj mój syn - ma swoje pasje i te zdają się być stawiane na pierwszym miejscu, ale szkołę traktuje po najmniejszej linii oporu. Jest bardzo zdolny i na tym 'objeżdża', bo wybierając trudny kierunek przy minimum wkładanego w naukę wysiłku, świadectwo (w tym roku kończył technikum) ma naprawdę fajne, a egzaminy techniczne i maturę zdał nie tylko bez problemu, ale i bez większego stresu z satysfakcjonującym nawet mnie wynikiem. Gdyby tylko mu się chciało, to mógłby osiągać sukcesy, bo jego szkoła daje naprawdę ogromne możliwości. Z drugiej strony ma dwie wielkie pasje, które od lat konsekwentnie realizuje, więc nie oczekuję, że będzie świetny we wszystkim. Z kolei odpowiedzialności uczę go bardzo konsekwentnie, bo choć radzi sobie dokładnie ze wszystkim, to tam, gdzie może, chętnie zrzuca ją na innych. Wystarczy jednak przestać za niego myśleć, pamiętać, przypominać, to nie ma z tym problemu - spina się, mobilizuje i wszystko jest, jak należy.

Myślę więc, że wszystko jest jeszcze do zrobienia i opanowania, a dwa lata w tym wieku, to naprawdę przepaść, choć gdybym miała porównywać, to mentalnie u mojego syna nie zmieniło się tak dużo, jak na przykład pomiędzy gimnazjum a szkołą średnią. Na pewno jednak jest to sprawą indywidualną. Trzymam kciuki za przyszłość wink.

gojka102 napisał/a:

Od jakiegoś czasu ma trudny okres dojrzewania i czasem z jej ust padają dość przykre słowa.Wtedy mówi,że jest szczera.
Kiedy czasem słyszę od niej takie "szczere",cholernie nieprzyjemne stwierdzenia dotyczące tego na co nie mam wpływu (np. wygląd,wiek czy stan mojego zdrowia)

Taka szczerość bez wyczucia, to dla mnie żadna szczerość, a tylko ukrywanie prawdziwych intencji. Mam koleżankę, która w imię szczerości potrafi tak dowalić, że nawet swoich przyjaciół rozkłada tym na łopatki i niestety nie są to miłe odczucia.
Wiesz, że moje koleżanki, matki córek, też narzekają na przykre komentarze tego typu? Być może jest to spowodowane skupieniem się w tym wieku na wyglądzie, na którym nastolatki bywają wręcz zafiksowane, nawet jeśli po nich tego nie widać. Czasem myślę sobie, że chłopcy mimo wszystko bywają mniej brutalni. Ja w każdym razie tego nie doświadczam, a zapewniam, że byłoby się do czego przyczepić wink.

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj, a będzie Ci z nami łatwiej smile 

Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz.

17

Odp: Czy Twoja miłość do dziecka aby na pewno jest bezwarunkowa?
Olinka napisał/a:

Wypisz, wymaluj mój syn - ma swoje pasje i te zdają się być stawiane na pierwszym miejscu, ale szkołę traktuje po najmniejszej linii oporu. Jest bardzo zdolny i na tym objeżdża, bo wybierając trudny kierunek przy minimum wkładanego w naukę wysiłku, świadectwo (w tym roku kończył technikum) ma naprawdę fajne, a egzaminy techniczne i maturę zdał nie tylko bez problemu, ale i bez większego stresu z satysfakcjonującym nawet mnie wynikiem. Gdyby tylko mu się chciało, to mógłby osiągać sukcesy, bo jego szkoła daje naprawdę ogromne możliwości. Z drugiej strony ma dwie wielkie pasje, które od lat konsekwentnie realizuje, więc nie oczekuję, że będzie świetny we wszystkim. Z kolei odpowiedzialności uczę go brdzo konsekwentnie, bo choć radzi sobie dokładnie ze wszystkim, to tam, gdzie może, chętnie zrzuca ją na innych. Wystarczy jednak przestać za niego myśleć, pamiętać, przypominać, to nie ma z tym problemu - spina się, mobilizuje i wszystko jest, jak należy.

Myślę więc, że wszystko jest jeszcze do zrobienia i opanowania, a dwa lata w tym wieku, to naprawdę przepaść, choć gdybym miała porównywać, to mentalnie u mojego syna nie zmieniło się tak dużo, jak na przykład pomiędzy gimnazjum a szkołą średnią. Na pewno jednak jest to sprawą indywidualną. Trzymam kciuki za przyszłość wink.

No niestety żona nie może się oduczyć myślenia za niego. A on za to zwalnia się całkowicie z myślenia o własnych sprawach. Fajnie jak dziecko ma jakieś pasje. Ostatnio byłem z synem na dniach otwartych w jednym liceum i tak natrafiliśmy na jedną uczennicę, która w sali od biologii prezentowała różne narządy, bazując na prawdziwych narządach świni smile Sposób w jaki o tym wszystkim opowiadała powodował, że naprawdę chciało jej się słuchać. Widać było, że to świetny materiał na przyszłego lekarza. Zresztą przyznała, że marzy o medycynie, a konkretnie o chirurgii smile No a synuś smile ? No gry komputerowe to moim zdaniem pod pasję nie bardzo podchodzą big_smile

18

Odp: Czy Twoja miłość do dziecka aby na pewno jest bezwarunkowa?

Ideałem jest, kiedy to praca jest pasją, a tak może być w przypadku wspomnianej dziewczyny.
Szkoła mojego syna co roku organizuje Międzynarodowy Turniej Robotów, impreza z roku na rok się rozrasta, przyciągając obserwatorów i uczestników z coraz odleglejszych zakątków Europy, a nie wiem czy nie świata. U tych chłopaków też widać ten błysk w oku, kiedy prezentują swoje dokonania. Jeszcze większy błysk pojawia się, gdy wygrywają w swoich kategoriach. Co zaskakujące, w pracowni wszystko zaczyna się od technicznie zaawansowanych klocków Lego.

Twoja żona prawdopodobnie kocha syna bezwarunkowo, choć czasem taką miłością można też dziecko skrzywdzić, jeśli nie stawia mu się odpowiednio wysokich wymagań, a te, moim zdaniem, są konieczne. Dla małolata to jest, rzecz jasna, jak najbardziej wygodne, ale tylko do pewnego momentu, bo potem to zderzenie z dorosłością bywa brutalne, kiedy już samemu trzeba o siebie zadbać.

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj, a będzie Ci z nami łatwiej smile 

Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz.

19

Odp: Czy Twoja miłość do dziecka aby na pewno jest bezwarunkowa?
Olinka napisał/a:

Ideałem jest, kiedy to praca jest pasją, a tak może być w przypadku wspomnianej dziewczyny.
Szkoła mojego syna co roku organizuje Międzynarodowy Turniej Robotów, impreza z roku na rok się rozrasta, przyciągając obserwatorów i uczestników z coraz odleglejszych zakątków Europy, a nie wiem czy nie świata. U tych chłopaków też widać ten błysk w oku, kiedy prezentują swoje dokonania. Jeszcze większy błysk pojawia się, gdy wygrywają w swoich kategoriach. Co zaskakujące, w pracowni wszystko zaczyna się od technicznie zaawansowanych klocków Lego.

Twoja żona prawdopodobnie kocha syna bezwarunkowo, choć czasem taką miłością można też dziecko skrzywdzić, jeśli nie stawia mu się odpowiednio wysokich wymagań, a te, moim zdaniem, są konieczne. Dla małolata to jest, rzecz jasna, jak najbardziej wygodne, ale tylko do pewnego momentu, bo potem to zderzenie z dorosłością bywa brutalne, kiedy już samemu trzeba o siebie zadbać.

Hmmm z tą miłością żony do syna to też jest dziwnie. Można by raczej powiedzieć, że ona go kocha, ale nie lubi. Przynajmniej tak jest najczęściej. Ona by chciała chyba, żeby on był dokładnie taki jaki ona chce i żeby myślał dokładnie tak jak ona.

20

Odp: Czy Twoja miłość do dziecka aby na pewno jest bezwarunkowa?
gojka102 napisał/a:

Od razu napiszę: nie jestem matką kochającą bezwarunkowo.
Pewne warunki moja córka spełnić musi.
I raczej nie chodzi tu by była genialna we wszelkich możliwych dziedzinach sztuki,sportu i życia.
Od jakiegoś czasu ma trudny okres dojrzewania i czasem z jej ust padają dość przykre słowa.Wtedy mówi,że jest szczera.
Kiedy czasem słyszę od niej takie "szczere",cholernie nieprzyjemne stwierdzenia dotyczące tego na co nie mam wpływu (np. wygląd,wiek czy stan mojego zdrowia)
to mam wrażenie,że kocham ją znacznije mniej niż kiedyś.
Wczoraj natomiast spędziłyśmy fajny dzień,miałam dużo czasu dla niej,dużo gadałyśmy i było ok....

No właśnie... to może być tylko wrażenie. Pewna moja znajoma mi opowiadała, ze w którymś momencie myślała, że nienawidzi swoje dziecko i to był moment gdy poszła do psychologa. Reasumując; jej dziecko ma ADHD, bierze leki, chodzi na terapię, a  ona sama się sobie dziwi jak mogła pomyśleć, ze nienawidzi swoje dziecko. Przecież je kocha najbardziej na świecie.
Nie ulegaj złudzeniom... kochasz ją tak samo, po prostu jesteś bezradna i w tym uczuciu królują emocje, a one są złym doradcą.
Jeśli kochasz warunkowo to wygląda, że kochasz dziś bo spełniła Twoje oczekiwania, ale już jutro nie będziesz kochać, bo ich nie spełni. Nie da się dziś kochać-jutro nie. Miłość to miłosć, albo się kocha albo nie. Tak ja to odczuwam.

Samsungowa napisał/a:

Podsumowując dla mnie miłość bezgraniczna to taka, gdzie kochamy dziecko niezależnie od jego decyzji czy charakteru- ale niekoniecznie musimy wszystkie jego decyzje i cechy akceptować.

Otóż to. Mój brat jest alkoholikiem, a mama mimo nie akceptacji tej drogi życiowej, nadal go kocha. Kochałaby go pewnie jako bezdomnego czy kryminalistę. Cierpiałaby, płakała... ale nadal kochała.

Ja czuję podobnie. Skłaniam się do słów bodajże Olinki. Nieważne kim córka będzie, jaki zdobędzie zawód, byle była szczęśliwa. Nie musi spełniać moich oczekiwań, bo to jej życie. Zawsze będę stać z boku gotowa pomóc. Każdą jej decyzję uszanuję ale nie znaczy, że będę akceptować. Jest dopiero 15-latką a już kilka jej decyzji nie zaakceptowałam, ale wspierałam mówiąc, że w każdej chwili może do mnie przyjść i  gdyby jej się nie udało-pomogłabym. Należy uczyć się na własnych błędach, tak się uczy życia... robiąc błędy i wyciągając z nich wnioski. Czy nie na tym polega wychowanie, by pozwolić się czasem potknąć, ale być obok i pomoc wstać?
Tak, kocham swoje dziecko bezwarunkowo.

Jeśli się smucisz, to żyjesz przeszłością.
Jeśli się boisz, to żyjesz przyszłością.
Jeśli jesteś spokojny, żyjesz teraźniejszością. Lao Tzu

21

Odp: Czy Twoja miłość do dziecka aby na pewno jest bezwarunkowa?

Moim zdaniem to jest cukierkowe i nieprawdziwe, że wszyscy rodzice kochają swoje dzieci bezwarunkowo. I nie chodzi mi tutaj o jakieś skrajne przypadki czy rodziny patologiczne. Dla mnie bezwarunkowa miłość to przede wszystkim kwestia dojrzałości, trzeba się jej uczyć. Do tej pory sądziłam, że to jest prostsze, bo łatwo było mi kochać bezwarunkowo wszystkich tych, których kocham. Natomiast przewartościowałam sobie to w momencie głębokiego rozczarowania rodzicami, gdy już ta bezwarunkowa miłość nie była prosta. Myślę, że dopiero teraz naprawdę się jej uczę, uczę się akceptacji najbliższych osób takimi, jakie są, ale również uczę się wyznaczania granic, bo bezwarunkowa miłość nie oznacza, że rodzic lub dziecko może powiedzieć do mnie wszystko i że będę na to pozwalać.

Nie rozumiem też mówienia, że tylko dzieci kocha się bezwarunkowo. Moim zdaniem jeśli człowiek jest zdolny do prawdziwej bezwarunkowej miłości, to objawia się ona we wszystkich bliskich relacjach, a nie tylko w tej jednej. Dzieci po prostu łatwiej kochać.

"Kto chce się kiedyś nauczyć latać, musi się najpierw nauczyć stać, chodzić, biegać, skakać, wspinać i tańczyć."
REGULAMIN Forum Netkobiety.pl

22

Odp: Czy Twoja miłość do dziecka aby na pewno jest bezwarunkowa?
cslady napisał/a:

bo bezwarunkowa miłość nie oznacza, że rodzic lub dziecko może powiedzieć do mnie wszystko i że będę na to pozwalać.

O tym pisano wyżej, że kochać bezwarunkowo to nie znaczy akceptować wszystko. Kocham swoją matkę, ale nie akceptuję jej pesymizmu i tego, że nie leczy depresji i współuzależnienia alkoholowego. Nie przestałam jej kochać mimo tego. Męża też kocham, a kryzys w małżeństwie był... wiele gorzkich słów, których nie zapomnę pewnie do końca życia.
Nadal uważam, że nie da się dziś kochać, jutro już nie, bo dziecko napyskowało, a po jutrze już znów kochać, bo jest miłe i spełnia moje oczekiwania. Miłość to miłosć... jeśli przestanę kochać to już na zawsze, a nie tylko na dziś czy na chwile.
Natomiast swego ojca nie kochałam i gdyby żył nie sądzę, ze nagle zaczęłabym go kochać. Nawet gdybyśmy odnowili relacje, to nadal nie czułabym miłości... szacunek taki jak każdej innej osobie owszem... ale nie miłości. Bo nie da się ot tak po prostu przestać kochać i tak po prostu zacząć kochać od nowa.

Jeśli się smucisz, to żyjesz przeszłością.
Jeśli się boisz, to żyjesz przyszłością.
Jeśli jesteś spokojny, żyjesz teraźniejszością. Lao Tzu

23

Odp: Czy Twoja miłość do dziecka aby na pewno jest bezwarunkowa?
cslady napisał/a:

Moim zdaniem to jest cukierkowe i nieprawdziwe, że wszyscy rodzice kochają swoje dzieci bezwarunkowo. I nie chodzi mi tutaj o jakieś skrajne przypadki czy rodziny patologiczne. Dla mnie bezwarunkowa miłość to przede wszystkim kwestia dojrzałości, trzeba się jej uczyć. Do tej pory sądziłam, że to jest prostsze, bo łatwo było mi kochać bezwarunkowo wszystkich tych, których kocham. Natomiast przewartościowałam sobie to w momencie głębokiego rozczarowania rodzicami, gdy już ta bezwarunkowa miłość nie była prosta. Myślę, że dopiero teraz naprawdę się jej uczę, uczę się akceptacji najbliższych osób takimi, jakie są, ale również uczę się wyznaczania granic, bo bezwarunkowa miłość nie oznacza, że rodzic lub dziecko może powiedzieć do mnie wszystko i że będę na to pozwalać.

Nie rozumiem też mówienia, że tylko dzieci kocha się bezwarunkowo. Moim zdaniem jeśli człowiek jest zdolny do prawdziwej bezwarunkowej miłości, to objawia się ona we wszystkich bliskich relacjach, a nie tylko w tej jednej. Dzieci po prostu łatwiej kochać.

I właśnie o tym chciałam napisać w swoim poście-miłość bezwarunkowa w moim przypadku nie istnieje.I to w żadnej odsłonie.
Dlatego też nie potrafiłabym kochać kogoś kto nie darzy mnie nawet sympatią,kto nie myśli o mnie i nie czuje do mnie choć w połowie tego co ja do niego:)
Nie potrafiłabym kochać kogoś potwornie zapatrzonego w siebie,egoistycznego potwornie,chamskiego,kłamliwego ale i też boleśnie szczerego-czyli to co pisałam o córce.
Ja właściwie nawet nie wierzę w miłość bezwarunkową.

tajemnicza75 napisał/a:

Nie ulegaj złudzeniom... kochasz ją tak samo, po prostu jesteś bezradna i w tym uczuciu królują emocje, a one są złym doradcą.
Jeśli kochasz warunkowo to wygląda, że kochasz dziś bo spełniła Twoje oczekiwania, ale już jutro nie będziesz kochać, bo ich nie spełni. Nie da się dziś kochać-jutro nie. Miłość to miłosć, albo się kocha albo nie. Tak ja to odczuwam.

Wiesz,jeśli taki stan trwa miesiącami czy latami to rzeczywiście jestem w stanie sobie wyobrazić,że może tak być,że kochałam,kochałam ale miłość nie wytrzymała tych ciężkich prób.I pozostała jedynie odpowiedzialność i poczucie obowiązku.
Oczywiście nie jest to tak:wczoraj kochałam bo była grzeczna-dziś jest strasznie wredna i już nie kocham.Ale ta miłość jest po prostu inna-kocham ale nie lubię po prostu,wkurza mnie i drażni.To z pewnością za mało by kreować relację,taka "miłość"-bo w sumie sama nie wiem czy tak można to nazwać-nie ma dla mnie zbyt wielkiej wartości.I dla tego kto nią jest darzony-zapewne też.

''Wiem, że dla ciebie to forum, to terapia na nieudane życie emocjonalne, więc pisz sobie i fantazjuj o mnie lub o sobie" smile
autor-iryd

24

Odp: Czy Twoja miłość do dziecka aby na pewno jest bezwarunkowa?

A u mnie wczoraj w domu wieczorem znowu były nerwy, krzyki i łzy. Eeehhhh.... Ale najlepszy tekst walnął młody przed pójściem spać jak powiedział, że on nie jest za bezstresowym wychowaniem big_smile
To teraz wszystko jasne...

25

Odp: Czy Twoja miłość do dziecka aby na pewno jest bezwarunkowa?
gojka102 napisał/a:

Wiesz,jeśli taki stan trwa miesiącami czy latami to rzeczywiście jestem w stanie sobie wyobrazić,że może tak być,że kochałam,kochałam ale miłość nie wytrzymała tych ciężkich prób.I pozostała jedynie odpowiedzialność i poczucie obowiązku.
Oczywiście nie jest to tak:wczoraj kochałam bo była grzeczna-dziś jest strasznie wredna i już nie kocham.Ale ta miłość jest po prostu inna-kocham ale nie lubię po prostu,wkurza mnie i drażni.To z pewnością za mało by kreować relację,taka "miłość"-bo w sumie sama nie wiem czy tak można to nazwać-nie ma dla mnie zbyt wielkiej wartości.I dla tego kto nią jest darzony-zapewne też.

Wiem co masz na myśli.
Przytoczę znów moich rodziców, aby to zobrazować, bo inaczej nie umiem wytłumaczyć.
Mamę wciąż kocham (nie wdrażam się w moc/wielkość tej miłości) bo mimo kłótni, przykrych swój, żalów i smutków... każda z nas chce jeszcze te relacje ratować. Przepraszamy się, staramy poprawić, każda na swój sposób walczy o utrzymanie tej miłości. 
Ojca przestałam kochać, bo żadne z nas nie zamierzało utrzymać pozytywnych relacji. Trzymaliśmy się od siebie z daleka, nie zależało nam na utrzymaniu tej relacji i miłość z czasem wygasła.

Moze w tym tkwi sęk, aby pragnąc utrzymywać te relacje. Jeśli skupiasz się na tym, że już dziecko mniej kochasz i poddałaś się, to może faktycznie ta miłość z czasem wygaśnie, a po co ma się tak stać? To cholernie smutne.

Jeśli się smucisz, to żyjesz przeszłością.
Jeśli się boisz, to żyjesz przyszłością.
Jeśli jesteś spokojny, żyjesz teraźniejszością. Lao Tzu

26

Odp: Czy Twoja miłość do dziecka aby na pewno jest bezwarunkowa?
tajemnicza75 napisał/a:
gojka102 napisał/a:

Wiesz,jeśli taki stan trwa miesiącami czy latami to rzeczywiście jestem w stanie sobie wyobrazić,że może tak być,że kochałam,kochałam ale miłość nie wytrzymała tych ciężkich prób.I pozostała jedynie odpowiedzialność i poczucie obowiązku.
Oczywiście nie jest to tak:wczoraj kochałam bo była grzeczna-dziś jest strasznie wredna i już nie kocham.Ale ta miłość jest po prostu inna-kocham ale nie lubię po prostu,wkurza mnie i drażni.To z pewnością za mało by kreować relację,taka "miłość"-bo w sumie sama nie wiem czy tak można to nazwać-nie ma dla mnie zbyt wielkiej wartości.I dla tego kto nią jest darzony-zapewne też.

Wiem co masz na myśli.
Przytoczę znów moich rodziców, aby to zobrazować, bo inaczej nie umiem wytłumaczyć.
Mamę wciąż kocham (nie wdrażam się w moc/wielkość tej miłości) bo mimo kłótni, przykrych swój, żalów i smutków... każda z nas chce jeszcze te relacje ratować. Przepraszamy się, staramy poprawić, każda na swój sposób walczy o utrzymanie tej miłości. 
Ojca przestałam kochać, bo żadne z nas nie zamierzało utrzymać pozytywnych relacji. Trzymaliśmy się od siebie z daleka, nie zależało nam na utrzymaniu tej relacji i miłość z czasem wygasła.

Moze w tym tkwi sęk, aby pragnąc utrzymywać te relacje. Jeśli skupiasz się na tym, że już dziecko mniej kochasz i poddałaś się, to może faktycznie ta miłość z czasem wygaśnie, a po co ma się tak stać? To cholernie smutne.

Wiesz-ja nigdy nie miałam dobrych relacji z mamą a odkąd zmarł tata usłyszałam wiele strasznych słów od niej. Ale ją kocham-bo jest sama,jest moją matką i kocham ja taką litościwą miłością.
Nigdy nic nas nie łączyło- żadne pasje,zainteresowania,poglądy.Mamy nawet inne poczucie humoru.
Z moją córką mamy wiele wspólnego-mamy o czym gadać,obie gramy na skrzypcach,lubimy języki obce,te same filmy i podobne książki.To bardzo spaja.Ja się nie poddaję-dla mnie to po prostu chwilami jest szok-i może dlatego tak reaguję.Czytam jakieś stare moje wypowiedzi tu na forum kiedy opowiadałam jaką mam mądrą,wrazliwą i empatyczną córkę.
A tu zonk-jest chwilami nieczułą,mało wrażliwą nastolatką.Uważa,że wiele rzeczy się jej należy i nie sensu za nie dziękować.

Oczywiście jeszcze wciąż pyta czy ja kocham,chce się przytulić,położyć obok mnie,jeszcze wiele rzeczy chce robić razem.
Ale czasem jest....nieciekawie...

''Wiem, że dla ciebie to forum, to terapia na nieudane życie emocjonalne, więc pisz sobie i fantazjuj o mnie lub o sobie" smile
autor-iryd

27 Ostatnio edytowany przez tajemnicza75 (2017-06-01 20:05:56)

Odp: Czy Twoja miłość do dziecka aby na pewno jest bezwarunkowa?

Gojka> kochaj tak jak umiesz, przytulaj, okazuj miłosć na różne sposoby... ona to kiedyś zrozumie i w pewnym momencie wróci. Chciej to pielęgnować, chwasty wyrywać, dolewać nawozu, a ogródek -mimo wszystko- będzie ładny big_smile . Taka przenośnia wink .
Ja tez od matki nie miałam tego co powinnam, tez ją kocham litościwie (dobre określenie, takie trafne), ale za każdym razem gdy się z nią pokłócę, bo mnie zrani... mówię sobie... tego nigdy córce nie zrobię, tego jej nie powiem (tego co mi matka).

Dzis dzień dziecka.... kupiłam mojej nastolatce bukiet jej ulubionych kwiatów w ulubionym kolorze. Prezent sobie zamówiła wcześniej, więc o nim wiedziała, ale bukiet był niespodzianką. Niby nic takiego, ale to z niego ucieszyła się najbardziej. Fajnie... miło było popatrzeć. Ja od mojej mamy nigdy nie dostałam takiego prezentu... nawet nie wie jakie lubię kwiaty, jaki mam ulubiony kolor ... .
Przepraszam za tę dygresję w nostalgicznym tonie... to chyba ten dzień dziecka wink .

Jeśli się smucisz, to żyjesz przeszłością.
Jeśli się boisz, to żyjesz przyszłością.
Jeśli jesteś spokojny, żyjesz teraźniejszością. Lao Tzu

28

Odp: Czy Twoja miłość do dziecka aby na pewno jest bezwarunkowa?

gojka, cierpliwości... To minie ( co prawda dopiero za parę lat wink), to są tylko fochy nastolatki, która uważa że zjadła już wszystkie rozumy. A potem na pewno będziesz miała w domu z powrotem fajną córkę - partnerkę w rozmowach, zainteresowaniach itp. Ona również już teraz docenia jaką ma fajną matkę, chociaż na zewnątrz tego nie okazuje. Taki urok okresu dojrzewania... Pamiętam, że gdy zaczęły się kłopoty z młodszym synem w okresie dojrzewania potrafiłam w chwilach załamania pomyśleć, że żałuję, że nie poprzestałam na jednym dziecku. Ale to już minęło i teraz mam dwóch fajnych, mądrych, dojrzałych dorosłych synów. Chociaż tez potrafią czasem zdenerwować... Ale to już nie to co w okresie dojrzewania... Trzymaj się i powtarzaj sobie w chwilach załamania, że to minie. Ewentualnie zawsze możesz wysłać córkę gdzieś do szkoły z internatem wink smile

"W związku z tym, że wraca moda na rzeczy retro mam nadzieję, że zdrowy rozsądek i inteligencja znowu wrócą do łask."

29

Odp: Czy Twoja miłość do dziecka aby na pewno jest bezwarunkowa?
tajemnicza75 napisał/a:

Gojka> kochaj tak jak umiesz, przytulaj, okazuj miłosć na różne sposoby... ona to kiedyś zrozumie i w pewnym momencie wróci. Chciej to pielęgnować, chwasty wyrywać, dolewać nawozu, a ogródek -mimo wszystko- będzie ładny  . Taka przenośnia  .
Ja tez od matki nie miałam tego co powinnam, tez ją kocham litościwie (dobre określenie, takie trafne), ale za każdym razem gdy się z nią pokłócę, bo mnie zrani... mówię sobie... tego nigdy córce nie zrobię, tego jej nie powiem (tego co mi matka).
Dzis dzień dziecka.... kupiłam mojej nastolatce bukiet jej ulubionych kwiatów w ulubionym kolorze. Prezent sobie zamówiła wcześniej, więc o nim wiedziała, ale bukiet był niespodzianką. Niby nic takiego, ale to z niego ucieszyła się najbardziej. Fajnie... miło było popatrzeć. Ja od mojej mamy nigdy nie dostałam takiego prezentu... nawet nie wie jakie lubię kwiaty, jaki mam ulubiony kolor ... .
Przepraszam za tę dygresję w nostalgicznym tonie... to chyba ten dzień dziecka

Tajemnicza-myslę,czuję i robię tak jak piszesz. Ale na dzień dzisiejszy jest tak jak jest.
Raz jest super,innym razem ona krzyczy,robi awantury,ja czasem nie wytrzymuję i też coś powiem ostro,dam karę,nie odzywam się do smarkuli.Potem ona mnie przeprasza,ale tak jakby z przymusem albo próbuje się wykłócać kiedy oddam jej telefon.
Moja córka dostaje ode mnie zazwyczaj przemysłową ilość prezentów-no bo ja po prostu lubię kupować prezenty.I może to jest błąd-bo ona tego nie docenia:)
Często są to prezenty naprawdę drogie-wiem,że za drogie dla takiej smarkuli:).Ale obie lubimy piękne rzeczy.Więc w tym roku dostała porcelanowy kubek z pięknie namalowanymi elementami uprzęży końskiej,siodłem czy podkowami-bo jest fanką jeździectwa.
Do tego obraz ze skrzypaczką.Wiem,wiem,że za dużo smile

bbasia napisał/a:

gojka, cierpliwości... To minie ( co prawda dopiero za parę lat ), to są tylko fochy nastolatki, która uważa że zjadła już wszystkie rozumy. A potem na pewno będziesz miała w domu z powrotem fajną córkę - partnerkę w rozmowach, zainteresowaniach itp. Ona również już teraz docenia jaką ma fajną matkę, chociaż na zewnątrz tego nie okazuje. Taki urok okresu dojrzewania... Pamiętam, że gdy zaczęły się kłopoty z młodszym synem w okresie dojrzewania potrafiłam w chwilach załamania pomyśleć, że żałuję, że nie poprzestałam na jednym dziecku. Ale to już minęło i teraz mam dwóch fajnych, mądrych, dojrzałych dorosłych synów. Chociaż tez potrafią czasem zdenerwować... Ale to już nie to co w okresie dojrzewania... Trzymaj się i powtarzaj sobie w chwilach załamania, że to minie. Ewentualnie zawsze możesz wysłać córkę gdzieś do szkoły z internatem

Tak wiem,wiem,że trzeba cierpliwości.Tylko jak to u normalnego człowieka-czasem mi jej brakuje:)
Masz rację,czasem widzę albo czasem mi powie,ze jestem fajną mamą albo jest ze mnie dumna przy koleżankach.
Ale niestety,częściej jest zupełnie odwrotnie.
Wiesz,co do Twoich synów-z chłopcami jest chyba inaczej.Chłopcy prawie zawsze uważają,że ich mama jest piękna i takie tam.Córki natomiast zauważą każdą niedoskonałość,wytkną,skrytykują.Niekoniecznie się tym przejmuję ale czasem nie mam już siły tego słuchać:)

Co do internatu-heheh.Na razie biorę więcej zastępstw i korków smile smile
Ciekawe co zrobię w wakacje big_smile

Bbasiu-czy coś podarowałaś synom na Dzień Dziecka? Czy nie ma u Was już tego zwyczaju?

''Wiem, że dla ciebie to forum, to terapia na nieudane życie emocjonalne, więc pisz sobie i fantazjuj o mnie lub o sobie" smile
autor-iryd

30

Odp: Czy Twoja miłość do dziecka aby na pewno jest bezwarunkowa?
gojka102 napisał/a:

Masz rację,czasem widzę albo czasem mi powie,ze jestem fajną mamą albo jest ze mnie dumna przy koleżankach.
Ale niestety,częściej jest zupełnie odwrotnie.

To w momentach wredności córki powtarzaj sobie, że ona uważa Cię za fajną mamę. Może jak bedzie pyskować, to jej powiedz,że "przecież wiesz, że jesteś fajnym i idealnym rodzicem". Może to ją zgasi... chyba, że wręcz przeciwnie - tak też w takim momencie być może wink

gojka102 napisał/a:

Wiesz,co do Twoich synów-z chłopcami jest chyba inaczej.Chłopcy prawie zawsze uważają,że ich mama jest piękna i takie tam.Córki natomiast zauważą każdą niedoskonałość,wytkną,skrytykują.

Akurat ja jakoś niekoniecznie ten podziw zauważam wink A młodszy to nawet wrednie lubi udowadniać mi, że jest w niektórych sprawach o wiele lepszy niż ja (zresztą w wielu przypadkach ma akurat rację;)). Aja wychodzę z założenia, że synowie, to przede wszystkim faceci ze wszystkimi wadami - czyli nawet nie zauważają jaka piękna jestem wink smile big_smile

gojka102 napisał/a:

Co do internatu-heheh.Na razie biorę więcej zastępstw i korków smile smile
Ciekawe co zrobię w wakacje big_smile

Będziesz chodzić na dłuuugie spacery. Spacery uspokajają smile

gojka102 napisał/a:

Bbasiu-czy coś podarowałaś synom na Dzień Dziecka? Czy nie ma u Was już tego zwyczaju?

Tak, jak najbardziej dostali. smile Kasę, bo tak mi najprościej. Bo starszemu wystarczy przelew na konto zrobić, bo studiuje w innym mieście. A młodszy, jako że jest na miejscu dodatkowo czekoladę dostał. No i oczywiście życzenia im złożyłam. Starszemu dodatkowo i imieninowe (oczywiście z finansowym załącznikiem oprócz tego z okazji dnia dziecka smile)

"W związku z tym, że wraca moda na rzeczy retro mam nadzieję, że zdrowy rozsądek i inteligencja znowu wrócą do łask."

31 Ostatnio edytowany przez iryd (2017-11-14 13:18:15)

Odp: Czy Twoja miłość do dziecka aby na pewno jest bezwarunkowa?

Tyle mądrych rad na forum dla innych, a tu nieciekawie na własnym podwórku. Aż, trudno uwierzyć. W tych postach widać pewne istotne błędy w założeniach wychowawczych. Czasem się nie ujawniają, ale czasem wychodzą na wierzch. Na szczęście wychowanie nie jest takie trudne i życie nam wybacza wiele błędów. Jeszcze inne czynniki zewnętrzne je niwelują (błędy oczywiście).
Bardzo polecam przeczytanie postów. Warto się zastanowić gdzie był bląd?
Czytając drugi post Olinki czekałem czy pojawią się te ostatnie, po latach? Ich treść była praktycznie oczywista do przewidzenia, już przy czytaniu tego drugiego posta.

Pozdrowienia dla walczących z wilkami (dziećmi w trudnym okresie).
Dzieci w tym okresie to najpiękniejszy okres w życiu rodzica.
Przynajmniej jak tak uważam.

Idź do->Rozmowa o samotności z happy endem
Idź do->Szukam koleżanki z wyobraźnią z okolic W-wy
Jeśli uważasz, że to co piszę to dla mnie prawdy absolutne, to znaczy, że absolutnie mnie nie rozumiesz.

32 Ostatnio edytowany przez MamaMamusia (2017-11-14 15:34:07)

Odp: Czy Twoja miłość do dziecka aby na pewno jest bezwarunkowa?
Olinka napisał/a:

Mój syn jest indywidualistą, oboje z mężem bardzo ten indywidualizm szanujemy. Jego pasją jest sport, a tak naprawdę wszelkie jego ekstremalne odmiany, oczywiście boję się o niego, ale nie miałabym sumienia unieszczęśliwiać, zakazując robienia czegoś, co naprawdę kocha. Nie wywieram presji na oceny, on wie, że powinien mieć najlepsze, na jakie go stać i robi to wyłącznie dla siebie, rozumiem też, że nie znosi biologii, więc nie oczekuję, że z tego przedmiotu będzie miał ocenę celującą czy nawet bardzo dobrą, za to nie toleruję lenistwa. Ma też sporo kontrolowanej swobody, spotyka się z kolegami, których sam wybiera, wolny czas spędza dokładnie tak, jak lubi. Wiem też (i wiem to na pewno), że nie wyrzeknę się go kiedy okaże się, że jest gejem, zbłądzi w życiu czy zostanie przedwczesnym tatusiem. Wiem po prostu, że w każdej sytuacji, zwłaszcza tej trudnej, podam mu pomocną rękę. Nie oczekuję, że w przyszłości będzie lekarzem czy prawnikiem (podałam dla przykładu, bo wielu rodziców ma parcie na te zawody), on ma być po prostu szczęśliwy, bez względu na to jaką wybierze drogę.

Moje dziecko jest wrażliwe, towarzyskie, ale i pewne siebie, przy czym taką pewnością niezbędną do życia - pozbawioną wyniosłości i egoizmu. Przede wszystkim wciąż się śmieje i wszyscy wokół to zauważają, co - uważam - jest naszym sporym sukcesem wink.

Olinko, uwielbiam to w jaki sposób piszesz o swoim synu. To jest zawsze tak naturalne i niewymuszone. Mam podobną do ciebie wizję macierzyństwa, dlatego dodatkowo dajesz mi nadzieję, że być może i nam się uda   przejść przez najtrudniejsze okresy bez większych szwanków.
Tajemnica sukcesu tkwi chyba w słowie "szacunek" i w stabilnej, zdrowej postawie rodzicielskiej. Innymi słowy - szczęśliwa mama, szczęśliwe dziecko wink.
Kontroli bym całkiem nie wykreślała, bo dzieci jej potrzebują, podobnie jak granic, ale oczywiście masz rację pisząc, że najgorszym co można zrobić, to zniszczyć dziecka indywidualność poprzez zasypanie go własnymi niespełnionymi ambicjami.

Oczywiście, że kocham swoje córki bezwarunkowo. Kocham to, że są inne od siebie i inne niż ja. Kocham tez siebie, za to, że daję im cudowne warunki do wzrastania, mimo że sama takich nie dostałam.
Moja starsza córka jest typem naukowca-artysty. Jest wybitna w matematyce, ale  pisze też piosenki, układa do nich linię melodyczną, śpiewa ja i jeszcze  tańczy. Chodzi z głową w chmurach, szeroko pojęta doczesność np w postaci konieczności posprzątania pokoju mocno ją irytuje. Młodsza natomiast jest praktyczna, zadaniowa. Drażni ją nieporządek, twardo stąpa po ziemi, ma tendencje do karcenia i pouczania otoczenia, no taki raczej konkretny prezes. Te różnice między nimi sa niesamowite i zamiast je tłamsić i ujednolicać , staram sie je uwydatniać, bo obie są tak piękne w swoich temperamentach i osobowościach i tak pięknie się od siebie różnią.
Nie mam żadnych konkretnych oczekiwań, co do ich przyszłości. Pragnę jedynie , aby były szczęśliwe. Wpajam im wartości, które sama cenię, takie jak pracowitość, asertywność, uczciwość czy sumienność , ale bez konkretnego ukierunkowania, po prostu po to, aby w życiu było im łatwiej, bez względu na to w którym kierunku zapragną sie rozwijać.

Zresztą, gdziekolwiek by to schować, i tak wypłynie, bo to, co zabagnione, nie daje się unicestwić, bo wszelkie niepowodzenie jest niezniszczalne.
Tove Jansson

33

Odp: Czy Twoja miłość do dziecka aby na pewno jest bezwarunkowa?

Ja się wypowiem z perspektywy dziecka, jako, że rodzicem nie jestem.

Uważam, ze ta słynna bezwarunkowa miłość jest przereklamowana. Słyszałam też, że matka kocha bezwarunkowo, a tata za coś.

Za to ja zawsze czułam się kochana za coś. Za dobrą ocenę, za zachowanie zgodne z oczekiwaniem mojej mamy. Wystarczyła gorsza ocena, albo skarga za zachowanie, a już ta miłość była wycofywana, czułam się odrzucona. Zawsze czułam, że nie jestem taka jak moja mama by chciała. Za to ze strony taty odwrotnie - zawsze byłam idealną córeczką, zawsze byłam bliżej z tatą, odkąd pamiętam.

34 Ostatnio edytowany przez Leśny_owoc (2017-11-14 20:09:10)

Odp: Czy Twoja miłość do dziecka aby na pewno jest bezwarunkowa?
CatLady napisał/a:

Ja się wypowiem z perspektywy dziecka, jako, że rodzicem nie jestem.

Uważam, ze ta słynna bezwarunkowa miłość jest przereklamowana. Słyszałam też, że matka kocha bezwarunkowo, a tata za coś.

Za to ja zawsze czułam się kochana za coś. Za dobrą ocenę, za zachowanie zgodne z oczekiwaniem mojej mamy. Wystarczyła gorsza ocena, albo skarga za zachowanie, a już ta miłość była wycofywana, czułam się odrzucona. Zawsze czułam, że nie jestem taka jak moja mama by chciała. Za to ze strony taty odwrotnie - zawsze byłam idealną córeczką, zawsze byłam bliżej z tatą, odkąd pamiętam.

No właśnie dla dziecka bezwarunkowa miłość = zero karcenia. No cóż ja również dostawałam ochrzan za złe oceny, ale nie odbierałam tego jako brak miłości tongue. Po prostu są zasady, a dorośli mają tyle na głowie. Właśnie mi się wydaje, że rodzic który kompletnie nie chce konfliktować pewnych spraw z dzieckiem jest tym rodzicem co chce mieć spokój. Wychodzi z założenia nie robię dziecku "przykrości" to nie będę musiał tego przeżywać. Tak rodzić, który czasami nakrzyczy na dziecko również to przeżywa wewnętrznie. Generalnie bardzo trudno jest wychowywać dziecko: każde ma swój charakter/usposobienie, z jednej strony życie jest ciężkie i nadmierne "popuszczanie" w wynikach jest złe (w przyszłości dziecko nie będzie potrafiło poradzić sobie z porażkami; przecież zawsze chodziło o to, aby coś w ogóle robiło, a nie jakie miało rezultaty), a z drugiej strony nadmierne wymogi potrafią w dziecku zabić ambicje, bo nie jest się geniuszem od urodzenia smile. Umiar.
Z drugiej strony również istnieją rodzice co dosłownie uważają dziecko za własność i od momentu urodzenia jest ubezwłasnowolnione. Albo musi spełniać chore standardy, albo niespełnione aspiracje rodziców - temu mówię stanowczo nie.

35

Odp: Czy Twoja miłość do dziecka aby na pewno jest bezwarunkowa?
Leśny_owoc napisał/a:

No właśnie dla dziecka bezwarunkowa miłość = zero karcenia. No cóż ja również dostawałam ochrzan za złe oceny, ale nie odbierałam tego jako brak miłości tongue.

Mi nie chodzi o karcenie lub ochrzan.  Mi chodzi o słowa typu "uczennica zasrana", o sprawdzanie dzienniczka zaraz po kłótni, jakby po to, by mieć dodatkowy argument, powód, pretekst. Ale to skrajny przypadek. Z takich regularnych sytuacji: wieczne niezadowolenie. 4 z matmy? A dlaczego nie 5? 5 z angielskiego albo plastyki? A dlaczego nie z matmy? co innego ochrzan, a co innego stała krytyka. W pewnym momencie przestałam mamie w ogóle mówić o ocenach, nawet o tych dobrych.

Można dziecko tak skarcić, że ono nie poczuje się jak głupek.

Zawsze też byłam inaczej traktowana niż mój brat. Brat to syn mamusi, ja córeczka taty.

Po prostu są zasady, a dorośli mają tyle na głowie. Właśnie mi się wydaje, że rodzic który kompletnie nie chce konfliktować pewnych spraw z dzieckiem jest tym rodzicem co chce mieć spokój. Wychodzi z założenia nie robię dziecku "przykrości" to nie będę musiał tego przeżywać. Tak rodzić, który czasami nakrzyczy na dziecko również to przeżywa wewnętrznie. Generalnie bardzo trudno jest wychowywać dziecko: każde ma swój charakter/usposobienie, z jednej strony życie jest ciężkie i nadmierne "popuszczanie" w wynikach jest złe (w przyszłości dziecko nie będzie potrafiło poradzić sobie z porażkami; przecież zawsze chodziło o to, aby coś w ogóle robiło, a nie jakie miało rezultaty), a z drugiej strony nadmierne wymogi potrafią w dziecku zabić ambicje, bo nie jest się geniuszem od urodzenia smile. Umiar.
Z drugiej strony również istnieją rodzice co dosłownie uważają dziecko za własność i od momentu urodzenia jest ubezwłasnowolnione. Albo musi spełniać chore standardy, albo niespełnione aspiracje rodziców - temu mówię stanowczo nie.

Mój tata potrafił poruszyć ze mną problemy bez podminowywania mojej pewności siebie i godności. Da się. Rodzicem, do którego szłam z problemami był zawsze mój tata.

Gorzki śmiech mnie ogarnia jak słyszę o tej świętej bezwarunkowej miłości macierzyńskiej.

36

Odp: Czy Twoja miłość do dziecka aby na pewno jest bezwarunkowa?
Leśny_owoc napisał/a:

Właśnie mi się wydaje, że rodzic który kompletnie nie chce konfliktować pewnych spraw z dzieckiem jest tym rodzicem co chce mieć spokój. Wychodzi z założenia nie robię dziecku "przykrości" to nie będę musiał tego przeżywać. Tak rodzić, który czasami nakrzyczy na dziecko również to przeżywa wewnętrznie.
...
a z drugiej strony nadmierne wymogi potrafią w dziecku zabić ambicje, bo nie jest się geniuszem od urodzenia smile. Umiar.
...
Z drugiej strony również istnieją rodzice co dosłownie uważają dziecko za własność i od momentu urodzenia jest ubezwłasnowolnione. Albo musi spełniać chore standardy, albo niespełnione aspiracje rodziców - temu mówię stanowczo nie.

Zgadzam się z tym co napisałaś. Szczególnie z zacytowanymi słowami. Inne sprawy widzę troche inaczej. Poczytam Twoje inne posty. pozdrawiam

Idź do->Rozmowa o samotności z happy endem
Idź do->Szukam koleżanki z wyobraźnią z okolic W-wy
Jeśli uważasz, że to co piszę to dla mnie prawdy absolutne, to znaczy, że absolutnie mnie nie rozumiesz.

37

Odp: Czy Twoja miłość do dziecka aby na pewno jest bezwarunkowa?
CatLady napisał/a:

Ja się wypowiem z perspektywy dziecka, jako, że rodzicem nie jestem.

Uważam, ze ta słynna bezwarunkowa miłość jest przereklamowana. Słyszałam też, że matka kocha bezwarunkowo, a tata za coś.

Za to ja zawsze czułam się kochana za coś. Za dobrą ocenę, za zachowanie zgodne z oczekiwaniem mojej mamy. Wystarczyła gorsza ocena, albo skarga za zachowanie, a już ta miłość była wycofywana, czułam się odrzucona. Zawsze czułam, że nie jestem taka jak moja mama by chciała. Za to ze strony taty odwrotnie - zawsze byłam idealną córeczką, zawsze byłam bliżej z tatą, odkąd pamiętam.

Zastanawiałam się nad tym ostatnio i stwierdzam,że gdyby moje dziecko zabiło kogoś umyślnie (z wyjątkiem obrony własnej) lub katowało, chyba przestałabym ją kochać.Zwyczajnie nie potrafiłabym kochać potwora...

''Wiem, że dla ciebie to forum, to terapia na nieudane życie emocjonalne, więc pisz sobie i fantazjuj o mnie lub o sobie" smile
autor-iryd

38

Odp: Czy Twoja miłość do dziecka aby na pewno jest bezwarunkowa?
gojka102 napisał/a:

[
Zastanawiałam się nad tym ostatnio i stwierdzam,że gdyby moje dziecko zabiło kogoś umyślnie (z wyjątkiem obrony własnej) lub katowało, chyba przestałabym ją kochać.Zwyczajnie nie potrafiłabym kochać potwora...

A ja mam wątpliwości, czy w takiej sytuacji jak opisałaś potrafiłabym przestać kochać swoje dziecko. Na pewno byłaby to bardzo trudna miłość. Taka walka pomiędzy rozsądkiem a sercem. To znaczy nie potrafiłabym go usprawiedliwić czy próbować chronić przed karą, ale to dalej byłoby moje dziecko i nie sposób byłoby o nim zapomnieć, czy myśleć jako o osobie już martwej. I mam tylko nadzieję, że takie rozważania " co by było gdyby..." pozostaną tylko teoretyczne...

"W związku z tym, że wraca moda na rzeczy retro mam nadzieję, że zdrowy rozsądek i inteligencja znowu wrócą do łask."

Posty [ 1 do 38 z 44 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Czy Twoja miłość do dziecka aby na pewno jest bezwarunkowa?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin
© www.netkobiety.pl 2007-2016