Moja przyjaciółka i mój mąż mają romans-jakie to banalne - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Moja przyjaciółka i mój mąż mają romans-jakie to banalne

Strony Poprzednia 1 10 11 12

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 419 do 434 z 434 ]

419

Odp: Moja przyjaciółka i mój mąż mają romans-jakie to banalne
Naiwna28 napisał/a:

Masz rację, najbardziej boli mnie zdrada tej wywłoki....Męża kocham, chyba nawet za bardzo....Jesteśmy teraz razem dla naszej córki i dlatego,że o to go prosiłam...w oczy mi powiedział,że już się między nami wypaliło....Ostatnio jest między nami  dobrze, boję się że to cisza przed burzą... Jak zostawiam mu wolna rękę,nie rozumiem?

Popełniasz błąd taki sam jak ja. Zbyt łatwo wybaczyłaś, on nie odczuł żadnych negatywnych skutków swojej zdrady. Nie poniósł kary. Zrobi to ponownie sądząc, że Ty i tak mu wybaczysz

Reklama
Zobacz podobne tematy :

420

Odp: Moja przyjaciółka i mój mąż mają romans-jakie to banalne

Mam tą świadomość...kolejnego razu na pewno nie wybaczę...

421

Odp: Moja przyjaciółka i mój mąż mają romans-jakie to banalne

Naiwna ty go prosisz żeby z toba został, a to on powinien o ciebiue walczyc nie odwrotnie, więcej wiary w siebie zycze

Reklama

422

Odp: Moja przyjaciółka i mój mąż mają romans-jakie to banalne

Odrazu mówię, że nie przebrnęłam przez całość.

Mogę tylko powiedzieć, że ubolewam za każdym razem jak czytam o rywalizacji pomiędzy kobietami, a raczej rozszalałymi su.. mi o uwagę jakiegoś samca.. Nie mogę tego pojąć.

Albo inaczej: MOGĘ, jeśli mowa o jakiejś patologii, gdzie miara wartości i atrakcyjności kobiety jest "wyrwanie" jak największej ilości penisów.

Ale tak..


Przykre, kiedy jedna kobieta zdradza drugą, nie mając nawet pojęcia o tym jak bardzo "sra we własne gniazdo".

423

Odp: Moja przyjaciółka i mój mąż mają romans-jakie to banalne

Miśku, wiem, że minęło już sporo czasu, ale ponieważ przeczytałam wątek od deski do deski (co zajęło mi parę ładnych dni big_smile ) pozwolę sobie dodać moją subiektywną opinię.
Przepraszam z góry za brutalność, ale uważam, że wcale nie jesteś silną kobietą, na jaką się kreujesz. Silna kobieta odeszłaby od takiego "mężczyzny", Ty natomiast ze względu na słabość swojego charakteru poszłaś tą łatwiejszą drogą - nie musiałaś zmieniać swojego życia, budować go na nowo, nie potrafiłaś iść w nieznane i wziąć los w swoje ręce - wybrałaś konformistyczną słabość, która polegała na tym, że postanowiłaś trwać w czymś, co dobrze znałaś i czego nie miałaś właśnie siły zmienić. Twój mąż zdradziłby Cię jeszcze wielokrotnie, gdyby miał ku temu okazję. Jest niedojrzały emocjonalnie, a Ty... Ty jesteś od niego UZALEŻNIONA. I postanowiłaś tkwić w tym uzależnieniu bez względu na zdrowy rozsądek, a nawet swoje własne dziecko... O próbie samobójczej nie wspominając, gdzie wtedy była ta Twoja "siła"? Cynizm i wyrachowanie też mi jakoś nie pasują do kobiety, która potrafi przespać się z facetem, który ją zdradził zaledwie kilkanaście dni po tej "nowinie". Poza tym cały czas uciekałaś od prawdy, od rzeczywistości: przez próbę samobójczą, przez zrzucanie wszystkiego na tamtą kobietę (która jest tak samo winna jak Twój mąż, wcale nie bardziej - po prostu tak Ci wygodniej myśleć), przez odejście od psychologa, którego poglądy rozmijały się z Twoimi, przez wracanie myślami do przeszłości, przez picie, przez pisanie na forum, przez unikanie sprawdzania, czy podczas wyjazdów służbowych on Cię zdradził czy nie, przez religię, która była Twoim usprawiedliwieniem, żeby męża nie opuszczać, przez idealizację kogoś, kto nie ma żadnego poszanowania dla wartości, które powinny być najważniejsze dla każdego człowieka... i pewnie jeszcze parę innych by się znalazło. tongue

Nie piszę tego złośliwie, chciałabym po prostu pokazać paru kobietom, że postępowanie w ten sposób nie pokazuje siły, a wręcz przeciwnie. Pokazuje głębokie uzależnienie, które nie ma nic wspólnego z miłością, no bo proszę Cię... pisanie "najjedyńszy"? Takimi kategoriami kieruję  się może dziewczyny w liceum, ale teraz, w dorosłym życiu warto kierować się rzeczywistością, a nie bajkami i swoimi wyobrażeniami zupełnie tej rzeczywistości przeczącym. Żyjesz sobie, jak to napisałaś "spokojnie, szczęśliwie, jest miło", nie ma w tym głębi prawdziwego uczucia, a wygoda, bierna akceptacja, wewnętrzne przekłamanie i parę innych niefajnych rzeczowników.

Zżyłam się z Twoją historią i do samego końca nie wiedziałam, co mam o niej myśleć,dzisiaj poukładałam fakty do kupy i wyszło mi powyższe. Mam nadzieję, że Twoja Córa nie załapie takiego sposobu postępowania, jakimś cudem. Szukałaś, Drogi Miśku, usprawiedliwienia dla każdego swojego przewinięcia, przekręcając je na swoją korzyść, chociażby przykład z niewyrzucaniem męża z domu... Ewidentnie powinnaś to zrobić, jako kobieta "silna", a Ty po prostu co rusz szukałaś wymówki, np. "chcę żeby to on choć raz podjął decyzję", "nie chcę żeby mi to wypominał". "nie dam satysfakcji lafiryndzie"... No proszę Cię, to nie była sytuacja, w której należało myśleć takimi kategoriami, a sytuacja oczywista! To Ty powinnaś rządzić, to Ty powinnaś wypominać i to TY powinnaś mieć satysfakcję z tego, że pozbędziesz się wrzoda na tyłku, a to, co on i ona będą myśleć, robić - to nie powinno być czynnikiem wpływającym na Twoje myślenie. Mimozą nie przestałaś być - dalej jak prawowita matka polka żyjesz usługując komuś o wątpliwym ilorazie inteligencji, a już na pewno z ubytkami intelektu emocjonalnego.

Aha, i mówienie o tej kobiecie, jako szmacie, lafiryndzie, wywłoce - jest dehumanizacją, tj. sprowadzasz daną osobę do poziomu podczłowieka, by poradzić sobie z nienawiścią do tejże osoby, której nie zwykłaś odczuwać do ludzi - w takich warunkach nasz umysł właśnie "odczłowiecza", czyli dehumanizuje obiekt naszej nienawiści. Najsławniejszym przykładem tej reakcji jest zachowanie SS'manów wobec żydowskich więźniów.
Poza tym, uwierz mi, gdyby Twój mąż potrafił Cię kochać nieważne, co zrobiłaby inna kobieta i jak piękna by nie była - nie zdradziłby Cię. To łatwe tłumaczenie "jak suka nie da, pies nie weźmie". Nie jesteśmy psami, tylko ludźmi. Owszem, są mężczyźni, którzy zdradzą jedynie jeśli to jakaś inna kobieta zacznie flirt, ale w żadnym wypadku nie wynika to z ich miłości, czy braku opamiętania, ale z niskiej samooceny i braku wiary we własną atrakcyjność i możliwości. To nie zmienia faktu, że taki mężczyzna codziennie fantazjuje o innych kobietach i bardzo by się ucieszył na wieść, że którejś się podoba. A Twój mąż prawdopodobnie wyłączał porno, gdy weszłaś nagle do pokoju - on ewidentnie mocno pożąda innych kobiet i z pewnością szuka zaspokojenia poza Waszą sypialnią, chociażby posługując się bodźcami internetowymi i... ręką. tongue Cóż, faktycznie, zdarzają się pojedyncze przypadki, gdzie facet popłynie i naprawdę żałuje, ale to byłby JEDEN raz, a nie pięć (sic!) lat.

Przepraszam, jeśli coś Cię uraziło, ale mój post ma na celu dać Tobie i innym kobietkom trochę do myślenia, a nie głaskać po pleckach - to zrobiły już inne forumowiczki. smile
Życzę Ci wszystkiego dobrego, z całego serca. Ale dobrego w pełnej dobra okazałości, a nie powierzchowności, bierności i gry pozorów. Całuję ciepło. :*

424

Odp: Moja przyjaciółka i mój mąż mają romans-jakie to banalne

O mamo, aż się płakać chce, kiedy to się czyta... sad strasznie Ci współczuję, ale nie mam zielonego pojęcia, co w tej sytuacji zrobić... ile czytanie takich historii daje do myślenia...

425

Odp: Moja przyjaciółka i mój mąż mają romans-jakie to banalne

ja bym komus takiemu już nie zaufała. Piec lat? Naprawdę?

426

Odp: Moja przyjaciółka i mój mąż mają romans-jakie to banalne

Bardzo trafnie sformułowałaś istotę problemu wielu, wielu kobiet będących w podobnej sytuacji. Ja nieśmiało zaliczyłabym siebie jednak do tych silnych, patrząc na Twoje precyzyjne kryteria i konkretne przykłady tongue Zrobiłam wiele z przytoczonych przez Ciebie rzeczy tongue

Za każdym razem, jak czytam sobie forum i trafiam na przenikliwy wpis, lubię odnieść to do siebie. Zwróciłaś mi uwagę na istotną rzecz, a mianowicie określenia "tej drugiej".

W pierwszych fazach zdrady i porzucenia jak najbardziej naturalne są silne emocje, gniew jest jak pożar lasu, więc człowiek wyrzuca z siebie epitety, aby sobie ulżyć.

Ale na dalszych etapach jest już odpuszczanie - uwalnianie siebie , więc i język odzwierciedlający spojrzenie na sytuację z czasem powinien się zmienić...

Marjolaine napisał/a:

Aha, i mówienie o tej kobiecie, jako szmacie, lafiryndzie, wywłoce - jest dehumanizacją, tj. sprowadzasz daną osobę do poziomu podczłowieka, by poradzić sobie z nienawiścią do tejże osoby, której nie zwykłaś odczuwać do ludzi - w takich warunkach nasz umysł właśnie "odczłowiecza", czyli dehumanizuje obiekt naszej nienawiści. Najsławniejszym przykładem tej reakcji jest zachowanie SS'manów wobec żydowskich więźniów.

Przykład bardzo obrazowy, porównanie celne. Ja już jestem na etapie po-szmatowym, po-lafiryndowym i po-wywłokowym tongue I jeszcze bardziej soczystym ehm tongue też. Nie czuję się moralnie lepsza od mojego męża i jego kochanki ani się nie wywyższam (choć nigdy go nie zdradziłam, nie jestem też na etapie usprawiedliwiania tego, co mi zrobił), ale ... postanowiłam, że ta zdrada nie odbierze mi godności i już nie będę pozwalać się prowokować .

Ten kryzys w moim życiu pojawił się z jakiegoś powodu - pytanie, co z nim zrobię, jakie wnioski wyciągnę. Na co dzień jestem osobą pogodną, lubię ludzi, nie żywię nienawiści. Nie chcę, aby zdrada mojego męża mi to odebrała. O kochance mojego męża myślę coraz rzadziej, a jeśli już, szczególnie w rozmowach z przyjaciółmi, nie używam już dosadnych słów, skłaniam się w stronę humorystycznych określeń, które wywołują u nas wszystkich szczery, serdeczny uśmiech.


Marjolaine napisał/a:

pisanie "najjedyńszy"? Takimi kategoriami kieruję  się może dziewczyny w liceum, ale teraz, w dorosłym życiu warto kierować się rzeczywistością, a nie bajkami i swoimi wyobrażeniami zupełnie tej rzeczywistości przeczącym.

Uwielbiam ludzi mocno stąpających po ziemi smile

Marjolaine napisał/a:

Żyjesz sobie, jak to napisałaś "spokojnie, szczęśliwie, jest miło", nie ma w tym głębi prawdziwego uczucia, a wygoda, bierna akceptacja, wewnętrzne przekłamanie i parę innych niefajnych rzeczowników.

Tak właśnie żyje kochanica mojego męża u boku swojego ślubnego i ich dwójki dzieci. I to mi tak naprawdę zaproponował mój mąż, oferując powrót. To nie moja bajka, ja tak nie umiem, więc stanowczo powiedziałam nie.

Marjolaine napisał/a:

Poza tym, uwierz mi, gdyby Twój mąż potrafił Cię kochać nieważne, co zrobiłaby inna kobieta i jak piękna by nie była - nie zdradziłby Cię. To łatwe tłumaczenie "jak suka nie da, pies nie weźmie". Nie jesteśmy psami, tylko ludźmi.

Osobiście znam takich, którzy nawet zaatakowani przez setkę pięknych, seksownych, uwodzicielskich kobiet, nie zdradziliby swoich żon. Smutny wniosek jak w setkach historii na tym forum: gość się odkochał w starym  sad i zakochał w nowym sad

Marjolaine napisał/a:

Życzę Ci wszystkiego dobrego, z całego serca. Ale dobrego w pełnej dobra okazałości, a nie powierzchowności, bierności i gry pozorów. Całuję ciepło. :*

Dołączam do życzeń smile I sobie też tego życzę tongue

427

Odp: Moja przyjaciółka i mój mąż mają romans-jakie to banalne
Elle88 napisał/a:

Przykre, kiedy jedna kobieta zdradza drugą, nie mając nawet pojęcia o tym jak bardzo "sra we własne gniazdo".

Niestety, często baba babie wilkiem sad O braku solidarności wobec własnej płci mówią same zainteresowane.

Bywa, że najgorszym wrogiem kobiety jest druga kobieta - przykładów z mojego otoczenia są dziesiątki.

Mnie męża też "ukradła" nie tyle "koleżanka", ile osoba, którą znałam i ... uważałam za miłą, swojską babkę (tak na marginesie jak sprawa romansiku wyszła na jaw, to jej oficjalnie już "oddałam" skarb-mężulka z wyraźnym podziękowaniem za uwolnienie od łajdaka i oszusta tongue

Okazuje się, że kobiety też ze sobą rywalizują, czasem za obiekt rywalizacji wybierając typa, przy którym ja przetarłabym oczy ze zdziwienia, że może wzbudzić w nich taką chęć walki tongue Ale o gustach ponoć się nie dyskutuje.

Rywalizują te z mega-kompleksami, one też chcą coś sobie i światu udowodnić. A jak już upolują takiego żonatego żuczka, to już mega-zwycięstwo roll Tak było i w moim przypadku, tylko to jej pseudo-zwycięstwo było pozorne, bo to ja w pewnym momencie odpuściłam.

Znalazłam w sieci takie ładne zdanko Najbardziej skłonne do współdziałania i życzliwych zachowań są kobiety spełnione, pewne siebie, pogodnie nastawione do świata. Świadome własnej wartości. Im mocniej jednak obawiamy się żeńskiej konkurencji, tym trudniej nam przekonać się do babskiej solidarności.

Czyli znów wszystko sprowadza się do poczucia własnej wartości i postrzegania siebie.

Mówię, swój swego znajdzie - ona niedowartościowana i on niedowartościowany, dwie energie o tej samej wibracji...

428 Ostatnio edytowany przez koko_12345 (2016-04-30 23:31:52)

Odp: Moja przyjaciółka i mój mąż mają romans-jakie to banalne

Twoja "przyjaciółeczka" to kawał wyrafinowanej s*ki. Odetnij się od tego, bo to Cie zniszczy.
Pewnie czegoś/ kogoś Ci zazdrościła. Zazdrosna baba jest jak narkoman na głodzie, a nawet gorzej...


Jesteś za bardzo wartościową osobą, aby tkwić w takim trójkącie.

Ciekawe jakie choroby wyniósł od niej twój (z szacunkiem) księciunio- małżonek
Uwierz w siebie, wyjdź do ludzi, a spotkasz odpowiednią osobę. Spróbuj i tak niczego nie trafisz.


Księciuniomałżonek winien iść w odstawkę, a Ty na badania. Kto to wie co roznoszą i przenoszą oboje.
Rozumiem, kochasz i boli Cię ta sytuacja. Nie możesz wybaczyć tego co trwało aż 5 lat, to nie był jednorazowy skok w bok. Twój mąż świadomie Cię oszukiwał.

Pakuj i wywal dziada za drzwi!

429

Odp: Moja przyjaciółka i mój mąż mają romans-jakie to banalne
I_see_beyond napisał/a:
Elle88 napisał/a:

Przykre, kiedy jedna kobieta zdradza drugą, nie mając nawet pojęcia o tym jak bardzo "sra we własne gniazdo".

Niestety, często baba babie wilkiem sad O braku solidarności wobec własnej płci mówią same zainteresowane.

Bywa, że najgorszym wrogiem kobiety jest druga kobieta - przykładów z mojego otoczenia są dziesiątki.

Mnie męża też "ukradła" nie tyle "koleżanka", ile osoba, którą znałam i ... uważałam za miłą, swojską babkę (tak na marginesie jak sprawa romansiku wyszła na jaw, to jej oficjalnie już "oddałam" skarb-mężulka z wyraźnym podziękowaniem za uwolnienie od łajdaka i oszusta tongue

Okazuje się, że kobiety też ze sobą rywalizują, czasem za obiekt rywalizacji wybierając typa, przy którym ja przetarłabym oczy ze zdziwienia, że może wzbudzić w nich taką chęć walki tongue Ale o gustach ponoć się nie dyskutuje.

Rywalizują te z mega-kompleksami, one też chcą coś sobie i światu udowodnić. A jak już upolują takiego żonatego żuczka, to już mega-zwycięstwo roll Tak było i w moim przypadku, tylko to jej pseudo-zwycięstwo było pozorne, bo to ja w pewnym momencie odpuściłam.

Znalazłam w sieci takie ładne zdanko Najbardziej skłonne do współdziałania i życzliwych zachowań są kobiety spełnione, pewne siebie, pogodnie nastawione do świata. Świadome własnej wartości. Im mocniej jednak obawiamy się żeńskiej konkurencji, tym trudniej nam przekonać się do babskiej solidarności.

Czyli znów wszystko sprowadza się do poczucia własnej wartości i postrzegania siebie.

Mówię, swój swego znajdzie - ona niedowartościowana i on niedowartościowany, dwie energie o tej samej wibracji...


Mądre słowa. Ktoś mi kiedyś napisał (miałam podobną sytuację) "TWOJA PRZYJACIÓŁKA PODŚWIADOMIE RYWALIZUJE Z TOBĄ"- w sumie to się zgadza. ONA nie była atrakcyjna, wykształcona, inteligentna, mądra, ale była cwana i zakompleksiona. Musiała sobie coś udowadniać.

430

Odp: Moja przyjaciółka i mój mąż mają romans-jakie to banalne

Dziewczyny zaczęłam czytać ten wątek, jestem na 5 stronie ale nie wiem czy dam radę skończyć, bo czytając czuję jakby mi ktoś serce rwał na strzępy.
Jak można kogoś tak ranić?
Jak można znieść takie cierpienie? Miśkupuszysty jak?

"Nie utraciłem żadnego z Tych, których mi dałeś".
"Zamiast ciągle na coś czekać, zacznij żyć właśnie dziś. Jest o wiele później niż Ci się wydaje."
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Nie mam zamiaru przepraszać za to, że żyję i mam się dobrze big_smile

431

Odp: Moja przyjaciółka i mój mąż mają romans-jakie to banalne
Lilka787 napisał/a:

Dziewczyny zaczęłam czytać ten wątek, jestem na 5 stronie ale nie wiem czy dam radę skończyć, bo czytając czuję jakby mi ktoś serce rwał na strzępy.
Jak można kogoś tak ranić?
Jak można znieść takie cierpienie? Miśkupuszysty jak?

Uwierz, że my też tego nie pojmujemy i zastanawiamy się czemu nas to spotkało i za jakie do cholery jasnej grzechy?
Ja swoją "przyjaciółeczkę" poinformowałam, że jej zachowanie mnie rani. Stwierdziła, że musze jej zaufać i że jej to po prostu imponuje, że taki przystojniak jak mój EX się nią interesuje. Oczywiście miałam o tyle lżejszy przypadek, że to nie trwało 5 lat i to nie było tak bezczelne. KARMA wraca, zawsze i ja w to wierze.
Autorko, pogoń mężulka i przyjaciółkę w cholerę. Rozpocznij życie od nowa. Masz szanse poznać wartościowego człowieka.

432

Odp: Moja przyjaciółka i mój mąż mają romans-jakie to banalne

Przeczytałam ten stary topik od A do Z.
Aż sama oczom nie wierzę.
Moim zdaniem nie zbudowałaś przed zdradą z mężem dobrej relacji, takiej, która mogłaby to uratować. Czyli tak jak parę forumowych koleżanek pisało, że to facetom powinno zależeć, oni powinni pchać ten głaz.
Ja zdradę partnerowi bym wybaczyła, bo wiem jak traktuje mnie na codzień, wiem, że to on pchał by ten głaz. I prawda jest taka, że ten, który kocha to nie zdradzi choćby nie wiem ile dziewczyn chętne byłoby na bzykanie. Mało tego to była zdrada także uczuciowa... Ale nie wierzyłabym w to, że to jest prawdziwa miłość.
,,Suka nie da, pies nie wezmie.'' i na odwrót,, Pies nie da, suka nie wezmie.''
Na moje on dostał kosza, dowiedział się jaka jest ta Twoja ex przyjaciółka i został z Tobą, z kołem zapasowym...
On się wcale o Ciebie nie starał a Ty na siłę go tłumaczyłaś.
I tak jak poprzedniczki uważam, że wcale nie byłaś silna. To była Twoja ucieczka od tego bólu...
Mimo wszystko ja Cię podziwiam, że dałaś radę.

433 Ostatnio edytowany przez getty (2017-01-11 19:55:17)

Odp: Moja przyjaciółka i mój mąż mają romans-jakie to banalne

Historia straszna. Zostając z nim popełniłaś ogromny błąd. A już przynajmniej trzeba było sobie poszukać nowego typa w tym czasie. Zdradził raz, zdradzi  i drugi. To jest jak z mordowaniem. Wzięłabyś młotek, poszła za kimś w ciemną uliczkę i go zamordowała waląc w głowę młotkiem? Nie. Czemu? Bo nie jesteś do tego zdolna. Bo to ci się nie mieści w głowie. A jednak są ludzie, którzy to robią. Zdolni do tego. To inny gatunek niż ty. Tak samo jest ze zdradą. Zdradziłabyś? Nie, bo nie jesteś do tego zdolna. A on tak. Zrobił to. Bo jest do tego zdolny. Jest innym gatunkiem niż ty. Zabił młotkiem. I kiedy nadejdzie okazja, żeby nie zostać złapanym, zrobi to ponownie.
Zrobił z ciebie zgorzkniałą i wyrachowaną osobę. Zniszczył cię. Bo od niego nie odeszłaś. Ale najgorsze jest to, że już raz próbowałaś przez niego popełnić samobójstwo. A jeśli zdradzi cię ponownie, to co zrobisz? On poczeka kilka lat, a kiedy odbuduje twoje zaufanie, uderzy znowu.
Może to chęć upodlenia cię? Czasem wydaje mi się, że faceci zdradzają, żeby upokorzyć kobietę. Zwłaszcza, jeśli jest od nich lepsza. Mądrzejsza, zaradniejsza, atrakcyjniejsza. Taki cios poniżej pasa, po którym wiadomo, że kobieta się nie podniesie.
Może jeśli zobaczy cię silną, poczuje ochotę zniszczyć cię i sprowadzić znowu do poziomu gleby.

Jedno jest w waszych historiach naprawdę szokujące. Jedynymi wygranymi są wasi męzowie. Poużywali na boku i pewnie dalej używają, a ich wierne służące dalej robią im obiadki, piorą i sprzątają po nich, do tego dostają świetny seks - dużo lepszy, niż przed zdradą. Czyli oþłaciło im się was zdradzać. Szok. Bycie samcem się jednak opłaca.

434

Odp: Moja przyjaciółka i mój mąż mają romans-jakie to banalne

Nie ja tego nigdy nie pojmę to jak gra va banque o życie.

"Księża będą zawsze wykorzystywać ciemnotę i przesądy ludu. Będą posługiwać się religią jak maską, pod którą kryje się obłuda i zbrodniczość ich poczynań"
Tadeusz Kościuszko
"Religia jest dla ludzi bez rozumu"
Józef Piłsudski

Posty [ 419 do 434 z 434 ]

Strony Poprzednia 1 10 11 12

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Moja przyjaciółka i mój mąż mają romans-jakie to banalne

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin
© www.netkobiety.pl 2007-2016