dlaczego zdradzani sa glupi... - Netkobiety.pl

Witaj na Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone przez kobiety dla aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Porozmawiasz na takie tematy jak : miłość, związki, psychologia, edukacja, finanse, religia, zdrowie i uroda...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!

 

#1 2010-06-08 22:23:29

Zazdrosc
Przyjaciółka Forum
Zarejestrowany: 2010-03-04
Posty: 2143

dlaczego zdradzani sa glupi...

Trafilam tu gdy rozpaczliwie chcialam sie wyplakac. Poskarzyc na los. Poprosic o porade. Anonimowosc byla super sprawa. Moglam opisac cale ochydztwo mojej sytuacji, zenujaca historie. To bylo super. A potem moglam wrocic do pracy i udawac w biurze jak to wszystko OK w moim zyciu. No bo jak podac swoje prawdziwe nazwisko, imie i opowiedziec jak pozwalam sie facetowi upokorzyc, zeszmacic, traktowac jak dziwke, jak glupka.
Anonimowo mozna.
... Teraz zagladam czasem na to forum i czytam. I zal mi tych wszystkich glupich ludzi.
bo to my jestesmy glupi, nie lubimy sie, nie szanujemy i nie kochamy... i boimy sie ze ten jeden jedyny "dupek" co nam sie trafil to skarb, ktorego trzeba trzymac za wszelka sile. Niech nas bije, poniza, zdradza... my wszystko wybaczymy bo go kochamy...
a to pomylka my go nie kochamy... my tylko nie potrafimy odroznic milosci do "dupka" od braku milosci do samych siebie.
a brak milosci do siebie oznacza, ze:
- boimy sie ze go stracimy i zyc bez niego nie bedziemy juz mogly
- wybaczamy ochydzienstwa, niesprawiedliwosc, brak szacunku
- mowimy ze mamy nadzieje ze kiedys ON to zrozumie..... ale nawet przed soba nie chcemy sie przyznac, ze wydaje nam sie ze jak jego nie bedzie to juz nikogo nie bedzie... i  splesniejemy w kacie. Udajemy wiec ze czekajemy az zrozumie. Przeciez zrozumiec moze bez nas w poblizu.
-zapominamy... mowimy "to ostatni raz" albo "tym razem wybaczam" ... a potem wypieramy z naszej swiadomosci ze cos takiego powiedzielismy
- BO TAK NAPRAWDE PANICZNIE BOIMY SIE ZE NIKT NAS JUZ NIE POKOCHA (takie do niczego jestesmy, brzydkie, grube, obwisle cycki, albo brak wyksztalcenia, biedne, albo moze stare)

Ja wlasnie odrabiam moja prace zyciowa.
Ucze sie jak kochac siebie. Wydawalo mi sie ze to mnie nie dotyczy. A jednak! Slepa bylam i biedna. Az mi zal siebie.

Napiszcie mi wszystkie zdradzone, pobite, porzucone, nieszanowane dziewczyny dlaczego tak walczycie o tego "PANA DUPKA"?

Ja powiem pierwsza.
Bo gruba jestem i wydaje mi sie ze nie jestem na tyle ladna by ktos na mnie zwrocil uwage... no i jeszcze pokochal
boje sie ze nie jestem rowniez zbyt madra... a interesuja mnie wylacznie inteligentni faceci
ON mowil, ze kocha.... no to myslama ze kocha tylko inaczej, i ze ja moze tego nie widze... a fakty co swiadcza przeciw niemu... no to nie wiem... moze przejaskrawiam? Wiec jak dluzej bedziemy razem to sie dopatrze wreszcie. I sie dopatrywalam czasami. Kwiaty przyniosl, usmiechnal sie do mnie... mama niby tez, ale na mame nie bylam taka napalona.
Mowil ze kocha... a jak mowi ze kocha to znaczy ze mowi, a nie ze kocha.
... i bardzo nie lubie byc niekochana. Normalnie panika. To nic ze zdradzil... ale powiedzial ze kocha i ze jestem najwazniejsza. To jak narkotyk. To nic ze sie zabijam, ale mam przez chwile przyjemnosc

a co z Wami nie tak?
potraficie zrobic sobie pranie mozgu?


Sh-bam

Offline

 

#2 2010-06-08 23:04:47

Pixy
Przyjaciółka Forum
Wiek: 31
Zarejestrowany: 2010-05-10
Posty: 517

Re: dlaczego zdradzani sa glupi...

O tak. Masz racje - w końcu kącik NAPRAWDĘ terapeutyczny. Ciągłe płacze nie pomagają. Trzeba, a nawet należy dać sobie po pysku.
Podobnie jak Ty ja też sobie poryłam mózg i uwolniłam się. Jedyne co to pranie mózgu nie poszło tak dobrze, jak podnoszenie własnej samooceny. Nadal tkwię w przeświadczeniu, ze po prostu życie z kimś jest dla mnie nieosiągalne. Nie umiem. i jestem sama. Ale JESTEM, a nie czołgam u jego stóp.
I to mnie podnosi nieco na drabince człowieczeństwa.
Nie można się dawać zwodzić przykazaniem ksiąg - miłość owszem jest cierpliwa, ale nie głupia. Miłość nie jest zazdrosna, ale nie jest też głupia. Miłość nie szuka zemsty - nie, ale NIE JEST GŁUPIA.

Czasem naprawdę warto kochac tak, żeby odejść. Dla dobra własnego i tego-jego - nie ważne czy dupka, czy po prostu "niekochacza".

Offline

 

#3 2010-06-08 23:51:40

malina5512
Dobry Duszek Forum
Wiek: 46
Zarejestrowany: 2010-04-15
Posty: 144

Re: dlaczego zdradzani sa glupi...

Dodrze napiasne!

"kochaj blizniego,jak siebie samego"
Wydaje mi sie,ze to najtrudniejszy rodzaj milosci.
Jak sie tego nauczyc,skoro od dziecinstwa,wmawiano nam,kobietom,ze mamy byc dobre,cierpliwe,mamy dogadzac mezczyznom na wszystkich frontach.............
I oczywiscie przykald naszych matek,ktore czesto,kosztem wlasnego zdrowia(nie mowiac juz o zainteresowanich),posiwecaly sie dla "dobra rodziny".A jak wiadomo,przyklad idzie z gory.

Pytasz,dalaczgo tak walczymy o DUPKA.
Tyle,ile kobiet,tyle odpowiedzi.

"To nic ze zdradzil... ale powiedzial ze kocha i ze jestem najwazniejsza. To jak narkotyk. To nic ze sie zabijam, ale mam przez chwile przyjemnosc"
Nic dodac,nic ujac.

Pytasz o pranie mozgu
Wydaje mi sie,ze to troche na wyrost........
Najtrudniej jest pytac siebie o to,czego ja naprawde chce,bez myslenia o konsekwencjach,finansach,kredytach,itd.....
Jak widze moje zycie.I tu zaczynaj sie schody.....
Bo przez tyle lat,bylismy MY i to ,co dla NAS bylo najwazniejsze.
A teraz nagle,wystepuje w formie pojedynczej i zupelnie sobie z tym nie radze.......

Offline

 

#4 2010-06-09 04:17:22

Zazdrosc
Przyjaciółka Forum
Zarejestrowany: 2010-03-04
Posty: 2143

Re: dlaczego zdradzani sa glupi...

Znam bardzo udany zwiazek. Sa ze soba juz 17 lat. Nie maja slubu. Maja dzieci. Mieszkanie. Kredyty. Dzialke. On wyjechal na wakacje ze swoja coreczka gdy miala 1/2 roku. Wierzyc nie chcialam.. jak on da sobie rade.. Dal! I pierze i gotuje i robi zakupy. Nie zdradza.
W sprawach finansowych byli i sa jako Ty i JA... w lozku MY... w rozmowach MY... w rodzicielstwie- MY
Bo zwiazek to uklad
a jak ktos uwierzy w to MY... to sie glupio podklada. ON robi kariere, jezdzi na szkolenia, uczy sie, ONA zajmuje sie garami....i mowi: postawilismy na jego prace, niech sie rozwija to bedzie mi i dzieciom lepiej. Tylko ze jak on sie rozwinie jak ten paczek w masle.... to my juz nie jestesmy takiez znowu partnerki. Dla takiego wyksztalconego faceta to jestesmy ...sorki... ale tylko garkotlukiem. A potem mowimy "wierzylam przez 20 lat, ze jestesmy MY"
Gdyby kazdy traktowal zwiazek jako ukklad, umowe spolki... to zycie by wygladalo inaczej.
Kto by utrzymywal spolke w ktorej wspolnik jest nie godnym zaufania oszustem, ktory na dodatek co chwila nas obraza i dziala na korzysc innej spolki w ktorej tez ma udzialy??!! No a my tolerujemy takich zyciowych wspolnikow w zamian za to ze powiedza nam czasem ze nas kochaja?
Jestesmy zalosne.
Jak facet Cie zdradza to znaczy ze nigdy w jego glowie nie bylo MY
.... bylo tam tylko jego JA... jego wazne podniecenie, jego nieodparta potrzeba jednosci z kims innym.


Sh-bam

Offline

 

#5 2010-06-09 11:45:08

Alexytymia
Cioteczka Dobra Rada
Zarejestrowany: 2010-03-10
Posty: 385

Re: dlaczego zdradzani sa glupi...

Coś w tym jest, że kobiety które pozwalają się w związku traktować jako "ta druga" z czasem są "tą trzecią, czwartą...a później nikim istotnym". Błąd wielu kobiet to robienie z siebie posługaczki, która co by się nie działo biega z obiadkiem i "kapciami w zębach", której celem w życiu jest uszczęśliwianie innych a nie siebie... a później mąż "bohater" zdradza, nie szanuje, wkurza się swoją "głupią kurą domową" z którą coraz mniej go  łączy, któremu ona wydaje się z czasem nudna i ograniczona i zapomina o tym że taki miał być układ, że ona się stara dbać o dom a on robi karierę dla rodziny...a ona chciała żeby on był szczęśliwy, żeby jemu i dzieciom nic nie brakowało, żeby doceniał jej poświęcenie i ciężką pracę, a on docenił koleżankę z pracy, panienkę na wyjeździe służbowym czy inną nowo poznaną kobietę: ciekawszą, zadbaną, zgrabną, błyskotliwą, która łechta jego EGO tak inną od tej którą ma na co dzień w domu. Nie bierzcie tego za złośliwość, ale nie znam żadnej kobiety uległej, która poświęciła się rodzinie, jest na utrzymaniu chłopa o której mogła bym powiedzieć szczęśliwa:( może wy znacie, ja nie.Gdzieś musi być granica, między my a ja...nie można oddawać się całej innym, trzeba zachować zdrowy egoizm, to nasze życie, mamy je tylko jedno żądajmy tego by nas traktowano tak jak my traktujemy innych ... Czy to wina matek...po części, czasem powielamy wzór. U mnie odwrotnie mama na kierowniczym stanowisku, silna, pewna siebie, z moim tatą od 26 lat razem tworzą partnerski związek...mój ojciec zajmował się mną i siostra w takim samym stopniu jak moja mama...prał, gotował, sprzątał, tulał  i lulał. Dziś  chodzą za rękę, razem na wakacje, mój tata masuje mamie stópki po pracy, razem kąpiel...jak para 20 latków, szczęśliwi.
Matka zawsze mi mówiła, znajdź faceta, który szanuje kobiety, który nie jest maminsynkiem, ale nie zapominaj o sobie...miej swoich przyjaciół, hobby, wykształć się i pracuj zawodowo. I skończyłam studia, pracuje, mam wielu przyjaciół, swoje hobby i faceta, który jest inteligentny, zaradny, odnosi się do mnie z szacunkiem, dba o mnie, obowiązki po równo...tak powieliłam wzór i całe szczęście bo mogę powiedzieć o sobie szczęśliwa.

Ostatnio edytowany przez Alexytymia (2010-06-09 11:53:46)

Offline

 

#6 2010-06-09 13:37:16

Zazdrosc
Przyjaciółka Forum
Zarejestrowany: 2010-03-04
Posty: 2143

Re: dlaczego zdradzani sa glupi...

TAK! ALexytymia.... Wzor powielany. Mam corke i syna. Dla nich sie zmieniam na inny wzor. Moja mama, babcia... to niestety dobre, zlote kobiety...pomiatane. Taki wzorek mialam z domu. Pracuje nad innym.
Ach zeby tak wszystkie kobiety na raz w calej Polsce... jak kiedys Solidarnosc.... strajk i zmiany
Wtedy nie byloby glupich pytan typu: " ma zone i dzieci a ja go kocham (bo powiedzial mi ze jestem fajna) i co mam zrobic walczyc o swoja milosc?", " bije mnie a ja mu wybaczam a teraz mowi ze ma inna", " dzis uderzyl mnie 4 raz", " bylismy tacy szczesliwi a okazalo sie ze on mnie zdradza od 30 lat".
Zadna szanujaca sie kobieta nigdy by tak nie napisala, bo zadna szanujaca kobieta nigdy by nie dopuscila do czwartego razu, wybaczania w zle zrozumianym pojeciu, obecnosci w swoim zyciu zonatego mezczyzny... takiego ulamka faceta ulomnego


Sh-bam

Offline

 

#7 2010-06-09 15:00:32

bonbon
Zaglądam tu coraz częściej
Zarejestrowany: 2010-02-19
Posty: 16

Re: dlaczego zdradzani sa glupi...

Kurcze, czemu my się tak na głupka wplątujemy w takie relacje? Nie mam pojęcia, smutne jest to, że jak się wchodzi w te związki to mnóstwo z nas jest fajnymi, zaradnymi babkami, ladnymi, wysportowanymi i pachnącymi. I nagle jeżeli ten facet jest półfacetem, siejącym toksynami i z ego taki niskim, że tylko waląc w nas może sobie z nim poradzić, okazuje sie że te fajne babeczki robią się zachukane, rezygnują z swoich planów, marzeń w imię utrzymania znajomości, bycia razem, bliskości. Podróże ze znajomymi schodzą na dalszy plan, spotkania towarzyskie nie istnieją, bo siedziesz z taki niczym w domu, robisz mu jeść i patrzycie sobie glęboko w oczy. a na koniec on zostawia tą swoją kobietą dla innej albo dlatego, ze czuje się stłamszone. A my się budzimy nagle z ręką w nocniku i zadajemy sobie jedno pytanie: Jak do tego mogło dojść? żeby się dać tak ograbić z własnego życia, a potem zostać tak wystrychniętem na dudka!

Offline

 

#8 2010-06-09 15:06:07

Zazdrosc
Przyjaciółka Forum
Zarejestrowany: 2010-03-04
Posty: 2143

Re: dlaczego zdradzani sa glupi...

a jak protestujemy... to zaraz ktos nam powie, ze jestesmy feministkami (zauwazylyscie, ze w ustach mezczyzn brzmi to jak obelga?) albo lesbijkami... i ze "chlopa nam trzeba"


Sh-bam

Offline

 

#9 2010-06-09 19:05:32

Alexytymia
Cioteczka Dobra Rada
Zarejestrowany: 2010-03-10
Posty: 385

Re: dlaczego zdradzani sa glupi...

Zazdrość, ale jacy faceci tak mówią?? tacy, którzy boją się mądrych, niezależnych finansowo kobiet z ambicjami, oczekiwaniami wobec partnera, z wysoką samooceną..i szczerze ja mam takich typów w d... i zauważyłam, że oni boją się silnych kobiet, boją się wyjść przy nich na głupszych, niedokształconych, czasem nawet biedniejszych...bo ich mierna samoocena wówczas leży i kwiczy. Zawsze czuli się nic nie warci...więc poniżali słabszych by czuć się przez chwile lepszymi...szczerze to aż żal mi ich ...
Mój facet wspierał mnie przez całe studia, mówił mi, że jest dumny, że ma mądrą kobietę, szukam obecnie lepszej pracy, gdzie mogę się lepiej rozwijać a on...dobry pomysł, pewnie szukaj skoro ta co masz ci nie wystarcza...ale nie jestem karierowiczką...mam czas dla niego, na wspólne gotowanie, czasem przyrządzę jakiś przysmak tylko dla niego, razem jeździmy na wycieczki, podzielam z nim jego hobby...normalny zdrowy związek ..każdy coś z nas daje, ale i każde coś otrzymuje w zamian. Kwestie obowiązków ustaliliśmy na początku...ma to być związek partnerski, gdzie szanujemy swoją pracę,czas i siebie nawzajem...jesteśmy 6 lat i to się sprawdza. Życzę każdej z was siły by zmienić to co wam nie odpowiada w waszym życiu, by znaleźć lepszych facetów, którzy będą waszymi partnerami, którzy będą was szanować, wspierać i kochać. pozdrawiam

Offline

 

#10 2010-06-09 21:59:39

Batrix
Cioteczka Dobra Rada
Wiek: 35
Zarejestrowany: 2010-04-10
Posty: 318

Re: dlaczego zdradzani sa glupi...

hmm a czego ja się boję.....?
Bo miałyśmy szczerze prać tu sobie mózgi...jak widze tylko autorka napisała co w niej jest nie tak....i czego się tak naprawdę boi.Kobiety nawet anonimowo chcą być uznawane za takie cudy, a płakać na forach tylko na swój los, i na tych DUPKÓW.O nie ma co się wstydzić ....

więc wracając czego boję się JA?,,,,
-boje się samotnych nocy,nie chodzi tylko o sex,choć brakuje mi go.Chciałabym zasypiać przy tym KIMŚ i przy nim się budzić.
-boję się przyszłości,starzenia w samotności.
-boję się wchodzic w nowy związek,czy znów się nie sparzę
-boję się czy dam sama rade finansowo,teraz samemu ciężko...1 wypłata,a te same rachunki
-boję się czy moje dziecko ...jak to wszystko się na nim odbije,rozbicie rodziny,a potem akceptacja nowych partnerów rodziny.
tych "boje " uzbierało by się duzo więcej.

Teraz lustro:
Co widzę w nim...
Na początku gdy się dowiedziałam, moja samoocena spadła na niziny.Widziałam się grubą,małoatrakcyjną ,smutną, uzależnioną od faceta kobietą której świat się zawalił.

Co widzę teraz??

Teraz po tych miesiącach widzę,dzięki przyjaciołom którzy mnie wspierają i chwalą na kazdym kroku,silna kobiete,dbającą o siebie,pracującą,zaradną,wesołą,towarzyską.

Coraz bardziej wierzę w to...że dam radę wink


Niestety teraz już to wiem....dozgonna miłość jest przereklamowana......

Offline

 

#11 2010-06-09 23:05:46

kenzo254
Dobry Duszek Forum
Wiek: 30+++
Zarejestrowany: 2010-04-17
Posty: 113

Re: dlaczego zdradzani sa glupi...

panika, strach, lęk, obawa przed samotnością...kurczowe trzymanie się popapranego związku...bo sama sobie nie poradzę, bo już nikogo nie znajdę, bo świat bez niego się zawali....i milion głupich nieuzasadnionych bzdur...zapatrzone w pana Dupka...podsuwająca obiadek pod nos...zwykłe służące, które zapomniały o sobie i o tym co dla nich powinno być ważne....a kiedy już nastąpi decydujące starcie okazuje się, że co?? tak naprawdę świetnie sobie radzą bez nich, a może nawet jeszcze lepiej...odkrywają, że istnieje inny świat, że są tysiące ważnych powodów, aby dbać o siebie i własne dobro, że zapomniały co znaczy żyć własnym życiem, cieszyć się z drobiazgów...

związek to wzajemna troska o siebie...wzajemne zrozumienie...radości i smutki...to szacunek, przyjaźń i miłość...a miłość jest wielką sztuką i nie każdy potrafi kochać...bo u niektórych tkwi niezdolność do kochania tak naprawdę...do końca i bezwarunkowo...

człowiek jest wielki nie przez to co posiada, lecz przez to kim jest...nie przez to co ma, lecz przez to czym dzieli się z innymi...


być dobrym dla dobrych i być tak samo dobrym dla tych, którzy nimi nie są....

Offline

 

#12 2010-06-09 23:30:58

Pixy
Przyjaciółka Forum
Wiek: 31
Zarejestrowany: 2010-05-10
Posty: 517

Re: dlaczego zdradzani sa glupi...

Z tego wątku zrobiło się pokasływanie na pseudo-mężczyzn, a przecież chodziło o wyciągnięcie siebie z bagna, prawda?

Prawda jest taka, że gdyby każda z nas od początku wiedziała co robić, to żaden z tych "waszych" często wymienianych Dupków nigdy by żadnego bagna, żadnej kobiecie nie zafundował smile.
Jeżeli istnieje poświęcenie - znajdzie się również i ktoś kto to wykorzysta.
Dotychczasowe posty, prócz Batrix BRZMIĄ, jak feministyczne pokrzykiwania.

Nie zwalajcie winy na Dupka za to, że same się podłożyłyście.
Ja również staram się - ba... ja od początku zadecydowałam: sprawdzę - utracę nieco zdrowia psychicznego i godności, ale zabrnę. I sprawdzę.
No i z pełną świadomością obserwowałam, jak kosmicznie skomplikowane były gry emocjonalne i wykorzystywanie na takimże tle.
Podłożyłam się.
I nie mogę powiedzieć, że jest/był Dupkiem, skoro sama się podłożyłam.
Uczucie nie wybiera, trzeba tylko być świadomym kiedy należy postawić na siebie.
Także nie Dupkujmy tutaj - tylko kochajmy, jak to już ktoś pięknie napisał, siebie i partnera. W tej kolejności.
I oczywiście nie mam na myśli egoizmu, a samoakceptację własnego spojrzenia na świat.
smile

Offline

 

#13 2010-06-10 00:03:31

koolka
Słodka Czarodziejka
Wiek: 25 + 3... :) czas się rozpędził...
Zarejestrowany: 2009-09-28
Posty: 151

Re: dlaczego zdradzani sa glupi...

hmmm... nie tylko zdradzani są głupi....
zwyczajnie jak kochamy ślepo i dajemy z siebie więcej niż partner to tak juz jest..
boimy się bo to stały element naszego życia...
ja też się boję ze nagle zostanę sama i sobie nie poradzę choć poradziłam już sobie i uśmiech mi sprzyja...
więc nadzieją i uśmiech i to słońce które wreszcie wyszło niech Wam sprzyja powodzenia i mądrych wyborów Wam i sobie życzę na przyszłość... smile


„Jedynym sposobem pozbycia się pokusy jest uleganie jej.”

Offline

 

#14 2010-06-10 01:03:58

Zazdrosc
Przyjaciółka Forum
Zarejestrowany: 2010-03-04
Posty: 2143

Re: dlaczego zdradzani sa glupi...

No wlasnie chcialam Was sprowokowac dziewczyny i (ewentualnie chlopaki) do analizy wlasnego postepowania i wlasnych uczuc.
Nie chodzi mi o to ze trafiamy na takich czy innych facetow... i jacy oni sa zli i podli
tylko dlaczego godzimy sie na zle traktowanie.
Kazda z Was tu piszacych ma inne przezycia.
Jedna zgadza sie na to by jej zawracal glowe zonaty facet, ktory nie ma nic do zaoferowania nie liczac swego czaru
inna pisze ze jest bita, jeszcze inna, ze facet zdradza od chyba 30 lat, inny regularnie chodzi na prostytutki, sa tez takie ktore mieszkaja z toksycznym mezem i jego kochanka pod jednym dachem+ tesciowa.... ja pisalam rowniez takie smutki.

I dajmy juz spokoj tym nieudanym partnerom.
Zapytajmy siebie co z nami nie tak, ze sie na to godzimy?

Do listy moich strachow musze jeszcze dodac, ze panicznie balam sie ze nie dam sobie rady bez niego.
Bez niego to bieda, i smutek, i puste lozko.
No wiec bylam z facetem bo sie boje zycia, czy dlatego ze go kocham?
Mysle duzo i intensywnie.
Mam nadzieje, ze Wasze wypowiedzi, mysli, analiza troche mnie zainspiruja.
Teraz sie odgruzowywuje.
Potem bede sie budowac na nowo.


Sh-bam

Offline

 

#15 2010-06-10 12:18:35

Pixy
Przyjaciółka Forum
Wiek: 31
Zarejestrowany: 2010-05-10
Posty: 517

Re: dlaczego zdradzani sa glupi...

No dobrze, to teraz ja napisze czego się boję:
- ze nie umiem kochać
- ze mam mnóstwo wad fizycznych, które tak odstają od serwowanego przez media ideału, ze zakopuje się w workach byle ciała nie pokazac. A nie jest brzydkie - to ja mam fisia na punkcie wyfotoszopowanego ciała pani modelki w gazecie.
- że moja nieumiejętność choćby przytulania się - zniweczy wszelką bliskość.

Brzmi dziwnie i nie pasuje do tematu?
Wszystkie te lęki w końcu popchnęły mnie do wypracowania w sobie niezłomnej wiary w tego JEDNEGO człowieka.
I owszem kochał mnie. Ale nie próbował się zmierzyć z moimi lękami. Nie było go przy mnie - był po drugiej stronie monitora.
Więc się uwolniłam. Bo być go nie było, ale mózg mi prał.

Offline

 

#16 2010-06-10 18:31:01

askaa87
Niewinne początki
Zarejestrowany: 2010-06-02
Posty: 4

Re: dlaczego zdradzani sa glupi...

Rozstałam się z "dupkiem" ale czasami mam takie chwile słabości, że zastanawiam się czy to nie był błąd i czy do niego nie wrócić (choć wiem,że ten związek nie ma sensu). Dzieje się tak dlatego bo wydaje mi się, że już nigdy nikogo nie pokocham, bo mogę myśleć tylko o nim; że nikt mnie nie bedzie chciał; że nigdy się już nie zaangażuję bo znowu ktoś mnie skrzywdzi; że zestarzeje się w samotności, bez bliskiej osoby. I tak przez te wszystkie obawy siedzę w domu, nie spotykam się z przyjaciółmi, tylko płacze jak jest mi źle. Jestem żałosna i mam tego świadomość. Dziekuję za ten cały post, który dał mi dużo do myślenia.

Offline

 

#17 2010-06-11 12:02:52

egonschiele
Słodka Czarodziejka
Zarejestrowany: 2010-06-10
Posty: 189

Re: dlaczego zdradzani sa glupi...

Powiem tak, tylko prosze to jest tylko moje skromne zdanie.
Ale jakby nie patrzec, to my kobiety (mowiac o wszystkich globalnie) same sobie nawzajem fundujemy taki los, ( zostawmy na chwilke mezczyzn na boku ) , bo powiedzcie kim jest prostytutka? silikonowa lala? kochanka? tesciowa? te kture rozkraczaja sie do zdjec? kobietami.
Chociaz nazywac kobietami takie cos to wyroznienie, tak naprawde w calej populacji kobiet przez duze "K" jest malo, to zaszczyt zasluzyc na miano kobiety, wrazliwej, delikatnej, potrafiacej kochac i dbajacej o wszystko, rowniez o wlasny wizerunek i zasady. Cala reszta to posiada tylko cialo kobiety a w srodku siedzi wielkie NIC. Bo pomyslcie, mezczyznom nawet do glowy by nie przyszly rozne rzeczy, gdyby nie takie wlasnie wielkie "NIC".
Ale jak powiedzialam to jest tylko moje zdanie


Potrzebuję Cię , ponieważ Cie kocham - miłość prawdziwa

Offline

 

#18 2010-06-11 12:52:59

beba62
Dobry Duszek Forum
Wiek: 38
Zarejestrowany: 2010-05-07
Posty: 132

Re: dlaczego zdradzani sa glupi...

Zazdrosć, witaj:)Ja także zajrzałam tu, pełna goryczy do losu, szukajac współczucia, czując sie najgorszym człowiekiem na ziemi.Jak mnie mąz zostawił z córka po 15 latach małzenstwa, myslałam, ze mój swiat sie skończył całkowicie, jak gdyby, tylko na tym świecie istaniał jeden człowiek i był on równiez słoncem, tlenem i woda, bez czego, zyc sie nie da. Załamanie trwało dwa tygodnie.Zaniedbałam obowiazki w pracy, w szkole sie opusciłam, zaniedbałam caly wwój wyglad.Pewnego dnia, ktos z tąd zaproponował mi film ,,the secret"bez entuzjazmu zasiadłam do oglądania. Cała noc . arano, kiedy wstałam, uświadomiłam sobie, ze swiat nadal istnieje, słonce nadal wschodzi, tlenu nie zabrakło:)Miałam na tyle siły, ze zamknęłam przeszłosc w jednej chwili, jako cos, co nie powróci i nie daje mi nic, rozpamietywanie, oprócz poczucia goryczy.Nie wyrzuciłam zadnych rzeczy, kojarzacych sie z mezem, nie podarłam zdjec, nie pochowałam zadnych pamiatek.Po prostu to tylko rzeczy i skoro podoba mi sie figurka słonika, którą kiedys tam od niego dostałam, to czemu mam wyrzucac. Kiedys, jak rzucalam palenie, specjalnie siedziałam w miejscach, w których najwiecej paliłam, tylko po to, by przemóc przyzwyczajenie.Zadziałało rewelacyjnie, teraz robiłam podobnie. Zajęłam sie pracą, szkołą córką, zdaje egzaminy, Zawsze miałam mase hobby, nie zrezygnowałam z nich.Zaczełam robic wszystko to, co lubie robic, odnowiłam kontakty, zajęłam sie sobą.Pare razy spotkałam eks, nawet na kawe sie umówilismy i zdalam sobie sprawe, ze i tak juz bym nie chciała go spowrotem, ze wzgledu na brak zaufana do niego.Mieszkam z córką sama, Wiadomo, finansowo jest juz nie tak j, jak było, ale mam...wolnosć;) Mój maz był kochany, spokojny, domator, pracowity, mam za czym tesknic, ale po co?to takie mało konstruktywne i zabiera dobry widok na przyszłe szanse w zyciu.Nie szukam na razie nikogo, Nie czuje sie przygotowana na nowe zwiazki, Jenak moge powiedzec, ze jestem szczesliwa. Zwyczajnie inaczej na wszystko spojrzałam, Dla mnie szklanka jest do połowy pełna a nie do połowy pusta,To wszystko udało mi sie poskładac w ciagu miesiaca. Nigdy nie lubiałam czyjegos współczucia, i chyba to mnie tak zmotywowało, jak widziała w oczach znajomych czy rodziny litosc.Bardziej jednak wole podziw:) facet t nie cały swiat i mimo, ze nadal go kocham, nie mam zamiaru ani ogladac sie w przeszłosc, ani tym bardziej sie nią maltretowac.Mam cele, do których dąze, mam córke , którą kocham, pace, którą uwielbiam i szkołę, która mnie doprowadzi do wymarzonego celu, dla mnie to wazniejsze, niz wycie w poduszkę za dupkiem:)aaa...i jeszcze jedna fajna rzecz:) całe łózko moje, nikt mi nie chrapie, nie puszcza baków i nie zabiera kołdry:)))))))))))))))


Nadejdzie czas, gdy uznasz, że wszystko skończone. I to będzie początek.
Louis L'Amour

Offline

 

#19 2010-06-11 15:24:05

muszka23
Tajemnicza Lady
Zarejestrowany: 2010-05-18
Posty: 92

Re: dlaczego zdradzani sa glupi...

Czego ja się boję:
1) Boję się, że już nigdy nie będę taką samą kobietą jak przed związkiem z moim eks. Byłam wesołą, energiczną i towarzyską dziewczyną. Przyznam, że sama się podłożyłam. Byłam na każde jego zawołanie, zrezygnowałam z własnego życia tylko dla jego dobra i szczęścia. Mimo to zawiodłam, okazałam się tą nie idealną, nie wpasowaną w jego kanony piękna.
2) Boję się, że już nigdy nie będę w stanie uwolnić się od tego uzależnienia jakim był on.
3) Boję się, że nie potrafię uwolnić się od niszczących mnie wspomnień
4) Boję się, że już nigdy nie pokocham i nie zaufam komuś innemu
5) Boję się, że skoro dla niego okazałam się beznadziejną kobietą, bo nie potrafiłam się zmienić całkowicie jak on chciał, to następny facet (o ile taki będzie) też będzie mnie tak postrzegał.
6) Boję się samotności.

Długo zajęło mi przyznanie się to tego, ale jestem gotowa przeciwstawić się tym lękom, choć wiem że będzie ciężko, wiem że muszę sobie dać radę. Dopiero teraz do mnie dochodzi, że minął miesiąc od mojego rozstania, a ja nadal żyję, na razie z pustką w sercu, ale żyję. Myślałam, że po jego odejściu po prostu przestanę istnieć, bo nie będę mogła oddychać bez niego. Jednak mogę... Mam jeszcze chwilę załamania, ale chcę być silna, chcę być taka jak przed związkiem z nim. Chcę odzyskać dawną siebie


A kiedy ona Cię kochać przestanie
Zobaczysz noc w środku dnia
Czarne niebo zamiast dnia
Zobaczysz wszystko to samo co ja....

Offline

 

#20 2010-06-11 15:25:53

Lilusia50
Netbabeczka
Wiek: metryka zaginęła
Zarejestrowany: 2010-05-10
Posty: 430

Re: dlaczego zdradzani sa glupi...

A mnie zainspirowała ZAZDROSC najpierw do zrobienia sobie prania mózgu z wirowaniem (spisałam swoje strachy, lęki i obawy bardzo podobne do tych spisanych powyżej przez Was, dziewczyny), a potem poleciałam natychmiast poczytać, jak pokochać samą siebie. I znalazłam rady dla siebie, z których natychmiast skorzystam, już mi jest dużo lżej, skoro wyznaczyłam sobie cel (chociaż najpierw pojawiły się łzy, dlaczego tak późno zabieram się sama za siebie, przecież mogłam to zrobić wieki temu i dzisiaj byłabym w zupełnie innym miejscu mojego życia). Ale ten pesymizm zwalczam, odpędzam od siebie i wiem jedno: MOGĘ i CHCĘ !!! I jeszcze w opisie na gg dodałam sobie cytat Pablo Coelho: Różnica między mistrzem a uczniem jest tylko jedna: pierwszy boi się odrobinę mniej niż drugi :-) Jaki piękny zrobił się dzisiejszy dzień.


To, co za nami, i to, co przed nami, ma niewielkie znaczenie w porównaniu z tym, co jest w nas.

Offline

 

#21 2010-06-24 04:01:02

Zazdrosc
Przyjaciółka Forum
Zarejestrowany: 2010-03-04
Posty: 2143

Re: dlaczego zdradzani sa glupi...

Lilusia50 napisał:

A mnie zainspirowała ZAZDROSC najpierw do zrobienia sobie prania mózgu z wirowaniem (spisałam swoje strachy, lęki i obawy bardzo podobne do tych spisanych powyżej przez Was, dziewczyny), a potem poleciałam natychmiast poczytać, jak pokochać samą siebie. I znalazłam rady dla siebie, z których natychmiast skorzystam, już mi jest dużo lżej, skoro wyznaczyłam sobie cel (chociaż najpierw pojawiły się łzy, dlaczego tak późno zabieram się sama za siebie, przecież mogłam to zrobić wieki temu i dzisiaj byłabym w zupełnie innym miejscu mojego życia). Ale ten pesymizm zwalczam, odpędzam od siebie i wiem jedno: MOGĘ i CHCĘ !!! I jeszcze w opisie na gg dodałam sobie cytat Pablo Coelho: Różnica między mistrzem a uczniem jest tylko jedna: pierwszy boi się odrobinę mniej niż drugi :-) Jaki piękny zrobił się dzisiejszy dzień.

Jak pokochac siebie?


Sh-bam

Offline

 

#22 2010-06-24 11:14:45

freekate77
Zaglądam tu coraz częściej
Zarejestrowany: 2010-06-14
Posty: 18

Re: dlaczego zdradzani sa glupi...

Witajcie smile

Przeczytałam z pewną zazdrością pierwszy post, szkoda że ktoś nie napisał czegoś takiego 7 lat temu smile
Wytrzymałam 5 lat zanim ogarnęłam swoje lęki i uporałam się z przeszłością.
Czego się bałam:
- że jestem za gruba i za brzydka żeby ktoś mnie zechciał
- że będę musiała stanąć twarzą w twarz z światem i przyznać że ten idealny związek nie był idealny
- że zmarnuje 8 lat życia
- że stracę pierwszego partnera, coś niepowtarzalnego, "miłość" która miała trwać do grobu
- że nie zrealizują się te piękne marzenia o wspólnym domu, dzieciach, kotach i wyjazdach
- że nie poradzę sobie bez mężczyzny, bez niego
Jednocześnie przez 5 lat trwania po zdradzie bałam się:
- że porównuję mnie z tamtą i jestem grubsza/brzydsza, głupsza
- że zrobi to ponownie
- że odejdzie a ja obudzę się sama,

Przełamałam się dwa lata temu i okazało się że:
- nie muszę być gruba i brzydka
- nie jestem głupia
- radzę sobie sama
- niektóre wspólne plany można też realizować samodzielnie
- potrafię żyć bez mężczyzny u boku

Nie było łatwo ale dla mnie... życie zaczęło się od nowa smile


"Kobiety i koty zawsze będą robić to, co chcą, a mężczyźni i psy powinni się zrelaksować i powoli oswajać z tą myślą.
R. A. Heinlein

Offline

 

#23 2010-06-24 13:33:32

88Yvonne88
Tajemnicza Lady
Wiek: 22
Zarejestrowany: 2010-05-13
Posty: 91

Re: dlaczego zdradzani sa glupi...

ZAZDROSC wlasnie ten punkt kulminacyjny to to ze boimy sie ze nikt juz nas nie pokocha...


Ale to nie jest tak.. Jestesmy kobietami, czesto bardziej wrazliwymi od mezczyzn, ale to nie znaczy ze mniej silnymi. O nie. Tylko trzeba przekroczyc ten prog, powiedziec dosc. Swiat wcale sie nie skonczy a my mozemy zaczac nowy rozdział. Czesto wydaje sie nam ze juz nic nie moze nas lepszego spotkac ze było tak cudownie ze napewnoe nie bedzie lepiej, ze nie ma wspanialszego mezczyzny. Ale mija pewien czas i przychodza inne mysli. Wtedy zaczynamy patrzec jaki on był naprawde, zaczyna do nas docierac ile łez przez niego wylalysmy, ile razy mu wybaczylysmy. I z czasem w koncu jest ta mysl ze nie takiej milosci pragnelysmy, ze nie tak to mialo wygladac. Trzeba miec jescze wiare ze bedzie lepiej, ze gdzies jest mezczyzna ktory bedzie sie staral rownie mocno jak my, i kiedy juz bedzie obok nas pewnego dnia obudzimy sie lezac obok niego szczesliwe jak nigdy dotad, bo w jego oczach zobaczymy to samo.. zoabczymy milosc szczescie, wiernosc szacunek, i kazdego dnia oboje bedziecie pragnac tworzyc  maly harmonijny swiat. Tylko na to trzeba czasu. On czesto jest naszym wrogiem ale tez i sprzymierzencem , dzieki niemu rany sie goja, dzieki niemy przychodza nowe dni i wyzwania. Nowe chwile. Bo skad wiecie ze nie spotka nas jeszcze cos lepszego? Tego nie moze wiedziec nic i nikt!!.. dlatego nie pozwolcie uleciec nadzieji. smile

Ostatnio edytowany przez 88Yvonne88 (2010-06-24 13:34:48)

Offline

 

#24 2010-06-24 20:44:05

Lilusia50
Netbabeczka
Wiek: metryka zaginęła
Zarejestrowany: 2010-05-10
Posty: 430

Re: dlaczego zdradzani sa glupi...

Zazdrosc napisał:

Jak pokochac siebie?

Każda z nas ma jakieś zastrzeżenia do samej siebie: nie jestem zbyt dobra, do niczego się nie nadaję, jestem za gruba, za chuda, za stara, za brzydka, za mało inteligentna, za leniwa, z nogami niezbyt idealnymi, z cyckami niedostatecznie sterczącymi,  taką listę może ułożyć każda z nas, jak słusznie nas zainspirowała do przemyślenia sobie siebie samej Zazdrosc. Niska samoocena jest przyczyną naszych problemów. Ale jest na to skuteczna rada: albo pogodzimy się z własnymi wadami albo uczynimy z nich zalety. To nie będzie wcale łatwe, ale jest naprawdę możliwe. I niezbędne ! Zacznijmy myśleć o sobie. Ile razy planujemy zrobić coś dla siebie, co odkładamy na później, bo ważniejsze są inne sprawy lub inne osoby, a my same własne potrzeby spychamy na załatwienie potem, kiedyś, a najczęściej nigdy !
I wiecie dlaczego ? Bo nie kochamy siebie samych. Nie ma w nas miłości dla siebie - nie będzie też miłości dla kogoś innego. Zacznijmy od siebie. Bo jeśli tak źle myślimy o sobie, to jakim cudem chcemy stworzyć relacje z mężczyzną oparte na miłości ? Jeśli nie kochasz siebie, nie możesz obdarzyć miłością, więc znasz miłość tylko z książek, filmów i stwarzasz ją sobie we własnej wyobraźni. I takim sposobem krzywdzimy same siebie. Najczęściej jest to sposób wychowania nas przez rodziców, którzy nie dali nam wiary we własne siły, porównując nas do innych. A to już podstawowy błąd: nie możemy się porównywać z innymi osobami, bo nie ma takiej drugiej osoby, jak my same. Zrozumienie i zaakceptowanie tego jest podstawą na wstanie rano z łóżka, spojrzenie w lustro i powiedzenie samej sobie: jestem piękna, wyglądam rewelacyjnie, akceptuję się (mimo powyginanych włosów, braku makijażu i odgniecionego policzka na poduszce).
Jeśli nie zaczniemy pracować nad podarowaniem sobie miłości, skrzywdzimy się !
Jest jeszcze inny aspekt tej sprawy: odpowiedź na 2 pytania: kim jestem ? kim chciałabym być ?
Miłość do samego siebie to szacunek do własnej osoby. Ze słabości także możesz uczynić zaletę. Porażka może zmotywować nas do zmiany dotychczasowego życia. Warto wiec zrobić taki rachunek sumienia, bo... prawda nas wyzwala! I tu zgadzam się w 1000% z ZAZDROSCIA. To jej zawdzięczam to wszystko, co przeczytałam o sobie i odkryłam prostą prawdę !  Zaakceptowałam się taką, jaką jestem, oczywiście przeszłam na dietę (bo jestem za gruba), oczywiście kupiłam sobie kilka nowych ciuszków (bo jestem mało atrakcyjna), oczywiście poleciałam do fryzjera i zrobiłam sobie farbę i nową fryzurę, a także poleciałam do manicurzystki i mam piękne wypielęgnowane paznokcie. I już rano patrzę się na siebie z zadowoleniem.  Codziennie chwalę siebie, kupuję dobre jedzenie, otaczam się pięknymi przedmiotami, po prostu jestem dla siebie dobra. Sprawiam sobie przyjemności. Bo polubiłam siebie i staram się siebie szanować.
I nie ma to nic wspólnego z egoizmem.
Dzięki ZAZDROSCI nie zrobiłam z siebie ofiary w obliczu własnej klęski życiowej (rozstanie z mężczyzną po wieloletnim związku). Pozwoliłam sobie na płacz i rozpacz i łzy. Ale wyciągnęłam dobre dla siebie wnioski z tej życiowej lekcji. A zadanie domowe, czyli dbanie o siebie i zrozumienie siebie i miejsca, w którym się znalazłam w moim życiu, przemieniam w pracę nad sobą. I mam jeszcze chwile słabości, tęsknoty, wspomnień, ale staram się przechodzić nad nimi do rzeczywistości, pozwalam złym myślom przepływać przez moją głowę, ale je odganiam, zastępując myśleniem o przyjemnych stronach życia. Wzięłam byczka za rogi. Dziękuję Ci, kochana ZAZDROSC !


To, co za nami, i to, co przed nami, ma niewielkie znaczenie w porównaniu z tym, co jest w nas.

Offline

 

#25 2010-06-24 22:14:11

malina5512
Dobry Duszek Forum
Wiek: 46
Zarejestrowany: 2010-04-15
Posty: 144

Re: dlaczego zdradzani sa glupi...

Lusia,
uwielbiam Twoje posty.Zycie dalo Ci po tylku,a Ty potrafisz o tym wszystkim mowic z dystansem.
Nie ma w Tobie goryczy i jadu.
Uswiadomilas mi,ze siedzac w glebokiej dziurze,nie ma sensu kopac glebiej..............
Ty przeszlas na diete i kupilas nowe ciuchy,ja kupilam nowe,poniewaz jestem chuda jak patyk(pierwszy raz w zyciu!!!).
Tak,zdecydowanie musimy zaczac od samych siebie.Trzeba polubic i zaakceptowac to,kim jestesmy i jak wygladamy.
Trzeba polubic siebie i przede wszystkim nie krzywdzic osoby,ktora jest Ci najblizsza-SIEBIE SAMEJ.

Wszystkiego dobergo i prosze,pocieszaj nas dalej,bo jestes lepsza niz moja terapeutka!!!!

Offline

 

#26 2010-06-24 22:59:29

caraiben
Na razie czysta sympatia
Wiek: 31
Zarejestrowany: 2010-06-19
Posty: 29

Re: dlaczego zdradzani sa glupi...

Jestes wielka... Jestem piekna i cholernie nieszczesliwa.... Tak malo mam milosci do siebie....tak malo


Albert Einstein

Życie można przeżyć tylko na dwa sposoby: albo tak, jakby nic nie było cudem, albo tak, jakby cudem było wszystko.

Offline

 

#27 2010-06-25 04:03:17

Zazdrosc
Przyjaciółka Forum
Zarejestrowany: 2010-03-04
Posty: 2143

Re: dlaczego zdradzani sa glupi...

Ja zaczelam biegac!!! Na razie pod oslona nocy... bo jakos jeszcze nie czuje sie swojo.
i zrobilam liste miejsc, ktore odwiedze z dziecmi (ale takich na nasza kieszen) big_smile

No i mam odpowiedz na moje pytanie!
Zdradzani sa glupi... po to by zmadrzec big_smile

Dziekuje dziewczyny, ze jestescie.
Czytalam z uwaga Wasze wszystkie historie... czasem sie tu i tam wymadrzalam.
Ale bardzo, bardzo sama zmadrzalam.

Ostatnio edytowany przez Zazdrosc (2010-06-25 04:04:04)


Sh-bam

Offline

 

#28 2010-06-25 18:46:56

Lilusia50
Netbabeczka
Wiek: metryka zaginęła
Zarejestrowany: 2010-05-10
Posty: 430

Re: dlaczego zdradzani sa glupi...

Zazdrosci moja ! Ja zaczerpnęłam od Ciebie inspirację, a Ty biegasz pod osłoną nocy ? Sądząc po Twoim ostatnim poście o 4.00 rano rzeczywiście żyjesz intensywnie nocną porą. Czemu czujesz się podczas biegania nieswojo ? Ja nauczyłam się też słuchać samej siebie. I jak moja głowa stara mi się podszeptywać, że jestem za gruba (mimo redukcji wagi o 12 kg w ciągu 2,5 m-ca), to lecę do szafy po ciuchy, w których wyglądam najszczuplej i je zakładam i dotąd się oglądam w lustrze, aż dojdę do wniosku, że wyglądam świetnie ! i tak sama tworzę sobie swój dobry wizerunek i jestem zadowolona z tego, co osiągnęłam. I wiem, że przez następne 2 miesiące zrzucę następne kilogramy. I będę wylaszczona, jak nie wiem co. TO naprawdę działa .... nie mówię, że bez wyrzeczeń, ale mam cel. I wytrwale do niego dążę. Tak potrafimy przerobić w głowie wszystko na własną korzyść, tylko nie walczmy z samą sobą i nie starajmy się za wszelką cenę udowodnić sobie, że jesteśmy do d...y, bo tak nie jest.

Malino5512, dziękuję za dobre słowo, ono więcej znaczy, niż wszystkie dobra doczesne. Dlatego tu jestem. Z tego czerpię więcej sił, niż mi się wydaje.


To, co za nami, i to, co przed nami, ma niewielkie znaczenie w porównaniu z tym, co jest w nas.

Offline

 

#29 2010-06-25 22:16:54

Pixy
Przyjaciółka Forum
Wiek: 31
Zarejestrowany: 2010-05-10
Posty: 517

Re: dlaczego zdradzani sa glupi...

Noooo... nooo.... jak to możliwe, ze dopiero teraz wczytuję się w taką pozytywną karmę? big_smile
Dziękuję smile.

To ja też zaczerpne inspiracji, oki? smile

Offline

 

#30 2010-06-26 15:51:51

Lilusia50
Netbabeczka
Wiek: metryka zaginęła
Zarejestrowany: 2010-05-10
Posty: 430

Re: dlaczego zdradzani sa glupi...

Pixy - czerp pełnymi garściami, ile się da i inspiruj się i bierz dla siebie więcej i jeszcze więcej, nawet nie wiesz, jak mnie to forum zmieniło na korzyść - już nie patrzę, kto i co sobie o mnie pomyśli, i czy się komuś podobam, czy nie, już jestem w innym wymiarze mojej głowy, w zakamarkach, o których istnieniu do tej pory nawet  nie przypuszczałam, wydobywam z siebie samej takie pokłady dobrych emocji, które uśpione tam tkwiły latami. Jak ja bardzo siebie krzywdziłam, myśląc wciąż o innych, a zapominając o sobie. Teraz zaczyna się dla mnie nowa era. I już nie marzę bezustannie o księciu z bajki, bo takie marzenie najczęściej kończy się romansem ze stajennym. Teraz pracuję tylko dla siebie samej, dla swojego dobra i taka nowa JA odnalazła się w tym świecie po potężnym kopie w tyłek .....


To, co za nami, i to, co przed nami, ma niewielkie znaczenie w porównaniu z tym, co jest w nas.

Offline

 

#31 2010-06-26 22:30:47

Zazdrosc
Przyjaciółka Forum
Zarejestrowany: 2010-03-04
Posty: 2143

Re: dlaczego zdradzani sa glupi...

Lilusia50 napisał:

Sądząc po Twoim ostatnim poście o 4.00 rano rzeczywiście żyjesz intensywnie nocną porą.

Nie mieszkam w Polsce...
Mieszkam w innej strefie czasowej


Sh-bam

Offline

 

#32 2010-06-26 23:12:00

Letica
Wkręcam się coraz bardziej
Wiek: 28
Zarejestrowany: 2010-06-24
Posty: 33

Re: dlaczego zdradzani sa glupi...

I ja też się boję, że zostanę sama do końca życia, że sobie nie poradzę, że nie potrafię byc sama, że jestem nudna i brzydka. I wiem, że problem wkwi we mnie sad 5 lat byłam w toksycznym związku, jakoś się odważyłam, odeszłam, obiecałam sobie, że więcej nie dam się szmacic, poniżac, pomiatac. I co? Zakochałam się, on mówi, że kocha. MÓWI. Ale znów widzę, że robi się to samo. Gdy znika, a potem wraca, przebaczam. Tłumaczę innym, że kocham. Kocham, ale też boję się, że znów zostanę sama, że znów sama będę zasypiac, że nie będę miała w nikim wsparcia. I pozwalam się tak traktowac, choc wiem, że można inaczej. A gdziś tam w głowie mi brzęczy: na nic więcej nie zasługujesz sad

Offline

 

#33 2010-06-27 02:14:14

Lilusia50
Netbabeczka
Wiek: metryka zaginęła
Zarejestrowany: 2010-05-10
Posty: 430

Re: dlaczego zdradzani sa glupi...

Zazdrosc napisał:

Nie mieszkam w Polsce...
Mieszkam w innej strefie czasowej

Zazdrosci, to tłumaczy mi wiele, ale na pewno nie to, że biegasz pod osłoną nocy ....


To, co za nami, i to, co przed nami, ma niewielkie znaczenie w porównaniu z tym, co jest w nas.

Offline

 

#34 2010-06-27 05:36:31

Zazdrosc
Przyjaciółka Forum
Zarejestrowany: 2010-03-04
Posty: 2143

Re: dlaczego zdradzani sa glupi...

Wiesz Lilusia, ja nie tyle potrzebuję osłony bo wstydzę się siebie, co może mogło być tak zinterpretowane.
Tylko dlatego, ze lubię tą nocną ciszę, bezpieczeństwo (mogę tu zostawić dom otwatry na ościerz i wyjechać na 8 godzin do pracy... i nic, żadnych bandziorów. Mogę tez wskoczyc do supermarketu zostawiając kluczyki w stacyjce samochodu i otwarta szybę...są takie miejsca na ziemi) zapach przyrody, zapach nocy... i nikogo wokolo...tylko ja, swiatelka w oknach.
Wtedy dobrze mi ze sobą.


Sh-bam

Offline

 

#35 2010-06-27 11:57:37

Lilusia50
Netbabeczka
Wiek: metryka zaginęła
Zarejestrowany: 2010-05-10
Posty: 430

Re: dlaczego zdradzani sa glupi...

Zazdrosci - dla takich opisanych przez Ciebie chwil warto wiele zrobić, dla takich chwil warto rzucić wszystko, aby się znaleźć tam, gdzie Ty. Ja w moim życiu kieruję się zasadą uczciwości, więc też zostawiam otwarte drzwi mojego domu ( i serca) , ale zdarzyło mi się zostać okradzioną tak materialnie, jak i duchowo. Wierzę ludziom, to dla mnie podstawa funkcjonowania, więc szukam tej uczciwości w ludziach. Wydaje mi się, że na tym forum jest wiele otwartych, szczerych i uczciwych serc. I dlatego mnie to tak bardzo przyciąga.


To, co za nami, i to, co przed nami, ma niewielkie znaczenie w porównaniu z tym, co jest w nas.

Offline

 

#36 2010-06-27 15:56:42

Zazdrosc
Przyjaciółka Forum
Zarejestrowany: 2010-03-04
Posty: 2143

Re: dlaczego zdradzani sa glupi...

Tak, to forum ... włączyło mi mózg bo chyba był "stand by"
Może to zabawne, ale nie znalazłam pociechy w odpowiedziach na pytania postawione przeze mnie.
Tak naprawdę do głębokich przemysleń sprowokowały mnie cudze problemy.
Wtedy łatwo o dystans i rozum.
Jak czytam wyznania innych ludzi to aż włos na głowie staje, że można dać sie tak traktować.... a potem myśl... ja też taka jestem sad
... i potem to rozwarstwienie między tym co wiem a tym co czuję, ze powinnam zrobić.
Mam w sobie ogromną potrzebę bycia kochaną. Jakby świat miał się zawalić bez tego jedynego. Muszę mieć kogoś. Jak nie ten to kto??!!! Takie głupie pytanie: kto? Kto następny? Jakby to było wazne dla mojego jestestwa zeby był ten "ktos" Bo jak nie, to co? To już nikogo nie znajdę... nie bedzie zadnego ktosia
ech...szkoda gadac
Prawie wszyscy tu piszący mają ten sam problem co ja.. szkoda, że często nieuswiadomiony.

Ostatnio edytowany przez Zazdrosc (2010-06-27 16:00:04)


Sh-bam

Offline

 

#37 2010-06-27 19:47:04

Lilusia50
Netbabeczka
Wiek: metryka zaginęła
Zarejestrowany: 2010-05-10
Posty: 430

Re: dlaczego zdradzani sa glupi...

Droga Zazdrości, czytam Twoje posty z wielką zachłannością. Mówisz tak zrozumiałym dla mnie językiem, piszesz świetne rzeczy, doradzając innym, dlaczego nie potrafisz przekuć tego w mądrość dla samej siebie ? Wiem, że to o wiele bardziej trudne, ja też się gubię w czeluściach własnego myślenia. Rozglądam się bacznie wokół, bo może gdzieś spotkam jeszcze wielką miłość ? Może spotkam .... a może nie spotkam .... wiem, że nie jestem jeszcze gotowa na przyjęcie jakiegokolwiek pana do mojego serca, bo chyba bardziej bym skrzywdziła samą siebie i jego też. Ale już potrafię myśleć o tym, że jeśli nie zawróci mi nikt w głowie, to lepiej zostać singlem, niż pchać się z związek, który mnie znowu zrani. Mam wielu przyjaciół, znajomych, z którymi spędzam czas, jeszcze nie umiem spać spokojnie (moja sprawa rozwodowa była prawie 3 miesiące temu), ale robię teraz wiele rzeczy, na które nie mogłam się zdobyć wcześniej. I wcale nie jestem pewna, że następny mężczyzna u mojego boku jest tym, czego pragnę. Jeszcze nie umiem zaufać. Pomimo to, że kręcą się jacyś mężczyźni w moim życiu. Po prostu nie wiem, czy któryś z nich wart jest poświęcenia mojej wolności. Mój ex jest zakochany, spełniony. Czasami mam ochotę życzyć Mu źle, ale powstrzymuje mnie przed tym moje przekonanie, że lepiej jest  życzyć Mu dobrze .... i cóż mnie powinien obchodzić facet, z którym przeżyłam wiele lat, który zapewniał mnie o swojej wielkiej miłości, a który okazał się zwykłym życiowym DUPKIEM ? Muszę zamknąć za sobą te drzwi. Jeszcze mam nadzieję, że ON się ocknie, że wróci do mnie, ale czy ja bym tego chciała ? Czy chciałabym mu zaufać, czy chciałabym, żeby znowu wprowadził w moje życie zamęt ? Żeby znowu mnie oszukał ? Nie mogę się pogodzić tylko z jednym: obiecywał mi, że mnie nie opuści, aż do śmierci ...... wiele razy mówił, że nie wyobraża sobie, że mógłby być pochowany gdzie indziej, niż ja, a opuścił mnie..... jest szczęśliwy i buduje nowy związek, a mnie ma głęboko w du ....pie. Jeszcze tak niedawno planowaliśmy wspólny tegoroczny letni urlop, a tu niespodzianka .... Nie odzywa się do naszych dorosłych synów ..... nie odzywa się do mnie .... Kochana, jak ja Cię rozumiem ..... Stawiam czoło wszelkim przeciwnościom losu, radzę sobie, staram się bardzo ..... ale może już pozostanę singlem, może w moim wielkim łóżku nie zagości nikt inny ... mam wariant B, chociaż tak trudno mi się z tym pogodzić .... Mówiłaś w którymś z wątków, że to wszystko można ogarnąć, że trzeba rozróżnić to, czy kochamy, czy brakuje nam bycia kochanym .... Tak właśnie jest ze mną, czuję się opuszczona i nie-kochana. Ale dam sobie z tym radę ! Po trupach, ale dam sobie radę. Bardzo jesteś mi bliska.


To, co za nami, i to, co przed nami, ma niewielkie znaczenie w porównaniu z tym, co jest w nas.

Offline

 

#38 2010-06-27 19:56:34

Junior
Zbanowany
Wiek: optymalny
Zarejestrowany: 2010-05-07
Posty: 2024

Re: dlaczego zdradzani sa glupi...

Zazdrosc napisał:

Trafilam tu gdy rozpaczliwie chcialam sie wyplakac. Poskarzyc na los. Poprosic o porade. Anonimowosc byla super sprawa. Moglam opisac cale ochydztwo mojej sytuacji, zenujaca historie. To bylo super. A potem moglam wrocic do pracy i udawac w biurze jak to wszystko OK w moim zyciu. No bo jak podac swoje prawdziwe nazwisko, imie i opowiedziec jak pozwalam sie facetowi upokorzyc, zeszmacic, traktowac jak dziwke, jak glupka.
Anonimowo mozna.
... Teraz zagladam czasem na to forum i czytam. I zal mi tych wszystkich glupich ludzi.
bo to my jestesmy glupi, nie lubimy sie, nie szanujemy i nie kochamy... i boimy sie ze ten jeden jedyny "dupek" co nam sie trafil to skarb, ktorego trzeba trzymac za wszelka sile. Niech nas bije, poniza, zdradza... my wszystko wybaczymy bo go kochamy...
a to pomylka my go nie kochamy... my tylko nie potrafimy odroznic milosci do "dupka" od braku milosci do samych siebie.
a brak milosci do siebie oznacza, ze:
- boimy sie ze go stracimy i zyc bez niego nie bedziemy juz mogly
- wybaczamy ochydzienstwa, niesprawiedliwosc, brak szacunku
- mowimy ze mamy nadzieje ze kiedys ON to zrozumie..... ale nawet przed soba nie chcemy sie przyznac, ze wydaje nam sie ze jak jego nie bedzie to juz nikogo nie bedzie... i  splesniejemy w kacie. Udajemy wiec ze czekajemy az zrozumie. Przeciez zrozumiec moze bez nas w poblizu.
-zapominamy... mowimy "to ostatni raz" albo "tym razem wybaczam" ... a potem wypieramy z naszej swiadomosci ze cos takiego powiedzielismy
- BO TAK NAPRAWDE PANICZNIE BOIMY SIE ZE NIKT NAS JUZ NIE POKOCHA (takie do niczego jestesmy, brzydkie, grube, obwisle cycki, albo brak wyksztalcenia, biedne, albo moze stare)

Ja wlasnie odrabiam moja prace zyciowa.
Ucze sie jak kochac siebie. Wydawalo mi sie ze to mnie nie dotyczy. A jednak! Slepa bylam i biedna. Az mi zal siebie.

Napiszcie mi wszystkie zdradzone, pobite, porzucone, nieszanowane dziewczyny dlaczego tak walczycie o tego "PANA DUPKA"?

Ja powiem pierwsza.
Bo gruba jestem i wydaje mi sie ze nie jestem na tyle ladna by ktos na mnie zwrocil uwage... no i jeszcze pokochal
boje sie ze nie jestem rowniez zbyt madra... a interesuja mnie wylacznie inteligentni faceci
ON mowil, ze kocha.... no to myslama ze kocha tylko inaczej, i ze ja moze tego nie widze... a fakty co swiadcza przeciw niemu... no to nie wiem... moze przejaskrawiam? Wiec jak dluzej bedziemy razem to sie dopatrze wreszcie. I sie dopatrywalam czasami. Kwiaty przyniosl, usmiechnal sie do mnie... mama niby tez, ale na mame nie bylam taka napalona.
Mowil ze kocha... a jak mowi ze kocha to znaczy ze mowi, a nie ze kocha.
... i bardzo nie lubie byc niekochana. Normalnie panika. To nic ze zdradzil... ale powiedzial ze kocha i ze jestem najwazniejsza. To jak narkotyk. To nic ze sie zabijam, ale mam przez chwile przyjemnosc

a co z Wami nie tak?
potraficie zrobic sobie pranie mozgu?

Wszytko jest jak piszesz. Tylko prędzej lub później w takiej sytuacjii każda kobieta się wypala. To bariera by zachować choć część siebie. A tym szybciej wypala im szybciej pozna kogoś, kto wysłucha... Tego życzę - ludzi którzy potrafią słuchać...


Gdy czegoś mocno pragniesz, los Ci sprzyja...

Offline

 

 

Ostatnie tematy :

Stopka forum

Powered by PunBB
© Copyright 2002–2005 Rickard Andersson

Mapa strony - Archiwum | Kontakt
© www.netkobiety.pl 2007-2013