Być drugą i macochą - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Być drugą i macochą

Strony Poprzednia 1 2 3 4 200 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 39 do 76 z 7,584 ]

39

Odp: Być drugą i macochą

Ufff:)
Znaczy nie jest tak źle:) Dobrze, że sobie pewne rzeczy wyjaśniliście, to zawsze oczyszcza atmosferę:)
Czekam na dalszy korzystny rozwój sytuacji:)
PS. Jeżeli masz możliwość i ochotę, możemy wymienić się numerami GG:) Pozdrawiam:)

Jestem sobą. I tego się trzymam:-)
Reklama
Zobacz podobne tematy :

40

Odp: Być drugą i macochą

oj dziewczyny, te ,,córeczki" Naszych mężów,nie wiem jak Wy, ale ja  co jakiś czas wybucham, bo mnie rzuca jak moje 1, 9 miesięczne  bliźniaki ( syn i córka) mają w wyobraźni mojego męża zachowywać się właściwie a jego 8 letnia córka-może wiele rzeczy nie umieć, może jej się nie chcieć, może nakrzyczeć na wszystkich a nawet zdarzyło jej się uderzyć moją córką-na co zareagowałam oda razu ale nie wiem jak się zachowuje jak mąż jest tylko z nimi bo zdaje mi się że chyba jej uchodzi wiele nienormalnych zachowań. Nie umiem nauczyć się przebywać w jej towarzystwie, bo jak widzę co wyprawia to gotuję się w środku i wszyscy traktują ją jak coś wyjątkowego-dlaczego , nie wiem.
Parę lat temu, doszło do spraw które zaważyły na moich z nią stosunkach .

41

Odp: Być drugą i macochą

hm...mam podobnie. Jak patrzę czasem na niektóre zachowania, to mnie telepie w środku (i nie tylko generalnie w środku), wyrzucam potem partnerowi że jej za dużo pozwala. Chociaż obiektywnie i tak mała jest grzeczniejsza, niż np. moje siostrzeńce...Nie wiem z czego to wynika, ale chciałabym od niej więcej, lepiej, i generalnie ciągle na nią bręczę. do szału mnie niekiedy doprowadza, ma 7 lat, a zachowuje się jak trzylatek.
Samą mnie potem to frustruje...Staram się myśleć, że w końcu to dziecko tylko, do tego nie moje i chyba powinnam wyluzować...
No ale tak to jest. Coś za coś.:) Coś kosztem czegoś:)
"Nie umiem nauczyć się przebywać w jej towarzystwie, bo jak widzę co wyprawia to gotuję się w środku i wszyscy traktują ją jak coś wyjątkowego-dlaczego , nie wiem." Tparado - ja mam to samo.
Co to jest?...

Jestem sobą. I tego się trzymam:-)
Reklama

42

Odp: Być drugą i macochą

ale najlepsze jest to , że jest Nietykalna!!!! nie można powiedzie nic, -oczywiście nic złego, bo ......? Jak ktoś tak ma , niech mi powie z czego to wynika

43

Odp: Być drugą i macochą

Właśnie dziś zarejestrowałam się na Forum i jestem zaskoczona swobodą, z jaką wypowiadacie się.Mile zaskoczona! I, trafiłam na temat, który lata przezywam,z nikim właściwie nie rozmawiając. Rozwiodłam się ( krótkie i bez sensu małżeństwo,byłam zupełnie niedojrzała) i 10 lat temu wyszłam ponownie za mąż. Mąż 5 lat po rozwodzie.Dwóch synów, wtedy 13 i 17 lat - mieszkali ze swoją Matką.Przez kilka lat stawałam na głowie,żeby się z Nimi zaprzyjaźnić. Nic nie wychodziło. Było sztuczne,bez sensu. Zrezygnowałam z tych jednostronnych starań i przeanalizowałam swój stosunek do synów męża. Szczerze- do tej pory nikomu tego nie mówiłam - nie lubiłam Ich po prostu.
Ech, to zresztą temat rzeka. Co było dalej napiszę jutro.
Teraz jedynie dodam,że nie cierpię byłej żony , mego męża, a każda wizyta młodszego syna męża, to dla mnie, jakby pośrednie włażenie z butami, do mojego domu, mojej prywatności, przez byłą żonę męża, oczywiście via syn.
A, czemu nie cierpię? Głównie dlatego,że kobitę utrzymuję, dokładnie oboje utrzymujemy. Wróciła do swojej rodzinnej wsi i teoretycznie pracuje. Nie starcza jej ani na studia syna, ani na wiele innych potrzeb. No to finansujemy studia - nie chcę,żeby mieszkał w naszym domu, wobec czego płacimy za wynajęte mieszkanie (1800zł z opłatami), kupiliśmy Mu auto - odrzuciłam animozje i uznałam,że człowiek w wieku 23 lat powinien posiadać samochód. Nawet przez "chwilę", ze względu na męża cieszyłam się, bo rok temu kupiliśmy dom na obrzeżach miasta, więc dzięki temu,że jego syn miał auto-częściej przyjeżdżał. Ale to była chwila. MAMUSIA wpadła na pomysł,że lżej jej będzie dojeżdżać na tej rodzinnej wsi, do pracy samochodem. Właśnie mija szósty miesiąc odkąd syn mego męża POŻYCZYŁ MAMUSI samochód. A, do nas przyjeżdża skmką

Reklama

44

Odp: Być drugą i macochą

Witaj Macierzanka:)
Miło jest powitać Cię na forum i w tym temacie konkretnie. Wypowiedzi z dużą swobodą powiadasz..Nie wszystkie moje spotkały się z przychylnością, na szczęście jednej tylko osoby więc najgorzej nie jest. Każdy ma prawo do wyrażania własnych opinii i poglądów, moje są takie a nie inne, ktoś może mieć inne i też powinnam to uszanować...Tak więc z każdej opinii wyciągam jakieś wnioski. Rozumiem, że jeżeli wystawia się komuś ocenę na podstawie tego co pisze o sobie, to też może być różnie. Ale ok. Najważniejsze jest to, co tutaj wielokrotnie już przytaczałam, że bardzo mnie cieszy, jak porozmawiam z osobami mającymi podobne problemy, że ktoś wysłucha i jeszcze do tego da dobrą radę:)
Rozumiem doskonale to zdanie o włażeniu z buciorami w prywatne życie via syn - mam podobnie, via córka. Może tylko troszkę inaczej to odbieram...Czuję się tak, jakbym mamusię miała na głowie cały czas, bo a to zapomni jej czegoś dać (np rzeczy do ubrania!),albo dzwoni sobie obojętnie o której godzinie (do córki przecież dzwoni, to niby może), albo w ogóle inne sprawy...W zależności od nastroju, w jakim się w danej chwili znajduję, potężnie się wnerwiam albo usiłuję nie słuchać. Z reguły jak już dzwoni, to ma o coś pretensje...
Dobra, będę sprawiedliwa, może przesadzam.
Tak, zaraz mi ktoś powie, widziały gały co brały itd, ale naprawdę, chociaż zdanie jest słuszne, z rzeczywistością ma niewiele wspólnego. Nikt nie jest w stanie przewidzieć, jak się układ potoczy...Są ludzie, którzy się dogadują ze sobą i tego problemu nie ma, a czasem...no co tam będę dużo mówić, nie?
Jeszcze jedno....dużej odwagi trzeba,moim zdaniem,do tego co napisałaś, że przyznałaś wreszcie przed sobą, że nie lubisz dzieci męża z pierwszego małżeństwa. Uważam, że lepiej jest tak, niż udawać cokolwiek lub robić coś na siłę. Ja nie mogę powiedzieć, że nie lubię małej, aczkolwiek żadnych wielkich uczuć do niej nie żywię...w końcu to zawsze będzie JEGO córka i JEJ, nigdy nie moja. Więc co pozostaje? Tolerancja wobec dziecka i próbować nie krzywdzić.
A swoją drogą była Twego męża też wie, jak się ustawić...

Jestem sobą. I tego się trzymam:-)

45

Odp: Być drugą i macochą

Witaj Alutka!!! BINGO!! Bardzo, ale to bardzo się cieszę,że Cię poznałam,że będziemy mogły sobie pogadać, rozważyć, poanalizować. Mam wrażenie,że się juz rozumiemy. A, te nasze sytuacje - podobne, takie same w ogólnym zarysie - to inaczej się rozmawia, jak druga osoba ma to samo w domu, podobne dylematy, czasem łzy nawet......aniżeli, najsympatyczniejszą nawet Koleżanką,która widzi to tylko z boku.
Wiesz, skrótowo to wczoraj pisałam ( nie da sie od razu bardzo dokładnie) : tak naprawdę, to w pierwszym czasie polubiłam synów męża.Młodzi, inteligentni ludzie-czemuż Ich nie lubić. Ale,jeśli ktoś kogoś permanentnie odrzuca, to następuje reakcja. Moja była właśnie taka. Przestałam Ich lubić. Ty , piszesz,że nawet lubisz córkę swego męża.......ale pewnie jaką Ją samą. A,już z PRZYLEGŁOŚCIAMI (patrz jej narzucającą się Mamusią ) - drażni Cię. I, to zupełnie normalne!!

Widziały gały co brały.........owszem,ale zgadzam sie z Toba,że był tylko fakt, na początku. Nie mogły widzieć te gały, jak w życiu codziennym taka sytuacja się potoczy.

Jakby twój mąż, lub mój, całkowicie uwolnił którąś z nas od swoich dzieci z poprzedniego związku (Ty, na pewno wiesz i bez tłumaczenia,że nie o dzieci tu chodzi.......a o byłą,TZW.MATKĘ....), to co? Ostatni bydlak. Wyparł się własnych dzieci. Nie? A, jak dba o dzieci - to poprzez Nie , narzuca nam Ich Matkę..........Itd. Jemu większość problemów rekompensuje, radość z kontaktu z dziećmi a Tobie i mnie : co pozostaje????????????
Ja , Ci powiem, dziesięć lat usiłuję zrozumieć to wszystko i nadal chyba nic nie rozumiem.........
Padam, bo wróciłam po 12 godzinnym dyżurze, a jutro niestety nie mam wolnego.
Mam nadzieję : do zobaczenia jutro. Pozdrawiam cieplutko i, jeszcze raz: cieszę się,że Cię spotkałam

46

Odp: Być drugą i macochą

smile)
No to jak widać trafiłaś w dobre miejsce. Też się cieszę:) Zaglądam tu praktycznie codziennie, ale ewentualnie możemy też na GG przejść:)
Tak więc milutko. Poczekamy, zobaczymy, jak się forum będzie rozwijało...Jak dotąd idzie jakby falami, długa, długa cisza a potem komentarze..i na nowo:)
No i właśnie..a propos Twej wypowiedzi, to każdy kij ma dwa końce. Nikt nie żąda od rodzica wyparcia się własnego dziecka, nikt nie ma prawa, bo jakby to zrobił, toby go można odsądzić od czci i wiary. A tak to niektóre kobiety można powiedzieć bardzo łatwo korzystają z tego, że byli małżonkowie zajmują się dziećmi, żeby przegiąć na własną stronę. I nie obrażajcie się proszę dziewczyny, jeżeli któraś to przeczyta bo sytuacje są różne...:)No a już w ogóle bywa tak, że to były mąż jest w nowym związku, kobieta nie i rodzą się problemy. Albo na odwrót, ona kogoś ma, on nie i już jest niepokój.A co pozostaje tym drugim stronom...?
Dzisiaj mam trochę gorszy dzionek, wściekłam się z lekka w pracy i z wścieklizną przyszłam do domu. cud, że nikogo nie pogryzłam po drodze...Chyba się zaraz gdzieś zamknę, bo mnie wszystko irytuje....
Ech.Wyśpij się, odpocznij i zajrzyj tu w wolnej chwili.
PS. Dyżurze powiadasz...? Jesteś lekarzem? Pielęgniarką...?
Pozdrawiam:)

Jestem sobą. I tego się trzymam:-)

47

Odp: Być drugą i macochą

Hejka wszystkim, hejka Alutka:-))
Dziś to już PADAM CAŁKIEM! Koniec. Spać,spać!! Alutka też Ci radzę-wyspać się :-))
Analizowanie na jutro, nie obrazisz się???
Lekarzem,ale tzw.Nauk Weterynaryjnych. I, do tego swój gabinecik,więc dodatkowo całe prowadzenie firmy. Nawet pan Maciej, mój pracownik,dziś się zwolnił, z powodu bólu głowy-a chłop jak się patrzy, mówi,że wiosna......... Jakby jeszcze dłużej posiedział, to by sprzedał wszystkie probiotyki-każdemu właścicielowi pacjenta wmawiał. Nawet nie wykluczam czy sam nie podjadł :-)
Alutka, ja to na GG słabiutka....Lepiej się zdzwonimy. A, może w ogóle jesteśmy w jednym mieście/ Ja Warszawa, praca Ursynów a dom na obrzeżach-niedaleko wałka.
DOBRANOC WSZYSTKIM i Alutce!!

48

Odp: Być drugą i macochą

dziewczyny, najgorsze jest to, że człowiek flaki może wypluć a i tak nigdy nie będzie ,,dobrze", nie wiem jak Wy, ale ja widzę-chyba nie jestem przewrażliwiona, że moje-nasze dzieci -są zupełnie inaczej traktowane, nie wspomnę o ,,byłej" której uchodzi, że córka jest zaniedbana, ubrania ma połatane, często za małe, niewyprasowane, jest niedożywiona-chociaż matka jest lekarzem, matka nie ma dla niej czasu, podrzuca ją to tu to tam, bo ma nowego partnera, ale jej nie zwraca się uwagi-bo nie wypada-tak myślę ja. Dziecko jest niegrzeczne, ma fochy , zachowuje się bardzo niegrzecznie w stosunku do mnie, do moich dzieci-naszych, ale tego się nie widzi, jak się nudzi-to wszyscy są gotowi zrobić wszystko, ale.......boli mnie to , tak naprawdę nie lubię i staram się unikać wspólnych spotkań, ponieważ mnie irytuje,jej samolubność-moje-nasze dzieci nie mogą dotknąć jej żadnej rzeczy-ona natomiast ma prawo do zabawy tym na co ma ochotę, nie wspomnę, że potem trzeba posprzątać, ale to nie ona.
Wiem, że zabawa w dom w sytuacji gdzie są moje, twoje i nasze dzieci dla wielu jest nie do pomyślenia, ale to chyba nigdy tak do końca się nie udaje. Najgorzej boję się co będzie jak ona będzie mieć ,,naście" lat a przez swoją cwaność i zarozumiałość, będzie starać się manewrować swoim tata i zawsze będzie najukochańszą córeczką.
pozdrawiam i życzę dużo wytrwałości!!!!

49

Odp: Być drugą i macochą

No właśnie, człowiek tak naprawdę to jest bezsilny w tej sytuacji. cokolwiek się nie powie, lub nie zrobi, będzie źle...Ja generalnie ze wszystkich sił staram się unikać wspólnych wyjazdów, nie wszystkich mogę, więc przeżyłam co moje, jak pojechaliśmy z dzieckiem pod namiot:D Czasem staram się postawić w sytuacji mojego męża,jemu też jest zapewne trudno, w końcu chce dobrze i dla niej i dla mnie. Tylko że to tak łatwo nie jest, bo ktoś zawsze będzie pokrzywdzony...albo ja będę mieć focha, bo za często będę widzieć małą, albo on, bo za często jej NIE widzi, albo, co gorsza była, bo będzie mu ciosać kołki na głowie że się własnym dzieckiem nie zajmuje. co prawdą NIE JEST. Pamiętam początki naszej znajomości, jak mąż dziecko odbierał codziennie z przedszkola,codziennie prawie że odwoził do niej, objeżdżając w kółko pół miasta, bo ona nie umiała sobie zorganizować powrotu z pracy o odpowiedniej porze. Za chwilę pewnie przeczytam, że jestem podła, bo się czepiam kobity, która się musi utrzymać a ja tu wyskakuję, że za dużo pracuje...Jak się nie umie zorganizować, to jej sprawa. Wściekłam się w momencie, kiedy mąż przysłowiowo "padł na twarz" i powiedziałam, że skoro on może pół miasta objeżdżać i zdążyć po dziecko, to ona może tym bardziej. no i wtedy zaczęliśmy z nią troszkę wojnę toczyć. Nie oceniam byłej mego męża, mówię tylko, co sobie wydedukowałam. Dziecko od września poszło do szkoły, jest małym leniuchem,trzeba jej przy wszystkim pilnować, a nie umiem powiedzieć, czy mama jej zeszyty sprawdza. Skoro ja z nią mogę usiąść do lekcji, to ona chyba też, zwłaszcza że wie, że naprawdę małą trzeba przypilnować, żeby cokolwiek zrobiła, a już na pewno, żeby zrobiła dobrze.
No i zróbże coś mądrego w tej sytuacji. Czasem się zastanawiam, czy jakbym wiedziała to wszystko wcześniej...to...same wiecie co. Dużo na szczęście (twu twu odpukać) rekompensuje mi charakter mojego męża, bo jest naprawdę cudownym człowiekiem. W kwestii jego córki możemy się niestety nigdy nie porozumieć i tego też jestem świadoma.
Macierzanka, ja to z Poznania jestem:) Ale zdzwonić się zawsze można, nie ma sprawy. Póki co temat na forum jest otwarty. A tak w ogóle to fajne, że jesteś lekarzem od zwierzątek, po pierwsze, nigdy żadnego bliżej nie znałam, po drugie uwielbiam zwierzęta. W moim domu były psy, koty, chomiki,rybki itp. Teraz nie mam żadnego zwierzaka,ostatniego psa musieliśmy uśpić i została trauma...Może bym i chciała psa, ale tyle czasu nie ma mnie w domu, a starszych wiekiem rodziców nie będę na siłę uszczęśliwiać. Tak więc póki co...Zwierzątka nie ma.
Tparado, jeżeli chodzi o kwestię wychowania nie swoich dzieci, to ja tam jadę równo (chociaż swoich nie mam). Jeżeli coś mi się nie podoba, to wyperswadowuję to małej (inna sprawa, że czasem słyszę, że się jej czepiam, ale specjalnie to na mnie wrażenia nie robi, zwłaszcza, że w wielu przypadkach mam rację). Wychodzę z założenia, że skoro jest w moim domu i moim życiu, to mam prawo do pewnych posunięć...
Dobra, już przestaję,bo potem znowu przeczytam,że wredna jestem albo co:)
Pozdrawiam Was i czekam na odzew. Całusy:)

Jestem sobą. I tego się trzymam:-)

50

Odp: Być drugą i macochą

alutka, a teraz pomyśl -ja, moje dziecko -lat16, jego lat8, nasze lat prawie dwa-bliźniaki. To jest kocioł, i weź tu zaradź!!!! U nas niestety jeszcze jest ,,mamusia" męża mama-która uważa, że należy jego córkę inaczej traktować- tzn może wszystko, bo jest poszkodowana. hahahahahah spytałam kiedyś czy jak ja się rozwiodę z moim obecnym mężem to mogą moje dzieci liczyć na to sam???

51

Odp: Być drugą i macochą

No to faktycznie, istny kocioł...A jak Twój syn na to? On jest starszy, bliźniaki to rozumiem, mniejsze. "Mamusi" to nawet nie skomentuję, bo to,niestety też znam. Jedną z wielu przyczyn rozpadu mojego poprzedniego związku też była mamusia...Dopóty mnie tolerowała,dopóki robiłam co mi kazała i nie okazywałam buntu. Jak się zaczęłam stawiać, od razu praktycznie było po zawodach. Dużo bym jej wybaczyła, ale jak mnie mąż zaczął zdradzać i uderzył w płacz do mamusi, jaki to on ze mną nieszczęśliwy, to ta mu kazała się rozwieść,bo nieszczęśliwy być nie może. Zamiast głupiego chłopa do przytomności doprowadzić, to mu powiedziała,że ma ode mnie odejść...A jakiś czas potem, bo mój mąż chwilę jeszcze ze mną mieszkał po rozstaniu,zapytała go, dlaczego jeszcze wciąż mieszka u OBCYCH ludzi. Tak więc..niestety. Dużo jej zawdzięczam, za dużo mogę jej dziękować, ale wszystko to przekreśliła tym jednym zachowaniem.
A tu mamusia twierdzi, że dziecko jest poszkodowane, dlatego zasługuje na inne traktowanie. Owszem, jest poszkodowane, ale właśnie w tej chwili i takim gadaniem...
A w ogóle to myślisz o rozwodzie, że pytasz, czy Twoje dzieci mogą liczyć na to samo???? Może lepiej tego nie sprawdzać..Bo się zaczynam cieszyć, że ja i mój pierwszy mąż nie mieliśmy dzieci!

Jestem sobą. I tego się trzymam:-)

52

Odp: Być drugą i macochą

"Kopciuszka" pamiętacie??

Postać macochy też??;)

53

Odp: Być drugą i macochą

I Kopciuszek, i postać macochy to postacie niezapomniane, rzekłabym. Porównanie trafne. Znaczy że też jestem taka okropna...? Bo na Kopciuszka raczej nie wyglądam:D

Jestem sobą. I tego się trzymam:-)

54

Odp: Być drugą i macochą

hej Dziewczyny,
  szlifujcie te "swoje-nieswoje" dzieci, póki są jeszcze małe, bo ja mam do czynienia już z 23-latką...a to już ciężki kaliber.
  Alutka, wiele mi pomogłaś kilka tyg temu tym, że mogłam z kimś porozmawiać, kto ma podobne problemy- jeszcze raz Ci dziękuję. U mnie na razie błogi spokój, mąż od tej pory nie rozmawia przy mnie z córką na Skypa (chyba nie chce znowu niezręcznych sytuacji), ale za miesiąc wybieramy się do niej do Hiszpanii, więc po raz kolejny przyjdzie mi stanąć oko w oko z "córeczką tatusia". Jedziemy tam z moimi synami i z synem męża, który był u nas kilka dni temu, aby ustalić plan wyjazdu i pobytu. Z nim nie mam problemu; jest otwarty, rozmawiając zwraca się i do ojca i do mnie, żartuje, rozmowa się "klei" i jest ok. A córeczka...ciężki orzech. Zobaczymy, jakie zmiany ( czy w ogóle) przyniesie ta wizyta. Zdam Wam relację z podróży :-). Pozdrawiam Was cieplutko i do usłyszenia, papa.

55

Odp: Być drugą i macochą

Hej:)
Bardzo się cieszę, że mogłam pomóc, chociaż kilkoma zdaniami. To fajnie:)
Fakt, 23 latka to już nie ciężki kaliber...Nie wiem jak określić, a nie chcę przesadzić. Czekamy zatem na relację z podróży. Zobaczymy co będzie. Powodzenia:)

Jestem sobą. I tego się trzymam:-)

56 Ostatnio edytowany przez altkona (2011-04-06 10:09:16)

Odp: Być drugą i macochą

Poznałam mężczyznę który rozstał się z żoną i dziecko zostało z nim.Ma dojść do spotkani i zapoznania sie z jego córką. Widziałam ją może ze dwa razy gdzieś na imprezie ale nie rozpoczęłyśmy jakiegoś wspólnego kontaktu. Nie mam pojęcia jak się zachować jak nawiązać kontakt. Jak ma wyglądać pierwsze spotkanie. Myślimy o wspólnym mieszkaniu, jak nastawić dziecko lub jak z nim porozmawiać o tym, jak je przygotować. Nie chcę żeby dziecko odczuło że zabieram mu tatę lub żeby było zazdrosne. Bardzo polubiłam jego córkę sama nie mam dzieci i jestem bardzo pozytywnie do niego nastawiona tylko właśnie chyba za bardzo chce żeby w krótkim czasie było normalnie że traktuje ją jak córkę a ona mnie jak "mamę". Mała jest strasznie przywiązana do taty i też dla tego z nim jest i nie chcę nagle zburzyć jej świata że ktoś chce " zabrać" jej go ale też nie chcę aby stało się tak że będę osobą z "boku". Czytałam żeby rozmawiać, spędzać razem czas, zainteresować się, nie narzucać się i na pierwszych spotkaniach nie okazywać zbyt dużo uczcić partnerowi. Mogą być dwie wersje jedna że mnie polubi i będzie ok druga że mnie nie zaakceptuje. Jak wy postępowałyście na pierwszych spotkaniach.

57

Odp: Być drugą i macochą

Hej..
Poznałam małą kiedy miała raptem 4 lata. Na pierwszym spotkaniu niewiele mówiłam, obserwowałam ją, a ona mnie. Była ewidentnie trochę zazdrosna o ojca, ale szybko jej przeszło. Nie próbowałam się jej ani przypochlebiać, ani zagadywać,czekałam co ona powie.
Docieramy się tak naprawdę do dziś:) Bywa trudno...Nie ukrywam, bywa.
Pozdrawiam:)

Jestem sobą. I tego się trzymam:-)

58

Odp: Być drugą i macochą

Cześć WSZYSTKIM i Alutce oczywiście :-))
A, ja na dyżurze.......Tak nie zaglądałam ostatnio na Forum - wciąż kłopoty z czasem, ale myślę o Was :-))
Alutka, Altkona ma inną jednak sytuację - córeczka została z Ojcem. Więc może lepszą, bo partner nie będzie na zawołanie Mamusi, bo córka nie będzie pod ciągłym wływem Matki. Ale , może także i bardziej skomplikowaną  :bo córka , na to wygląda, będzie z Altkoną mieszkała. Od razu naprawiam błąd : pozdrawiam Cię Altkona, bardzo serdecznie.
Także kaya99 -  witam i cieplutko pozdraiwam :-)) My, z Tobą, akurat mamy najpodobniejsze sytuacje, bo te dzieci"swoje - nieswoje" - mamy w prawie identycznym wieku. Syn męża mojego, ma 24 lata. Mam kaya99 do Ciebie ważne pytanie : "czy twoja 23 latka" jest jeszcze sama, bezdzietna? Do czego dążę..... Co będzie jak te "dzieci nasze-nienasze" założą rodziny???????? Co o tym myślisz? Bo przecież to już, tuż, tuż. I, co? Kim ja wtedy będę? Mąż mój będzie bawił wnuki! A, ja może z Nim razem......... O tym trzeba zacząć myśleć. Mnie jeży się włos!
Dajcie spokój-nie ma , co ukrywać,prosto, to to nie będzie.

U nas znów na ten weekend miał przyjechać syn męża.Pełna mobilizacja.Obiadki, ciasto w planach. Ostatni weekend też był. Znów mnie podkusiło POSTARAĆ SIĘ! Pochwaliłam się nowym laptopem-w sumie naprawdę bardzo się z tego zakupu cieszyłam-to usłyszałam....."dobry do obrony najwyżej,można dać w łebgościowi w metrze".
No, dlaczego!!?Powiedzcie, dlaczego, nie powiedział zwykłego, dobrego słowa???
Ale ten weekend sam mi się załatwił! Koleżanka zaprosiła nas na Foksal, do Sabatu Potockiej, na występ Nowickiego i Szykulskiej. No i mąż w kropce. Lubi Ich,szczególnie męża mojej koleżanki+ Oni zafundowali raczej chyba drogie bilety i ..... Idziemy. Jutro na 19,30. Także dziś rano słyszałam,że dzwonił do syna-przekałdka na następny weekend. Rozmowa - tłumaczenie się, jakby mąż prawie przestępstwo zrobi,że gdzieś się wybiera.

Samochód dalej u Mamusi, na wsi. Co zrobić? NIC. Kupiliśmy Mu, zarejestrowany na Niego. Nic, zero wpływu. A, mąż mój mówi,że sytuacja, na którą nic nie można poradzić, to sytuacja, o której nie warto dyskutować. To, co-syn męża, skończy studia, dołożymy Mu do kredytu na mieszkanie i Mamusia się sprowadzi do Warszawy?? I, też, będzie to sytuacja, o której nie ma sensu dyskutować, bo nie mamy na nią wpływu??

Eeee, dziewczyny, wkurzona jestem jak nie wiem co. Póki nie myślę,bo syna męża u nas nie ma, póty jakoś się żyje. No, ale przychodzi piątek i : WIZYTA.

Pacjentów nie ma, położe się. O 8.00 przychodzi drugi lekarz a ja do domku.

Całusy dla Was wszystkich, trzymajcie się cieplutko i twardo :-)

59

Odp: Być drugą i macochą

Macierzanka, a już myślałam, że dospać nie możesz:D
No to fakt, Altkona ma sytuację troszkę inną, mamusia się raczej "wcinać nie będzie" (wiem,wiem,złośliwa jestem ciut, ale ta mamusia to mój słaby punkt;)) ale generalnie też się musi wczuć w rolę...Głowa do góry, będzie co ma być, dzieci ostatecznie nie gryzą (no chyba że dla zrobienia komuś dobrego dowcipu).
Żartowałam, teraz będzie serio. Trzeba się moim zdaniem troszkę poobserwować,podpatrywać,czekać, co mała zrobi lub powie.Nie nadskakiwać, nie na siłę rozmawiać, jak się oswoi to się sama zacznie odzywać. Tak będzie najlepiej:)
Macierzanka, a propos laptopa, to nie jestem pewna, czy koniecznie oberwać powinien ten gość w metrze...No ale przecież nie będę nawoływać do buntu;) Wiesz co, może teraz będę za ostra,ale uważam, że jeżeli to Wy kupiliście synowi samochód,a on go pożyczył mamie i sam nie używa, to chyba należy wyegzekwować połowę kwoty...Albo chociaż spróbować porozmawiać,że auto jest dla niego,powiedzieć,że jest Wam przykro,ze to nie on go używa,itp. Spróbuj może mężowi to od tej strony wytłumaczyć,może w ten sposób zrozumie...Rozumiem Twoją złość na sytuację,bo to jest przykre...coś trzeba zrobić, bo faktycznie, jak on dostanie mieszkanie i zamiast niego mamusia będzie mieszkać???Ufff...
No i co dalej...?
Ale weekend to Ci się super załatwił:)))))
Pozdrawiam i ściskam:)
PS. Potem coś jeszcze dopiszę, na razie mnie telepie ze wszystkiego, a głównie ze złości...Buziak

Jestem sobą. I tego się trzymam:-)

60

Odp: Być drugą i macochą
macierzanka napisał/a:

Pochwaliłam się nowym laptopem-w sumie naprawdę bardzo się z tego zakupu cieszyłam-to usłyszałam....."dobry do obrony najwyżej,można dać w łebgościowi w metrze".
No, dlaczego!!?Powiedzcie, dlaczego, nie powiedział zwykłego, dobrego słowa???

Problem polega na tym, że nie traktujesz tego chłopca w sposób naturalny. Gdyby to samo powiedział Ci Twoj własny, kochany synek - machnęłabyś go serdecznie po włosach, całując na koniec w czółko i ze śmiechem powiedziałabyś "Palant jeden!". Tak by było. Wyobraź sobie, że mój dorosły syn na widok mojego "nowego" laptopa powiedział mniej więcej to samo:)
Tymczasem tutaj było Ci przykro i najeżyłaś się.
Dlaczego od cudzych dzieci wymaga sie więcej?

Ale ten weekend sam mi się załatwił! Koleżanka zaprosiła nas na Foksal, do Sabatu Potockiej, na występ Nowickiego i Szykulskiej. No i mąż w kropce. Lubi Ich,szczególnie męża mojej koleżanki+ Oni zafundowali raczej chyba drogie bilety i ..... Idziemy. Jutro na 19,30. Także dziś rano słyszałam,że dzwonił do syna-przekałdka na następny weekend. Rozmowa - tłumaczenie się, jakby mąż prawie przestępstwo zrobi,że gdzieś się wybiera.

No i znów błąd...
Przecież miał przyjechać na weekend, tak?
A Wy wychodzicie w sobotę wieczorem, tak??

Trzeba było odwoływać wizytę syna?
Przecież można było naturalnie - my jutro wieczorem wyskoczymy ze znajomymi, ty tu masz kolacyjkę i ciasto...wrócimy, to wypijemy wspólnie winko:))
I załatwione!!

TYlko nie można podchodzić do syna męża jak do jeża.

Tak uważam, sorry...
Natomiast co do samochodu to w zupełności sie z Tobą zgadzam.

61

Odp: Być drugą i macochą

koma5 -nie wiem czy ta Twoja wyrozumiałość wynika z tego, że jesteś po tej drugiej stronie czy dlatego, że trafiłaś na świetny materiał genetyczny??? ja też się cieszę , jak jest weckend i nie muszę oglądać ,,córeczki" i to nie dlatego , że jej nie lubię, ale dlatego, że jest traktowana jak coś wyjątkowego, przez dorosłych, którzy utwierdzają ją w tym poczuciu.Wszystko kręci się wokół niej, każda minuta zaplanowana tak, by się nie nudziła, dopasowane posiłki do humoru itp........ Nie mam zamiaru zabierać ojca, ale chcę by ten ojciec był dla naszych dzieci taki sam-bo też są wyjątkowe!!!!
pozdrawiam .

62

Odp: Być drugą i macochą

Koma, przecież syn przyjeżdża nie po to, żeby siedzieć samemu z kolacyjką i ciastem, tylko po to, żeby pobyć z rodziną. I nie widzę nic złego w tym, że wizyta została przełożona, mają prawo wyjść ze znajomymi, a syn przyjeżdża co tydzień...Miałby siedzieć i czekać aż wrócą z wypadu? Można i tak, tylko troszkę to bez sensu jak dla mnie...
Dlaczego od cudzych dzieci wymaga się więcej...? Nie tyle, co wymaga się więcej, ale wynika to właśnie z tego, że to nie są "własne" dzieci, czyli jakiekolwiek uczucie, jeżeli powstanie, nie jest bezwarunkowe. Więź pomiędzy biologicznymi rodzicami jest bezwarunkowa i się człowiek nad tym nie zastanawia.Natomiast w przypadku takich sytuacji...no ja przynajmniej reaguję bardziej nerwowo i tu Macierzankę rozumiem doskonale, ponieważ chciałabym, aby dziecko mojego partnera mnie akceptowało. Po prostu jesteśmy bardziej, jakby to powiedzieć, przewrażliwione, próbujemy w jakiś sposób się zaprzyjaźnić z pociechami i takie docinki nas bolą, bo zaraz pojawia się pytanie: czym sobie zasłużyłam. zgadza się, że gdyby powiedziało mi to własne dziecko, machnęłabym ręką zapewne, ale jeżeli mówi mi cudze, to się obruszam, bo chciałabym, żeby podzieliło moją reakcję. Nie wiem, czy piszę zrozumiale, w razie co mnie wyprostujcie...Generalnie na przyjaciółkę też bym się obruszyła, jak chciałabym się z nią czymś podzielić, a ona by mnie tak "wypunktowała". Może troszkę przesadzam, ale to chyba o to chodzi. No i tak, jasne, zdaję sobie sprawę, że akceptację trzeba sobie jakby "wypracować", ale to inny temat. No wiele zależy też od charakteru potenacjalnej "macochy". A ludzie przecież są różni...
"Nie mam zamiaru zabierać ojca, ale chcę by ten ojciec był dla naszych dzieci taki sam-bo też są wyjątkowe!!!! " - tparado, z tym się zgadzam w 100%:)

Jestem sobą. I tego się trzymam:-)

63

Odp: Być drugą i macochą
Alutka131 napisał/a:

Koma, przecież syn przyjeżdża nie po to, żeby siedzieć samemu z kolacyjką i ciastem, tylko po to, żeby pobyć z rodziną. I nie widzę nic złego w tym, że wizyta została przełożona, mają prawo wyjść ze znajomymi, a syn przyjeżdża co tydzień...Miałby siedzieć i czekać aż wrócą z wypadu? Można i tak, tylko troszkę to bez sensu jak dla mnie...

Syn przyjeżdża do ojca...To trochę tak, jak by przyjeżdżał do domu...

Wyjście sobotnie nie powinno tu stanąć na przeszkodzie - przecież pozostaje wieczór piątkowy, niemal cała sobota...niedziela...

Telefon "nie przyjeżdżaj w piątek, bo nas w sobotę nie będzie przez 3 godziny" jest chyba podejrzany? I to właśnie jest bez sensu!
Jeżeli mu było przykro, to trudno się dziwić...
Może pomyśli: ona  mnie tam nie chce, bywam za często... Potrzebne to?

tparado...nie jestem po żadnej ze stron, nie byłam w takiej sytuacji, może dlatego spoglądam na to bez emocji, na trzeźwo...

64

Odp: Być drugą i macochą

ech,a gdyby jego rodzice się nie rozwiedli, to też byłby taki problem, jakby mieli gdzieś wyjść razem w sobotę?

Jestem sobą. I tego się trzymam:-)

65

Odp: Być drugą i macochą
Alutka131 napisał/a:

ech,a gdyby jego rodzice się nie rozwiedli, to też byłby taki problem, jakby mieli gdzieś wyjść razem w sobotę?

No właśnie...:)

66

Odp: Być drugą i macochą

koma, może właśnie dlatego ze nie byłaś po żadnej ze stron, nie wiesz jak to jest?? niby wiem, czuję, rozumiem, staram się, ale???????? nie jest łatwo i ja rozumiem, jak to jest ukraść z harmonogramu- np. 3 godziny. Pozdrawiam,

67

Odp: Być drugą i macochą

Nie byłam - więc patrzę bez emocji.

Podejrzewam, że nie jest łatwo - ale przecież tym dzieciakom też nie jest łatwo.
Powiem więcej - na pewno jest trudniej!

Jesteś w stanie wyobrazić sobie, jak byś czuła się na ich miejscu? Tam gdzieś jest matka - zwykle porzucona dla innej, zresztą może nawet sama odeszła...nieważne...a przy ojcu na jej miejscu jest zupełnie obca kobieta.

68

Odp: Być drugą i macochą

powiem tak, obecnego męża poznałam , jak oboje byliśmy po rozwodzie, więc nie mam sobie nic do zarzucenia-w tej sprawie, matka, świetnie się bawi, ma kolejnego wujka, więc radzi sobie i to nie ona problem. Jak jest tym dzieciom???ja chyba dużo o tym wiem, sama byłam w sytuacji, gdzie moi rodzice się rozeszli i każde z nich ułożyło sobie życie.
   Ja nie winię dziecka, ja mam pretensje do dorosłych-teściowa, teść, mąż, za to, że traktują inaczej ,,córeczkę", a nasze dzieci......mają super, bo mają oboje rodziców przy sobie, a tamtej trzeba wynagrodzić-co ???się pytam???jakim kosztem????pozwala jej się na wszystko, bo?????
    ja też mam syna z pierwszego małżeństwa, z jego ojcem ma normalny , zdrowy kontakt, ale nie widzę powodu dla którego miałabym go traktować inaczej a już na pewno nie pozwoliłabym na to mojej mamie itd.
   dlaczego w święto moich dzieci-urodziny, musiałam się pokłócić z teściową, bo ..córeczka" tez była i dla niej miał być  drugi tort-ma 7 lat-i świeczki, bo będzie się źle czuć???czy to jest normalne, że dziecko ma 3 razy w roku urodziny?????

69

Odp: Być drugą i macochą

Koma, dlaczego tak się upierasz przy porzuceniu dla innej? Ja też nie mam sobie nic do zarzucenia, niczyjej rodziny nie rozbiłam, mało tego, sama też zostałam porzucona...A czy robię z tego powodu męczennicę z siebie? Nie robię, przełknęłam pigułę i idę dalej...

Jestem sobą. I tego się trzymam:-)

70

Odp: Być drugą i macochą
Alutka131 napisał/a:

Koma, dlaczego tak się upierasz przy porzuceniu dla innej?

Oj, to chyba Tobie wydaje się tylko...
Napisałam przecież:
"matka - zwykle porzucona dla innej, zresztą może nawet sama odeszła...nieważne...

Dzieci zwykle niewiele wiedzą na temat przyczyn rozpadu małżeństwa ich rodziców.

Obcy facet przy mamusi jest okropny - i obca pani przy tatusiu też jest okropna. Nieważne, jak bardzo się starają.

tparado - z tym tortem to chore!!

71

Odp: Być drugą i macochą

Może i jest okropna obca pani przy tatusiu i obcy pan przy mamusi, ale to się niestety zdarza...

Jestem sobą. I tego się trzymam:-)

72

Odp: Być drugą i macochą

Witam wszystkich! Chciłabym dołaczyć się do tematu jako "ta druga" i macocha smile

73

Odp: Być drugą i macochą

Witam witam:)
Bardzo miło jest powitać nową osóbkę wśród nas.:)

Jestem sobą. I tego się trzymam:-)

74

Odp: Być drugą i macochą

witam serdecznie ,,nowe twarze "  :-)

75

Odp: Być drugą i macochą

smile może jakiś "zlocik" zorganizujemy, żeby twarze zobaczyć?;)
Co tam dziewczyny, jak się dzisiaj macie?

Jestem sobą. I tego się trzymam:-)

76

Odp: Być drugą i macochą

a jakoś leci, pogoda smutna to i nastrój....... pozdrawiam

Posty [ 39 do 76 z 7,584 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 200 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Być drugą i macochą

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin
© www.netkobiety.pl 2007-2016