Moja przyjaciółka i mój mąż mają romans-jakie to banalne - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Moja przyjaciółka i mój mąż mają romans-jakie to banalne

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 12 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 77 do 114 z 434 ]

77

Odp: Moja przyjaciółka i mój mąż mają romans-jakie to banalne
misiekpuszysty napisał/a:

T Moja  córka  uwielbia ojca . Gdybym go wyrzuciła zrobiłabym jej wielką krzywdę , a tak robię sobie .

Zastanów się nad tym, co napisałaś. Czy pokazywanie córce, że rzeczy które wyprawia tatuś są OK - m cokolwiek wspólnego z jej dobrem? Uczysz ją swoim przykładem jakie zachowania partnera są dopuszczalne.
1000 wypowiedzianych słów nie "przebije" Twojego postępowania - dzieci uczą się obserwując rodziców,  nie słuchając ich.
Zastanów się, czy takiego zachowania chcesz ja nauczyć?

Nadejdzie czas, gdy uznasz, że wszystko skończone. I to będzie początek.
Reklama
Zobacz podobne tematy :

78 Ostatnio edytowany przez Zazdrosc (2011-04-17 17:54:59)

Odp: Moja przyjaciółka i mój mąż mają romans-jakie to banalne

zdrade mozna wybaczyc i jest to nawet latwe do logicznego uzasadnienia...
czesto jednak wybaczamy nie dlatego, ze kochamy partnera tylko dlatego, ze boimy sie bez niego zyc

tak latwo rozpoznac powod naszego wybaczenia.... bo teksty "w imie milosci" "wspolnych lat" dobro dziecka`etc to tylko takie bajerowanie opini publicznej...
Jesli facet zdradza cie bo jest charakteropata, bez kregoslupa moralnego, chorym na uzaleznienia czlowiekiem itd... a Ty mu wybaczasz... to nie ma tu wcale milosci i nie bylo zadnej milosci... jest tylko wzajemne wspoluzaleznienie dawcy i biorcy, oprawcy i ofiary, charakteropaty i osoby "kochajacej za bardzo"

Najlepszy test na prawdziwa milosc w zwiazku z seksualnym utracjuszem to rozstanie na pewien czas.
Jesli ty boisz sie, ze stracisz kontrole nad nim.... to sorki ale to co do niego czujesz nie ma zwiazku z prawdziwa miloscia
Jesli on wykorzysta sytuacje do zdrady... no to chyba jasne.....

Osoby wspoluzaleznione maja rowniez dziwna potrzebe odcinania wszystkiego  GRUBA KRESKA...
"Wybaczam Ci teraz, ale od tego momentu jak sie potkniesz to nie wybacze"... wtedy nie trzeba wybiegac wstecz i przypominac sobie, ze on poszedl do tej baby drugi... trzeci , czwarty....raz
To sie nie liczy, wtedy nie wiedzialam, nie postawilam grubej kreski, wiec on ma usprawiedliwienie na te kolejne razy... no bo nie byl uswiadomiony w konsekwencjach biedaczek....
czyli zamazujemy tamto i zaczynamy od grubej kreski
Wygodniej nam nie wnikac w motywy takiego dzialania, jego charakteropatie i powazne braki w sferze emocjonalnej.... takie rzeczowe przeanalizowanie doprowadziloby nas do jednoznacznego wniosku "on ma cos nie tak pod sufitem" i naprawa tego nie zalezy od naszego wybaczenia... nie zalezy od naszego chcenia i sprytnego dzialania
...wiec nie wybaczamy by dac mu laske i szanse.... wybczamy bo boimy sie byc niekochane, samodzielne, bo boimy sie zycia bez niego. .
Dziewczyna z mojej "grupy" na pytanie o wybaczenie odpowiedziala tak:
Wy***** go z domu i nie dalam zadnego wybaczenia. Nie wybaczam mu bo niby dlaczego mam wybaczyc. Mam go gdzies. On jest logicznie myslacym facetem po doktoracie, niech sobie sam znajdzie droge do mnie jesli mu zalezy. Ja tej drogi nie widze, moze on ma wiecej motywacji do szukania... TO JEGO BIZNES"

To bylo pol roku temu.
Facet nie znalazl w sobie motywacji 

Ilez z nas boi sie tego, ze on nie znajdzie w sobie motywacji by o nas zawalczyc. Ilez z nas zyjac w tym strachu, wiernie stoi u jego boku wskazujac mu droge i wybaczajac kolejne wpadki.... jakby prowadzily slepca..
...no i ilez z nas ma odwage wystawic jego walizki za drzwi dajac mu szanse na samodzielne podjecie decyzji a sobie szanse na odbudowe.
Trzeba miec w sobie duzo odwagi, pewnosci siebie, szacunku do siebie by tak zrobic.

Nie wierze w ratowanie zwiazku z facetem na lancuchu...
Z logicznego punktu widzenia jest to niewykonalne... chyba, ze mamy co innego na mysli mowiac ZWIAZEK

Ja wystawilam walizki... balam sie, nie mialam w sobie odwagi, czulam, ze on nie znajdzie w sobie motywacji....
balam sie jak diabli.... nie kochalam siebie i moglam dalej tkwic w zawieszeniu bo to bylo latwiejsze...
Zdecydowalam sie na odwazny krok wbrew sobie... wygrzebalam z podswiadomosci uwierajaca mnie mysl, ze rpbie to dla swojego dobra. Czasem wbrew sobie=dla wlasnego dobra.
Dzis wiem, ze nie bylo sie czego bac...
Obserwuje z bezpiecznego emocjonalnie dystansu jego wielki upadek. Nie towarzysze mu w tym. Nie boli mnie to. On podejmowal decyzje.. ja pozwolilam mu poniesc konsekwencje.
Konsekwencja zdrady jest moje odejscie.
Nie wiedzial biedaczek... hmm... nieznajomosc prawa nie zwalnia z odpowiedzialnosci karnej big_smile

No ale czy rzeczywiscie nie wiedzial... przeciez jakos wydukal slowa przysiegi malzenskiej
... to juz nie jest moj biznes... na szczescie

Sh-bam

79

Odp: Moja przyjaciółka i mój mąż mają romans-jakie to banalne

misiekpuszysty,czy warto byc z kims takim,mimo ze go kochasz??przez tyle lat cie oszukiwal ,to ze teraz mowi kocham cie to chyba troche GOSCIU przesadza co on sobie mysli ze tymi slowami wszystko zalatwi,dziewczyno przeciez ty zaslugujesz na szczescie,usmiech i radosc z kazdego dnia ,zadaj sobie pytanie czy potrafisz z tym zyc i razem z nim?wiem ze to bardzo boli ale badz silna i nie pozwol zeby tych dwoje odebralo ci szczescie na jakie zaslugujesz.Bedzie trudno nawet bardzo trudno ale wez sie w garsc zaslugujesz na kogos lepszego niz takiego meza i taka przyjaciolke,bo gdyby naprawde im na tobie zalezalo POMYSLELIBY najpierw o tobie a nie o ROMANSIE jak mozna zrobic cos takiego najblizszej przyjaciolce i kochanej osobie ,jak oni wogole moga patrzec ci w oczy.Ja ze swoja przyjaciolka pozegnalam sie prawie cztery lata temu,nasza przyjazn trwala prawie 15lat,ale jak sie pozniej okazalo za krotko ,zawsze moglysmy na siebie liczyc chociaz ona bardziej na mnie niz ja na nia ,ale to moze dlatego ze ja jestem chyba bardziej ODPORNA na to co GORSZE w zyciu los dla nas przygotowuje.....(ale to dluga historia innym razem }pozdrawiam zycze duzo sily i wiary w siebie i w to ze zawsze moze byc lepiej  I NA PEWNO BEDZIE POWODZENIA!!

Reklama

80

Odp: Moja przyjaciółka i mój mąż mają romans-jakie to banalne

Nie pisałam przez weekend bo dużo sie działo . Wreszcie dojrzałam do tego żeby wyrzucić wiarołomcę z domu . Wczoraj w nocy powiedziałam mu że po świętach ma sie wynieść . Zażądałam 1000 zł alimentów (zarabia 1032,-) i nie interesuje mnie gdzie dorobi żeby sie utrzymać ( a szmata za darmo nie będzie mu gaci prała i karmiła) Jestem z siebie dumna . Córce wytłumaczyłam że musimy mieć szacunek do samych siebie , że tatuś jej nie przestał kochać tylko mnie i nie ma tu naszej winy . Winny jest tylko on. Święta spędzi z nami potem niech robi co chce . Tyle że szczęścia nie da się zbudować na czyjejś krzywdzie .

81

Odp: Moja przyjaciółka i mój mąż mają romans-jakie to banalne
misiekpuszysty napisał/a:

Nie pisałam przez weekend bo dużo sie działo . Wreszcie dojrzałam do tego żeby wyrzucić wiarołomcę z domu . Wczoraj w nocy powiedziałam mu że po świętach ma sie wynieść . Zażądałam 1000 zł alimentów (zarabia 1032,-) i nie interesuje mnie gdzie dorobi żeby sie utrzymać ( a szmata za darmo nie będzie mu gaci prała i karmiła) Jestem z siebie dumna . Córce wytłumaczyłam że musimy mieć szacunek do samych siebie , że tatuś jej nie przestał kochać tylko mnie i nie ma tu naszej winy . Winny jest tylko on. Święta spędzi z nami potem niech robi co chce . Tyle że szczęścia nie da się zbudować na czyjejś krzywdzie .

Misiek - podziwiam i gratuluje odwagi!! Pewnie będzie ciężko ale juz pokazałaś że masz siłę, także dasz radę. Fajnie, że porozmawiałaś z córką, że wytłumaczyłaś jej cała tą sytuację.
A on jak zareagował? Przyjął do wiadomości?

Nie trać czasu z kimś kto nie ma go, aby go spędzać z tobą
Reklama

82

Odp: Moja przyjaciółka i mój mąż mają romans-jakie to banalne

Jezu, Miśkupuszysty, jestem z Ciebie dumna. Będziesz jeszcze miała wiele, wiele wzlotów i upadków (przeczytaj moje posty, żeby zobaczyć na czym się można potykać), ale najważniejsze jest to, co napisała któraś z dziewczyn - mogłabyś mu być może i przebaczyć, ale sobie nie przebaczyłabyś nigdy.
Zaraz po jego wyprowadzce będzie przerażenie, idealizowanie życia z nim, dawanie mu w głowie szans, zaczniesz paktować ze swoim sumieniem i podejmiesz próby kolaboracji z jego wypaczonym systemem wartości ALE zawsze wtedy przypomnij sobie to ohydne uczucie, które wbilo ci się gwoździem w serce, kiedy dowiedziałaś się o zdradzie i pomyśl sobie "Jaka jest gwarancja, że nie wsadzi mi znów tego gwoździa?"
Bądź dzielna i pisz. To pomaga. Ja też od kiedy oświadczyłam mu, że ma się wynieść musiałam z nim przeżyć jeszcze tydzień póki szukał mieszkania. Nawet w tym czasie potrafiłam się jeszcze ze dwa razy wahnąć ale wytrwałam.
Dziel się z nami, Miślu. To pomaga.

Nikt nam nie obiecywał, że będzie lekko ... i słowa dotrzymał.

83

Odp: Moja przyjaciółka i mój mąż mają romans-jakie to banalne

Ku mojemu zaskoczeniu ta decyzja przyniosła mi ulgę , pewnie to tylko chwilowe.
W sobotę dowiedziałam sie że znów sie widują więc nie miałam wyjścia . Tak naprawdę to on zadecydował spotykając sie znów z wywłoką. I znowu wypierał sie i przysięgał że to nie miało miejsca . Dopiero jak kazałam mu sie wynosić przyznał że sie spotkali, pewnie nie raz, ale teraz nie ma to znaczenia. No cóż jak zareagował ? Jakby na to czekał . Widzę teraz tylko jeden plus tej całe sytuacji . BĘDĘ MIAŁA CAŁĄ SZAFĘ I ŁAZIENKĘ DLA SIEBIE!!!!!!Będę wreszcie robić wszystko to co chciałam . Dopiero teraz widze jak bardzo mnie ograniczał.

84

Odp: Moja przyjaciółka i mój mąż mają romans-jakie to banalne

No właśnie. U mnie to miało taki sam przebieg. W sobotę dowiedziałm się, że pojechał z nią na integrację (chociaż miał zrezygnować z wyjazdu gdyby ona tam była) a wponiedziałek zaliczył ode mnie wilczy bilet.
Pisz sobie wszystko, co będzie od teraz wartością dodaną jego wyprowadzki. Spisz sobie też całą listę krzywd. Wracanie do niej pomaga w momentach osłabienia woli, tęsknoty, chęci wyciągnięcia do niego ręki.
I pamiętaj - staraj się sama nie wychodzic na kontakt z nim, bo potem to będzie jeszcze bardziej boleć, jeśli np. zdecyduje się na rozpoczęcie życia z tamtą.

Nikt nam nie obiecywał, że będzie lekko ... i słowa dotrzymał.

85

Odp: Moja przyjaciółka i mój mąż mają romans-jakie to banalne

A co w sytuacji kiedy on sie wyprowadzi , za jakis czas się odezwie? Czy warto wtedy spróbować z nim porozmawiać czy spróbować wybaczyć?
Jestem ciekawa Waszych opinni. Z tego co czytam na forum widze, że oni przeważnie wracają, skomplą pod domem jak psy.

Czy nawet nie dopuścić do spotkania?

Nie trać czasu z kimś kto nie ma go, aby go spędzać z tobą

86

Odp: Moja przyjaciółka i mój mąż mają romans-jakie to banalne

Nie ma dokąd się wyprowadzić albo do niej albo na ulicę. Rodzice go nie przyjmą , zresztą nie wiem w końcu to ich syn . Myśle że jak dowiedzą sie całej prawdy(bo na razie wiedzą że mnie zdradził) to nie będą chcieli z nim rozmawiać . W marcu ojciec kazał mu klęknąć przede mną i przysięgać na krzyż . A jego ojciec to bardzo porządny człowiek i nie sądzę żeby złamanie takiej przysięgi zaakceptował.  Jestem pewna że zamieszka z wywłoka , na pewno będę ich widywała bo mieszkamy blisko siebie . Być może pomyślę o sprzedaży mieszkania i kupna w innym miejscu to chyba niezły pomysł. Na pewno też będę go wykorzystywać do różnych tz. prac męskich (zawsze był bardzo uczynny) myslę że jego szmatę będzie trafiał szlak (już się cieszę)

87

Odp: Moja przyjaciółka i mój mąż mają romans-jakie to banalne
kamyk napisał/a:

Z tego co czytam na forum widze, że oni przeważnie wracają, skomplą pod domem jak psy.

Czy nawet nie dopuścić do spotkania?

Ja juz dzis więcej nie popełnię tego błędu. Sama twardo trzymałam się zasady - żadnego pierwszego ruchu z mojej strony. Załatwiałam tylko czysto formalne sprawy - uprzejmym, acz suchym urzędniczym językiem. Co tu dużo gadać, jednak umiał zakraść się do mojego mózgu, ale tylko po to, żeby robić mi z niego wodę znów i znów.
Od dnia kiedy dowiedziałam sie o jego zdradzie minęły 4 miesiące. Od jego drugiej - defnitywnej wyprowadzki - 5 tygodni i każdy tydzień to było ciagłe montowanie w mojej psychice, kolejne słowa i kolejne dowody na to, że słowa nie znaczą NIC.
Nie zostały spełnione żadne moje warunki, nie zostało uszanowane nic, co dla kobiety w takiej sytuacji powinno być uszanowane. Więc jeśli cztery lata wspólnego życia, i teraz te ostatnie miesiące nie zmieniły niczego, to nie ma się co łudzić.

Zasada podstawowa, o której pisała Zazdrość - czyny świadczą o motywacji. Nie ma czynów nie ma furtki powrotnej.

Nikt nam nie obiecywał, że będzie lekko ... i słowa dotrzymał.

88

Odp: Moja przyjaciółka i mój mąż mają romans-jakie to banalne
misiekpuszysty napisał/a:

Na pewno też będę go wykorzystywać do różnych tz. prac męskich (zawsze był bardzo uczynny) myslę że jego szmatę będzie trafiał szlak (już się cieszę)

Nie rób tego. Nie toksykuj się zabawą w dom. Nie ma juz waszego domu. On to musi poczuć. On też będzie tęsknił za tą normalnością a Twoim zadaniem jest mu wykazać, że skoro się zeszmacił, to nie dostanie nawet tego zepsutego kranu a razem z tym kranem przyzwolenia na wykazywanie Ci jaki to on jest fajny i uczynny i co straciłaś. Dopiero jak okrzepniesz, wyzwolisz się z niego, to możesz sobie pozwolić na takie ryzykowne kroki. Nie przedłużaj swojego cierpienia i nie dawaj mu satysfakcji więcej niż to konieczne.

Nikt nam nie obiecywał, że będzie lekko ... i słowa dotrzymał.

89

Odp: Moja przyjaciółka i mój mąż mają romans-jakie to banalne
misiekpuszysty napisał/a:

Na pewno też będę go wykorzystywać do różnych tz. prac męskich (zawsze był bardzo uczynny) myslę że jego szmatę będzie trafiał szlak (już się cieszę)

Dobrze radzę miśku - nie rób tego! To tylko mu pokaże, że nadal go potrzebujesz.
Powinnaś się odizolować - bo musisz się się przygotować na "nagłą (oczywiście chwilową) eskalację jego uczuć. W większości przypadków tak właśnie jest: oni po prostu nie lubi tracić czegoś, co ich zdaniem należy do nich.
Poczytaj posty w "Grupie wsparcia dla kobiet kochających..." i "Dlaczego zdradzani są głupi" - zobaczysz, jaka huśtawka Cię zapewne czeka, czego się wystrzegać. Lepiej uczyć się się n cudzych doświadczeniach i błędach.   
Trzymaj się kochana - pierwsza trudna decyzja za Tobą!

Nadejdzie czas, gdy uznasz, że wszystko skończone. I to będzie początek.

90

Odp: Moja przyjaciółka i mój mąż mają romans-jakie to banalne

Dzięki dziewczyny na pewno takie rady są bezcenne pierwszy raz jestem w takiej sytuacji . Ale nie będę sama , będę z córką . Moja siostra też ma nieudane małżeństwo , ale to zupełnie inna liga , jej mąż przez wiele lat znęcał się nad nią psychicznie . Ona też powinna go wykopać . Kilka lat temu postawiła sie i teraz po woli staje na nogi , ale niestety mieszkają razem .

91

Odp: Moja przyjaciółka i mój mąż mają romans-jakie to banalne

Wczoraj była u mnie moja teściowa (lubimy się i szanujemy) . Błagała mnie żebym dała mu jeszcze jedną szansę . Ja już nie potrafię dać mu szansy , zmarnował tą którą mu dałam . Nie wiem co będzie dalej ale to wszystko zmierza do destrukcji . Nie chcę żyć z człowiekiem , który myśli i innej kobiecie (wywłoce) . Widzę to . Szmata mi napisała "mieliśmy fajne wspólne życie i ty z tego czerpałaś bo on był szczęśliwy" . Święta tuż a ja nic nie upiekłam , nic nie przygotowałam nawet nie zrobiłam generalnych porządków . Na jutrzejszą święconkę mam tylko jajka . Jest byle jak , nic mnie nie cieszy  nic mi się nie chce . Nie mogę znieść jego obecności . Z jednej strony chciałabym wtulić się w niego jak kiedyś natomiast z drugiej chciałabym żeby cierpiał tak jak ja. Żeby każda moja łza drążyła mu dziurę w sercu .  Ta cała sytuacja jest chora . I teraz myślę że kiedy chorujemy należy pozbyć sie źródła choroby . Należy odciąć kończynę , którą zżera gangrena w tym przypadku taką kończyną jest mój mąż.

92

Odp: Moja przyjaciółka i mój mąż mają romans-jakie to banalne

Kochana. To nie bedą wesole święta. Ale swieci słońce za oknem widzisz? I z każdym dniem będzie ci łatwiej. Nie zapomnisz i nie wybaczysz mężowi. Zostajac z nim zamienilabys wasze życie w piekło... A tak? Zbudujesz sobie sama taki Swiat jaki chcesz żeby był...
A w święta przytul córkę. Idzcie razem na spacer. Macie siebie.

serca na zakręcie...rozpoznamy się;)

93

Odp: Moja przyjaciółka i mój mąż mają romans-jakie to banalne
misiekpuszysty napisał/a:

Jest byle jak , nic mnie nie cieszy  nic mi się nie chce . Nie mogę znieść jego obecności . Z jednej strony chciałabym wtulić się w niego jak kiedyś natomiast z drugiej chciałabym żeby cierpiał tak jak ja. Żeby każda moja łza drążyła mu dziurę w sercu .  Ta cała sytuacja jest chora . I teraz myślę że kiedy chorujemy należy pozbyć sie źródła choroby . Należy odciąć kończynę , którą zżera gangrena w tym przypadku taką kończyną jest mój mąż.

Współczuję Ci serdecznie - takie są te etapy po przeżyciu traumy, jaką okazuje się jest wyjście na jaw prawdy.

Kiedy chorujemy, powinniśmy iść do lekarza. Psycholog to taki lekarz dusz. Zafunduj sobie odrobinę luksusu i idź na terapię. Łatwiej Ci będzie przechodzić przez kolejne etapy "zdrowienia" i upewnisz się co do trafności swoich wyborów - by były one zgodne z twoimi pragnieniami. Twoja córka teraz potrzebuje spokojnej i zrównoważonej mamy, skoro tatuś rozwalił jej bezpieczny świat. Macie siebie i swoją miłość, będzie jeszcze dobrze. Spokojnych świąt smile

?Panie, daj mi SIŁĘ, abym zmienił to, co zmienić mogę,
daj mi CIERPLIWOŚĆ, abym zniósł to czego zmienić nie mogę
i daj mi MĄDROŚĆ, bym odróżnił jedno od drugiego.? ? F.C. Oetinger

94

Odp: Moja przyjaciółka i mój mąż mają romans-jakie to banalne

Kochana do psychologa poszłam po kilku dniach jak to się wszystko rozpieprzyło . Zawsze uważałam siebie za silną osobę , ale to wszystko mnie przerosło . Żeby nasze małżeństwo było "w rozsypce" albo żebyśmy darli koty , albo żebym go nie kochała wszystko by było prostsze . Ale układało nam sie doskonale (oczywiście tak mi się tylko wydawało). Mam za silny charakter i to upieprzyło mu jaja . Całe życie to ja nosiłam spodnie w naszym małżeństwie i nadskakiwałam mu cały czas . Byłam jego pierwszą i jedyną kobietą a tu sie okazuje że jednak nie jedyną . Może właśnie dlatego .
Miał po prostu za dobrze .

95

Odp: Moja przyjaciółka i mój mąż mają romans-jakie to banalne

Misiek-szczerze podziwiam. Silne kobiety zawsze podziwiałam. Masz rację-nie da się już nic zrobić z tym małżeństwem. To co zrobiła Ci ta dwójka, jest karygodne. Jak widać słaba była miłość męża do Ciebie, być może jednak dawała mu bezpieczeństwo i zawsze możliwość powrotu do ciepłego domu. Teraz kiedy z nią zamieszka skończy się adrenalinka oszustw, przyjdzie szarość dnia i wtedy dopiero mu się przypomni co stracił. Ale Ty będziesz miała to za sobą, będziesz szczęśliwa i wolna...Pewnie jeszcze w jakiś sposób pocierpisz, będziesz odreagowywać całą sytuację, ale wyjdzie w końcu słońce i wszystko pójdzie w najlepszym kierunku. A na Twoim nieszczęściu "wywłoka" swojego szczęścia nie zbuduje.

A tak na marginesie super temat był ostatnio w Mieście Kobiet na TVNStyle...właśnie o kobietach, które zostały porzucone, itd. Warto obejrzeć nawet powtórkę!
Trzymam kciuki Misiek:-)

"Na zawsze i na wieczność uczyńmy z życia święto, by będąc tu przez chwilę wszystko zapamiętać. Nasza droga nigdy się nie skończy....." Wilki

96

Odp: Moja przyjaciółka i mój mąż mają romans-jakie to banalne

A ja z przyjemnością oglądam film w TVN przepis na życie... I mam radoche jak widzę jak mąż niewierny w tej roli Adamczyk... Przebudza Sie w rzeczywistości z nowa kobieta i Sie okazuje ze ona nie jest już taka spontaniczna jak wtedy gdy umawialiscie Sie z nią na numerki. Ma wymagania i jest inna niż wyobrażenie. Dobrze im tak. Lgarzom egoistom i dupkom.

serca na zakręcie...rozpoznamy się;)

97

Odp: Moja przyjaciółka i mój mąż mają romans-jakie to banalne

Moja zona i moj kolega mieli romans - to bylo banalne. Pracowalismy wszyscy w jednej firmie. Ja po pracy wracalem do domu, a ona coraz czesciej robila nadgodziny. Coraz czesciej miala zalatwienia po pracy. Z poczatku niczego sie nie domyslalem, ale po jakins czasie cos zaczelo nie grac. Trwalo to kilka miesiecy. Przyznala sie do tego po kilku latach. Z poczatku po tym jak sie przyznala bylo naprawde fatalnie, ale czas goji rany. Teraz jest troche lepiej, ale pewnych spraw nie da sie zapomniec. Mozna wybaczyc, ale zapomniec nigdy. Mamy razem corke i dla niej zyje i tylko dla niej.

"...więc proszę Boga: nigdy więcej,
niech nie pozwoli na to,
by ktoś trafił w moje serce..."

98

Odp: Moja przyjaciółka i mój mąż mają romans-jakie to banalne
misiekpuszysty napisał/a:

...Całe życie mój mąż bał się wszystkiego: inwestycji, zmiany pracy , kredytów itp..Nie bał się jednak wleźć między nogi mojej przyjaciółki. To chore ...

To nie jest chore, to życie!
Inwestycje wymagają przemyślenia sprawy, pracodawcy trzeba pokazać CV, a w banku Cię prześwietlą. Za to między nogi wchodzisz nawet bez kremu. Chyba, że zaczynasz od tej drugiej strony dupy strony.

(Jeśli sie redakcji nie podoba, to słowo na d... mozna zamienić, na "drugiej")

Szczęście żonatego mężczyzny zależy od kobiet, których nie poślubił.

99

Odp: Moja przyjaciółka i mój mąż mają romans-jakie to banalne

Dunkis a ty tez tak łatwo wchodzisz między nogi koleżankom zony ? Czy może widziałeś to tylko w filmie? Jeżeli znasz to z doświadczenia to uświadom mnie jak można tak krzywdzić wszystkich wokół (córkę, rodziców,żonę) w imię samczych potrzeb ? Jak?

100

Odp: Moja przyjaciółka i mój mąż mają romans-jakie to banalne

Misku. Wyprowadził Sie?

serca na zakręcie...rozpoznamy się;)

101

Odp: Moja przyjaciółka i mój mąż mają romans-jakie to banalne

Jeszcze nie . Moja córka, teściowa i mąż wzieli mnie w trzy ognie. I teraz już nie wiem co mam zrobić. Wczoraj była nasza 20 rocznica ślubu . Dostałam od niego piękną biżuterię , był taki jak kiedyś czuły, delikatny, sprawił że poczułam sie naprawdę kochana . Chyba pierwszy raz odkąd to się wszystko wydało . I co dalej ? Córka i teściowa błagają mnie żebym nie wyrzucała go z domu . Przecież jak to zrobię to w ich oczach będę wredną zołzą .

102

Odp: Moja przyjaciółka i mój mąż mają romans-jakie to banalne

Kurcze to okropne. On Sie stara. Kochany czuły. Jak go wyrzucisz będzie okrutna zozla w oczach najbliższych bo on jest taki dobry!! Tylko Sie pogubil przez ostatnie piec lat...
Wiesz co? Powiem brutalnie tak.
Twoja córka lada moment opuści dom i ułożyć sobie życie. Będziesz ja widywala na święta. Cieszyła Sie jej szczęściem. Twoja teściowa ma swój dom i męża i oczywiście kocha syna.
Ale to ty masz Sie z tym człowiekiem zestarzec. Spędzać wieczory nudne ranki smutne ale tez śmiać Sie bawić żyć... Ty masz z nim żyć. Budzić Sie przy nim. Patrzeć jak wychodzi z domu słuchać jak rozmawia przez telefon. Mój mąż zdradził mnie ponad rok temu. Do dzis słucham z kim rozmAwia przez telefon. Sprawdzam mu czasami pocztę... Chociaż od ponad roku nie dsl mi żadnego powodu żebym to robiła. Ale to nie ma znaczenia. Może i jestem przez to głupia zozla- ale to on mnie taka zrobił.
Patrzę na niego z mieszanina miłości i pogardy. Nie miłości starej gorącej. Takiej letniej miłości do kogoś kto jest obok i zaspokaja moje potrzeby. I z ogromna pogarda która pozwala mi na robienie tego na co mam ochotę i zero myślenia- co on pomyśli jak Sie poczuje.
To dzisiejsze życie jest życiem na moich zasadach. Życiem w którym ja- królowa święta krowa- pozwalał mu łaskawie trwać przy mnie i zaspokajac moje potrzeby.
Słowem które Sie nauczylam jest słowo- ja i słowo chce...
I gdzieś tam w duchu tkwi mi jedna myśl której jestem
pewna- ze jeśli nie sprosta moim chceniom- jesli chociaż raz powie- jestem zmęczony ciągłym staraniem Sie, baniem Twoich reakcji, tym ze nie dajesz tylko ciagle bierzesz.. Wszystko.. Na swoich warunkach. To powiem coś co mam w głowie ułożone:
wiesz co? Masz racje. Myśle ze ani mnie ani tobie nie jest to potrzebne. Nie ciagnijmy tego dłużej. Masz prawo ułożyć sobie życie. Ja tez mam prawo nie tkwić w związku z człowiekiem którego to meczy...

Ale jest tez druga strona medalu- nie mogę nie mieć podziwu dla niego za jego sile i gotowość życia ze mną. Tego ze jest zawsze gdy go potrzebuje. Tego ze czuje jak bardzo mnie kocha i Sie o
mnie troszczy. I może ja trochę wyhamuje a on przekona mnie w końcu ze dla mnie jest gotów poświęcić życie??? I ze już nigdy??

Misku- na ile Twój mąż jest gotów na takie poświęcenie? Na ile bycie z tobą jest najlatwiejszym sposobem rozwiązania jego własnych osobistych problemów? Ile czasu potrzeba żeby poczuł Sie pewnie i odwiedził koleżankę?? Albo zauroczyl Sie inna urocza dziolcha??? Kłamstwa ma już przecwiczone.
Misku na ile ty jesteś gotowa iść na taki kompromis? Czy robisz to dla siebie. Czy chcesz podawać mu herbatę jak będzie stary i usmiechac Sie do wspólnych wspomnień?? Czy zaufasz mu chociaż na tyle żeby z nim normalnie żyć?
Na ile nie jest teraz pod wpływem kochanki a jest pod wpływem matki i córki?
Misku- 5 lat. Piec lat nie opamietal Sie ze być może Cię krzywdził.
Ile lat trzeba z nim żebyś miała pewność ze nie skrzywdzi już nigdy??

serca na zakręcie...rozpoznamy się;)

103 Ostatnio edytowany przez Dunkis (2011-04-28 08:38:55)

Odp: Moja przyjaciółka i mój mąż mają romans-jakie to banalne

Moja żona nie ma koleżanek, które są w moim typie.
Jednak bądź tak łaskaws zauważyć sarkazm w mojej wypowiedzi. Jeśli nadal nie widzisz, to bądź tak uprzejmie przyjrzeć się zdaniu, gdzie piszę o inwestycji.
Proszę również nie zapominać, że jeśli kobieta nie będzie chciała, to nie da. Jeśli i to nie pomoże w zrozumieniu tego co napisałe i dlaczego odniosłem do transakcji, poniekąd wiązanych, jakimi są kredyty czy też praca, to tłumaczyć dalej zamiaru nie mam.
Pozostaje tylko jedno pytanie, skąd to przeświadczenie, że to były jedynie samcze potrzeby. To dość jednostronny pogląd. Bo Taki romans, to chyba nie tylko potrzeba łóżka.
Odchodząc zupełnie od tematu, czy suka która daje, to jakie ma potrzeby? Też samcze? Odwrócę sprawę, suka, która nie daje, nie ma potrzeb? Hormonami, lub ich brakiem nie wszystko da się wyjaśnić, a jeśli nawet, ich nie ma, to oznacza, że odstaje od normy i nie spełnia potrzeb ogólno społecznych, jest "uszkodzoną" jednostką, którą zasadniczo w innych okolicznościach zostałaby w sposób naturalny wyeliminowana.
Aczkolwiek zgodzę się w 100%, że to krzywda emocjonalna, a ponieważ najbliższe nam osoby, nie sa zazwyczaj najbliższymi wyłącznie z tytułu pokrewieństwa, a właśnie ze względu na połączenie uczuciowe, krzywdzi się najbardziej. Zatem zazwyczaj lepiej załatwić to w białych rękawiczkach. Choć nie powiem, są związki, które trwają właśnie dzięki temu, że jest w nich trzecia i czwarta osoba, co jest nie tylko akceptowane, ale i porządane. A żyją tacy ludzie ze sobą, z pobudek praktycznych, ekonomicznych, cz choćby dla pozoru. Każda sytuacja jest jednak wyjątkowa.

Jeżeli chodzi o wspomnianą przysięgę na krzyż. To brak akceptacji złamania takiej przysięgi , nie czyni z jego ojca lepszego człowieka. Wręcz przeciwnie. To sposób narzucenia woli nie rozumem i nie argumentami, ale siłą zobowiązań wartości, które chce się narzucić innym - ot czysta krucjata. Jeśli ktoś wierzy w takie przysięgi, o ile nie są one składane, gdy wywodzą się z własnej wiary i siły by ją dotrzymać, sa o kant .... rozbić. To potrzeba chwili. Groteska. Jeśli ktokolwiek w takie rzeczy wierzy, to jest desperatem, w dodatku nie umiejącym logicznie myśleć.
Na krzyż? A jaka to wartość? To wartość zewnętrzna, dopóki sie jej nie weźmie do serca. Można by tak przysięgać równie dobrze na kota sąsiadki itd.
Ojciec żadający takiej przysięgi, zmuszając do niej, sobie wyrządza krzywdę. Bo zmuszając do czegoś takiego, rzczy, której jak twierdzisz, nie mogącej być wybaczonej, jeśli nie zostanie dotrzymana, skazuje się na blokadę, stratę syna. Sam zakłada sobie i jemu kajdany, jakie to argumenty - przysięga? Żadne. Rozmowa, rozmowa i jeszcze raz rozmowa.

Zatem nie wierz w przysięgi, lepiej już w swoją intuicję.
Masz czas ułozyć sobie życie, bo widzisz, zmiany, szczególnie tego rodzaju trwają niestety zazwyczaj, do póki działa bodziec. A potem, a potem jest co najwyżej obojętność. Drobne wzloty, a potem częste upadki, dystans, a gdy miną emocje, nie zostaje samotna miłość, zostaje ból z którym trudno sobie radzić.

Szczęście żonatego mężczyzny zależy od kobiet, których nie poślubił.

104

Odp: Moja przyjaciółka i mój mąż mają romans-jakie to banalne

Dunkis widzę że sie  oburzyłeś i słusznie , właśnie tego oczekiwałam. A co do tych suk , one tez maja swoje potrzeby szczególnie wtedy , kiedy nie mają własnych "psów". Natomiast przysięgi , no cóż mój mąż przysięgał na życie własnego dziecka ze skończył romans a mimo to nadal to ciągnął . Przysięgał z własnej woli ja go do tego nie zmuszałam . Przesiąkł tak bardzo kłamstwem , że nie potrafi odróżnić dobra od zła . Poprzestawiały mu się priorytety . Ostatnio zaczął się "prostować" . Cały czas powtarzam mu "nie zawiedź mnie" , bo byłby to juz ostatni raz . Wiem co miałeś na myśli pisząc swojego pierwszego posta , inwestycje , cv, prześwietlanie w banku . Chciałam cie sprowokować do pisania , ale masz racje mój mąż jest tchórzem , który boi sie wyzwań ale nie bał sie pieprzyć moją "kolezanke" bo to było łatwe , bo ona mu na to pozwoliła. Gdyby była moją prawdziwa przyjaciółką wywaliłaby go na zbity pysk i powiedziałaby mi o wszystkim.

105 Ostatnio edytowany przez maja 84 (2011-04-28 11:28:03)

Odp: Moja przyjaciółka i mój mąż mają romans-jakie to banalne

Twój maz jest słaby i tchórzliwy i to jest najgorsze , własnie ta jego słabosć jest niebezpieczna słaby facet miedzy dwiema silnymi kobietami,to go dowartosciowywalo i by trwało gdyby nie " przyjaciółka" Czy masz gwarancje ,że stanie sie silniejszy, bo sie przestraszyl? Zostaje ze strachu, bo ona tez ma go dosć skoro Ci tak skwapliwie donosi o jego próbach kontaktu?? Przecież nie mowimy o jednorazowym wyskoku lecz piecioletnim romansie dasz rade to udźwignac? Tacy osobnicy przewaznie ciagnal zwiazek w dół.
Nikt Ci nie podpowie co robic, ani tesciowa ani On sam, sama musisz zdecydowac,on sie dostosuje jak zawsze, niestety to brak umiejetnosci podejmowania decyzji sprawił ,że maż trwał w piecioletnim romansie i raczej nie zamierzał tego konczyc gdyby nie " ona".
Owszem można to uratować ale metoda wziecia niewiernego krótko za " pysk" i skierowania go na terapię bo z jego osobowość to osobowosć dziecka a nie dorosłego faceta, głowy rodziny.
Skoro jednak doszlo do piecioletniego romansu to znaczy ,że w twoim związku cos już sie jednak wypalilo,czuł sie niedowartościowany, zbedny, poszukaj tego czegos, bo jak nie odnajdziesz przyczyny,nigdy  nie odzyskasz męża naprawde.
Nie skupiaj sie na kochance, zdradzil bo tego chcial i nie ma tu innego wytłumaczenia.
Przestań dźwigać wszystko na swoich barkach bo sie wreszcie złamiesz o związek starać się musicie oboje  bo niestety gdzieś pieć lat temu sie pogubiliscie i nadal bladzicie.

106

Odp: Moja przyjaciółka i mój mąż mają romans-jakie to banalne

Zgadza się Maju zdradził bo chciał. Ostatnio zapytałam go czego ci brakuje w naszym małżeństwie , powiedział że spontaniczności . Nie mogłam uwierzyć to co słyszę . Bo ja zawsze byłam spontaniczna może nawet czasem za bardzo . to jemu brakuje spontaniczności , bo jaka może być spontaniczność w wykonaniu osoby , która kłamie i pilnuje się przez pięc lat żeby nie powiedzieć jedno słowo za dużo . O jakiej spontaniczności mówimy , nadal nie rozumiem o co mu chodziło . Wiem teraz na pewno że upieprzyłam mu jaja moją osobowością , mam za silny charakter.

107

Odp: Moja przyjaciółka i mój mąż mają romans-jakie to banalne

Nie skupiaj się na kochance męża,na samym mężu,teściowej czy córce.Skup się teraz na sobie,na własnych uczuciach.Pięć lat to kupa czasu - chyba żyliście tak naprawdę obok siebie.

108

Odp: Moja przyjaciółka i mój mąż mają romans-jakie to banalne

Miśku,
Jak sobie radzimy?

Nikt nam nie obiecywał, że będzie lekko ... i słowa dotrzymał.

109

Odp: Moja przyjaciółka i mój mąż mają romans-jakie to banalne

Hej,nie jesteś sama,ojciec mojego dziecka zostawił nas dla mojej kuzynki,hehe.Ale juz się z tym pogodziłam,bo po co żyć nienawiścią do końca życia.Ale łatwo nie było.

110

Odp: Moja przyjaciółka i mój mąż mają romans-jakie to banalne

Och Tarantello fatalnie sobie radzę . Nie wiem na co czekam , że go jeszcze nie wystawiłam za próg , no chyba na tą terapię małżeńską jest 23maja . Szczerze mówiąc właściwie nic się po niej nie spodziewam , ale chyba jestem ciekawa jak mój mąż wiarołomca będzie się zachowywał i co będzie mówił. Kilka dni temu dowiedziałam się że ma drugi telefon . Pojechałam do niego do pracy i poprosiłam żeby mi go dał najpierw potwierdził że go ma a potem powiedział że używa go do ładowanie baterii bo w obu ma takie same , no i odmówił przyniesienia go . Odpowiedź nasuwa się sama NADAL MNIE OSZUKUJE . Mówi mi ze mnie kocha, że chce być ze mną , że mnie wspiera i takie tam ... A jak jest naprawdę ? Zdrada , kłamstwa i knowanie . Ot co. Muszę w końcu przyjąć do wiadomości że moje małżeństwo choćbym nie wiem jak sie starała nie istnieje. To tylko fikcja , moje mrzonki i marzenia . Kiedyś bylo pieknie ale się skończyło . Koniec kropka . Żal mi tylko moich teściów bo są bardzo z nami związani . Ja na pewno sie od nich nie odwrócę . Nie wiem czy zaakceptują "nową synową" , w końcu to ich syn a ja tylko synowa .Wiem na pewno że jego siostra tego nie zrobi . Wszystko jest do d..y , mam dosyć takiego popieprzonego życia .

111 Ostatnio edytowany przez niekochana72 (2011-05-05 10:01:12)

Odp: Moja przyjaciółka i mój mąż mają romans-jakie to banalne
olinderka napisał/a:

Do dzis słucham z kim rozmAwia przez telefon. Sprawdzam mu czasami pocztę... Chociaż od ponad roku nie dsl mi żadnego powodu żebym to robiła. Ale to nie ma znaczenia. Może i jestem przez to głupia zozla- ale to on mnie taka zrobił.
Patrzę na niego z mieszanina miłości i pogardy. Nie miłości starej gorącej. Takiej letniej miłości do kogoś kto jest obok i zaspokaja moje potrzeby. I z ogromna pogarda która pozwala mi na robienie tego na co mam ochotę i zero myślenia- co on pomyśli jak Sie poczuje.
To dzisiejsze życie jest życiem na moich zasadach. Życiem w którym ja- królowa święta krowa- pozwalał mu łaskawie trwać przy mnie i zaspokajac moje potrzeby.
Słowem które Sie nauczylam jest słowo- ja i słowo chce...

Olinderko, napisałaś, że |"on uczynił Cię taką osobą". Dlaczego nadal pozwalasz, żeby to on decydował o Twoim życiu, o tym jakim jesteś człowiekiem???
Czy Ty chcesz być takim człowiekiem, jak siebie powyżej opisałaś? Czy chciałabyś dzielić życie z takim człowiekiem?
Przepraszam, ale wcale to teraźniejsze życie nie jest "życiem na Twoich zasadach". Twój humor, Twoje samopoczucie cały czas zależy od tego, jak zachowa się Twój mąż. Bądźmy więc szczere - to są JEGO zasady, to on decyduje.

Czy próbowałaś odpowiedzieć sobie na pytanie "Jakim człowiekiem chcę być dla samej siebie?"  Czy uważasz, że to jest możliwe do osiągnięcia? Co Ci przeszkadza w osiągnięciu tego stanu? 
Koleżanka, która była w podobnej sytuacji jak Twoja niedawno powiedziała mi moim zdaniem znamienne słowa: "Nigdy nie wybaczyłam SOBIE, że wybaczyłam mu zdradę i zostałam z nim. To mnie zniszczyło. Powinnam była wtedy mu wybaczyć, ale odejść i uratować siebie. Bo przez to stałam się kobietą, którą nigdy nie chciałam być" .
Zrobiła to dopiero teraz, po 16 latach.

Nadejdzie czas, gdy uznasz, że wszystko skończone. I to będzie początek.

112

Odp: Moja przyjaciółka i mój mąż mają romans-jakie to banalne

Nie chce niekochana. Nie chce. Ii każdego dnia odkrywam siebie na nowo. Uczę Sie rozumieć swoje uczucia i swoje potrzeby. Pozwalam sobie na słabości bo nie jestem doskonała. I kiedy zagladam mu do telefonu- to jest moja własna zgoda na to, ze czasami mogę być głupia podejrzliwa i irracjonalna.
Ale każdego dnia uczę Sie siebie od nowa. Okreslam jaka chce być. Czego chce. Uczę Sie gdzie sa moje siły i gdzie granice.
Na pewne rzeczy Sie nigdy już nie zgodzę ale tez w tym wszystkim nie ma mojej zgody na to żeby stać Sie zolza... Wiec zolza jest etapem który trz mi pewnie był potrzebny żeby wiedzieć czego nie chce. Żeby odkrywać siebie na nowo. Pozwolić sobie na różne uczucia i impulsy.

Ostatnio dużo rozmawialiśmy. Powiedział raz ze czuje Sie strasznie ze nienawidzi siebie za to co nam zrobił. Co mi zrobił. Ze on rozumie ze to tak jakby zabił. Bo zabił i z oszczyl to co miedzy nami było. I trzyma go mała nadzieja ze ja go jeszcze potrafię pokochsc. Ze wie ze zaczynamy od nowa...
Ja powiedziałam ze to nie moja rola mu wybaczyć i to nie zmieni sytuacji. Bo wybaczyć musi sobie. A raczej pogodzić Sie z tym co zrobił. Bo tego nie cofnie. I tyle. I ze ja mogę chcieć zacząć od początku. I to robimy każdego dnia. Każdy dzień daje nadzieje- ze Sie pokochamy od nowa i będziemy ufać tej nowej miłości.
Tego uczymy Sie każdego dnia.

Wiec nie lubię zozly i nie chce być zolza... Ale trochę zozlowatosci uczy mnie...

serca na zakręcie...rozpoznamy się;)

113 Ostatnio edytowany przez Tarantella (2011-05-05 12:26:36)

Odp: Moja przyjaciółka i mój mąż mają romans-jakie to banalne

Miśku Drogi,
U mnie toż samo tylko na odległość. Im doprawdy bycie tu czy gdzie indziej nie przeszkadza w kłamstwach. Ciągle tylko nie wiem, PO CO to robią. Knują (bo kwestie finansowe)? Chcą ciągnąć jak do tej pory dwie sroki za ogon, bo to im daje adrenalinę? Żerują na naszych skrajnych uczuciach? Ja swojego przecież wywaliłam i może już robić co chce. Ale on nadal udaje, że próbuje, że chce, że sie stara i jednocześnie nadal kłamie, że wyjeżdża do rodziców a zostaje na miejscu (w swojej garsonierze - teściowa do mnie dzwoni i się wygadała, że go wcale nie było). Nie rozumiem po co cały ten teatrzyk. Ja przecież za każdym razem, jak się dowiaduję, to tylko bardziej śmieję mu się w twarz i powtarzam - przestań odgrywać te tanie scenki, nie żyjemy ze sobą, zamykamy formalności, nie musisz już nic udawać, kombinować, możesz się puszczać z piętnastoma laskami, nikt cie nie kontroluje i nikt nie ma już wobec ciebie żadnych iluzji. Przestań i żyj jak życ chciałeś - jak pasający sie na łączce singiel.
Nie. Będzie kłamał i próbował przepchnąć jakiś swój chory, wymyślony na nie wiem czyje potrzeby spektakl.
Wczoraj wzruszyło mnie moje dziecko - podczas wieczornych pogaduch mój 15-latek powiedział - "mamo, ja widzę jak J. dzwoni i wpada z różnych powodów, ale chyba nie pozwolisz mu do siebie wrócić? Bo, wiesz, tak sobie myślałem - on NAS znów okłamie, skoro zrobił to już tyle razy."

Nawet dziecko rozumie i wie, co jest grane. Nawet dla niego jest oczywiste, że zaprzaństwo to nie jest stan przejściowy tylko wpojony i "wgrany" do mózgu NA ZAWSZE.
I co najważniejsze - moje dziecko powiedziało "on NAS znowu okłamie", czyli ma świadomość, że kłamstwo tak naprawdę rozprzestrzenia sie nie tylko na mnie. On czuje, że psychofag okłamując mnie, okłamuje również i jego.

Pięknie Niekochana pisze - może im byśmy za jakiś czas przebaczyły, ale same sobie już nie, bo TO nas zniszczy i (od siebie dodam) wszystko co nas otacza (dzieci, psy ... i nawet kwiaty wyschną).

Napisałam Ci maila.

Nikt nam nie obiecywał, że będzie lekko ... i słowa dotrzymał.

114

Odp: Moja przyjaciółka i mój mąż mają romans-jakie to banalne

Tarantella w tym co piszesz widać i czuć - Ciebie- prawdziwa. Wiesz co robisz i wiesz dlaczego. I na pewno nie jest ci łatwo. Ale potrafię zobaczyć sile która tkwi w tym ze jesteś w zgodzie z sobą i swoimi wartościami. Bo to jest twoja siła. To ze ty wychodzisz z tego zwyciesko bo nie zaprzepascilas swoich zasad i wiary w siebie.
I kiedy z drugiej strony jestem ja- taka która po zdradzie została z mężem. To wiem ze z tego wyjdę zwyciesko tylko wtedy gdy to nowe, które próbuje budować, będzie bez kompromisów z mojej strony. I tego Sie uczę. Zgody ze sobą i na siebie. Nie umiem tego wytłumaczyć. Jeszcze nie. Ale będę próbować:)
a tobie sił. Jesteś nadzieja.

serca na zakręcie...rozpoznamy się;)

Posty [ 77 do 114 z 434 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 12 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Moja przyjaciółka i mój mąż mają romans-jakie to banalne

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin
© www.netkobiety.pl 2007-2016