Śmierć męża - jak sobie poradzić? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Strony Poprzednia 1 726 727 728 729 730 736 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 27,627 do 27,664 z 27,956 ]

27,627

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Kochana a-michalak0 (jak masz na imię?)
Wiem co czujesz, jak jest ciężko. Współczuję Ci bardzo. Nic nie pomaga gdy brak jest tej najbliższej osoby. Trzeba stopniowo oswoić ból.
Płacz, smutek, niesamowita tęsknota będzie Ci towarzyszyć bardzo długo.
Ja jestem 9 m-cy po śmierci męża. Zmarł w Wielkanoc , w hospicjum, po 4-mies  od diagnozy i pobycie w szpitalu.
Jestem od Ciebie sporo starsza, ale wierz mi wiek tu nie ma znaczenia. Też mam dorosłe , samodzielne dzieci. Rodzina? Tylko była na pogrzebie .
Nikt nawet nie obiecywał wsparcia, z wyjątkiem mojej przyjaciółki, która potem nawet nie zadzwoniła. Tylko na Wsz.Św. przywiozła znicz i kwiatek, o czym powiadomiła mnie telefonicznie.
Tak kochana bywa. Każdy ma swoje życie, a my nie jesteśmy dla nikogo dobrym towarzystwem.
Dla mnie jedynym wsparciem było właśnie to Forum. Tutaj znalazłam bratnie dusze, które los dotknął taką samą tragedią.
Rozumiały i potrafiły pocieszyć, przytulić. Z niektórymi mam kontakt telefoniczny, a z jedną spotkałam sie osobiście.
Dlatego pisz tutaj. Ja juz nie udzielam się  tak aktywnie. Może aż tak już tego nie potrzebuję, a zresztą troszkę się "towarzystwo" wykruszyło. Sporo z tych osób z mojego okresu już nie pisze.
Ale w początkowym okresie żałoby jest to najlepsza psychoterapia. Żaden psycholog, psychiatra nie zastąpi tych spotkań wirtualnych właśnie tutaj.
Wylewaj swoją rozpacz, żal, smutek, płacz. Tutaj na pewno znajdziesz zrozumienie i wierzę, że nie pozostanie to obojętne nawet dla tych już nie piszących.
Pozdrawiam i przytulam Cię serdecznie. Ula.

Reklama
Zobacz podobne tematy :

27,628

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Tak, to prawda, to forum POMAGA. Nie wiem jak dalabym sobie rade bez Was. Niektorzy z moich "przyjaciol" w realu smieja sie tutaj szukam pomocy a jeszcze bardziej, ze mi to pomaga. Ale mam to gdzies! Dopiero gdy Was spotkalam i naprawde wiedzialyscie co czuje i o czym pisze, to wreszcie poczulam sie rozumiana. Wszyscy tylko kiwaja glowami i recytuja te obrzydliwe teksty: "trzymaj sie, masz dla kogo zyc" i inne brednie, po ktorych mam ochote im odpowiedziec, ze powiem im dokladnie to samo jak beda w mojej sytuacji. A sa tez i tacy, wg ktorych to juz powinnam zapomniec i przejsc nad tym do porzadku dziennego bo przeciaz minely juz 3 miesiace. Gdy mowie ze mam zly dziec to pytaja dlaczego i co sie stalo. No co sie moglo stac??? Umarl mi maz, ktorego kochalam nad zycie!!! Ale sie wygadalam

27,629

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Pozdrawiam i sciskam Was cieplo w ten mrozny dzien

Reklama

27,630 Ostatnio edytowany przez Cayenne81 (2017-01-08 19:52:24)

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?
Wielki smutek napisał/a:

Wszyscy tylko kiwaja glowami i recytuja te obrzydliwe teksty: "trzymaj sie, masz dla kogo zyc"

Oj tak,najprościej to powiedziec.
A tak naprawdę nikt z tych osób nie wie co się dzieje w naszych głowach i sercach.Jak każdego dnia wstajesz i walczysz z myślą że mąż nie żyje,że nie wróci,jak dalej będzie wyglądało nasze życie.

Wielki smutek napisał/a:

Gdy mowie ze mam zly dziec to pytaja dlaczego i co sie stalo. No co sie moglo stac???

Ech czasem mam wrażenie że mi nie wolno mieć złego dnia.Teraz to według innych ja muszę to i tamto. A g***no ja nic nie muszę,a już na pewno nie podporządkowywać się wymaganiom innych.
W moim przypadku jest tak że dzieci w tym ja odziedziczyliśmy duży majątek.Dlatego też mam wrażenie że co niektorzy są przy nas tylko ze w/g na to dobrodziejstwo.Super,wszyscy o tym myslą,tylko nie ja.JA bym to oddała,żeby tylko mój mąż mógł wrócić do nas ...

27,631

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Wielki smutek. Doskonale wiem, jak to jest. Ja zdążyłam usłyszeć, że młoda jestem ułożę sobie życie!!! Co w tych ludziach jest, nie tak?? Czy oni zastanawiają się co w ogóle mówią? albo , że 2 miesiące minęły , czas się ogarnąć!!! Paranoja!!!  Miałam z mężem wspaniały kontakt, byliśmy dobrym małżeństwem, lubiliśmy ze sobą spędzać czas, ciągle nam go było mało... pewnie dlatego jest mi tak ciężko. Tęsknie jak cholera, nie potrafię sobie na chwilę obecną wyobrazić dalszego życia bez niego, próbuję "jakoś" żyć...bo nie mam wyjścia.  Taka wegetacja, czuję się ze 30 lat starsza...  Mnie też to forum pomogło, i pomaga w jakimś stopniu to wszystko przechodzić, może za często się nie udzielam ale zaglądam, czytam, przeżywam ...

Reklama

27,632

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?
zoskaaa napisał/a:

Wielki smutek. Doskonale wiem, jak to jest. Ja zdążyłam usłyszeć, że młoda jestem ułożę sobie życie!!! Co w tych ludziach jest, nie tak?? Czy oni zastanawiają się co w ogóle mówią? albo , że 2 miesiące minęły , czas się ogarnąć!!! Paranoja!! ...

Wiecie, ja pierszy raz usluszalam o ulozeniu sobie zycia od pani z zakladu pogrzebowego jak pojechalam.sie rozliczyc! Powiedziala mi (z reszta bardzo sympatyczna pani i wnikliwa obserwatorka) ze jestem jeszcze mloda i uloze sobie zycie. Na co ja wycedzilam, ze moje zycie wlasnie sie skonczylo, a to co jest teraz to tylko "bycie", wiec "bede", bo musze wychowac syna, ma dopiero 9 lat.
Niestety nie wiem co z nimi jest nie tak. Moze chca dobrze a to my nie odbieramy tego wlasciwie? Nie wiem. Nie wiem tez jak ja zachowalabym sie na ich miejscu, dlatego nie mowie im wprost co mysle jak slysze od nich te bzdury.

27,633

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Od śmierci mojego męża minęło siedemnaście miesięcy. Zostałam sama, bo nie mieliśmy dzieci. Jestem u progu czterdziestki. Jest ciężko. Mój mąż był moim najlepszym przyjacielem. Dzieliłam z nim każdą chwilę i każdą myśl. Po jego odejściu nie poznaję samej siebie, ani świata, który mnie otacza. Życie mnie męczy. Tęsknota i ból nie ustają, czasem tylko schodzą na dalszy plan. Na ogół jakoś sobie radzę, ale są czasem chwile takich kryzysów, że nie wiem, w którą dziurę najlepiej by się było schować...
Przez pierwszy rok po jego śmierci byłam całkowicie skoncentrowana na tym, by sobie poradzić. Rzuciłam się więc w wir obowiązków. Chwilami miałam nawet trzy prace. Skończyło się tym, że dostałam anemii i musiałam nieco wyhamować. Wtedy postawiłam na relacje. Zaczęłam całą swoją nadzieję wiązać z przyjaźniami, dbać o przyjaźnie i zabiegać o nie. Przez jakiś czas to się sprawdzało, ale ostatnio znowu jest trudniej. Chyba stałam się trudniejsza, bo ludzi wokół mnie jest coraz mniej. Szukam wciąż winy w sobie, ale nie mogę się pogodzić z tym, że ludzie mi mówią musisz w końcu zacząć żyć, dać mu odejść, albo : ciągle tylko płaczesz, albo: jesteś za bardzo skoncentrowana na sobie. Nie dźwigam krytyki, choćby była konstruktywna. Nie mam na nią siły, bo całą swoją siłę życiową zużywam na to, żeby wstać złóżka, iść do pracy, rozmawiać z ludźmi, po prostu żyć. I czuję się tak, jak by nikt mnie nie rozumiał i nie chciał wysłuchać, bo kryteria normalnych ludzi mówią: masz zacząć żyć normalnie.
I nie wiem, co jeszcze mogę wymyślić, żeby jakoś mi się zachciało żyć... Macie jakieś pomysły?

27,634

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Witaj Zora.
Niestety pomysłu nie mam,natomiast chciałam Ci napisać ,ze bardzo, ale to bardzo Cię rozumiem.
U mnie 18 miesiecy i też całą swoją energię posyłam w kierunku mobilizacji by rano wstać i przetrwać dzień.

I czuję się tak, jak by nikt mnie nie rozumiał i nie chciał wysłuchać, bo kryteria normalnych ludzi mówią: masz zacząć żyć normalnie.

Dokładnie tak jest.Czuję się jak nienormalna wsród normalnych...

Pozdrawiam Cię serdecznie.

"Nasi zmarli są wśród niewidzialnych, a nie wśród nieobecnych" papież JAN XXIII

27,635

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Na imię mam Irena , przed chorobą myślałam że jak człowiek obcuje z chorym i jego cierpieniem to sie trochę oswaja  z wiadomością że nieuleczalne ,że nie da sie już nic zrobic, że ...że ...że.. .myślałam że wypłakałam już wszystkie łzy gdy nikt nie widział i nie słyszał przez te prawie dwa lata  nieprawda jakieś ukryte pokłady mi sie ujawniły i ryczę bez końca jak tylko zamknę drzwi swojego pokoju.Zabijam czas durnymi gierkami w komputerze ,próbuję coś czytać-trzy razy zaczynam strone .To takie niesprawiedliwe, Rodzina z mojej strony chetnie by mi pomogła ,ale mają swoje problemy i tak jak któraś z Was napisała dają mądre rady typu będzie dobrze  trzymaj się ,dasz rade.Brat mojego Ukochanego przed odjazdem stwierdził że on nie będzie miał nic przeciwko temu żebym sobie kogoś poszukała ,ale to dopiero za rok nie wcześniej, siostra meża  po złożeniu trumny podeszła -trzymaj sie i no to cześć i pojechali ze swoją rodziną do domu, aha nie zapomnieli o mnie w sylwestra wysyłając sms szcześliwego nowego roku,szczęścia i zdrowia.Taktownie..Martwi mnie to że im dalej od chwili gdy  On oddał ostatnie tchnienie na moich rękach coraz bardzie popadam w doła,może dlatego że pierwsze dni to masa formalności i miałam zajęcie,niewiem ale z dnia na dzien jest mi coraz smutniej. Dobrze że znalazłam Was tutaj to wiem że nie tylko ja tak mam. Nic nie cieszy nic nie interesuje .Chodzę codziennie na cmentarz bo mam taką wewnętrzną potrzebę,nie rozmawiam z ńim ale zapalę znicz posiedże  troche i wracam do pustego domu.ech.Dziękuję że jesteście. Oj dużo mi wyszło .,pewnie przez wiele dni będę Wam tu sie wypłakiwac..Dobranoc

Nigdy nie jest tak żle żeby nie mogło być gorzej.

27,636

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

.,pewnie przez wiele dni będę Wam tu sie wypłakiwac.

Witam, Irenko wypłakuj się ile potrzebujesz,TU prawie zawsze jest KTOŚ kto Cię zrozumie,wysłucha,przytuli <3 nie będzie dawał dobrych rad typu:wszystko będzie OK,ułożysz sobie życie itp. Może kiedyś tak będzie,może .......... ja już ponad 27 m-cy jestem po stracie męża,może się trochę "ogarnęłam" nadal bardzo mi Go brakuje,płaczę,kocham Go i tęsknię............... pozwól sobie na żal,płacz,smutek taka kolej rzeczy  potrzebujesz to pisz <3
przytulam cieplutko w tą mroźną samotną noc
Iwona

27,637

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Witajcie.

Mam 31 lat a moje życie skończyło się 6 tygodni temu ( w niedziele ) kiedy mój Narzeczony w naszym domu w dniu swoich trzydziestych trzecich urodzin zmarł nagle na moich rękach.
Mieliśmy zamówione urodziny w restauracji na 15stą, miał być tort i seria wspaniałych życzeń, prezenty w tym ode mnie lot paralotnią a o 13stej stało się najgorsze. Dostał zakrzepu, zgodnie z instrukcją przez telefon z Panią z pogotowia próbowałam reanimować ale.... 
Byliśmy ze sobą ponad 5 lat mieszkaliśmy jakieś 3 lata. Przymierzaliśmy się do ślubu; poważnie rozmawialiśmy o naszym wspólnym dziecku, a teraz jego nie ma, a ja zostałam bez niego, bez nadziei i sensu. Mam wokół siebie bliskich, którzy starają się jak mogą ale to niewiele daje.... Nikt nie zastąpi jego, wyrwany został kawał mnie. Zadaje sobie pytanie po co się to stało? Ale tak jak wszystkie te pytania są bez odpowiedzi. Był a w moim sercu i w myślach jest dobry, spokojny, kochał mnie najbardziej na świecie i na pewno nie zasłużył na to co się stało. Powinniśmy cieszyć się sobą wzajemnie, życiem, światem, podróżami i wieloma innymi, a nie on tam...a ja tu.
Tęsknota i rozpacz jest ogromna. W dodatku jak doskonale wiecie będąc w podobnej sytuacji nikt nie rozumie naszych przeżyć. Na nic nie mam ochoty a wszyscy w dobrej wierze chcąc pomóc uparcie próbują mnie czymś zająć. Może nie unikam 100% kontaktu ale są momenty że jego nie chce a oni się w moim odczuciu narzucają, przymuszają. 

Wszystko co piszecie o otaczających nas ludziach to bieżąca rzeczywistość.

Trzymaj się...
Nie możesz tyle płakać, to nic nie zmieni nie powstanie z grobu
W końcu Ty się rozchorujesz ( a co mnie to obchodzi); ten ból w sercu tęsknota
są gorsze niż choroba
Musisz żyć dalej...
Życie toczy się dalej..

i ostatnie najlepsze:

jesteś młoda ułożysz sobie życie będziesz nawet mieć jeszcze wnuki

Jakie wnuki ??? Ludzie !!!! Umycie zębów, prysznic, pójście do pracy (w której jestem bo jestem) to już jest duży wyczyn.

Chodzę na cmentarz w każdy wolny dzień; dziś mimo pracy ponieważ w niedziele mam krótsze godziny byłam dwa razy przed i po pracy.
Dbam (tak jak za naszego wspólnego życia on o mnie a ja o niego) żeby na jego grobie zawsze paliły się światła, były kwiaty, choinka z świecącymi lampkami na Święta. Właśnie Święta, Sylwester, Nowy rok istny horror...Chciałam to ominąć ale tu znów rodzina się zaparła że tak nie można.

Próbowałam skorzystać z pomocy psychiatry, psychologów ale albo trafiłam na słabych specjalistów albo nasza sytuacja jest taka że nie ma szans na pomoc z ich strony.
Również dlatego postanowiłam napisać do Was na forum. W przyszłości zostawię też maila do kontaktul. Jeżeli któraś miałaby ochotę napisać to proszę bo skoro specjaliści nie są wstanie pomóc to może wzajemnie się wesprzemy.
W innej wersji wydarzeń mam taką „umowę” z moim Narzeczonym żeby zadziałał i spowodował zbieg zdarzeń które pozwolą znów być nam ze sobą.

27,638

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

"W innej wersji wydarzeń mam taką „umowę” z moim Narzeczonym żeby zadziałał i spowodował zbieg zdarzeń które pozwolą znów być nam ze sobą."

Witam chyba Iwona,
jesteś pełna bólu i rozpaczy,wszystkie na tym forum to znamy,masz do tego prawo,do płaczu,żalu,tęsknoty.
Tylko nie pytaj :dlaczego ON? bo mnie ostatnio powiedziano: a wskażesz inną osobę zamiast.....................
trudna decyzja,nie my decydujemy...........
Wiesz mój mąż też chciał polecieć paralotnią ale jakoś się nie składało a jak zachorował to już nie miał siły na lot sad
Też "zaraz po" odejściu męża bardzo chciałam do Niego,miałam nawet plan na przyspieszenie tego,ale ..................
u mnie minęło 27 m-cy jakoś się "ogarnęłam",płaczę,tęsknię,bardzo Go kocham i chyba już chcę żyć ................

ale los znowu spłatał figla 08.12.2016 usłyszałam diagnozę białaczka i wiesz chcę "powalczyć"może znajdzie się dawca szpiku
a nasi Panowie poczekają na Nas ,może mamy Tu jeszcze coś do zrobienia?
pisz,płacz masz do tego prawo a ja życzę Ci ukojenia w bólu i przytulam
Iwona

27,639

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

To chyba ja  jestem szczęściarą. Nikt mi nie udziela rad typu : „wszystko się ułoży, weź się w garść”. Miałam taki etap, że rodzina męża strasznie chciała wysłać mnie do pracy . Ja jeszcze nie wróciłam. Szwagierka w rozmowie przyznała, że chodziło jej nie tyle o powrót do pracy, co o powrót do „świata żywych”. Gdy mnie  przez telefon usłyszała to się   przekonała, że „ma mi się na życie” i przestała naciskać. Rodzina jest w Polsce, ja jestem w Szkocji.
Przyjaciele ( którzy znali mojego męża ) są najbardziej pomocni. To taki „spadek” , który mi zostawił – ja nie jestem osobą towarzyską, to on nawiązywał nowe znajomości. A potem olbrzymia część tych ludzi okazała się przyjaciółmi w czasie jego choroby. Byli z nami a teraz są ze mną. Dają mi niesamowitą siłę i wsparcie. Większą, niż rodzina.
Z wykształcenia ( i może powołania, nie wiem) jestem psychologiem. Słucham. Mam wielu znajomych, którzy przychodzą do mnie a ja ich słucham i czasem zadaję jakieś pytanie ( żeby mogli posłuchać siebie). Teraz jestem dla nich. Słucham ich. Widujemy się. Nie pomagam im na siłę. Jestem obok. Widzę, że nie jestem najbardziej pokrzywdzoną osobą na świecie – inni też mają swoje dramaty.
Wczoraj spotkałam się z dwiema od dawna nie widzianymi osobami – było super i intymnie. Na tyle, że dopiero dziś uświadomiłam sobie, że wczoraj minęły trzy  miesiące od śmierci męża.
Od 2004 roku prowadzę bloga i mam kilku wirtualnych blogowych znajomych. Ostatnio będąc w Polsce spotkałam się z wirtualną znajomą – pierwszy raz po 12 latach pisania. Spotkałam się, bo jej partner życiowy umiera na raka- a ja raka mózgu i wszelkie związane z tym atrakcje mam już przerobione, więc staram się ją wspierać.
Piszemy do siebie  i dzwonimy – ona jest rozdarta między pracą a hospicjum. A ja po prostu dla niej jestem. I już.
Dałam jej linka na to forum, bo to kwestia tygodni – zostanie wdową.
Piszę głównie o innych i dla innych mam czas. Mój nowy szkocki znajomy ma o to żal – dzwoni, a mój telefon zajęty, bo ktoś się znów wypłakuje lub zwierza. W końcu mi napisał : „ Cholera, zauważyłaś może, że się w Tobie zakochałem?!”
Zauważyłam.
I nawzajem.

27,640

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Iwoncia, czytałam pierwsze zdania Twojej wypowiedzi kilkakrotnie, zawiesiłam się. Poczułam, że aż chcę Ci coś napisać, mam tyle myśli do przelania w poście. To jest takie trudne. Ta nasza samotna podróż w tej codziennej egzystencji. Pozwól sobie pomagać, jeśli tylko osoby z Twojego otoczenia chcą to robić. Nie wszystko okaze się odpowiednie, bo nikt tak naprawde nie jest w stanie Ci pomóc. Jednak sama obecnosc, rozmowa, wyjście do ludzi dużo daje. Jesteś na początku żałoby, bedzie jeszcze dużo bardzo ciężkich dni. Wielokrotnie bedziesz miała poczucie bezsensu, krzywdy, niesprawiedliwości. Trwaj, tylko tyle. Popłyniesz razem z czasem, choć będziesz sie miotać. Pamiętaj, że jesteśmy tutaj dla Ciebie, dla samych siebie i dla innych. U mnie mija prawie 13 miesięcy od śmierci mojego męża. Obecnie mam 32 lata. Też zostałam bez planów i pomysłu na przyszłość. Nie mam dziecka. Nadal nie wiem jak żyć, więc trwam. Zobojętniałam na swój los, choć mam poczucie zmarnowanego czasu. Pozdrawiam i ściskam mocno.

27,641

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Glass ja też mam podobnie, tak jak Ty. Znajomi i przyjaciele męża bardziej mi pomogli i nadal pomagają, niż moim przyjaciele. Zresztą on potrafił zdobywać ludzkie serca. Zawsze otaczał sie ludzmi, jak sie okazuje o gołębim sercu. W Twoim życiu, albo na jego horyzoncie pojawił się inny mężczyzna. Widzę, że uczucia zaczęły pojawiać się. Wierzę, że to dodaje Ci sił i sprawia radość. Tym bardziej, że pojawiło sie nagle i niespodziewanie.

27,642

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?
Provitamina napisał/a:

Trwaj, tylko tyle.

Provitamina, poeknie to ujelas. To jes wlasnie teraz nasze "zycie". Kazdy nasz dzien to trwanie i czekanie, chociaz nie wiem na co. Wiem, ze on nie wroci a trwam w jakims zawieszeniu w oczekiwaniu jakims. Sama nie wiem na co. Kazdy dzien przemierzam jakby na pol wdechu, mimo ze to nowworoczne zalamanie mija, to nadal moja jedyna obrona przed rzeczywistoscia jest nie myslenie o tym. Skupiam.sie na pracy, zwyklych domowych zajeciach, synku. I tak wlasnie twam... Spokojnej nocy Wam wszystkim.

27,643

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Witajcie
Mój świat runał 9 tygodni temu,również w niedziele. Obudziło mnie takie głośne charczenie mojego męża,okazalo się potem,że to ostatnie jego tchnienie. Spał sobie jak zwykle na boku,wieczorem na nic się nie skarżył. Nie pomogla reanimacja, przyjechaly dwie karetki,robili co mogli ale serce nie drgnęło. Nigdy nie chorował na serce,miał tylko 37 lat. Byl moim całym światem, ON i nasza córka. Dlaczego On? Dlaczego nas to spotkało?! Wystko działo sie na oczach naszej 13letniej córki. Za co nas to spotkalo? Zawsze staram się byc dorym człowiekiem, życ tak żeby nikt przeze mnie nie cierpiał. I taki los nas spotkał!Bardzo za NIM tęsknię, nie wiem jak dalej życ. Bo żyć jakos musze,dla córki...

27,644

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Aga, na te pytania nigdy nie znajdziesz odpowiedzi. One stanowia takie bledne kolo, nic nie wnosza dobrego, a wrecz popychaja w zlym kierunku. Wiem, ze nie da sie od nich uciec bo klebia sie w glowie i kraza jak sepy. Ale probuje nie dopuszczac ich do glosu, a wtedy jakos trwam. Ja zostalam z 9 letnim synem, ktory mnie trzyma tutaj i tylko dla niego wstaje co rano. Ty masz corke i to zapewne na .iej teraz sie koncentujesz i skupiasz cala sile aby byc dla niej. To tez pomaga. Szukamy wszystkiego co utrzyma nas na powierzchni. Zycze Ci duzo sily.

27,645

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Aga tak mi przykro z powodu nagłej śmierci Twojego męża. To ogromny wstrząs, którego skutki odczuwa sie długo, bardzo długo...niestety nie wiem gdzie jest tego kres. Jesteśmy z Tobą. Jak Twoja córeczka radzi sobie ze stratą taty? Czy sama masz też w kimś wsparcie?

27,646

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Bardzo dziekuje za te słowa. Cieszę się bardzo z tego że moge tu pisac i że odpowiedz dostane od kogos,kto naprawde rozumie moją sytuacje. Zwłaszcza ,że teraz jest dużo gorzej niz na początku...

27,647

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Jest dużo osob, które mnie wspieraja. Mamy przyjaciól, z rodziną męża też mam dobry kontakt. Nie pozwalaja mi byc samej. Czasem jednak jak jestem razem z nimi to jeszcze bardziej mi Go brakuje. On był duszą towarzystwa. Córka teraz lepiej,ona jest teraz w takim wieku kiedy jakies pierwsze miłości sie pojawiaja (pierwsza gimnazjum). CZasem to mam nawet nerwy na nią ,że tak szybko zapomniala. Wiem,że to glupie,bo ona to inaczej przezywa. Kazdy pobyt na cmentarzu to dla niej ciężkie przezycie, nieraz po mszy nie chce iśc na cmentarz. Siedzi w aucie i czeka az ja wroce. Mysle,że ona nie chce myślec o tacie jak o zmarłym.Nieraz słysze jak płacze w pokoju olądajac jego zdjęcia w laptopie i filmy... ona czesto nagrywala jego wygłupy

27,648

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Dzisiaj już mi lepiej, płakałam tylko 3 razy. Odkryłam sposób na zabicie czasu i oderwanie się od wspomnień -chodzę ,dużo chodzę ponad 2 godziny marszu (na cmentarz i z powrotem) powodują że lepiej się czuję mimo bólu nóg .Być może zachowuję się jak leming ale uparcie idę .Z niepokojem czekam na następnego doła , ale wiem że moja obecność wśród osób  które wiedzą i czują to samo ułatwi mi dalsza drogę bez Niego . Dzięki za przytulaski i przytulam Was dobre wróżki .Czeka nas długa droga do jako takiej normalności .Nie rozmawiam z nikim bezpośrednio,tylko tak jak tu pisząc albo przez telefon z osobami które wiem na pewno że nie przyjadą mnie pocieszać.Wiem że chcą dobrze,wiem że mam się ogarnąć i żyć dalej  ale łzy same lecą serce tłucze się jakby chciało wyskoczyć. Sen nie przychodzi,jeżeli już to śpię 2-3 godziny . Ogromnie współczuję Iwonci  , Wasze wspólne życie zanim sie zaczęło  już sie skończyło ja miałam  swoje Kochanie przez 27 lat i strasznie rozpaczam , a Ty?Słów mi brakuje żeby Cie pocieszyć ,bo sama ich dla siebie nie znajduję podobnie jak Ty staram się unikać gości w domu -bo ich nie wyproszę (przecież chcą dobrze) ,starają się . Tak bym chciała żeby mi się przyśnił.

Nigdy nie jest tak żle żeby nie mogło być gorzej.

27,649

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Dziewczyny.  Zanim straciłam męża, straciłam brata. Miał 26 lat.  Nie wierzyłam, że po śmierci brata będę w stanie się śmiać. I przyszedł taki moment, że się roześmiałam. Głośno, radośnie , od serca….  Dzięki mężowi.  A potem odszedł mąż.
To było 3 miesiące temu. Znów uczę się śmiać: prawdziwie, głęboko….  Straciłam przyjaciela i kochanka, bratnią duszę – ale mam siebie. To JA odpowiadam za to, co stanie się z resztą mojego życia.
Tak, źle mi. Tak, czasami czuję się taaaaak bezradna. Tak, czasami czuję, że wydarto mi kawał serca. Ale to ja jestem żaglem, sterem i okrętem reszty mojego życia. Nie chcę spędzić reszty danego mi czasu na użalaniu się nad sobą. Moja córka zasługuje na coś więcej. Straciła tatę, ale to nie znaczy,że musi patrzeć na mamę – ofiarę losu. Niech moja córka uczy się, jak się podnosić, jak żyć „pomimo” i dawać sobie radę.
Bo życie okrutnie toczy się dalej. Nie czeka, nie ma powtórek czy poprawek, nie ma brudnopisów.
Dziewczyny
Żyjcie
Po prostu

27,650

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Witam,
witam nowe kobiety po traumie.
To, co piszecie jest tak podobne do moich przeżyć po śmierci męża..
Życzę Wam siły na przetrwanie i przeżycie bólu, który Was dotknął. Trwa to...trochę, ale z czasem jest łatwiej.
U mnie 2,5 roku, i jeszcze wraca.
Glass, fajnie, że tutaj jesteś. Czuję podobnie, że moje życie jest w dużym zakresie w mojej gestii i zrobię z nim co zechcę.
Potrzebuję takiego optymizmu, dowodu, że da się żyć bez użalania się.
Jeśli mogę zapytać - czy już zamknęłaś żałobę?
Wprawdzie w biblii są podane okresy żałoby: 3 dni albo 6 tygodni albo rok i 6 tygodni.
Ja po roku i 6 tygodniach zadeklarowałam, że kończę żałobę, tylko czy aby na pewno zakończyłam, nie wiem.

27,651

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Witam wszystkie nowe okaleczone kobietki, bardzo WAM wszystkim współczuję, że dopadło WAS to z czym my borykamy się od dłuższego czasu. Piszcie dużo wylewajcie swoje żale, to bardzo pomaga, że człowiek może się wypisać, a nikt go za to nie skrytykuje, tylko jeszcze pocieszy, przytuli wirtualnie, ale to też bardzo, bardzo dużo pomaga. Nawet jak wydaje Ci się że piszesz głupoty, to nie są głupoty to nasze myśli, zwątpienia, czasem potwierdzenie że nie wariujemy w tym nowym świecie. Czego my wymagamy od innych wymagać "syty nigdy nie zrozumie głodnego", my musimy układać sobie życie same wśród ludzi, którzy mają normalnie. Pamiętajcie WAM wszystko wolno i nie dajcie sobie wmówić że coś nie wypada, róbcie tak jak serce i rozum WAM mówi. Mnie wydawało się, że nie przeżyje po śmierci córki, a mija 5 lat, w maju minie 2 lata po śmierci męża i mamy. Oczywiście bardzo tęsknię , płaczę sama, uczę się składać to co mi pozostało, nauczyłam się żyć z bólem i cierpieniem. Oczywiście przychodzą doły, upadki i znowu się podnoszę i jakoś się pcham do przodu, uczę się polegać tylko na sobie, jak popełnię błąd to ja za niego będę odpowiadać. Wmawiam sobie, że nikt mi nie zagwarantował, że życie będzie wciąż piękne, trudno i oddala myśli dlaczego mnie to spotkało, bo doszłam do wniosku że nie mogę życzyć innym, ale nie tylko mnie, jestem dobrym człowiekiem i nikomu nie życzę tego co ja przeszłam, bo co mi to da tylko się zrobię złośliwą babą.
Przytulam WAS bardzo serdecznie i życzę aby popękane serca w miarę się trochę zagoiły, dużo ciepła.

27,652

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?
Glass napisał/a:

Dziewczyny.  Zanim straciłam męża, straciłam brata. Miał 26 lat.  Nie wierzyłam, że po śmierci brata będę w stanie się śmiać. I przyszedł taki moment, że się roześmiałam. Głośno, radośnie , od serca….  Dzięki mężowi.  A potem odszedł mąż.
To było 3 miesiące temu. Znów uczę się śmiać: prawdziwie, głęboko….  Straciłam przyjaciela i kochanka, bratnią duszę – ale mam siebie. To JA odpowiadam za to, co stanie się z resztą mojego życia.
Tak, źle mi. Tak, czasami czuję się taaaaak bezradna. Tak, czasami czuję, że wydarto mi kawał serca. Ale to ja jestem żaglem, sterem i okrętem reszty mojego życia. Nie chcę spędzić reszty danego mi czasu na użalaniu się nad sobą. Moja córka zasługuje na coś więcej. Straciła tatę, ale to nie znaczy,że musi patrzeć na mamę – ofiarę losu. Niech moja córka uczy się, jak się podnosić, jak żyć „pomimo” i dawać sobie radę.
Bo życie okrutnie toczy się dalej. Nie czeka, nie ma powtórek czy poprawek, nie ma brudnopisów.
Dziewczyny
Żyjcie
Po prostu

Dziękuje Glass,takich słów mi potrzeba. Też chcę byc silna dla córki ale dzisiaj same kłody pod nogi. Tyle spraw do załatwienia i wszystko jak po grudzie... A jescze powrót do domu w którym nie ma juz mojego MĘŻA i cala moja siła rozpada sie na kawałki. Tak bardzo za NIM tęsknie i nie mogę w to uwierzyć,że jego tu nie ma. Całe życie byliśmy razem,nawet w podstawówce byliśmy w jednej klasie...

27,653

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Glass ja tez dziekuje za te słowa

27,654

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?
aga1311 napisał/a:

Dziękuje Glass,takich słów mi potrzeba. Też chcę byc silna dla córki ale dzisiaj same kłody pod nogi. Tyle spraw do załatwienia i wszystko jak po grudzie... A jescze powrót do domu w którym nie ma juz mojego MĘŻA i cala moja siła rozpada sie na kawałki. Tak bardzo za NIM tęsknie i nie mogę w to uwierzyć,że jego tu nie ma. Całe życie byliśmy razem,nawet w podstawówce byliśmy w jednej klasie...

aga1311 też straciłam męża, ogromnie za nim tęsknię... często po pracy wymyślam mnóstwo powodów, aby nie wracać do domu... córka zostaje u mojej mamy a ja odbieram ją wieczorem, wiem że nie tylko ja straciłam męża, ona straciła tatę... ale nie umiem, nie jestem jeszcze gotowa by pokazać jej że jestem silna, bo jeszcze nie jestem... jeszcze nie sad

27,655

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?
QawieraM napisał/a:
aga1311 napisał/a:

Dziękuje Glass,takich słów mi potrzeba. Też chcę byc silna dla córki ale dzisiaj same kłody pod nogi. Tyle spraw do załatwienia i wszystko jak po grudzie... A jescze powrót do domu w którym nie ma juz mojego MĘŻA i cala moja siła rozpada sie na kawałki. Tak bardzo za NIM tęsknie i nie mogę w to uwierzyć,że jego tu nie ma. Całe życie byliśmy razem,nawet w podstawówce byliśmy w jednej klasie...

aga1311 też straciłam męża, ogromnie za nim tęsknię... często po pracy wymyślam mnóstwo powodów, aby nie wracać do domu... córka zostaje u mojej mamy a ja odbieram ją wieczorem, wiem że nie tylko ja straciłam męża, ona straciła tatę... ale nie umiem, nie jestem jeszcze gotowa by pokazać jej że jestem silna, bo jeszcze nie jestem... jeszcze nie sad

Witaj kochana,ja tez nie jestem. Dzisiaj zrobilam corce awanture o jedynke z polskiego,o której mi nie powiedziala. Problem w tym,że wykrzyczałam chyba wszystkie emocje i cała awantura była mocno przesadzona z mojej strony. Moja córka jest nastolatką, która przechodzi burzę hormonów. Boję się,że nie ogarniam tego wszystkiego. A w piątek minie dopiero dwa miesiące od tej tragedii... Bardzo za nim tęsknie i czuję,że sie rozpadam. A miałam być silna. Wszystko mi się sypie...
Przytulam Cię mocno i życzę dużo siły nam wszystkim

27,656

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Dziewczyny nie dodajcie sobie jeszcze więcej cierpienia, jesteście na początku żałoby, jest ciężko i  nie stanie się już w tej chwili silne, to tylko słowa, ale małymi kroczkami dacie radę, jak my wszystkie dajemy radę żyć w nowej rzeczywistości, której też trzeba się uczyć, to huśtawka raz do góry raz w dół. Jakoś zawsze tak bywa, że swoje emocje wyładujemy na bliskich, których kochamy, a potem zastanawiamy się o co ta cała awantura, ja wcale nie jestem lepsza, chociaż mam już za sobą 20 miesięcy bez męża, przyzwyczaiłam się do bólu i że jestem sam, chociaż mam dzieci fakt dorosłe. Nie jest lekko, tęsknota, brak tego ciepła, dyskusji, a nawet małych kłótni zostały wspomnienia. Trudno nauczyć się cieszyć, planować, śmiać się, jak to mówi jedna z nas śmiejemy się przez łzy, z każdym miesiącem jest inaczej, jesteśmy, ciągniemy ten wóz który kiedyś ciągnęliśmy razem, teraz same, nie zastąpimy naszym dzieciom ojca, ale jesteśmy matkami i dajemy miłości tak jak umiemy, przecież nikt nas tego nie uczył, jak nikt nie nauczy nas jak mamy być wdowami, jak przeżyć tą strate. 
Życzę WAM wszystkim na początku tej żałoby, trochę wyciszenia, przytulam mocno, trzymajcie się tak jak umiecie i trochę słonecznych dni i ciepła.

27,657

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Witam Kochane
Tak, jest bardzo ciężko  być samej-samotnej.
Nie wiem, czy łatwiej tym Młodym, które mają małe dzieci i teraz całą uwagę i swój czas muszą dać właśnie Im, czy tym starszym o długim stażu małżeńskim.
Dla każdej z nas jej żałoba jest straszna i niewyobrażalna.
Nie wiem też, czy czas naprawdę goi rany. Być może łagodzi ból, ale na pewno nie zmniejsza okropnej tęsknoty za tym ,że już nigdy nie będzie  tej Drogiej Osoby.
Mamy świadomośc tego, że czas płynie i każdy z nas wraz z nim się zmienia, starzeje. Ale gdy się starzejemy razem, przyzwyczajamy się do tych naszych ułomności, zmian ciała,
czy zachowań. Gdy jednej z tych osób braknie obok, nie ważne kiedy, wszystko traci sens. Wszystko już jest inaczej. I to tak strasznie boli.
Ja jestem prawie 10 mies."po". Rzadziej  nachodzi mnie taki spazmatyczny płacz, chociaż smutek i łzy są niemal zawsze.
Nic nie cieszy, nie mam żadnych planów. Mija dzień za dniem i z niecierpliwością czekam na noc, żeby ten dzień już się skończył.
Dalej unikam ludzi, wszelkich spotkań. Wszyscy mnie drażnią, nawet ich normalne zachowania.
Kochane Młode wdowy. Tak bardzo mi Was żal i tak bardzo Wam współczuję. Ala musicie być silne. Placzcie kiedy macie na to ochotę. Nawet krzyczcie. Róbcie to co Wam przynosi chociaż odrobinę ulgi.
Żałoba to taki czas, którego się nie da przeskoczyć. Trzeba ją przejść dzień po dniu, tydzień po tygodniu , aż może przyjdzie taki dzień, że poczujemy się trochę normalnie.
Bo całkiem normalnie, nie będzie już chyba nigdy.
Przytulam Was Kochane i życzę Wam spokoju i chociaż małych uśmiechów. Ula.

27,658

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Masz racje Jewka 60 ,każdego dnia jest inaczej, wiem to po swoim przykładzie ,jednego dnia dól że tylko siądż i płacz i drugiego totalny spokój i tak na zmaianę
. Zycia za nas nikt nie przeżyje -trzeba samemu to zrobić. to takie oczywiste-rozum wie o tym tylko serce nie przyjmuje do wiadomości. U mnie jest różnie tak jak napisałam,wczoraj góry mogłam przenosić a dzisiaj od rana myśli się kłębią, łzy pchają się. Nie wiem czego mi bardziej żal - męża że chorował czy mnie samej że mnie zostawił. Dzisiaj mijają dwa tygodnie od pogrzebu .Idę zapalę znicz ,potem zobaczymy. Pozdrawiam i przytulam Was wszystkie.

Nigdy nie jest tak żle żeby nie mogło być gorzej.

27,659

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Kochana to dopiero 2 tygodnie, to krótki czas wydaje się nam, że to wszystko nam się przyśniło, że przyjdziemy do domu i będzie tak jak dawniej. Niby wiemy, że ich już nie ma, a jednak chciałybyśmy wracać do domu i być razem, a nie świecić im światełek. Każde słowo nas denerwuje takie jak wdowa, grób, msza które ciężko przeżyć, sprawy które musimy załatwić, nawet odczytanie aktu notarialnego po roku czasu było dla mnie ogromnym przeżyciem, słowa które padły zmarły dobiły mnie bardzo, ale jakoś to przetrwałam, egzystuję w tym życiu i czasami mówię że zostawił mnie samą i muszę borykać się z małymi i dużymi problemami. Dziewczyny nie jest łatwo pęknięte serce skleić, tego się nie da już kropelką i sklejone, trzeba dać sobie czas i  etapy żałoby przeżyć, nic nie omijając bo wróci i będzie jeszcze gorzej. Bardzo mnie poruszają Wasze wypowiedzi, jest mi WAS bardzo żal i zawsze ubolewam jak wchodzę na forum i patrzę, znowu ktoś nowy przybył i będzie cierpiał.  Tak jak pisze Ula czy młoda czy starsza, każda chciała doczekać wspólnie starości i cieszyć razem, jednak nie było nam to dane nic nie zmienimy, możemy sobie pomóc tylko w naszej niedoli.
Trzymajcie się ciepło, pozdrawiam z całego serca.

27,660

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Może to źle zabrzmi ale cieszę się że mogę pobyć chociaż ten krótki czas w "normalnym" dla mnie towarzystwie, towarzystwie które rozumie, nie naciska, nie próbuje na siłę pocieszać ani "ustawić do pionu".

27,661

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Ja również na forum czuję się "w domu". Doskonale rozumiemy nasze uczucia. W realu nadal nie potrafię się odnaleźć, Dla wszystkich to już "było, minęło" czas zapomnieć, stanąć na nogi itd. Tyle, że nie mają pojęcia jak ciężko na tych nogach stać!. Dzisiaj znów usłyszałam: "przecież masz dziecko, masz dla kogo żyć", mam wrażenie, że jak jeszcze raz ktoś mi tak powie, to dosłownie "wyjdę z siebie". Nie wiem jak Wy, ale ja mam już alergię na te wszystkie dobre rady. U mnie mija 3,5 miesiąca i jestem w dziwnej fazie żałoby: taki okropny "bezruch" - nic mi się nie chce, nic nie jest ważne i nic nie ma znaczenia. Czuję jakbym zamarła w środku, z jednej strony to dobrze, bo mniej płaczę, a z drugiej to takie nic wewnątrz i na zewnątrz. Odcinam się od znajomych, nie mam teraz sił na to , nie chcę z nikim rozmawiać. Trzymajcie się - lepszego jutra wszystkim.

27,662

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?
Wielki smutek napisał/a:

Dzisiaj znów usłyszałam: "przecież masz dziecko, masz dla kogo żyć", mam wrażenie, że jak jeszcze raz ktoś mi tak powie, to dosłownie "wyjdę z siebie". Nie wiem jak Wy, ale ja mam już alergię na te wszystkie dobre rady.

Dodałabym jeszcze "ona ciebie potrzebuje". Jedyne wyjście to unikać tych wszystkich mędrców, którzy wszystko wiedzą... czasem jednak sami stają na drodze sad

27,663

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?
QawieraM napisał/a:

Może to źle zabrzmi ale cieszę się że mogę pobyć chociaż ten krótki czas w "normalnym" dla mnie towarzystwie, towarzystwie które rozumie, nie naciska, nie próbuje na siłę pocieszać ani "ustawić do pionu".

Wcale żle nie brzmi lepiej nam tutaj,gdzie nikt nie zadaje durnych pytań typu -trzymasz się? Aż mam czasami na końcu języka  -nie puszczam sie. Wiem że to z troski , ale to wkurza.Dobrze że jest to forum bo inaczej byśmy nie miały z kim pogadać bez słuchania "dobrych rad".Prowadzę monolog zapłakana ,zasmarkana,rozżalona  i nikt tego nie widzi,zresztą wiecie jak jest. Też cieszę sie się że tu trafiłam w mojej sytuacji chociaż gdybym miał wybór wolałabym nigdy tu nie trafić. No ale jest jak jest. Życzę spokojnej nocy .

Nigdy nie jest tak żle żeby nie mogło być gorzej.

27,664

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Witajcie. U mnie za 4 dni minie 15 miesiąc po śmierci mojego ukochanego męża.  Cały czas idę do przodu i dźwigam bagaż doświadczeń które otrzymałam. Pracuję zawodowo, rozwijam się. Spłacam kredyt który wzieliśmy razem z mężem na kupno naszego wspólnego mieszkania, w którym nigdy razem już nie zamieszkamy. Jednak pomimo tego, że moje życie zatrzymało mnie w próżni, to staram się robić cokolwiek by nie zwariować, by nie popaść depresje, by jakoś przeżyć kolejny dzień. Jakoś życia sie zmieniła na gorsze, ale nie moge swoim działaniem lub bezczynnością, czekaniem (już mój mąż nie wróci) jeszcze bardziej się dobić, skrzywdzić i załamać. Nie można kochane kobietki się załamywać! Staram się remontowac już nie NASZE ale MOJE mieszkanie. Walcze z tym od roku i powoli widzę efekty (jednak żyję i coś mi wychodzi). A najważniejszą rzeczą lub decyzją było zbliżenie się innych ludzi do mnie. Mam koleżanki z którymi moge porozmawiać, w razie problemów zawsze ktoś przyjdzie z pomocą (minus jest taki, że trzeba o to poprosić), mężczyzni z zainteresowaniem spoglądają w moim kierunku (nadal jestem kobietą!). Przyszedł w końcu też taki czas, że pozwoliłam by ktoś był, czekał, tęsknił, wspierał i kochał. Nie zamykam się przed tym. Za jego sprawą popłynęły mi łzy podczas Wigilii (oprócz tych wynikających ze straty mojego męża) na widok treści smsa z życzeniami "jesteś dla mnie aniołem, tylko bez skrzydeł. Kocham Cię".

Posty [ 27,627 do 27,664 z 27,956 ]

Strony Poprzednia 1 726 727 728 729 730 736 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin
© www.netkobiety.pl 2007-2016