Mój wymarzony rozwód - Netkobiety.pl

Witaj na Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone przez kobiety dla aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Porozmawiasz na takie tematy jak : miłość, związki, psychologia, edukacja, finanse, religia, zdrowie i uroda...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!

 

#457 2011-03-31 22:26:54

niekochana72
Przyjaciółka Forum
Wiek: 40
Zarejestrowany: 2010-10-10
Posty: 6861

Re: Mój wymarzony rozwód

marynarka napisał:

Dziewczyny, dzięki, że jesteście. Dzięki Wam ja też zaczynam BYĆ.
Jestem oczyszczona, uwolniona, mam wolną wolę i jej używam. To ekscytujące.
Witam się czule z nową JA. Podobamy się sobie.

Kochaniutka, Ty byłaś cały czas. Po prostu teraz JESTEŚ BARDZIEJ big_smile
No myślę, że nie tylko sobie się będziesz taka podobać tongue


Nadejdzie czas, gdy uznasz, że wszystko skończone. I to będzie początek.

Offline

 

#458 2011-03-31 23:50:57

sandra.sandra
Przyjaciółka Forum
Wiek: rocznik 77 (koziorożec)
Zarejestrowany: 2011-03-11
Posty: 2403

Re: Mój wymarzony rozwód

Marynarko, jak mi się podoba to co piszesz, jesteś pewna celu, jaki sobie obrałaś i do tego silna. Nie uległaś, Ty naprawdę siebie kochasz.

Niekochana, jak się czujesz dzisiaj, czy emocje opadły? (przepraszam, że tak wprost pytam, ale wszystkie jesteście dla mnie wzorem.

Pozdrawiam wszystkie uwolnione i te, które chcą kochać siebie wink


smile

Offline

 

#459 2011-04-01 00:26:19

niekochana72
Przyjaciółka Forum
Wiek: 40
Zarejestrowany: 2010-10-10
Posty: 6861

Re: Mój wymarzony rozwód

sandra.sandra napisał:

Niekochana, jak się czujesz dzisiaj, czy emocje opadły?

Tak, emocje opadły zaraz po powrocie do domu po rozmowie - stąd ta migrena.
Generalnie jestem spokojna - to chyba takie zbieranie sił przed ewentualną walką hmm


Nadejdzie czas, gdy uznasz, że wszystko skończone. I to będzie początek.

Offline

 

#460 2011-04-01 00:49:05

Zazdrosc
Przyjaciółka Forum
Zarejestrowany: 2010-03-04
Posty: 2143

Re: Mój wymarzony rozwód

ha ha ha... nie skorzystalas z danej Ci szansy! Dopiero teraz sie zorientowalas, ze to on Ci zawsze dawal szanse a nie Ty jemu big_smile
a moze on sie zmieni jak sie bardziej postarasz? Jakas erotyczna bielizna koloru czerwonego i taniec erotyczny i obiadki przy swiecach... moze to by go odmienilo? nie pomyslalas? I WIECEJ SEKSU W TRUDNYCH AKROBATYCZNYCH POZYCJACH!
Przeciez wiesz, ze to od Ciebie zalezy czy on sie zmieni...
... i masz dobry humor zamiast przezywac zalobe...fe! wstyd Marynarko! powinnas dluzej zatrzymac sie na rozpaczaniu....a tak to jestes jakas taka niekobieca  czyli feministka - postrach urzedow i pirat drogowy.

Zastanawiam sie czy ja nie jestem ta druga kobieta Twojego "meza" bo ja wlasnie tez dostalam dzis smsa o tesci "wiesz, tak chodzi mi po glowie i sercu ze chcialbym powiedziec Ci ze wciaz Cie Kocham" big_smile


P.S.... a pije przez Ciebie! wiadomo

Ostatnio edytowany przez Zazdrosc (2011-04-01 00:53:08)


Sh-bam

Offline

 

#461 2011-04-01 08:38:18

Tarantella
Przyjaciółka Forum
Wiek: 45
Zarejestrowany: 2011-03-03
Posty: 1604

Re: Mój wymarzony rozwód

Wiem!!!!!!
My mamy wszystkie jednego męża ... albo wariant jest inny - pełnia księżyca i wilkołaki wyłażą ... albo ich głupota ma jednakowy cykl rozrodczy.
Ja wczoraj spotkałam się ze swoim wilkołakiem/psychofagiem w bankach w sprawie pozamykania naszych spraw doczesnych. Bałam się tego spotkania, bo to pierwsze od wystawienie walizek. Oczekiwałam, że moja zimna krew i całkowite milczenie w tym okresie dały mu jasno do zrozumienia, że już pozamiatane aż tu nagle [w banku przy urzędniczkach] zostałam przezwana:
- jego jedynym szczęściem,
- prawdziwą miłością, którą utracił przez swoją głupotę
- jego jedyną szansą na normalne życie
no i że beze mnie jest totalnie bezradny i szczęście sie od niego odwróciło
no i że przecież musimy dać sobie szanse
no i że on zrobi absolutnie wszystko, żebym sie poczuła szczęśliwa i kochana i niczego mi nie zabraknie
no i że on wcale nie jest seksoholikiem tylko zagubionym facetem jak wielu innych, którym była dana szansa
no i ... sama już nie pamiętam co tam jeszcze.

Trochę zdębiawszy odpowiedziałam ... dokładnie to samo co Marynarka - że przecież to wszystko ww. może dostać od młodszego egzemplarza i to na dodatek z orgazmami pochwowymi w pakiecie. No a skoro młodszy egzemplarz go już kopnął w dupę, to niech spiknie się z którąś z tych pań z jego ulubionego erotycznego poratalu randkowego, a jak to nie zadziała, to ma jeszcze do dyspozycji skamlące u wrót jego skrzynki mailowej trzy moje poprzedniczki, które po dziś dzień nie zapomniały jego walorów.
Powiedziałam też, że jest dla nas szansa pod warunkiem, że zdarzy się cud, więc jeśli jest cudotwórcą (wiecie, te sprawy z wodą i winem), to ma u mnie ogromne szanse i nie wszystko jeszcze stracone ... a póki co, najdroższy, załatwmy sprawy formalno-finansowe bez szkody dla mnie i niech to będzie pierwszy mały cudzik.

Mówię Wam - pscyhofagi i charakteropaci działają wg jakiegoś cyklu biologicznego i wszystkim im się wczoraj otworzył "kanał komunikacyjny".

Ostatnio edytowany przez Tarantella (2011-04-01 08:40:13)


Nikt nam nie obiecywał, że będzie lekko ... i słowa dotrzymał.

Offline

 

#462 2011-04-01 16:03:31

naiwna_79
Tajemnicza Lady
Zarejestrowany: 2010-11-15
Posty: 93

Re: Mój wymarzony rozwód

Witajcie Dziewczyny!!

Czytam i dumna jestem i że należę do waszego grona.smile
Dumna jestem z Was i waszej wiary w samych siebie.
Tak trzymajcie !!!!


Byłam kryzysową narzeczoną .....
(tydzień) smile

Offline

 

#463 2011-04-01 17:38:58

gazia
Przyjaciółka Forum
Zarejestrowany: 2010-10-29
Posty: 1068

Re: Mój wymarzony rozwód

Tez juz miałam dawac na ten durny rozwód. Ale , sasiadki mi odradzały,oświeciły dlaczego (!)  NIGDY na rozwód sie nie mam zgadzac. Po głebokim namysle, doszlam do wniosku, ze NIGDY sie nie zgodze. Chyba, że bardzo wysoki sad mnie zmusi. A on ciagle ćwierka, powiedział  synowi, ze   : nie mógl wytrzymac ze mna w domu. Haha, czego , nadopiekuńczości?Powiedizał, ze odpali co miesiąc jakąs dole (niewielką, ale lepszy rydz niz nic) ) , oraz , ze duzo płaci za wynajmem. Wynajał garsoniere by zapraszac te lafirynde. dzisiaj mam doła oraz zły nastrój z pewnych mi znanych powodów.
Każdej cho...e z osobna , która sprawila, ze tak cierpie, życze tylko tego samego cierpienia. mam dzisiaj znowu doła, okropnego doła.
Rozwodu od reki nie dostanie......, to jest MOJA SŁODKA ZEMSTA.
W sali sadowej powiem, , że rozwodu nie3 chce, on jest tu zameldowany i kto mi udowodni, że on tu nie mieszka? Bo na pewno nie moi sasiedzi. sad Czyli na nic jego starania mieszkania osobno. mieszka stale TUTAJ. MELDUNEK< przychodnia -w karcie jest meldunek TUTAJ, w pracy TEZ.Wszędzie figuruje jako zameldowany TU. A swoja droga, durny jest, ze sie nie wymeldował. No i sa tu jego rzeczy łącznie z pizamkami, hehe.
Reasumujac mój wymarzony rozwód nie nastapi. . Sasiadki maja racje. Rozwodziku niet!
Tak postanowiłam dzisiaj w prima aprilis, ale to nie jest zart. To najprawdziwsza z prawd.
Jeżeli bedzie chciał rozwód , to bedzie mnie musiał ładnie  poprosic. tongue On uważa, ze nie mógł wytzrymac? No to teraz zobaczy  z kim zadarł. sad
W te świeta Bożego Narodzneia, nie słuchałam kolęd. To 1 swieta w moim zyciu, gdy wyłaczałam koledy , bo ryczec mi se chciało. To 1 swieta bez choinki, to 1 świeta , gdy szukałam w tv programów beż oznak swiat. To koszmarny drań, uwaza, że nie mógł wytrzymac? Bo pinda mu na oczy wlazła?Przed wyjazdem do sanatorium planował wiele kupic, pralke , meble, laptop dla mnie -z własnej inicjatywy. A po przyjeżdzie zmiana o 360 stopni, oznajmił, ze ja papierowa zona JESTEM(!)  i temu podobne.....zawierzył wrózkom i ciemnowidzom....
Oj, rozwodu NIE DOSTANIESZ draniu jeden. I juz.
No to sie  wykrzyczałam. sad

Ostatnio edytowany przez gazia (2011-04-01 18:10:41)

Offline

 

#464 2011-04-01 18:12:18

marynarka
Przyjaciółka Forum
Wiek: 47
Zarejestrowany: 2010-12-21
Posty: 1353

Re: Mój wymarzony rozwód

Zazdrości droga, zgadzam się z każdą kalumnią na mój temat, ale pirat drogowy, co to, to nie. Zrobiłam sobie prawo jazdy, ale nie korzystam. Zrobiłam, żeby sprawdzić, czy dam radę. To było w zeszłym roku (jeden z etapów odzyskiwania siebie, zamiast słuchania, że do niczego się nie nadaję). Zdałam za pierwszym razem (zobaczyć minę mojego syna - 4 podejścia i męża - głupia nienadająca się do życia  baba - bezcenne). Po tym "wybryku" stwierdziłam, ze mogę wszystko.Tylko ode mnie zależy, co będę chciała zrobić. No i "zrobiłam" sobie rozwód. Mam nadzieję również na jedno podejście i sukces.
No tak, faktycznie, głupia jestem, że nie chwyciłam się pijackiej deklaracji o dozgonnym uczuciu jak tonący brzytwy. Mogłam skorzystać. Już dzisiaj bym żałowała. Ze trzy razy usłyszałabym, jak go skrzywdziłam, ze cztery, jak kiepsko sobie radzę, z osiem, jakie mam szczęście, że zechciał wrócić zanim zginęłam marnie. Aż mnie skręca z żalu, że tego nie mam, a mogłam.
Butelki w barku dalej są bezpieczne i mogą być dowolnie użyte ku uciesze grona przyjacielskiego, a nie wychylone ukradkiem z gwinta przez niepoprawnego pijaczynę. Dzieci spokojnie odpoczywają po ciężkim tygodniu pracy zamiast narażać się na fochy i niezadowolenie tatusia, że się nim nie zajmują. Ja zamiast sterczeć w kuchni przy czarnince lub innym obrzydlistwie odpaliłam szybką chińszczyznę i teraz mam czas relaksu. Faktycznie. Tyle straciłam, nic nie zyskałam. Powinnam płakać, a gęba sama mi się śmieje.
A zamiast narażającej na przeziębienie czerwonej seksownej bielizny założę wieczorem ulubiony, "przytulny" polarowy szlafroczek i zrobię sobie paznokietki przed jutrzejszym wyjazdem do znajomych na weekend. Już mi łzy kapią z rozpaczy nad moim smutnym losem.
To niewiarygodne, ale uwielbiam być durna właśnie w ten sposób. Kocham tę swoją porażającą głupotę.


Nieważne, co robisz.
W historii świata odgrywasz zawsze główną rolę.
"Alchemik" - Paulo Coelho
http://uciekamydoprzodu.blog.pl/

Offline

 

#465 2011-04-01 19:18:55

Anhedonia
100% Netkobieta
Wiek: Over (?) 50
Zarejestrowany: 2010-11-16
Posty: 5117

Re: Mój wymarzony rozwód

marynarka napisał:

Zrobiłam sobie prawo jazdy, ale nie korzystam. Zrobiłam, żeby sprawdzić, czy dam radę. To było w zeszłym roku (jeden z etapów odzyskiwania siebie, zamiast słuchania, że do niczego się nie nadaję). Zdałam za pierwszym razem (zobaczyć minę mojego syna - 4 podejścia i męża - głupia nienadająca się do życia  baba - bezcenne). Po tym "wybryku" stwierdziłam, ze mogę wszystko.Tylko ode mnie zależy, co będę chciała zrobić. No i "zrobiłam" sobie rozwód. Mam nadzieję również na jedno podejście i sukces.

Już mi łzy kapią z rozpaczy nad moim smutnym losem.
To niewiarygodne, ale uwielbiam być durna właśnie w ten sposób. Kocham tę swoją porażającą głupotę.

Marynarko kochana - już Ci widzę całkiem woda sodowa uderzyła do głowy w kwestii tego odzyskiwania samej siebie tongue A nie trza nam było całować wstrętnych żab, toby się księciunia różnej mści nie wykluli big_smile Jak mogłaś wzgardzić łaską pana, a fe smile Ja już zapamiętałam - z żab najlepsze udka z patelni! Baw się setnie na tym weekendzie i umacniaj swe siły do słusznych decyzji.

Ostatnio edytowany przez Anhedonia (2011-04-01 19:20:04)

Offline

 

#466 2011-04-01 19:27:32

gazia
Przyjaciółka Forum
Zarejestrowany: 2010-10-29
Posty: 1068

Re: Mój wymarzony rozwód

No prosze, a moich niecnych planów to nikt nie komentuje. sad A mojej niemocy i bezradnosci to nikt nie komentuje. To chociaz sobie po pomstowałam. jak mówie tak zrobie.
Jest mi źle samej Stale sie martwie jak jutro sobie poradze.. jest pies, z którym co 4 godziny wychodze na spacer. jest synek , który wraca na obiad  po pracy, wieczorami wychodzi, ale niedługo sie wyprowadza bo sie chyba zeni..... i bede całkiem sama. Co ja zrobie sama? Z moim psem, z którym co 4 godziny tzreba wyjśc?!!! Który patrzy bezradnie na mnie , gdy nie wychodze z nim co te 4 godziny, wlepia oczy, jak by chciał zahipnotyzować do wyjścia.... Ja i mój pies 2 beznadziejnie nieszczęsliwe, samotne , porzucone przez niego  osoby -tak pies jako Osoba Psia, ja jako Osoba Ludzka.Pies jak widzi moja niemoc, to nawet tak wolno, niezaradnie merda ogonem, takim półgębkiem ...przynosi nawet nadgryzioną białym zebem psim i czasu piłeczke.

Ostatnio edytowany przez gazia (2011-04-01 19:57:27)

Offline

 

#467 2011-04-01 21:17:36

marynarka
Przyjaciółka Forum
Wiek: 47
Zarejestrowany: 2010-12-21
Posty: 1353

Re: Mój wymarzony rozwód

Gaziu, wybacz, ale jeśli sens Twojego życia i Twojego psa uzależniony jest wyłącznie od obecności człowieka opisanego przez Ciebie w innym wątku to ja nie mam nic do powiedzenia. Wszystko jest już wyłuszczone w " Co mam a czego nie mam".
Poweselejecie Ty i Twój pies jeśli mąż wróci ewentualnie?


Nieważne, co robisz.
W historii świata odgrywasz zawsze główną rolę.
"Alchemik" - Paulo Coelho
http://uciekamydoprzodu.blog.pl/

Offline

 

#468 2011-04-01 22:48:41

gazia
Przyjaciółka Forum
Zarejestrowany: 2010-10-29
Posty: 1068

Re: Mój wymarzony rozwód

A żebys wiedziała. Gdybym  wczesniej przystosowała sie inaczej do naszego małzenstwa, to by było lepiej. tak, chce by wrócił. O niczym innym teraz nie marze. Chce by był w domu.

Ostatnio edytowany przez gazia (2011-04-01 23:05:02)

Offline

 

#469 2011-04-01 23:01:28

niekochana72
Przyjaciółka Forum
Wiek: 40
Zarejestrowany: 2010-10-10
Posty: 6861

Re: Mój wymarzony rozwód

gazia napisał:

A żebys wiedziała.

Tak więc Gaziu to chyba nie jest odpowiedni wątek dla Ciebie.


Nadejdzie czas, gdy uznasz, że wszystko skończone. I to będzie początek.

Offline

 

#470 2011-04-01 23:05:31

gazia
Przyjaciółka Forum
Zarejestrowany: 2010-10-29
Posty: 1068

Re: Mój wymarzony rozwód

Ok., weszłam tu by siebie zapewnic, ze na rozwód sie nie zgodze. Opuszczam te sale tortur. Po tamtym roku, tyle sie zdarzyło, ten jego zawał, sanatoria, baba, opuszczenie domu. Ale juz powoli doszłam, co tak na prawde  skłoniło go do opuszczenia domu. Złozyło sie na to bardzo wiele czynników.........
A on kiedy uswiadomi sobie, ze tak na prawdę, do konca zycia na wynajmowanym mieszakniu nie moze byc, bo róznie to w zyciu bywa z pracą, oraz zdrowiem i przyjaciólmi......., moze zechce wrócic. Tylko czy dom jeszcze wtedy będzie istniał? Próbuje mu to małymi kroczkami.... uświadomic....na razie bez skutku.
Na starośc liczy sie najbardziej poczucie bezpieczeństwa . Dla niego uważam, tez powinno byc to istotne. Tylko, ze teraz nic do niego nie dochodzi....bo na horyzoncie jest jeszcze widoczna inna perspektywa....która on dostrzega...

Ostatnio edytowany przez gazia (2011-04-01 23:29:31)

Offline

 

#471 2011-04-01 23:28:11

Zazdrosc
Przyjaciółka Forum
Zarejestrowany: 2010-03-04
Posty: 2143

Re: Mój wymarzony rozwód

no coz Marynarko, tego sie spodziewalam po Tobie big_smile Nie bedzie tancowania na golasa...
i wnioskuje, ze jestes pieszym piratem drogowym zaopatrzonym w prawo jazdy.

Gaziu, moze nie zrozumialam Twojej historii wczesniej... wiec jesli tak uwazasz, ze bylas zla zona to nie mam powodu Ci nie wierzyc. Widocznie bylas zla zona i dlatego on odszedl.


Sh-bam

Offline

 

#472 2011-04-01 23:32:06

gazia
Przyjaciółka Forum
Zarejestrowany: 2010-10-29
Posty: 1068

Re: Mój wymarzony rozwód

Witaj, to nie tak , że byłam złą zona, na rozwój wydarzen złozyło sie wiele czynników. Dzisiaj wiele wiecej rozumiem niz przez te 30 lat. No , tylko dziwne, ze ja martwie sie o swoją przyszłosc ale i o niego też, dziwne? Pewnie tak. Dobra na mnie czas. Zazdrośc, Twoich wypowiedzi na prawde nie zrozumiem, dla mnie sa zakrecone i zawiłe, Pzrepraszam, ale to szczera prawda wobec Ciebie. Co nie znaczy , ze Ce nie liubie. prosze nie rób mi wykładu bo ja i tak nic a nic nie zrozumiem z Twoich zakreconych wypowiedzi. na prawde. SORY.

Ostatnio edytowany przez gazia (2011-04-01 23:47:16)

Offline

 

#473 2011-04-01 23:41:13

marynarka
Przyjaciółka Forum
Wiek: 47
Zarejestrowany: 2010-12-21
Posty: 1353

Re: Mój wymarzony rozwód

Zazdrość, jak Ty mnie rozumiesz. Mało, że tańcowania na golasa nie będzie, to jeszcze olśnienie dzięki Gazi i Tobie mnie dopadło. Oczywiście: odszedł, bo byłam złą żoną. Oczywiście, że byłam złą żoną. Nie wspierałam w piciu, walczyłam z chamstwem, nie godziłam się na nieodpowiedzialność, nie wpuszczałam do łóżka, kazałam samodzielnie załatwiać swoje sprawy, oczekiwałam, że będzie pracował i nie wyrzucą go z roboty po raz kolejny, prosiłam, aby szanować dzieci jak ludzi. Byłam okropną żoną, właśnie dałam sobie po łapkach, chyba przeproszę i będę błagać o wybaczenie. Wybacz, że miałam nadzieję, że jesteś człowiekiem mój przyszły były mężu. Moje wymagania przerastały Twoje możliwości.

Gaziu, w tym sęk. Ty i Zazdrość raczej się nie zrozumiecie.

Ostatnio edytowany przez marynarka (2011-04-01 23:43:27)


Nieważne, co robisz.
W historii świata odgrywasz zawsze główną rolę.
"Alchemik" - Paulo Coelho
http://uciekamydoprzodu.blog.pl/

Offline

 

#474 2011-04-01 23:48:22

gazia
Przyjaciółka Forum
Zarejestrowany: 2010-10-29
Posty: 1068

Re: Mój wymarzony rozwód

Marynarko, nie SIĘ  nie rozumiemy, tylko ja nie wyłapuje nic a nic z wypowiedzi Zazdrosci. Widac  jestem zbyt  ograniczona. Moze to demencja starcza?Moze to, ze jestem na zbyt niskim poziomie intelektualnym, albo po prostu mój umysł prostej kobiety nie ogarnia jej słów..., bo mysli w sposób prosty , zwyczajny, nie skomplikowany..,
Zazdrość analizuje po kilka centymetrów wypowiedzi , w dziwny dla mnie sposób, ja jej nie ogarniam i juz.

Ostatnio edytowany przez gazia (2011-04-01 23:56:17)

Offline

 

#475 2011-04-01 23:49:25

niekochana72
Przyjaciółka Forum
Wiek: 40
Zarejestrowany: 2010-10-10
Posty: 6861

Re: Mój wymarzony rozwód

marynarka napisał:

Zazdrość, jak Ty mnie rozumiesz. Mało, że tańcowania na golasa nie będzie, to jeszcze olśnienie dzięki Gazi i Tobie mnie dopadło. Oczywiście: odszedł, bo byłam złą żoną. Oczywiście, że byłam złą żoną. walczyłam z chamstwem, nie godziłam się na nieodpowiedzialność, nie wpuszczałam do łóżka, kazałam samodzielnie załatwiać swoje sprawy, (...)Wybacz, że miałam nadzieję, że jesteś człowiekiem mój przyszły były mężu. Moje wymagania przerastały Twoje możliwości..

Jeśli pozwolisz kochana, to również podpiszę się pod powyższym.


Nadejdzie czas, gdy uznasz, że wszystko skończone. I to będzie początek.

Offline

 

#476 2011-04-02 09:10:10

Anhedonia
100% Netkobieta
Wiek: Over (?) 50
Zarejestrowany: 2010-11-16
Posty: 5117

Re: Mój wymarzony rozwód

marynarka napisał:

Gaziu, wybacz, ale jeśli sens Twojego życia i Twojego psa uzależniony jest wyłącznie od obecności człowieka opisanego przez Ciebie w innym wątku to ja nie mam nic do powiedzenia. Wszystko jest już wyłuszczone w " Co mam a czego nie mam".

Podpisuję się pod marynarką big_smile

Offline

 

#477 2011-04-02 09:34:58

marynarka
Przyjaciółka Forum
Wiek: 47
Zarejestrowany: 2010-12-21
Posty: 1353

Re: Mój wymarzony rozwód

Gaziu,
Zazdrość usiłuje sprowokować Cię do myślenia o sobie. Ale Ty bronisz się zaciekle. Tego, z kolei, nie może pojąć Zazdrość i my wszystkie.
Każda z nas przeżyła ostatnio (rok, może więcej, różnie) trudny czas. Dzielimy się naszymi w tej kwestii doświadczeniami i przemyśleniami. Wybrałyśmy taką, a nie inną drogę, bo to było jedyne wyjście w okolicznościach, które nas "dopadły". Jedyne, żeby ocalić siebie. A Ty masz inne o swoim dobru wyobrażenie. Jak dla nas z lekka masochistyczne. Tutaj jest istota braku komunikacji. Twoje dobro jest zdecydowanie, przede wszystkim Twoją sprawą. Próbujemy pomóc, ale marnie wychodzi.


Nieważne, co robisz.
W historii świata odgrywasz zawsze główną rolę.
"Alchemik" - Paulo Coelho
http://uciekamydoprzodu.blog.pl/

Offline

 

#478 2011-04-02 10:22:12

gazia
Przyjaciółka Forum
Zarejestrowany: 2010-10-29
Posty: 1068

Re: Mój wymarzony rozwód

Nic juz nie powiem. I nie bede juz t w ten watek zaglądała.

Jego doracy zyciowi mówia mu, ze pomalutku małymi kroczkami nauczy  sie życ. Bo pisał, ze tez mu cięzko i doradcy mu radza, a radza i radza......
( tu wklejam zyczenia ZE SWEJ STRONY dla jego doradców : ..................................................................................
.....................................................................................................................................................
..................................................)

p.s. Czy ci jego doradcy wynajuja mu mieszkanie ????? To by wyjasniało ich troske i zyczliwe podejscie do tematu.....

Ostatnio edytowany przez gazia (2011-04-02 10:58:54)

Offline

 

#479 2011-04-02 10:46:18

Monia139
Przyjaciółka Forum
Wiek: 39
Zarejestrowany: 2010-09-05
Posty: 741

Re: Mój wymarzony rozwód

Marynarko,

przeczytałam teraz Twój wczorajszy post i odpowiedź Zazdrości. Sprawiło to, że zaczęłam sobotni  poranek od uśmiechu od ucha do ucha. A tak mało mam ostatnio powodów do śmiechu. Dziękuję Wam dziewczyny.

Offline

 

#480 2011-04-02 10:56:30

Monia139
Przyjaciółka Forum
Wiek: 39
Zarejestrowany: 2010-09-05
Posty: 741

Re: Mój wymarzony rozwód

Gaziu,

tyle w Tobie jadu, mam wrażenie, że nie lubisz innych ludzi. Wyedytowałaś to co niedawno napisałaś, ale zdązyłam przeczytać. Mnie też bolały słowa Niekochanej, Median, Maxi, chciałam wierzyć, że się mylą, ale gdzieś w głębi serca wiedziałam, że mają rację. Tylko usilnie się przed tym broniłam.

Marynarko przepraszam, że zaśmiecam  Twój wątek i nie piszę na temat, ale to przez wypowiedzi Gazi, pomimo, że bardzo staram się Ją zrozumieć to nie potrafie.

Ostatnio edytowany przez Monia139 (2011-04-02 10:57:24)

Offline

 

#481 2011-04-02 11:01:28

gazia
Przyjaciółka Forum
Zarejestrowany: 2010-10-29
Posty: 1068

Re: Mój wymarzony rozwód

jadu? To Ty kierujesz jad w moją strone. Pewnie nie wiesz co czuje skoro tak piszesz.  Sama tak pisząc , wywalasz jad w moja strone.
Bardzo lubię  ludzi, , ale nie złosliwych Tak jak ty, tylko szczerych i serdecznych , prostolinijnych.  Trudno cie lubic wraz z twoja krytyka i podejsciem . Bardzo nie lubie cie i wcale tego nie kryje.jak mozna pisac do kogos , że ma w sobie jad. To jest po prostu podłe.
To moje wpisy i moge je edytowac ile razy chce.

Ostatnio edytowany przez gazia (2011-04-02 11:09:35)

Offline

 

#482 2011-04-02 11:09:05

Monia139
Przyjaciółka Forum
Wiek: 39
Zarejestrowany: 2010-09-05
Posty: 741

Re: Mój wymarzony rozwód

Gaziu, mam wiele wad, naprawdę, bardzo, bardzo wiele. Ale z całym przekonaniem mogę stwierdzić, że na pewno nie należy do nich złośliwość. I mimo, że nie wierzysz, wcale nie kieruję jadu do Ciebie. Ale mam ciagle w pamięci Twoje słowa skierowane do forumowiczek w Twoim własnym watku, chyba pamiętasz jak brzmiały. I nie zaśmiecajmy wątku Marynarki słowną przepychanką, dobrze? Zyczę Ci powodzenia.

Offline

 

#483 2011-04-02 11:20:49

Anhedonia
100% Netkobieta
Wiek: Over (?) 50
Zarejestrowany: 2010-11-16
Posty: 5117

Re: Mój wymarzony rozwód

gazia napisał:

Pewnie nie wiesz co czuje skoro tak piszesz.   
To moje wpisy i moge je edytowac ile razy chce.

Kochane dziewczyny - taki piękny weekend - słońce big_smile Uśmiechnijcie się do życia big_smile Carpe diem - szkoda każdej chwili życia.
Gaziu - każda na tym wątku była poraniona i nie ma takiej miarki, żeby twierdzić, że ja bardziej, ty bardziej czy ona bardziej. Wszystkie mamy prawo swoje przecierpieć po swojemu. I wszystkie mamy prawo układać sobie życie po swojemu. Skoro postanowiłyśmy zacząć życie na własny koszt i po swojemu - to tak robimy. Ty nie chcesz - NIE MUSISZ. Jeśli chcesz bardzo rozładować swoje emocje poprzez kłótnie, to zrób to może gdzieś indziej i nie rań. Nie po to piszemy w tym wątku aby się dołować i ranić - dość mamy ran na co dzień. Żyj gaziu jak chcesz, ale nie obrażaj, nie naskakuj na osoby majce inne zdanie niż TY. POWODZENIA

Offline

 

#484 2011-04-02 11:23:47

Fajka
Szamanka
Zarejestrowany: 2010-10-01
Posty: 284

Re: Mój wymarzony rozwód

Gaziu, kiedy czytam Twoje posty dotyczące ratowania Twojego małżeństwa/niemałżeństwa często przewija się w nich problem bęzzębności. A to że Ty bez zębów więc jedyne dobre na co jeszcze zasługujesz to powrót męża boksera-randkowicza w jednym, a to że Twój mąż to już stary bęzzębny dziad więc skoro jakaś na niego poleciała to z braku laku...(to taki wyciąg z postów pojawiających się tu na przestrzeni miesięcy).
Gaziu, jakkolwiek istotne mogą być zęby, wygląd, wiek itd nie to stanowi o wartości człowieka i o tym na co zasługuje. Każdy człowiek, zębaty bądź nie, zasługuje na szczerość i szacunek. Potrafisz w asertywny wręcz kąśliwy a czasem i bystry sposób odpowiedzieć tu na forum każdej osobie, która wypowie zdanie sprzeczne z decyzją jaką podjęłaś. Spróbuj tak samo surowo i krytycznie jak oceniasz innych spojrzeć na własną postawę. Popatrz co nazywasz "rodziną", w której chcesz trwać. Pana, który nawet własnemu synowi nie wysłał życzeń przy jakiejś okoliczności, o czym sama pisałaś. Mówisz, że chcesz żyć w rodzinie a zakładasz, że dziś zgodziłabyś się bez szemrania by "mąż" Cię zdradzał i nawet czasem wtukł, byleby tylko nie poszedł znowu. W takim razie to czego chcesz to nie rodzina, bo tak rodzina nie wygląda. Nikt nie odmawia Ci prawa do chęci życia w takim układzie, skoro ma to poprawić samopoczucie Tobie i psu, ale nazywaj rzeczy po imieniu, bądź szczera ze sobą bo poprzez okłymawanie siebie samego nikt nie wygrał. 
Przepraszam za off w temacie.

Rozwodniczki ! Bywam w wątku jedynie biernie, za to regularnie i powiem Wam.. mówi się rozwody są doświadczeniem trudnym i bardzo bolesnym, a czytając ten wątek można tylko nabrać przekonania, że nie ma sytuacji trudnej na tyle by pozbawiła ona kogoś siły i poczucia humoru smile Jesteście wielkie, silne i mądre. Kibicuję Wam dalej smile

Offline

 

#485 2011-04-02 11:27:24

Monia139
Przyjaciółka Forum
Wiek: 39
Zarejestrowany: 2010-09-05
Posty: 741

Re: Mój wymarzony rozwód

Anhedoniu,

u mnie za oknem jest bardzo pochmurno. Zrobię jednak tak jak napisałaś, będę się dzisiaj uśmiechać, na przekór wszystkiemu.

Offline

 

#486 2011-04-02 11:28:51

gazia
Przyjaciółka Forum
Zarejestrowany: 2010-10-29
Posty: 1068

Re: Mój wymarzony rozwód

O przepraszam, ja na nikogo nie naskakuje Anhedonio. To monia naskoczyła na mnie zarzucając mi jad. No to jej odpowiedziałam.
Dlaczego zawsze trzymacie swoją strone? ja samodzielnie musze odpierac ataki? I jeszcze nazywa sie mnie kłotliwą?

Ostatnio edytowany przez gazia (2011-04-02 11:45:59)

Offline

 

#487 2011-04-02 11:31:38

Monia139
Przyjaciółka Forum
Wiek: 39
Zarejestrowany: 2010-09-05
Posty: 741

Re: Mój wymarzony rozwód

Fajka napisał:

Rozwodniczki ! Bywam w wątku jedynie biernie, za to regularnie i powiem Wam.. mówi się rozwody są doświadczeniem trudnym i bardzo bolesnym, a czytając ten wątek można tylko nabrać przekonania, że nie ma sytuacji trudnej na tyle by pozbawiła ona kogoś siły i poczucia humoru smile Jesteście wielkie, silne i mądre. Kibicuję Wam dalej smile

I ja tak myślę. Wszystkie Was piszące w tym wątku podziwiam.

Offline

 

#488 2011-04-02 11:45:00

Anhedonia
100% Netkobieta
Wiek: Over (?) 50
Zarejestrowany: 2010-11-16
Posty: 5117

Re: Mój wymarzony rozwód

gazia napisał:

I oze z łaski swojej bądxcie obiektywne i tez po mojej stronie.

TO jest wątek - "Mój wymarzony rozwód"
Wybacz marynarko - stara jestem i głupia - znów się dałam wkręcić. Mam nadzieję, że SUPER spędzisz ten weekend big_smile Podziel się wrażeniami jak wrócisz big_smile Lubię czytać jak się komuś udaje - bo to daje otuchę. Ja postanowiłam spędzić ten czas "ogarniając" zaniedbane otoczenie (a tak mi się nie chce).

"Dzisiaj rano niespodzianie zapukała do mych drzwi

Wcześniej niż oczekiwałem

przyszły te cieplejsze dni

Zdjąłem z niej zmoknięte palto,

posadziłem vis a vis

Zapachniało, zajaśniało wiosna, ach to ty

Wiosna, wiosna, wiosna, ach to ty..." (Marek Grechuta)

Offline

 

#489 2011-04-02 11:47:03

gazia
Przyjaciółka Forum
Zarejestrowany: 2010-10-29
Posty: 1068

Re: Mój wymarzony rozwód

Anhedonio ,no widzisz, wywiesiłaś moje byki...

Ostatnio edytowany przez gazia (2011-04-02 11:59:52)

Offline

 

#490 2011-04-02 12:17:45

soniqueee222
Przyjaciółka Forum
Wiek: 30
Zarejestrowany: 2010-05-11
Posty: 567

Re: Mój wymarzony rozwód

O jej, co się tutaj wyrabia... Dziewczyny, spokój ma być i już! Wątek jest o wymarzonym rozwodzie, a nie powrocie, więc droga gaziu stopuj. Marynarko, będzie dobrze, jak już się uwolnisz od tej toksyny z życia, mieć wolność to cudowna sprawa, ja doświadczam jej od miesiąca i jest mi tak dobrze, tak lekko... pomimo wielu spraw jeszcze nie zamkniętych... Trzymciam kciuki, jestem z Wami smile)


W moim życiu nie ma miejsca na miłość. big_smile

Offline

 

#491 2011-04-02 12:18:19

Median
Przyjaciółka Forum
Wiek: 32
Zarejestrowany: 2009-05-02
Posty: 1553

Re: Mój wymarzony rozwód

gazia napisał:

O przepraszam, ja na nikogo nie naskakuje Anhedonio. To monia naskoczyła na mnie zarzucając mi jad. No to jej odpowiedziałam.
Dlaczego zawsze trzymacie swoją strone? ja samodzielnie musze odpierac ataki? I jeszcze nazywa sie mnie kłotliwą?

Witam Panie,
Gaziu, Twoje podejscie kojarzy mi sie z taka oto sytuacja (bardzo czesta niestety) - kobieta zakochuje sie w mezczyznie. Wszyscy jej mowia, ze on nie jest dla niej, a ona strzela focha na wszystkich, ktorzy chca dla niej dobrze. Ona ma klapki na oczach i wie, ze tylko i wylacznie ma racje, a reszta chce jej dokuczyc, sączyć jad itp. No wiec robi wszystkim na zlosc i wychodzi za niego za maz.... Potem on ja zdradza, bije itp. A ona w  koncu dochodzi do tego, ze bliscy jej ludzie wcale nie chcieli zrobic jej na zlosc lecz sie o nia troszczyli, bo widzieli to, czego ona nie mogla dostrzec majac te cholerne klapki na oczach.

I Ty jestes taka dziewczyna - wszyscy chca dla Ciebie dobrze, a Ty strzelasz focha, atakujesz i masz wieczne pretensje. Ty jedna przeciwko wszystkim. Daje do myslenia....


dla wszystkich kobiet, które chcą sobie pomóc - http://uciekamydoprzodu.blog.pl/

Offline

 

#492 2011-04-02 12:21:21

Agatka
100% Netkobieta
Wiek: 32
Zarejestrowany: 2009-01-01
Posty: 9748

Re: Mój wymarzony rozwód

Gaziu, na forum nie kłócimy się i nie obrażamy innych. Proszę o stonowanie swoich wypowiedzi. Już raz byłaś upominana za to. Proszę o zapoznanie się z regulaminem.

Offline

 

#493 2011-04-02 12:26:43

soniqueee222
Przyjaciółka Forum
Wiek: 30
Zarejestrowany: 2010-05-11
Posty: 567

Re: Mój wymarzony rozwód

Podpisuję się, Median, pod Twoim postem. Dziewczyny najważniejsze jesteśmy MY - bo jeśli odnajdziemy miłość i szacunek do siebie, to cały świat będzie wtedy leżeć nam u stóp. Na wiosnę należy zadbać o siebie i hola do przodu. Marynarko, imprezuj, baw się i korzystaj z życia, będzie co wspominać, jak się spotkamy, jako starowinki z balkonikiem i powiemy sobie : WARTO BYŁO ŻYĆ, A NIE BYĆ W CIENIU TOKSYNY... Pozdrowiczki smile)


W moim życiu nie ma miejsca na miłość. big_smile

Offline

 

#494 2011-04-02 13:04:53

Tarantella
Przyjaciółka Forum
Wiek: 45
Zarejestrowany: 2011-03-03
Posty: 1604

Re: Mój wymarzony rozwód

Gaziu,
a więc udało mu się. Udało mu się po raz kolejny przesunąć Twoją granicę godzenia się na cokolwiek i na wszystko, byle tylko był. Z czysto hazardowej ciekawości mam kilka pytań.
Jakich użył środków stylistyczno-technicznych? Zakreśl właściwe:
1) Niemy czy werbalny sznataż odejścia już tym razem na zawsze.
2) Zasugerował czy powiedział wprost, że w porównaniu do tamtej jeteś ciągle niedoskonała ... no ALE MOŻE gdybyś się jeszcze troszkę postarała, to jest jakaś nadzieja (dla Ciebie oczywiście)
3) Nic Ci nie obiecuje, ale on też się stara z tym czymś, co w nim jest walczyć.
4) Trzyma CIę na krótkiej smyczy wspomnień tych 30 lat, bo wie, że dla Ciebie 30 lat to całe twoje życie i liczy na to, że nie zechcesz już nic zmieniać, bo boisz się, że to już za późno na cokolwiek nowego/innego/lepszego (chociaż dla niego to świetny moment na coś nowego/innego/lepszego i tych 30 lat mu nie wadzi).
5) On jest teraz taki inny, odmłodzony, intrygujący a Ty taka załamana, nijaka, skupiona TYLKO na nim i to jest dla niego takie męczące, duszące go, bo on potrzebuje POWIETRZA I PRZESTRZENI.
6) On się długo starał w imię dzieci, przyzwoitości, wspólnych spraw materialnych ale Ty byłaś ciągle i ciągle gorsza i gorsza - upierdliwa, wymagająca, przyziemna, starzałaś się, zaniedbywałaś (te dwa małe wąsiki nad górną wargą i 6,5 mm odrostów - brrr). No jednym słowem on się starał i starał a Ty się starzałaś i starzałaś i nic nie chciałaś młodnieć ani być na luzie (wiesz, te sprawy ze skórzaną kurtką i Harleyem i nie nosiłaś erotycznej bielizny z dziurą w kroku).
7) Wszystko, co było między nią a tą drugą nie ma nic wspólnego z wami i waszymi 30-ma latami życia. To COŚ ZUPEŁNIE ODRĘBNEGO, ale Ty, głupia nie chcesz tego zrozumieć.
8) On się męczy i miota i potrzebuje tylko odrobiny wsparcia i spokoju.
9) On chce tego rozwodu dla dobra was obojga, ale ten rozwód przecież niczego nie przekreśla, bo w życiu wszystko jeszcze się może zdarzyć (czytaj: tamta go kopnie i kto będzie mu świadczył usługi geriatryczne).
10) Teraz powinnaś pomyśleć o sobie a on o sobie, bo to wsze życie jego i ciebie zniewoliło i musicie się zastanowić, co jest dla was w życiu ważne. (Czytaj: ty tu będziesz siedzieć i czekać a ja pożyję jak wolny człowiek i może do ciebie wrócę, ale nie oddalaj się zanadto, bo jeszcze się możesz do czegoś przydać).

No cóż, Gaziu, bez wątpienia mu się udało.


Nikt nam nie obiecywał, że będzie lekko ... i słowa dotrzymał.

Offline

 

 

Stopka forum

Powered by PunBB
© Copyright 2002–2005 Rickard Andersson

Mapa strony - Archiwum | Kontakt
© www.netkobiety.pl 2007-2013