Śmierć męża - jak sobie poradzić? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Strony Poprzednia 1 2 3 4 734 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 39 do 76 z 27,879 ]

39

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?
isabelle333 napisał/a:

Ja straciłam niedawno młodszego brata. Sama już nie wiem co mam robić... A najgorzej jest z mama. zaczynam sie zastanawiać czy nie iść z nią do psychiatry lub psychologa bo ja już nie mam siły, mama nie ma siły a ja  nie mam do niej siły.. sad:(

Strata dziecka jest największą tragedią jaka może spotkać rodzica. Nie jestem w stanie wyobrazić sobie tego bólu i nawet nie chcę.
Twoja Mama musi skorzystać z pomocy psychologa, a jeśli to nie to psychiatry. Przekonaj ją do wizyty. Straciła syna, ale ma przecież Ciebie. Nie może Cię zostawić samej sobie...  A przede wszystkim bądź z nią. Przytul, nie musisz nic mówić, po prostu okazuj jej swoją obecność.

Reklama
Zobacz podobne tematy :

40

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

DrugaJa,

dziekuje za dobre slowo! smile:) tylko ze widzisz ja nie chce narzekac ale mnie tez jest ciezko znalezc sily. czuje sie tak POTWORNIE samolubna ale to jest taki ciezar podwojny a nawet potrojny: po pierwsze teraz mama ma tylko mnie, po drugie jest bardzo zrozpaczona strata, po trzecie ja tez jestem przygnebiona strata bo ja tez stracilam ja wiem ze mama ma GORZEJ ale ja tez mam zle sad:( i jescze mamie zostalo tylko jedno dziecko a ze moj ojciec pil albo i z innych powodow ja latwo lapie doly i czasem nie moglam sie pozbierac jak sie nic nie dzialo a co dopiero teraz sad:(!!

naprawde nie chce narzekc i chce ja wspierac ale to jest tak jak w samolocie: najpier zaloz dziecku maske tlenowa w razie katastrofy a potem sobie! wiec ja tak mysle ze ja pojde do psychologa najpierw i potem mame zaciagne bo ona to jest apatayczna ze ie wie co sie do niej mowi. ale mama jest emerytka i nie musi z domu wychodzic, ja musz e do pracy i wiem jak to okropnie brzmi ale to mnie ratuje bo mama teraz ze mna mieszka i tak bardzo jak ja chce ja wspierac to bym nie wydolila caly dzien byc przy niej bo ten nasz bol to by sie nie zrobil podwojny jak bysmy razem siedzialy tylko raczej do kwadratu sad:(:(

sorry ze ja tu tak wam jecze na tym forum ale kurcze juz mam dosc.

41

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Tak się żle czułam że nawet tu nie potrafiłam zajrzeć trzy dni."Cieszę się" że chociaż tu ktoś mnie wysłucha.Wiem że nie jestem sama.Mój mąż zmarł 13 maja więc minęły już prawie cztery miesiące.
Próbuję żyć, walczę ze sobą żeby chodzić do pracy chociaż nie jestem w stanie wypełniać swoich obowiązków tak jak kiedyś.Pamiętnik zaczęłam pisać zaraz po pogrzebie.
Mówi sie że nie powinno się płakać bo jest im ciężko, ale zawsze kiedy jest mi bardzo żle przyśni mi sieęa wtedy mam wrażenie że jest ze mną.Ja nie potrafię jeszcze zrobić "porządku" z jego rzeczami.Nawet jego buty stoją tak jak je zostawił. Myślę o remoncie tak jak planowaliśmy o zrobieniu czegokolwiek ale chyba jeszcze nie potrafie.
Umieściłam na pomniku epitafium" Odszedłeś cicho i bez pożegnania jak ten co nie chce swym odejściem smucić jak ten co wierzy w chwili rozstania że niebawem..wróci".
Wdzięczna jestem że ktoś jest ze mną. Pozdrawiam Was wszystkie.

Reklama

42 Ostatnio edytowany przez Andia74 (2010-09-10 21:14:04)

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?
MILEN09 napisał/a:

Tak się żle czułam że nawet tu nie potrafiłam zajrzeć trzy dni."Cieszę się" że chociaż tu ktoś mnie wysłucha.Wiem że nie jestem sama.Mój mąż zmarł 13 maja więc minęły już prawie cztery miesiące.
Próbuję żyć, walczę ze sobą żeby chodzić do pracy chociaż nie jestem w stanie wypełniać swoich obowiązków tak jak kiedyś.Pamiętnik zaczęłam pisać zaraz po pogrzebie.
Mówi sie że nie powinno się płakać bo jest im ciężko, ale zawsze kiedy jest mi bardzo żle przyśni mi sieęa wtedy mam wrażenie że jest ze mną.Ja nie potrafię jeszcze zrobić "porządku" z jego rzeczami.Nawet jego buty stoją tak jak je zostawił. Myślę o remoncie tak jak planowaliśmy o zrobieniu czegokolwiek ale chyba jeszcze nie potrafie.
Umieściłam na pomniku epitafium" Odszedłeś cicho i bez pożegnania jak ten co nie chce swym odejściem smucić jak ten co wierzy w chwili rozstania że niebawem..wróci".
Wdzięczna jestem że ktoś jest ze mną. Pozdrawiam Was wszystkie.

dla mnie najgorsze bylo 6-9 miesiecy po Jego smierci... ale potem juz tylko bylo psychicznie lepiej ze mna. Ja szybko zrobilam porzadek z rzeczami meza, ale ja do tych naleze, dzisiaj sie z tego ciesze, bo gdyby to zostalo na pozniej to bym wciaz chodzila przytlumiona. Przestawilam meble, pozmienialam wiele rzeczy.  Zmienilam swoj kolor wlosow, fryzure, odchudzilam sie o 10kg, tak aby sie podobac samej sobie, aby nie patrzec w lustro i widziec ciagle te sama smutna, zaplakana siebie. Staram sie cieszyc zyciem, bo przeciez tak szybko mozna je stracic. Zobaczysz, jeszcze jestes na poczatku drogi, ale to sie zmieni. Naprawde. Nie jest dobrze, i juz nigdy nie bedzie, ale zmniejsza sie bol, ucicha rozpacz, wszystko sie zmieni i bedzie bardziej poukladane w sercu. Ale pustka... ona zostaje... chyba na zawsze.... .

43

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Życie w ogóle jest okrutne a jeszcze nas tak doświadczyło. Mam dla kogo żyć  jest przede wszystkim   wnusia jeden roczek  ale zawsze wtedy  myślę że on nie doczekał nawet jej roczku. I tu chyba przeznaczenie udało mi sie zrobić jedno jedyno zdjęcie pamiątka dla niej na całe życie tak chciał żeby wziąc ją za rączkę i kupić jej co będzie chciała widać było że jest za dziadkiem
Jest córka która mieszka daleko i bardzo mi jej brakuje i syn ale to jest mężczyzna który nie zawsze mówi to co czuje a chyba też brakuje mu ojca mógł zawsze na niego liczyć czasami zapominam co czują po jego stracie dzieci

Reklama

44

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?
MILEN09 napisał/a:

Życie w ogóle jest okrutne a jeszcze nas tak doświadczyło. Mam dla kogo żyć  jest przede wszystkim   wnusia jeden roczek  ale zawsze wtedy  myślę że on nie doczekał nawet jej roczku. I tu chyba przeznaczenie udało mi sie zrobić jedno jedyno zdjęcie pamiątka dla niej na całe życie tak chciał żeby wziąc ją za rączkę i kupić jej co będzie chciała widać było że jest za dziadkiem
Jest córka która mieszka daleko i bardzo mi jej brakuje i syn ale to jest mężczyzna który nie zawsze mówi to co czuje a chyba też brakuje mu ojca mógł zawsze na niego liczyć czasami zapominam co czują po jego stracie dzieci

Ja zostalam z malenkim jeszcze dzieckiem, corka ma 6 lat, wiec ja tez mam dla kogo zyc. Codziennie rozmawiamy o tacie jaki byl wesoly, jak gotowal, jak bawilismy sie razem. Mysle, ze Ona tak do konca Go pamietac nie bedzie, moze jak za mgla, ale pamiec w jej serduszku postaram sie pielegnowac.  Powodzenia zycze! Naprawde i szczerze!!

45

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Andia74
Wiem że jest ci ciężej masz małe dziecko którym musisz się zająć mimo że jest ci żle
ja znowu przepłakałam cały wieczór moja teściowa która straciła również wcześniej męża a teraz syna dzisiaj widząc że coś jest ze mną nie tak zapytała czy mam jakiś problem powiedziałam że sobie nie radzę psychicznie ale nie potrafiła ze mną porozmawiać chociaż przeżyła to samo  ja chyba zwariuję boję się chyba będę musiała skorzystać z fachowej pomocy a tak nie chciałabym brać leków

46 Ostatnio edytowany przez Wika (2010-09-12 15:08:33)

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Bardzo Wam współczuje sad Nie ma na świecie słów, które mogą wyrazić jak wielki jest ludzki żal w obliczu odejścia bliskich nam osób...

47

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?
MILEN09 napisał/a:

Andia74
Wiem że jest ci ciężej masz małe dziecko którym musisz się zająć mimo że jest ci żle
ja znowu przepłakałam cały wieczór moja teściowa która straciła również wcześniej męża a teraz syna dzisiaj widząc że coś jest ze mną nie tak zapytała czy mam jakiś problem powiedziałam że sobie nie radzę psychicznie ale nie potrafiła ze mną porozmawiać chociaż przeżyła to samo  ja chyba zwariuję boję się chyba będę musiała skorzystać z fachowej pomocy a tak nie chciałabym brać leków

Kochana, mi juz nie jest ciezko... ja sie bardzo ciesze, ze Bog dal mi na drodze wspanialego czlowieka z ktorym przezylam 12  najcudowniejszych, najwazniejszych lat z mojego zycia. Dal mi dziecko z tego zwiazku.... o coz bym mogla prosic wiecej.... 

Ja w zyciu swoje przezylam, styracilam dom w huraganie stracilismy wszystko co mielismy, moj maz 7 lat temu przezyl tragiczny wypadek samochodowy po ktorym byl 3 tygodnie nieprzytomny a ja bylam wowczas w 7 miesiacu ciazy, moje dziecko w dniu porodu umieralo mi na rekach, cudem ocalalo.... teraz smierc meza. Ale wciaz sie ciesze zyciem, bo moj maz napelnil mnie miloscia ktora starczy na wiele, wiele lat... a jak juz sie ten zapas wykonczy to moje serce bedzie wciaz napelnione miloscia do Niego i naszego dziecka. 

Ja sie ciesze, ze Go mialam, ja sie ciesze, ze w dniu smierci byl MOIM Mezem, Ojcem mojego dziecka.... ze to wlasnie On przewrocil moj swiat do gory nogami 12 lat temu, ze dla Niego 12 lat temu wyemigrowalam (jak dla mnie) do najwspanialszego miejsca na ziemii, to On mnie nauczyl smiac sie z problemow i zyc dzisiejszym dniem bo terazniejszosc jest rownoznaczne z  prezentem (present=gift) jaki Bog nam daruje, prezentem pod postacia zycia... a teraz jest moj czas, aby zyc tym czym On napelnil, z tym co mnie nauczyl, z moim-naszym... zobacz jak cudownie!!!!

Oczywiscie, ze brakuje mi Jego obecnosci, ale jak dla mnie to On tu jest, czasem tak bardzo, ze czuje Jego zapach.....

48

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Może jeszcze trochę .... i mnie będzie lżej.Wczoraj tak sobie pomyślałam, że nie mogę na nikogo liczyć.nie mogę oczekiwać, że "ich" życie się zmieni. To ja muszę znależć swoje miejsce w życiu.
Nie potrafię narazie cieszyć się życiem ale wydaje mi się że momentami sama nie wiem czego chcę.
Ale "zrozumie- kto stracił".
Mój mąż też mi dał dużo szczęścia przeżyliśmy razem 27 lat.Zaraz po pogrzebie śniło mi się, że to ja umarłam a on bardzo płakał. Też mi się wydaje, że w trudnych chwilach jest ze mną.Życie nas zaskoczyło nigdy nie rozmawialiśmy nawet o tym co by było gdyby? A jeżeli tak to nigdy nie myślałam że to on odejdzie.Poukładałam sobie w głowie że to ja miałam być "pierwsza".Przeżyłam cały zły miesiąc może w tym następnym choć na kilka dni pojawi sie trochę lepszych dni?

49

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Witam, dzisiaj mija 12 tygodni jak zmarł mój mąż, jest mi bardzo żle.

50

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

witam wszystkie panie,
Najgorszy dzień w moim życiu to 24.07.2010r. zmarł mój narzeczony 21.08.2010r. miał być nasz ślub, bylismy razem 8 lat, mieszkaliśy razem 5 lat, kazdy dzien bez niego jest dla mnie koszmarem. Nic mi po nim nie zostało, nie mieliśmy dzieci. Czuje się obca, patrze się w lustro i nie wiem kim jestem, nie pasuje do swoich znajomych, rodziny do tego świata, czuje się jakby świat pędził, wszyscy pędzą tylko ja stoje sama i stoje... i nie wiem co się dzieje, ten świat jest okropny, wszyscy w pogoni za kasą nie mają dla siebie czasu, nawet nie wiedzą kiedy to może być ten ostatni dzień, nie życze nikomu takie nieszczęścia jakie nas spotkało,  modle się każdego dnia abym mogła do niego dołączyć....., ale znając jakie życie jest okrutne pewnie będę musiala zyc 90 lat, może bedzie wczesniej koniec świata....

51

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Wiecie nie przypuszczałam, że przeżycia po śmierci bliskiej osoby są tak straszne. Naprawdę istna huśtawka nastrojów. Z perspektywy czasu, a minęły 4 miesiące od śmierci męża, myślę że te pierwsze 3 miesiące były łatwiejsze? po prostu inne.
Teraz moje samopoczucie zmieniło sie na lepsze na trzy dni. I znowu w dół?
A tak chciałam napisać Wam, że ze mną jest lepiej.

52

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?
MILEN09 napisał/a:

Wiecie nie przypuszczałam, że przeżycia po śmierci bliskiej osoby są tak straszne. Naprawdę istna huśtawka nastrojów. Z perspektywy czasu, a minęły 4 miesiące od śmierci męża, myślę że te pierwsze 3 miesiące były łatwiejsze? po prostu inne.
Teraz moje samopoczucie zmieniło sie na lepsze na trzy dni. I znowu w dół?
A tak chciałam napisać Wam, że ze mną jest lepiej.

jak juz wspomnialam dla mnie najgorsze bylo od 6 do 9 miesiaca.... Nawet nie chce wspominac, tak jakby dotarlo do mnie co naprawde sie stalo... ale potem juz bylo lepiej. Mi bardzo pomog powrot do kosciola.... po wielu wielu latavch poczulam sie wlasnie jakos ze kosciol jest mi bardzo potrzebny, napotkalam tam bardzo fajnych ksiezy (tych naprawde z powoloaniem).

53

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Też uważam,że jest gorzej.Mam też huśtawkę nastrojów. Są dni, że jakoś sobie radzę, ale są dni, że jestem okropna.Do wszystkich mam pretensje, jestem zła na czły świat, sama nie wiem po co. żyję  jak w próżni, nie widzę żadnej przyszłości dla siebie, mimo że mam 3 dorosłych synów, bardzo kochanych.Wiem, że oni mnie też potrzebują, ale oni kiedyś założą swoje rodziny i ja już będę na dalszym planie.Nie umiem z nikim rozmawiać na te tematy, nie mam zaufania do nikogo...

54

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Smutna Marysiu
Wszystkim nam nie jest łatwo.To jest ból naprawdę nie do opisania. Ja też doszłam do wniosku, że sama nie wiem czego chcę, jak nikt nie dzwoni mam żal, jak gdzieś jestem chcę uciekać bo wydaje mi się że nikt mnie nie rozumie.
Dlatego też szukałam pomocy i zrozumienia tu na forum.
Naprawdę pomaga, bo nawet w pracy otworzyłam sie i potrafie powiedzieć więcej o tym co czuję.

55

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Dziękuję MILENO9. mam wrażenie, że nasz stan psychiczny jest bardzo podobny, może masz rację i znajdziemy tutaj na tym forum jakąś ulgę, Bardzo boję się nadchodzącej zimy. tych ponurych dni. o świętach Bożego Narodzenia to już nie wspomnę. Nie wiem czy dam radę, z pewnością tak ale jakim kosztem, wszystko jest już inne, nie chce mi się nic. Codziennie jadę na cmentarz, chciałabym z tym skończyć, ale nie mogę, muszę tam być, chociaż na chwilkę. żyję dniem dzisiejszym a przyszłości nie ma, nie wiem po co żyję. Ciągle zadaję sobie pytanie dlaczego. Mój mąż zmarł na raka trzustki, to jest wyrok, wiedziałam o tym od początku, ale razem do końca mieliśmy nadzieję, walczyliśmy 1,5 roku, cały czas chemia, tylko paliatywna ale chemia.Ostatni tydzień to było piekło dla nas, a teraz ból dla mnie, nie mogę z tym się pogodzić i dlaczego,,,,

56

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?
Smutna Marysia napisał/a:

Dziękuję MILENO9. mam wrażenie, że nasz stan psychiczny jest bardzo podobny, może masz rację i znajdziemy tutaj na tym forum jakąś ulgę, Bardzo boję się nadchodzącej zimy. tych ponurych dni. o świętach Bożego Narodzenia to już nie wspomnę. Nie wiem czy dam radę, z pewnością tak ale jakim kosztem, wszystko jest już inne, nie chce mi się nic. Codziennie jadę na cmentarz, chciałabym z tym skończyć, ale nie mogę, muszę tam być, chociaż na chwilkę. żyję dniem dzisiejszym a przyszłości nie ma, nie wiem po co żyję. Ciągle zadaję sobie pytanie dlaczego. Mój mąż zmarł na raka trzustki, to jest wyrok, wiedziałam o tym od początku, ale razem do końca mieliśmy nadzieję, walczyliśmy 1,5 roku, cały czas chemia, tylko paliatywna ale chemia.Ostatni tydzień to było piekło dla nas, a teraz ból dla mnie, nie mogę z tym się pogodzić i dlaczego,,,,

A dlaczego nie cieszysz sie, ze Twoj maz juz sie nie meczy, nia czuje bolu, jest w miejscu gdzie nie ma chemii, cierpienia, lekarzy, szpitali, ponizenia przez chorobe..... ze w koncu los przyniosl mu ulge po poltora roku meczarni?? Moj tata zmarl na raka, zal jest duzy, ale z drugiej strony jaki koszmar jest patrzac jak ukochana osoba cierpii, wije sie z bolu, jest ponizona przez w slwoim czlowieczenstwie przez chorobe do najgorszego (sama napisalas, ze przeszlas przez pieklo)??? Pomodl sie za Niego, zrob cos dla Niego aby bylo latwiej, lzej przejsc przez rozpacz, zalobe, uwierz mi ONI tego potrzebuja, bardziej niz rozpaczy...

Oczywiscie to taki moj punkt widzenia. Wszystko ma dwie strony. Zal, pustka... wszystko jest.... tylko czy wolalabys aby trwalo to wszystko nadal, aby trwala choroba?? Oczywiscie, lepiej by bylo aby choroba nie przyszla nigdy, ale tak sie stalo i nie zmienisz tego.... i nie pytaj dlaczego!!! Takie jest zycie!  Widocznie to byl czas dla twojego meza aby zejsc z tego swiata i wspomoc Ci tam z nieba.

Ja tez stracilam meza, zmarl nagle, przyszedl z pracy, polozyl sie spac, nigdy sie nie obudzil.

57

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Tak kochane. ostatni tydzień to był koszmar.Sama modliłam się, żeby Bóg mu ulżył i go zabrał, prosiłam jego matkę, którą bardzo kochał i już zmarła, żeby mu pomogła przejść na drugą stronę.Dzisiaj ciągle sie modlę za niego i za wszystkich, którzy już tam są, może kiedyś mi też pomogą przejść na drugą stronę. Tylko raz jak było 6 tygodni od śmierci w nocy sie obudziłam i czułam, że on jest obok mnie, po prostu go czułam, powiedział mi naszą tajemnice, dał buzi i ja zamknęłam oczy i to powtórzyło się dwa razy.Jestem pewna, że to nie był sen. Więcej od tego czasu nic się nie wydarzyło, ani się nie przyśnił, chociaż codziennie proszę oto. Bardzo za nim tęsknię.

58

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Tak kochane. ostatni tydzień to był koszmar.Sama modliłam się, żeby Bóg mu ulżył i go zabrał, prosiłam jego matkę, którą bardzo kochał i już zmarła, żeby mu pomogła przejść na drugą stronę.Dzisiaj ciągle sie modlę za niego i za wszystkich, którzy już tam są, może kiedyś mi też pomogą przejść na drugą stronę. Tylko raz jak było 6 tygodni od śmierci w nocy sie obudziłam i czułam, że on jest obok mnie, po prostu go czułam, powiedział mi naszą tajemnice, dał buzi i ja zamknęłam oczy i to powtórzyło się dwa razy.Jestem pewna, że to nie był sen. Więcej od tego czasu nic się nie wydarzyło, ani się nie przyśnił, chociaż codziennie proszę oto. Bardzo za nim tęsknię.

59

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Marysiu piszesz, że żyjesz dniem dzisiejszym, że nie myślisz o przyszłości. Tak chyba powinno być.Mam wrazenie , że my wszystkie zatrzymałyśmy się w tym zabieganym zyciu.
Żyjemy dniem dzisiejszym i powinnyśmy sie cieszyć z małych rzeczy.Nie liczą sie rzeczy materialne, bo przecież nie one są najwazniejsze.Ja też bardzo tęsknię, ale cieszę się że mam komu się wygadać, odezwała się koleżanka.
Jest mi trochę lżej i kiedy już teraz widzę go na zdjęciu zaczynam uśmiechać sie do niego.Nie myślę narazie o Świecie Zmarłych o Bożym Narodzeniu.To jeszcze tyle dni a jeden tylko dzień potrafił tak radykalnie zmienić nasze życie.

60

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Jestem w strasznym dołku, wczoraj były 3 miesiące od śmierci i nasza rocznica ślubu.którą spędziłam sama, Byłam 2 razy na cmentarzu, miałam mszę za męża. Jestem bardzo samotna, tak mi żle, nie wiem co będzie dalej, czy ten ból chociaż trochę ulży, czy już pozostanie na zawsze? Bardzo się staram żyć normalnie ale chyba mi nie wychodzi. Tylko płaczę i mam pretensje do wszystkich i o wszystko.Myślę, że chyba dostaję do głowy.

61

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Marysiu!
Takie nasze stany emocjonalne są chyba "normalne"Ja też potrafiłam jechać dwa razy na cmentarz.Poprzedni miesiąc miałam też okropny tez myślałam, że zwariuję.Jednego dnia myslę, że jest lepiej a nastepne są nie do zniesienia. Czuję się również samotna kazdy ma przecież swoje zycie. Ja już się chyba z tym pogodziłam nie rozpoczam tak z tego powodu choć nie jest mi łatwo.Staram sie przezyć kazdy kolejny dzien nie myśląc za bardzo o przyszłości.
Pozdrawiam

62

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?
Smutna Marysia napisał/a:

Jestem w strasznym dołku, wczoraj były 3 miesiące od śmierci i nasza rocznica ślubu.którą spędziłam sama, Byłam 2 razy na cmentarzu, miałam mszę za męża. Jestem bardzo samotna, tak mi żle, nie wiem co będzie dalej, czy ten ból chociaż trochę ulży, czy już pozostanie na zawsze? Bardzo się staram żyć normalnie ale chyba mi nie wychodzi. Tylko płaczę i mam pretensje do wszystkich i o wszystko.Myślę, że chyba dostaję do głowy.

Bol i rozpacz ulzy napewno, w sercu pozostanie pustka na dluuugo... ja mam wrazenie, ze na zawsze.  Naprawde ze smiercia bliskiej osoby mozna zyc, trzeba sie nauczyc wielu rzeczy od nowa, ale mozna. Ja doszlam do wniosku, ze rozpacz niczego nie zmieni. Tylko ja i moje dziecko, moje zdrowie na tym stracimy. A tak naprawde nic to nie zmieni. Nauczylam sie cieszyc malymi sprawami, malymi drobnostkami... wszystkim co mnie otacza, kazdy dzien to nowe wyzwanie do zycia, kazdy dzien to prezent od Boga... chycby za to, ze sie obudzilam.... Dziewczyny, glowy do gory... Nasi mezowie patrza na nas i sa z nami... Oni chca juz teraz odpoczynku, nie patrzenia na nasze lzy... pokazmy im usmiech i wdziecznosc za wspolne zycie.....

63

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Dziękuję wszystkim za słowa otuchy. Zdaję sobie sprawę, że już nic się nie zmieni. ale smutek pozostanie już na zawsze, Taki nasz los. chociaż są osoby, które szybciej sobie z tym radzą, ale to jest chyba też i kwestia charakteru. Dobrze, że chociaż
tutaj można się wyżalić, wszędzie jest tyle tragedii, bólu, dlatego musimy starać się wzajemnie sobie pomagać i wspierać chociaż duchowo.Pozdrawiam wszystkie Panie.

64

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Nie mogę uwierzyć że nikt nie pisał od miesiąca.Ciekawa jestem jak sie czujecie przed Świętem Zmarłych? Ja już od kilku dni mam problem ze  sobą.Wszystko wraca tak jak wczesniej a wydawało mi się że sprawy dnia  codziennego przygaszą problem.Czuję się dziwnie nie mogę uwierzyć że muszę iść do męża na grób chociaż przecież chodziłam. Nie mogę uwierzyć że go ze mną nie będzie w tym roku.

65 Ostatnio edytowany przez Smutna Marysia (2010-11-04 08:03:32)

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Te dwa dni wolnego były dla mnie dobre. z uwagi że nie musiałam iść do pracy byłam po 4 razy na cmentarzu, Gdy tam jestem czuję się tak jakbym była koło Męża. ale Dzień Zaduszny i wczoraj to powrót bólu i rozpaczy.Bardzo za nim tęsknię i nie potrafię się z tym pogodzić, że go już nigdy nie będzie. że nie przytuli mnie. nie pocieszy i da mi tego spokoju. który tylko on mi potrafił dać, gdy się czymś martwiłam. Teraz zaczynam się bać przyszłości i coraz bardziej tęsknię i nadal nie mogę się pogodzić z tym co mnie spotkało i ciągle się pytam dlaczego ja. czym sobie zasłużyłam na to? Tak bardzo boli, nie ma dnia żebym nie myślała o moim Mężu, żebym się nie popłakała.

66

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Trzy tygodnie tem zmarł mój maż miał zaledwie 35 lat. Tak bardzo starałam się wierzyc w to że choroba go nie pokona, że wyjdzie ze szpitala i wróci do mnie i naszego Synka. To miała byc tylko niewielka operacja trwała 8 godzin. Doktor powiedział ze gdyby mąz nie trafił do szpitala to juz by nie żył. Ale miało byc super mąż już wstawał na nagi, cieszyłam się ze teraz bedzie tylko lepiej. Niestety musieli go operowac ponownie nastąpiło zapalenie otrzewnej dawali mu pare procent życia. Dwa tyg na oiomie było coraz lepiej, wszyscy mówili ze zobacz on wyglada super, dobrze się czuł, gadalismy planowalismy, tak starałam sie wierzyc ze z tego wyjdzie, ale z dnia na dzien widziałam ze on umiera, Boże widziałam jak gaśnie w nim życie jak stara sie wyjsc z tego ale nie ma sił. W sobote pojechałam do niego ale mnie nie wpuścili a później przyszedł pan doktor i powiedział zebym poszła sie z mężem porzegnac. Nasz 4 letni synuś kiedy powiedziałam mu ze tatuś jest w niebie z aniołkami powiedział tak "mamuś nie martw się znajdziesz sobie innego męża tylko pamietaj niedobrego, bo dobrego to Ci Bozia zabierze". Cięzko z dnia na dzien jest ciężej, ciagle wydaje mi sie ze on czeka na mnie w szpitalu i bedzie sie uśmiechał.

67

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Bardzo bardzo Ci współczuję dadzia, jest Ci strasznie ciężko.Ja też miałam nadzieję do końca, że pokonamy chorobę, że nas to nie spotka.Niestety stało się, chociaż minęły 4 miesiące ja nadal nie mogę się z tym pogodzić i nie wiem jak mam dalej żyć.Mówią, że czas leczy rany...

68

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Cieszę się że znowu jestescie! Nie jest łatwo. Ja też od Święta Zmarłych nie wiem co się ze mna dzieje. Chociaz to jest prawie  6 miesiecy nie moge powiedzieć że  jest lepiej.Nie wiem co się ze mna dzieje. Nie mogłam uwierzyć że go nie ma.Kupiłam mu piękne kwiaty było tylu znajomych miał tyle zniczy ale to wszystko wróciło....Samotne wieczory gdy widzę jego zdjęcie chce mi sie po prostu wyc z rozpaczy!Nie jestem w stanie funkcjonować normalnie pracować co się z nami dzieje?Wszystko się zawaliło nic nie jest normalne. Nie pomagaja dzieci i wnusia taka cudowna co bierze za raczkę i nie chce żeby odchodzić.Dlaczego to jest taki ból?
Pozdrawiam Marysiu!

69

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Witam! Jestem tu pierwszy raz...i potrzebuję wsparcia...Miesiąc temu zmarł mi mąż. Miał 32 lata!całkiem zdrowy, nigdy na nic nie chorował. Był tylko 8 dni w szpitalu...Nigdy nie pomyślałabym, że to będą nasze ostatnie dni...Przeszłam w życiu wiele...5 lat starania się o dziecko, 7 zabiegów..., 3 poronienia...Teraz byłabym w 5 miesiącu ciąży!Zostałam bez niczego!Straciłam męża, mieszkanie i wszystko co miałam...Moje życie straciło sens. Wszystko o co walczyłam, straciłam w jednej chwili. Nie wiem czym życie może mnie jeszcze zaskoczyć...

70

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Jest sobota rano wolny dzień a ja nie mogłam spać.Jeszcze jak czytam tak straszne rzeczy az ciarki przeszły mi po całym ciele.Tyle jest problemów, tyle kobiet/ coraz więcej młodych/cierpiących.Czy życie składa sie z samych problemów?Ja też myślałam że śmierć męża to najgorsze co mnie spotkało ale nie ono toczy sie dalej pojawiają sie nowe problemy.Ciągle coś się dzieje niedobrego a ja próbuje zyć.Z kazdym dniem jest coraz gorzej.Może tylko świadomośc że nie jest się samemu w tym cierpieniu przyniesie nam jakąs ulgę.Pozdrawiam!

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Witam! Ja też tu jestem po raz pierwszy...i też jak wszystkie potraebuję wsparcia.Mój maż odszedł od nas 14 września.W maju 2009r wykryto raka płuc nieoperacyjny.Miał 5 chemii 33 cykle radioterapii.Rak cofnął się ponad 50 % Niestety zamiast wtedy dobić go jeszcze jakąś inną chemią to przeciez wprowadzono mu amerykański program badawczy START W tym programie miał dostawać nową szczepionkę STIMUWAX albo placebo.Do dzisiaj niewiem co dostawal.Program ten miał przerwany na prawie 3 miesiące.Bo komuś ponoć zaszkodził i w tym czasie nie leczono męza wcale.Wtedy zrobił mu się przerzót na drugie płuco.Dano mu inną chemię ale już nie działała potem następny przerzót.Wywalczyłam jeszcze chemię w tabletkach TARCEVĘ ale to było już za póżno.Mam żal do lekarza a mąż mu tak zaufał bałam się tej przerwy namawiałam męża żeby iść do innego lekarza, ale on nie chcial.Teraz w jakimś reportażu w tv słyszałam że leczenia onkologicznego nie mozna przerywać.Zastanawiam się nad tym czy nie nagłosnić jakoś tej sprawy,żeby inni ludzie mieli jeszcze jakąś szansę,dobra każda chwila przedłużenia życia ukochanej OSOBY.A był bardzo kochany byłam z Nim 26 lat mamy 4 synów :25 24 22 i najmłodszy ma dopiero 17 lat.Nie doczekał się wnucząt a tak bardzo pragnął.Nie mam siły.Wiem że muszę coś robić,próbuję ale to jest jakieś automatyczne.Czuję pustkę żal, nienawiść, okropny żal do Boga.Gdybym Go tak nie kochała pewnie łatwiej byłoby mi się z tym pogodzić.Ale On był wspaniałym mężem ukochanym ojcem .Jak bardzo kochał swoich synów a oni JEGO.Miał tyle planów.Niestety wszystkie zostały przerwane.Jestem z wami wszystkimy kochane Panie musimy sie wspólnie wspierać.Czasami takie wyzalenie się tutaj mam nadzieję że trochę pomoże.Teraz przy życiu trzyma mnie tylko nadzieja że kiedyś spotkam się z NIM.Inaczej życie nie miałoby sensu.Pozdrawiam.

72

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Ja też uważam. że obecnie to nie jest życie. to jest wegetacja. Codziennie modlę się za mojego Męża i i bardzo chcę wierzyć że kiedyś będziemy razem.Fakt. że możemy tutaj na forum się wyżalić przed sobą przynosi może nie ulgę ale poczucie wzajemnego wsparcia. bo przecież najbardziej rozumie ten kto też cierpi.Tak bardzo mi brakuje mojego Męża. życie ograniczyło się. nie potrafię się już śmiać, nie wiem co będzie dalej, Za szybko nam odeszli. a teraz miało już być dobrze, dzieci odchowane. teraz byśmy mieli czas dla siebie. a tu się skończyło... Piszcie kochane.może to nam chociaż trochę pomoże.

73

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Oj strasznie życie doświadcza, tyle bólu wylanych łez tyle nadzieji. Staram się byc silna dla dziecka, uśmiecham sie, walcze o to zeby mały nie widział jak mnie to boli. Kiedy wieczorem zasypia wtedy siadam przed komputerem spoglądam na zdjęcie męża i wracaja wszystkie wspomnienia, tak bardzo cierpiał przez te ostatnie tygodnie, tak bardzo starał sie i walczył zeby życ dla nas, Boże jak ja za nim tęsknie. Gdyby nie syn rodzice i przyjaciele nie wiem czy dała bym rade. Nie chce zeby mi sie śnił, nie chce zeby do mnie przychodził, jeszcze nie teraz jest za wczesnie, teraz musze byc silna dla dziecka teraz musze byc matka i ojcem. Artur zawsze bedzie w Naszych sercach, zawsze bedziemy go kochali.

74

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Okropne są te wolne dni tak dłuży sie czas.Tyle myśli tyle do zrobienia a nie ma siły na nic.Wszystko odkładam na pózniej ale kiedy....Nie chcę mi się chodzić do pracy ale boję sie tez tego że jak zamkne sie w domu to nie będzie dobrze.Rodzina i przyjaciele są czasami kazdy ma jednak swoje życie.Ten kto tego nie przezył nie wie jakie targaja nami emocje i uczucia.Przecież chciałoby sie w miare normalnie zyć i funkcjonować a coś nie pozwala.Dzisiaj jade znowu na cmentarz póżniej do kościoła może przetrwam kolejny dzień?Też zadaję sobie pytanie kiedy mnie zabierze do siebie.

75

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Minął kolejny smutny dzień.Dzisiaj na cmentarzu spotkałam koleżankę. była tam z mężem. a ja stałam sama koło grobu mojego Męża. jeszcze teraz boli mnie serce.Dlaczego nas to spotkało? Mieliśmy jeszcze tyle wspólnie zrobić, nie doczekaliśmy się żadnego wesela naszych synów ani wnuków.Teraz jestem sama i czy sobie poradzę jak Go nie będzie obok.Wiem, jestem potrzebna dzieciom i one mają już tylko mnie i muszę jakoś dalej żyć.

76

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Witam.Jestem po raz pierwszy na tym forum.Mój mąż zmarł po ciężkiej chorobie 21.06.2010.Chorował 8 miesięcy na raka płuc z przerzutami do CUN.Już w momencie wykrycia nie dawano mu żadnych szans.Lekarze dawali mu zdecydowanie poniżej roku.To był dla nas ogromny szok!Leżał w szpitalu ponad miesiąc zanim stwierdzili rodzaj nowotworu.Dostał chemię a na naświetlania było już za późno...Guz rósł praktycznie w oczach.Byliśmy razem 14 lat mamy 10 letnią córkę.Po wiadomości o chorobie podjęliśmy decyzję o ślubie(żyliśmy na tzw. kocią łapę).Dziś właśnie byłby rok....Byłam przy mężu do końca jego dni i pomogłam mu przejść na "drugą "stronę.Mąż zmarł zgodnie z jego życzeniem w domu wśród bliskich.Tą decyzję podjął tydzień wcześniej. Później stracił świadomość...."Przebudził" się trzy dni przed śmiercią zaskoczony co się dzieje.Zapalił ostatniego papierosa zjadł ulubione ziemniaki i zasną na wieki.Na szczęście zdążyłam mu powiedzieć jak bardzo go kocham...Teraz minęły już cztery miesiące od jego śmierci a mi jest coraz trudniej żyć.Starałam się uciec w pracę ale i ona zaczyna mnie irytować.Nie umiem się pogodzić z jego śmiercią i mam żal do Boga że mi go zabrał.Denerwuje mnie dziecko wkurzają ludzie za słowa :weź się w garść czy masz dla kogo żyć.Co tak naprawdę oni wiedzą?Maciej nie był ideałem ale BYŁ!!!Teraz nie mam nawet z kim się pokłócić porozmawiać.Mam 33 lata Maciej miał 54.To nie jest wiek na umieranie!!na cmentarz chodzę codziennie i gadam do grobu ale nie umiem inaczej.To daje mi jakieś wytchnienie.W każdym razie z każdym dniem jest coraz ciężej...A ponoć czas leczy rany.A słowa :świetnie dajesz sobie radę czy jesteś dzielna tylko mnie dołują..Tak na dobrą sprawę nie mam wokół siebie nikogo z kim mogła bym pogadać tak szczerze i od serca.Powiedzcie skąd brać siły by dalej żyć bo tęsknota mnie wręcz zabija.

Zrozumie kto stracił.

CZASEM ODEJŚCIE JEST NAJWYŻSZĄ FORMĄ OKAZANIA MIŁOŚCI I SZACUNKU DO DRUGIEGO CZŁOWIEKA.

Posty [ 39 do 76 z 27,879 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 734 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin
© www.netkobiety.pl 2007-2016