Maz mnie poniza, jest apodyktyczny, nie wiem co robic. - Netkobiety.pl

Witaj na Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone przez kobiety dla aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Porozmawiasz na takie tematy jak : miłość, związki, psychologia, edukacja, finanse, religia, zdrowie i uroda...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!

 

#39 2008-12-13 19:41:11

ina_2
Na razie czysta sympatia
Wiek: 30
Zarejestrowany: 2008-10-16
Posty: 26

Re: Maz mnie poniza, jest apodyktyczny, nie wiem co robic.

cześć Stello. niestety moje małżeństwo też nie jest udane.Jestem po ślubie 4,5 roku a już mam dość tego człowieka. Wiem co to znaczy kiedy mąż ci ciągle wmawia,że się do niczego nie nadajesz,nie raz też mnie uderzył.mamy dwoje dzieci 4 i 2 lata. Nie pracuje. Starsza córka nie chodzi do przedszkola,ma zabużenia neurologiczne i psychologiczne. w przedszkolu integracyjnym, gdzie jest fachowa opieka nie ma miejsca,a w zwykłym przedszkolu ciągle płakała,tak że zakłócała zajęcia innym dzieciom. siedzę więc w domu, czasem wyślę CV przez neta,ale ciężko mi się wyrwać z domu mając dwójkę małych dzieci. na dodatek obok mieszkają teście,którzy wyzywają mnie podobnie jak mój mąż. Gdy teściowa mnie wyzywa mój mąż mówi mi,że ona ma rację bo ja taka jestem albo że wyraża swoją opinię.
Moi rodzice- mieszkają w tym samym mieście,mają duży dom,chociaż ,,góra"jest jeszcze nie wyremontowana. Moja mama mi powiedziała, że pierwsze piętro trzymają dla mojego brata, a na poddaszu ma suszarnie. Nie mam się więc gdzie wyprowadzić.
do tego dochodzi jeszcze moje słabe zdrowie,mam kolano po artroskopi,które często mnie boli,i częste
bóle głowy. muszę kończyć mój mąż znowu drze się na dzieci.

Offline

 

#40 2008-12-18 12:03:32

Stella
Gość Netkobiet

Re: Maz mnie poniza, jest apodyktyczny, nie wiem co robic.

Czesc Ina_2

Wiem co czujesz. Wiem, ze czujesz sie bezradna.
Tez tak miewam.
Czasem jest lepiej czasem gorzej, ostatnio sie poprawilo i jest fajnie.
Najgorsza jest swiadomosc, ze kiedy jest nam zle, nie mamy dokad pojsc, u rodzicow nie ma miejsca, na samodzielne utrzymanie sie nie ma pieniedzy, i tak powstaje ten nasz zamkniety krag.
Znam to dobrze.

Ale poki co, u mnie jest fajnie i oby jak najdluzej, a najlepiej zawsze;-)

Jakbys chciala pogadac na gg to napisz, podam Ci moj nr ;-))
Pozdrawiam.

 

#41 2008-12-18 12:07:36

Verissimo
Przyjaciółka Forum
Wiek: 28
Zarejestrowany: 2008-06-09
Posty: 1784

Re: Maz mnie poniza, jest apodyktyczny, nie wiem co robic.

Stello to super że wychodzicie na prostą.

Offline

 

#42 2008-12-18 15:49:59

oazuu
100% Netkobieta
Wiek: 18
Zarejestrowany: 2008-10-06
Posty: 2124

Re: Maz mnie poniza, jest apodyktyczny, nie wiem co robic.

Stella, wiedziałąm smile
bardzo się cieszę i trzymam kciui smile


jeśli chcesz wiedzieć coś o mnie, to coś Ci zdradzę.
miłość dla mnie to huśtawka, która stoi w równowadze.
bo chcę Cię z każdą wadą. Nic nie zmienię.

mój narkotyku, mój tlenie. < 3

Offline

 

#43 2009-01-06 19:37:31

misstib
Zaglądam tu coraz częściej
Zarejestrowany: 2008-05-12
Posty: 13

Re: Maz mnie poniza, jest apodyktyczny, nie wiem co robic.

Droga Stello.
Ja jestem ponad rok dopiero po slubie.Odkąd jestesmy malzenstwem kłucimy sie nieustannie.Maz wytyka mi wszystko.Czesto podkierowany opiniami jego rodziny,bo mieszkamy w jego stronach.Tez mialam podobna sytuacje w supermarkecie:wziął mnie za tzw.fraki bo poszłam po mandarynki kiedy on wlasnie przez zeby cos do mnie mówil a ja przestalam go słuchac.Kiedy uczyl mnie jezdzic autem to krzyczal ze to ze tamto zle i gdzie ja wjezdzam w krzaki az w koncu ścisnął mnie mocno za kark tak ze bolal mnie jeszcze następnego dnia.Ja uderzylam go w twarz.Nie moglam uwierzyc ze to sie dzialo.Jak on mogl to zrobic i jak ja.To bylo zaledwie 2 tyg po slubie.Wtedy chcialam odejsc,ale w nocy rozplakal sie i prosil zebym tego nie rozbila.Nie zrobilam.Ale potem przy innych klutniach nie oszczedzal w slowach,krzyki i awantury.Zaczelam byc nerwowa i tez przestalam liczyc sie ze slowami tak jak on.Grozilam ze odejde bo nie mialam zadnych argumentow ktore mi do niego przemawialy.Nigdy tego nie zrobilam.Ze strachu.Az w koncu sie przyzwyczail i chyba stwierdzil ze nie mam na tyle odwagi.Tez usłyszalam nie raz zle slowa a co gorsza ja zaczelam schodzic do podobnego jemu poziomu.Kiedys powiedzial mi zebym wypierda....z jego zycia,kiedys zapytał:"jebn....Ci tym wioslem?"(to bylo na kajakach).Teraz,2 dni temu powiedzial ze sie rozwodzimy.Ale kiedys juz tak bylo   tylko jakos zalagodzilismy sprawe.Rozum mowi mi zebym ucxiekala gdzie pieprz rosnie.Dzieci jeszcze nie mamy.Ale czuje strach ktorego nie rozumiem.Moze mam za niska samoocene.Bardzo sie boje,tak,ze serce bije mi caly dzien z wielka predkoscia jakbym miala isc zdawac mature,tak ze odplywaja mi sily a wkrótce mam egz.w pracy i w tym stresie nie moge sie przygotowac.Ten strach, zauwazylam , powoduje ze chcialabym sie pogodzic z mezem aby tylko czuc w koncu spokoj.I jak mysle ze sie pogodzimy to strach spada i wtedy mysle o przyszlosci z nim i czuje ze ja tak nie chce zyc.I tez czuje jakis strach tylko malo odczuwalny.Bardziej jest to obawa.Przestalam rozumiec siebie.Z mezem zobacze sie dopiero w weekend.Nie wiem czy mowil szczerze o rozwodzie,moze znow sie pogodzimy.Chcialabym miec sile przyjac rozwod ale nie mam tej sily.Ani na rozwod ani na takie zycie.Mam prawie 27 lat.Maz jest rok mlodszy.Chcialabym aby sie ulozylo.Ale problemem jest m.in.ze nie umiemy radzic sobie z problemami.Siedzac w tym wszystkim nie wiem czy nasz zwiazek jest juz patologia dla kogos z boku...ale obawiam sie ze do tego zmierza.Maz jest apodyktyczny,tez wybuchowy i nerwowy.Licza sie pieniadze,zapewnienie bytu to okazywanie milosci w jego mniemaniu.Mialam robic prawo jazdy ale on zmienil zdanie pod wplywem swego ojca i odradzal mi a ja nie czujac jego poparcia nie zdecydowalam sie.Maz jest wychowany tak,ze kobiece obowiazki powinnam ja wypelniac,niewzne ze tez pracuje-bo to dla mnie wazne,wiec gdy on pomoze w sprzataniu czy obiedzie,po jakims czasie mi to wypomnie ze ja powinnam sama sobie radzic,a nie radze sobie z niczym-jego zdaniem.Tymczasem to jemu rodzice pomagaja w zalatwieniu pracy,naprawie auta,oni sa dla niego wzorem.A ten wzor mi nie odpowiada,ze matka zalatwia wszystko,wychowuj dzieci a maz ma obiadek ,kolacje  i rzuca bluzgami zeby pokazc jaki to on meski.Moj maz upodabnia sie do takiego stylu bycia.I choc bylo juz ostatnio lepiej to w klutni znow uslyszalam ze mu zle ze sam robi kolacje,bo to ja powinnam zrobic,ze pracy sobie nie moge znalezc,ze moge sobie zabrac co chce oby jak najszybciej sie mnie pozbyc..Czyli nie pasujemy do siebie.Na poczatku robnilam obiady ,kolacje kanapki do pracy ale przestalam gdy on odmawial mi spacerow,wyjazdu na zakupy,spedzenia razem soboty.To dziwne ale zaraz po slubie gdy mieszkalismy u jego babci to maz byl pod kazde dyktando swego ojca.Kiedy mu powiedzilam ze czuje sie samotna to powiedzial ze robie problemy sztuczne.Ze on nie bedzie siedzial jak jest robota.Wychodzilo na to ze ja nie moglam od niego wymagac ani pomocy-bo padalo stwierdzenie ze sobie nie radze,ani przyjemnosci z bliskosci,poczucia ze jest przy mnie.On stal sie jakby moim wrogiem.Chcial mnie przestawic na swoje tory-chial zyc tak jak przed studiami kiedy nie mial obowiazkow wobec zony a zyl ze swoja rodzina.Moje potrzeby byly olewane albo bylam nazywana ksiezniczka gdy czegos chcialam.Tak go wychowano.Tak miala jego matka,ktora pokazywala ze tak jest dobrze i tak ma byc.A ja nie przystalam na ich stereotypy i jestem dla nich troche obca,nie ma wiezi,i jestem tu sama,przyjaciele daleko,moja rodzina tez,nikt z nich do mnie nie dzwoni, z mezem jestem skłucona.
Nie potrafie odejsc.Jestem beznadziejna..Tyle krzywdy mi wyrzadzil a ja nadal trwam.
Moze znow sie pogodzimy...a moze tym razem decyzja jest nieodwolalna.Sama do niej zmierzalam,a teraz sie boje ze to sie stanie.Nie wiem co on naprawde mysli.On mowi takie rzeczy w zlosci....Nie bierze odpowiedzialnosci za slowa.Np."puknij sie w ten pierdo...mózg".Mowi ze ja nie przyjmuje zadnej krytyki,a ja owszem rozumiem ale czasem wole zrobic cos po swojemu. Ale chyba tez powinien uszanowac moje zdanie.on stwierdza ze nie mozna mi nic powiedziec.Bo jak on czy jego matka mi sprawia przykrosc przez złośliwe uwagi,to nie jest to krytyka tylk ozłośliwosc.Ja tek nie robie i nie chce zeby wobec mnie tak robiono.A on drze sie na mnie ze wszysko mnie uraza,ze jestem nadwrazliwa.I krzyczy tak,ze mi w srodku wszystko chodzi.
Wydaje mi sie ze to jest toksyczny zwiazek.Oboje nie umiemy sobie pomoc.On nie zgodzi sie na zadna terapie.Nie umiemy dojsc do porozumienia.Moze faktycznie bedzie ten rozwod i z jednej strony dobrze ale boje sie i moze nawet bym go prosila przez ten strach abysmy sprobowali ale to juz bedzie wykorzystane przeciwko mnie jesli tak zrobie.Skad ten strach...moze wierze ze sie nam ulozy ,moze go kocham,moze boje sie samotnosci,moze tego ze on mnie jednak kocha a ja to niszcze,nie wiem,ale wiele wiary wlozylam w ten zwiazek i nigdy nie bede juz wola ,nigdy nie bedzie jak wczesniej w moim zyciu,moje zycie zmienilo sie a rozwod zawsze bedzie czescia mnie,i nie bedzie we mnie nadziei ze spotkam kogos z kim wezme slub kto mi da milosc,tej nadziej ktora dawala mi zawsze sily.
Nie da sie ustalic niczego i konsekwentnie podchodzic do sprawy.A jesli sie pogodzimy-to tez prawdopodobne....jak to mozliwe ze chce odejsc i zostac.Czy to przez ten strach...

Offline

 

#44 2009-01-06 20:47:37

Verissimo
Przyjaciółka Forum
Wiek: 28
Zarejestrowany: 2008-06-09
Posty: 1784

Re: Maz mnie poniza, jest apodyktyczny, nie wiem co robic.

Misstib wiele kobiet boi się powiedzic dośc! bomają niską samocene ale czasami wystarczy popracowac nad własnym ja. Takie zwiąski są toksyczne czasami oczywiście partner sie zmienia pod wpływem wstrząsu, jednak takich przypadków jest niewiele. Jesteś na pewno wrtościową i wspaniała kobietą i nie daj sobie wmówic że jest inaczej.
Jeśli moge coś zasugerowac to na początek polecam wizyte u terapełty w celu podniesienia własnej samooceny bo to jest podstawa do wyjścia z toksycznego związku.
Jako kolejny krok radze porozmawiac z mężem i powiedziec mu że takie traktowanie nie prowadzi do umocnienia związku a wręcz przeciwnie .
Powodzenia.

Offline

 

#45 2009-01-07 19:39:13

Kreatorka
O krok od uzależnienia
Zarejestrowany: 2008-12-23
Posty: 61

Re: Maz mnie poniza, jest apodyktyczny, nie wiem co robic.

Stella, jestem w szoku! To nie prawda, ze on Cie kocha, nie wierz w to, Ty po prostu jeste mu potrzebna, do wyżywania się. Przerwij to, nie mów, że Ci sie nie uda. Czy może być gorzej???

Offline

 

#46 2009-02-26 21:59:56

Dorota400
Niewinne początki
Zarejestrowany: 2009-02-26
Posty: 1

Re: Maz mnie poniza, jest apodyktyczny, nie wiem co robic.

Stella, przeżyłam podobne piekło i się jeszcze nie skończyło, rozwód to była najłatwiejsza rzecz, teraz jest nękanie szantażowanie i grożenie, nawet pozbawił mnie mąż mieszkania a to wszytsko po 23 latach małżeństwa, zaczynam wszystko od nowa a młoda już nie jestem, uda Ci sie tylko podejmij decyzję i nie zmieniaj jej, to okropne co on Ci robi, tak się nie da żyć,
Wierz mi LUDZIE sie nie zmieniają, zmieniają się tylko sytuacje.
Zarejestrowałam się specjalnie zeby Ci to napisać, jak chcesz  w wolnej chwili napisze Ci co mi sie przytrafiło w życiu.
pozdrawiam Cię i nie daj się

Offline

 

#47 2009-02-27 09:10:39

Fiona
Niewinne początki
Wiek: 30+
Zarejestrowany: 2009-02-26
Posty: 8

Re: Maz mnie poniza, jest apodyktyczny, nie wiem co robic.

Ja też 13 lat tkwiłam w takim związku. Mąż był panem i wladcą. Zawsze on miał racje.Też szkoda było mi tamtych lat a najbardziej dzieci, walczyłam kilka lat,prosilam,tłumaczylam i balam sie co ja zrobie sama,nie mając nikogo kto by mi pomógł,ale nie wytrzymałam, cos we mnie pękło, dojrzalam do decyzji i powiedzialam dość.Dzisiaj już 3 lata nie jesteśmy razem a 2.5 roku po rozwodzie.A co przeszłam w trakcie roztania i rozwodu było koszmarem.A teraz wiecie co - wiem że żyje.Ta decyzja dodała mi odwagi w całym moim życiu. Oczywiście nie jest tak że nie mam problemów i sama sielanka ale nikt mnie nie poniza i nie dołuje. Teraz straciłam prace i nie mam zamiaru się poddać. Takze kochana odwagi,przeciez nie jestes ułomkiem,a my kobiety mamy w sobie dużo siły tyklo trzeba ją "obudzić w sobie",a takie życie do niczego dobrego nie prowadzi.Życzę ci dużo siły i wytrwania.

Offline

 

#48 2010-06-26 22:10:54

foczka 100
Niewinne początki
Zarejestrowany: 2010-06-26
Posty: 1

Re: Maz mnie poniza, jest apodyktyczny, nie wiem co robic.

Ja mam podobny broblem z tym że nie pracuje mąż ma firmę zqrabia bardzo i dobrze i co z tego poniża mnie mówią że na wszystko zarobił dla niego jestem grubą świnią mamy dwoje dzieci a ja nie mam dokąd pójś.Nie mam ojca mąż mnie przezywa że jestem udupczeńcem że sie nie dziwi że nikt mnie nie chciał.Nie chce mi się życ liczy się tylko jego rodzina gdyby nie moje dzieci to może by mnie juz nie było....chociaż czasem brakuje mi juz sił nie chce mi sie życ co robic?

Offline

 

 

Ostatnie tematy :

Stopka forum

Powered by PunBB
© Copyright 2002–2005 Rickard Andersson

Mapa strony - Archiwum | Kontakt
© www.netkobiety.pl 2007-2013